Od najmłodszych lat marzyłem o samodzielnym lataniu, a wszystko przez Aeroklub Zagłębia Miedziowego w moim rodzinnym Lubinie. Każdego dnia startowały z niego samoloty i szybowce, a ja wpatrzony w niebo wyobrażałem sobie, jak wspaniałe musi być uczucie swobody, jakie daje pilotowanie takiej maszyny. Niedawno zrobiłem kolejny krok w stronę realizacji tego marzenia.

Zanim jednak napiszę o samolotach, najpierw o inspirującym spotkaniu z niezwykle ciekawym człowiekiem. Jak wiecie, uwielbiam podróżować. Niektóre wyjazdy relacjonuję dla Was na blogu, inne widoczne są tylko na Facebooku, a te najkrótsze przejawiają się przejściową „ciszą” i brakiem komentarzy z mojej strony. W tym roku miałem okazję zrobić taki krótki wypad do Wielkiej Brytanii, gdzie podróżowaliśmy z żoną wzdłuż Wybrzeża Jurajskiego oraz klifów w hrabstwie Davon, podziwiając m.in. takie widoki:

W pewnym momencie, po wspinaczce z bezludnej plaży na szczyt jednego z klifów, spotkaliśmy samotnego człowieka w jednoczęściowym „dresiku”, który zmagał się z wiatrem i plątaniną linek:

Byłem przekonany, że to jakiś młody kaskader, a okazało się, że to niezwykle pogodny, radosny i pełen wigoru człowiek, który – jak sam się przyznał – już dawno skończył 70-tkę.

Porozmawialiśmy trochę o jego pasji, poopowiadał nam o sobie, a potem… Wyczuł dobry wiatr i – jak to mają w zwyczaju robić emeryci – odfrunął paralotnią w siną dal ?

Po tym spotkaniu uśmiechy długo nie schodziły nam z twarzy i spędziliśmy sporo czasu rozmawiając o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne i ile wspaniałych chwil jeszcze przed nami.

Wolność na kredyt?

Mam 41 lat i pewnie wielu z Was jest znacznie młodszych ode mnie. Otóż pragnę Was zapewnić, że w takim wieku – o ile choć trochę dba się o siebie – człowiek znakomicie czuje się fizycznie, a już na pewno psychicznie ? Ba! Jak pokazuje przykład spotkanego przeze mnie 70-latka – wiele wskazuje na to, że przy odrobinie szczęścia mogę w wyśmienitej formie spędzić kolejne dekady. Dlaczego o tym piszę?

Otóż wiele młodych osób, z którymi rozmawiam o finansach, uważa że moje propozycje – czyli w pierwszej kolejności zadbanie o finansowe bezpieczeństwo rodziny i unikanie długów – oznaczają „rezygnację z życia”. Liczy się tylko „tu i teraz”, a kluczowe hasło brzmi: YOLO – You Only Live Once. W imię swobody i wolności młodzi ludzie powtarzają puste slogany, zaszczepione im w reklamach pożyczek i kredytów.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Dobrze oddał to w jednym z komentarzy Zenek, któremu poświęciłem osobny wpis pt: Ale się wkurzyłem!,a który tak m.in. bronił życia na kredyt:

 Jedni wolą korzystać z możliwości jakie mają teraz, a inni ciułać każdy grosz żeby obudzić się po 60, rozumiejąc ze życie im przeciekło miedzy palcami, a oni zostali z kupą papierków na koncie (o ile im tego po drodze inflacja nie zjadła).

Cóż – większość osób, które w młodym wieku miały taki patent na spełnianie marzeń – na moim etapie życia ma często jedno marzenie: pozbyć się wreszcie długów! Stres, zmęczenie, frustracja i ciągła harówka na spłatę rat – taka jest cena.

W dodatku – to jest fałszywa alternatywa. Wcale nie trzeba czekać do emerytury!

Krok po kroku, ale szybciej, niż myślisz

O własne finanse warto dbać krok po kroku – koncentrując się w danym momencie na jednej rzeczy i pozwalając działać czasowi na naszą korzyść. Opisałem to dokładnie w mojej książce „Jak zadbać o własne finanse” i w artykule „10 kroków – skuteczny plan dla Twoich pieniędzy”.

Na początku te kroki mogą nas trochę męczyć, trochę się dłużyć, a na efekty przychodzi trochę poczekać. Ale z czasem pozytywne skutki naszych decyzji zaczynają się kumulować i stać nas na coraz więcej. Przede wszystkim jednak – znacznie szybciej, niż to się wydaje młodym ludziom – stać nas na realizację coraz większych marzeń – i to za własne pieniądze, a nie na kredyt!

Dlatego nie daj się nabrać na hasła, że mądre dbanie o finanse oznacza rezygnację z życia do emerytury! To bzdura! To ludzie zadłużeni muszą rezygnować z życia na rzecz ciężkiej harówki na spłatę rat!

To na co tym razem wydałem pieniądze?

Nie – nie kupiłem sobie samolotu ? Ale zrealizowałem kolejny punkt z mojej listy „100 rzeczy do zrobienia przed śmiercią” – którą też opublikowałem na blogu. Pilotowałem (oczywiście w towarzystwie instruktora) przez kilkadziesiąt minut Cessnę 152 – samolot, w którym ledwie się mieszczę, ale który dał mi przedsmak tego, co jeszcze przede mną.

Licencję pilota zacznę robić za 4 lata i 6 miesięcy, ale już teraz mogłem choć przez chwilę poczuć, jak to będzie. A dlaczego dzielę się tą mini-przygodą?

Pracując ciężko każdego dnia, odmawiając sobie wielu rzeczy i tłumacząc, że jeszcze nie pora na pewne wydatki – łatwo jest stracić z oczu cel, do którego dążymy. „Po co mi taki wysiłek?” – możesz zapytać samego siebie.

Gdy mnie dopadają takie myśli lub kiedy odczuwam zmęczenie – robię coś niedrogiego, co pozwala mi poczuć „przedsmak” mojego celu. Taki krótki reset bardzo pomaga mi wrócić do pracy i działania na pełnych obrotach. Nie wiem, jakie są Twoje marzenia – ale być może też możesz zrobić cos całkiem prostego, aby już teraz poczuć ich przedsmak i z jeszcze większym zapałem zacząć je realizować?

No właśnie… Co jest Waszym motywatorem w dbaniu o własne finanse? Co pomaga Wam utrzymać się na właściwych torach? Co moglibyście poradzić komuś, komu przestaje się chcieć?

Może Cię zainteresować

No, to poleciałem… Balonem!!!