Błędów nie popełnia tylko ten, kto niczego nie robi. Cała sztuka polega jednak na tym, aby wyciągać z nich dobre wnioski i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Dziś – trochę w klimacie Halloween – mamy dla Was artykuł Justyny o uśmiercaniu młodego biznesu.

Mam w swojej głowie „cmentarz”, symboliczne miejsce końców. Chowam na nim to, co przestało istnieć. Przeszłość, która nie należy już do mnie, ale o której chcę pamiętać – ze spokojną zadumą, bez roztrząsania, co mogłabym zrobić inaczej. Postawiłam tam nawet tabliczkę:

“Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
–Stanisław Lem, Szpital Przemienienia”

To miejsce, które uczy mnie wiele przez pryzmat dotychczasowych doświadczeń. Bywam tam regularnie. Zapalam znicze i milknę, celebrując swoje małe oświecenia – z każdym rokiem nieco bardziej spektakularne. Przywilejem starzenia się jest przychodząca wraz z dojrzałością mądrość. Kiedy człowiek zacznie robić interesy z przemijaniem, o wiele łatwiej zaakceptować, że tracąc coś – zyskuje.

Jest na tym cmentarzu miejsce, które jako przedsiębiorca odwiedzam bardzo często.

Moja Pierwsza Firma (2012-2014)

Wiodłam radosne życie Wolnego Strzelca, kiedy pewnego dnia znajomy poinformował mnie, że mój Urząd Pracy organizuje dofinansowania na start działalności gospodarczych. Nie zastanawiałam się zbyt długo. Wymiana sprzętu na lepszy, możliwość wystawiania faktur VAT dla klientów biznesowych, nowe możliwości, które się przede mną otwierały – jawiły mi się wtedy jako strzał w dziesiątkę. Był tylko jeden problem: kompletnie nie byłam na to gotowa. Wiem to dzisiaj, patrząc z pobłażaniem na 23-letnią siebie – pełną werwy i zapału, dla której nie było rzeczy niemożliwych.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Mam do tego momentu w życiu ogromny sentyment – tym większy, że piszę o tym dzisiaj na laptopie, z którym wtedy startowałam. Spoglądam na klawisze, w które stukam i jestem świadoma tego, że przyjęły w tych latach wszystko: historię sukcesów i porażek, uśmiechów i łez, fantastycznych współprac i tych, które szybko wyparłam z pamięci. Pamiętają również dzień, w którym przez Internet zamykałam pierwszą firmę – jak pewnie wielu przedsiębiorców docierających do momentu przejścia na „wysoki ZUS” i dochodzących do wniosku, że jest to kompletnie pozbawione sensu.

Własna firma – co warto wiedzieć zanim zaczniesz

„Co poszło nie tak?” Myślałam o tym sporo, zakładając swoją drugą firmę – w marcu 2017 r. przeszłam na umowę B2B, pracując wtedy jeszcze na etacie. Dokładnie rok temu, nękana potrzebą większej wolności, wróciłam „na swoje”. Pierwszym, co zrobiłam, było spisanie błędów, które popełniłam. Często do tej listy wracam, czasami ją uzupełniam, dopisuję nowe wnioski. Jeżeli miałabym sprowadzić wszystkie do jednego, prostego sformułowania, powiedziałabym, że do współpracy z gorącym, porywczym sercem, zaprosiłam też chłodną, kalkulującą głowę. Ale co to w ogóle znaczy?

Jak uśmiercić własną działalność?

Pomyślałam, że zamiast sporządzać listę „sprawdzonych sposobów na…”, opowiem Ci o tym, jak uśmiercić młodą firmę. Jak niepostrzeżenie zaniedbać ją, upuścić ze śliskiego kocyka albo zamknąć w beczce – dramatyczne okoliczności pozostawiam już Twojej wyobraźni.

1. Nie zastanawiaj się, ile musisz zarobić

Poświęć czas na sprawy większej wagi: jak będzie się nazywała Twoja firma, jak będą wyglądały Twoje wizytówki, co napiszesz w dziale „O mnie” na swojej stronie internetowej. Bycie swoim własnym marketingowcem jest o wiele bardziej przyjemne, niż bycie swoim własnym strategiem. Posiadanie własnej firmy to same przyjemności – przecież widziałeś na Instagramie.

2. Znajdź kiepskie biuro rachunkowe

Nie trać czasu na poszukiwanie dobrej księgowej/księgowego. Zadbaj o to, byś w ogóle nie dowiedział się o tym, że istnieje coś takiego jak „doradztwo gospodarcze”. Wystarczy, że będziesz dostarczał faktury na czas, a reszta się jakoś sama ułoży. No dobrze, może to biuro rachunkowe nie jest rewelacyjne, ale jest tanie. Zaoszczędzoną kasę wydaj na firmową pieczątkę.

3. Nie interesuj się, jak wycenić koszty swojej pracy

Praca to praca – siadasz, robisz i gotowe. Nie zajmuje Ci to wiele czasu, niech będzie taniej. Zajmuje Ci trochę więcej czasu, niech będzie trochę drożej. Ale nie za wiele. ZUS, VAT, PIT, abonament za telefon, Internet, koszty biura rachunkowego – to nie jest ważne. Tak samo, jak doświadczenia zbierane latami, licencje na legalne oprogramowanie i sprzęt, na którym pracujesz.

4. Negocjuj sam ze sobą

Wprawdzie mógłbyś na czymś zarobić więcej, ale po co. Jeszcze ktoś się rozmyśli, jeśli podasz wyższą kwotę. A tak, mimo tego, że ktoś miał duży budżet na to, by z Tobą współpracować, może zapłacić Ci mniej i jest z tego powodu szczęśliwy. Przecież nie jesteś jeszcze aż tak dobry w tym, co robisz. Jeszcze musisz się sporo nauczyć. Tak, za parę lat na pewno już będziesz bogaty. Ale jeszcze nie teraz.

5. Połącz konto prywatne i firmowe

No przecież wiesz, że osobne konto firmowe nie jest wymagane przy prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Spokojnie możesz połączyć je z kontem prywatnym. Dzięki temu wszystkie pieniądze będziesz miał w jednym miejscu. Pracujesz sam na siebie. Robienie sobie co miesiąc wypłaty? Nie po to uciekłeś z etatu, by znowu czuć się niewolnikiem systemu. Aha, jeszcze jedno! Olej budżet firmowy.

6. Nie badaj rynku, na którym chcesz działać

Wierz, że każdy Twój pomysł jest genialny. Jeżeli Tobie się coś podoba, przecież musi się spodobać innym. Bądź wizjonerem – wymyślaj rzeczy wspaniałe, nawet jeżeli ostatecznie nikt nie będzie chciał Ci za nie zapłacić. Będzie do portfolio. W końcu jesteś swoim własnym szefem i możesz robić w swojej firmie, co tylko zechcesz.

7. Nie rozwijaj swoich umiejętności

Przecież to jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina. Fakt, świat wokół Ciebie się zmienia, ale możesz jechać przez niego bez trzymanki. Szkoda czasu na rozwijanie dodatkowych umiejętności. Masz jeszcze wiele rzeczy do wymyślenia, no i ta strona internetowa jednak nie jest idealna. Zamiast iść na jakiś ciekawy kurs, spędź kilka miesięcy na ulepszaniu jej.

8. Nie szukaj inspiracji

Zamknij się w swojej skorupie. Jeszcze się okaże, że kiedy z niej wyjdziesz, trafisz na kogoś, kto robi to samo, co Ty. Albo – co gorsze – robi to lepiej! Tak, tego byś nie zniósł. Rób swoje i nie patrz na innych. To Twoja firma i Twój świat, masz prawo urządzić go sobie tak, jak zechcesz. Nie szukaj mentorów, przewodników, autorytetów. To opcja dla słabych.

9. Współpracuj z najmniejszymi

Najlepiej takimi, którzy nie mają zbyt wielkich wymagań. Których łatwo zadowolić. Tak, współpracuj z najmniejszymi – wtedy sam będziesz mógł poczuć się kimś! Nie zawieszaj poprzeczki zbyt wysoko. Jeszcze okaże się, że wcale nie potrafisz tam doskoczyć. A taki nieudany skok byłby bolesny dla Twojej dumy. I co najważniejsze, przecież niczego by Cię nie nauczył. Nie musisz znać swoich ograniczeń.

10. Wyważaj otwarte drzwi

Sam szukaj rozwiązań. Nie przejmuj się tym, że przed Tobą tę samą drogę przeszło tysiące innych ludzi i mogliby Ci o tym opowiedzieć. To ich sposoby, miej swoje własne. Nie pytaj ich o radę, nie bądź ciekawy ich doświadczeń, nie drąż, co sami zrobiliby dzisiaj inaczej. Kiedy będziesz zamykał swoją firmę, ciesz się, że zyskałeś – jesteś mądrzejszy, choć bez grosza przy duszy.

Failure Stories

Trafiłam jakiś czas temu na stronę konferencji, w której agendzie był czas na Failure Stories – historie porażek. Bardzo mi się to spodobało. Współczesny świat promuje historie sukcesu, a zamiata pod dywan wszelkie niepowodzenia, które są ich nieodłączną składową.

Bez uśmiercenia swojej pierwszej działalności gospodarczej, nie byłabym w stanie z tak dużą rozwagą prowadzić aktualnej. Jest pewnie jeszcze wiele fuck-upów, których nie popełniłam wtedy, a które na mnie czekają. Jest mnóstwo rzeczy, których jeszcze nie umiem, a których muszę się nauczyć. Jest też wiele białych plam na mapie – miejsc „nie wiem”, które czekają na odkrycie. Dzisiaj wierzę jednak bardziej w moc pytań, które przynoszą odpowiedzi.

Dlatego jestem ogromnie ciekawa: które błędy Was, jako przedsiębiorców, nauczyły najwięcej?

Komentarze czekają na Wasze Failure Stories! 🙂

Avatar Justyna SekułaCześć! Nazywam się Justyna Sekuła. Z wykształcenia jestem socjologiem, z zawodu marketingowcem, z zamiłowania Przewodnikiem Beskidzkim. W zespole FBO wspieram Marcina w kwestiach rozwoju bloga – dbam o kreatywny aspekt naszych działań 🙂 Na co dzień prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, szukając Złotego Środka pomiędzy bujaniem w obłokach pomysłów i twardym stąpaniem po ziemi. Możesz mnie spotkać również na www.withlove.pl – blogu o górach i wędrówkach w nieznane.

Może Cię zainteresować