Oto jedna z najtrudniejszych rzeczy w inwestowaniu: aktywna alokacja. Słabe wyniki funduszy aktywnej alokacji oraz rozwiązań o charakterze absolutnej stopy zwrotu nie pozostawiają tu żadnych złudzeń: sztuka ta nie udaje się nawet profesjonalistom. A jednak tysiące drobnych inwestorów cały czas obserwuje rynki i co chwilę miesza w swoim portfelu, reagując na bieżące wydarzenia. Dzisiaj postaram się Wam podpowiedzieć, jak nie zrobić sobie w ten sposób krzywdy.

Jak głosi giełdowe powiedzonko – zarabianie na giełdzie jest proste:

A. Kup akcje.
B. Obserwuj, jak rośnie ich cena.
C. A jeśli cena jednak nie rośnie, to… Nie kupuj! ?

Brzmi to paradoksalnie, ale w praktyce wielu inwestorów stara się dokonać niemożliwego: przewidzieć, co się wydarzy na rynkach finansowych w ciągu najbliższych tygodni. Snują swoje prognozy, następnie dokonują zmian w portfelu, a potem… Prognozy się sprawdzają lub nie, a oni zarabiają lub nie. Dlatego ustalmy na początku bardzo prostą sprawę:

“Nie da się przewidzieć, co się wydarzy w najbliższej przyszłości na rynkach finansowych.”

Niestety, nawet pełna świadomość tego faktu nie wystarczy, kiedy w grę wchodzą emocje. Gdy na rynkach panują wzrosty, wierzymy, że będą trwać długo, robimy się agresywni i chętnie inwestujemy w akcje. Kiedy na rynkach zagoszczą spadki, oblatuje nas strach, że stracimy pieniądze, nasza skłonność do ryzyka gwałtownie maleje i uciekamy w popłochu z rynku. Efekt? Kupujemy drogo, sprzedajemy tanio. Czy jest na to recepta?

Recepta nr 1: Usiądź na rękach

Pierwszym sposobem jest zbudowanie swojej strategii inwestycyjnej i konsekwentne trzymanie się jej, bez względu na rynkowe wahania. Innymi słowy: jeżeli świerzbią Cię ręce, aby dokonać zmian, usiądź na nich i poczekaj, aż Ci przejdzie.

Większość tych wahań to zwykły „rynkowy szum” i nie ma sensu w ogóle na nie reagować. Aby tak jednak się stało, musimy swoją strategię odpowiednio zaprojektować, by była ona spójna z naszymi celami i abyśmy czuli się komfortowo z naszym portfelem w każdych warunkach rynkowych. Dokładnie w taki sposób inwestuję zdecydowaną większość naszych rodzinnych pieniędzy.

O tym jak zbudować własną strategię inwestycyjną w oparciu o różne aktywa (nieruchomości, złoto, akcje, obligacje, surowce, itp.) piszę bardzo szczegółowo w mojej najnowszej książce o roboczym tytule: „Podręcznik świadomego inwestora”, której sprzedaż ruszy najpewniej w połowie przyszłego roku. Jeżeli jesteś zainteresowany nabyciem jej na promocyjnych warunkach w związku z premierą, koniecznie zapisz się na specjalny newsletter, w którym raz na kilka tygodni poinformuję Cię o postępach w pracy, a w odpowiednim momencie podeślę Ci kod promocyjny:

[button link=”https://marciniwuc.com/ksiazka-zapisy” size=”large” target=”new”]Tak, zapisz mnie na newsletter książki[/button]

O ile realizacja konkretnej, niemal pasywnej strategii jest zwykle najbardziej skuteczna, to jednak ludzka natura i nieprzebrana chęć reagowania na wydarzenia rynkowe, będą skłaniały nas do aktywności. Jeżeli zatem koniecznie chcesz dać upust emocjom i dokonywać zmian w swoim portfelu, proponuję Ci przemyśleć takie oto rozwiązanie, które ilustruję na blogu w oparciu o mój portfel IKE PLUS.

Recepta nr 2: Zrozum cykl rynkowy

Historia rynków finansowych pozostawia nam kilka lekcji:

1. Rynki są cykliczne. Po każdej hossie przychodzi bessa, a po każdej bessie przychodzi hossa.
2. Bessy są zwykle gwałtowne i trwają dość krótko (kilkanaście miesięcy). Hossy rodzą się w bólach, wzrosty są mniej gwałtowne i trwają dłużej (zwykle kilka lat).
3. Pod koniec hossy akcje są bardzo drogie (powyżej historycznych średnich), a pod koniec bessy bardzo tanie (poniżej historycznych średnich).

Gdybym miał się pokusić o naszkicowanie „modelowego cyklu” na rynku akcji, wyglądałby on tak:

Wykres pokazujący modelowy cykl na rynku akcji

Oczywiście nie ma czegoś takiego, jak „modelowy cykl”. Każdy jest trochę inny – zarówno pod względem długości, jak również skali następujących po sobie wzrostów i spadków. W dodatku po drodze są liczne korekty spadkowe i wzrostowe, więc sprawa wcale nie jest oczywista. I właśnie dlatego, że zwykle nie wiadomo, czy mamy do czynienia z korektą, czy też z początkiem dłuższego trendu, w większości przypadków nie ma sensu reagować.

Jednak od czasu do czasu – w praktyce raz na kilka lat – pojawiają się sytuacje, w których zmiany w portfelu inwestycyjnym faktycznie można rozważyć. Kiedy?

Okolice górki na rynku

Jak już wspomniałem wcześniej, próby przewidzenia szczytu hossy na rynkach akcji skazane są na porażkę, a o tym, że mieliśmy do czynienia ze szczytem, dowiadujemy się post factum. Jednak w okolicach długoterminowego szczytu, zwykle mamy do czynienia z takimi zjawiskami:

a) Gospodarka – pędzi w najlepsze, ale… Zaczyna rosnąć mniej dynamicznie. Wykorzystanie zasobów jest bardzo wysokie, bezrobocie niskie, a wręcz brakuje rąk do pracy, firmy nie nadążają z zamówieniami, itp. Jednym słowem – boom, aż miło popatrzeć. Objawy przegrzania gospodarki skłaniają zwykle bank centralny do podwyższania stóp procentowych. Jest tak dobrze, że… Trudno przyspieszyć jeszcze bardziej, bez jakiegoś dopalacza.

b) Ceny akcji – są bardzo wysokie w stosunku do długoterminowych średnich. Analitycy uzasadniają je wysokimi przychodami i zyskami, które ich zdaniem będą do osiągnięcia również w kolejnych latach gospodarczego „boomu”. Czy jednak boom może trwać w nieskończoność?

c) Nastroje inwestorów – są bardzo dobre i wszyscy pełni optymizmu patrzą w świetlaną przyszłość. Wśród inwestorów przeważają „byki”, a malejące stadko niedźwiedzi zaczyna wątpić, czy nie pora zapuścić rogów i przejść do drugiego obozu.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

To oczywiście ogromne uproszczenie (szczegółowo najważniejsze „objawy” opisuję książce), ale takie trzy elementy – pomimo wszechobecnego optymizmu – powinny skłonić Cię do ostrożności. Skoro optymistyczny scenariusz jest już zawarty w cenach, co jeszcze musiałoby nas pozytywnie zaskoczyć, by ceny akcji wspinały się wyżej?

Okolice dołka na rynku

Dołka – podobnie jak szczytu – nie sposób przewidzieć. Są jednak pewne sygnały, które sprawiają, że można przypuszczać iż jest on już blisko (przy czym „blisko” może oznaczać kilka tygodni „za nami” lub dobrych kilka miesięcy „przed nami”).

W okolicach długoterminowego dołka zwykle mamy do czynienia z takimi zjawiskami:

  1. Gospodarka – jest w kiepskiej kondycji, ale… Pogarsza się coraz wolniej.
  2. Ceny akcji – są niskie w stosunku do długoterminowych średnich. Jednak większość analityków jest bardzo ostrożnych i uzasadnia niskie wyceny wszechobecnym marazmem gospodarczym, który może potrwać latami…
  3. Nastroje inwestorów – są bardzo kiepskie i zdecydowana większość z nich uważa, że za kilka miesięcy będziemy na rynku testować kolejne dołki.

Taka mieszanka rynkowych danych występuje dość rzadko. Jednak to właśnie w tym otoczeniu ryzyko inwestowania w akcje jest najniższe i wtedy warto rozważać zwiększenie ich udziału w portfelu.

Trzy stany portfela w IKE PLUS

Jak pisałem w ostatnim wpisie na temat IKE Plus (Ile konkretnych funduszy wkładam do portfela?) – zdefiniowałem dla mojego portfela trzy stany: ostrożny, neutralny i ofensywny, które pod względem ilości akcji i instrumentów dłużnych będą wyglądać tak:

Wykres IKE Plus trzy stany portfela

Dlaczego najpierw piszę, że gra alokacją nie wychodzi praktycznie nikomu i w większość swojego portfela jej nie stosuję, a jednocześnie sam dopuszczam zmiany alokacji w portfelu IKE Plus?

Powodów jest kilka:

  1. Wbrew pozorom wcale nie zamierzam „aktywnie” grać alokacją, a dostosowywać ją bardzo rzadko, w sposób, który opiszę poniżej. W wymarzonym przeze mnie scenariuszu zmiany alokacji następować będą tylko 3 razy na pełny cykl rynkowy, trwający przeciętnie kilka, a może nawet kilkanaście lat.
  2. Zamiast pozostawiać sobie pełną swobodę – zdefiniowałem 3 stany o konkretnych parametrach i zmiany planuję tylko w tym zakresie. Oznacza to, że nawet jeśli się pomylę, to koszt moich błędów będzie stosunkowo niewielki. To nie są zero-jedynkowe decyzje w rodzaju: 0% akcji vs 100% akcji.
  3. Możliwość dokonywania tych zmian zaspokaja moją chęć działania oraz przyjemność z analizowania różnych opcji inwestycyjnych i sytuacji na rynkach kapitałowych. Lubię to robić i poświęcać na to czas.
  4. Będę śledzić wyniki moich decyzji i porównywać je na bieżąco ze stanem neutralnym (scenariusz: „siedzę na rękach”). Jeśli otrzymam empiryczne potwierdzenie na przestrzeni dwóch cyklów, że moje wyniki są gorsze od stanu neutralnego – odpuszczę sobie. A po drodze będę miał z Wami mnóstwo tematów do wspólnej dyskusji o inwestowaniu ?

Jak zarządzać portfelem inwestycyjnym?

Jaki mam pomysł na ewentualne dostosowania w tym portfelu? W idealnym scenariuszu powinny one wyglądać jakoś tak:

Wykres ze strategią inwestowania

Mój wymarzony model postępowania (który w praktyce będzie z pewnością trudny do osiągnięcia) wyglądać mógłby tak:

  1. Przez zdecydowaną większość czasu portfel powinien być w stanie neutralnym. Przy spadkach z wysokich poziomów, które będą uzasadnione pogarszającą się gospodarką, wypadałoby zmienić portfel na stan ostrożny.
  2. Stan ostrożny trzymamy do momentu, aż będzie tanio, kiepsko w gospodarce, a wokół pełno strachu, ale chętnych do sprzedawania akcji będzie już mało. Wtedy – z drżącymi rękami – fajnie byłoby wrzucić stan „Ofensywny”.
  3. W momencie, gdy wyceny akcji dobiją do swoich długoterminowych średnich – wrzucamy stan neutralny i zapominamy o sprawie na długie lata.

Tyle teorii. Jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo ciekawy, jak to się rozegra w praktyce. Od początku października – zgodnie z tym, co opisałem w poprzednim wpisie na temat IKE Plus – siedzę na stanie ostrożnym. Dlaczego? W oparciu o dane, które monitoruję, zakładam, że jesteśmy w jednym z dwóch punktów:

Wykres pokazujący w którym momencie cyklu gospodarczego jesteśmy - listopad 2018 r.

Gospodarka USA pędzi, a wyceny akcji – pomimo, niedawnych spadków, ciągle są bardzo wysokie, zaś nastroje inwestorów dalekie od przygnębienia. To nie jest moim zdaniem czas na zwiększanie ryzyka w portfelu.

W przypadku Opcji nr 1 – zarobię mniej, niż stan neutralny. Jestem jednak cierpliwy – ze zwiększeniem poziomu akcji w portfelu czekać zamierzam długo. Praktycznie do chwili, gdy będzie słabo w gospodarce, wyceny będą poniżej średnich, a nastroje będą kiepskie.

Pytanie tylko, kiedy to nastąpi? ?

Co myślisz o takim podejściu?

Jak już napisałem – taką „aktywność” przejawiam jedynie w części portfela, a i tak staram się robić to tak, aby za bardzo sobie nie zaszkodzić. Nie reaguję więc na przykład na krótkie zmiany, jak te z którymi mieliśmy do czynienia ostatnio (spadki we wrześniu i październiku). Zmiany stanu mojego portfela powinny w myśl tej metody pojawiać się bardzo rzadko. Teraz konsekwentnie siedzę w portfelu „Ostrożnym”.

A co Ty sądzisz o takim podejściu? W jaki sposób podchodzisz do własnych inwestycji?

P.S. Prawie bym zapomniał! Poniżej zachowanie mojego portfela IKE Plus. Od uruchomienia w grudniu 2014 jest dokładnie 13% na plusie. Październikowe spadki na giełdach praktycznie go nie ruszyły 🙂

Wykres z wynikami portfela inwestycyjnego od 2013 roku
wykres z aplikacji MyFund
Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty - bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułów z tego cyklu w kolejności od najnowszego: