Dzisiejszy wpis miał dość niecodzienną genezę i nie znajdował się w skrupulatnie prowadzonym przeze mnie planie publikacji. Przeglądałem dzisiaj szkolne podręczniki moich dzieci, co skłoniło mnie do kilku refleksji na temat edukacji. Postawiłem sobie pytanie godne zbuntowanego nastolatka:

Po co właściwie jest szkoła?

Z jednej strony uczymy się tam ciekawych rzeczy i nabywamy przydatnych umiejętności – jak choćby czytanie, pisanie i oczywiście liczenie. Z drugiej strony – większość tych rzeczy i tak zapomnimy, a wiele nigdy nam się nie przyda. Pamiętam przeczytany niegdyś artykuł na temat systemu edukacji w Finlandii. Po gruntownych reformach jest to obecnie jeden z najbardziej skutecznych systemów, a wśród tajników jego sukcesu wymienia się: zmniejszenie liczby przedmiotów, mniejszy nacisk na wiedzę akademicką i koncentrację na odkrywaniu talentów oraz pasji.

I kiedy tak, z perspektywy własnego doświadczenia, zastanawiałem się czy godziny spędzane przez moje dzieci nad książkami są dobrą inwestycją (oby tego nie przeczytały 🙂 ), nieuchronnie przeskoczyłem myślami do własnej pasji: finansów osobistych. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak problemy finansowe potrafiły zrujnować rodzinne szczęście, albo jak dobra sytuacja materialna pozwalała na realizację marzeń, a czasem nawet na uratowanie zdrowia i życia. Z tej perspektywy brak edukacji finansowej w naszych szkołach jest moim zdaniem totalnym absurdem.

Jednak z moimi wnioskami poszedłem dalej. Zakładając, że uczymy się w szkole po to, aby w życiu dorosłym żyło się lepiej i łatwiej, to szkoła niestety nie daje rady… Mnóstwa najważniejszych rzeczy musimy niestety nauczyć się poza systemem edukacji. Tyle tylko, że konieczność uczenia się tak wielu rzeczy mało przydatnych, zabiera nam czas, który moglibyśmy przeznaczyć na naukę tych bardziej istotnych.

No właśnie… Tylko czym są te sprawy bardziej istotne?

Znacie mnie trochę i wiecie, że mam „lekkie” finansowe skrzywienie. Nie zdziwi Was zatem fakt, że w pierwszej kolejności zacząłem zastanawiać się nad sprawami, które niosą ze sobą najpoważniejsze konsekwencje finansowe. Konsekwencje, z którymi później żyjemy przez długie lata, które decydują o jakości naszego życia, a do których totalnie nie jesteśmy przygotowywani.

Na wielu blogach finansowych, na moim również, znajdziecie porady dotyczące różnych oszczędności. Wdzięczny temat, bo ich wprowadzenie szybko przynosi konkretne efekty. To sprawy typu „nie pij kawy na mieście”,rzuć palenie”, albo „prowadź samochód ekologicznie”. To wszystko są jednak zagrywki taktyczne, których efekty mogą być łatwo zaprzepaszczone przez błędne decyzje większego kalibru.

Szukając takich ważnych decyzji, stworzyłem listę tych, które moim zdaniem niosą ze sobą największe finansowe konsekwencje, a do których nie sposób przygotować się w szkole. Nie będę się o nich przesadnie rozpisywał, bo jestem szalenie ciekawy Waszych opinii i chciałbym podyskutować o nich w komentarzach. Oto moja lista:

1. Związek z właściwą osobą

Moim zdaniem sprawa dość oczywista. Nie ma chyba większego złodzieja życiowej energii i czasu, niż związek z niewłaściwą osobą. Trwanie w toksycznych relacjach nieuchronnie prowadzi do degradacji jakości życia – również pod względem finansowym. Najbardziej spektakularnym finałem jest rozwód i związana z nim walka o kasę.
Na szczęście działa to również w druga stronę: związek z właściwą osobą to prawdziwy katalizator pozytywnych zjawisk w naszym życiu.

2. Wybór wykształcenia i zawodu

Wiem, wiem, w większości przypadków jest już za późno… A moim zdaniem nie jest. Za 10 lat można być już naprawdę świetnym ekspertem w innej, nowej dziedzinie, o ile nas ona pasjonuje. Popatrzcie na dzisiejsze 14-latki. Te małolaty za 10 lat będą lekarzami, prawnikami, neurobiologami, itp. Nie ma sensu tkwić w schyłkowej profesji, której nie lubimy, w dodatku robić to tylko dlatego, że kiedyś źle wybraliśmy. Dziś świat jest pełen możliwości. 10 lat minie tak czy siak, i tylko od nas zależy, gdzie wtedy będziemy.
I jeszcze jedno. Pomóżcie Waszym dzieciom dokonać tu mądrych wyborów. Jak widzę tych wszystkich bezrobotnych absolwentów, zadaję sobie pytanie: „Człowieku, na co Ty liczyłeś wybierając taki kierunek edukacji?”.

3. Mądry zakup mieszkania lub domu

Decyzja warta kilkaset tysięcy złotych, a często podejmowana w fatalny sposób: na podstawie emocji oraz opinii nie znających tematu członków rodziny. Gdy dodatkowo podeprzemy się tutaj źle zaciągniętym kredytem hipotecznym – szybko możemy zamienić piękny sen o przytulnym mieszkaniu w brutalny koszmar z komornikiem w roli głównej.

4. Unikanie długów

To moja mantra. Zresztą nie tylko moja. Mam ogromną przyjemność przedstawić Wam człowieka znacznie bardziej utalentowanego ode mnie, który zapytany o najważniejszą finansową poradę, odpowiada: unikaj długów!
Oto 2 minuty finansowej mądrości od mojego guru, multimiliardera Warrena Buffetta. Zobaczcie, od czego zaczyna:

 

Długi są największym, najgroźniejszym, najbardziej brutalnym wrogiem na drodze do finansowego bezpieczeństwa. W bezwzględny sposób drenują nasze portfele i z ogromną skutecznością pozbawiają nas ciężko zarobionych pieniędzy. Są jak kula u nogi, jak kamień u szyi, jak ciężki balast, który z trudem dźwigamy na własnych barkach. Zamiast cieszyć się finansową wolnością, co rano ruszamy do pracy by tyrać na spłatę odsetek. Część naszego cennego życia poświęcamy harując jak niewolnicy na rzecz wierzycieli. Długi to najgorsze, najbardziej destrukcyjne, naj…
Mógłbym tak jeszcze długo 🙂

5. Ciągły rozwój i zwiększanie dochodów

Chcesz skończyć szkołę, dostać pracę i spokojnie przepracować do emerytury? Zapomnij. To się skończyło w poprzednim stuleciu. W ten sposób skończysz na ulicy: albo jako człowiek strajkujący o kilkaset złotych podwyżki, albo jako człowiek bezdomny. Ciągła nauka, zdobywanie nowych umiejętności, rozwijanie sieci kontaktów i konsekwentnie negocjowanie wyższych pieniędzy za swoją coraz lepszą pracę – to właśnie skrócony przepis na skuteczne poprawianie sytuacji materialnej.

6. Właściwe ubezpieczenia

Nawet jeżeli jesteś niepoprawnym optymistą, koniecznie zadbaj o kilka z nich:
– OC posiadaczy pojazdów mechanicznych,
– Ubezpieczenie mieszkania od ognia i innych zdarzeń losowych,
– Ubezpieczenie kosztów leczenia podczas podróży zagranicznych,
– W większości przypadków: czyste ochronne ubezpieczenie na życie.

Brak którejś z tych polis bardzo szybko może uczynić z Ciebie (lub Twoich bliskich) totalnego bankruta.

7. Samodzielne odkładanie na emeryturę

Temat nudny jak flaki z olejem? Zbyt odległy? ZUS powinien o Ciebie zadbać? Może i tak – ale nie zadba. Dzieci też nie, bo będą wtedy miały na głowie swoje dzieci i swoje wydatki. A może nie warto, bo nie dożyjesz? Jeżeli tak uważasz, to zapomnij o wszystkich powyższych punktach, nabierz kredytów ile tylko się da, przygotuj dobry testament (aby rodzina nie dziedziczyła Twoich długów) i baw się do upadłego za pożyczone pieniądze. Wcześniej tylko przemyśl też opcję, co zrobisz gdy jednak dożyjesz…

Tak właśnie wygląda moja prywatna, spontanicznie stworzona lista życiowych decyzji o największych finansowych konsekwencjach. Jeżeli w tych sprawach nie dokonamy mądrych wyborów, to wszystkie Cafe Latte i Cappuccino, z których zrezygnujemy, niewiele nam raczej pomogą. 🙂

A co Ty myślisz o tych punktach? Co warto o nich jeszcze dopisać? Jakie jeszcze życiowe decyzje powinny się Twoim zdaniem znaleźć na takiej liście? I jak przygotować siebie i innych (szczególnie nasze dzieci) na mądre podejmowanie takich decyzji?
Twój komentarz bardzo się nam przyda. 🙂

 

P.S.
Jeżeli dopiero od niedawna jesteś czytelnikiem mojego bloga, to przede wszystkim witam Cię bardzo serdecznie, a dodatkowo zachęcam do lektury kilku wpisów, bezpośrednio związanych z dzisiejszym artykułem: