Wynajem długoterminowy samochodu – wady i zalety

44

Nie masz wystarczającej kwoty, by kupić samochód za gotówkę? To po prostu go wynajmij! Najem długoterminowy samochodu jest podobno świetną receptą i zyskuje na popularności. Ale czy taka forma „posiadania” samochodu rzeczywiście się opłaca?

Wynajem długoterminowy przebojem wdziera się na rynek. W teorii wszystko wygląda świetnie. „Kupujemy” auto w abonamencie i użytkujemy przez kilka lat, nie zaprzątając sobie głowy awariami. Jako opcję możemy wybrać pakiet all inclusive zawierający: ubezpieczenie, pakiet serwisowy, a nawet wymianę i przechowywanie opon. Nie musimy troszczyć się o „sprzedaż” samochodu. Zajmą się tym panowie z salonu, którzy przy okazji zdania auta, przygotują kolejne. Nic tylko lać paliwo i jeździć, a to wszystko w cenie o wiele niższej niż rata leasingu. Pędzę do salonu po nowe BMW…. Stop! Coś tu nie gra.

Autorem artykułu jest… rozkminiacz Marcin Kluczek… – znany Wam zapewne jako eMCI – dał się nam poznać jako wnikliwy uczestnik naszych dyskusji o finansach, które toczymy w komentarzach na blogu. Marcin jest absolwentem Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Na co dzień prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci. Jego pasją i pracą są technologie komputerowe – zajmuje się zarządzaniem produktami. Od kilku lat zgłębia tajniki finansów osobistych. Entuzjasta arkuszy kalkulacyjnych, które pomagają mu w pracy i podczas analiz produktów finansowych. W wolnych chwilach pracuje nad „projektem Buddy” – narzędziem do zarządzania finansami osobistymi.

Zagmatwane terminy: samochód na abonament, wynajem długoterminowy samochodu, leasing auta

Z pewnością zauważyliście, że pewne słowa w zależności od miejsca, w którym się znajdujemy, mają zupełnie inne znaczenie. Moim ulubionym przykładem jest restauracja, czyli lokal gastronomiczny z obsługą kelnerską, w którym spożywa się posiłki przy stolikach [za SJP]. Zdaniem Amerykanina restauracją jest sieć barów szybkiej obsługi, bez kelnerów, sprzedająca np. hamburgery.

Leasing

Podobnie jest ze słowem leasing. Za SJP – jest to forma dzierżawy maszyn, środków transportu itp., polegająca na ich odpłatnym użytkowaniu z prawem wykupu po upływie określonego terminu. Amerykanin, Brytyjczyk, Holender czy też Niemiec zapytani o leasing auta, pomyślą o umowie najmu długoterminowego. Leasing to dla nich wynajem, dzierżawa. Kto chce kupić auto, kliknie zakładkę Finance, komu zależy na najmie – kliknie Lease. Niektóre umowy leasingu wręcz nie pozwalają na wykup auta po zakończeniu umowy, ponieważ celem umowy nie jest zakup, a użytkowanie.

Leasing w Polsce

Leasing w Polsce jest formą kredytowania zakupu auta przez firmy. Ze względu na specyfikę polskich przepisów podatkowych zyskał ogromna popularność. Już sama możliwość ustanowienia raty inicjacyjnej na poziomie 45% wartości początkowej to dla wielu firm nie lada gratka. Dodatkowo można niemal całe auto zamortyzować w dwa lata. Zakup nowego auta za gotówkę lub na kredyt to obowiązkowe pięć lat amortyzacji.

Wynajem długoterminowy

Ponieważ termin leasing został w Polsce już zagospodarowany, musiały powstać inne określenia. Możemy zatem mieć auto w najmie długoterminowym, abonamencie (Opel), subskrypcji (Carsmile), kredycie z gwarancją odkupu dealera (Hyundai), leasingu na kilometry (Leason). Określenia można by mnożyć. Dla ułatwienia w dalszej części, będę posługiwał się zwrotem: wynajem długoterminowy.

Ciekawostka

Jeżeli zostaną spełnione przesłanki prawne, umowa najmu długoterminowego może być traktowana jako umowa leasingu. Wystarczy, że umowa będzie nie krótsza niż 24 miesiące (40% okresu amortyzacji), a suma czynszów będzie wyższa niż wartość początkowa pojazdu. Innymi słowy umowa najmu, która zakłada prawo do wykupu pojazdu to leasing i taki zwrot może znaleźć się w umowach najmu. Tak oto terminologia zatoczyła koło ☺

Co to jest wynajem długoterminowy samochodu?

Jest to odpłatna umowa pomiędzy wynajmującym, a korzystającym (najmującym) zawarta na czas oznaczony. Sprawa wydaje się prosta niczym wynajem mieszkania. Płacę miesięczny czynsz i w gruncie rzeczy niewiele mnie interesuje – poza opłatami licznikowymi.

Nie w tym przypadku. Skoro użytkownik nie kupuje samochodu, a jedynie go użytkuje, ktoś musi auto kupić u dealera. Jest to rodzaj zakupu na zlecenie w celu oddania go w najem. Najczęściej robi to firma leasingowa, która jednocześnie zarządza flotą wynajmowanych aut i finansuje przedsięwzięcie. Czasem firma wynajmująca samochody skupia się na zarządzaniu i finansuje zakup zewnętrznym leasingiem. W obu przypadkach właścicielem pojazdu jest firma leasingująca, która udziela kredytu albo bezpośrednio użytkownikowi albo zarządcy floty, który potem te koszty przerzuci na korzystającego.

Z pragmatycznego punktu widzenia umowa najmu jest formą zobowiązania finansowego, którego celem jest sfinansowanie zakupu auta przez firmę leasingującą. Korzystający pokrywa koszty kredytowe, usługę zarządzania flotą, ewentualnie prowizje pośredników i wszelkie usługi dodatkowe. Właściciel pojazdu i/lub wynajmujący zarabia na odsetkach, prowizjach, opłatach i karach umownych.

Wynajem długoterminowy czy leasing – różnice

W pierwszej kolejności powinniśmy wybrać markę i model samochodu oraz zdecydować jak długo i jak intensywnie zamierzamy go użytkować. Tym, co odróżnia umowy najmu od umów leasingu w polskim rozumieniu tych słów, jest limit kilometrów, jakie może przejechać wynajmowane auto. Limity są bardzo różne, np. FIAT w ramach abonamentu zakłada limit 13 000 km przez rok lub 25 000 km przez dwa lata. Grupa VAG: Volkswagen, Skoda, Audi, Seat daje możliwość wyboru limitu od 10 000 do 40 000 km rocznie w ramach umów na okres od dwóch do czterech lat. Najwyższy znany mi roczny limit to 50 000 km (np. Leason). Im więcej auto jeździ, tym czynsz za użytkowanie jest wyższy.

Zdarzają się również umowy, w których klient płaci niższy czynsz, ale jest zobowiązany do rozliczania się z każdego przejechanego kilometra. W ten sposób działają programy Happy Miles i Carsmile.

W ramach umowy najmu możemy mieć do czynienia z różnymi wariantami. Oto przykładowe:

  • płacimy tylko za wynajem,
  • w ramach czynszu mamy ubezpieczenie pojazdu w pierwszym roku zawarte w cenie,
  • wszystko w cenie: opony, ubezpieczenia, serwis, auto zastępcze na czas naprawy, a nawet ubezpieczenie od awarii części eksploatacyjnych (Opel Drive Plan dla firm),
  • płacimy za wynajem i mamy możliwość dokupienia opcji dodatkowych.

Kupując auto w leasingu, kredycie lub za gotówkę również możemy nabyć dodatkowe usługi. Pakiet przeglądów, promocyjne ubezpieczenia na nowe auto, polisę GAP (Guaranteed Asset Price), serwis opon. Nawet pogwarancyjne ubezpieczenie serwisowe są łatwo dostępne w salonach dealerskich. Kupując auto możemy negocjować ceny tych usług, a nawet dostać podstawowy pakiet w gratisie. W przypadku najmu wykupujemy lub nie usługi za z góry określoną cenę.

Dodatkowo po zakończeniu umowy korzystający decyduje, czy zachowa auto (kupi za gotówkę lub sfinansuje poprzez kredyt/leasing), czy zostawi je firmie (najczęściej dealerowi marki), która zobowiązuje się w umowie odkupić to auto od finansującego po z góry ustalonej cenie. Korzystający nie musi decydować podczas podpisywania umowy, ale powinien zapoznać się ze wszystkimi możliwościami.

Zalety wynajmu długoterminowego samochodu

Lista reklamowanych zalet jest długa. Któż nie chciałby zmieniać auta co 2-3-4 lata na pachnący nowością, bardziej zaawansowany technicznie, bezpieczniejszy model? Super prowadzenie, bezawaryjność. Fantastyczna sprawa! No i te zazdrosne spojrzenia rodziny i znajomych… Wzięcia auta w najem jest proste, łatwe i przyjemne. Nie trzeba chodzić do komisów, gdzie kręcą przebiegi i próbują drogo wcisnąć złom na kółkach. Podczas sprzedaży nie trzeba świecić oczami przed kupującym, który widząc niewielką wgniotkę, mówi, że auto jest powypadkowe i chce kupić Mercedesa w cenie Poloneza. Ubezpieczenie można kupić w pakiecie, nie trzeba wyszukiwać ofert. W razie potrzeby można dokupić pakiet serwisowy i mieć stałe niskie koszty, a nawet dokupić pełen serwis ogumienia. Wszystko w cenie. Jednym słowem – wygoda ☺

Ile kosztuje wynajem długoterminowy auta?

Często pada sformułowanie, że użytkownik płaci tylko za utratę wartości pojazdu. Brzmi kusząco! Biorę nowe auto, spłacam jego utratę wartości, biorę kolejne, a to wszystko w cenie utraty wartości bez formalności związanych ze sprzedażą auta. Tyle teoria.

Z finansowego punktu widzenia firma leasingowa udziela kredytu, który spłaca korzystający. W „modelowym leasingu po polsku” sprawa jest prosta. Klient wybiera auto za określoną cenę (przykładowo 80 000 zł), okres leasingu (35 miesięcy), określa wysokość raty inicjacyjnej (wkład własny 20%) i kwotę wykupu (1% wartości początkowej, czyli 800 złotych). Przykładowe oprocentowanie wynosi WIBOR3M + marża 3pp, w skrócie 4,7%, co przekłada się na następujące koszty:

  • rata inicjacyjna: 16 000 zł,
  • 35 rat po 1938,97 zł,
  • wykup: 800 zł,
  • inne opłaty: 600 zł,
  • suma wpłat: 85 263,93 zł; koszt leasingu 106,6%.

W przypadku najmu sprawa komplikuje się już na etapie zakupu. Klientem salonu jest firma leasingowa kupująca duże ilości samochodów, która z tego tytułu posiada odpowiedni zniżkę u importera. Ile wynosi zniżka? Nie znamy ceny zakupu, jeżeli nie ujawni jej firma leasingowa. W ramach ciekawostki nadmienię, że Opel Astra, którego wartość katalogowa wynosiła 97 000 zł, zostałby sprzedany firmie leasingującej w cenie 80 650 zł w ramach zniżki dla finansującego Opel Drive Plan (ODP). Czy wynajmujący podzieli się swoim rabatem z korzystającym – to kwestia indywidualna. Bazując na danych z symulacji, jaką otrzymałem, zakładam, że w ramach ODP finansujący traktuje cenę po rabacie jako cenę początkową. Jeżeli finansującym jest bank należący do tej samej grupy, co producent, może się okazać, że możemy samodzielnie negocjować cenę zakupu (np. Volkswagen Bank).

Co to jest wartość rezydualna?

Kolejnym problemem jest ustalenie wartości auta w momencie zakończenia umowy. Nazywamy ją wartością szczątkową lub wartością rezydualną. Zdrowy rozsądek podpowiada, że zobowiązanie korzystającego w dniu zakończenia umowy powinna być równa wartości rezydualnej. Nie ma wówczas problemów związanych ze zbyt niską lub zbyt wysoką wartością wykupu, czyli w praktyce raty balonowej.

Jeżeli wartość auta będzie wyższa niż wartość wykupu, możemy założyć, że korzystający nie będzie chciał wykupić auta. Będzie do tego zmuszony dealer lub finansujący zostanie ze zbyt drogim autem. Może to skutkować niezwykle pedantycznym sprawdzaniem stanu zdawanego auta, o czym więcej w dalszej części wpisu.

Jeżeli wartość auta będzie za niska w stosunku do rynkowej, klient może chcieć je wykupić, co nie jest ani w interesie ani dealera, ani firmy leasingowej. Lepiej dla nich, aby użytkownik oddał auto i wziął nowe w wynajem. Dodatkowo klient byłby zmuszony do spłaty większej, niż to konieczne, różnicy między ceną zakupu, a hipotetyczną ceną wykupu. W skrócie: czynsz byłby mniej konkurencyjny.

Firmy leasingowe są bardzo skrupulatne w ustalaniu wartości rezydualnej. Kluczowe znaczenie mają tu marka, model, przebieg i wiek auta. Przykładowo estymowana wartość Skody Octavii kupionej w cenie 80 000 zł brutto, będzie wynosić*

Wartość szczątkowa samochodu

*za https://www.vwbank.pl/kalkulator-finansowy/skoda-kredyt.html

Z pragmatycznego punktu widzenia korzystający spłaca:

  • utratę wartości pojazdu rozumianą jako różnicę ceny zakupu do estymowanej wartości rezydualnej,
  • kredytuje całość wartości rezydualnej przez cały okres trwania najmu.

Magia niskich rat. Wynajem długoterminowy czy leasing – co się bardziej opłaca?

Przykładowa rata leasingu za auto kupione za 80 000 zł przy wkładzie własnym na poziomie 20% wyniosła 1 938,97 zł brutto. Ile zapłacimy za użytkowanie Skody Octavii przez 36 miesięcy przy zachowaniu 20% wpłaty inicjacyjnej i średniego rocznego przebiegu na poziomie 30 000 km? Według kalkulatora będzie to 905,28 zł brutto w ofercie dla firm – ŠKODA Leasing Niskich Rat.  

Model z wyższego segmentu – Skoda Superb za 160 000 zł – będzie kosztował nas 1 811,79 zł miesięcznie. Wysokość czynszu będzie niższa niż wysokość raty za leasing dwukrotnie tańszego auta! Brzmi świetnie? Moim zdaniem brzmi groźnie, ponieważ argument niskich rat może być nadużywany przez niektórych sprzedawców.

  • „Jak Pan widzi, przy tej samej racie stać pana na BMW w cenie Skody!”
  • „Miał pan rację mówiąc, że nie stać pana na Astrę, stać pana na Insignię!”

Jeśli myślicie, że brzmi to zbyt pięknie, aby było prawdziwe, macie rację.

Leasing czy wynajem długoterminowy samochodu - co się bardziej opłaca?

Wynajem okazuje się droższy, mimo, że porównywałem leasing 106,6%, który nie jest z pewnością najlepszą ofertą na rynku z najmem bezpośrednio od producenta.

Okazuje się, że wynajem długoterminowy samochodu nie jest jednak magicznym sposobem na użytkowanie lepszego auta w tej samej cenie. Owszem, rata może być na tym samym poziomie, a nawet niższym, ale wkład własny za droższe auto jest wyższy. Dodatkowo trzeba pokrywać odsetki od wysokiej wartości rezydualnej, a z końcem umowy nie można wykupić samochodu znacznie poniżej jego wartości. Wynajem z pewnością jest wygodny, ale w żadnym wypadku nie jest tani.

Wynajem długoterminowy samochodu – kalkulator

Jeśli chcecie porównać koszty wynajmu długoterminowego samochodu i innych form finansowania, możecie skorzystać z kalkulatora dołączonego do artykułu o kosztach użytkowania samochodu:

przycisk Pobierz plik excel

Konsekwencje użytkowania cudzego auta, czyli wady najmu długoterminowego

Warto pamiętać, że auto nie jest nasze i pewnego dnia będziemy musieli je oddać (chyba, że bardzo je polubimy i zapragniemy je kupić). W dniu oddania auta zostanie ono poddane drobiazgowej kontroli. Rzeczoznawca będzie doszukiwał się uszkodzeń i wizualnych śladów „ponadnormatywnego zużycia”. Co to znaczy?

O szczegóły warto pytać już podczas pierwszej wizyty u dealera/wynajmującego. Dokładny katalog – określający, co może się zużyć i w jakim stopniu – to obowiązkowa lektura. Jest to niezwykle ważne, ponieważ ceny w ASO są wysokie, a właśnie tam auto będzie doprowadzane do właściwego stanu. Kilka rysek i odprysków w nieodpowiednim miejscu i korzystającego może czekać niemała dopłata wystawiona przez lakiernię. Nieuprana tapicerka? Dopłata. I tak dalej. W skrócie: o pożyczone auto trzeba dbać bardziej niż o własne. Ponieważ wynajem długoterminowy dopiero zyskuje w Polsce szerszą popularność, musimy poczekać na powrót do salonów większej ilości samochodów, aby móc ocenić jak bardzo skrupulatni są rzeczoznawcy poszczególnych marek. Możemy jedynie domniemywać, że klient biorący kolejne auto w wynajem, będzie korzystał z taryfy ulgowej.

Przekroczenie limitu kilometrów

Jednym z istotnych punktów weryfikacji zdawanego auta jest jego przebieg. Dopóki mieścimy się w limicie, wszystko jest w porządku. Gorzej, jeśli przekroczymy limit – wówczas czeka nas dopłata za każdy nadliczbowy kilometr. Przykładowo 50 gr za kilometr. Dodatkowe
5 000 km może nas kosztować 2 500 zł. Warto dobrze przemyśleć zakontraktowany maksymalny przebieg, a w razie dających się przewidzieć okoliczności rozmawiać z wynajmującym o aneksie zwiększającym limit. Może się okazać, że wyższy czynsz po rekalkulacji będzie bardziej korzystny niż jednorazowa kara.

Serwis tylko w ASO

Wypożyczone auto musi być serwisowane wyłącznie w ASO. Finansujący chce mieć pewność, że auto będzie pod fachową opieką i nie będzie go interesować, że szwagier ma warsztat i za wymianę oleju i nabicie klimatyzacji możemy zapłacić 30% ceny z ASO. Serwis w ASO wpływa na wartość rezydualną auta, a ta dla finansującego jest święta. Jego auto, jego zasady.

Utrata zniżek OC AC

Ponieważ auto jest zarejestrowane na finansującego, korzystający nie zyska dodatkowych zniżek za bezszkodową jazdę, a jeśli nie ma innej polisy, w której widnieje jako ubezpieczony, może stracić wypracowane zniżki. Należy jednak nadmienić, że działa to również w drugą stronę. Ewentualne szkody nie liczą się do bilansu korzystającego. Warto pamiętać o tym szczególe.

Kradzież wynajmowanego auta

Na koniec ostatnie, ale nie najmniej istotne. W przypadku szkody całkowitej lub kradzieży, może dojść do sytuacji, w której wartość zobowiązania jest wyższa niż wartość auta w dniu szkody. Przykładowo auto warte 60 000 zł zostało skradzione. W tym samym dniu według harmonogramu pozostało do spłaty 66 000 zł. Samochód jest wart mniej niż zobowiązanie (w USA taki stan rzeczy określa się jako upside-down, czyli sytuacja jest wywrócona do góry nogami☺). Wykupienie ubezpieczenia od takiego ryzyka (GAP) jest dobrym pomysłem. Niestety jest to kolejny koszt.

A może rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady autem kupionym za gotówkę?

Wynajem długoterminowy? Leasing? Po co to komu, jeśli jest gotówka? Żadnych odsetek, prowizji, dodatkowych opłat i kar umownych. Jedyna lektura to instrukcja obsługi. Nie trzeba przekopywać się przez tabelki, mały druczek. Nie trzeba weryfikować zapewnień sprzedawcy odnośnie finansowania/najmu. Za to można skupić się na wyborze czterech kółek. To jest o wiele przyjemniejsze!

Podczas użytkowania nie trzeba przejmować się odpryskami lakieru i sierścią futrzaka na tylnej kanapie. Można jechać gdzie się chce (nie ma limitów kilometrów) bez korporacji w dokumentach i bez zastanawiania się jak optymalnie wykupić samochód z leasingu. Można cieszyć się wolnością, jaką daje posiadanie własnego auta. Zakup za gotówkę to bramka numer 3. Tanio nie jest. Mówiąc wprost – dla osoby prywatnej nowe auto się po prostu nie opłaca, ale kupione za gotówkę jest o wiele tańsze w użytkowaniu niż w najmie.

Leasing vs kredyt vs wynajem długoterminowy vs gotówka w firmie to temat na zupełnie inny tekst, w którym dużo do powiedzenia powinni mieć doświadczeni księgowi. Jednocześnie dopóki nie wyjaśni się kwestia ewentualnych zmian w zakresie sposobu zaliczania aut do kosztów uzyskania przychodu, wszelkie analizy mogą okazać się chybione.

Wynajem długoterminowy samochodu – czy się opłaca?

Podsumowując – wynajem długoterminowy auta został przeze mnie dosyć mocno przemaglowany. Ma swoje plusy, ale ma też liczne minusy i ograniczenia, które wynikają wprost z jego natury.

Użytkujemy cudze auto, więc musimy stosować się do zasad właściciela. Nic dziwnego, że wszystko jest podporządkowane temu, aby samochód wrócił do wynajmującego w jak najlepszym stanie. To naturalne, ponieważ auto jest jednocześnie zabezpieczeniem kredytu i aktywem znacznej wartości.

Klient może zdecydować, że skorzysta z prawa do wykupu i od tego momentu nie będzie przejmował się ograniczeniami. Finansujący weźmie zapłatę i przestanie się interesować autem, ale czy taki zakup opłaci się użytkownikowi? Raczej nie.

Co sądzicie o idei wynajmowania auta? Może zbyt bezwzględnie obnażyłem jego słabości nie doceniając zalet? Być może w pewnych sytuacjach najem jest racjonalnym pomysłem? Zapraszam do dyskusji!

Podobne artykuły

Komentarze44 komentarze

  1. UsedCarUser

    Wynajem? Zakup nowego samochodu? Nie polecam! Serwis ogłoszeniowy, kupuję samochód za 10 tyś. zł czyli za 5 rat tego z wynajmu. Jeżdżę gdzie chcę, nikt nie nie monitoruje (samochody w leasingu/wynajmowane mają GPS), płacę tylko OC, serwis (gdzie chcę) i paliwo. Ryzykowny zakup? Nieprawda! Kupuję tylko używane samochody, często prawie pełnoletnie. Po zakupie od razu serwis (wyłącznie te bez autoryzacji) i później żadnych awarii.
    Ważne jest też to, że mogę jechać do krajów gdzie zwykle wyjazd wynajmowanym samochodem jest zabroniony (Rosja, Ukraina, Turcja czy kraje Afryki Północnej).
    W wynajmowanym ciężko też zrobić coś samodzielnie. Np. wyprowadzenie zasilania do kamer, montaż swojego GPSu, nawigacji czy CB radia (konieczność wiercenia otworu w dachu), co wymaga ingerencji w instalację elektryczną samochodu w wynajmowanym nie jest dozwolone. We własnym nie ma żadnego problemu.

    • Różnica polega na tym, ze ten wynajmowany, nowy pojazd jest w te wszystkie dodatki wyposażony fabrycznie i nie ma potrzeby montowania czegokolwiek…!

      • UsedCarUser

        Nie ma samochodów z fabrycznie zamontowanymi kamerami, CB radiem, czy lokalizatorem GPS raportującym do dowolnie wybranego serwera. To trzeba montować samodzielnie i wymaga to ingerencji w instalację elektryczną i karoserię.
        Fabryczna nawigacja? Nie było mapy Maroko (nawet nie było w ofercie) i nie dało się wybrać innej aplikacji do nawigacji niż ta od producenta (wolna i z błędami w tłumaczeniu).
        Otwieranie dachu w jednym z kabrioletów mercedesa? Tylko na postoju. Żeby działało podczas jazdy trzeba było dołożyć moduł wpinany w szynę CAN.

  2. Dzięki za artykuł. Fajny. Ale jeśli auto ma AC, bo musi, to dlaczego masz jakieś dalszd zobowiązania ? Przecież przedmiot najmu skradziono. Zapewne jest to opisane w umowie. Pozdrawiam

    • Marcin Kluczek

      Dzięki 🙂
      Z AC jest tak, że w pierwszy roku pokrywa wartość fakturową pojazdu, więc użytkownik jest bezpieczny. Od drugiego roku użytkowania AC pokrywa wartość auta w dniu szkody. Ponieważ samochód w pierwszych latach traci nominalnie najwięcej na wartości, przy zerowym lub bardzo niskim wkładzie własnym, może się okazać, że zostało do spłaty 66 tysięcy, a auto jest warte 60.

      Ubezpieczyciel wypłaci 60, a firma leasingowa zażąda wyrównania od klienta. Przed skutkami takiej sytuacji chroni polisa GAP.

        • Marcin Kluczek

          Owszem, ale korzystając z poduszki stracisz 6 tysięcy, a korzystając z GAP w wersji RTI nie zapłacisz nic i jeszcze dostaniesz zwrot do wysokości ceny w dniu zakupu.

          Faktura 80000
          Wartość w dniu szkody – 60000
          —————————
          GAP wypłaca 20000
          Wyrównanie dla właściciela auto – 6000
          —————————
          Dla Ciebie 14000 – ewentualne dodatkowe koszty związane z przedwczesnym zakończeniem umowy

  3. Dobry artykuł ale trochę tendencyjny.
    Korzystam z leasingu z opcja oddania pojazdu czyli defekto wynajmu długoterminowego i spłacam przez 3lata 48% ( przy 0% wpłaty początkowej) wartości początkowej którą sam wynegocjowałem z dealerem. W cenie również przeglądy. Po mojej stronie tylko ubezp.
    Jak będzie z oddaniem zobaczymy.
    Ale biorąc na firmę uważam ze to bardzo ciekawa alternatywa aby nie angażować własnych środków ale je inwestować.
    Kluczem dobry doradca w firmie leasingowej i właściwa firma.

    • Marcin Kluczek

      Cześć Michale,

      Masz rację. W firmie to zawsze kwestia kalkulacji. Każdy business jest inny. Podzielisz się z nami jakie czynniki skłoniły Cię do tego, aby wybrać najem? O ile wyższą od kosztu najmu masz stopę zwrotu z inwestycji?

      • Czynniki za:
        1. Brak angażowania własnego kapitału. Pracuje w tym czasie na 8-10%.
        2. Brak ryzyk dodatkowej utraty wartości w przypadku kolizji, wypadków itp.
        Samochód po kolizji przy odsprzedaży jest już samochodem „bitym”.
        W firmie podróżuje również młodociany kierowca wiec ryzyko większe.
        3. Oprócz pkt.1 dodatkowo jestem do tylu na VAT. Odliczam 50% przy sprzedaży płace 100%.

    • A ja jestem ciekaw gdzie dostałeś przy 0% wpłacie spłatę tylko 50% auta w ramach leasingu operacyjnego z tak dużym wykupem?

      • Audi, a oferta od VW Bank.
        Oferta na poziomie 0% wkladu i 36 rat to norma w Audi. Możesz nawet rozłożyć to na 24 m-ce. Kalkulujac spalcasz tylko utratę wartości (oczywiście bazujemy ma cenie katalogowej, różnica rabatów jest na +dla firmy leasingowej. Czyli liczą Ci auto od 230 000 zł, a jakbyś dał je w leasing to faktura będzie 210 000. Od cała tajemnica). Przed wyborem auta zrobiłem tabelkę porównując wynajem a leasing wyszło na wynajem. Dodatkowo masz inne korzyści podatkowe kupując na firme. Na osobę prywatną to sie nie opłaca).

  4. to wszystko zależy …
    jak korzystamy z samochodu, ile km rocznie pokonujemy, gdzie chcemy serwisować, jak mocno przywiązujemy się do auta…
    Jeśli samochód serwisujemy w autoryzowanym serwisie /np wymiana klocków i tarcz – przód i tył w BMW serii 1 kosztuje 5k/ to wynajem wcale nie jest głupim pomysłem. Do tego jeśli traktujemy samochód ‘jak rzecz’ i środek transportu to takie finansowanie jest mega wygodne.
    Natomiast jeśli kupujemy samochód ‘na lata’, przywiązujemy się do niego, serwisujemy samemu albo u Pana Kazia by było taniej/lepiej to wtedy najlepiej kupić za gotówkę /w kredycie

  5. Cześć, w tym wszystkim ciekawi mnie sytuacja jak już oddaję auto po np. 3 latach i biorę nowe w wynajmie długoterminowym, jaką wpłacam wartość początkową skoro wcześniej już wpłaciłem i spłacalem utratę wartości poprzedniego. Czy znów muszę wypłatę początkową zapłacić? A może wartość auta jest traktowana jako wpłata. Czy jest to niekończące się błędne koło?-nigdy nie spłacę auta w pełni.

    • Marcin Kluczek

      Cześć,

      Cały cykl zaczyna się od nowa. Wpłacasz nową wpłatę i spłacasz kolejne auto.

    • @Waldek – na tym polega właśnie wynajem, że jest po to by korzystać z aut, a nie by je wykupować. Wartość resztowa stanowi wkład własny na nowe auto. Jeśli chcesz na koniec wykupić auto to dla Ciebie jest tradycyjny “polski leasing” a nie najem długoterminowy.

  6. Rzetelny artykuł pokazujący w prosty sposób różnice pomiędzy najmem, leasingiem i innymi sposobami na posiadanie samochodu. Należy zaznaczyć, że zarówno leasing, jak i najem są często jedynym sposobem na kupno nowego i w pełni dostosowanego do naszych potrzeb pojazdu! Trudno to porównać z zakupami z rynku wtórnego, gdzie kupuje się kota w worku nijak pasującego do potrzeb…

  7. zMOTOryzowany

    Faktycznie każdy musi sobie policzyć na co go stać. Natomiast nie zapominajmy o tym, że w Polsce zakup nowego samochodu jest nieopłacalny jako osoba fizyczna.

    A opcja wzięcia go w najem/leasing jest SPOSOBEM na użytkowanie takiego samochodu (stosunko) bezstresowo. Biorąc pod uwagę rosnące ceny ubezpieczęń, brak zmartwieć o opony i wymianę (tak jest w najmie u części firm) i koszty serwisowania i napraw to zaczyna się kalkulować.

    Faktycznie na koniec zostajemy z opcją wymieniam auto na nowe. Tyle, że to po prostu switch mentalny, w którym korzystamy z rzeczy a nie jesteśmy ich właścicielami. To swoje kosztuje ale ten koszt niekoniecznie jest wiele wyższy za cenę oszczędności czasu i braku stresu. Pewnie dlatego z tej opcji korzystają Ci zamożniejsi, którzy wkalkulowują sobie nieco wyższą cenę całości w zamian za to, że mają luz z tyłu głowy i nowy fotel pod tyłkiem:)

  8. Bardzo dobry tekst. Najważniejsze to myśleć przed podjęciem decyzji. Nie kierować się reklamami i emocjami. Najważniejszy jest własny rozsądek. Jest wiele czynników wpływających na wybór konkretnej oferty. Polecam na chłodno ocenić swoje potrzeby, a później dopasować samochód i formę zakupu lub najmu. Od dłuższego czasu mam kilka samochodów w firmie. Przeszedłem przez nowe samochody i używane samochody, przez zakup za gotówkę i pozyskanie w leasingu. Z perspektywy czasu każdy wybór oceniam pozytywnie.
    Dlaczego ?
    Każdy wybór był poprzedzony chłodną kalkulacją, bez emocji. Rozumiem jak kupujemy 30-letniego klasyka, to może być jedyna niepowtarzalna okazja i musimy podejmować decyzję bardzo szybko. Ale znalezienie samochodu obecnie produkowanego nie stanowi problemu. Wyłączmy emocje, a wtedy dokonamy właściwego wyboru samochodu do zakupu, najmu lub leasingu.
    W moim przypadku sprawdza się klasyczny leasing (1 wpłata 10%, 35 rat, wykup 1%) oczywiście z AC i GAP.

  9. Cześć.
    Czyli wpłacam kwotę początkową np 20% przy 80 tys będzie to 16 tys plus pewnie jakieś inne drobne opłaty. Przez 4 lata splacam po np 900 zł tj jakieś 45 tys. Czyli w sumie płacę ponad 60 tys. Zl i nie mam nic za to… ?
    Ok mam … Jeździłem samochodem przez 4 lata (za 60 tys zł)
    Nie widzę tu żadnego zysku korzyści.
    Bo jeśli Po tych 4 latach oddaję Samochod i go nieodkupie to zostaję z niczym bez samochodu i z 60 tys oddanymi za najem?
    Dobrze rozumiem ?

  10. Kupiłem popularny używany, mało awaryjny (prosty nie wysilony silnik) samochód klasy średniej za 10 tys. zł. Przez 5 lat na serwis, naprawy i użytkowanie wydałem ok 15 tys. zł. Sprzedałem do za 5 tys. zł Roczny koszt użytkowania z utratą wartości to 4 tys. zł. Wszystkie leasing i wynajmy się chowają.
    Do tego im nowszy pojazd tym częściej się psuje. U znajomego silnik roku 1.0 ecobost wytrzymał 20 tys. km do remontu kapitalnego, podczas gdy mój 1.9 TDI ma już 730 tys. pali 5,6l/100km (współczesne silniki 1.0 po 7-10 litrów na 100km trując niemiłosiernie) i mój nadal nie chce się zepsuć.

    • Super porównanie 🙂

      Za 10 tysięcy z 1.9 TDI to kupuje się 15-letniego Golfa – dosłownie Niemiec płakał jak sprzedawał. Potem jeszcze użytkujesz go 5 lat. Czyli pod koniec jeździsz samochodem 20-letnim. Pewnie jeszcze z magnetofonem na kasety i szybami na korbkę 🙂

      I porównujesz to z wynajmem/leasingiem auta nowego i dobrze wyposażonego. I wychodzi Ci, że opcja z wynajmem jest droższa. Super obiektywne porównanie. Brawo 🙂

      Nie chwalę wynajmu i leasingu, bo się po prostu nie opłaca. Kupienie auta nowego w salonie, na dobrej promocji, w perspektywie użytkowania go 5-10 lat wychodzi znacznie taniej. Ale porównanie wynajmu z kupnem kilkunastoletniego Passata kombi w dizelku to gruba przesada.

      • Opłaca jak chcesz mieć NOWE auto.

        Należałoby porównać najem vs koszt zakupu auta na kredyt. IMO wychodzi lepiej najem w wiekszosci przypadkow.

          • Wielokrotnie powtarza się w komentarzach, że kredyt na nowe auto/auto z salonu za gotówkę to baardzo zły wybór… To chyba tak oczywiste, że nikt nie pisze dlaczego… Proszę mnie potraktować jak przybysza z kosmosu i wytłumaczyć mi dlaczego, bo nie wiem 🙂
            Jeśli nie ma się własnej firmy, a ma się przyzwoite dochody i trochę oszczędności, a chciałoby się nowe auto to co ?

          • Marcin Kluczek

            Cześć

            Z dwóch powodów.
            1. nowe auto bardzo traci na wartości
            2. kredyty samochodowe są drogie
            W efekcie kupujesz auto np. za 100 tysięcy, po pięciu latach okazuje się, że spłacasz 120 tysięcy, auto jest warte 35 tysięcy. Czyli 85 tysięcy znika z tytułu posiadania nowego auta na kredyt.

            Nie ma nic złego w kupowaniu nowego auta, jeśli nie jest to życie ponad stan. Na kredyt jest po prostu jeszcze drożej.

      • UsedCarUser

        5 – 10 lat to nowy z salonu nie wytrzyma. Ta kupa elektroniki zaprogramowanej na zepsucie się po określonym czasie będzie bezużyteczna. Szczególnie samochody po 2004 roku, czyli po wdrożeniu RoHS, tj. lutowania bezołowiowego.
        Przykładem jest renault scenic 2 generacji, którego niedawno oglądałem. Elektronika coraz zgłasza jakieś błędy, właściciel regularnie jeździ do serwisu. Wnętrze zużyte, popękane plastiki, tapicerka z rozdarciami, a samochód ma dopiero 240 tyś. km przebiegu.
        Nowy samochód ma ładnie wyglądać w salonie i stać się bezużytecznym po góra 5 latach, dlatego ja wybieram te 15-letnie. W 2003 roku były już odtwarzacze CD i szyby elektryczne a nawet klimatyzacja.

        • Marcin Kluczek

          Na podstawie Twojego przykładu zaczynam rozumieć dlaczego Renault ma parszywą opinię odnośnie jakości ich elektroniki.

          Nie demonizujesz młodszych aut? Owszem ma się w nich co zepsuć, ale nie każdy nowy samochód to kupa złomu, która psuje się nawet gdy nie jeździ. Co zrobisz za 10 lat, gdy auto z 2003 będzie miało 25 lat? Sam mam auto z 2001 i zastanawiam się co zrobię, gdy odejdzie w stan spoczynku.

        • Bzdura. W 2006 roku kupiłem nowego Chevroletta z salonu. Jeździłem do 2012 roku. Przez 6 lat jedna usterka – przetarty kabelek. W 2012 roku kupiłem nowego Peugeuta 308 SW. Jeździłem ponad 5 lat – bez najmniejszej usterki. Obecnie mam kolejne nowe auto, jeżdżę prawie rok – nic się nie dzieje.

          Dodam, że jako pierwszy właściciel, sprzedający samochód bezwypadkowy, zakupiony w salonie, regularnie serwisowany (trzymam rachunki za coroczne przeglądy), zawsze uzyskuję jedne z najwyższych cen w danym roczniku za sprzedaż auta po 5-6 latach użytkowania i nigdy nie mam najmniejszych problemów z szybką sprzedażą.

      • Tak, ale przecież przedmówcy mówili, żeby wyłączyć emocje. Za 15 tys. zł jesteś w stanie kupić 10 letni samochod, który będzie sprawnie jeździł i koszty cię nie zjedzą. Nie będzie zwracał uwagi na ulicy staromodnym wyglądem, wyposażeniem też nie będzie odstawal od współczesnych pojazdów.
        No, ale jak dajesz się ponieść emocjom i napalasz się na nowe, reklamowane, etc. to już twój wybór. Za to płacisz.

    • Masz racje tylko 2 aspekty.

      1. Pojedziesz tym samochodem za 10tys. na drugi koniec Europy ?
      2. Ile dni w skali lat stał na kanale zamiast Ci służyć ?

      Dla mnie te 2 aspekty wykluczają takie podejście.

      Poza tym z zakupem starego i nowego na gw. samochodu jest jak z AC płacisz i masz gw. ze Ci nic nie wyskoczy czy ryzykujesz.
      Znam ludzi którzy nie maja AC na drogie sam.

      Kwestia adrenaliny z jaka chce sie żyć…

      • UsedCarUser

        Spieszę z odpowiedzą.
        1. Jeździłem do wspomnianego już Maroko, do Rosji i na Ukrainę samochodem z 2003 roku (benzynowym z LPG).
        2. Samochód stoi w warsztacie kilka dni w roku (2 w roku przeglądy okresowe).
        3. Auto Casco nie mam.
        4. Sam dołożyłem np. światła do jazdy dziennej (homologowane).

  11. Ok szybkie podliczenie: 10 lat temu nabylem pick-up’a za 80k.Wyprzedaz rocznika, zjechali ze 116 do 80….Oczywiscie bralem za gotowke…..Auto ma 10 lat, na ubezpieczenia wydalem srednio 2 tysie/rok, calosc wyszla po 10 latach 100k, czyli miesiecznie 833 zeta. W aucie oprocz przepalonych zarowek, klockow i tarcz nic nie robione.Na liczniku 150 tysi, diesel bez zadnej dziwnej elektroniki, manualny reduktor. Znajomy z lesniczowki chcial go ode mnie odkupic za 20 tysi….Nie sprzedalem bo wiem co mam i wiem ile jeszcze pojezdze, a w domu takie auto sie przyda.
    2 lata temu decyzja o nowym aucie rodzinnym.To co mi sie podobalo ze wzgledu na wielkosc drogie: od 170k, + dodatki, wyszloby 200 jak nic.Rocznie mam ponad 200k, wiec glupota jest wydac roczne zarobki na auto.No i silniki tylko diesle, a chcialem benzynke.Sprowadzilem z USA ten sam model tylko w benzynce, roczny, 7 tysi na liczniku, zbity reflektor i jakis wgniot na nadkolu.Po zrobieniu i zarejestrowaniu i oplaceniu wszystko razem zamknelo sie w kosztach….110k!!!!Amerykance wiedza jak robic takie auta,jest przestrzenne, automat ma swietne przelozenie, 240 koni robi robote, a spalanie srednie po 30 tysiach km tylko 9 litrow.W tym roku doszedl gaz, przestalem liczyc wydatki na benzynke…..Autem mam zamiar jezdzic kolejne 5-8 lat. Tylko gotowka czlowieki 🙂

  12. Witam
    Obawiam że wszystkie komentarze nie biorą pod uwagę jednej ale bardzo ważnej kwestii – podatków. Leasing czy najem długoterminowy ma przy obecnych przepisach prawa tą zaletę iż cała kwota zakupu/użytkowania jest częścią przychodu. Przypominam iż samochód kupiony jako samochód firmowy może być zaliczony jako koszt uzyskania przychodu tylko do wartości 20000 EUR co na tą chwilę daje nam kwotę ok 86000 PLN (kurs 4,30PLN/EUR). Kwota powyżej tej liczy nie może być zaliczana jako koszt uzyskania przychodu a tym samym nie zyskujemy na odliczeniach podatkowych. W polskich warunkach żaden samochód kupowany na prowadzenie działalności gospodarczej którego wartość przekracza 20 tys EUR nie jest kupowany za gotówkę ponieważ jest po po prostu nieopłacalny podatkowo. Po drugie zakup nowego samochodu za gotówkę lub w kredycie powoduje iż amortyzacja takiego pojazdu wynosi 5 lat co daje nam 20% wartości pojazdu odliczanego rocznie. w przypadku sprzedaży szybszej niż okres 5-lat trzeba się liczyć iż US upomni się o różnice w kwocie amortyzacji. Leasing czy tez najem w tym przypadku jest dużo prostszy – cała rata jest kosztem czyli odliczamy ja od uzyskanego przychodu. i nie ma tutaj problemu z wartościa pojazdu. Ponadto leasing pozwala nam skrócić czas amortyzacji do maksymalnie 2 lat – czyli w przypadku dużych przychodów szybciej odzyskać część podatku. Tak więc powyższe dysputy o wyższości Świąt bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi nie mają najmniejszego sensu ponieważ w polskich warunkach leasing czy najem jest w zasadzie wykorzystywany tylko przy zakupie samochodów przez firmy.
    Najlepszym sposobem w punktu widzenia podatkowego jest zakup za gotówkę lub kredyt samochodu pokazowego z salonu który jest zarejestrowany co najmniej od 6 miesięcy. Dlaczego? ponieważ możemy sobie od razu w koszty wrzucić 40% wartości zakupu, mamy w zasadzie nowy samochód oraz możliwość negocjacji ceny i rabatów – ale to kwestia indywidualna – dla mnie Brama nr 5:)
    Fajny artykuł czekam na arkusz który kwestie podatkowe również weźmie pod uwagę

    • Marcin Kluczek

      Cześć,
      Dzięki za wyczerpujący komentarz. Masz rację. W firmie zaczyna się kalkulacja. Świadomie nie wchodziłem głębiej w ten temat, ponieważ tekst byłby bardzo długi. Poza tym istnieje realna szansa, że limit 20000€ zostanie zastąpiony limitem 150000 zł. Dodatkowo mogą się zmienić przepisy ograniczające zaliczanie kosztów użytkowania pojazdu do kosztów.

      W firmie trzeba sobie odpowiedzieć na szereg pytań:
      – czy auto będzie wykorzystywane w działalności, czy będzie de facto zakupem prywatnym dla właściciela, który skorzysta przy okazji z tarczy podatkowej
      – czy auto jest potrzebne, czy jest kupowane na wyrost (niektórzy upierają się, że BMW podkreśla “wartość” firmy lub po prostu chcą odrobiny luksusu)
      – jaka jest realna stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału
      – czy firma ma duże zasoby gotówkowe w stosunku do potrzeb inwestycyjnych (np freelancerzy na samozatrudnieniu)
      – jak wyglądają plany inwestycyjne na najbliższe lata
      – jak wygląda estymacja przychodów
      – czy koszty i wydatki są stałe, czy będą gwałtowne skoki lub spadki
      – jaka jest forma prowadzonej działalności
      – kto ponosi i jak wysokie są koszty zarządzania flotą aut (lub autem)
      – jak długo ma być wykorzystywane auto
      – jaka jest specyfika wykorzystywania auta
      – czy chcemy wykupić auto
      – jeżeli chcemy wykupić auto czy będziemy nim jeździć, czy “zostanie w rodzinie”, czy w celu odsprzedaży
      – jeżeli będziemy nim jeździć prywatnie czy w ramach działalności (prywatnie wykupione można sprzedać bez podatków po 6 miesiącach podatkowych)
      – jak na nasze plany wpłynęłyby potencjalne zmiany przepisów podatkowych
      itd.

      Temat jest bardzo szeroki i gotówka moim zdaniem najlepsza dla Kowalskiego, może się nie kalkulować w firmie. Nawet jeżeli leży na koncie. Dobry księgowy to skarb, a chłodna głowa to podstawa, bo zakup 2* droższego auta niezależnie od stopnia zaawansowania optymalizacji podatkowej, zawsze będzie spalaniem gotówki.

  13. Wszystko zalezy od tego jak używa się samochodu 😉
    Z ciekawostek podam, że czasami nawet warto rozważyć wynajem krótkoterminowy. Mieszkam obecnie w Irlandii i rozważałam zakup samochodu, tyle że jak się okazało, że firma ubezpieczeniowa wyceniła mi ubezpieczenie na 5 tys. EUR to sobie odpuściłam. Paradoksalnie duuuuuużo bardziej opłacał mi się wynajem krótkoterminowy z wypożyczalni. Co ciekawe cena za dzień w opcji na 2 tygodnie wychodziła najtaniej, dlatego co 2 tygodni wymieniałam samochód na inny 😀 Kiedy gdzies wyjeżdzałam to po prostu samochodu nie wynajmowałam.

    Niestety przeglądając ceny w Polsce wychodzi na to, że w naszym kraju jest drożej. Może z czasem najem zarówno długoterminowy, jak i krótkoterminowy stanie się bardziej popularny i tańszy.

    Ogólnie zamiast posiadania samochodu wolałabym korzystac z wynajmu czy okazjonalnie rozwiazań typu traficar, gdzie samochód wynajmuje sie na minuty czy też najem rowerów/skuterów. Widze, że staje sie to coraz bardziej popularne w Polsce, więc jak juz wrócę do kraju, to mam w planach byc aktywnym użytkownikiem 🙂 Samochód jako rzecz do posiadania na stałe średnio mnie interesuje, niestety opisany w artykule najem długoterminowy tez wydaje się mało atrakcyjny. Ale może z czasem jak stanie się to jeszcze bardziej popularne i zwiększy się konkurencja, to i warunki staną się bardziej atrakcyjne.

    Obecnie moim głownym środkiem transportu jest rower plus okazjonalnie samochód z wypozyczalni.

  14. A może nie do końca na temat ale czy jest możliwy wynajem samochodu na potrzeby działalności od osoby fizycznej nie prowadzącej działalności gospodarczej? Czy są tu jakieś obostrzenia ? Chciałbym wynająć taki samochód od osoby, która ma auto i nie używa. Ja wrzucę sobie w koszty i pytanie czy można , a jeśli można czy są tu jakieś limity ? Kwoty wynajmu itp?

Odpowiedz