Pierwsza „działka” za darmo! Skusiłem się na chwilówkę

81

Około 20 minut. Tyle potrzebowałem czasu, aby na moim koncie pojawił się okrągły 1000 zł. Bez wychodzenia z domu, przez internet, bez żadnych zaświadczeń. Po prostu raj! Wprawdzie kończąc ten artykuł miałem lekkie mdłości, ale… Czego nie robi się dla finansowej edukacji? 🙂

Świat jest piękny!

Już dawno nie czułem się tak dobrze. Przemierzałem ulice Warszawy żwawym krokiem, uśmiechając się do siebie z zadowoleniem. Nawet szare chodniki, pełne petów i psich kup – jak to po zimie – wydawały się mniej brzydkie. A może tylko mi się wydawało? Przed chwilą bez wysiłku wzbogaciłem się o okrągły 1000 zł i moje myśli krążyły wokół tego, na co je wydam. Rozmarzyłem się. Super weekend z rodziną? Nowy telewizor? A może wygodniejsza kanapa? Tak, ta stara nie pasuje do dywanu, który jakiś czas temu kupiła żona. Ludzie przyglądali mi się dziwnie. Pewnie nie pasowałem do smutnego, zmęczonego tłumu, który szeroką rzeką wylewał się na chodniki. Byłem szczęśliwy. Właśnie zaciągnąłem swoją pierwszą chwilówkę.

Znasz mnie. Uważam, że zadłużanie się jest głupie i mówię o tym głośno. Być może pomyślałeś więc, że ściemniam. To jednak prawda. Zaciągnąłem pierwszą chwilówkę, by wejść w buty człowieka skuszonego widmem łatwej pożyczki i zobaczyć, dokąd to prowadzi.

Wypełniając internetowy wniosek o chwilówkę musiałem wybrać cel pożyczania pieniędzy. Bez chwili wahania wybrałem: „Edukacja”. I właśnie tak potraktuj tę przygodę…

Pierwsza działka gratis, a później będzie jeszcze fajniej

Być może pamiętasz te umoralniające lekcje, podczas których pokazywano Ci obrazki dealerów narkotykowych i przestrzegano przed zgubnym wpływem środków odurzających. Pod koniec studiów we Wrocławiu moja przyjaciółka była zaangażowana w pomoc narkomanom, miałem więc okazję „zajrzeć” na chwilę do tego świata.

Ludzie opowiadali na różnych spotkaniach, jak świetnie czuli się po wzięciu pierwszej działki, która – oczywiście – była gratis. Ich ciała się rozluźniały, umysł odpływał, zalewała ich fala szczęścia. Kilka lat później kończyli zniszczeni życiem na dworcowej ławce, drżącą ręką próbując wbić igłę strzykawki w żyłę. Ktoś podał im pomocną dłoń i wyciągnął z tego bagna, a ich przerażająca historia miała być dla nas, młodych, przestrogą. Tak jak postać dealera – faceta w czerni, który zza pazuchy wyciąga foliową torebkę z magicznym proszkiem, który może odmienić życie. Nigdy takiego nie spotkałem…

Uzależnienie od narkotyków to nieporównanie większy problem, niż jakieś tam chwilówki. To jednak nie jedyne bagno, w które łatwo można wpaść, poszukując ukojenia w problemach życia codziennego. Remedium rozświetlające szarość egzystencji wszystkimi kolorami tęczy, wcale nie musi mieć postaci białego proszku. Równie dobrze sprawdzi się plik banknotów, który firmy pożyczkowe z radością wcisną Ci w rękę, klepiąc jednocześnie po plecach i życząc powodzenia.

Ponad 3/4 Polaków w wieku 18-64 lata przyznało, że przynajmniej raz w życiu brało kredyt lub pożyczkę. Niestety, niemal co czwarta osoba, która się na to zdecydowała, nie sprawdziła, czy będzie w stanie spłacić dług. Polacy zadłużają się najczęściej pod wpływem impulsu. Nic dziwnego.

Rozejrzyj się uważnie, kiedy następnym razem będziesz wędrował ulicami swojego miasta. Zwróć uwagę na szyldy reklamowe. Przeczytaj hasła, które wołają Cię, byś właśnie tutaj odmienił swoje życie, biorąc pożyczkę. Piękne panie będą się uśmiechać do Ciebie ze zdjęć, niczym anioły, które zjawiają się na Twojej drodze, by wyrwać Cię z otchłani smutku. Dzięki nim pojedziesz w wymarzoną podróż. Kupisz piękny samochód. Wreszcie wyremontujesz mieszkanie. Czy nie tego właśnie Ci trzeba? Włącz na chwilę telewizor i zobacz, ile reklam namawia Cię w „zabawny” sposób do zadłużenia się. Nie masz siana? Leć do Bociana!

„Marcin, ale może te pieniądze pomagają po prostu w trudnych sytuacjach! Taka chwilówka to leki dla schorowanego emeryta albo pomoc dla matki poszukującej środków na leczenie dziecka…”

Widziałem różne sytuacje i świetnie rozumiem, że czasem ludzie sięgają po ten syf w desperacji. Ale wiesz na co idzie najwięcej pieniędzy z pożyczek? Na chore dziecko? Na leki? Bzdura!

Na sprzęt RTV i AGD! Wystarczy posłuchać prezesa Krajowego Rejestru Długów i rzucić okiem na poniższą grafikę:

Nasze najnowsze badanie „Dlaczego Polacy się zadłużają” pokazuje, że pożyczki najczęściej pomagają kupić sprzęt RTV i AGD oraz zrobić remont w domu. Mocno zadłużeni są też mieszkańcy dużych aglomeracji powyżej 300 tys. mieszkańców. Wynagrodzenia są tam wyższe niż w małych miasteczkach, ale i pokusy większe. Zazwyczaj o wzięciu pożyczki-chwilówki decyduje chęć dorównania poziomem życia osobom z pracy lub z kręgu towarzyskiego, ale także ich łatwa dostępność.

Na co się zadłużamy
Źródło: „Dlaczego Polacy się zadłużają” IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej 2019

Jak reklamowane są chwilówki?

Reklamy nie sprzedają „produktu”. One wciskają nam kit o „wymarzonym stylu życia”, do którego aspirujemy. Każdy z nas chce być piękny, zdrowy i szczęśliwy, prawda? Tylko skąd wziąć pieniądze na te wszystkie SPA, wyjazdy, przedmioty, bez których nie możesz żyć, kiedy co miesiąc ledwo wiążesz koniec z końcem? I właśnie tutaj zjawia się pożyczka: Twój portfel w kilka chwil może wypełnić się szeleszczącą gotówką. A Ty zrób z nią co zechcesz.

Reklama pożyczki nie powie Ci jednak o koszmarnie wysokiej cenie pozbywania się zadłużenia. Nie pokaże Ci, jak zmieni się Twoje życie, gdy co miesiąc większość swoich zarobków będziesz musiał przeznaczyć na spłatę kredytu. Nie zabierze Cię do łóżka, by wrzucić w sam środek koszmarów, z których będziesz budził się zlany potem.

Chwilówka jest podstępna. Wabi słodką wizją lekkiego życia, by potem nagle Cię pożreć. Jeżeli choć raz oglądałeś program dokumentalny z Krystyną Czubówną w tle, łatwo możesz sobie to wyobrazić. Niczego nieświadoma zebra zbliża się do wodopoju. Rozgląda się wokoło. Niezmącona cisza i spokój usypiają jej czujność. Z gracją schyla pasiasty łeb, by zamoczyć czarne usta w chłodnej toni. Rzut oka pod powierzchnię. Bezszelestnie nadciąga on: krokodyl. Płynie cicho, jest coraz bliżej. Ty już wiesz, co zaraz się stanie, ale zebra nie jest tego świadoma. Jak gdyby nigdy nic pije sobie wodę. Chcesz krzyknąć: „Uciekaj!”, ale to nic nie da. Chwilę później jest już po wszystkim – brunatna woda miesza się z czerwienią krwi.

Przesadzam? To poczytaj o tym, czego reklama Ci nie pokaże. Oto kilka wiadomości z mojej blogowej skrzynki (dane osób i nazwy instytucji zmienione, poza tym pisownia oryginalna).

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Betonowe koło ratunkowe

#1 Przełamać się w kontaktach z ludźmi

„Witam serdecznie!
Nazywam się X i od niedawna zacząłem pracę w pewnej firmie, która zajmuje się udzielaniem pożyczek chwilówek. Chciałem się troszkę przełamać w kontaktach z ludźmi i zyskać pewność siebie. Lecz nie o mnie jednak chodzi tylko o pewnego klienta, u którego miałem okazję spędzić troszkę czasu.

Po licznych telefonach w końcu mój klient (dokładnie to 2 klientów, para bez ślubu w starszym wieku) opowiedzieli mi swoją sytuację. Pani A.  z racji emerytury, którą dostaje (1416 zł) posiada 20 chwilówek, z którymi sobie nie może poradzić, łączna kwota do spłaty to:

– 58 230,49 zł z chwilówek,
– 41 000 zł kredyt hipoteczny w “XY” Banku który spłaca,
– 42 000 zł kredyt w Banku “YZ” ,
– 21 000 zł kredyt w Banku “XZ”

Poza tym Pan T. od kwietnia nie pracuje ponieważ się rozchorował i jest na bezrobociu, przynosi do domu to co uda mu się zarobić na czarno. Posiada:

– 12 854 zł z chwilówek,
– 11 500 zł z pożyczek w Banku “YY”.

Każda zaciągnięta chwilówka coraz bardziej ich pogrąża ale cała renta oddawana jest zaraz po dostaniu i Państwo nie mają za co żyć. Prosiłbym o poradę, czy są firmy, które mogłyby w jakiś sposób pomóc Panu T. i i Pani A. i czy jest jakiś cień nadziei na kredyt konsolidacyjny? W żadnym banku nie chcą udzielić konsolidacji a nie wiem czy firmy zajmujące się oddłużaniem są na tyle pewne, żeby do nich się zgłosić. Ci ludzie powinni płacić w sumie ok 4000-5000 zł miesięcznie samych rat lecz nie mają tyle pieniędzy i ścigają ich komornicy.

Bardzo proszę o jakąś poradę i szybką odpowiedź bo sumienie nie daje mi spokoju”.

#2 Równia pochyła

„Witaj Marcin!

Obserwuję Twojego bloga od bardzo dawna i podziwiam, że potrafisz tak prosto i zrozumiale mówić o pieniądzach. Mi niestety nie jest to dane i moja rodzina nie radzi sobie z pieniędzmi.

Rodzice żyją skromnie i nie wierzą, że mogą cokolwiek zrobić, aby zarabiać więcej. Podobno starych drzew się nie przesadza, więc nie próbuję zmienić ich na siłę. Pomagam jak mogę, podpowiadam co nie co między wierszami, ale nie naciskam. Niech żyją sobie swoim własnym rytmem.

Niestety, nie potrafię w podobny sposób podchodzić do mojej siostry, która na moich oczach wpada w długi. O wszystkim dowiedziałem się mniej więcej 3 miesiące temu, kiedy zadzwoniła i z trudem przyznała się, że ma problem z długami. Po szybkim przeglądzie sytuacji okazało się, że ma 8000zł zadłużenia w tym 3000zł chwilówki na dobiegającym terminie przy 1500zł zarobków.

Sam radzę sobie z pieniędzmi bardzo dobrze, więc zgodziłem się spłacić jej tą chwilówkę. Dla mnie nie zmniejszyło to w żaden odczuwalny sposób poduszki finansowej, a jej ratuje skórę – tak pomyślałem. Warunek był taki, że ma już nigdy nie brać chwilówek i poczytać książki, które jej przywiozę.

Wczoraj w rozmowie z Mamą dowiedziałem się „przypadkiem” że teściowa właśnie spłaciła jej kolejną przeterminowaną chwilówkę… Wściekłem się w całej swojej bezradności i fakcie, że nie umiem jej pomóc. Co robić, kiedy ewidentnie rodzina stacza się po równi pochyłej i nie widzi swoich błędów? Co powinienem zrobić? Będę wdzięczny za każdą podpowiedź”.

#3 Nie wiem, jak z tego wybrnąć

„Witam,

wpadłam w pętlę chwilówek a oprócz tego mam obciążenie komornicze na emeryturze jestem w rozpaczy, tak głupio postąpiłam a teraz nie wiem jak wybrnąć z tego proszę o pomoc”.

To tylko kilka wiadomości z wielu, które otrzymuję w temacie chwilówek. Z każdą kolejną włos jeży mi się na głowie. Ale chwilówki to świetny biznes! Jako twórca bloga otrzymuję od agencji marketingowych różne propozycje współpracy. Niektóre  doprowadzają mnie do szału:

#4 Świetne stawki na wyciągnięcie ręki!

„Wykorzystaj okazję na promowanie chwilówek przed końcem wakacji! Już niedługo początek roku szkolnego. Twoi czytelnicy w tym czasie mogą bardziej potrzebować dodatkowej gotówki. Poniżej przedstawiamy propozycje atrakcyjnych chwilówek. Całą listę znajdziesz po zalogowaniu się w naszym panelu”.

Co mogę na taką propozycję odpowiedzieć? „Tak! To świetny pomysł! Wcisnę Czytelnikom trochę długów, bo to bardzo pomoże w realizacji mojej misji! A nie macie w afiliacji czegoś bardziej uzależniającego? Może metamfetaminę?”.

Ciekawą sprawą jest pożyczkowa afiliacja. W internecie jest mnóstwo stron internetowych, a nawet blogów, które mają „pomóc” w dbaniu o finanse, doradzając w wyborze najtańszej pożyczki. Co to jest, do cholery, za pomoc? Dla mnie to jak sprzedawanie alkoholikowi tańszej wódki!

Dlaczego tak wielu właścicieli stron internetowych i autorów blogów promuje te rozwiązania? Bo mogą na nich zarobić lepiej niż na lokatach bankowych czy kontach osobistych. Stawki afiliacyjne za otwarcie konta wynoszą około 50-100 zł. Za sprzedaż pożyczki około 150-300 zł. Dla niektórych pokusa jest zbyt wielka…

Jeżeli wejdziesz do chwilówkowego bagna, to po Tobie

Rolowanie pożyczki. Mówi Ci coś to określenie? Jeżeli nie, jesteś szczęściarzem. Być może jednak znasz mechanizm, ale nie wiesz, że ma swoją nazwę. Wszystko polega na tym, że pożyczasz na początku niewielką kwotę, bo zabrakło Ci trochę pieniędzy na koniec miesiąca. Ale pieniędzy będzie brakować Ci dalej, bo niby skąd masz wziąć na wszystkie wydatki, na które już nie starczało i jeszcze wysupłać na spłatę pożyczki? Dlatego musisz pożyczyć więcej. Spójrz tylko  na poniższą grafikę.

Niekorzystane praktyki rolowania pożyczek
Źródło: “Kredyty konsumenckie. Bieżące problemy.” Rzecznik Finansowy grudzień 2018 r.

Po kilku miesiącach oddajesz firmom pożyczkowym wielokrotność tego, co pożyczyłeś, ale ciągle masz dług! Nie wiadomo kiedy – jesteś uzależniony od kolejnej działki. Przeczytaj jeszcze raz wiadomości od moich Czytelników. Tym, co ich łączy, jest właśnie wpadnięcie w spiralę długów.

Toniesz? Nie ma sprawy! Dostaniesz kolo ratunkowo od firmy pożyczkowej. Toniesz jeszcze szybciej? No jasne! Bo to koło ratunkowe jest z betonu! Brzmi przerażająco? Niestety, dla dużej liczby Polaków to codzienność – okropnie stresująca, drenująca portfele i doprowadzająca często na skraj załamania nerwowego. Nauczyli się w szkole, jak wygląda pantofelek, ale nikt ich nie przygotował, na starcie z rekinami finansów!

Coraz więcej osób tonie

Myślisz, że nadmierne zadłużenie dotyczy tylko nielicznych? Jesteś w błędzie. Ta forma współczesnego niewolnictwa pochłania coraz więcej ofiar. Poniższe dane dotyczą osób, których dane są w bazie BIG Infomonitor. A ile osób dryfuje w długach „po szyję” i wkrótce też zacznie tonąć?

  • W 2018 r. 2,78 miliona Polaków nie radziło sobie z terminową spłatą zobowiązań. Łączna wartość ich zaległych długów wyniosła niemal 74 mld zł. Przeterminowane zobowiązania z tytułu kredytów i pożyczek wyniosły 34 mld zł. W ciągu roku przyrosły o 2,27 mld zł.  A przecież każda osoba sięgała po dług z przekonaniem, że bez problemu go spłaci!
Zaległe zobowiązania 2018
Źródło: “InfoDług” BIK marzec 2019
  • 1,49 mld zł niespłaconych pożyczek mają obecnie Polacy – wynika z podanych w lutym 2019 r. danych Krajowego Rejestru Długów. Mowa tu wyłącznie o zaległych ratach w firmach udzielających pożyczek, bez udziału banków. W ciągu czterech lat ich wartość uległa potrojeniu! Zobowiązania na 500 zł z krótkim terminem spłaty to już przeszłość. Dziś Polacy zapożyczają się nawet na 15 tys. zł, a raty rozkładają na 3-4 lata. Długi w firmach pożyczkowych ma już 328 tysięcy osób! (Źródło)

Co my wyprawiamy? Dlaczego tak łatwo dajemy sobie wmówić, że długi są czymś „normalnym”? Dlaczego tak nisko wyceniamy naszą wolność i godzimy się tyrać na zyski wierzycieli?

Biznes pożyczkowy w Polsce – ile się na tym zarabia?

Największy udział w chwilówkowym biznesie ma niezmiennie Provident, który działa w Polsce już 20 lat. Wartość portfela pożyczek wynosiła tam na koniec 2017 r. prawie 1,7 mld zł. Z kolei najbardziej rentowną firmą jest podobno Vivus, który może pochwalić się niemal 60-proc. stopą zwrotu z kapitału. Choć jego portfel pożyczkowy w 2017 nie przekraczał 300 mln zł, to zysk przekroczył 90 mln zł (źródło: BusinessInsider 2018).

Być może pamiętasz poruszenie, jakie wywołała na Facebooku reklama pożyczki, która wylądowała w mojej skrzynce mailowej:

Ile wynosi rrso chwilówki

W Polsce działa 441 instytucji  pożyczkowych (źródło: Komisja Nadzoru Finansowego). Zajrzałem z ciekawości do sprawozdań finansowych tych największych: 4Finance i International Personal Finance. Te nazwy mogą Ci niewiele mówić, lecz są to po prostu właściciele Vivusa i Providenta.

Porównałem średni stan pożyczek w 2018 r. z zarobionymi odsetkami. Wychodzi na to, że chociaż „pierwsza działka” może być gratis, to już kolejne dawki za darmo nie będą. Provident wycisnął na odsetkach 86% w skali roku a Vivus 145%.

Jak działają chwilówki - zyski IPF właściciela firmy Provident
Obliczenia na podstawie raportu finansowego IPF za 2018 r., dotyczą wyłącznie Segmentu European Home Credit . Do tego segmentu należy Polska i inne Europejskie Kraje. Polska jest największym rynkiem. (źródło)
Jak działają chwilówki - zyski 4Finance Group właściciela firmy Vivus
Obliczenia na podstawie danych finansowych 4Finance za 2018 r., dotyczą biznesu online: „online lending” . 4 Finance działa w 16 krajach lecz Polska jest największym rynkiem i odpowiada za 28% przychodów odsetkowych (źródło)

Jaką część tych odsetek zapłacili klienci z Polski? Całkiem sporą. Dla IPF i 4Finance Polska jest największym rynkiem.

I jeszcze jedno. Sprawdza się stare powiedzenie, że dealer nie sprzedaje w swojej dzielnicy. Większość przychodów IPF pochodzi spoza UK a 4Finance spoza Łotwy.

W jednym ze sprawozdań znalazłem stwierdzenie, że „Biznes w Europie (głównie w Polsce) generuje gotówkę, która pozwala na dalszą ekspansję i zwrot dla akcjonariuszy”. Brawo my! Na własnych barkach dźwigamy międzynarodowy biznes pożyczkowy i własnymi pieniędzmi wspieramy ich ekspansję na świat, zapewniając godny zysk akcjonariuszom. Czy nie możemy zostać liderem w innej dziedzinie? Tylko na tyle nas stać?!

Ale przecież pierwsza pożyczka jest naprawdę za darmo…

Firmy chwilówkowe udzielają pożyczek za darmo. Do tego jeszcze grubo dopłacają tym, którzy pomagają je sprzedawać. Jednocześnie cała branża zarabia na wszystkim miliardy PLN. Albo mamy do czynienia z cudem, albo coś tu śmierdzi.

Ta pierwsza pożyczka ma Cię po prostu wciągnąć w zaklęty krąg pożyczania. Firmy pożyczkowe wiedzą, że zabraknie Ci pieniędzy na spłatę darmowej pożyczki i wkrótce poprosisz o wydłużenie terminu spłaty i „zwykłą” pożyczkę z 3-cyfrowym RRSO. Zaczniesz spłacać wcześniejsze długi kolejnymi, wszystko nabierze zawrotnego tempa i nawet nie będziesz wiedzieć kiedy, znajdziesz się w czarnej d…

A co potem? Niektóre firmy na chwilówkowiczach wywierają ogromną presję. Wyobraź sobie, że masz pożyczkę, której nie jesteś w stanie spłacić, a Twój telefon jest bombardowany tego typu SMS-ami:

1. … – PODEJRZENIE WYŁUDZENIA zgodnie z Art. KK 286. § 1

2. OSTATNI CZAS aby uniknąć problemu z POLICJĄ! wpłać DZIŚ 50% swojego długu a resztę umorzymy i wycofamy zawiadomienie – spiesz się!

3. Informuję, że od dziś rozpoczyna się wywiad POLICJI w okolicach z powodu braku spłaty.

4. DZIŚ policja odwiedzać będzie twoją okolicę w celu uzyskania informacji do sądu – wpłać jeśli chcesz uniknąć!

Źródło: “Kredyty konsumenckie. Bieżące problemy.” Rzecznik Finansowy grudzień 2018 r.

Nie wiem, jak Tobie, ale mnie – podczas samego czytania tego typu wiadomości – przebiega po plecach zimny dreszcz. Brrr! Wiele razy próbowałem sobie wyobrazić, jak czuje się osoba, którą „podgryza” firma pożyczkowa, nie dając żyć. Jak to jest, gdy każdego dnia trzeba mierzyć się z odmawianiem namolnym sprzedawcom, którzy w czasie licznych szkoleń uczeni są, jak sprzedać śnieg na Antarktydzie. I wreszcie – co się dzieje w głowie człowieka, który tonie w wodzie pełnej rekinów finansjery?

Być może będę miał okazję doświadczyć tego na własnej skórze, bo kilka tygodni temu „skusiłem się” na chwilówkę.

Wziąłem darmową działkę. Co dalej?

Wróćmy na chwilę do początku tej opowieści. 20 minut. Tyle czasu minęło od chwili, w której wypełniłem internetowy formularz, do momentu, w którym na moim rachunku pojawił się 1000 zł.

Uczucie, które wiąże się z otrzymaniem „darmowych” pieniędzy jest wprost euforyczne. Co musiałbyś zrobić, żeby zarobić 1000 zł? Ile czasu i energii temu poświęcić? Z czego zrezygnować? W przypadku chwilówek sprawa jest prosta: nie robisz nic, a pieniądze same wskakują do Twojej kieszeni.

Spływa na Ciebie poczucie błogości, rozluźnienia, szczęścia. Nawet jeśli przed chwilą brakowało Ci pieniędzy, to właśnie kupiłeś sobie kilka tygodni spokoju. Ten strzał endorfin do mózgu może uzależniać – oto jesteś królem życia, masz wolny 1000 zł i możesz z nim zrobić, co zechcesz.

A „cudze” pieniądze łatwiej wydawać, prawda? Zapomina się o konsekwencjach… A, właśnie! Może w umowie znajdę jakieś „haki” na mnie? Czytam i czytam… Ale  w zasadzie nie ma się do czego przyczepić.

Ten stan tak mi się spodobał, że od razu napisałem w formularzu kontaktowym, że chciałbym kolejną, tym razem „normalną”  pożyczkę. Jeszcze ze 2000 zł by się przydało… Napisałem około 20:00 i już po chwili miałem dwa telefony od firmy pożyczkowej. Ponieważ nie mogłem odebrać, już o 8:45 kolejnego dnia rano telefon rozdzwonił się od nowa. Pani, z którą rozmawiałem o pożyczce, była taka miła… Prawdziwy anioł!

Sprawna, uprzejma i profesjonalna obsługa potrafi uśpić czujność. Na razie usłyszałem, że chwilowo nie mogę zaciągnąć kolejnej pożyczki, bo nie zapłaciłem pierwszej raty. Ale  żyję z autentycznym przekonaniem, że na tych ludzi naprawdę mogę liczyć. Uzyskałem ogromne wsparcie – czego chcieć więcej?

Przestałem się dziwić, że po pierwszej pożyczce tak łatwo sięgnąć po kolejne…

Co dalej robić? Podpowiesz? 🙂

Zaciągnąłem chwilówkę na „cel edukacyjny”. To zobowiązuje! Chciałbym dowiedzieć się więcej, jak działają chwilówkowe mechanizmy. Na razie jestem w trakcie „korzystania” z pierwszej, darmowej działki. Nie kryję radości z uzależniającego poczucia, że bez żadnego wysiłku jestem „bogatszy” o 1000 zł.

Ale zastanawiam się, ile mnie będą kosztować kolejne kroki. I czy w ogóle je podjąć? Rozważam takie opcje:

  1. Biorę kolejną pożyczkę w tej samej firmie – sprawdzę, czy warunki będą równie dobre i jakie techniki stosują sprzedawcy.
  2. Biorę kolejną pożyczkę w innej firmie – zobaczę, ile „darmowych działek” znajdę na rynku.
  3. Przestaję już teraz spłacać obecną pożyczkę – zobaczymy, co się stanie, gdy dołączę do grona osób nie regulujących swoich zobowiązań.
  4. Kończę przygodę z pożyczką – bo przyznam szczerze, że nabijanie kabzy tej branży nawet w celach edukacyjnych przyprawia mnie o mdłości.

Koniecznie daj znać w komentarzu, co myślisz o moim eksperymencie. I jak Twoim zdaniem powinna potoczyć się dalej ta historia?

Może Cię zainteresować

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 13 415 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze81 komentarzy

  1. Najwięcej dowiesz się (i nauczysz czytelników) jeśli wybierzesz opcję (3), ale to igranie z ogniem 😉

    • Marcin już wie, nauczyć też nie na nauczy. Nie da się przekazać emocji i problemów osoby która jest w długach bez możliwości ich spłacenia. Marcin w takiej sytuacji nie jest. Jak już ujęto – syty głodnego nie zrozumie.

      Jedyna sensowna to 4.

      Odnośnie nr 3 – Marcin a zastanawiałeś się nad konsekwencjami samej takiej prowokacji? Nawet jak spłacisz ostatecznie tą chwilówkę to potem możesz miesiącami lub latami borykać się z :

      – czyszczeniem BIKU, KRD czy gdzie cie tam wpiszą. Może to ci się niechcący odbić czkawką. Już widzę jak potem się w instytucjach finansowych tłumaczysz, że to było specjalnie w celach edukacyjnych bo jesteś blogerem… Na pewno to uwzględnią….
      – będziesz dostawał maile, pocztę itd bo info o tobie pójdzie w świat. Przy obrocie danych już nigdy się z tego nie wyplączesz
      – jeśli podałeś swój numer telefonu a nie specjalnie uruchomiony – to współczuję. Będziesz miał nowych przyjaciół którzy będą do ciebie często dzwonić 🙂

      Żebyś zrozumiał jak bardzo możesz wdepnąć.

      8 lat temu kupiłem mieszkanie z licytacji, od dłuższego czasu nie jestem już właścicielem tego mieszkania. Mimo to cyklicznie dzwonią do mnie poszukując tamtego człowieka. Za każdym razem gdy pojawi się nowy dług lub sprzedany będzie stary. Nie wiem jak zdobyli mój numer telefonu i w jaki sposób mnie połączyli z tą sprawą to raz. Za każdym razem mój numer jest wykreślany z bazy i magicznie pojawia się u kogoś innego.
      Niestety nie mogę zamknąć numeru bo to firmowy.

      To wyobraź sobie co z robią z tobą jak przestaniesz spłacać…..

        • Tak mnie tknęło. Prowadzisz firmę, więc twoje dane są publicznie dostępne. Pewnie podawałeś jakiś pesel, nip itd. Nawet jeśli masz specjalny numer telefonu i przestaniesz z niego korzystać to prawdopodobnie bardzo szybko cię namierzą. Zdziwiłbyś się jak by cię zaczęli windykować w komentarzach na blogu… 😛

          Ktoś już tu napisał i ma 100% racji. Jaki procent czytelników tego bloga jest na drodze by wziąć chwilówkę? Uzasadnienie tego eksperymentu by dał im przedsmak tego co może się zdarzyć. Z drugiej strony ci co są na twoim blogu i już kiedyś posmakowali chwilówki (np. dlatego tu są) nie potrzebują żadnych wyjaśnień jak się będą czuli. Oni już to wiedzą, pewnie aż za dobrze.

          Jak już bardzo, bardzo chcesz pociągnąć temat to spróbuj w jak najkrótszym czasie wziąć jak największą kwotą za free i spłać. Przynajmniej to będzie jakiś ciekawy eksperyment.

          Może się okazać, że można zebrać kilkadziesiąt tysięcy i zrobić np flipa na garażu lub kawalerce w małej miejscowości. To by było najbardziej kazackie wykorzystanie chwilówek ever 🙂

  2. Edukacja edukacją, ale ja bym się tej pożyczki pozbyła jak najszybciej. Może lepiej jednak uczyć się na cudzych błędach;)

  3. Najpierw 1, później 3. To będzie pełny “test” 😉 tak czy inaczej podziwiam za odwagę, mnie sama myśl o chwilowce przyprawia o mdłości.

  4. KnownAs Sasiu

    Sądzę że eksperyment należy przerwać ponieważ:

    1) przy Twojej “komfortowej” sytuacji finansowej nie będziesz w stanie poczuć obciążenia psychicznego które odczuwają ludzie tonący w chwilówkach.

    2) rozpoczęcie spirali zadłużenia pozwoli im zarobić a ukaże jedynie to co jesteś w stanie rozpisać w arkuszu na podstawie oferty firmy pozyczkowej.

    • Psychicznie oczywiście nie da się tego zrozumieć przy takim eksperymencie, jednak ja myślę że sprawdzenie w warunkach kontrolowanych sposobu komunikacji tych firm i metod, z których korzystają, żeby klientom te pożyczki wciskać jest jak najbardziej uzasadnione.

      Tego niestety nie da się rozpisać w excelu, a warto o tym pisać na blogu, żeby zapalała się ostrzegawcza lampka, gdy dzwoni do nas przemiła pani z kolejną świetną ofertą.

      Ja jestem na tak.
      Co do kolejnych punktów, trzeciej opcji bym się bał…. Chyba można szybko trafić do rejestru dłużników?
      Dla mnie chyba punkt 1 jest najciekawszy, ale chyba najdroższy 😉

    • Known As Sasiu,

      ad 1) tu nie mam żadnych złudzeń. Dobrze pamiętam czasy, gdy sam byłem zadłużony i było to fatalne uczucie (opowiedziałem o tym w 66 odcinku podcastu). Po każdej rozmowie czy spotkaniu z osobą zadłużoną jestem totalnie wypruty emocjonalnie i wściekły. I pomimo tego, że z empatią u mnie nienajgorzej, nie ma szans wejść pod tym względem w buty osoby zadłużonej. Natomiast muszę Ci powiedzieć, że już starając się o chwilówkę, podając swoje dane, czytając te wszystkie oświadczenia i umowy, czułem że przekraczam bramy piekieł.

      ad 2) to, że mogę pomóc im zarobić – boli mnie najbardziej.

      • Marcinie,

        podążaj za swoimi uczuciami i nie dawaj “im” zarobić,

        a ja obawiam się, że już nie uwolnisz się od namolnych maili i telefonów,
        a Twoje dane będą krążyły wśród takich firm po kres czasu.
        Osoba, którą znam osobiście wdała się (dla eksperymentu) w rozmowę z cyganką (powróżyć, powróżyć paniusiu). Nie było mocnych – straciła kupę pieniędzy, bo to są wyrafinowane naciągaczki podobnie jak firmy pożyczkowe.

        I po co tracić w taki sposób ciężko zarobione pieniądze? To już lepiej je przeznaczyć na jakiś charytatywny cel! Przynajmniej poczujesz jakieś pozytywne emocje.

  5. Opcja nr 1 jest chyba najbliższa większości konsumentów uwikłanych w chwilówki. Taka najbardziej życiowa. Ciekawie by było zobaczyć jak to się potoczy. Dwójka też brzmi intrygująco – ale czy nie będzie w pewien sposób zachęceniem , dla tych “obrotnych” szukających w necie sposobu na łatwą kasę i impulsem do powielania schematu?

  6. Trudno mi uwierzyć, że Tobie jeden tysiąc Polskich Nowych Złotych sprawił taką frajdę, zwłaszcza, że masz świadomość, że to blef i kontrolowane działanie. Żeby poznać warunki kolejnej pożyczki, wcale nie musisz jej zaciągać. Wystarczy teraz o nią wypytać. Ja spłaciłabym jak najszybciej tę darmową.
    Też mam “na głowie” darmową pożyczkę, ale nie chwilówkę, tylko taką na typu “raty 0%”. Pozwoliła nam ona o kilka miesięcy szybciej wprowadzić się do własnego domu i zwolnić wynajmowane mieszkanie, więc czysty zysk. Mimo że mnie ona nie boli finansowo to już odliczam kiedy będzie można ją spłacić jednorazowo i zapomnieć. Nie cierpię pożyczać.

  7. W niewielkim stopniu żal mi osób, które mają problem ze spłatą długów. Większość dłużników to nieuki, osoby ograniczone, które w dużym stopniu zasługują na swój los. Takich, którzy popadli w długi, bo “musieli” (choroba, pomoc bliskiej osobie) jest znacznie mniej. Głupcy niech się dają dalej wykorzystywać.

    • KnownAs Sasiu

      Mateusz, Twoj komentarz spowodował, że ciśnienie krwi skoczylo mi gwałtownie. Widzę że nie dostrzegasz tego jak bardzo różni są ludzie i z jak bardzo różnych pulapow rozpoczynaja swą wspinaczkę w życiu. Sadzisz pewnie, że syn alkoholiczki ktora piła w czasie ciąży, a następnie nie dala mu mozliwosci prawidlowego rozwoju ma takie same możliwości oraz szanse na rozwoj jak ktos z dobrego domu. Mierzysz innych swoja miara, a to błąd.

    • Mateusz,

      obawiam się, że nie masz pojęcia o czym piszesz.

      Wiesz jakie myśli przychodzą mi do głowy po przeczytaniu Twojego komentarza?

      Ten facet:
      (1) w bezmyślny sposób powtarza zasłyszany gdzieś stereotyp, niepoparty żadnymi faktami ani nawet chwilą refleksji,
      (2) wykazuje się całkowitym brakiem empatii ,
      (3) nie jest w stanie sformułować wypowiedzi w sposób kulturalny, który nie wyraża pogardy dla innych.

      Mam nadzieję, że to tylko moje błędne wrażenie, że się mylę i po prostu “chlapnąłeś”, coś, co przyszło ci do głowy, a czego nie przemyślałeś.

      Mówienie tego, co się myśli, często jest zaletą. Ale tylko wtedy, gdy najpierw faktycznie się pomyśli.

  8. Ten artykuł powinien się zaczynać ogromnym nagłówkiem “Eksperyment przeprowadzany przez profesjonalistę! Nie próbuj powtarzać tego w domu!” 😉
    Marcinie, od kilku tygodni słucham Twojego podcastu i bardzo Ci dziękuję za to, co robisz. Kiedy ja stawiałam pierwsze kroki w samodzielności finansowej nie było jeszcze Twojego bloga, więc podstaw budżetu domowego, budowania poduszki finansowej nauczyłam się na własnych błędach, ale takie lekcje się pamięta najdłużej, więc nie żałuję. Teraz, będąc kilka lat przed trzydziestką mimo niewielkich dochodów mam swoją poduszkę i oszczędności, swoją strategię dbania o finanse i z tym większą radością uczę się z Twoich audycji, jak to dobrze dalej rozwijać.
    Domyślam się, że mimo ogromnego zapału i pasji, jakie masz do tej pracy czasem Ci się trafiają po ludzku gorsze dni. Chciałabym Ci powiedzieć, że to co robisz, ma ogromną wartość i ma dużą moc. Podcast jest jednostronnym medium komunikacji (słucham Cię przez Lecton, a tam nie ma możliwości komentowania, jedynie daję gwiazdki), więc tędy chciałam docenić Twoją pracę i dać wyraz mojej wdzięczności. Docierasz do ludzi, może nawet do większej ilości niż mógłbyś podejrzewać z ilości odtworzeń (często Twoje audycje lecą u mnie w aucie w trakcie trasy z przyjaciółmi, a ostatnio podczas mycia okien z mamą słuchałyśmy Twoich wspomnień o błędnej pętli kredytów hipotecznych i mieszkaniu w Jeżycach). Dziękuję za mądrość, szczerość i wyrozumiałość, którą masz dla swoich czytelników i słuchaczy, bo właśnie dzięki chce się tu wracać.

  9. Bardzo dobry artykuł. Każdy przed zaciągnięciem chwilówki powinien go przeczytać. Niestety nie czarujmy się… osoby, które korzystają z tego typu pożyczek, nie czytają artykułów, poradników itp. To jest impuls. Na początku bardzo często chęć posiadania a później pożyczka na spłatę pożyczki i pętla się zaciska.

    Od lat zajmuję się kredytami hipotecznymi i wiem, jakie są tam ograniczenia. Ciągle KNF wprowadza nowe rekomendacje, aby Polacy nie mogli tak łatwo zadłużać się na długi okres. Obecnie o wiele trudniej jest dostać kredyt na zakup mieszkania nić 5-10 lat temu.

    Dlatego niezrozumiałe jest dla mnie, gdy osoba mająca dochód na poziomie minimum brutto może być zadłużona na kilkadziesiąt tysięcy w chwilówkach i drobnych kredytach i to często bez zgody małżonka. Dla mnie to jest dziwne, że z tym KNF nie chce zrobić porządku tak jak w przypadku kredytów hipotecznych. Naprawdę dziwne…

  10. Ej, to ta ustawa antylichwiarska to zwykły pic na wodę, jak dalej firmy mogą dawać RRSO 2k%? Jak to możliwe? :O

  11. Artykuł ostrzegający przed chwilówkami dla tych, co jeszcze ich nie mają – OK.
    Teraz czas na artykuł o tym, co zrobić, kiedy już się jest zadłużonym i nie ma na spłatę.
    “Akcja windykacja” – vlog o tym, jak rozmawiać z wyłudzaczami. Należy bowiem pamiętać, że chwilówki są połączone w system z firmami handlującymi długami, oraz firmami próbującymi je odzyskiwać – często nie od tych, co trzeba, lub długi przedawnione.
    Pozdrawiam.

  12. Marcin,
    Koniecznie próbuj z kolejnymi pierwszymi darmowymi działkami.
    Na rynku jest tyle tego dziadostwa, że na ciężko zliczyć.

  13. Cześć!
    Jakiś czas temu sam eksperymentowałem z pożyczkami za “0” %. Zabawa polegała na braniu pierwszej pożyczki gratis. Wbrew pozorom nie zawsze jest to 1000 zł, czasami można wziąć nawet 3000 zł. Początek zabawy to wpłata na lokatę 3.000 zł w Idea banku. a pożyczki służyły do niewchodzenia w debet w normalnym rachunku. Tak przetrzymałem 3 miesiące, korzystając z kolejnych pożyczek gratis.
    Cały eksperyment zakończył się pomyślnie. Spłaciłem pożyczki gratis, ale po spłacie bombardowany jestem ofertami kolejnych pożyczek, już nie gratis. Ilość bombardowań jest przepotężna – na urodziny (podawałem dane ), początek roku, początek szkoły, święta, wakacje itd. Doszło do tego, że wszystkie telefony znalazły się u mnie na “czarnej liście” blokowanych przez telefon. Rozumiem więc, że skoro tak łatwo zaciągnąć pożyczkę ( a okazji jest bardzo dużo!), wielu z nas ulega jej.

  14. Bardzo dobry artykuł, jest potencjał w tej tematyce!

    W mojej opinii powinieneś skupić się na punktach:

    2) sprawdzić ile statystycznie można pożyczyć “za darmo”. Obstawiam że uda się sięgność po około 25 000 – 30 000 PLN.

    1) równolegle drążyć punkt pierwszy i spróbować wynegocjować u firmy Krzak sensowne warunki spłaty nowej pożyczki ( do 15-17 % RRSO) . Ciekawe czy da się u nich pożyczyć na normalnych zasadach…

    Jeśli chodzi o punkt 3) – bardzo mnie ciekawi, co się stanie, jak im tego tysiaka nie oddasz na czas.

    Na Twoim miejscu stopniowałbym napięcie i zawieszenie spłaty wykonałbym w ostatniej kolejności. Aby ograniczyć wszelkie ewentualne koszta, nie spłaciłbym 100-200 PLN z pierwszego tysiąca i sprawdził jak zadziałają windykatorzy. ;P

    W końcu w sklepie też można nakraść do pewnej kwoty i jest to traktowane jako wykroczenie, a nie przestępstwo i za wiele chyba nie mogą ci zrobić jak stówki nie oddasz. Ale próbować będą na pewno. :]

  15. Uważam, że choć eksperyment jest jak najbardziej przydatny, to szkoda na niego czasu. Jeśli ktoś czyta Twojego bloga – nie jest osobą, której ten wpis się przysłuży. Świadomych nie trzeba uświadamiać…

  16. Adam Michalak

    w ramach matematyki w szkole 10h na temat pożyczek od hipotecznych po konsumenckie – obowiązkowo. Liczenie RRSO na maturze – i byłoby mniej tragedii.

  17. Hardcorowy eksperyment. Porównanie zadłużania się do uzależnienia od narkotyków jest bardzo trafne. Ostatnio przeczytałam, drugi raz w życiu, książkę pt. My, dzieci z dworca zoo. Pierwszy raz czytałam ją jak miałam może z 17 lat. Zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Jednak gdy przeczytałam ją ponownie kilka dni temu (w jedną noc) po ponad 20 latach, byłam z szokowana i przez kilka kolejnych dni myślałam tylko i wyłącznie o tej książce i o tych dzieciach. Chciałam sprawdzić tylko jedno. Czy Christiane udało się skutecznie wyzwolić z nałogu narkotyków. Szukałam informacji o niej w Internecie. Popłakałam się, gdy przeczytałam, że całe swoje życie ta kobieta jest uzależniona od heroiny. Walczy z tym, chodzi na kolejne odwyki. Przez nałóg straciła prawo do dziecka. Było mi tak strasznie przykro jak to przeczytałam. A miała szansę z tego wyjść. Książka uczyniła ją na tyle sławną, że pozwoliła jej na samodzielność, na zrealizowanie marzeń które miała gdy brała heroinę. Żyje, Ale nie dała rady wygrać z nałogiem w który w tak bezsensowny sposób wpadła.
    I niestety, jakkolwiek oczywiście Syty nigdy nie zrozumie głodnego, to po przeczytaniu tej książki można naprawdę poczuć jak czują się ludzie którzy są od czegoś uzależnieni, którzy po prostu nie mają wyjścia, którzy MUSZĄ. To strasznie smutne i przykre bo nawet jeśli za zaciągnięciem pierwszej pożyczki stoi bezmyślność, to jest ona podyktowana najczęściej po prostu biedą. Zastanawiam się, kiedy w szkole będzie wprowadzona edukacja finansowa zamiast religii lub innych bzdur. Jeśli szybko tego nie zrobimy to nadal będziemy zasilać całą Europę w kapitał z naszej krwawicy. Nasi rodzice i dziadkowie czyli emeryci oraz nasze dzieci, młodzi ludzie na początku drogi życiowej, którym się wydaje że mogą wszystko.

  18. Jeżeli jesteś gotów na prawdziwe poświęcenia w celach edukacyjnych, to najbardziej by mnie interesował wariant trzeci: nie spłacaj i pokaż, jak wygląda windykacja.

    Oczywiście liczę też na zdjęcia typu śliwa pod okiem, ręka na temblaku i odcięta głowa konia pod pierzyną 😉

  19. Hm… Staram się zrozumieć, że chciałeś spróbować, choć mi takie empiryczne doświadczenia w tym konkretnym przypadku wydają się… nierozsądne. Nie uwierzę też w ten euforyczny nastrój, o którym napisałeś. Pewnie, bardziej wciąga lektura okraszone dreszczykiem emocji, ale w Twoim przypadku to nie jest prawdziwe. Zeby zjadles na finansach w ogóle i osobistych w szczególe, bym dała się nabrać ?
    A tak na serio, to przerażające, że jesteśmy tak mało świadomi. Matematyczny analfabetyzm, oto co nam dolega. Przyznaję, że i mi kiedyś się wydawało, nie mając żadnych oszczędności, że jeśli spłaca swoje zobowiązania w terminie, to jestem w dobrej kondycji. Z mozolem od 3 lat buduje fundusz bezpieczeństwa. Jestem w połowie drogi, bo rozproszylam w między czasie swoją uwagę, na systematyczne nadplacanie kredytu hipotecznego, ale co do zasady kierunek jest dobry. Mam już trochę oszczędności, pracuje by co miesiąc było ich więcej, a w tzw. międzyczasie koncentruje się na minimalizowaniu ryzyka związanego z tym największym długiem, który co miesiąc boleśnie drenuje mi kieszeń…

    Dzięki za Twoja pracę!

    • Hej Iza, o tej “ekstazie” pisałem oczywiście z przymróżeniem oka. Ale bardzo zaskoczyło mnie to, z jaką łatwością można otrzymać te pierwsze pieniądze. To musi być ogromna pokusa dla osób bez oszczędności.

  20. Skorzystałem dwa czy trzy razy z darmowych pożyczek. Zawsze spłaciłem w odpowiednim czasie. Robiłem to w czasach gdy oprocentowanie kont oszczędnościowych sprawiało że można było na tym zarobić jakiś mały, ale sensowny grosz. Później dostawcy pożyczek albo się zorientowali (poprzez wymianę danych, która na pewno u nich istnieje, może nie taka jak BIK, ale coś na pewno mają), że nie dam się wciągnąć w bagno, i/lub zmienili algorytmy w swoich silnikach decyzyjnych odnośnie wielkości pierwszej darmowej chwilówki, tak, że nie miało już dla mnie sensu pożyczanie 200zł czy 300zł jakie mi oferowali.

  21. Ciekawy wykres. Wynika z niego, że 2×2%=43%, bo ostatni słupek jest tylko o połowę krótszy od pierwszego. Przy okazji dziękuję za świetny jak zwykle wpis

  22. Niektóre firmy pożyczkowe także sprawdzają BIK. Potem gdy Bank bedzie przeglądać twój BIK to pojawienie się zapytań z firm pożyczkowych jest już sygnałem ostrzegawczym kosztującym drobne punkty w ocenie, ale niespłacenie raty chwilówki już może blokować udzielenie kredytu w Banku – nawet osobie w doskonałej sytuacji finansowej. Być może nie jest to warte ‘edukacji’ dowiedzenia się, co się stanie, gdy dołączysz do grona osób nie regulujących swoich zobowiązań.

  23. Krzysztof A.

    Mocne… Zdradzisz do jakiego stopnia podkoloryzowałeś pozytywne emocje żeby artykuł przyjemniej się czytało? Nie ukrywam, że ciekawi mnie do jakiego stopnia świadomość realnych zobowiązań pozwala zapanować nad emocjami, a podobnie jak komentującym wyżej, aż ciężko mi uwierzyć że pomimo świadomości w co się pakujesz są tak silne, szczególnie biorąc pod uwagę dotykające Cię mdłości 😉
    Co do kontynuacji – zdecydowanie odradzałbym opcję 3, z przyczyn wymienionych wyżej, a poza tym oczywiście byłoby to nielegalne, ale nie zdziwiłoby mnie gdyby np. zaczęli nękać Twoją żonę, a pewnie nie chciałbyś żeby konsekwencje eksperymentu wpłynęły na Twoją rodzinę. Chyba opcja 4 jest najrozsądniejsza, choć nie ukrywam że ciekawi mnie opcja 1 – nie namawiam jednak.

    • Trochę koloryzowałem z tą ekstazą 😉 Przygotowując się jednak do artykułu przeczytałem na nowo wiele maili w mojej skrzynce i kilka raportów o tym rynku. I tu nie było przesady – kończyłem pisanie z autentyczną odrazą do tej branży.

  24. Bardzo dobry artykuł.

    Wybierz opcję 4.
    Z mojego doświadczenia osoby korzystające z tego typu produktów zawsze znają sobie powód aby sięgnąć po kolejną działkę, marna szansa, że zajrzą na Twojego bloga do momentu aż będą skrobać ściany paznokciami.

    Mam kilku znajomych co bardzo chętnie korzystają i za każdym razem jak próbuję przemówić do rozsądku to słyszę my tyle nie zarabiamy co ty, też chcemy coś od życia, przecież spłacam a nie będę czekał całe życie.

    Nie wytłumaczysz aż nie spadną na dno.

  25. Krzysztof A.

    W odrazę nie wątpiłem w żadnym razie – ciekawi mnie co sobie myślą sprzedawcy. Przynajmniej pierwszy mail jest jakimś światełkiem w tunelu, że chociaż niektórzy mają sumienie i wiedzą co robią. Pytanie na ile liczna to jest grupa i na ile ci, którzy takich wyrzutów nie mają po prostu są bezlitośnie cyniczni i mają gdzieś co się potem dzieje z ludźmi korzystającymi z dobrodziejstw chwilówek, a na ile faktycznie wierzą w bajki które sprzedają… Wiem, że to jest coś czego się z tego eksperymentu nie dowiesz, ale jednak zdarza mi się nad tym zastanawiać.

  26. Z jednej strony w celach “edukacyjnych” ciekawy pomysł na to aby sprawdzić jak działa ten ich cały system od środka. Ale z drugiej mimo wszystko szkoda ładować im kasę do kieszeni…

  27. Super wpis! Sama kiedys usłyszałam od pracownika banku ‘jest Pani pewna, że nie potrzebuje Pani dodatkowych środków? Przecież dzięki temu mogłaby spełniać swoje marzenia’.
    W tym wszystkim przeraża mnie właśnie podejście sprzedawców. Kiedyś chyba Maciej Samcik wrzucił link od bankiera, który opisywał właśnie jak łatwo można manipulować klientami, żeby coraz bardziej się zadłużali.

    Niestety usłyszałam tez kiedyś od znajomej pracującej w banku, że jest taka ‘super strategia’. Klientowi proponuje się limit na karcie, potem przekonuje się go do zwiększania i jak on już nie wyrabia ze spłacaniem, to wspaniałomyślny pracownik banku proponuje wtedy zamianę takiego limitu w kredyt gotówkowy, po czym oczywiście klientowi nadal można proponowac limit i tak w kółko….tak oto robi się targety….
    Niestety mój ś.p. dziadek tez kiedyś dał się wciągnąć pożyczki, bo przecież odwiedziła go pani z banku(to nawet nie był bank tylko firma pożyczkowa) i była taka uprzejma, wszystko dokłądnie przedstawiła, zrobiła kawę itp., a on dał się naciągnąć. Zastanawiam się jak tacy ludzie moga spać w nocy…

    • Z tymi propozycjami w bankach to do mnie kiedyś zadzwonił przemiły Pan z ofertą kredytu na szybko. Jak go chciałem zbyć to mi powiedział, że jak nie chce niczego kupować za te pieniądze to może pożyczę je sobie i założę lokatę 😉

  28. Marcin,
    Tylko uważaj, bo gdy “wszystko nabierze zawrotnego tempa, nawet nie będziesz wiedzieć kiedy, znajdziesz się w czarnej d…” 😉

    Bardzo ciekawy eksperyment

  29. “Alkoholik nie wyjdzie z nałogu póki sam tego nie będzie chciał” – To w kwestii edukacyjnej ma zwiazek ztym taki, że nawet jak przekażesz całe swoje doświadczenie z chwilówkami to i tak osoby, które świadomie nie zapragną wyjść z tego bagna i tak nie użyją tej wiedzy. Wybieram bramkę nr 4 🙂

    • – A może chcesz zamienić na bramkę nr 3?
      – No… Dobrze. Zamieniam na bramkę nr 3.
      – Super! Więc zobaczmy jaką nagrodę wygrałeś!

      ZONK! xD

  30. Mam wątpliwość czy angażowanie czasu i energii w kontynuowanie eksperymentu będzie najlepszą formą jej spożytkowania. Bo czy rzeczywiście dla czytelników twojego bloga, wiedza jak dokładnie działa wciąganie w spirale zadłużenia, będzie użyteczna, a Ciebie przybliży do realizacji misji? Czy też byłaby to dla czytelników i dla Ciebie nic więcej jak ciekawostka?

    ====

    Po zastanowieniu nad własnym powyższym komentarzem, myślę, że jeżeli choć kilka osób nim weźmie pierwszą chwilówkę, przeczyta Twoją serię artykułów “Ile to naprawdę kosztuje? Przeczytaj zanim weźmiesz darmową chwilówkę”, to może warto.

  31. Marcin, dlaczego w innych krajach ten biznes tak nie kwitnie? Mają mądrzejsze prawo, które chroni lepiej obywateli? Ludzie są bogatsi i nie potrzebują pożyczek? Ludzie są lepiej wykształceni?

    Proponuję Tobie przed podjęciem decyzji o kontynuowaniu eksperymentu w obecnej formie, rzucenie okiem na Twoją misję i wypisaniem innych pomysłów na pomoc nam, Polakom, w zaprzestaniu zadłużania się (szczególnie w kontekście chwytania się betonowych kół ratunkowych). Może przyjdzie Ci do głowy coś fajniejszego?

    Pamiętaj, że masz nas, więc nie ograniczaj się 🙂 możesz skorzystać z takich “wzmacniaczy”: 1) co gdybym nie miał żadnych ograniczeń jeśli chodzi czas i koszt? 2) co gdyby prezes partii rządzącej dłużny mi był przysługę? 3) co gdyby superman miał ten problem? 4) co gdyby ten problem był 30 lat wcześniej? 5) co gdyby problem dotyczył 50/70/90% Polaków? 😉

    • Może mi cos umknęło, ale chyba Marcin nie napisał jak wypadamy na tle Europy, wspomniał tylko, że dla tych 2 firm jesteśmy największym rynkiem, no ale nie wiemy w ilu innych krajach te firmy działają, pamiętajmy też, że Polska jest sporym krajem, więc o klientów łatwiej niż np. w Czechach.

      Jednak to bardzo ciekawy wątek i też zastanawia mnie jak wygląda sytuacja w innych krajach. Ze swojego doświadczenia (mieszkam w Irlandii) moge powiedzieć, że ludzie tu strasznie dużo wydają na przyjemności i czasem ledwo wystarcza im do wypłaty pomimo wysokich zarobków (mówię m.in. o stanowiskach inżynerskich czy dobrych pozycjach sprzedażowych). Nie wiem jednak czy jak juz kasa im się wyczerpie to czy sięgaja tak chętnie po pożyczki, może Marcin ma jakieś dane 🙂

      • Podbijam ten temat. Marcin, czy masz jakieś dane, dlaczego Polska jest dla nich aż tak dobrym rynkiem, że zasłużyła na słowne wyróżnienie w tym sprawozdaniu? Czy będziesz kontynuował ten temat?

  32. Zanim skorzystasz z opcji nr 3 (o ile w ogóle się zdecydujesz) – wypróbuj półśrodek. Zadzwoń do pożyczkodawcy i powiedz, że bardzo Ci przykro, ale nie dasz rady spłacić raty w terminie. Zobaczymy, czy zaoferują betonowe koło ratunkowe, czy może wizytę dżentelmenów z osiedlowej siłowni 😉

  33. Jeśli spłacisz tą chwilówkę terminowo i bez opóźnień, to możesz być pewny ze nic dodatkowo spłacać nie będziesz musiał. Co więcej, jak weźmiesz darmową a później nie będziesz chciał brać kolejnej, to firma pożyczkowa wcale nie będzie Cię nakłaniać do kolejnej jak mają to w zwyczaju banki czy swego czasu pewna znana firma na P. Może, faktycznie wyślą Ci od czasu do czasu jakiegoś sms informującego o promocji, ale nie dochodzi tutaj do sytuacji że ktoś kogoś na coś namawia. Wziąłeś darmową, no i fajnie ale wcale nie musisz brać kolejnej… Tak bynajmniej było w przypadku kilku firm, z ofert których ja korzystałem.

  34. Marcin, to mnie teraz zaskoczyłeś tą chwilówką 😉

    Ja zdecydowanie wybrałabym opcję nr 4 czyli: “Kończę przygodę z pożyczką”.
    Jestem jednak bardzo ciekawa, którą z tych opcji wybierzesz Ty.

    Pozdrawiam 😉

  35. Przyznam, że na początku pomyślałem, że podjąłeś współpracę z jedną z takich firm. Wybacz, nie śledzę zbyt pilnie Twojego bloga aby od razu wiedzieć, że to niemożliwe. Dodatkowo tytuł był dość mylący i równie dobrze kontunuacją mogło być “…… zobacz jak łatwo można pożyczyć drobną kwotę o to 100% bez odsetek…”
    Chylę teraz czoła przed Twoją odwagą by dobrowolnie dać swoje dane takiej machinie. Jak pomyślę ile teraz będziesz miał nowych niesamowitych propozycji pożyczek to aż mi skóra cierpnie. Serio. Sam prowadzę DG i ponieważ mój telefon jest ogólnie dostępny to na własnej skórze odczuwam jak irytujący i namolni mogą być – a nigdy nie brałem żadnej tego typu pożyczki. Ciekawy jestem czy masz pomysł na wyplątanie się z tej machiny?

  36. Jestem zdecydowanie za opcją 4 – niepotrzebnie możesz sobie innymi opcjami zrobić kłopoty, a i tak nie będzie to prawdziwy obraz sytuacji, bo w każdej chwili będziesz w stanie spłacić te chwilówki.

    Co bym dużo chętniej przeczytała to prawdziwe historie Twoich czytelników, którzy wpadli w spiralę chwilówek. Z takimi informacjami jak:
    – na co wzięli pierwszą chwilówkę i czemu akurat ten rodzaj kredytu
    – czemu jej nie spłacili
    – w którym momencie zdali sobie sprawę, że mają problem z zadłużeniem
    – co zrobili/ciągle robią by wyjść z tej sytuacji

    Mam wrażenie, że takie bardziej personalne historie również lepiej się nadają do udostępniania znajomym/rodzinie, którzy nie siedzą w finansach osobistych, bo mogą bardziej przemówić niż nawet najlepiej opracowane, chłodne dane 🙂

  37. Kusisz los? Nudzisz się? Brakuje Ci tej odrobiny ryzyka i emocji? Jeśli nie, to tylko opcja 4 i uciekaj z tego bagna…
    A tej grafiki z “rolowaniem pożyczki” nie zrozumiałem. O co chodzi z tą “spółką córką”?

    • Nie wolno już oferować tej samej firmie usługi “przedłużenia” pożyczki za “drobną” opłatą więc firmy znalazły prosty trik dzięki któremu zarabiają krocie nie wychodząc z domu 😉 – pieniądze na spłatę pierwszej pożyczki daje ci oficjalnie kolejna firma (spółka córka) która pobiera za to prowizję, nie spłacisz u niej to dług przekazuje się do następnej i tak dalej. 1000zł nie spłacony, a ty wydajesz co miesiąc kilkaset złotych żeby nie musieć spłacać go w całości. Prawdziwe perpetuum mobile.

  38. Marcinie, jak nie ty to kto? Opcja 3 ale zostaw zadłużenie 50zł i zobacz jak rośnie i jakie kroki podejmują wobec ciebie.
    Opcja 3 może być wartościowa, jeśli rzeczywiście doświadczysz jakiś trudności i podzielisz się jak z nich wyszedłeś. Pomoże to ludziom, którzy postanowią się ogarnąć, a będą w tm ciężkim momencie gdzie są zastraszani i “trzymani pod wodą” przez pożyczkodawcę. Jeśli spłacisz – opcja 4 to stracony czas.
    Wybierz opcję 3, ale uważaj aby sobie za bardzo nie zaszkodzić, zostaw małe zadłużenie i nawet jak zapłacisz niewielkie odsetki to oni więcej energii na windykacje powinni stracić wiec twoja obawa o wsparcie tez branży będzie bezpodstawna.

  39. Jako że często podróżuje to często słucham radia. Nie tak dawno w radiowej trójce, Kuba Strzyczkowski, prowadził audycję na temat chwilówek właśnie ( dla chcących do odnalezienia na stronie 3-ki). Wypowiadał się tam min specjalista od tego rynku ( nie pamiętam nazwiska ani instytucji). Wg niego, większość tzw. chwilówek jest zaciągana nie przez ludzi w trudnej sytuacji, ale dobrze zarabiających, ale nieradzących sobie ze swoimi słabościami, czyli zakupami. Wygląda to tak. Idzie sobie delikwent przez galerię handlową i widzi piękny zegarek/torebkę ( wpisz dowolne), na karcie pustki. Telefon i kilka minut później może sobie kupić wymarzony gadżet.
    Kolega, który przez kilka lat pracował ww. branży, opowiadał mnóstwo historii, jak to dzwoni telefon i jegomość prosi o przybycie do niego. Kolega podjeżdża. Dom za 1 000 000,00 albo więcej, na podjeździe panamera, Q7 i coś jeszcze, a jegomość do kolegi: Panie X, potrzebuję 7000,00 aby spłacić ratę za Y…
    Sam widziałem jak do lombardu podjechał gość porsche i zdjął z ręki zegarek za niezłą sumkę, aby mógł nalać paliwa na weekend…
    Ostatnio podwoziłem pewną osobę, pracującą w dużym międzynarodowym banku. Dziewczyna całą niemal drogę z Krakowa do Warszawy wisiała na telefonie i próbowała odzyskać swoje pieniądze, za które kupiła kilka fajnych ciuchów i po namyśle je zwróciła. Kasa na konto jeszcze nie wróciła i nie miała pieniędzy aby kupić sobie coś do jedzenia czy możliwości zakupu kawy.

    Wiem że ludzie dobrze zarabiający to nie wszyscy. Jest też wiele osób które nie zarabiają zbyt wiele i nie widzą innego wyjścia. Niemniej panuje ogólne przekonanie że to właśnie ta grupa, z niskimi dochodami jest głównym klientem instytucji pożyczkowych. Okazuje się, że nie do końca

    • Ja trafiłem kiedyś na blog osoby, która zarabiała dobrze i funkcjonowała na chwilówkach – opisywała swoje perypetie z zadłużeniem. Co ciekawe, ta osoba wyszła potem z długów i jej historia była tutaj na blogu Marcina. Pewnym krzywym uśmiechem losu jest to, że lektura bloga tamtej osoby z jej czasów “chwilówkowych”, stała się dla mnie osobiście inspiracją do zadłużenia się właśnie w takich instytucjach.

  40. 1. Popełniłam błąd i raz spłaciłam za kogoś chwilówkę, bo pod presją terminu spłaty osoba ta solennie zapewniała, że pierwszy i ostatni raz w życiu popełniła ten błąd i już nigdy więcej.
    Czym się to skończyło ?
    Czystą kartą w firmie pożyczkowej i otwartymi drzwiami do kolejnych pożyczek.
    Moja pomoc umożliwiła zaciągnięcie kolejnej pożyczki.

    Wniosek – w żadnym razie nie spłacać za kogoś chwilówek, bo im szybciej taka osoba odczuje na własnej skórze jak to jest nie zapłacić zobowiązania w terminie tym z mniejszym długiem skończy.

    2. Miałam okazję pomagać pisać wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej Pani na emeryturze.
    Firmy pożyczkowe odwiedzają takie osoby w domach.
    Pani miała problem z obsługą zadłużenia powiększając systematycznie długi, które szły już tylko na spłatę poprzednich.
    Jedna z umów wyglądała tak, że dług wynosił ok 4500 zł i Pani nie miał na ratę, Przyszła firma do domu , zaproponowała nową pożyczkę na spłatę starej plus 1500 zł gotówki do ręki. Kwota pożyczki wynosiła więc 6000 zł plus drugie 6000 zł jako koszt pożyczki (50%) . Pani widziała tylko ten 1500 zł żywej gotówki, a nie te 12.000 zł, które teraz miała do oddania.

    3. Kiedyś myślałam , że osoby starsze, na emeryturze trzymają się od kredytów z daleka.
    Dzisiaj mam wrażenie, że są dwie grupy starszych osób. Jedni rzeczywiście unikają kredytów jak ognia. Jest też niestety druga grupa osób, które jak dzieci wciągają się i uzależniają od brania pożyczek . Być może sytuacja dotyka osób, które wcześniej nie były odpowiedzialne za finanse rodziny, dbał o finanse małżonek. Potem (najczęściej Panie) zostają same, dostają po mężu przyzwoitą rentę i zaczynają się same gospodarować. Nagle dostają do dyspozycji pieniądze i stać je na kupno pościeli za 4000 zł na raty , bo super lecznicza ….

    4. Pół żartem 🙂 – technika “na pierwszą darmową działkę” sama w sobie nie jest zła i jest powszechnie wykorzystywana. To kwestia szkodliwości produktu w ten sposób oferowanego.

    Blogerzy również i Marcin nie jest wyjątkiem, dają “pierwszą działkę” gratis poprzez darmowe materiały w zamian za zapis na NEWSLETTER po to, by osoba “uzależniła się” od czytania bloga i by móc później jej sprzedać już normalny produkt np. szkolenie, książkę.
    W sklepach mamy przykładowo darmową degustację po to by klient sprawdził zanim kupi produkt.
    Salony samochodowe oferują jazdę próbną.

  41. Moim zdaniem historie można połączyć, ale tak jak napisałeś – nie nabijałabym więcej dla nich kasy, tylko “wyciągnęła” tyle, ile się da – nie tracąc. Czy tak się da? czyli: 3 –> 2 –> 4 😉

    PYTANIE: Czy da się zarobić na chwilówkach? Np. biorę tyle darmowych chwilówek ile oferuje rynek, wpłacam na lokatę? xD – pominę czas stracony na wyrzucanie i usuwanie tony reklam i ulotek od pożyczkodawców kiedy już zgodzimy się na udostępnianie naszych danych osobowych dla celów marketingowych 😉

  42. Cześć Marcin! Jak do tej pory jeden z najlepszych artykułów. Co do eksperymentu: to ich tylko umacnia. Jestem przekonany, że wystarczająco nauczyłeś siebie i nas na błędach innych. W tym przypadku nie ma sensu uczyć się na własnych błędach. Kończ historię z tą pożyczką i wszyscy razem ruszajmy po zwycięstwo i obfitość z pomocą budżetu domowego. Mamy od Ciebie już tyle narzędzi. Wygrana to tutaj kwestia czasu. Zostańmy po jasnej stronie mocy! To właściwa droga!

  43. Plastic Tofu

    Na początek napiszę jak bardzo podobał mi się pomysł eksperymentu na własnej skórze i edukacja, która płynie z tegoż eksperymentu. Dodam, że kilka lat temu rząd stanu Illinois próbował wyeliminować chwilówki (payday loans) i zdarzyło mi się znaleźć po stronie obrońców tych firm do poziomu składania opinii przedstawionej senatowi oraz popełnienia kilku artykułów broniących firmy oferujące chwilówki w lokalnej prasie. Wolność wyboru była nadrzędnym motywatorem moich działań, oraz to że błędy innych nie powinny wiązać naszych rąk w imię wyimaginowanego dobra społecznego.

    Artykuł na tym blogu pojawił się w ten sam dzień kiedy w USA sędzia zezwolił na otwarcie przewodu sądowego wobec Remingtona i innych firm produkujących broń za to, że broń ta została użyta w strzelaninie w Sandy Hook. Co więcej główną przyczyną dla której sędzia podjął taką decyzję jest sposób reklamowania produktów Remingtona.

    I tu dochodzimy do łyżki dziegciu w tej beczce miodu.

    Nie chcę porównywać brania pożyczek do strzelaniny. Nie jest to ten sam poziom tragedii ani skutki nie są nawet bliskie sobie więc proszę nie zarzucać mi braku empatii w obu przypadkach. Podobieństwo natomiast tkwi w diagnozie. Artykuł traktuje pożyczki jako “syf” a sprzedających ich jako naciągaczy, a marketing tych firm został zrównany z ziemią.

    Po pierwsze całkowity zakaz tychże pożyczek uderzyłby w tych, którzy ich potrzebują na to by podratować swoją sytuację od choroby poczynając, a na naprawie samochodu kończąc kiedy nagle nie mamy czym dojechać do pracy. Jak ktoś w komentarzach już wspomniał ludzie mają bardzo różne sytuacje i pozbawienie ich tego źródła doraźnej pomocy będzie nieetyczne i przesunie owe pożyczki w szarą strefę, gdzie telefony i sms-y o zwrot pieniędzy mogą być marzeniem w obliczu paru panów, których kark opuścił. Prawdą jest, że ani razu w tym artykule nie pojawił się postulat o całkowitym zniesienu tychże pożyczek, ale chciałem mieć pewność, że takowe postulaty nie będą wysuwane.

    Przedstawiając marketing i zachowanie sprzedawców artykuł sugeruje, ze część winy leży po stronie oferujących produkt. Ponieważ nigdy nie zdarzyło mi się wziąć pożyczki wbrew swojej woli, a co więcej pierwszą pożyczkę hipoteczną otrzymałem ukazując swoje finanse w lepszym świetle niż one naprawdę były, trudno jest mi rzucić pierwszy kamień. Ten typ marketingu stosuje wiele firm. Samochody reklamowane są jako wspaniałe wakacje, które między nami mówiąc nie ziszczą się bo trzeba zasuwać na raty… na samochód. Wakacje nigdy nie są reklamowane w strugach deszczu, mimo że większość miejsc ma co najmniej jedną trzecią dni pochmurnych. Soczysty hamburger na plakacie okazuje się spłaszczonym kapciem. Większość rzeczy reklamujemy jako spełnienie marzeń i radości, więc obwinianie o to firm pożyczkowych jest krokiem w złym kierunku. Odsuwamy tu trochę w cień personalną odpowiedzialność. Te same wnioski przyświecały politykom amerykańskim w walce z biedą, gdzie odpowiedzialność za biedę została przerzucona na całe społeczeństwo i efektem tego są miliardy dolarów wyciągnięte z kieszeni tych, którzy co rano wstają do pracy, a efektem są całe pokolenia ludzi żyjących na zasiłkach i pomocy społecznej i nie tylko brak efektów w walce z nędzą, ale wręcz jej rozwój, gdyż jak uczy nas ekonomia jeśli coś dotujemy to będzie tego więcej.

    Jeśli się mylę to na marketingu i sztuczkach sprzedawców chwilówek kończyć opowieść o odpowiedzialności nie powinniśmy. Nikt nie bierze pożyczki dla samej pożyczki. Bierzemy pożyczkę bo chcemy coś kupic lub skorzystać z jakiejś usługi. Dlaczego to robimy? Bo reklamy mamią nas. Czyli odpowiedzialny jest diler samochodowy. Te beztroskie momenty na nowym siedzeniu i te rozwiane włosy w reklamie. Deweloper, który nie sprzedaje nam domu a ciepło rodzinne. Firmy odzieżowe to już w ogóle mafia, która nigdy jeszcze nie sprzedała jednej pary jeansów reklamując je jako ochronę przed chłodem. Buty to ewenement, kiedy ludzie poświęcają tydzień pracy dla odpowiedniego znaczka bo jak powszechnie wiadomo “swoosh” chroni nas przed wykluczeniem społecznym i chroni nasze konto przed nadmiernym wypełnieniem. A komputery, telefony, restauracje, meble, fryzjerzy, spa i tak dalej i tak dalej i… okaże się, że to my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś błędne decyzje. Wtedy tabletki na walkę z chorobą możemy nie tym, którzy ich naprawdę potrzebują.

    To personalne decyzje i błędne wybory odpowiedzialne są za kryzys opisany w tym artykule. Wymaga on tony edukacji, która powinna zaczynać się bardzo wcześnie i nie będę spierał się w której klasie. ale zdecydowanie powinno odbywać się to w szkole. W czasie studiów dorabiałem w malutkiej pizzerii jako kierowca, kiedy właściciel robił pizzę czasami pomagałem jego synowi w lekcjach. Pamiętam jak raz przerabialśmy razem balansowanie książeczki czekowej (czasy nie tylko przed smatfonem, ale w momencie gdy telefon komórkowy motoroli miał klapkę wielkości dzisiejszego smarfonu). Mając jeszcze świeżo w głowie edukację w Polsce byłem w szoku, że młody człowiek uczy się takich przyziemnych rzeczy zamiast poznawać nazwę stolicy Bangladeszu albo budowę pantofelka. Szybko przekonałem się jak szybko wystawia się gumowe czeki gdy nie balansuje się książeczki czekowej i jest się pod wrażeniem posiadania nieistniejących już na nim środków. Natomiast do dzisiaj nie odwiedziłem jeszcze Bangladeszu i chyba nie szybko się to stanie, a wiedza o budowie pantofelka nigdy nie zagościła na moim resume ani nawet w żadnej rozmowie. Może oznacza to że znam zby mało biologów. 🙂

    Ponieważ miała to być tylko łyżka dziegciu napiszę, że jestem pod wrażeniem edukacji jaką ten blog sobą reprezentuje i ilości czytelników, którzy dzięki takim wpisom uniknęli pułapek finansowych, a ich życie znalazło właściwe tory. Właściwe dla nich, gdyż jestem zdania. że personalna odpowiedzialność powinna być nagradzana, ząś brak jej karany inaczej będziemy mieć coraz więcej ludzi w kłopotach finansowych.

  44. może to bardzo naiwne, co napiszę, ale dziwi mnie, czemu dlaczego Państwo pozwala na takie praktyki? przecież to jest zwykła lichwa, która jest karalna z art 304 kk

  45. Cześć Marcin,
    dziękuję za podjęcie tego tematu w formie eksperymentu. Generalnie widzę, że wracasz od czasu do czasu do tej tematyki, tymczasem tego typu firmy pożyczkowe żyją sobie dobrze. Tekst, który wskazujesz za Wirtualnymi Mediami był oryginalnie w Gazecie Dziennik Prawny (https://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/1198598,ile-polacy-wydaja-na-chwilowki.html). Tekst z połowy tamtego roku, od tamtego czasu trochę się zmieniło w branży, ale już sam tytuł mówi wiele: Na chwilówki wydajemy miliardy.

    Teraz do rzeczy. Byłem klientem chwilówek i można powiedzieć, że przeszedłem każdy z Twoich punktów. Dzięki nim stoczyłem się praktycznie na dno i do tej pory nie wykaraskałem się całkowicie. Wiem doskonale, co się czuje, jak się dostaje „darmową kasę”. Było to w jakiś sposób podobne do tego, co opisujesz, czyli wręcz narkotykowego haju, jednak wynikało z nieco innych pobudek. Byłem człowiekiem przypartym do muru przez załadowanie się pod korek bankowymi produktami i jechałem na styk. Byłem o krok od tej granicy, którą opisywałeś jako fragment swojej osobistej historii. Ja się potknąłem: dobra praca się skończyła, raty należało płacić. Najpierw pożyczyłem od znajomego, żeby ratować swoją płynność. Jak przyszedł czas, żeby uregulować ten dług, to sięgnąłem po chwilówki. To było pod koniec 2015 roku. Moja zabawa z chwilówkami trwała pięć miesięcy. Tyle czasu mogłem rolować dług. Mam obszerne notatki na ten temat, więc jeśli chodzi o statystyki to: wziąłem chwilówki w łącznie 20 firmach. W trzech z nich wziąłem po 3 pożyczki, w pięciu po dwie. Pozostałe to była jednorazowa pożyczka. Dwie z pożyczek były ratalne, pozostałe to były klasyczne chwilówki na 30 dni. Tylko pięć z tych pożyczek było darmowych. Pozostałem już drenowały moją kieszeń. Pożyczyłem w ten sposób 60200 zł. Do oddania miałem o 7400 zł więcej, czyli taki byłby zarobek tych firm na mnie. W rzeczywistości oddałem 6800 więcej ponad kapitał. Dlaczego? Bo nie da się rolować długu w nieskończoność i przestałem spłacać cokolwiek. Bankowe zobowiązania także. W efekcie już pod koniec roku 2016 pierwsza sprawa trafiła do sądu.

    Co czułem psychicznie? Tunelowe myślenie, poczucie zagrożenie, ograniczenie racjonalności myślenia. Psychicznie ten okres mogę podzielić na dwa etapy: narkotyczne wręcz szukanie pieniędzy wyłącznie w postaci chwilówek (nie byłem w stanie myśleć o czymkolwiek innym), czyli czas zadłużania się i czas odwyku, czyli próba rozmawiania z windykacjami, rozgryzania swojej słabości i planu spłaty tego wszystkiego. Po drodze stany depresyjne, myślenie o samobójstwie, nawet samobójstwie rozszerzonym obejmującym całą moją czteroosobową rodzinę. Jak byłem na odwyku, poznawałem z jednej strony mechanizm działania windykatorów, firm pożyczkowych, zdobyłem wiedzę o przysługujących mi prawach, przeczytałem m.in. ustawę o kredycie konsumenckim, wiem, że nie każdy wpisuje i zapytuje BIK, a z drugiej przestałem się bać panicznie sądu w nim upatrując tak naprawdę szansy na uwolnienie się od olbrzymich opłat prowizyjnych za tego typu pożyczki.
    Odebrałem wiele telefonów, przeczytałem mnóstwo maili od windykujących. Niektóre można uznać za niezłe perełki manipulacji. Poznałem metody miękkie w swym wyrazie (kulturalni windykatorzy, którzy mówią, że z nimi można się dogadać) i słyszałem takich twardzieli, którzy od pierwszego słowa krzyczą, wyzywają od wyłudzaczy, straszą policją, sądem. W końcu przestałem rozmawiać z windykatorami, bo ich przekaz jest w sumie jeden „płać!!!”. Windykator chwilówki nie zmieni swojej postawy tylko dlatego, że windykuje 300 zł, kiedy ja jestem winny bankowi 130000. Miękkiego serca mieć nie może. Ja też już nie mam.

    Mój koniec jeszcze nie nastąpił. Jeszcze nie miałem przyjemności rozmawiać z komornikiem, co może niedługo nastąpi, bo jedna ze spraw tzw. bankowych od kilku dni jest prawomocna w sądzie drugiej instancji. Niemniej walczę. Np. w sądzie, gdzie wygrałem z trzema chwilówkami, trzy inne postępowania z tego typu firmami są na wokandzie. Odzyskuję pieniądze od chwilówek, składając oświadczenia o sankcji kredytu darmowego. Dwie firmy oddały nienależne opłaty same. W innych sprawach zwróciłem się o interwencję do Rzecznika Finansowego. Czujnie patrzę na skrzynkę pocztową, żeby wiedzieć, że np. zakończona w połowie ubiegłego roku wyrokiem sądowym sprawa, może nagle pojawić się na mocy cesji u jakiegoś dużego gracza w branży windykacyjnej, który oprócz 600 zł rzekomego już wtedy długu, doliczy sobie nagle 180 zł tytułem „kosztów”. Nikt nie wie jakich kosztów. I wtedy myślę sobie, że w sumie nie mam tak źle. Jakoś się ogarnąłem z tym wszystkim. Gdzieś w Internecie poznałem podobnych sobie ludzi. Niektórym pomagam uporządkować sprawy, ale wiem, że to ciężka i czasami niewdzięczna praca. Psychika jest tutaj najważniejsza. Jak ktoś nadal jest rozbiegany, bez odrobiny dyscypliny, to nigdzie nie zajdzie w finansowej edukacji. Zaczynając od własnych długów a potem idąc dalej.

    Marcin, powiem Ci szczerze: szkoda czasu i tym bardziej pieniędzy na ten eksperyment. Dlaczego? W jakiś sposób jesteś w komfortowej sytuacji, bo nie jesteś pod przymusem: syty i głodny. Dalej: techniki sprzedawców (opcja nr 1 i 3) to cała paleta możliwości. Czytelnicy Twojego bloga mogą je dzięki Tobie zobaczyć, ale tych chwilówkowiczów tutaj raczej nie ma – kilka osób nawet to podkreśliło w komentarzach. A na opcję nr 4 to szkoda nawet jednego grosza.

    • Życzę Ci wytrwałości konsekwencji i bycia w końcu wolnym od długów.
      Tak z czystej ciekawości zastanawiam się co kieruje ludźmi (nie mówię o sytuacjach naprawdę dramatycznych, typu choroba bliskiej osoby, kiedy człowiek gotów jest zaprzedac dusze diabłu), żeby ładować się w to gowno. Nie trzeba być doktorem ekonomii żeby wiedzieć ze nikt nigdy niczego nie daje, a jeśli daje to tylko po to żeby odebrać wielokrotność. Skąd to się bierze? Nie pojmuje.

      • Mnie popchnął do tego wstyd. Wstyd przed ludźmi, którzy mi ufali (zarówno rodzina, jak i współpracownicy). Do tego splot niekorzystnych wydarzeń, których w jakiś sposób nie chciałem brać pod uwagę, że jednak tak może się stać – chodziło o utrzymanie przychodów z dodatkowej pracy, która zagwarantowałaby mi utrzymanie płynności. W którymś momencie przestałem myśleć racjonalnie i wpadłem. Musiałem oddać pożyczkę prywatną. Wstyd zwyciężył z racjonalnym podejściem. Zapożyczyłem się w chwilówkach, żeby oddać ten dług. A dalej to już był zjazd w dół.

  46. Wow, czuje zlosc bijaca z Ciebie podczas pisania tego posta!
    Nie jestem pewna czy ten pierwszy wykres (na co zaciagamy kredyty) jest adekwatny – skupiasz sie na chwilowkach a AGD i RTV finansowane sa ratami w marketach – czy sie myle?

    Super sie Ciebie czyta, pozdrawiam

  47. Pamiętaj, że każdą darmową pożyczkę należy zwrócić bez przekraczania terminu oznaczonego w umowie. Przekroczenie terminu oznacza naliczenie standardowych kosztów i ustawowych odsetek za opóźnienie w spłacie. Koszt zostanie naliczany od dnia zawarcia umowy jeśli przekroczenie terminu nastąpi. Tj. kredytobiorca zapłaci nie tylko za okres spóźnienia ale cała umowa zostanie potraktowana tak jakby nie podlegała żadnej redukcji kosztów do 0%.

    I tego ostatniego ludzie nie wiedzą i kabza płynie…

Odpowiedz

Top
MENU