Znowu zrobiło się głośno o pomocy dla frankowiczów. Prace nad nowelizacją ustawy frankowej gwałtownie przyspieszyły, bo zbliżają się wybory. Co tym razem wymyślili politycy? Zobacz, na czym polega nowy mechanizm.

W wyborach każdy głos może być ważny, zatem ponownie los kilkuset tysięcy frankowiczów zaczął obchodzić rządzących. Zobaczmy, czym politycy kuszą frankowiczów tym razem… I kto za to zapłaci?

Czy Polacy popierają pomoc kredytobiorcom?

Nie. Wieloletnia kampania napuszczania na siebie kredytobiorców złotówkowych i walutowych przyniosła efekty. W świeżutkim badaniu przeprowadzonym w lutym 2019 r. przez Kantar Public, Polacy odpowiedzieli tak:

Czy według Pana (i) opinii osoby, które mają kredyty hipoteczne powinny otrzymać pomoc ze strony Państwa (Rządu, Premiera, Prezydenta)?

Wyniki ankiety - które kredyty hipoteczne powinny otrzymać pomoc Państwa

A gdyby pytanie dotyczyło pomocy ze strony banków, a nie ze strony państwa? Być może odpowiedzi rozłożyłyby się inaczej. Ciekawe, jak będzie wyglądać rozkład głosów, gdy WIBOR ruszy w przyszłości do góry i problemy ze spłatą kredytów pojawią się wśród kredytobiorców złotówkowych. Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia.

Po co pomagać bogatym spekulantom?

Frankowicze przedstawiani są jako osoby, które ze zwykłej chciwości chciały pospekulować na walutach, więc teraz muszą ponosić konsekwencje. I niewątpliwie w tej grupie były w pełni świadome osoby – sam miałem kiedyś taki kredyt zaciągnięty na wynajmowaną nieruchomość.

Jednak obraz frankowicza prezentowany przez media jest zafałszowany. W szczytowym 2008 r. udzielono 162 000 kredytów w CHF o łącznej wartości 56 mld PLN, co stanowiło 69% wszystkich zawartych wówczas umów kredytowych. Takie kredyty były po prostu wciskane przez banki każdemu klientowi jako opcja domyślna.

W grupie frankowych kredytobiorców jest również mnóstwo osób, które poszły po zwykły kredyt w PLN, ale doradca bankowy przekonał ich do zmiany zdania i do wyboru oferty w CHF. Banki zarabiały na takich kredytach znacznie więcej, a doradcy przytulali z tego tytułu o wiele wyższe prowizje. Odbywało się to przy pełnej świadomości ryzyka, jakie taka akcja kredytowa niesie dla całego systemu bankowego. Już w 2005 r. Związek Banków Polskich w piśmie do KNF „podzielał generalne obawy dotyczące zagrożeń wynikających ze sprzedaży kredytów walutowych” (Źródło). Ale to nie przeszkodziło sprzedać 3 lata później rekordowej liczby takich kredytów. Obawy obawami, a zyski zyskami…

A co do określania frankowiczów „spekulantami” – dziś dostępne są już kredyty w PLN ze stałą stopą procentową na 5 lat. Są one jednak nieco droższe, więc stanowią margines podpisywanych obecnie umów kredytowych. Czy osoba, która dziś zaciąga kredyt w PLN ze zmienną stopą procentową, choć zaciągnąć może droższy ze stałą stopą procentową, nie spekuluje dokładnie tak samo, jak 10 lat temu frankowicz?

Pomagałem kilku osobom zadłużonym, posiadającym kredyty w CHF. Zapewniam Was, że większość z tych osób nie miała zielonego pojęcia, w co się pakuje. Nie piszę tego po to, by wzbudzać „współczucie” – ale po to, abyście krytycznie spojrzeli na dominującą w głównym medialnym przekazie narrację.

Sytuację, z jaką zmagają się frankowicze, dobrze ilustruje komentarz mojego Czytelnika:

Mateusz 2019-02-08 16:20
Właśnie obchodzę 13 lecie (z 30 lat) spłaty kredytu w CHF. Kredyt zaciągnięty w 2005 roku w PKO BP przy kursie 2,60 zł. Fakty są takie – pożyczyłem 200 000 zł, do dziś oddałem (kapitał i odsetki) 170 000 zł i na dzień dzisiejszy jeśli chciałbym się wyzbyć kredytu to musiałbym bankowi jeszcze przelać 190 000 zł. Innymi słowy mój dług po 13 latach zmniejszył się o 10 000 zł. I chyba tą kropką zakończę bo naprawdę nie wiem co mam dalej napisać…

Jaki pomysł zrodził się tym razem?

Nowelizacja ustawy dotyczy nie tylko frankowiczów, ale ogółu osób zadłużonych w walutach obcych. Ze względu jednak na dominację kredytów w CHF, nadal będę posługiwał się terminem „frankowicze”.

A czy problem faktycznie jest ciągle powszechny? Przecież sprawa na jakiś czas przycichła? Otóż na koniec grudnia 2018 r. kredytów frankowych było około 470 tys. sztuk. Oznacza to, że 1 na 5 osób posiadających kredyt hipoteczny, ma go właśnie we frankach (Źródło).

Blisko pół miliona umów kredytowych to pewnie jakieś 700 tysięcy potencjalnych wyborców – dlatego politycy znów sobie o nich przypomnieli. Nowy pomysł opiera się na tym, aby spora część umów została przewalutowana na PLN, przy czym koszty tego przewalutowana mają wziąć na siebie banki posiadające w swoim portfelu kredyty w CHF, a nie państwo. Jak to konkretnie ma działać?

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Fundusz konwersji

Celem nowelizacji ustawy jest umożliwienie osobom zadłużonym obniżenia wartości kredytu i na ten moment mechanizm ma działać tak:

  • Banki posiadające w swoich portfelach kredyty w CHF zrobią specjalną zrzutkę. Co kwartał mają wpłacać kwoty o wartości 0,5% takich kredytów do tzw. Funduszu Konwersji, zarządzanego przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego.
  • Następnie mają zawierać z klientami dobrowolne umowy o przewalutowanie kredytów na PLN w taki sposób, aby saldo kredytu po przewalutowaniu było niższe niż saldo przed przewalutowaniem. O ile? To kwestia negocjacji.

Powiedzmy, że Mateuszowi z poprzedniego komentarza bank zaproponuje, aby kredyt, który obecnie po przeliczeniu na PLN ma saldo 190 000 zł, przewalutować na kredyt w PLN o saldzie 150 000 zł. Mateusz będzie miał zatem kredyt w PLN o niższym saldzie niż to, które miałby po zwykłym przewalutowaniu.

To oczywiście oznacza, że bank będzie „w plecy” o kwotę w wysokości 40 000 zł, o którą obniżył kredyt Mateusza. Jednak w tej sytuacji pokaże w BGK, że dokonał takiej konwersji kredytu na PLN i otrzyma zwrot 40 000 zł z Funduszu Konwersji.

A po co bank miałby to robić?

Jeśli nie dokona takich przewalutowań, to wpłacone przez niego pieniądze do Funduszu Konwersji trafią ostatecznie do innych banków, które takich przewalutowań dokonają. Innymi słowy: bank i tak co kwartał ponosi koszty w wysokości 0,5% wartości portfela kredytów w CHF. Zatem racjonalne z jego strony jest dogadanie się z odpowiednio dużą liczbą kredytobiorców i przewalutowanie kredytów. Ma bowiem do wyboru dwie opcje:

  • Wpłaca 0,5% wartości kredytów w CHF na Fundusz Konwersji, nie robi przewalutowań i te pieniądze po prostu „przepadają”.
  • Dokonuje przewalutowań części kredytów (na przykład tych z opóźnieniami czy o najwyższym LTV), obniża w ten sposób ryzyko na swoim portfelu kredytów i wykorzystuje na to pieniądze z Funduszu Konwersji.

Nowy mechanizm pomocy frankowiczom przypomina sytuację, w której mama zabiera dziecku zabawkę i stawia ultimatum: „Albo posprzątasz pokój i oddam ci zabawkę, albo zabawka powędruje do innych dzieci”.

Których banków to dotyczy?

Według BIK do spłacenia jest jeszcze około 107 mld zł kredytów w CHF. Rzućmy okiem na to, w portfelach których banków kisi się ich najwięcej:

Ustawa frankowa 2019 - Wykres Kredyty CHF w bankach notowanych na GPW w 2018 r.
Źródło: https://strefainwestorow.pl/artykuly/dywidendy/20180618/kredyty-we-frankach-2018-banki

I właśnie te banki będą musiały dołączyć do zrzutki. Z jednym wyjątkiem. Projekt nowelizacji mówi o tym, że zrzutki na Fundusz Konwersji nie muszą dokonywać banki w postępowaniu naprawczym. A zatem GetinNoble Bank nie będzie uczestniczył w całej zabawie. Ciekawe, bo to właśnie tam umiejętności sprzedażowe „doradców” osiągały najwyższy pułap.

Maksymalna stawka zrzutki na Fundusz Konwersji to 0,5% portfela kredytów w walucie w każdym kwartale. Stawka będzie jednak mogła być niższa, ponieważ jej ostateczną wysokość ustali Rada Funduszu Wsparcia.

Zakładając, że banki będą wpłacały maksymalną stawkę czyli 0,5% portfela kredytów denominowanych lub indeksowanych w walucie, to z tytułu kredytów frankowych przekażą do funduszu 535 mln zł kwartalnie i 2 mld 142 mln zł rocznie (liczę wg wartości kredytów frankowych z 31 grudnia 2018 r.).

Co na to banki?

Oczywiście podnoszą larum, że stanowi to zagrożenie dla stabilności systemu finansowego. Poza Związkiem Banków Polskich – który projekty stanowiące jakiekolwiek obciążenie dla banków torpeduje z definicji – do gry wkroczyli też dyplomaci. Wspólny list do Komisji Finansów Publicznych wystosowały ambasady: Niemiec, Austrii, Portugalii i Hiszpanii. Każdy ciągnie kołdrę w swoją stronę:

  • Commerzbank z Niemiec jest właścicielem mBanku,
  • Banco Comercial Portugues z Portugalii jest właścicielem banku Millenium
  • Banco Santander z Hiszpanii jest właścicielem Santardera (dawniej BZWBK)
  • Raiffeisen należał do austriackiego Raiffeisen Bank International AG.

Biorąc pod uwagę dane z 2018 r. po zrzutce na Fundusz Konwersji zyski tych banków spadłyby odpowiednio: mBanku o około 23%, Millenium o 37% a Santandera o 7%.

A co na to frankowicze?

Podobno też niezadowoleni. W świetle coraz częściej wygrywanych przez nich procesów sądowych, w których umowy o kredyt walutowy są unieważniane, oczekiwali zapewne dotrzymania obietnicy o przewalutowaniu kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia.

Dodatkowo banki nie mają obowiązku dokonywania takich konwersji – zawarcie umowy jest w pełni dobrowolne i ma być pochodną „negocjacji” z bankiem. Takie negocjacje wyglądają zwykle w podobny sposób. Bank mówi krótko: taka jest nasza oferta, a jak Ci się nie podoba, to do widzenia!

Kiedy ustawa frankowa ma wejść w życie?

Ustawa ma wejść w życie już od 1 lipca 2019 r. ale zanim to nastąpi, musi przejść jeszcze przez sejm, senat i uzyskać podpis Prezydenta. Na razie ustawa wyszła z sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Zobaczymy, jaki przybierze ostatecznie kształt.

A jaka jest Twoja opinia o jej obecnym projekcie i całym pomyśle na pomoc frankowiczom?

Podobne artykuły:

1. Kredyty frankowe 2019 i wyrok TSUE. Co to oznacza dla Ciebie?
2. 7 sposobów na kredyt we frankach
3. Kredyt hipoteczny w CHF – nadpłacać czy czekać na zmianę kursu?
4. Kredyt we franku – co teraz robić?
5. Ustawa o przewalutowaniu kredytów hipotecznych – o co właściwie chodzi?