FreshMail.pl

Trzy filary bogacenia się. Na którym polegasz?

60

Skomplikowany żargon, enigmatyczne skróty, egzotyczne hasła. Krzywe rentowności, analiza techniczna, ETF-y, IRS-y, SWAP-y… To odstrasza i przyprawia o ból głowy. “Finanse są trudne” – możesz pomyśleć i zająć się łatwiejszymi sprawami. Zaczekaj! Daj mi chwilę, a pokażę Ci drugą stronę medalu.

Z uporem maniaka będę Cię przekonywać, że jest inaczej. Aby odnieść sukces w dbaniu o finanse osobiste wystarczy poznać zestaw kilku reguł, a następnie wdrożyć je w życie. Te reguły są bardzo proste i nawet licealista jest w stanie je świetnie przyswoić. Co więcej:

Wiedza to jakieś 20% sukcesu. Reszta to działanie i zdrowy rozsądek. Podziel się

Nie daj sobie wmówić, że finanse są trudne. Jeśli nabierzesz dystansu do pewnych siebie ekspertów, odsiejesz branżowy slang i zignorujesz medialny szum – dostrzeżesz, jak jest naprawdę.

Po uświadomieniu sobie, co faktycznie ma największy wpływ na stan Twojego portfela, staje się jasne, że zarządzanie pieniędzmi to nie czarna magia. Rosnące sumy na koncie nie biorą się z kapelusza.

Uwielbiam upraszczać świat finansów i koncentrować się na tym, co ważne. Aby pokazać Ci, jak to wszystko działa, dziś mam dla Ciebie wpis będący esencją przepisu na bogacenie się. Jestem bardzo ciekawy, czy Ci się spodoba.

Panie i Panowie! Oto trzy filary bogacenia się!

Filar I: Świadome kontrolowanie wydatków

W ogromnej liczbie przypadków problemy finansowe nie wynikają z niskich zarobków, ale z przepuszczania pieniędzy na bzdury. Najpierw sprzedajemy bezcenny czas (= nasze życie), pracując w znoju za pieniądze, a potem… Wydajemy pieniądze na pierdoły.

Nie ma takiej kasy, której nie da się wydać. Bankructwa posiadających bajońskie sumy celebrytów, sportowców i zwycięzców loterii są na to najlepszym dowodem. Mówiąc krótko:

Głupota przy wydawaniu pieniędzy pożre nawet największe zarobki. Podziel się

Dlatego pierwszym krokiem, który należy wykonać, jest zapanowanie nad wydatkami. Nie chodzi mi wcale o wycinanie ich do kości! Raczej o świadome przejęcie kontroli nad pieniędzmi – tak, by nie przeciekały nam przez palce. I tutaj z ogromną pomocą przychodzi dobry budżet domowy.

Przejmij kontrolę nad swoimi pieniędzmi, zanim ich brak przejmie kontrolę nad Twoim życiem. Podziel się

Filar II: Konsekwentne zwiększanie zarobków

Dopiero gdy wdrożysz skuteczny system uszczelnienia wydatków, skoncentruj się na drugim filarze. Bez względu na to, ile obecnie zarabiasz, Twoim świętym obowiązkiem jest ciągłe zwiększanie osobistej wartości rynkowej, za którą idzie wysokość zarobków.
Nie fiksuj się na ścinaniu wydatków. Zamiast szukać kolejnych 10 zł oszczędności, szukaj teraz sposobu na zarobienie kolejnego 1000 zł. Ucz się skutecznego działania, rozwijaj atrakcyjne dla rynku umiejętności, chłoń użyteczną wiedzę i konsekwentnie wdrażaj ją w życie! Pamiętaj jednak, że sama nauka nie wystarczy.

Nieprawda, że wiedza to potęga. Dopiero stosowana wiedza to potęga! Podziel się

I jeszcze jedna, niezwykle ważna sprawa. Ciągle rozwijaj relacje z innymi ludźmi. Bardzo często największe pieniądze zarobić można dzięki posiadanym znajomościom. Zamiast unosić się honorem i oburzać na taki stan rzeczy, zainwestuj energię we własną sieć znajomości.

Filar III: Mądre inwestowanie nadwyżek

Gdy uszczelnisz już swoje wydatki i nauczysz się zwiększać zarobki, nieuchronnie będziesz się bogacić. To pewne jak “amen” w pacierzu. Czas zatem przenieść uwagę na filar trzeci: mądre inwestowanie!

Ale uwaga! Dopóki masz długi lub nie posiadasz funduszu bezpieczeństwa w wysokości 6-miesięcznych wydatków – zapomnij o inwestycjach. Możesz sobie o nich poczytać, ale nie przeznaczaj na nie pieniędzy. Bez funduszu bezpieczeństwa głupia awaria samochodu zmusi Cię do likwidacji inwestycji. To bez sensu!

Dopiero gdy odłożysz solidną poduchę oszczędności, pozwalającą na spokojny sen bez względu na sytuację na rynkach, przejdź do budowy swojego portfela inwestycyjnego. Rób to na spokojnie i świadomie. W oparciu o fakty, a nie opinie. Pamiętaj o słowach Warrena Buffetta:

Giełda to miejsce transferu pieniędzy od inwestorów aktywnych do inwestorów cierpliwych. Podziel się

Kolejność koncentracji ma duże znaczenie!

To nie przypadek, że opisałem te trzy filary właśnie w tej kolejności. Aby skutecznie się bogacić, niezbędne są wszystkie trzy filary. Gdy jednak nie masz jeszcze żadnego, najlepiej je “wznosić” właśnie w tej kolejności.  Jeżeli będziesz koncentrować na nich swoją uwagę w inny sposób, łatwo się pogubisz. Dlaczego?

Możesz bardzo dużo zarabiać, ale jeżeli nie będziesz mieć systemu panowania nad wydatkami, większość pieniędzy przepuścisz. A nawet świetnie zarabiający człowiek, który nie ma oszczędności, jest ciągle zwykłym biedakiem.

Natomiast koncentrując się na inwestowaniu, zanim nauczysz się generować solidne nadwyżki, niewiele osiągniesz. Nie ma znaczenia, że osiągnąłeś 100% zysku, jeśli Twój początkowy kapitał wynosił marne 1000 zł.

Dlatego:

  1. Jak najszybciej wprowadź system uszczelniający Twoje wydatki.
  2. Następnie skoncentruj się maksymalnie na sztuce zwiększania zarobków.
  3. Dopiero wtedy przenieś swoją uwagę na inwestowanie.

Na którym filarze polegasz?

W życiu można wszystko zagmatwać, ale szkoda na to czasu. Dlatego, gdy tylko mogę, staram się sprawy upraszczać i koncentrować się na fundamentach. I moim zdaniem – po sprowadzeniu tematu „do czynników pierwszych” – zostają właśnie te trzy filary.

Zastanów się przez chwilę, czy na pewno skupiasz się teraz na właściwym z nich?
Może pracujesz bez wytchnienia, ale pieniądze gdzieś się rozchodzą?
Może poświęcasz dużo czasu na skrupulatną kontrolę groszy, gdy powinieneś zwiększać zarobki?
A może – zamiast rozwijać się oraz zwiększać zarobki – trwonisz czas na ekscytujące inwestycje, na których zarobisz kilkaset złotych?

Jestem bardzo ciekawy, co o tym myślisz. Podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu i podyskutujmy. To będzie świetne uzupełnienie tego tematu!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 528 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze60 komentarzy

  1. Marcin, konkretnie i na temat 🙂

    Ja bym dodał do tego wszystkiego jeszcze pewną umiejętność o której mówi Sławek Muturi i bardzo się z nią utożsamiam:

    ” Umiejętność życia poniżej swoich możliwości finansowych”

    I to nie oznacza wcale „dziadowania” i odmawianiu sobie przyjemności. Po prostu powinniśmy racjonalnie podchodzić do swoich możliwości finansowych. Na przykład gdy zarabiam 2000 zł, to wydaję 1950 zł, jak zarabiam 3000 zł, to wydaję 2800 zł, jak zarabiam 4000 zł, to wydaję 3500 zł itd.

    Nie możemy wydawać pieniędzy tylko dlatego, że je mamy. Nie jest to łatwa umiejętność, ale wierzę, że każdy jest w stanie nauczyć się jej. Jest to umiejętność jak każda inna, na przykład jazda na rowerze. Tylko tutaj oprócz trenowania, potrzebna jest silna wola 🙂

    Pozdrawiam!

    • Pełna zgoda. Warto jeszcze wprowadzić zasadę “pół na pół”.

      Czyli połowę każdej podwyżki przeznaczam na oszczędności, a drugą połowę na podniesienie standardu życia.

      W ten sposób żyjemy coraz wygodniej a wraz z tym coraz szybciej rosną nasze oszczędności.

    • Hej, właśnie dostałam kolejną podwyżkę w ciągu ostatnich dwóch lat. A moje wydatki nie rosną. Jestem z tego bardzo dumna. Od dwóch lat atakujemy dzielnie kredyt hipoteczny, żeby go spłacić, póki spłata się opłaca. I dobrze nam idzie. Może odważę się też wreszcie nauczyć czegoś o inwestycjach. Jakoś jest to jedyny temat, do którego podchodzę niepewnie. Z niewiedzy.

      • Ale nadpłata kredytu hipotecznego przy tak niskich stopach procentowych jest bez sensu. Może lepiej nadwyżkę przeznaczyć w kupno jakiejś kawalerki pod wynajem?

          • Nie ma to dużego znaczenia jeżeli ktoś inwestuje zakładając stopę zwrotu 10% rocznie. Wtedy nawet wzrost stóp o 5 pkt. sprawia, że wychodzi na zero lub lekki plus.

        • Mam tak absorbującą i interesującą pracę, że dbanie o mieszkanie z obcymi lokatorami to dla mnie zawracanie głowy. Szukam innego pomysłu na inwestowanie. Jakieś podpowiedzi?

          • Na tą chwilę jeśli nie masz innego dobrego pomysłu na inwestycje /biznes to wczesniejsza spłata k. hipotecznego da Ci największy i pewny zysk – o spokoju psychicznym nie wspomnę 😉

          • Dzięki Armi, właśnie tak o tym myślę. Gdy kupowałam mieszkanie w 2014 r. na rynku wtórnym, poprzedni właściciel mówił, że spłacił kredyt w 5 lat i teraz zamienia mieszkanie na dom za miastem. Pomyślałam wtedy, że też chciałabym spłacić 30-letni kredyt w 5 lat. Za rok, w maju minie dokładnie 5 lat i już wiem, że spłata jest w pełni realna.
            Dopiero kolejnym krokiem będą jakiekolwiek inne inwestycje. A jest w sumie czym się zająć, bo są grunty i nieruchomości po dziadkach, które wymagają i uwagi, i nakładów, żeby nie straciły na wartości, a w perspektywie kilku lat mogą przynieść zysk.

          • Witaj,

            Jeżeli nie byłby to dla Ciebie duży problem, mogłabyś podać rząd wartości tego kredytu, który masz zamiar spłacić w ciągu 5 lat. Napisałaś, że jest to realne, więc chciałabym zastanowić się nad moimi możliwościami na podstawie Twojego przykładu.

            Kibicuję, żeby Ci się to udało 🙂

          • Monika, oczywiście. Nasz kredyt wynosił 260 000 i zaciągnęliśmy go w maju 2014 r., mając jedną pensję, jedno stypendium i dziecko. Umieliśmy żyć za te pieniądze, wynajmując mieszkanie, więc wszystko, co od tego momentu dodatkowo zaczęliśmy zarabiać, odkładaliśmy. Pierwszą nadpłatę wykonaliśmy w lipcu 2016 r, drugą w lipcu 2017 r. Zostało nam 145 000. Ja awansowałam i odkładam już 1/3 zarobków, mąż dostał świetny staż zagraniczny, z którego wie, że bez trudu odłoży 2/3. Tak mniej więcej.

            Trzymam kciuki za Twoją spłatę.

  2. Drogi Marcinie, całkowicie się z Tobą zgadzam. Właśnie dokładnie stosując powyższe zasady w ciągu kilku lat przeszliśmy z żoną i 3 dzieci od zwyczajnego wiązania końca z końcem do posiadania 4 mieszkań (i 5-tego w drodze) na wynajem. I na pewno to nie koniec, bo nasze oszczędności rosną w tempie 100 000 rocznie. Bez żadnego wysiłku. Ale najlepszy w tym wszystkim jest totalny spokój w życiu: praktycznie nie musimy pracować, ale chcemy, więc nawet najgorszy szef nam nie straszny, żaden normalny wydatek nas nie przeraża, i możemy spokojnie spełniać marzenia. I mieć czas na uczenie dzieci tego, czego niestety w szkole się nie nauczą. Jeśli Twoje porady zmienią chociaż parę osób, możesz to uznać za sukces. Tak trzymaj. MM

    • wow! 4 mieszkania! 100K zł rocznie! Gratulacje. Zdradź tajemnice jak to się robi? Chętnie pogadam na prywatnie skype, Facebook ect.

    • Super wynik! Gratulacje!
      Jeżeli można to też chętnie porozmawiam co i jak robić, żeby do tego dojść.
      Pozdrawiam
      Albert

    • Brawo MM!

      Cieszę się bardzo, że świadome planowanie finansów przynosi u Was tak świetne wyniki.

      U nas odbywało się to podobnie. Wystarczyło wprowadzić dosłownie kilka opartych na zdrowym rozsądku zasad i w ciągu kilku lat po długach nie było śladu (łącznie z kredytem hipotecznym), oszczędności i inwestycje rosły rosły wykładniczo (i nadal rosną) , a związana z tym swoboda działania pozwala nam na realizację paski i marzeń i jednocześnie na jeszcze bardziej skuteczne zwiększanie zarobków.

      I co ciekawe – faktycznie mówimy tutaj o dosłownie kilku latach. Czas mija i robi swoje. Pytanie, czy my również “robimy swoje”? 😉

      Trzymam kciuki za Wasze dalsze sukcesy. Wszystkiego dobrego!

    • Gratulacje MM! Z racji tego, że Kolega MM pochwalił się realnym owocami tej strategi mam propozycję kolejnego podcasta 😉 ja chętnie posłucham…

      1. Moje pytanie do MM czy mieszkania inwestycyjne są na kredyt czy za gotówkę… Jeżeli na kredyt to jaka zasada finansowania.
      2. W jakim wielkościowo są mieście (pytanie czy w mniejszych miastach do 200 tys mieszkańców też inwestycje pod wynajem mają sens).

      PS. Z inwestycją w dzieci mam podobne sukcesy 😉

      • Też bym chetnie wysłuchał jak w parę lat pozyskać 5 mieszkań. Zakładam iż MM miał już dom/mieszkanie wcześniej. Wtedy te 5 mieszkań w np. 5 lat to około 1mln pln (celowo zaniżam żeby były okragłe sumy). Dodatkowo trzeba zyc przez te 5 lat – 100k rocznie. A wiec mamy 1.5mln w piec lat, zakladając ze nie startujemy od zera, czyli mamy już dom/mieszkanie/samochód/ hobby itp…..1.5mln w 5 lat a więc 300k rocznie…..Ja zarabiam lekko ponad 200k rocznie, spokojnie odkładam 100k rocznie, ale nie mam na razie tych pieniedzy realnie odłozonych w gotówce poniewaz startowałem od poziomu 0, w wieku 26 lat nie miałem nic oprócz torby z ubraniami i zarobkami rzedu 1200 zeta na 9 miesiecznym stazu.Wiec najpierw musiałem postarac sie o dach nad głową, pierwsze mieszkanie na kredyt, potem kredyt spłacony, potem dom.Dom to inwestycja zycia. 1mln poszedł.
        Dzis mam 300k kredytu i 100k odłozone na spłatę.Za dwa lata od dziś kredyt bedzie wspomnieniem.Czyli dopiero za dwa lata od dziś zaczne realnie odkładać gotówkę:100k rocznie: 5 mieszkań po 10 latach…..Będe po 50tce, w sumie i tak nieźle…… Teraz odpowiedzcie mi szanowni czytelnicy czy to wszystko nie brzmi jak jakiś żart?……Ot takie moje luźne refleksje…

        • Nie brzmi. Dasz radę. Ja w życiu nie spodziewałam się, że do czasu, gdy będę miała 34 lata będę miała 2 mieszkania na wynajem i dom. (Gdy kończyliśmy studia miałam 10 tyś. oszczędności z korepetycji, które prowadziłam przez całe studia- 5 lat. Pamiętam, że tą kwotę podwoiłam po roku.) A teraz mam już z mężem dosyć gonienia za pracą i powoli sobie odpuszczamy, tzn. praca – tak, ale z rozsądkiem.

      • 1. Jedno z mieszkań jest na kredyt, reszta za gotówkę. Kredyt tak naprawdę pozwolił nam przyśpieszyć inwestycje.
        2. Miasto jest w pierwszej piątce wg wielkości w Polsce. Mieszkania to kawalerki, koszt sumaryczny około 600 tys (w tym 150 tys na kredyt). Kupujemy najtaniej jak się da, remontujemy tanio i z pomocą rodziny. Albo przysłowiową dziurę w ziemi. A jak cena nam nie odpowiada, po prostu rezygnujemy i szukamy kolejnego, im taniej kupisz, tym zwrot z inwestycji większy.

        Oczywiście, jedno z mieszkań zostało kupione wcześniej, dom częściowo na kredyt. Z tym, że kredyt we frankach postanowiliśmy spłacić w najgorszym momencie, bo nam ciążył 🙂 A dom mamy raczej skromny, na wsi, zbudowany własnym wysiłkiem rodzinnym, żeby było taniej.

        Oszczędności nie są oczywiście tylko z mieszkań, oboje również pracujemy.

        Generalnie naszą zasadą było zawsze odkładanie co najmniej 30% wpływów na konto, a w czasach, gdy mieliśmy gorsze prace odkładaliśmy nawet 50%. Kwestia priorytetów i wykorzystanie zasady Roberta Kyosakiego ” Najpierw zapłać sobie”, co w naszym wypadku objawiało się jako odłożenie po wypłacie 30% – 50% na konto oszczędnościowe i przeżycie za resztę do kolejnej wypłaty… I czasami było ciężko… Nie było żadnego hobby, żadnych ekstrawagancji, żona gotowała codziennie, również dla nas do pracy, wszystko, żeby było taniej. Kwestia priorytetów… Czasami chciało się to rzucić i żyć od pierwszego do pierwszego. Na szczęście wytrwaliśmy i nie żałujemy…

        Oczywiście zawsze znajdą się sceptycy, którzy powiedzą, że się nie da. I może patrząc z boku, też bym powiedział, że się nie da. Ale wiem, że się da… Przykład widzę w lustrze każdego ranka 🙂

        Co więcej, nasze dzieci też już nie widzą innego sposobu życia, i nawet swoje kieszonkowe zbierają, żeby dołożyć do “rodzinnego interesu”. Bo po prostu widzą rezultaty i obraz naszej rodziny na tle kolegów.

        Pozdrawiam

        • Super! Dzięki za ten komentarz, zmotywowales mnie 🙂 a teraz pytanie do autora, jesteśmy ewidentnie w punkcie 2: potrzebujemy zwiększyć zarobki. Ograniczamy wydatki jak się da. Mąż zarabia 2000, ja siedzę w domu z dzieckiem, drugie w drodze. Opłat stałych mamy około 1400zl, więc na życie zostaje 600zl plus 500+ na dziecko. Żyjemy od wypłaty do wypłaty, i już nas to męczy psychicznie… Do tego mieszkamy w małej wsi na końcu Polski i ciężko o lepszą pracę… Ale wiem że się da, zwłaszcza w czasach internetu… Tylko nie wiemy jak się za to zabrać, od czego zacząć… Nie chcę się tu uzalac nad losem. Chciała bym to zmienić, liczę na jakąś radę, jak to zrobić 🙂 dzięki!

          • Proponuję przenieść się do większego miasta, dzięki czemu mąż może dostać lepszą płatną pracę, a Pani odrabiać sobie np. robótki ręczne i sprzedawać przez internet lub inwestować w siebie np. uczyć się angielskiego lub innego języka lub np. zacząć programować (w necie są darmowe kursy) i jak dzieci pójdą do przedszkola może Pani podjąć pracę z lepszymi kwalifikacjami i lepiej zarabiać niż do tej pory. Przy małych zarobkach trzeba zawsze mieć pomysł jak je zwiększyć nie wychodząc z domu jeśli wychowuje się dzieci.

          • Zacząć od zmiany pracy męża, nawet kosztem dojazdów. Lepiej zarabiać 6000 zł.mc przez pół roku niż 2000 zł/mc przez cały rok. Zwiększanie kwalifikacji, wyrobienie sobie marki w okolicy. Co mąż robi?
            A.M. a co Ty lubisz robić i co wychodzi Ci najlepiej? Może u Was na wsi jest coś, czego nie ma gdzieś indziej i można z tego zrobić modny produkt regionalny?
            A może kogoś brakuje u Was na wsi i mogłabyś się dokształcić i podjąć pracę na kilka godzin w tygodniu?
            Czytałam kiedyś fajną książkę Margaret Lobenstine, pt. Renesansowa dusza. Było tam sporo fajnych pomysłów, jak można pracować.

        • MM, to jak to w końcu jest, w ciągu kilku lat przeszliście z żoną drogę od zwyczajnego wiązania końca z końcem i życia od pierwszego do pierwszego, czy też jednak zawsze Waszą zasadą było odkładanie kilkudziesięciu procent zarobków, nawet niewielkich? Przepraszam, nie chcę wprowadzać tu jakiegoś hejtu, ale widzę duże nieścisłości i brak konsekwencji w Twoich wypowiedziach, raz piszesz, że kiedyś , zaledwie kilka lat temu, ledwo Wam wystarczało od pensji do pensji, a w kolejnym komentarzu, że od zawsze byliście bardzo zdyscyplinowani i świadomi finansów… Wiem, że różny jest poziom zarobków, ale pisanie, że oszczędności rosną w tempie 100 000 PLN rocznie BEZ ŻADNEGO WYSIŁKU, to chyba jednak lekka przesada. Bo żeby zarobić kilkaset tysięcy rocznie, to jednak w każdym zawodzie trzeba się sporo wysilić-no chyba że jesteś politykiem na wysokim stanowisku. Z tego, co wiem, to nawet w dobrze opłacanych zawodach-lekarz, prawnik, menager, stomatolog,bloger finansowy 😉 wysokiej klasy, to trzeba się naharować, żeby wygenerować wysokie przychody. I naprawdę, nie ma w mojej wypowiedzi złośliwości, tylko wyjaśnij prosze, w jakim zawodzie zarabia się “bez wysiłku” takie pieniądze…

          • Ok, kilka uściśleń do poprzedniego komentarza.

            Wiązanie końca z końcem wcale nie oznacza życia w biedzie. Jest raczej synonimem wydawania w ciągu miesiąca całych zarobków i nie posiadania żadnych oszczędności na koniec miesiąca.

            Zasadę co najmniej 30% przyjęliśmy w momencie, gdy podjęliśmy decyzję o zmianie naszego sposobu życia. Teraz to nawet oscyluje raczej około 40%.

            Żeby zaoszczędzić 100 000 rocznie przy 4 mieszkaniach wcale nie jest tak trudno. Rachunek jest dość prosty: 4 x 12 miesięcy x 1000 zł (średni dochód z mieszkania) daje ok. 50 000 zł. Pozostałe 50 000 zł, to tak naprawdę dochód na osobę w wysokości 5000 – 6000 zł na rękę razy 2 osoby i odkładanie ok. 40%. Co wcale nie jest trudne w dużych polskich miastach.

            Celem moich wpisów nie było skupienie się na detalach, każdy ma inną sytuację i trzeba to wziąć pod uwagę. Chodziło mi raczej o pokazanie, że zmiana podejścia do finansów i wprowadzenie 3 zasad Marcina daje efekty. I najczęściej tylko od nas zależy jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Zabrzmiało górnolotnie, ale wydaje mi się, że tak właśnie jest.

            Pozdrawiam,

          • Zwykła ściema i tyle. Pytanie skąd miał kasę na tyle mieszkan bo napisał że za gotówkę?

  3. Zgadzam się. Ale ja wyróżniam jeszcze filar 0 – fundament sukcesu finansowego – jakim jest odpowiednie podejście / stan umysłu. (to był mój pierwszy odcinek podcastu).

    Chodzi o to że sami musimy uwierzyć, że można, że trzeba i da się oszczędzić, wyjść z długów i biedy. Bez motywacji i konsekwencji pozostałem 3 filary na nic się nie zdadzą.

    • Z tą motywacją to różnie bywa 😉 Osobiście uważam, że większość osób źle ją pojmuje.

      Po pierwsze: zanim zaczną działać, czekają aż pojawi się motywacja. To bez sensu. Motywacja pojawia się zwykle wtedy, gdy zaczynamy działać, dostrzegamy pierwsze rezultaty tego działania. Dlatego osobom, które narzekają na brak motywacji, powtarzam: “Rusz tyłek, weź się wreszcie do roboty, to i motywacja się pojawi”.

      Po drugie: opieranie dbania o finanse na motywacji i silnej woli, jest moim zdaniem skazane na porażkę. Silna wola wyczerpuje się jak bateria. Dlatego najlepiej wprowadzić rozwiązania, które systemowo nam pomagają, bez korzystania z motywacji i silnej woli.

      Na przykład:

      1. Zamiast liczyć na silną wolę w oszczędzaniu, lepiej złożyć stałe zlecenie, które na początku każdego miesiąca automatycznie, bez naszego udziału, przeleje pieniądze na konto oszczędnościowe.

      2. Zamiast podejmować w domu 10 decyzji dziennie, że “nie zjem słodyczy” – wpatrując się w szafkę pełną smakołyków – lepiej podjąć jedną decyzję w sklepie i ich po prostu nie kupić.

      Itp. Im więcej rozwiązań nie wymagających silnej woli, tym większa szansa na sukces 😉

  4. Panie Marcinie dziękuje za wpis ten i wszystkie poprzednie. Utwierdzają mnie, że idę dobrą ścieżką. Obecnie jestem na filarze I i może trochę III. Problem mam z filarem II, z którym mam plan się rozprawić. Może jakiś wpis na blogu o budowie II filaru? Pozdrawiam i miłego dnia!

  5. Siema,

    Takie oczywiste a dla wielu ludzi takie trudne.

    Ja na szczęście jestem na trzecim filarze, chodź zwiększanie dochodów jest z tych trzech kroków najtrudniejsze, bo jak byśmy bardzo nie chcieli, nie zawsze mamy szansę na zwiększenie zarobków. Z doświadczenia w małym mieście jest o wiele trudniej niż w dużej aglomeracji, ale i tu znajdzie się jakieś wyjście. Jak to mówią dla chcącego nic trudnego 🙂

    • Hej Dawid,

      Osobom, które uważają, że nie da się zwiększyć zarobków, zadaję dwa pytania:

      1. Ile wynosiło Twoje pierwsze wynagrodzenie?
      2. Ile zarabiasz dziś?

      Później rozmawia się znacznie się łatwiej 😉

      • Z mojego niespełna 2 letniego doświadczenia zawodowego wynika, że rozmowa o podwyżkę kończy się… zmianą pracodawcy. Po prostu 😛 Gorzej, jeśli liczba pracodawców w twojej branży jest skończona.

  6. Nie pamiętam jak wpadłam na Twojego bloga, ale było to w końcówce zeszłego roku. Zmiany w moich finansach zaszły i to duże. Najpierw zrezygnowałam z karty kredytowej. Potem zbierałam pieniądze i pozbyłam się kredytu hipotecznego w połowie grudnia 2017. Stale pilnuję wydatków i im więcej zarabiam, tym bardziej mi żal wydawać pieniądze na bzdury, w zamian za to mogę np. pojechać na ferie czy kupić sobie coś co potrzebuję. Wcześniej mi nie przeszkadzało robienie zakupów mimo, że nie miałam pieniędzy.
    II filar czyli zwiększone zarobki to wynik mojej dotychczasowej pracy, aktualnie jestem w fazie odcinania kuponów. Nie jest to jakiś mega dochód, ale przez 2 lata premia wysokości 30% dotychczasowej wypłaty to jednak bardzo dużo, co pozwala mi też myśleć inaczej o przyszłości. Dodatkowo mam co jakiś czas możliwość jeszcze dorobić w inny sposób. Zaczęłam też kolejne studia podyplomowe.
    Jestem w fazie budowania mojego funduszu bezpieczeństwa. Mam określone cele finansowe i trzymam się ich.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytających bloga i Ciebie Marcinie. Dziękuję.

  7. Marcin, trafiłeś w sedno z tymi trzema filarami. Pamiętam siebie sprzed “przemiany”, bardzo skupiałem się na punktach 2 i 3, a nie dbałem o nr 1. W efekcie stałe zwiększanie dochodu zdało się na nic, jeśli wraz z nim proporcjonalnie rosły koszty. Nie mogłem sie nadziwić, czemu nie idzie mi z punktem nr 3 tak jak powinno iść..

    Dziś “jedynkę” mam opanowaną do perfekcji, trochę z konieczności (za błędy się płaci), ale przede wszystkim z obecnego stylu życia. Na tym solidnym fundamencie mogę teraz spokojnie budować kolejne.

    Tobie Marcinie zawdzięczam bardzo wiele, bo Twoje artykuły i podcasty pomogły mi poukładać sobie wiele rzeczy w obszarze finansów osobistych. Dokładając swój mały kamyczek do Twojej misji, również staram się dzielić wiedzą na ten temat, zdobytą na własnych błedach. Pole do “zaorania” jest jeszcze duże, więc jest co robić 😉

    Dzięki za motywację do działania i.m nie przestawaj tego robić 🙂

  8. Jak zwykle świetny wpis
    Troche szkoda Tych Waszych wakacji, bo mniej wpisów przez to mamy 😉
    A tak poważnie, są tematy które mogłyby i wręcz powinny być rozwinięte. Jak np inwestycje dla ludzi w wieku 30 i poniżej, którzy wciąż nie zarabiają kokosów, a już mają jakąś drobną stabilizacje. Ponadto popieram przedmówców – ciekawy mógłbym być podcast lub choćby szeroki wpis na temat tej strategi urzytkownika “MM”
    i ode mnie – ostatnio wczytuje się w wolnym czasie w kilka książek Roberta Kyosakiego. Ma interesujące podejście do niektórych rzeczy – fajnie było by usłyszeć Twój podcast na temat jego Twórczości

    pozdrawiam
    Mateusz

    • Kryptonim Iks

      inwestycje dla ludzi w wieku 30 i poniżej, którzy wciąż nie zarabiają kokosów, a już mają jakąś drobną stabilizacje. – o, jestem baaardzo za 🙂 bo to taki moment, kiedy chce się zacząć cos z tematem, ale nie majac wielkich zasobow, to nie wiadomo od czego zaczac 🙂

  9. Hej!
    Dzięki za Twojego bloga, dzięki Twoim wpisom zaczęłam traktować swoje finanse z większą troską, dzięki czemu udało mi się zwiększyć oszczędności.

    Nie było to łatwe, ponieważ jako handlowiec mam nieregularną pensję. Podstawa to jedynie 1/3 średniej z miesięcznych dochodów, w skali roku. Czy masz jakieś sposoby, rady, na to jak skutecznie oszczędzać kiedy nie ma się stałej wysokości pensji?

    pozdrawiam!

  10. Jak zwykle bardzo merytoryczny wpis, dziękuję!
    Marcinie, czy będziesz poruszał temat odkładania na emeryturę (interesuje mnie IKE) w formie ETF-ów? Chciałabym zacząć a kompletnie nie wiem jak się do tego zabrać. Czy lepiej kupować jednostki za mniejsze sumy co miesiąc, czy lepiej odkładać kilka miesięcznych wpłat i kupić więcej jednostek? Czy jest jakiś rachunek maklerski który szczególnie polecasz czy nie ma to znaczenia? Będę bardzo wdzięczna za rozwinięcie tego tematu.

    • W strategii, która opisujesz, kluczowym elementem są prowizje przy zakupie – kupujesz za przynajmniej tyle, żeby prowizja nie była stała kwota (tzw opłata minimalna, np 3.9pln), tylko jakimś ułamkiem procenta transakcji (np 0.39% z kwoty).

      Jeżeli płacisz podatek dochodowy w typowych kwotach 18%+, to warto pomyśleć o ikze.

      Odpowiedz sobie jeszcze proszę na pytanie: jak demografia wpłynie na cenę wykupu etf na Twoją emeryturę?

  11. Najbardziej z całego wpisu podobał mi się fragment w komentarzu, że nie ma co czekać na motywację, tylko trzeba działać 🙂 Zrobiłeś mi dzień, Marcinie! Wracam do pracy (twórcza, zatem czasem pozwalam sobie myśleć, że nie mam natchnienia i może dziś zrobię coś innego…).

    Ale wracając do finansów.
    Chyba najgorzej, gdy ludzie czują się do czegoś zmuszani, gdy oszczędzają wbrew sobie, nienawidzą tego i marzą o chwili, gdy nie będą musieli skąpić na wszystko. Dlatego warto przerobić w głowie kwestie sensu naszego działania. Dlaczego podejmuję taką decyzję? Z agresji, czy miłości do siebie? Robię sobie na złość? Czy też buduję coś wspaniałego? Zanim zrozumiemy, co jest dobre, możemy solidnie się życiowo zniszczyć…

  12. To jest kwintesencja finansów osobistych.
    Ja oczywiście bazuję na tych wszystkich trzech filarach + od siebie dodaję jeszcze:
    – dbanie o zdrowie fizyczne i umysłowe, aby te finanse, które teraz gromadzę nie zostały w przyszłości przeznaczone na leczenie
    – stworzenie takiej pracy i takich źródeł dochodu, które za kilkanaście lat pozwolą mi nie “szarpać się” i nie tracić zdrowia na zarabianie tylko na cieszenie się życiem i dbanie o siebie i najbliższych.

    Miłego wieczoru Marcin 🙂

  13. Oj tak, znajomości potrafią zdziałać cuda i to nie tylko w kwestii zarabiania pieniędzy, ale także zwyczajnego zorientowania się w tym co dzieje się wokół. Myślę, że teraz bez znajomości mało kto sobie poradzi, a bez rekomendacji to już w ogóle.

  14. Panie Marcinie,

    mam pytanie odnośnie poduszki finansowej. Ile ona powinna wynosić? Zauważyłem, że złota zasada to od trzech do sześciu miesięcy wydatków. Nie posiadam długów, dom mam spłacony, i obecnie posiadam 6 miesięcy wydatków w poduszce. Zastanawiam się, czy nie zwiększyć jej jeszcze.

    Pozdrawiam,
    Dawid

  15. A ja bym jeszcze od siebie dodała może nie filar, ale chociaż podpórkę 😉 >>Świadomości swoich potrzeb. <<
    Niby mieści się to w pierwszym filarze, ale nie do końca. Bo skąd mamy wiedzieć, z których wydatków zrezygnować? Które są faktycznie dla nas ważne, a które są potrzebami kogoś innego (i nie chodzi mi tu o członków naszej najbliższej Rodziny)?

    Zatem jak już sobie odpowiemy na pytanie: "Co jest dla nas w życiu ważne" tak będziemy podchodzić do zaproponowanych przez Ciebie filarów. Bo może nie warto zbyt mocno obcinać wydatków, zwiększać zarobków w nieskończoność i starać się pomnażać każdy grosz. Myślę, że we wszystkim potrzebny jest umiar :).

    Wydaje mi się, że u mnie te trzy filary ze sobą współistnieją. Chociaż skupiam się teraz bardziej na drugim i trzecim. Nie zapominając, że moje dzieci już nigdy nie będą takie małe i chcę czerpać całymi garściami z życia już teraz (co wcale nie musi się wiązać z wydawaniem pieniędzy!), a nie "na emeryturze" czy kiedy będę miała "pasywne źródło dochodu" :).

  16. Ja niestety nie umiem jeszcze inwestować nadwyżek (na razie są co prawda niewielkie), ale wciąż się kształcę. Na razie wkładam pieniądze we własne doświadczenia i wiedzę.

  17. Sporo zainwestowałam w samorozwój i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki! Stawiam na trzeci filar – inwestowanie nadwyżek, bo nigdy nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach każda wiedza może się przydać – początkowo pozornie w ogóle nieprzydatna do niczego, a potrzebna w sytuacjach kryzysowych. Zgadzam się z tym co pisze Marcel. Dbanie o zdrowy rozwój fizyczny i duchowy, co by później nie wydawać za dużo na leczenie. To absolutna baza. Pozdrawiam 🙂

  18. Marcin! 😉

    Po pierwsze baaaaardzo dziękuję Ci za to, że czytając Twoje wpisy udało się mojej żonie i mnie zapanować nad wydatkami oraz zwrócić uwagę na proste, ale szalenie ważne kwestie w dziedzinie finansów. Mieliśmy poważne problemy finansowe, długi, komornik itp, ale dziś po kilku latach wyrzeczeń i odpowiedniego postępowania możemy wrócić z sentymentem do tamtego okresu. Jeszcze trochę zostało do wyprostowania, ale możemy cieszyć się spokojem i “prawie” pełną kontrolą, bo wszystkiego nie idzie przewidzieć 😉
    Tobie zawdzięczamy właściwą edukację a sobie działanie 😉
    Od kilku miesięcy mam dodatkową pracę i pozwala nam ona na komfortowe życie. Jednak już myślę o inwestowaniu… Już bym chciał 😉
    Z pomocą przyszedł mi Twój wpis 😉
    Widzisz, pomimo tego, że wiem o tych filarach, to chciałem przeskoczyć szalenie ważny etap, jakim jest poduszka finansowa. Sprowadziło mnie na ziemię Twoje zdanie: Co jeśli auto Ci się zepsuje i będziesz musiał wyciągnąć zainwestowane pieniądze?
    1. Panowanie nad wydatkami – jest 😉
    2. Zwiększanie dochodów – jest 😉
    3. Budowanie oszczędności – czas rozpocząć 😉
    4. Inwestowanie – w planach 😉

    Bardzo Ci dziękuję 😉
    Rozjaśniło mi to bardzo wiele 😉

    Michał

  19. Każdego dnia wieczorem zaglądam ze swoim blisko sześcioletnim synem do portfela. Wyciągamy z niego każdą dwu i pięciozłotówkę jaka danego dnia w portfelu jest i odkładamy w bezpieczne miejsce. Zacząłem to robić w sumie niedawno, bo chciałem pokazać dziecku, jak można oszczędzać i jak z małych kwot mogą rosnąć kwoty większe. Jest to o tyle ważne, że mam bardzo duże długi.

    Wypełniałem PIT żony kilka dni temu. Po raz kolejny uderzyło mnie, jak nasza rodzina zubożała na przestrzeni ostatnich lat. Dość powiedzieć, że nasze wspólne dochody w 2010 roku to było 230000. Taką samą kwotę udało nam się zarobić później w ciągu czterech lat (2013-2016). Za rok 2017 nasz wspólny dochód wyniósł 69000.

    Popełniłem kilka złych decyzji w życiu. Między innymi miałem bardzo krótkowzroczną perspektywę i nie chodzi o szastanie pieniędzmi – niedawno poznałem tego przyczyny: są na gruncie psychologicznym, Z drugiej strony potrafię oszczędzać i jestem w tym konsekwentny i skuteczny jeśli chodzi o energię, wodę, itp. Spisuję od lat wydatki. Budżet domowy się jednak nie zapina. Pierwszy filar kuleje. Ciągłe zaciskanie pasa w dłuższej perspektywie nie ma sensu – koszt oszczędności tych 10 zł jest tak naprawdę za duży (zdrowie, czas, psychika).

    Drugi filar: po tym co napisałem wyżej w kontekście PIT widać , że u mnie (czy w mojej rodzinie) to duży problem. Pracuję aktualnie na etacie, dorabiam. Długi sprawiły, że wiele osób się ode mnie odsunęło, więc tzw. kontakty muszę tworzyć na nowo. I faktycznie, kiedy prowadziłem firmę, to praktycznie każdy przychód pochodził od moich kontaktów a nie mojego starania typu promocja.

    Trzeci filar: kiedyś inwestowałem nie swoje pieniądze. Na giełdzie. Jeden rok tej zabawy skończyłem stratą około 6500 zł, drugi zyskiem 850 zł i stwierdziłem, że nie wyszedłem na tym dobrze. Dziś nie inwestuję, bo potrzebuję energię na spłatę długów a nie emocje związane z jakimiś zmianami kursu akcji.

    Czytając Twój wpis Marcinie pomyślałem, że jestem taką antytezą tych trzech filarów. Indywidualne historie bywają gorzkie. Jedno, dwa potknięcia i odrabia się straty przez lata. Ja nie wiem, czy mi się uda, ale wiem, że się nie poddam. Chcę pokazać swoim synom, że można walczyć.

  20. Ja ostatnio zacząłem spisywać wszystkie moje wydatki w zeszycie i zaskoczyło mnie ile wydaję na jedzenie i zachcianki. Ograniczenie kupowania rzeczy, których nie potrzebuje pozwoli na dość duże oszczędności. Na jedzeniu także można oszczędzić wcześniej planując posiłki.

  21. UncleGoogle

    Cześc! Dzięki za wpis, jest dla mnie pocieszający

    Żyjąc w Warszawie wydaję tyle co rok temu na studiach – tj. 1400-1500zł/mies. (650zł to czynsz za kawałek podłogi)

    Martwiłem się, że słabo mi idzie to inwestowanie, że może moje pomnażanie pieniędzy jest zbyt skoncentrowane na oszczędzaniu… no ale w sumie lepiej w tej kolejnosci niż w innej 🙂 od paru miesięcy konsekwentnie 2 filar

    Pozdrawiam!

    • Jak można w Warszawie mieć tak niskie koszty utrzymania?? Tyle wydajemy na jedzenie dla 4osobowej rodziny (gotuję w domu, nie kupuje my półproduktów ale jemy zdrowo i często produkty ekologiczne a to kosztuje więcej niż śmieciowe jedzenie).
      Czynsz i opłaty za media okolice 1 tys. Samochód -używany na podróże w rodzinne strony raz w miesiącu, a w Wwie na przejazdy do lekarza z dziećmi, mąż pracuje blisko domu -kilkaset złotych na msc.
      Szczepienia dziecka, leki, dodatkowe badania nawet kilkaset złotych ostatnio.
      Do tego kredyt hipoteczny. Prywatne przedszkole (i z tego na razie nie zrezygnuje my bo akurat edukacja i budowanie poczucia własnej wartości dziecka traktujemy jako inwestycje na przyszłość). Chemia domowa artykuły higieniczne to kilkadziesiąt złotych. W najlepszym wypadku zamykany się w 9k miesięcznie ze stałymi wydatkami po ich okrojeniu. Ale to jest wariant kiedy nic nie wyskoczy. Średnio jednak jest to ok 12 tys bo a to w samochodzie awaria, a to uvezpieczenie mieszkania do kredytu, a to piekarnik padł, urodziny w przedszkolu, święta. Swiadomie wydajemy pieniadze i naprawde wydajemy duuzo mniej niz mamy ochotę. Nawet gdybyśmy zrezygnowali z prywatnego przedszkola, nie kupowali eko produktów dla dzieci to byłoby to 7tys. Jak da się zejść bardziej? Od ponad pół roku prowadzimy skrupulatnie budżet. Mamy poduszkę finansową na ok. 10 mscy. Odkłada my regularnie środki na dzieci. Ale robimy to dopiero od roku-wczesniej byliśmy na wyższym poziomie i sporo szło na przyjemności. Zmądrzeliśmy i zmieniliśmy podejście do pieniądza. Przede wszystkim zaczęliśmy zwracać uwagę na mniejsze kwoty które przeciekały. Zaczęłam szukać i korzystać z promocji bankowych (promocyjne lokaty, gotówka za otwarcie konta, cashback za wydatki oplacane kartą debetową), zbierać punkty Playback. Wszystko przy okazji normalnego wydawania pieniędzy. Dodatkowo zaczęłam pozbywać się rzeczy zbędnych przez olx generujac dodatkowa gotówkę którą od razu przelewamy na konto oszczędnościowe.
      Zarabiamy łącznie kilkanaście tys i wciąż kredyt CHF nie topnieje. W perspektywie najbliższych lat mam szanse na wzrost pensji bo potrzebuję doświadczenia żeby wskoczyć w swojej branży farmaceutycznej na wyższy pułap (prze kwalifikować am się z pracy w aptece na prace w koncernie farmaceutycznym i stale się rozwijam). Ale okresu urlopu rodzicielskiego nie da się przeskoczyć -uczylam się, natomiast praktycznego doświadczenia nie mogłam zwiększać.
      Czy teraz lepiej go nadplacac(wzięty w 2011 r w okolicy 3 zł) czy jednak inwestować nowe nadwyżki każdego miesiąca. Chętnie poczytam o raportach ile wydaje przeciętnie rodzina, jakie np jest zużycie prądu, wody. Ile potraficie wydać na jedzenie a jakie są koszty pozostałe?

      Marcinie dziękuję za Twój blog. Kwestie oszczędzania przyznam że rozpracowywałam na innym blogu. U Ciebie zaczęłam szukać informacji o inwestowaniu i podstawach w tym temacie. Bardzo dziękuję za przystępny język.

Odpowiedz

Podobają Ci się artykuły na blogu?

Zdjęcie autora Dołącz do ponad 9 528 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.

 

FreshMail.pl