FBO 049: Jak przygotować świetny budżet domowy?

41

Z czym kojarzy Ci się określenie “budżet domowy”? Jeżeli pierwszym, co przyszło Ci do głowy jest nudne, żmudne i bezrefleksyjne zbieranie paragonów czy spisywanie najdrobniejszego wydatku, mam dla Ciebie dobrą wiadomość: możesz odetchnąć z ulgą. To nie o to chodzi.

Dobrze zrobiony budżet domowy jest jednym z najlepszych narzędzi pomagających zadbać o własne finanse. Jest również narzędziem prostym i skutecznym. Bardzo łatwo zrozumiesz mechanizm jego działania, jeżeli tylko poświęcisz chwilę, by w swojej wyobraźni wcielić się w rolę pracodawcy, który… Zatrudnia swoje własne pieniądze.

W tym odcinku postaram się tak ciekawie, jak tylko możliwe, opowiedzieć Ci, jak przygotować swój budżet domowy z głową. Wyjaśnię Ci również, jak zaplanować swoje wydatki, by mieć nad nimi pełną kontrolę.

Zapraszam Cię bardzo serdecznie do wysłuchania dzisiejszego odcinka!

A tu możesz pobrać prosty przewodnik do przygotowania swojego budżetu, o którym mówię w podcaście:

-> Przewodnik do przygotowania budżetu domowego.pdf

W 49. odcinku podcastu FBO usłyszysz m.in.:

– Dlaczego tak dawno nie nagrywałem podcastu i jak to się wiąże z 10. krokiem dbania o własne finanse?
– Jak złapać szerszy kontekst, zanim w ogóle zaczniesz przygodę z budżetem domowym?
– Jakie sumy przepłyną przez Twoje ręce w ciągu całego życia zawodowego?
– Jak podjąć decyzję, co z tymi pieniędzmi zrobić?
– Jakie są trzy filary bogacenia się?
– Co to w ogóle jest budżet domowy?
– Jakie są trzy najważniejsze powody, dla których zdecydowanie warto robić budżet domowy?
– Jak stworzyć mądry i świadomy plan dla Twoich pieniędzy?
– Jak tworzę swój własny budżet domowy?
– Jak opracować dobry plan wydatków?
– Jak odróżnić potrzeby od zachcianek?
– Jak stworzyć hierarchię najważniejszych potrzeb?
– Jak rozdysponować budżet zgodnie z hierarchią potrzeb?
– Jak uniknąć głębokiej dziury w budżecie?
– Kiedy sprawdza się budżet domowy?
– Jak odłożyć pieniądze na marzenia?

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeżeli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną rozmowę:
FBO 049: Jak przygotować świetny budżet domowy?

Jestem bardzo ciekawy Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

Pełna treść podcastu:

Przejdź do komentarzy


FBO 049: Jak przygotować świetny budżet domowy?

Cześć! Witam Cię bardzo serdecznie w 49. odcinku podcastu Finanse Bardzo Osobiste. Jestem bardzo ciekawy, co u Ciebie słychać? Mam nadzieję, że z każdym kolejnym dniem, tygodniem i miesiącem coraz lepiej radzisz sobie ze swoimi finansami, że masz nad nimi pełną kontrolę i cieszysz się tym wspaniałym uczuciem, płynącym ze świadomości, że to Ty jesteś kapitanem i to Ty decydujesz, co robią Twoje pieniądze.

Jeżeli jednak dopiero zmierzasz w tym kierunku, albo szukasz sposobów na jeszcze lepsze panowanie nad własnymi pieniędzmi, to dzisiejszy odcinek podcastu z całą pewnością bardzo Ci się przyda. Porozmawiamy w nim bowiem o budżecie domowym i o tym, jak wykorzystać to proste narzędzie do mądrego bogacenia się. 

Minęło sporo czasu, odkąd nagrałem poprzedni odcinek podcastu. Było to głównie związane z tym, że przez drugą połowę grudnia i niemal cały styczeń podróżowałem. Najpierw po Wielkiej Brytanii, zwiedzając okolice Oksfordu, później przez kilka dni po naszym polskim, pięknym Podhalu i wreszcie w styczniu odbyłem z moją rodziną i grupą znajomych cudowną podróż po Republice Południowej Afryki, z której relację znajdziesz na moim blogu.

Po takich eskapadach rozpiera mnie pozytywna energia i ogromny zapał do tego, by jeszcze bardziej pomagać wszystkim moim słuchaczom i czytelnikom w dotarciu do 10. kroku w moim planie 10 kroków dbania o finanse. To plan, który pomaga pozbyć się długów, zbudować solidną poduchę oszczędności, przejąć pełną kontrolę nad swoimi pieniędzmi i skutecznie inwestować. A 10. krok to etap, w którym po prostu przeznaczamy nasze pieniądze na trzy bardzo ważne rzeczy:

  1. Na cieszenie się życiem – i w moim przypadku przejawem tego są m.in. wspaniałe podróże, których staram się odbyć przynajmniej kilka w roku.
  2. Na mądre inwestowanie – by cały czas powiększać zamożność swojej rodziny tak, aby pieniądze pracowały coraz więcej i coraz ciężej, dzięki czemu my możemy pracować coraz mniej;
  3. I wreszcie – na pomoc innym – bo sukcesem warto się dzielić, a dobro do nas powraca.

I właśnie dlatego motto mojego bloga i podcastu brzmi “Gromadź oszczędności, ciesz się życiem, inwestuj i pomagaj innym”. I dzisiaj zajmiemy się właśnie czymś, co bardzo pomaga w realizacji takiego motta. Dobrze zrobiony budżet domowy jest jednym z najlepszych i najbardziej skutecznych narzędzi pomagających zadbać o własne finanse. Ale jest on jednocześnie takim narzędziem, którego sensu mnóstwo osób po prostu nie rozumie i myli to z jakimś nudnym, żmudnym i bezrefleksyjnym zbieraniem paragonów czy spisywaniem najdrobniejszego wydatku.

A przecież nie to jest istotą robienia budżetu. Dlatego właśnie w tym odcinku postaram się tak ciekawie, jak tylko możliwe:

  1. Opowiedzieć Ci, jak przygotować swój budżet domowy z głową i w prosty sposób.
    2. Wyjaśnić Ci, jak zaplanować swoje wydatki, by mieć nad nimi pełną kontrolę.

Zapraszam Cię bardzo serdecznie do wysłuchania dzisiejszego odcinka!

Budżet domowy? – złap szerszy kontekst

Zanim przejdziemy do samej idei budżetu domowego, chciałbym zarysować Ci nieco szerszy kontekst, bo to pomoże Ci lepiej zrozumieć, dlaczego tak ważne jest opracowanie dobrego budżetu.

Zacznijmy od tego, że w ciągu zawodowego życia przez Twoje ręce przepłyną ogromne pieniądze. Zróbmy na chwilę założenie, że nie ma inflacji albo, że Twoje wynagrodzenie będzie rosło w kolejnych latach tylko o tyle, by zrekompensować inflację. Patrząc na wzrost średniego wynagrodzenia w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu – rosło ono szybciej od inflacji – ale bądźmy konserwatywni. Załóżmy zatem, że siła nabywcza Twojego wynagrodzenia przez cały okres pracy będzie taka sama.

I teraz, pamiętając o naszym założeniu, rozpoczynając pracę w wieku 25 lat i przechodząc na emeryturę w wieku 65 lat – czyli zakładając, że przepracujesz 40 lat – na Twoje konto w sumie wpłyną takie kwoty:

1. Jeśli zarabiasz 2000 zł na rękę – 960 000 zł
2. Jeśli zarabiasz 3000 zł na rękę – 1 440 000 zł
3. Jeśli 5000 zł na rękę – 2 400 000 zł
4. Jeśli 10 000 zł na rękę – 4 800 000 zł

I tak dalej. To oczywiście uproszczenie – sumuję po prostu Twoich 480 obecnych pensji. Masz głowę na karku, więc Twoje faktyczne zarobki będą rosły i jeśli wystarczająco się starasz – będą rosły znacznie szybciej niż inflacja. Ale bez względu na wszystko, chcę Ci pokazać, że nawet jeśli pracujesz na etacie i zarabiasz przeciętnie, to i tak w ciągu zawodowego życia przez Twoje ręce przepłyną ogromne pieniądze. I teraz stajemy przed ważną decyzją: co z tymi pieniędzmi zrobić?

To jest szalenie ważne pytanie, bo taką decyzję możemy podjąć na dwa sposoby. Możemy rozdysponować nasze pieniądze w pełni świadomie – i o tym właśnie za chwilę Ci opowiem – albo robić to spontanicznie, czyli wydać te nasze ciężko zarobione pieniądze na nie wiadomo co. Często, nie oszukujmy się, wydajemy te pieniądze na pierdoły. Ba – większość ludzi, z którymi rozmawiam, nie ma w ogóle pojęcia na co wydają swoje pieniądze.

Zauważ, że to jest jakiś smutny, fatalny paradoks. Żeby zdobyć pieniądze, sprzedajesz swój czas, czyli tak naprawdę swoje życie, wkładasz w to ciężką pracę i mnóstwo wysiłku, nie widzisz w tym czasie swoich dzieci, rezygnujesz z wypoczynku. Po prostu – ciężko pracujesz, by zarobić pieniądze. A kiedy wreszcie masz już te z trudem zdobyte pieniądze na koncie, pozwalasz na to, by przeciekały przez Twoje palce, by w bezsensowny sposób gdzieś się rozpływały. A to jest głupie i nieodpowiedzialne!

Budżet domowy i trzy filary bogacenia się

I tu właśnie wkracza na scenę budżet domowy, który dobrze przygotowany, ratuje nasze pieniądze przed bezsensowną stratą.
Teraz możesz się skrzywić i pomyśleć sobie, że zaraz będę Cię namawiał do szalonego oszczędzania na każdej przyjemności. Spokojnie – to nie ja. Ja twardo stąpam po ziemi, a głoszone przeze mnie sposoby dbania o własne finanse oparte są na zdrowym rozsądki i na tym, co naprawdę działa. Dlatego nie będę Cię namawiał do minimalizmu i rezygnacji z każdej przyjemności. Myślę, że po tym podcaście będzie to dla Ciebie całkowicie jasne. I – co najważniejsze – doskonale rozumiem, że bogacenie się nie polega jedynie na ograniczaniu wydatków. No właśnie. To na czym polega?

Być może słuchasz mnie pierwszy raz, więc podpowiem Ci, że jestem z wykształcenia ekonomistą. Przepracowałem prawie 12 lat w branży finansowej, posiadam międzynarodowy certyfikat CFA – czyli Chartered Financial Analyst. Jak zatem widzisz, wiedzy finansowej mam sporo. Mimo to uważam, że w dbaniu o własne finanse wiedza wcale nie jest najważniejsza. Wystarczy mądre działanie w oparte na kilku jasnych, zdroworozsądkowych zasadach. Opanować te zasady i wdrożyć je w swoim może praktycznie każdy.

Dlatego nie ma co komplikować i utrudniać sobie życia, szukając skomplikowanych sekretów na bogacenie się. Każdy może zostać zamożnym człowiekiem, pod warunkiem, że wdroży w swoim życiu bardzo konkretne nawyki. Uwielbiam upraszczać świat finansów i koncentrować się na tym, co ważne. I kiedy zastanowimy się nad tym, co faktycznie wpływa na stan naszego portfela, okazuje się, że są to 3 rzeczy, które nazywam trzema filarami bogacenia się. Cóż to za cuda?

Po pierwsze: Świadome kontrolowanie wydatków.

Po drugie: Konsekwentne zwiększanie zarobków.

Po trzecie: Mądre inwestowanie nadwyżek.

Ta daam! Banalne? Być może, ale bardzo prawdziwe. Żadnych tricków, żadnych sztuczek, żadnych mistycznych praw przyciągania pieniądza – tylko zwykły, zdrowy rozsądek. Kiedy zadbamy o te trzy filary, w sposób nieuchronny zaczniemy się bogacić. Jest jednak bardzo ważne, aby o te filary zadbać w określonej kolejności.

Budżet domowy – zacznijmy od świadomego kontrolowania wydatków

Od lat zajmuję się finansami osobistymi i zapewniam Cię, że w ogromnej liczbie przypadków problemy finansowe wielu osób nie wynikają z niskich zarobków, ale z przepuszczania pieniędzy na bzdury. Zarobki są bardzo ważne i zaraz o nich opowiem. Ale nie ma takiej kasy, której nie da się wydać. Bankructwa posiadających bajońskie sumy celebrytów, sportowców i zwycięzców loterii są na to najlepszym dowodem. W krótkim czasie zdobywają oni ogromne fortuny, ponieważ jednak nie potrafią nad tymi pieniędzmi zapanować, w ciągu kilku lat po zakończeniu kariery wielu z nich ogłasza bankructwa.

Mówiąc krótko: Głupota przy wydawaniu pieniędzy pożre nawet największe zarobki.

Całe rzesz świetnie zarabiających ludzi w Polsce, których stan oszczędności po długich latach pracy jest śmiesznie niski, są na to kolejnym dowodem. Dlatego właśnie konieczne jest wprowadzenie w swoim życiu prostego, skutecznego, systemowego rozwiązania, które pomoże nam panować nad wydatkami i sprawi, że pieniądze przestaną przeciekać nam przez palce. I tutaj na scenę wkracza budżet domowy. Zanim jednak wkroczy, to jeszcze kilka słów o dwóch pozostałych filarach.

Drugi filar bogacenia się to konsekwentne zwiększanie zarobków

Gdy wdrożysz skuteczny system uszczelnienia wydatków, skoncentruj się na tym drugim filarze. Bez względu na to, ile obecnie zarabiasz, Twoim świętym obowiązkiem jest ciągłe zwiększanie osobistej wartości rynkowej, za którą idzie wysokość zarobków. To oczywiście osobny temat, który niedługo poruszę w podcaście.

Chodzi mi jednak o to, aby pokazać Ci, że kiedy wdrożysz już system świadomego zarządzania wydatkami, nie fiksuj się już później na dalszym ścinaniu wydatków. Zamiast szukać kolejnych 10 zł oszczędności, szukaj teraz sposobu na zarobienie kolejnego 1000 zł. Ucz się skutecznego działania, rozwijaj atrakcyjne dla rynku umiejętności, chłoń użyteczną wiedzę i konsekwentnie wdrażaj ją w życie! Itd. Zwiększanie zarobków sprawi, że przez Twoje ręce przepłyną wielokrotnie większe pieniądze, a dzięki systemowi uszczelnienia wydatków, większość z tych pieniędzy zostanie u Ciebie, zamiast popłynąć do właścicieli sklepów, restauracji i firm usługowych.

I wreszcie trzeci filar – mądre inwestowanie nadwyżek.

Gdy uszczelnisz już swoje wydatki i nauczysz się zwiększać zarobki, nieuchronnie będziesz się bogacić. To pewne jak “amen” w pacierzu. Ale uwaga! Dopóki masz długi lub nie posiadasz funduszu bezpieczeństwa w wysokości 6-miesięcznych wydatków – zapomnij o inwestycjach. Możesz sobie o nich poczytać, ale nie przeznaczaj na nie pieniędzy. Bez funduszu bezpieczeństwa głupia awaria samochodu zmusi Cię do likwidacji inwestycji. To bez sensu!

Dopiero gdy odłożysz solidną poduchę oszczędności, pozwalającą na spokojny sen – bez względu na sytuację na rynkach – przejdź do budowy swojego portfela inwestycyjnego. Rób to na spokojnie i świadomie. Za parę tygodni opublikuję też podcast na temat inwestowania. To nie jest przypadek, że omawiam te trzy filary właśnie w tej kolejności. Aby skutecznie się bogacić, niezbędne są wszystkie trzy. Ale najlepiej je “wznosić” właśnie w tej kolejności. Jeżeli będziesz koncentrować na nich swoją uwagę w inny sposób, łatwo się pogubisz. Dlaczego?

Możesz bardzo dużo zarabiać, ale jeżeli nie będziesz mieć systemu panowania nad wydatkami, większość pieniędzy przepuścisz. A nawet świetnie zarabiający człowiek, który nie ma oszczędności, jest ciągle zwykłym biedakiem. A zatem zła wiadomość dla dobrze zarabiających: jeśli wydajesz wszystko, co zarabiasz – jesteś biedny. Ale od razu też dobra wiadomość – dzięki tym wysokim zarobkom możesz błyskawicznie zawrócić i poprawić swoją sytuację finansową. Na moim blogu znajdziesz mnóstwo porad z tego zakresu. Kolejność dotyczy również inwestowania. Koncentrując się na inwestowaniu, zanim nauczysz się generować solidne nadwyżki, również niewiele osiągniesz. Nie ma znaczenia, że uzyskałeś stopę zwrotu na poziomie 100%, jeśli Twój początkowy kapitał wynosił marne 1000 zł.

Dlatego:

  1. Jak najszybciej wprowadź system uszczelniający Twoje wydatki.
  2. Następnie skoncentruj się maksymalnie na sztuce zwiększania zarobków.
  3. Dopiero w trzeciej kolejności przenieś swoją uwagę na inwestowanie.

No dobra – wystarczy tego szerokiego kontekstu. Opowiedziałem Ci o tym, bo bardzo zależy mi, żebyśmy byli na tej samej stronie. Moim zdaniem nie ma sensu dyskutowanie nad technicznymi aspektami budżetu domowego, dopóki ktoś nie zrozumie, po co to robi. A teraz sprawa jest prosta. Jeżeli chcesz się bogacić, to pierwszym krokiem jest skuteczny system panowania nad wydatkami i budżet spełni tę funkcję znakomicie.

A co to w ogóle jest budżet domowy?

Jedną z najlepszych definicji budżetu domowego, jaką w życiu słyszałem, jest ta autorstwa Johna Maxwella. Otóż powiedział on tak:

Zrobić budżet, to powiedzieć swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły…

Powtórzę to jeszcze raz, bo zależy mi, byś zapamiętał tę definicję domowego budżetu:

Zrobić budżet, to powiedzieć swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły…

Trzy najważniejsze powody, dla których zdecydowanie warto robić budżet domowy

  1. Szybciej zrealizujesz swoje cele i marzenia – i to jest dla mnie powód najważniejszy.
  2. Przejmiesz kontrolę nad swoimi pieniędzmi i zaczniesz działać świadomie.
  3. Wyrobisz w sobie zdrowe finansowe nawyki.

Ad. 1. Szybciej zrealizujesz swoje cele i marzenia.

Czy budżet jest potrzebny, by realizować swoje cele? NIE. Ale z budżetem domowym zrealizujesz je o wiele szybciej. W zależności od miejsca, w którym obecnie się znajdujesz na swojej finansowej drodze:

Szybciej spłacisz długi

Szybciej zbudujesz fundusz bezpieczeństwa

Szybciej uzbierasz na wkład własny

Szybciej będziesz się bogacić.

I mówiąc szybciej, mam tu na myśli to, że zamiast czekać na ważne dla Ciebie rzeczy kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, możesz je zdobyć w kilka lat a nawet w kilkanaście miesięcy. Dlaczego?

Otóż prowadząc budżet domowy bardzo uszczelniasz swoje wydatki i dbasz o to, by w pierwszej kolejności przeznaczać pieniądze na rzeczy dla Ciebie ważne, a nie na bzdury. Na przykład – zamiast kupować jakieś pierdołowate bibeloty, które zagracają tylko Twoje mieszkanie i na których zbiera się kurz, najpierw odkładasz pieniądze na fundusz bezpieczeństwa czy na wymarzoną podróż. Robisz się bardziej odporny na spontaniczne zakupy i reklamy. To Ty jesteś kapitanem i to Ty decydujesz, co Twoje pieniądze mają robić. Przestajesz działać w oparciu o impuls – do czego namawiają Cię wszystkie reklamy – a zaczynasz działa

w oparciu o własną strategię i plan, odzwierciedlony w Twoim budżecie domowym.

Ad 2. Przejmiesz kontrolę nad swoimi pieniędzmi i zaczniesz działać świadomie

Prowadząc regularnie domowy budżet, zyskujesz pełny przegląd swoich finansów. Zaczynasz dostrzegać, na co i ile wydajesz, dzięki czemu możesz podjąć przemyślane działania.

Być może teraz latasz gasząc światła w całym mieszkaniu, zakręcając kaloryfery i rezygnujesz z ciepłej kąpieli w wannie na rzecz prysznica, by zaoszczędzić 20 albo 30 złotych miesięcznie. A tymczasem zupełnie nieświadomie wydajesz pieniądze na inne bzdury, zbędne usługi, opłaty za produkty finansowe albo jakieś abonamenty, o których może nawet nie pamiętasz, a tracisz na nich 200 czy 300 zł, czyli 10x więcej pieniędzy niż te grosze zaoszczędzone na różnych – często męczących – wyrzeczeniach.

Budżet domowy daje Ci pełną jasność i pokazuje czarno na białym, na czym powinieneś się skoncentrować. Przestajesz działać na oślep, jak kura bez głowy, a zaczynasz działać w sposób świadomy i metodyczny.

Ad 3. Wyrobisz w sobie zdrowe finansowe nawyki

Dosłownie po kilku tygodniach staje się dla Ciebie oczywiste, co robić, aby pieniędzy zostało więcej. Każdy z nas, widząc na swoim koncie wysokie saldo po otrzymaniu wynagrodzenia, ma takie poczucie obfitości i wrażenie, że sytuacja finansowa jest super. O – przyszła wypłata – ale jestem bogaty! Jednak osoby, które mają budżet, dokładnie wiedzą, jaka część tych pieniędzy będzie im potrzebna na pokrycie najważniejszych wydatków i realizację celów. Osoby, które nie mają budżetu po prostu zaczynają nieświadomie wydawać te pieniądze.

Zdrowe nawyki finansowe są bardzo ważne również z innego powodu. To one sprawiają, że jesteśmy gotowi na pojawienie się w naszym życiu naprawdę dużych pieniędzy. Masz głowę na karku, rozwijasz się, więc z każdym kolejnym rokiem będziesz zarabiać coraz więcej. Wiem o tym, bo to właśnie osoby proaktywne i pragnące się rozwijać są moimi słuchaczami.

Przypomnij sobie, ile wynosiło Twoje pierwsze wynagrodzenie, które otrzymywałeś, a ile zarabiasz dzisiaj. Czy udało Ci się odłożyć solidne oszczędności, dzięki otrzymywanym podwyżkom, czy może – jak niemal każdy przeciętny Kowalski – padłeś ofiarą Prawa Parkinsona. Czyli Twoje wydatki rosły w dokładnie w takim tempie, by skonsumować cały dodatkowy dochód. Podwyżka lub bonus? Natychmiast przypominasz sobie o nowych “potrzebach”, na które wydasz pieniądze.

Pamiętaj – bez względu na to, ile zarabiasz – jeśli wydajesz wszystkie zarobione pieniądze, to jesteś biedny.

Powtórzę jeszcze raz. Wszystko jedno, czy zarabiasz kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli wszystko wydajesz – to wciąż jesteś biedny. Od tego ile zarabiasz, znacznie ważniejsze jest to, ile zostawiasz dla siebie i swojej rodziny. Jeżeli nic – to jesteś tylko przekaźnikiem pieniędzy, marnującym swój czas i energię.

Dlatego – jeżeli nie jesteś zadowolony ze stanu swoich finansów lub z tempa, w którym się bogacisz – gwarantuję Ci, że robiąc budżet domowy bardzo szybko dostrzeżesz różnicę i zaczniesz poprawiać swoją sytuację finansową. Zobaczysz, że już po zrobieniu i wykonaniu pierwszego budżetu poczujesz się tak, jakbyś sam dał sobie solidną podwyżkę – bo nagle znajdziesz wiele rzeczy, na które wcale nie musisz wydawać swoich środków.

Aby jednak tak się stało, budżet trzeba zrobić mądrze. Dlatego teraz przejdziemy już do części bardziej operacyjnej, narzędziowej, w której opowiem Ci:

Jak krok po kroku przygotować świetny budżet domowy?

Zacznijmy od tego, że budżet domowy jest przede wszystkim mądrym i świadomym PLANEM dla TWOICH pieniędzy. Wiele osób myśląc o budżecie domowym ma przed oczami spisywanie wydatków. Takie osoby skrupulatnie zbierają wszystkie paragony, spisują gdzieś swoje wydatki, analizują wyciągi bankowe, ale zupełnie nie wiedzą co dalej z tym zrobić, dlatego szybko się zniechęcają i rezygnują.

I wcale mnie to nie dziwi, bo próba dbania o finanse w oparciu o spisywanie wydatków jest trochę jak próba jazdy samochodem przed siebie patrząc jedynie we wsteczne lusterko. A my chcemy patrzeć na drogę przez czystą, jasną i szeroką przednią szybę, abyśmy wyraźnie widzieli, co jest przed nami, co nas czeka i jak się do tego przygotować. I budżet domowy świetnie nam w tym pomoże.

Teraz dostaniesz ode mnie prosty przepis na bardzo skuteczne planowanie z pomocą budżetu. A nawet dostaniesz coś jeszcze. W notatkach do tego odcinka podcastu znajdziesz szczegółową instrukcję, która krok po kroku pomoże Ci przygotować Twój pierwszy budżet. A jeśli już budżetujesz – dzięki pobraniu tego arkusza będziesz mógł nieco inaczej spojrzeć na sposób, w który planujesz swoje finanse.

Znajdziesz tam m.in. kompletną listę różnego rodzaju wydatków, ułożoną według hierarchii ważności wraz z podziałem na jasne kategorie. Pobierz sobie koniecznie ten plik, bo bardzo ułatwi Ci to pracę nad własnym budżetem.

Zatem do dzieła – robimy budżet!

Opowiem Ci krok po kroku, jak to wygląda u mnie. A dodam, że robię takie budżety od ponad 9 lat i jest to już system bardzo przemyślany, skuteczny, pod wieloma względami zoptymalizowany – a przede wszystkim – bardzo prosty. 

Bardzo lubię powiedzenie, że nasze pieniądze powinny pracować ciężej, niż my. Dlatego wyobraź sobie, że jesteś szefem, a Twoje pieniądze to Twoi pracownicy, których za chwilę wyślesz do roboty. Każdemu z nich przydzielisz konkretne zadanie do wykonania w kolejnym miesiącu, ale najpierw musisz wiedzieć, ilu tych pracowników masz.

Dlatego pod koniec miesiąca, tuż przed rozpoczęciem kolejnego, zwołujemy wielkie zebranie i patrzymy, gdzie też Ci nasi pracownicy się pochowali. A zatem:

  1. Najpierw przeglądam portfel oraz wszystkie kieszenie, dokładnie podliczając posiadane banknoty i monety. Następnie w naszym pliku, w ramce zatytułowanej „KONTA BUDŻETOWE” wpisuję pierwsze konto o nazwie „moja gotówka” i zapisuję saldo. Załóżmy, że mam 500 zł w gotówce.

 

  1. Następnie loguję się na swoje konto w banku. To, z którego dokonuję wszelkich opłat i sprawdzam saldo rachunku. Załóżmy, że mamy tam 1200 zł. Od razu uprzedzę, że kwoty są całkowicie zmyślone – jedynie na potrzeby podcastu.

 

  1. Jedziemy dalej. Jeżeli jesteś w związku i macie wspólne finanse, to trzeba je planować razem. Wiem, wiem – śliski temat – z kobietami i pieniędzmi nie jest łatwo, z facetami jeszcze trudniej, ale nie ma wyjścia i trzeba się dogadać. U mnie w domu tak właśnie jest, więc wołam do mojej żony: “Kochanie, robię budżet na przyszły miesiąc. Ile masz gotówy?”. No i załóżmy żona woła z góry: “300 zł”. Oczywiście ufam jej bezgranicznie i taką kwotę wpisuję w pozycji: gotówka żony.

Jeżeli są jeszcze jakieś inne konta, na których znajdują się pieniądze, z których będziemy korzystać, by pokryć wydatki kolejnego miesiąca, one również muszą się znaleźć na naszej liście. Załóżmy, że mamy osobne konta z żoną i nasza lista będzie wyglądać tak:

(1) Gotówka moja: 500 zł

(2) Konto moje: 1200 zł

(3) Gotówka żony: 300 zł

(4) Konto żony: 2000 zł

Razem: 4000 zł

A zatem mamy do dyspozycji na przyszły miesiąc 4000 zł.

No to teraz trzeba przydzielić tym pieniądzom zadania do wykonania, a do tego potrzebny nam będzie plan wydatków. I teraz mocno się skoncentruj, bo moje podejście do planu wydatków jest dość specyficzne. Wymaga ono solidnego przemyślenia jakie są nasze marzenia, plany i życiowe priorytety. Tak, tak. Coś tak przyziemnego, jak planowanie wydatków wiąże się z czymś tak odjechanym, jak nasze marzenia. Jakby nie było – wiele marzeń możemy zrealizować właśnie dzięki pieniądzom. Ale po kolei.

Zanim przydzielimy naszej armii pracowników – czyli naszym pieniądzom – konkretne zadania do wykonania, musimy dokładnie zdefiniować, co jest do zrobienia. I w tym miejscu, bardzo przyda się plik, który znajdziesz w notatkach do tego odcinka podcastu. Jeszcze raz przypominam – pobierz go sobie z mojego bloga.

Opracowanie dobrego planu wydatków robi się w trzech prostych krokach.

Krok pierwszy: wypisz wszystkie możliwe rzeczy, na które wydajesz zwykle pieniądze.

Krok drugi: ułóż je według hierarchii ważności.

Krok trzeci: dopiero po takim ułożeniu wydatków przydziel im konkretne kwoty.

Co mam na myśli, mówiąc o ułożeniu wydatków według hierarchii ważności?

Otóż bardzo ważne jest, aby nie tylko wypisać różne pozycje wydatków, na które będziemy potrzebować pieniędzy w przyszłym miesiącu, ale również to, aby posortować je w kolejności od najważniejszego wydatku do najmniej ważnego. Tak, aby najważniejsze potrzeby znalazły się na samej górze naszego planu wydatków, a najmniej ważne zachcianki, na samym dole. Powód, dla którego tak właśnie trzeba to zrobić, stanie się jasny za chwilę, ale na razie podrążmy jeszcze kwestię hierarchii ważności wydatków.

Otóż musisz zdać sobie sprawę, że większość rzeczy, które naszym zdaniem MUSIMY kupić, to nie potrzeby, ale ZACHCIANKI, czyli coś, na co chcemy wydać pieniądze, ale tak naprawdę nie musimy.

Oto kilka przykładów:

  • czynsz za mieszkanie – to jest konkretna potrzeba – musimy go opłacić, by nie narobić sobie długów;
  • jedzenie i picie – to też jest potrzeba – bez tego nie przeżyjemy,
  • ale już nowa para butów czy spodni, w sytuacji, gdy świetnie służą nam te, które kupiliśmy trzy miesiące temu to jest klasyczna zachcianka. Nic się nie stanie, jeśli buty kupimy za miesiąc. Za to nie możemy np. przez miesiąc zrezygnować z jedzenie i picia, czy z zapłacenia raty kredytu hipotecznego, prawda?

I teraz – jeszcze raz – żebyśmy mieli pełną jasność i dobrze się rozumieli. Nie namawiam Cię absolutnie do rezygnowania ze wszystkich zachcianek i wycinania wydatków do kości. Takie drastyczne posunięcia zarezerwowane są dla osób zadłużonych. Nie jestem szalonym minimalistą, który będzie Ci kazał na wszystkim oszczędzać i żyć w surowej ascezie. Nie chcę namawiać Cię do tego, żebyś obciął sobie nogi, żeby nie wydawać na buty. Absolutnie nie! Jestem twardo stąpającym po ziemi realistą i dla mnie pieniądze są m.in. po to, by cieszyć się życiem. Sam lubię dobrze się ubrać, zjeść obiad w dobrej restauracji czy wyjechać na super wakacje, nawet jeżeli są bardzo drogie.

Namawiam Cię jednak do tego, abyś był w stosunku do siebie szczery i przygotowując własny plan wydatków nie oszukiwał sam siebie, mówiąc, że musisz kupić nowy telefon w przyszłym miesiącu, gdy nie masz żadnych oszczędności. Albo że musisz odświeżyć szafę, podczas gdy masz długi. Nie musisz, tylko CHCESZ. A to jest różnica!

W praktyce nasze prawdziwe potrzeby są stosunkowo niewielkie i kosztują mało.

Są to:

  1. Jedzenie i picie – aby przeżyć Ty i Twoja rodzina musicie coś jeść i pić;
  2. Koszty leczenia i leki – gdy ktoś z Twojej rodziny choruje;
  3. Ubranie – bo nago nie pójdziesz do pracy – ale oczywiście nie chodzi tu o 12. parę butów, ale bardziej o tę pierwszą czy drugą;
  4. Opłaty związane z utrzymaniem mieszkania – czynsz, energia, itp., czyli wszystko, co związane z zapewnieniem dachu nad głową;
  5. Koszty dojazdu do pracy – bo trzeba zarabiać;
  6. Środki higieny – trzeba się umyć, a ubranie wyprać;
  7. Wydatki na szkołę/przedszkole dzieci.

Cała reszta to tak naprawdę większe i mniejsze zachcianki, bez których – przyciśnięci do muru – przez wiele miesięcy możemy się obejść.

Nie musisz kupować dziecku kolejnej zabawki – chcesz, ale nie musisz.

Nie musisz iść do kina – chcesz – ale nie musisz.

Nie musisz wyjeżdżać na zagraniczne wakacje – chcesz – ale nie musisz.

Oczywiście życie bez zachcianek byłoby szare i nudne, dlatego – o ile Cię na to stać – śmiało z nich korzystaj. Pamiętaj tylko, aby w pierwszej kolejności zapewnić środki na POTRZEBY, zanim zaplanujesz środki na ZACHCIANKI. Myślę, że wiesz już dokładnie, co mam na myśli z tymi potrzebami i zachciankami.

No dobrze. Kiedy masz już gotową listę różnych wydatków, posortowaną od najważniejszego do najmniej ważnego, zaczynamy przypisywać im teraz konkretne kwoty.

Przypominam, że w przewodniku do przygotowania Twojego pierwszego budżetu domowego znajdziesz szczegółową instrukcję, jak to zrobić, a tutaj postaram Ci się to w miarę obrazowo opowiedzieć.

Wracamy zatem do naszej roli szefa. Przypomnę, że mamy do dyspozycji 4000 zł, czyli 4000 naszych pracowników. Mamy długą listę zadań do wykonania w przyszłym miesiącu, czyli po prostu listę różnego rodzaju wydatków. Na szczęście tę listę ułożyliśmy sobie według priorytetów. Więc teraz – dokładnie tak, jak w regułach zarządzania czasem – zadbamy o to, aby przydzielić pracowników przede wszystkim do tych najważniejszych zadań, czyli w pierwszej kolejności przydzielić nasze pieniądze do najważniejszych wydatków. Przy każdej pozycji wydatku mamy dwie kolumny. Pierwsza – to kwota, którą chcemy przeznaczyć na daną kategorię wydatków, a druga to suma, która została jeszcze do rozplanowania.

No to jedziemy:

  1. Pierwsza pozycja w moim planie wydatków to oszczędności. Umieszczam ją zawsze na samej górze, aby w ten sposób zrealizować zasadę: Najpierw zapłać sobie. Załóżmy, że oszczędzam 10% dochodów. Tak naprawdę oszczędzam znacznie więcej, ale na potrzeby podcastu zostawmy 10%. A zatem 400 zł z moich 4000 zł przeznaczam na oszczędności. Czyli zwołuję moich pracowników i mówię: “Tych 400! Wy macie fajne zadanie na przyszły miesiąc. Powędrujecie na konto oszczędnościowe i tam będziecie się mnożyć”. “Hurra!” – odpowiada 400 szczęśliwców, a my planujemy dalej. Skoro 400 zł ma już zadanie, to zostało jeszcze 3600 zł.

 

  1. Jedzenie i picie. To pozycja nr 2. Zastanawiam się, ile miesięcznie wydaję, szacuję lub – jeśli robisz budżet, dokładnie to wiesz, ile wydajesz. Ale załóżmy, że na jedzenie i picie zaplanuję 1600 zł. Mówię więc do moich pracowników: “A Wy nakarmicie i napoicie moją rodzinę”. “Hurra! Jakie fajne i odpowiedzialne zadanie!” – odkrzykują nasze pieniądze a my planujemy dalej.
  2. Po przeznaczeniu 400 zł na oszczędności i 1600 zł na jedzenie i picie, zostało nam do rozplanowania jeszcze 2000 zł. Kolejna pozycja na liście to koszty leczenia i leki. Przed nami marzec, zmienna pogoda, sezon przeziębień, więc 100 zł zaplanujemy na leki i zostanie 1900 zł.
  3. Kolejna pozycja to ubrania. Dziecko jeździło na sankach, nadziało się kurtką na gałąź, dziura na 30 cm – trzeba kupić nową. 500 zł pójdzie w przyszłym miesiącu na zakup kurtki i zostanie jeszcze 1400 zł.

 

  1. Trzeba gdzieś mieszkać. Załóżmy, że suma opłat mieszkaniowych to 900 zł (znów – nie przywiązujcie się, proszę, do kwot; to tylko przykłady z sufitu mające na celu wyjaśnić, w jaki sposób robi się budżet). Jeśli 900 zł zaplanowaliśmy na mieszkanie, to zostanie nam jeszcze 500 zł do rozplanowania w naszym budżecie.
  2. Kolejna pozycja to transport. W marcu jeździmy mało, więc na paliwie przytniemy, ale… No tak. Trzeba będzie wymienić opony na letnie. 200 zł planujemy w pozycji transport, zostanie jeszcze 300 zł.
  3. Kolejna pozycja to wydatki na edukację dzieci. Właśnie zaczął się nowy semestr i trzeba dokupić dzieciom parę drobiazgów do szkoły i jeszcze zapłacić za radę rodziców. 250 zł pójdzie na to jak nic. Zostanie nam już tylko 50 zł, które wydamy na kolejną pozycję – czyli na opłaty za telefon i internet.
  4. I już… Właśnie skończyły się pieniądze. 4000 zł zostało już rozdysponowane.

 

Oto zanim w ogóle zaczął się nowy miesiąc, zanim wydaliśmy choćby jedną złotówkę “w realu” – nie w sklepie, tylko w rzeczywistości – wydaliśmy nasze pieniądze symbolicznie, “na papierze”, przydzielając im bardzo ważne, konkretne zadania.
A co z resztą? Co z obiadkami na mieście? Co z wyjazdem na weekend? Co z wymianą telewizora na nowy? Nic. Nie ma na to pieniędzy.

Osoby nie planujące budżetu, gdy tylko widzą na swoim koncie większe pieniądze, od razu biegną do sklepu i wydają je na różne bzdury, bo mają złudne poczucie bogactwa. A potem, pod koniec miesiąca, okazuje się, że brakuje na jedzenie albo na kurtkę dla dziecka. „Na czym, jak na czym, ale na dziecku oszczędzać nie będę” – tłumaczą sobie i zasypują lukę w domowym budżecie pożyczając z karty kredytowej czy zaciągając pożyczkę.

Tyle tylko, że zasypując tę lukę, wykopują z drugiej strony głęboką dziurę długów, która natychmiast w zastraszającym tempie zaczyna drenować ich portfel. „To dlatego, że nie miałem pieniędzy na kurtkę” – lubimy się wtedy usprawiedliwiać. Nic z tego. To dlatego, że zanim wydałeś na kurtkę, najpierw wydałeś pieniądze na bzdury i zachcianki, bez których spokojnie mogłeś się obejść.

Budżet domowy bardzo skutecznie chroni nas przed takimi pułapkami. Ale to nie dotyczy tylko tych sytuacji, w których nie mamy pieniędzy. Również tych, w których zarabiamy krocie i chcemy zrealizować swoje wielkie pasje i marzenia.

Budżet domowy sprawdza się zawsze – zarówno w okresach gdy zarabiamy niewiele, jak i w sytuacjach, gdy zarabiamy dużo.

Na przykład w moim budżecie domowym bardzo wysoko jest pozycja „marzenia” i w moim przypadku jest to licencja pilota samolotu turystycznego PPL(A). Żona poprosiła mnie, abym poczekał z lataniem do czasu, gdy nasza najstarsza córka skończy 18 lat. Obawia się, że coś mi się stanie i woli mieć pewność, że dzieci będą już niemal samodzielne. Wiem zatem już dziś, że kurs rozpocznę za 5 lat, a jego koszt + rok intensywnego latania po kilka godzin w tygodniu to jakieś 60 000 zł. Dlatego już teraz co miesiąc odkładam sobie tysiaka i wiem, że bez problemu – dosłownie z marszu – zrealizuję swoje marzenie, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie mnie stać. Być może wydałbym te pieniądze już dawno na inne rzeczy – ale to marzenie jest dla mnie zbyt ważne.

I tu zacytuję Ci jeszcze jeden cytat związany z budżetem domowym. Autorem tych słów jest James W. Frick, który powiedział tak:

 

Nie tłumacz mi, co jest dla Ciebie ważne.
Pokaż mi, na co wydajesz pieniądze,
a sam odgadnę Twoje priorytety.

 

No dobrze, mam nadzieję, że po dzisiejszym odcinku nie masz już żadnych wątpliwości, że warto świadomie planować swoje finanse. Przypomnę Ci teraz najważniejsze wnioski z tego odcinka i zapowiem, co będzie w kolejnym odcinku podcastu. 

Finanse osobiste są bardzo proste i nie ma co nadmiernie ich komplikować. Bogacenie się można sprowadzić do trzech filarów:

  1. Świadome kontrolowanie wydatków
  2. Konsekwentne zwiększanie dochodów
  3. Mądre inwestowanie nadwyżek

Warto zadbać o te filary właśnie w tej kolejności i dobry budżet domowy załatwia nam praktycznie ten pierwszy filar. Jak mówił John C. Maxwell:

Zrobić budżet, to powiedzieć swoim pieniądzom, dokąd mają iść,
zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły…

Budżet domowy to nic innego, jak przemyślany plan dla naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Skoro my pracowaliśmy ciężko, aby zarobić pieniądze, to teraz ich kolej – niech one ciężko pracują dla nas. Przygotowanie budżetu, to przydzielenie konkretnych zadań naszym pieniądzom na kolejny miesiąc. By zrobić to mądrze, układamy najpierw nasze wydatki w kolejności od najważniejszych potrzeb i marzeń, do najmniej ważnych zachcianek i bzdurek, a następnie przydzielamy naszym pieniądzom zadania zgodnie z tą naszą hierarchią.

Dzięki temu, mamy pewność, że wystarczy pieniędzy na oszczędności, marzenia i rzeczy dla nas ważne, a jeśli ich na coś zabraknie – to na te rzeczy, które ważne nie są. Dobry i prosty budżet domowy sprawi, że:

  1. Szybciej zrealizujesz swoje cele i marzenia.
  2. Przejmiesz kontrolę nad swoimi pieniędzmi i zaczniesz działać świadomie.
  3. Wyrobisz w sobie zdrowe finansowe nawyki.

A co w kolejnym odcinku?

Ponieważ budżet domowy jest bardzo ważny – a w tym roku chcę powrócić na blogu do fundamentów dbania o własne finanse – to pociągnę jeszcze ten temat, ale już z Twoją , mam nadzieję, pomocą. Nagram odcinek pt. „Budżet domowy w pytaniach i odpowiedziach”.

Dlatego bardzo gorąco zachęcam Cię: jeśli robisz budżet domowy, jeśli masz z nim jakiekolwiek problemy, jeśli coś sprawia Ci trudność – zadaj pytanie pod tym podcastem na moim blogu, a ja w kolejnym odcinku postaram się na nie jak najlepiej odpowiedzieć.

A jeśli nie robiłeś nigdy budżetu – koniecznie pobierz sobie przewodnik do wykonania pierwszego budżetu, który dla Ciebie przygotowałem do tego odcinka. Zobaczysz, jak potrafi otworzyć on oczy. Zapewne pojawią się również u Ciebie pytania. Wtedy po prostu zadaj je na blogu.

Kilka pytań otrzymałem już od czytelników na Facebooku. Dlatego za dwa tygodnie usłyszysz m.in.:

  • Czy budżet domowy nie zabija spontaniczności?
  • Jak zaplanować swój budżet bez Excela?
  • Jak uwzględnić kartę kredytową w swoim budżecie domowym?
  • Jak skutecznie robić budżet domowy będąc w związku – gdy nasza druga połówka nie bardzo ma na to ochotę?
  • Z jakiej aplikacji korzystam do prowadzenia własnego budżetu?
  • I wreszcie – czy w ogóle warto poświęcać na coś takiego jak budżet domowy swój cenny czas?

Liczę na to, że kolejne pytanie będzie właśnie od Ciebie. Już dziś bardzo gorąco zapraszam Cię do naszego kolejnego spotkania.

A na zakończenie jeszcze ostatnia sprawa. Słucham od dawna podcastu Marka Jankowskiego pt. Mała Wielka Firma i bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób Marek dziękuje swoim słuchaczom za recenzje pozostawione w serwisie iTunes – odczytując je po prostu w swojej audycji. Jako użytkownik Windowsa i Androida – nie korzystałem z iTunes, ale tym razem postanowiłem zajrzeć do środka i czekała tam na mnie super niespodzianka: pięknych 5 gwiazdek przy moim podcaście i super opinie. Bardzo Wam za to dziękuję i w ramach tego podziękowania – odgapię tę świetną praktykę od Marka Jankowskiego i w każdym odcinku podziękuję za konkretną opinię. Oto co napisał o podcaście Finanse Bardzo Osobiste Robert Sowiński:

Słucham od dłuższego czasu i niezmiennie zawsze znajduję ciekawe rzeczy dla siebie. Polecam ten podcast wszystkim, którzy szukają rozwiązań na wyjście z trudnych sytuacji finansowych, jak i tych, którzy zastanawiają się, jak jeszcze mogą dbać o swoje finanse. Choć często słyszę znane mi kwestie, to nadal warto sobie o nich przypominać, chociażby po to, aby zrobić sobie wewnętrzny rachunek sumienia – czy jeszcze jakoś mogę pomóc sobie w sensownym gospodarowaniu sobą, swoim portfelem, swoją firmą. Polecam ten podcast z całego serca i rozumu.

Robert – dziękuję Ci bardzo za tę wspaniałą opinię, sprawiłeś mi tym ogromną frajdę! Jeżeli – podobnie jak Robertowi – Tobie również podoba się mój podcast – będę Ci bardzo wdzięczny za pozostawienie oceny w iTunes.

No dobrze. To tyle na dziś – dziękuję Ci bardzo serdecznie za wspólnie spędzony czas i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu Finanse Bardzo Osobiste. Wszystkiego dobrego!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 528 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze41 komentarzy

  1. Marcinie,
    bardzo ciekawy kolejny podcast. Zaangażowałam nawet do słuchania moją rodzinę 🙂
    Każdemu polecam również Twoją książkę “Jak zadbać o własne finanse” gdzie min. krok po kroku opisujesz jak tworzyć budżet domowy.
    W każdym miesiącu po otrzymaniu wypłaty przelewam wyznaczone środki na konto oszczędnościowe.
    Przez kilka miesięcy prowadzę skrupulatnie swój budżet lecz dopada mnie myśl, iż jestem już w stanie bez spisywania i kontrolowania panować nad swoimi wydatkami i wpadam w pułapkę! Otóż pozwalam sobie na kupno niepotrzebnych (w moim mniemaniu potrzebnych) rzeczy i powoli pieniądze zaczynają z konta uciekać. Moje pytanie brzmi jak wytrwać w tworzeniu, planowaniu budżetu. Może jakiś system kar i nagród? 🙂 Masz jakieś sprawdzone sposoby?

    Serdeczne pozdrowienia,
    Patrycja

    • Cześć Patrycja,

      dziękuję serdecznie za komentarz i bardzo się cieszę, że podcast Ci się spodobał. Zaangażowanie rodziny to dobry krok – zawsze łatwiej zaangażować naszych bliskich w dbanie o własne finanse, gdy argumenty przedstawi im niezależna “trzecia strona” – w tym przypadku ja 😉

      Jeśli chodzi o sprawdzone sposoby, jak wytrwać w robieniu budżetu – to oczywiście – zgodnie z zapowiedzią – odpowiem w kolejnym odcinku podcastu: “Budżet domowy w pytaniach i odpowiedziach”. Dziękuję serdecznie za to pytanie.

    • Ja stosuję prostą metodę i wydaje mi się że skuteczną.
      Po pierwsze, mam drugie konto, gdzie przelewam “nadmiar” środków po każdym wpływie na konto główne. Drugie kono, to rachunek bez karty, także nie tak łatwo z niego skożystać.
      Po drugie, jeśli chodzi o zakupy, to nigdy nie kupuję niczego, jeśli mam choć odrobinę wątpliwości.

      Powidzenia

  2. Marcinie dziś zrealizowałam swoje marzenie i potrzebę – zapłaciłam za dwa nowe aparaty słuchowe. W dużej mierze były to moje własne pieniądze, odkładane od lat. Jestem uboższa na koncie ale mam dobry sprzęt, który mam nadzieję ułatwi mi ruszenie się z obecnej pracy a w konsekwencji – w końcu jakieś wzbogacenie 🙂 Planuję od 2013 roku na Twoim arkuszu, ale w tym roku kontroluję budżet jednak na papierze, wieczorami często jestem zmęczona by po całym niemal dniu pracy przed komputerem jeszcze wpisywać wydatki do arkusza. Myliłam się, wkurzałam. Lepiej mi idzie na kartce z ołówkiem w ręku. Opracowałeś nowy arkusz? Czy to ten sam co był?

    Pozdrawiam!

    • Cześć Olu,

      gratuluję i bardzo się cieszę, że dzięki świadomemu prowadzeniu budżetu zrealizowałaś swój cel. Brawo! 😉

      Plik, o który pytasz – to coś nowego. To Przewodnik, który znajdziesz do pobrania w górnej części tego wpisu (dziękuję za przypomnienie, faktycznie dziś rano nie był jeszcze widoczny).

      Dziękuję Ci i życzę dalszych sukcesów! Trzymam teraz kciuki za lepszą i lepiej płatną pracę.

  3. Jeszcze nie czytałam, ale bardzo cieszę się, że wracasz do tematów takich trochę podstawowych jak budżet, ale bardzo często to właśnie na nich “wykładamy się” i oszczędnościowe założenia oraz plany rozmijają nam się z praktyką.

    P.S. Na innym blogu, który bardzo lubię i cenię również porównywano osobiste finanse do firmy/przedsiębiorstwa, którym by osiągnąć sukces trzeba odpowiednio zarządzać. Może śmiesznie to zabrzmi, ale tego typu porównanie mnie w jakiś sposób mocno otworzyło oczy.

    No to czytam 🙂

    • Hej Agnieszka,

      przyjemnej lektury 😉

      W tym roku mocno wracam “do korzeni”. Dla mnie wiele spraw zamieniło się już w prosty nawyk, dlatego mniej o tym pisałem. Ale uświadomiłem sobie, że dla wielu czytelników – szczególnie tych nowych – przyda się przypomnienie fundamentów.

  4. Marcinie jak zwykle świetny podcast. Ja bardzo chętnie posłuchałabym o tym jak prowadzić budżet ale w swojej firmie. Mam na myśli jednoosobową działalność, chociaż w spółce też trzeba panować nad finansami. nie bardzo wiem czy lepiej prowadzić to jakoś w budżecie domowym, czy osobno?

    • Cześć Grażyna – bardzo dziękuję 😉
      Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytanie w najbliższym podcaście, a może nawet przygotuje na ten temat osobny odcinek lub wpis – bo temat faktycznie jest ważny.

  5. Doskonały podcast i powrót do korzeni bloga.
    Kluczowe jest zwłaszcza dla początkujących maksymalne uproszczenie pierwszego budżetu oraz sukcesywne rozwijanie go o nowe funkcjonalności w miarę uplywu czasu i nabywane doświadczenie.
    Pozdrawiam

  6. Cześć Marcin,
    trafiłam na Twój blog całkiem niedawno, ten podcast to drugi Twój podcast który wysłuchałam. Dziękuję za niego, uporządkował moją wiedzę, a przede wszystkim zmotywował do, jak to nazwałeś, przydzielania pracy swoim pieniądzom, czyli do budżetowania. Jestem laikiem w tworzeniu budżetów domowych, pod koniec stycznia, wspólnie z mężem stworzyliśmy swój pierwszy budżet na luty. Do stworzenia tego budżetu skłoniło nas zbyt dużo pytań typu “na co wydaliśmy pieniądze” , “dlaczego jest tak mało na koncie” itp. Oboje dobrze zarabiamy, nie jesteśmy rozrzutni, ale pieniądze rozchodzą się nam jak przysłowiowe ciepłe bułeczki.
    Największym problemem przy tym pierwszym budżecie były dla mnie wydatki nieregularne. Mam konto na które co miesiąc odkładam stałą kwotę na takie wydatki, typu wakacje, ubezpieczenia, awaria samochodu, węgiel itp. Ale jak to potem rozliczyć w budżecie? Z jednej strony chciałabym wiedzieć na co rozchodzą się dokładnie pieniądze z konta “wydatki nieregularne” , ale z drugiej strony nie chce potraktować tego konta jako mój dochód. Czy na takie wydatki prowadzić osobną ewidencję?
    Kolejnym problemem okazał się dobry program. Początkowo wybrałam YNAB, przede wszystkim dlatego, że w komplecie jest apka na telefon i serwis internetowy. Po 30 dniach testowania aplikacji za darmo stwierdziliśmy że nie jest dla nas wart swej ceny. Obecnie przeniosłam budżet na Microsoft Money Plus, tutaj zaś brakuje aplikacji na telefon, jest to stary program okienkowy ale pozwala definiować konta bankowe i tworzyć budżet na podstawie zarówno kategorii jak i tych bankowych kont. Mam nadzieję że coś odnośnie programów poradzisz, albo stwierdzisz przynajmniej że nie warto szukać dalej bo nie ma dobrego ;).
    Czekam z niecierpliwością na kolejne podcasty o budżecie!

    • Cześć Renata,
      wspaniale, że dołączyłaś do grona czytelników i słuchaczy – witam Cie bardzo serdecznie.

      Dziękuję za Twoje pytania – zapisuję i odpowiem na nie w kolejnym podcaście.

    • Cześć Ranata

      Cześć Marcin

      Ja podzieliłem swoje panowanie nad budżtem na dwa. Wpisuje bieżące wydatki w aplikacji (do kontrolowania przepływów) Długo szukałem dobrej aplikacji. Obecnie używamy BudgetBakers. Jest aplikacja na androida, iOS oraz przez WWW. Może definiować konta (wersja bezpłatna 3 konta) tworzyć szblony wpisów co umożliwia szybkie wpisy. Dodatkow stworzyłame sobie plik excel ktróet w ciągu ostatnich kilku lat bardzo ewoluował. Zbyt drobiazgowy podział kategorii nie sprawdił sie u mnie i mam tylko kilka kategorii które są dla mnie istotne. W pliku podsumowyje sobie każdy miesiąc a planowanie robie w styczniu a później co najwyżej lekko zmieniam kurs,

      Problemem jest natomiast u mnie zapanownaie nad bużeten i cashflow. Sporo inwestuje i doszedłem do etapu że muszę całkowicie podzelić swoj portfel na prywatny i inwestycyjny bo przekładając pieniądze z kieszeni do kieszeni zabużam sobie prawdziwy obraz. Niby wszystko takie proste ale czym dalej w las tym więcej drzew. Co do utrzymania skupienia i konsekwencji nie jest z tym łatwo.

      Powodzenia wszyskim którzy chcą decydowac jak maja pracować ich pieniądze bo bez prawdiwej chęci żaden plan budżetowy się nie uda

    • Cześć Marcinie,

      Popieram moich przedmówców – Twój zapowiadany “powrót do korzeni”, czyli budżet od podstaw -w mojej ocenie jest tym na co powinieneś postawić w tym roku w ramach rozwijania Twojego bloga.
      Osobiście prowadzę mój budżet od 3 lat w MIcrosoft Money, jednak on mi nie wystarcza ( brakuje platformy mobilnej). Testowałem YNAB, jednak nie mogę się do niego przyzwyczaić ( po prostu nie rozumiem pewnych jego funkcj), po za tym koszt 60$ rocznie. Jestem w stanie zapłacić za aplikację na własność ,ale płacenie w ratach to dla mnie utrata wolności ( po prostu nie lubię abonamentowych aplikacji.
      Dość fajną opcją dla mnie jest aplikacja iFinance4 – wersja na iOS, wstrzymuję się przed zakupem wersji na OSX.
      Reasumując – bardzo chciałbym od Ciebie- może od Twoich czytelników uzyskać wskazówkę co do wyboru fajnej aplikacji. Wiem, że Ty używasz YNAB w wersji bezabonamentowej – może jakiś kursik obsługi tego programu?

  7. Cześć Marcin,
    śledzę Twój blog od dłuższego czasu i oczywiście jestem nim zachwycona.Bardzo dziękuję Ci za Twoją pracę. Skoro nadarza się okazja do zadawania pytań,więc mam i ja jedno.Czy Twoim zdaniem,posiadając długi konsumenckie, nadal istotne jest inwestowanie w edukację pozaszkolną dzieci oraz ich zainteresowania?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Cześć Jola,
      dziękuję za miłe słowa – super, że śledzisz mój blog 😉

      Twoje pytanie nie dotyczy budżetu domowego, dlatego postaram się odpowiedzieć w komentarzu, a nie w podcaście.

      Wiesz zapewne, że moje podejście do długów konsumenckich jest radykalne. One demolują nasze życie finansowe i emocjonalne – dlatego uważam, że trzeba wypowiedzieć im bezwzględną wojnę i pozbyć się długów jak najszybciej. Większości osób, które piszą do mnie chwaląc się uwolnieniem od długów, zajmuje to od kilkunastu miesięcy do 2 lat.

      Nie chcę, byś tkwiła w długach kolejne lata. Chcę, abyś miała je z głowy jak najszybciej – a to wymaga drastycznych rozwiązań, które opisałem w artykule pt. “Jak skutecznie pozbyć się długów?”
      (link: https://marciniwuc.com/finanse-osobiste-jak-skutecznie-pozbyc-sie-dlugow/)

      Będąc na miejscu osoby zadłużonej, zrezygnowałbym z dodatkowych zajęć dla dzieci. Wiem, że to bardzo trudna decyzja (“na czym, jak na czym, ale oszczędzać na dzieciach?”), ale powody są takie:

      1. Bez pozbycia się długów – Twoja sytuacja będzie się pogarszać, więc i tak za jakiś czas płacenie za takie zajęcia stanie się niemożliwe. Życie Cię do tego zmusi, a taka nagła zmiana będzie trudna do zrozumienia przez dziecko (jak to? – pieniądze na tenisa zawze były ;( )

      2. Szczera rozmowa z dziećmi, wytłumaczenie im tego, że mamy trudną sytuację życiową i musimy walczyć – może okazać się najlepszą edukacją, jaką odbiorą od swoich rodziców. Taka szczerość budzi szacunek do rodziców i pokazuje, że są oni odpowiedzialni. Lekcja, którą dzieci zapamiętają na całe życie.

      3. To zdecydowanie skróci okres walki z długami, a dodatkowa świadomość, że “cierpią na tym moje dzieci” – bardzo ostro mobilizuje do jeszcze brutalniejszej i SZYBSZEJ walki z długami.

      To raptem kilka powodów. Wiem, że to bardzo trudne. Warto jednak pamiętać, że wolni od długów i niezestresowani rodzice, to najlepszy prezent dla dziecka. Poczucie sukcesu – gdy będziecie świętować swoją wolność – może być jednym z najlepszych wspomnień z dzieciństwa.

      Tak ja bym postąpił będąc na Twoim miejscu (i tak robiłem, gdy dawno temu walczyłem z długami).
      Trzymam za Ciebie z całej siły kciuki!

      • Marcinie,
        bardzo dziękuję za odpowiedź.Zrobiłam plan spłaty moich długów i wyruszam na wojnę;) Grudzień 2019 – to koniec finansowej niewoli i początek marzeń o stabilnej przyszłości mojej rodziny.
        Dzięki za trzymanie kciuków.

  8. Marcinie
    Ciekawy powrót do korzeni, jak dla mnie to odświeżenie podstaw :). Pozwolę sobie coś zasugerować początkującym “budżetowiczom”. Otóż zanim zaczniemy planować wydatki, proponuję najpierw przez 1 miesiąc je po prostu spisywać w wybranym arkuszu (koniecznie w tym samym w którym będziemy budżetować), bez żadnego planu. Dzięki temu zyskujemy jakiś zarys obrazu ile na co wydajemy. Na tej podstawie o wiele łatwiej będzie zaplanować pierwszy budżet – na kolejny miesiąc. Bez tej “bazy” budując pierwszy plan poruszamy się w zasadzie w ciemno. Skutkiem tego plan z rzeczywistością najpewniej mocno “rozjedzie się”, co z kolei silnie osłabia motywację do dalszego budżetowania. Ponadto mając taki spis wydatków na start zyskujemy:
    – silnego “kopa”, gdy okazuje się na jakie głupoty wydaliśmy duże kwoty pieniędzy
    – punkt odniesienia, do którego łatwiej planować cele: np. na ubrania wydałem xxx, chcę ograniczyć wydatki w tej kategorii o 15% żeby zwiększyć kwotę oszczędności o y.
    Ponadto uważam iż ważny jest sam arkusz czy szablon który do tego służy – tak żeby budżetowanie i spisywanie było ciekawe, a nie stanowiło nudny obowiązek. Odkąd urozmaiciłem swój szablon dodając trochę analityki i graficznej prezentacji wyników, nagle żona sama zaczęła się włączać w spisywanie paragonów. Na bieżąco, po każdym wydatku widać jak zmienia się sytuacja i na czym stoimy – daje to poczucie kontroli i jakąś frajdę też. U nas sprawdza się excel umieszczony na dropboksie. Dzięki temu każde z nas w dowolnym miejscu, czasie i na dowolnym komputerze może przejrzeć sytuację lub dopisać bieżące wydatki.
    I na koniec: nie chcę się wymądrzać – to nie ja jestem tu guru od finansów osobistych ;). Chciałem się natomiast podzielić częścią swoich spostrzeżeń z kilku lat budżetowania – sądzę iż przydatnych w początkach, kiedy nie ma doświadczenia i łatwo się zniechęcić.

    • Michał
      Świetnie że opisales swoje spostrzeżenia, myślę że dla wielu osób będą pomocne. Szczerze mówiąc mam dość podobne doświadczenie z prowadzieniem budżetu. Przez pierwsze kilka miesięcy bardzo szczegółowo zapisywalam swoje wydatki i byłam mocno zdziwiona na cofaktycznie wydaje pieniądze. To pozwoliło mi stworzyć pewnego rodzaju plan działania jak ograniczyć pewne wydatki na poczet innych, ważniejszych lub na oszczędności. Dziś ograniczylam kategorie wydatków do 9 , ułożonych wg hierarchii ważności o czym fajnie opowiedział Marcin w podcascie, ale nadal szczegółowo spisuje paragony. Mam wielką frajdę z tych obliczeń. Moim sposobem na dodatkowe oszczędności w ciągu miesiąca to zaokraglanie wydanych kwot do pełnych zł w górę. To również upraszcza moje obliczenia . Poza tym zgadzam się ze forma prowadzenia budżetu też jest ważna. Na początku korzystałam z arkusza w komputerze, ale to nie dla mnie. Dziś mój budżet prowadzę w moim najpiękniejszym zeszycie, gdzie zakreślam i koloruje to co dla mnie ważne. W każdej chwili mogę do niego zajrzeć. Bardzo lubię taką wersję na papierze.

      Marcinie
      Świetny podcast! Dziękuję za motywacje i tak wiele cennych informacji jakie można znaleźć u Ciebie na blogu. 🙂

  9. Witaj Marcinie z drobnymi przerwami obserwuje twoje wpisy Jako osoba niedoslyszaca ucieczylam sie z formy czyranej Dziekuje za nia i mam pytanie jak wlasciciel jednoosobowej dzialalnosci czesto mieszam ze soba dwa budżety czasem klienci nie placa przez kilka mcwtedy buzdzet domowy zasila ten firmowy a gdy juz mam zaplaty zalegle jakos te nadwyzki mi uciekaja moze jakies sugestie dla osob prowadzacych firmy jak uniknac pulapek laczacych te dwa buzdzety 🙁 niereguralne dochody naprawde utrudniają prowadzenie budżetu 🙁

  10. Kolejny dobry artykuł.
    Co do droższych zachcianek mam na nie sposób obliczam sobie ile na nie muszę pracować.
    Co do filozofii minimalizmu to bardzo podoba mi się jego koncepcja jednak wprowadzenie go do życia to osobny wątek. Marzenia hmm…. realne są. Mam na nie jeszcze dużo czasu. Marzenia przyziemne skok ze spadochronu które chcę zrealizować przy najbliższej okazji.

    Pozdrawiam.
    Piotr

  11. Cześć Marcin.

    Przede wszystkim bardzo dziękuję Ci za całą wiedzę – pomimo młodego wieku i łączenia pracy ze studiami już utrzymuję się w 100% sama i mam prawie “pełną”, 6-miesięczną poduszkę finansową. 🙂 Od dłuższego czasu pracuję nad swoim budżetem i uważam, że powrót do bazowej wiedzy jest świetnym pomysłem – tego NIGDY nie jest za dużo, dzięki podcastowi przypomniałam sobie najważniejsze zasady i uporządkowałam wszystko w głowie. A dodatkowo bardzo miło minęło mi bieganie. 😉

    Zmagam się jednak od zawsze z jedną rzeczą podczas planowania budżetu. Mam nadzieję, że mi pomożesz. Co ze spontanicznymi wydatkami, których nie da zaplanować się na początku miesiąca? Jako osoba bez zobowiązań finansowych nie czuję potrzeby “ucinania” wszelkich przyjemności, a takie zazwyczaj wyskakują niespodziewanie – wyjście ze znajomymi do kina czy na imprezę, prezent na urodziny dla koleżanki, kolacja w restauracji. Ostatnio (kompletnie nie planując wyjazdu) znalazłam bilety na majówkę w świetnej cenie i od razu je kupiłam, bo przecież czekając do kolejnego miesiąca ryzykuję ich zdrożeniem, a okazja była naprawdę dobra. Jak włączyć takie rzeczy w swój budżet? Myślałam nad umieszczeniem w swoim budżecie kategorii “spontaniczne rzeczy”, jednak biorąc pod uwagę, że w jednym miesiącu to, załóżmy, 20zł a w drugim 300zł – nie do końca się to sprawdza. Moim drugim pomysłem było stworzenie osobnego “konta” na tego typu rzeczy, na które każdego miesiąca przeznaczałabym określoną kwotę (jak na konto oszczędnościowe), a w przypadku “napadu spontaniczności” mogła tam sięgnąć. Tylko czy wtedy nie jest to zbyt “przekombinowane”? Lubię proste rozwiązania, to wymagałoby założenia nowego rachunku, drugiej karty kredytowej. Czekam z niecierpliwością na Twoją opinię. 🙂

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Aneta

  12. Cześć Aneta

    Na spontaniczne przyjemności trzymam gotówkę w przysłowiowej “skarpecie” co miesiąc stówka. Są to środki dostępu natychmiastowego i w moim przypadku sprawdza się to znakomicie.

    Pozdrawiam.

    Piotr

  13. Hej Marcinie.

    Mam pytanie do Ciebie odnośnie prowadzenia budżetu.
    Prowadzę mój budżet od ponad 2 lat i bardzo mi się on sprawdza. Poza magią, która się zaczęła dziać już po pierwszych miesiącach i spektakularnymi efektami po pełnym roku spisywania i planowania wydatków stało się coś jeszcze. Wiedza, którą nabyłem podczas prowadzenia budżetu dała mi narzędzie, które stało się dla mnie też bardzo niebezpieczne. Chodzi o naginanie budżetu.

    W skrócie chodzi o to, że zdarzało mi się nie raz i nie dwa wyciskać z moich zasobów za dużo. Jestem ciekawy jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Czy spotkałeś się kiedykolwiek z tym?

    Nie wiem czy się dobrze wyraziłem. Można to przyrównać do inflacji kosztów życia, ale z pełną świadomością swoich możliwości. Takie żyłowanie budżetu z perspektywy czasu wyrządza same szkody, finansowe oczywiście.

    Wiem, że trzeba mieć zdroworozsądkowe podejście, że trzeba mieć cel, zabezpieczyć się itd. Co raz bardziej to rozumiem, ale pokusa jest straszna. Ta wiedza stałą się dla mnie chwilami niebezpieczna.

    Dzięki za to co robisz.

    Serdecznie Cię pozdrawiam i wszystkich tutaj komentujących.

  14. Nigdy nie sądziłem ze tyle osob potrzebuje zewnetrznego bodzca do pilnowania finansow. W moim wypadku nie bylo i nie ma potrzeby do prowadzenia budżetu domowego z tej racji ze “racjonowanie” pieniędzy wycwiczylem na studiach tzn. Gotówkę potrzebna na niezbedne wydatki i przyjemnosci zawsze zarabialem przez wakacje (nie bylem finansowany przez rodziców. ) wiec pieniadze nie mogly sie skonczyc przed rozpoczeciem kolejnego wakacyjnego etatu;) . Obecnie zapisuje wydatki w dwoch kategoriach tzn. Stałe mieszkaniowe i pozostałe ogolne. Nie robie tego bo musze robie to bo lubie . Jesli ktos nie ma problemu z nadmiernym przejadaniem zarobkow moze prowadzic takie krotkie zestawienie. Pozdrawiam

  15. Panie Marcinie. Czytam już jakieś trzy lata. Piszę pierwszy raz. Robi Pan niebywale ważne i sensowne rzeczy (i nie mam tu na myśli zarabiania;). Dzięki Panu i koledze z JOP życie mojej rodziny bardzo się zmieniło. Kiedyś zbiorę się w sobie i napiszę Panu, jak udało się nam w dwa lata pozbyć 80 000 długów i zostać “tylko” z hipoteką. Żeby Pan wiedział, jak nam Pan, nawet nas nie znając, bardzo pomógł.

  16. Drogi Marcinie,

    Dziękuję za ten odcinek! Umiejętność jazdy samochodem z ciągłym patrzeniem wstecz mam świetnie opanowane 😉 a dzięki Tobie dziś doznałam olśnienia. Choć podskórnie czułam, że pora na kolejny krok, to nie bardzo wiedziałam jaki. Teraz już wiem, to budżet domowy 🙂

    Mam również pytanie. Jestem obecnie w sytacji, w której razem z mężem niedawno wróciliśmy z zagranicy z zaoszczędzonymi pieniędzmi, których część chcemy zainwestować. Cześć zostawiliśmy na życie dopóki nie zaczniemy zarabiać systematycznie. Jak w takiej sytuacji przydzielać pieniądze?
    Będę wdzięczna za podpowiedz.

    Pozdrawiam serdecznie!

  17. Witam!

    Marcinie, mowisz najpierw pozbycie sie dlugow, pozniej poduszka finansowa, dopiero pozniej inwestycje.
    Nie wiem czy dobrze ale , pomimo tego, ze jeszcze z dlugow nie wyszedlem, to opanowalem je na tyle, ze mam juz tylko jedna, niewielka rate kredytu konsumenckiego, a rownolegle, w zeszlym roku zaczalem odkladac w ramach programu PKO BP, na swoja przyszla emeryture (IKZE). Polaczylem to z odpisem od podatku za zeszly rok 🙂 traktuje to jako dlugoterminowa inwestycje na przyszlosc i mam nadzieje, ze nie kloci sie to z Twoim ogolnym planem “ogarniania” swoich finansow 🙂
    pozdr. Andrzej

  18. Witaj Marcin

    Melduje ze jestem po Twojej stronie. Monitorowanie wydatków od jakis 12 lat, budżetowanie od dopiero 5 lat.

    Platforma:
    Cały czas arkusz excel który z roku na rok jest coraz bardziej zaawansowany.

    Stan na dzisiaj:
    Obecnie przeprowadzam ostatni atak na kredyt hipoteczny aby w VII.2020 ogłosić DEPT FREE !!!

  19. Pytanie.

    Masz np. 10 tys. zł do rozdysponowania. Planujesz wszystkie wydatki i na koniec zostaje ci 2000 zł. Nie masz więcej planów, nawet marzenia się skończyły. Co robisz? Przecież nie wymyślisz sobie kupna telewizora tylko dlatego, że zostały ci pieniądze 🙂 Odkładasz? Jeśli tak, to ile? Całość? Czy zostawiasz jakiś bufor?

  20. Hej Marcinie, czy mógłbyś przygotować przykładowy budżet domowy dla singla mieszkajacego w dużym mieście, którego dochody wynoszą okolo 3 tys na rękę? Kazdy ma oczywiście inne potrzeby, ale tak pogladowo, dla zoltodzioba,który do tej pory z finansami osobistymi był bardzo na bakier?

  21. Witam. Staruję właśnie z arkuszem do budżetu domowego, który zaproponowałeś i już na początku pojawiła się pewna wątpliwość. Po zsumowaniu kosztów na następny miesiąc kwota jest dwukrotnie większa od aktualnie posiadanych funduszy. Mowa o stanie na koniec miesiąca, więc w ciągu najbliższych dni powinny wpłynąć wypłaty, które posłużą do pokrycia tych kosztów. Z tego co jednak rozumiem uwzględniamy tylko pieniądze, które obecnie posiadamy, a więc mimo że wypłaty są za już przepracowany miesiąc to faktycznie nie mamy ich jeszcze na koncie, więc nie możemy zawrzeć ich w budżecie. Skoro nie możemy ich zawrzeć to planując budżet jeszcze przez kolejne miesiące będę na minusie… Powiedzmy, że w tym momencie mamy 2tys. wszystkich pieniążków, natomiast stały miesięczny koszt minimum egzystencjalnego mojej rodziny to 5,5tys. (wliczając w to oczywiście wszelkie opłaty mieszkaniowe, ratę kredytu hipotecznego, żłobek itp.), a pensje to w sumie ok. 8tys zł. Jest to więc tylko około 2,5tys. różnicy (o ile nie pojawią się dodatkowe wydatki). Na marzec wyszło mi więc 3,5tys. “na minusie”. Na koniec marca bilans powinien wzrosnąć o wspomnianą różnicę (w najlepszym przypadku), więc wyliczając budżet na kwiecień mam 4,5tys. a więc jestem 1tys na minusie. Dopiero przy następnym budżecie mógłbym pokryć koszty na maj ze stanu na koniec kwietnia. Czy ja dobrze to w ogóle pojmuję? Pozdrawiam

  22. Witaj Marcinie,

    odkąd zaprzestałam kontroli budżetu domowego, przysłowiowe 4000 kończą się w połowie miesiąca. Powodem tego była długotrwała choroba, szpital a później śmierć bliskiej mi osoby. Po prostu nie miałam już czasu ani siły na kontrolę wydatków. Nie mniej wróciłam do tego od zeszłego tygodnia. I widzę efekty.

    U mnie wygląda to tak, że wraz z partnerem mamy wspólną pulę wydatków; mieszkanie, jedzenie, samochód, środki czystości + oszczędności (główny cel wakacje). Każdemu zostaje jeszcze jakieś 1300-1500 na swoje wydatki (u mnie również dodatkowe ubezpieczenie emerytalne), kursy językowe, ubrania, kosmetyki, wyjście do pubu ze znajomymi.

    Jest jednak jedna rzecz z którą się nie zgodzę, uważam, że kino, teatr bo książkę można pożyczyć, to naturalna potrzeba, nie zachcianka, której niezaspokojenie, przynajmniej u mnie spowodowałoby frustrację i obniżenie poczucia własnej wartości.

    Kontakt z kulturą jest również formą samodoskonalenia, który ma być środkiem do zarabiania więcej.
    W końcu bez względu na to gdzie pracujemy, obracamy się między ludźmi z którymi trzeba budować relacje a robi się to poprzez kontakt i rozmowę, gdzie tematem nie jest pogoda czy polityka a wspólne pasje oraz zainteresowania. Tym bardziej, że wszystkie globalne trendy i zjawiska odbijają się w szeroko pojętej kulturze jak w lustrze. A może jest odwrotnie…

    Pozdrawiam,
    Anka

  23. Marcin,

    bardzo mi się podoba, że podchodzisz do finansów zdroworozsądkowo. Masz dużą wiedzę finansową i potrafisz się ciekawie nią dzielić z nami.
    Cieszę się, że nie każesz spisywać paragonów jak to podpowiadają niektórzy. Dla mnie to jest skrajność a każda skrajność jest niedobra.
    Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek.
    Myślę, że Twoja książka 10 kroków jest na tyle przejrzysta i uniwersalna, że pomoże każdemu.
    Cóż dodać? Tak trzymaj i powodzenia!
    Wierny czytelnik bloga i słuchacz podcastu.
    Pozdrawiam
    Daniel

  24. Cześć,
    Pytałem już o to w mailu, ale niestety mimo, że w każdym mailu z newsellerem zachęcasz do kontaktu nie doczekałem się odpowiedzi. Książka FBO jest bardzo ok, zacząłem robić budżet na początku roku i trzymam się go ale… mam pewien problem – żona i ja otrzymujemy wypłatę w różnych terminach. Jak dobrze zaplanować budżet wiedząc, że jedna wypłata przychodzi w okolicach 10 dnia, druga na koniec miesiąca? Jak zaplanować budżet mając tylko część kwoty do połowy miesiąca – jeśli zakładamy sumowanie obu wypłat w budżecie? Czy w takim wypadku jedyne wyjście, żeby sensownie planować to tworzenie dwóch budżetów i założenie, że z wypłaty żony np. robimy opłaty a z mojej robimy zakupy? Może uczestnicy komentujący na tym blogu mają podobny problem i go w jakiś sposób rozwiązali? Chętnie poznam Wasze opinie.

    Pozdrawiam serdecznie.

  25. Cześć Marcinie,
    słuchałem dziś podcastu, wróciłem po przerwie, i nie mogę znaleźć pliku z szablonem budżetu, o którym wspominałeś w podcaście. Dzięki za podpowiedź 🙂

Odpowiedz