Budżet domowy krok po kroku. Część 2 – Dochody oraz wstępny plan wydatków.

95

Prowadzę domowy budżet mojej rodziny od 2009 roku, więc pewnie, gdy to czytacie, myślicie sobie: to długo. I mógłbym się z Wami zgodzić, gdyby nie pewien drobiazg: pieniądze zacząłem zarabiać już w roku 2000. 🙂 A zatem przez pierwszych dziewięć lat zarabiania nie planowałem swoich finansów, pozostawiając wszystko młodzieńczej fantazji, wrodzonej intuicji, spontanicznym pomysłom inwestycyjnym, wrodzonemu wyczuciu i nie wiem czemu tam jeszcze. Efekt był oczywiście łatwy do przewidzenia: im więcej zarabiałem, tym więcej wydawałem. A ponieważ tempo przyrostu wydatków (nazywanych naiwnie „potrzebami”) było wyższe niż tempo przyrostu dochodów, realizowałem klasyczny scenariusz Kena i Barbie, których historię możecie poznać tutaj.

Dziś to tylko wspomnienie, bo zapłaciłem już swój „podatek od głupoty”. Teraz konsekwentne prowadzenie domowego budżetu oraz świadome podejmowanie decyzji, co robić z ciężko zarobionymi pieniędzmi, to dla mnie naturalny i bardzo użyteczny nawyk. Mało które narzędzie tak mi pomaga w podejmowaniu decyzji i realizacji planów, jak właśnie domowy budżet. Dlatego postanowiłem wspólnie z Andrzejem Broszkiewiczem (którego poznaliście w pierwszej części tego cyklu) i oczywiście we współpracy z Wami, opracować cykl artykułów, który z Waszymi komentarzami stanowić będzie prawdziwy arsenał praktycznej wiedzy na ten temat.

 

Jeżeli do tej pory nie miałeś jeszcze okazji zapoznać się z pierwszym artykułem z tego cyklu, zdecydowanie warto zrobić to teraz:
Budżet domowy krok po kroku. Część 1 – Wprowadzenie.

 

Dzisiaj zajmiemy się najbardziej podstawowymi krokami. Zrobimy wstępne podejście do budżetowania dochodów oraz pierwszą przymiarkę do kategoryzowania wydatków. Na dole wpisu czekają na Was filmy instruktażowe oraz Excel do pobrania. Zatem ruszajmy.

 

Jak zapisać w budżecie dochody?

– Nie wiem, jak robić budżet, bo moje zarobki są zmienne. Co kwartał dostaję premię, ale zawsze w innej wysokości.
– Po paru miesiącach wpadam w wyższy próg podatkowy, a potem znów płacę mniejszy ZUS, więc nawet na etacie moje zarobki się wahają.
– Nie mogę prowadzić budżetu, bo jestem przedsiębiorcą. Raz zarabiam więcej, a raz mniej – nie sposób tego przewidzieć.

To częste problemy, przed którymi stają osoby zabierające się pierwszy raz za robienie budżetu. Czasami okazuje się to niestety wystarczającym powodem, by sobie w ogóle odpuścić. Cóż, gdy ktoś nie ma chęci, każda wymówka wystarczy, by zrezygnować.

We wprowadzeniu do tego cyklu napisałem, że budżet domowy to po prostu plan dla naszych pieniędzy. Jego podstawowa i najważniejsza funkcja polega na tym, abyśmy w sposób świadomy, spokojny i przemyślany zdecydowali, na co przeznaczymy nasze pieniądze w kolejnym miesiącu. Właśnie dlatego pierwszym krokiem jest ustalenie, ile pieniędzy mamy do dyspozycji.

Znasz na pewno powiedzenie, że pieniądze powinny dla nas pracować. Są zatem naszymi „pracownikami”, a my planując wydatki, przydzielamy im po prostu konkretne prace do wykonania (spłacić dług, opłacić czynsz, zarabiać odsetki, itp.). Ale zanim będziemy mogli przydzielić zadania, musimy dokładnie wiedzieć, ilu tych „pracowników” mamy, prawda?

Czy jesteśmy w stanie ich policzyć? Jasne, i to w każdym momencie. W tym celu wystarczy:

– policzyć posiadaną gotówkę (czyli pieniądze w portfelu),
– policzyć pieniądze na rachunkach bankowych.

A co z tymi pieniędzmi, które dopiero otrzymamy? Na razie jeszcze nic. Dopiszemy je do naszego budżetu wtedy, gdy wpłyną na nasz rachunek. Jeszcze ich nie ma, więc póki co nie uwzględniamy ich w naszym budżecie. Załóżmy, że dziś dysponujemy następującymi kwotami:

Gotówka: 500 zł
Rachunek bankowy:  1500 zł
Konto oszczędnościowe:  1000 zł
————————-
Razem: 3000 zł

Mamy zatem 3000 zł, którym za chwilę będziemy przydzielać zadania, rozplanowując je pomiędzy poszczególne wydatki. Wracając do naszego porównania z „pracownikami” – obecnie mamy ich dokładnie tylu: 3000. Nie będziemy się na razie zastanawiać,  ilu nowych zatrudni nasz „dział kadr”, tylko skupimy się na znalezieniu optymalnego zajęcia dla tych, którzy są TU i TERAZ.

Zwróćcie uwagę, że takie podejście rozwiązuje problem przewidywania kwot, które dopiero otrzymamy. Otóż w ogóle nie musimy na razie takich szacunków robić. Skoro ich nie ma, to nie ma. Jak będą – dodamy je do naszego budżetu i wtedy będziemy szukać zajęcia również dla nich. Masz nieregularne dochody? Nie ważne. Liczy się to, ile pieniędzy masz teraz. Otrzymujesz premie w zmiennej wysokości? To co? Do budżetu dodasz po prostu kwotę, która faktycznie wpłynie na Twoje konto. Dopóki jej nie ma, to „nie dzielimy skóry na niedźwiedziu” planując, na co ją wydamy. Na bardziej zaawansowane planowanie dochodów przyjdzie oczywiście czas w kolejnych krokach. Na razie jednak zacznijmy od spraw najprostszych.

Pierwszy krok: Podlicz, ile pieniędzy masz TERAZ.

Zanim pokażę, jak to się robi w konkretnym arkuszu, mam dla Was informację na temat aplikacji, z której korzystamy zarówno ja, jak i Andrzej. Wyznaję zasadę pełnej przejrzystości, stąd przeczytajcie proszę tych kilka zdań:

Przez ponad 6 lat prowadziłem swój budżet w zwykłym Excelu. Jednak od lipca 2015 prowadzę go w aplikacji YNAB (skrót od You Need A Budget), która świetnie sprawdza się w moim przypadku, zaoszczędza mi mnóstwo czasu i pozwala znacznie lepiej planować, niż kiedyś. Ogromną zaletą tej aplikacji jest to, że została stworzona przez…księgowych. 🙂 Tacy ludzie doskonale rozumieją, jak zbudować „szczelny” system do zarządzania pieniędzmi. Przetestowałem YNAB solidnie przez te pół roku. Myślę, że powody, dla których korzystam właśnie z tej aplikacji, staną się oczywiste, w miarę jak z jej pomocą będę opisywał metodologię tworzenia domowego budżetu.

Ta aplikacja jest jednak płatna. Twórcy włożyli w nią mnóstwo pracy i oczywiście chcą na tym zarobić. Całkowity, jednorazowy koszt wynosi 60 USD. Dla mnie to niska cena w stosunku do otrzymanej w zamian wartości, ale doskonale rozumiem, że dla części z Was taki wydatek jest duży. Na szczęście znaczną część opisanych tu rzeczy można spokojnie zrobić w zwykłym Excelu, zaś na rynku istnieją również inne aplikacje do robienia domowego budżetu, które dostępne są za darmo.

Równolegle z pokazywaniem poszczególnych kroków w YNAB, będziemy udostępniać również pliki w Excelu, dla osób, które preferują tę formę tworzenia budżetu. Wierzę, że takie podejście będzie zdecydowanie fair.

Jeżeli jednak po którymś wpisie zechcecie się przenieść na YNAB, możecie nabyć tę aplikację ze zniżką w wysokości 10%, korzystając z linku afiliacyjnego na moim blogu. Afiliacja działa tak, że gdy kupicie YNAB za pośrednictwem mojego bloga, jej twórcy obniżą swój przychód o 12 USD (czyli o 20%). Wy zapłacicie za YNAB o 6 USD mniej (zniżka 10%), a drugie 6 USD powędruje do mnie i Andrzeja w formie prowizji.

Moim zdaniem YNAB jest zdecydowanie godny polecenia, ale nie potrafię powiedzieć, czy jest najlepszą aplikacją na rynku. Jak napisałem powyżej, w moim przypadku sprawdza się znakomicie i świetnie nadaje się również do zobrazowania, jak robić domowy budżet.

Oto link afiliacyjny do aplikacji:
-> Skorzystaj ze zniżki 10% na YNAB <-

Zatem w pierwszym kroku zapisujemy po prostu posiadane przez nas TU i TERAZ kwoty pieniędzy. Po ich wprowadzeniu, trzymając się przykładu z pierwszej części wpisu, będzie to wyglądało tak:

 

1

 

Na dole wpisu znajdziecie film instruktażowy pokazujący jak stworzyć te konta w YNAB. We własnych Excelach możecie to zrobić dokładnie tak samo. Bez względu na aplikację – do dyspozycji mamy obecnie konkretną kwotę pieniędzy.

Zwróćcie uwagę na jeszcze jedną sprawę. Większość osób otrzymuje wynagrodzenie pod koniec danego miesiąca. Zatem na początku kolejnego miesiąca zwykle wiemy dokładnie, ile pieniędzy będziemy mogli rozdysponować. Ponieważ jesteśmy dopiero na początku naszego poznawania tajników domowego budżetu, przyjmijmy najprostsze rozwiązanie: mamy ostatni dzień miesiąca, 3000 zł na koncie i teraz będziemy przydzielać im pracę do wykonania w kolejnym miesiącu.

Jakie zadania możemy przydzielić naszym pieniądzom?

 

Nasze pieniądze idą do pracy.

Podstawowa zasada planowania wydatków jest bardzo prosta: jeszcze przed rozpoczęciem danego miesiąca wydajemy nasze pieniądze „na papierze” (w Excelu/aplikacji). Dzięki temu, zanim nowy miesiąc się rozpocznie, w zaciszu własnego domu przydzielamy naszym pieniądzom konkretne zadania. Robimy to w sposób spokojny i przemyślany. Już samo to sprawi, że przeznaczymy je na zdecydowanie ważniejsze cele, niż robiąc to spontanicznie, podczas robienia zakupów.

Wiele osób patrząc na saldo własnego rachunku na początku miesiąca, gdy jest tam ciągle sporo pieniędzy, ma złudne poczucie, że kasy na wszystko wystarczy. Łatwo jest wtedy o spontaniczne wydatki, często zupełnie zbędne. Ale pod koniec miesiąca okazuje się, że do zapłacenia jest jeszcze rata ubezpieczenia OC, albo rozliczenie mediów ze wspólnoty mieszkaniowej, wyższy rachunek za prąd, itd. Co wtedy? Wtedy niestety sięgamy po długi… W ruch idzie karta kredytowa albo limit w rachunku bieżącym. W ten sposób miesiąc kończymy pod kreską, a wiele takich miesięcy prowadzi do tego, że stajemy się coraz biedniejsi. O tym, jak wielką różnicę w poziomie majątku robią takie drobne decyzje, napisałem w tym artykule: Nigdy nie jest za późno by zmienić kurs.

My oczywiście nie chcemy popełniać takich błędów, bo wiemy, że brak planowania to planowanie porażki. Dlatego bierzemy się za planowanie wydatków. Od razu zaznaczam, że robiąc to po raz pierwszy, natraficie na kilka wyzwań:

– wydatków jest sporo, więc zadanie początkowo może trochę przytłaczać,
– o pewnych wydatkach zapewne zapomnimy,
– w przypadku niektórych wydatków, trudno będzie oszacować potrzebne kwoty,
– itp.

Chciałbym, żebyście zdawali sobie sprawę, że to całkowicie naturalne. Pierwszy budżet będzie daleki od doskonałości. Co więcej – nawet dwudziesty czy pięćdziesiąty nie będzie doskonały. Tutaj nie chodzi bowiem o żaden perfekcjonizm, tylko o mądre, spokojne i świadome podejmowanie decyzji związanych z naszymi pieniędzmi. Dzięki planowaniu przestajemy być bezmyślnymi konsumentami, którzy „wyskakują z kasy” na widok fajnej rzeczy na wystawie. Budżet pomaga nam myśleć logicznie.

Z każdym kolejnym miesiącem będzie Wam szło coraz lepiej. Poznacie strukturę swoich miesięcznych wydatków, a po roku będziecie też bardzo dokładnie wiedzieć, kiedy „wyskakują” różnego rodzaju wydatki nieregularne. Będzie szło coraz łatwiej, coraz szybciej, a Wy będziecie coraz lepsi w zarządzaniu własnymi pieniędzmi.

No dobrze, zacznijmy zatem planować wydatki. Tylko od czego zacząć? Podzielić je na różne kategorie? A może zacząć od tych najważniejszych? Jest na to proste rozwiązanie.

 

Hierarchia domowych wydatków.

Przy podejmowaniu decyzji, na co przeznaczyć własne pieniądze, kluczowe jest ustalenie hierarchii naszych wydatków. Które wydatki są najważniejsze? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i każdy z Was szybko znajdzie na nie odpowiedź.

Aby przeżyć, Ty i Twoja rodzina musicie jeść oraz pić – zatem to będą pierwsze pozycje w budżecie. Jeśli ktoś z Twojej rodziny choruje – koszty leczenia i leków stanowić będą kolejną pozycję. Następnie trzeba się ubrać – to będzie kolejna pozycja. Musisz również gdzieś mieszkać – zatem wydatki związane z czynszem, energią elektryczną i ogrzewaniem stanowią kolejną pozycję, itp. I tak krok po kroku tworzymy listę wydatków zgodnie z kolejnością, z jaką będziemy przeznaczać nasze pieniądze na ich sfinansowanie.

Właśnie taką kolejność, opartą na hierarchii, opisałem w mojej książce Jak zadbać o własne finanse? Ustawienie w budżecie swoich wydatków w odpowiedniej hierarchii sprawi, że wydając pieniądze „na papierze”, czyli przydzielając im odpowiednie zadania w kolejnym miesiącu, w pierwszej kolejności zapewnimy finansowanie najbardziej niezbędnych potrzeb.

No właśnie. W tym miejscu warto się zastanowić czym są potrzeby, a czym zachcianki. Pewnie nie raz powiedziałeś sobie „muszę kupić te buty”. Lecz jeśli to jest dziesiąta para w tym roku, to jest to potrzeba (muszę kupić) czy raczej zachcianka (nie muszę, ale chcę)? Kolejną zaletą prowadzenia domowego budżetu jest właśnie to, że pomaga on szybko się zorientować, ile pieniędzy przeznaczamy na potrzeby, a ile na zachcianki czy wręcz rzeczy zbędne. Zajrzyj do piwnicy oraz do swoich szaf, a zobaczysz, ile pieniędzy poszło na rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujesz.

Planowanie swoich wydatków według hierarchii ważności jest bardzo użyteczne. Zapewnia, że pieniądze przeznaczymy na zachcianki i przyjemności dopiero po tym, jak zapewnimy finansowanie dla spraw najważniejszych. Przez lata stosowałem właśnie takie podejście. Nie jest to jednak jedyny sposób.

 

Dzielenie wydatków na kategorie.

Nasze umysły lubią kategoryzować wydatki i łączyć je w podobne do siebie kategorie. Na przykład kategoria „Jedzenie i picie” zawierać może zarówno wydatki na zwykłe posiłki, dzięki którym po prostu żyjemy, jak również wyjścia do restauracji, co robimy dla czystej przyjemności lub w celach biznesowych. Posługując się listą wydatków opartą jedynie na hierarchii ważności, pozycja „Posiłki” będzie na samej górze budżetu, a pozycja „Wyjścia do restauracji” będzie pod koniec naszej bardzo długiej listy wydatków. To może okazać się czasem kłopotliwe, na przykład gdy chcemy znaleźć odpowiedź na pytanie, ile przejedliśmy w danym miesiącu 😉

Dlatego obecnie jestem zwolennikiem takiego planowania wydatków, które godzi ze sobą te dwa podejścia. Pozwala ułożyć wydatki w odpowiedniej hierarchii, a jednocześnie łączy je w kategorie, do których szybko możemy dotrzeć. Czas już pokazać to na przykładzie.

 

Połączenie hierarchii i kategorii wydatków.

Od pewnego czasu stosuję następujące podejście do planowania podatków:

1) Ustalam główne kategorie dla moich wydatków, ustawiając je w kolejności od najważniejszej do najmniej ważnej.

2) W ramach danej kategorii dopisuję szczegółowe podkategorie, również ustawiając je w kolejności od najważniejszej do najmniej ważnej.

Jeśli brzmi to dla Was zbyt technicznie, wyjaśnię to w ciągu minuty i wszystko stanie się jasne. Główne kategorie wydatków, ustawione od najważniejszej (na którą na pewno mieć muszę pieniądze) do najmniej ważnej to w moim przypadku:

  • Jedzenie i Picie
  • Koszty leczenia i leki
  • Mieszkanie
  • Transport
  • Kredyty i pożyczki
  • Ubrania
  • Dodatkowe wydatki na dzieci
    – itp. (celowo nie wymieniam dalej, bo tym się zajmiemy w kolejnych odcinkach i wspólnie stworzymy tę listę w oparciu o Wasze kategorie).

W ramach każdej z tych kategorii wymieniam konkretne podkategorie, również ustawiając je w kolejności od najważniejszej, do najmniej ważnej. Na przykład w przypadku kategorii „Jedzenie i picie” mogłoby to wyglądać tak:

  • Jedzenie i picie:
    – zakupy spożywcze do domu
    – jedzenie na mieście
    – lunche biznesowe
    – słodycze, przekąski, alkohol
    – jedzenie na mieście z rodziną

Im niżej na liście jest dana pozycja, tym mniej jest ona potrzebą a bardziej zachcianką. Dlatego łatwiej ją ograniczyć lub całkowicie z niej zrezygnować.  Zapewnić pieniądze na zakupy spożywcze do domu trzeba zawsze – więc ta pozycja widnieje na samej górze. Ale w danym miesiącu w ogóle nie muszę wychodzić z rodziną na miasto, by zjeść posiłek poza domem. Z tego najłatwiej jest zrezygnować, gdy zajdzie taka potrzeba.

Tak to wygląda na etapie tworzenia kategorii wydatków w aplikacji YNAB:

 

kategorie budzet domowy

 

Widać na razie „zwinięte” główne kategorie budżetu (w dodatku jeszcze nie wszystkie) oraz przykładowe podkategorie. Na samej górze widzimy natomiast, że do rozplanowania mamy nasze 3000 zł.

No dobrze. Artykuł i tak wyszedł długi, więc pora go kończyć. W kolejnym odcinku zdefiniujemy dokładnie konkretne kategorie i podkategorie wydatków, a później będziemy wspólnie planować przeznaczenie konkretnych kwot na dane cele.

Jak już zapowiedziałem wcześniej, pragniemy tworzyć ten cykl wspólnie z Wami. Nie mamy z Andrzejem monopolu na wiedzę. Co więcej – jestem przekonany, że wszyscy sporo się nauczymy od siebie nawzajem. Prawda jest taka, że budżet domowy każdy z nas musi dopasować do siebie, zaś te artykuły maja być po prostu inspiracją oraz źródłem pomysłów. Dzielmy się radami co można robić lepiej, sprawniej i mądrzej, bo dzięki temu każdy z nas na tym skorzysta. 🙂

W tej części mam do Was taką prośbę: podzielcie się w komentarzach Waszymi listami wydatków (nie chodzi o kwoty, tylko o podział na kategorie i podkategorie). Jak je dzielicie, jak kategoryzujecie, co w Waszym przypadku się sprawdza, a co nie? Na tej podstawie przygotujemy kolejny wpis.I najważniejsze: jeżeli macie jakiekolwiek pytania do dzisiejszego wpisu – koniecznie je zadawajcie.

 

A teraz oddaję głos Andrzejowi.

Cześć 🙂

Tu Andrzej Broszkiewicz. Podzieliliśmy się z Marcinem pracą w taki sposób, że wspólne tworzymy plan wpisu i scenariusz filmu, następnie Marcin opisuje część teoretyczną, a ja nagrywam według gotowego scenariusza filmy pokazujące działanie YNAB i dodatkowo współtworzę z Wami plik xls.

Dlatego teraz zapraszam Was do obejrzenia dwóch filmów:

 

Część 1: Ile pieniędzy masz TERAZ?

Tu zobaczycie jak stworzyć plik budżetu oraz dodać posiadane środki:
Część 2: Jak dodać kategorie wydatków?

A tutaj pierwsze kroki w tworzeniu kategorii wydatków:

Choć filmy pokazują wszystko na przykładzie YNAB-a, te same operacje można przeprowadzić w Excelu. Oczywiście załączamy obiecany plik xls, nad którym wspólnie z Wami pracujemy. Znajdziecie w nim również zakładki, które będziemy opisywać w kolejnych artykułach z tego cyklu. Na razie kluczowe są:

– Zakładka posiadane środki:

 

twoje srodki budzet domowy

– Zakładka „Wydatki”:

 

wydatki w budzecie domowym

 

A cały plik w jego obecnej wersji możecie pobrać tutaj:

 

-> Pobierz obecną wersję Budżetu w Excelu.

 

Chciałem Wam jeszcze napisać, że jesteście niesamowici 🙂 Bardzo dziękujemy za ogromny odzew z Waszej strony. Rady i sprawdzone przez Was sposoby na prowadzenie budżetu domowego, są bardzo pomocne. Szczególnie dziękuję wszystkim osobom, które przesłały do nas pliki Excel, w których prowadzicie swoje budżety domowe. Specjalne podziękowania należą się dla:

  • Marcina K.
  • Marcjanny P.
  • Rafała G.
  • Dawida T.

Nie napisałem nazwisk, bo nie wiem czy wyrazicie zgodę? Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzu, dopiszemy 🙂

Już zaczynamy pracę nad kolejnym odcinkiem cyklu o budżecie domowym, a im więcej propozycji i pomysłów otrzymamy od Was, tym lepiej dopasujemy treść do Waszych potrzeb.

Życzymy Wam bardzo miłego dnia i czekamy niecierpliwie na Wasze pytania i komentarze 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze95 komentarzy

  1. Dodatkowym źródłem zarobku może być jeszcze moneyback, którego nie ma na liście. Z drugiej strony, lista kategorii dochodów jest tak duża, że z powodzeniem można którąś z nich nadpisać, bądź umieścić jako inne na samym dole.

  2. Wiatajcie Marcinie i Andrzeju. Świetnie, że prowadzicie taki cykl. W moim przypadku budżet wiele pomógł o gdzie mogę, to go polecam ☺ Moje kategorie z biegiem czasu-to juz bodajże 3lub 4 wersja budżetu -zmiejszaly sie. Mam teraz takie: 1.Pomoc charytatywny 2.Oszczednosci (zgodnie z planem Marcina-teraz poduszka bezpieczenstwa), 3.Opłaty i rachunki (wszystkie stale oplaty schodzace z konta), 4.jedzenie (podkategorie:jedzenie w domu,restauracje, dostawy)5.higiena (czyli chemia,Art. Sanitarne,leki-przestałam wydzielac tu podkategorie,bo nie były to wielkie wydatki), 6.Dzieci(zabawki,ubrania,kieszonkowe, zaj dodatkowe) 7.Inne (rozrywka,transport,ubrania, rzeczy do domu,prezenty,inne), 8.FWN
    To chyba wszystkie kategorie. .. ☺

    • Cześć Aniu,

      Bardzo dziękuję. U mnie tez z czasem kategorie ewoluowały. Właśnie o to chodzi, aby dostosowywać budżet stopniowo do swoich potrzeb.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Witaj Aniu,
      Dziękuję 🙂 Fajnie czytać, jak kolejna osoba czuje na własnej skórze pozytywne efekty prowadzenia budżetu. Poczucie, gdy odzyskujemy kontrolę nad sytuacją – bezcenne.

  3. Przez jakiś czas prowadziłam budżet w Excelu, potem korzystałam z systemu kategoryzowania wydatków w nowym interfejsie Mbanku (dużo płacę kartą), a teraz przerzuciłam się na Google Docs – dzięki temu mam dostęp do arkusza z wielu urządzeń. Lista kategorii ewoluowała z czasem, teraz są to: opłaty stałe (wynajem, parking, telefon, kredyt studencki), oszczędności, żywność domowa, jedzenie poza domem, zwierzęta (dzieci jeszcze nie mam 😉 ), paliwo, przejazdy (komunikacja miejska i taksówki), zdrowie, chemia i kosmetyki, prezenty i wsparcie, odzież i obuwie, rozrywka i hobby, alkohol i imprezy, słodycze, opłaty i odsetki (do śledzenia opłat za konta i karty). Podkategorii nie używam 😉

    • Cześć Monika,
      Dziękuję za komentarz.
      W kolejnym odcinku postaramy się pokazać szczegółowe podejście do kategoryzowania wydatków w taki sposób, aby jak najlepiej odzwierciedlały naszą konkretną sytuację życiową.

      Fajny pomysł z tym, aby plik trzymać na dysku dostępnym w każdej chwili.

      • To nie jest najlepszy pomysł.

        GoogleDocs to narzędzie, które pozwala USA na prowadzenie permanentnej inwigilacji także poza swoim krajem. Jak widać, ludzie świetnie się na to łapią.
        Nasze domowe wydatki, stany kont… powinny być danymi chronionymi przez nas, o ile oczywiście „jest co chronić”.

        Polecam jednak poczciwy Excel bez OneDrive, lub Open/LibreOffice i przesyłanie sobie plików e-mailem z pominięciem amerykańskich serwerów.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Monika,
      Jesteś dobrym przykładem, że warto wypróbować różne rozwiązania, zanim znajdziemy takie, które spełni nasze oczekiwania. Fajnie, że o tym napisałaś, dziękuję 🙂

  4. Ja od około 2óch lat spisuję wydatki w kontomierzu – wiem, że jest opcja pobrania danych z banku, ale to mnie nie przekonuje, więc wpisuję wszystko ręcznie. Dużo mi to dało, ale niestety budżetu nie robiłam. Dopiero od 2-3 miesięcy się do tego przymierzam – jest taka opcja w kontomierzu, ale póki co robię taki ogólny podział w excelu, z przeznaczeniem pieniędzy, na koniec miesiąca sprawdzam, jak to wyszło. Jednak zamierzam podejść do tego solidniej z Waszymi artykułami 🙂

    • Cześć Kasia,

      Przyznam, że również wolę sam zapisywać operacje niż pozwalać jakimkolwiek programom na bezpośredni dostęp do moich rachunków bankowych 😉

      Spisywanie wydatków, a PLANOWANIE z pomocą budżetu to faktycznie różne sprawy. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym odcinkiem naszego cyklu będzie to coraz łatwiejsze 🙂

  5. Fetyszujesz budżet. Nie jest prawda ze bez budżetu popadamy w tarapaty finansowe. Znam sporo osób, które w życiu żadnego budżetu nie prowadziły, a jakoś długów nie mają.
    W zetknięciu z życiem każde planowanie diabli biorą.

    • Jasio,

      Nie fetyszyzuję budżetu. Nigdzie nie napisałem również, że bez budżetu popadamy w długi i również znam sporo osób, które nie robią budżetu.
      Da się? Tak.

      Sęk w tym, że mnie nie satysfakcjonuje tylko to, żeby nie mieć długów. Ja chcę szybko i sprawnie poprawiać sytuację finansową mojej rodziny, bogacić się i przeznaczać pieniądze na ważne dla mnie cele – jak choćby realizacja marzeń. I tutaj od kilku lat budżet znakomicie mi pomaga. Dlatego dzielę się tym z Wami.

      Dzięki budżetowi zarządzamy naszymi pieniędzmi LEPIEJ. Pozwala nam on podejmować bardziej przemyślane i świadome decyzje, a dzięki temu SZYBCIEJ realizować cele finansowe. To dlatego, że pieniądze przestają przeciekać nam między palcami.

      Znasz chociaż jedną firmę, która przez lata odnosi rynkowe sukcesy, a nie zarządza świadomie swoimi finansami?

      Czy da się realizować cele finansowe bez budżetu? Jasne. Ale z budżetem będzie wielokrotnie łatwiej i szybciej.

      • Patrz pierwszy akapit. Tudzież twierdzisz ze brak planowania to planowanie porażki. Planowanie długoterminowe kończy się albo zmianą planu i stworzeniem nowego albo kurczowym trzymaniem się planu czyli porażką.
        Ile znasz prognoz gospodarczych które się sprawdziły ?
        Poprawa sytuacji finansowej zależy od tego ile zarabiamy i ile wydajemy, a nie od budżetu.
        Poza tym idę o zakład ze większość czytelników bloga nie stosuje tych wszystkich zasad ani nie chce im się uczyć robienia tabelek w excelu czy obsługi innego programu. Zwyczajnie nie maja czasu czy chęci, a jak przeczytają o wydaniu ponad 2 stów, żeby wpisywac liczby to tylko się popukają w głowę.

        • Jasio,

          Planowanie i prognozowanie – to nie to samo.
          Budżet na 1 miesiąc – to nie jest planowanie długoterminowe.
          To, ze większość osób nie planuje swoich finansów – to dla mnie argument ZA planowaniem. Większość jest przecież…biedna.

          Zrobiłeś kiedykolwiek swój budżet?

          • Uważam, ale to jest tylko moje zdanie, że zaczynanie swojej przygody od zrobienia tabelki i spisywania wszystkich wydatków jest fajne na 2 miesiące po czym się nudzi. Jeśli zastosuje się kaizen czyli postępowanie małymi kroczkami zapoczątkuje to ewolucję a nie rewolucję, a ta trwa znacznie dłużej :P. Piszę to na podstawie moje go przykładu. Najpierw spisywałem wydatki za prąd i wodę. Po roku komórkę i internet. itd .
            Siła małych kroków – bo gdzie nam się śpieszy ?

            • Co do zasady lubię postępowanie w rodzaju Kaizen.
              Jednak ktoś, kto tonie w długach, lub nie ma odłożonej poduszki bezpieczeństwa, nie bardzo może pozwolić sobie na poświęcenie całego roku na naukę budżetowania.
              Pewnie w zależności od sytuacji każdy musi znaleźć swoją metodę. Ja robię budżet od 6 lat i ze względu na ogromne postępy – nie nudzi mi się wcale. Wprost przeciwnie 😉

              • Czytając komentarze to widać nie wszyscy mają tyle samozaparcia, aby od razu zacząć wszystko planować i kontrolować. Większość osób – w tym ja – nie lubi drastycznych zmian. Poza tym piszesz – nie odbierz tego jak atak na siebie – , że nie ma roku na naukę budżetowania, a do tej pory wiele osób nie robiło tego wcale. Coś to jest niespójnie logicznie. Bo gdzie tym ludziom się śpieszy ? Do spłacenia kredytu, czy utworzenia „poduszki bezpieczeństwa” nie trzeba robić budżetu domowego. Poza tym, czy przez te 6 lat niczego w budżecie niczego nie poprawiłeś ? Cały czas wygląda to tak jak zaprojektowałeś od pierwszego dnia ?

                • Kaizen,
                  Myślę, że po kolejnych odcinkach cyklu łatwiej będzie mi wyjaśnić moje podejście do budżetu. Jak już załapie się ogólną zasadę, to później jego przygotowanie jest naprawdę proste.
                  Dlatego proponuję wrócić do naszej rozmowy za kilka odcinków – wtedy będziesz miał lepszy przegląd sytuacji i ponownie będziesz mógł stwierdzić, czy jest w tym jakaś niespójność.

          • Nigdy. I nie zamierzam. Wole sobie pospać, poczytać książkę, pójść na rower i zrobić parę innych pożyteczniejszych dla mnie rzeczy.

            Przez 2-3 miesiące spisywałem wydatki – pieniędzy od tego mi nie przybyło. W dodatku kupiłem coś na mieście za gotówkę i potem za nic nie mogłem sobie przypomnieć ile to ja dokładnie wydałem. Frustrujące. Dlatego to olałem.

            Wolę prostsze metody – np.: co kwartał, pół roku spisuje sobie ile jest pieniędzy w banku, wartość funduszy, obligacji, itp. (generalnie pieniądz i ekwiwalenty). Widać czy rośne czy maleje. To taki wskaźnik sprawdzający czy ewentualnie (!) masz się bliżej zainteresować gdzie ta forsa ucieka.
            Wydatki stałe, miesięczne – wystarczy raz zrobić tabelę z datami płatności.
            W zupełności mi to wystarcza.

            • jesteś prawdopodobnie ignorantem który większość tego co ma dostał od rodziców w tym pewnie pracę :] nie krytykuj ucz się !!!!

  6. Ja mam po prostu kategorię „Przyjemności”. Tam są książki, kino, ale też pociąg, którym jadę zobaczyć się z przyjaciółką kilkaset km dalej – choć transport jest w innej kategorii. Generalnie to różne koszty (podzielone na podkategorie), których ponosić nie muszę.

    Na podstawie danych z przeszłości dot. tego, ile wydałam w ramach poszczególnych kategorii ustalam prognozę, ile muszę przeznaczyć na te kategorie w przyszłości. Dlatego wygodniej mi mieć tam tylko te wydatki, które muszę ponosić, a zachcianki i przyjemności mieć zgrupowane osobno.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Joanna,
      Myślę, że kategoria Przyjemności to jedna z ważniejszych kategorii w naszym budżecie. Piszę to bez przesady. Jesteśmy ludźmi i nie można dać się zwariować. Dobrze jest mieć pieniądze, które możemy wydać bez wyrzutów sumienia i tłumaczenia się. Dobry plan wydatków daje taki komfort.

  7. Dobry dzionek!
    Milo, ze jest juz kolejny odcinek (wczoraj od 16 odswiezalam strone co godzine…) Widze, ze przygotowanie takiego posta wymaga czasu, mimo to bardzo prosze nie wystawiac naszej/mojej cierpliwosci na taka probe! 😉
    Podstawy juz poznalam. To dobrze. Rozumiem, ze spisywanie wydatkow mnie nie ominie, jesli chce widziec, gdzie mi kasa ucieka.
    Jesli chodzi o tworzenie podkategorii, to kazdemu wg uznania – ja moge zrobic ekstra zakladke dla kota..?
    Jestem bardzo entuzjastycznie nastawiona do tego projektu, ale obawiam sie, ze pokladam w nim zbyt duze nadzieje. W koncu samo przepisywanie bonow kasowych nie sprawi, ze stane sie bogata. Trzeba bedzie zrobic ciecia! A ze ja jestem ekstremistka, to istnieje niebezpieczenstwo, ze teraz przegne w druga strone. Bardzo tego nie chce. Uslyszalam kiedys taki malo apetyczny tekst: „on jest tak oszczedny, ze az gowno spod siebie wyjada”. To naturalnie przenosnia, ale jakze wymowna. Boje sie, ze zatrace radosc zycia w pogoni za dodatkowymi oszczednosciami. Czy ktos mnie rozumie? Zdaje sie, ze moj problem lezy w glowie, nie w portfelu. I ten problem tez musze jakos rozwiazac. Ma ktos pomysl, albo dobra rade? Czy mozna sie cieszyc prowadzac budzet domowy? Mozna miec z tego frajde? Mnie chyba nie rajcuje sam fakt posiadania pieniedzy. Mnie kreci swiadomosc, co moge z nimi zrobic.
    Ten komentarz pewnie nie wniesie zbyt wiele w sam proces tworzenia kolejnych postow, ale jesli Wasz projekt nie przewiduje zakladki „NAGRODA”, to moze warto by ja dodac 🙂
    Pozdrawiam
    i czekam na wiecej.

    • Cześć Rozrzutna,
      Tak, przygotowanie potrwało dłużej niż planowałem. Teraz powinno iść sprawniej, bo przetarliśmy szlaki z oprogramowaniem do robienia filmów 🙂
      Co do osoby, która powiedziała: „on jest tak oszczędny, ze aż gówno spod siebie wyjada” – ciekawe jak wygląda stan jej finansów?… 🙂

      W budżetowaniu nie chodzi wyłącznie o oszczędzanie. To mit. Chodzi o to, aby wydawać pieniądze świadomie, na rzeczy i sprawy, które są dla nas ważne.
      Dzięki świadomemu planowaniu w tym roku spłaciłem do zera kredyt hipoteczny – to był przejaw oszczędzania.
      Ale wydałem też sporo pieniędzy na fantastyczne podróże – bo wcześniej je odłożyłem.
      Tak właśnie podchodzę do budżetowania: to jest plan dla moich pieniędzy, który sprawia, że robią to, co ja chcę, a nie to, do czego namawiają mnie zastępy marketingowców 🙂
      A pozycja „przyjemności” w budżecie jest bardzo ważna 🙂 Poruszymy to wkrótce.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Rozrzutna,
      Twój komentarz jest bardzo motywujący, dziękuję 🙂

      Co do Twoich obaw. Doskonale Cię rozumiem, sam borykałem się, na początku mojej przygody z budżetem domowym, z wątpliwościami czy nie stanę się sknerą. Okazało się, że obawy były nieuzasadnione. Po pierwsze oszczędny, a sknera to dwie różne rzeczy. Po drugie cięcia robimy w jednym miejscu po to, aby móc wydać pieniądze na inne rzeczy, które są dla nas ważniejsze. Jeśli trzymamy pieniądze na koncie to nie dlatego, że patrzenie na nie nas uspokaja 😉 Poza nielicznymi wyjątkami, powodem jest konkretny cel na który oszczędzamy.
      Pomysł z kategorią Nagroda, super!

      Prosisz o radę? Wsiadaj z nami do pociągu o nazwie Budżet domowy i przekonaj się sama jaka to frajda. Jestem przekonany, że pod koniec cyklu, sama będziesz zachęcała innych czytelników do podróży 🙂

  8. trwa właśnie drugi miesiąc kiedy spisuje wydatki. planować będę później, na razie muszę wiedzieć, gdzie nam umyka ja. próbowałam juz aplikacji, programów, exe la i jakoś nie szło, teraz używam po prostu papieru i długopisu i nareszcie się udaje! kategorii mam dużo, ale nie ustaliłam żadnej hierarchii może powinnam…. rachunki, samochód, jedzenie, hobby moje i meza, syn, chemia, artykuły do domu, prezenty, inne

    • Warto korzystać z excelów (polecam google drive – bo dostępne zawsze online, na dowolnym komputerze). Próbuj też planować – ja tak zrobiłem w pierwszym miesiącu wpisując kwoty, które WYDAWAŁO mi się, że wydajemy na określone kategorie…
      Odkrycie ile naprawdę wydajemy było… hm… wartościowym przeżyciem. 🙂 Choć niezbyt miłym na początku.

      A kategorie finalnie zacząłem cały czas zmniejszać – DOM (jedzenie, rachunki, zakupy, wyposażenie), ZWIERZAKI, TRANSPORT (naprawy, paliwo, parkingi, bilety), INNE (związane z działalnością) i tyle.

      • To „odkrycie” ile naprawdę wydajemy jest często bardzo bolesne 🙂
        Ale pozwala łatwo zidentyfikować wydatki, które możemy przyciąć praktycznie bez większego wysiłku.

        Stąd powiedzenie: zrobić budżet, to jak samemu dać sobie podwyżkę. Więcej pieniędzy zostaje w kieszeni, więc efekt netto jak przy zwiększonych dochodach 🙂

    • Cześć Kaśka,
      Jeśli sprawdza się po prostu kartka papieru – to wystarczy. John D. Rockefeller prowadził zapis wszystkich swoich wydatków w zwykłym notesie 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Kaśka,
      Fajnie, że zaczęłaś, najtrudniejsze za Tobą. Dwa miesiące spisywania wydatków to solidna podstawa, aby postawić kolejny krok – plan. Śledź koniecznie kolejny wpis.
      Trzymam kciuki za Twój budżet! 🙂

    • Sympans,

      Dziękuję za merytoryczny komentarz. Proponuję przeczytać artykuł – tam są podane motywy.
      Piszę o aplikacji, z której od ponad pół roku korzystam i jestem z niej bardzo zadowolony. Gdy spotkaliśmy się z Andrzejem okazało się, że on również testował różne rozwiązania i ostatecznie najlepiej w jego przypadku sprawdza się YNAB. Tak zrodził się pomysł na wspólny cykl.

      Czy Ty korzystasz z programu, który nam poleciłeś?

      • Tak i nie. Dopóki prowadziłem budżet domowy, robiłem to właśnie w tym programie. Zarządzałem też przy jego pomocy wszystkimi rachunkami bankowymi, a mam ich kilkanaście.

        Z czasem doszedłem jednak do wniosku, że to – przynajmniej w moim wypadku – strata czasu i dałem sobie spokój. Wolę poświęcić więcej czasu na zarabianie niż na ewidencję dochodów i wydatków.

  9. Jak zawsze super napisane. Ja osobiście korzystam z Microsoft Money do kontrolowania wydatków, natomiast budżetowanie robię w EXCELU korzystając po części z Twoich zaleceń (z małymi zmianami). Do kategorii wydatków sugeruję dopisać: ARTYKUŁY CHEMICZNE (podgrupy: higiena osobista, środki czyszczące) DAROWIZNY, HAZARD (np. lotto itp), REMONT (domu, mieszkania itp), EDUKACJA (podgrupy: Szkoła, kursy, itp) W MM mogę dodatkowo każdy koszt przypisać do określonej grupy np. JA, ŻONA, DZIECI. Następnie korzystając z filtrów można wyciągać wnioski i przenosić to na kolejny budżet. Z zawodu zajmuję się kontrolingiem finansowym więc jestem trochę skrzywiony w tym zakresie, ale to (budżetowanie) naprawdę działa. Podobnie jak ty na początku przez kilka lat działałem jak Ken ale przyszło otrzeźwienie kilka lat temu, na blogi (Twój i Michała) wpadłem już w miarę „ukształtowany” ale dają one tak pozytywną energię że wciąż wracam aby podładować akumulatory 😉 Pozdrawiam, życzę powodzenia i dziękuję za to co robisz.

    • Cześć Artur,
      Twoje doświadczenie zdecydowanie przyda się przy kolejnych odcinkach cyklu. Już dziś zapraszam do dzielenia się uwagami 🙂

  10. Bardzo się cieszę z kolejnego odcinka i tego, że mogłam dodać swoje 3 grosze 😉
    Im więcej osób będzie pracowało nad ostatecznym kształtem budżetu, tym bardziej będzie przydatny dla innych. A o to chodzi, by się dzielić wiedzą.
    No i z mojego osobistego punktu widzenia: nie jestem sknerą, a świadome wydawanie kasy daje mi ogromną frajdę! I dzięki temu czuję się wolna 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Marcjanna,
      „daje mi ogromną frajdę”, „czuję się wolna” – chyba nie ma lepszej zachęty, by zacząć przygodę z budżetem. Jeszcze raz dziękuję 🙂

    • O, serio? To podnosi na duchu 🙂
      Chociaz swiadomosc, ze „nie powinnam wydawac na to, bo musze miec na tamto” brzmi dla mnie ograniczajaco, nie wyzwalajaco…
      No, ale slowo sie rzeklo, kobylka u plotu. Rodzina juz wie, ze mama przestaje szastac forsa, dziecko zaczyna byc edukowane (3 sloiczki tez juz pomalowane :-D), a maz, jesli bedzie nadal karmiony tak, jak lubi, tez bedzie mnie wspieral, bo on z tych bardziej oszczednych.
      Szczerze mowiac az sie ciesze na przygode z budzetowaniem! Mam nadzieje, ze za rok bede mogla pochwalic sie sukcesami.

  11. Hej Marcinie & Andrzeju!
    Przeczytałem artykuł (więcej niż raz) plus komentarze i Twoje odpowiedzi. Ależ Ty masz Marcinie cierpliwość 😉
    Nigdy chyba nie zrozumiem tej częstej cechy u niektórych, jaką jest próba „ujednolicenia” wszystkiego. JA coś robię właśnie tak, więc TY też tak musisz.
    Tymczasem siłą takich blogów jak Twój jest to, że są trochę jak supermarket. Mamy całe masy konkretnych porad i wskazówek, z których możemy sobie wybrać co jest nam potrzebne i co do nas pasuje. Nie każde rozwiązanie jest najlepsze w naszej sytuacji, nie każde nam odpowiada – i bardzo dobrze!
    Ja osobiście korzystam z WorkFlowy do notowania wydatków plus Google Docs z arkuszem podsumowującym miesiące i gra. Ważne jest tylko to, żeby grało – dla nas. Nic więcej.
    A o sile prowadzenia budżetu można się przekonać dopiero, kiedy się go naprawdę zacznie prowadzić (wraz ze spisywaniem wydatków). Mnie 4 miesiące zajęło dopracowanie tego tak, żeby poświęcać dziennie tylko 2 minuty plus raz na miesiąc godzinę lub dwie. Wszystko w tak uproszczonej i minimalistycznej wersji, że prościej się nie da. I teraz to po prostu bajka, to co się dzieje z moimi finansami (a dzięki temu z moim życiem) jest po prostu super.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne „odcinki”. Szczególnie interesuje mnie kwestia „Przyjemności i rozrywka”.

  12. Hej,

    poniżej moje kategorie w YNAB. Nie są idealne, ale na chwilę obecną nic lepszego nie ustawiłem. Podobało mi się Marcinie twoje podejście do planowania kategorii w kontekście hierarchii. Będę musiał temat przemyśleć u siebie 🙂

    Kategoria: Podkategoria
    (po angielsku, bo uczę się języka i staram się wszystko nazywać po angielsku nawet jeśli z błędami, więc wybacz 😉 )

    Business:Licenses
    Car:Car Insurance
    Car:Car Maintenance
    Car:Car Repairs
    Car:Car Wash and Cosmetics
    Car:Gasoline
    Car:Parking Charges
    Children:Attractions for Children
    Children:Kindergarten
    Children:Parents Council
    Children:Stationery
    Children:Toys
    Debt:Car Payment
    Education:Courses and Training
    Education:Educational Books
    Education:Languages Learning
    Education:Studies
    Electronics:Accessories
    Electronics:Appliances
    Electronics:Computers
    Electronics:Gadgets
    Electronics:RTV
    Electronics:Software
    Everyday Expenses:Beverage
    Everyday Expenses:Clothing
    Everyday Expenses:Eating Out
    Everyday Expenses:Groceries
    Everyday Expenses:Medical
    Everyday Expenses:Sweets
    Givings:Birthday
    Givings:Christmas
    Givings:Church
    Givings:Easter
    Givings:Name Day
    Givings:Other Events
    Home:Garden
    Home:Furnishings
    Home:Home Insurance
    Home:Maintenance
    Home:Repairs
    Home:Renovation of The First Floor
    Home:Tools
    Household Goods:AGD
    Household Goods:Cleaners
    Household Goods:Cosmetics
    Household Goods:Hygiene
    Household Goods:Knick-knacks For The Kitchen
    Leisure and Hobby:Books
    Leisure and Hobby:Cinema
    Leisure and Hobby:Clubbing
    Leisure and Hobby:DVD’s
    Leisure and Hobby:Games
    Leisure and Hobby:Music
    Leisure and Hobby:Newspapers and Magazines
    Leisure and Hobby:Numismatics
    Leisure and Hobby:Sports
    Loans fo Friends: XXX
    Monthly Bills:Bank Charges
    Monthly Bills:Internet
    Monthly Bills:Cable TV
    Monthly Bills:Electricity
    Monthly Bills:Water and Wastewater
    Monthly Bills:Natural Gas
    Monthly Bills:Garbage
    Monthly Bills:RTV Subscription
    Monthly Bills:Taxes
    Other Expenses:Gambling
    Other Expenses:Office Supplies
    Other Expenses:Penalties
    Other Expenses:Unknown
    Other Expenses:Haberdashery
    Other Expenses:Candles
    Other Expenses:Batteries
    Rainy Day Funds:Emergency Fund
    Rainy Day Funds:Security Fund
    Savings Goals:Alexandra’s Future
    Savings Goals:Barbara’s Future
    Savings Goals:Home Renovation
    Savings Goals:New Car
    Savings Goals:Retirement
    Savings Goals:Superb’s Second Rate
    Savings Goals:Vacation
    Services:Photography
    Services:Repair of Household Appliances
    Services:Mail
    Services:Courier
    Services:Barber
    Services:Beautican
    Services:Life Insurance
    Services:Laundry
    Services:Taxi
    Services:Tips
    Services:Public Transport
    Services:Xero and Printing
    Services:Stamp Duty
    Services:Carpets
    Services:Santa Claus
    Settlements with the in-laws:Electricity
    Settlements with the in-laws:Mortgage
    Settlements with the in-laws:Natural Gas
    Settlements with the in-laws:Rent
    Settlements with the in-laws:Taxes
    Settlements with the in-laws:Upc

  13. Cześć, chciałam się podzielić ewolucją jednej z kategorii w moim budżecie. Wcześniej próbowałam oddzielać „chemię domową” od „jedzenia”, ale mi się odwidziało i połączyłam te kategorie. Czemu? Bo to są dość często zakupy w jednym sklepie w ramach jednych zakupów (np. mleko sojowe w Rossmanie, a plyn do naczyń supermarkecie). Nazywa się to teraz u mnie „jedzenie i podstawy” 😉 Tak czy inaczej to są wydatki stałe, potrzeby, a więc nie zauważyłam minusów tego połączenia.

    • Moim zdaniem to ma sens: nie zrezygnujemy ani z chleba, ani z papieru toaletowego, wiec wpisywanie obu zakupow do jednej kategorii (np. podstawy) pokaze nam, ile faktycznie na te podstawowe potrzeby miesiecznie wydajemy. Jak ktos bardzo chce, moze zrobic z tego podkategorie, ale ja osobiscie wolalabym upraszczac, niz komplikowac i rozmieniac sie na drobne.
      Za to u mnie osobna kategoria musialyby byc kosmetyki, ktore tak naprawde nie sa potrzeba… (Nie wierze, ze to napisalam! 😀 )

  14. Ja to chyba zawsze pod prąd 😛
    Lubię moje szczegółowe kategorie i wcale nie zamierzam ich uogólniać. Rachunki stałe – jedzenie – jedzenie na mieście – śmieci (czyli słodycze, słone przekąski, brzydkie napoje) – alkohol – chemia – kosmetyki – transport – Junior – ubrania – inne.
    [Dodatkowo jeśli chodzi o dokumentację wydatków, w tym roku robiłam eksperyment, żeby zobaczyć na co dokładnie w poszczególnych kategoriach wydajemy pieniądze (czyli na przykład zakupy jedzeniowe rozpracowałam na zupełnie drobne kategorie – pieczywo/mięso/nabiał etc). Wiem, że to nie jest dla każdego… właściwie dla niewielu osób. Bo takie dokładne spisywanie wymaga jednak samodyscypliny i wysiłku… ale widzę efekty :)]

    Nigdy nie stosowałam jednak hierarchizacji w budżecie. Zobaczę czy mi się to sprawdzi. Dziękuję za tę podpowiedź 🙂

  15. Cześć,

    Dziękuję, że pracujecie również nade mną, żebym miał coraz lepszą kontrolę nad swoimi finansami 🙂 Czasem budżet domowy można porównać do małej firmy, szczególnie jeśli ktoś prowadzi różnego rodzaju inwestycje. Bardzo pomocny będzie dla mnie przykład jak w aplikacji którą opisujecie prowadzić jedno, dwa… mieszkania które wynajmujemy. Czy każda z takich inwestycji opisana by była jako oddzielny budżet, czy wszystko można mądrze opisać w ramach jednego? Jestem w takiej sytuacji i opieram się na Excelu, ale może czas pójść o krok wyżej? 🙂 Będę wdzięczny jeśli w późniejszych częściach Waszego poradnika uwzględnicie takie, albo dużo bardziej skomplikowane przykłady 🙂

  16. Tak jak wspomnieliście w artykule każdy ma swój sposób prowadzenia budżetu sprawdzałem wiele programów i moim zdaniem najlepiej się sprawdza nasz rodzimy kontomierz, wręcz jestem jego fanem. Ma jedną bardzo fajną funkcję potrafi zaciągać nasze konta bankowe i dzielić je na kategorie. Dlatego posługuję się wszędzie gdzie mogę płatnościami kartą, staram się unikać gotówki.
    Czy jak się nie widzi pieniędzy i posługuje się tylko kartą wydaje się więcej? Moim zdaniem nie ma różnicy kwestia prowadzenia na bieżąco budżetu.
    Co do kontomierza moim zdaniem jest jeden minus tej metody że płatności są pobierane w momencie księgowania transakcji przez bank a nie w momencie płacenia co powoduje że na niektóre tranzakcie czeka się parę dni i zdarzyło się parę razy że nie mogłem sobie przypomnieć co to za płatność.
    Po waszym artykule zmieniłem troszkę moją listę obecnie wygląda tak:
    1. Wydatki codzienne – a. Spożywcze, b. Jedzenie na mieście, c. Słodycze,przekąski,alkohol
    2. Płatności – a. Czynsz mieszkaniowy, b. Telefon komórkowy, c. Internet i TV, d. Prąd e. Opłaty i prowizje bankowe f. Spłata raty (na samym końcu tej kategorii bo nie mam obecnie rat)
    3. Podatki – a. ZUS b. PIT4 c. Podatek od nieruchomości d. PCC
    4. Oszczędzanie i inwestycje – a. IKZE b. IKE c. Regularne oszczędzanie (opcja w mBanku pobiera od każdej transakcji procent na osobne konto bankowe) d. Fundusz inwestycyjny
    5. Mieszkanie a. Chemia b. Remont i rozbudowa c. Meble, sprzęt, wyposażenie d. Ubezpieczenie mieszkania
    6. Osobiste – a. Kosmetyki i higiena osobista, b. Bilety,taxi,parkowanie c. Edukacja i rozwój osobisty d. Fryzjer e. Gazety i czasopisma f. Odzież i obuwie g. Elektronika i oprogramowanie h. Sport i. Inne osobiste
    7. Rozrywka i wakacje a. Restauracje,puby,kluby b. Filmy,gry,płyty c. Książki,kino,teatr d.Wyjazdy,podróże,wakacje e. Inne formy rozrywki
    8. Prezenty i darowizny – a. Prezenty b. Charytatywne
    9. Samochód – a. Paliwo b. Serwis i części c. OC/AC d. Mandaty
    10. Zdrowie – a. Lekarstwa b. Wizyta u lekarza
    11. Działalność gospodarcza – a. Księgowość b. Marketing c. Internet, serwery,domeny c. Zaopatrzenie biura d. Inne usługi biznesowe

    Mam dodatkową klasyfikację która nie wpływa na całokształt budżetu ale jest niezbędna ze względu na prowadzenie budżetu na stronie kontomierz

    12. Przepływy finansowe – a. Spłata karty kredytowej b. Udzielenie pożyczki c. Przelew środków d. Wypłata z bankomatu

    Dziękuję i do następnego artykułu w tej serii 🙂

    • A jak wygląda sytuacja z bezpieczeństwem danych używając kontomierza? Mam wątpliwości, skoro program ma wgląd we wszystkie Twoje transakcje… Czy przesadzam i wyolbrzymiam? 🙂

      Bardzo mi się podobają Twoje kategorie! Bardzo! Chyba zmodyfikuje swój budżet 🙂

      • Na stronie jest cała zakładka dotycząca bezpieczeństwa warto ją przeczytać. Ja korzystam z automatycznych wyciągów już parę lat nigdy nie było żadnych problemów związanych z bezpieczeństwem. Jest również możliwość ręcznego importowania plików dla ostrożnych ale nigdy tego nie testowałem.

        Co do kategorii Dziękuję moim zdaniem na obecnym etapie mojego życia jest optymalnie, na pewno z czasem będzie ewaluował 🙂

        PS. Jest też fajna opcja w kontomierzu że np. kupuję w sklepie spożywkę i chemię płacę kartą po czym dzielę ten rachunek na odpowiednie kategorie.

  17. Andrzej Broszkiewicz

    Bardzo dziękujemy za tak szeroki odzew i dzielenie się wiedzą. Widać wiele pracy włożonej w Wasze listy kategorii. Bardzo różne podejścia, które opisujecie świetnie ilustrują, że skuteczne zarządzanie finansami osobistymi ma wiele twarzy i każda droga może być równie dobra .
    Prosimy o więcej! 🙂

  18. Małgorzata

    Od kilku dni śledzę artykuły na tym blogu – niektóre są bardzo ciekawe. Wybrałam dla siebie prezent pod choinkę – książkę napisaną przez Marcina 😉 Temat robienia szczegółowych wydatków jest mi obcy choć go nie neguję. Trzy miesiące poświęcam na przetestowanie nowej sytuacji a dokładniej dodatkowego czynnika, który stanie się moim stałym wydatkiem – czyli np. ile kosztuje małe dziecko? Nie polecam nikomu swojej metody, którą ja stosuję w finansach by pieniądze mi w życiu „nie uciekały”. W moim przypadku jest niezawodna ale tylko dlatego, że kocham realizowanie planów i celów długoterminowych. Od 11 lat stosuję w życiu zasadę:
    – raz w roku robię zakupy w sklepach odzieżowych – koszt X
    – raz w roku kupuję środki chemiczne do domu oraz środki higieniczne – koszt Y
    – raz w roku kupuję karmę dla moich dwóch kotów – koszt Z
    – raz w tygodniu uzupełniam jedzenie i środki higieniczne dla dziecka do ustalonej stałej kwoty
    – raz w tygodniu robię zakupy spożywcze do ustalonej stałej kwoty

    Roczne zakupy kosztują mnie od wielu lat tyle samo. Pozawalają też bardzo dużo zaoszczędzić.

    Dodatkowo w życiu stosuję zasadę nie płacenia za kino, teatr, kwiaty doniczkowe i sadzonki ogrodowe. Każdy kto mnie zna wie, że na urodziny, w ramach podziękowań albo innych okoliczności preferuję tylko takie prezenty. W tym temacie doszłam do takiej perfekcji, że w tym roku musieliśmy z mężem sprzedać ponad 20 biletów do kina… bo nie byliśmy w stanie ich wszystkich wykorzystać… Kwiatów doniczkowych mam ponad 50 – większość z nich to okazałe egzemplarze.

    Gdy robiłam wyprawkę dla dziecka dałam ogłoszenie wśród znajomych, że odkupię wózek (konkretnej firmy), fotelik samochodowy (też konkretnej firmy) i komplet ubranek dla niemowlaka. Wózek kupiłam przez internet bo nikt nie chciał mi go sprzedać za tyle co ja chciałam za niego zapłacić. Ubranka kupiłam od koleżanki, która chciała szybko pozbyć się rzeczy po swoich dzieciach (chłopcu i dziewczynce). Ponieważ próbowała sprzedać używane rzeczy przez internet (przez rok czasu) ale bez większych rezultatów to cieszyła się gdy ja jej zaproponowałam odkupienie wszystkich rzeczy (bez względu na płeć). Kupiłam rzeczy dla dziecka od 0-5 lat za symboliczną kwotę 150 zł i 6 biletów do kina. Prawie 400 ubranek, w tym ok. 30 sukienek, 15 kurtek, 5 kombinezonów. Dzięki takiemu rozwiązaniu powstał dodatkowy komfort: piorę dziecku rzeczy raz na tydzień dzięki czemu zaoszczędzam czas i pieniądz 😉

    Jestem typem skąpca dlatego „kolorowe i wystawne” życie do mnie nie przemawia. Ale jestem też typem inwestora. To powoduje, że mogę wydać „ostatniego grosza” na ziemię, budowę, dom czy mieszkanie. Z racji tych dwóch cech charakteru bardzo pilnuję swoich finansów i nigdy nie przepłacam przy kupnie. Nieruchomości kupuję tylko w kryzysie.

    Na studiach i przed małżeństwem stosowałam jeszcze jedną zasadę dzięki, której można bardzo szybko odkładać kapitał. W trakcie studiów dziennych na PP pracowałam na pół etatu w firmie sprzedającej okna i dorabiałam na korepetycjach. Po studiach pracowałam jako nauczyciel w szkole i uczelni. Dodatkowo dorabiałam jako agent nieruchomości i na korepetycjach (tutaj już tylko dla studentów). Całą pensję przelewałam na konto oszczędnościowe. Utrzymywałam się tylko z pracy dodatkowej. Dziś mam męża i trochę zmieniłam tą zasadę bo mamy dwie pensje i dziecko, które potrzebuje obojga rodziców. Ale mimo tego potrafię odłożyć 70% naszych dochodów na inwestycje a za 30% dochodów żyć sobie spokojnie.

    Dwa ostatnie akapity napisałam po to żeby ktoś kto czyta mój komentarz nie myślał, że żyję tak bo nie starcza mi do pierwszego 😉

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Małgorzata,
      Widać, że oszczędzanie i świadome zarządzanie własnymi finansami masz we krwi 🙂 Dziękuję za tak szczegółowe opisanie własnych sposobów na prowadzenie budżetu domowego.
      Zapraszamy do śledzenia kolejnych wpisów.

    • Nie przemawiaja do mnie zakupy raz w roku ,srodki czystosci np. Nie wiem gdzie mialabym to trzymac,papier toaletowy na rok to pol szafy a gdzie proszki i reszta?Albo ubrania raz w roku….

  19. Podziwiam ludzi, którzy potrafią regularnie notować wszystkie wydatki i prowadzić budżet. Jeżeli komuś udaje się to robić przez całe lata, to naprawdę wielkie brawa.

    Nigdy nie prowadziłem notatek budżetowych – kieruję się prostą zasadą, że kupuję generalnie to czego naprawdę potrzebuję. Z naciskiem na ‚potrzebuję’. Owszem, np. podczas wakacji zwalniam się z przesadnego czuwania nad wydatkami, ale potem powrót do dyscypliny. Jeżeli jest promocja na coś czego nie potrzebuję, to taka promocja dla mnie nie istnieje. Przy zakupach, zwłaszcza ‚grubszych’ rzeczy, dokładnie analizuję wszystkie dostępne oferty i wybieram najkorzystniejszą. Nadwyżki finansowe od lat inwestuję we własną firmę oraz nieruchomości.

  20. Cześć,
    chciałbym poprowadzić budżet razem z żoną. Mam dwa pytania natury technicznej odnośnie YNAB.
    1. Czy wykupując jedną licencje, możemy korzystać z różnych urządzeń jednocześnie (mobilnych i stacjonarnych), zachowując aktualność danych na wszystkich urządzeniach? (chmura).
    2. Czy lepiej zalożyć dwa oddzielne budżety czy poprowadzić jeden wspólny? A jak dwa oddzielne, to czy to jest możliwie na jednej licencji?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Gamineros,
      1. W licencji użytkownika (EULA) twórcy YNAB-a piszą:
      „Grant of License. The Author hereby grants to you (an individual) the revocable, personal, non-exclusive, and nontransferable right to install and activate the Software on multiple computers, as well as multiple operating systems, solely for your personal use.”
      Roszerzają to też w FAQ na swojej stronie.

      Odpowiedź na Twoje pytanie:
      Możesz zainstalować YNAB-a na dowolnej ilość urządzeń pod warunkiem, że używasz go dla własnego użytku w ramach jednego domostwa.

      2. Budżetów możesz tworzyć dowolną ilość w ramach jednej licencji. Zalecam zdecydowanie prowadzenie jednego budżetu. Temat wspólnego prowadzenia budżetu będzie też tematem jednego z kolejnych wpisów.

  21. Hej Marcinie. Na wstępie pozdrawiam, nie ukrywam ze powoli dzięki Tobie wychodzę z tarapatów ale niestety trwa to długo, bo na początku miałem same długi i konsumpcję na bieżąco, teraz kiedy uda mi się wreszcie coś zagospodarować, to dostaję od przeszłości kopa. Jednakże dalej próbujemy z Żoną dać radę – moze coś robimy nie tak? W każdym razie chciałem się Ciebie zapytać, co zrobić jeśli jedyny pewny dochód to umowa o pracę mojej żony i stanowi to pokrycie ok. 70% wydatków z grupy pierwszej? Jak zaplanować miesiąc? Ja robię w ten sposób, że budujemy ekonimiczny budżet i wpisuję w dochodach, to co mi wpada i jeśli uda nam się coś więcej zarobić to odkładam, jednakże zawsze kończy się tak, że wpada wielka potrzeba (awaryjna) i pieniądze idą nie na fundusz bezpeiczeństwa a właśnie na te koszty. Co robić w takim przypadku?

    Pozdrawiam

    • Roman,
      3 najważniejsze priorytety dla Ciebie na tym etapie:
      1) Zwiększyć dochód
      2) Zwiększyć dochód
      3) Zwiększyć dochód

      Wszystko opiera się na prostym równaniu:
      ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

      Cięcie wydatków na początku drogi jest bardzo ważne. Ale wydatki możemy wyciąć tylko do pewnego poziomu. Najważniejsze, kluczowe zadanie, to zwiększanie dochodów. Za wszelką cenę.
      Może znajdziesz odrobinę inspiracji tutaj:
      Jak zwiększyć swoje zarobki?

  22. Witaj Marcinie,
    Bardzo dobry wpis,osobiscie nie prowadze budżetu w formie pisemnej raczej ogarniam mentalnie☺.w styczniu przeprowadzam sie do nowego domu i doszlam do wniosku ze jest to perfect moment by zaczac SPISYWAC I PLANOWAC budżet. Zobaczymy….

  23. Cześć Marcin!
    Nie rozumiem dlaczego stan konta oszczędnościowego należy wpisać do źródeł dochodu? Stan naszych oszczędności to wynik naszych wcześniejszych decyzji finansowych, a do źródeł dochodu zaliczamy to co wpłynęło na nasze konto w bieżącym miesiącu. Budżet robię od roku. Korzystam ze wzoru z Twojej książki. Stan kont oszczędnościowych to jedna z pozycji po stronie aktywów przy podliczeniu wartości netto. Oszczędności wpisuję w budżecie jako wydatek gdyż kwoty te znikają z mojego rachunku ROR. Rozumiem, że może chodzić o sytuację gdy wydajemy oszczędności zgodnie z celem, na który oszczędzaliśmy. To co proponujesz w tym wpisie nie pokrywa mi się z tym co piszesz na ten temat w swojej książce.

    • Zapewne chodziło o odsetki z konta oszczędnościowego, jak również o to, ze kwota z konta oszczędnościowego jest ” ruchoma” tzn możesz je przeznaczyć na inwestycje generujące kolejne aktywa.

    • Cześć Dawid,
      Dziękuję za komentarz. Faktycznie – nie wytłumaczyłem tego dość precyzyjnie w tym wpisie – stanie się to bardziej jasne w kolejnych. Wszystkie środki, które obecnie „wciągnęliśmy” do budżetu, to pieniądze, które mają zostać wykorzystane do rozdysponowania w kolejnym miesiącu. Chodzi np. o sytuację, w której mamy 3000 zł, ale część trzymamy na koncie oszczędnościowym jedynie przejściowo, by wszystkie środki nie leżały na nieoprocentowanym rachunku bankowym. W tym sensie nie traktuję tego konta oszczędnościowego jako miejsca do gromadzenia „oszczędności na przyszłość”, a jedynie jako „techniczny rachunek”, gdzie na jakiś czas ulokowałem przejściowe nadwyżki. Los tych pieniędzy będzie taki, że już wkrótce powędrują na rachunek bieżący, a stamtąd na różne cele. Kolejne wpisy wszystko wyjaśnią – to dopiero początek. Jeszcze raz dziękuję za zwrócenie na to uwagi.

  24. Dobry wieczór,
    bardzo fajnie że pojawia się taki artykuł, a właściwie seria artykułów. Jak ostatnio przejrzałem swoją zawodową aktywność (znaczy od kiedy już zarabiam) minęło prawie 20 lat. Od dwóch lat staram się spisywać wydatki i tworzyć budżet.
    Z czystym sumieniem polecę także książkę Marcina, wydatek nie jest duży a korzyści płynące są spore.

    Przetestowałem sporo programów do budżetowania i koszt 50$ nie jest wygórowany, chociaż na rynku są moim zdaniem lepsze programy. Pamiętajmy, że program Excel nie jest programem darmowym, za roczną sunskrypcję trzeba zapłacić 500 (pakiet Office) PLN co stanowi większy wydatek. Można jednak za darmo używać wersji webowej Office ale to nie to samo.

    • „Przetestowałem sporo programów do budżetowania i koszt 50$ nie jest wygórowany, chociaż na rynku są moim zdaniem lepsze programy. ”
      Polecisz coś jeszcze?

      • Używam teraz AceMoney jej koszt to 39$ ale jakbym mógł to kupiłbym Quicken za taką samą kwotę. Tego drugiego niestety nie kupimy w Polsce 🙁 a szkoda

  25. Faktycznie, prowadząc własną firmę, własną działalność gospodarczą trudno o zaplanowanie budżetu. Ja jednak staram się każdego stawiać przed sobą celę które zamierzam osiągnąć danego roku a więc poza np. spłatą rat kredytu hipotecznego również jakiś cel związany z zakupem nowych mebli czy co kilka lat zmiana samochodu na inny model. Każdego roku wyznaczam sobie jakiś większy cel który staram się zrealizować (a więc i zgromadzić na ten cel odpowiednie finanse). W tym roku był to remont 2 pokoi a przy okazji remontu również wymiana wszystkich drzwi wewnętrznych. Człowiek od razu lepiej się czuje jeśli uda mu się taki cel osiągnąć. Prowadząc swoją działalność nie wychodzi jednak zawsze tak jakby się chciało. Co miesiąc trzeba płacić Zusy, podatki raz mniejsze raz większe, nie wspominając o innych rodzinnych wydatkach..

  26. Od dłuższego czasu korzystam z aplikacji Kontomierz.pl.
    Jestem bardzo zadowolony z możliwości śledzenia wszystkich form oszczędzania w jednym miejscu (gotówka, konta, lokaty, skarbonki, fundusze, złoto… ), ale testując YNAB wydaje mi się, że budżetowanie w Kontomierzu sprzawdza się gorzej.
    Możecie coś więcej powiedzieć o tym jak „przechowywać” informację o różnych aktywach (sam Marcinie napisałeś artykuł o posiadaniu oszczędności w złocie) w aplikacji YNAB?
    Wygląda na to, że aktywa sumują się w budżecie do wydania na dany miesiąc, a ja przecież nie zapłacę Krugerrandem, albo środkami z lokaty w McDonald’s. 😉
    Trochę to mylące, a zależy mi, aby informacje o finansach trzymać w jednym miejscu.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Jacek,
      Zadałeś bardzo dobre pytanie.
      W YNAB wyróżniamy dwa typy kont. „W” i „poza” budżetem (on/off budget accounts). Dzięki temu program automatycznie liczy naszą wartość netto. Jednocześnie mamy też możliwość oddzielenia od budżetu miesięcznego aktywów tj. samochód, mieszkanie, a nawet oszczędności, chociaż w przypadku tych ostatnich zależy to już od podejścia i konkretnego przeznaczenia takich środków.
      Odpowiadając na Twoje pytanie, nie wszystkie wprowadzone konta/środki/aktywa będą „do wydania na dany miesiąc”.
      Prosimy o cierpliwość i zapraszamy do śledzenia kolejnych wpisów w których wyjaśnimy powyższe zagadnienie.

  27. używałem ynaba ze 2 lata temu. Aplikacja bardzo mi się podoba ale IMHO jest dla ludzi z problemami finansowymi którym pieniądze przeciekają nie wiadomo gdzie albo żyją od 1 do 1. Ja mam spore nadwyżki i jak przyjdzie wypłata to od razu przelewam część kasy na fundusze, konta oszcz. itd Jest to ok 50% za reszte żyję. Przez parę m-cy prowadziłem ewidencje, miałem 4-5 głównych kategorii jak w twojej książce, I po paru miesiącach ewidencjonowania wydatków doszedłem do wniosku że nie ma dla mnie znaczenia że na jedzenie wydałem x a w następnym miesiącu x + 100 zł. Teraz od nowego roku myślę właśnie żeby ponownie zacząć z ynabem hmm nie wiem dlaczego to chyba hobby 😉 ale spróbować systemu ekera. Prostota ma większą szansę na trwałość. Nie widzę tylko banku z dobrą ofertą który pozwoliłby za założenie kilku kont
    BTW warto robić backupy jeżeli używa się dropboksa, na forum opisywane są przypadki zepsucia sie bazy

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Heniek,
      Gratulacje za wytrwałość w prowadzeniu budżetu przez kilka miesięcy. Wiele osób, mimo chęci, nawet nie zaczyna, a zdanie o budżecie domowym opierają na tym, co mówią inni.
      YNAB sprawdza się świetnie, aby przestać żyć od pierwszego do pierwszego, pomaga pozbyć się zobowiązań, ale doskonale nadaje się też dla osób, które skupiają się na oszczędzaniu, nie mając kredytów.
      W YNAB możesz wpisać swoje wszystkie aktywa, co pozwala Ci monitorować własną wartość netto. Doskonale nadaje się do śledzenia swoich celów finansowych (osobne kategorie dla konkretnych celów, notatki, śledzenie postępów za pomocą raportów). Zachęcam do wypróbowania.
      Samo spisywanie wydatków, wielu osobom pozwala wychwycić złe nawyki zakupowe. Czasami dopiero jak prześledzimy, na co dokładnie wydajemy, uświadamiamy sobie, że warto coś zmienić w naszych finansach. Wniosek z tego, że bardzo świadomie wydajesz pieniądze.
      Podobnie do Ciebie, jestem zwolennikiem robienia kopii zapasowych ważnych plików, chociaż problemów z synchronizacją YNAB-a z Dropbox-em nie miałem. Jeśli dobrze kojarzę, ostatnimi czasy ukazała się aktualizacja dla YNAB-a, naprawiająca ewentualne problemy synchronizacji w chmurze.

      Trzymam kciuki za drugie podejście 🙂
      Gdybyś miał jakiekolwiek pytania, pisz śmiało w komentarzach pod wpisami.

  28. Dla mnie kategoria zwierzaki jest niezwykle istotna. Wydatki na te kategorię są istotna częścią mojego budżetu. Pies musi dostać jeść jak każdy członek rodziny, lekarz, ubezpieczenie.

    Konto gotówka
    Kiedyś korzystałem z MM i zrezygnowałem z konta gotówka. Ponieważ miałem tylko jedno konto ROR i wszystkie pieniądze przepływały i tak przez ten rachunek. Irytowały mnie transfery miedzy ror a gotówką. Po tym względem lobię proste rozwiązania.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Popieram, w moim przypadku kot jest maskotką rodziny i wszyscy o niego dbają. Nie zabrakło też odpowiedniej kategorii, aby nie przesadzić z rozpieszczaniem 😉

      Konta gotówka dłuugo nie doceniałem. Kiedy już się zdecydowałem, poczułem, jakbym wszedł na kolejny poziom zarządzania finansami. Pozwoliło mi to uszczelnić przepływ pieniędzy i tym sposobem udało mi się uwolnić od karty kredytowej. To ważny element i nie musi oznaczać od razu wpisywania wszystkiego co do grosza.
      Oczywiście sprawa ma się inaczej, jeśli wszystko płacimy kartą 🙂

      • Staram się płacić kartą jednak jak słusznie zwróciłeś uwagę chyba najwięcej pieniędzy ucieka mi w małych gotówkowych transakcjach.
        Muszę to rozmienić jeszcze raz 🙂

  29. Cześć Marcin!
    Prowadzę budżet osobisty od ponad 3 lat i zgadzam się z Tobą całkowicie, że to pierwszy krok do budowania kapitału i bogactwa. Kiedy zaczynałam przygodę z budżetem, nie miałam żadnych oszczędności, mimo że zarabiałam bardzo przyzwoicie. Spisanie stałych kosztów i porównanie ich z dochodami uświadomiło mi, że powinnam miesięcznie odkładać całkiem okrągłą sumkę, która do tej pory ulatniała się na zachcianki. To było dla mnie jak zimny prysznic 🙂
    Od tamtej pory udało mi się zgromadzić całkiem spory kapitał, z czego mam ogromną satysfakcję 🙂
    Jako narzędzia używam spersonalizowanego szablonu w Excelu, który sama sobie przygotowałam. Wyznaję zasadę, że im prościej, tym lepiej, także w moim budżecie znajdują się tylko 2 główne kategorie wydatków, w ramach których wyróżniam jeszcze kilka podkategorii:
    1. Wydatki pierwszej potrzeby
    – czynsz
    – Internet
    – zakupy spożywcze
    – prąd
    – paliwo
    – itp.
    2. Wydatki drugiej potrzeby
    – odzież i obuwie
    – prasa i książki
    – jedzenie na mieście
    – taxi
    -itp.
    Pozdrawiam i czekam na dalsze odcinki 🙂

  30. Witam Panowie,
    trafiłam na ten artykuł przypadkowo ale już wiem, że będę czekać na kolejne wpisy. Stawiam swoje pierwsze kroki w utrzymaniu się „na własną rękę” i doszłam do wniosku że nie panuję nad moimi wydatkami. Kontrolowanie nad wydatkami pomaga mi, płacenie kartą i konto internetowe. Jeden z banków ( nie chce podawać nazwy) pomaga klientowi i w nowej aplikacji przedstawia bardzo czytelny obraz wydatków. System weryfikuje wszystkie przelewy oraz przedstawia prognozę wydatków na kolejny miesiąc. Cały czas testuje jak bank pomaga mi odlalesć się w przychodach i rozchodach osobistych pieniedzy.
    Mam nadzieję, że po dawce wiedzy przekazanej na tym blogu razem z stawianiem pierwszych kroków w pracy również opanuję domowy-osobisty budżet.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć dorotkA,
      Z tego co piszesz, zaczynasz dopiero pracę zawodową. Można tylko pozazdrościć świadomości w tak młodym wieku. Ja potrzebowałem na to kilka lat. Gratuluję i trzymam kciuki za pierwszy budżet! 🙂
      Zapraszamy do śledzenia kolejnych wpisów.

  31. Ciekawy artykuł. Pozwoli lepiej planować budżet domowy. Mamy z żoną taki sposób, że raz co 2-3 miesiące zapisujemy w excelu wszystkie wydatki i dochody. Dosłownie, wszystko nawet przysłowiowe zapałki. W ten sposób można w ciekawy sposób uzmysłowić sobie ile człowiek trwoni pieniędzy na zupełnie niepotrzebne rzeczy. Polecam, szczególnie dla tych oszczędnych 🙂

  32. Za sprawą bloga wróciłam do spisywania wydatków. Po kilku miesiącach wiedząc ile wydawałam, już mogę przewidzieć, ile tego mogę potrzebować w skali roku, a tym samym zaplanować, ile pieniędzy potrzebuję na daną kategorię, a ile było zbędnym wydatkiem. Mieszkam obecnie sama, więc mam miejsce na jednorazowy zakup dużego opakowania np. kapsułek do prania czy dużej butli płynu do prania na cały rok, jak Małgorzata.

  33. Nie mogę doczekać się nowych wpisów. Czy pojawienie się nowej wersji YNAB skomplikowało wam projekt? Mam głęboka nadzieję że nie.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Hej Dawid T,
      Zastanawialiśmy się z Marcinem co zrobić ze zmianą o której piszesz. Wstępne odczucia do webowej wersji YNAB-a są lekko sceptyczne. Zobaczymy jak będzie to wyglądało dalej.
      W chwili obecnej najprawdopodobniej będziemy kontynuowali cykl w YNAB 4, tak jak dotychczas. Tę aplikację dobrze znamy i sprawdziła się w boju.
      Niedługo pojawi się kolejny wpis 🙂

  34. Świetny cykl! Tego mi było trzeba. Od dwóch lat prowadzę budżet domowy, ale na początku zapisywałam w nim jedynie otrzymane wpływy i ponoszone wydatki. Dzięki Marcinowi w tym roku dodałam zakładkę „Plan budżetowy”. Staram się jak mogę ale daleko mi do perfekcji w tym temacie. Kupuję rzeczy nieprzewidziane w budżecie itp. Dzięki temu cyklowi na pewno się poprawię 🙂 Dziękuję!

  35. Dzięki za wartościową wiedzę, jaką przekazujesz, sam od kilku lat prowadzę budżet, a pomimo tego zawsze się coś czym zainspirujesz do zmiany i dopracowania budżetu jeszcze lepiej pod własne wymagania 🙂

    Aplikacja YNAB wygląda ciekawie, chętnie przetestuje (ostatnio korzystałem z aplikacji Money na osx/ios). Co do samej aplikacji YNAB – przydałaby się aktualizacja we wpisie dotycząca zmian w cenniku. Z tego co widzę, zmieniona została forma licencji na abonament 5$ miesięcznie lub 50$ rocznie, co dość mocno zwiększa koszt użytkowania programu w dłuższej perspektywie.

  36. Michał,
    uwielbiam Twojego bloga. Twoja książka nie dość, że pomogła mi spłacić wszystkie kredyty (a było tego ok 150 000 zł – temat na cały wpis, albo cykl 😉 ), to jeszcze pozwoliła ulepić małą kulę śnieżną oszczędzania, która zaczęła rosnąć szybciej, niż kiedykolwiek mógłbym się spodziewać. Więc dziękuję Ci ogromnie – chyba troszkę mnie uratowałeś 🙂

    Ale w tym wpisie mnie poruszyłeś, aż muszę coś skrobnąć od siebie.

    Napisałeś, że często ludzie nie prowadzą budżetu tłumacząc to np. tym, że są przedsiębiorcami:
    „Nie mogę prowadzić budżetu, bo jestem przedsiębiorcą. Raz zarabiam więcej, a raz mniej – nie sposób tego przewidzieć.”
    Sam jestem przedsiębiorcą i wypracowanie budżetu było dla mnie okropnie trudne, zajęło mi wiele miesięcy, więc wiem, jak ciężka jest to praca.

    Poradziłeś:
    „pierwszym krokiem jest ustalenie, ile pieniędzy mamy do dyspozycji.”
    Tak, jest to prawda, ale dla przedsiębiorcy jest to naprawdę trudne.

    Napisałeś dalej:
    „Czy jesteśmy w stanie ich policzyć? Jasne, i to w każdym momencie. W tym celu wystarczy:
    – policzyć posiadaną gotówkę (czyli pieniądze w portfelu),
    – policzyć pieniądze na rachunkach bankowych.
    A co z tymi pieniędzmi, które dopiero otrzymamy? Na razie jeszcze nic. „

    Poczułem się prawie urażony ;). Michale jest to takie uproszczenie, które może doprowadzić firmę wręcz do bankructwa! Jest tak w wielu wypadkach. Nadpłynność finansowa przy rosnącym obrocie zabiła wiele małych przedsiębiorstw nieliczących dokładnie ile mają pieniędzy. I absolutnie nie jest to takie proste jak napisałeś.
    Spróbuję to wyjaśnić na przykładzie:
    Załóżmy, że prowadzę skład budowlany. Kupiłem węgiel, załóżmy za 10 tyś zł, z terminem płatności 30 dni na fakturze. Sprzedałem go za 12 tyś zł za gotówkę. Ile mam pieniędzy?

    1. W mocnym uproszczeniu, tym z Twojego wpisu, mam 12 tyś zł. Jest to absolutna nieprawda!
    2. Można by to trochę skomplikować i założyć, że powstał dług na 10 tyś – no bo będę musiał tą fakturę zapłacić. Więc mam niby 2 tyś zł. To i tak nie prawda.
    3. Od kwoty 2 tyś zł muszę zapłacić podatki. VAT i dochodowy. Wystarczy je odliczyć? Niby tak, ale jeśli np. węgiel musiałem przywieźć własnym autem mogę odliczyć koszty tego auta, paliwa itd. Będzie tego mniej
    4. Muszę zapłacić ZUS w tym miesiącu. Na razie z tej transakcji w zasadzie na niego mi nie starczy.
    Idąc dalej: sam sprzedałem węgiel czy mam pracowników? Co z innymi kosztami: księgowość, plac na składowanie węgla, prądy itd. Itp.

    Teoretycznie mam w ręku 12 tyś zł, a tak naprawdę mogę być na minusie. Określenie budżetu w przypadku przedsiębiorcy jest naprawdę trudne.

    Ja wypracowałem swój system. Może nie jest idealny, ale trochę u mnie działa. Tutaj opiszę jak określam ile mam dzisiaj pieniędzy:

    Na plus liczę:
    + stan gotówki – oczywiste
    + stan kont bankowych – oczywiste
    + remanent towarów w cenach netto – no bo to moje, jest na sprzedaż
    + to ile są mi winni klienci na fakturach z terminem płatności – należności – te pieniądze niedługo powinny się u mnie pojawić
    + wystawione dokumenty WZ na klientów, ale jeszcze nie zafakturowane – za to pieniądze dostanę po wystawieniu faktury

    Na minus liczę:
    – to ile jestem winny dostawcom – zobowiązania – bo jeszcze im nie zapłaciłem, ale to w końcu nastąpi
    – wartość wpłaconych przez klientów zaliczek – bo dostałem od nich pieniądze, ale jeszcze nic za to nie dostali – jestem im je „winny”
    – wartość podatków do zapłaty na dzień dzisiejszy

    Oczywiście do obliczania większości tych rzeczy niezbędny jest program magazynowo-księgowy. Ale dopiero sumując i odejmując te kwoty jestem w stanie określić ile mam dzisiaj pieniędzy.

    Do tego są koszty stałe. Każdego dnia liczę ile zarobiłem dzisiaj, w tym miesiącu, ile jeszcze zostało kosztów stałych do opłacenia w tym miesiącu. Wiem dzięki temu w jakim miejscu finansowym się znajduję.

    To co zarobię w danym miesiącu może być dopiero budżetowane na miesiąc następny.

    Wygląda to strasznie, ale po dopracowaniu zajmuje mi to 5 minut dziennie. Warto, na prawdę warto przysiąść do czegoś takiego.

    A niejednokrotnie obserwowałem firmy, które nie miały świadomości, w jakiej kondycji finansowej się znajdują. W skrajnym przypadku właściciel firmy nie potrafił określić ile towaru ma na stanie kwotowo. Nie był nawet w stanie powiedzieć, czy to mniej więcej 1 mln, czy może 10 mln złotych. Nie wiedział, na jaką kwotę zalega swoim dostawcom. Po prostu miał kupkę faktur do zapłaty ułożoną datami płatności, ale nie wiedział, czy jest ich na 100 tyś, czy kilka milionów. Oczywiście na kontach przewalały się setki tyś złotych, więc teoretycznie było dobrze, ale można domyślić się, jak to się skończyło…

    • Cześć Tomku,

      Dziękuję Ci serdecznie za ten komentarz i cieszę się, że książka oraz blog okazały się pomocne.

      Wbrew pozorom, nie ma między nami różnicy zdań. Sam jestem przedsiębiorcą i doskonale rozumiem, jak ważne jest precyzyjne planowanie przepływów pieniężnych.

      To jest dopiero początek cyklu, w którym koncentruję się na budżecie domowym. Najpierw opisuję najbardziej podstawowe sytuacje. Dopiero z czasem będę zagłębiał się w temat pokazując „przypadki szczególne” – np. takie jak prowadzenie własnej działalności.

      Posłużyłem się przykładem przedsiębiorcy, bo często wykorzystują oni brak możliwości oszacowania przychodów jako wymówkę do odpuszczenia planowania. Twój przykład najlepiej pokazuje, jak ważne jest jednak takie planowanie.
      Myślę, że w kolejnych odcinkach wszystko się wyjaśni 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      Marcin (nie Michał ;))

      • Ups, Marcinie przepraszam najmocniej. Pomyliłem, nie tylko pod tym wpisem. Niestety nie mogę edytować. Przepraszam raz jeszcze.

        Nie mogę w takim razie doczekać się kolejnych wpisów 🙂

  37. Witam wszystkich serdecznie na początku nowego roku 🙂

    Z ciekawością przeczytałem wszystkie komentarze – widać, że jest wiele odrębnych podejść do budżetowania, wykorzystywanych kategorii oraz sposobów zapisu.

    Ja swoją przygodę zacząłem kilka lat temu, przy czym powodem było nie tyle „zapanowanie” nad wydatkami, co raczej skupienie się na oszczędnościach i inwestycjach – z myślą o przyszłej emeryturze i przyszłości dzieci.
    Oczywiście spisanie uzyskiwanych dochodów oraz bieżących i przyszłych wydatków, jest mocno związane z możliwością zaoszczędzenia, a potem inwestycji.

    Nie jestem tak szczegółowy, jak opisuje w komentarzach wielu z Was, jednak staram się trzymać pewną dyscyplinę.

    Przeczytałem w międzyczasie sporo materiałów i książek poświęconych tematyce budżetowania, oszczędzania, inwestowania, czy wreszcie tzw. wolności finansowej.

    Ostatnio naszła mnie jednak pewna myśl – czy faktycznie oszczędzanie z myślą o przyszłej emeryturze, faktycznie jest takie konieczne/istotne?
    Czy nie jest tak, że popadamy czasami w drugą skrajność i myślimy zbyt wiele o przyszłości i jej planowaniu, zamiast skupiać się na teraźniejszości?

    Wbrew temu, czym jesteśmy „atakowani” w mediach, odnośnie długości życia statystycznego Polaka – wokół siebie widzę coraz liczniejsze grono osób (szczególnie mężczyzn, ale nie tylko), które tejże emerytury nie dożywa lub po przejściu na emeryturę żyje max. kilka lat.

    Pamiętajmy, że oszczędzając na emeryturę, rezygnujemy w trakcie swojego życia z pewnych wydatków lub je ograniczamy.

    Jestem ciekawy, co o tym sądzicie?
    Nie wiem, czy to dobry wątek, żeby pisać o tych przemyśleniach, ale czytając Wasze komentarze, ponownie przyszły mi na myśl te moje wątpliwości …

    Pozdrawiam,
    Paweł

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Paweł,
      Bardzo ciekawy temat poruszyłeś. Jestem zdania, że zdrowy rozsądek to podstawa, aby nie przesadzić w żadną ze stron.

Odpowiedz