Niezapłacone faktury. Co robić, by nie zatopiły Twojego biznesu?

32

Co roku do grona przedsiębiorców w Polsce dołącza ćwierć miliona osób … I niemal tyle samo zamyka działalność. Liczby są nieubłagane: po dwóch latach od założenia firmy na placu boju zostaje 2/3 z nich, a po czterech latach już mniej niż połowa. Co robić, by przetrwać?

Internet i książki są pełne historii o ludziach sukcesu, którzy po założeniu firmy w garażu dorobili się fortun. Jest jednak jeszcze więcej historii, które nigdy nie zostaną opublikowane…

To  historie tych przedsiębiorców, którzy z hurraoptymizmem rozpoczynali biznes, ale pomimo tego, że mieli świetny pomysł, talent, że ciężko pracowali, że mieli mnóstwo determinacji i inne niezbędne „składniki sukcesu” – nigdy go nie odnieśli. Dlaczego? Bo najzwyczajniej zabrakło im kasy.

Pieniądze są dla biznesu niczym krew dla naszego organizmu. W tym artykule zebrałem dla Ciebie 19 praktycznych sposobów na to, aby Twój biznes się nie wykrwawił. Dwudziesty podpowiesz mi sam ?

Biznes to nie ciasteczka

Własna działalność to nie tylko rzeczy przyjemne, dla których być może rzuciłeś etat, lecz także konieczność zadbania o wszystkie obszary funkcjonowania firmy. Sprzedaż, negocjowanie umów, marketing, windykacja, administracja – w małym biznesie musisz ogarnąć wszystko. Innymi słowy, jeśli interesuje Cię wyłącznie pieczenie ciastek, to zatrudnij się jako cukiernik. Natomiast cukiernię otwórz tylko wtedy, gdy jesteś gotowy zająć się także zarządzaniem zespołem, zamówieniami, płynnością finansową, itp.

Problemów, o których pewnie nie myślałeś zakładając firmę, jest wiele. Dzisiaj opiszę ten, który może położyć nawet najlepszy biznes: niezapłacone faktury.

Spis treści:  

W tym artykule opisałem trzy etapy radzenia sobie z problemem niezapłaconych faktur, doprecyzowując poszczególne kroki, które warto jest podjąć na każdym z etapów:

ETAP I – Zanim wykonasz zlecenie. Jak zminimalizować ryzyko niezapłaconych faktur?
         • Sprawdź opinie o kontrahencie w sieci
         • Zweryfikuj, czy taka firma w ogóle istnieje i jak długo działa
         • Zorientuj się, czy kontrahent płaci w terminie
         • Zawrzyj dobrą pisemną umowę, najlepiej na własnym wzorze

ETAP II – Kiedy już czas na płatność. Jak zmniejszyć liczbę niezapłaconych faktur?
         • Stosuj przedpłaty
         • Wymagaj zaliczki lub zadatku
         • Podziel pracę na osobno rozliczane etapy
         • Pobieraj kaucje
         • Wszelkie dodatkowe ustalenia potwierdzaj pisemnie
         • Uzyskaj jednoznaczne potwierdzenie wykonanej pracy
         • Wystaw „łatwą do opłacenia” fakturę i mądrze ją „opakuj”
         • Skrupulatnie monitoruj terminy płatności

ETAP III – Gdy trzeba odzyskać należne pieniądze. Jak windykować niezapłacone faktury?
         • Zadzwoń i napisz maila 2 dni po terminie
         • Zadzwoń i napisz maila 7 dni po terminie
         • Bądź uciążliwy jak komar w sierpniu
         • Wystaw notę odsetkową i zgarnij 40 euro
         • Wyślij wezwanie do zapłaty
         • Wpisz niepłacącego kontrahenta do Rejestru Dłużników
         • Zatrudnij prawnika i wyślij pozdrowienia od niego

INFOGRAFIKA

Partnerem tej publikacji jest Biuro Informacji Kredytowej (BIK)


Praca wykonana, faktura wystawiona, a pieniędzy brak… Niezapłacona faktura to zmora przedsiębiorcy

Kończysz pracę nad ważnym zleceniem, wystawiasz fakturę i gratulujesz sobie dobrze wykonanej roboty. Wkrótce na Twój rachunek wpłyną kolejne pieniądze!  Zakładasz oczywiście, że płatność to czysta formalność. I w wielu przypadkach na szczęście tak jest. Niestety – nie we wszystkich.

Według badania „Skaner MŚP 4Q2018, aż 54 % przedsiębiorców  skarży się, że ich kontrahenci opóźniają zapłatę faktur o ponad 60 dni od daty wymagalności. Możesz oczywiście być optymistą i liczyć na to, że Tobie wszyscy zapłacą w terminie. Jednak rozsądniej być realistą i przyjąć założenie, że prawa rynku dotyczą też Ciebie. Wcześniej czy później niezapłacone faktury pojawią się też w Twojej firmie. Co możesz zrobić, aby nie były dla Ciebie groźne?

ETAP I – Zanim wykonasz zlecenie. Jak zminimalizować ryzyko niezapłaconych faktur?

Jak nie utonąć w bagnie? Omijać je szerokim łukiem! Jak nie mieć niezapłaconych faktur? Omijać kontrahentów, którzy nie płacą. Być może brzmi to naiwnie, lecz stare hasło „lepiej zapobiegać, niż leczyć” sprawdza się dobrze także w biznesie.

Początkujący przedsiębiorcy mogą uważać, że największym problemem w ich firmie jest brak zleceń. Jednak ci, którzy prowadzą swój biznes od dłuższego czasu, wiedzą, że może być znacznie gorzej. Od braku zleceń o wiele gorsze są wykonane zlecenia, na które poszło dużo wysiłku, pieniędzy i czasu, a za które nie otrzymaliśmy wynagrodzenia. Koszty poniesione, faktura wystawiona, VAT zapłacony z własnej kieszeni – a konto puste!

Powody, dla których kontrahent nie zapłacił faktury, mogą być różne. Może zapomniał? Może wyjechał na urlop i chwilowo nie ma z nim kontaktu? Może ma tylko przejściowe problemy z płynnością? A może po prostu nie ma w zwyczaju płacić w terminie, zalega z wieloma innymi płatnościami, oszukuje albo w ogóle nie zamierza Ci płacić, bo jest spłukany?

Kontrahentów z ostatniej grupy najlepiej omijać szerokim łukiem i w ogóle nie wchodzić w relacje z nimi. Dlatego podstawowym „elementem higieny” prowadzenia własnego biznesu powinno być solidne prześwietlenie naszego kontrahenta, zanim przyjmiemy od niego jakiekolwiek zlecenie. Jak to robić?

  • Sprawdź opinie o kontrahencie w sieci 

Każdy nowy klient to powód do wielkiej radości, ale część entuzjazmu najlepiej zachować na później. Aby zminimalizować ryzyko niezapłaconych faktur, każdego nowego kontrahenta postaraj się dobrze prześwietlić. Zacznij od spraw najprostszych: poszperaj w Googlu i na Facebooku. Wpisz w przeglądarce nazwę tej firmy, NIP, KRS a także inne informacje, które od niej otrzymałeś (np. imię i nazwisko przedstawiciela czy właściciela). Pewnie wydaje Ci się to oczywiste, ale zdziwiłbyś się, jak wiele osób pomija ten krok, bo przecież Pan Marek wyglądał na porządnego gościa. Na pewno wszystko będzie w porządku!

Tymczasem może się okazać, że Pan Marek naciągnął już wielu podwykonawców, fora internetowe są pełne ostrzeżeń o jego działalności, w Googlu pod opiniami widnieją dwie gwiazdki, a jego firma króluje na listach przebojów internetowych giełd długów.

Przy okazji przepraszam wszystkich „Marków” – zbieżność imion jest zupełnie przypadkowa ?

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

  • Zweryfikuj, czy taka firma w ogóle istnieje i jak długo działa

Ten krok powinien być dla Ciebie odruchem bezwarunkowym już na samym początku współpracy z nową firmą. Świat pełen jest amatorów szybkich pieniędzy, którzy zakładają „firmy-krzaki”. Nie daj się złapać na tę prostą sztuczkę i zweryfikuj, zupełnie za darmo, czy opowieści o „wieloletnim rodzinnym biznesie” znajdują potwierdzenie w oficjalnych dokumentach. Możesz to sprawdzić bez wychodzenia z domu w oficjalnych rejestrach dostępnych online:

– No, super ta rada, cwaniaczku. Ale jak mam to niby zrobić? Spojrzeć „Panu Markowi” w oczy i spytać, czy płaci w terminie? – pomyślałeś zapewne czytając ten punkt. I wcale Ci się nie dziwię, bo też tak bym zareagował. Pana Marka zapytać warto, lecz to niczego nie zmieni.

Inną opcją jest dotarcie do Twoich znajomych, z którymi współpracował i zapytanie ich krótko: – A ten Marek to płaci w terminie? Ale to z definicji dotyczyć będzie jedynie wyjątkowych przypadków, więc z taką „radą” Cię nie zostawię.

Możesz to jednak zrobić w zdecydowanie bardziej skuteczny sposób – pobierając tzw. „Raport o Kontrahencie” w BIK. Jeśli Pan Marek nie płaci, zobaczysz tam wielki czerwony X:

Raport o kontrahencie BIK - czy kontrahent jest wypłacalny?

Raport przedstawia prosty wskaźnik wypłacalności firmy:
zielony – oznacza, że kontrahent opłaca zobowiązania w terminie,
czerwony – że zalega z płatnościami.

Jeśli firma figuruje jako dłużnik, możesz zweryfikować szczegóły tego długu: czy to pojedyncza faktura na niską kwotę, czy liczne niezapłacone faktury na rzecz różnych wierzycieli. Raport oparty jest o dane z Biura Informacji Gospodarczej BIG InfoMonitor, a pojedynczy kosztuje 24 zł netto.

Więcej informacji na ten temat uzyskasz na stronach BIK. Ja dopytałem o kilka rzeczy i odpowiedzi zebrałem dla Ciebie w tym pliku pdf.

  • Zawrzyj dobrą pisemną umowę, najlepiej na własnym wzorze

Podobno Warren Buffett przeprowadził część swoich wielomilionowych transakcji w oparciu o zwykły uścisk dłoni. Na taki luksus mogą sobie jednak pozwolić tylko miliarderzy, otoczeni sztabem prawników, znających sposoby na alternatywne „dopięcie transakcji”. Jeśli Twój majątek nie przekracza miliarda dolarów, proponuję Ci jednak podpisać staroświecką umowę.

Gdy współpraca i płatności przebiegają bez problemów – umowa może wydawać się zbędną biurokracją. Jest ona jednak najlepszym zabezpieczeniem „na trudne czasy” – kiedy relacje z partnerem z jakichś powodów ulegną pogorszeniu. Dodatkowo pozwala ona wyjaśnić i doprecyzować wszelkie ewentualne niejasności, uzgodnić szczegóły, o których w czasie spotkania nie pomyślano i skonfrontować faktyczne oczekiwania – zanim którakolwiek ze stron zbyt mocno zaangażuje się we współpracę.

A dlaczego zachęcam, aby spisać umowę na własnym wzorze? Pozwoli Ci to umieścić w niej szereg zapisów, które będą dla Ciebie korzystne, a które dla drugiej strony mogą nie mieć większego znaczenia. To Twój kontrahent będzie musiał wskazać te miejsca, na które nie bardzo się godzi. I zwykle machnie ręką na mniej istotne zapisy. To nie jest wcale mój wymysł, tylko znana taktyka stosowana w negocjacjach, którą podejrzałem u dużych kancelarii prawniczych, gdy zajmowałem się finansowaniem nieruchomości komercyjnych.

Poza szczegółowym opisaniem zakresu umowy oraz specyfikacją techniczną (co, jak i na kiedy wykonasz) – wprowadź do umowy szczegółowe zapisy na temat zasad płatności za wykonaną pracę. W tej części warto trzymać się takich zasad:

  • dokładnie zapisz, kiedy będzie wiadomo, że wykonałeś swą pracę lub dany jej etap (zdefiniuj formalny odbiór przedmiotu umowy);
  • ile, kiedy i w jakiej formie klient będzie zobowiązany zapłacić;
  • co będzie się działo, jeżeli klient nie dokona płatności w terminie (np. w przypadku częściowych płatności, zastrzeż sobie, że brak zapłaty danej faktury upoważnia Cię do wstrzymania dalszych prac, do momentu otrzymania zapłaty, itp.);
  • zapisz także, że prawo własności do rzeczy czy usług, które zafakturowałeś, przechodzi na klienta dopiero po zapłacie. Przykładowo, jeśli pracujesz jako grafik, zapisz, że prawa autorskie przekazujesz dopiero, gdy na Twoje konto wpłynie kompletna płatność.

Z czasem wzór Twojej umowy będzie ewoluował i przybierał coraz bardziej przyjazną dla Ciebie formę.

ETAP II – Kiedy już czas na płatność. Jak zmniejszyć liczbę niezapłaconych faktur?

Pierwszy etap skutecznie pomoże Ci odsiać najbardziej oczywiste przypadki kontrahentów, z którymi współpraca może być ryzykowna. Wciąż jednak nie powinieneś tracić czujności, bo pierwsze sito ma zwykle największe oka i część nierzetelnych firm z pewnością się przez nie „przeciśnie”.

Na szczęście istnieje kilka sposobów na to, by zamiast siwieć z powodu niezapłaconych faktur, spoglądać z radością na rosnące saldo swojego konta. Oto wybrane z nich:

  • Stosuj przedpłaty

– Nikt się na to nie zgodzi! – być może odpowiesz. A ile razy wprowadziłeś taki zapis w swojej propozycji umowy? Tutaj obowiązuje złota zasada: Nie negocjuj sam ze sobą! Nie bój się! Zaproponuj przedpłatę, a jeśli kontrahent się na nią nie zgodzi, wyjaśnij mu spokojnie, z czego to wynika. Napisz, że jeszcze nie mieliście okazji współpracować, że musisz zaangażować ogromną ilość czasu i innych zasobów, że to jest duże ryzyko po Twojej stronie, że po kilku terminowych płatnościach warunki mogą się zmienić. Zrób to w miły sposób, a niczym nie ryzykujesz. Jeżeli jednak kontrahent odpisze, że na przedpłatę nie może wyrazić zgody, to wyjdź mu naprzeciw i zaproponuj kolejny punkt:

  • Wymagaj zaliczki lub zadatku

– Z ciężkim sercem przyjąłem do wiadomości fakt, że nie zaakceptowaliście Państwo współpracy na zasadach przedpłaty. Zależy mi jednak na naszej współpracy, więc w tej sytuacji możemy ustalić rozliczenia w oparciu o tradycyjne zaliczkowanie… Ha, widziałeś, co się stało? Proponując przedpłatę masz szansę, że część kontrahentów po prostu się zgodzi. A jeśli nie – to zyskujesz konkretny punkt w negocjacjach. Oto robisz ustępstwo z „przedpłaty” na „zaliczki” – więc teraz pora na elastyczność z ich strony!

Już kilkukrotnie zastanawiałem się, jak ustalić z kontrahentem wynagrodzenie w oparciu o zaliczkę. Dzięki zaproponowaniu przedpłaty niejednokrotnie otrzymywałem odpowiedź: Przedpłata niestety nie wchodzi w grę – polityka naszej firmy nie przewiduje takiego modelu płatności. Możemy zaproponować co najwyżej rozliczenie w oparciu o zaliczki…

Cóż począć? Musiałem się zgodzić ?

Pamiętaj tylko o różnicy pomiędzy zaliczką, a zadatkiem:

  1. Zaliczka – jeśli nie wykonasz zamówienia, zwracasz po prostu kwotę zaliczki.
  2. Zadatek – jeśli nie wykonasz zamówienia, zwracasz cały zadatek i dodatkowo drugie tyle od siebie. Zaliczka jest więc dla Ciebie bardziej korzystna.
  • Podziel pracę na osobno rozliczane etapy

Jeśli zlecenie jest większe, koniecznie podziel pracę na łatwo weryfikowalne etapy, abyś po każdym z nich mógł klientowi wystawić fakturę. Zapisz to wyraźnie w umowie i uzależnij kontynuowanie kolejnego etapu od otrzymania pełnej płatności za etap poprzedni.

Co ciekawe – przy takim sposobie rozliczenia łatwiej uzyskać jest płatność z góry za każdy etap, bo kwoty płatności są znacznie niższe. Ponosisz zdecydowanie niższe ryzyko „popłynięcia” na dużej, nieopłaconej fakturze.

  • Pobieraj kaucje

Pobieraj od klientów kaucje, szczególnie jeśli wypożyczasz  majątek np. mieszkanie, maszyny, zastawę stołową (przy usługach cateringowych). Kaucja ograniczy Twoje straty, gdy klient odda majątek w złym stanie lub gdy zalega z płatnościami. Zagwarantuj sobie, że możesz potrącić nieopłaconą fakturę z kaucji.

  • Wszelkie dodatkowe ustalenia potwierdzaj mailowo

Niektórzy kontrahenci stosują taktykę „salami”. Ustalają z Tobą pewien zakres prac oraz łączne wynagrodzenie, a później kroją Cię plasterek po plasterku. Dorzucają z pozoru nieistotne zadania, przejadające Twój czas i zasoby. Gdy Klient zwraca się z taką „wrzutką” zbyt często, napisz do niego takiego maila:

Serdecznie dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Dla pełnej jasności, że zrozumiałem, o co Pan prosi, poniżej zapisałem najważniejsze ustalenia: (i tu opisujesz, o co dokładnie Cię poprosił). Ponieważ te dodatkowe zadania w znaczący sposób wykraczają poza ustalony zakres współpracy, pozwoliłem sobie wstępnie oszacować dodatkowy budżet na takie zadania. Dodatkowe wynagrodzenie z tytułu w/w zadań wyniosłoby normalnie 5000 zł, ale z racji naszej trwającej już współpracy proponuje Państwu stawkę 4000 zł. Uprzejmie proszę o zaakceptowanie w/w budżetu, a niezwłocznie podeślę aneks do umowy.

Co w ten sposób uzyskasz?
Gdy Klient zaakceptuje – otrzymasz należne Ci dodatkowe wynagrodzenie za pracę.
Gdy nie zaakceptuje – zaoszczędzisz mnóstwo czasu i w przyszłości Klient nie będzie próbował pokroić Cię na plasterki ?

  • Uzyskaj jednoznaczne potwierdzenie wykonanej pracy

– Panie Marku, dlaczego Pan jeszcze nie opłacił faktury?
– Panie Marcinie kochany, ależ zapłacę bardzo chętnie, jak tylko skończy Pan to, na co się umawialiśmy…

Brzmi znajomo? Cóż, wymagania niektórych kontrahentów rosną wprost proporcjonalnie do czasu, jaki upłynął od daty płatności. Im dłużej się opóźniają, tym mniej podoba im się to, za co powinni byli zapłacić. Dlatego od razu, gdy wykonałeś swoją część umowy, poproś klienta o potwierdzenie odbioru prac. Wystarczy zwykły mail lub kartka papieru, na której klient potwierdzi, że otrzymał dostawę lub że usługa została wykonana.

Takie potwierdzenie jest jednym z najbardziej efektywnych narzędzi, które pomoże Ci uzyskać zapłatę. Po pierwsze – pozwoli wykryć problem już na etapie dostawy, bo jeśli klient ociąga się z potwierdzeniem, to ewidentnie coś jest na rzeczy. Może nie odpowiada mu jakość, ilość, kolor, itp. Masz możliwość porozmawiania z klientem i wyjaśnienia rozbieżności. Po drugie – jeśli klient dokona potwierdzenia, a później nie będzie chciał zapłacić, takie potwierdzenie będzie bezcenne w sądzie.

  • Wystaw „łatwą do opłacenia” fakturę i mądrze ją „opakuj”

To teraz coś dla księgowych ? Czym jest faktura „łatwa do opłacenia”? To taka, której zapłata wymaga od Twojego klienta minimum wysiłku i czasu. Dlatego trzymaj się takich zasad:

  • Nie popełniaj błędów. Błąd na fakturze oznacza, że poczekasz na pieniądze dłużej. Klienci, szczególnie większe firmy, mają wewnętrzne procedury pozwalające księgowości płacić tylko wtedy, gdy faktura jest prawidłowa. Błąd w nazwie klienta, NIP, opisie transakcji czy kwocie – spowoduje odesłanie błędnej faktury lub prośbę o wystawienie korekty. I mijają kolejne dni… Co więcej – jeśli trafisz na nierzetelnego klienta, to wykorzysta on nawet drobny błąd na fakturze, by jak najdłużej opóźnić płatność. Dowiesz się o błędzie dopiero, gdy zapytasz go, gdzie są pieniądze.
  • Fakturę wystaw szybko. Masz pewnie tyle spraw na głowie, że do wystawiania faktur siadasz raz czy dwa razy w miesiącu. Tymczasem –  im szybciej wystawisz fakturę, tym większe szanse na zapłatę. Dlatego wyślij fakturę klientowi w dniu, w którym wykonałeś wszystko, co do Ciebie należało.
  • Wysyłaj faktury mailem. Elektroniczne faktury to dzisiaj standard, więc ustal, że będziesz faktury wysyłać mailem. To tani i szybki sposób na jej dostarczenie, a przy okazji na uniknięcie problemów z serii: „Poczta się opóźniła”, „Faktura nie dotarła”, itp. Ponadto masz większą kontrolę nad tym, czy faktura trafi do właściwej osoby, bo sam wybierasz adresatów maila. No właśnie:
  • Skieruj fakturę do właściwej osoby. Zadbaj, by było jasne, do kogo faktura ma dotrzeć. Opisz, czego dotyczy, powołaj się na numer umowy i zamówienia. Nie chcesz przecież czekać dłużej na pieniądze tylko dlatego, że faktura krąży po biurze klienta.
  • Ułatw klientom płatność. W fakturach elektronicznych możesz stworzyć możliwość zapłaty przez systemem płatności internetowych (PayU, PayPal, Przelewy 24). To wprawdzie wiąże się z dodatkowym kosztem ok. 2% wartości faktury (dla Ciebie lub klienta), lecz w pewnych okolicznościach gra warta jest świeczki.  
  • Zapisz wyraźnie numer rachunku bankowego, w sposób ułatwiający jego odczytanie i łatwe kopiowanie. Zadbaj, by numer rachunku na fakturze był taki sam, jak w umowie.

No dobra, mamy już piękna fakturkę, to teraz trzeba ją elegancko „opakować”. Najlepiej w formie miłego maila, w którym podsuniesz klientowi najważniejsze informacje:

Dzień dobry,
w załączeniu przesyłam fakturę, za wykonane zdjęcia. By zaoszczędzić Państwa cenny czas, zebrałem tu najważniejsze dane, które pomogą Państwu w dokonaniu wygodnej i terminowej płatności:

  • numer umowy: …
  • kwota faktury: 1500 zł
  • data płatności 31 stycznia 2019
  • numer rachunku bankowego to: …

Będę wdzięczny za potwierdzenie otrzymania faktury i z góry dziękuję za terminowe jej opłacenie. W razie jakichkolwiek pytań jestem do Państwa dyspozycji. Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia!

Podaj w takim mailu wszystkie niezbędne informacje, by jedyne, co klientowi zostało, to jak najszybciej zapłacić. Do faktury możesz dołączyć także podziękowanie za współpracę lub zadzwonić z takim podziękowaniem i przy okazji dopytać, czy faktura na pewno dotarła.

  • Skrupulatnie monitoruj terminy płatności

To już ostatni, niezwykle prosty, lecz często zaniedbywany punkt drugiego etapu. Kto musi wiedzieć, czy wszystkie Twoje faktury są opłacone w terminie? Księgowy? Kontrahent?

A komu najbardziej powinno zależeć, aby pieniądze były w terminie na Twoim koncie? Zautomatyzuj to, ustaw przypomnienia i zawsze trzymaj tu rękę na pulsie.

ETAP III – Gdy trzeba odzyskać należne pieniądze. Jak windykować niezapłacone faktury?

Powyższe dwa etapy miały na celu uchronić Cię przed sytuacją, w której choć jeden kontrahent zalega z płatnością. I chciałbym napisać, że to wystarczy, ale – niestety – w realnym świecie trudno o zjawiska perfekcyjne (może z wyjątkiem Perfekcyjnej Pani Domu). Jeśli prewencja się nie powiodła, kolej na miękką, a ostatecznie na twardą windykację. Najpierw do boju o Twoje pieniądze ruszają siły szybkiego reagowania:

  • Zadzwoń i napisz maila 2 dni po terminie

48 godzin to aż nadto czasu, aby zlecony w terminie przelew przypełznął na Twoje konto. Nawet jeśli wędrował do Warszawy z Katowic przez Szczecin, powinien już być u Ciebie. Nie ma go jeszcze? To pora na dwa szybkie kroki:

  1. Telefon: Dzień dobry, Pani Aniu! Co u Pani słychać? Jak mija dzień? Jak urlop? Jak tam dzieci? Jak pies? Jak moja faktura?
  2. Po telefonie mail: Pani Aniu, dziękuję serdecznie za miłą rozmowę. W załączniku raz jeszcze podsyłam fakturę, by nie musiała jej Pani szukać w archiwum maili. Serdecznie pozdrawiam!

W 9 na 10 przypadków okaże się pewnie, że brak płatności to zwykłe przeoczenie.

  • Zadzwoń i napisz maila 7 dni po terminie

Tydzień to już szmat czasu i jeśli Pani Ania jeszcze nie zleciła przelewu, możesz zacząć się martwić, że leży w szpitalu. Albo robi Cię w balona… Nie ma wyjścia – trzeba powtórzyć natarcie:

  1. Telefon: Dzień dobry, Pani Aniu! Co u Pani słychać? Martwiłem się, że może się Pani rozchorowała. Jak moja faktura? Przelew ciągle nie dotarł i pod siedzibą mojej firmy za chwilę zaczną się zamieszki głodnych pracowników…
  2. Po telefonie mail: Pani Aniu, dziękuję serdecznie za potwierdzenie, że płatność niezwłocznie zostanie zrealizowana. Jesteśmy już 7 dni po terminie, więc będę bardzo zobowiązany za dotrzymanie naszych telefonicznych ustaleń.
  • Bądź uciążliwy jak komar w sierpniu

Nie pomogło? Cóż, nadeszła pora na włączenie procedury „kąsania”. Nikt nie lubi komarów i robi wszystko, by się ich pozbyć. Jeśli termin płatności dawno minął, a Ty ciągle nie otrzymałeś pieniędzy, nie musisz już dłużej być bardzo miły. Bardzo regularnie i konsekwentnie – najlepiej codziennie lub kilka razy dziennie – nękaj kontrahenta mailami i telefonami. Możesz nawet ustawić automat, który będzie te maile wysyłał za Ciebie. W rozmowach telefonicznych nie musisz już pytać Pani Ani, co u niej słychać. Wystarczy, że będziesz powtarzać: Jak moja faktura? Jak moja faktura? Jak moja faktura?

Trochę żartuję sobie z poważnych spraw, ale wierzę, że dobrze wiesz, o co mi chodzi. Nie dopuść, by klient zaklasyfikował Cię jako „10-tą kategorię odśnieżania” i źródło darmowej pożyczki. Uprzykrzaj mu się na tyle, by chciał Cię mieć z głowy w pierwszej kolejności. Przy okazji ugrasz coś jeszcze. Przy każdej kolejnej fakturze – jeśli zdecydujesz się kontynuować taką współpracę – Pani Ania pobiegnie do Pana Marka i powie: – Szefie kochany, zapłaćmy najpierw temu wariatowi, bo gość mnie zadręczy!

  • Wystaw notę odsetkową i zgarnij 40 euro

No dobra. Pogadałeś sobie przez telefon, wysłałeś parę maili, a konto ciągle jest puste. Pora zatem spoważnieć i sięgnąć po twardsze argumenty. Masz pełne prawo obciążyć klienta odsetkami za nieterminową płatność, nawet jeśli w umowie nie zapisałeś takiej możliwości.

Wprawdzie odsetki kwotowo będą niewielkie, lecz na tym etapie celem noty odsetkowej jest nie tyle uzyskanie odsetek, co wyegzekwowanie zapłaty, pokazanie Twojej determinacji oraz faktu, że traktujesz tę sprawę z pełną powagą.

Wysokość odsetek zależy od rodzaju transakcji oraz od tego, czy masz do czynienia z przedsiębiorcą czy z konsumentem. Za opóźnienie w transakcjach handlowych, gdy Twoim klientem jest inny przedsiębiorca, a sprzedaż jest związana z jego działalnością gospodarczą – odsetki wynoszą obecnie 9,5% w skali roku i wynikają z Ustawy z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych.

Z kolei gdy twoim klientem jest konsument, zastosujesz odsetki ustawowe za opóźnienie, które wynoszą obecnie 7% w skali roku i wynikają z Kodeksu Cywilnego (dane aktualne w styczniu 2019 r.).

To nie wszystko. Od przedsiębiorcy – poza odsetkami – możesz również żądać rekompensaty o równowartości 40 euro, z tytułu kosztów poniesionych w związku z odzyskiwaniem przeterminowanych należności (Ustawa z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych).

  • Wyślij wezwanie do zapłaty

Gdy to nie pomaga – pora na wytoczenie dział większego kalibru. W tym miejscu musisz rozpocząć już twardszą windykację, której pierwszym krokiem jest tzw. przedsądowe lub ostateczne wezwanie do zapłaty. Co prawda nie masz prawnego obowiązku jego wysyłania, lecz warto to zrobić z kilku powodów.

Po pierwsze – dłużnik może wreszcie zapłacić.
Po drugie – pozwoli Ci to zgłosić dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej (jednym z nich jest BIG InfoMonitor).
Po trzecie – jeśli będziesz zmuszony dochodzić należności w sądzie, wezwanie będzie stanowić dla sądu dowód, że próbowałeś załatwić sprawę polubownie.

W wezwaniu do zapłaty powinny znaleźć się takie informacje:

  • dane Twoje i Twojego klienta,
  • data i miejsce wystawienia wezwania,
  • kwota długu wraz z odsetkami,
  • podstawa naliczenia długu (np. umowa sprzedaży z dnia…),
  • termin spłaty,
  • nr rachunku, na który należy dokonać spłaty,
  • konsekwencje braku zapłaty – czyli np. informacja, że zgłosisz dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej i wystąpisz na drogę sądową.

Wezwanie wyślij listem poleconym i zachowaj potwierdzenie nadania. Może się zdarzyć, że Twój klient nie odbierze wezwania (nie będziesz miał potwierdzenia odbioru), lecz potwierdzenie nadania listu będzie świadczyć, że upominałeś się o zapłatę. Wezwanie możesz również wysłać e-mailem, o ile zostało to zawarte w umowie.

  • Wpisz niepłacącego kontrahenta do Rejestru Dłużników

Życie dłużnika na czarnej liście nie jest usłane różami. Co zyskasz, gdy wpiszesz nierzetelnego klienta do jednego z Biur Informacji Gospodarczej  np. BIG InfoMonitor?
– banki mogą odmówić mu kredytu lub zaproponują gorsze warunki finansowania;
– firmy telekomunikacyjne dadzą telefon tylko w opcji „prepaid”;
– wzięcie auta w leasingu może okazać się niemożliwe;
– inni kontrahenci mogą uzyskać informację o jego nierzetelności i odmówić współpracy, itp.

Takie niedogodności skutecznie mobilizują do spłaty zaległych faktur. Do Rejestru Dłużników możesz wpisać niepłacącego kontrahenta, jeżeli:

  • zaległość jest przeterminowana powyżej 30 dni,
  • opiewa na kwotę minimum 200 zł w przypadku konsumenta lub minimum 500 zł w przypadku przedsiębiorcy,
  • przynajmniej 30 dni przed dokonaniem wpisu wysłałeś dłużnikowi wezwanie do zapłaty.

Te zasady wynikają z Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych z dnia 9 kwietnia 2010 r.

Ile kosztuje „taka impreza?” Tyle, co nic. Założenie konta w BIG InfoMonitor jest bezpłatne, a wpisanie pierwszego dłużnika kosztuje tylko 1 zł, gdy dług nie przekracza 10 000 zł.

  • Zatrudnij prawnika i wyślij pozdrowienia od niego

Mam wielką nadzieję, że po wykonaniu poprzednich kroków liczba niezapłaconych faktur w Twojej firmie spadła do zera, a kontrahenci zaczynają każdy dzień od sprawdzenia, czy Tobie już zapłacili. Jeżeli jednak to nie pomogło, pora zadzwonić do speca od prawa.

Możesz zatrudnić go bezpośrednio albo nawiązać współpracę z firmą windykacyjną. Tak czy inaczej – polubowne działania dobiegły końca i teraz liczy się szybkość. Na nic zda ci się wyrok sądowy czy tytuł egzekucyjny, jeżeli dłużnik utraci majątek lub się go pozbędzie przed windykacją.

Twoim zadaniem jest rozwijanie własnego biznesu, a nie studiowanie zawiłych przepisów! Postępowanie zwykłe, postępowanie nakazowe, postępowanie upominawcze, postępowanie uproszczone, elektroniczne postępowanie upominawcze – na pewno chcesz się w to bawić?

Zatrudnij prawnika i zajmij się Tym, w czym jesteś najlepszy!

Mam wielką nadzieję, że powyższy przewodnik będzie dla Ciebie pomocny. A jeśli znasz inne sposoby na niezapłacone faktury, będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli się nimi podzielisz w komentarzu. Życzę Ci wspaniałego dnia i samych płacących w terminie klientów ?

INFOGRAFIKA Niezapłacona faktura co robić?

Niezapłacona faktura co robić?
(Kliknij, by powiększyć).

Może Cię zainteresować

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 12 694 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze32 komentarze

  1. „Partnerem tej publikacji jest Biuro Informacji Kredytowej (BIK)”

    A już się bałem, że to kolejna reklama faktoringu 😉

    • Hmm… Chyba nieświadomie podałeś 20 sposób 🙂

      Nigdy nie korzystałem z faktoringu i znam tylko ogólną zasadę jego działania.
      Nie potrafię w związku z tym ocenić, na ile jest to działanie opłacalne.
      Masz jakieś doświadczenie w tym zakresie? Jeśli tak – napisz choć parę słów – to może być Twój fajny i merytoryczny wkład w dyskusję.

      Może kiedyś opiszę, jak to działa, choć moim zdaniem to temat zbyt niszowy jak na ten blog.

      • Nie mam niestety. Moje jedyne doświadczenia z faktoringiem to jego wszechobecna reklama w pewnym momencie (na głównej stronie chyba każdego polskiego portalu). Z ciekawości poczytałem ofertę tej firmy i na pierwszy rzut oka wyglądało na raczej drogą, ale trzeba by to bardziej szczegółowo przeanalizować.
        Sądzę, że istotnie mogłaby to być dobra opcja w przypadku małej, specyficznej grupy klientów (płacą regularnie, ale z opóźnieniami i po wielu ponagleniach).

        • Ciekawa sprawa. Z chęcią przeczytałbym tekst o faktoringu – np. porównanie tego co oferuje SMEO, Finiata i inni.

          • Smeo wychodzi najtaniej, z Finiatą trzeba uważać bo to nie faktoring tylko pożyczka pod fakturę i przez to nie można odliczyć vatu. U kumpla kontrola US to wykryła :/ i miał kwas.

  2. Taka mała uwaga. Zaliczka jest dla mnie tylko wtedy lepszym rozwiązaniem jeśli to ja nawalę lub będę chciał się wycofać, ale może się zdarzyć tak, że nawali lub wycofa się druga strona a wtedy zdecydowanie lepszym dla mnie rozwiązaniem jest jednak zadatek. Tym bardziej jeśli to ja zdążyłem już ponieść określone koszty w związku z realizacją zamówienia.

    • Cześć Wojtek,

      dziękuję za uzupełnienie. W sumie szczegółowe opisanie zadatku i zaliczki wraz z podpowiedziami kiedy co się opłaca – to może być całkiem pożyteczny materiał. Wrzucam na listę pomysłów na wpisy.

  3. Dziękuję za publikację.
    Bardzo przydatna. Stosuję podane sposoby z różnym efektem a publikacja wzbogaci moje działanie
    ponieważ problem nie maleje a się niestety nasila .
    Działamy na rynku od 25 lat i tylko jeden rok 2008 zamknęliśmy w 100% spłaconymi fakturami.
    Teraz jest coraz gorzej i jak to się dzieje że nasi przedsiębiorcy zarejestrowani za granicą np. w GB szybciutko spłacają należności a na terenie naszego kraju już nie płacą.
    Jakie mechanizmy stosują inne kraje że bez przymusu zewnętrznego spłacają raty kredytu i swoje należności?
    Pozdrawiam i dziękuję za podjęcie niezwykle ważnego tematu .

    • Cześć Barbara,
      poruszasz bardzo ciekawy wątek – nie robiłem nigdy porównania, jak sprawa niezapłaconych faktur wygląda zagranicą. Zakładam, że to może mieć związek z prawną łatwością odzyskiwania należności – u nas jest to jednak w mojej ocenie zbyt skomplikowane.

      Teraz gospodarka jest w późnej fazie cyklu i działa całkiem sprawnie. Gdy będziemy mieć do czynienie ze spowolnieniem gospodarczym – problem niezapłaconych faktur z pewnością się nasili.

      Trzymam kciuki i życzę Ci samych płacących w terminie kontrahentów 🙂

  4. Dzięki Marcinie, wpis w punkt. Rozpoczynam właśnie swoją działalność więc prędzej czy później czeka mnie problem braku płatności za fakturę.

    • Hej Andrzej,

      o – to faktycznie artykuł Ci się przyda 🙂

      Z czym startujesz? Napiszesz coś więcej?
      To zawsze jest bardzo ekscytujący moment, a mnie dodatkowo inspirują sytuacje, gdy ktoś podąża za swoimi marzeniami.

      • Marcinie, na początek wybrałem opcję własna firma na etacie. Wydaje mi się, że na start to najsensowniejsza opcja. Branża marketing internetowy. To na pewno będzie ciekawy i pracowity rok 🙂

        • Hej – zdecydowanie – etat, który zapewnia finansowanie, to na początku może być najlepszy przyjaciel Twojej firmy 🙂
          Temat bardzo “na czasie” – więc trzymam kciuki.
          Może przyda Ci się także kilka wskazówek z tego wpisu, w którym dzielę się refleksjami po dwóch latach prowadzenia firmy:

          Jak rzucić etat i przejść na swoje?

  5. Cześć Marcin,

    Obawiam się, że mogłeś wyczerpać temat i o kolejne sposoby może być już trudno 😉 BARDZO SOLIDNIE ZEBRANA WIEDZA! Dzięki.
    Żeby tylko ten wpis dotarł do jak najszerszego grona odbiorców, bo mam wrażenie, że większość firm nie sprawdza w ogóle swoich kontrahentów.

    Pozdrawiam
    Paweł

    • Hej Paweł – podobno to najgorsze, co można zrobić na blogu – “wyczerpać temat” 🙂 Wtedy ciężko o dyskusję 🙂

      Jestem jednak przekonany, że istnieją jeszcze dodatkowe sposoby.

      Zwracasz uwagę na ważny element – ETAP I – czyli podjęcie działań mające na celu zweryfikowanie, czy nie pakujemy się we współpracę z kimś niewypłacalnym. Czasami może się wydawać, że “szkoda na to czasu” – ale to jednak jest w mojej ocenie potrzebne i bardzo racjonalne. W ostatecznym rozrachunku oszczędza nam nie tylko czas, lecz również mnóstwo czasu.

      • Hej Marcin,

        Na Twoim miejscu nie obawiałbym się braku dyskusji. To raczej mało prawdopodobne 😉

        A pod tym co napisałeś podpisuję się obiema rękami. Z moich obserwacji wynika, że często chcemy tak bardzo rozpocząć współpracę i tak się cieszymy, że pozyskaliśmy kontrahenta, że zapominamy o najważniejszym – jego zweryfikowaniu.

        Zrezygnowanie ze współpracy, kiedy pojawiają się jakieś wątpliwości jest niewątpliwie sztuką, której trzeba się nauczyć. Koszt alternatywny “brnięcia” w dalsze działania jest praktycznie zawsze zbyt wysoki.

  6. Ciekawy artykuł, wydaje mi się jednak, że brakuje w nim kilku elementów:
    1 – Przyzwyczaj się do tego, że płatności są opóźnione lub nie ma ich wcale. To się po prostu zdarza i czasami nie ma w tym niczyjej winy lub jest ona poza dostawcą a klientem (np. klient nie płaci, bo jemu też nie płacą). Chodzi o to, by sobie to uświadomić i się nadmiernie nie denerwować samym faktem, że problem wystąpił.
    2 – Zgromadź rezerwy, firmową „poduszkę finansową”, by problemy z płatnościami nie powodowały natychmiastowej zapaści.
    3 – Lepiej mieć więcej małych klientów, niż jednego dużego. Jak 1% nie zapłaci i 3% się z tym spóźni, to nic strasznego się nie stanie. A jak nie zapłaci podstawowy klient, dający ponad 50% obrotu, to firma leży w ciągu miesiąca.
    4 – Zanim zaczniesz być „uciążliwy, jak komar latem” – sprawdź przyczynę. Jeśli brak płatności nie jest zawiniony przez samego klienta, to wydzwanianie dziesięć razy dziennie nie spowoduje, że pieniądze nagle się pojawią.
    Pozdrawiam.

    • Cześć Ppp,

      dziękuję za komentarz

      ad 1) to zależy, jak ułożysz sobie zasady współpracy. O ile jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że można się przyzwyczaić do pewnych opóźnień, o tyle przyzwyczajanie sie do tego, ze płatności nie ma wcale – to przepis na pójście z torbami 🙂

      ad 2) 100% zgody – poduszka finansowa w firmie jest co najmniej tak samo ważna, jak w budżecie domowym. Super punkt!

      ad 3) Również się zgadzam – to jeden z przykładów dywersyfikacji. Inna sprawa, że ze względu na specyfikę, w niektórych branżach odbiorców możemy mieć niewielu. Jednak ogólna zasada – jak najbardziej trafna.

      ad 4) dlatego o “komarze” napisałem po dwóch wcześniejszych telefonach, przy nieco dłuższym spóźnieniu. Nawet jeśli płatności nie ma nie z winy klienta – trzeba się przypominać, aby to Ciebie chcieli jak najszybciej spłacić, gdy już będą mieli pieniądze. Wszystko zależy oczywiście już indywidualnych relacji – grunt, to nie dać jednak o sobie zapomnieć 🙂

  7. Super materiał, Marcinie. Ale jedno ważne pytanie ode mnie. Otóż Biur Informacji Gospodarczej, gdzie możemy sprawdzić kontrahenta lub wpisać tego nierzetelnego, jest w Polsce kilka. Czy biura te wymieniają się informacjami? Załóżmy, że firma X wpisuje nierzetelnego dłużnika , nazwijmy go N, do BIG InfoMonitor z powodu przeterminowanych płatności. Tymczasem firma N chce dokonać poważnych zakupów w innej firmie, nazwijmy ją Y. Sęk w tym, iż Y sprawdza swoich kontrahentów nie w BIG InfoMonitor, ale na przykład w KRD. Czy podczas sprawdzenia w KRD dowie się o zaległościach swojego potencjalnego kontrahenta wpisanych do BIG?

    • Hej Michał,

      bardzo dobre pytania.

      Według mojej najlepszej wiedzy – te bazy są rozłączne – BIG-i to odrębne podmioty, konkurujące ze sobą.
      Natomiast wiem, że część rekordów pokrywa się, bo wierzyciele wpisują dłużników często do 2-3 największych BIG-ów.
      Szczegółów niestety nie znam. Podpytam w BIK, czy maja jakieś informacje na ten temat.

  8. Dziękuję Marcinie za kopalnie wiedzy 🙂 W styczniu założyłem DG i to był strzał w dziesiątkę 🙂 Wszystko bardzo cenne i przejrzyście. Jednym słowem rewelacja. Dodatkowo mam pytanie. Będę oferował usługę foto lustra :), potrzebuję umowy bardzo dobrze skonstruowanej. I teraz proszę o radę czy taką umowę lepiej zrobić z radcą prawnym – koszt to około 500 zł czy może korzystać z szablonów? :)Proszę w wolnej chwili o radę.
    Dodatkowo jeśli byłbyś zainteresowany usługą foto lustra to zapraszam do kontaktu 🙂 zabawa gwarantowana.
    Pozdrawiam serdecznie.

  9. Swego czasu miałam problem z wyegzekwowaniem płatności od uczelni wyższej, w dodatku ekonomicznej.. . Praca była wykonana, faktura wystawiona i odebrana przez drugą stronę, ale długi biurokratyczny łańcuszek, przez który musiała przejść, powodował, że nawet nie mogłam często dojść, kto jest w danym momencie osobą decydującą o pchnięciu sprawy dalej. Notorycznie słyszałam, że faktura jest w podpisie u kanclerza, a dni mijały…, Kiedyś miałam już nóż na gardle, bo nie miałabym za co kupić jedzenia dla rodziny, więc słałam maile do wszystkich osób z książki adresowej, żeby wreszcie coś ruszyło, a byłam gotowa nawet osobiście chodzić od człowieka do człowieka aż trafię na kogoś, kto będzie mógł coś zrobić w mojej sprawie. Najgorsze jest to, że niby domagałam się własnych pieniędzy, ale czułam się jak żebraczka.

      • Zapłacili, ale dopiero po tym, gdy wysłałam kilka emocjonalnych maili o tym, że w moim stanie (byłam akurat w ciąży) nie mogę się tak denerwować, czy będę miała co jeść. Poleciałam po bandzie i, fakt, trochę się odsloniłam, ale moje wcześniejsze kulturalne próby uzyskania pieniędzy nic nie dawały… Od tamtej pory nie nawiązuję z tą uczelnią żadnej współpracy.
        Oczywiście, Marcin, gdybym wcześniej zaczęła wcielać w życie to, o czym piszesz (np. fundusz awaryjny), to nie byłby to dla mnie aż taki problem, a tak, no cóż… Więc przy okazji dziękuję Ci, że jesteś i robisz to, co robisz, bo dzięki temu powoli odbijamy się od dna 🙂

  10. Dziękuję, że konkluzją tego artykułu jest wynajęcie prawnika, zeby się zajał tym, w czym jest dobry. To najlepsza rada jakiej mozna udzielic! Pozdrawiam serdecznie!

  11. Brakuje mi tutaj jeszcze informacji o tzw. “złym długu”.
    Słyszałam, że jak faktura nie jest zapłacona w ciągu 90 dni, to można w księgach zaznaczyć ją jako zły dług, wtedy US “oddaje” nam zapłacony do tej faktury VAT i przez przypadek dłużnik zostaje wylosowany do kontroli tegoż urzędu.
    A czy tak jest?

    • Cześć Dora, bardzo dobry punkt! 🙂

      Masz rację, w ustawie o VAT jest tzw. “ulga na złe długi”. Polega ona na tym , że jeśli twój kontrahent spóźnia się z zapłatą faktury przynajmniej o 90 dni, to masz prawo VAT od niezapłaconej faktury odliczyć od kwot, jakie przekażesz do Urzędu Skarbowego.

      Na VAT wychodzisz wówczas na zero: odprowadziłaś VAT od sprzedaży do Urzędu Skarbowego, a gdy klient nie płaci, potrącasz ten VAT w deklaracji i płacisz mniej.

      Równocześnie z taką korektą wypełniasz specjalną deklarację, w której podajesz dane Twojego dłużnika.

      Właśnie w tej deklaracji Urząd Skarbowy ma “podane na tacy” kto płaci a kto nie.
      Twój dłużnik ma również obowiązek złożyć korektę: odliczył sobie VAT z twojej faktury (jako VAT od zakupów) a skoro Tobie nie płaci, to musi deklarację VAT skorygować i podatek zapłacić.

      Na razie jeszcze nie ma analogicznych rozwiązań w PIT- ale trwają prace by w podatku dochodowym działały analogiczne zasady. Mam nadzieję, że wejdą w życie.

  12. Istnieje jeszcze problem małych firm często wykorzystywany przez nieuczciwych kontrahentów – niechęć do wielomiesięcznej walki w sądzie i konieczność zamrożenia setek lub tysięcy złotych. Fakt jest taki, że w przypadku dojścia do punku “Zatrudnij prawnika” stawiamy się w sytuacji w której musimy spędzić kilka dni na zbieraniu materiału dowodowego oraz udowadnianiu, że nie jesteśmy słoniem. Następnie wpompować kapitał w walkę, która może ciągnąć się latami, by w rezultacie odzyskać kilka tysięcy złotych. Stajemy wtedy przed dylematem – czy machnąć ręką na te 3500 PLN? Czy pchać się w to bagno? Niestety – gdy machamy ręką, to tylko rozzuchwalamy tych nicponi i dajemy ciche przyzwolenie na takie praktyki. W moim przypadku okazało się to zgubne i gdy w ciągu 3 miesięcy kilka większych projektów się “wysypało” – miałam po prostu dość 🙁

    Sprawa wyglądałaby inaczej gdyby kapitał firmy byłby większy, bo biznes potrzebuje pieniędzy.

    Gdyby tylko z wszystkimi klientami dało się tak współpracować jak z Tobą Marcinie, to świat byłby lepszym miejscem!

  13. Marcin, a jak to wygląda w przypadku kontrahenta zarejestrowanego w UK, gdzie usługa była wykonywana na terenie PL. Fakturę otrzymali i mam mailowe zapewnienia, że zostanie opłacona, niestety mój kontakt z tą firmą się urwał – osoby z którymi rozmawiałem wcześniej zostały zwolnione (wraz ze sporą częścią firmy). Co polecasz w takiej sytuacji? Faktura jest już przeterminowana ponad miesiąc. Będę wdzięczny za pomoc! 🙂

Odpowiedz

Top
MENU