Nowa instrukcja do portfela IKE Plus (część II)

44

Inwestujesz czy spekulujesz? Musisz szczerze odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo od niego powinien zależeć Twój sposób postępowania. Dzisiaj pokażę, co i dlaczego umieszczam w portfelu IKE Plus. Zaczniemy jednak od trzech ważnych spraw: spekulacji, szczerości względem siebie i pokory wobec rynku.

Zgodnie z obietnicą, kontynuuję dziś dla Was wpis o portfelu IKE Plus. Bardzo fajnie pisze mi się teraz o tematach inwestycyjnych, bo tkwię „po uszy” w pracy nad moją książką o inwestycjach. Przedzierając się przez stosy własnych notatek z poprzednich lat, które tworzyłem śledząc inwestycje podziwianych przeze mnie inwestorów, co chwilę trafiam na jakąś fajną wskazówkę. Zanim napiszę o samym portfelu IKE Plus, najpierw kilka przemyśleń.

Inwestujesz czy spekulujesz?

Zacznijmy od tego, że większość osób nie inwestuje, tylko spekuluje. Na czym polega różnica? Jak pisze Benjamin Graham:

Operacja inwestycyjna to taka, która dzięki starannej analizie obiecuje bezpieczeństwo oraz zadowalającą rentowność zaangażowanej kwoty. Operacje nie spełniające tych wymogów są spekulacjami.

Benjamin Graham “Inteligentny Inwestor. Najlepsza książka o inwestowaniu wartościowym”, wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2010

W zasadzie wszystko, co najważniejsze, zostało zawarte w powyższym cytacie. Zwróć proszę uwagę na kolejność, w której wymienione są poszczególne elementy:

– najpierw staranna analiza,
– następnie bezpieczeństwo,
– dopiero na końcu rentowność (= zyski).

Nie pomijaj dwóch pierwszych kroków

Jeżeli chcesz mądrze inwestować, najpierw powinieneś solidnie przeanalizować daną inwestycję, następnie zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa dla swoich pieniędzy i dopiero w trzeciej kolejności ekscytować się potencjalnymi zyskami. Niestety, bardzo wiele osób pomija dwa pierwsze kroki, co kończy się zwykle paniczną wypłatą kapitału podczas rynkowych zawirowań.  

Jeżeli:

  • dobrze rozumiesz dany instrument finansowy,
  • dokładnie wiesz, dlaczego dodajesz go do swojego portfela w takiej, a nie innej ilości,
  • rozumiesz, jak może zmieniać się jego cena i pod wpływem jakich czynników,
  • oszacowałeś, ile można na tym stracić i w jakich okolicznościach,
  • oszacowałeś, ile można na tym zarobić w normalnych warunkach,
  • potencjalny zysk jest dla ciebie atrakcyjny w stosunku do ryzyka,
  • masz scenariusz działań na wypadek, gdyby cena zachowywała się inaczej, niż założyłeś,
  • jesteś gotowy, aby cierpliwie czekać na efekty twojej decyzji,

to faktycznie inwestujesz.

Greater Fool Theory

Jeżeli natomiast kupujesz aktywa finansowe, nie rozumiejąc ich działania i liczysz tylko na to, że cena pójdzie w górę – to spekulujesz. Jak mówią Amerykanie: jesteś wyznawcą „Greater Fool Theory”, czyli teorii większego głupca. Masz głęboką nadzieję, że za kilka tygodni czy miesięcy zjawi się „większy głupiec”, który odkupi twoje aktywa po wyższej cenie.

Nie piszę tu o świadomej spekulacji, opartej na konkretnych strategiach i założeniach. Tacy spekulanci wiedzą, w co się pakują i w jakim celu. Przestrzegam Cię jednak przed spekulacją nieświadomą. Ma ona miejsce wówczas, gdy mówisz o sobie „inwestor”, a jedyne, czym się w praktyce kierujesz, to cena i notowania.

Do której grupy należysz?

Wiedz, czego nie wiesz

Jeden z czytelników pod poprzednim artykułem na temat IKE Plus napisał: „Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że wchodzimy w okres bessy. Poczytaj czołowe finansowe tytuły…”. Jakieś 10 lat temu sam miałem podobne podejście do rynków: czytałem różne raporty i opinie, a potem dokonywałem gruntownych zmian w portfelu w zależności od tego, która opinia brzmiała najbardziej przekonująco.

Skończyłem z tym jednak po lekturze kilku publikacji naukowych na temat beznadziejnej skuteczności tego typu prognoz. Jak pisał ekonomista John Kenneth Galbraith:

Jedyną funkcją prognoz ekonomicznych jest sprawienie, by astrologia wyglądała na godną szacunku.

Oczywiście, że zbliża się bessa. Hossa w USA trwa już od marca 2009, więc każdy kolejny dzień przybliża nas do bessy. Sam czekam na nią „z utęsknieniem” od prawie dwóch lat. Nie zmienia to jednak faktu, że:

  • o jej wystąpieniu dowiemy się dopiero po fakcie,
  • nikt nie wie, kiedy to nastąpi,
  • nikt nie wie, ile do tego czasu urosną jeszcze rynki,
  • nikt nie wie, ile wyniosą ewentualne spadki,
  • itp.

To stawia bardzo poważne wyzwania przy decydowaniu, w co inwestować. Chyba, że inwestujemy w sposób, który nie wymaga prognozowania, co opiszę bliżej już wkrótce.

„Giełda spadnie, giełda spadnie, giełda spadnie”

Aby trafnie przewidzieć spadki na giełdzie, wystarczy odpowiednio długo i konsekwentnie powtarzać: „giełda spadnie, giełda spadnie, giełda spadnie”. Wcześniej czy później będziemy mogli powiedzieć: „A nie mówiłem?”. Co z tego, jeśli do tego czasu rynki mogą być jednak zdecydowanie wyżej, niż dziś?

Sprawa jest prosta: nikt nie zna przyszłości! Nie zmienia to jednak faktu, że miliony analityków stara się tę przyszłość przewidzieć. Z czystej statystyki wynika, że część z nich będzie mieć rację i oni wyrosną na nowych „guru”. W żaden sposób nie sprawi to jednak, że dobrze przewidzą kolejne ruchy. Zepsuty zegar (analogowy) dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę. Nie znaczy to jednak, że działa on prawidłowo.

Zepsuty zegar (analogowy) dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę. Nie znaczy to jednak, że działa on prawidłowo. Click To Tweet

Z drugiej strony – wyniki inwestycyjne naszego portfela będą jednak zależeć od tego, co się wydarzy w przyszłości. Jak zatem sensownie inwestować, skoro przyszłości przewidzieć się nie da?

Nie możesz przewidzieć, ale możesz się przygotować

Próby przewidzenia, co zdarzy się za kwartał, za miesiąc czy za rok – skazane są na porażkę. Owszem, czasami uda się wstrzelić z prognozą, ale w większości przypadków będzie to efekt zwykłego szczęścia, a opieranie inwestowania na szczęściu, to raczej kiepska strategia.

Co więcej, taka „trafna” prognoza sprawia, że zaczynamy być bardziej pewni siebie, wierzymy w nasze zdolności prognozowania, podejmujemy większe ryzyko i… Wcześniej czy później zaliczamy bolesne straty.

Zamiast przewidywać przyszłość – lepiej odpowiednio się przygotować na różne scenariusze w oparciu o teraźniejszość i przeszłość.

Różnica może wydawać się subtelna, ale postaram się ją wytłumaczyć:

  1. Prognozując, zakładasz, że WIESZ, co się wydarzy na rynkach w najbliższej przyszłości, obstawiasz swój główny scenariusz i starasz się na nim zarobić. Stawiasz sobie pytanie: „Co się wydarzy w najbliższych miesiącach?” i w zależności od odpowiedzi budujesz swój portfel. Gdy dojdziesz do wniosku, że „Idzie bessa” – sprzedajesz ryzykowne aktywa i siedzisz na gotówce.
  2. Przygotowując się – zakładasz, że NIE WIESZ, co się wydarzy w przyszłości. Zdecydowanie bardziej interesuje cię teraźniejszość i przeszłość. Patrząc na dostępne dane, zadajesz sobie pytanie: „Gdzie jesteśmy dziś?” oraz „Co działo się w podobnej sytuacji w przeszłości?”. W oparciu o to budujesz swój bazowy scenariusz. Ponieważ jednak masz pełną świadomość, że możesz się mylić, nie stawiasz wszystkiego na jedna kartę. Jeśli dostępne dane wskazują, że w analogicznych sytuacjach w przeszłości dochodziło później do bessy, to zmniejszasz ryzyko w portfelu. Nie eliminujesz go jednak zupełnie. Bo przecież możesz się mylić.

Szczegółowo i dokładnie opisuję różne scenariusze działania w mojej książce o inwestowaniu. Nie wiem, ile czasu zajmie jej napisanie, ale pracuje mi się wyśmienicie i każdego dnia powstają kolejne strony. Zachęcam Cię do zapisania się na specjalny newsletter książki. Gdy tylko książka będzie gotowa, otrzymasz ode mnie maila ze stosownym zaproszeniem oraz wyjątkowe, przedpremierowe warunki jej nabycia. Na liście jest już ponad 750 osób i Ciebie również serdecznie zapraszam:

TAK, CHCĘ DOŁĄCZYĆ

A teraz przejdźmy już do portfela IKE Plus

Jasne kryteria dla mojego portfela IKE Plus

W poprzednim artykule o IKE Plus wymieniłem fundusze, z których będę korzystał przy konstrukcji portfela, oraz powody, dla których wybrałem właśnie te. Przypomnę, że spośród 23 dostępnych funduszy wybrałem 8, które zapewnią mi możliwie „czystą” ekspozycję:

Na akcje rynków rozwiniętych:

  • NN Spółek Dywidendowych USA (wyceniany w USD, z hedgingiem USD/PLN);
  • NN Europejski Spółek Dywidendowych (wyceniany w EUR, z hedgingiem EUR/PLN);
  • NN Japonia (wyceniany w JPY, z hedgingiem JPY/PLN).

Na akcje rynków wschodzących:

  • NN Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących (wyceniany w USD z hedgingiem USD/PLN);
  • NN Akcji.

Na instrumenty dłużne:

  • NN Obligacji (wysokie duration);
  • NN Lokacyjny Plus (niskie duration);
  • NN Globalny Długu Korporacyjnego (na obligacje korporacyjne).
Zamiast przewidywać przyszłość – lepiej odpowiednio się przygotować na różne scenariusze w oparciu o teraźniejszość i przeszłość. Click To Tweet

W przeszłości skupiłem się głównie na tym, jaką mieć ekspozycję na rynek akcji. Natomiast zbyt luźno zdefiniowałem kryteria, w oparciu o które będę budował i dostosowywał swój portfel. Napisałem tylko: „Jeżeli uznam, że akcje są zbyt drogie, to zredukuję ich udział w portfelu”.

Postanowiłem to teraz jednoznacznie dodefiniować. Zacząłem od rozważenia dwóch opcji:

  • Opcja nr 1 – portfel w pełni statystyczny, w którym ustalę wagi poszczególnych jego składników dziś i niczego nie będę zmieniał w przyszłości.
  • Opcja nr 2 – portfel dający mi możliwość wprowadzania zmian, w oparciu o jasne kryteria.

Opcja nr 1

Wybierając opcję nr 1 – miałbym w zasadzie temat z głowy. Wystarczą stałe zlecenia, od czasu do czasu rebalancing (np. dokupienie funduszy akcji po spadkach) i żadnych więcej ruchów. Co więcej, jak pokazują różne analizy, takie konsekwentne trzymanie się jednej, dobrze przemyślanej alokacji, w przeważającej większości przypadków daje lepsze rezultaty, niż wprowadzanie zmian w portfelu.

Wynika to głównie z faktu, że zmiany wprowadzamy często w oparciu o błędne kryteria, zbyt wcześnie albo zbyt późno, a zwykle po prostu pod wpływem emocji. Większość inwestorów (również zawodowych) robi to w złych momentach.

Opcja nr 2

Pomimo tego, postanowiłem wybrać Opcję nr 2. Zrobiłem to z kilku powodów:

  • Bardzo lubię śledzić wydarzenia na rynkach i w gospodarce, a następnie interpretować je i analizować. To dla mnie bardzo rozwijające. Przeszedłem długą drogę od czasów, gdy udawało mi się zarobić zupełnym przypadkiem i przypisywałem to swojej „wiedzy”, do czasów, gdy wreszcie zrozumiałem, że najważniejsze jest to, czego tak naprawdę nie wiem. Pokora i zdanie sobie sprawy, jak mało wiem, pomogły mi znacznie mądrzej zarządzać portfelem inwestycyjnym mojej rodziny. Bardzo, bardzo to lubię.
  • Opisywanie na blogu, co robię, a przede wszystkim DLACZEGO, będzie moim zdaniem najlepszym sposobem na naszą wspólną edukację. Wspólną – bo będę teraz bardziej precyzyjnie opisywał powody, dla których podejmuję takie, a nie inne decyzje. Będziecie mogli zbijać moje argumenty, podważać mój sposób myślenia, nabijać się z błędów – to będzie bardzo pouczające 😊
  • Sprawdzimy w praktyce, czy próby nieco bardziej aktywnego podejścia do inwestowania mają sens 😊 Wyznaczę sobie konkretny „benchmark” i czas pokaże, ile warte są próby jego pobicia.
  • Aby jednak nie popełnić tych błędów zbyt wiele (w końcu pieniędzy w portfelu ciągle przybywa), narzucę bardzo konkretne limity.

Trzy stany portfela IKE Plus

W porównaniu z dotychczasowym podejściem, zdefiniuję trzy konkretne stany portfela:

  1. Stan NEUTRALNY – który będzie punktem wyjścia i co do zasady, powinien być stanem dominującym przez większość czasu.
  2. Stan OSTROŻNY – który będzie obowiązywać w sytuacjach, gdy bilans ryzyk w odniesieniu do potencjalnych zysków będzie niekorzystny (np. bardzo drogie rynki akcji).
  3. Stan AGRESYWNY – gdy analiza konkretnych wskaźników i danych będzie wskazywać, że warto wziąć większe ryzyko (np. bardzo tanie rynki akcji).

Planowałem już dziś Wam opisać każdy ze stanów. Niestety – nie zdążyłem dokończyć obliczeń, które mają lepiej wyjaśnić, ile może zarobić lub stracić portfel w konkretnym stanie.

Dlatego w kolejnym wpisie o IKE Plus dokładnie opiszę trzy stany portfela. Wpis ten zaplanowałem w harmonogramie na poniedziałek, 13 sierpnia 2018.

Do tego czasu niczego nie ruszam w portfelu, a jego wyniki na dzisiaj kształtują się tak:

Wyniki IKE Plus 2018-07-20

Komentarze44 komentarze

  1. Cześć,

    Bardzo fajny wpis czekam na kolejny. Daje bardzo dużo przemyśleń.

    Aktualnie mój portfel IKE jest przeznaczony na “dodatek” do emerytury. Jest maksymalnie bezpieczny ponieważ ma mi służyć w przyszłości. Powiem szczerze jest to taka moja skarbonka gdzie staram się utrzymać 1 – 2 pp. ponad inflację. Te pieniądze mają mi zapewnić godną starość a “inwestowanie” (za mało wiem aby móc to powiedzieć z przekonaniem dlatego czekam z niecierpliwością na Twoją książkę) zostawiam dla niewielkich oszczędności.

    Mój IKE składa się przede wszystkim z funduszy dłużnych i obligacji tych najbezpieczniejszych oraz akcyjnych które mają podbić wypracowany zysk ponad inflację. Jeżeli możesz mi doradzić coś innego bardzo chętnie wysłucham.

    Jeszcze raz dzięki za super wpis 🙂

    • Witam
      I dla mnie bardzo pouczający wpis. Obecnie mój portfel jest zbudowany podobnie jak Dawida (większość to 2 fundusze dłużne, 1 obligacji i dla pokonania inflacji 1 hybrydowy, 2 akcyjne i 1 indeksowy).
      Próbuję też sił na GPW (obecnie posiadam akcje dwóch spółek – na dzisiaj jedna zysk 12,06%; druga strata 3,64%. ). Jednak po przeczytaniu wpisu Marcina stwierdzam, że to nie wiedza a spekulacja (tak więc stop los ustawiony na -22% i jeśli wylecę to pieniądze przeniosę najprawdopodobniej pomiędzy fundusze).

      Z niecierpliwością czekam na książkę Marcinie, bo już z góry wiem, że to będzie inwestycja, a nie spekulacja 🙂

      Pozdrawiam

      • Cześć Piotr,

        taka spekulacja “na boku” niewielkimi kwotami może nas sporo nauczyć. Na przykład -pozwala dojść do wniosku, że np. tracimy czas sprawdzając co chwilę notowania z nadzieją na kilkuset złotych zysku, a w tym czasie moglibyśmy znaleźć sposób na zwiększenie zarobków o kolejnego tysiaka 🙂

  2. Marcin, dlaczego aby zapisać się na Twoją książkę (poprzez podany wyżej przez Ciebie przycisk pomaranczowy TAK CHCE DOŁĄCZYĆ muszę po raz kolejny zapisywać się na newsletter?
    Fajne sa Twoje newsy, ale nie chcę ich otrzymywać dwukrotnie 🙂

    • Hej Nina,

      spokojnie, nie otrzymasz żadnych wiadomości dwukrotnie 🙂

      To jest po prostu osobna lista mailingowa dla osób, które są zainteresowane otrzymaniem promocyjnych warunków zakupu książki o inwestowaniu.
      Nie robię tego po to, aby wysyłać więcej maili (do tej pory do osób z listy “książkowej” nie wysłałem żadnego).
      Przeciwnie.
      Chodzi właśnie o to, aby nie wysyłać kodu na zakup książki wszystkim osobom z głównej listy, która służy mi do informowania o nowych wpisach na blogu. Jest tam mnóstwo czytelników na zupełnie innym etapie dbania o finanse (walczą np. z długami) – dlatego nie chcę zawracać im głowy kuponem na zakup książki, która ich nie interesuje.

  3. Dlaczego rezygnujesz z Funduszu Stabilnego Globalnej Alokacji w którym miałeś wcześniej duży udział?

    • Hej Gutek – na razie cały czas ten fundusz ma duży udział, nie zmieniam jeszcze niczego. Zrobię to po opisaniu na blogu nowej struktury portfela.

      Docelowo zrobię to z powodów, które wyjaśniałem w poprzednim artykule:
      – chcę zniwelować efekt ruchu na walutach (EUR/USD)
      – chcę lepiej odzwierciedlić w portfelu moje decyzje, a nie zarządzających funduszem

      Więcej w poprzednim wpisie:
      https://marciniwuc.com/ike-plus-ktore-fundusze-do-portfela/

  4. Cześć, Marcin, dzięki za kolejny świetny artykuł. Na IKE oraz IKZE zaczynam odkładać od tego roku (w dużej mierze dzięki Twoim radom!) i też mam nadzieję na pojawienie się sensownej oferty ETF-ów w Polsce. Marzy mi się taki Vanguard na IKE…

    Pozwól, że zadam tutaj pytanie niezwiązane z tematem, ale wiem, że najchętniej udzielasz się a najnowszych wpisach. Sądzę, że odpowiedź może przydać się także innym.

    Czy pisałeś artykuł o bezpiecznym lokowaniu krótkoterminowym pieniędzy, których spodziewamy się używać w perspektywie najbliższych kilku lat? Mam tu szczególnie na myśli poduszkę bezpieczeństwa, którą już prawie uzbierałem, a której nie chcę wystawiać na bezsensowne tkwienie na koncie oszczędnościowym z oprocentowaniem 0,5%. Część tej poduszki wolałbym przetransferować w bezpieczne instrumenty, ale nie jestem pewien jakie i przede wszystkim gdzie. Kontrakty terminowe w DM?

    Pytam, bo nie mogłem znaleźć takich informacji na Twojej stronie.

    • Ja zamknąłem w zeszłym tygodniu IKE bo nie doczekałem się właśnie zagranicznych ETFów, a nie chcę inwestować w instrumenty, które mi nie leżą.

      Podobnie jak Ty część środków (u mnie większość) oszczędzam w perspektywie kilku lat (może dwóch, może pięciu) i tutaj stosuję fundusze pieniężne (gotówkowe). Marcin więcej o nich pisał tutaj: https://marciniwuc.com/fundusze-pieniezne-i-gotowkowe/ . Bardziej bezpieczne są lokaty, ale z powodów praktycznych wybrałem jednak fundusze.

    • Marcin Kluczek

      Może obligacje skarbowe indeksowane inflacją?

      4-letnie (1,25pp + inflacja) lub 10-letnie (1,5pp + inflacja). Można je “zrywać” jak lokaty, a jedna obligacja to zawsze 100 złotych, więc jeśli potrzebujesz umorzyć tylko część poduszki, nie ma problemu. Obecnie maksymalna kara za zerwanie to 70gr (4-letnie) lub 2 złote (10-letnie) per obligacja, a nie 100% odsetek jak na lokacie.

          • Nie tylko Dom Maklerski ale także normalnie w oddziałach też można nabyć obligacje.

          • Marcin Kluczek

            Doprecyzuję. Rejestr obligacji prowadzi DM PKO BP. Obligacje można kupować bezpośrednio w DM i oddziałach PKO BP. Najwygodniej kupować online 🙂

    • Cześć Łukasz,

      bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂

      Jeśli chodzi o krótki termin – to ja obstaję przy kontach oszczędnościowych, lokatach, ewentualnie krótkoterminowych obligacjach skarbowych. Pakowanie się np. w obligacje korporacyjne, nawet o krótkim terminie do wykupu, to ryzyko, z którego większość osób nie zdaje sobie sprawy (GetBack, Gant, DSS – i wiele innych – poczytaj, ile firm nie wykupiło swoich obligacji w ciągu ostatniego roku). Jeśli pieniądze będą potrzebne w krótkim terminie – nie obarczajmy ich ryzykiem.

      W przypadku funduszu bezpieczeństwa – sprawa ma się nieco inaczej. Tu cały czas dbamy o bezpieczeństwo (nie chcemy stracić np. połowy funduszu bezpieczeństwa, bo taka jest sytuacja na rynku) – ale możemy przynajmniej część ulokować na dłużej (z całości funduszu zwykle korzysta się rzadko). Ja mam fundusz bezpieczeństwa spory – pozwalający przeżyć mi rok bez dochodów – i 2/3 jego wartości trzymam w 10-letnich detalicznych obligacjach skarbowych, które od drugiego roku dają oprocentowanie inflacja + 1,5%. Inwestycja o bardzo niskim ryzyku (podręcznikowo nawet niższym niż lokata bankowa), a dająca gwarancję sensownego zysku ponad inflację. Do tego odsetki co roku są kapitalizowane, podatek Belki odroczony na 10 lat i nie ma latania od banku do banku za nową lokatą.

      • Cześć. Wpis super. Mam pytanie co do obligacji. Czy wg Ciebie warto w pierwszej kolejności zakupywać obligacje rodzinne 12 letnie a potem 10 latki? Rodzinne dla tych którzy mogą oczywiście. To też jest sposób na usprawnienie rentowności funduszu bezpieczeństwa. Jak myślisz?

        • Hej Artur,
          jasne. Obligacje ROD są równie bezpieczne, a bardziej rentowne od EDO. Je również kupuję za cały limit (na drugą córkę) 🙂

  5. Bardzo dobrze napisany tekst – przydatne informacje i ciekawe propozycje rozwiązań. Każdy początkujący przedsiębiorca powinien z tego skorzystać. Pozdrawiam.

  6. Z wykresu wynika, że w horyzoncie ponad 3,5 roku uzyskałeś stopę zwrotu na poziomie 2,43% rocznie brutto. Szału nie ma. Wyższą stopę uzyskałbyś z portfela w 100% złożonego z najbezpieczniejszych funduszy gotówkowych i pieniężnych. Na dodatek zredukowałbyś w ten sposób zmienność i poziom ryzyka.

      • Nie mam dostępu do pełnych danych, więc przyjąłem uproszczone założenie, że wszystkie środki zainwestowałeś równocześnie i przez cały czas nie zmieniałeś struktury portfela. Znając czas inwestycji i stopę zwrotu na koniec okresu wystarczy odwrócić wzór na procent składany. Stąd wzięło się 2,43%.
        Z kolei stopę zwrotu większości funduszy gotówkowych i pieniężnych dostępnych na rynku znajdziesz na platformach inwestycyjnych (też w serwisie ING) i informacyjnych poświęconych tematyce TFI. Nie podaję nazw żeby nie robić reklamy (marka wyżej znajduje się w Twoich wpisach, stąd wyjątek).

        • Marek, obawiam się, że gdzieś w obliczeniach lub założeniach popełniasz błąd.
          Stopa zwrotu to 12,55% od grudnia 2014.
          Pokaż krok po kroku, jak to liczysz – może wspólnie ustalimy, skąd ten rozjazd?

          • Przepraszam, faktycznie popełniłem błąd. 2,43% rocznie rósł wig, a Twój portfel 3,34%.

            12,55% przez 3,6 roku, czyli
            (1+r)^3,6 – 1 = 12,55%
            (1+r)^3,6 = 0,1255 + 1
            1+r = 1,1255^(1/3,6)
            1+r = 1,0334
            r = 3,34%

            Czyli stopa zwrotu na poziomie solidnych funduszy gotówkowych. Za to z większą zmiennością (ryzykiem).

          • Dziękuję za wyjaśnienia.
            Marku – przy każdym większym zjeździe na rynkach w różnych okresach znajdziemy inwestycje, które były lepsze. “Analiza wsteczna zawsze skuteczna”.

            Zmienność mojego portfela jest bardzo niska (odchylenie standardowe na danych rocznych to 2.07)

            Wyzwaniem jest dla mnie coś zupełnie innego:
            – bardzo drogie akcje w USA i stosunkowo drogie w Europie
            – bardzo długo trwający cykl (późna faza – kiedy i jak się skończy?)
            – tanio w Polsce – ale skąd kapitał na zakupy miałby przyjść?
            – niskie stopy procentowe, itp…

            Łatwo wskazać dziś, co dało zarobić w przeszłości.
            Jak zbudować portfel, który zarobi w przyszłości – nad tym teraz solidnie główkuję 🙂

          • Przejrzałem jeszcze fundusze gotówkowe na Analizy.pl, ale ich wyniki są niższe. Który dał taki wynik w tym okresie?

          • Marcin Kluczek

            Liczysz efektywną, a nie średnioroczną stopę zwrotu. Trzeba spytać Marcina jaką miał stopę na bazie wpłat. Strzelam, że 4,8% netto.

          • Oj nie, nie ma tak dobrze 🙂 Było bardzo podobnie. Spojrzałem do MyFund. Na 26.07. od uruchomienia pokazuje TWR 13,07% (Time Weighted), a MWR 11,73% (Money Weighted).

        • Niestety nie mogę dać “odpowiedz” pod niższym wpisem, ale zastanawiam się, czy masz dobre założenia odnośnie składu portfela Marcina:
          “3,34%, Czyli stopa zwrotu na poziomie solidnych funduszy gotówkowych”.

          Marcin z tego co pamiętam ma w akcjach obecnie nie więcej niż 30%, wcześniej miał około 40%, więc portfel prowadzony bardzo spokojnie i stąd wynik podobny do mocnych funduszy gotówkowych.

  7. @Marcin Iwuć: liczyłeś, jaki ponosisz koszt alternatywny w związku z ograniczeniem wachlarza dostępnych produktów? NN co prawda wyróżnia się relatywnie niskimi opłatami, ale ich produkty nie należą do najbardziej rentownych na rynku. Zarówno w skali “czystej” stopy zwrotu, jak i wg wskaźników uwzględniających ryzyko inwestycji, tj. IR i wskaźnik Sharpe’a.

      • Przykład pierwszy z brzegu:
        1. ustalasz wzorcowy skład portfela. Klasy funduszy (8 szt) już wcześniej wybrałeś, wystarczy przypisać im udziały procentowe.
        2. ustalasz algorytm doboru funduszy do portfela. Np. na początku miesiąca sprawdzasz rankingi funduszy akcji, obligacji itd.. Na podstawie rankingu usuwasz z portfela wszystkie fundusze, które nie łapią się na podium i uzupełniasz skład aktualnymi liderami.
        3. powyższe kryteria testujesz na danych historycznych, a uzyskane wyniki porównujesz z analogicznymi wynikami rzeczywistego portfela. Porównaj zarówno stopy zwrotu jak i miary ryzyka
        Różnica między wynikami obu portfeli to Twój koszt (lub zysk) z ograniczenia się do produktów jednego towarzystwa.

        • BTW. Nie namawiam do tak częstej rotacji jednostek. Sposób ich doboru może być zupełnie inny. Chodziło mi tylko o zaprezentowanie obiektywnego sposobu porównywania wyników.

        • Fajna teoria 🙂
          To teraz pytanie zasadnicze: Jaki algorytm pozwoli Ci ex ante wyselekcjonować fundusze, które będą miały dobre wyniki (lepsze od konkurencji) w przyszłości?

          • Sam musisz go znaleźć.
            Zwróć uwagę, że wymyślony przeze mnie w minutę algorytm nie zakładał, że ciągle będziesz cofał się w czasie, tylko co miesiąc będziesz dokonywać rewizji portfela na podstawie już znanych danych.
            Jeśli wymyślisz sensowne kryteria, których skuteczność potwierdzisz na danych historycznych, to istnieje szansa, że w przyszłości też będą się sprawdzać. A na pewno szanse będą większe niż w przypadku kryteriów, których skuteczność w przeszłości udało się obalić 😉

          • Tak myślałem 🙂
            Jeszcze pracując w TFI przeanalizowałem bardzo dużo badań na ten temat.
            Odpowiedź: poza pasywnymi produktami (ETF, fundusze indeksowe o niskich opłatach) – nie ma statystycznie istotnej i spójnej (w znaczeniu “consistent”) metody pozwalającej ex ante wyselekcjonować fundusze, które w długim okresie przyniosą dobre wyniki.
            Jedynym takim stałym elementem, dającym powtarzalne konkluzje, jest wysokość opłat za zarządzanie. Im niższe – tym lepszy wynik w długim terminie.

            Inne metody (jak choćby stosowane przez Morningstara) – wskazują dobrze “zwycięzców z przeszłości”, którzy następnie kończą w czwartym kwartylu, gdy zmienia się koniunktura na rynku…

          • Gdyby długoterminowe wyniki zależały wyłącznie od opłat za zarządzanie, to już dawno ktoś wpadłby na pomysł, by stworzyć tani fundusz z “małpą losującą” pod maską.
            Z perspektywy akcjonariuszy -> wkładasz co miesiąc skrzynkę bananów, a wyjmujesz 0,1% od miliardów aktywów 😀

          • Tam chyba nie ma małpek pod maską 😉 Fundusze zarządzane aktywnie mają wyraźnie wyższe koszty od pasywnych. Choć i tak w PL o takich poziomach możemy tylko pomarzyć 🙁

Odpowiedz