9 wydatków, które możesz wyciąć od razu + KONKURS

196

Oszczędzanie pieniędzy nie jest proste ani oczywiste. Często wydajemy je nawykowo, nawet nie zdając sobie sprawy, którędy wyciekają nasze zarobki. A dziura w budżecie ciągle się pogłębia… Poznaj 9 sprawdzonych sposobów na wycięcie wydatków, które w łatwy sposób pomogą Ci zwiększyć  oszczędności. I dodatkowo zgarnij nagrodę!

Pomyślałem, że warto przypomnieć sobie podstawy i sięgnąć po mądrość moich Czytelników. Dlatego dziś odrobina oszczędnościowych inspiracji + zaproszenie do konkursu z nagrodami w zamian za wskazanie  wydatku do wycięcia” 🙂 Ale zacznijmy od krótkiego wspomnienia.

Pamiętam moją pierwszą świnkę-skarbonkę. Plastikowy, szkaradny twór, który spoglądał na mnie bezmyślnym spojrzeniem, uśmiechając się głupio. Wtedy kompletnie nie zwracałem uwagi na jej urodę. Po prostu cieszyłem się, że wkrótce będę bogaty 😉 W jej pękatym brzuchu sukcesywnie rosła liczba drobniaków otrzymywanych od rodziców i dziadków. Zbierałem kasę, by zrealizować swoje wielkie marzenie: kupić „Nysę”, zamontować w niej łóżko i objechać nią świat:

Wszystko z powodu książek Alfreda Szklarskiego o podróżach pewnego Tomka (jak widać, czytanie jest niebezpieczne). Pamiętam pewne upalne lato. Inne dzieciaki wcinały lody, biegając potem po podwórku z brudnymi buziami, a ja miałem pierwsze „dorosłe” dylematy – wydać kieszonkowe na słodycze, czy wrzucić do skarbonki? Wizja Nysy to przybliżała się, to oddalała, mamiąc mnie wyobrażeniem wielkiej przygody, która będzie trwała znacznie dłużej, niż pochłonięcie kilku gałek lodów. Ostatecznie na Nysę nie uzbierałem, ale starczyło na używany rower „Wigry 3”, który ochrzciłem imieniem „Pony” (na cześć wierzchowca, którym bohater książek Szklarskiego poruszał się po Australii). Właśnie tak dokonał się mój oszczędnościowy chrzest, zostawiając w mojej małej głowie przekonanie, że owszem, da się kupić przyjemności za pieniądze, ale cieszą jeszcze bardziej, gdy są wyczekane.

Potęga prostego równania

Być może masz podobne doświadczenia z dzieciństwa? Od czasów, gdy porzuciliśmy nasze skarbonki minęło wiele lat. Na naszych kontach bankowych lądują czasem naprawdę spore kwoty, które nijak nie zmieściłyby się w brzuchu świnki. Świat wokół jest już zupełnie inną rzeczywistością. Dorośliśmy. Potęga prostego równania pozostaje jednak niezmienna:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Zdaję sobie sprawę, że w erze rozbuchanego konsumpcjonizmu oszczędzanie może być obciachem. Zwłaszcza wtedy, gdy możesz kupić wszystko,  o każdej porze dnia i nocy, za pomocą kilku kliknięć – płacąc pieniędzmi, których w życiu nie widziałeś na oczy. Niełatwo się oprzeć. Zewsząd atakują nas reklamy, które chcą nam narzucić „unikalny” styl życia, zapewniając, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Kto by nie brał?

Sprawdź aktualne rankingi SIERPIEŃ 2019
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Czy nie wydajesz zbyt dużo?

Większość osób upatruje problemów finansowych w tym, że za mało zarabia. I oczywiście – najlepszym sposobem na poprawę sytuacji finansowej jest zwiększenie zarobków. W praktyce nie ma jednak takich pieniędzy, których nie da się przepuścić. Jeśli nie panujesz nad wydatkami, większe zarobki i tak się rozejdą na bzdury. Dlatego warto przejrzeć od czasu do czasu nasze wydatki i zobaczyć, czy nie trzeba wymienić uszczelki w cieknącej rurze, którą płyną nasze pieniądze.

Jeśli pracujesz i zarabiasz od lat, po drodze otrzymywałeś podwyżki lub bonusy, a ciągle brakuje Ci oszczędności, to jesteś o krok od sięgnięcia po długi.

Zaczyna się bardzo niewinnie. Sięgasz po pierwszą pożyczkę i czujesz ulgę. Te „darmowe” pieniądze są niczym ożywczy wietrzyk w upalny dzień. Dopóki nie zmieni się on w finansowe tornado spirali zadłużenia:

Spirala zadłużenia - proces

Może Cię zainteresować:
Ugotujesz się jak żaba – czyli długi w naszych głowach

Dlaczego warto oszczędzać?

Oszczędności są super. To właśnie dzięki nim możesz spać spokojnie, mając poczucie finansowego bezpieczeństwa. Pomagają również w realizowaniu pasji i marzeń, bez uwierającego poczucia, że znowu musisz oddać komuś pieniądze. Pomnażając oszczędności generujesz także pozytywne sprzężenie zwrotne: większe oszczędności to dodatkowe dochody z odsetek i zysków, a także poczucie większego bezpieczeństwa kreujące przestrzeń do odważniejszych zmian, pomagających zwiększyć dochody z pracy. Większe dochody pomagają z kolei generować  jeszcze większe oszczędności i pozytywny cykl pięknie się napędza.

Gdy z kolei wydajesz więcej pieniędzy niż zarabiasz, Twój bilans jest ujemny i powstają długi. Zadłużanie się jest bardzo nierozsądne. Powiem więcej. Zadłużanie się na cele konsumpcyjne jest bardzo głupie. Spłacane raty (w tym koszty i odsetki) powiększają Twoje wydatki – w ten sposób powstaje sprzężenie zwrotne działające mocno na Twoją niekorzyść. Długi powodują nie tylko to, że bogacisz się coraz wolniej. Najczęściej stoisz w miejscu, albo – co znacznie częstsze – z dnia na dzień stajesz się coraz biedniejszy.

9 wydatków, które możesz wyciąć od razu

Jeżeli pomimo upływu lat nadal tkwisz w punkcie, w którym Twoja świnka-skarbonka stoi zupełnie pusta, mam dzisiaj coś, co pozwoli Ci ruszyć z miejsca, bez wielkich wyrzeczeń. To lista 9 wydatków, które możesz wyciąć od razu, aby zacząć oszczędzać i odkładać pieniądze na wymarzony cel. Dzięki temu zaczniesz wyrabiać pozytywne nawyki, które szybko wejdą Ci w krew, a Ty nieuchronnie zaczniesz się bogacić. Jeżeli potrafisz oszczędzić 100 zł, z pewnością odłożysz wkrótce też  1000 zł.

1. Przesiądź się na publiczny transport lub rower

Mimo tego, że posiadam samochód, od wiosny do jesieni poruszam się po Warszawie komunikacją miejską albo rowerem. W ten sposób oszczędzam nie tylko pieniądze, które wydałbym na paliwo, ale także ogromną ilość czasu i nerwów, które traciłbym, stojąc w korkach. Aktywność fizyczna to również darmowa dawka endorfin, hormonów szczęścia, które niesamowicie poprawiają mi humor – zwłaszcza gdy jadę przez rozćwierkane śpiewem ptaków parki. Korzystam z samochodu tylko w nielicznych przypadkach – najczęściej, gdy jadę poza Warszawę.

2. Negocjuj abonament za kablówkę lub zrezygnuj z niej

Czy naprawdę musisz mieć  92 programy? Czy poza kablówką nie opłacasz jeszcze Netflixa, HBO czy innych sieci? Odłączyliśmy w domu kablówkę i – przyznam szczerze – nikt nawet nie zauważył, bo na YouTube są lepsze treści za darmo. Jeśli chcesz zostawić swoją kablówkę, zobacz kiedy ostatnio ją negocjowałeś.

Klientów, którzy nie negocjują, sieci kablowe nazywają „śpiochami”. Firmy te mają trzy poziomy ofert dla obecnych usługobiorców:

(1) oferta dla śpiochów,
(2) oferta za przedłużenie umowy,
(3) oferta utrzymująca klienta.

Śpiochy płacą najwięcej. Oferty przedłużeniowe zwykle mają taką samą cenę lub ciut wyższą, ale w zamian możesz otrzymać szybszy Internet czy dodatkowe opcje. Ale najlepsze oferty ma dział utrzymania klienta, których inne działy w ogóle nie widzą. Wyślij pocztą wypowiedzenie umowy, a skontaktuje się z Tobą dział utrzymania klienta. Jeśli umowa kończy Ci się za kilka miesięcy, wpisz sobie tę datę w kalendarzu i jak przyczajony tygrys czekaj na negocjacje.

3. Pij wodę z kranu

Jeśli w Twojej miejscowości woda z kranu nadaje się do picia, to pij właśnie kranówę. Zaoszczędzisz pieniądze i miejsce na wysypisku, gdzie zalegają tony plastikowych butelek. Jeżeli nie jesteś przekonany, zachęcam Cię serdecznie do zajrzenia na stronę Piję wodę z kranu. To społeczna inicjatywa, która zrodziła się z pytania o to dlaczego w kraju, w którym prawie każdy ma bezpośredni dostęp do wysokiej jakości wody w domu, wciąż kupuje się wodę butelkowaną. To nieekologiczne, nieekonomiczne i niepraktyczne. Najczęściej kupowanie butelkowanej wody w sklepie to kwestia przyzwyczajenia, a nie świadomego wyboru. Od kilku lat jedziemy całą rodziną na warszawskiej kranówce i wciąż się nie mogę nadziwić, jak mogłem kiedyś kupować całe zgrzewki plastikowych butelek?

4. Zabieraj z domu jedzenie do pracy

Najwygodniejszym sposobem na jedzenie w pracy są przekąski od „pana kanapki” albo obiad zjedzony na szybko w knajpie. Być może nawet nie zauważasz, jak te pieniądze wypływają z Twojej kieszeni.  Kiedy jednak podliczysz, ile rocznie wydajesz na gotowe jedzenie kupowane w pracy, możesz się chwycić za głowę. Ja, swego czasu, właśnie tak zareagowałem. Każdego dnia wydawałem od 25 do 30 zł na „lunch” i przekąski. Przy 251 dniach roboczych w roku wydawałem w ten sposób od 6 275 zł do 7530 zł! To było chore!

Zamiast przepłacać, możesz kupić znacznie tańsze produkty w sklepie, które będą świeże, zdrowe i dodadzą Ci energii na wiele godzin. Jedz sezonowo – korzystaj z warzyw i owoców, które są aktualnie dostępne i próbuj nowych smaków. Żyjemy w pięknych czasach dostępności do tysięcy blogów kulinarnych, dzięki którym już ciężko o wymówkę, że przygotowanie jedzenia w domu jest za trudne.

5. Nigdy nie rób zakupów „na głodnego”

Jeżeli idziesz na zakupy głodny, najprawdopodobniej skończysz przy kasie płacąc za rzeczy, których normalnie byś nie kupił. Jasne, że czasem warto zaopatrzyć się w większe ilości pewnych towarów, aby nie robić zakupów zbyt często. Gdy jednak w supermarketach widzę wózki wypchane po brzegi żywnością, zaczynam się bać, że wybuchła wojna. Jeśli kupisz większe ilości niektórych produktów (wędliny, słodycze, napoje, przekąski), to po prostu więcej i szybciej zjesz. Efekt netto? Mniej pieniędzy w portfelu i więcej centymetrów w pasie. Jak temu zaradzić? Bardzo prosto. Przed zakupami zrób listę produktów, których NAPRAWDĘ potrzebujesz. Sprawdzone, działa! I jeszcze jedno. Nie zabieraj na takie zakupy dzieci 🙂

6. Nie kupuj drogich prezentów

Obdarowywanie się jest super – sam bardzo lubię robić i dostawać prezenty. Jednak im jestem starszy, tym bardziej doceniam czas, który mogę poświęcić bliskim mi osobom i na odwrót – czas, który moi bliscy, w ramach prezentu, poświęcają mi. Doskonale pamiętam wspólnie spędzone chwile, w przeciwieństwie do materialnych prezentów, które gromadzą jedynie kurz. Uwaga i zaangażowanie to najpiękniejsze, czym możemy podzielić się z osobami, na których nam zależy. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że są one zupełnie za darmo. W dodatku spędzając czas z ważnymi dla nas osobami, obdarowujemy również siebie. Dlatego, jeżeli w najbliższym czasie czekają Cię czyjeś urodziny, pomyśl o prezencie DIY. Nie masz pomysłu? Nic straconego! W 63. odcinku podcastu znajdziesz listę 19 bezcennych i niestandardowych prezentów. Co prawda mowa tam o prezentach pod choinkę, ale większość z nich jest na tyle uniwersalna, że spokojnie możesz podarować je w dowolnym momencie roku.

Taki prezent przygotowałem dla mojej ukochanej żony 🙂

7. Umawiaj się ze znajomymi w domu lub na świeżym powietrzu

Spędzanie czasu ze znajomymi lub z rodziną nie musi być kosztowne. Spotkania w knajpie, czy restauracji są atrakcyjne, ale też sporo kosztują – zwłaszcza, gdy niespodziewanie przedłużą się do późnych godzin nocnych, bo zdarzyło Wam się zagadać. Nie musisz zawsze spotykać się na mieście. Świetną alternatywą będzie wieczorek filmowy w Twoim mieszkaniu, wspólne gotowanie, na które każdy przynosi produkty, a na wiosnę piknik na zielonej trawce.

8. Ogranicz kupowanie ubrań

Miałem taki okres w życiu, że wszystkie stare ubrania klasyfikowałem jako „może się przydać  w czasie remontu czy sprzątania” i zostawiałem je „na potem”. Efekt był taki, że szafa pękała w szwach. Wprowadziłem wtedy zasadę robienia wiosennych porządków i jeśli czegoś nie założyłem w ciągu roku, to wrzucałem do kontenerów PCK. To otworzyło mi jednak oczy na fakt, że – choć nie miałem tej świadomości – kupuję po prostu za dużo ubrań.

Dlatego usiadłem z kartką papieru i zastanowiłem się na spokojnie, kiedy używam różnych ciuchów. Zrobiłem sobie listę ubrań, w których dobrze się czuję i które faktycznie muszę mieć. Okazało się, że wystarczą mi 4 marynarki, 8 par spodni, 10 koszul, 10 T-shirtów, 2 swetry, 3 bluzy, itp. Lista nie była specjalnie ascetyczna, ale gdy zostawiłem w szafie tylko to, czego faktycznie używam, okazało się, że miejsca jest mnóstwo.

I wtedy wprowadziłem ostatnią zasadę, którą gorąco mogę Ci polecić, jeżeli masz problem z nadmiarem ciuchów (a i tak nie masz się w co ubrać ;)). Teraz, jeśli chcę kupić nową rzecz, to jakąś starą muszę wyrzucić lub komuś oddać. Co to powoduje? Ta zasada tworzy naturalną, mentalną barierę przed spontanicznymi zakupami, bo oznaczają one automatyczną konieczność pozbycia się czegoś, w czym dobrze się czuję. Efekt jest taki, że mam stosunkowo niewiele ubrań, we wszystkich czuję się świetnie, w szafie mam porządek i mnóstwo miejsca, a na zakupy wydaję ułamek tego, co kiedyś.  Po prostu okazało się, że tak naprawdę potrzebuję tych ubrań znacznie mniej, niż kiedyś mi się zdawało.

9. Nie kupuj „przydasiów”

Zainspirowany podcastem z Marcinem Krupą, podczas wiosennych porządków zajrzałem do szafek kuchennych i zobaczyłem, ile mam mikserów, blenderów i innych specjalistycznych sprzętów, z których rzadko korzystam. Taki przegląd bardzo studzi zapał do kupienia kolejnego „przydasia”, który wydaje się niezbędny do życia, a – koniec końców – bardzo szybko zapomina się o jego istnieniu. Wyrzuciłem również wszystkie niepotrzebne rzeczy z piwnicy, przy okazji zdając sobie sprawę z tego, ile pieniędzy przeciekło mi przez palce, gdy je kupowałem. Teraz zanim coś kupię, zastanawiam się, jakie są szanse, że dana rzecz wyląduje w ciemnym kącie.  

Uzupełnij moją listę i wygraj dowolną książkę o wartości do 100 zł

Zwykle takie „wyliczanki” mają 10 punktów, ale postanowiłem zostawić dziś miejsce dla Ciebie 🙂 Każdy z nas ma inne doświadczenia i przetestował różne patenty na oszczędzanie. Zależy mi abyśmy wspólnie zebrali jak najwięcej pomysłów, które będą pomocne dla całej naszej blogowej społeczności.

Podziel się w komentarzu swoim patentem na wycinanie wydatków i wygraj niestandardową nagrodę. Autorowi najciekawszego komentarza kupię wskazaną przez niego książkę o wartości do 100 zł, dorzucę jako bonus moją książkę „Jak zadbać o własne finanse?” i z największą przyjemnością udam się na pocztę, by wysłać taki prezent 🙂

Zwycięzcę konkursu wyłonimy w czwartek, 9 maja, o godzinie 20:00, a wyniki ogłoszę w tym wpisie. Serdecznie zapraszam Cię do zabawy i przede wszystkim do wzajemnego dzielenia się wiedzą. Dzięki temu pomożesz mi bardzo w realizacji misji tego bloga:

Uzbroić 15 milionów Polaków w wiedzę i narzędzia,
które skutecznie pomogą im zadbać o własne finanse,
by mogli się bogacić i realizować swoje pasje.

…dołączając jednocześnie do grona #finhackerów – społeczności osób, które w mądry sposób dbają o własne finanse 🙂

Wyniki konkursu

Zamieściliście aż 193 komentarze (!!!) z pomysłami na wydatki, które można wyciąć od razu. Liczba komentarzy i Wasze zaangażowanie po prostu mnie uskrzydliło i sprawiło, że jeszcze więcej energii pakuję w pracę.

Każdy Twój komentarz, każda odpowiedź na moje zapytanie to taki znak z Twojej strony, że to, co robię, jest dla Ciebie ważne, pomocne i trafia w temat, który leży Ci na sercu. A najbardziej mnie cieszy, że wokół bloga zebrała się taka wspaniała społeczność, która sobie nawzajem pomaga. W społeczności tkwi siła.

Wasze pomysły na wycinanie wydatków to prawdziwa kopalnia praktycznej, zweryfikowanej w boju wiedzy, po prostu złoto. Myślę, że teraz już nikt nie powie, że nie ma pomysłu ;p

Przestudiowałem wszystkie komentarze bardzo wnikliwie i naprawdę niezwykle trudno było mi wybrać tylko jednego zwycięzcę. Tak naprawdę każdy komentarz wiele wnosi. Dlatego też poza nagrodą główną przyznam dodatkowo wyróżnienia.
Nagrodę główną otrzymuje Loniulka. GRATULACJE! Dziękuję Ci za niezwykle konkretne porady.

Cześć Marcin i Drodzy Czytelnicy 🙂

nie będziecie mieli łatwo przeczytać te wszystkie komentarze i wytypować zwycięzcę/zwyciężczynię 🙂

Moje sposoby na wycinanie wydatków są dosyć proste:

  1. jako że mieszkam w bloku, zakręciłam grzejniki, bardzo lubię roczne rozliczenie. Administracja co roku dzwoni i upewnia się, czy licznik się nie popsuł. No, nie popsuł się 🙂 kilka stówek rocznie w kieszeni.
  2. elektryka w domu jest zrobiona w ten sposób, że jak mnie nie ma ponad 12 h dziennie, licznik stoi w miejscu. Włączona jest wyłącznie lodówka. Niższe rachunki za prąd też lubię.
  3. Wszelkie ładowarki odłączam z kontaktów, gdy komputer/telefon się naładują.
  4. Jako, że u mnie w domu najwięcej prądu bierze TV i czajnik, wodę gotuję i zalewam napój od razu (kiedyś zapominałam i tak grzałam wodę kilka razy w ciągu godziny nawet). TV wł jedynie gdy mam ochotę coś obejrzeć i odpocząć (uwielbiam dokumenty – polecam Planeta Ziemia).
  5. Zmywarkę uruchamiam, gdy jest zupełnie załadowana. Tabletki kupuję zawsze w promocji. Myję na trybie oszczędnym.
  6. Pranie robię, gdy uzbiera mi się masa ciuchów. Proszek i płyn do płukania zawsze kupuję w promocji.
  7. Wszelkie sprzęty w domu posiadam najwyższej klasy energetycznej. Raz a porządny sprzęt, na lata. Podczas wyboru cena jest dla mnie najmniej ważnym kryterium i świetnie się to u mnie sprawdza.
  8. Żarówki wymienione wszystkie na energooszczędne 🙂
  9. Nowy telefon? na pewno nie potrzebujecie, jeśli poprzedni wciąż działa. Wycinacie ten wydatek.
  10. Rachunek za telefon na 100zł? Zapomnijcie, dzwonicie do operatora, renegocjujecie abonament i voila, 75zł miesiecznie w kieszeni = 900zł rocznie leci na oszczędności
  11. TV/kablówka/internet? Polecam zostawić neta, reszta out! 600 w kieszeni, jeśli musisz mieć Netflixa, umówcie się ze znajomymi/rodziną na wspólny pakiet, to wciąż 444 w kieszeni rocznie.
  12. Koniecznie musisz kupić nowy ciuch, zastanów się 2x. Jeśli nadal potrzebujesz, sprzedaj coś czego już nie nosisz. Niektórzy też korzystają z lumpeksów/wymiany ciuchów w necie itp.
  13. Sprzedaj wszystko to czego nie potrzebujesz. Gromadzenie rzeczy w szafach to też koszt.
  14. Rower, spacer zamiast samochodu lub komunikacji miejskiej. Dla mnie to 900 zł rocznie.
  15. Wytnijcie wydatki na książki, o ile możecie (wciąż pewne pozycje warto mieć w domu i do nich wracać, ale kolejny kryminał czy romans na półce to już nie koniecznie) i skorzystajcie z bibliotek. Polecam blogi, podcasty, audiobooki. Są rewelacyjne.
  16. Woda w butelce, nie dziękuję. W pracy i domu mam filtr, a na drogę butelkę wielokrotnego użytku. Jakieś 1500 w kieszeni.
  17. Zadbajcie o odporność. Lepsze jedzenie, trochę sportu i comiesięczne wizyty u lekarzy a potem w aptece macie z głowy. Dla mnie to była co najmniej stówka co miesiąc. Teraz jakieś kilkadziesiąt groszy na imbir i kurkumę. Szacuje to na 1100zł rocznie oszczędności, plus 20% więcej do pensji, za brak chorobowego.
  18. Wytnijcie wydatki za wszelkie konta bankowe, one na prawdę mogą być darmowe w 100%.
  19. Potnijcie karty kredytowe po ich spłacie.
  20. Jak mięso, to od rzeźnika, zmiel w domu, przygotuj samodzielnie, podziel na porcje na kolejne obiady. Koszt mielonego z opakowania w markecie to 17zł/kg i chrząstki w pakiecie. Zmielone w domu 13 zł i zdrowe zęby.
  21. Nie wydawajcie na reklamówki, szmacianka i plecak, a na co tygodniowych zakupach oszczędzacie jakieś 50zł rocznie.
  22. Jeśli koniecznie musisz coś kupić w necie, zapytaj znajomych czy czegoś nie potrzebują. Ja pytam w pracy i zawsze ktoś się znajduje na wspólną przesyłkę, lub darmową powyżej x kwoty zamówienia. i poszukaj cashbacku, kodów rabatowych. sprawdza się to w 80%. Zwroty cashback to nawet kilka procent, z kodów do -30%.
  23. Jeśli już w domu nie masz motywacji ćwiczyć zapytaj w pracy o karnet, zamów dopiero jak będziesz potrzebować. Koszt karnetów na siłowni to kosmiczna kasa. Dla mnie to ponad 1400zł rocznie.
  24. Kupujcie większe opakowania, jeśli mowa o chemii do domu. Ileż to jest kasy! Szampony w profesjonalnych sklepach fryzjerskich są 4x tańsze niż z popularnej sieci. zamiast 120zł na sam szampon rocznie wydaje na świetny i mega wydajny produkt 40zł.
  25. Zakupy spożywcze? Tylko z listą. świeżyzna co drugi dzień, tylko minimum potrzeb. Większe zakupy możesz zrobić raz na dwa tygodnie. Gotowanie w domu. Śniadanie w domu. Obiady można peklować w słoikach. Zamrozić. Nie kupujcie więcej niż potrzebujecie. Ja nie wyrzucam jedzenia praktycznie wcale. Ani na co dzień, ani po świętach. Absolutne minimum wystarczy. Na niewyrzucaniu jedzenia i odpowiednim planowaniu wydatków na jedzenie rocznie zaoszczędzam 10 tys zł. I wcale nie przymieram z głodu 🙂
  26. Negocjujcie ceny, wszędzie. Dostaniecie rabat nawet na skarpetki.
  27. Jeśli buty to tylko dobrej jakości zawsze na wyprzedażach. Na tych za 30-40 zł wychodzi się drożej. Przeliczyłam na sobie.
  28. Dla kobiet: paznokcie u kosmetyczki to komfort, ale nauczenie się, sprzęt niezbędny i wykonywanie go samodzielnie w domu to oszczędność czasu i pieniędzy oraz satysfakcja. Dla mnie to 1500zł rocznie.
  29. Te powyższe moje wyliczenia to jakieś ponad 20.000zł rocznie. Ale suma co? Też nie wierzyłam, dopóki sobie tego nie policzyłam. Ta kasa leci rok w rok na oszczędności. I cieszę się, że teraz mogę najpierw zapłacić sobie 🙂
  30. Nie warto oszczędzać na dobrym ubezpieczeniu na życie, na edukacji, emeryturze, dentyście, ew zabiegach lekarskich/badaniach . Profilaktyka zawsze będzie tańsza niż leczenie.

To moje wypracowane punty, których trzymam się od kilku lat i które również szanuje i respektuje moja lepsza połowa 🙂 Uwierzcie mi, wcale nie czuję się ograniczona finansowo, wręcz przeciwnie w końcu mam poduszkę, w końcu mogę pojechać na upragnione wakacje, w końcu nie żyję od 10-tego do 10-tego, czuję się bezpiecznie, spokojnie, mogę mieć premium Spotify 🙂 mogę mieć premium dostęp do audiobooków. Mam na swój angielski, na kursy, na książki techniczne. Czuję, że jestem królową swoich finansów i jakby na to spojrzeć jeszcze bardziej optymistycznie, to całkiem dziana ze mnie babka 😉

Takie racjonalne podsumowanie moich działań finansowych tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię. ps. tak, ja też kiedyś pożyczałam kasę od rodziny, bo brakowało.

Polecam, da się! 🙂

Wyróżnienia w postaci książki „Jak zadbać o własne finanse” z moją dedykacją i autografem wygrali (imię jest linkiem do komentarza):
Marta
Magda
Waldek

Gratuluję wszystkim zwycięzcom 🙂 Na adres e-mail, który podaliście zostawiając komentarz, otrzymacie informacje na temat odbioru nagrody.

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 11 682 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze196 komentarzy

  1. Hej Marcin,

    u mnie niestety dojazd do pracy komunikacją miejską i międzymiastową nie wchodzi w grę (40km+na drugi koniec miasta), ale swego czasu szukałem oszczędnośći właśnie w ograniczeniu spalania. Stworzyłem sobie prostego Excela z rozgraniczeniem miasto-trasa, ilość przejechanych kilometrów na litr, ilość zatankowanego paliwa, kwota, STACJA NA KTÓREJ TANKOWAŁEM i prowadziłem go przez prawie pół roku. Najbardziej zaskakujące było jak dużo pali mój chcąc nie chcąc mały samochód (stary VW Polo). Zainteresowałem się eco-drivingiem (lub jak kto woli hyper-millingiem) czyli po prostu zwyczajną jazdą ekonomiczną.

    Polecam każdemu poczytać jakie zachowania można w sobie wyuczyć, żeby ograniczyć spalanie. Ponadto kilka prostych, a nawet darmowych poprawek jak podniesienie ciśnienia w oponach czy wymiana filtra paliwa pozwoliło mi ograniczyć spalanie o 2-3 litrów benzyny na 100km w trasie i na mieście. Biorąc pod uwagę, że jeżdżę 100 kilometrów dziennie, a średnia cena paliwa waha się od 4,5-5zł za litr potrafię zaoszczędzić trzycyfrową kwotę na tankowaniu i jestem o tym ABSOLUTNIE przekonany.

    Dodam jeszcze, że w mojej subiektywnej ocenie stacja paliw na której dokonujemy tankowania samochodu również ma znaczenie. Jako dodatkowy bonus nie-finansowy dodam tylko, że taka jazda jest bezpieczniejsza i dzięki temu ograniczyłem także dość słabe zachowanie na drodze.

    Pozdrawiam, świetny blog!
    Krzysztof

    • Ja polecam dbanie o siebie jako inwestycję: wysypianie się, dobre jedzenie, ruch, ubieranie się stosowanie do pogody, pozwolenie sobie na odpoczynek – to naprawdę przekłada się na spore oszczędności i czasu i pieniędzy, bo nie trzeba stać w kolejkach do lekarza czy apteki po lekarstwa.
      A poza tym: pomimo że czytam sporo, to przestałam kupować książki (po części dlatego że mam w domu jeszcze sporo pozycji, które kupiłam i nie miałam kiedy przeczytać). Pożyczam od znajomych albo z biblioteki. Swoje książki, które już przeczytałam staram się sprzedawać lub wymieniać w grupach facebookowych.
      Kosmetyki typu szampon, żel pod prysznic, odżywka zawsze zużywam do końca zanim kupię kolejne – w ten sposób nie posiadam już kolekcji 10 odżywek do włosów, gdzie nawet nie wiedziałam jak się sprawdzają, bo tak nimi żąglowałam że nie zdążyłam zauważyć, która się sprawdza a która jest bublem.
      Jak tylko mogę sobie na to pozwolić to nie rozkładam na raty np ubezpieczenia na auto. Owszem jednorazowo to spory wydatek, ale w skali roku to oszczędność 100-200zl.
      Kupując używane rzeczy (np ubrania, meble) staram się negocjować ceny

      • Cześć Marcin świetna lista. Każdy punkt do mnie przemawia. Szczególnie negocjowanie abonamentow, jestem w tym dobra. Jakiś czas temu wynegocjowalam 200zlotych miesięcznie na wynajmie mieszkania ;). Jestem urodzona minimalistka choć mój mąż uważa że sknerą ;). W szafie mam 12sztuk odzieży. Kosmetyki do makijażu kupuje raz w roku. Chemii do domu nie kupuje na ogół używam sprawdzonych metod babć typu ocet i soda które naprawdę działają. Kosmetyki dla calej rodziny mydła olejki itd kupuje ekologiczne w polskich mydlarniach lecz korzystamy z nich wszyscy unikam kupowania szamponów z sls do każdego rodzaju włosów domowników. Ubrania dzieciakom kupuje Polskiej produkcji i dobrej jakości a to dla tego że nosi je troje dzieci jak tylko jedno wyrośnie odziedzicza je następne w świetnym stanie dzięki czemu nie kupuje jednorazowych ubrań w sieciowkach i oszczędzam. Z zabawkami robimy podobnie. Książek raczej nie kupujemy choć czytamy mnóstwo, ebooki i biblioteki to super sprawa. Gdy potrzebuje czegoś najpierw sprawdzam czy nie ma tego na olx często znajduje za ułamek ceny potrzebny przedmiot, ostatnio kupiłam tak nowy wózek. Poruszamy się pieszo lub komunikacja miejska. Choć auto mamy. Dbamy o siebie jemy zdrowo co przekłada się na rzadkich wizytach u lekarzy i w aptekach.

    • Podpisuje się pod komentarzem Krzysztofa w 100%.
      W uproszczeniu wynika to z prostej zasady zachowania energii. Aby rozpędzić samochód do prędkości przelotowej musimy wykonać prace. Prace wykonuje silnik, gdzie energia chemiczna paliwa, zamieniana jest na energię kinetyczną pojazdu. Mając energię kinetyczną musimy ją tylko podtrzymywać by pokonać opory powietrza i opory toczenia i tutaj dwie kluczowe kwestie:
      1. Czym wiecej energi wytrącamy przez hamowanie, tym droższy przejazd. Energia kinetyczna zamienia się w ciepło na skutek tarcia klocków hamulcowych o tarcze hsmulcowe. W efekcie płacimy podwójnie: za podgrzanie powietrza otoczenia + klocki i tarcze, które szybciej trzeba wymienić.
      2. Czym szybciej jedziemy na trasie tym większe opory powietrza musimy pokonać. Opory powietrza rosną z kwadratem prędkości.
      Zdjecie nogi z gazu przy widocznym z daleka czerwonym świetle + dohamowanie silnikiem zamiast klockami, powoduje iż energia kinetyczna pojazdu zamiast w ciepło, zamieni się w energię mechaniczną silnika, więc w pewnym sensie odzyskujemy energię.

      Oszczędności w moim przypadku, to ok 300km/bak 60l. Tzw ekodriving w moim przypadku pozwala mi przejechać ok 1000km na jednym baku (60 litrów ON). Zanim zacząłem tak jeździć, 650-700km max.

      Pozdrawiam, Konrad

  2. W sezonie chorobowym, ale nie tylko zanim wykupie kolejna torbę leków od lekarza (szczególnie dla dzieci) sprawdzam w domu co już mam i czego mogę nie kupować.
    Albo jeszcze praktyczniej jest mieć listę leków, które w domu mam i sugerować lekarzowi i co możemy wybrać z juz posiadanych.
    Każda wizyta w aptece to naprawdę spory wydatek, myślę że w skali roku można zaoszczędzić naprawdę sporo, i zapobiec wyrzucania leków, które otwarte (szczególnie syropy, maści, krople) szybko stają się niezdatne do spożycia.

    • Najlepszy sposób na oszczędności? Zakup szczoteczki elektrycznej. Po pierwsze myje dokładniej niż zwykła, więc u dentysty nie wydaję horendalnych kwot na plomby etc., właściwie płacę tylko za sam przegląd. Po drugie, na główce szczoteczki mieści się mniej pasty niż na zwykłej, wiec oszczędzam na paście do zębów.

  3. Nie pij kawy na mieście. Zainwestuj w porządny, stylowy kubek termiczny i zamiast kupywać kawę w sieciówkach czy stacjach benzynowych, przygotuj ją sam w domu. To ogromne oszczędności finansowe (jedna kawa może kosztować tyle co opakowanie, które wystarczy na miesiąc) i ekologiczne (nie korzystasz z opakowań jednorazowych).

    • Ceny kaw potrafia posxybowac do nawet 19 plnow za kubek.
      Parzenie w domu i branie na wynos to sporo mniejszy wydatek.

      • Polecam Aeropress, jednorazowo kosztuje tyle co 8-10 kaw na mieście, za to frajda z przygotowywania kawy niesamowita, a w perspektywie kilku miesięcy cena zwróci się 🙂

  4. Bardzo ciekawy artykuł 🙂 Chętnie podzielę się swoimi nawykami na oszczędzanie czasu i pieniędzy:
    1. Nie mam w ogóle TV od 7 lat- dzieci są do tego przyzwyczajone i nie narzekają. Mamy masę dodatkowego wspólnego czasu, większą ciszę bez zakłócaczy i żadnego abonamentu TV i wymiany telewizora na “nowszy” model
    2. Mamy w domu popconiarkę o wartości 90zl, która robi nam zdrowy popcorn za dosłownie grosze (duża miska popcornu=ok. 20gr). Zastępuje nam to często przekąski (nawet w pracy i szkole) a przy tym to świetna frajda 🙂
    3. Mam zainstalowaną aplikację z aktualnymi promocjami w wielu sklepach. Przed zakupami przeglądam gdzie warto podjechać żeby kupić taniej to co aktualnie mam na liście zakupów

    • Czy Twoja aplikacja uwzględnia koszt dojechania autem do tańszego marketu?
      I czy bierzesz pod uwagę, że kupowanie w supermarketach wpędza nas w spiralę ubóstwa? 🙂

    • A ja napiszę… Rób zakupy w sklepach osiedlowych. Ja idąc na zakupy do dużego hipermarketu wydaję znacznie więcej na rzeczy, których zupełnie nie potrzebuje. Poza tym oszczędzasz przez to mnóstwo czasu, a jak wiadomo czas to pieniądz. Szczególnie jeśli pomyśli się ile można w tym czasie zrobić.

      • Rozwiązaniem, z którego korzystam od dawna są zakupy spożywcze/kosmetyki/chemia przez internet z dostawą raz w tygodniu. Czasu i własnych nerwów oszczędność maksymalna, nie kupuję nic nadprogramowego, a korzystając z piotra i pawła, nie czuję się jakbym wspierała wroga. Dostawa powyżej 200 zł za darmo, od 150 zł to koszt 5 zł… I robiąc zakupy już tak ponad 3 lata nie zgadzam się z wyrobionym PR-em tej marki, że jest droga. Przynajmniej dla mnie pod względem ceny, jakości i asortymentu to akuratne optimum. Porównywałam ceny na początku i byłam dość zaskoczona zbliżonym wynikiem do ‘tańszych’ sklepów.

      • Ja wolę za to jechać do supermarketu z listą, po jedzeniu (nie na głodnego) i bez dzieci (choć bardzo lubią zakupy). Załatwiam wszystkie zakupy w 1 miejscu i oszczędzam czas i paliwo na dojazd do każdego sklepiku z osobna, gdzie kupiłabym po 2-3 rzeczy z listy 😉

  5. To co w ostatnich miesiącach pozwoliło nam uniknąć wielu niepotrzebnych wydatków przy dziecku to pytanie rodziny i znajomych o ubranka, łóżeczko, wanienkę. Noworodek naprawdę nie potrzebuje wiele, ubranka nosi 3-4 tygodnie, bo tak szybko zmienia rozmiar. Mleko ma od mamy, miłość od całej rodziny. Tylko fotelik kupiliśmy nowy, bo poprzedni, po starszych siostrach miał już 6 lat i balismy się mikrouszkodzeń i zużycia materiału. W prezencie od odwiedzajacych Syn dostawał pieluszki, zabawek póki co nie potrzebuje. Na chrzciny dostanie od każdego książkę z dedykacją. A gdy przyjdzie czas poznawania nowych smaków, na pewno zamiast drogich słoiczków i kaszek pełnych cukru, będzie próbował zupki ugotowane i zmiksowane przeze mnie.

    Syn ma już 3 miesiące i obyliśmy się bez wielu gadżetów za grube tysiące, które są na koncie oszczędnościowym i będą mogły być wydane np. na kształcenie.

    Ale do tych mądrości doszłam dopiero przy trzecim dziecku 🙂

  6. Chemia domowa. Producenci mamią nas specyfikiem na każdy rodzaj powierzchni i porę roku. Większość jest całkowicie zbędna. Wystarczy płyn do mycia naczyń, jeden uniwersalny płyn do powierzchni oraz płyn do czyszczenia toalet, ew do mycia szyb i luster. I oczywiście woda i szmatka 😉 Od dawna nie używam też płynu do płukania tkanin a ilość proszku daję mniejszą niż zaleca producent na opakowaniu. Przy zwykłym codziennym praniu całkowicie wystarcza.
    Podobnie jest z kosmetykami, szczególnie dla kobiet. Półki uginają się od produktów oddzielnych na każdy kawałek ciała, zupełnie bezsensu.

    • Ja polecam wode z octem (sprzątam ta mieszanka calutki dom – lacznie z myciem okien, wc i podlogi) zamiast płynów oraz sode. 😉 lustra szmatka dedykowana do okien. Zero chemii i zapach octu staje sie uzalezniajacy 🙂
      Jedyne, co kupuje z chemii domowej to plyn do mycia naczyn, ale zaczyna podrazaniac mi rece wiec moze poszukam przepisów na wlasne mieszanki 😀

      • Zamiast płynu do naczyń polecam gorczycę! 🙂

        Kupuję ziarno (np. tutaj https://www.badapak.pl/szukaj?szukaj=tak&fraza=gorczyca), potem mielę po trochu i gąbkę do naczyń zamiast w płynie maczam w pudełku z gorczycowym proszkiem. Jak się w pudełku skończy – mielę nową porcję. Działa rewelacyjnie!

        A przy okazji, w razie nagłego spotkania z weną kulinarną – jest z czego zrobić domową musztardę 😉

      • Domowa chemia jest super! Do blatów w kuchni używam teraz zrobionego przez siebie płynu z octu wody i cytryny, mam 2 rodzaje robionych proszków do prania- jeden do pieluszek wielorazowych bo musi być bez mydła ( swoją drogą te pieluszki to też sposób na oszczędzanie). Sodę, kwasek czy boraks można kupić w kilkukilogramowych workach w wielu sklepach internetowych. Wychodzi jeszcze taniej! A przepisów na domowe środki czystości jest w necie naprawdę mnóstwo- i to za darmo! Nawet nie ma potrzeby kupować past do zębów jeśli ktoś jest się w stanie przyzwyczaić do takiej pasty domowej. To samo z kosmetykami: olej kokosowy może śmiało zastąpić płyn do demakijażu, balsam czy pomadkę. Już nie wspomnę o walorach zdrowotnych takich rozwiązań 😉

    • Gosia – w punkt. Zarówno pod kątem kosmetyków, jak i chemii do sprzątania w przeciętnym gospodarstwie wystarczyłoby 25% asortymentu. Wchodząc do łazienek znajomych dosłownie nie mogę się nadziwić “na co im tyle”. I co gorsza “jak sam kiedyś mogłem tyle tego używać”.

  7. Korzystaj z grup “oddam za darmo/wymienię”. Mam wielką satysfakcję, kiedy oddana przeze mnie ( niech i szczególnie bliska) krąży w takiej grupie i daje wiedzę wielu innym odbiorcom. A książki, wiadomo, szczególnie te dopracowane i wartosciowe merytorycznie, do tanich nie należą. Nie mniejszą mam satysfakcję, kiedy widzę, że sukieneczka mojej córki, którą wczesniej “puściłam w świat” znajduje kolejnego nabywcę drogą wymiany. Niech Matka Ziemia ma jeszcze coś z życia….

    • Torebki w supermarketach kosztują. I nawet nie patrzymy przy kasie ile kosztują. Mam zawsze przy sobie szmacianą fajną torbę na zakupy. A na wieksze zakupy chodzę z plecakiem.
      Może to niedużo, ale myślę, że to całkiem niepotrzebny wydatek, a i Ziemia będzie zdrowsza 🙂

  8. 10. Podwyzka = nowy sprzet na raty

    Znam osoby, ktore zaraz po pierwszej wyplacie nabywaja sprzet na raty. Nie waxne jaki. Wazne ze nowy. Pomijajac potrzebe posiadania czegos nowego, jakiegos przydasia, to przeciez mozna ominac oprocentowany zakup odkladajac kwote, o ktora zwiekszylo sie wynagrodzenie.

  9. Zmień konto bankowe na tańsze. Zamiast trzymać swoje pieniądze w banku, który zdziera z nas krocie za opłaty konta przenieś się do banku w którym prowadzenie rachunku jest za darmo lub wystarczy spełnić proste warunki, żeby darmowe było 🙂 Sama przeniosłam się niedawno i jeszcze 200zł dostałam 😀

    • Wbrew pozorą możemy mega oszczędzić wycinając z naszego budżetu pozycje przeznaczone na słodycze czy szybkie jedzenie na mieście. Wystarczy przez miesiąc, dwa wyodrębnić osobną pozycję i zobaczyć jak duża jest to kwota 😉 A w efekcie mamy więcej w portfelu i jeszcze jesteśmy zdrowsi 😀

  10. Cześć,
    1. Nie kupuj książek. Dokładniej – nie kupuj książek, które później będą zalegać na półce. Dużo czytam 3-4 książki w miesiącu. Kiedyś wydawałam na nie od 60 do 140 zl w zależności od miesiąca i miejsca zakupu. Dziś korzystam z Legimi i czytam na telefonie. Abonament przy abonamencie w Play to 20 zl miesięcznie za nieograniczony dostęp do ebooków. Różnica? Kilkadziesiąt złotych miesięcznie. A jeśli coś naprawdę chcę mieć na półce? Kupuję po przeczytaniu w Legimi i do tego wracam.

    2. Zwiedzanie i praca w podróżach. Bardzo dużo pracuję poza miastem zamieszkania. Firma zapewnia hotel, śniadanie i dietę. Ale w podróżach, po pracy, kusi sprawdzić kawiarnie w mieście, knajpy, pójść do ciekawego miejsca. Stąd też moje wydatki kiedyś przekraczały o bardzo dużo wpływy z diet. Teraz częściej odwiedzam miejsca bezpłatne, jeziora, ryneczki miast, szukam dni w których muzea są darmowe. Nie muszę wydawać, żeby poznać miasto. A od samotnej kawy w kawiarni wolę książkę w parku.

    3. Nawiązując do punktu 2. Bywa, że czegoś zapomnę. Najczęściej kosmetyku. Balsamu, który lubię, odżywki, lakieru do paznokci. Łapałam się na tym, że kiedy zapomniałam na wyjazd rzeczy potrzebnych, ale nie niezbędnych – to je kupowałam. Po powrocie robiła mi się kolekcjach np. wspomnianych balsamów. Jestem na etapie zmiany tego przyzwyczajenia. Nie mam czegoś, co nie jest mi niezbędne – nie kupuję. To tylko 3-4 dni.

    4. Kupowanie na głodnego? Zauważyłam, że tak ja, jak i znajomi kupujemy pod wpływem emocji. Ciężki dzień w pracy? Klient, który mnie zdenerwował, szefowa nie w sosie- mnóstwo przykładów. W nagrodę zakupy. Bo mi się należy. Zrobiłam listę rzeczy, czynności, które mnie relaksują. Prysznic, spacer, książka, piosenka, ćwiczenia, herbatka, którą mam w domu. I nagle zakupy nie są konieczne.

    To to mi przyszło do głowy 🙂 Dzisiaj np. dla relaksu dzielę się swoimi myślami pod Twoim tekstem. Wskazówki warte ciągłego przypominania.

    Pozdrawiam

    • W sprawie książek: nie wszystkie warto kupować, choć warto przejrzeć. Wiele książek popularnonaukowych czy poradników zawiera treści, która już znam, a poza tym autor rozpisuje się, z kim i o czym rozmawiał by dojść do jakiegoś wniosku. Treść, która faktycznie mnie interesuje i stanowi nowość często zajmuje tylko kilka czy kilkanaście stron. Ponieważ dość szybko czytam, idę do EMPIK-u i czytam na miejscu. A 40-50zł pozostaje na swoim właściwym miejscu, tj koncie oszczędnościowym.
      Pozdrawiam.

  11. Punkt 10. Odkupuj od innych
    Pomocne jest poszukiwanie rzeczy do odkupienia od kogoś zwłaszcza takich które się nie niszczą i są używane sporadycznie. Można znaleźć mnóstwo rzeczy prawie nowych, które ktoś sprzedaje bo kupił/dostał i nie używa często nawet nierozpakowanych. Wiadomo są rzeczy które koniecznie trzeba mieć nowe jak fotelik do samochodu czy buty. Ale tam gdzie możemy uznać używane rzeczy warto poszukać na grupach sprzedażowych bo można trafić na perełki taniej nawet o kilkaset złotych.

  12. Pod tym artykułem nie wypada mi odpowiadać na poszczególne komentarze, bo to w końcu konkurs 🙂 Ale chcę tylko, żebyście wiedzieli, że bardzo lubię czytać Wasze komentarze.

    Dostaję często maile z podziękowaniami od osób, które piszą, że dużo się nauczyły dzięki lekturze bloga. Prawda jest jednak taka, że ja bardzo dużo uczę się również od Was i jestem Wam za to ogromnie wdzięczny 🙂

  13. Cześć Marcin,

    Może ja należę do grupy szczęśliwców, ale większość z tych punków spełniam 🙂 poruszam się komunikacją miejską – dodatkowo jak wszystko dobrze pójdzie, to za 2 lata będę już jeździł nią za darmo, taki ładny dodatek za dobry uczynek 🙂 – a w tym roku planuje dołożyć właśnie rower, ze znajomymi prawie zawsze spotykamy się w domach, wodę z kranu piję od dawna, podobnie jak przygotowuję jedzenie do pracy.

    Ja jestem zwolennikiem obcinania kosztów na zakupach. Nie chodzi mi o oszczędzanie na jedzeniu, bo jedzenie pasztetu i parówek zamiast mięsa, kaszy i warzyw odbije się na zdrowiu (i pośrednio też na portfelu), natomiast bardzo łatwo można oszczędzić trochę pieniędzy na chemii, kosmetykach itp. Mianowicie jak widzę że zaczynam przykładowo ostatnią tubkę pasty, będąc w sklepie zwracam uwagę czy jest na promocji. Nie przeglądam nałogowo gazetek szukając na siłę czegoś, po prostu przechodząc alejką rzucę okiem. Podobnie można robić z płynami do mycia, mydłem, proszkami i płynami do prania i wieloma innymi rzeczami. Oczywiście pozostaje kwestia magazynowania ewentualnego nadmiaru zakupów – wiadomo, że osoba mieszkająca w małej kawalerce z żoną, dzieckiem i psem nie może sobie na to pozwolić. Do zakupu niektórych rzeczy warto używać też allegro, ceny potrafią być dużo niższe niż w sklepach (niedawno znajomemu kupowałem jedzenie dla kota, przy zakupie większej ilości, rzędu kilkudziesięciu opakowań była to różnica ok 40% względem ceny w sklepie), a dostawa dużo tańsza (i tu polecę pakiet allegro smart).

    Pewnie coś jeszcze by przyszło do głowy, ale już nie dzisiaj 🙂

    Spokojnego wieczoru,
    Seba

  14. Staraj się kupować rzeczy “z drugiej ręki”. Czasami rzeczy używane są w bardzo dobrym stanie, ale często też nowe, bo ludzie kupili lub dostali w prezencie, ale nie używali.

    • Oszczedność wody: nie wiem jak u was ale u mnie woda jest bardzo droga aby zaoszczędzić najpierw nalewam wodę i kąpie córkę a późnej ja sie w niej kąpie, mąż już nie rozmyśla stojąc pod prysznicem tylko bierze szybki prysznic od razu zauważyliśmy różnicę w rachunku,
      Zakupy: robimy je tylko 1 raz w tygodniu zazwyczaj w piątek i to było dobre posunięcie kiedyś bywałam w supermarkecie co 2-3 dni a to się jajka skończyły a to nie ma już mleka do kawy i za każdym razem we wózku lądowały przy okazji inne produkty które wpadły w oko tak przy okazji to kupię jeszcze….. i tak w tygodniu wyjeżdżałam z 3 wózkami zakupów
      z czego później 1/3 lądowała w koszu a teraz plan posiłków, lista zakupów, jedne konkretne zakupy i dużo zaoszczedzonych pieniędzy
      Prezenty na święta: to jest zwariowany czas kiedyś kupowaliśmy prezenty wszystkim z najbliższej rodziny to było szaleństwo i kupa wydanych pieniędzy powiedzieliśmy dość i teraz na spotkaniu przedświątecznym gdzie ustalamy co kto gotuj każdy losuje 1 osobę której robi prezent i tak każdy dostaje prezent i jest zadowolony to wielka oszczędność czasu i pieniędzy
      Pozdrawiam

    • Staram się kupować przez internet. Zauważyłam, że sporo rzeczy jest tańszych nawet z wysyłką. Mam dużą rodzinę 4+2 więc i wydatki spore. Odkąd mam własną małą bo małą firmę, pieniądze jakby stały się wartościowsze 😉 Tam gdzie to możliwe – apteka, artykuły szkolne, chemia, staram się robić zakupy przez aplikacje z odbiorem w sklepie. Można na spokojnie porównać ceny, kupuję wtedy tylko to co potrzebne, okazuje się zwłaszcza w Rossmanie, że wiele produktów w regularnych cenach jest tańszych niż te promocyjne 😜. Najwięcej wydajemy na jedzenie , więc ważne jest żeby pod koniec tygodnia robić plan spożywczy na kolejny tydzień. Często nie chce mi się po prostu , zmęczenie robi swoje, ale wiem czym to się kończy , kasa znika jak szalona. Przypominam sobie wtedy jeden tekst Marcina. Każdemu się nie chce robić pewnych rzeczy biednemu i bogatemu. Tylko bogaty mimo, że mu się nie chce , robi je. Dla tego jest bogaty. JAK MNIE KO KURCZE MOTYWUJE 😂😂😂. Jak coś muszę wyrzucić, wyobrażam sobie banknot , który wyrzucam . Daje do myślenia zwłaszcza przy przydasiach.

  15. Hej Marcin,

    U nas w rodzinie rozwiązaliśmy problem “drogich” prezentów nieco inaczej. Mianowicie w większym gronie 4-6 osób dogadujemy się w sprawie jednego dużego prezentu dla solenizanta. W ten sposób zarówno prezentem może być coś ekstra, zdecydowanie poza budżetem jednej osoby, a równocześnie płacimy za to tylko cześć całej kwoty.

  16. Odstawiliśmy z mężem słodycze. Córka dostaje tylko w weekendy. Jeśli przychodzi nieodparta pokusa, piekę sama, a że z całego serca nie cierpię gotować, to w zasadzie nie jemy 🙂 I jacy szczupli jesteśmy!

  17. Ja przerzuciłem się na transport podmiejski (Koleje Mazowieckie) i generalnie jestem zadowolony, nie dość że taniej, to jeszcze jest trochę czasu żeby poczytać, lub zrobić prasówkę na telefonie. Na rower mam trochę za daleko 🙂

    Z dodatkowych oszczędności bardzo polecam zmianę taryfy elektrycznej z G11 na G12w. Oczywiście nie każdemu i nie bezmyślnie, ale warto się temu przyjrzeć. Jeśli macie tryb życia taki, że większość dnia jesteście poza domem, a najwięcej prądu zużywacie wieczorami i w weekendy, może okazać się, że zmiana taryfy da Wam realne oszczędności i to nawet bez zmiany przyzwyczajeń i zbytniego pilnowania się, żeby korzystać z energii tylko w “tanich godzinach”. My dodatkowo ogrzewamy dom pompą ciepła, która też trochę prądu zużywa, więc oszczędność jest wyraźnie odczuwalna. Polecam każdemu eksperymentalnie sprawdzić w jakich godzinach i dniach zużywacie najwięcej energii (chociażby przez proste spisywanie stanu licznika każdego dnia) i policzyć czy zmiana taryfy będzie opłacalna. Możecie być mile zaskoczeni 🙂 Jeśli nie chce Wam się testować i liczyć (chociaż zdecydowanie polecam), można zmienić “na próbę”. Zmiana raz w roku jest bezpłatna.

    Dodatkowo polecam wypożyczyć lub nawet kupić watomierz i sprawdzić ile energii zużywają Wasze urządzenia w trybie standby. U nas po weryfikacji okazało się że: mamy już dwie dosyć “leciwe” wieże stereo. Każda z nich będąc tylko włączona do gniazdka zużywała około 12W. Dodatkowo telewizor miał domyślnie włączony tryb serwera plików, co powodowało zużycie około 8W. Konsola do gier (xbox) w standardowym trybie “uśpienia” zużywa ponad 20W itd…
    W całym domu zlokalizowałem urządzenia, które będąc w trybie uśpienia razem pobierały przez cały czas około 70-80W, a to prawie 500 zł w skali roku.

    Jeśli boicie się pić wody z kranu tak jak poleca Marcin, lub woda w waszym kranie do picia się nie nadaje, możecie zainwestować w filtr odwróconej osmozy, który montuje się np pod zlewem w kuchni. Na “znanym portalu aukcyjnym” można kupić zestaw za około 400 zł. Korzystamy z takiego z powodzeniem już od ponad 5 lat (wcześniej przez 6 lat w poprzednim mieszkaniu) i jest to bardzo wygodne i tanie w utrzymaniu rozwiązanie (przy założeniu że umiemy sami wymienić filtry). Myślę, że wydatek bardzo szybko się zwróci.

    Ekonomiczna jazda samochodem była wymieniona powyżej, więc tylko dodam, że u mnie jest to oszczędność 15% paliwa (zmierzone!) . Realnie kilkaset złotych rocznie na pewno można w ten sposób zaoszczędzić bez większych wyrzeczeń.

    Kolejny punkt – jeśli masz auto – negocjuj ubezpieczenie OC i AC, szukaj wcześniej ofert, bądź przygotowany do rozmów z konsultantami którzy próbują Ci sprzedać polisę. Oni zawsze mają możliwość dodania dodatkowego rabatu, tylko rzadko się tym chwalą. Często wystarczy przedstawić ofertę konkurencji i pojawiają się nowe możliwości ;-). Za płatność kartą też zwykle dodają jakieś 2-3% rabatu, a zapłacić można nawet zwykłą kartą debetową, ostatnio również BLIK’iem co jest dużo bezpieczniejsze.

    To chyba tyle tak “na szybko” 😉

    • I jeszcze jedno 🙂
      Przed chwilą wymieniliśmy opony w aucie i okazało się, że to był ich ostatni sezon, więc szybki sposób na zmniejszenie tego niezbyt przyjemnego wydatku:

      opony zimowe kupuj na wiosnę, a letnie jesienią 😉

  18. Mam fajna techniki które stosuję od paru miesięcy:
    1. Nie wydaje pieniędzy na słodycze i słabe składowo produkty. Jak zaczęłam mieć problem ze zdrowiem szukałam ratunku w diecie i zdrowym odżywianiu i to działa. Teoretycznie wydaje więcej na jedzenie które jest wartościowe, ale zrezygnowałam z fast foodów słodyczy, kawy, ciastek,batonów,musli, płatków śniadaniowych,wyrobów gotowych w paczkach, produktów z długą lista chemicznych skaldnikow itp i jedzenia na siłę, więc jest to duża oszczędność. kwota wydatku sumarycznie jest niższa niż przy poprzednim podejsciu.Do tego czuje się lepiej więc w pracy działam lepiej. Monitoruje wydatki i to widać z perspektywy miesiecznej : produkty na sałatke kosztuja mniej niż parę batonów, garść orzechów (kupionych na kilogramy) kosztuje mniej niż paczka chipsów, No i nie choruje wiec kolejną oszczędność. Jeść trzeba codziennie więc można to robić rozważniej 🙂
    2. Oprócz tego zwracam uwagę czy witaminy które przyjmuje mają postać leku czy suplementu. Lek gwarantuje mi skuteczność działania więc kupuje go, aby zapobiegać ewentualnym niedoborom. A przestałam wierzyć w magię suplementów więc o stan włosów i paznokci dbam urozmaicona dieta 🙂
    Pozdrawiam
    Weronika

  19. 10. Kupuj z głową
    Przysłowie mówi: ‘chytry dwa razy traci’. Chcesz wymienić sprzęt w swoim domu? Nie kupuj impulsywnie, bo reklama w TV, bo kolega niedawno kupił i zachwala ten model (po pierwszym użyciu ciężko doszukać się wad, zresztą trzeba samego siebie przekonać, że warto było). Jeśli masz w coś wpakować parę setek, to jak już uznasz, że naprawdę jest to potrzebny zakup, a nie zachcianka – poświęć chwilę na sprawdzenie opinii w Internecie. Skorzystaj też z porównywarek cen. Oczywiście, przesada w żadną stronę nie jest dobra – nie musisz spędzać wielu godzin na swoim researchu, nie piszesz doktoratu np. z blenderów. Pamiętaj, że twój czas również ma swoją cenę.

  20. Daj ubraniom nowe życie/recykling/oszczędność, czyli zakup w sklepach z tanimi ciuchami lub wymiana ubrań na specjalnie do tego stworzonych grupach na portalach społecznościowych🙂 PS. wszystko poza bielizna, butami, torebkami, biżuteria.

    Dla mnie, dla kobiety lubiącej modę (a musze podkreślić, że nie przyszło mi to tak łatwo) to podwójna satysfakcja – nie tylko duża (!) oszczędność, ale i radość, ze nadal moge siebie i rodzine dobrze ubrać, mieć satysfakcję z czegoś „nowego”, nowego dla mnie oczywiście, a wszystko niewielkim kosztem finansowym i niewielkim kosztem czasu. Czas to pieniadz! Ubrania, które bezczynnie leżą w mojej garderobie, mogą sprawić uśmiech innej kobiecie, dziecku.

    W zamian za zaoszczędzone pieniądze, moge sobie pozwolić na ciekawą podróż, bo podróże to moja prawdziwa pasja, a jak wiadomo podróże kształcą 💪🏼👍🏼

    Pozdrawiam Wszystkich!

  21. Super są te Wasze komentarze 🙂 Z tych wymienionych przez Ciebie, Marcinie, spełniam wszystkie oprócz komunikacji. Mając do wyboru jazdę do pracy autem przez 15 min vs przesiadki i autobusy przez 1.5h wybieram auto. Poza tym oszczędzam na chemii domowej (ocet i soda i mam czyściutko), kosmetykach (gł. na osobnych kremach pod oczy, na szyję, na biust, na pupę, balsam na prawą stopę i osobny na lewą… no nie), negocjuję umowy i zmieniam konta bankowe jak już przesadzą z opłatami i warunkami do spełnienia. Zauważyłam też spore oszczędności od kiedy przestałam kupować kotom żarcie a zaczęłam im gotować. Mam za to OGROMNĄ słabość do biżuterii… Więc zaczęłam robić dużo rzeczy sama. Ostatnio pochorowałam się na bransoletkę. W sklepie 600zł. Zrobiłam sobie za 25 i pękłam z dumy 😀 Do punktu o oszczędzaniu na prezentach dołożyłabym nasz rodzinny pomysł. Działa to w dwie strony. Jak zbliża się okazja, to po prostu pytamy co kto chce dostać. Tym samym my jako kupujący nie wydajemy krocia, bo robimy zrzutkę, a solenizant nie wydaje sam na coś, co sobie wymarzył. No i prezent zawsze trafiony! Poza tym jako prezenty zaliczają się np. wspólne wyjścia do parku czy inne darmowe rozrywki. Dla mnie ważnym punktem jak oszczędzać jest też nie słuchanie się znajomych czy rodziny, którzy mówią, że coś muszę sobie kupić (“musisz kupić sobie nowy płaszcz, żeby wyglądać modnie/elegancko/cokolwiek”, “musisz mieć nową sukienkę na wesele”, “musisz mieć nowy samochód, bo klienci patrzą czym jeździsz”, “powinnaś mieć większe mieszkanie, z dodatkowym pokojem, bo co będzie jak ktoś będzie chciał u Ciebie zanocować” – nie, nie muszę. Jest potem foch, trudno). Pewnie jeszcze jakieś pomysły by się znalazły, ale jak się długo żyje wg jakichś zasad, to są one dla nas czymś oczywistym i nie traktujemy tego z kategoriach oszczędności, po prostu tak żyjemy

    • Uśmiałam się na samą myśl, że miałabym gotować dla kotów. My na jedzenie dla kociaków wydajemy bardzo dużo, ale nie bardzo widzę wyjście z tej sytuacji. Ja poprostu czekam na promocje. Trudno byłoby przestawić dwa dorosłe, wybredne kociska na domową kuchnie. Ale gdyby trafiły do nas jeszcze kiedyś młode koty, na pewno bym spróbowała. Mnie bardziej bolą wydatki u weterynarzy. W zeszłym roku wydaliśmy fortunę na wyciągnięcie kocura z poważnej anemii. Dobrze, że się chociaż udało.

      • Tak tylko przy okazji – kot nie może jeść “domowej kuchni” – w sensie – ludzkiej. Jeśli nie gotowa karma to tylko barf i to ponoć faktycznie wychodzi taniej, ale na to się nigdy nie zdecydowałam, bo przy jednym kocim niejadku szkoda czasu na to.

        • Co do kotów 🙂 Ja swojemu domowemu nie kupuję puszek – tylko podroby. Surowe serduszka, żołądki drobiowe zawsze świeże i zawsze tańsze niż saszetka czy puszka. Za kilka zł mam jedzenia na tydzień. Nadmiar mrożę i dostaje porcję dzień w dzień 😉 Żadnych rewolucji żołądkowych nie ma i uwielbia te jedzenie. Więc na tak prozaicznej sprawie można sporo zaoszczędzić i nie wydawać kroci na pupila

          • Podroby nie dostarczają wszystkich niezbędnych suplementów, między innymi tauryny. Warto się tym zainteresować, bo niewiele więcej potrzeba, by kot dostawał w pełni zdrowe jedzenie 🙂

        • kot jest mięsożercą i tylko takie jedzenie jest dla niego dobre i zdrowe. Gotowane niszczy mu układ pokarmowy. mój pies jest na BaRFIE – nie wiem czy taniej, ale zdrowiej. ostatnio robiłam mu badania i wyszły wzorowe, poza tym trzyma pięknie masę 🙂
          – oprócz sody i octu stosuję jeszcze lanolinę do sprzątania – tłuszcz rozpuszczaj tłuszczem – działa świetnie i jest antystatyczna
          – wodę można też filtrować zwykłymi filtrami typu Brita czy Daffi jeśli kogoś nie stać na wypasy
          – na zakupy wydaje się też mniej pieniędzy, jak się wcześniej ułoży menu na cały tydzień
          – płyn do prania robię sama, a płuczę w occie – to od razu czyści pralkę, tak samo płuczę naczynia w zmywarce
          – gwoli zasady – nie nakładaj na skórę niczego, czego byś nie zjadł – kremy robię sama, tak jak i maseczki czy płyn do demakijażu, żel mam jeden do ciała i włosów hypoalergiczny, dla nas dobry 🙂
          – tak, jak Marcin z ubraniami zrobił, ja zrobiłam z pościelą, ręcznikami, kocami. wszystko, co było nie takie oddałam do schroniska dla psów, do tej pory tak robię, jak coś mi się kończy z tych rzeczy
          -jest mnóstwo wyjść darmowych nawet z dziećmi. są noce muzeów, noce naukowców dla dzieci, które trwają cały dzień, urodziny miast z koncertami i zabawami, wystarczy tylko poszukać we własnym mieście.

          • Mogę prosić jakiś przepis na płyn do prania?
            Robiłam kiedyś proszek z mieszanki boraksu, sody, kwasku i czegoś jeszcze, ale nie sprawdził się.

          • Podzielisz się przepisami na te kremy? Ja żony nie namówię inaczej, niż tylko jeśli jej zrobię i jej się spodoba…

        • Co do barfa to potwierdzam. Jest bez porównania taniej niż na dobrych puszkach. Ja moje stadko 5 kotów na barfie wykarmię za 150-200 PLN miesięcznie, gdzie gdy były jeszcze 3 koty i dobre puszki, to koszt dobijał nawet do 300 PLN na miesiąc. Różnica kolosalna. Z przestawieniem też nie miałam problemu, tylko trzeba poczytać jak się do tego zabrać no i mieć serce z kamienia ;). Oprócz tego, że koszt żywienia jest znacznie niższy, to dochodzi kwestia oszczędności na weterynarzu. Koty nagle zdrowsze, mniej chorują etc. Wydajemy zazwyczaj na okresowy przegląd stanu zdrowia i szczepienia (co 3-4 lata, bo koty niewychodzące) i tyle nasz weterynarz widzi nasze koty :). Z resztą mamy też takiego weterynarza, który leczy, a nie przeciąga i naciąga na niepotrzebne wydatki. To też jest duża oszczędność, ale jakość weterynarzy to już temat na osobną rozmowę. PS. wiem, że największą oszczędnością byłoby oddać te zwierzaki, ale ta opcja nie wchodzi nawet w grę 😉

          • Natalia, mój kocur nie “generował kosztów” przez prawie 10 lat. Wystarczały okresowe szczepienia, ale półtora roku temu, jak zaczął chorować, to autentycznie myślalałam, że pójdziemy z torbami. Samóchód, którym jeździmy jest dwukrotnie mniej warty, niż koszt jego leczenia. Przez dziesięć lat życia pod jednym dachem z dwoma kotami, nie miałam pojęcia, że leczenie zwierzaka potrafi kosztować tyle, co leczenie człowieka. Nie wiem, czy drugi raz dalibyśmy radę udźwignąć taki koszt. Stan był tak ciężki, że właściwie płacilismy z poczucia przyzwoitości nie wierząc, że się uda. A tu niespodzianka, pomogła zmiana lekarzy i leku.

      • Hej , jestem właścicielką 3 kotek i psa . Faktycznie nie jest łatwo zmienić przyzwyczajnia zwierząt. Ja korzystam z internetowych zakupów zooplus i udałow mi się wpaść w rytm promocji. A dodatkowo nie dzwigam .

        Zastanawiałam się , czy w przypadku opłat weterynaryjnych nie powinno się stworzyć jednak jakiegoś funduszu – odzielnego konta i ta wysyłać jakąś niewielką kwotę ale co mieisąc . Nawet jeśli w danym roku nie wydamy to nieruszać tych środków bo zwierzęta się starzeją i wzrasta prawdopodobieństwo wydatków.

        • Po komentarzach widzę, że źle się wyraziłam z tym gotowaniem 😀 U mnie to barf. Mięsko +suplementy, muszę dodawać im też niestety to, czego koty normalnie nie jedzą, tj marchewkę i ryż (gotowane), bo to właśnie staruszki i już im kiszki tak nie śmigają. Ale to już chyba opowieści nie na to forum 😉 Założyłam też koci fundusz na weta, przyjaciele też czasem wymagają dużych inwestycji, chociaż byśmy dla nich chcieli tylko zdrowia… Ściskam kociarzy!

  22. “Można dużo zaoszczędzić”. Jeśli ktoś ma ogródek,to nie siać w nim tylko trawy,lecz część przeznaczyć na hodowlę warzyw,owoców,ziół,itd.Bardzo duża oszczędność pieniędzy, czasu,polepszenie zdrowia fizycznego i psychicznego,a jakie zadowolenie!!!Jeśli ktoś tego nie robi,to nie dba o SIEBIE!!! Nawet balkon lub taras można w ten sposób wykorzystać.Nie potrzeba dużo nakładów,sił ani czasu,żeby to robić,a korzyści są ogromne.Np.nie potrzeba wydawać pieniędzy na różne siłownie,diety,leki wszystko mamy u siebie,do tego wystarczy codzienny spacer,na który trzeba znaleźć czas.Uprawiam ogród wszystko w nim robiąc sama mając 61 lat i nie muszę brać dzięki temu żadnych leków,jak się ogromnie cieszę ile wydatków mnie omija.A jakie zadowolenie,że nie muszę np.iść kupić natki pietruszki tylko idę na ogród i mam świeżą i pachnącą,a nie niewiadomo co i się tym truć,nie mówiąc już o tym ile zapłacę.
    Same superlatywy!!!Polecam każdemu!!!Bardzo duże oszczędności!!!Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego

    • Nie wiem czy słyszałaś o czymś takim jak smog, no więc wyobraź sobie, że w sezonie zimowym oddychasz nim przez płuca, ponadto trujące związki przenikają do gleby a na wiosnę zjadasz je w swoich własnych plonach…co z tego, że mamy własne warzywa bez nawozów w przydomowym ogródku jak obok sąsiad pali oponami.

      • Racja. Trzeba jednak pamiętać też o tym że większość sadów i upraw znajdyje się wśród dróg i autostrad, a do tego oprysk, więc i tak to wszystko zjadamy i jeszcze za to płacimy.
        Był kiedyś program jednego z Profesorów z SGGW jak się pozbyć pestycydów itp z owoców i warzyw. Jak znajdę to wrzucę
        Pozdrawiam

  23. Cześć, Marcin! Jako jeszcze do niedawna pilna studentka, a od pewnego czasu miłośniczka zdrowego stylu życia oszczędzam, kupując… drogie jedzenie 🙂 Tak, tak, nie pomyliłam się. Jeszcze kilka lat temu z lubością sięgałam po rożnego rodzaju słodkości – drożdżówka na śniadanie, batonik na popołudniowe doładowanie, duże lody na spacerze z przyjaciółką. Z czasem zaczęły na tym cierpieć nie tylko moje zdrowie, ale też i portfel. Po spisaniu swoich miesięcznych wydatków z kalkulatorem, ołówkiem (i wtedy jeszcze wafelkiem ;)) w ręku zrozumiałam, jak wiele pieniędzy marnuję, kupując, wydawałoby się, tak tanie przekąski, jak słodkości. Wprowadziłam w życie prosty plan: zaczęłam kupować zdrowe i pyszne zamienniki pustego jedzenia – jeśli ciastka, to sycące, z pestek, suszonych owoców i kakao, jak jogurt, to zwykły kefir i garść malin, jak kanapka, to z masą warzyw, prawdziwą ekologiczną szynką i pełnoziarnistym chlebem. Tego rodzaju świadome odżywianie sprawiło, że zaczęłam jeść zwyczajnie mniej, zachowując sytość i pozostając znacznie dłużej pełna energii, co… przyczyniło się do znacznie lepszej koncentracji na zajęciach i w domu, w wyniku czego moje oceny na studiach poszybowały w górę, a wraz z nimi – jako piękne ukoronowanie poczynionych oszczędności – pojawiło się stypendium rektora 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  24. Marcin Kluczek

    To ja nieco przekornie.

    10. Nie bój się wydać więcej, żeby zaoszczędzić. Po prostu “konsumuj inwestycyjne”.

    A. Pampersy w pobliskim markecie kupowałbym po 90gr sztuka lub więcej. Pieluchy z Lidla w dniach promocji były po 35-42gr zależnie od rozmiaru. Kupowałem hurtem na dwa miesiące. Podobnie z chemią. W miarę możliwości wyłącznie w promocji, które są co chwila.

    B. Tanio w zakupie nie oznacza tanio w użytkowaniu. Dobrym przykładem są żarówki. Najtańsze pobierają duże ilości prądu. LEDy są kilkakrotnie droższe, ale nie są to już astronomiczne kwoty jak miały w zwyczaju kilka lat tenu.. Miałem do wyboru 10 sztuk tradycyjnych żarówek za 25 złotych lub LEDy średniej klasy, niemarkowe, za 90 złotych. Różnica w poborze prądu to 450W vs 50W. Inwestycja zwróci się w 4-5 miesięcy. Na marginesie, najtańsze LEDy to strata czasu i pieniędzy. Nie trzymają parametrów i padają zdecydowanie za szybko.

    C. Serwisowanie auta z użyciem tanich części to częstszy serwis i większe ryzyko nieoczekiwanej awarii. Mechanikowi wszystko jedno czy montuje cześć za 100 czy 200 złotych, a jej trwałość może być o wiele dłuższa. Chwilowe koszty są relatywnie niewiele większe, za to z czasem jest taniej i mniej czasu tracę na wizyty w serwisach.

  25. Przed pójściem na zakupy spożywcze dobrze jest zrobić listę zakupów, a wcześniej mniej więcej rozpisać, co będziemy jeść w ciągu najbliższych kilku dni. W ten sposób nie kupujemy niepotrzebnych produktów i nie marnujemy żywności. Trzeba też uważać na promocje typu “kup 2 i zapłać mniej”, zwłaszcza produktów z krótkim terminem ważności, bo czy my faktycznie to zjemy, czy nie wyrzucimy, bo nie przejemy i się zepsuje? Aby nie marnować jedzenia możemy np. z czerstwego pieczywa zrobić grzanki, tosty lub bułkę tartą, ziemniaki z obiadu dodać do sałatki lub zrobić kopytka.

    • Mała drogeria ;)

      Miałam już problem z miejscem w szafkach w łazience. Gdy zabrałam się za porządki to okazało się, że mogę otworzyć małą drogerię. Zapas 3 płynów miceralnych, 5 mydeł no i jeszcze szampony, żele. Wszystko kupione w promocji.

      Długo nie mogłam zarzucić zwyczaju kupowania kosmetyków, które są w promocji bo skoro je i tak używam to grzechem było by nie kupić takiej. Prawda?

      Tylko, że przy następnej wizycie w tej drogerii znowu jakiś żel w promocji. I tak wkoło. Czyli miałam zamrożonych sporo pieniędzy w takich kosmetykach.

      Dodatkowo kupowałam “bo w promocji” kosmetyki, na które normalnie z powodu ceny nie mogłam sobie pozwolić. Tylko, że taki produkt po promocji nadal kosztowal wiecej od tego , który standardowo kupowałam. No i jaka to oszczędność? Czasem można zrobić jakieś odstępstwo, ale u mnie zdarzało się to za często.

      Kiedy wreszcie z tym skończyłam jeszcze bardziej zdałam sobie sprawę ile pieniędzy na to przeznaczałam. Teraz w promocji kupuję tylko takie kosmetyki, które używam na zasadzie “tylko ta marka ” lub jak mi się coś skończy.

  26. Witaj Marcinie,
    W naszym rodzinnym zaciszu już od dawna pijemy przede wszystkim wodę z kranu. Ile to można zaoszczędzić na słodkich i kolorowych napojach – począwszy od zdrowia (dentysta się kłania), a skończywszy po prostu na portfelu.
    Jak jeszcze oszczędzamy? Moje drugie imię to lumpeksiara:) Nie kupujemy nowej odzieży sobie i dzieciom, nie chodzimy do centrum handlowego. Zarówno niedziele handlowe jak i niehandlowe spędzamy w lesie. Zaprzyjaźniłam się bardzo z popularnym serwisem sprzedażowym i dzięki niemu urządziłam mieszkanie, oczywiście meblami z drugiej ręki. Co najważniejsze, nie warto przywiązywać się do konkretnych, globalnych marek – mam wrażenie, że to one napędzają konsumpcjonizm. Stawiam na jakość, a ją zawszę uda mi się wyszukać w rzeczach czy też meblach z drugiej ręki.
    Mniej popularna forma oszczędzania? Przysługi czy też nieformalne umowy barterowe najczęściej jednak z dalszymi znajomymi. Bo Ci bliźsi nie są tak interesowni:) Ja nie posiadam wiertarki/wkrętarki/innej -arki więc prośba pomóż w zamian służę pomocą przy zakupach, pstryknięciu foty do dowodu, awaryjną opieką nad dziećmi. Nie kupuję i nie płacę za -arkę, nie płacę za usługę – odbiorca barteru chociażby nie płaci za nianię:) To naprawdę działa!

  27. 1. My wprowadziliśmy zasadę robienia zakupów tylko raz w tygodniu. To wymusza planowanie menu na każdy dzień. Jeżeli zapomnimy czegos kupić – trudno, nie ma latania co chwilę do sklepu. Wyjątkiem jest pieczywo. Nie chcę, żeby moje dziecko jadło czerstwy chleb. Kiedyś moje szuflady kuchenne wyglądały, jak sklep Alma w najlepszych swoich latach, a teraz wyglądają, jak Alma przed upadkiem. To znaczy, że przestaliśmy zamrażać pieniądze w jedzeniu. Nie mam już 11 rodzajów makaronu ( to nie żart), ale 2 – 3 w tym jeden bezglutenowy, bo takie mamy potrzeby.

    2. CAŁKOWICIE wyeliminowaliśmy zakupy w żabce, w careffour express itp. czyli wszędzie tam gdzie się przepłaca.

    3. Zaczęłam szukać tańszych zamienników, ale pod warunkiem, że nie oznacza to utraty jakości. Np. zamieniłam najdroższe chyba na rynku tabletki do zmywarki, na tabletki o połowę tańsze, które jak się okazało, są tak samo skuteczne.

    4. Poza płynem do mycia naczyń i płynem do prania, nie kupuję ŻADNYCH innych środków czystości. Od 7 lat używamy do sprzątania wyłącznie octu, cytryny i sody. Proszę mi wierzyć to wystarczy, jeśli się sprząta w miarę na bieżąco i nie ma się zapuszczonego mieszkania, które wymaga ciężkiej chemii.

    5. Nowe kosmetyki kupuję tylko wtedy, jak skończą się stare.

    6. Zmieniłam fryzjera na tańszego, ale równie dobrego. Kiedyś płaciłam za cięcie krótkich włosów 160 PLN w samym centrum Warszawy, a teraz płacę 40 PLN 🙂 na Ursynowie. Wygląd nie jest mi obojętny i nie zdecydowałabym się na to, gdyby miało się to skończyć frustracją.

    7. Wszystkie prezenty pieniężne od dziadków lądują w skarbonce syna. Za każdym razem, jak moje dziecko zgłasza jakąś zachciankę, odsyłam go do jego skarbonki i najczęściej okazuje się, że jednak tego nie potrzebuje 🙂

    8. Zaczęłam kupować używane książki (do e-bookow nie mogę sie przekonać), a chce , żeby moje dziecko wyrastało wśród książek

    9. Wyeliminowalismy kupowanie jedzenia w pracy i na mieście – chyba, że zostało to wcześniej zaplanowane

    10. Nie mamy żadnych długów poza kredytem hipotecznym. Powinnismy go spłacić w 2040 roku, ale spłącimy w przyszłym. Wszystkie nadwyżki oddajemy do banku, oszczędzając na odsetkach.

    11. Wiem, że może to zabrzmieć obrazoburczo na blogu o oszczędzaniu, ale zapłaciłam za usługę stylistki, która pomogła wymienić mi garderobę. Owszem to trochę kosztowało, ale obecnie mam w szafie tylko to co lubię i co do mnie pasuje. To miało miejsce ponad rok temu. Od tamtej pory przybyła mi jedna para butów. W ogólę przestałam chodzić po sklepach.

    Wyzwaniem będzie dla nas lato. Podejrzewam, że w zeszłym roku wydalismy fortunę na lody ( wtedy nie prowadziłam jeszcze budżetu domowego, więc nie wiem dokładnie ile). Oczywiście nie zrezygnujemy z nich, ale na pewno skończy się kupowanie lodów na stacjach benzynowych i w żabkach.

    Napisałabym jeszcze coś, ale mąż domaga sie laptopa 🙂

    Pozdrawiam
    Joanna

    • Mąż domaga się laptopa ;-))) idealne podsumowanie oszczędzania. Zainspirowała mnie Pani tymi konkretami, dziękuję! Gdzie znaleźć dobrego stylistę?

    • Joanno, to imponujące 🙂 Zazdroszczę bardzo tego kredytu hipotecznego spłaconego w kilka (?) lat.

      • Agnieszko, kredyt spłacamy od 2010 roku. Przez ostatnie kilka lat intensywnie nadpłacaliśmy. Przeszłam na działalność gospodarczą, co pozwoliło mi wyraźnie zwiększyć wynagrodzenie. Od razu mówię, że łatwo nie było. Są chwile kiedy pracuję po kilkanaście godzin na dobę . Płacę za to wysoką cenę. Chwilami czuję, że mózg mi paruje, ale… kredytu w przyszłym roku już nie będzie.

        Wiesz ja nie jestem typem osoby, która jest w stanie oszczędzać na wszystkim. Wiem na przykład, że wodę mogę pić z kranu, ale cóż z tego skoro ona mi nie smakuje. Z drugiej strony, jak zaczęłam analizować nasze wydatki w 2017 roku – to mi wyszło, że robiąc na co dzień niewielkie zakupy w żabce oraz kupując co dziennie zupę w pracy, wspólnie z mężem puszczamy w eter nawet do trzech tysięcy złotych. To mnie obudziło 🙂

    • Joanna, gratuluję kredytu!!! Pomysł ze stylistką też dobry. Ja w zeszłym roku zainstalowałam sobie apkę, w której planuję sobie, w co się ubiorę robiąc zakupy we własnej szafie. Od 8 miesięcy poza bielizną nie kupiłam nic. To są u mnie spore oszczędności.

    • a.d. 11 – to nie obrazoburcze, a niezwykle sprytne i minimalistyczne podejscie, ktore sie w dluzszej perspektywie ma prawo zwrocic – swietne!

  28. Hmm ja wycinam wydatki na płaszczyźne singla bo nie mam dzieci.
    Ale polecam zrezygnować z wersji premium takich aplikacji muzycznych jak Spotify, Tidal czy Deezer – można sluchać radia internetowego lub przełknąć reklamy. (ewentualnie ktoś ma to w abonamencie)

    Nie płacę już za pakiet office, ponieważ za rzadko korzystałam z Worda czy Excela, jak potrzebuję coś z tych rzeczy to mam Google docki lub naskrobię coś na firmowym komputerze.

    Telefon mam już na kartę a jak mam ochotę z kimś pogadać , to koleżanka dzwoni do mnie bo ma darmowe lub ja dzwonię z komunikatorów internetowych (jak jestem pod Wi-Fi).

    Chemię gospodarczą kupuję praktycznie tylko na promocji, zazwyczaj mam zapas 1 opakowania, po prostu znam ceny i wiemy kiedy faktycznie jest promocja, polecam jeszcze rodem z blogów o sprzątaniu używanie octu, kwasku cytrynowego czy sody oczyszczonej jako dopalacze – na giełdzie rolnej cena takich surówców to jakieś 5 zł za kg a roczny zapas to zaledwie 200 g (: a przy okazji jest bardziej eko.

    Nikt mi nie wicisnie też nowego kosmetyku do makijazu dopoki mam jeszcze w domu – dziewczyny na prawdę wyzstarczy niezbędnik: podstawowa paleta cieni, maskara, podkład – takie rzeczy zużywają się bardzo wolno a kto potrzebuje 3 tuszy do rzęs gdy schną w między czasie?

    Rękojmia – przetarły ci się jeansy w przeciągu roku? masz paragon? idź do sklepu i spróbuj zareklamować a nóz nowa para wpadnie jeszcze w zakup tej poprzedniej – stracisz najwyzej godzinę a możesz zyskać nowy zakup
    to samo z żarówkami, moje przepalają sie średnio co 4 mc-e podczas gdy producent gwarantuje ze poświecą 3 lata – idź i wymień starą na nową.

    Wyłączaj listwę zasilającą jak wychodzisz z domu

    Wyściełaj kosz na śmieci reklamówkami – zaoszczędzisz na workach i pomożesz środowisku.

    Zioła – ja hoduję w kuchni w doniczkach od sadzonek (koszt sadzonki 1,50 i ziemi 3 zł) a zioła rosną kilka ładnych miesięcy.

    Na szczęście nie mam nałogu picia kawy i palenia (;

    • U nas, Szewczyk du na dwojke malych dzieci, duza oszczednoscia jest otrzymywanie od rodziny i znajomych ubranek. Nie pamietam kiedy, ostatnio cos kupilismy…chyba kurtka zimowa.
      Dzieki temu znajomi/rodzina pozbywa sie tego, czego nie potrzebuje, my mamy mozliwoac wykorzystania. Gdy cos nam nie przypadnie do gustu – to rowniez mamy znajomych, ktorzy takze z duza ulga i checia korzystaja.

      Inny sposob to takze spakowanie czesci ubranek w duzy worek, wystawienie na allegro czy olx i sprzedaz (dzielac na rozmiary i plec). Kupujacy zadowolony bo za niewielkie pieniadze ma ubranka a my bo szafa sie robi pusta 🙂

  29. Pomysłów na mniejsze i większe oszczędności mam sporo i – o dziwo – większość z nich wdrażam w codziennym życiu 🙂 Wiele z nich łączy się z trendem „zero waste” lub „less waste”. I tak:

    1. Zabierając ze sobą na zakupy własne torby, unikamy płacenia na reklamówki sklepowe. Niby niewiele – a korzyść dla portfela i środowiska

    2. Warto maksymalnie wykorzystywać jedzenie: w natki marchewki można zrobić pyszne pesto, a łodygę brokuła ukisić – korzyść dla portfela, środowiska i żołądka 🙂

    3. Nie wyrzucajmy: naprawiajmy! Dziura w skarpetce lub urwany guzik to naprawdę nie koniec świata 🙂

    4. Jeśli nie czujemy presji – warto jak najdłużej mieszkać z rodzicami 🙂 nigdzie nie będzie nam lepiej, niż na garnuszku mamy i taty. Oczywiście nie w charakterze pasożyta: ze swój strony okażmy wdzięczność, udzielając się w gospodarstwie domowym i pomagając w miarę swoich możliwości. Ten czas z finansowego punktu widzenia to największa szansa na spore oszczędności.

    5. Dawajmy rzeczom drugie życie. Z własnego podwórka podam przykład wykorzystania czegoś, co miało trafić do kosza na śmieci: starą piżamę pocięłam na paski, robiąc z nich włóczkę (tzw. t-shirt yarn). Z niej zaś powstała ozdobna poduszka (więcej szczegółów na moim blogu – tu się nie będę rozpisywać)

    6. Równie pozytywne jest robienie innych ozdób do domu: genialnym rozwiązaniem jest papierowa wiklina: pozwala wykorzystać papier, który z dużą dozą prawdopodobieństwa zostałby wyrzucony, a jednocześnie umożliwia wykonanie użytecznych i funkcjonalnych przedmiotów – np. koszyków do przechowywania.

    7. Robiąc zakupy, w chwilach słabości zadajmy sobie pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?”. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, zadajmy drugie: „jak długo muszę pracować, by na to zarobić?”. W tym momencie ochota na zakup najczęściej mija 🙂

    8. Nie kupujmy książek – korzystajmy z dobrze zaopatrzonych bibliotek

    9. Może to zabrzmi dziwnie, ale jeśli mamy możliwość – zbierajmy surowce wtórne, a co jakiś czas zawoźmy je do skupu. Zawsze to grosik do domowego budżetu i korzyść dla środowiska.

    10. Postawmy na zakupy grupowe: robiąc zamówienie w sklepach lub aptekach internetowych, warto je robić dla kilku osób – to pozwoli na podzielenie kosztów dostawy.

    11. Jeśli wiemy, że kupujemy czegoś dużo, a to coś jest akurat w sporej promocji – to warto jednoczasowo kupić tego więcej. Przykładowo: kupujemy soki tłoczone (bez promocji 18,99zł, w promocji 12,99zł). Podczas jednych zakupów bierzemy więcej – tzn. tyle, ile się zmieści do kosza na zakupy. Przy 12 kartonach to już oszczędność 72zł. Trzeba mieć je tylko gdzie przechowywać. Dodatkową korzyścią jest to, że przez dłuższy czas nie musimy zaprzątać sobie tym produktem głowy i nie musimy wybierać się na zakupy do supermarketów, które ten produkt mają w swojej ofercie. Osobiście wolę robić zakupy na bieżąco w sklepie w pobliżu (mamy to szczęście, że w naszej wiosce jest i osiedlowy sklepik, i mały market)

    12. Bierzmy udział w konkursach – to doskonała okazja, by przygarnąć do serca coś, o czym w głębi duszy marzymy. W końcu kto nie próbuje, ten nie wygrywa! 🙂

  30. Hej Wszystkim!
    Ja przez ostatnie 3 miesiące sprawdziłam taka zależność – im rzadziej mój mąż chodzi na zakupy tym więcej oszczędzamy.
    Zostawiłam mu jedynie do dyspozycji tankowanie aut,opłaty stałe oraz rozrywka ( kontrolowana przeze mnie )
    I tak jak mój ślubny jedzie do sklepu to zawsze kupi przekąski, gazowane napoje,. Ja zdecydowanie wole raz na jakiś czas kupić sernik w promocji.
    Ale dziś mój małżonek przeszedł samego siebie -będąc w lidlu natrafił na zabawkę – ciężarówkę ( tylko 30zl) i chciał ja kupić dla kogoś na prezent- tylko nie wiedział dla kogo. Na szczęście byłam w pobliżu i kazałam ja zostawić..

    Zakupy robię codziennie -ale bardzo małe, dzięki czemu mniej marnuje i częściej planuje.

    A tak poza tym to pozbyłam się abonamentu za tel. – mam tylko służbowy. Laptop tez służbowy.

    Ten miesiąc odpuszczam budżetowanie – niestety. Nie dam rady upilnować męża. A ja niestety muszę odpoczywać ( już za tydzień będzie nowy członek rodziny)
    Pozdrawiam

  31. Świetny pomysł z dzieleniem się inspiracją!
    Od jakiegoś czasu zmieniam swój stosunek do pieniędzy i nagle mam więcej oszczędności i o dziwo jednocześnie więcej na przyjemności. Moje sposoby na takie cuda:
    – codziennie spisuję swoje wydatki i odpisuję, co dobrego zrobiłam danego dnia dla swoich finansów – taki pozytywny feedback, który dodaje element obfitości do tych wszystkich przeliczeń
    – zaczęłam korzystać z aplikacji, które oferują promocyjne ceny na masaże, fryzjerów itd. Rozmawiając o tym że znajomymi odkryłam jeszcze więcej możliwości tańszych ofert tego typu
    – pamiętam o przyjemności przy robieniu zakupów – jeśli idę do sklepu, skupiam się na tych produktach, które dodają mi energii, a nie ją zabierają. Czyli dużo rzadziej kupuję z automatu i z obowiązku. Częściej też kupuję na targu – tanio, świeżo i zdrowo
    – kupuję ubrania dobrej jakości, ale tylko na wyprzedażach – taniej i na dłużej. No i przyjemniej!
    – znalazłam dodatkowe źródło dochodu – wtedy, kiedy poznałam więcej ludzi, odważyłam się na nawiązanie nowych kontaktów, nawet jeśli nie było to naturalne i wymagało wysiłku

    Wciąż uczę się naprawiać swoje relacje z pieniędzmi i wciąż potykam się tu i tam. Są lepsze i gorsze momenty, ale ten proces jest jak kula śnieżna, wystarczy mały pierwszy krok…

  32. Pomysł prosty: naziemna telewizja cyfrowa. Większość podstawowych kanałów, które oglądamy za darmo, a nie kablówkowy pakiet 500 kanałów za 50 zł gdzie oglądamy głównie te kanały z naziemnej. Jeżeli ktoś chce oglądać treści premium proponuje podokupować pakiety typu netflix czy hbo go (z reguły kilka seriali wyczekiwanych oglądniemy np. w 1-2 msc więc nie ma co ciągnąc subskrypcji cały rok).
    Inna opcja telefonia komórkowa, często kupując pakiety dla kilku osób są tańsza niż pojedyncze, często też oferty prepaid u mniejszych operatorów typu plush, virgin są dużo tańsze od tych wielkich.
    Można na tym w skali msc trochę zaoszczędzić, w skali rok i kolejnych lat robią się większe liczy.

  33. Świetny artykuł i ciekawe komentarze 🙂

    W kwestii zakupów oczywiście przede wszystkim warto wyłączyć emocje i zastanowić się czy dana rzecz jest nam rzeczywiście niezbędna, jednak jeśli już absolutnie musimy to:
    1. Warto sprawdzać ceny książek, kosmetyków i elektroniki w porównywarkach internetowych, które umożliwiają wybór najkorzystniejszej oferty i jednocześnie dzięki opiniom o sklepach mamy pewność, że sklep jest rzetelny a produkt oryginalny.
    2. Dobrym sposobem jest też zainstalowanie w telefonie aplikacji informujących o promocjach, nowych gazetkach w sklepach i oferujących kupony zniżkowe.
    3. Pomimo, że można zgubić się nieco w gąszczu ofert przesyłanych na maila, warto jednak instalować sklepowe newslettery, zapisywać się do programów lojalnościowych i zbierać punkty w sklepach, w których najczęściej robimy zakupy.
    4. Dla osób, które często przemieszczają się pomiędzy miastami – bilety na pociąg lub autobus warto kupować z wyprzedzeniem, wykupić bilet miesięczny albo weekendowy, lub skorzystać z alternatywnych platform carsharingowych – przy okazji można poznać fajnych ludzi:)

    Pozdrawiam wszystkich oszczędzających:)
    Magda

  34. Cześć wszystkim. Dobrym sposobem na ograniczenie wydatków jest racjonalne korzystanie z ogrzewania w domu. Trzymając się kilku podstawowych zasad można zaoszczędzić bardzo dużo pieniędzy. Przede wszystkim uważam, że utrzymywanie temperatury rzędu 23-25 stopni nie jest konieczne. Spokojnie komfort cieplny i dobre samopoczucie zapewnia temperatura 20-21 stopni. W nocy warto utrzymywać temperaturę ok 18 stopni (bardzo dobrze się śpi przy takiej temperaturze) Jeśli chodzi o jesień i zimę wystarczy trochę cieplej ubierać się, pić ciepłe napoje, przygotowywać posiłki lub piec ciasta w piekarniku, który też przy okazji trochę dogrzeje mieszkanie:). Oczywiście zakręcamy grzejniki kiedy wietrzymy pomieszczenie. Zdaję sobie sprawę, że ten sposób nie będzie dla każdego ale w naszym mieszkaniu 78 m2 stosując powyższe zasady płacimy za ogrzewanie gazowe+podgrzewanie wody za cały rok ok. 900 zł.

    Innym sposobem też nie dla każdego jest skrócenie korzystanie z prysznica do kilku minut + zakręcanie wody podczas namydlania się. Jeśli ktoś korzysta codziennie z prysznica ok 10 minut, skracając czas do tych kilku, minut można zaoszczędzić ok 40 zł/mc (rocznie ok 500 zł na jedna osobę) Kilka minut pod prysznicem wystarczy żeby się dobrze umyć:)

    Jeśli ktoś ma jakieś zadłużenie to zdecydowanie mając nadwyżki warto zainwestować we własny dług. Postępując w ten sposób wycinamy od razu część odsetek i przez to zostaje więcej pieniędzy w naszym portfelu. Mogą to być naprawdę pokaźne kwoty.

    Pozdrawiam

  35. Ja jeszcze bym dodał wyeliminowanie kart kredytowych i nie korzystanie z kart płatniczych tylko z gotówki. Z góry planowanie budżetu finansowe i tego, ile i na co wydamy w danym miesiącu. A oszczędzać poleciłbym na wyszukaniu dobrej oferty konta bankowego, by nic nie płacić za jego prowadzenie i karty, dobry wybór dostawcy energii + operatora komórkowego. Czasami może to miesięcznie przynieść dość sporę oszczędności 🙂

  36. Hej, ja polecam zrezygnować z abonamentu na telefon, na rzecz oferty na kartę. Jako stały klient przy przedłużaniu oferty abonamentowej mogłem liczyć na jego „promocyjną” wysokość 39 zł. Przejście do innego operatora i wybór oferty na kartę pozwoliło zredukować koszt korzystania z telefonu do 25 zł, przy braku limitu na połączenia telefoniczne i smsy, oraz dużej paczce danych do wykorzystania. Natomiast telefon lepiej i taniej kupić we własnym zakresie.

    Zamiast kupować książki, można skorzystać z oferty Legimi, albo zasobów bibliotek. W Krakowie osoby posiadające kartę biblioteczną mogą dostać kody darmowego dostępu do Legimi i przez miesiąc cieszyć się nowościami wydawniczymi na swoich urządzeniach. Po miesiącu znów mogą skorzystać z tej możliwości.

    Pieluchy z dyskontów są tak samo dobre jak ich znane odpowiedniki. Różnica cenowa jest jednak znaczna i przy dużym zapotrzebowaniu warto rozważyć ich zakup.

    • Co do telefonu na kartę za 25zł (znana duża sieć, ale inne też to mają) dodam tylko, że oprócz rozmów i sms-ów w cenie jest także internet. Ja przez ok 2 lata uzbierałem ponad 1 TB (!), mimo, że udostępniam go sobie do laptopa codziennie ok 8 godzin.

  37. Dla mnie ogromną oszczędnością ale też i takim fajnym zachowaniem konsumenckim, w obliczu panującego w wielu miejscach na świecie głodu (zresztą nie musimy wcale daleko szukać, w Polsce też mamy osoby, których nie stać na ciepły posiłek dla siebie i swojej rodziny) jest NIE MARNOWANIE JEDZENIA.

    U mnie ten problem rozwiązał się na takim czteroetapowym procesie:
    1. Cotygodniowym skrupulatnym przeglądaniu zawartości lodówki i szafek przed wyjściem na zakupy. Dzięki temu nie kupuję rzeczy, które już mam ale też nie narażam się na sytuację, w której zabraknie mi np. Płatków owsianych, bo “myślałam, że jeszcze są w szafce”. Przegląd lodówki i szafek to oszczędzanie na kupowaniu podwójnie rzeczy nam niepotrzebnych. Potem kolejny etap:
    2. Wynotowanie rzeczy, które trzeba skonsumować w kolejnym tygodniu, i przygotowanie na ich bazie planu posiłków. Otwarty jogurt czy śmietana, przywiędła papryka, serek, którego data ważności dobiega końca. Dla mnie to podstawa planowania menu na kolejny tydzień. Dzięki temu nie wyrzucam jedzenia. Warto też w lodówce mieć taki trochę system FiFo – stawiać z przodu rzeczy o krótszych terminach przydatności, albo mieć jedną półkę na której stawiamy wszystko to, co trzeba skonsumować w danym tygodniu. Kolejny krok to 
    3. Planowanie jadłospisu na kolejny tydzień/kilka dni – dzięki temu wiemy co będziemy jeść i wiemy co kupić. I jeszcze:
    4. Przygotowanie dokładnej listy zakupów. Wpisujemy na nią nasze odkrycia z punktów 1,2 i 3. Lista jest naszym przewodnikiem i pozwala w sklepie działać szybko i skutecznie. Trzymamy się listy kurczowo. Jeżeli coś nie jest na liście- nie trafia do koszyka. Dzięki temu też nie zachodzimy do Biedronkowych koszy z przydasiami 🙂
    Wydaje się to zajmować sporo czasu, ale po około półrocznym stosowaniu tego procesu nie tylko udało mi się ograniczyć wydatki na jedzenie i ilość jedzenia marnowanego ale co też dla mnie ważne – ilość czasu marnowanego w sklepie. Ja osobiście nienawidzę krążenia po alejkach supermarketu.

    Teraz sobotnie zakupy przypominają dobrze zorganizowaną kampanię wojenną 🙂 Był etap zbrojeń i rekonesansu (przegląd lodówy i stworzenie listy), a w sklepie prowadzimy już faktyczne działania wojenne – dzielimy siły, bierzemy to, co nam potrzebne i robimy taktyczny odwrót 🙂

    • Musze wdrożyć to u siebie.
      Na innych frontach opanowałam, ale jedzenie to jakiś koszmar. Wyrzucam mnóstwo 🙁
      A zakupów tez niecierpię. I wymyslania, co dzis zjemy. Tak. Planowanie jedzenia!

      • W oszczędzaniu może głupio zaczynać od wydawania, dlatego najlepiej wyczekać okazję na sugerowany prezent od rodziny 😉 – to moja propozycja konkursowa 😛 w ten sposób dostaliśmy Thermomix i to w ogromnym stopniu uporządkowało całą kwestię żywieniową. Na stronie jest masa przepisów cały czas powiększana, nie trzeba wymyślać co się zje – trzeba natomiast wybrać :). Ja wybieram na cały tydzień, składniki mam podane oraz na ile porcji przewidziana jest potrawa, listę kopiuję z thermomixa do excela, porządkuję i zamawiam zakupy przez internet z dowozem na sobotę. Gotujemy w niedzielę obiady na cały tydzień. I wiatr z głowy do następnego weekendu. Dodatkowo jest też argument zdrowotności – przepisy na “kostkę bulionową”, ketchup, hummusy i wiele innych. Szczerze polecam.

  38. Ja korzystam z banalnego sposobu na oszczędzanie. Zamiast w hipermarketach kupuję przez internet. Nie chcę reklamować, ale na znanym portalu aukcyjnym jest opcja, która za zapłaceniu stosunkowo niewielkiej kwoty pozwala cieszyć się darmowymi przesyłkami przez rok czasu. Dzięki temu zamiast np. polować na kawę w promocji w hipermarkecie, kupuję ją taniej w cenie regularnej 🙂 Identycznie jest z np. chemią gospodarczą. Używam razem z żoną dużo mydła w płynie, i zamiast kupować opakowania pół litrowe to kupujemy baniak 5 litrowy dzięki czemu płacimy około 50 % taniej – a w dodatku naturalne mydło polskiego producenta 🙂

  39. Cześć. Pewnie nie będę oryginalna. Punkt 10 u mnie to oszczędzanie na tzw chemii. Sama robię proszek do prania, płyn do płukania tkanin, detergenty, używam tylko mydła i szamponu w kostce. Moja pół litrowa butelka płynu do płukania to 22 grosze plus zdrowie dla nas i pralki. 🙂
    Nie używam balsamów i kremów; to bardziej szkodzi niż pomaga- wystarczy przeczytać skład. W ten sposób dbam również o środowisko, nie produkuję śmieci, co jest dla mnie bardzo ważne. Staram się też robić zakupy w duchu fair trade, czyli kupować u rolników. Ale to już nie na temat. Pozdrawiam.

  40. Kupowanie rzeczy przez internet to jeden z najlepszych sposobów na oszczędzenie naprawdę dużej gotówki.
    Przykłady można mnożyć, ale podam dwa ostatnie z życia:

    1) tzw “katarek” dla dziecka (podłączany do odkurzacza by odessać katar u małych dzieci). W lokalnej aptece prawie 90 zł. W internecie – ok 40. Odejmując koszty wysyłki jestem ok. 40 zł do przodu.

    2) budowa/remont domu. Nie tak dawno mój przyjaciel kupował płytki do domu. Pojechał do lokalnego sklepu zobaczyć jak wyglądają płytki na żywo. Poprosił o wycenę i koszty. Wrócił do domu, znalazł te same płytki w internecie aż o 3 tys. Zł taniej i jeszcze za darmo mu je przywieźli do domu (sklep lokalny liczył dodatkowo za transport ;))

    Internet jest jednym z naszych największych przyjaciół jeśli chodzi o oszczędzanie (moim zdaniem) 😉

  41. 10. Ograniczenie kosztow zwiazanych z rachunkami za media: prad, woda, gaz. Kwoty potrafia mocno odchudzic nasz potrfel. Korzystajac z glowa, swiadomie z mediow mozemy znacznie ograniczyc swoje koszty plus do tego przyczyniamy sie dbania o nasze srodowisko i nie tylko.
    Odpowiednie zuzycie wody – nawet gdy jest wliczona w cene czynszu pamietajmy o ludziach w Afryce dla ktorych woda nieraz to luksus
    Wylaczmay swiatlo, wypinamy ladowarki, sprzety ,itp. z gniazdek gdy ich nie uzywamy -> zmniejszmy oddzialywanie na globalne ocieplenie klimatu
    Zuzycie gazu – planujmy wspolne obiady, zamiast kilkukrotnego podgrzewania jedzenia, dodatkowa korzysc -> czas spedzony wspolnie
    Efekt uboczny oszczedzania pieniedzy to same korzysci nie tylko te materialne 🙂

  42. Powyższe pomysły są naprawdę super i pod większością podpisuję się rekami i nogami. Dorzucę jeszcze swój, nieco hardcore’owy. Lata temu zacząłem zaczynać dzień od lodowatych pryszniców (aby zwiększyć…. testosteron, opowiadam o tym na początku podcastów z moim udziałem o Mariusza Chrapko i Dominika Juszczyka).

    Ostatnio zorientowałem się, że owe prysznice mają przyjemny efekt uboczny – mega małe zużycie wody i gazu 🙂 Stoję pod wodą najwyżej minutę-półtorej zamiast kilkunastominutowego pławienia się w ciepełku.

    Przyjemne (dobra może nie przyjemne tylko oszczędne) z pożytecznym.

  43. 10. “Don’t keep up with the Jonsen”. To sformułowanie w j.angielskim mówi o sytuacji, gdy coś chcemy mieć, bo mają to sąsiedzi. Postaw sobie za punkt honoru tego nie robić:) sąsiadka ma lampę do hybrydy? Umów się do niej na paznokcie (i coś zapłać), ale nie kupuj swojej. Blender do owoców? Umówcie się na “kawę” typu soki…skomplementuj…i pamiętaj, że soki wyciskane nie są dobre, gdy dbasz o wagę ( nie zjesz 3 jablek i 2 marchewek na raz jak jesteś syta, w soku to moźliwe).
    11. Nie wydawaj na gadżety do sprzątania i drogą chemię. Polecam dobre szmatki: np.do mycia szyb i luster z użyciem wody. Polecam też “jazdę na szmacie po chacie” czyli tradycyjny sposób mycia podłóg zwłaszcza, gdy masz mały metraż-super ćwiczenie na barki i bardzo dokładny sposób sprzątania.
    12. Miej dzieci….serio…przestaniesz kupować słodycze na zapas (wszystko znajdą), nauczysz się mówić “nie” pięćset razy na dzień, a to bardzo pomaga w oszczędzaniu. Będziesz mieć większą motywację, żeby zbierać na wakacje..

  44. Tak czytam Twój artykuł i myślę sobie – “ale co zrobić jeszcze, jeśli to wszystko już robię?”
    1. A przecież ja się zapisałam do biblioteki. Do pięciu bibliotek. Żeby nie kupować książek, choć to dla mnie jak nałóg.
    2. Kupuję tylko książki branżowe, z których korzystam w pracy, czy dla rozwoju osobistego. Postawiłam sobie jednak zasadę: żadnej nowej książki, dopóki nie przeczytam poprzedniej.
    3. I jeszcze- żadnego nowego kursu, dopóki nie ukończę poprzedniego.
    4. Planuję obiady na kilka dni do przodu, żeby mieć odpowiednie składniki, i również po to, żeby wiedzieć, jak wykorzystam – np. mięso z zupy; pozostałe ziemniaki; nadwyżkę pieczywa.
    5. Słodycze i desery – najlepsze są domowe. Pieczemy ciasta, ciasteczka, robimy budynie. Pokazuję dzieciom, o ile lepsze i zdrowsze są te nasze, i ile porcji w domu, możemy mieć za jedną porcję w kawiarni.

  45. A moj patent na oszczedzanie jest taki – za kazdym razem kiedy masz ochote cos kupic, a po wstepnej analizie nie jest Ci to niezbedne do zycia – odloz kwote ktora wydalbys na takiego ‘przydasia’. W ciagu miesiaca nie tylko zauwazysz, ze rzeczywiscie dana rzecz byla zbedna, ale i poczujesz satysfakcje z takiego zastrzyku gotowki, ktory mozesz przeznaczyc rzeczywiscie na wartosciowy cel, a najlepiej na cos niematerialnego 🙂 To daje naprawde mnostwo frajdy.

    • Podczas odwyku codzienną kwotę na papierosy wrzucałam do pudełeczka, które zrobiła mi córcia. Stało na wysokiej lodówce, więc nie widziałam, ile się tam zebrało. Po miesiącu kupiłam skórzane czółenka u Bata. Byłam w szoku. Przez wiele lat przeliczałam wszystko na papierosy, ilekroć wydawało mi się, że mnie na coś nie stać, zwłaszcza dla siebie :).

  46. 1. Moja główna zasada przy kupowaniu książek, ubrań i rzeczy do domu to dać sobie czas na zastanowienie. Gdy już sobie upatrzę jakąś rzecz którą chcę, to daję sobie czas 2 do 3 tygodni, jeżeli po tym czasie nadal uważam że tego potrzebuję to kupuję. Wbrew pozorom dużo kupujemy pod wpływem chwili, a taki czas na zastanowienie pozwala nabrać dystansu i okazuje się że z wielu zakupów rezygnuję 😀 stosuję to dopiero od niedawna, bo od 2 lat, ale efekty już widać 😀

    2. kupowanie przez internet – ostatnio kupując lampy do salonu w sklepie koszt 1 szt wynosił 219 zł przez internet ta sama lampa 89 zł

    • Przy zakupach na Aliexpress wrzucam produkty do folderu z zakładkami i po 2-3 tygodniach wywalam 80% bo w sumie po co mi te pierdoły 😀 Kupowanie pod wpływem chwili to koszmarny pożeracz pieniędzy. A “ceneo” w telefonie podczas zakupów w sklepie to podstawa 😉
      Buty dla dziecka trafiłam powystawowe na allegro za 40zł. Takie same nowe na allegro za 90zł, na naklejce z ceną która była na butach (czyli cena stacjonarnie w sklepie) 135zł !

  47. Przy remoncie mieszkania domu – zaproś przyjaciół – malowanie ścian i sprzątanie – mamy gratisowe – w zamian za świetną zabawę i rewelacyjne pomysły – oszczędzam na projektowaniu i robociźnie – każdy na inny talent – a wieczorem na podłoże wspólnie wcinamy upieczoną pizzę z colą 🙂 W zamian za pomoc przy remoncie – my oddajemy się tym samym jak przyjaciel ma remont.

    Przychodzą wakacje – nie zawsze możemy zabrać nasze psy ze sobą – hotel dla pieska jest drogi a u znajomych nie znajdą one dom – po zatym to stres dla zwierzaka. Po prostu na okres naszego urlopu zapraszam do naszego domu starszą panią z miasta. W zamian za nocleg i czyste powietrze na wsi plus owoce i warzywa z domowego ogródka mam darmową opiekę na psiurkami oraz o dziwo i gratisowo wysprzątany dom – choć nigdy o to nie proszę :). Pani z miasta zawsze mówi ze za 2 tygodnie pobytu na agroturystyce zapłaciłaby wiecej – tak ma gratis i świeże warzywa i owoce

    Najwięcej można zaoszczędzić na wspólnym wymienianiu się usług i przyjacielskiej pomocy – nie zawsze sie da ale jeśli wymiana jest uczciwa to jest korzystna dla obu stron

  48. Totolotek (lub inny drobny hazard) 10 zł dziennie=300 miesięcznie=3600 rocznie. Ja zwykle wydaję 20 lub 30 dziennie…

    • Tylko, że to w pewnym sensie inwestycja, jesli trafisz wygraną I stopnia, zwraca się po wielokroć (w Eurojackpot wystarczy nawet trafić mniejszą wygraną, aby była to konretna kasa).

  49. 10. Znajdź lokalną bibliotekę, a najlepiej kilka i załóż konta. Zamiast kupować kilkanaście nowych książek rocznie i kilkanaście używanych wypożyczam. Oszczędność min. 500zł rocznie 🙂
    Że szybciej kupić i odebrać z paczkomatu niż jeździć po bibliotekach i szukać interesującej nas książki? Nie te czasy 😉 Teraz już prawie każda biblioteka ma możliwość wyszukiwania i rezerwowania książek przez internet (a zawsze zostaje takie archaiczne narzędzie jak telefon). Przychodzisz, oddajesz, zabierasz uszykowane książki i wychodzisz. 3 minuty, zakładając, że bibliotekę mijasz gdzieś na codziennej trasie (a najczęściej wiele nie trzeba nadkładać drogi)

  50. Moje wrodzone skąpstwo sprawiło, że piłem kawę tylko w pracy (oprócz weekendów) ;). Teraz nawet zdarza mi się wypić kawę na mieście, ale to właśnie takie “kawki” także drenują nasz budżet.

    • Ja zmniejszyłam ilość kupowanej w knajpach kawy z ekspresu kupując sobie własny ekspres ciśnieniowy do domu 🙂 Teraz codziennie pijam dobrą kawę i już tak mnie nie ciągnie do tej na mieście 🙂 Więc na mieście pijam z raz na 1-2 miesiące plus na wyjazdach 🙂

  51. Mam kilka doskonałych sposobów na to, aby zaoszczędzić pieniądze. Ich nauka zajęła mi trochę czasu, a wprowadzanie nie było łatwe, ale zdecydowanie warto.

    1. Ogrom pieniędzy wydawałam kiedyś na jedzenie. Nawet jeśli robiłam listę zakupów, to dużo jedzenia się marnowało. Niektorych z posiłków nawet nie zdążyłam ugotować. Dlatego postanowiłam podejść do zakupów inaczej. Raz na kilka dni robię spis rzeczy, które już mam w kuchni. Potem siadam i myślę jakie posiłki mogę z nich zrobić. Następnie układam jadłospis (śniadanie, II sniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja). Staram się ułożyć go w ten sposób, żeby było zdrowo i rożnorodnie. Dopiero potem idziemy z partnerem na zakupy. Część kupujemy w markecie, część u rolnika.

    W obecnych czasach nie ma powodu, by kupować na zapas, za dużo “bo to lubię i może się przyda”.

    Plusy:
    – oszczędność, bo kupujemy tylko to, co naprawdę zostanie zjedzone
    – dzięki temu możemy pozwolić sobie na droższe, zdrowsze i lepszej jakości jedzenie (i tak wydajemy mniej niż kupując dużo rzeczy)
    – jesteśmy ekologiczni, nie marnujemy
    – jadłospis powieszony na lodówce świetnie porządkuje życie. Nie ma spontanicznego zamawiania pizzy, bo wiemy, że kolacja jest w lodówce.
    – gotuję zawsze na 2 dni do przodu (obiady, sałatki itd.) i mam na to przeznaczony czas w planerze. Nie ma stresu, że nie zdążę zrobić obiadu i zrobię coś na szybko z gotowca
    – w zamrazarce zawsze mam jeden posiłek “na czarną godzinę”, przygotowuję go wcześniej i nie martwię się co będzie, jeśli źle się poczuję i nie będę miała siły na gotowanie
    – nasz budżet na jedzenie znacznie się zmniejszył. To niesamowite, że można jeść o wiele zdrowiej i to jeszcze taniej! Zaoszczędzone pieniądze z zaplanowanego budżetu na jedzenie odkładamy do koperty “marzenia” i wydamy je na jakąś wspaniałą przygodę
    – jesteśmy zdrowsi, zawsze mogę policzyć ile zjadłam kalorii. Regularne i zdrowe jedzenie powoduje, że powoli chudnę.

    2. Provlem perfum i kosmetyków.

    Kiedyś często kupowałam drogie perfumy, mając ich wiele. Kusiły mnie też nowe cienie do powiek itd. Teraz mam zasadę , że mam jedne markowe perfumy (używane rzadziej) i jedne tańsze, ale równie piękne, których używam codziennie. Nowe kupuje kiedy te się skończą. Kosmetyki tak samo, nowy krem tylko jeśli poprzedni się kończy, tusz do rzęs, podkład i tak dalej.

    3. Buty sezonowe kupuję na przód z wyprzedaży. Kończy się zima? Super! Kupię sobie kozaki na następny rok, świetnej firmy, za 100 zł, a nie 500.

    4. Oprócz picia wody z kranu mam zawsze butelkę z filtrem. Jestem na siłowni, w pracy, a nawet w kinie? Idę do kranu i nie martwie się o jakość wody, bo zostanie przefiltrowana. Ogromne oszczędności i dzięki temu nie kupuję na mieście/w automatach już tych słodkich napojów i soków. Oszczędność +zdrowie.

    5. Nie oszczędzam na zdrowiu. Robię badania, leczę regularnie zęby. Zamiast iść do dentysty kiedy zostaje tylko drogie i problematyczne leczenie kanałowe, idę do niego kiedy wystarczy wypełnienie. Niski poziom żelaza czy innych parametrów? Wiem o tym od razu, nie doprowadzam organizmu do osłabienia odporności, od razu jest reakcja i nie chodzę zmęczona przez niedobory.

    To tylko kilka moich sposobów, pozdrawiam 🙂

  52. Grzesiek Górzyński

    Bardzo fajny wpis 🙂

    Tipy ode mnie:
    – pomyśl o grupowym wykupieniu Netflixa Premium – 13zł zamiast 34zł miesięcznie! To ponad 250zł rocznie!
    – samodzielne wykonanie przelewu zamiast dopłacanie 1zł za każdym razem, np. przy płatności za abonament sieci komórkowej (w moim wypadku Orange). Niby “tylko” 12zł rocznie, ale wciąż są to pieniądze, które możemy zaoszczędzić w przeciągu 1-2 minut.
    – sprzedaj książki, które już przeczytałeś/aś – jeśli już kupuję książki, to staram się – po przeczytaniu – sprzedać te, których nie chcę koniecznie zachować. Polecam tutaj OLX, udało mi się odzyskać 50zł, za 2 książki!
    – wiąże się z punktem poprzednim – rób co jakiś czas “remanent” rzeczy, których już nie potrzebujesz. I sprzedaj je 🙂 W moim wypadku było to np. stare CB Radio, które kurzyło się w szafie. 100zł w kieszeni 🙂
    – opanuj inflację stylu życia – jeśli zarabiasz więcej to pomyśl, czy musisz też wydawać więcej 🙂 Odpowiedź brzmi… nie 😉 Nie musisz koniecznie wynajmować większego mieszkania, kupować droższego jedzenia czy wymieniać komputera, który działa sprawnie. Śledź to.
    – Kupuj LEPSZE JAKOŚCIOWO ubrania! Czasem droższe, jeśli trzeba. Z ubraniami niestety jest tak, że trzeba je wymieniać, jeśli są słabej jakości. Lepiej kupić 2 droższe pary butów, które będą na lata, niż kilkanaście par, które szybko się rozwalą. Jak mawia klasyk: nie stać mnie na tanie rzeczy 😉
    – nie wyrzucaj ubrań, jedzenia i innych przedmiotów z mieszkania – jeśli nie da się ich sprzedać, to postaraj się je wymienić. Ostatnio powstało dużo grup związanych z sąsiedzkimi wymianami, np. “Kraków się dzieli” na Facebooku. #NoWaste 🙂

    To chyba tyle. Pozdrawiam Marcinie!
    P.S Siedzieliśmy przy jednym stole na #10urodzinyMWF 😉

  53. Moje sposoby na oszczędności:

    1. Zarobki – oszczędności= wydatki. Wiem ile miesięcznie wydaje, urodziny mamy, siostry, święta itd mnie nie zaskakują jak w grudniu zima drogowców 😀

    2. Nie mam co 2 lata nowego telefonu. Biorę od operatora nowy model i od razu go sprzedaje. Zaoszczędzone pieniądze lądują na lokacie – ,,poduszka bezpieczeństwa “.

    3. Autobus zamiast samochodu, w ważnych pilnych sprawach wypozyczam auto na h i km. Przez specjalną aplikację.

    4. Zakupy na 2 dni koniecznie z kartką w ręku. Jeśli nosi nas na cos dobrego to mam bakalie w szafce, zdrowo i nie drogo.

    5. Nie mamy kablowki, pakiet podstawowy wystarczy. Szwagier ma 300 kanałów i tak w 90% ogląda główne polskie kanały i seriale.

    6. Ubezpieczenie -> to co najważniejsze mamy ubezpieczone. Spokój bezcenny.

    7. Śmieci wyrzucamy w czym się tylko da. Często do opakowań po produktach wrzucamy inne mniejsze śmieci, wiec duży worek nie jest juz potrzebny.

    8. Oszczedzamy wodę i prąd. Tak po prostu nie lejemy jej przy myciu zębów non stop, jak nas nie ma w pokoju to światło się tam nie świeci.

    9. Rzadko jemy na mieście, sami gotujemy wspólnie lub na zmianę co 2 dni.

    10. Wakacje organizujemy sami bez biur podróży. Wcześniej poświęcając czas na plan zwiedzania.

    Przede wszystkim kierować się rozsądkiuem przy wydawaniu pieniędzy.

  54. Moje oszczędzanie to trochę rozsądku, zwrócenie uwagi na swoje zdrowie, wrodzona lub wyuczona skromność. W młodości rodzina zawsze mówiła, że jestem typem, która gromadzi pieniądze. Czasem celowo, czasem po prostu na zapas. Zawsze to było dla mnie naturalne, że jak chcę kupić coś droższego (np. konsolę) to muszę uzbierać. Z kolei rzadko ulegałam (i nadal tak jest) trendom,na jakieś przedmioty (szczególnie w modzie), które za rok nie wypada mieć. Zawsze aspekt praktyczny był dla mnie ważny.

    Co jednak robię dziś, co prowadzi mnie do oszczędności?

    Piję wodę z kranu. Piję praktycznie tylko wodę. Czasem robię sobie herbatę, ale sporadycznie. Nie słodzę. Kawę piję od wielkiego dzwonu, nie jestem kawoszem. Zrezygnowałam z soków i szkodliwych dla zdrowia cukrowych napojów gazowanych. Muszę jednak przyznać, że używam filtra. W mojej rodzinnej miejscowości nie mam oporu nalania sobie z kranu – piję tak od dzieciństwa, jak moja mama. Jednak w mieście, gdzie pracuję w mojej głowie jest opór. Na razie używam dzbanka z filtrem i przelewam do metalowej butelki. W pracy mamy osobny filtr z wodą – “żłopię ” wodę cały dzień. jeśli wychodzę na dłużej, biorę do plecaka własną butelkę.

    Do niedawna miałam z tym problem – obecnie – przestałam kupować słodycze. Szczytem słodkości jest dla mnie gorzka czekolada 70%. Oczywiście są jeszcze owoce. Kupuję sezonowe. Zmieniam (bo nadal jestem w procesie) swoje nawyki żywieniowe; więcej warzyw, więcej ryb i owoców morza. Po rezygnacji z podjadania słodkiego rachunek się wyrównuje. Bo nawet jeśli ryby czy orzechy są droższe od pozostałych produktów – zyskuje moje ciało, jest zdrowsze. Ograniczyłam spożycie białego chleba i generalnie nadkładam warzywa nad pieczywo. Wolę zjeść więcej brokułów niż kromek (u mnie tak się mówi na środkowe części chleba, inni mówią skibki).

    Staram się planować zakupy i przygotowywać jedzenie do pracy. Ale przyznam, że miewam z tym nadal problemy. Wygrywam pod względem śniadań; zawsze coś mam na rano. Gorzej z obiadami. Jednak mam na tyle szczęście, że do mojej pracy przyjeżdża catering w rozsądnych cenach (10-11 zł za obiad). Jest spory wybór dań – nawet wegetariańskie, zdrowe, porcje w sam raz. Wliczam to w budżet; a gdy uda mi się coś zrobić samej – po prostu bardziej oszczędzam.

    Jeżdżę komunikacją miejską, mam wykupiony bilet liniowy zamiast na całą strefę. Zazwyczaj w pełni pokrywa moje potrzeby. Przyznam, że obecnie mieszkam śmiesznie blisko przystanku, moja praca także jest usytuowana blisko miejsca wysiadki, więc wręcz „grzechem” byłoby nie korzystać z tramwaju. Jeśli będę się przeprowadzać kiedyś „na swoje” wysokim kryterium będzie dla mnie autobus, tramwaj czy bliskość dworca kolejowego. Jeśli jest to możliwe, bilety na pociąg kupuję co najmniej z dwutygodniowym wyprzedzeniem albo jeszcze wcześniej, aby załapać się na zniżkę.

    Mieszkam z partnerem w kawalerce. Mamy korzystne opłaty, także dzięki temu, że wynajmujemy od rodziny. Miejsca mamy w sam raz. Oczywiście, czasem mówimy, że warto rozejrzeć się za czymś większym, ale póki co, zbieramy na wkład własny. Myślę, że kolejne mieszkanie także będzie wynajmowane (jeżeli będziemy musieli zmienić), ale wtedy weźmiemy dwa pokoje. Będzie w sam raz. W związku z ograniczeniem miejsca ostrożnie podchodzimy do zakupów „sprzętów”. Oczywiście w przyszłości także rozsądnie będę chciała zarządzać rzeczami. Obecnie myślę o zakupię własnego odkurzacza (mamy mieszkaniowy, ale stary toporny, niewygodny). Z kolei karchera/myjkę (w celu umycia okien) – pożyczę od znajomego, ale kupować nie będę, bo ten sprzęt rzadko jest używany.

    Ograniczyłam ilość kosmetyków i trzymam się tych samych lub zbliżonych , które mi służą. Nie eksperymentuję. Wagę tego akapitu zrozumieją wszystkie kobiety, mężczyźni niekoniecznie :). Po zmianie diety moja cera się polepszyła (jednak cukier psuje), więc nawet makijaż mi się „zminimalizował”. Pełny makijaż robię tylko na duże wyjścia, a przyznam, że nie mam ich za wiele. Mam taką przypadłość, że kosmetyki zazwyczaj kupuję po 2 sztuki na raz (np. 2 butelki szamponu; jeden w zapasie); ale dzięki temu rzadziej chodzę do sklepów drogeryjnych (mniej kusi).

    Są także rzeczy trywialne:
    Kupując coś w internecie (jeśli czegoś potrzebuję) porównuję nie tylko ceny, ale też koszty dostawy. Wyczekuję realnych promocji (właśnie dla przykładu dni darmowej dostawy). Ogólnie nie zwracam zbytniej uwagi na promocje (te żółte, czasem podstępne karteczki) w sklepach spożywczych, jednak zazwyczaj idę do półek rzeczy przecenionych (ostatnie dni ważności). Jeżeli planowałam kupić ten produkt – biorę go.
    Coraz częściej zwracam uwagę jakie produkty kupuję, czytam opinie, szukam informacji o trwałości. Np. plecak Kanken – mimo, że jest obecnie na nie moda, to bardzo dobra i wytrzymała torba, więc bardzo cieszy mnie jej zakup. Używam jej prawie codziennie, transportując się z domu do pracy z laptopem, jedzeniem, itp. Kupując ubrania, zastanawiam się nad ich celem, powoli komponuję spójną szafę (jeszcze daleko do capsule wordrobe, ale pierwsze kroki powzięte).

    Moje oszczędzanie to ciągła droga. Czasem są potknięcia, czasem trumfy. Unikam kredytów, ale przyznaję, że jeszcze mam jeden konsumpcyjny. W banku robię auto-odkładanie drobnych kwot, a także zlecenia stałe po wypłacie na konta, gdzie oszczędzam na rozmaite cele. Mimo to czasem przerzucam zawartość skarbonek. Kwoty jednak rosną, co cieszy oko. Wszystko z umiarem.

  55. 1. Jeśli możesz “Nie zabieraj dzieci na zakupy”. Ps. nieważne czy głodne czy najedzone zawsze okażą się głodne i zawsze kolejne opakowanie długopisów, mazaków czy kolejna zabawka są im niezbędne, konieczne, na już potrzebne.
    2. Rób zakupy raz na kilka dni, unikaj codziennych wizyt w sklepie.
    3. Jeśli w Twoim mieście, miejscowości nie ma akcji typu “Pchli Targ” zainicjuj go, prawdopodobnie pozbędziesz się rzeczy, które są Tobie niepotrzebne, zarobisz kilka złotych, jak również przyczynisz się do porządków i “bogactwa” u innych”.

  56. Polecam raz na jakiś czas robić przegląd produktów na których trzymamy nasze pieniądze: polisy ubezpieczeniowe, fundusze, lokaty. Czasami okazuje się. że lokata założona w promocji po odnowieniu ma skąpe oprocentowanie albo, ze fundusz, który leży kilka lat nie przynosi zysków, bo opłaty są zbyt wysokie. Znam osoby, które 20 lat temu kupiły polisę w Amplico i trzymają ja na emeryturę, bo tak wtedy powiedział agent. Rozczarowanie przychodzi po latach, bo często okazuje się, że wcale nie miała przeznaczenia emerytalnego, a koszty ochrony po prostu zjadły część kapitału. To są nasze pieniądze, o które warto się zatroszczyć, przejrzeć i spowodować, aby na tych kontach było coraz więcej. Zasada jest taka, żeby nie trzymać się kurczowo czegoś co kilka lat temu było dobre, bo dziś na rynku jest o wiele więcej alternatyw i ciągle trzeba trzymać rękę na pulsie i szukać lepszych rozwiązań.
    Pozdrawiam i zapraszam też do mnie: http://www.oszczedzanienaprzyszlosc.pl/

  57. Cześć Marcinie 🙂

    1. Mój syn jest przewlekle chory. Kiedyś korzystaliśmy z opieki medycznej publicznie, lub w wybranych niepublicznych gabinetach. To rozwiązanie powodowało, że wizyt było wiele, leczenie było nieskuteczne, rozproszone, terminy były odległe, co powodowało dodatkowe komplikacje, dodatkowo traciłam czas pracy, oraz nasz prywatny w długich kolejkach. Zminimalizowałam koszty opieki medycznej (dojazdów, lekarstw, kosztów samych wizyt jeśli już korzystaliśmy z prywatnych gabinetów oraz dodatkowych badań) oraz ilość wizyt poprzez wykupienie dobrego i przemyślanego pakietu prywatnej opieki medycznej. W ten sposób oszczędzam min. 300zł/m-c. Dodatkowym plusem jest to, że prywatnie możemy korzystać z konsultacji również popołudniami, co nie rzutuje na moją pracę. Może to nie jest rozwiązanie dla każdego, ale nam bardzo pomaga.

    2. Kosmetyki – ograniczyłam ich ilość do naprawdę funkcjonalnych i wystarczających. Np. zamiast osobnego mydła do rąk, żelu pod prysznic, płynu do higieny intymnej, kupuję ekologiczne mydło w płynie – służy do wszystkiego i świetnie działa. Oszczędzam w ten sposób min. 350zł/rok. Nowe kosmetyki do makijażu kupuję dopiero, kiedy skończą mi się lub przedawnią te, które mam obecnie – zazwyczaj ich termin ważności jest bardzo długi od ok. 1,5r. – 3 lat.

    3. Mam wybrane marki, w których robię zakupy – od produktów spożywczych, po paliwo, ubrania, kosmetyki. Dzięki temu dostaję dodatkowe zniżki i nie muszę jeździć i szukać potrzebnego produktu w kilku sklepach (oczywiście mogę, tracąc dodatkowy czas i paliwo, ale nie chce, wolę zadowolić się tym, co znajduję już na miejscu).

    • Zakupy na Allegro rzeczy do gospodarstwa domowego. Przesyłki są darmowe ale produkty o wiele tańsze niż w sklepach stacjonarnych. Kupuję tam również produkty spożywcze typu kasza, ryż przyprawyepsza jakośc za niższą cenę.

  58. Miał być jedynie punkt 10., ale trochę się rozpędziłam jak przejrzałam swoje pomysły na ujarzmienie wydatków 😉
    1. Planowanie większych zakupów (koniecznego sprzętu, ubrań, prezentów etc.) i korzystanie z kodów promocyjnych dostępnych w Internecie (super sprawa, naprawdę wiele marek je oferuje!).
    2. Planowanie w weekend jadłospisu na kolejny tydzień i robienie zakupów pod ten jadłospis; kupowanie na 3 miesiące naprzód mija się z celem – wyrzuca się wtedy za dużo jedzenia.
    3. Pewnie to kwestia gustu – ale ja zrezygnowałam z wizyt w salonach kosmetycznych i zainwestowałam we własny sprzęt do robienia hybryd – zwrot kosztów już przy drugim użyciu, nie mówiąc o oszczędności czasu.
    4. Co do kosmetyków – również sporą część z nich robię sama, wychodzi taniej i zdrowiej dla skóry.
    5. Wystawianie własnych rzeczy na portalach aukcyjnych i korzystanie z nich z drugiej strony jako kupujący 😉 szczególnie ze względu na to, że bardzo cenię sobie zarówno uporządkowaną i niezagraconą przestrzeń jak i rozwiązania przyjazne ekologii.
    6. Dosyć istotną kwestią jest również unikanie miejsc, które wytwarzają w nas dodatkowe potrzeby konsumpcyjne – o wiele łatwiej jest unikać kupowania niepotrzebnych sprzętów czy ubrań w momencie, kiedy reklamodawcy nie krzyczą do nas, że koniecznie musimy to mieć. Czas można spędzać inaczej niż spacerując po centrach handlowych.
    7. Powstrzymywanie się od kupowania drobnych rzeczy na mieście czy w pracy, takich jak kawa w automacie, słodycze, gumy do żucia (co to za wynalazek :D) czy innych drobnych przekąsek – ich zdrowe zamienniki też można włączyć do planowania tygodniowego jadłospisu i większych zakupów.
    8. Karnet na siłownię – może któryś nasz znajomy ma możliwość włączenia nas do swojego programu w pracy i wyjdzie znacznie taniej niż cena karnetu w jednej siłowni.
    9. Rowery miejskie są praktycznie za darmo! Także nie ma tu pola do wymówek, żeby z nich nie korzystać 😉
    10. Co do kupowania większych sprzętów, np. przy okazji remontu, wiele sklepów oferuje raty nieoprocentowane, więc moim zdaniem warto skorzystać z takiej oferty, bo rata sprzętu jest na tyle niska, że całkowita kwota, którą mielibyśmy zapłacić jednorazowo może w tym czasie pracować na lokacie. Jednak założenie jest takie, że kupujemy sprzęty, których rzeczywiście potrzebujemy.
    11. Żyjemy w czasach, w których w internecie jest wszystko, dosłownie 😉 warto to wykorzystać i brać udział – w zdecydowanej większości za darmo – w szkoleniach, kursach i webinarach!

  59. Jak zawsze inspirujący artykuł! Prosto i rzeczowo.
    Moja propozycja na punkt nr 10 może być trochę nietypowa:
    W ramach własnych finansów osobistych zorganizuj sam przed sobą konkurs na… najmniej sensowny wydatek miesiąca 🙂 Potraktuj to trochę z przymrużeniem oka, zrób kilka nominacji i wybierz zwycięzcę. Trochę śmiechu połączonego z refleksją na przyszłość 🙂

  60. Moim zdaniem dużym źródłem zbędnych wydatków jest … hobby.
    Myślę, że wszystkie rękodzielniczki i warsztatowcy coś o tym wiedzą….
    Ile to papierków skrapowych, a wełenek, mulinek, kamyczków i drucików uziemia sporą gotówkę zabierając miejsce w szafach i szufladach. A panowie w warsztatach? 4 pudełka po butach pełnych śrubek? Skarbie, powiesisz mi tu ten wieszak? Jutro, muszę kupić śrubki… Znacie to?
    Zdecydowanie hobby umila życie i bez sensu popadać w paranoję, ale warto pomyśleć nad kolejnym zakupem, czy aby na pewno nie da się zrobić tego co chcemy z tego co mamy.

    Wszystkie podane tu pomysły są dobre – na swój sposób. Na pewno zawsze znajdzie się pole, gdzie da się wygenerować oszczędności. Niestety nie sposób skorzystać ze wszystkich pomysłów – bo zabraknie nam czasu, żeby cieszyć się bliskimi i życiem. Każdy musi znaleźć swój sposób, gdzie może oszczędzić albo najwięcej, albo najmniejszym kosztem, albo tam,gdzie mu najbardziej zależy.

    Marcinie, pozdrawiam serdecznie. Robisz dobrą robotę. Dziękuję.

    • Moim sposobem na oszczędzanie jest wprowadzenie w tygodniu: dnia bez wydawania pieniędzy (na zakupy jak też opłaty, prezenty itp), dnia ekologicznego (bez samochodu, telewizora i innych pierduł) oraz dnia sportu (konkretny wysiłek fizyczny). Wszystkie trzy opcje mogą docztyczyć jednego dnia ale nie muszą. Zostawiam sobie pole manewru dostosowane do aktualnych potrzeb. Polecam super sprawa😊

  61. czołem,

    myślę, że punkt 10 który zaproponuję będzie najbardziej uniwersalnym uzupełnieniem wszystkich pozostałych. Kiedyś miałem marzenie żeby zarabiać na wydawaniu pieniędzy i jest to jak najbardziej możliwe. Jest wiele stron które oferują cashback lub programy partnerskie.
    10.1 karta oferująca cashback, np raiff i partnerstwo z wizzem. 1% cashbacku od wydatków kartą. 200zł wydane w biedrze? 2zł wraca na bilety. zakłądając wydatki na poziomie 3-4 tysięcy miesiecznie po korku masz okolo 300-400zł na bilety 🙂
    10.2 optymalizacja wydatków często zdarza się tak, że VISA oferuje cashback za konkretny zakup. Np mohito wydaj 100zł i 20zł Ci oddamy. Wiem, że za 3 miesiące bon dam siostrze na urodziny? kupuje go dzisiaj i oszczędzam 20%.
    10.3. programy typu payback, refunder, goodie warto przed wydatkiem upewnic się czy nie ma możliwości zdobycia dodatkowego offsetu. tankowanie na bp? łatwo dostać 100-200-300pkt wartych 1-2-3zł tylko za wyciagniecie karty. kupuejsz na allegro? przejdź przez konkretnego partnera i zgarnij bonus.

    podsumowując optymalizacja i bonus 🙂

    ps oczywiście kupowanie tylko po to żeby zdobyć punkty i wyrobic obrót na karcie jest bezsensowne 🙂

  62. 10. Dodałbym kartę lux na siłownię. Oszczędność 60-100 zł miesięcznie – bez rezygnacji z aktywności – siłownie na świeżym powietrzu, bieganie, rowery, wspólne treningi (coraz więcej tego), wykorzystanie boisk do gier zespołowych – same plusy. Do tego sporo osób chodzących na siłownie/fitnessy kupuje “suple” na masę/rzeźbę/odchudzanie itp. podczas gdy odpowiednia dieta w zupełności wystarczy dla amatorów. To kolejne kilkadziesiąt zł miesięcznie. W okresie wiosna-lato-zima do oszczędzenia jest już spora suma.

  63. Zmień myślenie o tzw. “nowościach” na rynku elektroniki. Firmy typu Apple, Samsung itp. wydają miliony co roku na promocję nowych urządzeń, które notabene są tylko odświeżonymi wersjami poprzedników lub zawierają wiele nowych “nieprzydatnych” przeważnie funkcji. Wszystkie reklamy, pokazy produktowe ‘Youtuberów” działają, że czujesz się gorszy bo masz starsze urządzenie – moim sposobem jest wyłączenie subskrycji z maila o nowościach produktowych, podobnie na YT. Bądź zainstalowanie odpowiedniego softu wyłączającego na YT propozycje video.
    Nie daj się omamić – wiele starszych urządzeń jest w porządku pod kątem designu i prędkości – nie ma co przepłacać – dodatkowo te “nowości” z roku na rok kosztują coraz więcej a tak na prawdę nie są warte tej ceny!

  64. UncleGoogle

    Nie kupować niepotrzebnych leków na przeziębienie.

    Lepiej wypocząć niż kupić cały zestaw specyfików które dostanie się od lekarza pierwszego kontaktu, do które poszło się po L4. Na nos, no gardło, na zatoki, oczywiście ibuprofen, albo paracetamolum, bo wszyscy biorą, bo gorączkę trzeba zbić, bo trzeba wyzdrowieć szybciej… wait. To albo zbijasz gorączkę, albo chcesz wyzdrowieć szybciej – gorączka to reakcja obronna organizmu na szybsze wyzdrowienie!

    Osobiście mam również ograniczone zaufanie do anybiotyków – jak naprawdę nie trzeba to lepiej nie brać. A lekarze często przepisują “na wszelki wypadek”, bez wymazu i diagnozy.

    I tak, po jednorazowej wizycie u lekarza dostajesz listę leków za 150zł, a nie wyzdrowiejesz z tym szybciej tak jak mówi znana maksyma, że leczone przeziębienie trwa tydzień, a nieleczone 7 dni 🙂

    PS. Na odkażanie gardła polecam płukankę z szałwi, ale często – np. co godzinę. Kiedyś zrobiono badania (niestety nie mam źródła), że długie “bulgotanie” nic nie daje – wystarczy 4 razy obrócić płyn w ustach i po gardle.

  65. Witaj Marcin ja z trochę inne beczki. Interesuje mnie twój pogląd na ubezpieczenia na życie.
    Często do mnie dzwonią z jakiejś firmy ubezpieczeniowej z propozycją ubezpieczenia. wszystkim odmawiam i obecnie nie posiadam żadnego ubezpieczenia oprócz samochodowego i na dom. Czy by laby możliwość zrobienia podkastu na ten temat z opcją najlepszych propozycji. Pozdrawiam

  66. kieszonkowe – idealny sposób na oszczędności – gdy ma się dzieci w domu. Nie wiem jak u Was – ale ja i moi znajomi często łapiemy się na tym, że tak jak potrafimy zaoszczędzić na sobie, na zakupach do domu- chemii czy żywności czy przydasiach – tak przy dzieciach tracimy rozum i zdrowy rozsądek. Nie wiem – może w ten sposób spełniamy swoje marzenia, które mieliśmy jeszcze w czasie dzieciństwa. Może chcemy zapewnić wszystko co najlepsze dla najważniejszych ludzi w naszym życiu. Albo – aby nie odstawały od grupy rówieśniczej. W każdym razie – jeśli dziecko ma marzenie – często na głowie wcześniej stawałam by je spełnić. I koszt nie był ważny. Jednak doprowadzało to tylko do tego – że dzieciaki – życzyły sobie coraz więcej 🙂
    Teraz – od kilku lat maja kieszonkowe. My akurat płacimy młodszej 50 zł, starszej 70 (wynegocjowała podwyżkę na kosmetyki). Dodatkowo dostają po 50 zł miesięcznie od dziadków. Oraz pieniądze od rodziny na różne okazje. Więc wbrew pozorom całkiem konkretnymi sumami zarządzają. I od momentu wprowadzenia kieszonkowego – same realizują swoje marzenia. Same planują, zastanawiają się co jest dla nich ważne i na co chcą przeznaczyć pieniądze. W efekcie czego – nasze wydatki na zabawki i zachcianki dzieci drastycznie się zmniejszyły 🙂 Gdy starsza chciała nowy rower – sama sobie na niego pieniądze uzbierała. To samo z komórką. Młodsza za swoje pieniądze kupiła tablet, sporo klocków związanych z Minecraft itp.. To wszystko w przeciągu jednego roku. Gdybyśmy my rodzice – mieli sami wyłożyć na te zakupy – pewnie 3 tysiące nie byłyby nasze 🙂 A tak – faktycznie wydaliśmy 1200 zł 🙂 No dobra – pewnie trochę więcej – bo zawsze się coś tam dołożyło do tych zakupów 🙂 Ale myślę że w granicy 1500-1800 zł się zamknęliśmy. Oczywiście trzeba mieć “jaja” by odmówić dziecku 😉 I ustalić zasady – których się potem przestrzega. Ale dla dzieciaków – szczególnie pracujących rodziców – często ważniejszy jest czas poświęcony na wspólną grę w karty czy planszówkę, wspólny spacer – niż kolejna zabawka za kilka stów.
    Jest jeszcze jeden plus. Nasze dzieciaki są bardziej świadome. Od małego uczą się zarządzać pieniędzmi. I już teraz wiedzą – jak ciężkie to potrafi być. Oraz przekonują się – że nie sztuką jest wydać pieniądze 🙂 Znacznie ciężej je zaoszczędzić czy zarobić.
    Ps. Patentów na oszczędzanie mamy jeszcze wiele – ale większość jak nie wszystkie zostały już wymienione 🙂

  67. Cześć Marcinie,

    myślę, że ostatnim punktem który wszystko spina w całość jest edukacja. Tak na prawdę gdyby nie lektura Twoich wpisów, wielu trafionych komentarzy, innych blogów czy materiałów na yt wielu osobom nie udało by się odkryć nowych przestrzeni na oszczędności.

    Jeśli chodzi o mój przykład z życia – obecnie realizuję kurs, który nie należy do najtańszych* , a jego zadaniem jest pomoc w zmianie branży. Oczywiście można by się tutaj sprzeczać czy nie mogłem uczyć się samodzielnie z wykorzystaniem darmowych materiałów z internetu, ale przyjmijmy że kurs ułatwia, przyspiesza naukę, porządkuje wiedzę, motywuje i mogłem poznać wiele ciekawych ludzi.

    *w zależności od płatności z góry/po kursie i przyjęciu lub nie wskazanej pracy cena waha się w przedziale kilkunastu do kilkudziesięciu tys zł

    W pierwszych tygodniach kursu od jednego z kolegów usłyszałem, że była możliwość sfinansowania kursu z kredytu z funduszy europejskich (bodajże kapitał na rozwój lub kapitał ludzki). Zazwyczaj słowo “kredyt” przekreśla jakiekolwiek moje dalsze zainteresowanie, jednak tym razem zaciekawiła mnie możliwość umorzenia do 25% tego kredytu przy spełnieniu kilku, jak się później okazało prostych, warunków. Co prawda warunkiem skorzystania było złożenie wniosku przed rozpoczęciem kursu, ja już byłem w trakcie, ale były to pierwsze 2 miesiące kiedy można było bez konsekwencji zrezygnować. W trakcie kiedy ja wahałem się nad rezygnacją i ponowną rekrutacją z wcześniejszym złożeniem wniosku – innemu koledze udało się znaleźć podobne finansowanie które dopuszcza składanie wniosku już w trakcie szkolenia. I tak po miesięcznej przygodzie z dokumentami wszelkiej maści udało się uzyskać mój pierwszy w życiu kredyt! Dodam także, że moja sytuacja pozwala mi spokojnie na opłacenie takiego kursu i spłatę tego kredytu jednorazowo, ale chodzi o możliwość zaoszczędzenia 25% co przekłada się tak na prawdę na kilka tys zł.

    Dla ciekawych pozwolę sobie zamieścić link: https://open.frp.pl/
    gdyby ktoś chciał i miał możliwość skorzystać z finansowania to wydaje się to dobrym sposobem na nie małe oszczędności. I zaznaczam przy okazji, że jest też wiele innych, ja akurat skorzystałem z tego.

    Ale ciekawy jest także ciąg dalszy tej historii – informacje o tym finansowaniu znalazły się na stronie kursu – przyszli kandydaci nie muszą już wiele szukać. Także mojej narzeczonej (która realizuje wiele kursów doszkalających z dziedziny psychologii – za pewne kto zna dobrze jakiegoś psychologa ten wie) udało się znaleźć dofinansowanie do kursu i zrealizowała kurs o wartości ok 700 zł za jedyne 126 zł.

    Może trochę w tym szczęścia, może ciekawości – ale jedno jest pewne – inwestycja w edukację jest jedną z lepszych, a żeby nie wydawać na nią krocie – warto szukać różnych możliwości finansowania.

  68. Ja zaproponuję 2 sposoby, które mi pozwoliły sporo oszczędzić, a związane są z moimi hobby 🙂

    1. Zmniejszenie wydatków na naukę języków – kursy w szkole językowej są przyjemne i można się sporo nauczyć, ale też sporo kosztują. Zamiast tego można poszukać grup językowych, by pokonwersować z innymi (u mnie w mieście są darmowe spotkania w bibliotekach z kilku języków), mamy też dostępnych sporo darmowych aplikacji do nauki a także blogi poliglotów czy kanały na YT, które zawierają mnóstwo wskazówek do samodzielnej nauki. Oczywiście uczeń musi tutaj wykrzesać więcej zapału i dyscypliny, by się języka nauczyć, ale to kwestia wyrobienia odpowiednich nawyków. Da się 🙂

    2. Zmniejszenie wydatków na sport – kiedyś wydawałam miesięcznie duże kwoty na karnet na siłownię oraz suplementy. Z maszyn i ciężarów przerzuciłam się na sporty z masą własnego ciała – kalistenika, joga itp. O ile nie aspirujemy do bycia mistrzami kulturystyki, to taki ruch powinien być wystarczający w kwestii zdrowego stylu życia 🙂

  69. Marcinie, wielkie dzięki za ten artykuł!
    Zaczęłam czytać i przy pierwszych punktach zaczął się rodzić we mnie bunt: “taa też mi mądrości, tego nie robię, tego nie kupuję, więc żaden to pomysł dla mnie”, no ale pod koniec znalazło się coś dla mnie! I to w dodatku pomysł na dużą robotę, i to chyba nawet bardziej jako praca nad sobą samą, swoimi przyzwyczajeniami, hamującymi życie nawykami – chodzi mi o ciuchy. No niestety jest to coś dla mnie!
    Potem pomyślałam sobie, że napiszę o swoim pomyśle i jak zaczęłam zjeżdżać w dół do miejsca na dodanie komentarza to aż się zszokowałam ile tych komentarzy inni już wrzucili! I wiem, że to będę chciała wszystko przeczytać i to z kartką i długopisem, żeby ponotować sobie pomysły na co w swoim życiu i portfelu powinnam zwrócić uwagę!

    A jeśli chodzi o mój pomysł na szukanie oszczędności w codziennym życiu to są to:
    – zakupy z kartką – czego naprawdę potrzebuję i nastawieniem sumiennym, żeby kupić to co jest na tej kartce, a nie to co jest w promocji, bo właśnie te promocje (tak wszechobecne i coraz bardziej nachalne, i coraz korzystniejsze w dzisiejszym świecie) są moją zmorą i prostą drogą do pustek w portfelu, zapchanych szaf, dodatkowych centymetrów w pasie, większego dokładania się do stanu wysypisk śmieci,
    – znów zakupy z kartką czego naprawdę potrzebuję, żeby uniknąć zakupów na zapas, bo się przyda. Ściśle się to wiąże z powyższym punktem – im coś jest w lepszej promocji tym bardziej opłaca się to kupić na zapas!
    – szukanie darmowych rozrywek – dla mnie to jest naturalne, że takie są i są fajne, ale widzę, że dzieci łatwo się wciągają w przekonanie, że fajne to jest kino w sieciowe i to najlepiej w piątek lub sobotę, a nie w jakąś “tanią środę”, a tymczasem są darmowe wydarzenia przy ośrodkach kultury, jakieś pikniki tematyczne, imprezy plenerowe, obecnie nawet galerie handlowe w ramach przyciągnięcia klienta robią jakieś kulturalne wydarzenia,
    – książki z biblioteki a nie tylko kupione – zwłaszcza, że przy małych dzieciach te książki są często takiej długości na jeden wieczór czytania; a książki dla siebie też widzę, że lepiej wypożyczyć i sprawdzić, czy na pewno chcę ją mieć na własność.

    A teraz widzę, że cudne jest to, że pisanie tej odpowiedzi zmusiło mnie samą do myślenia, więc może coś jeszcze wymyślę korzystnego dla mojego portfela! 🙂

    • PS
      Zapomniałabym! Po narodzinach pierwszej Córki przenieśliśmy się z Warszawy do Jeleniej Góry, co pozwoliło nam co miesiąc płacić 600zł mniej za wynajem (przy większym o 30m.kw.metrażu!) i korzystać z dobrodziejstw pól i lasów – mamy tu mnóstwo jadalnych roślin, owoców i grzybów. Oczywiście mam na myśli te rosnące dziko. Codziennie jesteśmy na dworze (powyżej 15.stopni w domu tylko śpimy, nawet jemy na balkonie). Dzięki temu wszystkiemu jesteśmy zdrowsi, więc nie wydajemy pieniędzy na lekarzy i leki.

  70. wiara w siebie i mocne poczucie wartości i nie udawać kogoś kim nie jesteśmy – BO TO NIE RZECZY, KTÓRE POSIADAMY STANOWIĄ O TYM, KIM JESTEŚMY, zawsze to będzie ta sama Anka, czy w MZK, czy w wypasionym aucie najnowszej generacji

    nie mam samochodu, jeżdżę komunikacją miejską, choć wszyscy się śmieją ze mnie i pytają czemu? przecież stać mnie na samochód – moja odpowiedź – BO TAK 🙂
    a w czasie jazdy mogę sobie poczytać książkę
    obiad jadam w pracy – za 5 zł – resztę dopłaca firma, więc korzystam 🙂
    książki pożyczam z biblioteki, a jeśli kupuję, to ze znajomymi umawiamy się, kto kupuje jaką książkę i wymieniamy się między sobą, no przecież nie muszę przecież przeczytać wszystkich nowości w dniu premiery, chociaż kiedyś tak myślałam …
    i w ogóle to znaleźć sobie towarzystwo, które myśli podobnie

    • Piękne:) myślę, że to jest bardzo istotne – mieć takie poczucie własnej wartości, naturalne czy wypracowane, by nie musieć nikomu niczego udowadniać:)
      Dla mnie oszczędzanie jest “produktem ubocznym” świadomego życia.
      Chemię gospodarczą i kosmetyki ograniczyłam do naturalnych, ponieważ widziałam jak bardzo szkodzą mi i tym, za których jestem odpowiedzialna.
      Ubrania i rzeczy dzieci, z których wyrosły, oddaję dalej – sama nie mając problemu przyjąć coś po kimś. Rzeczy po dzieciach są często w doskonałym stanie. Mam szczęście spotykać na swojej drodze ludzi, którzy myślą podobnie:)
      Wyrobiłam sobie nawyk noszenia własnych toreb. Mam dwie, zwijane w kuleczkę, na dnie torebki. Robiąc zakupy zawsze mam z tyłu głowy, że mam ograniczone możliwości zapakowania się:) Uparłam się, że nie będziemy korzystać z reklamówek. Po większe zakupy jadę przy okazji, autem i przepakowuję się z kosza do składanych transporterów, które ze sobą przywiozłam.
      Szanuję jedzenie. W marketach kupuję to co może postać, w osiedlowych sklepikach artykuły o krótkim terminie przydatności. Lubimy makarony , zapiekanki i tosty więc nie wyrzucamy wędlin, serów itp.
      I najważniejszy i mój ulubiony nawyk “oszczędzania” 😉 Ja mnie “nosi” czy “coś bym zjadła” robię ćwiczenia 10-30 minut, zależy od dnia. Organizm się stabilizuje, potrzeba pojadania się wycisza, ciało na tym korzysta a szafki z przekąskami nie trzeba uzupełniać:)

  71. Witam,
    moje sposoby :
    1. Sortowanie śmieci – mniejsze opłaty,
    2. Rezygnacja z palenia papierosów,
    3. Unikanie chodzenia z dziećmi do sklepów,
    4. Szybki prysznic zamiast kąpieli w wannie,
    5. Zmiany taryfy energii na taryfę nocną,
    6. Spisywanie wydatków, robienie przemyślanych zakupów, szukanie promocji,
    7. Zamawianie większości leków przez internet,
    8. Zbieranie i sprzedaż puszek aluminiowych, butelek, makulatury, złomu,
    9. Korzystanie ze zbiórek selektywnie zebranych odpadów za drzewko , gadżet itp.,
    10. Wyłączanie odbiorników z zasilania,
    11. Zakupy w internecie z darmowymi przesyłkami,
    12. Sprzedaż zbędnych przedmiotów na pchlich targach, olx, allegro itp,
    13. Zmiana konta bankowego na konto bez opłat,
    14. Kupowanie karnetów na siłownie itp.,
    15. Picie kawy poza miastem,
    16. Picie wody kranówki,
    17. Zmiana żarówek na ledowe,
    18. Ustawienie lodówki jak najdalej okna,
    19. Więcej sportu np. bieganie – ja mam tak, że po bieganiu nie sięgam do lodówki,
    20. Zamiast płacić za koncerty korzystanie z imprez gminnych, powiatowych itp.,
    21. Czytanie książek pożyczonych z biblioteki,
    22. Kupowanie ubrań na koniec sezonu w promocjach,
    23. Negocjacje cen podczas zakupów,
    24. Szykowanie jedzenia do pracy w domu,
    25. Stosowanie srebrnych folii za kaloryferem odbijających ciepło,
    26. Korzystanie z ciuchlandów – odzież używana.

    I najważniejszy punkt, który pomógł mi wprowadzić powyższe oszczędności w życie:

    27. Czytanie bloga Marcina Iwucia Finanse bardzo osobiste i wyciąganie wniosków.

    Odkąd powstał blog Marcina Iwucia, nawet nie pamiętam kiedy to było, parę latek minęło , wprowadziłem w życie powyższe sposoby co pomogło mi zwiększyć oszczędności (miło wspominam codzienne bieganie i słuchanie podcastów Marcina).
    Pomysłów jest wiele i na pewno się powtarzają, ale najważniejsze to przyzwyczajenie do wprowadzanych w życie zmian. Jak to mówią dla chcącego nic trudnego.

  72. 10. Ogranicz ilość śmieci

    szybko przełoży się to na oszczędności w każdej sferze życia – my używamy wielorazowych pieluch (no dobra – na spacer i na noc zakładamy jednorazówki), nieprzetworzone jedzenie wychodzi dużo taniej, a używane rzeczy z internetu to już w ogóle sztos 😉

    Albo:
    10. Planuj przyjemności

    dzięki temu zwiększysz szanse, że zrobisz coś fajnego, zamiast przepuszczać pieniądze na bzdury, w dodatku planowanie przyjemności samo w sobie jest przyjemnością

    I jeszcze mini-rada dla Pań: kupuj kremy w aptece, niektóre kosztują grosze i (zwykle w odróżnieniu od drogeryjnych) – działają.

  73. Oprócz wszystkich wymienionych we wpisie i w komentarzach sposobach na oszczędzanie, dodałabym:

    10. Samodzielnie organizuj wakacje i wszystkie wyjazdy.
    Co roku, w okolicach stycznia, linie lotnicze organizują promocje na tegoroczne bilety. Jeśli mądrze ułożysz swój plan podróży na cały rok, przeliczysz korzyści z programów typu WizzClub (lub innych), zakwaterowanie znajdziesz przez RBNB (lub wykupisz pobyt w hotelu tej samej sieci co zawsze –> rabaty), z wyprzedzeniem zarezerwujesz samochód, a do torby spakujesz trochę swojego prowiantu (o tym w punkcie niżej), to wakacje w ciekawych miejscach są znaaaacznie tańsze niż w Polsce 🙂 – o korzyściach wynikających ze zwiedzania na własną rękę już nie wspomnę.

    11. Sprzątaj lodówkę!
    Nie jestem osobą, która potrafi upichcić coś pysznego nawet z obierek po warzywach, ale mam bardzo dobrą kontrolą nad tym co mam w lodówce. Zakupy raz w tygodniu, a przed nimi mycie lodówki:
    Niedojedzona szynka? Przejrzewające owoce? Mięso z obiadu? Dania od teściowej? Miseczka rosołu? To co się da – wykorzystaj (zrób pierogi, mus dla dziecka, zawekuj rosół), resztę po prostu zamroź – taki buffor jest naprawdę baaaardzo opłacalny 🙂
    Co do owoców: leżą w misce – nikt nie ruszy. Ale jak zaczniesz obierać, kroić i zapytasz kto chce kawałek, to wtedy wszystko zniknie. W myśl zasady:
    -chcesz mandarynkę?- Nie.
    -A jak obiorę?- to chcę 🙂
    P.S: wszystkim polecam zakup porządnej wyciskarki wolnoobrotowej. Koniec z kupnem słodzonych, drogich soków, smoothies, musów dla dzieci – wszystko zrobisz sam. A piwnica aż pęka od soków do herbaty, mniam! 🙂

    12. Czytaj regulaminy – wiedza o tym, co Ci się naprawdę należy, daje duży komfort i potrafi wygenerować spore oszczędności.

    13. Aktywnie korzystaj z pakietów medycznych oferowanych przez pracodawców – dentysta, regularne badania krwi, USG, prowadzenie w ciąży, wizyty receptowe -> zaoszczędzisz na nagłych, prywatnych wizytach u specjalistów.

    14. Niech te wszystkie sposoby będą faktycznie oszczędzaniem: pieniądze, które mogłeś wydać na rzecz X, ale nie wydałeś, umieść na koncie oszczędnościowym/w skarbonce/itp., zanim zdążysz je wydać na świętowanie oszczędzania 😉

    *** Punkt, który dodałabym jako dodatkowy, taki z gwiazdką (*) – bądź wdzięczny za to co masz, zamiast skupiać się na tym, czego nie masz. Doceniaj to, zamiast szukać braków i porównywać się do innych. Bądź szczęśliwy, wibruj pozytywnie, a dostaniesz wszystko o co prosisz.

    Pozdrawiam 🙂

  74. Małgorzata

    1. Zmień abonament telefoniczny.
    2. Nie kupuj nowego telefonu co dwa lata.
    3. Nie kupuj książek, korzystaj z biblioteki publicznej.
    4. Zweryfikuj swoje ubezpieczenia na życie, czy wszystkie polisy są dla Ciebie korzystne?

  75. Czytam Pańskiego bloga od niedawna i bardzo mi się podoba! Dziękuję za Pańską pracę.

    Auta nie mamy, TV też nie i jako rodzice małych dzieci wielu innych “niezbędnych” rzeczy także:
    Nie kupujemy słodyczy (zamiast tego suszone i świeże owoce), nie mieliśmy i nie mamy wózka (jest chusta), nie kupujemy słoiczków, mm i pampersów (dzieci jedzą z nami plus moje mleko i są na tetrze). Pierzemy w sodzie kalcynowanej i płuczemy w olejkach eterycznych. Itd., itd. oszczędzanie to tylko efekt uboczny, główną motywacją jest zdrowie.
    Za to zdecydowanie muszę przestać kupować tyle ubrań (z drugiej ręki, więc tanio…ale po co tyle???).

  76. Ja zaproponuję dość niszowy sposób na zaoszczędzenie sporej kwoty. Ale najpierw historia 🙂

    Końcem 2018 roku “zabiłem” samochód – przez moją nieuwagę i olewanie symptomów, że coś z nim jest nie tak, silnik odmówił posłuszeństwa. Nie było to najnowsze autko, a 18-letnie, bardzo drogie w utrzymaniu i naprawie BMW, więc zdecydowałem się je sprzedać. Miałem wtedy całkiem spore – jak na mnie – oszczędności, lecz nie chciałem się ich szybko pozbywać, więc po kolejny samochód wybrałem się do… salonu samochodowego Volkswagena i wpłaciłem zaliczkę na leasing nowego Polo.

    Jako “młody i prężny mikroprzedsiębiorca na kontrakcie” uznałem, że nie dość, że będę miał nowy samochód, to jeszcze z moją wymarzoną funkcją – CarPlay (do bezprzewodowego podłączenia telefonu do samochodowego radia) i innymi bajerami. A to wszystko za jedyne 1000zł brutto/m-c przez 4 lata.

    Taa… a po tych czterech latach wykup samochodu za 50% wartości. Czyli krótko mówiąc -> płacę przez 4 lata 1000zł miesięcznie, a potem wykupuję 4-letni samochód za 40 tysięcy złotych! No szczerze mówiąc to nie dawało mi to do myślenia. Przecież ogarnę, w mojej głowie to nadal tylko 1000 miesięcznie. Naiwniak.

    Dopiero po kilku tygodniach zdałem sobie sprawę, że za 4 lata mogę nie chcieć/nie móc płacić 40 tysięcy, bo będę miał rodzinę, być może dzieci, ważniejsze plany. Ale wizja nowego samochodu nadal mnie kusiła. Na szczęście musiałem na niego czekać kilka miesięcy, a w tym czasie poruszałem się Traficarem (samochód na wynajem na minuty)… i to było zbawienne. Zrozumiałem, że samochody klasy B (a do tej zaliczało się to malutkie Polo) zwyczajnie nie nadają się na długie trasy, a przecież takimi jeżdżę najwięcej!

    W końcu zdecydowałem się zrezygnować z tego leasingu i poszukać czegoś innego. Finalnie po połowie roku stałem się właścicielem 9-letniego, ale i 3-krotnie tańszego kombi Seata. Nie ma wprawdzie CarPlaya, ale o tym za chwilę. A inne bajery nie są mi potrzebne. Tak samo jak zadłużenie w banku.

    I tu pojawia się mój pierwszy sposób na zaoszczędzenie sporej kwoty pieniędzy. Nie kupuj nowego samochodu, jeśli Cię na niego nie stać.

    Sposób drugi to… kombinuj 😉 Zastanów się czy jesteś w stanie dodać do niego coś, co zaspokoi konkretną potrzebę w np. 80%. Bo ja – wieczny gadżeciarz – mógłbym kupić teraz radio samochodowe z CarPlay za ~2000zł. Ale zdecydowałem się na odbiornik Bluetooth ,który przez kabel przekaże na głośniki samochodu treści z telefonu. Za odbiornik nie zapłaciłem nic, bo kolega miał zbędny, ładowarkę samochodową już miałem, kabel Jack kosztuje 5 zł, a dodatkowe gniazdo zapalniczki samochodowej, żeby ten cały móc schować do schowka to 15 zł. Całość zamknąłem w 20zł.

    20zł. Za tyle zaspokoiłem moją gadżeciarską potrzebę w 80%. Bez samochodu za 80 klocków, bez kolejnego gadżetu za 2000zł, który w razie czego ciężko będzie sprzedać. Nie chcę się zadłużać i płacić za rzeczy zbędne. Wolę kombinować 🙂

  77. To ja zaczepnie odpowiem, że pozbyłam się wydatków na książki. Na urodziny od rodziny nieśmiało poprosiłam o czytnik i teraz wydaję znacznie mniej na ebooki niż wcześniej na książki papierowe. Przesiadłam się również z papierowych wersji moich ulubionych dwóch magazynów na wersje elektroniczne i zamówiłam ich prenumeraty w promocji. Oszacowałam, że jestem do przodu o dobrych kilkaset złotych rocznie.

    Druga rzecz, którą zaczęłam stosować to częstsze wizyty w markecie… Kiedyś robiłam duże zakupy na tydzień i marnowało się w ten sposób strasznie dużo jedzenia. Bo coś się zepsuło, o czymś zapomniało a na coś innego nie miało się ochoty. Teraz planuję posiłki i zakupy. Wchodzę do sklepu z listą i robię mniejsze zakupy na dwa dni zamiast na siedem. Serio polecam!

    Ostatni patent to ciuchy. Ponieważ ja kupuję je tylko przez Internet i tylko w co najmniej 30% promocji już jestem na plusie. Ale dodatkowo wyznaję zasadę, że nigdy nie kupuję ciucha tego samego dnia którego go zobaczę. Produkt czeka sobie w koszyku albo na wishliście i jeśli po tygodniu, dwóch lub do następnej promocji nadal mi się podoba to go biorę.

    P.S. Książki papierowe kupuję wyłącznie dla dzieci lub takie, o których jestem pewna, że chcę je mieć na zawsze 🙂

  78. Dodam jeszcze jeden patent ktory do u mnie sprawdzil. Chcesz zaoszczedzic przjedz na diete. Rozpisana dieta na kazdy tydzien powoduje ze czlowiek nie kupuje zbednego jedzenia, robi zakupy raz a duze.
    Nie muai to byc dieta niewiadomo jaka…nawet na utrzymanie on cnej wagi czy wygladu.

    Dzieki temu zamaiast wydawac na jedzienie na siebie 700zl wydaje polowe tego. A dodatkowr zalety to zdrowie 🙂

  79. Ja bardzo dużo wydawałam na książki. Ale od jakiegoś czasu zaczęłam po prostu korzystać z pobliskiej biblioteki. Ubranka dla dzieci kupuje na grupach na Facebooku, meble na olx, a zanim lekarz wypisze mi receptę, mówię mu, co mi zostało w domu i moze teraz się przyda.

  80. 10. Zawsze najpierw odkładaj 10% dochodów i żyj za resztę. To za mało by szybko osiągnąć wolność finansową, ale zawsze dobry początek. Odłożone pieniądze dziel na inwestycje aktywne (np. akcje w IKE) i pasywne – obniżające koszty życia (np. elektroniczne termostaty na grzejniki, przykręcające je gdy jesteś w pracy).
    11. Skasuj TV i rozpocznij informacyjny post. Zaoszczędzony czas przeznacz na naukę nowych umiejętności. Jeśli nawet nie podniesiesz kwalifikacji dających zarobić, to poznasz nowe sposoby na oszczędzanie.
    Dobieraj oglądane filmy uwzględniając wartości jakie te “sprzedają”. To czym zajmujesz swój umysł rozwija się w Twoim życiu.
    12. Pamiętaj, że oszczędność na zakupach w supermarkecie jest pozorna. Kupując jedzenie w markecie płacisz kilka razy: pierwszy raz sklepowi, drugi – dofinansowując podatkami dotacje za spadek cen, trzeci – przez wyższe podatki w celu likwidacji skutków rolnictwa przemysłowego, czwarty – lecząc skutki złej diety – jedzenie z marketu ma niską wartość a supermarkety wymuszają jej obniżenie. Poszukaj targu, rolnika lub kooperatywy spożywczej.
    13. Szukaj pracy w zasięgu dojazdu rowerem, lub jeszcze lepiej – pieszo.
    14. Musisz używać auta? Łącz wyjazdy, używaj komiwojażera, a jeżdżąc z NaviExpert (za free od Link4) jeżdżąc płynnie i przestrzegając ograniczeń prędkości oszczędzisz konkretne (idące w setki zł) pieniądze na ubezpieczeniu. Skutkiem ubocznym będzie oszczędność na paliwie, klockach hamulcowych i nerwach.
    15. Samochód kupuj za maksymalnie 10% rocznych dochodów brutto. A jak już strzeliłaś/łeś głupotę to jeździj nim aż jego wartość spadnie do tych 10%. Tańsze auto też przejedzie z punktu A do B i tak samo stoi w korku. 🙂
    16. Ogranicz ilość chemii w domu. Soda, ocet, nadwęglan sodu (sekretny “aktywny tlen” z proszków) czynią cuda.
    17. Znajdź abonament telefoniczny za max 19 zł miesięcznie. Nie kupuj telefonów “za 1 zł” – to pułapka.
    18. Odkładaj na później wszystkie zakupy (poza jedzeniem) – na “za miesiąc”, “po wakacjach”, “po osiągnięciu dużego celu”. Albo Ci przejdzie (czyli to była zachcianka), albo znajdziesz lepsze rozwiązanie.
    19. Załóż warzywnik, nawet na parapecie.
    20. Last but not least – edukuj się na stronach takich ekspertów jak Marcin Iwuć, Michał Szafrański i inni.

    Mógłbym tak długo, o bibliotece, wykorzystaniu deszczówki, praniu bez chemii, zero waste (to obniży koszty zwłaszcza naszym dzieciom) itp. Zasada streszcza się w dwóch zdaniach rozwijających kreatywność:
    I. NIE KUPUJĘ TEGO!
    II. I CO JA TERAZ MOGĘ ZROBIĆ?
    🙂
    I pamiętajcie, że wg badań naukowych, najtrwalsze szczęście daje przebywanie wśród zieleni. Żaden przedmiot.

  81. 10. Korzystaj z rzeczy używanych – kupuj rzeczy na portalach z rzeczami używanymi, książki wypożyczaj.

    W moim przypadku ma to taką dodatkową zaletę, że często w ogóle rezygnuję z zakupu czegoś, kiedy sobie uświadamiam, jaki kłopot jest potem ze sprzedaniem danej rzeczy, gdy już się znudzi lub okaże się nieprzydatna 😀
    A co do książek to jest niewiele takich tytułów, które naprawdę chciałabym mieć, pozostałe latami stoją i się kurzą.

  82. Odłóż zakupy, jeśli masz zły humor.

    Jeśli zanotowałęś niższe ciśnienie, dostałeś pozdrowienia ze skarbówki albo klient kaprysi, odłóż pocieszający spacer po galeriach handlowych. Kupisz tylko zbędne duperele, a Twój nastrój nie ulegnie poprawy. Uwaga! Weekendowego pubu zakaz również dotyczy, jeśli masz gorsze samopoczucie.

  83. Marcin!

    you made my day! 🙂

    subskrybuje Twojego bloga juz od dawna i bardzo podoba mi sie Twoje podjescie do zycia, finansow i przede wszystkim realizacji marzen i to podczas ciaglego dazenia do swoich finansowych celow!

    ale nic nie poprawilo mojego humoru/dnia jak przeczytanie o Twojej dziececej fascynacji przygodami Tomka Wilmowskiego! 🙂
    Odrazu poczulem sie znow dzieckiem jak wrocily te wszystkie wspomnienia o niesprzespanych nocach spedzonych nad czytaniem kolejnych tomow!
    Musze przyznac ze pierwsza ksiazka tak na mnie wplynela ze do dzisiaj Australia jest moim wielkim marzeniem! A ze rowniez uwielbiam takie marzenia realizowac to w tym roku tam jedziemy z zona i synkiem! co by choc troche podazyc sladami Tomka! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzieki za poprawienie i tak swietnego dnia (Piatek!) 🙂

  84. Z ekstremalnych rozwiązań: freeganizm:) jak się przełamie wstyd, spokojnie tysiąc złotych miesięcznie w kieszeni zostaje. Jak ktoś się nie czuje na siłach, to można zacząć od lidlowskiego programu “kupuję, nie marnuję” – generalnie przygotowywać posiłki głównie z tego, do czego ma się dostęp, a nie na co ma się ochotę
    Z mniej ekstremalnych:
    – przyzwyczajenie całej rodziny do gaszenia świateł, jak się wychodzi z pokju “tylko na chwilę ”
    – cegła lub słoik z wodą w spłucze, każde skorzystanie z WC to litr mniej, przy czteroosobowej rodzinie naprawdę różnica
    – nastawione tylko pełnej pralki i zmywarki, — zakręcanie wody na czas szczotkowanie zębów czy namydlania się
    – tania oferta telefoniczna. Virgin do niedawna miał ofertę freemium,czyli 30 min i ileś tam SMS bezpłatnie. Teraz to kosztuje bodajże 3 zł. Dzwoniąc przez komunikator internetowy spokojnie można się wyrobić. Lub podzielić,ze jedna osoba ma freemium a mąż/żona pakiet no limit za 19.90 i jak trzeba zadzwonić na jakąś infolinię (jesteś pięćdziesiąty w kolejce) to zadzwonić z telefonu męża/żony
    – nauczyć się obcinać włosy: u nas wydatek na zestaw nożyczek i maszynkę jednorazowo wyniósł i tak mniej, niż moje koleżanki zostawiają na jednej wizycie u fryzjera. Ja obcinam siebie i córki,mąż siebie.
    – podobnie z manicure. Maszynka elektryczna i zestaw do japońskiego manicure jednarozowo ok 140 zł, a wystarczy chyba dożywotnio;) i w przeciwieństwie do hybryd/żeli/lakierów nie wymaga dodatkowo zmywacza i odżywia zamiast niszczyć paznokcie
    – uprawiać swoje jedzenie w ogródku. Poza satysfakcją wiadomo,co się je i sporo przy tym oszczędza.
    – własna chemia i kosmetyki: ulga dla portfela i środowiska
    – rzeczy z drugiej ręki: ubrania i meble komuś juz niepotrzebne można kupić za grosze lub otrzymać za darmo
    – podszkolić się w majsterkowaniu: ludzie nie umieją naprawiać rzeczy i jak coś szwankuje to wyrzucają i kupują nowe. Warto lokalnie przeglądać oferty “oddam” bo można trafić perełki np. ktoś wystawia pralkę za zniesienie z 2 piętra bo nie chce robić tego sam, a po wymianie szczotek do silnika mamy sprawną pralkę za 16zł:)
    – zapoznać się i zaprzyjaźnić z rozwiązaniami zero waste: kubeczek menstruacyjny, materiałowe torby wielokrotnego użytku, metalowe słomki i czysciki do uszu, każdy znajdzie coś dla siebie:)
    – brak płatnych tv i netflix na spółkę z czwórką znajomych
    – o bibliotece już było, ale dodam, że nasza biblioteka ma “listę życzeń”: można wpisać na nią książki, których nie ma, a chcemy je przeczytać.
    – korzystanie z “darmowych” form rozrywki (w cudzysłowie, bo już za nie zapłaciliśmy w podatkach) np. szachy, zajęcia plastyczne, improv, dyskusyjny klub książki itp.

  85. Długa lista u nas uszczelniające wydatki była i z wymiernych korzyści mam za sobą:
    – przejście z abonamentu na telefon na kartę
    – opłatę ubezpieczeń na życie w formie jednorazowej składki rocznej
    – zmiana ubezpieczyciela mieszkania które za namową banku bylo wygodnie ubezpieczone u poleconej firmy przez kilka lat ;udalo sie znaleźć taniej i z szerszym zakresem ubezpieczenia
    – odliczenia od podatku wykorzystane maksymalnie- IKZE i wspomaganie organizacji różnego rodzaju przez przelewu które również można odliczyc (zamiast np wrzucić te sama kwotę do puszki) – od razu taki zwrot przeznacza na jakąś lokatę lub obligacje 10letnie
    -z sukcesem spróbowałam odzyskać pieniądze od ubezpieczyciela za przeciek na ścianie – wystarczyło zrobić bazując na danych dostępnych w necie odrzucić ich pierwotna zaniżoną znacznie wycenę, wysłać maila ze swoja dużo wyższa propozycją i właściwie nie mieli argumentu żeby odrzucić uzasadnienie i dopłacili drugie tyle
    -podobnie nie poddałam się likwidując polisolokatę za likwidację której chorą opłatę likwidacyjną pobrano (kiedys niestety nie wiedziałam o finansach nic i się dałam nabrać) i mimo że każdy mówił żeby odpuścić i wziąć co dają ja zawalczylam, znalazłam najtańszą kancelarię wyliczylam ile mogę odzyskać i Poszłam do sądu – znowu kilka tys do przodu
    -miałam wypadek w autobusie który mocno zahamował i stluklam rękę – niby nic poważnego, stłuczenie ale stwierdzila.
    że piszę do ZTM i dostałam zadośćuczynienie na konto 🙂 z NNW byłoby zero pewnie ale z OC całkiem przyjemny upominek
    -sprzedaję używane rzeczy po dzieciach jak buty ubrania zabawki i również takie potrafię kupić a jesli jeszcze zrobiłam to na aukcji z której dochód był przeznaczony na akcję charytatywną i wpłata była na rzecz jakiejś fundacji mogłam dodatkowo odliczyć
    taką kwotę od podatku.
    -zapisalam dzieci do biblioteki bo książki pożerały nam dużą część budżetu – teraz kupujemy to co naprawdę sie spodobało sprawdziło albo wypożyczany ponownie jeśli uznajemy że zachwyt moze zaraz minąć
    – korzystamy z darmowych atrakcji kulturalnych w weekendy -sprawdzamy w necie co się dzieje w naszym mieście i wybieramy ciekawe wydarzenia za które nie trzeba płacić
    -zorganizowalismy urodziny córki na świeżym powietrzu w parku przy placu zabaw organizując piknik z własnym prowiantem zamiast płacić za wynajem sali zabaw i kiepski niezdrowy slodyczowy poczęstunek zamienilismy na zdrowe samodzielnie przygotowane łakocie

  86. Dodałbym: planuj posiłki, czyli układaj jadłospis tygodniowy (lub krótszy zależnie jak często robisz zakupy) i listę zakupów. Wymaga to wprawy i dyscypliny, ale korzyści są ogromne. Przygotowane samodzielnie posiłki są tańsze i zdrowsze niż te gotowe. Korzystając z jadłospisu mamy możliwość takiego organizowania posiłków aby ograniczyć marnotrawstwo, np. przy przygotowaniu spaghetti zostało pół pomidora, świetnie będzie go można wykorzystać przy sałatce itd. Co więcej, gotując dla większej rodziny zdarza się, że zostaje nadprogramowa porcja. Bardzo dobrze, można ją zabrać jako lunch do pracy w kolejnym dniu.

  87. Cześć Marcin, świetny artykuł i pomysł na dzielenie się sposobami na oszczędzanie. KILKA TYSIĘCY złotych więcej na koncie w ciagu roku? Żaden problem, polecam moje sprawdzone sposoby. Oprócz oczywistych i powszechnie znanych sposobów, podzielę się swoimi finhackami 🙂
    Jestem mamą 1.5 rocznej Mai. Od początku postanowiliśmy skorzystać ze wszystkich dostępnych rzeczy po starszej kuzynce (wózek, fotelik, ubranka, zabawki itp.) dzięki temu na dzień dobry zaoszczędziliśmy kilka tysięcy złotych, a dziecko nie poczuło żadnej różnicy 😉 to samo tyczy się pieluch, zamiast oryginalnych Pampersow używamy pieluch Babydream z Rossmanna i miesięcznie płacimy kilkadziesiąt złotych mniej, co rocznie daje nam kilkaset złotych na plus. Są równie chłonne i komfortowe i nie powodują żadnych odparzeń i alergii.
    Postanowiłam, żeby na prezent urodzinowy na roczek, z którego dziecko i tak w danym momencie nie zdaje sobie sprawy, wszyscy goście zrzucili sie na złote kolczyki z diamentami. Tym sposobem zamiast zabawek czy innych pierdół córka ma wartościową rzecz na przyszłość. Dodatkowo odkryłam uroki zamawiania kosmetyków, leków i produktów żywieniowych dla dzieci przez internet. Odkryłam aptekę internetowa, gdzie mleko modyfikowane kosztuje 10zl taniej niż w sklepach stacjonarnych, popularny olejek na rozstępy czy suplementy dla kobiet w ciąży kosztowały mnie 30zl taniej za 1 opakowanie niż stacjonarnie! To był dla mnie SZOK! Od tego momentu zamawiam raz na miesiąc wszystkie potrzebne produkty dla siebie i najbliższej rodziny.
    Kolejnym SZOKIEM CENOWYM były dla mnie dyskonty książkowe gdzie praktycznie kazda książka (w tym nowości) jest tańsza o 30% w porównaniu do Empiku czy innych sieciowych księgarni. I tu rownież robię raz na jakiś czas zbiorcze zamowienie dla rodziny i wszyscy są zadowoleni 🙂
    Warto tez rozważyć oszczędzania na usługach kosmetyczno-fryzjerskich. Od jakiegoś czasu sama kupuje farbę do włosów na promocji za kilkanaście złotych, nakładam ją sama lub robi to moja przyjaciółka i gotowe 🙂 kolejne kilkaset złotych rocznie zostaje w portfelu. Nie robię tez żelowych ani hybrydowych paznokci, sama kupuje dobrej jakości lakier w ulubionym kolorze i za grosze + odrobine mojego czasu i chęci mam gotowy manicure.
    Wszelkiego rodzaju produktu higieniczne/spożywcze z dłuższa datą ważności kupuje zawsze w promocji.
    Produkty chemiczne typu proszki do prania czy płyny mąż kupuje za granicą, są tańsze i znacznie bardziej wydajne.
    Ubrania w zdecydowanej większości kupuje używane, są wyjątkowe i znacznie tańsze niż nowe w sklepach, a bardzo często jakościowo są o niebo lepsze!
    Raz na kilka miesiącu robię przegląd całego domu i sprzedaje wszystko co niepotrzebne. W tamtym roku za zarobione w ten sposób pieniądze pojechaliśmy na wakacje 🙂
    A jak mowa o wakacjach to polecam śledzić oferty na stronach typu booking czy travelist. Wiele razy skorzystaliśmy z rewelacyjnych obniżek nawet 70% na hotele 4 i 5 gwiazdkowe! WARTO!!!
    Pozdrawiam i polecam nasze sprawdzone sposoby 🙂

    • “Raz na kilka miesiącu robię przegląd całego domu i sprzedaje wszystko co niepotrzebne. W tamtym roku za zarobione w ten sposób pieniądze pojechaliśmy na wakacje 🙂”

      Pewnie nieźle się trzeba wcześniej zapuścić? Od kiedy przeszłaś na dobra stronę.

  88. Ja polecam planowanie posiłków: dokładne, rozpisane na tydzień z wypisaniem składników jakich będę potrzebowała, a jakich nie mam w domu i ewentualnym podziałem na dni kiedy będę musiała je kupić. Zaczęłam to robić, bo jakoś nie mogłam się zabrać za dietę rozpisaną przez dietetyczkę: cały czas coś innego było w lodówce co trzeba było zjeść zanim zwiędnie. Niestety często też zdarzało się, że musiałam wyrzucać jedzenie. Pierwsze planowanie + zakupy i gotowanie zajęło mi cały weekend. Później było już z górki. Już na pierwszych zakupach zauważyłam że kupiłam dużo mniej niż zwykle. A skoro mniej to i w portfelu więcej zostaje. No i jedzenie się tak nie marnuje.
    Jeśli chodzi o oszczędności wynikające z gotowania w domu to z tym bywa różnie. Wszystko zależy od tego jakie produkty wybieramy. Żeby oszczędzić należy kierować się sezonowością (n.p. w moim budżecie owoce i warzywa stanowią połowę wszystkich wydatków na jedzenie, w tym jedzenie na mieście, wiec różnica mogłaby być nawet kilkaset złotych miesięcznie).

  89. Marcinie,
    Od zawsze musiałam być oszczędna, żeby móc skończyć edukację (studia, edukacja po studiach, stawianie pierwszych kroków w zawodzie) ale najgorszym dla mnie wyzwaniem był czas, gdy moje zarobki zaczęły pozwalać mi na trochę lepsze życie. Wtedy się zaczęło 🙂 kupowanie drogich sprzętów, częste wyjścia “na miasto” itd. Jednym słowem zbędne wydatki. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że w sumie niczego nie oszczędzam, chociaż moja pensja rośnie. Wtedy przeczytałam finanse według barbie i kena oraz zaczęłam czytać blogi finansowe (dwa najlepsze w sieci, wiadomo jakie ;). W sześć miesięcy spłaciłam kredyt konsumencki zaciągnięty na prawie trzy lata i zaczęłam odkładać. W międzyczasie wzięłam dotacje, z których kupiłam sprzęty i meble za kilkanaście tysięcy (przy okazji spełniałam kilka swoich marzeń “sprzętowych”) , które po rozliczeniu dotacji mogę powiedzieć, że są już moje. Przez ten czas przeszłam długą drogę i żałuję, że wcześniej nie zaczęłam oszczędzać. Obecnie mam w planach duży cel finansowy (wymarzone mieszkanie), który napędza mnie do działania.

    Myślę, że to jest klucz do sukcesu, znaleźć odpowiednią motywację. Wtedy człowiek sam zaczyna szukać kolejnych możliwości nie wydania pieniędzy na głupoty. Takim oryginalnym środkiem jest u mnie w rodzinie wymiana ubrań z mamą i siostrą. Mogę powiedzieć, że obecnie mam trzy szafy do wyboru i zawsze jestem dobrze ubrana. Każda kobieta mnie zrozumie (zwłaszcza, gdyż często w pracy musimy wyglądać bardzo elegancko a nie zawsze są na to pieniądze).

    Kolejnym dobrym sposobem jest posiadanie osoby bliskiej, która jest oszczędna i jest w stanie doradzić Ci w kwestiach dużych wydatków (bądź je odradzić). Przede wszystkim jednak nie można dać się zwariować i trzeba sobie czasami zapewnić rzeczy, które są dla nas małym luksusem, który napędza do dalszego oszczędzania. U mnie są to wyjścia, wyjazdy w soboty (poza miasto, do kina, na mecz). Dzięki temu nie zniechęcam się oszczędzaniem. U tygodniu oszczędzam, żeby w weekend móc zrobić coś fajnego, a jak jest dużo wydatków to szukam dodatkowych zleceń. A oszczędności ciągle rosną !

  90. Od kilku lat namiętnie korzystam z bibliotek! Okazało się, że naprawdę nie muszę mieć tak wielu książek na własność. Przedtem wychodziłam z założenia, że na pewno będę do książek jeszcze wracać, a może przydadzą się komuś. Zapasy rosły i zaczęły mnie męczyć. Teraz kupuję ich o wiele mniej, naprawdę dla mnie cennych i przydatnych na dłużej, po przemyśleniu sprawy. A wszystkie zasoby bibliotek Wrocławia moje! A są one naprawdę dobrze zaopatrzone, z nowościami włącznie. A kiedy doszedł do tego jeszcze biblioteczny darmowy abonament na e-booki Legimi, to przeżywam wręcz szaleństwo nadmiaru. Tu – owszem – zainwestowałam w czytnik (cena ok. 15 książek :), ale opłaca się to stokrotnie.

  91. Ja uważam, że najważniejsze w oszczędzaniu jest mentalne nastawienie. Jeśli osoba upiera się, że tego się nie da, albo że jej się nie chce to żadne rady i spisane, przekonywanie i wszelkie argumenty nie pomogą.

    Dopiszę, że warto jest inwestować w rodzinę i prawdziwe przyjaźnie. Pochodzę z “patologicznej” wielodzietnej rodziny i bardzo często korzystamy z opcji rodzinny – dzielimy koszty Netflixa, Spotify, wymieniamy się ciuchamy, pożyczamy sprzęt :). Ze znajomymi umawiamy się na grupowe zakupy itp.

  92. Ograniczyłam zakup książek które lubię czytać i wypożyczam z biblioteki
    Na niektóre pozycje szczególnie te na topie trzeba poczekać ale czas na oddanie mobilizuje mnie do przeczytania
    Cześć książek już wcześniej kupionych odsprzedałam lub oddałam do biblioteki

  93. Zadbaj o siebie zamiast płacić innym by zrobili to za Ciebie!

    1. Ostatnimi czasy paznokcie hybrydowe stały się naprawdę modne. I nie trudno się dziwić. Są długotrwałe, estetyczne, praktyczne. Kobiety płaca naprawdę duże pieniądze za ich wykonanie ok 40-100 zł w salonach kosmetycznych. Tymczasem zakup lampki 50-100zl i wybranych 2-3 kolorów lakierów zwraca się naprawdę szybko. Zatem zakup lampki i lakierów zwraca się już po 2-3 malowaniach paznokci, każde nastepne to już nasza oszczędność . Szczególnie gdy kupicie ja wspólnie z koleżanką by wzajemnie dbać o swoje paznokcie 😉 ponadto to dobry pomysł na spędzenie czasu z koleżankami zamiast stracenia 1,5h w salonie kosmetycznym

    2. Naucz się robić makijaż samodzielnie. Wiele okazji, uroczystości, imprez, bankietów, studniowki czy absolutoria wręcz wymaga zadbania o siebie w tej materii. Oddanie się w ręce profesjonalisty w większych miastach jak Poznan czy Warszawa kosztuje ok 100-150 zł. Te pieniądze spokojnie można zainwestować w zakup kosmetyków dostosowanych do swojej cery i doszkolic się na you tube gdzie Panie naprawdę przystępnie i krok po kroku wytlumacza jak wykonać taki make-up. Dla tych którzy rzadziej sięgają po pędzelki, pomadki, czy cienie są też profesjonalne kursy które na gruponie można nabyć już za ok 150 zł gdzie indywidualnie i praktycznie nauczymy się malować. Myślę że dużo lepiej zainwestować te pieniądze w kurs i zdobyć umiejętność na całe życie niż wykonać jednorazowy makijaż który wieczorem zmyjemy.

    I coś nie tylko dla Pań:
    3. Zorganizuj sobie wakacyjną podróż! Nie musisz płacić biurom podróży za wycieczkę w wybrane miejsce. Wystarczy wejść na stronę typu esky, kupić promocyjny bilet lotniczy, przygotować trasę zgodnie z książkowym przewodnikiem turystycznym i można odbyć wspaniała podróż niższym kosztem. Podczas własnej wycieczki jest się swobodniejszym, można robić przerwy w dowolnym momencie, zobaczyć więcej miejsc nie dostosowując tempa zwiedzania do większości. Ponadto samodzielnie czytając przewodnik na pewno więcej wyciągniemy z tej wyprawy. W wielu europejskich miastach w większych zabytkach są audioprzewodniki które dodatkowo pomogą nam dowiedzieć się szczegółów o danym miejscu i odpoczniemy od czytania;)

    Pozdrawiam

  94. Cześć, jestem lekarzem dentystą. Nie pamiętam kiedy powiedziałam przysłowiowe “A” w temacie oszczędzania, ale jak to na mnie przystało szybko przeszłam do dalszych liter abecadła. Gdyby nie skupienie i pilnowanie siebie i męża pewnie nadal wydawalibyśmy wszystko na “potrzebne” rzeczy i wzrost inflacji życia. Od razu po studiach zaczęli polować na nas przedstawiciele handlowi sprzedając nam masę drogich kursów zawodowych z miesięczną ratą xxx zł. Chcemy się rozwijać,więc kupowaliśmy tego sporo nadwyrężając budżet. Z czego zrezygnować żeby zaoszczędzić?

    0) właśnie z takich ofert typu kurs zawodowy, w hurtowej ilości. Nie licz na to że będziesz mieć czas na czytanie/słuchanie 10 kursów na raz,po pracy,kiedy chcesz mieć jeszcze życie poza tym. Ambitne osoby wiedzą o czym mówię. I jeszcze do tego w pakiecie prenumerata czasopisma za jedyne 100zł miesięcznie itp. Lepiej jeden kurs a dobry i żeby był to przemyślany wybór.
    1) z nałogów! Papierosy jeśli ktoś pali,piwko czy wino na mieście co weekend. Raczej nie przysłużą się zdrowiu,a drenują kieszenie
    2) środki czystości-inny płyn do każdej szafki,płytek,lustra. To samo z kosmetykami-obecnie z mężem kupujemy ekologiczny pięknie pachnący winogronowy żel pod prysznic który jest też szamponem,płynem do higieny intymnej,płynem do mycia łazienki
    3) kupowanie nowego produktu przed wykończeniem starego. największy ból towarzyszył mi kiedy musiałam wyrzucić prezent urodzinowy,ponieważ zjełczał.a ja zamiast niego używałam 10 innych które dokupiłam do kolekcji…Z których kilka też się przeterminowało i poszło do kosza.
    4)kupowanie nowych ubrań i rzeczy.kupuję w second handach.to akurat ze względów ekologicznych. Jestem królową OLXa.
    5)niepotrzebne karty bankowe za które się płaci
    6)nieregularne zakupy spożywcze.zamiast tego raz w tygodniu duże na cały tydzień.z określeniem kategorii np.tygodniowo zjadamy 500g wędliny.a rodzaj to już wybieramy w sklepie.
    7) rezygnacja z rzeczy których nie potrzebuję,tylko mi się zachciało. Od czasu do czasu odstępstwo żeby nie oszaleć.życie to nie kara;)
    8) gotowe karmy dla zwierząt-gotuję psu,mielone ryż marchewka,robi się samo,pies dobrze odżywiony i szczęśliwy.nie produkuję śmieci w postaci puszek.
    9)jednorazówki- ręczniki papierowe=ściereczki z mikrofibry które piorę. Szczotka z włosia naturalnego zamiast gąbki do kąpieli itp.
    10) płacenie za “metkę i logo”
    11) robienie własnych produktów np.wino,proszki do prania itp. Przetwory mleczne,wędliny,konfitury,chleb,
    12)kupowanie książek filmów gazet.wypożyczam z biblioteki miejskiej.
    13) rezygnacja z noszenia pieniędzy ze sobą. mam 10zł przy sobie i staram się nie mieć dostępu do pieniędzy na karcie. Nie mam=nie wydam.jeśli coś pokocham to proszę o rozłożenie do jutra i kupuję następnego dnia po przemyśleniu.
    14)nie gotuję w domu.chodzimy z mężem do stołówki gdzie są tak duże porcje w dwudaniowym obiedzie,że oboje najadamy się do syta jedną porcją.kupujemy miesięczny abonament.obiad wychodzi 13 zł zupa i drugie dla dwóch osób.
    15)zamawiam książki zawodowe w bibliotece i biblioteka je kupuję a nie ja.ja za to korzystam.
    16)udostępniam Internet z telefonu na komputer, rzutnik itp.mam tylko jeden abonament
    17)biorę udział w konkursach u Marcina Iwucia licząc, że wygram książki i tym samym zaoszczędzę:-)
    Pozdrawiam

  95. Nie wiem czy już się to pojawiło ale u mnie sprawdza się kilka rzeczy 1. Pozbycie się czajnika na prąd, gotowanie wody na gazie jest tańsze 2. Gotuję naraz większą porcję np. zupy oszczędzam czas i zużycie energii bo w tym samym czasie mam porcję na 2 lub 3 dni. 3.Używam listwy przepięciowej nie dość że chronią przed przepięciami to wychodząc z mieszkania jednym przyciskiem mogę wyłączyć sprzęt typu dekoder i tv – diody przy tego typu sprzętach zużywają prąd. 4.Używam zmywarki na programie ekonomicznym. 5. Pozbyłam się mikrofalówki i okazało się że da się bez niej żyć. pozdrawiam

  96. Niestety nie dałem rady przeczytać wszystkich komentarzy ale mam nadzieje, że moja odpowiedź jest unikatowa jako 10 pkt dałbym:
    10. Korzystaj z tego co oferuje pracodawca, a bardziej szczegółowo chodzi o socjal – chociaż nie tylko:
    jeżeli masz jakąkolwiek aktywność fizyczną dofinansowaną przez pracodawcę, lub najlepiej w całości finansowaną to możesz wyciskać z niej max ile może być.
    Jeżeli jesteś żyłą, to idź na basen po to żeby skorzystać z prysznica, a przy okazji może przepłyń te kilka basenów. Skorzysta na tym zarówno Twoje ciało, duch i portfel. W ten sposób nic nie tracisz, same zyski.
    Jeżeli pracodawca posiada u siebie prysznic, to dlaczego nie kąpać się właśnie tam? wrócisz do domu świeży i będzie to swego rodzaju fajny relaksujący moment odcinający Cię od zmartwień w pracy. A budżet w rozrachunku miesięcznym trochę zyska.
    Jeżeli masz prywatną opiekę medyczną to korzystaj! jeżeli Cie coś delikatnie niepokoi to idź do specjalisty, szczepienia przeciw grypie, badania krwi, itp. Powiesz, że to nie powoduje oszczędności w portfelu?
    Oczywiście że nie, do tego stracisz około pół godzinki/godzinki miesięcznie może więcej. Ale pomyśl fajnie byłoby zmniejszyć planowane wydatki na aptekę w budżecie? Jeżeli prowadzisz budżet szybko zauważysz zmianę.
    ładowanie urządzeń podczas pracy zamiast w domu daje bardzo mało korzyści, ale czemu nawet takich nie łapać? Jeżeli masz power-banka możesz sobie ładować inne urządzenia w domu.

    Dofinansowanie do okularów, żłobków/przedszkoli, dofinansowanie dojazdów do pracy, lub darmowy środek transportu do pracy(busy itp.).

    Z pracodawcy można wycisnąć dodatkowe kilkaset zł/miesięcznie. Co lepsze to wszystko Ci się należy.
    Więc jeżeli nawet się nie interesowałeś nigdy benefitami w pracy to gorąco polecam.

  97. Marcinie przeczytałam Twoje rady na ograniczenie wydatków i muszę przyznać, że moja rodzina właściwie do wszystkich się stosuje, choć z jedną mamy “problem”. Uwielbiamy robić prezenty!!! No, ale staramy się, żeby były dopasowane do osoby i w granicach rozsądku. Liczy się uśmiech i radość 😉

    U nas w domu stosujemy zasadę: NAPRAWIAM zanim wyrzucę. Niby oczywiste, ale to wymaga często odrobiny zachodu, bo np. trzeba pojechać do fachowca na drugi koniec miasta. W ten sposób uratowaliśmy prawie 20 letni sprzęt grający YAMAHY – okazało się, że nadal jest lepsza niż niejeden nowy odtwarzacz ze sklepu.

    Poza tym stosujemy mnóstwo innych trików, o których wspominają moi poprzednicy np.
    –> wspólny abonalment na NETFLIX i SPOTIFY.
    –> drobne przeziębienia leczymy naturalnie i kwoty z apteki spadły drastycznie, a my żyjemy!
    –> biorę udział w wymianach książkowych na blogach i fecebooku; mam listę książek, które można mi podarować.
    –> wyleczyłam się z tony kosmetyków, które zalegały mi łazience. Zrozumiałam, że ważna jest jakość, a nie ilość.
    –> zabawki i sprzęt dziecięcy cyklicznie przeglądam i sprzedaję, albo przekazuję do przedszkola/szkoły/ biblioteki miejskiej.

    Pewnie znalazłoby się więcej przykładów…

  98. Witam,

    Punkt 10: WYTNIJ WSZYSTKIE NAŁOGI

    Nałogi rozumiem dość szeroko: alkohol, papierosy, hazard, marihuana i inne narkotyki – co kto lubi…

    Moim zdaniem powinien być to punkt nr. 1.
    Podwójne korzyści: duża oszczędność pieniędzy a przede wszystkim zdrowia.

    Nie będę się rozpisywać, ponieważ raczej każdy wie co ile kosztuje,. Wystarczy pomnożyć przez 30 dni i 12 miesięcy.

    Pozdrawiam

  99. Jeżeli miałabym dodać tylko jeden punkt do listy, to pkt 10 brzmiałby: „Korzystaj z darmowych rozrywek”.

    Jeżeli rozglądniesz się po swoim mieście lub najbliższej okolicy, to okaże się, że można znaleźć wiele miejsc, które można odwiedzić za darmo. To mogą być darmowe wykłady, występy, wydarzenia plenerowe, festiwale, wystawy itp. Należy tylko poświęcić nieco czasu na ich znalezienie. Poza tym są darmowe rozrywki, takie jak spacery, biegi, chodzenie po górach (jeżeli w nich mieszkasz) lub wypad do parku, lasu, nad jezioro lub morze (jeżeli jest w twojej okolicy). Korzyścią pełen portfel i aktywność fizyczna.

    Oszczędzanie nie jest karą i nie powinno kojarzyć się z ascetycznym trybem życia, lecz z korzystaniem z życia w sposób świadomy i niematerialistyczny. Dlatego zawsze, gdy staję przed dylematem wydania pieniędzy, dokładnie oglądam z każdej strony, przysłowiową złotówkę, zanim ją wydam. Nadwyżka ląduje na rachunku oszczędnościowym, powiększając domową strefę bezpieczeństwa finansowego.

  100. Hej. Świetny artykuł. ja że swojej strony mógłbym dorzucić jeszcze jeden punkt.
    1. Kupuj jedzenie przez Internet. Sam korzystam z allegro smart i wszelkie jedzenie, typu orzechy, owsianki, i cały suchy prowiant kupuje przez Internet np. Na dwa miesiące do przodu. Pozwala mi to potem robić zwykle zakupy w supermarkecie już tylko raz w tygodniu, zaoszczędzimy wtedy czas i pieniądze. Podobnie że środkami czystości. Proszek do prania kupuje raz na kwartał albo i rzadziej.

  101. Hej 😉
    Dla mnie podstawowym wydatkiem do wycięcia jest fryzjer. Od 6 lat nie chodzę już do standardowego fryzjera a co pół roku mam na głowie nową fryzurę. Jak to zrobić? W każdym większym mieście są praktycznie co tydzień organizowane szkolenia i pokazy fryzjerskie. Wystarczy poszukać takiego, który pasuje akurat pod naszą fryzurę. Dzięki temu pomagamy fryzjerowi w szkoleniu się, zaoszczędzamy na fryzjerze, mamy zupełnie nową fryzurę podpasowaną do najnowszych trendów i jeszcze możemy na tym zarobić!

  102. Jeśli jesteś kobietą, nie płać różowego podatku. Tak, to taki podatek, którego możesz nie płacić zupełnie bezkarnie 🙂 Na czym polega? Sprawdź cenę męskiej maszynki do golenia i maszynki do golenia dla kobiet – ta druga zapewne będzie różowa i… nieco droższa. Produkty przeznaczone dla kobiet zwykle są droższe. Co ważne, często różnią się tylko kolorem czy napisami. Więc nie warto przepłacać.

    Co więcej, w przypadku ubrań te męskie często są zrobione lepiej i solidniej, mają lepszej jakości bawełnę. Dlatego, jeśli chcesz zaoszczędzić, buszuj w dziale męskim. A jeśli masz córkę – też w dziale chłopięcym.

    Warto też zastanowić się nad tym, czy naprawdę potrzebujemy tego wszystkiego, co reklamy próbują nam wcisnąć. Czy muszę (i chce) wydać moje pieniądze na osobny krem do każdej części ciała? Ja tego nie kupuję. Nie kupuję też kolorowych magazynów, bo nie chcę wydawać moich pieniędzy na pisma, które wmawiają mi, że wymagam naprawy, a potem w reklamach próbuję sprzedać środki naprawcze.
    Wolę te pieniądze naprawdę zainwestować w siebie.

  103. Jeżeli lubisz zakupy internetowe i często korzystasz z portalu Allegro, kup ALLEGRO SMART.
    Jednorazowo zapłacisz 8,99 zł a przez cały rok możesz korzystać z darmowej dostawy (co prawda nie będzie to kurier ale bardzo wygodne paczkomaty czy odbiór na poczcie/w Żabce itp).

    Któryś z zakupów okazał się złym pomysłem? Poniosło Cię przy kupowaniu? A może dana rzecz po prostu Ci się nie podoba, nie pasuj? To nie problem, bo możesz ją oddać (wiadoma sprawa – odstąpienie od umowy w ciągu 14 dni) ale również BEZPŁATNIE ODESŁAĆ DO SPRZEDAWCY (jeżeli wybierzesz paczkomaty).

    W ten sposób kupiłam wszystkim prezenty na Święta Bożego Narodzenia, zapas chemii do domu oraz całą wyprawkę dla naszego maluszka, który niedługo przyjdzie na świat!

  104. A mój sposób na oszczędności dotyczy kupowania prezentów dla bliskich, w tym – w szczególności – dla dzieci moich bliskich. Jako osoba skrzętnie planująca swój “kalendarz wydarzeń towarzyskich” mam odnotowane wszystkie ważne, zaplanowane, z góry “narzucone” uroczystości (śluby, komunie, chrzty, urodziny, parapetówki) czasem nawet na pół (!) roku do przodu.

    Każdy trzydziestoparolatek wie, że w pewnym okresie życie, przy nawet nie przekraczającej średnią krajową liczbie znajomych, tego typu imprez odbywa się w naszym otoczeniu wyjątkowo dużo.

    Mając już ten kalendarz – grupuję prezenty np. na obrazy (parapetówki), prezenty ślubne, książki, zabawki dla dzieci poniżej 1 roku życia, zabawki powyżej 3 lat itp. i kupuję -a jeszcze lepiej – wyszukuję i zamawiam przez internet – jednorazowo, starając się kupić jak najwięcej rzeczy w jednym sklepie. Nawet, jeśli jeden prezent wręczę za tydzień, a drugi za trzy miesiące. Po pierwsze oszczędzam na kosztach przesyłki, które przy wielu zamówieniach – każdorazowo ponoszone – składają się na ładną sumkę. Po drugie, jeśli przekroczę pewną kwotę w jednym sklepie najczęściej nawet tych kosztów nie ponoszę i mam dodatkową zniżkę, która pozwala mi za część prezentów zapłacić naprawdę śmieszne pieniądze. Lub w ogóle któryś produkt otrzymać gratis (np 3 książka gratis ;))

    Kupuję tak książki, zabawki, zdarzyło mi się nawet zamówić drogie, firmowe perfumy, które kupione w ilości 4 butelek kosztowały mnie niewiele ponad to, ile normalnie zapłaciłabym za dwie (i pół). Dzięki długim terminom przydatności (lub w przypadku bezterminowości – np zabawek) stanowią one pełnowartościowy prezent, nawet jeśli w marcu kupię je z myślą o wręczeniu bliskiej osobie pod choinkę. Przy okazji sama często korzystam na tym i zamawiając prezenty zamawiam również rzeczy dla siebie – które i tak miałam w planach kupić (patrz przykład z perfumami czy – niezmiennie -książkami)

    Ok, jest z tym trochę zabawy – planowania i organizacji. No i zawsze jakąś szufladkę “prezentową” trzeba na to w domu przeznaczyć, ale ile z tego frajdy! I na pewno kilka stówek rocznie zaoszczędzonych na prezentach 🙂

    A i mina męża, gdy w marcu-kwietniu pokazujesz coś, co ofiarujesz bliskim np na mikołaja, bo “akurat nadarzyła się okazja, żeby kupić” – to też jest bezcenne 😉

    Pozdro dla wszystkich oszczędnych!

  105. Moje pierwsze oszczędności zbudowałem na pozbyciu się nałogu jakim były papierosy.

    Nic tak nie drąży budżetu domowego jak nałogi. I nie dość, że wyciągają one od nas nasze pieniądze to jeszcze mają straszliwy wpływ na nasze zdrowie.

    Rezygnując z nich (nałogów rzecz jasna 😉 ) oszczędzimy nie tylko ogrom pieniędzy, ale i zdrowie. A są to przecież dwie najpopularniejsze rzeczy jakich się nam życzy 🙂 Zostało jeszcze szczęście, ale je zawsze można zbudować 😉

  106. Małgorzata

    Od czasu kiedy zaprzyjazniłam się z blogiem FBO żyję zupełnie inaczej. Bardzo konsekwentnie, systematycznie i krok po kroku zmieniłam siebie, swoje podejście do życia. Pozbyłam się fałszu, ignorancji i wstydu. Zyskałam spokój, radość z życia. Cieszę się każdym dniem. Wprowadziłam kilka zasad, zmieniłam to i owo. I tak :
    – pijemy rodzinnie wodę z kranu,
    – zakupy robię z listą, płacę za nie gotówką i pakuję w torbę z płótna ( szyję sama),
    – do pracy i szkoły szykuję lunch boxy uwzględniając zapotrzebowanie energetyczne,
    – sama przygotowuję posiłki od zera, nie używam gotowców i półproduktów,
    – ubrania i buty kupuję wówczas, gdy jest taka potrzeba,
    – wszystkie opłaty robię w terminie, przez internet więc nie płacę już za przelewy,
    – robię plan wydatków w każdym miesiącu, uwzględniam urodziny, fryzjera, lekarstwa.
    – kosmetyki tylko polskie
    – chemia gospodarcza to tanie, polskie produkty
    – produkty w tubkach opróżniam do końca, obcinam końcówkę
    – sama przerabiam ubrania, przygotowuję dekoracje do domu.
    – Nie narzekam!
    – spłacam długi a właściwie kończę spłacać
    – zmieniłam pracę na lepiej płatną
    – inwestuje w siebie, rozwój osobisty
    – mogłabym wymieniać jeszcze z godzine.
    Podsumowując: wystarcza mi pieniędzy na utrzymanie i nawet mam oszczędności. Jestem wdzięczna za tego bloga. Schowałam wstyd do kieszeni i wprowadziłam zasady z bloga do swojego życia. Dziękuję też sama sobie za to, że przejrzałam na oczy 🙂
    Mieszkam w odgruzowanym z przydasiów mieszkaniu, mam opłacone na czas rachunki, jadam zdrowo i uprawiam sport, schudłam, zaoszczędziłam pieniądze na czarną godzinę i na wakacje, śpię spokojnie. Mnóstwo korzyści z jednego bloga. Dziękuję Marcin za to.

  107. Cześć Marcin,
    Dzięki za kolejny fajnie przygotowany materiał:>,
    Co do moich sposobów na oszczędności i wycięcie zbędnych kosztów to chyba nikogo nie zaskoczę, ale ze wszystkiego czego próbowałem prowadzenie budżetu domowego pozwoliło mi zaoszczędzić tylko w tym miesiącu 45% z mojej pensji. Wiem dzięki niemu na co przeznaczam najwięcej pieniędzy w danym miesiącu i na których kategoriach mam się najbardziej skupić i je uszczegółowić.
    Po bliższym przyjrzeniu się kategorii wydatków spożywczy zrezygnowałem z jedzenia słodyczy (ok. 95zł w miesiącu i zdrowe zęby), picie wody butelkowanej zostało zminimalizowane (55 zł w mojej kieszeni) woda w pracy jest za darmo a z filtrem węglowym nie ma problemu i z kranówką. W planach mam dalsze rozbudowywanie budżetu i generowanie oszczędności na poziomie 60-75%(rok pracy i 3 lata wolnego taka prosta matematyka a potrafi otworzyć oczy).
    Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że każdy jest z nas i inny mamy odmienne potrzeby, żeby dobrze się przyjrzeć gdzie wygenerujemy największe oszczędności i pozbędziemy się zbędnych kosztów moim zdaniem musimy sprawdzić budżet i go z czasem rozbudowywać

  108. Obok rachunków, najwięcej pieniędzy idzie na jedzenie i chemię – warto i na tym polu pomyśleć o oszczędnościach 🙂 U nas sprawdzonym sposobem jest robienie raz w tygodniu jadłospisu, na bazie którego robimy zakupy. Kupujemy rzeczy tylko z listy, przez co jesteśmy w stanie oszczędzić w skali miesiąca całkiem spore kwoty. Po pierwsze, planując posiłki zmniejszamy ryzyko jedzenia na mieście, czy trwonienia pieniędzy na żywieniowe zachcianki. Po drugie, chodząc częściej do sklepu spożywczego kupuje się siłą rzeczy więcej – stąd decyzja o kupowaniu raz w tygodniu. Po trzecie- robiąc jadłospis dbamy o swoje zdrowie, wygląd i czas. Nie stoimy w kolejkach, tylko zamawiamy przez internet, a jak wiadomo czas to pieniądz 😉

  109. Parę moich podpowiedzi:
    1. Gdy już podejdziesz do kasy, nie zapomnij wypowiedzieć jednego z pytań:
    – czy mogę dostać na to rabat?
    – w jaki sposób mogę obniżyć cenę zakupu?
    – czy mogę otrzymać dodatkowy egzemplarz jeżeli kupię X sztuk?
    – czy mogę dostać próbki (kosmetyków, perfum, …)
    2. Prowadzenie budżetu na takim poziomie szczegółowości, by mądrze kupować hurtowo (lub w hurtowni -> niższa cena lub dodatkowy rabat) te produkty, które i tak zostaną zużyte w ciągu miesiąca/roku
    3. ekodriving – Prowadzę dziennik tankowań i serwisowania już parę lat i wygląda to tak:
    – na oponach letnich udało mi się na jednym baku (65 litrów ON) zrobić blisko 1100km (na długiej, równej i monotonnej trasie i mocno przeciągając na “rezerwie”), to mój najlepszy wynik ale trudno osiągalny bo najczęściej wychodzi 900-1000km
    – na oponach zimowych nie udało mi się przebić przez 900km (najczęściej to 780-850km)
    – Mam też porównanie stylów jazdy – żona wyraźnie lubi się spieszyć, więc gdy to ona głównie jeździ autem w danym miesiącu, to wynik spada bliżej 750-800km na oponach letnich 🙁

  110. Dziekuje Ci Marcinie za ten artykul.
    Ja napisze tak : ”Dobry zwyczaj – pozyczaj”. Unikam kupowania rzeczy, ktore przydadza mi sie na jeden, gora dwa razy. Do takich zaliczam miedzy innymi wiertarke, drabine, torebke wizytowa w kolorze pudrowego rozu itp. Takie rzeczy pozyczam od znajomych – kolezanek i ich mezow. Sama rowniez pozyczam swoje urzadzenia takie jak wkretarka, przyczepka samochodowa, dmuchany materac, namiot czy wiele innych.
    Nie ma co zasmiecac swojego mieszkania rzeczami, ktore uzywane sa na tyle rzadko, ze nie zasluguja na przestrzen w naszych szafach czy garazach.
    Mysle, ze ludziom, ktorzy znaja sie od lat i ufaja sobie, pozyczanie takich sprzetow jest bardzo dobra metoda na oszczednosc i pieniedzy i miejsca.
    Pozdrawiam

    • Jeśli mówimy o szybkim „wycięciu” pewnych wydatków na rzecz oszczędności, polecam rezygnację z czytania prasy każdego rodzaju: dzienników, tygodników, miesięczników… przy analizie tego, ile miesięcznie wydajemy na takie przyjemności, może się okazać, iż w skali roku jesteśmy w stanie zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. W dobie internetu, większość czasopism ukazuje się w formie elektronicznej więc rezygnacja z czytania prasy w formie tradycyjnej (papierowej), nie oznacza rezygnacji całkowitej (przy tym, zwracam uwagę, że „gazety” w formie elektronicznej prenumeraty są dużo tańsze niż w formie tradycyjniej). Rezygnacja z prasy prócz korzyści finansowych, niesie za sobą kolejną, bardzo ważną wartość dodaną: oszczędność papieru i poszanowanie dla środowiska naturalnego.

  111. Zrób sobie “pranie mózgu”. Czytaj artykuły, blogi, oglądaj i słuchaj wystąpień, w których ludzie przekonują, że nie trzeba dużo kupować, by być szczęśliwym. Szukaj argumentów, przykładów, które Cię utwierdzą w tym przekonaniu.
    Odetnij się, na ile to możliwe, od reklam. Nie oglądaj katalogów Ikei, zdjęć ekspresów do kawy na instagramie, blogerki, która poleca nowy lakier do paznokci, “ekspertów” mody, którzy wiedzą, że Twoja kurtka jest już niemodna. Jesteśmy na co dzień bombardowani takimi przekazami i często nieświadomie im ulegamy.
    Poczytaj o trikach i metodach marketingowych. Zabaw się detektywa, popatrz krytycznie na supermarkety / sklepy, w których kupujesz, popatrz na kolory, oświetlenie, zobacz, jak w praktyce są stosowane różne triki. Na przykład popatrz na czekoladki przy kasie i pomyśl: znowu stawiają mi to przed nosem, żebym się nabrał, ale nie ze mną te numery!
    Krytykuj. Idź do sieciówki z ubraniami, obejrzyj dokładnie materiał, szwy, wykonanie, przeczytaj skład i pomyśl o tym, jak w letni dzień poci się skóra w poliestrze. Przelicz, ile kosztuje wytworzenie takiego ciucha i ile Ty miałbyś za to zapłacić.
    Pracuj nad swoim sposobem postrzegania rzeczywistości, aż w końcu odechce Ci się wydawania pieniędzy na wszystkie niepotrzebne, bzdurne rzeczy.

  112. Witam,

    Aktualnie żyję i pracuję w Anglii, mam więc świadomość, że niektóre pomysły na oszczędzanie niekoniecznie mogą pasować do polskiej rzeczywistości.
    Chcę się jednak podzielić naszymi sposobami na zaoszczędzenie kilku dodatkowych funtów – może komuś przebywającemu na emigracji przyda się ta wiedza.

    Ze względu na to, że często latamy do Polski i nie tylko, przy kupnie biletów korzystamy z aplikacji Skyscanner, za pomocą której można porównywać ceny lotów. Pozwala ona również na ustawienie powiadomień o zmianie ceny, więc kupujemy wtedy, kiedy jest najtaniej i oszczędzamy czas.

    Ponadto fajną rzeczą są różnego rodzaju kluby lojalnościowe w sieciach supermarketów. Zebrane punkty można wymienić na kupony, którymi można zapłacić za kolejne zakupy. Można również zaoszczędzone punkty wymienić na bilety do kina, wstępy do atrakcji turystycznych, pobyt w hotelach, a także np. opłacić przejazd pociągiem Eurostar. Ciekawą rzeczą jest to, że punkty np. w Tesco wymienia się w proporcji 1:3, czyli np. za punkty warte 1 funta otrzymujemy 3 funty do wykorzystania w danym miejscu, co pozwala zaoszczędzić spore sumy.

    Jeśli chodzi o atrakcje, takie jak np. Legoland, oceanaria lub inne parki rozrywki, to popularnym sposobem na zdobycie bezpłatnego biletu jest zakup np. pudełka płatków śniadaniowych, z którego wycina się kupon promocyjny. Często dostajemy wtedy bezpłatny bilet dla dorosłego, a płacimy tylko za dziecko.

    Wybierając się np. do restauracji korzystamy z aplikacji, która udostępnia kupony rabatowe, nawet do 40%.

    Jeśli idziemy do kina, to w dzień, w którym obowiązują promocyjne ceny. U nas jest to z reguły poniedziałek, gdzie cena biletu wynosi tylko £3.99, natomiast bilet w niedzielny poranek na film dla dzieci wynosi tylko £2.50 od osoby (normalna cena biletu zaczyna się od £6).

    Ponadto bardzo fajną rzeczą w Anglii (być może w Polsce też) jest to, że każdą zakupioną rzecz można zwrócić w przeciągu miesiąca od daty zakupu, bez podania przyczyny, jeśli np. zmieniliśmy zdanie lub nie spełnia naszych oczekiwań.

    Myślę, że znalazłoby się dużo więcej sposobów na oszczędzanie. Podaję tylko te, które moim zdaniem są najciekawsze i trochę się różnią od wymienionych w komentarzach powyżej.

    Jeśli te metody nie znajdą zastosowania w polskich realiach, to być może pomogą Polakom mieszkającym za granicą. Myślę, że Twój blog jest czytany również tutaj.

    Pozdrawiam

  113. Cześć Marcin i Drodzy Czytelnicy 🙂

    nie będzicie mieli łatwo przeczytać te wszystkie komentarze i wytypować zwycięzcę/zwyciężczynię 🙂

    Moje sposoby na wycinanie wydatków są dosyć proste:
    1. jako że mieszkam w bloku, zakręciłam grzejniki, bardzo lubię roczne rozliczenie. Administracja co roku dzwoni i upewnia się, czy licznik się nie popsuł. No, nie popsuł się 🙂 kilka stówek rocznie w kieszeni.

    2. elektryka w domu jest zrobiona w ten sposób, że jak mnie nie ma ponad 12 h dziennie, licznik stoi w miejscu. Włączona jest wyłącznie lodówka. Niższe rachunki za prąd też lubię.

    3. Wszelkie ładowarki odłączam z kontaktów, gdy komputer/telefon się naładują.

    4. Jako, że u mnie w domu najwięcej prądu bierze TV i czajnik, wodę gotuję i zalewam napój od razu (kiedyś zapominałam i tak grzałam wodę kilka razy w ciągu godziny nawet). TV wł jedynie gdy mam ochotę coś obejrzeć i odpocząć (uwielbiam dokumenty – polecam Planeta Ziemia).

    5. Zmywarkę uruchamiam, gdy jest zupełnie załadowana. Tabletki kupuję zawsze w promocji. Myję na trybie oszczędnym.

    6. Pranie robię, gdy uzbiera mi się masa ciuchów. Proszek i płyn do płukania zawsze kupuję w promocji.

    7. Wszelkie sprzęty w domu posiadam najwyższej klasy energetycznej. Raz a porządny sprzęt, na lata. Podczas wyboru cena jest dla mnie najmniej ważnym kryterium i świetnie się to u mnie sprawdza.

    8. Żarówki wymienione wszystkie na energooszczędne 🙂

    9. Nowy telefon? na pewno nie potrzebujecie, jeśli poprzedni wciąż działa. Wycinacie ten wydatek.

    10. Rachunek za telefon na 100zł? Zapomnijcie, dzwonicie do operatora, renegocjujecie abonament i voila, 75zł miesiecznie w kieszeni = 900zł rocznie leci na oszczędności

    11. TV/kablówka/internet? Polecam zostawić neta, reszta out! 600 w kieszeni, jeśli musisz mieć Netflixa, umówcie się ze znajomymi/rodziną na wspólny pakiet, to wciąż 444 w kieszeni rocznie.

    12. Koniecznie musisz kupić nowy ciuch, zastanów się 2x. Jeśli nadal potrzebujesz, sprzedaj coś czego już nie nosisz. Niektórzy też korzystają z lumpeksów/wymiany ciuchów w necie itp.

    13. Sprzedaj wszystko to czego nie potrzebujesz. Gromadzenie rzeczy w szafach to też koszt.

    14. Rower, spacer zamiast samochodu lub komunikacji miejskiej. Dla mnie to 900 zł rocznie.

    15. Wytnijcie wydatki na książki, o ile możecie (wciąż pewne pozycje warto mieć w domu i do nich wracać, ale kolejny kryminał czy romans na półce to już nie koniecznie) i skorzystajcie z bibliotek. Polecam blogi, podcasty, audiobooki. Są rewelacyjne.

    16. Woda w butelce, nie dziękuję. W pracy i domu mam filtr, a na drogę butelkę wielokrotnego użytku. Jakieś 1500 w kieszeni.

    17. Zadbajcie o odporność. Lepsze jedzenie, trochę sportu i comiesięczne wizyty u lekarzy a potem w aptece macie z głowy. Dla mnie to była co najmniej stówka co miesiąc. Teraz jakieś kilkadziesiąt groszy na imbir i kurkumę. Szacuje to na 1100zł rocznie oszczędności, plus 20% więcej do pensji, za brak chorobowego.

    18. Wytnijcie wydatki za wszelkie konta bankowe, one na prawdę mogą być darmowe w 100%.

    19. Potnijcie karty kredytowe po ich spłacie.

    20. Jak mięso, to od rzeźnika, zmiel w domu, przygotuj samodzielnie, podziel na porcje na kolejne obiady. Koszt mielonego z opakowania w markecie to 17zł/kg i chrząstki w pakiecie. Zmielone w domu 13zł i zdrowe zęby.

    21. Nie wydawajcie na reklamówki, szmacianka i plecak, a na co tygodniowych zakupach oszczędzacie jakieś 50zł rocznie.

    22. Jeśli koniecznie musisz coś kupić w necie, zapytaj znajomych czy czegoś nie potrzebują. Ja pytam w pracy i zawsze ktoś się znajduje na wspólną przesyłkę, lub darmową powyżej x kwoty zamówienia. i poszukaj cashbacku, kodów rabatowych. sprawdza się to w 80%. Zwroty cashback to nawet kilka procent, z kodów do -30%.

    23. Jeśli już w domu nie masz motywacji ćwiczyć zapytaj w pracy o karnet, zamów dopiero jak będziesz potrzebować. Koszt karnetów na siłowni to kosmiczna kasa. Dla mnie to ponad 1400zł rocznie.

    24. Kupujcie większe opakowania, jeśli mowa o chemii do domu. Ileż to jest kasy! Szampony w profesjonalnych sklepach fryzjerskich są 4x tańsze niż z popularnej sieci. zamiast 120zł na sam szampon rocznie wydaje na świetny i mega wydajny produkt 40zl.

    25. Zakupy spożywcze? Tylko z listą. świeżyzna co drugi dzień, tylko minimum potrzeb. Większe zakupy możesz zrobić raz na dwa tygodnie. Gotowanie w domu. Śniadanie w domu. Obiady można peklować w słoikach. Zamrozić. Nie kupujcie więcej niż potrzebujecie. Ja nie wyrzucam jedzenia praktycznie wcale. Ani na co dzień, ani po świętach. Absolutne minimum wystarczy. Na niewyrzucaniu jedzenia i odpowiednim planowaniu wydatków na jedzenie rocznie zaoszczędzam 10 tys zł. I wcale nie przymieram z głodu 🙂

    26. Negocjujcie ceny, wszędzie. Dostaniecie rabat nawet na skarpetki.

    27. Jeśli buty to tylko dobrej jakości zawsze na wyprzedażach. Na tych za 30-40 zł wychodzi się drożej. Przeliczyłam na sobie.

    28. Dla kobiet: paznokcie u kosmetyczki to komfort, ale nauczenie się, sprzęt niezbędny i wykonywanie go samodzielnie w domu to oszczędność czasu i pieniędzy oraz satysfakcja. Dla mnie to 1500zł rocznie.

    29. Te powyższe moje wyliczenia to jakieś ponad 20.000zł rocznie. Ale suma co? Też nie wierzyłam, dopóki sobie tego nie policzyłam. Ta kasa leci rok w rok na oszczędności. I cieszę się, że teraz mogę najpierw zapłacić sobie 🙂

    30. Nie warto oszczędzać na dobrym ubezpieczeniu na życie, na edukacji, emeryturze, dentyście, ew zabiegach lekarskich/badaniach . Profilaktyka zawsze będzie tańsza niż leczenie.

    To moje wypracowane punty, których trzymam się od kilku lat i które również szanuje i respektuje moja lepsza połowa 🙂 Uwierzcie mi, wcale nie czuję się ograniczona finansowo, wręcz przeciwnie w końcu mam poduszkę, w końcu mogę pojechać na upragnione wakacje, w końcu nie żyję od 10-tego do 10-tego, czuję się bezpiecznie, spokojnie, mogę mieć premium Spotify 🙂 mogę mieć premium dostęp do audiobooków. Mam na swój angielski, na kursy, na książki techniczne. Czuję, że jestem królową swoich finansów i jakby na to spojrzeć jeszcze bardziej optymistycznie, to całkiem dziana ze mnie babka 😉

    Takie racjonalne podsumowanie moich działań finansowych tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię. ps. tak, ja też kiedyś pożyczałam kasę od rodziny, bo brakowało.

    Polecam, da się! 🙂

    • Loniulka.

      Gratuluję zwycięstwa! Twoja lista obszerna i nawet podliczyłaś oszczędności.

      Jeśli mogę się do czegoś przyczepić 😉 to do punktu nr 1. Zakręcanie grzejników.
      Czy to fair, że za Twoje ciepło płacą sąsiedzi? Gdyby wszyscy Twoi sąsiedzi zastosowali się do tej porady,
      to miałabyś mróz w mieszkaniu. Uczciwszym rozwiązaniem jest montaż elektronicznych głowic
      termostatycznych, które utrzymują niższą temperaturę w nocy i gdy nie ma Cię w domu. Dzięki nim
      też mam nadpłaty co roku.

      Druga rzecz to suma oszczędności – nie widzę problemu by ją jeszcze podkręcić.
      Np. oszczędzamy na taksówkach – w moim przypadku niech będzie 20 tys. rocznie. Wyssane z palca.
      Albo: nie chodzę do fryzjera – 5200 zł w kieszeni. Naciągane? Oczywiście! Chociaż pewnie da się tyle wydać!
      Oszczędzam na tak wielu rzeczach, że nie da się tego rzetelnie podsumować. Bo zawsze można
      zawyżyć kwotę oszczędności. Rozumiem, że Twoje podliczenie ma za zadnie poprawić Ci humor
      i jeśli tak to super. 🙂 Ja wolę zerknąć ile faktycznie odłożyłem pieniędzy w ciągu roku.

      Na koniec dowcip o oszczędzaniu:
      Blondynka do męża:
      – Kochanie, przejechałam dziś trzy razy na czerwonym świetle i nie dostałam ani jednego mandatu.
      Za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze kupiłam sobie od razu nowe buty i torebkę.
      Pozdrawiam

      EREmita

      PS.: jeszcze do pkt. 24 – nie kupuję szamponów (a mam długie włosy). Mój rachunek za proszki
      do prania też od kilku lat wynosi okrągłe “0” złotych. Zarówno włosy jak i pranie mam czyste
      i pachnące świeżością. Koszt to spacer do lasu po składniki. Samo zdrowie.

  114. Bardzo mnie cieszy, że mamy wszyscy tyle pomysłów. Dołożę także coś od siebie.

    Kiedyś w książce „Beztroskie jedzenie. Dlaczego jemy więcej, niżbyśmy chcieli?” wyczytałem, że kupowanie dużych opakowań jest ryzykowne, bo zawsze zjemy więcej, wlejemy więcej płynu do zmywania, itd. Takie były wyniki badań, obserwacji i eksperymentów. Sprawdziłem na sobie i faktycznie to działa. Dlatego przelewam z dużych butelek do małych, przepakowuję z dużej paczki do małego pudełka, czy słoika. Poczucie, że jest czegoś mniej i może zaraz się skończyć, działa magicznie na mózg, który zaczyna się ograniczać.

    Zbieram z dziećmi makulaturę i od czasu do czasu jedziemy na rowerach do punktu skupu. Przy okazji mam ciekawą obserwację, że sprawdzone przeze mnie punkty skupu (Warszawa) w tzw. lepszych dzielnicach (Ursynów) mają niższe ceny za makulaturę (ale nie tylko), niż te w tzw. gorszych dzielnicach (Praga Północ, Targówek).

    Przestałem kupować książki na rzecz ich wypożyczania. Kiedyś potrafiłem w rok wydać na książki (fakt, głównie specjalistyczne) 3000-5000 zł.

    W ciągu 16 lat korzystania z telefonii komórkowej, używałem łącznie czterech aparatów. Nie mam potrzeby wymieniać ten sprzęt co chwila.

    Staram się naprawiać, zamiast kupować nowe. W ostatnim okresie szczególnie dumny byłem z samodzielnej naprawy płyty ceramicznej. Wymiana dwóch przepalonych spiral kosztowała mnie 180 zł, ale nie uległem namowom, żebym kupić nową kuchnię, najlepiej już indukcyjną. Co ciekawe, ostatnio znaleźliśmy na przydomowym śmietniku wystawiony identyczny model płyty ceramicznej. Sprawny! Mnie się przyda na pewno.

    Od lat mamy w domu tę samą lodówkę. Lodówkę bez zamrażalnika. Lodówka nadal działa i nikt nie ma zamiaru wymieniać jej na nowszy model reklamowany jako super oszczędna. I tutaj dwie obserwacje. Pierwsza to nie zawsze tego zamrażalnika potrzebujemy, więc na pewno zapłacimy mniej za prąd elektryczny. Robiłem pomiary i moja lodówka zużywa energii elektrycznej za około 60 zł rocznie. Druga sprawa, to nie trzeba ulegać reklamie, że nowe urządzenie, takie co ma dużą ilość plusów za literką A, jest bardziej oszczędne od tego, które mamy w domu. I znów pomogły mi kiedyś pomiary. Zużycie prądu przez starą lodówkę typu Polar, taką z małym zamrażalnikiem, było takie, że zakup nowej, w cenie około 1000 zł zwróciłby się po ponad 10 latach!

    Odłączam od gniazdek wszystkie urządzenia elektryczne, które nie potrzebują być podpięte. A zasilania potrzebuje praktycznie stale tylko lodówka. Dotyczy to także takich ukrytych “zużywaczy” prądu jak np. zasilacze oświetlenia 12V.

    Staram się używać jak najmniej urządzeń zasilanych bateryjnie. Dzieci dostają czasami w prezencie takie zabawki, więc staramy się edukować obdarowujących, że ciekawsze są zabawki z drewna, kartonu, czy hand made. Inna sprawa, że takie bateryjne zabawki często są praktycznie jednorazowe, albo zaprojektowane tak, że szybko przestają być funkcjonalne, bo baterie tracą moc.

    Domową chemię opieram na sodzie oczyszczonej, occie i boraksie. Właściwie tylko pranie, zmywanie w zmywarce, zmywanie ręczne odbywa się z użyciem chemii ze sklepu, bo np. orzechy piorące u nas się nie sprawdziły (uczulały najmłodszego członka rodziny). Aktualnie eksperymentuję też ze środkami domowej roboty do zmywarki, ale nie mam dobrych efektów.

    Unikam kupowania i używania takich przedmiotów, które zostały wyprodukowane, żeby je zaraz wyrzucić. Mam na myśli np. ręczniki papierowe, płatki kosmetyczne.

    Nie szukam oszczędności na jedzeniu (ma być zdrowe) a raczej na stylu życia (ma być oszczędny i uważny). Czyli nie jadam na mieście bez potrzeby, biorę przygotowane w domu jedzenie do pracy, zamiast iść na lunch, nie piję kawiarnianej kawy…

    Bardzo spodobała mi się tzw. zasada Pareto. Wzięła się z zarządzania m.in. czasem, ale mnie przemawia bardzo do wyobraźni jeden z przykładów, czyli: przez 80% czasu chodzimy w 20% ubrań jakie mamy w szafie. To skutecznie przemawia mi do wyobraźni, kiedy myślę o zakupach ubrań. A robię je obecnie właściwie wyłącznie na rynku wtórnym. Moja żona jeszcze bardziej pokochała second handy, ale jak sama zauważyła, ta miłość potrafi być kosztowna. Swego czasu potrafiła w ten sposób wydać w ciągu miesiąca około 300 zł. Owszem ubrani dzięki temu byli wszyscy, czyli rodzina 2+2, ale budżet domowy patrzył na to krzywo, nawet jeśli było to ok. 10% cen, jakie należałoby wydać w normalnym sklepie.

    Pozdrawiam

    • Juz sama zainspirowalam sie wieloma wpisami, niektore z powodzeniem stosuje od lat, a teraz chce dorzucic cos od siebie:
      1. Inwestycja w srodowisko i zdrowie – opakowania wielorazowe: torby na zakupy, pudelka na posilki, owijki na kanapki (zamiast folii aluminiowej czy torebek/papieru), bidony na wode z kranu + wykorzystywanie starych toreb na worki na smieci.
      2. Rezygnacja z cukru i wysoko przetworzonych produktow- mniej przepuszczonych pieniedzy na lakocie, wzrost odpornosci=mniej pieniedzy pozostawionych w aptekach (szczegolnie na nic niecwarte suplementy)
      3. Sprzedaz wszystkiego co zbedne, dobrze przy okazji zrobi naszej glowie 🙂
      4. Wspolne zakupy- najczesciej online, szczegolnie spozywcze, ze znajomymi w duzych zbiorczych opakowaniach (+ oszczednosc na kosztach przesylki i okazja do spotkania!). W ogole wspolne zakupy online to super sprawa, bo przy wiekszych ilosciach mozna dostac znizki
      5. Ograniczenie chemii gospodarczej na rzecz octu, sody, kwasku cytrynowego i okejkow eterycznych – taniej, zdrowiej i skuteczniej. A domowa chemia robi sie w oka mgnieniu i nie trzeba miec zadnych specjalnych zdolnosci do tego
      6. Korzystanie z biblioteki. Ksiazki kupuje dopiero po pierwszym przeczytaniu, jak wiem, ze bede do nich czesto wracac.
      7. Anulowanie platnych subskrypcji gazet etc
      8. Robienie listy prezentow dla siebie (by nie dostawac nieprzydatnychbrzeczy) i innych i kupowanie z wyprzedzeniem, jak jest dobra cena
      9. Korzystanie z darmowych akcji „wymiany ciuchow” – tylko trzeba pamietac, ze bierzemy to co jest dobre i faktycznie zamierzamy nosic, by sie nie zagracic przy okazji
      10. Uzywanie starych kalendarzy ksiazkiwych, 1stronnie zafrukowanych kartek, do robienua notatek, list zakupow (nie dajcie sie naciagnac na kupowanie 30 rodzajow notesikow….!)
      11. Nie oszczedzanie na jakosci (buty, sprzety, jedzenie). Tylko trzeba pamietac, ze jakksc nie zawsze idzie z najbardziej reklamieanymi markami z wygorowanymi cenami
      12. Ograniczenie platnych zajec dla dzieci na rzecz darmowych oraz domowa edukacja (jesli czujemy sie kompetentni). Czas spedzony z dzieckiem jest bezcenny!
      13. Wrzucacie reszty ze sklepu do skarbonki/ zalozenie programu na koncie, ktory tez po kazdej platnosci przelewa pieniadze na rachunek oszczedny
      14. Wysypianie sie – jsk jestesmy wypoczeci, to podejmujemy lepsze decyzje
      15. Uczciwa rozmowa ze soba (i partnerem jesli jest) o tym, czego potrzebujemy i nad czym chcemy pracowac w zakresie finansow. I zrobienie planu dzialania i jego wykonanie.

  115. Alfred Szklarski i przygody Tomka. Pamiętam z dzieciństwa jak Tato w przypływie “rozrzutności” kupił mi w trakcie wizyty w księgarni 2 tomy przygód Tomka, choć ustalił z Mamą ,że mamy kasę tylko na jeden:)

  116. Wszyscy podają super pomysły i z 99,99% się zgadzam.
    Napiszę zatem coś innego.

    Nie podam konkretnej kategorii produktu ani usług.

    Zachęcam do zmniejszenia presji / głodu zakupowego. Jak to zrobić?

    – lektura np. “No logo” Naomi Klein. Uświadomienie sobie jak nas robią w trąbę 🙂
    – wypisanie się z wszystkich newsletterów handlowych
    – wypisanie się z programów lojalnościowych chyba, że program naprawdę jest przy okazji (np. musicie tankować na konkretnej stacji i przy okazji zbieracie punkty. Wtedy ok, zostawcie kartę lojalnościową ale nigdy, ale to nigdy nie kupujcie czegoś tylko dlatego, że dają dodatkowe 10 pkt. 🙂 )
    – przestańcie rozmawiać z telemarketerami
    – nie zabierajcie do domu i nie oglądajcie gazetek reklamowych z marketów (pamiętam, że otrzeźwienie przyszło gdy kupiłem 3cią latareczkę LED :))
    – nie oglądajcie TV i nie słuchajcie radia z reklamami.
    – chodźcie do małych lokalnych kin gdzie nie ma miliona reklam, sklepów i osób z wielkimi torbami z zakupami
    – do sklepu chodźcie z listą zakupów
    – stosujcie zasadę np 3 dni; chcecie coś kupić impulsywnie? Dajcie sobie kilka dni na przemyślenie. Jeżeli nadal będziecie tego chcieli, kupcie.
    – starajcie się płacić gotówką
    – …

    Zauważycie, że po pewnym czasie pieniądze zaczną zostawać w portfelu. A włączenie bloku reklamowego w TV będzie dla Was szokiem jak napicie się Coli po kilku miesiącach odwyku. Czuć jakie to słodkie. A w przypadku reklam: widać jakie to głupie 🙂

  117. 10. Hobby – szukanie kompanów do wspólnej pasji

    Ja zaczęłam wspinać się przez znajomych, najpierw na ścianie, a potem pojechałam w skały. Okazało się, że moi znajomi mają potrzebny sprzęt do wspinania się, a ja mogę pożyczać. Na początku nie kupiłam butow do wspinania, bo nie byłam przekonana, czy odnajde się w tym. Później chodziłam na ściankę i już zdecydowałam, że pojadę z nimi w skały na dwa tygodnie do Grecji. Wtedy zakupiłam buty, oczywiście przymierzajac w sklepie, a kupując je online taniej o 100 zł. Co do wyjazdu: Okazało się, że bilety lotnicze kosztowały ok. 240 zl. Na miejscu wzięliśmy domki, które przy podziale na 8 osób wychodziły bardzo korzystnie. I wypożyczenie auta i opłaty za paliwo wyszły relatywnie nisko. Wydałam na wyjazd ok. 2 200 zł. Na taki wyjazd z jakimś biurem podróży musiałabym liczyć o wiele większy budżet. Moi znajomi pozyczali mi własny sprzęt do wspinania, a ja mogłam odwdzięczyć się przygotowaniem wspólnego posiłku.

    Poza tym jak ma znajomych co uprawiają podobna dyscyplinę to zawsze można razem jechać na jakieś zawody, wynająć nocleg itp. Koszty będę niższe.
    Poza tym podpowiadają o jakiś darmowych wydarzeniach lub razem zachęcają do aktywności.

  118. Punkt ode mnie – zrobić listę leków, które są w domu i przed zakupem nowych sprawdzić, czy już tych nie ma. Przy dzieciach i dla siebie samego i dla dzieci gromadzi się sporo leków, których kupuje się dużo jak coś boli. Nie raz każdy na pewno spotkał się z sytuacją, że kupił coś, co było w domu ledwo napoczęte albo w ogóle jeszcze zafoliowane. Polecam spisać wszystko z datami ważności i wtedy mamy Excela czarno na białym, bez szukania w pośpiechu w pięciu pudełkach.

  119. Cześć! – mówię to zarówno do Marcina, jak i do Was – pozostali Czytelnicy bloga (mam nadzieję, że ktoś dobrnie do tego komentarza i z niego skorzysta). Ale do rzeczy – gdyby treść punktu 10 zależała ode mnie, to napisałabym – w uzasadnionych przypadkach nie wahaj się reklamować wadliwych rzeczy.

    Mimo że mój „patent” nie dotyczy bezpośrednio ograniczania wydatków, może istotnie wpłynąć na zwiększenie ilości gotówki w portfelu. Chodzi mi o korzystanie z rękojmi, czyli prawa, które przysługuje wszystkim konsumentom (osobom fizycznym) w przypadku niezgodności sprzedanej rzeczy z umową, zazwyczaj w ciągu 2 lat od daty sprzedaży. Sama dość często korzystam z tego prawa, nie tylko w odniesieniu do ubrań czy butów, ale także innych rzeczy (płytek ceramicznych, urządzeń RTV, itp.).

    Znajomość przepisów prawnych z tego zakresu oraz odpowiednio złożona reklamacja, poparta właściwymi argumentami (przede wszystkim udowodnieniem, że wada rzeczy nie powstała z winy kupującego), pozwala odzyskać niekiedy znaczne kwoty. Czasem potrzebny jest dodatkowo upór, bo sprzedający nierzadko z automatu odrzucają pierwsze reklamacje, licząc, że konsument da sobie spokój. W takich przypadkach warto jest składać odwołania. Przykład z życia: kupiłam markowe trampki za ok. 300 zł. Po ok. pół roku i maksymalnie kilku założeniach w jednym z butów pękła podeszwa. Złożyłam reklamację. Pierwsza została odrzucona. Napisałam odwołanie i… udało się. Zgodnie z życzeniem otrzymałam nową parę, która służy mi już prawie dwa lata.

    Można spytać – gdzie oszczędność? Rzeczywiście fizycznie nie otrzymałam zwrotu gotówki, ale gdybym nie złożyła reklamacji, byłabym zmuszona kupić nowe buty i wydać na nie dodatkowe pieniądze. W tym konkretnym przypadku miałam podwójne szczęście – buty w chwili decyzji sprzedawcy o uznaniu mojej reklamacji miały obniżoną cenę, więc oprócz nowej pary otrzymałam również zwrot kwoty, która stanowiła różnicę w cenie między datą zakupu a datą uznania reklamacji (ok. 30 zł).

    Podsumowując, bardzo zachęcam wszystkich do składania UZASADNIONYCH reklamacji (nie dotyczy to sytuacji, gdy sami zepsuliście daną rzecz). Naprawdę można wyjść na tym korzystnie finansowo, szczególnie w odniesieniu do towarów, za które zapłaciliśmy dużo (tym bardziej, że one bez problemu powinny przetrwać dwa lata normalnego użytkowania).

    Moje wskazówki, wynikające z kilku lat doświadczeń:
    1. warto zapoznać się z podstawowymi przepisami z tego zakresu – można je znaleźć w Kodeksie cywilnym (od art. 556 do art. 576) lub na stronach rzeczników konsumentów/ stronie UOKiK (często są tam przedstawione w sposób bardziej przystępny),
    2. należy rozróżniać rękojmię i gwarancję – nie każda rzecz podlega gwarancji, ale każda podlega rękojmi (nawet jeżeli sprzedawca twierdzi inaczej – spotkałam się z takim podejściem w przypadku reklamacji skórzanego paska), zawsze trzeba więc sprawdzić, na jakiej podstawie bardziej opłaca nam się złożyć reklamację,
    3. do złożenia reklamacji nie jest konieczne posiadanie paragonu, a jedynie stosownego dowodu zakupu, np. potwierdzenia transakcji kartą – dowód ten musi wskazywać na zakup towaru w konkretnym miejscu (np. sklepie) za określoną cenę,
    4. warto pilnować terminów – w przypadku braku odpowiedzi ze strony sprzedawcy w ciągu 14 dni kalendarzowych od dnia złożenia reklamacji, reklamację uznaje się za zasadną (po upływie tego terminu sprzedawca nie może odmówić spełnienia żądania), ale dotyczy to tylko przypadków, gdy żądaniem reklamacyjnym klienta była naprawa lub wymiana towaru na nowy – jeśli wnioskowaliście wyłącznie o zwrot pieniędzy, powyższa zasada nie ma zastosowania,
    5. m.in. w związku z tym uważam, że warto jest zwykle najpierw wnioskować o naprawę lub wymianę, nie o zwrot pieniędzy – jest to ważne także z „psychologicznego” punktu widzenia – jeśli sprzedawca widzi, że klient składa reklamację i od razu żąda zwrotu pieniędzy, może pomyśleć, że chce go „naciągnąć”; natomiast jeżeli zawnioskujecie o naprawę lub wymianę i nie będą one możliwe, a reklamacja zostanie uznana, sprzedawca sam zaproponuje zwrot pieniędzy,
    6. warto korzystać z pomocy rzeczników konsumentów, mogą naprawdę pomóc (czasem, choć coraz rzadziej, samo wspomnienie o rzeczniku może załatwić sprawę),
    7. i jeszcze jedno – przed złożeniem reklamacji lub odwołania warto zastanowić się, czy dana rzecz warta jest wysiłku i czasu poświęconego na jej ewentualną reklamację, zwłaszcza przy zakupie towaru o bardzo małej wartości (np. zabawki za 10 zł kupionej w kiosku).

    P.S. nie jestem prawnikiem, piszę jedynie na podstawie własnych doświadczeń, więc z góry przepraszam za ewentualne nieścisłości, np. wynikające z niestosowania specjalistycznego słownictwa. Wydaje mi się jednak, że powyższe wskazówki mogą być pomocne – stosuję się do nich od kilku lat i w większości przypadków udało mi się naprawić/wymienić wadliwe rzeczy lub uzyskać zwrot gotówki. Do reklamacji zachęcam (coraz skuteczniej) i rodzinę, i znajomych, a dzisiaj próbuję zachęcić także Was.

    Łudzę się także, choć może to naiwne podejście, że gdyby ludzie zaczęli reklamować rzeczy na większą skalę, mogłoby to wpłynąć na polepszenie jakości produktów. A na tym skorzystaliby i konsumenci, i co ważne – środowisko przyrodnicze (np. ludzie nie musieliby tak często kupować i wyrzucać rzeczy). Nie musimy godzić się na bylejakość 🙂

    Osobiście uważam, że część firm bazuje na „lenistwie” kupujących – skoro nikt (lub prawie nikt) nie składa reklamacji, to po co produkować rzeczy lepszej jakości? Myślę jednak, że nie tylko mnie denerwuje, gdy kupione za 200-300 zł buty rozklejają się po pół roku. Reklamujmy więc (z głową)!

    • OJ zdecydowanie TAK!

      Mam wrazenie, ze slowo reklamacja wywoluje juz u moich znajoych i rodziny dreszcze na skorze. Bardzo nie lubia reklamowac, wiec za kazdym razem jak na cos narzekaja, pytam ich o:
      1. kiedy dana rzecz kupili,
      2. i czy poszli zareklamowac 🙂

      po 6 latach marudzenia wszystkim, wkoncu widze progress. Moja Mamcia odwazyla sie nawet pojsc do salonu i oddac telefon, bo sprzedawca ja wprowadzil w blad. To mi sie bardzo podobalo, bo jeszcze kilka lat temu, nie wiedzialaby ze ma takie prawa 🙂

      Poza tym reklamacje spoznionych lotow, dodatkowych oplat na pkp (gdy w okienku nie dalo sie kupic biletu a konduktor w pociagu doliczyl) rowniez mozna zareklamowac.

      i bardzo to lubie 🙂

    • Beata,

      bardzo fajny wpis. Uświadomiłam sobie, że ja bardzo rzadko korzystam z gwarancji. W ogólne nie mam nawyku zatrzymywania paragonów na dłużej. Chyba, że kupuję coś naprawdę drogiego. Czytając Twój komentarz przyszła mi jeszcze jedna kwestia do głowy, o której zapomniałam wspomnieć wcześniej. Od wielu lat mam zwyczaj bardzo dokładnego czytania opisu produktów, które kupuję i co najważniejsze nie ograniczam się tylko i wyłącznie do opisów polskojęzycznych. Okazuje się, że opisy te potrafią się od siebie różnic diametrialnie np. co do parametrów danego produktu. Takie nieścisłości ZAWSZE wykorzystuję w negocjacjach ceny o ile nadal jestem zainteresowana kupnem produktu. Jako ciekawostkę podam konkretne przykład:

      1. Dawno temu, będąc jeszcze na studiach szukałam nowych głośników do komputera stacjonarnego. Zakupów dokonywałam zagranicą. Czytając opis głośników w języku niemieckim i hiszpańskim – zauważyłam, że są rozbiezności co do parametrów / mocy głośników. Pamietam, że sprzedawca był moim odkryciem mocno zaskoczony. Poniewaz nie był w stanie odpowiedziec na pytanie, które parametry są właściwe – zgodził się na obniżkę ceny. Już w tej chwili nie pamietam ile zyskałam, ale to mnie nauczyło dokładnego studiowania etykiet.

      2. Urządzając pierwsze własne mieszkanie, oczywiście rozpustnie i na bogato (to były czas przed prowadzeniem budżetu domowego) – zamówiłam dosyć drogą lampę, która miała do nas przyjechać z Włoch. Już po złożeniu zamówienia w polskim sklepie internetowym, zaczęłam sprawdzać ceny w niemieckich sklepach wysyłkowych. Ku mojemu zdziwieniu, ta sama lampa w niemieckim sklepie miała w opisie średnicę mniejszą o 9 cm. Skontaktowałam się z “moim” sklepem i poprosiłam o wyjaśnienie, które parametry są właściwie. Pani odpowiedziała mi arogancko, że nie interesują jej żadne informacje z jakiś tam niemieckich sklepów – tylko informacje od producenta. Poprosiłam więc, aby się upewniła czy dane na ich stronie pokrywają się z informacjami od producenta. Okazało się, że w opisie produktu był błąd. Powiedziano mi też (już zupełnie innym tonem), że ten produkt jest w ofercie od 2 lat i przez całe dwa lata nikt nie zauważył błędu !!! Uprzejmie poinformowałam pania, że pozostanę przy zakupie, jeśli otrzymam 9% zniżki, za brakujące centymetry plus 1% procent za moje rozczarowanie :))) z perspektywy czasu uważam, że rozczarowanie wyceniłam za nisko 😉

      3. Trzeci przykład to będzie prawdziwa perełka. Będąc jeszcze w szkole średniej, kupiłam w księgarni lekturę. Próbowałam sobie przypomniec (na potrzebę tego postu) jaka to była lektura, ale niestety nie pamietam. W każdym razie przeczytałam ją od początku do końca. I po skończeniu miałam wrażenie, że ta książka jakoś dziwnie się kończy. Wróciłam więc z nią do księgarni, pytajac czy to na pewno jest wszystko 🙂 i czy nie ma drugiej części. Po pierwsze okazało się, że rzeczywiście była to tylko połowa; po drugie sprzedawczyni ze ździwieniem poinformowała mnie, że zawsze obie części są sprzedawane razem i to dziwne, że sprzedano mi tylko jedną; a po trzecie dopiero moja wizyta uświadomiała kierowniczce sklepu, że oni w ogóle nie posiadają drugiej części i bład został popełniony na linii wydawnictwo – sklep. Poproszono mnie o zwrócenie tej I części, mimo, że już ja przeczytałam i oddano mi pieniądze.

      Tak więc reklamujmy wadliwe produkty i negocjujmy ceny, jeśli jest ku temu okazji lub powód!

  120. Zainteresuj się minimalizmem – Czyste otoczenie to tez czysta głowa, a naprawdę nie potrzebujemy wielu rzeczy, żeby byc szczęsliwym i żyć na dobrym poziomie. Wiem, że nie jest łatwo, bo marketingowcy ciężko pracują nad tym, żeby zachęcić nas do kupna kolejnych ‘niezbędnych’ rzeczy, ale zasada powinna być prosta – kupuj to, czego potrzebujesz. Naprawdę wymyślne sprzęty kuchenne czy 30 par kolczyków nie wpłyną znacząco na jakość Twojego życia.
    Nie bądź sezonowcem – sprawdź się zanim kupisz nowy gadżet. Sport to coś wspaniałego, sama biegam i zachęcam do odnalezienia swojej dyscypliny, ale pamiętaj, do rozpoczecia biegania nie potrzebujesz pulsometru za 500 zł i 15 par modnych leginsów. Niestety wiele osób od tego zaczyna swoją ‘przygodę’ ze sportem, kupuje modne ubrania, czyta o technice biegu, pyta na forach o najlepszy pulsometr i w tym wszytskim zapomina wyjść na dwór, żeby zacząć swoje pierwsze kilometry 🙂 Nie inwestuj więc w sport póki nie udowodnisz sobie, że Twoja przygoda potrwa dłużej niż standardowe postanowienie noworoczne;) Dotyczy to oczywiście również innych pasji typu gotowanie, szycie itp.
    Zamawiaj prezenty u bliskich – jak już odkryjesz minimalizm to zdasz sobię sprawę, że zamiast nowego kubka, naszyjnika czy niekoniecznie trafionego kremu, w ramach prezentu urodzinowego, lepiej dostać coś czego faktycznie potrzebujesz. Rób więc sobie regularnie listę rzeczy których potrzebujesz oraz rzeczy, które niedługo się kończą i informuj bliskich, że mogą Ci to podarować w ramach prezentu na najbliższą okazję. Ja dzięki temu używam dobrych, dość drogich kosmetyków, a sama nie wydaję na nie zbyt wiele 🙂
    I najważniejszy punkt zacznę od słów, które pojawiły się w moim ulubionym filmie:) “We buy things we don’t need with money we don’t have to impress people we don’t like.” – nie popełniaj tego błędu, nie próbuj zaimponować innym rzeczami, które tak naprawdę niewiele znaczą. Pracuj nad swoją pewnością siebie, nad sobą, rozwojem, żebyś nie musiał uzupełniać swoich braków nowymi gadżetami, które rzekomo mają pokazać jak bardzo warościową osobą jesteś 🙂

  121. Jeden z większych wydatków jakie Panie ponoszą ostatnimi czasy to robienie paznokci w salonach urody. Jak wynika z moich obserwacji mało kto samemu robi manicure i pedicure – a przecież to takie proste. W stolity zrobienie pazokci u rąk tylko to koszt ok 100-150 PLN. Dlatego ja od zawsze robie je sama w domu. To oszczędność nie tylko na kosmetyczne ale czasu i kosztów dojazdu do salonu. Polecam

  122. Przede wszystkim rezygnacja z abonamentów typu Netflix, serwisów do streamingu muzyki itd… w miesiące, w których nie będziemy z nich korzystać zawsze można włączyć wtedy kiedy jest potrzeba.

    Ja np. aktywuję netflixa kiedy chcę faktycznie coś obejrzeć i w okresie, w którym wiem, że będzie czas na tego rodzaju rozrywkę.

    Druga sprawa: ograniczyć wychodzenie do sklepu i robienie zakupów przez Internet. Nie kupujemy wtedy żadnych rzeczy “przy okazji” tylko wtedy kiedy mamy faktycznie potrzebę.

    Trzecia sprawa: negocjować (i też najlepiej przez Internet) abonamenty za telefon i Internet. Dwa lata temu zmniejszyłem koszty za telefon z 49 zł netto do 29 tylko dlatego że przestudiowałem dokładnie warunki umowy i zrezygnowałem z opcji które nie są mi potrzebne. Koszt za Internet zmniejszyłem z 119 zł do 60 zł (zmiana technologii ze stacjonarnego Internetu który był w pakiecie z telefonem, z którego i tak nikt nie korzystał na LTE) Dwie proste decyzje zaoszczędziły mi 960 zł netto rocznie. To naprawdę fajna suma, która wzięła się praktycznie znikąd.

  123. Dodałabym do listy:
    Wybierz sport, który nie wymaga comiesięcznego karnetu.
    Zakupy typu chemia rób raz w miesiącu, według listy, co się kończy/skończyło.
    Zaplanuj jadłospis i kupuj tylko to, co potrzebne do jedzenia.

    No i…. bądź dla siebie dobry. Nie wymagaj za dużo od razu. 😉

  124. 10. Zużywaj do końca, zanim kupisz nowe: kosmetyki, chemię gospodarczą czy nawet produkty spożywcze. Z doświadczenia wiem, że ostatnie 10 % produktu zużywa się 100 razy wolniej :D. Dozuj detergenty zgodnie z zaleceniami producenta – jeśli wystarczy pół nakrętki płynu do prania, to 3/4 lepiej nie wypierze. Szukaj alternatywnych sposobów na wykorzystanie kosmetyków, np. nielubiana odżywka do włosów dobrze się sprawdzi jako pianka do golenia, ręce można smarować nietrafionym kremem do twarzy itp.

  125. Ja zawsze mam przy sobie swój kubek termiczny. Oszczędzam dzięki temu na kawie i innych napojach kupowanych na mieście. Dodatkowo odsprzedaje swoje ciuchy, w których nie chodziłam ok. roku to fajna opcja na oszczędność pieniędzy i miejsca w domu. Do pracy tylko rower, dla zdrowotności i oszczędności.

  126. Stosuję wszystkie 9 porad już od dawna! Do tego warto dołączyć pojawiającą się już w komentarzach poradę z chemią domową i zakupy spożywcze według listy. Ja robię swoją tak: produkty typu pieczywo, warzywa, nabiał kupuję tylko na dziś i na jutro, żadnych zapasów, a rzeczy typu mąka, kasze, i inne z dłuższym terminem przydatności w promocyjnych cenach na 2-3 tygodnie.

    A przekornie dodałaby na czym nie warto oszczędzać 🙂
    1. Mieszkanie wspólnie z rodzicami lub nie daj Boże z byłym partnerem, bo taniej…Lepiej oszczędzić sobie nerwów, zachować dobre relacje i przeprowadzić się na swoje.
    2.Ubezpieczenie mieszkania. Wybierajmy takie jakie naprawdę jest nam potrzebne, wraz z OC i ubezpieczeniem wyposażenia jeśli ma sporą wartość.
    3. Ubezpieczenie na życie, szczególnie jeśli mamy zobowiązania do spłacenia na przykład kredyt hipoteczny, albo rodzinę na utrzymaniu. Przekonałam się o tym niedawno, kiedy wisiała nade mną groźba poważnej choroby. Na szczęście mój kredyt hipoteczny jest ubezpieczony. Okazało się, że ze zdrowiem wszystko ok, ale ubezpieczenie kontynuuję.

  127. Oszczędzam na energii, korzystając z II taryfy (korzystam w weekendy i codziennie od 14.00 do 16.00). Pranie, duże porządki robię w sobotę. W weekend ładuję wszystkie urządzenia. Nie trzymam urządzeń podłączonych do prądu na tzw. stand by. Ustawiłam lodówkę (główny pożeracz prądu w moim mieszkaniu) w taki sposób, aby obniżyć zużycie prądu. W czajniku elektrycznym gotuję tylko tyle wody, ile potrzebuję w danej chwili – bez nadwyżek. Korzystam z żarówek energooszczędnych. Gaszę światło, kiedy wychodzę z pomieszczenia. Minimalizuję użycie elektrycznego piecyka i mikrofali – jeśli mogę coś ugotować lub podgrzać na kuchence gazowej – robię to. Korzystam z licznika pre-paid na prąd. Dzięki temu mam możliwość wykupienia tańszego prądu na zapas, kiedy słyszę o podwyżkach prądu. Prąd w II taryfie jest około 3x tańszy. Dokładnie tego nie przeliczyłam z kalkulatorem w ręku, ale są to duże oszczędności w skali miesiąca.

  128. 10. Ogranicz kupowanie zabawek dla dzieci

    Dzieci potrfią przy kazdej okazji “naciągnąć” rodziców na nowa zabawkę. Są przecież w tym mistrzami. Aby ograniczyć kupowanie milionowej zabawki, wprowadzilam zasadę “jak chcesz zabawke to ją sobie skonstruuj”. W pokoju dzieci stoi karton z materialami kreatywnymi (kartony i opakowania srednie, male, malutnie; umyte platikowe butelki i rurki, gazety, bibuły, kolorowe papiery, kleje, tasmy itp.). Gdy moje dzieci pragną nowy samochodzik to go sobie tworzą. Początki były trudne, bo w dziecięcych glówkach był brak pomysłów jak to zrobić, ale kilka inspiracji odblokowało ich kreatywność. Obecnie po pół roku wdrażania tej zasady powstaje kilka projektów w tygodniu. Są to najlepsze zabawki. Nawet te, których żywotność to jeden dzień. Podsumowując zyski to jest ich trzy. Pierwszy to radość z obserwowania ich dziecięcej kreatywności i zaradności, a drugi to zysk dla srodowiska. Trzeci to zysk finansowy z zaoszczędzonych pieniędzy, których nie wydaliśmy na milionowa zabawkę.

  129. 1) Bardzo chciałabym dojeżdżać do pracy komunikacją miejską i nie martwić się o miejsca parkingowe czy opłaty związane z jazdą autem, ale niestety w mojej pracy związanej z podróżowaniem po całym Górnym Śląsku i pracą na akord, niestety nie ma to racji bytu. Kupując samochód, wybrałam taki, który ma instalację gazową (są trochę droższe, ale warto poszukać odpowiedniego jeśli ktoś codziennie pokonuje sporo kilometrów) – oszczędności są ogromne, nawet trzy razy więcej km przejadę w miesiącu za tą samą kwotę. Ekonomiczna jazda, o której już tu była mowa, to dobre rozwiązanie – jeśli nie wierzycie, przypomnijcie sobie jak często auto, którego kierowca na zmianę gwałtownie przyspiesza i hamuje, po chwili stoi na tych samych światłach, do których spokojnie dojeżdżacie. On wbija “jedynkę” i rusza. Tymczasem przy eco-drivingu często wystarczy redukcja do “dwójki” i można śmigać dalej, bez szarpania i zbędnego zatrzymywania się 🙂

    2) Sporo można zaoszczędzić na chemii i kosmetykach. Z fusów po kawie, śmietany i cynamonu robię świetny peeling do ciała (jest lepszy, niż najlepsze peelingi sklepowe – jedynie, co ważne, trzeba go trzymać w lodówce). A z sody oczyszczonej, kwasku cytynowego i olejków eterycznych – kostki do toalet. Wiele osób się z tego śmieje do czasu i pyta “po co?”. Po pierwsze, nie mam ochoty przepłacać na “markowe” kostki. Po drugie, nie widzę potrzeby inwestowania w kolejne góry plastiku, które są nieodłącznym elementem sklepowych kostek. Po trzecie, jak macie dzieci to świetna forma zabawy – składniki typu soda i kwasek są bezpieczne dla maluchów, a upychanie zmieszanej papki w silikonowych foremkach na lód to ogromna frajda 🙂

    3) Długo nie potrafiłam się zmusić, żeby wreszcie zapisać się na siłownię. Mało czasu to jedno (jak ktoś chce, to umówmy się – ZAWSZE GO ZNAJDZIE na ważne sprawy). Ale w głębi ducha żal mi było pieniążków na karnet. Zawsze sobie mówiłam “będzie ciepło, to będę korzystać z siłowni plenerowych, są darmowe” albo “pobiegam, to za darmo”, albo “idą ciepłe dni, wrócą rowery miejskie, to pojeżdżę”. I co? I zawsze byłam zbyt zmęczona, żeby korzystać z tego regularnie. Bo to super pomysły, ale moim zdaniem jako uzupełnienie regularnych treningów. W końcu zapisałam się na siłownię (od razu na rok, żeby nie móc odpuścić, a w ten sposób cena jest najlepsza :D) i wiecie co? Po pierwsze, świetnie się czuję. Po drugie, lepiej jestem zorganizowana, bo jak chcę iść na zajęcia grupowe, to MUSZĘ tak zorganizować sobie czas, żeby zdążyć 😉 Po trzecie, zmniejszyło się zużycie wody 😀 Często biorę prysznic po męczących zajęciach na siłowni, za to w domu częściej pracuje pralka, ale i tak jestem z tym na plus 🙂

    4) Uważam na promocje. Kupuję w wielu sklepach, przeglądam etykietki (początkowo dużo to zajmuje, z czasem to drobnostka, bo po prostu już wiemy, które produkty są dobre, a które lepiej omijać). Są sklepy, które ogłaszają “PROMOCJĘ” na produkty, które w regularnej cenie są tańsze w innym sklepie. Chodzę do wielu, więc znam ich ceny 🙂 to nic trudnego, wchodzi w nawyk. Przy okazji przestałam się wzbraniać przed kupowaniem najtańszych produktów oznaczonych logo sklepu typu “wyprodukowano dla tesco” albo “dla auchan” (paradoksalnie mają lepszy skład, niż niejeden drogi produkt znanej marki).

    5) Sporo czytam, ale ograniczyłam kupowanie książek. Korzystam z bibliotek. A kiedy kupuję jakąś książkę, to od razu robię jej zdjęcie i wysyłam do grupy znajomych, z którymi mamy podobne gusta książkowe – na zasadzie “tę książkę już mamy, nie kupujcie jej” i później po kolei dana pozycja “wędruje” po wszystkich znajomych 🙂 Te przeczytane zamierzam wkrótce wrzucić na grupy w stylu “sprzedam/kupię/oddam/zamienię”, może ktoś z nich skorzysta 🙂

    6) Często muszę korzystać z laptopa w ciągu dnia, a bateria niestety ma swój ograniczony czas działania. Dlatego knajpy, w których coś jem albo piję, wybieram “szlakiem kontaktów” 😀 piję kawę i jednocześnie ładuję laptopa/telefon. Niby niewiele, a zawsze coś.

  130. Zakupy vintage to moje rozwiązanie zbytnich wydatków na ubrania – po co aż tyle posiadać, skoro nawet nie chodzimy w tych wszystkich ubraniach…

  131. Cześć! jestem Ci bardzo wdzięczna zarówno za wpis, ale także za sprowokowanie tylu wspaniałych komentarzy 🙂 część z nich na pewno wprowadzę w życie w najbliższym czasie.
    A oto kilka z moich sposobów na oszczędzanie:
    1. paliwo na stacji benzynowej tankuje we wtorki i piatki, wtedy jest kilka groszy taniej na litrze 🙂
    2. zmieniłam taryfę na nocną i weekendową. z racji tego, że w dzień jesteśmy w pracy i korzystamy głównie z prąd taryfowego płacimy znacznie mniej. włączam pralke i zmywarkę w czasie trwania taryfy.
    3. wodę piję przefiltrowaną z kranu, mam butelkę z filtrem zawsze przy sobie i często korzystam z kubka termicznego na kawę.
    4. menu i zakupy raz w tygodniu – jajka i warzywa dostajemy od rodziców
    5. ograniczenie slodyczy – około 10% moich rachunków spożywczych przeznaczałam na zachcianki typu słodycze, słone przekąski.
    6. pizza “czyszczenie lodowki” – nie lubię marnować jedzenia, w związku z tym przed zakupami jest pizza z rzeczy, które zalegają w lodówce, a wiem, że nikt ich nie zje, np. pół pomidora, podwiędła papryka, resztka fety.
    7. zmywarka – dla mnie oszczędność wody (ok 20 zł na rachunku) i czasu, który przeznaczam na zabawę z córką.
    8. obiad kupuję w pracy, dzięki dofinansowaniu obiad kosztuje mnie 3-4 zl.
    9. wg mnie bardzo ważny punkt – palenie, przestałam palić, co mocno podbudowało i budżet i zdrowie. pamiętajcie! bogaci ludzie nie palą 😉

Odpowiedz

Top
MENU