Jak zostać bogatym? Gotowa mapa i wzory

29

Wiele osób zadaje sobie pytanie – jak zostać bogatym? Gdy jedni uciekają się do tanich sztuczek, inni stosują metafizyczne „prawa przyciągania pieniędzy”. A ja chciałbym dziś zaproponować podejście bardziej racjonalne. Pokażę Ci mapę prowadzącą do bogactwa oraz proste wzory matematyczne, które podpowiedzą, czy kiedyś będziesz bogaty, czy biedny.

Dla wielu osób temat finansów jest nudny i skomplikowany, a ja mam misję, aby pasją do dbania o własne finanse zarazić 15 mln Polaków. Dlatego, kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, przyszedł mi do głowy pewien model mentalny, który świetnie pokazuje różne drogi do bogactwa. Ale co najważniejsze, pomaga każdemu określić najlepszą drogę, która sprawdzi się w jego konkretnej sytuacji.  

Omawiam to dokładnie w tym filmie: 

Wyobraźmy sobie, że droga do bogactwa wygląda jak plansza do gry, w której w miarę zdobywania punktów, wspinamy się na szczyt po prawej stronie. Mogłoby to wyglądać tak: jak zostać bogatym

Im więcej masz pieniędzy, tym wyżej możesz się znaleźć. Zawodnicy, którzy poznali zasady tej gry, w różnym tempie, krok po kroku, przesuwają się w prawo i do góry. Ale ci, którzy tych zasad nie znają, przesuwają się w lewo i na dół, nie mając nawet pojęcia dlaczego. 

I gdy ktoś zgłasza się do mnie z prośbą o pomoc w uporządkowaniu sytuacji finansowej i pyta: „Marcin, co powinienem zrobić?” – zawsze mam przed oczami tę mapę i staram się zrozumieć, w którym miejscu na tej planszy dana osoba się znajduje, bo głównie od tego zależy właściwa odpowiedź. 

Zobaczmy więc sytuację różnych graczy, a Ty – zastanów się, gdzie na tej planszy możesz ustawić siebie i czy na pewno wiesz, co robić, aby zdobywać kolejne punkty w tej grze. Bo to pomoże Ci znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zostać bogatym w Twojej sytuacji. 

jak pozbyć się długów

Jedni toną w długach

Lewy dolny róg planszy opanowany jest przez dłużników, którzy wpadli w macki firm pożyczkowych. Niektórzy walczą jeszcze o życie, zmagając się ze spiralą długów, niestety są również tacy, dla których na pomoc jest już zwyczajnie za późno. Kula u nogi – którą są liczne kredyty i pożyczki oraz duszące objęcia wierzycieli – ściąga ich w odmęty oceanu. „Trafiony zatopiony” – tak można określić ich sytuację. Na szczęście istnieje coś takiego jak upadłość konsumencka, pozwalająca rozpocząć grę w punkcie startu. Do ogłoszenia takiej upadłości potrzebny jest dobry prawnik, a nie finansista.

głębokie długi

Jeżeli znajdujesz się w tej sytuacji, polecam Ci lekturę tych artykułów:
Jak skutecznie pozbyć się długów? – Ruszamy na wojnę z największym wrogiem!
FBO 006: Egzekucja. Co się dzieje gdy przestajesz spłacać długi?
FBO 017: Jak pozbyć się długów w 12 miesięcy? Poznajcie historię Justyny!
Z nieba do piekła i z powrotem. Historia Tomka, który pozbył się długów w wysokości 160 tys. zł! |
FBO 032: 80 tysięcy w 20 miesięcy! Zwycięska walka z długami i…zaręczyny 🙂

jak zacząć wychodzić z długów

Inni po prostu żyją na kredyt

W lepszej sytuacji są ci, których nazywam współczesnymi niewolnikami. To osoby dobrze mi znane, bo jakieś 11 lat temu sam należałem do tego zacnego grona. Ich wspólną cechą jest to, że dużą część swoich dochodów muszą przeznaczać na spłatę rat od różnego rodzaju kredytów i pożyczek konsumenckich. To pozbawia ich jakichkolwiek szans na wzbogacenie się. Czasami są to osoby po prostu mało zarabiające, starające się jakoś utrzymać rodzinę i wiązać koniec z końcem. Nie brakuje tu jednak dumnych przedstawicieli klasy średniej, którzy uwierzyli w mit życia na kredyt i postępują w myśl hasła: „na bogato, z niską ratą”. To ulubieni klienci banków, którzy co rano posłusznie pędzą do pracy, aby zasuwać pokornie na spłatę odsetek. Te osoby raczej nie wiedzą, jak zostać bogatym. wychodzenie z zadłużeń

Jesteś w takiej sytuacji? Przeczytaj:
FBO 066: 5 bolesnych błędów finansowych, które popełniłem. Dzielę się z Tobą, byś mógł ich uniknąć

życie bez długów

Jeszcze inni, to wieczni plażowicze 

Opuśćmy teraz nasz groźny ocean i udajmy się na plażę. Choć widzimy tu tylko jednego przedstawiciela tej kategorii graczy, w rzeczywistości – jak to na polskiej plaży – osób w tej sytuacji jest mnóstwo. Oto typowy osobnik z gatunku „Przekaźnik pieniędzy”, który do tej pory nie ogarnął najważniejszego równania w finansach osobistych. I tu pojawia się pierwszy obiecany wzór: ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI. Ten wzór przypomina o pewnej oczywistości: jeżeli chcesz mieć oszczędności, musisz wydawać mniej, niż zarabiasz. Nie ważne, czy zarabiasz 2000 zł, 3000 zł, 10 000 zł czy 50 000 zł miesięcznie. Jeżeli wydajesz wszystkie zarobione pieniądze, to jesteś i będziesz biedny. jak żyć bez długówPrzekaźnikowi pieniędzy coś najwyraźniej się poknociło, bo on kieruje się wzorem: ZAROBKI = WYDATKI. Innymi słowy, gdy tylko otrzyma wynagrodzenie za pracę, natychmiast przekazuje wszystkie pieniądze innym ludziom: Właścicielom sklepów, restauracji, fryzjerowi, krawcowej, ekipie remontowej, producentom smartfonów i telewizorów, posiadaczom nieruchomości, dostawcom mediów, sprzedawcom wycieczek, dealerom samochodowym, itd. Płaci wszystkim, tylko nie sobie! Tak naprawdę mógłby od razu poprosić pracodawcę, by przekazywał jego wypłatę bezpośrednio na rachunki tych wszystkich odbiorców. wychodzenie z długówPrzekaźnikowi od czasu do czasu doskwiera brak oszczędności, niczym słońce przypalające mu stópki na naszym obrazku. Nie chce mu się jednak niczego zmieniać, bo takie życie ogólnie jest znośne. Od czasu do czasu zerka z politowaniem na swojego chomika, który pędzi w karuzeli, stojąc cały czas w miejscu. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że pod względem finansowym, on sam jest takim właśnie chomikiem. Jeśli jesteś przekaźnikiem pieniędzy – pakuj się i zmykaj z tej plaży. To nie jest miejsce dla Ciebie!

Jesteś w takiej sytuacji? Przeczytaj:
Potęga prostego równania
Jak przestać żyć od pierwszego do pierwszego?
Jak mądrze zaplanować wydatki?
Naprawił finanse w 6 miesięcy. A ile czasu Ty potrzebujesz? 

jak pokonać konsumpcjonizm

Ta drobna mgiełka, unosząca się nad oceanem długów i rozgrzaną plażą, to opary absurdu. To taka zasłona dymna, produkowana przez sprawną marketingową machinę. W kolorowych reklamach uśmiechnięci od ucha do ucha sportowcy lub aktorzy sprzedają plażowiczom receptę na szczęście: „Chcesz być szczęśliwy? To kupuj! Kup te buty, torebkę, samochód, telewizor, telefon, kosiarkę. Jesteś głodny? Dostarczymy Ci jedzenie do domu! Najadłeś się do pełna i teraz boli Cię brzuch? Kup nasze tableteczki na wątrobę. Chcesz się dowartościować? Kup markowy ciuch. Chcesz lepiej poczuć się w domu? To szybko rób remont! Chcesz zaimponować koledze? Kup nowe auto! Brakuje Ci na to wszystko pieniędzy? Nie ma sprawy – my Ci pożyczymy! Tylko kupuj, kupuj, kupuj i broń boże nie myśl!” Uff…

Przytomni realiści widzą więcej 

Na szczęście z oparów absurdu można się wyrwać i stanąć na skalnej półce jak na rysunku poniżej. Ta półka to finansowa poduszka bezpieczeństwa, która solidnie zabezpiecza nas przed popadnięciem w problemy finansowe. Jej odłożenie jest również najlepszym dowodem, że potrafimy gromadzić pieniądze oraz budować kapitał.najlepsza książka o inwestowaniu

Na tej półce skalnej nie tylko po raz pierwszy możemy odetchnąć świeżym powietrzem, ale mamy szansę zachwycić się widokiem tej pięknej góry, którą za chwilę będziemy zdobywać. Ludek stojący na tej półce to Przytomny Realista – dobrze znający oparte na zdrowym rozsądku zasady dbania o finanse, które od 7 lat opisuję na moim blogu.

Więcej na ten temat przeczytasz:
Fundusz bezpieczeństwa – Twój OBOWIĄZKOWY cel finansowy
Finansowa poduszka bezpieczeństwa – pytania i odpowiedzi FBO 078

A skoro trzyma pod pachą Finansową Fortecę – to jest również dobrze przygotowany do pomnażania nadwyżek finansowych. To jednak nie koniec czekających na niego wyzwań. Nasz bohater musi jeszcze wybrać właściwy szlak, którym będzie podążać na szczyt. Tylko czym się kierować przy takim wyborze? 

Jak zostać bogatym?

Wyobraź sobie, że jesteś w górach i decydujesz, czy wybrać szlak trudniejszy, który jest stromy, pełen niebezpieczeństw i z którego łatwo stoczyć się w przepaść, czy raczej wybrać inny- bezpieczniejszy, pełen przyjemnych widoków i miejsc piknikowych. Szlakiem trudniejszym dotrzesz na szczyt w godzinę. Dotarcie tam szlakiem bezpieczniejszym zajmie Ci 4 godziny. Który z nich będzie lepszy dla Ciebie? Oczywiście ten, który jest spójny z Twoimi predyspozycjami, kondycją fizyczną, przygotowaniem, doświadczeniem wspinaczkowym i głodem adrenaliny. Jeśli bez odpowiedniego przygotowania wybierzesz się w góry szlakiem trudnym – to będzie Cię musiał wyciągać z opresji śmigłowiec GOPR-u. A jeśli mimo świetnej kondycji i chęci do ryzykowania wybierzesz ten łatwiejszy – zanudzisz się na nim i będziesz sfrustrowany.jak zacząć się bogacićNa naszym obrazku te drogi to różne formy zarabiania pieniędzy. Zanim się w nie zagłębimy, warto przyjrzeć się jeszcze dwóm szlakom, które do bogactwa Cię na pewno nie zaprowadzą. Choć można nimi kroczyć już po opuszczeniu plaży, wcale nie prowadzą do szczęśliwego finiszu. 

bogata emeryturaWyluzowani olewacze

Na samym dole jest droga, którą wybierają roszczeniowi narzekacze. Ich podejście do pracy można określić jako „tu-mi-wisizm olewawczy”. Szef udaje, że mi płaci, więc ja udaję, że pracuję – ha!, – powtarzają z samozadowoleniem. Ta droga jest bardzo wygodna, lecz nieuchronnie prowadzi w dół – w stronę coraz gorszej sytuacji finansowej i coraz większej frustracji.jak nie utracić bogactwa

Przeczytaj więcej:
Miej frajdę z tego, co robisz! – Sir Richard Branson
Jak pracować by zarobić więcej? 

Leniwi spacerowicze

Ciut wyżej znajdziemy ścieżkę wybieraną przez leniwych spacerowiczów, dla których praca nie wiąże się z samorozwojem. Wkładają w nią minimum wysiłku, nie przykładają się do niej i z utęsknieniem spoglądają na zegarek. Odliczają czas najpierw do końca zmiany, potem do weekendu, potem do urlopu, a wreszcie do emerytury. Przez połowę życia powtarzają sobie: „dziś jest kiepsko, może kiedyś będzie lepiej”. A przez drugą połowę: „Dziś jest kiepsko, ale kiedyś było lepiej”. W ten sposób nie są szczęśliwi. Ich pomysł na zdobywanie pieniędzy to programy socjalne oraz nadzieja na godną emeryturę z ZUS. Nie polecam tej drogi, bo na niej nigdy się nie wzbogacicie.jak zostać bogatym emerytemJak obliczyć emeryturę? Zobacz, ile otrzymasz z ZUS i ile dodatkowo powinieneś co miesiąc odkładać
FBO 029: Jak skutecznie szukać pracy?
FBO 007: Zmiana pracy. Od czego zacząć by nie wpaść z deszczu pod rynnę?
FBO 053: Czym jest wypalenie zawodowe i jak sobie z nim radzić? 

Nasz Przytomny Realista na szczęście doskonale wie, że te dwie drogi są do kitu, dlatego rozważa jedynie te, które wiodą do góry.

jak osiągnąć bogactwo

Konsekwentni etatowcy

Pierwsza z nich to praca na etacie. Od czego zależy tutaj finansowy sukces? W zamian za nasz czas oraz wartość, jaką kreujemy dla zatrudniającej nas firmy, otrzymujemy wynagrodzenie za pracę. Jeśli część tego wynagrodzenia będziemy konsekwentnie odkładać i inwestować, nasz proces bogacenia się zostanie przyspieszony przez dochody generowane z inwestycji. Możemy to opisać takimi wzorami:

jak bogacić się na etacie

 

 

Co dokładnie pokazują te wzory? Już wyjaśniam! 

  • [Z] – to nasze zarobki, czyli stawka naszego wynagrodzenia. Jeden księgowy zarabia średnią krajową, a inny 20 średnich krajowych. Dlatego, jeśli chcemy odnieść sukces finansowy na tej drodze, musimy nieustanie dążyć do zwiększania swoich zarobków. 
  • [W] – to suma naszych wydatków. Jeśli będziemy bezmyślnie wydawać pieniądze, to nigdy nie osiągniemy zamożności.
  • [t] – liczba lat, które przepracujemy na etacie. Im dłużej będziemy pracować, tym większa będzie nasza zamożność. 
  • [O] – to nasze oszczędności – czyli pieniądze, których nie oddaliśmy innym ludziom, tylko zostawiliśmy sobie i dzięki temu te pieniądze pracują teraz dla nas. Na początku mogą one zarabiać mikroskopijne odsetki, ale z czasem – gdy będzie ich więcej, wpływy z inwestycji będą coraz ważniejszym źródłem naszego dochodu, a – jeśli uzbieramy tych oszczędności odpowiednio dużo – będziemy mogli przestać pracować i żyć z kapitału. Wiele będzie tu jednak zależeć również od 
  • [R] – czyli stopy zwrotu z inwestycji. Jeżeli z trudem odłożone oszczędności będziemy przepalać w przypadkowych inwestycjach – to nici z naszego bogacenia się! Oczywiście – jeśli chcesz inwestować skutecznie i mieć święty spokój – koniecznie przeczytaj Finansową Fortecę

I wreszcie po raz kolejny mamy parametr [t] – czyli ponownie czas. Już samo to, że czas występuje w obydwu wzorach, dobrze uzmysławia, dlaczego ta droga do zamożności jest długa i wymaga cierpliwości.

Ta droga ma ograniczenia

Choć ta droga wygląda bardzo dobrze, istnieją na niej pewne naturalne ograniczenia. 

  • Po pierwsze – jest pewien poziom zarobków, powyżej którego nikt nas nie będzie chciał zatrudnić. 
  • Po drugie – Nasz wpływ na stopę zwrotu z inwestycji jest również ograniczony. I wreszcie 
  • Po trzecie – największym ograniczeniem jest czas. Doba ma tylko 24 godziny. Tego nie przeskoczymy. Nie będziemy też żyć 200 lat. Dlatego wielomilionowe fortuny będą tu poza naszym zasięgiem.  

Jak przekonały się jednak setki tysięcy Polaków żyjących w dostatku dzięki dochodom z etatu, można w ten sposób osiągnąć bardzo satysfakcjonujący poziom zamożności. Konsekwentnie zwiększając swoje zarobki, trzymając wydatki pod kontrolą i mądrze pomnażając oszczędności, jesteśmy w stanie osiągnąć świetną stopę życiową. Taką, o której naszym rodzicom czy dziadkom nawet się nie śniło. Niestety – ponieważ czas jest kluczową zmienną w obydwu wzorach – musimy się tutaj uzbroić w cierpliwość i działać bardzo konsekwentnie, aby pozytywne efekty naszych działań miały szansę się skumulować

Odważni ryzykanci 

Na drugim biegunie jest nasz szlak ekstremalny – czyli wspinaczka po stromej grani własnego biznesu. Dlaczego ta droga jest szybsza? Ponieważ wzór na bogacenie się w mniejszym stopniu zależy tutaj od czasu, a w większym od elementów, na które mamy bardziej bezpośredni wpływ. Jak taki wzór wygląda?

jak zostać milionerem

Co oznaczają litery wzoru?

  • [P] – to cena wytwarzanych przez nas dóbr i usług. 
  • [Q] – to liczba osób, które od nas kupują. 
  • [C] – to koszty naszej działalności. 
  • [E] – to nasze zyski. 

Czas przestaje nas ograniczać, gdy tworzymy produkty i usługi, które są wartościowe dla innych ludzi. Jeśli sprzedamy w ciągu miesiąca 10 produktów za 100 zł, nasz przychód wyniesie 1000 zł. Jeśli sprzedamy to tysiącowi osób, nasz przychód miesięczny wyniesienie 100 tys. zł. Jeśli sprzedamy to 10 tys. osób, nasz przychód wzrośnie do 1 mln zł – i tak dalej. Gdy rozwijasz sprzedaż i trzymasz pod kontrolą koszty – Twój proces bogacenia się może być bardzo szybki. W takim wypadku wartość netto zależeć będzie głównie od zysków generowanych przez naszą firmę i wskaźnika Cena/Zysk dla firmy. Kluczową informacją jest to, że sprzedaż własnych produktów pozwala zarabiać bez ograniczeń związanych z czasem.

A może drogi pośrednie?

Oprócz tych dwóch dróg istnieje też wiele pośrednich. Tu mogą być różne formy freelancingu i samozatrudnienia, związane często z koniecznością wysiłku zdecydowanie większego, niż na etacie:jak zarabiać na zlecenieOd czasu do czasu możemy skorzystać ze skrótu – w formie awansu, dużego bonusu czy podwyżki – która przesunie nas na wyższą ścieżkę. skrót do bogactwaMożemy też pracować na etacie, ale w zamian za swój ogromny wkład w rozwój firmy, w której pracujemy, możemy część wynagrodzenia otrzymywać w formie prowizji od sprzedaży, czy też udziałów w firmie. Na rysunku obrazują to dwaj pracownicy asekurujący naszego biznesmena:prowizja od sprzedaży

Dlatego, myśląc o budowaniu naszej zamożności, warto dobrze się zastanowić, którą drogą pragniemy do niej kroczyć. A która droga jest najlepsza? Cóż – każda ma swoje zalety i wady. A więc jak widzisz, odpowiedź na pytanie: „jak zostać bogatym?” brzmi: „to zależy”. Wybór ścieżki należy do Ciebie. 

Własna firma to ostra harówka i konieczność podjęcia sporego ryzyka bez żadnej gwarancji, że na tym zarobimy. Z kolei etat, to względny spokój, ponad 100 dni w roku wolnych od pracy, prawo do płatnego urlopu i inne świadczenia, ale ceną jest naturalne ograniczenie możliwych do zarobienia pieniędzy.

Nie musisz wybierać tylko jednej drogi! 

Co ciekawe – różne drogi mogą być dla nas właściwe na różnych etapach życia. Ja bardzo dużo nauczyłem się w ciągu 11 lat pracy na etacie. W czasach, gdy miałem malutkie dzieci, stabilność dochodów z etatu była dla mojej rodziny bardzo korzystna. Co więcej, to właśnie dzięki oszczędnościom wygenerowanym w czasie pracy na etacie, przygotowałem się do tego, aby 6 lat temu uruchomić własną działalność. Każdy z nas musi wybrać drogę właściwą dla siebie i spójną z własnymi celami i predyspozycjami. 

Kluczowe jest również, by zdawać sobie sprawę, którą drogą kroczymy i dobrze znać wzory, od których zależy tempo bogacenia się na każdej z tych dróg. Ale moim zdaniem najważniejsze – i tego nie da się opisać żadnym wzorem to umieć cieszyć się naszą drogą i czerpać przyjemność z każdego kroku.

I jak Ci się podoba taki model mentalny? Daj koniecznie znać w komentarzu, która droga do bogactwa jest najbliższa Twojej i jak Ci się nią kroczy. Dzięki! 

PS. Autorem ilustracji modelu mentalnego jest Maciek “Zuch” Mazurek.

Psssst! Jeszcze tylko do 7 października możesz kupić moją książkę o inwestowaniu („Finansową Fortecę”) taniej o koszty wysyłki. Jeżeli chcesz się nauczyć inwestować, lub chcesz sprawić fajny prezent komuś, kto lubi ten temat, zamów książkę przez stronę: finansowaforteca.pl.

Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię moja książka o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu- prosto i merytorycznie – tłumaczę w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 19 222 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze29 komentarzy

  1. Tak trochę nie na temat, ale bardzo zaimponowałeś mi Marcinie, że oprócz spraw finansowych nie zaniedbujesz także swoje zdrowie i formę 🙂 Przyznam się szczerze że sport czy siłownia są mi bardzo bliskie i cieszę się że mój guru od finansów również para się tym samym co ja 🙂

    pozdrawiam

    Marcin

  2. Ja rzuciłam etat na rzecz własnej firmy w marketingu sieciowym. Fakt, dopiero 3.firma mlm z którą się związałam ma dobry plan marketingowy. Ale te wszystkie doświadczenia wiele mnie nauczyły, dzięki czemu teraz w końcu bardzo dobrze zarabiam i mogę jeszcze więcej oszczędzać. I odzyskałam czas, który teraz przeznaczam na naukę inwestowania (czekam na przesyłkę z Twoją książką).
    Jestem ciekawa Marcinie Twojego zdania w tym temacie. W Polsce MLM nie ma dobrej opinii, moim zdaniem wynika to z braku wiedzy i jest oparte na przekonaniach wyprodukowanych 3dekady temu. Może kiedyś poruszysz ten temat?

    • Hej Kinga,

      po doświadczeniach z innymi firmami typu MLM, sama masz w tym temacie lepsze rozeznanie ode mnie.
      Jeśli jesteś w stanie dobrze zarobić i sprzedajesz produkty, które z czystym sumieniem możesz polecić Twoim najbliższym, to nie widzę powodów, by taka działalność nie była OK.
      Jeżeli jednak działalność polega na “wciskaniu” produktów wątpliwej jakości – to szkoda życia na taką pracę.

  3. Żeby zostać bogatym warto wpierw zastanowić się co to znaczy być bogatym. Według niedawnego sondażu CBOS ponad większość respondentów uważała, że są to rodziny gdzie dochód na osobę przekracza 10 tys. zł. miesięcznie netto. Bogactwo to jednak nie dochód pomimo że jest z nim skorelowane. Bogactwo to jest nasza wartość netto czyli nasze zasoby (aktywa) odjąć zobowiązania (pasywa). I tu dochodzimy do sedna sprawy. Dla wielu osób które są na dorobku milion zł to będzie ta wymarzona granica. Ale kiedy zapytacie tych milionerów to prawdopodobnie powiedza Wam, że wcale nie czują się bogaci, może tylko odczuwają pewien finansowy komfort. Natomiast ci, którzy mają odłożone już 10 lub więcej millionów to najprawdopodobniej powiedzą, że bogaci nie są a tylko niezależni finansowo. Więc bogactwo to rzecz względna chociaż wydaje mi się, że ci których wartośc netto jest w okolicach 9 cyfr to być może za takich się już uważają. Pozdrawiam.
    P.S. Millionerów podatkowych (czyli tych co zarabiaja rocznie ponad million zł) jest obecnie ponad 25 tys. a tych, których wartość netto przekracza million USD jest wg danych KPMG 62 tys. Mniej więcej tyle przybywa każdego miesiąca w USA.

    • Cześć Floridian, dziękuję za komentarz 🙂
      Oczywiście – bogactwo czy zamożność to sprawa względna.
      Dla mnie istotny jest poziom, w którym dochodu z kapitału wystarczą, by pokryć wydatki związane z naszym stylem życia.
      Dzięki temu odzyskujemy wolność decydowania o tym, na co przeznaczamy nasz najcenniejszy zasób|: CZAS

      • Nie do końca się zgadzam Marcinie. Ktoś może być niezależny finansowo, bo dochód z kapitału to 2500 zł miesięcznie, jest singlem i zyje skromnie. Jednak trudno tu mówić, że jest to osoba zamożna czy tym bardziej bogata. Wydaje mi się, że HNWI mozna uznać za zamożnych, a ultraHNWI za bogatych. To jednak już takie bardziej obiektywne kryteria. A jesli ktoś np. jest na tym poziomie, a koszty zycia ma takie, że przejada też kapitał, to jest po prostu zamożnym czy bogatym utracjuszem 😀

  4. Niezapowiedziana

    Zostaję Twoją oficjalną fanką 🙂
    Świetny rysunek z drogowskazami i naprawdę prościej się nie da 🙂 Każdy powinien zrozumieć o co w tym bogaceniu chodzi. Niby tytuł brzmi groźnie “gotowa mapa i wzory” a to po prostu, zwyczajnie nasz sposób życia, coś co robimy na co dzień .
    Ja jak na razie reprezentuję etatowców, więc moje oszczędności siłą rzeczy rosną wolno, jednak coraz częściej chodzi mi po głowie myśl, że własny interes to jest coś na czym “można zarobić”. Tylko, że na razie nie mam pomysłu czego ten biznes mógłby dotyczyć, a bez pomysłu ani rusz… Nie wiem czy tylko ja tak mam, bo zazwyczaj wszyscy mówią, że chcieliby otworzyć to i tamto i mają dużo pomysłów, ale nie mają pieniędzy na start. A ja z kolei chciałabym jakoś moje oszczędności zainwestować, tylko pytanie jak i w co… Ale jak to mówią, potrzeba matką wynalazków, więc może przyjdzie taki dzień, w którym mnie oświeci w tej materii 🙂
    PS. Właśnie odebrałam książkę od kuriera i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją czytać 🙂 Może po lekturze wpadnę na jakiś pomysł “co dalej”.
    Pozdrawiam 🙂

    • Jak ktoś nie ma pieniędzy na strat to może mieć dużo pomysłów, i tak ich nie zrealizuje, więc niczym nie ryzykuje. Co innego mieć pomysły, a co innego konkretny biznesplan.

    • Trzymam Niezapowiedziana za Ciebie kciuki.
      Bo jestem w podobnej sytuacji. W tym roku – dzięki m.in. inspiracjom Marcina z bloga i podcastów, zbudowałam poduszkę finansową (choć całe życie żyłam od pierwszego do pierwszego). Jest to dla mnie cud, bo zajęło mi 9 m-cy. I tak jak kiedyś nie wyobrażałam sobie, że mogę zgromadzić oszczędności równe sześciokrotnym moim wydatkom miesięcznym tak teraz nie mogę sobie wyobrazić jak mogłabym uwolnić się od etatu i stać przedsiębiorcą. Boję się oczywiście, że się zwyczajnie do tego nie nadaję, bo ciężko mi z podejmowaniem ryzyka i pomysłami.
      Natomiast zbudowanie poduszki finansowej pozwoliło mi uwierzyć w siebie, że postawione cele finansowe da się realizować – wolniej lub szybciej, ale da. Ale te cele warto sobie stawiać.
      Zatem coraz częściej zaczynam myśleć o tym co mogłoby być moim biznesem. Zaczynam analizować, rozglądać się wokół, czytam, szkolę. Z jednej strony zaczynać w wieku 45 lat może ciężko, z drugiej wierzę, że zgromadzone przez te lata doświadczenie też mnie ukształtowały.
      Dziękuję Marcin za to, że nauczyłeś mnie stawiać sobie finansowe cele.

  5. Witaj Marcinie.
    Dorysuj jeszcze kilku ludków którzy się sturlali z czarnego szlaku własnego biznesu. Statystyka pokazuje jednak, że większość firm upada. Nawet na tym blogu były historie ludzi którzy wychodzili z długów po próbie rozkręcenia biznesu. Grafika fajna ale trochę huraoptymistyczna, zwłaszcza dla własnego biznesu.

    • Zgadzam się z przedmówcą – własny biznes jest tak opłacalny dlatego, że jest ryzykowny: duże ryzyko = duża nagroda 🙂 Natomiast Marcin nigdzie nie mówi, że musimy tą ścieżkę wybrać, a nawet jak ją wybierzemy to trzeba się do niej solidnie przygotować z planem wyjścia w przypadku porażki również. Osobiście jestem fanem rodzinnego podejścia mieszanego – jeden mocny etat, z którego cała rodzina może się utrzymać (wystarczą zarobki=wydatki) i wtedy druga osoba może ryzykować, byle nie na kredyt zabezpieczony prywatnym majątkiem jak mieszkanie w którym się mieszka 🙂

      Pozdrawiam
      Wojtek

      Ps. Awizo Finansowej Fortecy wczoraj wpadło do skrzynki 🙂

      • “jestem fanem rodzinnego podejścia mieszanego ” – najpierw to trzeba tę rodzinę mieć 😀 Poderwać dziewczynę, nie skompromitować się na randkach, stworzyć związek, oświadczyć się tak, żeby było to skuteczne… Wcale nie takie proste to jest.

        • Piotrek, proste nie jest. Ale też jako singiel masz mniejsze potrzeby, więc potencjalnie więcej możesz odłożyć przy tych samych zarobkach. Dodatkowo brak zobowiązań pozwala być bardziej elastycznym – możesz zmienić miasto (lub państwo), w którym pracujesz, albo branżę.
          Łatwiej też ryzykować, jak nie masz dzieci na utrzymaniu. W tym przypadku jakąś odmianą podejścia mieszanego, o którym pisał Wojtek, byłoby łączenie kawałka etatu (na zaspokojenie potrzeb) ze zleceniami (dla generowania nadwyżek).
          Oczywiście pod warunkiem, że dodatkowa praca zapewnia wyższą stawkę godzinową niż etat. Inna opcja, to łączenie całego etatu z pracą po godzinach. Jest trudno, ale też jakiś czas można tak pociągnąć, z perspektywą “zarobię teraz, będę mieć na później”.
          Piszę z perspektywy człowieka nieco żałującego, że nie pocisnął na maksa wcześniej, kiedy to było łatwiejsze.

  6. Panie Marcinie,
    Bardzo dziękuję za ten artykuł. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy warto kupić Twoja książkę, ale po tym wpisie nie mam już żadnych wątpliwości.
    Aktualnie jestem etatowcem z kredytem hipotecznym na głowie. Od 1.5 roku regularnie nadpłacam kredyt. Mam też zgromadzona poduszkę finansowa na około 6 miesięcy. Teraz staram się wygenerować oszczędności, które mogłabym zainwestować, więc jeszcze bardzo długa droga przede mną.
    Dziękuję za Pan pracę.

    • Super sprawa Emilia, odlozenie poduszki finansowej nie jest latwym zadaniem ale Tobie sie to udalo! Ile czasu Ci to zajelo?
      Pozdrawiam

      • Część Maciej,
        Odłożenie pieniędzy zajęło mi aż dwa lata niestety. U mnie sprawdziły się automatycznie robione przelewy zaraz po wypłacie -płacę w pierwszej kolejności sobie. Przez to że nie robię tego sama co miesiąc nie muszę też o tym myśleć. Robi się samo 🙂

  7. Ja celuje w własny biznes. Od zawsze miałem to w głowie, że chce prowadzić własną działalność. Miałem tylko jeden problem “Jaka firmę stworzyć?”.

    Teraz jestem na etacie i mam dość ciężka sytuację. Zawsze widziałem, że trzeba dbać o finanse, nie chciałem kredytów. Musiałem się jednak zadłużyć na 20 tysięcy gdy zdiagnozowaliśmy u syna autyzm. Terapia, lekarze, leki i wyjazdy drenują nasz budżet. Na początku z każdej wypłaty zostawało mi 20%. Potem zwiększały się koszty i moje zarobki. Aktualnie mamy dochód prawie trzy razy większy ale nic nie zostaje dla nas.

    Covid wdał się we znaki. Dobrze że miałem odłożone pieniądze na czarna godzinę, dzięki temu przeżyłem okres ponad miesiąca bez pracy. Teraz aby to odrobić pracuje półtorej etatu. Teraz chce jak najszybciej znowu odłożyć środki na czarna godzinę i znowu zacząć spłacać długi by wyjść na prostą.

    Dzięki epidemi odpowiedziałem sobie jaka firmę chce prowadzić. Uczę się teraz programowania, pokochałem to i już wiem że będę chcial w przyszłości tworzyć oprogramowanie. Powoli się uczę, ciężko przy małych dzieciach i pracy po 12h ale idzie powoli 🙂 wiem że wspinam się po stromym szlaku ale wyjścia nie ma. Optymistycznie zakładam że w 5 lat powinienem uporać się z długami i poduszka finansowa. W tym czasie też powinienem nabyć odpowiednie umiejętności by móc zacząć zarabiać jako freelancer.

    I w tym myśleniu jest dużo zasługi twojej Marcinie. Od zawsze interesowałem się finansami, oszczędzaniem. Ty pozwoliłeś uporządkować mi wiedzę i dać nadzieję że będzie dobrze 🙂 żałowałem ze kupiłem twoja książkę. Bo zamawiałem ją jak miałem lekkie oszczędności, a jak przyszła to akurat miałem 20zl w portfelu a 5 dni do przezycia. Teraz sytuacja się znowu ustabilizowała i już cieszę się z zakupu książki.

    Pozdrowiania Marcinie!

  8. Czesc,

    swietnie wyszla ta grafika! Najbardziej podoba mi sie zobrazowanie dlugow… doslownie moga nas ciagnac na samo dno.

    Mam pytanie co do wzoru dla “Odważni ryzykanci “.
    Wytwarzanie produktu, czy tez dostarczanie uslugi tez zwiazane jest z czasem, dlaczego zostalo to w tym przypadku pominiete?
    Rozumiem, ze pewne procesy w produkcji mozna zautomatyzowac, fabryki albo zlecic to innym etc. Ale chyba nadal ten czas gdzies w tym rownaniu powinien sie pojawic?

    Pozdrawiam

  9. Super przedstawienie tematu! Naprawdę genialne w swej prostocie. Może warto udostępnić do ściągnięcia całą “mapę bogacenia się” w lepszej rozdzielczości, tak aby zapominalscy mogli sobie zrobić tapetę na pulpit komputera i codziennie na nią patrzeć? 🙂 Pozdrawiam 🙂

  10. Niezależnie od drogi, którą wybierzemy do określonego celu należy zdawać sobie sprawę, że nasza finansowa podróż nigdy się nie kończy nawet gdy wydaje się nam że do niego docieramy. Dla jednych celem tym może być określony komfort życia, dla innych samodzielność finansowa, a jeszcze innych zasłużona emerytura. Okaże się wtedy, że poza celem który już osiągnęliśmy leża dalsze na początku niewidoczne. Samodzielność finansowa na przykład wymaga wysiłku aby stan posiadania utrzymać lub powiększyć, a przejście na emeryturę wymaga odpowiedzi na pytanie czy wystarczy nam zgromadzonych środków aby utrzymać określony standard do końca życia. Chociaż możemy osiągnać pewien komfort to prawdziwego spokoju finansowego prawdopodobnie nie zaznamy nigdy. Cele bowiem zmieniają się w miarę upływu czasu.

  11. Cześć Marcin,

    Mam prośbę o poradę. Moja obecna sytuacja: jestem dłużnikiem – wychodzę z długów prawie 100 tysięcznych, za mną bardzo pracowity rok żeby się ich pozbyć czego efektem jest zredukowanie tego długu przez ostatnie 12 miesięcy do kwoty: 38 042 w kredytach, oraz do 19 500 w limicie na koncie na którym obecnie mam około 10 000 (jestem po opłaceniu wszystkich rachunków oraz przelaniu żonie pieniędzy “na życie”).
    Raty kształtują się tak:
    Kredyt 1: 610 rata
    Kredyt 2: 570 rata
    Limit: odsetki 60-80 zł.
    W walce z długami postawiłem na regularność: podniesienie rat kredytów poprzez skrócenie okresu kredytowania, pocięciu kart kredytowych i zwiększeniu procentowej spłaty zadłużenia tych kart. Plus ciągłe zwiększanie kompetencji co doprowadziło mnie do świetnych zarobków (ponad 10 tysięcy netto miesięcznie).
    Od jakiegoś czasu się budżetuje, wiem gdzie pieniądze znikają ale jestem w punkcie gdzie już pomału widzę metę walki z długami ale ciągle towarzyszy mi strach i niepokój ponieważ pozbywam się niemal wszystkich pieniędzy. Mam hipotekę, raty w/w kredytów, na utrzymaniu dziecko – sumarycznie około 6 tysięcy miesięcznie, a zarobki żony to nawet nie 1/2 tego ze względu na trudną sytuacje po powrocie z macierzyńskiego w branży dotkniętej koronowirusem. Dlatego w mojej głowie pojawił się pomysł stworzenia poduszki bezpieczeństwa przed spłatą kredytów – tzn. na wypadek sytuacji kiedy to ja stracę pracę, a moja profesja jest dość wąska i oczywiście znajdę pracę ale na zbliżonych warunkach do obecnych pewnie potrzebowałbym na to ok. 2 – 3 miesięcy.
    Czyli – na koncie gdzie mam limit do końca roku gromadzę środki – ok. 25 tysięcy zł. I po osiągnięciu tej kwoty wracam do walki z kredytami? Jakie widzę plusy: nie płacę odsetek za limit, mam dostęp do pieniędzy (wiem w większości nie moich) na wypadek utraty pracy, odzyskuje spokój – bo opróżniając konto co miesiąc na nadpłaty kredytów i zostawianie sobie tam ok 2-3 tysięcy wprowadza u mnie niepokój o to co się stanie jak mi się noga podwinie.

    • Marku, przede wszystkim ogromne gratulacje za postępy, których dokonałeś w tym roku! Brawo, to naprawdę imponujące.

      Pomysł, o którym piszesz, jak jak najbardziej sensowny. Wiesz już dokładnie, o co w tej “grze” chodzi, zatem takie taktyczne zmiany są jak najbardziej OK.
      Ważne jest jednak to, abyś po osiągnięciu nieco większego spokoju nie odpuścił walki z długami. Tego shit’u trzeba pozbywać się z pełną determinacją.

      Trzymam za Ciebie z całej siły kciuki i czekam na informację, że wojna skończona a długi “dobite” 🙂
      Świetna robota!

  12. Bardzo fajny artykuł. Widzę jednak błąd u założeń.
    Co znaczy być bogatym i czy to jest słuszny cel życiowy?
    Oczywiście bogactwo u innych bardzo nam imponuje.
    Ale nie pokazujesz drugiej strony medalu . Ilu z tych ryzykantów nie osiąga nic, a jak niewielu sukces?
    Młodzi teraz są zadowoleni z siebie i często wydaje im się tylko, że coś wiedzą i potrafią. Przeceniają swoje możliwości. Dlatego trzeba uświadamiać sobie ryzyko pewnych działań. Tylko czasami przynoszą sukces, a my często myślimy inaczej, bo Ci którzy ponoszą porażki to o tym nie mówią i nie piszą.

    Czy rzeczywiście jak ktoś ma 10 mln zł jest bardziej szczęśliwy od tego co ma 300K?
    Czy tak naprawdę tym się liczy sukces w życiu? Wątpię.
    Dążenie do bogactwa jako życiowy cel nie jest niczym innym jak kupowaniem sobie ciągle nowych rzeczy. Tylko skala jest inna. Ale jakościowo to to samo.

    Chwalę ten artykuł jednak za to, że może uchroni niektórych od utonięcia w kredytach, a innym uzmysłowi, że mają nikłe szanse na osiągnięcie bogactwa i poszukają bardziej sensownego celu życia.
    Pozdrawiam

    • Jarek,

      To że bogactwo i pieniądze szczęścia nie kupią jest być może prawdą, ale na pewno ułatwią nam życie.

      Ale nie chodzi tu o kupno szczęścia tylko o dojście do niezależności finansowej poprzez własną pracę, wytrwałość i umiejętne zarządzanie osobistymi finansami. Nie widzę powodu dla jakiego osoba osiągająca tą niezależność miała być mniej szczęśliwa.

      Natomiast teza, żeby zostać bogatym należy ponosić nadmierne ryzyko jest fałszywa. Olbrzymia większość tych którzy doszli od zera do miliona dolarów robili to w sposób systematyczny w długim okresie czasu (przeciętnie 28 lat) unikając nadmiernego ryzyka. 80% zbudowało bogactwo pracując na posadzie poprzez wytrwałość, systematyczne oszczędzanie i inwestycje, reszta prowadziła własny biznes. Prawie 1/3 pobierała wynagrodzenie średnie lub poniżej średniej.

      Jeśli znasz angielski możesz sobie o tym poczytać. Wyszła na ten temat książka. Największe na świecie studium ludzi którzy osiągnęli pewien poziom bogactwa (co najmniej 1 milion USD). Skrót jest poniżej.

      Pozdrawiam.

      https://www.daveramsey.com/research/the-national-study-of-millionaires

      • Fakt, tylko że to w gruncie rzeczy nic takiego fajnego mieć 1 mln $ dopiero na emeryturze. Trzeba przez całe życie pracować, zatem w porównaniu do kogoś kto mało oszczędza niewielka różnica. Dla tego milionera ma się rozumieć, bo dla spadkobierców już duża 😀

        • Dlaczego nic fajnego?
          Po pierwsze ludzie żyją dłużej. Jak dociągniesz do 60-tki to jeszcze masz przed sobą wiele lat życia (przeciętnie jeszcze 25) i sporo możliwości ich wydawania. Po drugie przeciętny amerykański millioner ma 49 lat, więc może te pieniądze pomnażać i jak chce może też wydawać. Po trzecie żeby przez całe życie wydawać też trzeba pracować. Po czwarte, masz rację: lepiej mieć duże pieniądze jak jest się jeszcze młodym, ale bycie HNWI nawet w późniejszym wieku jest też fajne, nie mówiąc o tym, że kapitał możesz ciągle pomnażać dla dzieci lub wnuków.
          Pozdrawiam

  13. Świetny artykuł i grafiki! Cieszę się, że otwarcie mówisz, z którego progu sam kiedyś startowałeś i co teraz osiągasz. Z pewnością dodajesz motywacji!

  14. Cześć Marcin!

    Oglądam ten odcinek po raz kolejny i coraz bardziej widzę, że brakuje w nim jednej postaci.

    Jestem na razie amatorem inwestowania (w obydwu tego słowa znaczeniach – bardzo dobrze się bawię budując swoją poduszkę, ale mam świadomość, że to dopiero początek i wielu rzeczy nie wiem) i umiejscowiłbym się w połowie podciągania na półkę ponad mgłą. Jednak już teraz zacząłem patrzeć za siebie, żeby korzystając z okazji wciągnąć ze sobą kogoś jeszcze. I odkryłem, że tuż za mną znajduje się spora grupa osób – tych, którzy już wiedzą że bycie przekaźnikiem nie ma sensu, ale jednocześnie nie mają zielonego pojęcia co z tą wiedzą zrobić.

    “Zagubieni”, tak bym ich określił. Większość z nich ma jakieś oszczędności, ale jak patrzą na złożony świat inwestowania to im się robi niedobrze. Bardzo trudno jest im zaufać państwu i rynkowi – dobrze wiedzą o Lehman brothers, znają lub pamiętają wielkie problemy PRL, non stop słyszą o wielkich skandalach i przekrętach i na podstawie tych informacji bardzo wysoko oceniają ryzyko jakiejkolwiek inwestycji. I zamiast wejść na szczyt wrzucają pieniądze do skarpety, trzymają gardę wysoko i czekają na najbliższy cios.

    Myślę, że warto takie osoby też umieścić na tym obrazku, a nawet poświęcić im kilka odcinków po to, żebyśmy mogli ich zrozumieć, a może nawet przekonać do wspięcia się wyżej. Nie ukrywam, że sam chętnie posłucham, ponieważ ja wskakuje na tę półkę z ogromną radością, ale niestety moja dziewczyna jest strasznie nieufna i mimo, że wspiera mnie w moich celach, to sama nie zamierza podążać tą drogą. Nie zamierzam jej wciągać na siłę, ale potrzebuję celnych argumentów, które pomogłyby mi zdobyć jej zaufanie w tym temacie.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Paweł

Odpowiedz

Marcin Iwuć – Finanse Bardzo Osobiste