Jak nie zwariować od świątecznych wydatków? Twoja ostatnia szansa.

32

Dzisiejszy wpis chcę rozpocząć od prostego pytania. Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek stwierdzić, że wydaliście za dużo pieniędzy na święta Bożego Narodzenia? Albo czy na początku grudnia zdarzyło Wam się stwierdzić, że nie macie tyle pieniędzy, ile chcielibyście na nie wydać?  

Uff… Co za ulga, że nie jestem sam. 🙂 Przerabiałem ten scenariusz wiele razy. Drogie prezenty, wielkie oczekiwania, aby Wigilia była „na bogato”. Łatwo ulec takiemu myśleniu, szczególnie, że marketingowcy i sprzedawcy prześcigają się w technikach, które mają sprawić, abyśmy wydali jak najwięcej. Roczny obraz naszych wydatków często wygląda tak:

Wydatki świąteczne

Przez cały rok, nasze finanse mogą mieć się całkiem dobrze, aż do grudnia, kiedy świąteczne wydatki potrafią wszystko zrujnować.
Są tacy, którzy kupują prezenty na początku roku, kiedy są największe wyprzedaże. Inni w każdym miesiącu odkładają 1/12 kwoty, którą planują wydać w grudniu. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że takich osób jest niewiele. Większość z nas o świętach zaczyna myśleć w grudniu.
Dlatego proponuję, abyśmy w tym roku podeszli nieco inaczej do wydatków świątecznych. Spróbujemy już dzisiaj ułożyć skuteczny plan!

Acha, jeszcze tylko się krótko przypomnę. Nazywam się Andrzej Broszkiewicz i razem z Marcinem prowadzę na FBO cykl Budżet domowy krok po kroku. Do tej pory w ramach tej serii wpisów ukazały się:

Część 1 – Wprowadzenie
Część 2 – Dochody oraz wstępny plan wydatków
Część 3 – Wydajemy pieniądze na papierze
Część 4 – Rejestrujemy wydatki
Część 5 – Wydatki nieregularne
Część 6 – Uzgadniamy stan konta

Wracam właśnie do pisania po dłuższej przerwie, mocno naładowany pozytywną energią po spotkaniu z Marcinem w Krakowie w ramach cyklu „FBO u Ciebie”.

A teraz wróćmy do planowania świątecznych finansów, aby w tym roku nie dać się zaskoczyć. Zaczniemy od prostych kroków:

  1. Przygotujemy listę świątecznych wydatków.
  2. Oszacujemy koszty.
  3. Potrzebną kwotę podzielimy przez trzy. Tyle miesięcy pozostało do świąt.
  4. Zapominamy o kredytach i pożyczkach.

Ile pieniędzy potrzebujemy na święta Bożego Narodzenia? 

Myśleliście już, ile chcecie wydać na nadchodzące święta? Wiele osób krzyknie teraz Nie, nie wiem, ile wydam!!!. Otóż WIESZ, ponieważ to Ty podejmujesz decyzję. To Ty wiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze. Spędzenie świątecznego czasu z rodziną i bliskimi? Tworzenie wspólnych chwil i wspomnień? Radosna atmosfera przy świątecznym stole?

Na początek przygotujmy listę wydatków, które nas czekają. Święta trwają trzy dni — Wigilia, I i II dzień świąt. Robiąc listę, poszukajmy odpowiedzi na takie pytania:

  • Wyjeżdżamy, czy zapraszamy gości? (koszty transportu, przyjęcia świątecznego)
  • Jakie dania ugotujemy? (koszty składników)
  • Ciasta pieczemy sami, kupujemy, a może goście przywiozą? 🙂
  • Prezenty — ile, dla kogo, do jakiej kwoty?
  • Ozdoby świąteczne — wystarczą z zeszłego roku, kupujemy czy robimy samodzielnie?
  • Pomoc innym? Ile chcemy przeznaczyć na pomoc potrzebującym?

Czy naprawdę potrzebujemy fury pieniędzy?

Odpowiadając sobie na powyższe pytanie, warto zastosować podejście: kupujemy tyle, na ile nas stać. Oznacza to, że nie wydajemy więcej, niż rzeczywiście mamy.

3

Przykład:
Załóżmy, że chcemy wydać 1200 zł. Do świąt pozostały trzy miesiące: październik, listopad, grudzień. A więc 1200 dzielimy na 3 i odkładamy 400 zł w październiku, 400 zł w listopadzie i 400 zł w grudniu.
Nie damy rady tyle odkładać? To może zorganizujemy święta za 600 zł? W takim razie odkładamy 200 zł/m-c.
Wciąż za dużo? 300 zł? Odkładajmy zatem po 100 zł/m-c. Mało?

Święta Bożego Narodzenia

Jeśli teraz odłożenie 100 zł to za dużo, co będzie w grudniu, kiedy będziemy musieli wydać trzy razy tyle? Mierzmy siły na zamiary. Warto zastanowić się, na co przeznaczamy teraz nasze pieniądze? Może zrezygnujemy z czegoś na trzy miesiące, aby móc więcej odłożyć na święta?

Podstawowy warunek

Pamiętajmy, o jednej bardzo ważnej zasadzie: żadnych kredytów, pożyczek i zadłużenia na karcie kredytowej! Łatwo przychodzi nam racjonalizowanie: Święta są najważniejsze, czas spędzony z rodziną jest wart wszystkich pieniędzy. Ale to bzdura, bo przecież to wszystko możemy mieć, nie korzystając z długów! Trochę więcej kreatywności. Z pomocą pozostałych członków rodziny, uda się na pewno.

Paradoks niepodejmowania decyzji

Jeśli rodzi się w Was bunt i w duchu mówicie sobie, że nie chcecie teraz podejmować decyzji na temat świąt i zajmowanie się tym w październiku to stanowczo za wcześnie, i tak podjęliście decyzję! Decyzję, by zignorować ten temat i w niekontrolowany sposób, jak co roku, wydać za dużo i zrobić to bezmyślnie. Jakby nie patrzeć, to też jest decyzja.

Jest jeszcze trochę czasu, więc razem z rodziną możecie podejść do sprawy kreatywnie, jak do ciekawego wyzwania. Część rzeczy zróbcie samodzielnie, zamiast kupować „gotowce”, a jeszcze inne…

No właśnie, przecież na pewno macie tu znacznie więcej pomysłów ode mnie!

Podziel się pomysłem i zdobądź unikalną nagrodę!

Udało mi się namówić Marcina, na ufundowanie nagrody dla osoby, która zostawi najciekawszy komentarz. Nagrodą będzie licencja na YNAB Classic – świetnego programu do budżetowania, z którego korzystam zarówno ja, jak i Marcin.

To nie wszystko. Oprócz licencji dorzucam poprowadzone przeze mnie konsultacje na Skypie, które pomogą zwycięzcy przygotować pierwszy domowy budżet 🙂

Jak zdobyć taką praktyczną nagrodę?

Wystarczy napisać w komentarzu, jakie są Wasze sposoby na przygotowanie świąt, które nie będą katastrofą finansową 🙂 Ile zamierzacie wydać? Jakie prezenty sobie dajecie? Jak przygotować niedrogie potrawy, itp…Liczy się wszystko, co pomoże nam i wszystkim czytelnikom FBO w przygotowaniu świąt za rozsądne pieniądze. Zainspirujmy się nawzajem.

Zwycięzcę ogłosimy w przyszłą środę, 26 października, o 20:00.

Czekamy na Wasze komentarze, a także na wszelkie pytania związane z cyklem Budżet domowy krok po kroku.

Znamy już zwycięzców:
I miejsce i licencję na aplikację YNAB 4 zdobywa: funboy (link do komentarza)
II miejsce i konsultacje na Skype zdobywa: Karolina (link do komentarza)

Serdecznie Wam gratuluję. W celu odebrania nagrody napiszcie, proszę na blog.marcin.iwuc@gmail.com.

Dziękuję wszystkim za świetne pomysły i solidną dawkę inspiracji. Jesteście rewelacyjni 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze32 komentarze

  1. Ja już teraz planuję prezenty, tak by w popłochu nie biegać po sklepach dzień przed Wigilią – wtedy zazwyczaj kupuje się cokolwiek. Innym błędem jaki popełniałam było to, że zamiast jednej konkretnej rzeczy, kupowałam danej osobie kilka pierdół, pozornie myśląc, że oszczędzam, lecz finalnie było to droższe.

    Zatem w kwestii prezentów stosuję wcześniejsze planowanie i zakupy również wcześniej, żeby zanadto nie obciążyć budżetu grudniowego. Zobaczymy jak to będzie 🙂

  2. Po pierwsze, aby nie dać się zwariować, przez cały rok skrzętnie notuję, o czym marzą moi najbliżsi. Lubię dawać takie prezenty, jakie chcieliby dostać.
    Następnie co miesiąc odkładam niewielką kwotę (w zależności od możliwości, czasem 50 czasem 150). Przez specyfikę mojego życia w grudniu dostaję spory przypływ gotówki, który już mniej więcej w sierpniu jest rozplanowany między święta a sylwestra.
    Wypieki, z racji pasji, przyrzadzam sama. Jeśli się da, szukam tańszych zamienników drogich składników i zamiast orzechów nerkowca lub fig dodaję włoskie orzechy zebrane jesienią i rodzynki. Dobrze jest też pomyśleć zawczasu o suszonych grzybach, które przecież można zebrać podczas weekendowego spaceru po lesie jeszcze w październiku.
    Wszystkie potrawy wigilijne przygotowujemy wspólnie z mamą z tanich, dobrych składników, wykorzystując wszystko do maksimum (jak choćby rybie łby do bulionu na rybną). To bardzo proste, jeśli przez chwilę się zastanowimy.
    Od kilku lat kupujemy ozdoby choinkowe podczas wyprzedaży początkiem roku (można oszczędzić nawet 90% w stosunku do ceny pierwotnej!) i chowamy je do grudnia, kiedy to w końcu mogą zawisnac na choince i balustradach. Uwielbiam naturalne dekoracje, więc zamiast sztucznych wieńców i brokatu ozdabiam dom świeżymi gałązkami świerkowymi i prostymi ozdobami (rustykalne dekoracje można wykonać z drutu i sznurka konopnego!).
    Prostota to król moich świąt i nie skłaniam się w kierunku kiczu. W końcu liczy się rodzina i atmosfera.

  3. Swieta to pikus.w listopadzie i grudniu urodziny maja moje dzieci a po drodze jeszcze rodzice i siostra. O ile tym ostatnim zrobie zawsze jakiegoś torys w prezencie o tyle z dziećmi już gorzej:( prezenty planuje już pod koniec września po całym szale związanym ze szkoła i zmiana garderoby na jesienna. Sprzedaje na Allegro wtedy za małe ubrania czy zabawki które się kurza i zawsze jest już na jakaś cześć. Szukam promocji akcji rabatowych.co do samego jedzenia wcale dużo nie wydajemy bo nie kestesmy z tych co musza mieć duzo.czy naprawdę potrzebuje 5rodzJow ciast 3salatek itp na 4os rodzine? Nie odczuwam mocno świat przez to ze rozkładam wydatki na kilka miesiecy. Największym problemem są prezenty w szafie w październiku które chętnie bym już rozdała 😁

  4. Hej!
    Jezeli chodzi o potrawy wigilijne to przed swietami robie takie obiady, zebym mogla cos zamrozić na wigilie np. krokiety, bigos,golabki,pierogi, uszka(doslownie po kilka sztuk) w ten sposob zaoszczedzm czas i pieniadze i nie spedzam calego dnia w kuchni. Robie mala miske salatki z warzyw gotowanych do barszczu. Dobra rybka do tego i wigilia juz przygotowana 🙂
    Prezenty zawsze kupuje z wyprzedzeniem miesiecznym, mam wtedy czas na znalezienie okazji (np. Bluzy z przeceny za 30 zl) corcia ma 2 lata, wiec prawdopodobnie dostanie przelew na konto oszczednosciowe, a maz 4-paka lecha i bedzie wniebowziety:)
    Prezenty sa niewazne- spedzmy milo razem czas. Przygotujmy wspolna grę, porozmawiajmy prze dobrym winie, pójdźmy na wspolny spacer. Swieta to tylko 3 dni.
    Zycze owocnych przygotowan
    Pozdrawiam

    • oo jak miło poczytać kobietę, która jest swiadoma, ze facet to nieskomplikowana maszyna i wiele mu nie trzeba:)))

  5. Wszystko fajnie (art jeszcze nie przeczytany do końca), ale za 3 miesiące to już wszyscy o świętach zapomnimy, więc jednak kwotę radziłabym podzielić na 2.

  6. Cześć!

    Ja z innym pytaniem – sam używam YNAB Classic, i chciałem kupić licencję dla znajomego. Jak udało Ci się zdobyć klucz? Czy przypadkiem teraz YNAB nie sprzedaje wyłącznie licencji na wersję przeglądarkową?

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Marcin,
      Licencję można kupić z poziomu aplikacji YNAB 4. Jeśli już masz własną licencję, należy przeinstalować aplikację i pojawia się opcja trial i opcja kupna licencji.

  7. Cześć wszystkim!
    Podzielę się z Wami naszymi sposobami na to, żeby święta nie zaczynały się od brania pożyczki w banku 😉
    1) Świętujemy rodzinnie – czyli dzielimy się „działaniami”. Ja gotuję barszcz i robię uszka, babcia gotuję kompot, mama pieczę ryby, jedna siostra przygotowuję sałatkę itp. I to nawet jeżeli nie spędzamy wigilii wspólnie. Oszczędność pieniędzy i oszczędność czasu;) I to, ze każdy robi to co lubi – bezcenne.
    2) Prezenty – nie każdy dla każdego. Dziwnie brzmi? To już tłumaczę. Wiadome, że na prezenty najbardziej czekają dzieciaki. I to one często dostają furę prezentów – od rodziców, dziadków, cioć i wujków. Ja, moje rodzeństwo oraz rodzice ustaliliśmy, że świąteczne prezenty dajemy tylko raz. Oznacza to, że każdy z dzieciaków w naszej rodzince dostaje prezent tylko od swoich rodziców. Przyznam, że nie było tak na początku. Łatwo zarzucać prezentami jedną małą osóbkę w rodzinie. A co zrobić, gdy jest ich aż 10? Pomysł zrodził się głównie ze względu na dziadków którzy zakupując choćby małą pierdółkę dla każdego z wnuków wydawali od 200 złotych w górę na rzeczy, które i tak cieszyły je tylko na chwilę lub były szybko zjadane (słodycze). Również ciotki i wujkowie zostali „zwolnieni” z tego obowiązku. I uwierzcie, wcale nie brakuje dzieciakom tej „fury” prezentów.
    3) Celebrujemy chwile, a nie rzeczy – np. nie kupujemy wyszukanych dekoracji świątecznych, choinkowych- wykorzystujemy „dary natury” oraz papier, klej i wszystkie inne znaleziska oraz stare rzeczy 🙂 Działamy głównie z dzieciakami, dla których jest to świetna zabawa, oraz najlepsze przygotowanie do świąt. Tak samo nie skupiamy się na ilości jedzenia, nowych ubraniach na święta, wyjściach do restauracji – zawsze zastanawiamy się jakim działaniem podkreślić chwile spędzone razem. Wspomniane przygotowywanie dekoracji, pieczenie ciast i ciastek, wspólne wyjście na pasterkę całą rodziną, rodzinne kolędowanie z gitarą, wyjście na sanki – to są dla nas święta. Celebrowanie chwili, który nas uszczęśliwia na zawsze, szerokim łukiem omijając portfele.
    Pozdrawiam!

    • Jakby punkt nr 2 przeszedł w mojej rodzinie to moi rodzice w końcu odetchnęliby z ulgą – jako jedyni od długiego czasu próbują coś zmienić. Ciągle słyszę „bo nie wypada dziecku nie dać” – a dzieci przybywa.
      Dwa lata temu udało nam się ustalić, że prezentami dla dorosłych wymieniamy się tylko w obrębie własnej rodziny (dzieci-rodzice-dziadkowie). Co do pozostałych rodzin miały być obdarowywane tylko dzieci, ale oczywiście ktoś 2 tygodnie przed świętami rzucił hasło „to chociaż coś słodkiego w ramach gestu” i się zaczęło…..bo Ci którzy chcieli się pokazać (jak to często bywa) nie kupili czekoladek do 10 zł ale do 50 zł. Cały plan zaoszczędzenia na świętach poszedł do kosza, bo są osoby które mają klapki na oczach.
      Bardzo bym chciała żeby ktoś był w stanie przekonać tych którzy tak mocno kładą nacisk na prezenty, że tak naprawdę liczy się wspólnie spędzony czas i aura przygotowań.

      • A właściwie dlaczego? Dla mnie prezenty nie wykluczają wspólnie spędzonego czasu i aury przygotowań. Uwielbiam obdarowywac, uwielbiam dostawać i jest to dla mnie jak najbardziej „naprawdę”.

  8. Najlepszym sposobem na świąteczne prezenty jest kupowanie ich na bieżąco w ciągu roku np. Jak dużo jeżdżę po różnych krajach, miastach i wpadnie mi coś do rąk co jest spełnieniem marzeń członków mojej rodziny sprawdzam swoje finanse i jeżeli mnie w chwili obecnej stać to kupuje. W ten sposób w grudniu wracając do domu jestem w stanie skupić się na pomocy mojej mamie w potrawach. Najważniejsze co robimy przed świętami kupujemy tylko to co jest nam potrzebne do przygotowania potraw i w takich ilościach żeby nie musieć tego jeść jeszcze tydzień po swietach.

  9. Święta to choinka, prawdziwa, pachnąca, stojąca długo. Najlepiej jodła Kaukaska… taka jodła to spory koszt chyba że kupujemy ją „last minute” od kilku lat kupuję choinkę w sklepie budowlanym(nie będę reklamował ale to jedna z dużych sieciówek) w wigilię, tuż przed zamknięciem sklepu, można spokojnie wynegocjować DUUUUUŻY rabat 😉 no bo co oni z tym zrobią po świętach?

  10. Ja już w listopadzie zaczynam kupować różne produkty spożywcze na święta w promocjach, które się nie psują i mają długą datę ważności, a wiem że na pewno będą mi niezbędne do przyrządzenia potraw świątecznych. Takie produkty to np. przetwory w puszkach kukurydza, groszek zielony, fasola itp także produkty stałe np mąka, cukier itp dzięki temu oszczędzam pieniądze ale też czas bo jak wiemy przed samymi świętami jest w sklepach tłoczno i musimy odstać swoje w kolejkach.

  11. Świetny temat, zwłaszcza że najwyższy czas już przypomnieć o nadchodzących Świętach i związanych z nimi wydatkach. Co prawda mój pracodawca grudniowe wypłaty przekazuje nam już 23 grudnia, ale dzięki rozsądnemu planowaniu nigdy nie muszę korzystać z tych środków. Zwłaszcza, że nie przychodzi już potem „standardowy” przelew 🙂

    Bardzo nie lubię tracenia czasu w galeriach handlowych, a jak wiadomo, w grudniu jest tam największy tłok. W dodatku mam wrażenie, że wszystkie wyprzedaże przed Świętami są udawane i dopiero po Nowym Roku ceny naprawdę spadają. Dlatego z zasady kupuję prezenty przez internet, z wykorzystaniem porównywarek cen. Ten sposób sprawdza się zwłaszcza przy dużych przedmiotach, np. zabawkach, które kurier przyniesie mi do domu. Zawsze pamiętam o Dniu Darmowej Dostawy (w tym roku 29 listopada), co pozwala mi uniknąć dodatkowych kosztów przesyłki.

    Szybko oduczyłam się dawać małym dzieciom – bratankowi i siostrzeńcowi – ubranka, z których wyrastają w mgnieniu oka i nie mają nawet okazji ich dłużej ponosić. Raczej szukam takich prezentów, które naprawdę wpłyną na ich rozwój albo będą przydatne również za kilka lub kilkanaście lat. Nauczyłam się też, że mężczyźni naprawdę lubią dostawać praktyczne prezenty. Do dzisiaj trochę mnie to dziwi, sama w Święta wolę poczuć się rozpieszczana czymś przyjemnym, nawet jeśli jest to zbyteczne 🙂 Staram się też kupować prezenty, które są dobrej jakości lub nie stracą na wartości.

    Podczas planowania prezentów sprawdzam też różne konta programów lojalnościowych. Często okazuje się, że np. całoroczne zamawianie kosmetyków z jednego sklepu internetowego dla mnie pozwala mi na podarowanie przyjaciółce albo mamie odpowiednika drogich specyfików, które można znaleźć w „luksusowych” drogeriach. Za punkty lub z niewielką dopłatą. Kiedyś korzystałam z punktów Payback, ale mam wrażenie, że program zmienił partnerów, bo ostatnio w niewielu miejscach mogę dostać punkty.

    Warto korzystać też z własnych zdolności i umiejętności przy obdarowywaniu innych. Ostatnio zdarzyło mi się dać komuś komplet serwetek stołowych z wyszytymi inicjałami członków rodziny. Pierwszy haft po kilkunastu latach przerwy – na szczęście całkiem dobrze mi wyszło 🙂 Staram się też być kreatywna w opakowywaniu podarków. Ceny zwykłych, czasem nawwet niewielkich papierów do prezentów w Empiku lub w TKMaxx potrafią przyprawić o zawrót głowy, już nie wspominając o torebkach i ozdobnych pudełkach. W zeszłym roku postawiłam na zwykły papier pakowy z czerwonymi, zielonymi i szarymi sznurkami. Na Poczcie Polskiej dostałam papier pakowy ze świątecznym nadrukiem za naprawdę przywoitą cenę – prezenty wyglądały w nim super.

    Organizacja Świąt nie wiąże się dla mnie z wielkimi wydatkami, bo nie mam jeszcze własnej rodziny i jeżdżę do rodziców. Lepienie pierogów i ubieranie choinki na szczęście nic nie kosztuje, a jest to fantastyczny czas. Z reguły nie kupujemy co roku nowych ozdób choinkowych. Natomiast z bratem mamy taką tradycję, że w prezencie świątecznym dostaje on ode mnie zawsze jakąś specjalną, ręcznie malowaną bombkę, dzięki czemu ma już małą kolekcję na własnym drzewku.

    Jeśli już o drzewkach mowa – popieram przedmówcę (Jakuba): mój brat w zeszłym roku również kupił ogromną choinkę tuż pzed zamknięciem sklepu, bodajże Castoramy. Ostania sztuka, stała na wystawie – faktycznie nie mieliby co z nią zrobić. Ale to sposób tylko dla tych, którzy mają sporo czasu przed pierwszą gwiazdką…

    Pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt bez martwienia się o stan portfela po zasłużonym wypoczynku!

  12. A ja sobie nie przypominam, żebym kiedykolwiek znacząco przekroczyła świąteczny budżet :P. Co nie znaczy, że zaplanowane kwoty były zawsze małe. Ale przecież nie chodzi o to, żeby wydać „jak najmniej” tylko tyle, ile chcemy 🙂
    W zeszłym roku na prezenty wydaliśmy z Oszczędnickim ok. 500 zł. To niekoniecznie muszą być fizyczne rzeczy. U nas świetnie sprawdzają się różnego rodzaju bony na kursy, bilety etc. Nie jestem w stanie ocenić, czy to dużo, czy mało. Dla nas to była jak najbardziej akceptowalna kwota.
    Jeśli chodzi o resztę wydatków świątecznych (choinka, potrawy etc.) to zazwyczaj kolejne 200-300 zł. I pewnie podobnie będzie w tym roku.

    Z jednej strony wydaje mi się, że (patrząc na średnie zarobki Twoich czytelników, na podstawie jednego z ostatnich artykułów) to 1200 zł (które proponujesz odkładać) nie jest jakąś straszliwą wyrwą w miesięcznym budżecie domowym. Chociaż na pewno są też tacy, którym rozłożenie tej kwoty na „przed-raty” pomoże.

    Uważam, że jeśli ktoś ma pieniądze, które chce przeznaczyć na wydatki świąteczne, to niech nawet wyda 2 tysiące (albo i więcej). Bo w racjonalnym zarządzaniu swoimi finansami przecież właśnie o to chodzi, żeby oszczędzać na rzeczach dla nas nieistotnych, a wydawać pieniądze na to, co jest dla nas ważne 🙂

    Ale dla osób, dla których Święta są ważne, ale ich budżet wolałby niższe wydatki mam takie propozycje:

    1) Wcześniejsze kupowanie prezentów
    Pozwala zaoszczędzić nie tylko pieniądze, ale też mnóstwo czasu i nerwów. Bieganie po sklepach na kilka dni przed Świętami nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń.

    2) Losowanie prezentów
    W mojej Rodzinie były takie plany, chociaż ostatecznie zrezygnowaliśmy z tej opcji. Ale wiem, że u wielu osób to się sprawdza. Każdy dorosły losuje inną osobę i tylko jej przygotowuje prezent. Tylko szczerze mówiąc nie wiem, jak to działa w przypadku dzieci…

    3) Rezygnacja z prezentów 🙂
    Chociaż taka opcja raczej nie przejdzie, jeśli w rodzinie są małe dzieci.

    4) Wspólne przygotowywanie posiłków
    Nie chodzi o to, żeby wszyscy pracowali w jednej kuchni 🙂 ale żeby każdy przyniósł coś np. na Wigilię. Oczywiście dobrze się jest wcześniej umówić i podzielić potrawami.

    5) Zmniejszenie ilości potraw/jedzenia
    Niech Święta nie będą przyzwoleniem na obżarstwo.

    6) Spędzanie czasu z Rodziną nie tylko przy stole

  13. Zdradzę patent na prezenty – od kilku lat cała rodzina uczestniczy we wspólnym losowaniu osoby którą obdaruje prezentem. Nikt nie powinien wiedzieć kogo wylosował i jest z tego spora frajda. Dzięki temu możemy kupić sobie coś fajnego bo siłą rzeczy prezent może być droższy, skoro robi się go tylko dla jednej osoby. Ustalamy tez kwotę do której kupujemy prezenty. Robimy to zwykle końcem listopada. Można oczywiście wcześniej będzie więcej czasu. Uważam ze jest to rozwiązanie.
    Na prezenty dzieci składamy się. Każdy dostaje jeden prezent i nie wydajemy fortuny. 🙂

  14. Wogole najwiekszym debilizmem jest branie kredytów na drogie swiateczne prezenty. Jak mnie nie stac, to nie kupuję drogich prezentów/gadzetów dla siebie, które tak naprawdę nie są niezbędne (bo akurat jest „swiateczna promocja”)

  15. kilka najwazniejszych punktów: 1. Przede wszystkim zrobic tylko tyle jedzenia, ile trzeba na 3 dni świąt. Nikt nie chce jesść starego jedzienia, wiec czesto niestety ląduje ono w koszu, bo zrobilismy za duzo (wywalamy kasę do kosza, przeciez zrobienie jedzenia kosztuje) 2. Prezenty skromne, symboliczne. W swietach chodzi o to by spedzic czas z bliskimi, zeby zwolnic szybkie tempo zycia, a nie o to zeby zaszpanować super-prezentami 3. Kupic takie ozdoby swiateczne, które wystarczą na conajmniej kilka lat, po co co roku nowe?

  16. Najprawdopodobniej jestem starsza niż średnia wiekowa czytelników bloga. I pewnych rodzajów wydatków zwyczajnie nie rozumiem. Zaliczają się do nich ozdoby świąteczno kupowane co roku. Jak znam życie, to po pewnym okresie dorosłego życia mamy kolekcję bombek, które wystarczą na 2 choinki. To samo z gadżetami. Czy co roku trzeba mieć choinkę w modnych kolorach? czy zamiast lampek choinkowych z LEDami nie można kupić takich z tradycyjnymi żaróweczkami, które wytrzymują lata i można do nich kupić zapasowe żarówki za grosze? Co do jedzenia od lat w rodzinie minimalizujemy. Nikt nie lubi kompotu z suszu. Wiec z niego zrezygnowaliśmy. Poza mamą nikt nie lubi karpia, więc smaży się 3 dzwonka dla niej i reszta nie musi się męczyć, bo „trzeba zjeść”. Liczą się ludzie i atmosfera. Pamięć o innych, również tych, którzy już odeszli. Tradycyjnie w ruch idzie babcina „saska porcelana” i „rodowe” srebren sztućce. Te cuda są zarezerwowane tylko na święta. Te same od 50 lat. Uwielbiam piec i gotować, więc blachę piernika dzielę na 3 części i my się jedną najemy, a dwójce przyjaciół sprawiam prezent. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że w rodzinie aktualnie nie ma małych dzieci. Nastolatki dostają książkę i kasę. Tyle, na ile nas stać. Nie wiedzę potrzeby, żeby dostawały najnowszy model smartfonu za parę tysięcy!

  17. W naszej rodzinie ‚problem’ prezentowy rozwiązaliśmy losowaniem, skopiowanym ze szkolnych Mikołajek.
    W losowaniu udział biorą dorośli. Każdy dostaje jeden prezent i jest zadowolony. 🙂 Losowanie robimy w listopadzie, by każdy miał wystarczająco czasu na zakupy i by nie wpaść w ‚świąteczne’ promocje.
    Dla dzieciaków robimy prezenty zrzutkowe, np. każdy daje 10 zł na każde dziecko i rodzice kupują wspólny prezent od wszystkich. To też uczy dzieciaki, że nie chodzi o ilość. I nikomu nie jest przykro, że urwisy pobawią się 10 minut każdym prezentem i rzucą, bo inne czekają w kolejce.
    Święta zawsze spędzamy rodzinnie, dlatego każdy coś przygotowuje, więc zakupy spożywcze aż tak nie bolą.
    W adwencie (w zasadzie już od listopada) robimy ozdoby świąteczne i kartki, które sprzedajemy na kiermaszach, dzięki czemu dysponujemy dodatkową gotówką. Co nam zostanie, to albo dekorujemy własne choinki. Własnymi wyrobami, w ramach świątecznych upominków, obdarowujemy też przyjaciół.
    Okres świąteczny to czas na spacery, wspólne gry planszowe, rozmowy i kolędowanie, dlatego też nie mamy czasu na maraton jedzeniowy, dzięki czemu nie ma problemu, aby kupować i przygotowywać. nadmiar jedzenia. A to, co ewentualnie zostaje – mrozimy. Włącznie z ciastami. 🙂
    Oczywiście prowadzimy także budżet świąteczny, cały rok odkładamy drobne kwoty, aby w grudniu nie było przykrych niespodzianek.
    Na koniec chciałoby się już powiedzieć: wesołych świąt! 😉

  18. Swięta często drenowały mi budżet… Do czasu:)

    1. Pierwszy krok to zaplanowanie budżetu na święta z duuużym wyprzedzeniem. Teraz robię to planując roczny budżet wydatków regularnych. Zabezpieczam w nim koszty prezentów, dojazdów i odpowiedni zapas na nieprzewidziane rzeczy.
    2. Zbieram pomysły na prezenty przez cały rok dla każdego z bliskich. Używam do tego aplikacji listonic, pozwala mi to szukać promocji i wykorzystywać otrzymane, przy okazji innych zakupów, rabaty/kody promocyjne, na zakup prezentów dla bliskich.
    3. Kupuje głównie przez internet, najczęściej w jednym terminie (minimalizacja kosztów dostawy i czasu poświęconego na odbieraniu przesyłek), korzystając z porównywarek cen. Pojedyncze rzeczy kupuję w Dzień Darmowej Dostawy. Dodatkowo unikam kolejek, korków i nachalnych sprzedawców…
    4. Wymieniamy się potrawami ze znajomymi. Każdy znajomy ma jakąś pyszną i fajną potrawę której może przygotować nieco więcej, my robimy to samo i w ten sposób liczba potraw na stole się zwiększa, minimalizując jednocześnie koszta. Jeżeli potrawy to problem, spróbuj na początku z ciastami. U nas wyglądało to tak, że jedna koleżanka robi super pierogi, druga świetny barszcz, a my z kolei, nie chwaląc się świetnego karpia. Każdy robi nieco więcej i wymieniamy się. Zdarzało się też, że gotowaliśmy wspólnie w jeden z weekendów:)
    5. Jeżeli chodzi o prezenty to ograniczyliśmy ich kwotę do 30 PLN, i mało i dużo ale przede wszystkich bardziej wymusza kreatywność wśród darczyńców i zachęca do zrzutek na jeden porządniejszy prezent.
    6. Choinke mamy sztuczną, a gadżety na niej pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Zawsze podczas ubierania przypominają mi o poprzednich świętach:) Takie pstrokate mają swój klimat, który mi się podoba!
    7. W święta ruszamy sie sporo. Spacery, jeżeli tylko dopisze pogoda, to zawsze świetny sposób na spędzenie wspólnego czasu w gronie rodziny, czasem wyjeżdżamy nieco dalej na spacer w górach.

    To chyba wszystko, prawda jest taka, że odkąd pkt 1. udało się wdrożyć, zaczeliśmy w święta skupiać się na bliskich a nie na pytaniu ‚skąd na to wziąć pieniądze’. Polecam gorąco takie podejście!

  19. U mnie jak poniżej:

    1. cały rok prowadzimy Excela z pomysłami na prezenty aby prezenty były trafione,
    2. staramy się kupować prezenty zanim ceny na znanym portalu aukcyjnym zaczną rosnąć 🙂
    3. dorośli, którzy posiadają dzieciaki nie kupują sobie prezentów tylko kupują dzieciom.
    4. Wigilia u rodziców, 1 Dzień Świąt z rodziną żony, 2 Dzień Świąt z moją rodziną. Plan znany i stały więc łatwiej zaplanować ilość jedzenia (ale i tak zawsze jest za dużo)
    5. zakupy spożywcze robię trochę wcześniej aby nie tracić czasu na szukanie miejsca na parkingu a potem nie tracić czasu w sklepie i kolejce. Jeżeli czegoś zapomnę / zabraknie to wtedy dokupuję w najbliższym sklepiku (może i troszkę drożej ale koszt czasu też się liczy)
    6. Po Wigilii dzieci odpakowują i oglądają wszystkie prezenty ale jeżeli np. dostaną kilka gier planszowych to gramy w jedną (najfajniejszą na pierwszy rzut oka) a pozostałe są „chowane” i pojawiają się potem systematycznie aby nie było tak, że dzieci nacieszą się prezentami w 2 dni a potem znowu „mamo / tato nuuuuuudzi mi się” 🙂
    7. Choinka oczywiście sztuczna.
    8. Światełka na choince i wszelkie dekoracje świecące to LEDy.
    9. Z żoną staramy się sobie kupować prezenty nie koniecznie drogie ale trafione. Coś czego sami byśmy sobie nie kupili bo nam szkoda itd itp a wiemy, że jednak chciał / chciałaby to mieć. Tak żona stała się np. posiadaczką czytnika e-booków a ja zegarka do biegania. Dodam, że oba prezenty są używane.
    10. Papier do pakowania mam już kupiony (zdarza mi się kupić po świętach kilka rolek, przecież za rok znów będą święta)
    11. Torebki na prezenty potrafią wrócić po roku (jeżeli nie podpisane i nie zniszczone oczywiście).
    12. Rodzinę mamy blisko więc nawet jeżeli jest konsumpcja alkoholu to nie ma ryzyka, że będzie mandat 🙂 Spacerek najwyżej się zrobi.
    13. W nawiązaniu do punktu nr 12 = butelkę whiskey w promocji już kupiłem 🙂
    14. Nie dajemy się wkręcić w żadne promocyjne kupowanie płyt z kolędami itd itp.
    15. Staramy się spędzić czas z rodziną. Nie jest to czas gdy siedzie się przed TV i ogląda Kevina 🙂 A domyślam się, że niektórzy nie tylko marnują czas ale jeszcze po kilku miesiącach (tego już nie wliczają w koszta Świąt) płacą wyższy rachunek za prąd 🙂
    16. …

    A od jakiegoś już czasu „marzy mi się mały domek w górach” 🙂 Aby tak wyjechać na całe te Święta i wrócić po Sylwestrze. Zaszyć się gdzieś gdzie tanio i spokojnie. Wziąć kilka gier planszowych, dobrą książkę … I tego sobie i Wam życzę 🙂

  20. Lubie dawać prezenty! Lubie jak rodzina, dzieciaki, przyjaciele dostają odemnie coś co im się podoba, gdy są zadowoleni z prezentu, gdy pół roku po świętach widzę, że używają rzeczy, która otrzymali. Postanowiłam się podzielić kilkoma pomysłami na niedrogie, a dobre prezenty:

    1. Prezenty dla kobiet – zarówno dla młodszej kuzynki, jak babci czy, koleżanki z pracy – czyli biżuteria. Kolczyki, bransoletki, wisiorki – tego typu rzeczy nigdy za wiele. A to pasują do okazji, a to do sukienki 😉 Znalazłam sklep internetowy, w którym kupiłam takowe świecidełka za mniej niż 10zł sztuka. Nie jest to biżuteria srebrna czy złota, ale co dla mnie najistotniejsze, bez niklu i chromu, dzięki czemu nie uczula. Natomiast srebrne kolczyki, kupiłam za 32 zł przez internet – pewnie można gdzieś taniej, ale te mi się spodobały i byłam zaskoczona, że są takie tanie (wynik częstego kupowania w markowych sieciówkach z biżuterią)

    2. Prezenty dla dzieci. W tym roku większość najmłodszych w mojej rodzinie dostanie książki – z baśniami, rymowankami, zagadkami.
    Moja córeczka dostała niedawno książkę z zagadkami. Książka miała bardzo ładne ilustracje, papier dobrej jakości i spodobała mi się. Więc kiedy kilka tygodni później szukałam książeczki na urodziny córki znajomych, sięgnęłam po książeczkę tego samego wydawnictwa. Książka 96 stron, kolorowe ilustracje, cena – 9,98. Stosunek jakości do ceny wydał mi się bardzo korzystny. Weszłam na stronę wydawnictwa, głównie po to żeby zobaczyć jakie jeszcze pozycje proponują dla dzieci. Okazało się, że możliwe jest zakupienie książek bezpośrednio od wydawnictwa i przy zamówieniu za ponad 100zł, na książki jest udzielany rabat w wysokości 20%. Jeśli po rabacie koszt zamówienia przekroczy 100zł wysyłka gratis. Sama nie potrzebowałam, aż tylu książeczek, więc zapytałam szwagierki czy nie chce jakichś książek dla swoich bratanków. W sumie kupiłyśmy 17 książek za 101 zł.

    3. Tanio wychodzą prezenty robione ręcznie. Dwa lata temu zaczęłam robić na drutach i szydełku. W tym roku planuje zrobić dwie serwety na szydełku, które otrzymają moje babcie. Jeśli dopracuje projekt, to może uda mi się zrobić rękawiczki typu mitenki dla mojej siostry. Nie robię przetworów i nie obraziłabym się, gdybym dostała pod choinkę jakieś domowe przetwory, najlepiej z owoców bądź z warzyw z pewnego źródła (mała ilość oprysków). Elegancko ozdobione słoiczki wyglądają pięknie :).
    Dobrym pomysłem jest robienie samemu nalewek. Mąż dostał niedawno jeżynową nalewkę od znajomych i uważam ją za trafiony prezent.
    Ręcznie robione kartki z życzeniami, może nie zawsze wychodzą taniej niż sklepowe, ale mogą być bardziej spersonalizowane i stanowią wspaniałą pamiątkę.

    4. Jeśli chodzi o opakowania na prezenty oraz ozdoby świąteczne, to najlepiej kupować je zaraz po świętach na wyprzedażach. W styczniu kupuje bombki na choinkę oraz papier pakunkowy. Papier wykorzystuje nie tylko do pakowania prezentów, ale również ozdabiania kartek świątecznych. Dodatkowo, część prezentów pakuje w eleganckie pudełka, gdyż sama wolę otrzymywać prezenty w pudełkach niż w torebkach ozdobnych. Pudełka zawsze są wykorzystywane na przechowywanie drobiazgów (pamiątek, zdjęć, zabawek, kartek okolicznościowych itp.)

    Staram się myśleć nad prezentami wcześniej, żeby nie kupować rzeczy na ostatnią chwile w zatłoczonych galeriach handlowych, nie wydać za dużo pieniędzy oraz nie kupić nietrafionego prezentu.

  21. Dla mnie święta to żaden problem, ponieważ:
    1. nie lubię się przejadać na święta – kupuję tyle co zwykle lub nawet mniej, bo i tak jesteśmy u teściów lub rodziców przez jakiś czas, gdzie staram się nie jeść za dużo.
    2. Nie mamy potrzeb prezentowych, w związku z tym kupujemy tylko prezent dla dziecka – w tamtym roku książka za 40 zł (ponieważ kupiliśmy duży prezent urodzinowy w październiku i „odjęliśmy” od wartości prezentu świątecznego). Rodzinę mamy małą i większość z nich też woli opcję: „brak prezentów” – ewentualnie kupujemy symboliczne prezenty, typu czekoladki – w sumie wychodzi z 200 zł.
    A gdyby ktoś chciałby nam coś kupić, to mamy listę życzeń prezentów praktycznych – od listwy magnetycznej na noże do rolety (właśnie wprowadziliśmy się do domu, więc zawsze coś się znajdzie).
    3. W zasadzie największy wydatek to zakup choinki – pewnie drzewko w doniczce, które potem zasadzę w ogrodzie.

  22. Grunt to mierzyć siły na zamiary. W święta nieprzeciętnie dużo pieniędzy nie wydaję – prezenty to raczej symbolika niż coś zobowiązującego, a produkty spożywcze o wydłużonym terminie przydatności kupuję online w pierwszych dniach listopada (na ogół).

    Więcej chyba kosztują mnie spotkania ze znajomymi przy kawie niż całe te święta i ewentualnie sylwestrowy wypad, gdzieś w góry.

    Dla mnie święta to przede wszystkim czas dla bliskich i znajomych, a nie okazja do obłowienia się w sklepach. I tyle.

    Pozdrawiam, Andrzej.

  23. Na szczęście nie musimy zwracać uwagi na takie rzeczy jak ceny zamówionych potraw czy składników do ich przygotowania. Prezenty robimy symboliczne, najwiecej dostaje je wnuczka… i tu raczej nie ma limitów, oczywiście w ramach rozsądku. Dla siebie z rzoną staramy sie zrobić coś wspólnego… np. jakiś wyjazd w styczniu… lub coś innego, w tym roku, w związku z przekroczeniem 30 rocznicy ślubu zamówiliśmy sobie fajne, takie nowoczesne platynowe obrączki!

  24. Od dawna wszystkim znajomym królika rozdaję ręcznie zrobione prezenty, np. mieszanki herbat z przyprawami, samodzielnie przygotowane przetwory czy kremy. Grunt to ładne opakowanie! Z rodziną umawiamy się często, ze obdarowujemy tylko dzieci. Odchodzi dużo stresu i wydatków. Jeśli chodzi o wigilię, to niezłym pomysłem jest scenariusz, że jedni przygotowują dom, a inni potrawy – choć u mojej mamy, u której najczęściej spędzamy święta, to nigdy nie działa, bo najchętniej zrobi wszystko sama 🙂

  25. Oho, widzę, że Marcin bawi w Nepalu 🙂 Zasłużenie. Wiem, że jest 18 minut po 20:00, czyli teoretycznie po ogłoszeniu wyników, których praktycznie jeszcze nie ma, ale poczynię wpis…

    Generalnie co do Świąt, nie będę się o nich rozpisywał od strony kulinarnej. Niech robią to kobiety 😉 Generalnie pomyślałem o nich dość późno, bo dopiero we wrześniu zarezerwowałem w budżecie pewną kwotę na prezenty. I tylko i wyłącznie na nie. Do obdarowania będzie 20 najbliższych nam osób, a pominąć kogokolwiek byłoby po prostu przykro. Zatem decydując się nawet na zakup drobnego upominku – książki, płyty itd. finalnie wychodzi niezła kwota. A przecież w tym zacnym gronie są jeszcze dzieciaki, które będą najbardziej obdarowane. Odpowiednia kwota na prezenty schodzi automatycznie co miesiąc aż do grudnia. Choć tak naprawdę wpisuję się w trend klasycznego internauty i większość podarków nabędę online w listopadzie. Pozostała kwota będzie na ewentualne dodatkowe kwestie – drobiazgi w punktach stacjonarnych czy zakup kartek świątecznych do wysłania drogą tradycyjną, a jakże.
    Jedzenie? W naszym budżecie nie przewidujemy na tę okoliczność extra budżetu. Staramy się żyć w oparciu o relacje, więc regularnie spotykamy się ze znajomymi, przyjaciółmi. Z racji, że w excelu mamy stosowną pozycję, która uwzględnia żywność, cały strumień ze wspomnianych spotkań zasili świąteczny. Ponadto nie zjemy więcej niż możemy, więc bez sensu jest kupować więcej. Co najwyżej postawimy na nieco lepsze jakościowo produkty.
    Choinka? Świeża. Jak zawsze. Ozdoby? Pamiętające moje dzieciństwo + ręcznie robione z dzieciakami. Także można rzec – normalnie.
    I takich normalnych, zdrowych Świąt już teraz Wam życzę. Powodzenia! 🙂

  26. Andrzej Broszkiewicz

    Dziękujemy Wam za wszystkie komentarze. Są naprawdę inspirujące.
    Lista zwycięzców znajduje się na dole artykułu.

  27. Może Cię załamię, ale odpowiedź na początkowe pytanie brzmi: nie, nigdy. I zawsze mnie zastanawia, jak można być zaskoczonym, że w grudniu są swięta 🙂 Wydaję dużo, bo lubię celebrować takie momenty, bo kocham obdarowywać bliskich, bo wole wydać na to niż na kolejny ciuch czy gadżet, których nie potrzebuję. Ale to moje „dużo” jest zaplanowane i nie jest dla mnie powodem do naruszania budżetu, wydaję z duża radością.

    1. Konto świąteczne uruchamiam już w styczniu i co miesiąc odkładam tam stówkę. Dodatkowo z róznych zleceń dorzucam tam jakieś pieniądze i finalnie w grudniu okazuje się, że mam blisko 2000 zł do wydania. I to moje prywatne, a nie budżet domowy, w którym też coś świątecznego jest przewidziane!

    2. Przez cały rok zapisuję wszelkie pomysły na prezenty, notuję o czym wspominali moi bliscy, o czym marzą. Sukcesywnie kupuję, korzystając z promocji, albo wyszukując okazje. Część robię własnoręcznie.

    3. Papiery do pakowania i ozdoby świąteczne kupuję… w styczniu, kiedy są ogromne wyprzedaże. Po czym chowam do świątecznego pudła i czekają na kolejny rok. Oczywiście co roku robię też coś własnoręcznie, bo to uwielbiam.

    4. Jedzenia jest zawsze bardzo dużo, ale nadwyżki zamrażamy i sucesywnie dojadamy po świętach.

  28. Rokrocznie przeżywam irytację obserwując ile jedzenia przygotowują moi rodzice. Zazwyczaj jesteśmy przy Wigilijnym stole w maksymalnie 6-7 osób, natomiast jedzenia jest przynajmniej na pięć razy tyle. Nie dość, że żywność obecnie jest naprawdę droga, to jeszcze później wszyscy muszą ją dzień w dzień wyjadać do upadłego. Plus kosztowne prezenty dla dzieci, które zostaną może 2 razy wykorzystane do zabawy… Takich wydatków można wymieniać naprawdę wiele…. W taki sposób nie da się zaoszczędzić.

Odpowiedz