“Nie musisz być bogatym, aby inwestować. Musisz inwestować, aby być bogatym.” Choć nie pamiętam autora tych zdań, wywarły one na mnie duże wrażenie. Sprawa wydawała się prosta: wystarczy wybrać jakiś produkt inwestycyjny, złożyć stałe zlecenie i zapomnieć o nim na długie lata. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Dziś podzielę się z Wami moim aktualnym podejściem do inwestowania małych kwot. Jestem bardzo ciekawy, co o tym myślicie.

Dzisiejszy artykuł jest częścią cyklu Finansowa Forteca w praktyce – stąd oznaczenie w tytule [FFP3]. W ramach tego cyklu pokazuję, jak inwestuję własne pieniądze zgodnie ze strategią opisaną w mojej najnowszej książce Finansowa Forteca. Jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój? Jeśli chcesz poznać dokładnie założenia tej strategii, zrozumieć wpływ cyklów gospodarczych i Twojej psychiki na wyniki inwestycyjne oraz świadomie zbudować własną strategię inwestycyjną, możesz dołączyć do ponad 20 000 Czytelników na tej oto stronie: finansowaforteca.pl.

Zapoznaj się z wszystkimi materiałami cyklu
Finansowa Forteca W Praktyce:

Mam wolne 10 tys. zł. W co zainwestować?

Gdy dostaję takie pytanie, natychmiast rodzą się w mojej głowie kolejne: „W jakiej jesteś sytuacji finansowej? Czy to Twoje pierwsze oszczędności? Czy masz jakieś długi? Na jaki czas możesz te pieniądze zamrozić? Co już wiesz na temat inwestowania i jakie są Twoje doświadczenia?” – oraz wiele, wiele innych. Nie ma szans, by odpowiedzieć na tego typu pytanie rzetelnie bez poznania innych okoliczności. Możemy się jednak pokusić o kilka ogólnych zasad.

Masz długi konsumenckie? Nie inwestuj!

W co inwestować małe kwoty, gdy masz pożyczki i kredyty konsumenckie? W jak najszybszą ich spłatę! Tego typu inwestycja we własny dług wywołuje podwójny skutek: przynosi wysoką stopę zwrotu równą RRSO zaciągniętych kredytów oraz dodatkowo zmniejsza ryzyko finansowe w Twoim życiu. Dlatego najpierw w 100% skoncentrowałbym się na wyeliminowaniu ze swojego życia długów. Instrukcję działania znajdziesz tu: Jak skutecznie pozbyć się długów?

Nie masz odłożonej finansowej poduszki bezpieczeństwa? Też jeszcze nie inwestuj!

W co inwestować po spłacie długów konsumenckich? W takiej sytuacji najrozsądniejsze będzie odkładanie każdej wolnej kwoty w celu zbudowania finansowej poduszki bezpieczeństwa. Najlepiej o wartości co najmniej Twoich 6 – miesięcznych wydatków. To taka nasza „cytadela”, stanowiąca zaczątek Finansowej Fortecy. O znaczeniu takiej poduszki możesz przeczytać tutaj: Fundusz bezpieczeństwa – Twój OBOWIĄZKOWY cel finansowy 

Inwestujesz na dłuższy okres? Zacznij od strategii

Na potrzeby dzisiejszego artykułu zróbmy sobie jednak założenie, że pytanie „W co inwestować małe kwoty” pochodzi od osoby, która nie ma żadnych długów konsumenckich i odłożyła już finansową poduszkę bezpieczeństwa. Załóżmy, że ta osoba dysponuje dziś wolną kwotą 10 tys. zł i te pieniądze są przeznaczone do inwestowania na długi termin – np. na jej przyszłą emeryturę.

Stając przed taką decyzją, wiele osób szuka jakiegoś jednego produktu – np. funduszu inwestycyjnego, ETF-u czy – nie daj Boże – polisy z UFK. Produkty inwestycyjne są jednak tylko opakowaniami na różne klasy aktywów, takich jak akcje, obligacje, surowce, itp. Zanim wybierzemy opakowanie, najpierw musimy zdecydować, co właściwie chcemy opakować.

Co chcesz mieć w swoim portfelu?

Strategia inwestycyjna to nic innego, jak zdefiniowanie modelowego składu swojego portfela oraz reguł mówiących o tym, w jaki sposób tym portfelem będziemy zarządzać. Innymi słowy – ile i jakich aktywów chcemy w tym naszym portfelu mieć. Posiadanie jasno zdefiniowanej strategii jest bardzo ważne, ponieważ pomaga nam w uniknięciu głupich błędów i emocjonalnych decyzji, szczególnie w okresach paniki na rynkach finansowych.

Jeśli ktoś ulokuje 100% kapitału w akcjach, to przy spadkach sięgających 40-50% może nie wytrzymać i sprzedać je w najmniej sprzyjającym momencie. Gdy ktoś ulokuje wszystko w obligacjach notowanych na rynku – poniesie straty w okresie rosnących stóp procentowych. A jeśli ktoś trzyma 100% kapitału w gotówce – środki te będzie podgryzać inflacja. Dlatego dobra strategia powinna brać pod uwagę specyfikę różnych klas aktywów oraz naszą indywidualną skłonność i zdolność do podejmowania ryzyka. Te wszystkie sprawy opisałem jednak szczegółowo w Finansowej Fortecy, nie będę więc tego tematu dzisiaj rozwijać.

Przypomnę, że moja strategia inwestowania pieniędzy na długoterminowe cele zakłada, że mniej więcej połowę środków lokuję w mieszkania na wynajem, a resztę stanowi zdywersyfikowany portfel aktywów finansowych:

w co inwestować małe kwoty

Część ulokowana w aktywa finansowe ma następujący skład:

inwestowanie małych kwot

Mój portfel długoterminowy ma dzisiaj wartość przekraczającą 1,66 mln złotych, więc dość łatwo jest go ułożyć z różnych produktów. Ale jak realizować podobną strategię, gdy do dyspozycji mamy 10 tys. zł?

Nie od razu Kraków zbudowano

Przypomnę, że mój portfel długoterminowy to – trzymając się terminologii z Finansowej Fortecy – mur obronny. Jego zadanie polega na zabezpieczeniu tych celów, które będą się materializować za jakieś 20, może nawet 30 lat, gdy po głowie zacznie mi chodzić emerytura.

Co robić w sytuacji, gdy masz gotowy projekt muru obronnego (czyli pożądany przez Ciebie skład portfela długoterminowego), ale na razie dysponujesz tylko paroma cegłami (czyli niską kwotą do zainwestowania)?

Zauważ, że muru obronnego nie buduje się w jeden dzień i nie od razu przybiera on docelową wysokość i ostateczny kształt. Skoro masz projekt, możesz rozpocząć budowę z wykorzystaniem tego, czym dysponujesz dzisiaj. W następnych miesiącach i latach, w miarę dopływu kolejnych odłożonych pieniędzy, możesz swój portfel systematycznie powiększać i przybliżać do pożądanego składu.

I dokładnie w ten sposób podszedłbym do tematu, podejmując dzisiaj decyzję, jak inwestować małe kwoty. Zacznijmy od klasy aktywów, która z inwestowaniem małych kwot zdaje się nie mieć niczego wspólnego: od mieszkań na wynajem.

Inwestowanie małych kwot i mieszkanie na wynajem?

Taki temat może wydawać się absurdalny, gdy mówimy o tym, w co inwestować małe kwoty. Ale moim zdaniem naprawdę warto zastanowić się nad tym już teraz. To, że nie stać Cię na taką inwestycję obecnie, wcale nie oznacza, że za 2-3 lata nie będziesz mógł sobie na nią pozwolić, gdy Twoje zarobki i oszczędności wzrosną.

Jeśli stać Cię na taką inwestycję już dziś i planujesz część środków ulokować w zakup mieszkania na wynajem, to zacząłbym właśnie od tego. Najpierw wybrałbym odpowiednią nieruchomość we właściwej lokalizacji, policzyłbym kwotę niezbędną jako wkład własny na zakup takiej nieruchomości, a następnie postarałbym się o znalezienie atrakcyjnego kredytu hipotecznego.

Jeżeli zaczynałbym dziś od mieszkania na wynajem, swoje 10 tys. zł traktowałbym jako zaczątek wkładu własnego niezbędnego do zaciągnięcia kredytu. Ulokowałbym więc te środki na dobrym koncie oszczędnościowymjak najszybciej dokładałbym do nich kolejne kwoty, by sprawnie dokonać zakupu. Dopiero po nabyciu dobrej nieruchomości i wynajęciu jej zacząłbym tworzenie części rynkowej portfela długoterminowego.

Czy to na pewno dobry krok?

Oczywiście to by oznaczało, że po takim zakupie 100% portfela długoterminowego będzie ulokowane w nieruchomościach. Biorąc jednak pod uwagę specyfikę ryzyk związanych z dobrymi nieruchomościami, myślę, że taka przejściowa koncentracja jest do zaakceptowania. Przypomnę tylko, że ten krok będzie miał sens tylko wtedy, gdy wybierzesz właściwą nieruchomość i mądrze sfinansujesz jej zakup.

A co z opiniami na temat tego, że na rynku nieruchomości mamy do czynienia z ogromną bańką spekulacyjną? Cóż – jeśli faktycznie dysponujesz wiarygodnymi analizami, z których wynika, że ceny mieszkań istotnie spadną – to oczywiście postępuj zgodnie z tym, co podpowiada Ci rozum. Nie myl jednak dogłębnych analiz z głośno wypowiadanymi opiniami.

Temat mieszkań na wynajem zostawmy sobie jednak na jeden z kolejnych odcinków cyklu. Ja przypomnę tylko, że cały 9 rozdział Finansowej Fortecy to blisko 70 stron poświęconych nieruchomościom.

Zajmijmy się teraz aktywami finansowymi.

Jak budować rynkową część portfela?

Załóżmy teraz, że nie chcesz lub nie możesz zakupić w najbliższych latach nieruchomości na wynajem do swojego portfela. Dodatkowo wolisz rozpocząć budowę muru obronnego od części rynkowej, złożonej z instrumentów finansowych. Jak się do tego zabrać?

Przede wszystkim na Twoim miejscu starałbym się możliwie szybko doprowadzić do sytuacji, w której – mimo stosunkowo niskiej kwoty inwestycji – wagi poszczególnych aktywów byłyby zbliżone do poziomów zdefiniowanych w Twoim portfelu modelowym. Dlaczego to takie ważne?

Ponieważ tylko wtedy zachowanie tego portfela, zarówno pod względem oczekiwanej stopy zwrotu, jak i pod względem ryzyka, będzie najbardziej zbliżone do tego, co sobie zaprojektowałeś.

Dla przykładu – długoterminowy portfel aktywów finansowych dla mojej rodziny starałem się zbudować w taki sposób, aby przy akceptowalnym dla mnie ryzyku, dawał mi szansę na zyski w wysokości inflacja + 3 p.p. (średnia roczna stopa zwrotu w długim terminie). Jednocześnie nawet w sytuacji dużych zawirowań na rynkach nie powinien tracić na wartości więcej niż 20%-25%. Zakładam, że taki skład portfela pomoże mi osiągnąć długoterminowe cele i jednocześnie nie będzie narażać na zbyt duży stres związany z przejściową utratą wartości. Czas pokaże, czy miałem rację, a tymczasem przejdźmy do kupowania konkretnych aktywów.

Finansowa Forteca w praktyce – inwestujemy „na żywo”

Obiecałem Wam, że w ramach cyklu Finansowa Forteca w praktyce [FFP] będę pokazywać, w jaki sposób realizuję swoją strategię. Robię to, prezentując równolegle dwa portfele o różnej wielkości:

  1. Duży portfel – czyli mój portfel długoterminowy, o wartości 1,66 mln zł.
  2. Mały portfel – czyli portfel o wartości 10 tys. zł.

Na doprowadzenie składu tych portfeli do modelowych wag daję sobie czas do końca tego roku, aby zakupy na spokojnie rozłożyć na kilka transz i móc dobrze omówić ten proces z Wami. Od początku 2021 roku będziemy już na bieżąco śledzić wyniki tych dwóch portfeli. Mój plan działania przedstawia się zatem tak:

jak inwestować małe kwoty

 Co już zrobiliśmy?

Przypomnę, że w poprzednim odcinku naszego cyklu rozpoczęliśmy nabywanie do portfela obligacji skarbowych indeksowanych inflacją. Ich waga na koniec 2020 roku ma wynieść w sumie 40%. Ten zakup był bardzo prosty, bo każda obligacja ma wartość nominalną 100 zł, a ich ceny się nie wahają.

Dziś poruszę temat dwóch kolejnych składników mojego portfela: obligacji skarbowych notowanych na rynku i złota. W ten sposób krok po kroku będziemy rozmawiać o budowaniu portfela, aby do końca roku elegancko się z tym wyrobić.

Obligacje skarbowe notowane na rynku

Dwa tygodnie temu na #wtorekzfinansami zwróciłem Waszą uwagę, że mówiąc o obligacjach skarbowych, musimy dobrze rozumieć, co mamy na myśli: obligacje detaliczne czy obligacje notowane na rynku. Te drugie wchodzą w skład portfeli funduszy obligacji i ich ceny spadają, gdy mamy do czynienia ze wzrostem poziomu stóp procentowych w gospodarce i wzrostem inflacji. Reagują zatem odmiennie na wzrost inflacji, niż obligacje indeksowane inflacją, o których była mowa ostatnio.

obligacje skarbowe

Obecnie obligacje notowane na rynku to moim zdaniem klasa aktywów, która w średnim i dłuższym terminie ma raczej słabe perspektywy, dlatego – jak wiedzą już Czytelnicy Finansowej Fortecy – zmniejszyłem ich udział w części rynkowej mojego portfela aż o połowę i obecnie ich waga to ledwie 10% portfela rynkowego.

Skąd te słabe perspektywy? Przypomnę rysunek z rozdziału o obligacjach, pomagający zrozumieć, co wpływa na ceny obligacji:

obligacje skarbowe

W liczniku mamy przepływy pieniężne wygenerowane z naszej inwestycji w obligację – czyli otrzymywane odsetki oraz zwrot kapitału na zakończenie inwestycji. W mianowniku mamy specyficzną stopę dyskontową, którą w przypadku obligacji nazywamy rentownością.

A zatem – bardzo ważna sprawa – w przypadku obligacji oprocentowanie i rentowność to dwie zupełnie różne sprawy. Co więcej – ponieważ rentowność jest w mianowniku, w przypadku obligacji zachodzi następująca zależność:

Jeśli rentowność obligacji maleje, to cena obligacji rośnie.

Na rentowność składają się w uproszczeniu: realna stopa wolna od ryzyka, stopa inflacji oraz premie za ryzyko płynności, okres wykupu i ryzyko kredytowe.

Cały problem polega na tym, że dziś rentowności obligacji na całym świecie są już bardzo niskie. Dotyczy to również Polski. Dla przykładu poziom rentowności obligacji 10-letnich w ciągu minionych 20 lat wyglądał tak:

obligacje 10 letnie

Obecnie jesteśmy już na poziomie 1,35%, a zatem przestrzeni do dalszych spadków, a tym samym do wzrostu cen obligacji, jest bardzo mało. Jeśli cały kapitał masz ulokowany w funduszach obligacji, zwróć na to uwagę i zastanów się, czy to na pewno najlepsze miejsce dla Twoich pieniędzy.

Dlaczego jednak mimo słabych perspektyw nie wycinam tych obligacji do zera? Ponieważ może się mimo wszystko zdarzyć coś, czego się nie spodziewam, a co sprawi, że wbrew moim oczekiwaniom te obligacje zachowają się jednak dobrze. Na przykład scenariusz deflacyjny, w którym rentowności spadną z obecnych bardzo niskich poziomów do zera lub nawet niżej. To wprawdzie mało prawdopodobny scenariusz, ale wykluczyć go nie mogę, więc jeszcze trzymam trochę tych obligacji w portfelu.

Będziemy omawiać sobie ich zachowanie w przyszłości, ale chciałbym dziś mocno zaznaczyć, że po wielu latach, w których obligacje te przynosiły świetne wyniki, ja zmniejszyłem ich udział w swoim portfelu długoterminowym o połowę.

A z jakich produktów buduję ekspozycję na te obligacje? Posłużę się w tym celu dwoma funduszami:

  1. Pasywnie zarządzanym InPZU Obligacje Polskie
  2. Aktywnie zarządzanym NN Obligacji

Pierwszy to klasyczny fundusz indeksowy, z opłatą 0,5%. Drugi to konserwatywnie zarządzany fundusz o zbliżonym benchmarku, z opłatą 1,25%. Podzielę środki po połowie pomiędzy te dwa fundusze, a przy okazji któregoś z kolejnych odcinków – gdy będziemy analizować wyniki – będziemy mieli okazję przekonać się, czy zarządzający funduszem aktywnym są w stanie odrobić tak wysoką opłatę.

A zatem w małym portfelu zainwestuję 10% kapitału, czyli 1000 zł w obligacje skarbowe notowane na rynku i zrobię to, wpłacając po 500 zł do każdego z ww. funduszy.

W moim dużym portfelu zrobię dokładnie to samo. A teraz przejdźmy do złota.

Złoto inwestycyjne – które kupić?

Jeżeli chodzi o złoto inwestycyjne, to jestem zdecydowanym zwolennikiem inwestowania w złoto fizyczne – w postaci sztabek i monet bulionowych. O złocie piszę na blogu od wielu lat, a ostatnia publikacja pochodzi z listopada ubiegłego roku i nosi tytuł: Jak inwestować w złoto – kompletny poradnik.  Gorąco polecam zapoznanie się z tym poradnikiem.

Pamiętam, że już wtedy przewijały się opinie, że złoto jest za drogie i trzeba poczekać z zakupem na spadek cen. Tymczasem rynkowa cena złota w PLN urosła od tego czasu o kolejnych 27%.

Poza ceną zmieniło się niestety coś jeszcze. Po wybuchu epidemii koronawirusa doszło do przejściowego załamania dostaw złota od zagranicznych producentów. Nieliczni lokalni sprzedawcy, którzy posiadali złoto fizyczne na stanie, podnieśli drastycznie ceny, aby zainkasować wysokie marże. Cena 1 uncji złota fizycznego w Polsce zrobiła się o kilkanaście procent wyższa od ceny rynkowej. Niestety – choć problemy z dostawami złota w dużej mierze zostały rozwiązane, to sprzedawcy cały czas koszą wysokie marże. Zobaczcie, o ile więcej w stosunku do ceny SPOT  płaciliśmy za złoto przed rokiem, a o ile więcej musimy zapłacić obecnie:

jak inwestować w złoto

W normalnych warunkach, inwestując w złoto w ramach swojego portfela, dokupiłbym po prostu kolejną monetę lub sztabkę. Ale przy tak wysokich poziomach marż za zakup złota fizycznego – zdecydowanie warto przyjrzeć się innym alternatywom, w postaci fizycznych ETF-ów na złoto.

I właśnie dlatego kolejny odcinek cyklu pt. Finansowa Forteca w praktyce poświęcę temu tematowi: Jak kupić złoto? Złoto fizyczne vs papierowe – co się dziś bardziej opłaca?

W co inwestować małe kwoty? – podsumowanie

Podsumujmy najważniejsze punkty z dzisiejszego artykułu:

  1. Punktem wyjścia do inwestowania powinna być Twoja własna strategia, dobrana do Twoich celów i skłonności do ryzyka.
  2. Jeśli w perspektywie 2-3 lat rozważasz zakup mieszkania na wynajem, potraktowałbym dzisiejszy kapitał jako zalążek wkładu własnego na taki zakup.
  3. Jeśli nie masz planów związanych z mieszkaniem na wynajem – starałbym się od razu budować zdywersyfikowany portfel złożony z różnych aktywów.
  4. Takie inwestowanie sprawi, że Twój portfel będzie zachowywać się spójnie z Twoimi założeniami: zarówno pod względem wyników, jak i pod względem wahań.
  5. A jeśli chcesz szybko i wygodnie zdobyć wiedzę na temat budowania własnej strategii inwestycyjnej, przeczytaj po prostu Finansową Fortecę.

To tyle z mojej strony. Jestem bardzo ciekawy, co myślisz o takim podejściu do inwestowania małych kwot? W jaki sposób robisz to dziś? Będę bardzo wdzięczny za Twój komentarz w tej sprawie. Może on być inspiracją dla innych osób (i dla mnie), by jeszcze lepiej zarządzać swoimi inwestycjami.

Podobał Ci się ten wpis? W takim razie mogą spodobać Ci się także poniższe:
Co to jest ETF? Podstawy.
Jak kupić ETF-y do swojego portfela? Cykl o ETF – część 2
Mieszkanie na wynajem – praktyczny przewodnik. Jak mądrze inwestować w mieszkania na wynajem?