Ile konkretnych funduszy wkładam do portfela? Nowa instrukcja do portfela IKE Plus (część IV)

70

Dziś pokazuję, jaki skład ustaliłem dla mojego portfela IKE Plus w trzech scenariuszach: ostrożnym, neutralnym i agresywnym. Wyjaśniam również, w jaki sposób oceniam ryzyko każdego z trzech stanów portfela, a także opisuję, jakiego poziomu stóp zwrotu można realnie oczekiwać. Zrób sobie kawę, bo jest o czym poczytać 😊

Wyniki portfela i mały komentarz na ich temat zamieściłem w poprzednim artykule, więc dziś skoncentruję się już tylko na obiecanej nowej instrukcji. Wkrótce, gdy będzie już ona kompletna, będę podpinał ją pod artykuły o IKE Plus w jednym wygodnym pliku pdf. Przepraszam również, że spisanie tego zajęło mi więcej czasu, niż oczekiwałem. Wynika to z faktu, że każdą daną, której używam, staram się w możliwie logiczny sposób zweryfikować, a to zajęcie bardzo pracochłonne. Myślę, że będzie to dla Was jasne po tym artykule. Jestem bardzo ciekaw, jak zareagujecie na moje konkluzje.

Jak to działało do tej pory?

Gdy zaczynałem pisać o tym na blogu, w moim portfelu IKE Plus znajdowało się nieco ponad 14 000 zł. Sam portfel miał służyć uzbieraniu pieniędzy na edukację moich dzieci, z ewentualną opcją przedłużenia i przeznaczenia portfela na moją emeryturę, jeżeli środki na edukację dzieci zdobyłbym z innych źródeł. Ponieważ ostatnie lata były sprzyjające dla mojej rodziny pod względem finansowym, środki na edukację córek mamy już odłożone. Dlatego dzisiaj już wiem, że spokojnie mogę skorzystać z opcji zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych i odkładać w IKE Plus co najmniej do 60 roku życia (moment, w którym będę mógł zacząć wypłacać bez podatku).

Obecnie w IKE Plus mam zainwestowane już ponad 64 000 zł na swoim koncie oraz ponad 88 000 zł na koncie żony, którym od teraz zarządzać będę identycznie, gdyż nasz horyzont inwestycyjny właśnie się zrównał. Po drodze cały czas weryfikowałem wiele spraw związanych z inwestowaniem w fundusze.

Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty – bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułów z tego cyklu w kolejności od najnowszego:

Co zweryfikowałem po drodze?

Publikowanie na blogu składu i wyników mojego portfela IKE Plus zaowocowało kilkoma efektami, których nie brałem początkowo pod uwagę. Z jednej strony – pojawiła się u mnie swego rodzaju wewnętrzna presja, aby być bardzo konsekwentnym. Gdy napisałem coś w którymś z wcześniejszych artykułów, staram się tego trzymać. Z drugiej strony – przez cały czas bardzo intensywnie rozwijam swoją wiedzę na temat inwestowania, weryfikuję pewne poglądy oraz natrafiam na ciekawe analizy, które podważają część moich wcześniejszych przekonań. Co powinienem robić w takiej sytuacji?

Przede wszystkim cały ten cykl ma charakter edukacyjny (jak wszystko na moim blogu). Inwestuję najprawdziwsze pieniądze, wyniki są realne, uwzględniają wszystkie koszty. Nie pokazuję papierowych portfeli z zyskami na papierze, które nie uwzględniają kosztów czy tak naturalnych spraw, jak czas, w którym realizowane są zlecenia. Najważniejsze jest dla mnie to, aby pokazać Wam moje podejście do inwestowania, a także to, w jaki sposób – pod wpływem kolejnych analiz i dawek zdobytej wiedzy – podejście to ewoluuje. Możecie więc obserwować nie tylko wyniki, lecz także wszystkie błędy, potknięcia oraz trudności w realizacji pewnych założeń.

Mijają 3 lata i 10 miesięcy od startu portfela. Zachowywał się on w tym czasie bardzo stabilnie i do dziś, pomimo ostatnich głębokich spadków na GPW i na Rynkach Wschodzących, portfel jest 12,81% na plusie, co daje średnią roczną stopę zwrotu na poziomie 3,22%. W okresie od uruchomienia portfela mieliśmy dwa lata deflacji i łączna inflacja wyniosła zaledwie +2,84% (dane z aplikacji MyFund). Portfel jest zatem 9,97% powyżej inflacji. Teoretycznie dałem zatem radę wypracować około 2,5% w skali roku ponad inflację – lecz to zasługa jej niskich odczytów.

Tymczasem cztery lata temu

Tymczasem cztery lata temu – opierając się na historycznych stopach zwrotu z akcji i obligacji – zakładałem, że z portfela funduszy da się wycisnąć 4% w skali roku ponad inflację. Wprawdzie cztery lata to okres krótki, ale już dziś mam bardzo poważne wątpliwości, czy taki wynik jest rzeczywiście w moim zasięgu. Ten wniosek wynika z nieco innego podejścia, jakie tym razem zastosowałem do estymacji możliwych do uzyskania stop zwrotu. I o tym za chwilę napiszę.

Druga sprawa to moje podejście do ryzyka inwestycyjnego. Być może się starzeję, ale obecnie jestem zdecydowanie większym konserwatystą. Cztery lata temu utrata 30% kapitału w czasie bessy nie wydawała mi się niczym nadzwyczajnym. Dziś z większą rezerwą podchodzę do takich deklaracji. W podejściu do ryzyka warto uwzględnić dwie rzeczy:

1. Risk ability

– czyli finansowa możliwość podejmowania ryzyka. Ta w moim przypadku drastycznie wzrosła: spłaciliśmy do zera kredyt hipoteczny, dorzuciliśmy do portfela kolejne mieszkanie na wynajem generujące pozytywny cashflow, uzbieraliśmy środki na studia dzieci, zwiększyliśmy poduchę bezpieczeństwa, itp. Z tej perspektywy spadki w portfelu emerytalnym nie powinny nas w ogóle martwić.

2. Risk willingness

– czyli chęć podejmowania ryzyka. Ta u mnie w ostatnich latach nieco spadła. Pewnie dlatego, że z wyników inwestycyjnych rozlicza mnie również żona (mamy wspólne finanse), która jest znacznie ostrożniejsza 😊 A może dlatego, że po gruntownym przeanalizowaniu bardzo wielu różnych opcji inwestycyjnych (również poza rynkami finansowymi) mam pełną świadomość, że hasło „wyższe ryzyko to wyższy zysk” jest fałszywe. Bardzo często wyższe ryzyko to wyższe ryzyko i nic w zamian. Co więcej – przez długi czas podchodziłem do ryzyka głównie przez pryzmat zmienności (zapewne pokłosie pracy w TFI). Dziś znacznie ważniejsza wydaje mi się zasada Buffetta: po pierwsze nie trać pieniędzy. Dlatego ostrożniej podchodzę dziś do inwestowania pieniędzy – co również dzisiaj pokażę.

Gdy „risk willingness” rozjeżdża się z „risk ability” – powinno się wybrać takie ryzyko portfela, na które wskazuje bardziej konserwatywna z tych opcji. A ponieważ już wielokrotnie pisałem Wam, że dla mnie poza pytaniem: „Ile można zarobić?” równie ważne jest pytanie: „Ile można stracić?” – od tego zacząłem decydowanie, jak w kolejnych latach inwestować środki w ramach IKE Plus.

Trzy stany portfela

Zacznę od tego, że w ramach IKE Plus do dyspozycji mamy ponad 20 funduszy. Możemy więc sobie zbudować niemal dowolną własną strategię inwestycyjną, łącznie z bardzo konserwatywną, polegającą na przykład na zainwestowaniu 100% środków w fundusz NN Obligacji. Gdybym zrobił tak w grudniu 2014, gdy startowałem z tym cyklem, mój portfel zarobiłby bez żadnego wysiłku z mojej strony +9,92% (dane dla jednostki K – dostępnej w ramach IKE Plus). Ktoś może więc zadać słuszne pytanie, po co się tak gimnastykować dla dodatkowych 2,9%? 😊

Przede wszystkim dlatego, że liczę na to, iż w horyzoncie mojej inwestycji jednak wypracuję lepszy wynik. Po drugie dlatego, że lubię to. Informacje zdobyte w ramach decydowania o IKE Plus wykorzystuję też sobie przy innych decyzjach inwestycyjnych. Aby jednak nie gimnastykować się „za bardzo”, postanowiłem, że teraz mój portfel będzie mógł mieć tylko jeden z trzech stanów:

1) Ostrożny: 20% akcji / 80% instrumentów dłużnych
2) Neutralny: 40% akcji / 60% instrumentów dłużnych
3) Ofensywny: 60% akcji / 40% instrumentów dłużnych

Wykres IKE Plus trzy stany portfela

Mój większy konserwatyzm przejawia się w tym, że teraz 40% akcji to dla mnie stan neutralny, zaś wcześniej deklarowałem 60%. Największy wpływ na tę decyzję miała tak naprawdę lektura kilku opracowań na temat tzw. risk parity – ale to temat na oddzielny wpis.

Alokacja w akcje

W ramach alokacji w akcje postanowiłem podzielić środki pomiędzy: akcje rynków rozwiniętych, akcje rynków wschodzących oraz akcje polskie (z sentymentu do naszej giełdy). Jestem zwolennikiem inwestowania pasywnego, więc budując portfel poza IKE – używałbym do zbudowania takiej ekspozycji ETF-ów: ETF replikujący MSCI World, ETF replikujący MSCI  Emerging Markets, zaś polską giełdę przybliżyłbym np. mieszanką: ETF na WIG20 Lyxora oraz funduszu Ipopema mIndeks. O tym napiszę więcej w długo odwlekanym trzecim odcinku cyklu o ETF-ach, który przygotuję po zakończeniu pracy nad instrukcją do IKE Plus (zapewne w listopadzie). Ponieważ nie ma obecnie w Polsce IKE, w którym mógłbym w ten sposób inwestować w zagraniczne ETF-y (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), kontynuuję inwestowanie IKE Plus.

Stanąłem też „w prawdzie” przed samym sobą 😊 Do tej pory moje próby „zakładów” z rynkiem, co będzie się lepiej zachowywać – rynki wschodzące, czy rynki rozwinięte – na niewiele się zdały. Wymagało to ode mnie śledzenia zbyt dużej ilości informacji (co w USA, co EU, co w Japonii, co w Chinach itp.) – ale poza przyjemnością samego czytania, niewiele z tego wynikało. Dlatego postanowiłem pogodzić się z tym, że takie „zakłady” leżą poza obszarem moich kompetencji. Ustaliłem więc sztywny podział pomiędzy poszczególne segmenty rynku (połowa na rynkach rozwiniętych, druga połowa na rynkach wschodzących i w Polsce), aby zachować szeroką dywersyfikację, a jednocześnie unikać ewentualnych błędów związanych z takimi zakładami.

Alokacja w część dłużną

Jeśli chodzi o część dłużną – tutaj też doszedłem do wniosku, że próby dostosowywania składu portfela do tego, jak kształtują się oczekiwania odnośnie stóp procentowych (tzw. gra na rentowności) będą mało efektywne. Kilka przeczytanych raportów na temat tego, jak słabo w długim okresie wychodzi to w aktywnie zarządzanych funduszach dłużnych, skłoniło mnie do odpuszczenia sobie takich prób. Ponieważ horyzont inwestycyjny znacznie się wydłużył, postanowiłem ulokować po prostu środki w funduszu NN Obligacji, a w stanie neutralnym i ofensywnym dodać co najwyżej nieco zagranicznego długu korporacyjnego (high yield) – pod warunkiem, że premia za ryzyko kredytowe będzie to uzasadniała. Dlatego tu również postanowiłem ustalić a priori sztywne wagi.

Dla przykładu – portfel w STANIE NEUTRALNYM będzie miał taki skład:

IKE Plus Stan Neutralny - alokacja

 

Może Was zdziwić, że znów powrócił fundusz NN (L) Globalny Spółek Dywidendowych, którego fundusz źródłowy jest wyceniany w EUR, przez co w przypadku osłabiania się USD fundusz ma nieco gorsze wyniki. Po bliższej analizie alternatyw (rozbicia tego funduszu na fundusze NN (L) Spółek Dywidendowych USA, NN (L) Europejskich Spółek Dywidendowych oraz NN (L) Japonia stwierdziłem, że wyniki lokalnych funduszy zbyt mocno odbiegają od funduszy źródłowych. Dlatego wolałem zaakceptować ryzyko walutowe pomiędzy USD i EUR, niż tak duży rozjazd wyników.

Alokacja pomiędzy konkretne fundusze we wszystkich trzech stanach portfela, wyglądać ma teraz tak:

IKE Plus - trzy stany portfela

A zatem – tylko 5 funduszy + jasno zdefiniowane wagi. Myślę, że takim portfelem będzie mi znacznie łatwiej zarządzać.

Ile można na tym stracić?

Jak mawiał Warren Buffett:

Zasada nr 1: nie trać pieniędzy
Zasada nr 2: pamiętaj o zasadzie nr 1

Skoro to najważniejsza zasada, od tego właśnie zacząłem. Przeanalizowałem sobie historię funduszy, które są do wyboru w ramach IKE Plus. Ponieważ te, które inwestują w fundusze luksemburskie i są oznaczone jako NN (L) wystartowały w Polsce już po wielkiej bessie z lat 2007-2009, sięgnąłem do historii ich „masterów” – czyli funduszy źródłowych. Ponieważ tamta bessa była bardzo dotkliwa, posłużyłem się nią jako punktem odniesienia do odpowiedzi na pytanie: Ile mniej-więcej straciłbym, gdyby taki scenariusz zrealizował się w ciągu kolejnych miesięcy?   

Maximum drawdown

Sprawdziłem sobie, ile w przybliżeniu wyniósł w każdym z funduszy tzw. maximum drawdown – czyli maksymalne obsunięcie kapitału od lipca 2007 do marca 2009 (czyli od górki do dołka). Spisałem wyniki i sprawdziłem, co by to oznaczało przy każdym ze stanów portfela, które rozważam:

Drawdown - wpływ na wynik portfela IKE Plus

Zwróćcie uwagę jak – niewielkie na pierwszy rzut oka – zmiany w składzie portfela przekładają się na wielkość maksymalnych strat. Gdybym cały czas trzymał portfel na „Neutralu” strata sięgnęłaby około 20% (w praktyce trochę więcej, ze względu na rebalancing). To jest dla mnie OK. Jednak 36% przy portfelu ofensywnym – to już za dużo jak dla mnie. Dlatego taki skład zachowuję na specjalne okazje, o czym więcej napiszę w kolejnym wpisie o IKE Plus. Będzie on poświęcony temu, który stan portfela zastosuje obecnie i dlaczego.

Wszystkim z Was, którzy przerazili się powyższą tabelką, przypomnę, że po takich stratach aktywa robią się bardzo tanie. Powyższe spadki trwały 20 miesięcy i – o ile ktoś nie skapitulował i nie uciekł w dołku do gotówki – załapał się na odbicie, które w ciągu kolejnych 20 miesięcy wyglądało mniej więcej tak:

IKE Plus - wyniki trzech portfeli Odbicie

Dlatego analizując maximum drawdown warto pamiętać, że historia rynków finansowych nie kończy się po osiągnięciu dołka. Po nocy przychodzi dzień, a po spadkach wzrosty. Ci, którzy trzymali taki portfel do dziś, mogą się cieszyć sowitymi wzrostami.

A ile da się na tym zarobić?

I to jest oczywiście niezmiernie trudne pytanie, bowiem wymaga przewidywania przyszłości, co nie jest możliwe. Pewne wskazówki tkwią wprawdzie w przeszłości (średnie historyczne stopy zwrotu). Jednak po blisko 10 latach hossy takie założenia byłyby zbyt optymistyczne.

Dlatego podszedłem do tematu nieco inaczej.

Po pierwsze: zajrzałem do założeń, które przygotowują największe firmy inwestycyjne na świecie, dysponujące solidnym zapleczem analitycznym. Opracowują one tzw. Long Term Capital Market Assumptions, których używają do zarządzania portfelami swoich klientów. Rzuciłem okiem z założenia takich firm:

1) JP Morgan
https://am.jpmorgan.com/gi/getdoc/1383498280832

2) Black Rock
https://www.blackrock.com/institutions/en-us/insights/portfolio-design/capital-market-assumptions

3) Vanguard
https://personal.vanguard.com/pdf/ISGVEMO.pdf

Spisałem ich założenia i wyciągnąłem z nich średnią:

LT Assumptions

Jak widzicie – ze względu na dzisiejsze wyceny oraz niski poziom stóp procentowych na świecie – oczekiwania dalekie są od historycznych „10% rocznie na akcjach!”. Na pocieszenie napiszę, że na dnie bessy oczekiwania co do przyszłych stop zwrotu będą o wiele wyższe 😊

Dla polskich akcji przyjąłem stopę zwrotu będącą w połowie drogi pomiędzy rynkami wschodzącymi i rozwiniętymi. Zaś dla polskich obligacji – 1,5% ponad cel inflacyjny NBP, ponieważ tyle wynosi marża w zwykłych 10-letnich detalicznych obligacjach Skarbu Państwa.

Na tym jednak nie poprzestałem. Założyłem dodatkowo, że zarządzający nie dadzą rady odrobić opłat obciążających aktywa funduszy. Dlatego od powyższych oczekiwań odjąłem nie tylko całe opłaty za zarządzanie, ale też wszystkie tzw. opłaty bieżące, pobierane na każdym poziomie (w Polsce i Luksemburgu) z aktywów funduszy. Ile zostało po takich zabiegach? Zobaczcie sami:

IKE Plus oczekiwana stopa zwrotu w trzech portfelach

 

Na dole dodałem wiersz pokazujący alternatywną stopę zwrotu poza IKE, aby wyjść na zbliżony wynik poza IKE.

Być może podchodzę zbyt konserwatywnie, zobaczymy. Jak dotąd wynik jest całkiem zbliżony do moich dotychczasowych osiągnięć 😊

Co musi się wydarzyć w przyszłości, aby wyniki mogły być lepsze?

Najszybciej przychodzą mi do głowy takie trzy elementy:

  1. Jednym z najprostszych sposobów na pewną i trwałą poprawę wyników byłoby dalsze obniżenie opłat za zarządzanie. Choć w IKE Plus są one o 25% niższe niż w przypadku tych samych funduszy poza IKE, to i tak ich poziom powinien być niższy. Axa TFI obniżyło opłaty za zarządzanie w ramach IKZE o 50%. Moim zdaniem naturalnym następstwem powinien być analogiczny ruch ze strony NN TFI.
  2. Zarządzający – na każdym poziomie – w Polsce i zagranicą – powinni być przynajmniej na tyle skuteczni, aby odrobić opłaty.
  3. Ja muszę podejmować dobre decyzje w zakresie wyboru konkretnego stanu portfela.

Trzeciemu elementowi poświęcę kolejny wpis o IKE Plus. Napiszę, kiedy portfel będzie NEUTRALNY, kiedy OSTROŻNY, kiedy OFENSYWNY. Wyjaśnię również, jakimi danymi będę się kierować przy takich decyzjach.

A co robię dziś?

Dzisiaj struktura portfela wygląda tak:

NN (L) Globalny Spółek Dywidendowych 5,04%%
NN (L) Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących 4,81%
NN (L) Akcji 4,57%
NN (L) Stabilny Globalnej Alokacji 50%
NN (L) Lokacyjny Plus 35,58%

Jutro wyślę zlecenia konwersji, aby portfel przybrał postać jak w STANIE OSTROŻNYM. Już teraz jest w sporej mierze do tego zbliżony. Zmienię też odpowiednio stałe zlecenia nabycia.

Czy taki właśnie stan pozostanie i dlaczego? O tym napiszę w kolejnym odcinku cyklu – w październiku. A dziś zapraszam Was bardzo serdecznie do komentowania i zadawania pytań.

Co myślicie o takim podejściu? Co myślicie o takim poziomie oczekiwanych stóp zwrotu?

Ważna informacja: Niniejsza publikacja nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Moje podejście do ryzyka i moje cele inwestycyjne są inne niż Twoje. Pod żadnym pozorem nie naśladuj mnie i nie kopiuj mojego portfela, bo mogę popełnić błędy lub podjąć złe decyzje. To moje pieniądze – ale Ty nie ryzykuj własnych! Wszystkie decyzje inwestycyjne podejmujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Pokazuję swój portfel IKE PLUS, bo to dla mnie świetna okazja, by na realnym przykładzie i w oparciu o realnie zainwestowane pieniądze opisywać zasady inwestycyjne, które są mi bliskie.

Tekst NIE jest efektem mojej współpracy komercyjnej z żadna firmą inwestycyjną. Natomiast w tekście publikacji zawarte są tzw. linki afiliacyjne. Jeśli otworzysz sobie IKE Plus, IKZE Plus lub zainwestujesz w fundusze NN Investment Partners z wykorzystaniem mojego linku, otrzymam prowizję od firmy Net Sales. Serdecznie Ci za to dziękuję 🙂

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 9 528  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze70 komentarzy

  1. Bardzo się cieszę z kolejnego artykułu w serii o IKE 🙂 Czytam Twojego bloga od dawna i często wracam do wcześniejszych wpisów na temat funduszy żeby zweryfikować swoje decyzje i obserwacje. Mam też nadzieję, że zapowiadany dalszy ciąg cyklu o ETF pojawi się niedługo.

    Swój portfel IKE mam w tej chwili zbudowany tak, że 40% wartości znajduje się w funduszu Perspektywa 2045, a pozostałe 60% alokuję sam – dość podobnie do Twojego portfela neutralnego. W ciągu ostatnich 2.5 roku mam stopę zwrotu bardzo zbliżoną do stopy zwrotu samego funduszu Perspektywa, ale za to o wiele większą frajdę z podejmowania decyzji i nauki na własnych błędach i emocjach.

    Z niecierpliwością czekam na dalsze artykuły o inwestowaniu i oczywiście za nadchodzącą książkę 🙂 Pozdrawiam!

    PS. Parę dni temu wysłałem Ci wiadomość przez zakładkę “Kontakt” dotyczącą realizacji punktu z “Bucket listy” – nie wiem czy zaginęła czy nie okazała się dla Ciebie interesująca, ale jeśli to pierwsze to zaproszenie jest aktualne 🙂

    • Cześć Michał,
      dziękuję za komentarz. Cieszę się bardzo, że ten cykl artykułów pomaga Ci w bardziej świadomym inwestowaniu. Pamiętaj tylko proszę, aby mnie nie naśladować, lecz podejmować własne, samodzielne i dobrze przemyślane decyzje. Pokazuję tylko swój proces podejmowania decyzji, który z czasem ma pomóc mi inwestować lepiej. Ale nikt nie ma recepty na dobry wynik. Choć sądząc po wydźwięku Twojego komentarza, jest to dla Ciebie oczywiste 🙂

      Co do zaproszenia – skrzynka pęka w szwach i jeszcze nie dotarłem do niego, ale poszperam dziś wieczorem i dam znać co i jak 🙂

  2. Aż mózg paruje 🙂 Twój sposób myślenia inwestycyjnego jest bardzo rozważny i zbliżony do moich zasad. Dobrze wiedzieć że tak doświadczona osoba ma podobne odejście.

    Michale podajże od poniedziałku Polska została przeniesiona z rynków wschodzących do rozwiniętych . Czy ta zmiana spowodowała jakieś zmiany w Twoim postrzegania naszych spółek i giełdy?? Uważasz że będą osiągały z tego powodu wyższą wycenę czy wręcz odwrotnie? I oczywiście czy wpływa to jakoś na Twój portfel IKE w dłuższej perspektywie??

    • Hej Dawid,
      zapewne pytanie do mnie, choć nie mam na imię Michał 🙂

      Jeśli dobrze pamiętam, to na razie 37 spółek weszło do Stoxxa, a 8 do FTSE Russel – trudno tu mówić o rewolucji. Teraz w pewnych indeksach jesteśmy jako rynek rozwinięty, a w innych jako rynek wschodzący. Inwestorzy, którzy opierali się na indeksach FTSE Emerging Markets mogą polskie akcje sprzedać (wypadliśmy z benchmarku) z kolei inni, inwestujący na rynkach rozwiniętych, niekoniecznie muszą tu inwestować, bo w indeksach rynków rozwiniętych polskie akcje ważą mniej. Osobiście spodziewam się odpływu zagranicznego kapitału niż jego napływu z tego powodu.

      Nie brałem jednak tego pod uwagę przy swoich decyzjach odnośnie alokacji. Lubię mieć w portfelu trochę polskich akcji.

  3. Czy warto wykorzystywać IKE do oszczędzania na cele inne niż emerytalne?
    Powiedzmy wkład własny mieszkania.
    Szacowany czas oszczędzania 3-5 lat,
    Portfel o charakterze bardzo defensywnym

    Dziękuje za odpowiedź

    • Kamil, to nie ma sensu bo stracisz tarczę podatkową jeśli wyciągniesz pieniądze przed osiągnięciem ustawowego wieku (60 lat chyba). Wrzuć pieniądze na obligacje lub lokaty i skup na zarabianiu więcej i dokładaniu na ten wkład a nie martwieniu jak wyciągnąć 0.1% więcej.

    • Jeśli rozważasz w tym celu inwestycję w fundusze o najniższym ryzyku, to sprawa wygląda tak:
      (1) w ramach IKE poniesiesz niższe koszty zarządzania (o 25% w IKE Plus)
      (2) przy ewentualnych konwersjach “po drodze” nie zapłacisz podatku Belki.
      (3) podatek będzie odroczony do końca inwestycji (w Twoim przypadku 3-5 lat) więc cała kwota pracuje
      (4) w razie czego – możesz kontynuować IKE dalej (wypłacając częściowo lub np. gdy środki na wkład własny zdobędziesz z innych źródeł) – korzystając ostatecznie z całkowitego zwolnienia z podatku (u mnie taka opcja się zmaterializowała).

      Z drugiej strony:
      (1) w ramach IKE jest roczny limit wpłat
      (2) aby w wyraźny sposób odczuć korzyści z niższych opłat i odroczenia podatku, 3-5 lat to okres dość krótki
      (3) w tym czasie “blokujesz” sobie limit wpłat na emeryturę (gdybyś chciał inwestować w tym celu równolegle).

      Bilans ze wskazaniem na IKE, ale pomyślałbym pewnie również na Twoim miejscu o dobrym koncie oszczędnościowym lub np. 4-letnich obligacjach skarbowych indeksowanych inflacją (o ile będziesz kupować za 4 lata).
      IKE raczej przy dłuższych terminach (przy świadomości, że na końcu podatek Belki będzie do zapłacenia)
      Natomiast pełna zgoda co do tego, że na tak krótki okres w grę wchodzą rozwiązania bezpieczne.

    • Kamil, moim zdaniem możesz wykorzystać IKE z rachunkiem odszczednosciowym w Millennium – masz oprocentowanie 3% z kapitalizacją roczną. Plusy: bezpieczne i wysokie oprocentowanie jak na dzisiaj, minus – limit wpłat.

  4. Marcin dałem radę przeczytać bez kawy 😉 Dzięki za kolejny wpis.

    Literówka: “20087-2009” (znajdź i usuń ten fragment komentarza)

    Co do edukacji swoich dzieci to nie sądzisz że lepiej je nauczyć zarabiać niż dać im kasę na studia? A co jeśli nie będą chciały dalej się uczyć? Ja osobiście próbuję uczyć synów oszczędzania, myślenia, kreatywności oraz przedsiębiorczości. Wydaje mi się, że studia nie są drogą do sukcesu tylko do kariery w urzędzie lub korporacji, pracy na etacie dla tych którzy 5 lat spędzić na uczelni przez ten czas rozwijali swój biznes. Ja niestety poszedłem drogą studiowania ale teraz się nawracam powoli.

    Gdy widzę termin globalny dług korporacyjny “high yield” to kojarzy mi się to z ryzykownymi instrumentami a nie bezpiecznymi obligacjami. Na pewno nie trzymałbym takich w bezpiecznej i neutralnej wersji portfela. Znajdować się w takim funduszu mogą obligacje GetBack-o-podobne

    Ten fragment wymaga chyba dokładniejszego wyjaśnienia: “fundusz źródłowy jest wyceniany w EUR, przez co w przypadku umacniania się USD fundusz ma nieco gorsze wyniki”. Pojawia się pytanie dlaczego jak dolar się umacnia to wycena w EUR spada? Dlatego, że złotówka jest skorelowana z EUR więc jak EURUSD idzie w górę lub spada to tak samo EURPLN. Korelacja jest bardzo duża: https://stooq.pl/q/?s=eurusd&d=20180925&c=1y&t=l&a=ln&r=plnusd

    Czekam na kolejny artykuł, gdzie wyjaśnisz swoje podejście do przejść portfeli między stanami. Bo to jest 99.9% sukcesu.

    • Hej Łukasz, dziękuję za komentarz,

      (1) studia dzieci – jak nie będą chciały na studia, to będzie na ich biznes, a jak nie zasłużą, to na mój biznes 🙂 Wszystko jedno. Zawsze lepiej mieć odłożona kasę, niż potem się zastanawiać, skąd ją wziąć.

      (2) High Yield – jak najbardziej słuszna obserwacja – to jest mocno zdywersyfikowany fundusz obligacji korporacyjnych, wycenianych rynkowo, o niskich ratingach (czasami nazywa się je obligacjami śmieciowymi). To instrumenty o wysokim ryzyku inwestycyjnym (zobacz, ile wyniósł maximum drawdown). Bardzo wiele papierów korporacyjnych z Polski trafiłoby do takiej przegródki. W porównaniu z naszymi lokalnymi funduszami – ten jest bardziej płynny, bardziej zdywersyfikowany i nie zaniża sztucznie zmienności liniową wyceną.

      (3) Powinno być oczywiście “w przypadku osłabiania się USD do EUR” – przepraszam, pisałem po 23:00 i już trochę byłem zmęczony. Dzięki serdeczne za czujność 🙂

      (4) Skąd tych 99,9%? Wyjaśnisz?

      • (1) dobra strategia

        (2) nie chciałem tu używać słowa “śmieciowe” ale cieszę się że Ty tego użyłeś 😉

        (4) 99.9% bo to jest cała sztuka. Można mieć ustawione różne wersje portfela od bezpiecznych przez ryzykowne do grających na spadki. Ale jak się nieumiejętnie je zastosuje można stracić bardzo dużo np: siedzieć w obligacjach jak akcje idą do góry a z kolei siedzieć w akcjach gdy giełda spada.

        • Ad. (4) – jakiś research czytałem otrzymany od CFA, że tzw, strategiczna alokacja aktywów (SAA) tłumaczy jakieś 70% wyniku inwestycyjnego klientów instytucjonalnych.

          Masz oczywiście rację – od tego zależy bardzo wiele, ale 99,9% to jednak trochę przesada 🙂

  5. “Jestem zwolennikiem inwestowania pasywnego, więc budując portfel poza IKE – używałbym do zbudowania takiej ekspozycji ETF-ów”

    Dlaczego więc Marcinie inwestujesz przez IKE w nie-ETFy?

    Wykonałem przed chwilą takie ćwiczenie:
    1. Załóżmy, że oboje inwestujemy z opisywanym przez Ciebie neutralnym asset allocation, czyli 60% obligacje, 40% akcje.
    2. Załóżmy, że opłaty za zarządzenie w przypadku zwykłych funduszy to średnio 1% dla obligacji i 2% dla akcji (wiem, zaniżyłem je), a w przypadku ETFów to 0.2% dla obligacji i 0.25% dla akcji (iShares Global AAA-AA Government Bond + Vanguard FTSE All-World).
    3. Załóżmy, że Ty inwestujesz w fundusze w ramach IKE, a ja w ETFy poza IKE.
    4. Dla Ciebie, średnia opłata za zarządzanie to będzie 0.6*1%+0.4*2% = 1.4%. Dla mnie: 0.6*0.2%+0.4*0.25% = 0.22%.
    5. Załóżmy, że benchmark dla obu inwestycji jest taki sam i osiąga on wynik 5% rocznie, a zarówno zarządzający funduszami jak i pasywny algorytm idealnie go odwzorowują, czyli obie inwestycje dają rocznie 5% brutto.
    6. Dla Ciebie, uwzględniając opłaty, inwestycja będzie dawała 5%-1.4% = 3.6% netto rocznie, dla mnie 5%-0.22% = 4.78% rocznie.
    7. Inwestujemy dziś po 100 000 zł, Ty w IKE, ja poza IKE i patrzymy na wynik za 40 lat, kiedy to osiągamy wiek emerytalny.
    8. Ty na koncie masz 411 519 zł i jeśli to wypłacisz, to równo tyle dostajesz do ręki, bo podatku płacić nie musisz.
    9. Ja na koncie mam 647 345 zł, a jeśli to wypłacę, to od zysku równego 547 345 zł muszę zapłacić 103 996 zł podatku Belki, czyli do ręki dostaję 543 349 zł.

    Różnica to 131 830 zł na moją korzyść.

    Nawet, jeśli zarządzający Twoimi funduszami będą rok w rok przez 40 lat pobijali benchmark o 10% rocznie, czyli osiągali 5.5% brutto i 4.1% netto (po opłatach), to po 40 latach i tak do ręki dostaniesz 45 000 zł mniej niż ja, bo 498 918 zł. Wynik byłby identyczny, jeśli zarządzający osiągaliby 5% rocznie brutto, ale opłaty za zarządzanie wynosiłyby 0.9% zamiast 1.4%.

    Co o tym myślisz?

    • Dodam tylko, że nasz wynik by się zrównał albo jeśli Twoje fundusze miałyby średnie opłaty na poziomie 0.68% rocznie, albo jeśli przy opłatach 1.4% rocznie zarządzający pobijaliby benchmark o 14.4% rok w rok (czyli osiągali 5.72% brutto rocznie).

    • Nie sprawdzałem (jadę w taxi) Twoich liczb, ale Twój tok rozumowania jest jak najbardziej słuszny. I co do zasady – gdyby nie fakt, że tu jest to zwolnienie z podatku Belki, wszystko inwestowałbym za pośrednictwem ETF (korzystam z nich poza IKE). Ba – gdy mój portfel IKE jeszcze trochę urośnie, być może tak własnie zrobię: np. część obligacyjną wrzucę w IKE Obligacje, zaś część akcyjną będę już trzymał tylko w ETF.

      Dlaczego jeszcze nie teraz?

      Show-stopperem są dla mnie koszty transakcyjne przy ETF-ach, których nie uwzględniłeś w swojej kalkulacji oraz jednostkowa wartość jednego ETF. Każde nabycie/rebalancing to przy małym portfelu koszt o dużej wadze w stosunku do kwoty aktywów. Dlatego własnie buduję na razie portfel w funduszach.

      Pokusiłbyś się o dodanie w swoich kalkulacjach kosztów transakcyjnych (nabycie ETF na wejściu, sprzedaż ETF na wyjściu, i np. 1 rebalancing rocznie na 10-20% aktywów?
      To dałoby lepszy obraz rzeczywistości i pozwoliło ocenić, przy jakiej wartości portfela temat robi się bezdyskusyjnie bardziej korzystny. Jeszcze tego nie liczyłem (na razie pochłaniają mnie większe transakcje nieruchomościowe), ale przy cyklu o ETF pochylę się nad tym.

      W sumie – uwzględniając portfel mój i żony, może to już być niezły moment…

      • Ćwiczenie to wykonałem, ponieważ zastanawiałem się, czy korzyść ze zwolnienia z podatku Belki jest większa, niż z mniejszych opłat za zarządzanie w przypadku ETFów inwestowanych poza IKE.

        Co do kosztów transakcyjnych, uwzględniłem teraz 0.38% na wstępie, tyle samo na wyjściu i 2 transakcje raz w roku na 15% wartości portfela, z której każda również oznacza 0.38% prowizji. Zamiast 543 349 zł zysku netto mam 519 120 zł zysku netto, czyli wciąż o ponad 100 000 zł więcej niż w przypadku inwestowania w fundusze bez prowizji czy podatku Belki. Uwzględniłem, że prowizje stanowią koszt i obniżają podatek do zapłaty na koniec inwestycji.

        Obliczenia nie są oczywiście idealne, bo zakładam, że na początku każdy ma po 100 000 zł i nic nie dokładamy przez 40 lat, a rzeczywistość jest taka, że na IKE co rok można wpłacić max kilkanaście tys., ale powinny pokazywać, że korzyść z braku podatku może nie być warta wysokich opłat za zarządzanie.

        • Bardzo rozsądne wyliczenia, jednak z praktycznego punktu widzenia dostrzegam w nich jeden zasadniczy problem – gdzie polski, indywidualny inwestor może nabyć ETFy z takim poziomem opłat?

          • Szczerze mówiąc, to źle policzyłem, bo uwzględniłem prowizję 0.38%, a z tego co widzę to DM BOŚ obniżył ją do 0.29% (ale nie mniej niż 38 zł). Tak więc wynik byłby lepszy, a taki poziom opłat, o czym wspomniałem przed chwilą, jest w DM BOŚ.

          • @Kamil – byłem przekonany, że ETFy bez polskiej dokumentacji kilka miesięcy temu zostały wycofane z rynku. Jak miło jest się mylić 🙂
            Dzięki!

          • @kazik – niby miały zostać wycofane z tego co i ja rozumiałem, ale nie zostały. W DM BOŚ wyglądało to tak, że jak ta ustawa weszła, to większość ETFów faktycznie zniknęło z oferty, ale potem, stopniowo, wprowadzali kolejne wraz z linkami do ich dokumentacji po angielsku.

        • Dzięki Kamil.

          Zmotywowałeś mnie, aby zrobić takie obliczenia przy założeniu kontynuowania wpłat do IKE (bo głównie to mnie gryzło – przy małych portfelach koszty wysokie i tudniej zbudować docelową alokację, gdy np. 1 ETF ma wartość kilka tys. zł) Miesięczne wpłaty będą niemożliwe lub bez sensu (niska kwota transakcji vs prowizja i cena ETF), ale można sobie założyć wpłatę jednorazową np. na początku lub na końcu każdego roku.

          Poszukam też odpowiedzi na pytanie, od jakiej wielkości portfela ma to faktycznie sens (musi być wystarczająco duży, aby zbudować porządną alokację).
          Wrzucę swój XLS do wpisu na ten temat.

          A jeśli chodzi o podatki, to myślę sobie tak na szybko:
          (1) IKE obligacje czyli – 10-letnie obligi Skarby Państwa indeksowane inflacją – w tej części portfela koszty transakcyjne byłyby niższe (jest opłata coś koło 0,16% w skali roku) – a od zysków na koniec nie byłoby podatku Belki. Można dokonać transferu tej części IKE (resztę wypłacić).

          (2) ETF w części akcyjnej – tutaj w razie strat można jeszcze trochę podkręcić wynik poprzez “loss harvesting” – znów, zależy od skali.

          Zaczyna kiełkować we mnie pomysł, jak zjeść ciastko i ciągle mieć jeszcze kawałek ciastka.
          Muszę tylko znaleźć trochę czasu na solidne obliczenia.
          Dzięki za inspirację.

          Teraz dopracuję obiecaną kwestię zmian stanów portfela (te same zasady będą przy wykorzystaniu ETF). Potem poszukam opcji na pomniejszenie kosztów strategii. Już mi się podoba to ćwiczenie…

          Może z tego powstać całkiem sensowna opcja dla osób, które w portfelach IKE mają już trochę środków.

        • A co z podatkami przy rebalancingu? Jak rozumiem przy rebalancingu to sprzedajesz to co wzrosło (czyli płacisz podatek) i kupujesz to co spadło. W sumie twoje portfolio wcale nie musi wzrosnąć a Ty będziesz płacił podatki. I jeszcze jedno, czy przypadkiem DM BOS nie ma jakiegoś kiepskiego ustawienia i nie musi przypadkiem płacić 30% podatku od dywidend z wszystkiego co jest notowane w USA?

          • W rzeczywistości, ja dokonuję rebalancingu nowymi środkami, więc nie ma tak, że coś sprzedaję, a coś kupuję. Nie jest efektywne po pierwsze z punktu widzenia kosztów transakcyjnych, a po drugie z powodów podatkowych, które opisałeś. W przypadku moich obliczeń ten rebalancing jest więc wymuszony.

            Co do dywidend, tak, w przypadku USA tak jest. Ja korzystam w tej chwili z giełdy Euronext Amsterdam i otrzymuję dywidendy w pełnej kwocie, bez potrącania podatku. Podatek sam płacę w kwietniu za dywidendy z poprzedniego roku.

  6. Pominąłeś tylko bardzo ważny element czyli timing.:

    – Obligację będą bardzo ryzykowną inwestycją jeśli kupujemy jak są niskie stopy procentowe
    – Akcje będą bardzo bezpieczną inwestycją gdy kupujemy podczas krachu, albo jak napisałeś maksymalnego drowndownu 37%

    Wydaje mi się że podstawową zasadą każdej inwestycji powinno być kupowanie tanio i sprzedawanie drogo. Jak jest drogo może lepiej przeczekać z $ w kieszeni aż pojawi się okazja 🙂 Tylko moje .3 grosze 🙂

    Tomek

    • Hej Tomek,
      Tak, wiem… Wystarczy kupić tanio i sprzedać drogo, a jeszcze lepiej złapać górkę albo dołek 🙂 Też kiedyś myślałem, że to takie proste.

      Ale po zejściu poza poziom ogólników robi się trudniej.
      Co myślisz np. o polskich akcjach po ostatnich przecenach? Kupujesz, sprzedajesz czy czekasz?…
      A polskie obligacje? Zobacz wyniki, pomimo kilku lat rekordowo niskich stóp.

      Mam za sobą dwie duże bessy… Uwierz mi – kupowanie po spadkach o kilkadziesiąt procent, gdy wszystkie prognozy wokół mówią o tym, że zbliża się finansowy koniec świata, a ludzie wypłacają kasę z bankomatów w obawie, że runie system finansowy, to jednak z najtrudniejszych rzeczy na świecie.

      Strategia ALL IN oraz ALL OUT kończy się zwykle ciągłym siedzeniem na lokacie bankowej.

      Ale co da zasady masz całkowitą rację. Najlepiej kupować tanio i sprzedawać drogo. Trzeba jeszcze tylko wiedzieć, kiedy jest wystarczająco tanio, a kiedy wystarczająco drogo. A to nie jest już takie oczywiste.

      • Oczywiście że nie jest to proste – jak by było to wszyscy by to robili ! 🙂 Zdecydowana większość ludzi traci na inwestycjach z dokładnie tego powodu że kupują na górce a sprzedają na dołku – i nie tylko na giełdzie. Ma to podłoże psychologiczne i jest tak mocno osadzone w naszej naturze że trudno z tym wygrać bez jakiś wartości na których można się oprzeć – tak mi się wydaje przynajmniej.

        Ale to właśnie dokładnie to robią ci co uzyskują najlepsze wyniki – mają mega skoncentrowane portfolio i szukają po prostu okazji. A okazje pojawiają się jak wszystko się wali na łeb. No i wymaga to pracy i niezależnego myślenia 🙂

        No i nie zgodzę się że nie jest oczywiste kiedy jest tanio a kiedy drogo – zwykle jest to bardzo oczywiste tylko ludzie nie chcą tego widzieć bo są w tym momencie chciwi (na górce) albo mają pełne portki (na dołku).

        Tomek

          • Pytanie jest podchwytliwe, zależy które .- mam tylko 2 : TSGAMES – który jest mega drogi i IDA który jest ekstremalnie tani – wychodzi że u mnie średnio jest 🙂

            Nie interesowałem się ogólnie bo nie mam ETF ani funduszy ale pewnie można łatwo wyrobić sobie zdanie porównując bieżące wskaźniki do tych z czasów bessy i hossy.

            Wig80 wygląda na atrakcyjny w tej chwili i tam pewnie należałoby szukać okazji ale ETFa chyba nie ma i długo nie będzie 🙁

          • Na sWig80 nie będzie raczej ETF.

            Na MWig40 – jest fundusz indeksowy Ipopema mIndeks, drogi, ale w dłuższych terminach bije aktywne strategie. Ale mWig jest droższy…

            A co do cen – no właśnie. Mamy IDA, mega tanio, ale popytu nie ma, bo wyniki słabe (straty). I znów nie ma jasności: kupować, czy nie…
            I te dylematy są niestety zawsze. Bo jak jest tanio, to może być taniej…

            Taki przykład:
            – Czym jest spółka, która spadła o 95%?
            -To ta, co spadła o 90%, Ty kupiłeś, a ona spadła jeszcze o 50% 🙂

            Myślę, że doskonale rozumiesz temat. Dopytywałem, bo zależało mi na tym, by nikt nie odniósł mylnego wrażenia, że to jest proste.

            Wiem, że wiesz, że nie jest. Dzięki Tomku.

    • Problem z obligacjami możesz obejść kupując bezpośrednio detaliczne 4 i 10-latki. Całkiem nieźle trzymają cenę nawet podczas wzrostu stóp procentowych. Trudno na nich stracić więcej niż 0,7-2% ceny początkowej. A jeszcze trudniej – sprzedać ze stratą nominalną 😉

      • Na wzrost stóp jeszcze lepiej WZ-ki – tutaj wahania są minimalne.
        Oczywiście – koszty transakcyjne trzeba wziąć pod uwagę.
        A jeśli ktoś nie lubi wahań – detaliczne obligacje Skarbu Państwa załatwiają temat.

        • WZtki mają swoje plusy i minusy. Cena jest bardziej wahliwa od EDO i COI, dochodzą opłaty transakcyjne, a różnice w sposobie indeksacji stają się nieistotne gdy ktoś nabywa papiery regularnie, a nie na zasadzie pojedynczych strzałów. Chociaż… patrząc w szerszym kontekście różnice między tymi papierami są tak naprawdę marginalne 😉

  7. Przydałoby się kilka zdań o konwersji pomiędzy portfelami. Poza tym bardzo fajny artykuł dla ludzi ze średnim wtajemniczeniem w temat. Pozdrawiam… I liczę na poruszenie w/w tematu w przyszłym wpisie

  8. Marcinie, dziękuję za kolejny odcinek na temat IKE. To właśnie Twój blog natchnął mnie, by prawie rok temu założyć sobie i żonie IKE w NN. Skorzystałem z promocji, bo wtedy dawali 100 zł za otwarcie. Trochę się bawiłem, trochę eksperymentowałem, dużo się uczyłem. Ponieważ zaczynałem blisko giełdowych górek, obecnie moje wyniki nie wyglądają dobrze, bo mam około 1% straty (choć jak dodam te 200 zł premii, to straty prawie nie ma). Ale kolejne zakupy są już po niższych cenach i liczę, że w przyszłości się poprawi. A jak się nie poprawi, to przynajmniej sporo się uczę.

    Doceniam Twoją pracę i to, że dzielisz się realnymi wynikami realnego portfela. Łatwo zakładać wirtualne konta i po fakcie pokazywać jakim było się chojrakiem. Gdy trzeba włożyć swoje i to całkiem nie małe pieniądze, a potem publicznie pochwalić się wynikami, takich odważnych jak Ty nie ma zbyt dużo.

    Jestem w dość dobrej sytuacji. Mam spłacone kredyty mieszkaniowe, dwa mieszkania pracują na dodatkowy dochód w postaci najmu, mam poduszkę finansową, coś tam ulokowane w złocie i na lokatach. Przyszedł czas na zabawę w akcje i IKE jest dla mnie doskonałym poligonem doświadczalnym. Na razie jego limit i tak jest większy niż to co byłbym skłonny wrzucić w ryzykowne aktywa. Za Twoją radą kupiłem MyFund i doskonale się bawię, ryzykując kwoty, których strata nie będzie zbyt odczuwalna dla mojego całościowego portfela. Gdy moje umiejętności inwestycyjne wzrosną, być może pójdą za tym większe nakłady finansowe.

    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

  9. Marcin – rewelacyjny wpis – dzięki
    Od jakiegoś czasu mam wewnętrzna burzę mózgów w tym temacie – cieszę się że mogłem poznać i Twoja opinię
    Z jednej strony czytam Inteligentnego inwestora, czekam na Twoją książkę, czytam o różnych strategiach i ochronie kapitału /np Buffeta/, a z drugiej strony żyłka do hazardu i chęci eksperymentów 🙂
    Na razie gromadzę kapitał na k.o. a eksperymentuje na koncie demo w DIF 😉

    Ps
    Ja Ike nie posiadam ale ze względu na II próg podatkowy posiadam IKZE i tam też gromadzę środki
    IKZE mam w Axa ze względu na niskie opłaty ale tam jest tylko kilka funduszy do wyboru

    • Hej Armi,
      dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie 🙂

      A co do IKZE w AXA TFI – bardzo ładnie zagrali opłatami. Coś zaczyna się zmieniać wreszcie na naszym rynku. Jutro jadę nagrywać do nich podcast.

  10. Witam
    Skoro twój portfel IKE Plus przestał pełnić rolę zabezpieczenia na studia twoich dzieci a stał się zabezpieczeniem twojej emerytury, a pieniądze na studia dzieci pozyskałeś z innych źródeł to mnie ciekawi jeśli to nie tajemnica, w czym będziesz trzymał te pieniądze aż dzieci pójdą na studia? W złocie, na lokacie, kupisz ziemię i sprzedaż ją przed rozpoczęciem studiów, kupujesz ETFy

    Co może być lepszego niż IKE Plus?

    • Hej Darek,

      Teraz akurat środki leżą na kontach oszczędnościowych (głównie BGŻ Optima na 2,6%).
      Natomiast – jak uporam się już z instrukcją IKE – zastanowię się, jak zainwestować kwotę już uzbieraną. Pewnie zrobię tak, że większą część wrzucę w obligacje detaliczne (4-letnie indeksowane inflacją, które zagwarantują wystarczającą kwotę) a “górkę” zainwestuję w ETF-y lub któryś z funduszy (bo IKE już “zajęte”). Ta strategia dla “IKE Plus” jest dla mnie punktem wyjścia również dla innych decyzji (więcej o tym we wpisie na temat tego, który z trzech stanów portfela zastosuję i kiedy).

      Wiem, że stosuję księgowanie mentalne – wkładając pieniądze do różnych “przegródek” – a zgodnie z teorią powinniśmy traktować wszystko jako jeden portfel. Ale teoria teorią – a tak jest mi po prostu łatwiej nad tym zapanować.

  11. Marcin,

    jakbyś się jeszcze odniósł do tego jak wygląda cały Twój porfel inwestycyjny. Czy proporcje są te same czy inne.
    Mógłbyś też napisać o swoim drugim mieszkaniu inwestycyjnym, o którym wspominasz.

  12. Witaj Marcinie. Mam dwa pytania odnośnie konstrukcji portfela IKE Plus.
    Pierwsze: dlaczego tak przeważyłes polski rynek akcji? Przecież 1/4 w akcjach krajowych to bardzo, bardzo dużo w stosunku do udziału naszego rynku w globalnym rynku akcji. Przeciez podobnie mógłbyś z funduszu dla rynków rozwiniętych wydzielić połowę na Japonię. Jeśli podzieliles ekspozycję na rynki wschodzące na Polskę (jedną nogą ciągle tam wszak jestesmy) i resztę, to wskazywałoby to, że oczekujesz w długim okresie mocno ponadprzecietnych wzrostów akurat na rynku polskim. A jesli zdecydował wyłącznie sentyment do krajowego rynku, to czy nie warto zweryfikować tego podejścia? Nie jest to bowiem racjonalna przeslanka decyzji inwestycyjnej. Pamiętam, że kiedyś w gazecie czytałem o tym, iż jakas osoba w USA radzi, by na emeryturę odkładać 15 % dochodu, przy czym fundusze akcji powinny być dwa: amerykański i międzynarodowy. Dziennikarz wyciągnął przy tym bezrefleksyjnie wniosek, że w takim razie w naszym przypadku powinien to być “oczywiście” fundusz polski i międzynarodowy.
    Druga kwestia, to konstrukcja bezpiecznej części portfela. Oparta została w całości na NN Obligacji, a zatem ekspozycja jest tu w decydującej mierze na polskie obligacje skarbowe. Tymczasem nie można przecież wykluczyć w dłuższej perspektywie ryzyka bankructwa naszego kraju. Gdy rynek dostrzeże realną groźbę takiego scenariusza, wycena polskich obligacji może niespodziewane runac i nie będzie możliwości pozbycia się polskiego długu z portfela bez istotnych strat. W tym sensie wycena polskich obligacji skarbowych przypomina trochę liniowa wycenę w wielu krajowych funduszach obligacji korporacyjnych. Dopóki jest dobrze, to jest dobrze i patrząc na wykres można ulec iluzji, że poza ryzykiem inflacji i stop procentowych nie ma tam ryzyka kredytowego. Podsumowując, czy nie warto, aby bezpieczna cześć portfela także była zdywersyfikowana geograficznie, nawet kosztem nieco większej zmienności?

    • Bardzo dobre pytania, Piotrek.

      (1) Mówiąc najkrócej: “bo lubię”. Lubię śledzić to, co dzieje się na naszym rynku kapitałowym, analizować stan naszej gospodarki i obserwować, jak sytuacja na świecie na to wszystko wpływa. Fakt, że posiadam od 5% do 15% polskich akcji w portfelu wynika głównie z tego. Można powiedzieć, że to przejaw “home bias” i “familiarity bias”. Polskę czuję lepiej, niż Japonię, stąd ten wybór (swoją drogą Japonii jest trochę w NN Globalnym Spółek Dywidendowych).
      Gdybym faktycznie chciał odzwierciedlać rynki z całego świata – zarówno Polski, jak i Rynków Wschodzących powinno być w portfelu mniej. Jak to wpłynie na wyniki? To pokaże przyszłość. Nie ma to związku z jakąkolwiek porada jakiekolwiek dziennikarza 🙂 W dodatku myślę, że jak na inwestora z Polski i tak mam w portfelu dużo zagranicy.

      (2) Masz rację Polska może zbankrutować (w okresie 1915 do 2015 robiła to dwa razy: w latach 30-tych i 80-tych). Jednak po pierwsze: w porównaniu z większością rynków (również rozwiniętych) do bankructwa nam daleko. Uważam obligacje Skarbu Państwa za jedne z najbezpieczniejszych instrumentów. Po drugie: inwestowanie w dług międzynarodowy byłoby dla mnie – jako inwestora z Polski – na tyle drogie (opłaty) i obarczone na tyle wysokim ryzykiem walutowym, że ta część portfela nie pełniłaby roli “poduszki bezpieczeństwa”. Depozyty zgromadzone w naszych bankach mają zbliżone, a nawet wyższe ryzyko (upadłość banku, ograniczony poziom środków w BFG). Ale taki poziom w pełni akceptuję i czuję się z tym OK.
      Oczywiście – jeśli sytuacja fiskalna Polski zacznie się gwałtownie pogarszać, być może inne aktywa będą musiały być użyte jako “safe haven”. Ryzyko bankructwa istnieje oczywiście w przypadku każdego kraju. Trzymając depozyty w PLN również nieświadomie akceptujemy takie ryzyko (gwałtowne osłabienie w PLN w takim scenariuszu).

      Jednak bankructwo kraju to dla mnie typowy “czarny łabędź”. Przed tym chronić ma mnie m.in. złoto inwestycyjne, waluty, do pewnego stopnia nieruchomości – nie portfel emerytalny.

      Inwestowanie nie polega na unikaniu ryzyka, lecz na świadomym “braniu go na siebie” w zamian za potencjalne zyski z inwestycji. Póki co – ryzyko bankructwa Polski nie spędza mi snu z powiek. Istnieje wiele krajów w zdecydowanie gorszej sytuacji, których długu bałbym się bardziej.

      A jaki Ty miałbyś pomysł na część bezpieczną?

      • No cóż, po przejrzeniu wyników funduszy obligacyjnych i pieniężnych sklanialbym się do mixu 50/50 NN Obligacji oraz NN Lokacyjnego Plus. Ten drugi ma zarówno za ostanie 12 miesięcy, jak i za ostatnie 5 lat tylko ciut gorszy wynik, za to chyba dużo krótszy termin zapadalnosci papierów w funduszu, skoro benchmarkiem jest WIBOR 12M

        • Hej Piotrek,
          masz rację – zapadalność jest krótsza, więc fundusz Lokacyjny będzie znacznie lepiej zachowywać się przy ewentualnym wzroście stóp rynkowych.

          Może faktycznie tak zrobię. W długim terminie NN Obligacji powinien mieć lepszy wynik, ale wrzucenie do portfela NN Lokacyjnego da dobry pretekst do dyskusji na temat wpływu duration na wynik.
          Przemyślę temat.

          • No właśnie, to kolejny argument. Z punktu widzenia czytelników Twojego bloga na pewno tak będzie lepiej, bo będziesz trochę więcej pisać i analizować odnośnie części dłużnej portfela 😀

    • Powód główny: mam jeszcze sporo środków w PPE z czasów pracy w korpo, co w połączeniu z IKE moim i żony sprawia, że już trochę za dużo robi się tej kasy na emeryturę.
      Ale pewnie kiedyś odpalę jakieś IKZE.
      Powód 2: Jako przedsiębiorca na podatku liniowym nie czuję specjalnie ciśnienia, by korzyść podatkowa skłaniała mnie jakoś mocno do IKZE. Cenniejsza jest dla mnie dostępność środków, które mogę wykorzystywać np. na inwestycję w swój biznes (koszt poniesiony w biznesie również pomniejsza dochód). Natomiast płacąc podatki w korpo – z pewnością korzystałbym z IKZE.

  13. Hej Marcin,

    Piszesz od lipca 2007 do marca 2009 strata (20 miesiecy):
    Ostrożny -5,15%
    Neutralny -19,65%
    Ofensywny -36,50%
    i pozniej podajesz 20miesieczne odbicie (jeśli ktoś nie skapitulowal to sie na nie załapał):
    Ostrożny 22,30%
    Neutralny 36,25%
    Ofensywny 52,85%
    Odbicie wygladaja bardzo imponująco ale niewielu użytkowników pewnie przeliczy, że portfel po 40 miesiącach (przedstawiona strata i odbicie) bedzie wyglądał tak:
    Ostrożny 16,00%
    Neutralny 9,48%
    Ofensywny -2,94%
    Dzieląc wynik przez ponad 3 lata kokosów nie ma, a może sie pojawić nawet strata i to pomimo tak imponujacego odbicia. Dodatkow wychodzi z tego reguła nr 1 którą powtarza Buffet (nie trać pieniędzy), zatem lepiej przesiedzieć w ostrożnym niż źle wybrac ofensywny wariant.
    To pokazuje, że trzeba bardzo dobrze dobierać strategię przechodzenia, idealnego momentu przejscia nigdy nie wyczujemy a robiac przejście bardziej rozwlekle rozmywamy efekt.

    Zostawiając powyższe dywagacje na boku, pytanie odnośnie bardziej ryzykownej części portfela.
    Istnieje wiele opini, że w czasie kryzysu kapiał bardziej ucieka z rynkow wschodzących ale w okresie hossy właśnie one dymamiczniej rosną. Nie zaobserowałem tego efektu w twoim potfelu.
    Marginalizujesz ten efekt a moze w portfelu ofensywnym bo głębszym zastanowieniu lepiej oddać 10% z NN Glob. Spol. Dyw. po 5% na: NN Dyw Spół. Ryn. Wsch. i NN Akcji.

    • Hej Paweł,
      spadki zwykle są bardziej gwałtowne, rynki spadają krócej, ale mocno. Dlatego bessy są znacznie krótsze od hossy.
      Pokazałem odbicie nie po to, aby pokazać, że w takim samym czasie wyjdzie się na plus, bo na to trzeba często poczekać znacznie dłużej.
      Zależało mi bardziej na tym, aby pokazać, jak gwałtowna jest pierwsza faza odbicia; Jej przegapienie (bo uciekliśmy z rynku) jest bardzo kosztowne.

      Natomiast straty w horyzoncie 3 a nawet 5 lat nie są niczym nadzwyczajnym w takim portfelu.

  14. Cześć Marcin,

    dziękuję za świetny artykuł! Wrażenie robią także komentarze innych czytelników, dlatego polecam innym nie poprzestawać na samych artykułach 😉

    Aktualnie jestem na etapie poszukiwania odpowiednich opcji inwestycyjnych. Mam już pewne bolesne doświadczenia z GPW, względnie dobre z kryptowalut – ale raczej nie myślę o dalszych inwestycjach tego typu. Nie mam jeszcze portfela IKE i IKZE – jestem bliżej początku kariery zawodowej więc wszystko co zawierało słowo “emerytalne” gdzieś mi przelatuje między palcami (choć wiem, że zupełnie nie słusznie).
    W moim obecnym stanie wiedzy finansowej – wydaje mi się, że ETFy i REITy (o tych drugich wiem znacznie mniej) – są “najlepszymi” opcjami inwestycyjnymi. A przynajmniej wydaja mi się bezpieczniejsze, wymagające mniej uwagi niż akcje giełdowe. Jedyny problem – to jak wybrać właściwe? Mógłbym wyszukać kilka najlepiej ocenianych ETFów – sprawdzając je w kilku różnych źródłach i znaleźć dla nich odpowiedniki zawierające tą samą lub podobną zawartość, aby uniknąć wysokich opłat i prowizji które za pewne mają te najwyżej oceniane.

    Ostatnio też moja siostra szukając lepszej możliwości inwestycyjnej natknęła się na inwestycje w pożyczki:
    https://www.mintos.com/pl/
    – początkowo byłem mocno sceptyczny i temat jest dla mnie raczej obcy – czy ktoś ma jakieś doświadczenia którymi mógłby się podzielić?

    Będę wdzięczny za wszelkie rady/sugestie Twoje Marcinie oraz innych czytelników.
    Pozdrawiam

    • “Jedyny problem – to jak wybrać właściwe?”

      Zależy, jaki indeks ma taki ETF odwzorowywać. Ja, po wielu rozważaniach, przeczytanych artykułach i książkach wybrałem tylko jeden ETF, który jest mi potrzebny w długim horyzoncie czasowym, a jest to Vanguard FTSE All-World UCITS ETF (VWRL). W portfelu posiada obecnie akcje 3138 największych spółek giełdowych na całym globie. Opłata za zarządzanie to 0.25% w skali roku.

    • mintos i jego polski odpowiednik (nie podam nazwy by nie robić reklamy) to szemrane biznesy działające na pograniczu prawa bankowego (działalność depozytowa zarezerwowana dla banków).

      1. Firmy te nie podlegają polskiej jurysdykcji ani nadzorowi KNF.
      2. Środki wpłacane przez klientów nie mają pokrycia majątkiem firmy.
      3. Środki klientów nie są zabezpieczone w żaden inny sposób, np. zastawami na realnych aktywach lub zewnętrznymi ubezpieczeniami. W związku z czym wszelkie opisywane na stronie “gwarancje” mają wartość papieru toaletowego.
      4. Firmy nie publikują sprawozdań dokumentujących sposób wykorzystania środków klientów.
      5. “Pożyczki”, w które można “inwestować” istnieją jedynie w formie kilku zdawkowych danych umieszczonych na platformie handlowej. Rozmawiałem na ten temat z supportem – nie ma szans na uzyskanie dowodów, że pożyczkobiorcy naprawdę istnieją, a tym bardziej, że opublikowane na ich temat informacje są prawdziwe.

    • Cześć Mateusz,

      Excel uciął nazwę. Benchmarkiem portfela funduszu źródłowego jest:
      70% Bloomberg Barclays US High Yield, 30% Bloomberg Barclays Pan-European High Yield, 2% issuers capped ex financial subordinates hedged (EUR).

      Ciężko złożyć go samemu, ale w karcie funduszu źródłowego pokazane są wyniki tego benchmarku. Kartę znajdziesz na tej stronie:
      https://www.nnip.com/INT_en/advisor/library.htm

      W wyszukiwarce podaj ISIN: LU0555026920

  15. Dziękuję za informacje, wydają się przydatne dla osób dopiero rozpoczynające przygodę z IKE/IKZE.

    Mam jednak taką wątpliwość. Strategia zmian w koszykach ostrożny / neutralny / ofensywny wymaga zmian poza obrębem obrębie “parasola”. W artykule pojawiają się fundusze NN (L) (parasol niebieski) i fundusze NN (parasol czerwony), pomiędzy którymi przenosiny – jak ostrzega strona – oznaczają naliczenie podatku Belki. W akapicie “co robię dziś” występuje też fundusz NN (L) Akcji, którego nie widzę na stronie NN-partners.

    Stąd pytanie – jak to jest z podatkiem Belki przy zamianie tych funduszy / subfunduszy.

    pozdrawiam,

  16. Bardzo interesujące!
    A co byście poradzili komuś, kto chciałby móc skorzystać z zalet IKE Plus, a nie ma czasu na zgłębianie szczegółów, ani zdolności w tym kierunku?

Odpowiedz