20 minut, które odmienią Twoje finanse

32

Teoretycznie każdy z nas wie, co robić, by schudnąć: mniej jeść i więcej się ruszać. A jednak całe zastępy ludzi wciąż nieskutecznie walczą z nadwagą. Z finansami jest podobnie. Wiedza pozwalająca spokojnie budować zamożność jest prosta. Problem w tym, że wiedza nie wystarczy, bo ważniejsze jest to, co robimy. Dziś kilka słów o tym, jak przekuć wiedzę w skuteczne działanie.

Zaglądasz na mój blog, więc z całą pewnością starasz się dbać o własne finanse. Zapewne sporo już osiągnąłeś, być może pozbyłeś się głupich długów, zwiększyłeś oszczędności, zwiększyłeś zarobki, świadomie wydajesz pieniądze, coraz lepiej inwestujesz itp. Czy jednak idziesz za ciosem? Czy udało Ci się dojść do poziomu, w którym pozytywne efekty zaczęły się kumulować?

Teoria i praktyka do potęgi 63

Czy jesteś w stanie popracować dziś nad swoimi finansami o 1% lepiej niż wczoraj? Pewnie tak. Czy jutro dasz radę popracować nad nimi o 1% lepiej, niż dzisiaj? No jasne! Jeśli będziesz powtarzać to konsekwentnie przez 63 dni, dojdziesz do momentu, w którym Twoja efektywność wzrośnie o 87,17%! Oto dowód:

(1 + 0,01)63  = 1,8717 😊

Spokojnie, spokojnie… Nie sprzedaję tanich bajeczek. Dlatego nie pytaj mnie, co to znaczy „popracować lepiej” i nie przekonuj, że w końcu i tak „dojdziemy do ściany”. Wiem, że to banalne uproszczenie rzeczywistości. Myślę jednak, że taki przykład fajnie ilustruje kumulowanie się pozytywnych skutków naszych działań. Gdy zachowamy odpowiednią konsekwencję – wzrost będzie wykładniczy. A dlaczego podałem w przykładzie 63 dni? Bo to jest podobno konsensus ekspertów dotyczący czasu, który musi upłynąć, nim wyrobimy w sobie nowy nawyk. To tyle teorii.

Tyle tylko, że:

W teorii praktyka powinna pokrywać się z teorią. Jednak w praktyce często się nie pokrywa 😊 Click To Tweet

Zdrowe mini – nawyki

Jak pewnie świetnie się orientujesz, pracuję teraz intensywnie nad „najlepszą książką o inwestowaniu”. Przy okazji optymalizuję też własny portfel oraz „mini-model” ze wskaźnikami, pomagającymi podejmować świadome decyzje inwestycyjne. Zabierałem się za te arkusze od kilku lat i jakoś nie mogłem w tym wytrwać. Dlatego tym razem postanowiłem wykorzystać wiedzę zawartą w książce Stephena Guise – Mini Habits: Smaller Habits, Bigger Results

Idea „mini-nawyków” pomogła mi już w kilku sprawach: w dbaniu o dietę, w bieganiu, w treningach na siłce, itp. Sprowadza się do rozpoczynania od drobnych celów. Chociaż mamy wielkie ambicje, to mamy też „słabą silną wolę”, która w dodatku szybko się wyczerpuje. W efekcie zwykle odpuszczamy nawet bardzo ważne sprawy, gdy wymagają od nas systematyczności.

Sposobem na to jest zmiana podejścia. Zamiast „zrobić dużo jednego dnia”, skuteczniej jest „zrobić mało każdego dnia” – bo to przyniesie natychmiastowe efekty. Zamiast stawiać sobie cel w rodzaju: pójdę dziś na długi trening, wystarczy postawić sobie śmiesznie mały cel: zrobię JEDNĄ pompkę. Taki cel zrealizujemy na pewno i to otwiera nam drogę do dalszych postępów. Ale do brzegu…

Poprawiając moje arkusze, postanowiłem poświęcać na nie 20 minut każdego dnia po obiedzie. Efekt jest piorunujący. W ciągu zaledwie miesiąca nie tylko bardzo je ulepszyłem, ale dodatkowo temat bardzo mnie wciągnął merytorycznie i już się nie mogę doczekać kolejnego obiadu! 😊 To teraz przełóżmy to na praktyczną poradę dla Ciebie.

Obiadek, kawka i finansowy rytuał

Aby wyrobić skuteczny nawyk, warto jest go połączyć z jakimś skutecznym „wyzwalaczem”. Jeśli masz pracę biurową, może nim być np. powrót z „lunchu”. Robisz sobie kawkę, siadasz wygodnie i… Przez 20 minut zajmujesz się finansami. Tylko 20 minut, ale za to codziennie i zawsze w tym samym czasie – np. po lunchu.

Co wtedy robić? Oto kilka propozycji ode mnie na najbliższe dni:

1. Wypisz 10 powodów, dla których chcesz być zamożnym człowiekiem.

To da Ci kopa do poświęcenia kolejnych 20 minut jutro i nastroi pozytywnie do dbania o finanse 😊

2. Włącz automatyczne oszczędzanie – na początek 3%

Przelej 3% wynagrodzenia na konto oszczędnościowe, a potem złóż stałe zlecenie, które co miesiąc, po otrzymaniu pensji, będzie to robić automatycznie za Ciebie. Co kwartał podnoś poprzeczkę o 1%, a przekonasz się, jak łatwe i bezbolesne może być oszczędzanie.

3. Wyrzuć jedną pozycję z listy wydatków

Zaloguj się na konto, przejrzyj wydatki i wybierz jedną pierdołę, na którą nie wydasz pieniędzy w przyszłym miesiącu.

4. Wprowadź zasadę „fifty-fifty”

Zapisz w swoim kalendarzu czy dzienniku, że od dziś 50% każdej podwyżki przeznaczysz na podniesienie jakości życia (= wydasz na co chcesz), a drugie 50% będziesz odkładać. W ten sposób będziesz się szybciej bogacić, a jednocześnie żyć coraz wygodniej.

5. Przeczytaj o 10 krokach

Wejdź sobie na stronkę: 10 kroków – skuteczny plan dla Twoich pieniędzy –  i zapoznaj się ze skutecznym planem dbania o finanse.

To tak na początek…
A jakie Wy macie tutaj pomysły? Jak radzicie sobie z dbaniem o finanse? Czy coś sprawia Wam trudność? Podzielcie się swoim sposobem w komentarzu i zainspirujcie innych do mądrego działania!

Polecane artykuły

Poznaj cykl Budżet domowy krok po kroku:  

Komentarze32 komentarze

  1. Jak być systematycznym przy własnej działalności ?Wpływy nie są regularne i ustawienie stałego zlecenia wydaje się być bez sensu …Jakbyś to rozwiązał ?

  2. Hej Patrycja,

    również prowadzę własną działalność i mam nieregularne dochody, więc świetnie Cię rozumiem.

    Masz oddzielone finanse domowe od firmowych?

    Powinno to mniej więcej wyglądać tak:
    1. Przychód z biznesu
    2. Minus koszty biznesu i podatki
    3. Równa się Twój “dochód na rękę”. Jeśli go nie ma, to biznes jest bez sensu.
    4. Część tego dochodu wypłacasz jako swoją “pensję”.
    5. Z tej “pensji” pokrywasz koszty życia.
    6. Resztę dochodu zostawiasz na rozwój firmy.

    Wszystko na oddzielnych kontach, najlepiej w różnych bankach.

    To da Ci jasność i pomoże stwierdzić, ile odkładać.
    Co myślisz o takim podejściu?

    • Marcin, czy dobrze rozumiem, że “wszystkich oddzielnych kont” potrzeba:
      a) jedno na firme (przychody, koszty, podatki)
      b) jedno na pensję, koszty życia
      c) i jeszcze jedno resztę dochodu, na rozwój firmy?

      Czy o taki model Ci chodziło?

      • Hej Krzysiek, już doprecyzowuję:

        (1) KONTO OSOBISTE
        w praktyce są to 2 rachunki:

        (a) klasyczny ROR – tu wpływają przychody z wystawianych przeze Ciebie faktur, stąd dokonujesz też wszelkich płatności związanych bezpośrednio z Twoim biznesem, a także podatki.

        Przychody muszą być na tyle wysokie, aby po pokryciu powyższych kosztów, wystarczyło jeszcze na:
        – wynagrodzenie dla Ciebie (przelewasz je do innego banku, na swój prywatnych ROR)
        – rezerwę – Twój firmowy bufor bezpieczeństwa (do przetrwania sezonowości czy okresów o niższych przychodach) i biznesowych okazji (środki na rozwój firmy).

        (b) firmowe konto oszczędnościowe – to własnie tutaj trafiają nadwyżki, o których mowa powyżej.

        (2) KONTO OSOBISTE

        (a) klasyczny ROR – tutaj wpływa “wynagrodzenie” dla Ciebie z Twojej firmy i z tego rachunku pokrywasz koszty, które nie mają związku z biznesem (mieszkanie, ubrania, transport prywatny, dzieci, itp, itd.)

        (b) jeden lub kilka rachunków oszczędnościowych, na które trafiają rezerwy po pokryciu kosztów życia, To prywatne rezerwy, nie mające związku z firmą (fundusz bezpieczeństwa, wakacje

        Dzięki temu widać, czy nasza działalność jest w stanie generować gotówkę, z której rozwiniemy biznes, utrzymamy siebie i zbudujemy oszczędności.
        Jeśli nie generuje – to jasny sygnał, że przychody są zbyt niskie i trzeba wziąć się do roboty.

    • A jak to zorganizować przy długach? Z powodu chorowania ciężko przez długi czas jestem teraz na ostrym minusie (raty kredytu wiecznie spłacam z poślizgiem, do tego pożyczki od znajomych, zaległe czynsze i rachunki), a przypływy są nieregularne 🙁 Chciałabym mieć znowu bardziej uporządkowane finanse, ale ostatnio co coś zarobię, to albo przeznaczam na życie, albo na spłaty zaległości.

      • Cześć Noemi,
        przy długach sprawa wygląda nieco inaczej. Trzeba im wypowiedzieć bezwzględną wojnę i obsesyjnie się ich pozbywać. Tu nie wystarczy 20 minut dziennie, bo wojny nie można prowadzić “w wolnym czasie”. Przeczytaj proszę ten mój artykuł:

        Jak skutecznie pozbyć się długów? Ruszamy na wojnę z największym wrogiem!

  3. Ja robię tak (przy własnej DG). Na konto firmowe spływają wszystkie należności biznesowe. Z tego opłacam podatki, mieszkanie i wszystkie inne koszty związane z firmą (ZUS, księgowa, etc). Ustaloną kwotę przelewam na konto na tzw. życie (jedzenie, przyjemności, wydatki domowe). Resztę przelewam na konto osobiste (powinno być oszczędnościowe, ale na razie nie jest, wiem, bez sensu). Na koncie firmowym zostawiam sobie bufor, żeby zachować cash flow na kolejny miesiąc. Gdy nic nie przelewam na konto osobiste, to wiem, że zarobiłam za mało.

  4. Witam. Ja proponuję robienie sobie wypłat. Tzn. odłożenie na koncie firmowym buforu i ustawienie comiesięcznego wynagrodzenia np. 5000 zł 1 każdego miesiąca. Dzięki stałej kwocie i buforowi zabezpieczamy stabilność w finansach osobistych oraz możliwość rozwoju firmy jeśli zostaje….lub z finansów osobistych zechcesz zainwestować we własną firmę (przecież nie “przejadamy” całej wypłaty). Moim zdaniem to odzwierciedla ideę samozatrudnienia (sama się zatrudniać i płacisz sobie pensję). Oczywiście, jeśli dobrze wykonujesz swoją pracę, firma zwiększa dochody można sobie przyznać podwyżkę.

  5. Marcinie,

    Sposób 20 min od dawna wykorzystywany w moim życiu i sprawdza się fenomenalnie. Małymi kroczkami do celu a po miesiącu czuję się nieswojo jak coś zakłóci mój plan dnia i nie mogę poświęcić na zamierzony cel tych 20 min. Też tak masz??

    Dodam tylko do siebie że ta technika super sprawdza się w nauce języków, codziennie 20 min i po kilku miesiącach potrafisz się komunikować z innymi 🙂 Polecam

  6. Ja posiadam aż 5 kont w jednym banku i tam co miesiąc przelewam sobie:
    1. wynagrodzenie netto na 1 konto Wydatki – Główne (na mieszkanie, ubrania, jedzenie, samochód itp.)
    2. Pozostałe środki na konta: Bufor finansowy, Świnki/Wycieczki, Rozwój i Konto oszczędnościowe 🙂

    Tak to wygląda już od dłuższego czasu i jest naprawdę świetnie 🙂

    ps. kto mi tak doradził? Ty, a zarazem Burnejko, który również ciekawie mówi o finansach 🙂

  7. Witam!
    Teoretycznie banalne rady. Praktycznie mistrzostwo świata. Systematyczność moim zdaniem w każdej dziedzinie musi się sprawdzić i sprawdza się. Chyba na tym polega fenomen wszelkiego sukcesu.

    Pozdrawiam!

    • Hej Michał,

      dokładnie. Nawet nie wiesz, ile czasu zajęło mi wprowadzenie pewnych teoretycznie “banalnych” rzeczy w życie. Ale gdy już to jest i działa – dzieją się cuda 🙂

  8. Hej,
    Z tym artykułem od razu przyszła mi na myśl metodologia z Japoni a mianowicie Kaizen. Konsekwentnie małymi krokami wprowadzamy zmiany.
    Mój model jest prosty, od przychodów odejmuję wydatki stałe (rachunki za mieszkanie, samochód itp.) To co zostaje dzielę na pół. Jedna połowę oszczędzam (IKE + lokaty, obligacje) drugą przeznaczam na hobby, wakacje i wydatki dodatkowe (nieprzewidziane).

    Naprawdę fajny blog, dzięki Marcin że dzielisz się wiedzą!
    Pozdrawiam,
    Wojtek

    • A faktycznie – znam tylko bardzo ogólne założenia Kaizen, ale tam również chodzi chyba o kumulowanie pozytywnych efektów zmian w kolejnych iteracjach.
      Dziękuję za komentarz i miłe słowa Wojtku 🙂

  9. Zaglądam regularnie 🙂 Aktualnie od kilku miesięcy zajmuję sie budżetem domowym – zorientowalem sie dokladnie w wydatkach i tym na co i ile jest mi potrzebne. Zrobiłem wartość netto, wg której mogę się uznać za w pewnym stopniu bogatego człowieka, jednocześnie te środki są “nie-bardzo-do-ruszenia” więc trudno mi je brać pod uwagę, np. w materii inwestycji.

    Sytuacja jednak jest bardziej skomplikowana ponieważ jestem freelancerem, czyli z założenia moje dochody są nieregularne. Dodatkowym problemem jest to, że mój dochód (malarstwo – główne źrodło pieniędzy) po wielu latach regularnej sprzedaży od kilku miesięcy konsekwentnie się załamuje i na codzienne wydatki, rachunki i zusy wydaję oszczędności z poduszki finansowej (brawo dla siebie, że ją zbudowałem). Miesięczne potrzeby to ~4-5 tys. złotych, na 5 miesięcy tego roku 4 były na minusie, jeden rzędu nawet 2,5 tys. zł; gdyby nie zwrot podatku z US to byłoby raz nawet ponad 4tys. Poduszka finansowa topnieje, mam jeszczae “żelazne” w złocie rezerwy jednak nie chcę ich ruszać i wydawać na “przeżycie”.

    Podjęte w ostatnich miesiącach projekty (przyszłościowo biznesowe) są jednak bardzo długofalowe i potrzeba zainwestować dużo czasu w pracę nad nimi i sporo “włożyć” zanim się “wyjmie”, a utrzymać się trzeba. Pewną opcją jest podjęcie pracy etatowej, jednak uznaje to za ostateczność. Jakie małe kroki – sam jestem fanem tej strategii – zastosować w takiej sytuacji…?

    I na koniec dziękuje za zmiane wielu przekonań dotyczących finansów, dzieki temu blogowi odkryłem, że poczucie bogactwa to głównie ich sprawa, a nie stanu konta. Zreszta strona psychologiczna jest tu niezwykle ciekawa.

    • Byłem rok temu w podobnej sytuacji i stąd moja rada: zamknij firmę, bo ZUS zje Ci poduszkę finansową i zostaniesz na lodzie. Przenieś się z działalnością do inkubatora przedsiębiorczości i momentalnie w portfelu zrobi Ci się dużo, dużo lżej. A firmę założysz na nowo, gdy się odkujesz.

  10. Najlepsze jest to, że z tych 20 minut codziennie, robi się 30 a za jakiś czas i 60 – przynajmniej u mnie tak jest 🙂 taka rutyna wciąga niesamowicie a jak się widzi efekty z dnia na dzień to człowiek dostaje pozytywnego kopa i chce się jeszcze bardziej.

  11. Cześć. Bardzo lubię ten blog, naprawdę można się tu wiele ciekawego dowiedzieć. Z dzisiejszej inspiracji kupiłam książkę Guise’a o mininawykach (tyle że po polsku 🙂 ).

    Czekam też na książkę o inwestowaniu, bo jestem już na takim etapie, że zastanawiam się, co zrobić z nadwyżką.

    Największe wyzwanie, które jest nawet przy mininawykach, to WYTRWAĆ, mimo wszystko, mimo zmęczenia, mimo zmiennego nastroju itd.

    Z oszczędzaniem nie mam problemu, robię to systematycznie, ale chętnie zastosuję krok 3. “Wyrzuć jedną pozycję z listy wydatków”. Tylko od czego zacząć? 🙂

  12. Ja w dniu otrzymania pensji od razu przelewam określona kwotę na konto oszczędnościowe. Wtedy mam ograniczone pole manewru co do bierzących wydatków. System ten sprawdza sie bardzo dobrze. Ponadto gdy w jakimś miesiącu szykują sie większe wydatki posiłkuje sie dodatkowymi pieniędzmi ( zarabiam na bankach).

  13. Ja wyrobiłem sobie inny mega skuteczny nawyk. Otóż staram się żyć skromnie na względnie jednym niezmienionym poziomie. Dlaczego? Bardzo szybko przyzwyczajam się do wygód. W sumie nic w tym złego, technologia ma nam pomagać. Jednak systematycznie trzymam w ryzach dany poziom budżetu. Co oczywiście nie zatrzymuje mnie przed rozwojem zawodowym i przez to wyższych zarobków. Jednak całość podwyżek albo odkładam na przyszłość swoją i dzieci, albo w miarę bezpiecznie inwestuję. Dzięki temu mój majątek pomnożyłem o 450% w ciągu dwóch lat. I to mimo tego, że pojawiły się dzieci a żona nie pracuje zarobkowo. Niczego nie brakuje, a żyć na pokaz nie musimy.
    Kiedyś w jakieś książce przeczytałem, że oszczędza się teraz celem wyższej konsumpcji w przyszłości. Gdy widzę osoby konsumujące teraz kosztem odsetek od przyszłych niezarobionych jeszcze pieniędzy to trochę jest mi ich żal. Przez brak wyobraźni pracują nie na własny majątek a na majątek firm pożyczkowych. A szkoda, bo pieniądze mają dawać poczucie bezpieczeństwa, a nie kajdany.

    Co do mniejszych nawyków: kupuję mniej ale częściej i stosuję zasadę “nie wyrzucaj jedzenia chyba, że już naprawdę zaszkodzi”. Finansom przyglądam się raz w tygodniu kiedy spisuję paragony do budżetu i raz nieco dłużej kiedy planuję budżet na kolejny miesiąc.

    Mając pokaźną sumę jak na przeciętne życie mam ogromne poczucie bezpieczeństwa. I każdemu takiej sytuacji życzę, święty spokój jest tego warty.

  14. Porady w teorii dobre. W praktyce pojawia się jednak pytanie co z tymi wszystkimi zaoszczędzonymi pieniędzmi, kiedy się już ich sporo nagromadzi. Trzymanie wszystkiego na koncie nie jest przecież dobrym pomysłem skoro grożą nam kryzysy finansowe, a Polska jest tu dość mocno wystawiona ze względu chociażby na to, że ostatnio przeszło po nas lekko. Można oczywiście za część kupić złoto, a resztę np. zabezpieczyć w kryptowalutach. Chociaż ze względu na ich duże wahania – nie jest to wskazane dla ludzi o słabych nerwach.

    • Pomysłów może być nieco. Wspomniane metale szlachetne, obligacje indeksowane inflacją, zakup nieruchomości na wynajem.
      Nawet jeśli trzyma się pieniądze na koncie i nieco je podjada inflacja to i tak lepsza sytuacja niż dług, który inflacja pomniejsza. Nadal ci, którzy oszczędności posiadają żyją spokojniej od tych pod kreską.

  15. Podzielę się moim sposobem na ogarnianie firmowych wydatków – wszystkie wpłaty wchodzą na konto firmowe, wszystkie opłaty dotyczące działalności (materiały, zus, wszystko) opłacam z tego konta. Co miesiąc robię sobie wypłatę w ustalonej wysokości na konto prywatne. I ta kwota się nie zmienia – mam ją wyliczoną na podstawie tego, ile potrzebuję do przeżycia miesiąca. Dodatkowo, mam ustaloną żelazną kwotę operacyjną, która musi na tym koncie firmowym być (na rozwój, gorszy miesiąc, zwiększone opłaty). Każde 500zł, które się uzbiera ponad żelazną kwotę (po odliczeniu wypłaty itd.
    ) przelewam prosto na konto oszczędnościowe. 🙂

  16. Wesoła dziś :)

    Marcin, idea zero waste bardzo pomaga w rozsądnym gospodarowaniu finansami. Myśląc o tym, aby produkować jak najmniej śmieci, jednocześnie w cudowny sposób przestajesz wydawać na głupoty, a coś, co jeszcze chwilę temu było niezbędne, nagle okazuje się kompletnie niepotrzebne 🙂

  17. na prowadzenie wydatków firmowych i osobistych polecam książkę
    ” po pierwsze zysk”
    Ona dała mi odpowiedź jak mają zdrowo działać finanse w firmie i domu
    ona też obnaża czy firma na pewno powinna istnieć
    przepraszam za reklamę ale myślę że każdy powinien ją przeczytać a co zrobi z wiedzą to już inna sprawa

Odpowiedz