finanse osobiste fundusze small

– Teraz nie ma już sensu inwestować. Na giełdach jest zbyt drogo. Trzeba poczekać aż ceny spadną i wtedy dopiero wrócić na rynek.

Takie opinie pojawiają się coraz częściej, w miarę jak światowe giełdy pną się w górę. I rzeczywiście trzeba uczciwie przyznać, że dzisiaj tanio nie jest. Mam jednak do zrealizowania konkretny cel: uzbieranie środków na edukację moich córek i zamierzam to osiągnąć z wykorzystaniem funduszy inwestycyjnych.
Które fundusze wybiorę i dlaczego? O tym jest właśnie dzisiejszy wpis.

Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty - bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułów z tego cyklu w kolejności od najnowszego:

Dlaczego korzystam akurat z IKE Plus? Powodów jest kilka:

1. Totalny brak jakichkolwiek opłat manipulacyjnych: 0 zł za nabycie, 0zł za odkupienie, 0zł za wypłatę, 0 zł za konwersję. Każdy grosz, który wpłacę, pracuje dla mnie.

2. Opłaty za zarządzanie są niższe o 25% od standardowych funduszy, bo kupuje się tańszą jednostkę K. Punkty 1 i 2 sprawiają, że jest to najtańsza dostępna dla klientów detalicznych forma inwestowania w fundusze ING (tańsze są one tylko w Pracowniczych Programach Emerytalnych).

3. Pierwsza wpłata to zaledwie 50 zł, a kolejne mogą być jeszcze niższe. Nawet gdy zostanie nam w budżecie 10 lub 20 zł – możemy sobie dopłacić do IKE.

4. Można wpłacać ile się chce i kiedy się chce. Nie ma żadnego obowiązku regularnych wpłat – to nasza decyzja. Co więcej – choć jest to produkt IKE – można również wypłacać ile się chce i kiedy się chce bez żadnych ograniczeń, konsekwencji ani opłat (trzeba jedynie zapłacić podatek Belki). To nasze pieniądze i mamy nad nimi pełną kontrolę.

5. Do dyspozycji jest obecnie aż 21 funduszy inwestujących na rynkach praktycznie na całym świecie. To pozwala zbudować naprawdę fajny portfel i nie być skazanym jedynie na polską giełdę. Co więcej – fundusze inwestujące za granicą stosują tzw. hedging walutowy, dzięki czemu nie jesteśmy narażeni na zawirowania związane z umacnianiem czy osłabianiem się walut. Jeśli rośnie giełda w USA będziemy zarabiać bez względu na to, co dzieje się na parze walutowej PLN/USD

6. Najlepsze IKE w Polsce w ofercie TFI według rankingu Analiz Online (sprawdź)

Na początek krótko przypomnijmy najważniejsze ustalenia z poprzednich wpisów:

 

1. Jaki dokładnie jest cel mojej inwestycji?

Chcę odłożyć równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z córek na edukację.

2. Ile muszę uzbierać i ile mam na to czasu?

Zakładam inflację na poziomie 3%. Oznacza to, że już po odliczeniu podatku Belki, powinienem móc wypłacić:
Za 10 lat dla Julki: 80 635 zł
Za 13 lat dla Gabrysi: 88 112 zł

3. Jakiej stopy zwrotu oczekuję i ile miesięcznie muszę odkładać?

Celuję w stopę zwrotu ok. 4% powyżej inflacji. Jeśli faktycznie średnioroczna inflacja w okresie mojej inwestycji wyniesie 3%, to muszę wypracować ok. 7% zysku w skali roku. Naturalnie wiem, że po drodze będą lata sporych strat oraz zysków wyższych od 7%.

Biorąc pod uwagę już uzbierane środki miesięcznie będę odkładał 773 zł

4. Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?

Mam dość wysoką skłonność do ryzyka, ale finansową zdolność do podejmowania ryzyka na poziomie średnim. Nie chciałbym zanotować strat większych niż 30% w danym roku. Wahania o mniejszym zakresie są dla mnie ok.

5. Dodatkowe sprawy, o których muszę pamiętać:

Potrzeba płynności – niska; po środki mogę sięgnąć przed terminem jedynie w takich okolicznościach: wyczerpanie się mojego funduszu bezpieczeństwa lub pojawienie się bardzo rentownej okazji biznesowej, na którą nie wystarczy kapitału z innych źródeł;
Podatki: do zapłaty będzie podatek Belki – już uwzględniony w obliczeniach;
Ograniczenia czasowe: przegląd portfela jeden raz w miesiącu, bo na więcej nie mam czasu;
Priorytet: ważniejsze są fundusz bezpieczeństwa i emerytura, mniej ważne to nadpłata kredytu hipotecznego oraz inne, bardziej egzotyczne inwestycje;
Automatyzacja: aby nie przegapić żadnej wpłaty na IKE Plus na początku każdego miesiąca wysyłam stałe zlecenie na ING Gotówkowy; alokacja pomiędzy inne fundusze na zasadzie konwersji.

A teraz nadszedł czas na kolejne punkty: strategiczną alokację, taktyczną alokację i wreszcie – wybór konkretnych funduszy.

 

Czym jest Alokacja Strategiczna?

Mówiąc w skrócie jest to założony z góry podział mojego portfela pomiędzy różne klasy aktywów. Biorąc pod uwagę fundusze dostępne w IKE Plus do dyspozycji mam dwie główne klasy: akcje oraz instrumenty dłużne. W ich ramach można oczywiście wyróżnić kilka podgrup: akcje lokalne i zagraniczne, akcje rynków wschodzących oraz rozwiniętych, obligacje korporacyjne i rządowe, itp. Dla mnie najważniejszy jest jednak podział pomiędzy dwie główne klasy: akcje oraz instrumenty dłużne i na tym się skupię.

Docelowy udział akcji oraz instrumentów dłużnych w moim portfelu ustalę w oparciu o wcześniejsze kroki: mój cel, horyzont inwestycyjny, skłonność do ryzyka, itp. O tym wszystkim pisałem już wcześniej. Trzymając się założenia, że inflacja wyniesie przeciętnie 3% w skali roku, oczekuję, że na przestrzeni całych 10 lat mojej inwestycji realistyczne stopy zwrotu to:

dla akcji: 9% w skali roku (6% ponad zakładaną inflację)
dla instrumentów dłużnych: 4% w skali roku (1% ponad inflację)

Przy tych założeniach już na pierwszy rzut oka widać, że moje 7% w skali roku (4% ponad zakładaną inflację) będzie poza zasięgiem, jeśli będę inwestował tylko w instrumenty dłużne. Dodatkowo, zarówno mój horyzont inwestycyjny jak i skłonność do ryzyka oraz inne założenia, pozwalają mi na inwestycje w akcje. Ile akcji potrzebuję w portfelu? Przy ambicji na poziomie 7% w skali roku potrzebne będzie coś takiego:

alokacja strategiczna

alokacja strategiczna wykres

Sprawdźmy jeszcze tylko o ile muszą spaść notowania znajdujących się w moim portfelu funduszy akcji, zanim osiągnę stratę na poziomie -30% wartości portfela, którą określiłem jako poziom, którego nie chciałbym osiągnąć. Aby to obliczyć dzielę moją bolesną stratę przez udział akcji w portfelu:

-30%/0.6 = -50%

Zatem dopiero gdy notowania funduszy akcji polecą o 50% w dół osiągnę mój próg bólu (zakładam, że część dłużna przyniesie wówczas stopę zwrotu na poziomie 0%). To solidny margines, zatem taki podział portfela pomiędzy akcje i dług jest dla mnie OK i będzie to punktem wyjścia do moich dalszych decyzji.

Czy alokacja strategiczna oznacza, że raz na zawsze ustalam skład mojego portfela i nie będę go zmieniać? Nie. Jest ona przecież pochodną realizowanego przeze mnie celu, horyzontu inwestycyjnego, itp. Kiedy te elementy się zmienią – dostosuję moją alokację strategiczną. Na rok przed wypłatą pieniędzy nie będę raczej trzymał 60% w akcjach. Na najbliższe lata punktem wyjścia jest jednak podział 60% akcje, 40% instrumenty dłużne.

Teraz przejdźmy do alokacji taktycznej.

 

Alokacja taktyczna – czyli odzwierciedlanie mojego postrzegania rynku.

Nie zamierzam aktywnie obracać moim portfelem. Jak już napisałem wcześniej, będę do niego zaglądał raz na miesiąc i wtedy wprowadzał ewentualne zmiany. Nie oznacza to jednak, że przez cały czas będę siedział na portfelu zawierającym 60% akcji.

W ciągu 10 lat mojej inwestycji zaliczymy pewnie szczyty hossy oraz skrajne przewartościowanie akcji, jak również jedną lub dwie solidne bessy. Tego przynajmniej uczy historia giełdowych notowań. Chciałbym dać sobie zatem możliwość odzwierciedlania moich rynkowych oczekiwań w składzie portfela. Dlatego, oprócz alokacji strategicznej, dam sobie dodatkowy margines działania polegający na możliwości odchylania się od alokacji strategicznej o +/- 20 punktów procentowych.

Gdy uznam, że na rynkach jest drogo, albo, że idzie potężna „zwałka”, będę miał możliwość zredukowania udziału akcji w portfelu do 40%. Kiedy ceny wydadzą mi się atrakcyjne, to będę mógł zwiększyć udział do 80%. Zwróćcie proszę uwagę na dwa bardzo ważne stwierdzenia w powyższym zdaniu:

1. Gdy uznamoraz Kiedy ceny wydadzą mi się – moje „widzi mi się” nie będzie miało żadnego znaczenia dla rynków. Mogę sobie uznać, że jest tanio, a giełdy będą dalej spadać. Mogę uznać, ze jest drogo, a giełdy będą dalej rosły. Krótko mówiąc: istnieje bardzo duże ryzyko, że błędnie ocenię sytuację i moje decyzje przyniosą więcej szkód niż pożytku.

2. …będę miał możliwość… – to będzie możliwość, a nie obowiązek. Kiedy nie będę miał wystarczająco silnego przekonania, to będę po prostu trzymał się dotychczasowej alokacji.

Podsumowując temat alokacji, mój portfel zamierzam obecnie budować poruszając się w takich przedziałach:

przedzialy alokacji

Jaką alokację zastosować dziś? Jak już napisałem na wstępie, uważam, że faktycznie nie jest tanio. Wystarczy spojrzeć na wykres S&P500 aby zobaczyć, że na głównym światowym rynku hossa trwa w najlepsze od marca 2009 roku:

hossa w USA

Na innych rynkach również nie jest specjalnie tanio, co potwierdza chociażby porównanie wskaźnika cena/zysk dla wybranych indeksów do 10-letniej średniej tego wskaźnika:

wskaźniki wyceny według BREŹródło: Dom Maklerski BRE Banku S.A.

 

Jest zatem drogo, ale z drugiej strony nie widzę objawów euforii typowych dla końcówki hossy. Choć indeksy pną się w górę, a optymistów na rynku amerykańskim sporo, to cały czas szeroko dyskutuje się o zagrożeniach takich jak rosnące napięcia polityczne, obniżenie wzrostu gospodarczego Chin, ryzyko recesji w strefie euro, czy słabe dane z gospodarki Japonii.

Mój osobisty pogląd jest taki, że na rynkach jest drogo, ale nie jest to jeszcze skrajne przewartościowanie. Dlatego w moim portfelu zredukuję zakładany udział akcji z 60% do 50% (ale nie do 40%). Od razu zastrzegam: mogę bardzo się mylić.

Dlaczego nie chcę poruszać się w przedziale od 0% do 100%? Dlaczego, skoro uważam, że jest dość drogo, nie wytnę akcji do 0% i nie odkupię ich w dołku? Bo zrobię sobie krzywdę. 😉
Łapanie dołków i górek to kiepska strategia, szczególnie, że w grę będą wchodzić emocje.

Moim zdaniem inwestowanie na rynkach finansowych wymaga konkretnych przekonań oraz pewnej dozy „wiary” w taki czy inny obrót spraw. W moim przypadku te przekonania są takie:

  • Siedząc tylko w inwestycjach bezpiecznych mam 100% pewności, że nie osiągnę stopy zwrotu wymaganej do realizacji celu.
  • Dokładając do portfela inwestycje w akcje, zwiększam ryzyko, ale zwiększam również szanse, że mój cel osiągnę.
  • Wierzę, że za 10 lat wyceny akcji będą jednak na poziomach wyższych niż dziś.
  • Jestem głupszy od rynków finansowych i mogę bardzo się mylić co do ich perspektyw.
  • Po drodze będą emocje, dlatego teraz na spokojnie wyznaczam granice, których będę się trzymać bez względu na sytuację na rynkach;
  • Wycinając udział akcji do 0% i czekając na właściwy moment wejścia, mogę się nigdy nie doczekać. Bo kiedy będzie właściwy moment? Jak spadnie o 10% czy o 20%? A może o 25%? A jak spadnie o 15%, a potem ruszy do góry na kolejne lata?
  • To początek inwestycji mającej trwać 10 lat, więc po prostu zaczynam i już.

Zatem dzisiaj podzielę moje środki w IKE Plus w następujący sposób: 50% fundusze akcji oraz 50% fundusze instrumentów dłużnych:

Alokacja grudzień 2014

 

Czas dobrać fundusze.

Po ustaleniu w jakiej proporcji podzielę środki pomiędzy akcje oraz instrumenty dłużne, czas teraz przyjrzeć się ofercie funduszy w ramach IKE Plus i wybrać takie, które będą spójne z moją zakładaną alokacją. Od rozpoczęcia cyklu o funduszach inwestycyjnych dwa miesiące temu środki czekały sobie na gotową strategię leżąc bezpiecznie w ING Gotówkowym. Na dzień dzisiejszy, po zaksięgowaniu dwóch kolejnych wpłat, mój portfel wygląda tak:

portfel dzis

 

W IKE Plus do wyboru mamy 21 różnych funduszy. Po zapoznaniu się z nimi zdecydowałem, że mój początkowy portfel zbuduję w następujący sposób:

Portfel grudzien 2014

Dlaczego właśnie te fundusze? Poza kilkoma elementami, jakie brałem pod uwagę (o tym będzie jeszcze w przyszłości), najważniejsza była dla mnie strategia realizowana przez każdy z nich:

ING (L) Globalny Spółek Dywidendowych – zdywersyfikowany sektorowo i geograficznie fundusz dający ekspozycję na najważniejsze regiony świata rozwiniętego, obecnie: USA (ok. 50%), Europa (ok. 36%) oraz Japonia (ok.8%). Do tego skoncentrowany na spółkach o wysokiej stopie dywidendy i konsekwentnej polityce dywidendowej. To najczęściej ogromne koncerny o ustabilizowanej pozycji na całym świecie, jak np. Shell, General Electric, Pfizer, Citi itp. Gdyby przejrzeć cały portfel funduszu to okaże się, że większość sprzętów w naszych domach oraz paliwo, samochody, leki i żywność, to produkty tych spółek.

ING Akcji – to po prostu ekspozycja na spółki notowane na GPW w Warszawie. Bez koncentracji na konkretnym sektorze czy kapitalizacji spółek. Zakładam, że będzie poruszał się w rytm notowań indeksu WIG.

ING (L) Stabilny Globalnej Alokacji – to wprawdzie fundusz, który, poza akcjami i długiem, inwestuje część portfela w surowce oraz nieruchomości, jednak stanowią one raptem kilka procent portfela. Reszta dzielona jest pomiędzy akcje oraz dług. Dlatego jego część akcyjną policzyłem jako ekspozycja na akcje (ok. 40% portfela), a resztę jako ekspozycja na instrumenty dłużne. To uproszczenie, a merytorycznie nawet błąd, ale biorąc pod uwagę mój cały portfel stwierdziłem, że nie będę się zanadto „rozdrabniał”.
To, co jest bardzo ciekawe w tym funduszu, poza świetną dywersyfikacją, to podejście do konstrukcji portfela od strony ryzyka. Gdy rośnie zmienność na rynkach, aktywa ryzykowne są redukowane w portfelu. Jak na razie zarządzającym w Hadze (bo tam znajduje się zespół zarządzający funduszem źródłowym ING (L) First Class Multi Asset) wychodzi to nieźle, dlatego postanowiłem, że 25% w tym funduszu to będzie ciekawy pomysł na dostosowywanie alokacji portfela bez mojego udziału.

Oczywiście i tak gdy giełdy będą spadały, to ze względu na udział akcji wartość tego funduszu też spadnie, ale jego ogólna zmienność powinna być znacznie niższa.

ING Lokacyjny Plus – to nowość w ofercie ING TFI. Powstał kilka miesięcy temu po zmianie polityki inwestycyjnej innego funduszu. Jego strategia opiera się na inwestowaniu w obligacje skarbowe, euro obligacje, obligacje korporacyjne oraz zagraniczne fundusze dłużne ING. To, co podoba mi się w tym funduszu, to dbanie nie tylko o rentowność, ale również o wysoką płynność portfela.

ING Gotówkowy – najbezpieczniejszy w ofercie fundusz, który traktuję jak parking dla gotówki, na który wpływają wpłaty i na którym będę „parkował” kasę co do której będzie brakowało mi pomysłów. Trzon portfela to krótkoterminowe papiery skarbowe o bardzo niskim ryzyku.

No dobra, zatem loguję się do INGTFI 24 i składam 4 zlecenia zamiany z ING Gotówkowy na następujące kwoty:

ING Gotówkowy na ING Globalny Spółek Dywidendowych w kwocie:    4370,20 zł
Z ING Gotówkowy na ING Akcji w kwocie:                                                        1456,73 zł
Z ING Gotówkowy na ING Stabilny Globalnej Alokacji w kwocie:                3641,84 zł
ING Gotówkowy na ING Lokacyjny Plus w kwocie:                                      4370,20 zł

Ważna informacja: Pamiętaj proszę, że ten blog ma na celu tylko i wyłącznie zachęcenie Cię do zdobywania wiedzy na temat spraw związanych z tematem finanse osobiste. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie udzielam Ci żadnych rekomendacji i nie proponuję wspólnego inwestowania. Zdecydowałem się wykorzystać ten konkretny portfel jedynie jako ilustrację, ale pod żadnym pozorem mnie nie naśladuj. Inwestuję tam moje pieniądze i na pewno od czasu do czasu poniosę straty. Pamiętaj, że Ty podejmujesz własne decyzje na swoją odpowiedzialność. Różnię się od Ciebie w podejściu do ryzyka i pod wieloma innymi względami. Dla pełnej jasności przytoczę tu ważną klauzulę prawną, która zawsze jest w stopce mojego bloga: Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

 

Jaka jest alternatywa?

Moim zdaniem dla osób, które mają jeszcze mniej czasu na inwestowanie ode mnie, ciekawą alternatywą w ramach IKE Plus są fundusze ING Perspektywa, o których możecie przeczytać więcej klikając tutaj:
Dowiedz się więcej o funduszach ING Perspektywa.

To nie jest artykuł sponsorowany przez ING TFI i nie otrzymam żadnego wynagrodzenia za jego przygotowanie. Polecam po prostu rozwiązanie, co do jakości którego jestem całkowicie przekonany i sam inwestuję tam własne pieniądze.
Istnieje jednak szansa, że mogę na tym zarobić. Korzystam z oferty programu afiliacyjnego NetSales,  do którego może przystąpić każda osoba, posiadająca swoją stronę internetową. Zgodnie z tym programem mogę zarobić na tym wpisie wtedy, kiedy ktoś z czytelników skorzysta z linka na moim blogu klikając w banner lub nazwę IKE Plus w tekście, otworzy rejestr oraz wpłaci min. 50 zł. Wtedy i tylko wtedy NetSales  wypłaci mi wynagrodzenie, więc droga do celu daleka.Nie namawiam Cię do korzystania z produktu, który nie jest Ci potrzebny. Jeżeli jednak uznasz, że ta forma inwestowania ma sens i zechcesz otworzyć IKE Plus za pośrednictwem mojego bloga, będę Ci bardzo wdzięczny. Dla Ciebie to jedno kliknięcie, dla mnie szansa na pozyskanie środków na dalszy rozwój bloga. Dlatego serdecznie dziękuję jeśli uznasz, że warto to zrobić.

 

Co teraz będzie się działo?

Nie wiem jak będą zachowywać się rynki i nawet nie tracę czasu i energii aby starać się to przewidzieć. Na zastanawianie się nad moim portfelem mogę poświęcać pół dnia raz w miesiącu i częściej robić tego nie zamierzam. Mam swoją strategię, którą starannie przemyślałem i będę inwestował zgodnie z jej założeniami.

Wiem natomiast, co będzie się działo po drodze:

– w czasie bessy wartość moich środków może spaść poniżej sumy wpłat i wiele osób stwierdzi: „trzeba było wpłacać na zwykłą lokatę”;
– będę ponosił zarówno zyski, jak i straty – czasami dotkliwe;
– wiele osób będzie pisało, że coś „można było przewidzieć” i powinienem był zainwestować inaczej;
– pojawią się głosy: „trzeba było wybrać fundusz X zamiast Y, zarobiłbyś więcej”;
– ktoś stwierdzi, że moja strategia jest mało odważna, a ktoś inny, że zbyt ryzykowna;
– itd., itp.

Tymczasem ja będę konsekwentnie inwestował i realizował moje założenia, bo dokładnie wiem, co jest moim celem. Tym celem jest uzbieranie środków na pokrycie kosztów edukacji moich dzieci. To kwota, jaką będę miał na rachunku za 10 lat będzie wyznacznikiem sukcesu, a nie stopa zwrotu z portfela po roku czy dwóch. A przy okazji będę miał świetna okazję, aby pokazać Wam moje podejśćie do inwestycji w fundusze i powymieniać się z Wami spostrzeżeniami.

Sam jestem bardzo ciekawy, jak się to dalej potoczy, ale bardzo zachęcam Cię do tego, abyś w równie świadomy sposób przygotował własną strategię inwestowania Twoich ciężko zarobionych pieniędzy.

Już za miesiąc kolejny wpis z tej serii, a w nim:
– o rebalancingu,
– o liczeniu wartości portfela dla każdego z dzieci,
– więcej szczegółów o którymś z funduszy,
– i nie tylko…

Dziękuję Ci za czas poświęcony na lekturę tego wpisu. Jak zwykle bardzo serdecznie zapraszam Cię do pytań i komentarzy oraz proszę o ewentualne sugestie. Miłego dnia! 🙂

Kolejnym artykułem z tego cyklu, który pokaże Ci kolejne kroki, jest ten oto wpis:
Portfel funduszy dla dzieci: ile zarobiłem i jak działamy dalej?