Budżet domowy i własna firma. Jak to okiełznać?

30

Praca „na swoim” to marzenie wielu osób. Jeśli prowadzisz własną firmę lub myślisz o jej założeniu, ten wpis jest dla Ciebie jazdą obowiązkową. Wiele małych firm upada dlatego, że ich właściciele bardzo skupiają się na pracy, zaś finanse zostawiają księgowemu. Jednak księgowy tu nie pomoże. Pewnego dnia okazuje się, że pozornie dobrze funkcjonujący biznesik trzeba zamknąć na kłódkę. Jak temu skutecznie zapobiec?

Jak oddzielić finanse firmowe od prywatnych?

Wielokrotnie pomagałem poukładać finanse osobom, które prowadzą własne firmy. Wynikiem takiego poukładania nie zawsze był „happy-end”, ale zawsze było widać czarno na białym, czy biznes w ogóle ma sens. Czasami zapadała decyzja, że trzeba interes po prostu zwinąć, nim jego właściciel utonie w długach. Innym razem okazywało się, że właścicielowi tylko się zdaje, że jest bogaty. Uczucie bogactwa znikało po tym, gdy trzeba było zapłacić zaliczki na VAT i PIT. Najczęściej jednak kończyło się na solidnym kopniaku do mądrzejszej pracy i lepszego planowania. Okazuje się bowiem, że bardzo wielu małych przedsiębiorców nie ma pojęcia, czy ich biznes jest w ogóle rentowny. Dlaczego?

Otóż przepływy finansowe na ich rachunku wyglądają zazwyczaj tak:

Wykres Budżet domowy i własna firma

Przy takim zarządzaniu finansami nie ma szans na odpowiedź, czy biznes w ogóle jest rentowny. Oto prosta recepta na to, jak krok po kroku to poukładać.

Oddziel finanse firmowe od prywatnych – również fizycznie

Choć póki co nie jest to obowiązkowe – koniecznie otwórz rachunek firmowy. To będzie konto, na które będą wpływać wszystkie przychody związane z Twoim biznesem oraz z którego będziesz pokrywać też wszystkie koszty. Ale uwaga: tylko koszty związane z biznesem!

Jakie to koszty? Wszystkie te, których by nie było, gdybyś nie prowadził działalności. A zatem: PIT, VAT, ZUS, opłata za biuro, wynagrodzenia pracowników, przybory biurowe, aplikacje niezbędne do pracy – wszystkie te koszty opłacaj TYLKO z rachunku firmowego. Ale już takie wydatki jak wakacje, jedzenie, opłaty za edukację dzieci – czyli koszty niezwiązane z biznesem, które pokrywałbyś pracując też na etacie – pokrywaj TYLKO z rachunku prywatnego. Dzięki temu będziesz dokładnie wiedział, ile kosztuje Cię prowadzenie biznesu oraz czy generuje on wystarczająco gotówki, aby utrzymać Twoją rodzinę. Twój uporządkowany przepływ pieniędzy – w podziale na poszczególne rachunki – powinien zatem wyglądać tak:

Wypłata z konta firmowego na prywatne

Zaraz, zaraz… Czy dobrze widzisz, że z rachunku firmowego ma popłynąć „pensja”? No jasne! A skąd masz mieć niby pieniądze na rachunku osobistym, z którego pokryjesz koszty życia rodziny?

Wypłacaj sobie pensję

Jak to? Uciekłeś od etatu, a teraz masz znowu dostawać pensję? Cóż, jakby to głupio nie brzmiało, wypłata wynagrodzenia dla siebie samego z własnego biznesu jest absolutnie niezbędna. Jeżeli biznes ma mieć w ogóle sens, to docelowy przepływ pieniędzy – pod względem „wartościowym” – powinien wyglądać mniej więcej tak:

Własna działalność gospodarcza a finanse domowe

Jak to należy rozumieć?

(1) Twój biznes powinien generować jak najwyższe przychody. Im więcej wystawisz faktur (i ściągniesz zapłatę od kontrahentów), tym większe masz szanse na sukces.

(2) W pierwszej kolejności powinieneś pokryć wszystkie koszty związane bezpośrednio z Twoim biznesem, bez których nie mógłby on funkcjonować. Dopóki nie zapewnisz pokrycia dla tych kosztów, pieniądze na rachunku firmowym tak naprawdę nie są Twoje!

(3) Dopiero to, co zostanie po opłaceniu rachunków z pkt. 2 – stanowi nadwyżkę, którą możesz przelać na swój rachunek osobisty. Dokładnie w taki sam sposób, jak pensję, którą byś otrzymywał za pracę na etacie.

(4) Owa „pensja” powinna być na tyle duża, aby pokryć koszty życia Twojej rodziny. To wszystkie wydatki, które nie są związane z Twoim biznesem.

(5) I co najważniejsze – po opłaceniu kosztów prowadzenia firmy oraz koszty codziennego życia, pieniędzy powinno wystarczyć na odłożenie oszczędności: na poduszkę bezpieczeństwa, na IKE, na edukację dzieci, itp.

Czy zrobi to za mnie księgowy?

Nie. Księgowy ma dbać o to, by wszystko było dobrze rozliczone z Urzędem Skarbowym i ZUS. Jego wyniki to zyski i straty „papierowe”, które z realiami biznesu niewiele mają wspólnego.

Ty powinieneś prowadzić „własną księgowość” – w oparciu o faktyczne przepływy finansowe. Krążenie gotówki w biznesie jest niczym krwioobieg w naszych organizmach. I to Ty, a nie Twój księgowy, musisz zapewnić odpowiednią drożność tego systemu oraz dostarczyć mu „krwi” w postaci ciągłego dopływu gotówki.

Ja robię to prowadząc dwa osobne budżety w aplikacji YNAB: budżet firmowy oraz budżet domowy. Dzięki temu dokładnie wiem ile i na co potrzebować będę pieniędzy i mogę skupić się na pracy, a nie na zastanawianiu, czy starczy na VAT.

A jakie są Twoje doświadczenia lub rady?

Zachęcam Cię serdecznie do poukładania swoich finansów w ten sposób. Pozwala to uzyskać jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy biznes w ogóle na siebie zarabia i czy utrzymasz z niego rodzinę.

A jakie są Twoje doświadczenia, przemyślenia i rady w tym zakresie? Skomentuj i pomóż w ten sposób innym Czytelnikom bloga 😊

Może Cię zainteresować

Jak rzucić etat i przejść na swoje?

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 9 528  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze30 komentarzy

  1. Jako księgowa potwierdzam, że taki schemat jak proponujesz jest najlepszym dla czytelnych finansów nie tylko “prywatnych” ale też firmowych. Proponuję wszystkim klientom i znajomym jak najszybsze otwarcie osobnego rachunku firmowego i przelewanie sobie zysku (brzmi lepiej niż pensja) w określonym dniu miesiąca.
    Dla przedsiębiorców mam jeszcze jedną radę: trzeba przestawić się z myślenia w kwotach brutto (kwota zapłaty z faktury) na kwoty netto a jeszcze lepiej na netto po zapłaceniu podatków. Niektórzy przeżywają mały szok, kiedy dostają pierwsze kwoty podatków do zapłaty i widza jak mało zostaje im “w kieszeni”. A czasami zostaje dziura…

    • Hej OlaP,

      Dziękuję za komentarz. Przez prawie dwa dni byłem w rozjazdach, dlatego dopiero dziś mam chwilę, by poczytać komentarze.

      Pełna zgoda co do myślenie w kategoriach “netto-netto”. Zawsze odkładam środki na VAT i podatek – to nie moje pieniądze (split payment niedługo załatwi pewnie temat VAT-u – część kontrahentow już przelewa mi środki na oddzielny rachunek VAT).

      To myślenie netto-netto przydaje się jeszcze w innym ważnym momencie – gdy negocjujemy nasze stawki. Zawsze w kwotach netto (bez VAT) i pamiętać należy o dodaniu bufora na PIT do ceny. Inaczej zakwotujemy zbyt nisko.

      • Możesz podpowiedzieć jak przyjąć/wyliczyć taki bufor na PIT? Stoję przed decyzją założenia firmy, a raczej ją założę, ale po nowym roku i taka podpowiedź będzie dla mnie wyśmienita!

  2. Marcin Kluczek

    Telepata ? 🙂

    Wczoraj siedziałem nad ostatecznym rozdzieleniem budżetu firmowego od domowego. Tak dla higieny. Do tej pory miałem oddzielne konta, ale niektóre wydatki firmowe opłacałem z konta prywatnego.

    Ostatecznie stanęło na tym, że budżet firmowy ma u mnie dwa moduły
    1. Stałe koszty firmowe, na który składają się ZUS, wszystkie wydatki związane z autem (85% tras jest firmowa), licencję, inne rzeczy które mogą się przydać do prowadzenia działalności w przyszłości (taki firmowy FWN). Przeliczyłem wszystko i w perspektywie dwóch lat wyszła mi średnia kwota X. Taka kwota ma co miesiąc zasilić konto firmowe jako stała kontrybucja z przychodów. W okresach mniejszych kosztów środki będą się kumulować, w okresie większych wydatków zmniejszać. Kluczowe jest tu zabezpieczenie podstawowych wydatków firmowych (nigdy nie brakuje na ZUS) i precyzyjne dane, jakie mam koszty. Do tej pory rozmywały się w budżecie ogólnym.

    2. „FFA” Firmy Fundusz Awaryjny. Miałem spory problem z ustaleniem jego wysokości w relacji do wydatków firmowych i prywatnego FA. Finalnie uznałem, że wartość między 3, a 4X pod koniec miesiąca to cel, do którego powinienem dążyć. Myślałem o większej kwocie, ale uznałem, że gdyby coś poszło nie tak, najważniejszy jest ZUS, a wydatki firmowe i tak ograniczę do minimum lub będę odwlekał.

    Nadwyżka z danego miesiąca po opłaceniu PIT i VAT i składki „X” po prostu idzie na konto prywatne.

    Kilka TIPów z doświadczenia VATowca
    – Im mniej papierków, tym lepiej. Przynajmniej dla mnie. Nie znoszę faktur na 6 złotych branych tylko po to, żeby odliczyć np. płyn do spryskiwaczy. Błogosławieństwem dla mnie są faktury zbiorcze ze stacji benzynowej.
    – Jeśli ktoś mówi, że zapłaci Ci X, to otrzymasz „na rękę” kwotę pomniejszoną o ~1/3, jeśli kwota była brutto lub pomniejszoną o ~20%, jeśli kwota była netto.
    – To samo tyczy się kosztów. Laptop za 3000 brutto, to „realny koszt” ~2000.
    – Koszty jak nazwa wskazuje, to koszty, więc lepiej je wycinać niż generować. Nie mylmy optymalizacji podatkowej z wydawaniem kasy w imię większych kosztów.
    – Kombinować każdy może, ale nie każdy jest się w stanie logicznie wytłumaczyć podczas kontroli za 5 lat, więc utrzymuję prostotę w dokumentach i nie szukam lipnych kosztów.

    • Hej Marcin,

      jasne, że telepata 🙂

      Bardzo cenna lista wskazówek pod koniec komentarza – zbieżna w ogromnej mierze z moim podejściem. Dodałbym jeszcze, że warto mieć dobrego księgowego, który rozumie nasz biznes. Nawet jeśli musimy zapłacić za taki serwis ciut więcej.

      Co do rezerw – ja wystartowałem z solidną firmową poduchą i cały czas ją utrzymuję na poziomie średnich kosztów z 6-miesięcy. Traktuję ją nie tylko jak “poduszka bezpieczeństwa”, ale także jak “fundusz na wykorzystanie niespodziewanych okazji”.

  3. Ja bym dodala jeszcze zeby sie zbytnio nie napalac na wrzucanie wszystkiego w koszty firmowe. Wielu osobom sie wydaje, ze bedzie moglo w ten sposob zaoszczedzic na wielu zakupach prywatnych, a jednak czesto bywa tak, ze nawet niektore stricte firmowe wydatki moga byc zakwestionowane podczas kontroli i ksiegowi odradzaja ich rozliczanie.
    A problem z liczeniem rzeczywistej rentownosci nie dotyczy tylko malych firm, duzym i doswiadczonym tez sie zdarza poplynac i wygenerowac koszty wyzsze od przychodow 🙂

    • Przemysław

      Weroniko masz 100% racji.
      Ostatnio głośnie problemy ASTALDI są tego najlepszym przykładem – nawet najwięksi czasami tego nie ogarniają.

      Plus, za łatwe i przejrzyste wyjaśnienie i oby jak najwięcej osób się do tego stosowało.

    • W punkt. Dlatego m.in. księgowość w mojej firmie powierzyłem sprawdzonej osobie z licencją doradcy podatkowego.

      Mnie osobiście najbardziej śmieszy stwierdzenie: “muszę zrobić koszty, by uniknąć podatku”.

      Nie mam na myśli oczywiście wydatku niezbędnego w firmie. Ale już kilka osób zaskoczyło mnie myśleniem w rodzaju “kupię cokolwiek, co może się przydać, bo zaoszczędzę na podatku”

      Dla zaoszczędzenia 19% traci się w ten sposób 81% 🙂

      • Marcin,
        Dokładnie. Też to słyszałem wiele razy: “to się wrzuci w koszty”, “róbmy koszty, to zaoszczędzimy na podatku”, etc…
        Naprawde nie potrafię zrozumieć logiki za tym idącej.

  4. Wszystko to święta prawda, ale łatwo to poukładać przy założeniu, że przychód jest na tyle duży, że wystarczy i na koszty firmowe, i na “pensję”, i jeszcze na oszczędności. W życiu jednak bywa inaczej.

    Bywa, że nawet z przyczyn niezawinionych przez “przedsiębiorcę” tych pieniędzy nie wystarczy. Kontrahent zwleka z płatnością, miesiąc był słaby, stały klient wybrał inną ofertę, bo tańsza, … I qpa.

    Dlatego dodaję z moich własnych, bolesnych doświadczeń: nigdy przenigdy nie zakładajcie działalności gospodarczej, jeżeli nie uzbieraliście kapitału, który pozwoli przetrwać nawet sześć takich parszywych miesięcy. Bez tego nie ma cudów: trzeba będzie pożyczać, a to oznacza długi. I lata spłacania.

    • Hej Marek,

      jeśli nie da się tego ułożyć w ten sposób, to znaczy, że biznes nie ma ekonomicznego sensu.

      Pełna zgoda co do tego, że przed rozpoczęciem biznesu bezwzględnie trzeba przygotować solidną poduchę.

      Natomiast jednym z największych błędów jest moim zdaniem “kredyt na start”. To jak zaczynać biznes z kołem betonowym u szyi.

  5. Dzięki Marcinie, za ten temat. Dla mnie – idealnie w czasie. Muszę stwierdzić, że akurat moją firmę intuicyjnie rozkręcam wg Twoich zasad – łączę z ułamkiem etatu (dziękuję pracodawco za ZUS!), mam osobne konto (konto firmowe nie dość, że bezpłatne, to jeszcze z bonusami za aktywnosć na początek) i odprowadzam sobie pensję. A ponieważ moja księgowa bierze dodatkowe 5pln za księgowanie dokumentów powyżej ustalonego limitu, zniechęca mnie to do lekkomyślnego zbierania faktur “na firmę”.

  6. Marcin,
    a planujesz to zagadnienie ogarnąć również w kontekście budżetu domowego – tzn konkretnego pliku?
    Bo wszystko spoko z tym wypłacaniem pensji (sam to robię – w szczególności że mam teraz spółkę zoo)

    ale co z tego że zaplanuje sobie 1 że do 10 wyplace sobie pensje, kiedy nagle okazuje sie, ze kilku klientów nie płaci faktur.

    jak poradzic sobie z ogromna nieregularnoscia wplywów? Jak poradzić sobie z nagłymi spadkami wpływów (bo klient nie zapłacił dużej fv a równocześnie VAT trzeba od niej zapłącić – jestem więc na minusie w pliku nie tylko biorąc pod uwage brak wpływu – ale pojawia się jeszcze… spory odplyw).

    Jak to ogarnąć a mądry sposób?

    • Częsty błąd, za wcześnie wyciągasz kasę z firmy. Zakładając firmę wszystkie zyski zostają w firmie. Po 4-6 miesiącach już wiesz jakie masz koszty firmowe. Czy to są stabilne czy mają duże wahania. Są związane z zakupem towarów, opóźnionymi płatnościami itd. Wyliczasz ile firma musi mieć na koncie cały czas by cokolwiek się działo nie zakłócało jej pracy. Dopiero nadwyżka jest tym co możesz sobie wypłacić. No chyba, że robisz inwestycje to wtedy doliczasz jeszcze ile musisz przeznaczyć na inwestycję w rozwój i dopiero wtedy jak coś zostanie to jest dla ciebie.

      Ja osobiście mam roczny bufor, rozliczam się z podatków kwartalnie. Faktury z płatnościami standardowe terminy. Nawet jak klient płaci po 2 miesiącach to i tak nie muszę się martwić o US bo zdąży zapłacić. Faktury z końca kwartału wystawiam na początku następnego, klienci zachwyceni 🙂

      • “Faktury z końca kwartału wystawiam na początku następnego, klienci zachwyceni” – czyli np. usługę wykonujesz we wrześniu a fakturę wystawiasz w październiku i rozliczasz podatku nie w 3 a w 4 kwartale? No to powodzenia w razie kontroli US.

        • Ciekawe, nie znasz mojej działalności, nie znasz moich umów biznesowych mimo to wyrażasz sarkastyczną opinię. Kontrole były, zastrzeżeń brak. Jeśli już mówimy o usługach to podstawą wystawienia faktury jest protokół końcowego odbioru robót.

          Przedstawiłem bardzo proste rozwiązanie na bolączkę Polskiego rynku. Notoryczne płatności po terminie. Jak masz lepszy “many menagment” jeśli w ogóle prowadzisz działalność to z chęcią się zapoznam.

          • Z tego co napisałeś zrozumiałem że masz obowiązek wystawiać faktury we wrześniu ale robisz to w październiku. Jeśli masz to rozwiązane prawnie to ok. Ale ktoś mniej obeznany to przeczyta i zacznie tak robić a później będzie miał kłopoty. Dlatego trzeba mieć świadomość że takie żonglowanie termiami wystawienia faktury i późniejsze naliczanie podatków to nie jest takie hop siup.

        • Marcin Kluczek

          Hej. Możesz wskazać przepisy, które zostały złamane? Zaciekawiłeś mnie tym stwierdzeniem. Nie raz dostałem taką fakturę od Orlenu, a wydaje mi się, że oni nie powinno się mylić. No ale, kto wie 🙂

          • Fakturę należy wystawić nie później niż 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru, wykonano usługę lub otrzymano zaliczkę. Inna sprawa kiedy powstaje obowiązek VAT – najczęściej nie jest to wtedy data wystawienia faktury tylko właśnie data dostawy lub wykonania usługi. Jak wykonasz usługę we wrześniu a fakturę wystawisz w październiku to i tak masz obowiązek odprowadzić od niej VAT we wrześniu. Jest tam od tego trochę wyjątków.

          • Wystarczy uzgodnić z biznesowym partnerem kiedy jest zakończenie usługi lub dokonanie sprzedaży i cały prawny wywód nie ma znaczenia.

            Znać przepisy, rozumieć przepisy, stosować przepisy a umieć je wykorzystać to 4 różne rzeczy.

          • Marcin Kluczek

            Zatem nie wszystkie faktury, który dostałem były wystawione zgodnie ze sztuką, a fakturę na usługę można łatwo ustawić z datą na początku kolejnego miesiąca. Wystarczy jako koniec świadczenia usługi podać 1 dzień kolejnego miesiąca.

    • Plastic Tofu

      Callipso zdecydowanie ma rację i zastosowanie się do jego rad może rozwiązać Twój problem i za chwilę nie będziesz miał problemu z brakiem płynności.
      Chciałbym dodać od siebie dwa słowa i rozwinąć jego myśł, która pomóc może w przyszłości. Jednak pierwszą rzecz, którą muszę podkreślić i z góry proszę o korektę, jest nieznajomość polskich przepisów dotyczących buchalterii i jeśli ktoś zna przepisy, szczególnie podatkowe lepiej proszę o dostosowanie do polskich realiów.

      Strumień pieniędzy płynący płynący z firmy do właściciela powinien opierać się na trzech filarach:
      1. Kapitał. Nawet w biznesach startujących wnosimy do firmy kapitał. Możemy kapitał pożyczyć swojej firmie na początku, lub w czasie istnienia i wtedy traktujemy te pieniądze jako obligację, ustalamy procent jaki będziemy wypłacać i harmonogram spłat co może nam pomóc jeśli trafimy na inwestora, nawet z kręgu rodzinnego. Poważne traktowanie finansów zjednuje ludzi szybciej niż kwieciste oracje o przyszłości i bogactwie. W USA pieniądze zarobione jako pensja czy jako zysk są opodatkowane, zaś pożyczka jest tylko pożyczką i jej zwrot nie podlega opodatkowaniu, aczkolwiek oprocentowanie jest dochodem i jest opodatkowane.
      2. Pensja. Tą płacimy za pracę. Powinno ustalić się stawkę za pracę i z czasem jak biznes się rozwija podzielić zajęcia i nadać im stawkę np godzinową. To pozwoli podjąć decyzję o zatrudnieniu dodatkowej pomocy, albo o zleceniu najmniej płatnych nam zajęć firmom zewnętrznym. Na początku jeśli musimy wypłacać sobie pensję, potrzebujemy ograniczać ją do minimum, aby nadwyżka tworzyła kapitał obrotowy, albo inaczej poduszkę bezpieczeństwa, aby uniknąć problemów z niezapłaconymi fakturami.
      3. Zysk. Ten wypłacamy np. na koniec roku właścicielom firmy. Czyli nasze przychody, pomniejszone o rozchód potrzebny do funkcjonowania firmy są dystrybuowane w całości, lub części jeśli nasz biznes wymaga więcej kapitału. Ponieważ zysk wypłacamy raz w roku pozwoli on nam wyrównać nasze przepływy pieniężne, ze względu na sezonowość, inwestycje albo zwykłe problemy z fakturami.

      Zysk jest niżej opodatkowany niż pensja więc warto poświęcić chwilę przy swoich finansach aby oszczędzić podczas okresu podatkowego.

    • Hej Michał,

      jest tylko jeden sposób na uniezależnienie się od nieregularności wpływów: solidna rezerwa gotówki w firmie (poduszka bezpieczeństwa). Taka rezerwa w firmie jest absolutna podstawą.

      Ja prowadzę swój budżet firmowy w YNAB. W ogóle nie planuję przychodów – mam na koncie tyle środków, by pokryć z nich wszystkie koszty bez względu na to, czy ktoś mi zapłaci w danym miesiącu, czy nie.

      Druga sprawa – to ściąganie płatności (miękka a potem twarda windykacja). Jeszcze nigdy nie musiałem stosować tej drugiej, natomiast kilkukrotnie z powodzeniem stosowałem tę pierwszą. Ale to temat na osobny wpis 🙂

  7. Jak dla mnie to trzeba rozpatrywać w 3 opcjach:

    – budżet prywatny
    – budżet samozatrudniony
    – budżet prywatny i firmowy

    Prywatny – standard

    Samozatrudniony – osobiście miałbym drugi rachunek tylko do obsługi DG nawet jak bym miał tylko jednego klienta. Można mieć wszystko w jednym ale nie polecam bo robi się bardzo dużo informacji w jednym miejscu i łatwo o pomyłkę. Nagle w budżecie prywatnym trzeba uwzględnić podatki, ZUS, koszty DG. Na etacie połowę robił za nas pracodawca i dostarczał kwotę netto.

    Firmowy i prywatny – Traktujemy firmę tak jak człowieka. Firma też ma koszty “życia”, jak się coś powinie to trzeba mieć poduszkę awaryjną i taką oszczędnościową na wypadek “utraty pracy” przez firmę. Robimy fundusze celowe bo prywatnie chcemy nowego laptopa a “firma” potrzebuje nowych maszyn, oprogramowania.
    My prywatnie odkładamy na kurs angielskiego a firma odkłada na lepszą tokarkę, itd. Po tym wszystkim zostaje nam zysk. To jest wreszcie dla nas i tym możemy sobie zagospodarować wedle uznania przelewając w formie pensji/ wynagrodzenia zarządu/dywidendy (spółka) lub wprost na prywatny rachunek (DG)

    Najgorszym co można zrobić to zacząć drenować firmę do zera jak tylko pojawiają się przychody. To tak jak byście mieszkając z rodzicami poszli do pierwszej pracy i rodzicie zabierali wam całą wypłatę w rewanżu za wasze wychowanie i nie zostawiali by wam nic za co macie przeżyć albo bardzo mało.

  8. Łukasz Kurlapski

    Znam wiele firm (tak jak ich wiele znam, tak każda z nich jest inaczej zarządzana). Są takie, które są prowadzone w sposób niemal doskonały, bez błędów jeżeli chodzi o księgowość. Są też takie, które są prowadzone w sposób tak niepoprawny, że stanęły prawie na skraju bankructwa. Lekkomyślność zarządzających (czy to prezesów, czy zarządu spółki) bardzo często odbijają się w głębokim echem na wynikach finansowych, a to bardzo szybko przekłada się na pracowników najniższego szczebla.

    Aktualnie mamy rynek pracownika przez co spółki, które są słabo zarządzane bardzo szybko tracą fachowców (którzy są podkupywani i zachęcani przez konkurencyjne firmy, które poprzez dobre zarządzanie mogą zaoferować im o wiele wyższe stawki wynagrodzenia).

    Z tego punktu widzenia należy pamiętać, że właśnie to jest główną determinantą dla przeciętnego pracownika na umowę o pracę. Pójdzie on tam gdzie mu zapłacą lepiej, znaczy więcej i nie będzie on musiał oglądać się na cokolwiek.

  9. Bardzo dobre porady. Od kilku lat jestem freelancerem i znajomi pytają mnie jak ja sobie z tym wszystkim radzę. Jak ktoś następnym razem zapyta o finanse to podeślę właśnie Twój artykuł 🙂

  10. Bardzo przydatny wpis i oby jak najwięcej przedsiębiorców wzięło sobie Twoje porady do serca. Ze swojego podwórka znam dwa przypadki, gdzie osoby prowadzące JDG nie rozdzielały finansów firmowych od prywatnych i “popłynęły”.
    Ja za to mam bardziej techniczne pytanie – wspomniałeś o aplikacji YNAB. Czy opisywałeś ją gdzieś szerzej na swoim blogu? Czy warto się na nią przesiąść z bezpłatnego Kontomierza, zwłaszcza będąc etatowcem?

Odpowiedz