– Znalazłem ciekawy fundusz. W ubiegłym roku zarobił prawie 15%, a za ostatnie 5 lat przyniósł stopę zwrotu blisko 80%. Co o nim myślisz? Warto zainwestować?

Takie pytanie otrzymałem od jednego z czytelników. Krótkie, bardzo konkretne i świetnie ilustrujące nasze typowe podejście do inwestowania w fundusze. Patrzymy na tabelkę z historycznymi stopami zwrotu, wybieramy sobie fundusz ze szczytów rankingów, wpłacamy do niego pieniądze, a potem… liczymy straty i dochodzimy do wniosku, że fundusze to fatalny pomysł na inwestowanie. Tymczasem najczęściej problem nie leży w samych funduszach, ale w tym, że nie wiemy jak z nich sensownie korzystać. Ulegamy reklamom, magii historycznych wyników, albo namowom doradców, a tak naprawdę nie wiemy co właściwie robimy z własnymi pieniędzmi.

Czy fundusze są dobrą inwestycją? To zależy. To jakbyśmy zapytali czy faceci są dobrymi ojcami? Jak udzielić tutaj sensownej odpowiedzi? Jedni są, a inni nie… Wszelkie próby generalizowania spłycają tylko temat.

Dziś postaram się Wam podpowiedzieć jak zaplanować inwestycję w fundusze, aby podjęta decyzja była świadoma, a strategia dopasowana do konkretnych potrzeb.

Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty - bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułów z tego cyklu w kolejności od najnowszego:

Na początek jednak kilka słów o tym jak w ogóle działają fundusze.

 

Czym właściwie jest fundusz inwestycyjny?

Wielu z Was doskonale to wie, jednak części czytelników przyda się kilka podstawowych informacji. Szczególnie, że często mylimy fundusze inwestycyjne z OFE albo z UFK  (Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi), które działają w oparciu o inne zasady.

W Polsce działalność funduszy jest uregulowana Ustawą o funduszach inwestycyjnych z dnia 27 maja 2004 roku. Zgodnie z nią „Fundusz inwestycyjny jest osobą prawną, której wyłącznym przedmiotem działalności jest lokowanie środków pieniężnych zebranych w drodze publicznego, a w przypadkach określonych w ustawie również niepublicznego, proponowania nabycia jednostek uczestnictwa albo certyfikatów inwestycyjnych, w określone w ustawie papiery wartościowe, instrumenty rynku pieniężnego i inne prawa majątkowe.”

Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych (TFI) tworzy i zarządza funduszami. Jednak fundusz jest pod względem prawnym oddzielnym podmiotem, a jego aktywa są oddzielone od TFI i nie wchodzą w skład masy upadłościowej. W praktyce fundusz inwestycyjny nie może zbankrutować. Jeśli upadnie TFI, to zarządzanie funduszem zostanie przekazane do innego TFI.

W uproszczeniu działanie funduszu wygląda tak:

1. Inwestorzy wpłacają na rachunek funduszu swoje pieniądze.

2. Wpłacone środki przeliczane są na jednostki uczestnictwa – zatem za każdą wpłatę nabywamy prawo do „kawałka portfela funduszu”.

3. Środki pochodzące z wpłat klientów są następnie lokowane w różne instrumenty finansowe – zgodnie ze statutem funduszu.

4. Za lokowanie środków zgodnie ze statutem odpowiada zarządzający funduszem.

5. Cena jednostki uczestnictwa funduszu zmienia się wraz ze zmianą wartości instrumentów finansowych znajdujących się w jego portfelu.

6. Jeśli cena rynkowa instrumentów znajdujących się w portfelu funduszu rośnie – wartość jednostki uczestnictwa funduszu też rośnie, a my zarabiamy. Jeśli cena rynkowa instrumentów znajdujących się w portfelu funduszu spada – wartość jednostki uczestnictwa również spada, a my tracimy.

Bardzo ważne jest aby zrozumieć, że fundusze nie dają absolutnie żadnej gwarancji, że nasza inwestycja zakończy się zyskiem. Fundusz nie jest cudowną receptą na zyski. To po prostu portfel określonych w statucie instrumentów finansowych: akcji, obligacji, bonów skarbowych, itp.

Zbierając wpłaty od wielu inwestorów fundusze gromadzą sporą masę pieniędzy, co pozwala im zainwestować w wiele różnych instrumentów i zbudować zdywersyfikowany portfel. Pojedynczy inwestor nie ma takiej możliwość. Aby kupić tylko jedną akcję LPP trzeba mieć dzisiaj blisko 10 000 zł. Aby zbudować portfel złożony z wielu różnych akcji – potrzebny jest spory kapitał. Dzięki funduszom możemy kupić udział w takim zdywersyfikowanym portfelu i skorzystać z usług zarządzających, którzy dobierają instrumenty do portfela. Oczywiście za ten przywilej musimy słono zapłacić ponosząc tzw. opłatę za zarządzanie.

Opłaty za zarządzanie nie czujemy i nie widzimy, bo jest ona pobierana z aktywów funduszu i po prostu obniża stopę zwrotu z inwestycji. Jeśli opłata za zarządzanie wynosi 3% w skali roku, a nasz fundusz pokazuje zysk w wysokości 10%, to w przybliżeniu zarobił 13%, jednak 3% poszło na opłatę za zarządzanie (matematycznie jest to bardziej skomplikowane, ale myślę, że to uproszczenie dobrze ilustruje działanie opłaty za zarządzanie).

Jeśli inwestuje się przez Internet, tak jak robię to ja w ramach IKE Plus, to nie ponosi się żadnych dodatkowych opłat, zaś opłata za zarządzanie jest dodatkowo o 25% niższa.

W zależności od zapisów statutu środki zebrane od inwestorów lokowane są w różne aktywa. Na tej podstawie możemy wyróżnić kilka podstawowych typów funduszy:

Fundusze akcji: inwestują w akcje notowane na różnych giełdach. Zarabiają gdy notowania akcji pną się w górę, a kiedy giełdy spadają, to takie fundusze tracą.
Fundusze dłużne: inwestują w różne obligacje, bony skarbowe, itp. Zarabiają na odsetkach od tych instrumentów (lub dyskoncie) oraz na wzroście ich wartości rynkowej.
Fundusze mieszane: inwestują w mieszankę akcji oraz instrumentów dłużnych.
Fundusze gotówkowe: inwestują w instrumenty dłużne o krótkim terminie do wykupu.
Pozostałe fundusze: jest ich cała gama: absolutnej stopy zwrotu, aktywnej alokacji, nieruchomości, sekurytyzacyjne, ochrony kapitału, itp.

Poszczególne typy funduszy bardzo różnią się między sobą. Inny jest potencjał zysku oraz ryzyko inwestycyjne. W funduszach możemy ulokować środki bardzo bezpiecznie (wybierając np. fundusz rynku pieniężnego) albo bardzo agresywnie (wybierając np. fundusz małych i średnich spółek czy fundusze sektorowe).

Kompleksową klasyfikację funduszy opracowała Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami. Możecie pobrać ją korzystając z tego linku.

To tyle tytułem podstaw. W kolejnych wpisach o inwestowaniu napiszę więcej o funduszach. Najważniejsze jednak, żebyście pamiętali, że fundusze są bardzo różne, a o naszym zadowoleniu z inwestycji przesądzi kilka spraw:

– przemyślana strategia;
– jej konsekwentna realizacja;
– wybór funduszy dobrze dostosowanych do tej strategii
.

Od czego rozpocząć wybieranie funduszy do swojego portfela? Raczej nie od przeglądania tabelki z wynikami. Wyniki są oczywiście ważne, ale tak jak nie zaczyna się budowania domu od dachu, tak nie zaczyna się budowy portfela od przeglądania wyników funduszy. Najpierw musimy położyć solidny fundament pod naszą inwestycję i odpowiedzieć sobie na kilka bardzo ważnych pytań, które pomogą nam zbudować własną strategię. Oto one:

 

Jaki dokładnie jest cel mojej inwestycji?

O celach inwestycyjnych myślimy zwykle w bardzo ogólny sposób. Czasami wyglądają one tak: „Chciałbym dobrze wykształcić dzieci, dołożyć im na kupno mieszkania, wygodnie sobie pożyć, a na emeryturze nie martwić się o pieniądze”. Jeżeli jednak chcemy skutecznie zaplanować ich realizację, to warto nieco bardziej się postarać. Dobrze zdefiniowany cel musi mówić o konkretnej kwocie, konkretnym czasie oraz mieć określony priorytet.

O kwocie i czasie realizacji za chwilę napiszę, jednak o co chodzi z tym priorytetem? Cóż, może się zdarzyć, że nasza sytuacja finansowa ulegnie w przyszłości pogorszeniu. To może nas zmusić do rezygnacji z pewnych celów. I teraz pytanie z czego zrezygnować? Z odkładania na emeryturę? Z budowania oszczędności na przyszłość dzieci? A może z wymarzonej podróży na drugi koniec świata? Warto już na początku zastanowić się nad odpowiedzią.

Zamiast teoretyzować przejdźmy do mojej własnej inwestycji na edukację dzieci.

Ważna informacja: Pamiętaj proszę, że ten blog ma na celu tylko i wyłącznie zachęcenie Cię do zdobywania wiedzy na temat spraw związanych z tematem finanse osobiste. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie udzielam Ci żadnych rekomendacji i nie proponuję wspólnego inwestowania. Zdecydowałem się wykorzystać ten konkretny portfel jedynie jako ilustrację, ale pod żadnym pozorem mnie nie naśladuj. Inwestuję tam moje pieniądze i na pewno od czasu do czasu poniosę straty. Pamiętaj, że Ty podejmujesz własne decyzje na swoją odpowiedzialność. Różnię się od Ciebie w podejściu do ryzyka i pod wieloma innymi względami. Dla pełnej jasności przytoczę tu ważną klauzulę prawną, która zawsze jest w stopce mojego bloga: Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

 

Ile muszę uzbierać i ile mam na to czasu?

Portfel, który opisuję na blogu, przeznaczony jest do gromadzenia środków na edukację moich dzieci. Chcę uzbierać równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z córek: Gabrysi i Julki.

W ostatnim wpisie na ten temat dopytywaliście dlaczego uważam, że taka kwota na jedno dziecko jest OK. W książce Jak zadbać o własne finanse? opisałem to w kilku punktach:

•Mieszkanie – to koszt rzędu 350–450 zł miesięcznie, gdy myślimy o akademiku. Ponieważ w praktyce jedynie niewielkiej grupie udaje się uzyskać miejsce w domu studenckim, należy liczyć się z koniecznością wynajęcia pokoju za ok. 500–700 zł miesięcznie.

•Jedzenie – to około 15–20 zł dziennie, zatem w skali miesiąca 450–600 zł.

•Transport – to około 50–100 zł miesięcznie.

•Podręczniki (nie wszystkie da się wypożyczyć, część trzeba będzie kupić), ksero, materiały biurowe – w sumie w ciągu roku wydaje się na to ok. 1000 zł, co daje ok. 110 zł na miesiąc roku akademickiego.

•Ubrania, środki czystości, kosmetyki – tutaj wiele zależy od „stylu” studenta, ale ok. 300 zł miesięcznie trzeba będzie wydać.

•Rozrywka – to nie tylko słynne studenckie „piwko”, ale również od czasu do czasu kino, teatr, a może nawet filharmonia; w miesiącu uzbiera się tego przynajmniej 100 zł.

Jak widać, nawet bez opłacania czesnego za studia uzbiera się spora kwota. Wychodzi na to, że przeciętny student, który nie płaci czesnego za uczelnię, musi przeznaczyć przynajmniej 1300 zł miesięcznie na „studencką egzystencję”. Ile zatem musimy odłożyć łącznie, by pomóc przejść naszym dzieciom finansowo przez okres studiów?
Rok akademicki trwa 9 miesięcy, czyli rocznie potrzebne będzie blisko
12 000 zł. Ponieważ studia trwają zwykle minimum 5 lat, daje to łącznie kwotę
60 000 zł.

Julka będzie potrzebować środków za 10, a Gabrysia za 13 lat. Dzisiejsze 60 000 zł będzie warte mniej ze względu na inflację, zatem muszę uzbierać wyższą kwotę. Jaką? Zakładając 3% inflacji w skali roku potrzebuję:

Za 10 lat dla Julki: 80 635 zł
Za 13 lat dla Gabrysi: 88 112 zł

Ponieważ od jakiegoś czasu odkładałem środki dla dzieci, o czym pisałem już wcześniej, nie startuję od zera. Obecna wartość inwestycji Julki to 7587,78 zł zaś Gabrysi: 5437,89 zł. Razem jest to 13004,15 zł, które po ostatnim wpisie na temat portfela leży sobie spokojnie w funduszu ING Gotówkowy.

IKE dla dzieci ING Gotowkowy

Aby policzyć kwotę, którą co miesiąc powinienem odkładać, brakuje mi jeszcze bardzo ważnego założenia, czyli oczekiwanej stopy zwrotu z inwestycji.

 

Jakiej stopy zwrotu oczekuję?

To chyba najbardziej niepewny i złożony element całej układanki. Właśnie dlatego piszę „oczekiwana stopa zwrotu”, bo w praktyce może być ona całkowicie inna. Bez względu na to, jak bardzo dokładnych komputerów użyjemy i jak świetnej jakości danymi historycznymi będziemy dysponować, zawsze możemy tu mówić tylko i wyłącznie o prawdopodobieństwie, nigdy zaś o pewności.

Punktem zaczepienia są historyczne stopy zwrotu dla indeksów giełdowych, indeksów obligacji czy po prostu samych funduszy. Dla osób zainteresowanych i dociekliwych zamieszczam linki do dwóch ciekawych zestawień:

1. Stopy zwrotu dla różnych klas aktywów od 1973 do 2013 

2. Stopy zwrotu dla amerykańskich akcji, obligacji i bonów skarbowych od roku     1929 

Są to jednak dane historyczne i przyszłe stopy zwrotu mogą (i pewnie będą) wyglądać inaczej.

Wracając do mojego portfela, chciałbym zarobić jakieś 4% ponad inflację. Ponieważ założyłem inflację na poziomie 3%, to jako oczekiwanej stopy zwrotu z mojej inwestycji do obliczeń użyję 7%. Obliczeń dokonuję z wykorzystaniem przygotowanego dla Was kalkulatora w Excelu (pobierz kalkulator).

Ile odkładać dla Julki?

Za 10 lat potrzebuję równowartości 60 000 zł. Ponieważ już uzbierałem dla niej 7588 zł, to z kolejnych regularnych składek potrzebuję jeszcze uskładać równowartość 52412 zł.
Taką kwotę wpisuję do kalkulatora i otrzymuję podpowiedź, że przy inflacji 3% i oczekiwanej stopie zwrotu 7% miesięcznie powinienem odkładać 432 zł. (kalkulator uwzględnia pobranie 19% podatku Belki).

Ile co miesiąc dla Julki

Ile odkładać dla Gabrysi?

Za 13 lat będę potrzebować równowartość 60 000 zł. Ponieważ dzisiaj w portfelu inwestycyjnym dla Gabrysi pracuje już 5438 zł. To z kolejnych regularnych składek przez 13 lat muszę jeszcze uzbierać równowartość: 54562 zł.
Taką kwotę wpisuję do kalkulatora i otrzymuję podpowiedź, że miesięcznie powinienem odkładać: 341 zł.

ile co miesiac dla Gabi

Przy moich założeniach w sumie co miesiąc do portfela inwestycyjnego powinno trafiać:
432+341=773 zł

Taką właśnie kwotę będę przelewał od dzisiaj na IKE Plus. A jak podzielić później portfel pomiędzy dzieci?
O tym w kolejnych wpisach na temat portfela. Na razie idźmy dalej z budowaniem strategii.

 

Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?

Strach ma wielkie oczy. I drogo kosztuje…
W czasie mojej pracy w TFI obserwowałem to wielokrotnie. Ktoś decyduje się na fundusz i planuje inwestować przez kilka lat. Początkowo trochę zarabia i generalnie wszystko jest OK. Ale w pewnym momencie przychodzą nieuchronne spadki na rynkach. Zwykle zbiega się to w czasie z medialnymi doniesieniami że w gospodarce dzieje się źle, a przed nami kryzys i trudne czasy. Włączają się emocje i strach. Sprawdzamy wartość naszych środków – a tam mniej pieniędzy. Sprawdzamy znów kolejnego dnia – a tam jeszcze mniej pieniędzy. Szybko obliczamy, że w takim tempie za dwa miesiące stracimy połowę kapitału… Panika!. Trzeba ratować chociaż to, co zostało. Straciliśmy 20% – te fundusze to jednak fatalna inwestycja. Wprawdzie planowaliśmy wytrwać 10 lat, ale to nie ma sensu. Fundusze są do kitu.

Mało kto sprawdza, co by się stało, gdyby jednak wytrzymał tych 10 lat. Tymczasem po bessie nieuchronnie przychodzi hossa… Nie jestem ślepym wyznawcą strategii „kup i trzymaj”. Od czasu do czasu trzeba wprowadzić zmiany w portfelu pod wpływem tego, co dzieje się na rynkach. Ważne jednak, aby wynikało to z naszej strategii, a nie było impulsywnym działaniem pod wpływem emocji.

Bardzo trafnie ilustruje to poniższa grafika:

Żródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-inwestor-traci-na-gieldzie-2595172.html
Żródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-inwestor-traci-na-gieldzie-2595172.html

I tak oto doszliśmy do sprawy ryzyka inwestycyjnego. To nie przypadek, że pytanie powyżej brzmi: „Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?”.
Chcę” odnosi się do naszej skłonności do ryzyka, albo innymi słowy, do psychicznej odporności na stres związany z wahaniami wartości inwestycji (ang. risk tolerance).
„Mogę” odnosi się do finansowej możliwości podjęcia ryzyka (ang. risk capacity).

Hazardzista w kasynie może mieć wielką skłonność do ryzyka i może być gotowy do zaryzykowania ogromnych sum (risk tolerance). Jeżeli jednak jest spłukany, to niewiele może zrobić, bo jego finansowa zdolność do podjęcia ryzyka jest żadna (risk ability).

Z drugiej strony inwestor posiadający miliony może śmiało zaryzykować nawet duże sumy inwestując je agresywnie (risk capacity), bo przejściowe straty nie wpłyną istotnie na jego majątek. Jeżeli jednak ma niską odporność psychiczną (risk tolerance), to może podejmować nerwowe i błędne decyzje, zatem lepiej by inwestował bezpiecznie.

Jeśli nasza skłonność do ryzyka i finansowa zdolność do podjęcia ryzyka znajdują się na różnych poziomach, powinniśmy dostosować nasze decyzje inwestycyjne do niższej z nich.

Jak to wygląda w moim przypadku? Odłożony fundusz bezpieczeństwa oraz wcześniej zgromadzone oszczędności są spore, zatem moja finansowa zdolność do podjęcia ryzyka mogłaby być wysoka. Z drugiej strony jestem na początku rozkręcania własnego biznesu, przychody są jeszcze nieregularne a po drodze będę musiał poczynić kilka inwestycji. Zatem określiłbym moją finansową zdolność do podjęcia ryzyka jako średnią.

Co do skłonności do podejmowania ryzyka – śledzę rynki finansowe od lat, przeżyłem ogromna bessę w latach 2007 – 2008 i zdaję sobie sprawę, że rynki mogą spaść o 60%. Uznaję takie ryzyko za nieodłączny element inwestycji. Z drugiej strony wiem, jak długo trzeba czekać na odrobienie strat, dlatego nie chciałbym dopuścić do sytuacji, w której wartość mojego portfela spadnie o więcej niż 30%. Co się stanie jeśli po drodze zaliczę taką stratę? W zasadzie nic. Będę może czuł się trochę nieswojo, ale wiem, że to całkowicie normalne. Zatem moja skłonność do podejmowania ryzyka jest stosunkowo wysoka.

 

O jakich jeszcze sprawach muszę pamiętać?

Oprócz opisanych powyżej elementów muszę pamiętać jeszcze o kilku innych ograniczeniach:

a) Płynność – czy jest możliwe, że będę potrzebował tych pieniędzy przed upływem 10 i 13 lat?
Bardzo mało prawdopodobne. To są środki na studia dzieci. Inne cele i potrzeby będę finansował z pozostałych oszczędności. Z tych pieniędzy skorzystać mogę tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak:

– wyczerpanie się mojego funduszu bezpieczeństwa;
– pojawienie się bardzo rentownej okazji biznesowej, na którą nie wystarczy kapitału z innych źródeł;

Nie potrzebuję zatem wysokiej płynności w tym portfelu.

b) Podatki – czy są jakieś ważne informacje dotyczące podatków?
Tak. Przy wypłacie środków będę musiał zapłacić podatek Belki. Wprawdzie produkt ma formę IKE, ale horyzont tej inwestycji jest krótszy niż moment osiągnięcia przeze mnie 60 roku życia, po którym mógłbym skorzystać ze zwolnienia z podatku Belki w IKE Plus (to akurat dobra wiadomość, bo oznacza, ze jeszcze nie jestem taki stary). 😉

Z drugiej strony, jeśli za 10 lat będę miał pod ręką dostępne inne oszczędności, z których będę mógł zapłacić za edukację dzieci, to w IKE Plus mogę dalej inwestować na emeryturę i wykorzystać jednak zwolnienie podatkowe. Darmowa opcja.

c) Ograniczenia czasowe – nie mam zbyt dużo czasu na poświęcanie uwagi temu portfelowi. Przegląd będę robił mniej więcej raz w miesiącu i wtedy będę decydował co dalej, Nie zamierzam śledzić codziennie notowań.

d) Priorytet – hierarchia przeznaczania nadwyżek finansowych na oszczędności i inwestycje jest w moim przypadku
następująca:

1. Na fundusz bezpieczeństwa
2. Na prywatną emeryturę
3. Na edukację dzieci
4. Na nadpłatę kredytu hipotecznego
5. Na wszelkie inne, bardziej ryzykowne i wymyślne inwestycje

W miesiącu, w którym wygenerowane dochody byłyby niższe, w pierwszej kolejności rezygnuję z innych inwestycji, następnie z nadpłaty kredytu hipotecznego, a dopiero później z odłożenia kwoty na edukację dzieci.

e) Automatyzacja – nie chciałbym przegapić żadnej wpłaty na edukację moich dzieci i nie chciałbym, aby pieniądze rozeszły się na coś innego. Dlatego na początku każdego miesiąca (nie na końcu!) z mojego rachunku bankowego będzie wychodziło stałe zlecenie nabycia funduszu ING Gotówkowy w ramach IKE Plus. Ten fundusz to parking, z którego będę rozdzielał później kwoty pomiędzy inne fundusze. To zapewni mi, że nie zapomnę o żadnej wpłacie oraz nie będzie wymagało ode mnie wpisywania w systemie bankowym numerów rachunków każdego z funduszy, do których będę alokował środki. Załatwię to z systemu INGTFI24 prostymi transakcjami konwersji.

 

Podsumowanie

Jak widzicie dobre i świadome przygotowanie do inwestowania to dość pracochłonny proces. Pamiętajcie jednak, że tutaj chodzi o nasze ciężko zarobione pieniądze. Pracowaliśmy na nie przez wiele tygodni a nawet miesięcy, dlatego poświęcenie nawet kilku godzin na przemyślenie inwestycji mającej trwać 10 lat i więcej, jest bardzo mądrym wykorzystaniem czasu. Często na zakup głupiego płaszcza przeznaczamy pół dnia w centrum handlowym. Więc chyba staranne zastanowienie się nad ulokowaniem znacznie większych pieniędzy nie będzie stratą czasu, prawda?

Przy okazji kolejnych wpisów na ten temat zajmiemy się ścianami (tzw. strategiczna i taktyczna alokacja) oraz dachem naszej strategii (selekcja funduszy). Poruszę między innymi takie kwestie:
– alokacja pomiędzy klasy aktywów;
– wybór konkretnych funduszy;
– rebalancing;
– dostosowanie do sytuacji rynkowej;

Póki co mamy położony solidny fundament pod naszą strategię, który składa się z kilku przeliczeń oraz przemyślanej odpowiedzi na następujące pytania:

1. Jaki dokładnie jest cel mojej inwestycji?

Chcę odłożyć równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z córek na edukację.

2. Ile muszę uzbierać i ile mam na to czasu?

Zakładam inflację na poziomie 3%. Oznacza to, że już po odliczeniu podatku Belki, powinienem móc wypłacić:
Za 10 lat dla Julki: 80 635 zł
Za 13 lat dla Gabrysi: 88 112 zł

3. Jakiej stopy zwrotu oczekuję i ile miesięcznie muszę odkładać?

Celuję w stopę zwrotu ok. 4% powyżej inflacji. Zakładam zatem do obliczeń stopę na poziomie 7% (oczywiście wiem, że po drodze może być zupełnie inaczej – to tylko założenie).
Biorąc pod uwagę już uzbierane środki miesięcznie będę odkładał 773 zł


4. Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?

Mam dość wysoką skłonność do ryzyka, ale finansową zdolność do podejmowania ryzyka na poziomie średnim. Nie chciałbym zanotować strat większych niż 30% w danym roku. Wahania o mniejszym zakresie są dla mnie ok.


5. Dodatkowe sprawy, o których muszę pamiętać
:

Potrzeba płynności – niska; po środki mogę sięgnąć przed terminem jedynie w takich okolicznościach: wyczerpanie się mojego funduszu bezpieczeństwa lub pojawienie się bardzo rentownej okazji biznesowej, na którą nie wystarczy kapitału z innych źródeł;
Podatki: do zapłaty będzie podatek Belki – już uwzględniony w obliczeniach;
Ograniczenia czasowe: przegląd portfela jeden raz w miesiącu
Priorytet: ważniejsze są fundusz bezpieczeństwa i emerytura, mniej ważne to nadpłata kredytu hipotecznego oraz inne, bardziej egzotyczne inwestycje
Automatyzacja: co miesiąc stałe zlecenie na Ing Gotówkowy; alokacja pomiędzy inne fundusze na zasadzie konwersji

6….ten punkt i następne już wkrótce 🙂

Dziękuję Ci bardzo serdecznie za czas poświęcony na lekturę tego artykułu. Jak zwykle zapraszam bardzo serdecznie do dyskusji, pytań oraz komentarzy. Miłego dnia 😉

Kolejnym artykułem z cyklu o inwestowaniu w fundusze, który pokaże Ci kolejne kroki, jest ten oto wpis:
Wybieram fundusze do portfela (STI 06)