Jak dostosować swój portfel inwestycyjny do wahań rynkowych?

21

Oto jedna z najtrudniejszych rzeczy w inwestowaniu: aktywna alokacja. Słabe wyniki funduszy aktywnej alokacji oraz rozwiązań o charakterze absolutnej stopy zwrotu nie pozostawiają tu żadnych złudzeń: sztuka ta nie udaje się nawet profesjonalistom. A jednak tysiące drobnych inwestorów cały czas obserwuje rynki i co chwilę miesza w swoim portfelu, reagując na bieżące wydarzenia. Dzisiaj postaram się Wam podpowiedzieć, jak nie zrobić sobie w ten sposób krzywdy.

Jak głosi giełdowe powiedzonko – zarabianie na giełdzie jest proste:

A. Kup akcje.
B. Obserwuj, jak rośnie ich cena.
C. A jeśli cena jednak nie rośnie, to… Nie kupuj! 😊

Brzmi to paradoksalnie, ale w praktyce wielu inwestorów stara się dokonać niemożliwego: przewidzieć, co się wydarzy na rynkach finansowych w ciągu najbliższych tygodni. Snują swoje prognozy, następnie dokonują zmian w portfelu, a potem… Prognozy się sprawdzają lub nie, a oni zarabiają lub nie. Dlatego ustalmy na początku bardzo prostą sprawę:

nie da się przewidzieć, co się wydarzy w najbliższej przyszłości na rynkach finansowych. Click To Tweet

Niestety, nawet pełna świadomość tego faktu nie wystarczy, kiedy w grę wchodzą emocje. Gdy na rynkach panują wzrosty, wierzymy, że będą trwać długo, robimy się agresywni i chętnie inwestujemy w akcje. Kiedy na rynkach zagoszczą spadki, oblatuje nas strach, że stracimy pieniądze, nasza skłonność do ryzyka gwałtownie maleje i uciekamy w popłochu z rynku. Efekt? Kupujemy drogo, sprzedajemy tanio. Czy jest na to recepta?

Recepta nr 1: Usiądź na rękach

Pierwszym sposobem jest zbudowanie swojej strategii inwestycyjnej i konsekwentne trzymanie się jej, bez względu na rynkowe wahania. Innymi słowy: jeżeli świerzbią Cię ręce, aby dokonać zmian, usiądź na nich i poczekaj, aż Ci przejdzie.

Większość tych wahań to zwykły „rynkowy szum” i nie ma sensu w ogóle na nie reagować. Aby tak jednak się stało, musimy swoją strategię odpowiednio zaprojektować, by była ona spójna z naszymi celami i abyśmy czuli się komfortowo z naszym portfelem w każdych warunkach rynkowych. Dokładnie w taki sposób inwestuję zdecydowaną większość naszych rodzinnych pieniędzy.

O tym jak zbudować własną strategię inwestycyjną w oparciu o różne aktywa (nieruchomości, złoto, akcje, obligacje, surowce, itp.) piszę bardzo szczegółowo w mojej najnowszej książce o roboczym tytule: „Podręcznik świadomego inwestora”, której sprzedaż ruszy najpewniej w połowie przyszłego roku. Jeżeli jesteś zainteresowany nabyciem jej na promocyjnych warunkach w związku z premierą, koniecznie zapisz się na specjalny newsletter, w którym raz na kilka tygodni poinformuję Cię o postępach w pracy, a w odpowiednim momencie podeślę Ci kod promocyjny:

Tak, zapisz mnie na newsletter książki

O ile realizacja konkretnej, niemal pasywnej strategii jest zwykle najbardziej skuteczna, to jednak ludzka natura i nieprzebrana chęć reagowania na wydarzenia rynkowe, będą skłaniały nas do aktywności. Jeżeli zatem koniecznie chcesz dać upust emocjom i dokonywać zmian w swoim portfelu, proponuję Ci przemyśleć takie oto rozwiązanie, które ilustruję na blogu w oparciu o mój portfel IKE PLUS.

Recepta nr 2: Zrozum cykl rynkowy

Historia rynków finansowych pozostawia nam kilka lekcji:

1. Rynki są cykliczne. Po każdej hossie przychodzi bessa, a po każdej bessie przychodzi hossa.
2. Bessy są zwykle gwałtowne i trwają dość krótko (kilkanaście miesięcy). Hossy rodzą się w bólach, wzrosty są mniej gwałtowne i trwają dłużej (zwykle kilka lat).
3. Pod koniec hossy akcje są bardzo drogie (powyżej historycznych średnich), a pod koniec bessy bardzo tanie (poniżej historycznych średnich).

Gdybym miał się pokusić o naszkicowanie „modelowego cyklu” na rynku akcji, wyglądałby on tak:

Wykres pokazujący modelowy cykl na rynku akcji

Oczywiście nie ma czegoś takiego, jak „modelowy cykl”. Każdy jest trochę inny – zarówno pod względem długości, jak również skali następujących po sobie wzrostów i spadków. W dodatku po drodze są liczne korekty spadkowe i wzrostowe, więc sprawa wcale nie jest oczywista. I właśnie dlatego, że zwykle nie wiadomo, czy mamy do czynienia z korektą, czy też z początkiem dłuższego trendu, w większości przypadków nie ma sensu reagować.

Jednak od czasu do czasu – w praktyce raz na kilka lat – pojawiają się sytuacje, w których zmiany w portfelu inwestycyjnym faktycznie można rozważyć. Kiedy?

Okolice górki na rynku

Jak już wspomniałem wcześniej, próby przewidzenia szczytu hossy na rynkach akcji skazane są na porażkę, a o tym, że mieliśmy do czynienia ze szczytem, dowiadujemy się post factum. Jednak w okolicach długoterminowego szczytu, zwykle mamy do czynienia z takimi zjawiskami:

a) Gospodarka – pędzi w najlepsze, ale… Zaczyna rosnąć mniej dynamicznie. Wykorzystanie zasobów jest bardzo wysokie, bezrobocie niskie, a wręcz brakuje rąk do pracy, firmy nie nadążają z zamówieniami, itp. Jednym słowem – boom, aż miło popatrzeć. Objawy przegrzania gospodarki skłaniają zwykle bank centralny do podwyższania stóp procentowych. Jest tak dobrze, że… Trudno przyspieszyć jeszcze bardziej, bez jakiegoś dopalacza.

b) Ceny akcji – są bardzo wysokie w stosunku do długoterminowych średnich. Analitycy uzasadniają je wysokimi przychodami i zyskami, które ich zdaniem będą do osiągnięcia również w kolejnych latach gospodarczego „boomu”. Czy jednak boom może trwać w nieskończoność?

c) Nastroje inwestorów – są bardzo dobre i wszyscy pełni optymizmu patrzą w świetlaną przyszłość. Wśród inwestorów przeważają „byki”, a malejące stadko niedźwiedzi zaczyna wątpić, czy nie pora zapuścić rogów i przejść do drugiego obozu.

To oczywiście ogromne uproszczenie (szczegółowo najważniejsze „objawy” opisuję książce), ale takie trzy elementy – pomimo wszechobecnego optymizmu – powinny skłonić Cię do ostrożności. Skoro optymistyczny scenariusz jest już zawarty w cenach, co jeszcze musiałoby nas pozytywnie zaskoczyć, by ceny akcji wspinały się wyżej?

Okolice dołka na rynku

Dołka – podobnie jak szczytu – nie sposób przewidzieć. Są jednak pewne sygnały, które sprawiają, że można przypuszczać iż jest on już blisko (przy czym „blisko” może oznaczać kilka tygodni „za nami” lub dobrych kilka miesięcy „przed nami”).

W okolicach długoterminowego dołka zwykle mamy do czynienia z takimi zjawiskami:

  1. Gospodarka – jest w kiepskiej kondycji, ale… Pogarsza się coraz wolniej.
  2. Ceny akcji – są niskie w stosunku do długoterminowych średnich. Jednak większość analityków jest bardzo ostrożnych i uzasadnia niskie wyceny wszechobecnym marazmem gospodarczym, który może potrwać latami…
  3. Nastroje inwestorów – są bardzo kiepskie i zdecydowana większość z nich uważa, że za kilka miesięcy będziemy na rynku testować kolejne dołki.

Taka mieszanka rynkowych danych występuje dość rzadko. Jednak to właśnie w tym otoczeniu ryzyko inwestowania w akcje jest najniższe i wtedy warto rozważać zwiększenie ich udziału w portfelu.

Trzy stany portfela w IKE PLUS

Jak pisałem w ostatnim wpisie na temat IKE Plus (Ile konkretnych funduszy wkładam do portfela?) – zdefiniowałem dla mojego portfela trzy stany: ostrożny, neutralny i ofensywny, które pod względem ilości akcji i instrumentów dłużnych będą wyglądać tak:

Wykres IKE Plus trzy stany portfela

Dlaczego najpierw piszę, że gra alokacją nie wychodzi praktycznie nikomu i w większość swojego portfela jej nie stosuję, a jednocześnie sam dopuszczam zmiany alokacji w portfelu IKE Plus?

Powodów jest kilka:

  1. Wbrew pozorom wcale nie zamierzam „aktywnie” grać alokacją, a dostosowywać ją bardzo rzadko, w sposób, który opiszę poniżej. W wymarzonym przeze mnie scenariuszu zmiany alokacji następować będą tylko 3 razy na pełny cykl rynkowy, trwający przeciętnie kilka, a może nawet kilkanaście lat.
  2. Zamiast pozostawiać sobie pełną swobodę – zdefiniowałem 3 stany o konkretnych parametrach i zmiany planuję tylko w tym zakresie. Oznacza to, że nawet jeśli się pomylę, to koszt moich błędów będzie stosunkowo niewielki. To nie są zero-jedynkowe decyzje w rodzaju: 0% akcji vs 100% akcji.
  3. Możliwość dokonywania tych zmian zaspokaja moją chęć działania oraz przyjemność z analizowania różnych opcji inwestycyjnych i sytuacji na rynkach kapitałowych. Lubię to robić i poświęcać na to czas.
  4. Będę śledzić wyniki moich decyzji i porównywać je na bieżąco ze stanem neutralnym (scenariusz: „siedzę na rękach”). Jeśli otrzymam empiryczne potwierdzenie na przestrzeni dwóch cyklów, że moje wyniki są gorsze od stanu neutralnego – odpuszczę sobie. A po drodze będę miał z Wami mnóstwo tematów do wspólnej dyskusji o inwestowaniu 😊

Jak zarządzać portfelem inwestycyjnym?

Jaki mam pomysł na ewentualne dostosowania w tym portfelu? W idealnym scenariuszu powinny one wyglądać jakoś tak:

Wykres ze strategią inwestowania

Mój wymarzony model postępowania (który w praktyce będzie z pewnością trudny do osiągnięcia) wyglądać mógłby tak:

  1. Przez zdecydowaną większość czasu portfel powinien być w stanie neutralnym. Przy spadkach z wysokich poziomów, które będą uzasadnione pogarszającą się gospodarką, wypadałoby zmienić portfel na stan ostrożny.
  2. Stan ostrożny trzymamy do momentu, aż będzie tanio, kiepsko w gospodarce, a wokół pełno strachu, ale chętnych do sprzedawania akcji będzie już mało. Wtedy – z drżącymi rękami – fajnie byłoby wrzucić stan „Ofensywny”.
  3. W momencie, gdy wyceny akcji dobiją do swoich długoterminowych średnich – wrzucamy stan neutralny i zapominamy o sprawie na długie lata.

Tyle teorii. Jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo ciekawy, jak to się rozegra w praktyce. Od początku października – zgodnie z tym, co opisałem w poprzednim wpisie na temat IKE Plus – siedzę na stanie ostrożnym. Dlaczego? W oparciu o dane, które monitoruję, zakładam, że jesteśmy w jednym z dwóch punktów:

Wykres pokazujący w którym momencie cyklu gospodarczego jesteśmy - listopad 2018 r.

Gospodarka USA pędzi, a wyceny akcji – pomimo, niedawnych spadków, ciągle są bardzo wysokie, zaś nastroje inwestorów dalekie od przygnębienia. To nie jest moim zdaniem czas na zwiększanie ryzyka w portfelu.

W przypadku Opcji nr 1 – zarobię mniej, niż stan neutralny. Jestem jednak cierpliwy – ze zwiększeniem poziomu akcji w portfelu czekać zamierzam długo. Praktycznie do chwili, gdy będzie słabo w gospodarce, wyceny będą poniżej średnich, a nastroje będą kiepskie.

Pytanie tylko, kiedy to nastąpi? 😊

Co myślisz o takim podejściu?

Jak już napisałem – taką „aktywność” przejawiam jedynie w części portfela, a i tak staram się robić to tak, aby za bardzo sobie nie zaszkodzić. Nie reaguję więc na przykład na krótkie zmiany, jak te z którymi mieliśmy do czynienia ostatnio (spadki we wrześniu i październiku). Zmiany stanu mojego portfela powinny w myśl tej metody pojawiać się bardzo rzadko. Teraz konsekwentnie siedzę w portfelu „Ostrożnym”.

A co Ty sądzisz o takim podejściu? W jaki sposób podchodzisz do własnych inwestycji?

P.S. Prawie bym zapomniał! Poniżej zachowanie mojego portfela IKE Plus. Od uruchomienia w grudniu 2014 jest dokładnie 13% na plusie. Październikowe spadki na giełdach praktycznie go nie ruszyły 🙂

Wykres z wynikami portfela inwestycyjnego od 2013 roku
wykres z aplikacji MyFund

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 9 528  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze21 komentarzy

  1. Hej Marcin, temat dla mnie bardzo aktualny. Zdalem sobie sprawe, ze to o czym piszesz jest proste w teorii i nie takie proste w praktyce. Opisze moj problem:

    Mam 34 lata, zone i dzieci. Pracuje na etacie.
    Po godzinach staram sie inwestowac na gieldzie, forexie, metalach, kryptowalutach. Omijam nieruchomosci.

    Prowadze dziennik inwestycyjny, sporo oszczedzamy z etatow + lapie dodatkowe projekty.
    Umiem programowac, wiec zbudowalem sobie fajne narzedzia, dzieki ktorym moge sledzic swoje portfolio automatycznie. Dzieki kilku dobrym wyborom w ostatnich latach (glownie krypto + polski game dev (11bit, CDP)), udalo o mi sie zgromadzic kwote ok 400-600 kk PLN, co jest dla nas spora kwota.

    Teraz moje portfolio wyglada tak (mniej wiecej):
    60% lokaty + konta oszczednosciowe PLN
    20 % gotowka EUR + USD
    15 % kryptowaluty (10-20 pozycji)
    15 % akcje i etf’y (20-30 spolek – taka ilosc, glownie dlatego, ze malo plynne polskie spolki)
    5 % zloto i srebro (fizyczne, kontrakty, tokeny krypto)

    Na gieldzie mam ok. 20-40 spolek, glownie sWig, mWig + newconnect + kontrakty na s&p 500 + etfy. Niektore pozycje trzymam nawet po kilkanascie miesiecy, a niektore kilka dni.
    W kryptowalutach mam ok 20 roznych pozycji.

    Ale zauwazylem, ze mimo, ze mam to w miare zautomatyzowane, to i tak sledzenie zajmuje mi sporo czasu. Ostatnio nawet 1h dziennie. A to jakis raport o spolce, a to jakas analiza, a to przelewy miedzy gieldami. Albo przelewy miedzy lokatami, a rachunkami maklerskimi i tak sie to zbiera i czas leci.

    Np. Teraz chcialbym zwiekszyc ekspozycje na akcje o 10% (kosztem np. EUR i lokat) i az mi sie nie chce, bo wiem ze zajmie mi to kilka godzin (najpierw wymyslenia z ktorego konta, potem zdecydowania na ktore konto itd).

    Czy mialbys moze jakas rade? Albo jakies materialy poczytac, jak to samemu inni sobie organizuja (czytam sporo blogow, ale brakuje praktycznych przykladow, tylko same nagananie na swoje prognozy) ? 🙂

    Oczywistym rozwiazaniem wydaje sie zredukowac ilosc pozycji i skupic sie na samych np ETF’ach. Tylko wiem, ze wtedy nie bedzie to strategia ktora dotychczas stosowalem, a dopracowuje moj proces inwestycyjny juz od kilku lat.

    A moze ktos z czytelnikow przechodzil podobny problem?

    • Jak dla mnie za duże rozproszenie dlatego zżera ci tyle czasu. W zasadzie w twoim komentarzu sam sobie udzieliłeś odpowiedzi co powinieneś robić. Skoro większość zysku zawdzięczasz tylko kilku tematom to po co trzymać pozostałą resztę? Już w tej chwili masz większość kapitału który tylko ma gonić inflację. Może rozważ jeszcze bardziej zwinięcie portfela. Jeśli teraz jesteś nakierowany na utrzymanie kapitału ( tak to wygląda) to 80-90% zatrzymaj w dowolnym instrumencie który przebije inflację. A pozostałą część rozdziel na ryzykowne inwestycje. Albo stracisz albo przyniosą ci duże zyski. Za mało masz kapitału by pracował na niskim zwrocie bo się zestarzejesz zanim będziesz miał go tyle by żyć z niego pasywnie.

      Ja bym większość chronił i małą częścią agresywnie spekulował. Jak bym tracił to jednostkowo mało jak zyskiwał to sporo a reszta to statystyka. Nawet taka strategia jest opisana w “big Short” tam było dwóch takich młodych łepków co inwestowało tylko w groszowe akcje. Jak zyskiwali to sporo jak tracili to jednostkowo mało. (robili to przy rosnącym rynku przed kryzysem – na bessie bym nie polecał) w sumie w krótkim czasie zrobili kilkadziesiąt milionów.

      • Dzieki za koment. Mimo wszystko na najblizsze 3 do 5 lat zakladam agresywniejszy podzial 60-70 % cash, a 30-40 % na ryzykowne rzeczy. A tak szeroka dywersyfikacja wynika z plynnosci naszej gieldy, gdzie nawet na spolkach z mWig, sWig plynnosc potrafi byc bardzo mala i tutaj widze glowny problem.

        • Plastic Tofu

          Po raz kolejny znajduję się w pozycji całkowitej zgody z Callipso. Za dużo instrumentów. Dodam tylko, że przyjrzał bym się bardziej spółkom z amerykańskiej giełdy, przede wszystkim spólki dywidendowe, aby walczyć z inflacją w dolarowym środowisku będącym mniej podatnym na wahania inflacyjne i zapewiające lepszą płynność plus dużo rzadsze zmiany alokacji. Sam powoli przebudowuje portfel na bardziej pasywny ale nadal oparty na dużych spółkach dywidendowych o małym beta. Nawet przy spadkach kryzysowych mało nimi huśta, a na ogół dywidenda jest caly czas wypłacana co jest moim celem.
          Powodzenia i dużych zysków.

        • Zastanów się czy chcesz tylko inwestować w instrumenty finansowe. Rozważyłbym też zainwestowanie w fizyczny biznes, kupienie udziałów w jakimś raczkującej firmie z potencjałem na wzrost. Ryzyko podobne do tego co masz na notowanych spółkach ale kontrola tego ryzyka znacząco wyższa.

          Z drugiej strony widzę w twojej koncepcji pewien atut. Z tego co piszesz wybierzesz pewnie kolo 10-15 ryzykownych tematów i w zasadzie o nich zapominasz. Taka spekulacja jest fajna bo albo będziesz bogaty albo wyzerowany na tej części kapitału. Wymaga to tylko silnej woli by nie majstrować i zgody na akceptacje pełnej straty tej części kapitału.

          • @Callipso tak, probuje i szukam jakis firm, startupow i mysle, ze predzej czy pozniej cos sensownego sie znajdzie. Prawie juz wszedlem w 2 spolki, ale z pewnych wzgledow odpusicilem. Z drugiej strony po tym co sie dzieje na NC i GPW (getback, altus, obligacje korporacyjne, pump&down itd) nie do konca jestem przekonany, ze taka bezposrednia inwestycja jest sensowna, w takim bardziej pasywnym podejsciu. Napewno nie za duza czesc kapitalu (ktory tez nie jest jakis wielki). Na ta chwile jedynym problemem jaki u mnie widze jest za duza ilosc spolek. Mysle, ze po prostu zautomatyzuje sobie to jeszcze bardziej. Tak, zeby 20 min dziennie wystarczylo na ogarniecie wszystkiego.

            Jak widac z dyskusji, moze problemem jest to, ze w tych latach rynki sa dosc rozgrzane i mozliwosci/wybor inwestycji jest sporo, praktycznie na calym swiecie (co nie bylo jeszcze takie proste dla przecietnego czlowieka nawet 5 lat temu).

      • Z tego, co pamiętam, inwestowali też w opcje na bardzo mało prawdopodobne scenariusze. Model Blacka -Scholesa zbyt nisko wycenial te opcje.

    • Tesknie-za-dziadkiem

      Gdybym był na Twoim miejscu i dysponował kwotą 600k (nie wiem czy tyle akurat bedzie gdybyś wszystkie papiery które masz chciał ”spienieżyć”) to wlazłbym w jakis ciekawy temat ”fizyczny”. Mam teraz na oku ciekawy pensjonacik nad morzem, babka wdowa, buduje sobie mały domek w lesie na Podlasiu, skad pochodzi, i za chwile bedzie temat nad morzem opylała.Wstepnie ugadaliśmy sie na 1mln pln. Więc do tych 600k dobrałbym 400k kredytu na 30 lat, kupił ten pensjonacik i leciał z tematem. Zysk za sezon min. 100k (siedze w temacie od wielu lat) na czysto, za 4 miesiace ”pracy” ,4 sezony i po kredycie, i odkladasz rocznie 100k do kieszonki nie martwiąc sie o spadki itp, do tego normalnie sobie pracujesz, te 100k rocznie to jest extra kasa….No ale ja sie nie znam na inwestowaniu w papier. Dziadek , który przeżył 2 wojny , oprócz zaszczepienia we mnie miłości do muzyki klasycznej, z Chopinem na czele, zawsze powtarzał : inwestycja? tylko” gleba” i złoto….i tak jakoś mi zostało…..
      Ostatnio widziałem ciekawą fotę zrobiona w Budapeszcie (nie wiem który rok), gdzie pracownik zamiata banknoty leżace na ulicy….hiperinflacja pozbawiła ludzi wszystkich oszczędności….daje do myslenia….niemożliwe w dzisiejszych czasach? wszystko jest mozliwe przy chciwości tych którzy pociagaja za sznurki……

      • Prowadzenie pensjonatu to ciężka i odpowiedzialna praca, a nie łatwe 100k zł rocznie do rączki, siedząc jeszcze jednocześnie w innej pracy. W takim interesie, jeśli chcesz zarabiać, musisz świadczyć usługi wysokiej jakości. A żeby takie świadczyć musisz być na miejscu i ciężko pracować.

      • @Tesknie-za-dziadkiem Tak juz mam, ze na ta wole papiery, bo wiem, ze moge je latwo przeniesc, zamienic itd. Liczy sie dla mnie plynnosc. Kupujac taki pensjonat jestem “zafixowany” na min. 10 lat i caly sukces zalezy tylko od tej jednej decyzji (+ ciezka praca nad tym). Jakbym chcial w ciagu tych 10 lat wyjsc z tego to musialbym znalesc kupca na pensjonat. A nie znam tego rynku w PL. Mysle, ze trzeba niezle schodzic z ceny, zeby cos szybko sprzedac.
        Tak samo mam z nieruchomosciami. Dlatego ich nie ruszam, bo wiem, ze jakbym chcial sprzedac np. mieszkanie w ciagu 2 tygodni to bym musial ostro schodzic z ceny (w porownaniu do cen rynkowych).
        Chociaz sledze co sie dzieje na tym rynku, bo wiem, ze jest duza czescia gospodarki i wiem, ze dla duzej liczby ludzi jest to wazny rynek.

  2. Mam pytanie raczej banalne. Czy zmiana strategii odnośni się do:
    1) Zmiany strategii przyszłych zakupów?
    2) Konwersji/Zamiany zgromadzonych środków?

    • Dołączam się do pytania.
      Inwestowanie z regularnymi wpłatami ma chyba trochę inną specyfikę niż inwestycja jednorazowa.

  3. Ja bym się nie rozdrabiał na zbędne analizy. Przy założeniu że inwestuję długoterminowo czyli 10 lat lub więcej, robię portfel 60/40 przy czym 60% to fundusze akcyjne, i trzymam do oporu dokupując co miesiąc. Takie podejście trochę podobne jak Warren Buffet. Generalnie nie zważając na rynek trzymam i już, licząc trochę na szczęście że koniunktura mi dopisze. Ktoś powie to głupie, lepiej podczas kryzysów alokować środki. Ale jaka jest gwarancja że zrobi się to w odpowiedni sposób, tak by jak najmniejszą rolę w podejmowaniu decyzji grały emocje. Człowiek jest moim zdaniem tak skonstruowany że czasem lepiej nic nie robić i spokojnie czekać. Naturalnie każdy ma swoje sposoby. Uważam jednak, że im niej emocji w inwestycjach tym lepiej.

    • Dla mnie też to przekombinowane. Wg mnie lepiej ustalić jeden podział akcje/obligacje i trzymać się go, robiąc, chcąc nie chcąc, rebalancing przy każdych zakupach. Zakładanie, że wie się, nawet mniej więcej, kiedy rynek jest w okolicach szczytu hossy czy bessy to zabawa w market timing, a na dłuższą metę wiemy ze statystyk, że nikomu poza jednostkami się to w tym dłuższym terminie nie udaje.

      • Jasne, że tak można, ale nie cykl o IKE byłby skończony ;). A tak będzie o czym dyskutować w przyszłości :).

        • Jasne, że tak można, ale wtedy* cykl o IKE byłby skończony ;). A tak będzie o czym dyskutować w przyszłości :). Ach ta autokorekta ;).

  4. Problem w tym, że sytuacja najczęściej daleka jest od modelowej i dlatego inwestowanie jest takie trudne. Np. dzisiejsze ceny akcji polskich spółek wcale nie są wysokie, co sugeruje, że warto się nimi zainteresować. Dla odmiany akcje amerykańskie są bardzo drogie, blisko historycznych rekordów. A jeśli tam zacznie spadać, to trudno uwierzyć, że spadki nie pojawią się na polskim rynku.

  5. Witaj Marcin,
    Czy w najblizszym czasie jest szansa na artykul dotyczacy IKE/IKZE?
    Z racji konca roku, moze jakies instrukcje dla osob,ktore zaczynaja przygode z tymi produktami? Kilka slow o sprawnym zalozeniu, czy na przestrzeni lat mozesz polecic produkt,z ktorego korzystasz obecnie?
    Takich informacji nigdg nie za wiele.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  6. Bardzo zainteresowało mnie inwestowanie zgodnie z cyklem koniunkturalnym. Osobiście uważam, że niedawno przeszliśmy z ekspansji do spowolnienia. Bardzo mi to pasuje, bo obecnie zbieram gotówkę- zarówno PLN jak i waluty i czekam na recesję. Jakieś plus-minus 1,5 roku po recesji na rynek “wchodzę ja – cały na biało” 😉

  7. Marcinie –
    dziękuję za kolejny edukacyjny wpis. Niby wszystko człowiek to wie, ale czyni inaczej. Mój portfel w stosunku do Twojego znajdował się w stanie raczej bardzo ostrożnym . Cztery lata temu zakładałem, że 80% to będą fundusze bezpieczne (pieniężny i obligacji), a 20% fundusze agresywne (od dłuższego czasu akcji Japonia i indeksowy S&P 500). Jednak przez regularne wpłaty i częściowy brak mojego zainteresowania portfelem (z różnych życiowych względów) część “bezpieczna” stanowi ponad 90%. Nie chcę dokonywać rebalancingu, gdyż portfel bezpieczny również znajduje się w podziale 80% fundusz pieniężny, 20% fundusz obligacji. Tak więc zwiększyłem sumę wpłat w fundusze agresywne i z czasem będę chciał osiągnąć poziom 20% całego portfela. Portfel agresywny chcę by wynosił Japonia 50%, indeksowy S&P 500 także 50%. Kiedy cały portfel zostanie już tak poskładany, to nie planuję dokonywania w nim zmian.
    Pozdrawiam.

Odpowiedz