Nowa instrukcja do portfela IKE Plus (część III). Lekcja z Desideraty

20

Dziś pokazuję, w jaki sposób podchodzę do ustalania składu swojego portfela inwestycyjnego, by nawet w czasach ostrych zawirowań na rynku spokojnie sobie spać. Podzielę się też tradycyjnie kilkoma inwestycyjnymi spostrzeżeniami i wreszcie pokażę obecne wyniki portfela.

Podobno inwestując można albo dobrze jeść (wysokie zyski), albo dobrze spać (bezpieczeństwo środków). Nigdy nie lubiłem takich fałszywych alternatyw i uważam, że da się wypracować zyski lepsze niż na lokacie i jednocześnie spać całkiem spokojnie. Wymaga to jednak nieco innego podejścia do inwestowania, przejawiającego się m.in.: cierpliwością, pełną jasnością odnośnie własnej strategii i wreszcie – jasnymi regułami decyzyjnymi. Jak doskonale wiecie, obecnie pracuję nad doprecyzowaniem strategii dla swojego portfela.

Zyski zyskom nierówne

Chciałbym, żebyście zapamiętali z dzisiejszego wpisu pewną myśl. Ma ona przygotować osoby śledzące mój cykl o portfelu IKE PLUS na nieuniknione straty. Otóż istnieje ogromna różnica pomiędzy stwierdzeniami:

– zyski wyższe niż na lokacie na zakończenie inwestycji,
– zyski wyższe niż na lokacie w każdym roku.

Biorąc pod uwagę portfel, który zbudowałem dla swojego IKE PLUS, ta druga opcja jest niewykonalna, a wręcz niebezpieczna. Niebezpieczna, bo próba gonienia lub ochrony wypracowanych zysków za wszelką cenę prowadzi najczęściej do słabszych wyników w długim okresie.

W portfelu IKE PLUS mam ekspozycję na akcje. Dopracowując obecną strategię doprecyzuję ile będę trzymać tych akcji, jakich i dlaczego. Ale one tam będą i kiedy giełdy będą sobie spadać (w Polsce i na Rynkach Wschodzących już to się dzieje od lutego tego roku), wyniki portfela też będą spadać.

Część z Czytelników napisze pewnie w komentarzu: „Trzeba było trzymać pieniądze na lokatach bankowych lub kupić detaliczne obligacje skarbowe!”. Kto wie, może będą mieli rację. Ale póki co rynki są cykliczne, a ja – wiedząc o tym – akumuluję spokojnie środki w IKE Plus. Buduję portfel ostrożnie, aby nie stracił zbyt dużo. Ale trochę jednak straci. Ile? Między innymi o tym napiszę dziś.

Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty – bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułów z tego cyklu w kolejności od najnowszego:

Zobaczmy, gdzie jesteśmy

Wchodzę z moim portfelem w bardzo ciekawy okres. Od marca 2009 roku na amerykańskim rynku akcji trwa hossa, która – według części analiz – jest już najdłuższa w historii. Długość tej hossy można zobaczyć np. patrząc na indeks S&P z perspektywy ostatnich 50 lat:

Wykres S&P500 za ostatnie 50 lat

Drzewa nie rosną jednak do nieba, akcje tym bardziej. Wcześniej czy później (moim zdaniem wcześniej niż później) pojawią się spadki i pewnie będą one dotkliwe. Obecne ceny akcji amerykańskich są bardzo wymagające. Jeden ze wskaźników (tzw. Shiller P/E) wskazuje, że tylko raz na przestrzeni ostatnich 140 lat akcje amerykańskie były tak drogie – tuż przed pęknięciem bańki internetowej w roku 2000:

Schiller P/E

Ten wskaźnik pozwala wyrobić pewną opinię na temat względnych cen akcji. Jest jednak mocno niedoskonały przy podejmowaniu decyzji w krótkim okresie. Przekonałem się o tym, gdy w oparciu o wyceny akcji amerykańskich obniżyłem ekspozycję na akcje w moim portfelu IKE Plus tuż przed wyjazdem do Nepalu w październiku 2016. Minęły 2 lata, a akcje rosną sobie dalej. Z drogich robią się bardzo drogie i możliwe, że jeszcze to potrwa, aż staną się absurdalnie drogie.

Jeżeli mam się jednak pomylić, to wolę zdecydowanie w tę stronę. Zamiast tłumaczyć szczegółowo dlaczego, pokażę konkretny przykład z naszego cyklu, ale to za chwilę.  

Sytuacja odmienna od tej w USA panuje na rynkach wschodzących, a także na naszej rodzimej giełdzie. Tam od lutego trwają spadki notowań. Po trwających w bieżącym roku spadkach (już blisko 21% na minusie) ceny akcji w Polsce – szczególnie akcji małych spółek – stały się zdecydowanie atrakcyjne:

sWIG80 za 5 ostatnich lat

Jak takie spadki wpłynęły na mój portfel IKE PLUSPrzypomnę, że ma on obecnie 30% ekspozycję na akcje, przy czym głównie na akcje zagraniczne. Spora poducha z papierów dłużnych i dywersyfikacja części akcyjnej dość dobrze amortyzuje spadki na rynkach wschodzących i w Polsce. Na rynkach spore emocje, a w moim portfelu… Nuda:

Portfel IKE Plus od 2014 roku
wykres z aplikacji MyFund

Dzięki dywersyfikacji od początku roku jego wartość spadła raptem o -0,48%. Wiem, wiem. Na lokacie zarobiłbym więcej. Ale przyznajcie sami, że taki wynik snu z oczu raczej nie spędza. No właśnie – co z tym snem?

Cięgi od Czytelnika

Myślę, że śledząc ten cykl już doskonale wiecie, że w podejściu do inwestowania cechuje mnie duża ostrożność. Wolę pomylić się i siedzieć na portfelu zbyt konserwatywnym, niż pomylić się i siedzieć na portfelu zbyt agresywnym. Nie ścigam się z nikim, tylko spokojnie realizuję mój cel. Ponieważ odłożyłem z innych źródeł na edukację córek, wykorzystam najpewniej opcję, jaką daje mi zwolnienie podatkowe IKE i ten portfel przeznaczę faktycznie na swoja emeryturę (pisałem o takiej darmowej opcji we wpisie „Dlaczego polecam ten produkt inwestycyjny?”).

Szczerze mówiąc, ten cykl sprawia, że sam jeszcze lepiej poznaję samego siebie i skłania mnie do bardziej świadomego podejścia do inwestycji. Z każdym kolejnym wpisem będę się starał to moje podejście wyjaśniać.

Oczywiście za takie konserwatywne podejście łatwo jest zebrać „bęcki”. Najpoważniejsze dotąd zebrałem w marcu 2017, po publikacji „Nie tańcz z królową balu! – ważna zasada inwestycyjna”. Przestrzegałem w nim przed hurraoptymistycznym podejściem do akcji.

Jeden z Czytelników, Jachu (link do komentarza), wyraźnie zniecierpliwiony moim ostrożnym podejściem do inwestowania, napisał wtedy tak:

(…) Jeżeli Pan nie potrafi uzyskać rentowności większej niż 10% rocznie proponuję powierzyć wszystkie swoje oszczędności funduszom typu Absolut Return i zrezygnować z działalności jaką Pan prowadzi. Latka lecą, szkoda utraconych zysków . Podaję kilka, które od lat mają lepsze wyniki niż Pana “alokacje, realokacje….itp” . Trigon Polskie Perły , Trigon Quantum Absolut Return, Trigon Quantum Neutral , Insignis TFI ….. etc

Jeżeli mogę zacytować klasykę, która od 12 lat mi pomaga w systematycznym zarabianiu na giełdach to poniżej te cytaty, które Panu nie pasowały do koncepcji:
1/ Trend is your friend
2/ Pozwól rosnąć zyskom , straty tnij szybko.

Proszę zwrócić uwagę że “idzie inflacja” i jest ogromna ilość pieniędzy na rynku. Inwestowanie w fundusze gotówkowe/pieniężne wydaje się w obecnej sytuacji dziwnym pomysłem.
Moim zdaniem Panem rządzi strach , a nie rozsądek (…)

Mam wielką nadzieję, że Jachu w porę zastosował się do drugiego punktu, o którym wspomina i zdążył uciąć straty. Fundusze niepubliczne nie udostępniają swoich wycen, ale jedna z propozycji wskazanych przez Jacha prezentuje się dzisiaj mniej więcej tak:

wyniki Trigon Polskie Perły FIZ w 2018 roku

Dlaczego to pokazuję?

Przede wszystkim dlatego, by przypomnieć Wam zasadę: „Rozumiem, w co inwestuję”.

Pierwsza zasada dotyczy porównywania różnych strategii. Porównywanie jabłek z gruszkami, co zastosował Jachu, nie ma sensu. Ja mam zdywersyfikowany portfel funduszy, którym zarządzam bardzo spokojnie, z myślą o bardzo długim terminie. W tym portfelu są  tylko długie pozycje, więc będzie on sobie „falował” w rytm koniunktury rynkowej. W kolejnym odcinku cyklu napiszę, jaki mam pomysł na wykorzystanie tych wahań.

Natomiast Trigon Polskie Perły FIZ to bardzo skoncentrowany portfel akcji małych, niepłynnych spółek, zabezpieczonych zapewne częściowo krótkimi pozycjami na WIG20. Pomimo nazwy, nie ma w nim pereł.

Natomiast druga sprawa dotyczy porównań z wynikami innych.

W inwestycjach jest trochę jak w życiu. Jak napisał Max Ehrmann w Desideracie:

Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. -Max Ehrmann Click To Tweet

W inwestowaniu będzie tak samo. Gdy zbudujesz zdywersyfikowany portfel, zauważysz, że:

– w okresach wzrostów na giełdach wszyscy będą Ci pokazywać, że trzeba było zainwestować w akcje, bo tam są dwucyfrowe zyski.
– w okresach spadków na giełdach wszyscy będą Ci pokazywać, że trzeba było siedzieć na lokatach bankowych i chronić kapitał.

Przez jakieś 3/4 cyklu rynkowego (hossa) rację będą mieli Ci pierwsi. Przez jakąś ¼ cyklu rację będą mieli Ci drudzy (bessa). Nie patrz na to. Twój portfel ma przeprowadzić Cię do Twojego celu, który znajduje się znacznie dalej. To wymaga przejścia przez pełny cykl rynkowy, a często przez kilka takich cykli. Ty masz zrealizować swój cel, a nie ścigać się z innymi.

Znów nie zdążyłem…

No dobrze. Wystarczy na dziś, bo jest 20:30, a trzeba jeszcze wpis opublikować. W kolejnym odcinku o IKE Plus nie będę się już odnosił do obecnej sytuacji, tylko opiszę trzy stany portfela, które zamierzam zaimplementować w IKE Plus. Mam to już rozpracowane:

  1. Stan ostrożny
  2. Stan neutralny
  3. Stan agresywny

Dziś jednak uznałem, że te inwestycyjne przemyślenia będą zdecydowanie bardziej wartościowe. Co o tym myślicie? 😊

PS. Każdego dnia powstaje kolejny fragment mojej książki: „Podręcznik świadomego inwestora”. Opisuję w niej krok po kroku jak inwestować. Książka będzie dostępna najpóźniej w drugiej połowie 2019 roku, ale już dziś zachęcam Cię do zapisania się na specjalną listę mailingową. Nie wysyłam tam żadnego spamu, za to gdy książka będzie gotowa, wyślę Ci kupon promocyjny, uprawniający do zakupów na specjalnych, przedpremierowych warunkach.

Tak, chcę dołączyć

 

Ważna informacja: Niniejsza publikacja nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Moje podejście do ryzyka i moje cele inwestycyjne są inne niż Twoje. Pod żadnym pozorem nie naśladuj mnie i nie kopiuj mojego portfela, bo mogę popełnić błędy lub podjąć złe decyzje. To moje pieniądze – ale Ty nie ryzykuj własnych! Wszystkie decyzje inwestycyjne podejmujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Pokazuję swój portfel IKE PLUS, bo to dla mnie świetna okazja, by na realnym przykładzie i w oparciu o realnie zainwestowane pieniądze opisywać zasady inwestycyjne, które są mi bliskie.

Tekst NIE jest efektem mojej współpracy komercyjnej z żadna firmą inwestycyjną. Natomiast w tekście publikacji zawarte są tzw. linki afiliacyjne. Jeśli otworzysz sobie IKE Plus, IKZE Plus lub zainwestujesz w fundusze NN Investment Partners z wykorzystaniem mojego linku, otrzymam prowizję od firmy Net Sales. Serdecznie Ci za to dziękuję 🙂

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 9 528  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze20 komentarzy

  1. A co marcinie myslisz o gotowych rozwiazaniach (ale nie o f cyklach zycia) w postaci funduszow stabilnego wzrostu ? Zazwyczaj max 40 % jest w akcjach albo mniej czyli dla ostroznego inwestora(ty sam w swojej strategii ustalales ze neutralnie masz 60% w akcjach, min 40 gdy uznasz ze sa drogie a max 80 gdy uznasz ze sa tanie).

    • Cześć Jan,

      najpierw odniosę się do limitów, które ustaliłem początkowo do mojego portfela (od 80% do 40%). Z perspektywy czasu uważam, że założyłem jednak zbyt wysoki udział akcji. Od około 1,5 roku analizuję inwestycje oparte o tzw. Risk Parity. Generalnie chodzi o to, że portfel powinien być zbilansowany biorąc pod uwagę wagi ryzyka, a nie wagi “mierzone dolarami”.

      Na przykład: jeśli mam portfel, w którym 50% to akcje, a 50% to obligacje – wciąż będzie on bardzo mocno zależał od ryzyka rynku akcji (około 80% ryzyka portfela stanowią akcje). Dlatego klasyczny portfel “zrównoważony” (50/50) tak naprawdę od strony ryzyka jest mocno przeważony akcjami.
      Gdybym chciał mieć portfel, w którym około 50% ryzyka to obligacje, a 50% ryzyka to akcje, to ze względu na znacznie wyższą zmienność cen akcji powinno byc ich w portfelu mniej (np. 70% to dług, a 30% to akcje). Opiszę to bliżej odnosząc się do alokacji mojego portfela w kolejnym wpisie.

      Co do funduszy stabilnego wzrostu – zależy to od Twojego celu i czasu. Powody, dla których ja unikam takich rozwiązań (dysponuję czasem na samodzielne podejmowanie decyzji) są takie:
      (1) w części akcyjnej – ekspozycja tylko na Polskę i kraje naszego regionu (jak słusznie zauważył Piotrek w swoim komentarzu).
      (2) gra alokacją – zwykle mało skuteczna (akcje przeważone na szczytach, niedoważone na wzrostach – kiedyś Analizy Online pokazały fajne badanie, które to ilustrowało) – głównie dlatego, że zarządzający ścigają się w krótkich terminach wynikami. Jeżeli więc już – to wybrałbym taki, który ma jak najwęższe widełki odchyleń.
      (3) Opłata za zarządzanie jest zwykle wyższa, niż np. 30% funduszu akcji + 70% funduszu obligacji.

      Dlatego osobiście – zakładając, że interesują mnie tylko lokalne akcje i dług – inwestowałbym osobno w dwa fundusze. Jeżeli jednak ktoś nie ma na to czasu – to fundusz stabilnego wzrostu załatwia temat za niego.

      Natomiast nadrzędną zasadą, którą stosuję – jest solidna dywersyfikacja w całym moim portfelu (IKE Plus to tylko jego wycinek, inwestuję również w złoto, nieruchomości, detaliczne obligacje Skarbu Państwa itp.). Takie całościowe podejście opisuję właśnie w książce.

      • Chce inwestowac dlugotetminoro wplacajac kilkaset zlotych co msc i mysle nad doborem strategi. Dochodze powoli do wniosku ze warto miec akcje(dlugo termin) ale zastanawiam sie w ilu procentach powinien skladac sie z akcji. Chciqlbym zeby wahania byly mozliwe jak najmniejsze, jednoczesnie akceptuje ze beda. Mysle wlasnie o 30-40 % przy zalozeniu ze nie bede zgadywal czy akcje teraz sa drogie czy tanie i czy je dokupowac w wiekszych czy mniejszych ilosciach w danym msc ( sam widzisz po rynku amerykanskim ze nie zawsze dobrzr sie to przewidzi).
        Ps. Co sadzisz o funduszu investors zabez emerytalnepowinJest tam ekspozycja nie tylko na pl.
        Ps2. Moze na blogu powinni pojawiac sie jakies wpisy o funduszach spoza stajni nn?wiem ze prowadzone jest tam ike twoje ale warto by bylo poczytac cos w poszukiwaniu jakis ciekawych tfi jak np investors zab emry. Kiedys byl wpis o unilokacie i unikoronie.

        • Cześć Jan,
          w kolejnym wpisie o IKE Plus napiszę więcej o budowaniu ekspozycji na akcje w portfelu – wyjaśnię wtedy jakie zmiany postanowiłem wprowadzić w swoim podejściu, by portfel pomagał mi lepiej realizować strategię.
          Odnośnie Twoich pytań w PS:
          (1) Investors zabezpieczenia emerytalnego – wygląda bardzo ciekawie. Tutaj link do ratingu Analiz Online: https://www.analizy.pl/fundusze/fundusze-inwestycyjne/profil-funduszu/DWS06/Investor-Zabezpieczenia-Emerytalnego-%28Investor-FIO%29.html
          (2) Pełna zgoda. Właśnie pracuję nad tym, aby przybliżać Czytelnikom również fundusze z innych TFI. Być może już w październiku coś będę mógł w tym temacie pokazać (o ile dogadam się z TFI).

          • korzystajac z okazji dam pomysl na ARTYKUL: PPK ! Jestem ciekawy twojej opini.

          • OK – napiszę cos więcej, jak sprawa się zmaterializuje (podpisze ją prezydent) – wtedy będę wiedział, że mamy do czynienia z postacią prawa, która przynajmniej przez jakiś czas nie będzie zmieniana. Nie lubię komentować projektów “w toku”, bo to zwykle bicie piany.

  2. Bardzo dobry wynik, ja już dawno obniżyłem ilość akcji w moim portfelu do psychologicznego minimum. Według mnie już dawno zrobiło się za drogo. Korekta w Polsce jest znaczna i nie umiem oszacować czy to koniec spadków czy jeszcze nie. Obawiam się że możemy wejść w trend boczny i przy spadkach na giełdach światowych np. USA korekta się pogłębi.

    O wiele bardziej martwią mnie obligacje państwowe. Wydaje mi się, że nie jest to już bezpieczny instrument. Gospodarki są coraz bardziej zadłużone i obawiam się podobnych sytuacji co w Grecji np. we Włoszech lub Hiszpania. Jestem ciekaw co Ty myślisz na ten temat??

    • Cześć Dawid,
      W USA jest drogo. W Polsce – już raczej nie (ale oczywiście może być taniej). Szczególnie w gronie małych spółek inwestor długoterminowy zrobi dziś zakupy przy całkiem rozsądnych wycenach.

      Jeśli chodzi o Twoje pytanie dotyczące obligacji – ryzyko jest zawsze kwestią względną.
      Będąc inwestorem w Polsce i kupując detaliczne obligacje Skarbu Państwa indeksowane inflacją, ryzykujesz mniej niż trzymając te same środki na lokacie w banku, bez indeksacji inflacją. Poziom zadłużenia Polski jest dość wysoki i wbrew retoryce polityków rośnie. Ale daleko nam do Włoch czy Grecji. Sprawdź sobie poziomy długu Polski, Grecji i Włoch – złapiesz odpowiednią perspektywę.

      Gdy mówimy o pieniądzach – ryzyko jest zawsze.
      (1) Trzymasz w materacu – ukradną Ci lub pożre je inflacja
      (2) Trzymasz na lokacie – upadną dwa lub trzy banki, skończą się środki w BFG, zrobią “drugi Cypr” lub zje Ci je inflacja,
      (3) Obligacje – zbankrutuje Państwo (od 1915 do 2015 zbankrutowało 80 państwa – w tym Polska 2 razy – w latach 30-tych i 80-tych)
      (4) Akcje – będzie bessa
      (5) Złoto – ukradną Ci lub spadnie na łeb na szyję, gdy rezerwy banków centralnych zaczną być przechowywane np. w kryptowalutach
      (6) Mieszkanie na wynajem – spadną ceny, zniszczą Ci najemcy, spali się, rząd wprowadzi bardzo wysoki podatek katastralny, itp.

      Możesz sobie zdefiniować dowolny scenariusz i obawiać się go dowolnie długo i dowolnie mocno.
      Ale możesz też zbudować zdywersyfikowany portfel (bardziej niż tylko moje IKE PLUS) i mieć w nim coś na niemal każdą okazję.

      Snując takie scenariusze warto uwzględnić jeszcze prawdopodobieństwo tych wydarzeń vs prawdopodobieństwo innych scenariuszy.
      Jeśli uważasz, że prawdopodobieństwo bankructwa Polski jest niższe, niż prawdopodobieństwo, że jednak przy obecnym poziomie zadłużenia nasz kraj jeszcze parę dekad pociągnie – merytorycznie poprawne jest obstawienie scenariusza drugiego.

      Oczywiście wyższe prawdopodobieństwo nie oznacza, że właśnie taki scenariusz się zrealizuje. Gdy w prognozie pogody usłyszę, że na 80% będzie słońce, a jednak padał deszcz – nie winię synoptyka. Przecież prawdopodobieństwo deszczu wynosiło 20%.
      Taki już urok inwestowania. Zobaczysz jak będzie emocjonująco, gdy zacznie się solidny kryzys 🙂 Właśnie dlatego tak mnie to pasjonuje.

  3. Marcin Kluczek

    Hej Marcin,

    Czy indeks Shillera uwzględnia zmiany w typach notowanych firm (kiedyś przemysł, teraz bardziej firmy technologiczne)
    i prawie księgowym, czy przelicza dane z raportów według z góry ustalonego wzoru?

    Zastanawiam się na ile skuteczny jest taki wskaźnik w dłuższej perspektywie.

    Drugie pytanie. Czy nadal uwzględnia zapaść z 2008 roku? Jeśli tak, to gdy byleca z bilansu, indeks może się mocno wachnac.

    • Plastic Tofu

      Pytania nie do mnie więc tylko zwrócę uwagę na inna rzecz. Ten wykres przez 25 ostatnich lat pokazuje akcje jako przewartościowane. W 2009 roku cena wdług indeksu sie normalizuje i znów rusza na północ aby podnieść akcje 4 razy. Ogólnie to przesympatyczny człowiek, Brałem jego kurs o rynkach finansowych, bardzo prfesjonalnie i miło prowadzony. Natomiast co do CAPE nie jestem w stanie się przekonac gdyż to co wymieniłeś plus wygładzenie danych wydaje mi się złym baromertem wartości akcji oraz ich przyszłych trendów.
      Z drugiej strony każdy powinien korzysztać z takiego miksu narzędzi, które doprowadzą go do celu.

    • Hej Marcin,

      lecą dane z raportów.

      Na tę niedoskonałość wskaźnika (żaden nie jest oczywiście doskonały) mam jednak dość prostą metodę. Nie porównuję jego wartości bezwzględnej do całej historii (od 1870), tylko w krótszych okresach, aby uwzględnić “zmianę reżimu”.

      Najbardziej interesuje mnie okres od 1995 roku (internet wkracza do gry). Patrząc na wskaźnik w takim ujęciu – posiadanie dużych ilości akcji amerykańskich w portfelu, gdy jego poziom był wyższy od obecnego, dawało radość przez bardzo krótki czas 🙂

      Napiszę o tym kiedyś więcej. Na razie dodam tylko, że analizując wyceny nie poprzestaję jedynie na tym jednym wskaźniku – klasyczne trailing P/E oraz P/BV też wskazują na przewartościowanie akcji w USA.

      Generalnie zbudowałem (i dopracowuję ciągle) dość prostą metodę decyzyjną, która uwzględnia:
      (a) stan gospodarki
      (b) poziom wycen
      (c) nastroje na runku (z czynnikami technicznymi)
      Pierwsze dwa elementy ważą około 0,4, a trzeci 0,2.

      @Plastic Tofu – myślę że pierwsza część mojej odpowiedzi (okres, do którego odnoszę dane) – odpowiada w dużej mierze na Twój komentarz. W tym ujęciu rok 2009 wyznaczył minimum, które tak właśnie traktuję.

      Słowo klucz to użyte przez Ciebie sformułowanie “mix narzędzi”. Jeden wskaźnik to oczywiście zbyt mało.

      • Plastic Tofu

        “W tym ujęciu rok 2009 wyznaczył minimum, które tak właśnie traktuję.”

        Fantastycznie, bo na tym zdaniu możemy zbudować krotką lekcję dla inwestujących.
        Kiedy uczyłem się analizy technicznej (AT), którą nadal traktuję dodatkowo, jako że gross funduszy inwestuję w srednim i długim okresie i tylko w portfelu spekulacyjnym AT gra pierwsze skrzypce prowadzący kurs mówił wiele o testowaniu swojej strategii. Ja będąc jeszcze zielonym jak trawka na wiosnę czułem coś pomiedzy zdziwieniem a nawet oszustwem. To za co zapłaciłem swoje pieniądze? Oczekiwałem pewnych rozwiązań prowadzących do pewnych zysków, a tu ktoś sugeruje backtesting. A po tym wręcz nakazuje backtesting, a na koniec zmusza mnie do testowania. Po co? To co robią ci wszyscy nauczyciele, ekonomiści i traderzy? Zamiast im zapłacić i otrzymać gotowe wzorce ja muszę im zapłacić i jeszce odwalić całą robotę.
        Kiedyś po jakimś czasie przyszło to do mnie. Rynek jest ogromny, przepotężny. Nikt nie jest w stanie go ogarnąć ilość instrumentów, firm, graczy na rynku przerasna najbardziej światłych pomiędzy nami. Więc musimy coś wybrać, jak na zakupach w supermarkecie, sektory rynku, typy akcji, czy pojedyńcze akcje przepuścić to przez nasze narzędzia inwestyczyjne i otrzymać decyzję kup, sprzedaj, trzymaj, dokup, zmień alokację.
        Tak jak budujemy swój portfel dokładając do niego po parę groszy i inwestując zasoby patrząc jak powoli nasze konto rośnie powinniśmy budować naszą skrzynkę narzędziową do oceny naszych inwestycji. Powinniśmy te narzędzia łączyć aby otrzymać jak najbardziej precyzyjny wynik i oczywiście testować nasze teorie, czyli sprawdzać czy kończą sie one zyskami czy raczej prowadzą do strat. Ze wskaźnikami ekonomicznymi jest trochę jak z lekarstwami, niektóre powinny być brane z innymi lekami, gdyz się wspomagają, inne się dublują, jeszcze inne sobie nawzajem szkodzą. I tak jak rożne leki podajemy w różnych stadiach choroby tak wskaźniki zależą dokładnie od interpretacji.
        Sumując, jeśli CAPE czy każdy inny wskaźnik służy Tobie albo innym czytelnikom tego bloga do osiągnięcia założonych celów to jest to jak najbardziej dobry wskaźnik. Nawet czasami dla poprawienia nastroju czy połechtania swojego ego warto mieć wskaźnik zatytuowany “I’m so good” gdyż pieniądze i ich pomnażanie są tylko środkiem, a nie celem naszego życia.

        • W sumie tak to mniej więcej hula 🙂

          Do tego możemy jeszcze dodać dziennik, w którym spisuję powody, dla których podejmuję taką, a nie inną decyzję, oczekiwany efekt tej decyzji, a nawet uczucia, jakie mi przy tym towarzyszą (włączając w to mój poziom pewności).

          Potem rozliczam się uczciwie z efektów, biorąc pod uwagę, co się wydarzyło. A robię to w oparciu o taką macierz:

          (1) Dobry proces decyzyjny i spójny z tym zysk = “Skill” (i tu sobie trochę gratuluję)
          (2) Dobry proces decyzyjny i strata: “Bad Luck” -> cenna lekcja, bo okazuje się, że możliwych scenariuszy było więcej, niż zakładałem. To zwiększa bagaż doświadczeń.
          (3) Zły proces decyzyjny i strata: “Earned Punishment” – sam sobie zgotowałem ten los, więc liżę rany i zapisuję lekcję;
          (4) Zły proces decyzyjny i zysk: “Unearned Reward/ Dumb Luck” – w sumie, to nie ma się z czego cieszyć 🙂

          Każdy kolejny rok takiego inwestowania robi swoje (=rośnie pokora względem rynków, rośnie cierpliwość i rośnie jakość podejmowanych decyzji).

          • Plastic Tofu

            Pomysł jest bardzo dobry gdyż psychologia jest odpowiedzialna pewnie za 70% zysków. mam podobnie z jedną zmianą w punkcie 4 mam napisane “Bourbon i cygaro” bo odbiram to jako ukłon siły wyższej za coś co zrobiłem dobrego w życiu i czasem należy mi się jakiś mały fuks. 🙂
            Podkreśliłbym też ogromne znaczenie punktu 1 i wręcz zaakcentowanie go ukłonem po pas jak na scenie Teatru Wielkiego, gdyż tak wiele płynie negatywnych sygnałów z rynku (tuż tuż recesja, można było wejść wcześniej, wyjść poźniej z pozycji, zrobić hedging, dołożyć opcję), że taki TA-DA moment jest nam od czasu do czasu potrzebny.

Odpowiedz