Tysiące rodzą się w ciężkich bólach, zaś miliony mnożą się jak króliki. Takim oto zabawnym powiedzonkiem podzielił się ze mną jeden z czytelników. Fajne, prawda? Dziś po raz kolejny zaglądniemy do mojego portfela inwestycyjnego, który prowadzę z myślą o edukacji dzieci. Zobaczymy w jakich bólach mnożyły się owe tysiące i czy coś im z tego w ogóle wyszło? Przygotuj się dobrze, bo będzie trochę liczb, ale w przypadku inwestycji cyferki są niezbędne.

Uwaga, uwaga! Na dole tego wpisu mam jeszcze dla Ciebie kilka słów związanych z pierwszym spotkaniem czytelników bloga. Dlatego nawet jeśli dzisiejszy temat Cię nie dotyczy, przewiń proszę artykuł i zobacz co jest na końcu. 🙂

 

Ten wpis jest kontynuacją cyklu artykułów mających na celu przybliżenie Wam mojego podejścia do inwestycji w fundusze:

1. Jak inwestuję własne pieniądze? (STI04)
2. Budowa portfela funduszy : fundament strategii (STI05)
3. Wybieram fundusze do portfela (STI 06) 

W ramach tego cyklu pokazuję prawdziwy portfel pokazany w ramach IKE PLUS.  Prowadzę go by sfinansować edukację moich dzieci oraz wyjaśniam krok po kroku elementy inwestowania w fundusze. W tych wcześniejszych artykułach znajdziesz opis wszystkich założeń i zasad, którymi się kieruję. To taki „ekspresowy” i bardzo konkretny kurs inwestycji. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś, naprawdę warto abyś przeczytał te artykuły teraz. Dzięki temu dzisiejszy będzie dla Ciebie zdecydowanie łatwiejszy i lepiej z niego skorzystasz.

 

Ostatni wpis na temat portfela opublikowałem dokładnie 2 miesiące temu, czyli 9 grudnia. Ustaliliśmy wtedy, że jego skład będzie następujący:

Portfel grudzien 2014

 

Po publikacji złożyłem stosowne zlecenia, więc zaraz po ich realizacji w systemie transakcyjnym IKE PLUS pojawił się taki oto obrazek:

IKE PLUS
Ponieważ to pierwszy wpis, w którym będziemy przyglądać się portfelowi, pozwólcie, że krok po kroku opiszę, jak robić to szybko i wygodnie. Dzięki temu będziemy też mieli okazję do wyjaśnienia dwóch ważnych spraw związanych z regularnym inwestowaniem, o których przeciętny inwestor nie wie, zapomina albo nie bierze ich pod uwagę.

Zacznijmy od sprawdzenia jak od ostatniego wpisu, czyli w okresie od 10 grudnia 2014 do 5 lutego 2015 (ostatnia opublikowana wycena), zachowały się fundusze, które wybrałem do portfela. Najłatwiej zrobić to korzystając z zakładki Notowania na stronie ING TFI.

Aby tego dokonać po wejściu na stronę Notowań wykonujemy następujące czynności:

1. Z listy rozwijalnej wybieramy kategorię jednostek K (przypominam, że w ramach IKE Plus inwestujemy w tańsze jednostki uczestnictwa o wyższych stopach zwrotu niż jednostki A)

2. Następnie klikamy przycisk Filtruj (chwilę czekamy, bo filtrowanie trwa)

3. Potem zaznaczamy kwadraciki przy nazwach naszych funduszy, co spowoduje ich podświetlenie i wyrzucenie na górę listy.

4. Wreszcie naciskamy Pokaż na wykresie.

Dla ułatwienia załączam dla Was grafikę z oznaczeniem poszczególnych kroków:

grafika IKE
Po tej operacji otrzymamy jeden wykres, na którym będzie 5 funduszy. Pamiętajmy, że interesuje nas okres od 10 grudnia 2014, dlatego w polu daty zaznaczamy stosowny punkt startu (patrz czerwona otoczka na rysunku poniżej). Po tych zabiegach naszym oczom ukazuje się taki oto piękny wykresik, dzięki któremu od razu wiemy, że to były dobre 2 miesiące dla naszych pieniędzy:

grafika IKE

W tym okresie tak się złożyło, że każdy z wybranych funduszy przyniósł dodatnią stopę zwrotu od +9,29% dla ING Globalnego Spółek Dywidendowych do +0,59% dla naszego parkingu, czyli funduszu ING Gotówkowego.

Jak to się przełożyło na wartość całego portfela? Na pewno pozytywnie, ale ile konkretnie zarobiliśmy? Jak to policzyć mając w portfelu aż 5 funduszy? Są na to różne sposoby. Ja robię to korzystając z tabelki w Excelu, w której wpisuję liczbę nabytych jednostek uczestnictwa oraz ich wyceny. To pozwala na największą dokładność (kliknij obrazek aby powiększyć):

grafika Excel

A zatem faktycznie te dwa miesiące były bardzo dobre, bo portfel zarobił w sumie 652,88 zł, czyli w krótkim czasie zwiększył swoją wartość o 4,48%. Dobrze? Bardzo dobrze, ale nie do końca zgodnie z założeniami. Dlaczego? I tu dochodzimy do miejsca, w którym napiszę krótko o dwóch sprawach: rebelancingu oraz właściwej alokacji wpłat.

 

Rebalancing – trudna nazwa prostej sprawy.

Teraz się skup i nie daj przestraszyć liczbom. 🙂 To naprawdę proste – wystarczy, że spokojnie przeczytasz spoglądając w tabelki.

Wyobraź sobie, że po dokładnym przemyśleniu swojej inwestycji (cały proces budowy portfela od podstaw opisywałem w poprzednich wpisach z tego cyklu) zdecydowałeś, że najlepszy dla Ciebie portfel składa się w 50% z funduszy akcji oraz w 50% z funduszy obligacji. Postanawiasz zainwestować 200 000 zł dzieląc je pomiędzy odpowiednie fundusze. Celowo używam dużych kwot, aby lepiej zilustrować znaczenie rebalancingu. Na starcie Twój portfel wygląda więc tak:

 

fundusze akcji i obligacji
Załóżmy, że rozpocząłeś inwestycję w końcowej fazie hossy i w ciągu roku notowania funduszy akcji wzrosły aż o 50% (Twoje 100 tys. urosło do 150 tys.), a notowania funduszy obligacji o 2% (Twoje 100 tys. urosło do 102 tys.). Cieszysz się oczywiście, bo to wyśmienity wynik, ale zobacz co dzieje się z Twoim portfelem:

fundusze akcji i obligacji
Okazuje się, że fundusze akcji stanowią już 60% portfela. W dodatku są to akcje drogie, bo właśnie wzrosły o 50%. Chciałeś mieć portfel 50/50, a masz znacznie bardziej agresywny, bo zawierający aż 60% akcji, które w dodatku po wzrostach są droższe.
Jeżeli teraz na rynkach zagości bessa i ceny akcji zaczną gwałtownie spadać, to wartość Twojego portfela skurczy się szybciej, niż zakładałeś. Załóżmy, że fundusze akcji stracą teraz 50%, a fundusze obligacji zarobią kolejne 2%. Po takim ruchu Twój portfel wyglądałby tak:

fundusze akcji i obligacji - strata
Z zainwestowanych 200 000 zł zostało 179 040 zł. Chciałeś mieć portfel 50/50 a tymczasem na szczytach hossy miałeś w nim aż 60% drogich akcji. Nie tak miało to przecież wyglądać.

Właśnie przed takimi niespodziankami ma nas uchronić rebalancing – czyli okresowe dokonywanie takich transakcji, które przywracają skład portfela do wartości zgodnych z naszymi założeniami. 

W naszym przykładzie chcieliśmy mieć portfel o składzie 50% funduszy akcji oraz 50% funduszy obligacji. Zatem po pierwszym okresie, kiedy wartość portfela wzrosła w sumie do 252 000 zł, powinniśmy dokonać następujących operacji:

– policzyć, że 50% z 252 000 zł to 126 000 zł
– zmniejszyć udział funduszy akcji do 126 000 zł i zwiększyć udział funduszy obligacji do 126 000 zł przerzucając kwotę 24 000 zł z funduszy akcji do funduszy obligacji (konwersja).

Taki zabieg doprowadziłby do sytuacji, w której przed spadkami nasz portfel wyglądałby tak:

portfel przed spadkami
I kiedy teraz akcje spadłyby o 50%, a obligacje zarobiły 2%, uzyskalibyśmy taki wynik:

spadek akcji o 50procent

Dzięki rebalancingowi nasza strata byłaby znacznie mniejsza. Portfel po spadkach ma teraz wartość 191 520 zł (czyli zaledwie 4,24% mniej niż na starcie) a nie 179 040 zł (czyli 10,48% mniej niż na starcie).

Zauważ jednak, że teraz w portfelu masz już tylko 33% przecenionych funduszy akcji. Jeżeli teraz zaczną się wzrosty na giełdach, co zwykle następuje po takich spadkach, Twój portfel będzie zarabiał wolniej, niż zakładałeś. Co trzeba zrobić? Już wiesz! Ponownie dokonać rebalancingu i zbudować portfel 50/50. Tym razem należy przerzucić pieniądze z funduszy obligacji do (znacznie tańszych po spadkach) funduszy akcji. Wystarczy dokonać konwersji kwoty 32 760 zł. Dzięki temu uzyskamy portfel:


fundusze obligacji do funduszy akcji

Czym zatem jest rebalancing? To w uproszczeniu proces okresowego dokonywania takich transakcji na naszym portfelu, które przywracają jego skład do takiego, jaki sobie założyliśmy. A po co to robić? Po to, aby portfel zachowywał się zgodnie z naszymi założeniami, a nie w sposób dla nas nieprzewidywalny.

Mam nadzieję, że dzięki temu przykładowi rozumiesz już o co chodzi z tym rebalancingiem. Myślę, że liczby dość jasno pokazują, że właściwy rebalancing ma spory wpływ na uzyskiwane przez nas wyniki.

A teraz wróćmy do prawdziwego portfela i zobaczmy jak wygląda on dzisiaj.

 

Właściwa alokacja wpłat.

Cały portfel, w którym inwestuję dla dzieci, zawiera dziś trochę więcej pieniędzy niż kwoty pokazane na początku artykułu. Dlaczego? Ponieważ co miesiąc wpłacam do niego kolejne kwoty: dokładnie 773 zł (informację dlaczego akurat tyle znajdziesz w poprzednich wpisach z tego cyklu). Wszystkie nowe pieniądze trafiają na IKE PLUS dzięki stałemu zleceniu, na podstawie którego mój bank automatycznie przelewa pieniądze na fundusz ING Gotówkowy. Od czasu ostatniego wpisu wpłynęły dwie takie kwoty, czyli w sumie 1546 zł. Dzięki temu portfel wygląda dziś tak:

właściwa alokacja wpłat

 

Jak widzisz zebrało nam się sporo pieniędzy w funduszu ING Gotówkowy – znacznie więcej niż zakładałem. Będę zatem musiał dokonać odpowiednich transakcji, aby przywrócić portfel do postaci, na jakiej mi zależało. Dla przypomnienia: docelowy podział portfela przedstawiał się następująco:

docelowy podział portfela

Taka alokacja oznacza, że około 50% pieniędzy jest w akcjach, a druga połowa w instrumentach dłużnych. Czy będę coś zmieniał? Po lekturze kilku artykułów oraz pewnych przemyśleniach, chodziły mi po głowie drobne zmiany:

  1. Rynki w USA robią się coraz droższe względem Europy. W funduszu ING Globalny Spółek Dywidendowych akcje notowane w USA stanowiły prawie 50%, więc pewnie przerzucenie niewielkiej części środków na ING Europejski Spółek Dywidendowych miałoby sens.
  2. Perspektywy dla polskiego rynku akcji wyglądają ciekawiej, niż sądziłem jeszcze dwa miesiące temu (chyba, że Putin będzie przeginał). Może 10% w ING Akcji to trochę zbyt mało?
  3. Każda wpłata przychodzi na ING Gotówkowy, a przy obecnym rozmiarze portfela 773 zł to prawie 5% jego wartości. Dlatego może nie warto „zamrażać” tych 5% w gotówce, tylko trzeba pozwolić pieniądzom pracować w którymś z funduszy akcyjnych? Przecież za chwilę na ING Gotówkowym znów będą środki.

 

Ostatecznie jednak stwierdziłem, że to kosmetyka i przez kolejny okres twardo będę się trzymał swoich założeń inwestując pieniądze w dobrze zdywersyfikowane fundusze. Dlatego dziś dokonam tylko znanego Ci już rebalancingu, aby mój portfel wyglądał tak:

portfel docelowy

Dokonam tego w bardzo prosty sposób: uzupełniając środki w poszczególnych funduszach za pomocą konwersji z ING Gotówkowego. Złożę zatem 4 zlecenia konwersji dokładając do każdego z 4 funduszy następujące kwoty:

4 zlecenia

W ING Gotówkowym jest dziś ulokowane 2281,14 zł. Potrzebne są takie zlecenia konwersji:

1) 254,92 zł z ING Gotówkowy na ING Globalny Spółek Dywidendowych

2) 194,80 zł z ING Gotówkowy na ING Akcji

3) 364,97 zł z ING Gotówkowy na ING Stabilny Globalnej Alokacji

4) 627,94 zł z ING Gotówkowy na ING Lokacyjny Plus

W ten sposób w ING Gotówkowym pozostanie 2281,14 zł – 1442,62 zł = 838,52 zł, czyli dokładnie nasze 5% portfela. I już. Gdy tylko transakcje dojdą do skutku, portfel znów będzie pracował przy docelowej alokacji: 50% na rynkach akcji, 50% w instrumentach dłużnych.

I teraz ważna sprawa. Wiele osób inwestując regularnie w fundusze ustala jedynie podział miesięcznej wpłaty. Decydują np., że z wpłacanych 200 zł kwota 100 zł idzie na fundusze akcji, a drugie 100 zł na fundusze obligacji. To nie wystarczy! Od podziału każdej wpłaty zdecydowanie ważniejszy jest skład portfela. Skład portfela zmienia się nie tylko ze względu na wpłacane składki, ale przede wszystkim ze względu na zmiany rynkowe. Co więcej – wraz z upływem czasu, gdy nasz portfel rośnie, znaczenie składek jest coraz większe. Dlatego koniecznie zajrzyjcie do swoich portfeli i sprawdźcie, czy ich skład na pewno jest taki, jaki chcielibyście mieć.

Czas sobie płynie, środki dla dzieci automatycznie się odkładają, tani produkt nie „podgryza” opłatami moich pieniędzy i cel spokojnie się realizuje. Bez nerwowych ruchów, bez poświęcania dużej ilości czasu na analizy, bez nadmiernej ekscytacji bieżącymi wydarzeniami rynkowymi. Oczywiście teraz o spokój jest łatwo, bo fundusze notują wzrosty. Zobaczymy co będzie, gdy rynki zaczną pikować. 🙂 Właśnie dlatego pokazuję Wam prawdziwy portfel – to znacznie ciekawsze niż czyste teoretyzowanie, prawda? Zamiast pisać: nie panikuj, zachowaj spokój, nie zwlekaj z inwestycją, itp. wszystko jest widoczne w moich prawdziwych decyzjach.

Już za miesiąc podzielę się z Wami kolejnymi informacjami na temat inwestycji w fundusze. Jak zwykle zachęcam Was bardzo serdecznie do zadawania pytań oraz dzielenia się komentarzami. Na koniec przypomnę tylko ważną formułkę i przejdę do informacji na temat… spotkania z czytelnikami. 🙂

Ważna informacja: Pamiętaj proszę, że ten blog ma na celu tylko i wyłącznie zachęcenie Cię do zdobywania wiedzy na temat spraw związanych z tematem finanse osobiste. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie udzielam Ci żadnych rekomendacji i nie proponuję wspólnego inwestowania. Zdecydowałem się wykorzystać ten konkretny portfel jedynie jako ilustrację, ale pod żadnym pozorem mnie nie naśladuj. Inwestuję tam moje pieniądze i na pewno od czasu do czasu poniosę straty. Pamiętaj, że Ty podejmujesz własne decyzje na swoją odpowiedzialność. Różnię się od Ciebie w podejściu do ryzyka i pod wieloma innymi względami. Dla pełnej jasności przytoczę tu ważną klauzulę prawną, która zawsze jest w stopce mojego bloga: Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

 

Blog Roku 2014 i… spotkanie z czytelnikami!

Jeszcze tylko do wtorku, 10 lutego 2015, do godziny 12:00, możesz bardzo mi pomóc w popularyzacji tego bloga. Wystarczy, że oddasz na mnie głos wysyłając jeden SMS. Taka wiadomość kosztuje 1,23 zł, a dochód jest przekazywany na Fundację Dzieci Niczyje. Konkurencyjne blogi na końcówce bardzo przyspieszyły, dlatego naprawdę będę Ci bardzo wdzięczny za pomoc:

Etap głosowania SMS w konkursie Blog Roku zakończony 🙂

Jak poszło? 898 głosów to…. szósty wynik na 2693 zgłoszone blogi!

CZAAAAD!

Thx FB

To co stało się po publikacji wpisu „Dziś potrzebuję Twojej pomocy” było po prostu niesamowite! Bardzo, bardzo, bardzo mocno dziękuję Wam za wsparcie, za SMS-y, za wspaniałe komentarze i wiadomości email. Jesteście naprawdę super! Myślę, że już najwyższy czas, żebyśmy poznali się twarzą w twarz. 🙂 Dlatego już dziś serdecznie zapraszam Was na pierwsze spotkanie z czytelnikami bloga.


Odbędzie się ono w Warszawie, w Czwartek 5 marca, od 18:30 do…wyczerpania zasobów 🙂

Jeżeli chciałbyś wziąć udział w tym spotkaniu, wyślij mi proszę maila pod adres: blog.marcin.iwuc(małpa)gmail.com lub przez formularz kontaku z tematem: Pierwsze spotkanie FBO, a ja przygotuję logistykę.
A zatem: do zobaczenia już wkrótce! 🙂

Kolejny artykuł z cyklu:
Dlaczego polecam TEN produkt inwestycyjny?