CHF na blog

Co do zasady nie komentuję na blogu bieżących wydarzeń rynkowych, bo jest to zwykły informacyjny szum. Wartość dodana relacji medialnych opisujących bieżącą sytuację na rynkach jest dla mnie taka sama, jak z oglądania zapierającej dech w piersiach relacji na temat porannych korków.

Dziś jednak zrobię wyjątek, bo poziom emocji sięga zenitu i udziela się w Waszych mailach. Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam przetrwać najbliższe dni.

 

Co się właściwie stało?

W ogromnym uproszczeniu:

Szwajcarski Bank Centralny (SNB) ogłosił dzisiaj, że nie będzie już bronił na rynku poziomu 1,20 franka za euro (co przekładało się na ok. 3,50 złotego za franka). Ten poziom został ustalony we wrześniu 2011 roku i od tej pory, gdy tylko kurs zbliżał się w te okolice, SNB interweniował na rynkach walutowych kupując ogromne ilości euro w zamian za franka. Odstraszyło to skutecznie wielu spekulantów, ale dla SNB oznaczało m.in., że szybko gromadzi wielkie rezerwy walutowe (równowartość około 500 mld CHF) oraz ponosi wielomiliardowe straty.

Szwajcaria jest krajem uzależnionym od eksportu, którego połowa realizowana jest w euro. Im droższy frank – tym gorzej dla gospodarki Szwajcarii. Ceny szwajcarskich zegarków idą wtedy w górę i mniej się ich sprzedaje (oczywiście zegarki to jedynie przykład). Dlatego SNB bronił kursu (niestety – nie chodziło o polskich frankowiczów).

Z drugiej strony – frank postrzegany jest jako tzw. „bezpieczna przystań” – waluta, którą warto mieć w portfelu w czasie rynkowych zawirowań i niepewnej sytuacji międzynarodowej (np. Rosja). Stąd ogromny popyt na franka ze strony wielu zagranicznych inwestorów.

Biorąc pod uwagę różne powody (m.in. umocnienie dolara, działania EBC) Bank Szwajcarii ogłosił dziś, że się poddaje. Chcecie kupować franka na potęgę, to kupujcie. Nie będziemy na ślepo bronić poziomu 1,20 – mamy inne narzędzia (m.in. ujemne stopy procentowe). Efekt? Szalony wzrost kursu franka do euro (momentami o 40%), co automatycznie przekłada się na wzrost kursu franka do złotego (momentami powyżej 5 zł).

Tak reagują rynki, gdy pojawia się zupełne zaskoczenie i ogromne emocje. Zmienność dodatkowo pogłębiona jest przez miliony automatycznych zleceń i algorytmów tradingowych. Żaden z 22 analityków pytanych o to na początku 2015 roku przez Bloomberga nie przewidział takiego ruchu ze strony SNB. Zaskoczenie totalne.

Dziś była też dobra wiadomość dla frankowiczów, która do głosu dojdzie dopiero za kilka dni, po opadnięciu emocji: stopa referencyjna została obniżona do -0,75%.

Ten artykuł jest częścią cyklu Przewodnik po kredycie hipotecznym, który jest nie tylko kompendium przydatnej wiedzy, ale przede wszystkim materiałem do przemyśleń i głębokiego zastanowienia się, jak rozsądnie zaciągnąć kredyt hipoteczny:

Co będzie dalej?

Dzisiaj, a także najbliższe dni, to będzie totalny młyn. Będą pytania, spekulacje, analizy – słowem raj dla wszelkich mediów ekonomicznych, które będą wałkować temat na różne sposoby.
Zobaczymy prognozy franka po 5 zł, może nawet po 6 zł oraz inne mówiące o tym, że za kilka tygodni spadnie on poniżej 4 zł. Ilu analityków ankietowanych przez Bloomberga przewidziało taki ruch ze strony SNB? Żaden. Ilu naszych analityków w jakimkolwiek raporcie napisało, że frank wyskoczy w 2015 roku powyżej 4 zł? Nie znam żadnego takiego raportu. Dlaczego dalej bawimy się w przewidywania kursu, skoro tak fatalnie nam to wychodzi? Bo to jest nośne, budzi emocje, a im bardziej szalona prognoza, tym lepsza oglądalność, klikalność, itp. Ja również zostałem poproszony o wypowiedź w tej sprawie dla TVN Biznes i Świat, klikając w poniższe zdjęcie możecie posłuchać rozmowy, ale zachęcam Was raczej do dalszej lektury. 🙂

 

Marcin Iwuć kredyt we frankach

Ile może wynosić kurs franka w przyszłości? O tym napisałem już kilka miesięcy temu w artykule Kredyt hipoteczny w CHF – nadpłacać czy czekać na zmianę kursu? Przejdźmy lepiej do znacznie ważniejszego pytania:

 

Co teraz robić?

Jeśli macie kredyt w CHF, to na najbliższe dni proponuję:

  1. Wyłączcie programy TV i przestańcie czytać na ten temat w sieci – najbliższe dni to będzie bicie piany, spekulacje, a i tak do posiedzenia EBC w przyszłym tygodniu przeważać będzie niepewność. Szkoda nerwów. A będziemy teraz słyszeli mnóstwo czarnych scenariuszy, oglądali historie ludzi, którzy nie maja pieniędzy na spłatę, itp. Trzeba zachować spokój i zimną krew, a media Wam w tym nie pomogą. Najgorsze finansowe decyzje podejmujemy pod wpływem emocji.

 

  1. Poczekajcie z wnioskami, aż opadnie kurz – za kilka dni, a może tygodni, emocje opadną, a do głosu dojdą fundamenty (groźba deflacji w Szwajcarii, fatalny wpływ kursu CHF na szwajcarski eksport, itp.). Na razie – cóż – najbliższe raty będą wyższe, więc trzeba po prostu poszukać na nie dodatkowych pieniędzy.

 

  1. Za wszelką cenę dbajcie o terminowe regulowanie rat. Dopóki obsługujecie swoje kredyty na bieżąco, bank da Wam spokój. Teraz banki same przez najbliższe tygodnie będą analizować wpływ sytuacji na ich portfele. Uwagę przyciągną przede wszystkim kredyty z zaległościami, więc lepiej „zejdźcie im z radarów”. Jeżeli trzymacie się reguł przedstawionych w mojej książce „Jak zadbać o własne finanse?” oraz na tym blogu, to powinniście mieć fundusz bezpieczeństwa. Teraz właśnie może się on przydać.

 

  1. Jak już trochę ochłoniecie (za 2-3 dni) – weźcie do ręki umowę kredytową oraz ogólne warunki kredytowania i przeczytajcie na spokojnie, jakie ma prawa bank w sytuacji znaczącego wzrostu wartości kredytu. Tutaj chodzi głównie o to, że wartość zabezpieczenia (mieszkanie lub dom) może być teraz znacząco niższa od wartości kredytu (tzw. wskaźnik LTV>100%).
    Zwykle bank może wtedy:
    – zażądać aktualnej rynkowej wyceny nieruchomości na Wasz koszt,
    – zażądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu;
    – obniżyć kwotę kredytu (poprosić nas o częściową spłatę)
    – zażądać dodatkowego ubezpieczenia.
    Uwaga: może, ale nie musi. Pamiętajcie, że to jest prawo banków, a nie obowiązek. W ich interesie jest to, żebyście terminowo spłacali kredyty, a nie przejmowanie nieruchomości o wartości niższej niż kredyt. Każdy bank na swój sposób to reguluje, dlatego na spokojnie dokładnie sobie to przeczytajcie.

 

  1. Z kredytem w CHF pożyjemy jeszcze długo, ale nie dłużej niż termin spłaty ostatniej raty. 🙂  Za kilka miesięcy dzisiejsza zadyma będzie już tylko mglistym wspomnieniem. Ponieważ jednak kwestia kursu franka wraca jak bumerang, a zawirowania są tak częste i dobrze o tym wiemy, odłóżcie dodatkową rezerwę gotówki na dni takie, jak dziś. I dodatkowo zastanówcie się nad swoim planem działania związanym z tym kredytem. Pozwoli Wam to na spokojnie obserwowanie tego typu zawirowań. Moje podejście do tematu przedstawiłem we wpisie: Kredyt hipoteczny w CHF – nadpłacać czy czekać na zmianę kursu?

 

Wiem, że to może zabrzmieć mało poważnie, ale na najbliższe dni najlepszą strategią jest zachowanie spokoju. Teraz nie ma co podejmować pochopnych decyzji  o przewalutowaniu czy wydłużaniu okresu spłaty, ani spekulować, co zrobi bank. Wasze dodatkowe nerwy niczego nie zmienią. Wyłączcie TV i idźcie na spacer. W przyszłym tygodniu posiedzenie EBC, który jeszcze “dorzuci” zapewne do pieca… Ale potem kurz zacznie opadać. Szalone notowania franka również.

Serdecznie Was pozdrawiam.