Kredyty frankowe i wyrok TSUE. Co to oznacza dla Ciebie?

105

„Już 3 października 2019 r. w polskie banki uderzyć może prawne tsunami, które zmiecie z rachunku wyników sektora bankowego około 60 – 70 mld złotych! To może być Armageddon, który pozbawi banki zysków z czterech lat, zachwieje akcją kredytową i zahamuje polski wzrost gospodarczy!” Medialne doniesienia utrzymane w podobnym tonie zalewają ostatnio internet. Postanowiłem przyjrzeć się sprawie bliżej i przy współpracy z prawnikiem, który zna temat z pierwszej ręki,  opisać, o co w tym chodzi.

Aktualizacja po wyroku TSUE 3 października 2019 r.
Artykuł został zaktualizowany po wydaniu wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Dodatkowo komunikat prasowy TSUE znajdziecie TUTAJ.

Kredyty frankowe – historia

Najpierw odrobina tła w ogromnym uproszczeniu. Nieco ponad dekadę temu ¾ wszystkich kredytów hipotecznych udzielanych było we frankach szwajcarskich. Banki chętnie je sprzedawały, ponieważ były one bardziej zyskowne niż kredyty w złotówkach, natomiast klienci chętnie je zaciągali, bo raty były o kilkadziesiąt procent niższe. Paradoksalnie – niskie raty sprawiały, że osoby bez zdolności kredytowej w PLN, mogły załapać się na kredyt we frankach. Zdaniem banków na małe ryzyko nie było ich stać, ale na duże już tak. 

Gdy w 2005 roku Komisja Nadzoru Finansowego starała się ten proceder ukrócić – politycy podnieśli larum, że to zamach na polski sen o własnym mieszkaniu. Niestety – piękny sen zamienił się w koszmar już kilka lat później, gdy – wbrew prognozom bankowych analityków – kurs z poziomu 2 PLN/CHF wskoczył na poziom 4 PLN/CHF. Niskie raty zostały wspomnieniem, a łączna kwota zadłużenia wzrosła dwukrotnie. Ponad 700 tys. osób, które zawarły z bankami umowy o kredyt hipoteczny w CHF (denominowany lub indeksowany – o czym będzie w dalszej części), zostało z ręką w nocniku.  

Grupa frankowiczów była na tyle duża, że politycy różnych frakcji złożyli im wiele obietnic rozwiązania problemu. Na obietnicach się jednak skończyło. Świetnie zorganizowane kampanie PR o zagrożeniu systemowym dla sektora oraz bardzo skuteczny lobbying bankowy sprawiły, że sprawa rozeszła się po kościach. Ponieważ zamiecione pod dywan problemy mają jednak tendencję do zamieniania się ze złych w jeszcze gorsze – temat powraca niczym bumerang.

Frankowicze nie złożyli broni i zaczęli dochodzić swoich praw przed sądami. Początkowo przegrywali z kretesem, ale z czasem – ku zaskoczeniu samych banków i wielu obserwatorów – zaczęli te sprawy coraz częściej wygrywać! Do tej pory oficjalna retoryka banków brzmiała: „Klient chciał niską ratę, dlatego z chciwości wziął kredyt we frankach. Podpisał umowę – niech zatem płaci”. I ta retoryka znalazła szerokie poparcie. Gdy jednak sądy zaczęły przyglądać się zawartym umowom z większą uwagą, okazało się, że to nie frankowicze byli za bardzo chciwi…

Wyrok TSUE (Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej) to ważna bitwa w walce frankowiczów z bankami.

No właśnie – teraz krok po kroku postaram się wyjaśnić, o co w tym chodzi. Artykuł jest podzielony na dwie części: część prawną – która wyjaśnia, jak wygląda dochodzenie roszczeń przed sądem i jak może wpłynąć na to wyrok TSUE oraz część rynkową – pozwalającą się zorientować, których banków i w jakim zakresie ten temat dotyczy. Aby zapewnić odpowiedni poziom merytoryczny artykułu (jestem finansistą, a nie prawnikiem), część prawna artykułu została opracowana w ramach współpracy z kancelarią prawną. 

Partnerem artykułu jest SQUARE – Kancelaria Prawnicza z Wrocławia, która od lat reprezentuje frankowiczów w sporach z bankami. Na moje pytania w pierwszej części artykułu odpowiedzi udzielił mecenas Arkadiusz Skrobich. 

Spis treści

CZĘŚĆ I – zagadnienia prawne opracowane we współpracy z kancelarią SQUARE

1. Czego dotyczy wyrok TSUE z 3 października 2019 r.?

W dniu 3 października 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok, dotyczący sprawy Państwa Dziubak, prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Warszawie, w związku z umową kredytu indeksowanego do waluty obcej, w tym przypadku franka szwajcarskiego (CHF)1.

Wydane orzeczenie jest korzystne dla frankowiczów. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, Trybunał Sprawiedliwości UE odniósł się w nim do kwestii kluczowych dla spraw dotyczących ochrony konsumentów oraz nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Dotyczy to zwłaszcza umów kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej.

W ocenie TSUE klauzule waloryzacyjne oraz postanowienia dotyczące ryzyka wymiany określają główny przedmiot umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej, w związku z czym uznanie ich za abuzywne sprawia, że możliwość utrzymania umowy w mocy jest co najmniej wątpliwa. Trybunał Sprawiedliwości UE podkreślił ponadto, że prawo unijne, w tym dyrektywa 93/13/EWG, nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornych umów przez polskie sądy.

W tej kwestii TSUE podkreślił, że unieważnienie spornych klauzul prowadzić powinno do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursowych, a także do zaniknięcia ryzyka kursowego.

Dodatkowo, Trybunał Sprawiedliwości UE wskazał, że sąd krajowy, w zakresie nieuczciwych warunków umowy określających sposób i wysokość świadczenia, nie może uzupełniać luki w umowie poprzez zastosowanie przepisów prawa krajowego odwołujących się do zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów. Przepisy te mają bowiem charakter ogólny, nie stanowią więc norm o charakterze dyspozytywnym. Innymi słowy, sąd nie może zdecydować o zastąpieniu nieuczciwych klauzul waloryzacyjnych poprzez zastosowanie średniego kursu NBP do przeliczania salda kredytu oraz spłacanych rat.

1Polski sąd skierował do TSUE wniosek o wydanie orzeczenia prejudycjalnego (sygn. C-260/18 Dziubak), dotyczącego wykładni dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

wróć ↑ 

2. Co zmieni się dla frankowiczów po wyroku TSUE?

W naszej ocenie orzeczenie Trybunału sprawi, że dochodzenie zwrotu nienależnych świadczeń z tytułu umów kredytowych będzie teraz dużo łatwiejsze. Również czas trwania postępowań powinien ulec skróceniu. Jest to pierwszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczący polskiej sprawy frankowej, wobec czego przewidujemy, że będzie miał duży wpływ na sytuację frankowiczów w Polsce. Usytuowanie Trybunału i jego kompetencje powodują, że jego orzeczenia nie tylko są wskazówką, ale istotną dla sądów interpretacją prawa EU. 

wróć ↑ 

3. Jakich kredytów dotyczy ta sprawa?

Sprawa Państwa Dziubak dotyczy kredytu indeksowanego. Niemniej, wyrok TSUE najpewniej będzie miał wpływ na wszystkie postępowania dotyczące kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej (nie tylko franka szwajcarskiego, ale też np. euro) – czyli zarówno kredytów indeksowanych, jak i denominowanych w walucie obcej – jeżeli bank do przeliczeń walutowych wykorzystywał ustalony przez siebie kurs wymiany waluty z wewnętrznej tabeli kursowej. Nie chodzi tu bowiem jedynie o rodzaj kredytu, ale o zawarte w umowach kredytowych niedozwolone postanowienia umowne.

wróć ↑ 

4. Czym różni się kredyt denominowany w CHF od kredytu indeksowanego do CHF?

Zarówno kredyt denominowany, jak i kredyt indeksowany określić można jako kredyty waloryzowane kursem waluty obcej. Waloryzacja polega na tym, że saldo kredytu oraz harmonogram spłat, a co za tym idzie – wysokość poszczególnych rat, wyrażone są w walucie obcej, mimo iż w rzeczywistości kredytobiorca otrzymuje na konto kredyt w złotych polskich  i dokonuje spłat w złotych polskich.

W przypadku kredytów indeksowanych kursem CHF kwota kredytu w umowie ustalana jest w złotych polskich, a następnie przeliczana na franki szwajcarskie i to właśnie kwota we frankach szwajcarskich stanowi saldo kredytu oraz jest wiążąca przy spłacie kredytu. To znaczy, że w odniesieniu do tej kwoty bank ustala harmonogram spłat, również sporządzany w walucie obcej. Raty natomiast uiszczane są przez kredytobiorców w złotych, a następnie przeliczane są według kursu franka szwajcarskiego. Co za tym idzie, konsument wpłacając kwotę raty w złotówkach w rzeczywistości spłaca ratę wyrażoną we frankach szwajcarskich. Co istotne, przy wzroście kursu franka wzrasta kwota, którą konsument musi zapłacić w złotówkach, a przy spadku kursu franka ta kwota maleje.

W przypadku zaś kredytu denominowanego, mechanizm działania jest podobny, z tym, że kwota w umowie wskazana jest we frankach szwajcarskich. Następnie bank dokonuje przeliczenia kwoty kredytu na złotówki i w tej wysokości wypłaca kredyt konsumentowi. Może zdarzyć się tak, że w sytuacji, gdy kurs franka między dniem podpisania umowy, a dniem uruchomienia kredytu spadnie, kredytobiorca otrzyma mniej pieniędzy niż pierwotnie zakładał. 

Głównym problemem kredytów frankowych jest jednak zastosowanie do przeliczeń kursu waluty ustalanego jednostronnie przez bank, w formie wewnętrznej tabeli. Co ciekawe, wypłata kredytu następuje zgodnie z kursem kupna waluty (niższym), natomiast spłata rat – zgodnie z kursem sprzedaży waluty (wyższym). Wskutek tego, gdyby kredytobiorca chciał spłacić kredyt od razu w dniu jego uruchomienia, zobowiązany byłby zwrócić do banku znacznie wyższą kwotę, niż sam otrzymał, mimo że odsetki nie były jeszcze naliczane.

Informacja od Marcina: różnice pomiędzy poszczególnymi rodzajami kredytów dobrze ilustruje grafika, którą znalazłem pod artykułem na stronach tvn24bis: 

Tabela pokazująca typy kredytów frankowych i warunki ich obsługi
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/kredyty-we-frankach-a-wyrok-tsue-opinia-moody-s,971702.html

wróć ↑ 

5. Czy po wyroku TSUE umowy o kredyt CHF stracą ważność?

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE nie spowoduje, że umowy kredytów waloryzowanych, zawierające niedozwolone postanowienia umowne, automatycznie staną się nieważne i przestaną obowiązywać. Wprawdzie klauzule abuzywne są bezskuteczne względem konsumenta już od chwili zawarcia umowy, jednakże to do sądu należy ocena, które postanowienia umowy kredytu mają charakter niedozwolony oraz jaki jest skutek wyeliminowania ich z treści stosunku prawnego wiążącego kredytobiorcę z bankiem. Orzeczenie sądu wcale nie musi oznaczać stwierdzenia nieważności umowy kredytu w całości – możliwe są również inne rozstrzygnięcia.

wróć ↑ 

6. Czy warto dochodzić swoich praw przed sądem? Jakie są szanse?

W naszej opinii warto dochodzić roszczeń przed sądem – jest to w tej chwili najbardziej skuteczna metoda odzyskania środków nienależnie wpłaconych do banku. Oczywiście decyzja, czy środki były faktycznie nienależne, należy do sądu. Dlatego najpierw należy zrobić rozeznanie, czy umowa kredytu zawiera niedozwolone postanowienia, mogące stanowić podstawę do wytoczenia powództwa przeciwko bankowi oraz dowiedzieć się, ile pieniędzy można odzyskać. Szanse wygranej zależą każdorazowo od konkretnej sprawy oraz treści postanowień umowy. Niemniej podkreślić należy, że liczba wygranych spraw po stronie frankowiczów zdecydowanie rośnie. Spodziewamy się, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości sprawi, że w najbliższym czasie wygranych będzie jeszcze więcej.

wróć ↑ 

7. Czego dotyczą wyroki, które zakończyły się korzystnie dla frankowiczów?

Wyroki, które zakończyły się korzystnie dla frankowiczów, dotyczą:

  1. unieważnienia umowy,
  2. zastosowania tzw. „teorii salda”,
  3. tzw. „odfrankowienia kredytu”.

Unieważnienie umowy, czyli stwierdzenie jej nieważności, sprawia, że umowa traktowana jest jakby jej od początku nie było. W takim wypadku wzajemne przysporzenia stron uważane są za nienależne świadczenie. Konsument otrzymał od banku nienależne świadczenie w postaci wypłaconego kredytu, natomiast bank otrzymał od konsumenta nienależne świadczenie w postaci spłaty poszczególnych rat. Skutkiem unieważnienia umowy kredytu jest więc zobowiązanie obu stron umowy do wzajemnego zwrotu uzyskanych świadczeń. Wobec tego bank musi zwrócić kredytobiorcy sumę, którą ten wpłacił tytułem spłaty kapitału i odsetek, zaś konsument musi zwrócić do banku kwotę, która została mu wypłacona. Roszczenia te można wzajemnie potrącić, jednakże przyjąć należy, że roszczenie konsumenta wobec banku przedawnia się z upływem 10 lat (liczone od każdej wpłaty osobno), a roszczenie banku wobec konsumenta przedawniło się z upływem 3 lat od momentu, w którym bank udostępnił kwotę kredytu. Skutkiem unieważnienia umowy jest dodatkowo upadek hipoteki. 

Możliwe jest również orzeczenie, w którym sąd unieważni umowę, ale nie zasądzi zwrotu zapłaconych rat na rzecz kredytobiorców, a zamiast tego posłuży się tzw. teorią salda. Teoria ta w przypadku wzajemnego bezpodstawnego wzbogacenia (co zdarza się właśnie w przypadku nieważności umowy) nakazuje brać pod uwagę saldo rozliczenia pomiędzy stronami, a nie roszczenia każdej ze stron z osobna. Oznacza to, że bez względu na przedawnienie roszczenia, kredytobiorcy zobowiązani są zwrócić do banku dokładnie taką kwotę, jaką wcześniej otrzymali. Jeśli kredytobiorcy nadpłacili kredyt – bank zobowiązany jest do zwrócenia nadpłaty. Jeżeli natomiast kapitał nie został jeszcze spłacony, kredytobiorcy zobowiązani są do pokrycia niedopłaty. Z dużym zainteresowaniem oczekujemy jak tego typu rozstrzygnięcia przyjmie Sąd Najwyższy. My oceniamy je krytycznie.

W przypadku zastosowania przez sąd wariantu trzeciego, tj. odfrankowienia kredytu, umowa pozostaje ważna, a bezskuteczne będą jedynie stosowane przez bank klauzule niedozwolone. Oznacza to, że kredyt zostanie przeliczony na kredyt złotowy, z uwzględnieniem ważnych postanowień umowy tj. kwota w PLN, liczba rat, oprocentowanie. Bank będzie zatem zobowiązany zwrócić kredytobiorcy powstałą nadpłatę wynikającą z zastosowania klauzul niedozwolonych. Ponadto, rata kredytu na przyszłość ulegnie zmniejszeniu (o około 1/4 lub nawet 1/3 wysokości). W przyszłości kredytobiorcy nie będą również ponosić ryzyka kursowego. Rozwiązanie to pozwala więc kredytobiorcom zaoszczędzić środki, których nie zapłacą w przyszłości a winni by byli zapłacić, gdyby umowa nie została „odfrankowiona”.

wróć ↑ 

8. Czy każdą umowę kredytu w walucie można zakwestionować?

Nie. Zakwestionować można te umowy kredytu w walucie obcej, w których banki stosowały niedozwolone postanowienia umowne. Każdą umowę należy jednak traktować jako oddzielny przypadek i analizować indywidualnie.

wróć ↑ 

9. Co to są klauzule abuzywne?

Klauzule abuzywne to postanowienia umowy, które naruszają interesy konsumenta. Zgodnie z Kodeksem Cywilnym są to postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, które nie zostały z nim indywidualnie uzgodnione i jednocześnie kształtują jego prawa oraz obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, naruszając tym samym jego interesy. Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, o ile zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Niedozwolone postanowienia umowne są bezskuteczne wobec konsumenta, już od chwili zawarcia umowy. To oznacza, że po wyeliminowaniu klauzul abuzywnych z umowy kredytu, umowa jest nadal ważna i wiąże strony w pozostałym zakresie, o ile możliwe jest dalsze wykonywanie takiej umowy. Jednakże uznanie klauzul dotyczących przeliczania kursów waluty za niedozwolone często prowadzi do wniosku, że po wyeliminowaniu ich z treści stosunku prawnego, realizowanie umowy nie jest już możliwe. 

wróć ↑ 

10. Jakie klauzule abuzywne występują w umowach kredytów najczęściej?

Klauzul jest wiele, najczęściej w umowach występują klauzule dotyczące:

1) przeliczenia kursu walut przy wypłacie kredytu i spłacie poszczególnych rat według kursu franka z wewnętrznej tabeli banku, przykładowo:

“Raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej (…)Banku S.A. obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50.”

„(…) [Bank] udziela Kredytobiorcy na Jego wniosek Kredytu hipotecznego przeznaczonego na cel określony w § 1 ust. 1 zwanego dalej Kredytem, w kwocie określonej w § 1 ust. 2, waloryzowanego kursem kupna waluty CHF według tabeli kursowej(…) Banku S.A. Kwota Kredytu wyrażona w CHF w walucie jest określona na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej (…)Banku S.A. z dnia i godziny uruchomienia Kredytu”.

2) prawnych zabezpieczeń kredytu, w tym ubezpieczenia niskiego wkładu własnego i ubezpieczenia na okres przejściowy, przykładowo:

“Jeżeli z upływem pełnych 36 miesięcy okresu ubezpieczenia nie nastąpi całkowita spłata zadłużenia objętego ubezpieczeniem ani inne zdarzenie kończące okres ubezpieczenia, ubezpieczenie podlega automatycznej kontynuacji, przy czym łączny okres ubezpieczenia nie może przekroczyć 108 miesięcy, licząc od miesiąca, w którym nastąpiła wypłata Kredytu. Kredytobiorca upoważnia (…) [Bank] do pobrania środków tytułem zwrotu kosztów ubezpieczenia w wysokości 3,50% różnicy pomiędzy wymaganym wkładem własnym Kredytobiorcy, a wkładem wniesionym faktycznie, tj. […] oraz zwrotu kosztów z tytułu kontynuacji przedmiotowego ubezpieczenia z rachunku wskazanego w par. 6 bez odrębnej dyspozycji.”

„Prawne zabezpieczenie kredytu na okres przejściowy do czasu przedłożenia w (…) [Banku] odpisu księgi wieczystej nieruchomości potwierdzającego prawomocny wpis hipoteki, (o której mowa w ust. 1 niniejszego §) ustanowionej na rzecz (…) [Banku]”

3) zmiennego oprocentowania opartego na nieobiektywnych wskaźnikach. Na przykład  zamiast LIBOR plus marża banku , na niejasnych zapisach w rodzaju: 

“Stopa procentowa Kredytu może ulegać zmianom w okresie trwania Umowy w przypadku zmiany, co najmniej jednego z następujących parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego:

  1. a) oprocentowania lokat międzybankowych (stawek (…))
  2. b) rentowności bonów skarbowych, obligacji Skarbu Państwa,
  3. c) zmiany stóp procentowych NBP

oraz w zakresie wynikającym ze zmiany tych parametrów.”

wróć ↑ 

11. Czy jeśli spłaciłem już kredyt w CHF lub nadpłaciłem kredyt to sprawa mnie już nie dotyczy?

Fakt spłaty lub nadpłaty kredytu nie stanowi przeszkody w dochodzeniu roszczeń od banku. To konsument jest wyłącznym dysponentem swoich uprawnień i ma prawo decydować o tym, czy w ogóle, a jeśli tak to kiedy, chce dochodzić swoich praw. Jeżeli konsument żąda unieważnienia umowy lub jej odfrankowienia już po dokonaniu spłaty lub nadpłaty, uznać należy, że korzysta on ze swoich uprawnień i nie wpływa to negatywnie na szanse wygranej przed sądem. Inaczej wygląda sytuacja, gdy konsument ma wiedzę na temat tego, że jego świadczenie jest nienależne, a mimo to płaci raty do banku. W takim wypadku nie może liczyć na zwrot bezpodstawnego wzbogacenia.

wróć ↑ 

12. Po drodze bank namówił mnie na podpisanie aneksu do umowy. Jak może to wpłynąć na moje szanse przed sądem?

Wszystko zależy od treści postanowień zawartych w podpisanym aneksie. Należy więc zacząć od analizy takiego dokumentu, aby ustalić, jakie zawarto postanowienia i oświadczenia. Zdarzało się bowiem, że banki umieszczały w aneksach klauzule, dotyczące np. uznania długu, które miały za zadanie chronić je przed roszczeniami kredytobiorców. Wydaje się jednak, że w orzecznictwie sądów polskich, w tym Sądu Najwyższego, ugruntowany jest pogląd, iż aneksowanie nie uniemożliwia dochodzenia roszczeń. Nawet jeżeli w aneksie zawarto oświadczenie dotyczące uznania długu, sądy mogą uznać je za bezskuteczne. Niemniej jednak, kwestię tę należy oceniać indywidualnie w każdej sprawie.

wróć ↑ 

13. Czy jeśli przewalutowałem swój kredyt na PLN to sprawa mnie już nie dotyczy?

Przewalutowanie kredytu na złotówkowy należy oceniać podobnie, jak aneksowanie umowy, o którym mowa w pytaniu powyżej. Generalnie, przewalutowanie nie powinno mieć wpływu na możliwość dochodzenia roszczeń przez kredytobiorcę, jednakże kwestię tę należy każdorazowo zbadać i przeanalizować postanowienia zawarte w podpisanym aneksie.

wróć ↑ 

14. Co jeśli sprzedałem mieszkanie i kupujący spłacił mój kredyt?

Spłata kredytu przez kupującego nieruchomość w związku z jej zbyciem przez kredytobiorcę stanowi jedynie przekazanie bankowi, jako odbiorcy, świadczenia kredytobiorcy. Sytuacja taka nie ma więc wpływu na możliwość dochodzenia roszczeń od banku przez kredytobiorcę.

wróć ↑ 

15. Po jakim czasie moje roszczenia się przedawniają? Jak zatrzymać bieg okresu przedawnienia?

W pewnym uproszczeniu, przedawnienie to okres, po upływie którego nie można już skutecznie dochodzić swoich roszczeń przed sądem. Roszczenia konsumenta przedawniają się w terminie 10 lat (liczone dla każdej raty osobno). Natomiast roszczenia banku przedawniają się w terminie 3 lat od dnia uruchomienia środków. Bieg terminu przedawnienia można przerwać złożenie pozwu albo poprzez skierowanie do sądu wniosku o zawezwanie banku do próby ugodowej.

wróć ↑ 

16. Jak krok po kroku wygląda dochodzenie roszczeń przed sądem?

Krok po kroku wygląda to następująco:

  • Prowadzenie każdej sprawy należy zacząć od dokładnej analizy treści umowy, aneksu itd. 
  • Następnie, trzeba policzyć kwotę, jakiej możemy dochodzić przed sądem. 
  • Kolejnym krokiem jest skierowanie do banku pisma zawierającego wezwanie do zapłaty wskazanej kwoty w określonym terminie. 
  • Upływ wyznaczonego terminu umożliwia wytoczenie przeciwko bankowi powództwa przed sądem (skierowanie pozwu). 
  • Odpis otrzymanego pozwu sąd przesyła do pozwanego banku, wyznaczając jednocześnie termin na przygotowanie odpowiedzi na pozew. Następnie kredytobiorca (lub jego pełnomocnik) otrzymuje pismo banku zawierające tę odpowiedź. 
  • W dalszej kolejności sąd wyznacza termin rozprawy. Z naszego doświadczenia wynika, że w sprawach frankowych mają miejsce najczęściej 2-3 rozprawy. Jednakże w zależności od konkretnej sprawy, może pojawić się konieczność przeprowadzenia większej liczby rozpraw. Obecność kredytobiorcy na rozprawie nie jest obowiązkowa, chyba że sąd wezwał do stawiennictwa. Zazwyczaj powód (tj. kredytobiorca) zostaje wezwany na jedną rozprawę, w celu złożenia wyjaśnień i udzielenia odpowiedzi na pytania sądu oraz pełnomocników.

wróć ↑ 

17. Jak długo taka sprawa może potrwać?

Obecnie postępowanie przed sądem w sprawach frankowych trwa przeciętnie 2-3 lata. Długość postępowania zależy m.in. od liczby oraz rodzaju zgłoszonych przez strony dowodów, a także liczby wyznaczonych rozpraw. Jak dotąd, większość spraw frankowych toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, ze względu na to, że najwięcej banków ma swoją siedzibę właśnie w stolicy – dotychczas pozwy należało kierować przed sąd właściwy dla pozwanego. Jednakże zmiana przepisów dotyczących postępowania cywilnego umożliwi kredytobiorcom kierowanie pozwów przed sąd właściwy ze względu na ich miejsce zamieszkania, co może mieć pozytywny wpływ na czas trwania procesu.

wróć ↑ 

18. Z jakimi kosztami powinienem się liczyć?

Jeżeli chodzi o postępowanie sądowe należy liczyć się przede wszystkim z koniecznością pokrycia opłaty sądowej od pozwu oraz opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Opłata sądowa od pozwu wynosi nie więcej niż 1 000,00 zł. Opłata skarbowa od pełnomocnictwa wynosi 17 zł od osoby. Dodatkowo, w postępowaniu może pojawić się również konieczność uiszczenia zaliczki na poczet wynagrodzenia biegłego, jeżeli taki zostanie powołany w sprawie.

Warto jednakże pamiętać, o zasadzie, zgodnie z którą strona przegrana zobowiązana jest zwrócić koszty sądowe oraz koszty zastępstwa procesowego stronie, która wygra spór przed sądem. Wobec tego, w przypadku gdy kredytobiorca wygra przed sądem, bank będzie musiał zwrócić mu opłatę sadową oraz wydatki na pełnomocnika (do wysokości wskazanej w odpowiednich przepisach, przykładowo: dla roszczenia na kwotę 200 000,00 zł zwrot wynosi 5 400,00 zł za I instancję). Natomiast w sytuacji, gdy kredytobiorca przegra proces, będzie zobowiązany zwrócić bankowi ww. koszty sądowe. Jeżeli sąd częściowo uwzględni powództwo kredytobiorcy, a częściowo je oddali, koszty postępowania zostaną najprawdopodobniej rozliczone proporcjonalnie.

Wynagrodzenie kancelarii jest każdorazowo ustalane w sposób indywidualny dla danej sprawy i zależy od stopnia jej skomplikowania i wymaganej pracochłonności.

wróć ↑ 

19. Czy lepiej przystąpić do pozwu zbiorowego, czy dochodzić swoich roszczeń indywidualnie?

Pozew zbiorowy może zostać wystosowany przez grupę co najmniej 10 osób, które dochodzą roszczeń tego samego rodzaju. Dla każdego z członków grupy musi zostać określona taka sama wysokość roszczenia, chyba że grupa zostanie podzielona na podgrupy (w każdej z nich muszą znajdować się co najmniej 2 osoby), dla których zostanie określona wysokość roszczeń. Grupa poszkodowanych musi posiadać reprezentanta, który wytacza powództwo. W przypadku pozwu zbiorowego opłata sądowa wynosi do 2% wartości całego roszczenia. Postępowanie grupowe może, ale wcale nie musi, okazać się tańsze dla kredytobiorców. Co więcej, ma ono swoje mankamenty, które należy wziąć pod uwagę, ponieważ mogą okazać się dla kredytobiorców niezwykle istotne. W postępowaniu zbiorowym nie ma bowiem miejsca na indywidualne postulaty kredytobiorcy – każdy dochodzi roszczeń tego samego rodzaju, w określonej z góry wysokości (takiej samej dla wszystkich członków grupy lub podgrupy). Dodatkowo, takie postępowanie trwa zazwyczaj znacznie dłużej niż postępowanie indywidualne – czasami samo zebranie odpowiedniej grupy powodów może zająć nawet kilka lat. Z tychże względów frankowiczom rekomendujemy zazwyczaj wytoczenie indywidualnego powództwa przeciwko bankom.

wróć ↑ 

20. Jeśli zdecyduję się na dochodzenie swoich roszczeń, od czego powinienem zacząć?

Przede wszystkim należy zacząć od przeczytania swojej umowy. Jeżeli coś nas zaniepokoi (np. zamiast kursu średniego NBP przy przeliczeniach stosowano kurs z wewnętrznej tabeli ustalonej w banku) należy udać się do prawnika, który dokładnie przeanalizuje postanowienia umowy, przedstawi możliwości dochodzenia roszczeń od banku oraz zarekomenduje dalsze kroki. 

Jeżeli macie dodatkowe pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach. Mecanas Akrkadiusz Skrobich postara się odpowiedzieć przynajmniej na część z nich pod artykułem. Oczywiście każda sprawa jest indywidualna, zatem nie liczcie na konkretną poradę prawną, a co najwyżej na wyjaśnienie ogólnej zasady. Traktujcie odpowiedzi wyłącznie jako wskazanie kierunku działania – bo pod żadnym pozorem nie stanowią one porady prawnej.

wróć ↑ 

CZĘŚĆ II – zagadnienia rynkowe, przygotowane przez Marcina

21. Które banki mają w portfelach najwięcej kredytów frankowych?

Na podstawie sprawozdań finansowych z 30 czerwca 2019 r. najwięcej takich kredytów mają w swoich księgach: PKO BP (22,3 mld zł), Millenium (15 mld zł) , Mbank (13,8 mld zł), Getin Noble (9,5 mld zł) oraz Santander (7,8 mld zł). Pod uwagę należy jednak brać nie tylko samą wartość kredytów w CHF, lecz również to, na ile jest to istotna kwota dla danego banku. 

Porównując wartość kredytów we frankach do sumy wszystkich kredytów udzielonych przez dany bank widać, że proporcjonalnie najwięcej udzieliły ich Millenium i Getin Noble. Kredyty w CHF na 30 czerwca 2019 r. stanowią aż 22% wszystkich kredytów, jakie te dwa banki udzieliły klientom detalicznym i firmom:

Wykres pokazujący udział kredytów we frankach w całym portfelu kredytowym polskich banków
Źródło: opracowanie własne na podstawie sprawozdań finansowych banków na 30 czerwca 2019 r.

wróć ↑ 

22. Skąd w bankach jest tyle kredytów frankowych?

W latach 2005 – 2008 kredyty w CHF cieszyły się wielkim zainteresowaniem klientów ze względu na znacznie niższe koszty odsetkowe (LIBOR był kilka punktów procentowych niższy niż WIBOR i w 2008 roku średnie oprocentowanie kredytu w CHF wynosiło około 4,5%, a kredytu w PLN około 8%). Kurs walutowy nie wydawał się problemem, gdyż raporty bankowych analityków przewidywały systematyczne umacnianie się PLN do CHF w związku z niedawnym wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej oraz przewidywanym wejściem do strefy euro. Efekt był taki, że w kluczowym momencie boomu na rynku nieruchomości, w 2008 r.  na 192 tys. kredytów mieszkaniowych aż 144 tys. (75%) stanowiły umowy frankowe. W roku 2008 to kredyt w CHF był normą, a kredyty w PLN stanowiły wyjątek. 

Klient liczył na niższe koszty, ale i banki bardzo lubiły ten produkt. Umowy we frankach szwajcarskich miały zwykle wyższą marżę niż umowy w złotówkach. Dodatkowo bank pożyczał franki na rynku po niższym kursie niż ten, po którym przeliczał je wypłacając kredyty (wbrew niektórym legendom, że „franki nie istniały” – banki zaciągały zobowiązania w CHF na rynkach finansowych, aby móc udzielać takich kredytów). Dodatkowo – stosując wewnętrzną tabelę kursową lub odrywając oprocentowanie od samego LIBORU – niektóre banki jeszcze bardziej „podkręcały” swoje wyniki. 

Poniżej możesz zobaczyć, jak rozkręcała się machina udzielania kredytów we frankach szwajcarskich w latach 2005-2008:

Źródło: KNF Wyniki badania portfela kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych gospodarstw domowych według stanu na koniec 2018, raport z 2019 r. https://www.knf.gov.pl/knf/pl/komponenty/img/KREDYTY_MIESZKANIOWE_I_KONSUMPCYJNE_2018.pdf

wróć ↑ 

23. Czy wyrok TSUE może oznaczać upadek tych banków?

Czy banki „frankowe” zbankrutują? Moim zdaniem – nie. Jeśli upadną, to raczej nie z powodu wyroku TSUE. Prawdopodobnie założą rezerwy na przewidywane straty, co istotnie obniży ich wyniki finansowe. Wpłynie to także na konieczność ograniczenia przez nie akcji kredytowej i poszukiwania dodatkowych dochodów. W przypadku części z nich (Getin Noble, Millenium, może mBank) konieczne może okazać się dokapitalizowanie, szczególnie jeśli klienci zaczną masowo wygrywać sprawy sądowe. Trudno też nie zauważyć, że dla niektórych, jak np.  Getin, jest to kolejny duży problem i koniecznym może okazać się jego przejęcie przez inny bank. Cóż karma powraca (to moja aluzja do niezwykle agresywnych technik sprzedażowych Getinu).

Póki co KNF wydała rekomendacje, które mocno ograniczają możliwość wypłaty dywidendy przez banki z dużą ekspozycją na kredyty frankowe. 

Pamiętajmy jednak, że wyrok TSUE pod żadnym pozorem nie oznacza, że banki automatycznie muszą przewalutować wszystkie kredyty frankowe na złote i oddać klientom różnicę. Od wyroku TSUE do wypłaty odszkodowania jest daleka droga, a każda sprawa sądowa może znaleźć zupełnie inny finał. Paniczne doniesienia na ten temat, to w mojej ocenie element kampanii PR, mającej na celu obniżenie poparcia społecznego dla rozstrzygnięć korzystnych dla kredytobiorców.

Jeśli martwisz się mimo wszystko o swoje oszczędności w banku i chciałbyś spać spokojniej, przeczytaj mój artykuł szczegółowo wyjaśniający, jak działa system gwarantowania depozytów w Polsce: 

Przeczytaj:
Czy Twoje pieniądze w banku są bezpieczne? Jak działa Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG)?

wróć ↑ 

24. Czy 60-70 mld zł strat to duża kwota dla tych banków?

Według agencji Moody’s skutki wyroku TSUE mogą kosztować banki około 20 mld zł. To mniej więcej 1,5-krotność rocznych zysków sektora bankowego w Polsce, które w 2018 r. wyniosły 14,5 mld zł, w 2017 r. 13,7 mld zł, a w 2016 r. 13,9 mld zł.

Natomiast według bijącego na alarm Związku Banków Polskich, koszty mogą wynieść nawet 60 – 70 mld zł. Kwota ta przekraczałaby zyski całego sektora za okres 4 lat.

Zakładając, że szacunek 60 mld zł strat jest właściwy, straty będą proporcjonalne do wartości kredytów we frankach udzielonych przez poszczególne banki, a zyski równe tym z 2018 roku, to BOŚ odrabiałby straty przez 11 lat (miał wyjątkowo słaby poprzedni rok), Bank Millenium i BNP Paribas 8 lat , Mbank – 6 lat, a Getin… najpierw musiałby zacząć zarabiać, bo póki co generuje straty.

60—70 mld złotych to duża kwota. Jej osiągnięcie wymagałaby jednak tego, by wszyscy frankowicze tłumnie ruszyli do sądów i hurtowo wygrywali procesy. Na razie z bankami sądzi się raptem 2% frankowiczów, a część z nich swoje sprawy przegrywa. Nie we wszystkich umowach są klauzule abuzywne, nie wszyscy frankowicze chcą bawić się w chodzenie po sądach.

Banki biją teraz na alarm, że taka strata jest nie do przełknięcia. Ale skoro wcześniej hasłem przewodnim było: „Umowa to umowa – trzeba ją szanować i płacić!”, to teraz pozostaje tylko powiedzieć: „Wyrok to wyrok – trzeba go szanować i płacić!” 

wróć ↑ 

25. Kto za to zapłaci?

W pierwszej kolejności akcjonariusze banków, którzy wcześniej czerpali pośrednio korzyści z ich dobrych wyników finansowych i z otrzymywanych dywidend. To już widać w spadkach kursów „frankowych banków” na giełdzie.

W drugiej kolejności klienci tych banków, które będą starały się zrekompensować straty wyższymi cenami usług. Pamiętajmy jednak, że na rynku jest sporo innych banków, które takich kredytów w portfelu nie mają.  

W trzeciej kolejności – potencjalnie my wszyscy, bo może być trudniej o kredyty w ogóle, co w dalszej perspektywie przełoży się na nieco niższy wzrost PKB. Jednak dzięki świetnym wynikom banków w przeszłości pośrednio w taki sam sposób korzystaliśmy na szerokiej akcji kredytowej.

Było 10 lat na systemowe rozwiązanie tej sprawy. Banki i politycy wybrali jednak strategię: „Czas płynie, kredyty się spłacają, sprawa rozejdzie się po kościach.” To teraz te kości mogą zaboleć.

wróć ↑ 

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 13 415 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze105 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Warto jednak rozważyć rozbudowanie tego ekstremalnie kluczowego stwierdzenia “Wynagrodzenie kancelarii jest każdorazowo ustalane w sposób indywidualny dla danej sprawy i zależy od stopnia jej skomplikowania i wymaganej pracochłonności.”
    Czasami w komentarzach na innych stronach pojawiają się informacje, że koszty sprawy mogą przekraczać połowę odzyskanej kwoty.

    • Dlatego drugim punktem jest:
      “Następnie, trzeba policzyć kwotę, jakiej możemy dochodzić przed sądem. ”

      Koszty kancelarii mniej więcej można oszacować. Dopiero jak z obliczeń wyjdzie że mimo wszystko się opłaca, można myśleć o wnoszeniu pozwu.

    • Kancelarie samodzielnie ustalają wynagrodzenie z klientem. Na co trzeba zwrócić uwagę: czy informacja o kosztach jest rzetelna i pełna, czy zawiera ocenę co jeśli przegram sprawę sądową, co z dodatkowymi kosztami (np. dojazdy), jak zdefiniowany jest sukces jako element wynagrodzenia.
      Stawki na rynku są bardzo zróżnicowane ale nie widziałem, aby to było 50%. Przy “odfrankowieniu” zyskiem jest nie tylko zwrot środków ale również niższa rata w przyszłości (bo umowa wiąże strony).

      • Ba ogłoszenie wyroku jest zaplanowane… a tym czasem złoty się umacia wigii i s wigi na 2 godzieny w dół lecią , Zbieżność . A już w krótce prezez 1000 emarytury ogosi PPk CZy jakoś tak nazywają a gzie “wesołe jest życie staszruska . Gdzie przy dzisiejszyzh cnach wynajmu lub sprzedarzy to tylko na zachód ( wiem mieszkam jest taniej ). Szok nie realia …

        • Bardzo dziękuję za ten artykuł, bardzo mi pomógł zrozumieć bieżącą sytuację.
          A pytanie mam takie: czy istnieje zestawienie spraw wytoczonych przez frankowiczow bankom z uwzględnieniem wygrania/przegrzania sprawy i która kancelaria ją prowadzila?

          • Arkadiusz Skrobich

            Nie ma taki zestawień. Niestety trzeba porównywać kancelarie samodzielnie.

  2. Krzysztof A.

    Czy dobrze rozumiem unieważnienie umowy opisane w punkcie 7? Jeśli kredyt został wypłacony wcześniej niż 3 lata temu (co dotyczy chyba 100% kredytów o które ludzie będą się procesować), to roszczenie banku względem klienta jest przedawnione (czyli klient nie musi oddawać nawet wypłaconej w dniu umowy kwoty kredytu), ale jednocześnie klient może starać się odzyskać od banku wpłacone raty? Na przykładowych liczbach, w październiku 2008 otrzymał 200000zł, do dnia dzisiejszego wpłacił w ratach 250000zł, i może ubiegać się o zwrot rat zapłaconych w okresie 10.2009-10.2019 nie musząc jednocześnie zwracać otrzymanych 200000zł? Czyli jest o mieszkanie i -200000zł do przodu?
    Jeśli tak, to w przypadku przewagi rozpraw zakończonych takim wyrokiem okaże się że ci, którzy wzięli kredyt w złotych faktycznie byli frajerami i drżę co będzie się działo w kraju kiedy stopy procentowe wrócą do normalnego poziomu…

    • Krzysztof A.

      Chyba część mojego komentarza została zinterpretowana jako tag HTML 🙂
      Ostatnie zdanie pierwszego akapitu – “Czyli jest o mieszkanie i <kwota odzyskanych wpłat>-200000zł do przodu?”

    • Co do roszczeń kredytobiorców to już prawomocnie są one orzeczone. A co do roszczeń banków to w ostatniej publikacji Studia i Analizy Sądu Najwyższego jest kilka zdań o tym jak rozchodzą się terminy przedawnienia.
      http://www.sn.pl/publikacje/BSiA_Materialy_naukowe/Studia%20i%20Analizy%20SN%20t%20VII%20Internet.pdf
      Materiał dla koneserów (100 strona analizy prawnej). Pytanie czy sądy nie będą uwzględniać zarzutu przedawnienia zgłoszonego przez konsumenta? Raczej sobie tego nie wyobrażam.

      • Dzień dobry,

        czy mogę prosić o doprecyzowanie? Nie wyobraża Pan sobie, żeby sądy uwzgledniały zarzut przedawnienia zgłoszony przez konsumenta czy żeby go nie uwzględniały? I czy zarzut przedawnienia można podnieść bez względu na to, czy wzajemne rozliczenie miałoby nastąpić zgodnie z teorią salda, czy też dwóch kondykcji?

        • Przykładowa sytuacja. Bank przegrywa spór i ma zapłacić 200 k pln. Następnie pozywa konsumenta o 250 k pln. Konsument podnosi zarzut przedawnienie. Przedawnienie roszczeń banku (3 lata)nastąpiło 10 lat temu (przeciętnie), od tego czasu zapadły orzeczenia SN, SOKIK, sądów powszechnych, TSUE. I bank będzie odpierał ten zarzut powołując się na względy słuszności. Przy czym przegrał swój proces, ponieważ rażąco naruszył dobre obyczaje i interes konsumenta. No powiem tak: biorę popkorn i będę oglądał jaki to sąd uzna, że względy słuszności powinny być po stronie banku.
          Drugi aspekt – teoria salda nie znajduje żadnego oparcia w przepisach w PL. To jest atrakcyjne dla sądów ze względu na konsekwencje unieważnienia umów. Czekam co zrobi SN. Szczególnie, że narusza przepisy o przedawnieniu oraz nie daje gwarancji konsumentowi, że bank go 2 raz nie pozwie.

          • Bardzo dziękuję. Czyli w Pana opinii, prawdopodobna jest sytuacja, w której w konsekwencji unieważnienia przez sąd umowy bank będzie zobowiązany zwrócić kredytobiorcy środki uzyskane od niego na przestrzeni ostatnich 10 lat, sam jednak od kredytobiorcy nie uzyska ani złotówki? Czyli w opsianym wyżej przykładzie były “frankowicz” będzie miał nieobciążoną nieruchomość i 200k PLN? Dopytuję, bo wizja ta wydaje się być zbyt piękna, żeby być prawdziwa. Piękna dla “frankowicza”, rzecz jasna 😉

          • Arkadiusz Skrobich

            @Katarzyna
            🙂 Czasami ktoś wygrywa w totka, czasami parę tysięcy osób na raz 🙂 🙂 🙂

  3. Dziękuję za artykuł, bardzo merytoryczny.
    Mam pytanie dotyczące sytuacji w której klient “frankowicz” podpisał w przeszłości aneks dotyczący możliwości spłaty kredytu bezpośrednio w CHF i od kilku lat kupuje franki na rynku, a bank pobiera ratę z rachunku w CHF. Jak w takim przypadku nastąpi “odfrankowienie” umowy? Jak będą przeliczane raty spłacone bezpośrednio w CHF? Jak taką umowę się unieważnia?

    Pozdrawiam,
    Maciek

  4. Marcin Kluczek

    Z perspektywy czasu jako byłemu już frankowiczowi nasuwa mi się jedna smutna refleksja. Państwo dało straszliwą plamę nie regulując sprawy ustawowo. Nie chodzi mi o spór libertariańsko-socjalistyczny, swoboda zawierania umów vs państwo mówi jak ma być, ale o kwestię czysto pragmatyczną. Mamy duży problem społeczno-prawno-organizacyjny i trwonimy na to niego olbrzymie zasoby czasu i gotówki dodatkowo zajmując czas sądów. Wystarczyłaby jedna ustawa w formie kompromisu zamykającą sprawę raz na zawsze.

    Efektywność szoruje po dnie, a straty gospodarki, banków i frankowiczów na skutek utraconych zasobów zakładam, że idą już w grube miliardy.

    Summa summarum wychodzi na to, że Państwo nie powiedziało jak ma być, więc powie nam TSUE. Chyba, że orzeczenie będzie niejednoznaczne… wtedy głównym beneficjentem będą kancelarie, a straci Kowalski czekając dłużej na rozprawę w swojej sprawie.

    • Zgadzam się z Tobą w 100%. Dorzuciłbym jeszcze jednak swego rodzaju “złą wolę banków”. Można byłoby uniknąć wielkich strat bezpiecznie je minimalizując w drodze negocjacji/mediacji itd. Sam jestem niewolnikiem tego kredytu i bardzo chętnie negocjowałbym z bankiem warunki rozwiązania tego problemu – pisząc to mam na myśli, że kompromis jest możliwy do osiągnięcia i wiadomo jak to kompromis nikogo by nie zadowolił, ale pomógłby rozwiązać palący problem.

      • SkruszonyBankster

        W USA czy UK nikt by się nie oglądał na banki i nałożył miliardowe kary za tzw. mis-selling, a nie tylko zwrot nienależnych opłat. Przykład Lloyds Bank, który zapłacił GBP20mld (połowa obecnej wartości giełdowej) odszkodowań za wciskanie niepotrzebnych ubezpieczeń, w niektórych przypadkach 20 lat temu. Ochrona konsumenta ze strony państwa w Polsce praktycznie nie istnieje. Prawo silniejszego.

        • Arkadiusz Skrobich

          Banki zmawiały się, żeby manipulować Liborem. Łącznie nałożono 9 mld usd kar. Czy w Pl ktoś coś słyszał? Jakieś info? NIC.
          Wczoraj klientka powiedziała mi , że ona zdawała sobie sprawę z ryzyka kursowego (wzrostu kursu waluty). Powiedziałem jej ile jej bank zarabiał na spreadzie (11%). Byłą w szoku. Miała płacić Libor+marża a tu ekstra 11%.

    • Może to jest właśnie odpowiedź dlaczego politycy się tym nie zajęli. Gdyby to rozwiązać systemowo, to ich znajomi prawicy nie mieli by źródła dochodu w postaci frankowiczów.

      • Nie szedłbym aż tak daleko, ale kto wie, może tak faktycznie było. Chociaż osobiście stawiam na bardziej złożony nacisk i większe lobby ze strony banków niż środowiska prawniczego. W końcu ktoś musi sponsorować polityków. Może doszły też obawy o tym co pomyśli reszta społeczeństwa zarówno ta bez kredytów jak i Ci zatankowani w PLN’ach. Retoryka jest przecież taka, że to im właśnie przyjdzie spłacić kredyty tych wszystkich “cwaniaków”… Większość społeczeństwa wciąż to kupuje i wierzy w to. Wierzą też w to, że rząd ma swoje pieniądze itd. itp.

  5. Moim zdaniem wcale nie musi być trudniej o kredyt, wręcz przeciwnie :banki będą chciały zabezpieczyć długoterminowe zyski więc kredyty mogą trochę podrożeć ale niekoniecznie będzie zależało na ograniczaniu ich liczby. Poza tym, na rynku akcji jest przecena w związku ze strachem, więc biorąc pod uwagę to, o czym wspomina Pan Marcin w artykule – banki odrobią ewentualną stratę w kilka lat, warto skorzystać z promocji na akcje banku i kupić, a co za tym idzie dofinansować bank.

  6. Małgorzata

    Mam wrazenie, że cale zamieszanie wokół tego wyroku napompowalo tylko kurs franka i de facto zaszkodzilo frankowiczom. Obawiam się, ze ten trend moze postepowac, chociaz bardzo bym tego nie chciala. Za pare minut wszystko sie wyjasni.
    Z tego co czytam, to niebradzo oplaca sie isc do sadu, bo najczesciej odzyskiwane sa tylko pieniadze ze spreadow, wiec jak ktos od kilku lat splaca raty we frankach, to niewiele zyska.
    Najwieksza strata na spreadzie byla w chwili wyplacania kredytu, a to juz sie wszystkim przedawnilo.
    Moze tylko tym, ktorzy maja ogromne kredyty oplaca sie walczyc.

    Z perspektywy czasu wiem, ze sama musze sobie poradzic z tym kredytem, ale musze przyznac, ze w momencie podejmowania decyzji o nim zakladalam, ze ten produkt jest bezpieczny. Myslalam, ze jakby bylo cos nietak z takimi kredytami, to na pewno nie bylyby one dozwolone w bankach typu PKO BP. Ryzyko kursowe bylo przedstawiane tak, ze Frank moze wzrosnac max 30%.
    Rata, ktorą proponowano mi w zlotowkach byla wowczas o 50% wyzsza niz w zlotowkach. I nigdy takiej wysokiej raty, jak wtedy mi proponowano nie zaplacilam przeliczajac franki na zlotowki. Także tak, kredyt zlotowkowy byl poza moim zasiegiem przy zarobkach powyzej średniej krajowej. Kredyt frankowy tez byl poza moim zasiegiem, dlatego musialam poprosic rodzicow, zeby go wzieli razem ze mna, przy czym oczywiscie tylko ja splacam raty. Czy bylam chciwa? Czy chciwoscia jest kupienie jednego z najtanszych z wowczas dostepnych mieszkan o metrazu 50m2? No niestety mialam taka fanaberie, ze chcialam gdzies mieszkac, zeby nie placic odstepnego, ktore juz wtedy bylo wyzsze od raty i zeby nie musiec sie co chwile przeprowadzac. Chcialam zalozyc rodzine, co zrobilam i tak juz dosc pozno. Efekt byl taki, ze w pewnym momencie musielismy sie wyprowadzic z tego “luksusowego” apartamentu, bo łączne oplaty nas przerosly. Na szczescie mielismy gdzie, ale bylo to rozwiaznie dorazne, bo chyba kazdy woli mieszkac u siebie.

    To tyle refleksji chciwej frankowiczki. Pozdrawiam.

    • Jestem po analizie wyroku i TSUE wyraźnie opowiedział się za eliminacją waloryzacji (odfrankowienie) i ewentualnie nieważnością. Zwrot spreadów odchodzi w niepamięć. Tyle na gorąco.

    • Widzisz biorąc kredyt frankowy kupiłaś mieszanie 50m2, a osoby biorące wtedy kredyt w złotówkach obawiając się ryzyka kursowego kupowały np. 30-40m2 skoro nie było ich stać na 50m2…

      • Małgorzata

        No nie do konca tak bylo. Moja kolezanka z pracy kupila w tym samym czasie mieszkanie 36 m2 o 20 tysiecy drozej niz moje mieszkanie 50 m2. Ma niemal taki sam kredyt, troche wiecej jej zostalo do splaty. Co bys jej powiedzial?

  7. Doskonała robota Marcin & Arkadiusz & SQUARE !! Tak rzetelnej i wyczerpującej analizy nie widziałem. A szczególnie jest to ważne dla mnie, “frankowicza”, po dzisiejszym ogłoszeniu wyroku TSUE.

    Dzieki serdeczne!!

  8. Czyli osoba która zaciągnęła kredyt w złotówkach pomimo że mogła we frankach wyszła na jelenia i to podwójnie – raz że musiała płacić większe raty niż frankowicze, a teraz jeszcze podobnie jak reszta społeczeństwa będzie musiała pośrednio dokładać się do rozwiązania tego problemu. Czyli tak jakby osoba która zaciąga długi konsumenckie poszła do sądu żeby unieważnił jej coraz to większy dług bo ona zaciągając te kredyty nie zdawała sobie sprawy z tego co robi…
    Przecież każdy zaciągając kredyt we frankach miał świadomość że istnieje ryzyko kursowe, a mimo to zaciągali te kredyty bo były niższe raty. Dlaczego teraz wszyscy mamy się do tego dokładać?

    • Twoja retoryka w tym temacie nie jest do końca dobra. Ja się odnoszę tylko i wyłącznie do swojego przykładu. Krótko żeby nie zanudzać szczegółami (bo i tak Ciebie nie przekonam, ale nie chcę też pozostawić takich “racji” bez odzewu drugiej strony). Jako bardzo młoda osoba pracując w branży IT (czyli można liczyć na pewne perspektywy) chciałem nabyć własne M, żeby zakończyć już etap tułaczek po wynajętych mieszkaniach. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje plany – słyszę nie ma Pan zdolności kredytowej przykro nam… Dziękuję im i grzecznie mówię do widzenia – zaraz zaraz niech Pan poczeka… w PLN Pan nie ma, ale możemy Panu załatwić w CHF i będzie Pan miał już zdolność. Ok zgadzam się, powinna zapalić się czerwona lampka, ale jako młoda osoba usłyszałem tylko tyle – będę miał własne miszkanie! Oczywiście poszedłem tą drogą i nabyłem całe 37 mkw 🙂 Nie szukam usprawiedliwień. Nie szukam “jeleni” którzy mieliby spłacić mój kredyt. Chcę wspólnie z bankiem negocjować podział “strat” (choć jakbyś wszedł w szczegóły i zobaczył ile banki na tym zarobiły, to by włos na głowie stanął). Problem w tym, że chciwość poparta bezkarnością banków posunęła się tak daleko, że oni nie chcą negocjować i nie chcą rozwiązania problemu. Banki wolą polaryzować i dzielić nas jako społeczeństwo, po to żeby odwrócić uwagę od meritum sprawy – czyli ich zysków.

    • Ja na to patrzę trochę inaczej. Osoba biorąca kredyt we frankach odpowiada za swoją decyzję. To znaczy, że powinna sobie zdawać sprawę z tego, że kurs może rosnąć, albo spadać. Tak samo jak osoba kupująca akcje, czy jednostki jakiegokolwiek funduszu powinna sobie zdawać sprawę z możliwych wahań. Jeżeli jednak umowa jest niezgodna z prawem, to powinienem móc ją podważyć w sądzie. Inną sprawą jest to, że jakby kurs CHF się nie zmienił, to nikt by się nie zastanawiał, czy ma luki prawne w umowie, czy też nie….

      • Zgadzam się z Tobą, ale z perspektywy już doświadczonego mężczyzny, który w pełni bierze odpowiedzialność za błędy młodości. Wtedy naprawdę nie zastanawiałem się jakie mogą być tego skutki. Po prostu nie byłem tego świadomy. Skoncentrowałem się na tym, że będę miał własne mieszkanie i mogę się rozwijać zawodowo. Rzetelnie spłacać raty (nigdy nie miałem nawet okazji rozważać czy w PLN będzie mi się bardziej opłacało czy jednak w CHF) i budować kapitał na przyszłość. Dlatego taka robota jaką robi p. Marcin Iwuć powinna być doceniona. Uświadamia i pomaga edukować. Dzięki cyklicznym wpisom czy słynnymi już #wtorkamizfinansami buduje świadomość wśród młodych. Sam fakt miejsca w którym dyskutujemy już sam za siebie sporo mówi. Ja cały czas opisuję tutaj swoje doświadczenia. Natomiast doskonale zdaję sobie sprawę, że wśród grupy CHF byli i są również ludzie, którzy świadomie podejmowali ryzyko kierując się tym samym co banki – chęcią zysku. Myślę jednak, że % tych ludzi jest znacznie mniejszy i oni akurat i tak sobie świetnie radzą w zaistniałej sytuacji.

        • Moje rozważania nie są sprzeczne z Twoimi :). W 2008 roku miałem 23 lata i nawet nie miałem perspektyw na kredyt frankowy. Rok, czy 2 lata później udało mi się wywalczyć TBS. Jakbym wtedy był parę lat starszy, to jest duża szansa, że też skończyłbym z kredytem frankowym. Jak przypomnę sobie, jak parę lat po TBSie brałem pierwszy kredyt na mieszkanie, to aż włos mi się na głowie jeży. Wyszło bardzo dobrze, bo miałem szczęście znaleźć bardzo dobrego doradcę, ale w zasadzie wiele byli mi w stanie wtedy wcisnąć. Moja ignorancja nie miała limitów ;). Teraz, między innymi dzięki Marcinowi, jestem zdecydowanie bardziej świadomy finansowo.

    • Małgorzata

      Osoba, ktora zaciagnela kredyt w zlotowkach nie byla do tego zmuszona. Nie ma obowiazku brania jakiegokolwiek kredytu. Mozna wtedy uniknac ryzyka walutowego, ryzyka wzrostu stóp procentowych czy ryzyka zostania jeleniem.

      Dlaczego program “Rodzina na swoim” był TYLKO dla kredytow zlotowkowych? Dlaczego wszyscy musieli sie na to skladac?

      Dlaczego wszyscy musieli sie skladac na drugi program “Mieszkanie dla mlodych”? Te programy byly TYLKO dla kredytow zlotowych. Dlaczego nie byly dostepne dla kredytow walutowych?

  9. To po kolei. Spory frankowiczów z bankami wynikają z naruszenia przez banki przepisów. Wadliwe są umowy kredytu waloryzowane kursem. To teraz przykład: Pan kupił kalosze a ja klapki. Pana kalosze są bez wad, co prawda w lecie jest Panu gorąco ale na jesień w sam raz. Moje klapki mają wadę i się rozpadły. Ja idę do sklepu i reklamuję buty. Jeśli wadliwa była cała partia klapek to ustawi się kolejka wskazując na tą samą wadę. A wracając do wątku, umowy zawierają wady. Umowy kredytów w pln tych wad nie zawierają. Stąd różnica.

  10. Dzięki za super artykuł i wyjaśnienia.
    Mam takie pytanie, zaciągnąłem kredyt hipoteczny w Nordea Bank (teraz PKO). Wypłacony był w PLN ale raty spłacam w CHF. Czy jest to kredyt indeksowany, denominowany czy walutowy? Rysunek z pkt 4 nie uwzględnia takiego przypadku…

    • Nordea proponowała zarówno umowy kredytu indeksowanego, jak i denominowanego. Charakter umowy zależy jednak od jej treści, a nie od waluty, w której spłacane są raty. Rozstrzygnięcie z jakim kredytem mamy do czynienia wymaga analizy umowy.

  11. Małgorzata

    Dzień dobry, chciałabym zapytać czy gdybym np. dziś wynegocjowała z bankiem wcześniejszą spłatę kredytu po korzystnym dla mnie kursie niższym niż obecnie obowiązujący, nie zamykam sobie drogi sądowej w celu uznania mojej umowy kredytowej za nieważną?

    • Nasze doświadczenia dotychczasowe są takie, że banki są skłonne negocjować kurs w przypadku spłaty całego kredytu. Obniżka jest symboliczna. 🙁
      Ważne!Jeśli ma Pani wiedzę na temat tego, że przysługuje Pani roszczenie do banku a nadal płaci Pani raty może Pani narazić się na zarzut, iż wie Pani o braku podstaw do świadczenia a co za tym idzie od momentu powzięcia wiedzy nie można żądać zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia. Co trzeba zrobić? Oświadczyć bankowi, że będzie Pani płacić z zastrzeżeniem zwrotu.
      Rekomenduję skonsultować te kroki z prawnikiem przed podjęciem rozmów.

  12. A jak wygląda sprawa z ludźmi, którzy wzięli kredyt w Euro? Tu mechanizm był dokładnie taki sam i kredyty w Euro były tak samo promowane przez banki jak kredyty we Franku?
    Od razu zaznaczę, że nikt do brania kredytu w Euro mnie nie zmuszał. To był mój wybór. Wiem bowiem, że kredyt powinno spłacać się w walucie w jakiej się zarabia. W momencie jak brałem kredyt w przeciągu 1-2 lat mieliśmy wejść do strefy Euro.

    • Miałem to samo :):) Pani zapewniała mnie, że złotówka się będzie umacniać aż pewnego dnia wymienimy ją na euro.
      To co napisaliśmy o roszczeniach dotyczy kredytów w innych walutach.

  13. Witam

    Moje pytanie dotyczy osob ktore wczesniej samodzielna decyzja przewalutowaly kredyt z frankow na pln (dot mBank) i kilka lat temu go splacily. Czy w takim przypadku rowniez mozna wystapic z roszczeniem ?

    Dziekuje za podpowiedz. Tomek

  14. Dziekuje Panie Arkadiuszu za podpowiedz, kredyt zostal splacony 3-4 lata temu a zaciagniety 2009/2010. Rozumiem zatem ze jest podstawa do roszczenia. Dziekuje Tomek

  15. Czy po podpisaniu aneksu ( pomysł Minister Pawlak) , który umożliwił nam spłatę w CHF zamiast w PLN nadal możliwe jest dochodzenie przed bankiem-kredytodawcą w przypadku tych właśnie rat ( kupiony np w kantorze internatowym ) ?

  16. Termin przedawnienia jest 10-letni. Co oznacza, że roszczenie wynikające z nieważności tej umowy lub żądanie “odfrankowienia” powinny obejmować ten czas.

    W 2009 zmieniły się przepisy, które odwoływały się przy waloryzacji do średniego kursu NBP. Bez umowy nie podejmuję się powiedzieć co się stanie w tym konkretnym przypadku, ale na pewno wymaga to pogłębionej analizy. Widzę to jako potencjalny obszar ryzyka.

    BTW – nawet zastosowanie średniego kursu NBP daje spore oszczędności w zależności od banku.

  17. Dziękuję za obszerny i ciekawy artykuł napisany “po ludzku” – w większość z tego co można znaleźć w sieci jest napisana tak, że “laikowi” trudno to zrozumieć.
    Nie rozumiem jednak jednego punktu i byłbym wdzięczny gdyby dało się to doprecyzować. W punkcie 11 jest napisane, że kiedy np. nadpłacam kredyt to nie blokuje to mojego prawda dochodzenia roszczeń. W ostatnim zdaniu jest jednak dopisane “Inaczej wygląda sytuacja, gdy konsument ma wiedzę na temat tego, że jego świadczenie jest nienależne, a mimo to płaci raty do banku. W takim wypadku nie może liczyć na zwrot bezpodstawnego wzbogacenia.”
    Jak należy rozumieć sformułowanie “gdy konsument ma wiedzę na temat tego, że jego świadczenie jest nienależne”?
    Marcin na swoim blogu bardzo zachęca do pozbywania się długów i m.in. za jego namową zacząłem to robić (nie żeby płacić mniejsze odsetki, ale żeby się pozbywać ryzyka kursowego). Czy jeśli teraz, po wyroku TSUE, nadal będę nadpłacał kredyt to zostanie to uznane za wpłacanie z wiedzą, że świadczenie jest nienależne? Z drugiej strony przecież samowolnie i jednostronnie nie mogę tego przecież uznać.

  18. Dzięki za to pytanie, bo to ważne. Podstawą dochodzenia roszczeń przez konsumentów jest bezpodstawne wzbogacenie. Na polski – żądamy zwrotu tego co bank otrzymał bezpodstawnie. I teraz, nie można żądać tego zwrotu jeśli płaciłeś wiedząc, że nie jesteś zobowiązany (nie ma podstawy do żądania). Dotychczas sądy nie uwzględniały tego zarzutu, ponieważ twierdziły, że konsument płacący raty nie ma pewności czy sąd przyzna mu rację czy nie. Teraz mamy orzeczenie TSUE i chyba tylko na forach wędkarzy o tym nie piszą (wędkarze bez obrazy :)) . Jeśli ktoś chce pozwać bank to nie jest to duże ryzyko. Jeśli chce to zrobić za np. kilka lat bo czeka na rozwój wypadków to może się lekko nadziać na ten zarzut.

  19. Czy jako pracownik banku mogę bez konsekwencji wystąpić przeciwko swojemu pracodawcy w sprawie o kredyt frankowy?

    • “Bez konsekwencji” rozumiem, ze chodzi o sytuację czy Pani przeszkodzi to w procesie? Uważam, że nadal będzie Pani traktowana jak przeciętny konsument i ochrona będzie Pani przysługiwać.

  20. Jesteśmy na etapie finalizowania umowy z kancelarią prawniczą, wiec pozew może być złożony za ok 2 m-ce, wezwanie do zapłaty dla banku, przygotowywane przez kancelarię, to także 2-3 tygodnie. Czy w związku z tym nie powinniśmy przez ten czas płacić rat? Czy w związku z tym, że na wezwaniu będzie umieszczone zdanie o “wpłatach z rygorem zwrotu” płacimy zgodnie z harmonogramem?
    Jest to pierwszy artykuł, gdzie znalazłam informację o tym, że płacenie i niepłacenie rat ma tak duże konsekwencje.

    • Arkadiusz Skrobich

      Niepłacenie rat będzie skutkowało wypowiedzeniem umowy. Nie rekomendujemy takiego działania. Generalnie rekomendujemy płacenie rat do czasu zakończenia sporu (za kilkoma wyjątkami raczej ekstremalnymi). Płacenie po wniesieniu pozwu winno być wykonane z tzw. zastrzeżeniem zwrotu.

    • Pani Ewo trzymam kciuki. U mnie po 5 miesiącach oczekiwania odbyła się pierwsza rozprawa w Sądzie Okręgowy w Warszawie.
      Pozdrawiam

  21. Dzień dobry,
    chciałabym zadać pytanie odnośnie kredytu indeksowany do franka. Kredyt został wzięty w 2007 r. i pojawiają się w nim typowe klauzule abuzywne, przykładowo: przeliczaniu dokonanych do banku spłat raty wg. kursu z tabeli ustalonej przez bank. Rozumiem, że termin przedawnienia liczony jest od każdej z zapłaconych lat, wobec czego roszczenia majątkowe o zwrot rat z lat 2007, 2008 i 2009 (na dzień dzisiejszy) się przedawniły? Jednocześnie proszę o informację czy do przerwania terminu przedawnienia wystarczy złożenie reklamacji do banku, czyli wszczęcie postępowania reklamacyjnego czy jednak konieczne jest zawezwanie do próby ugodowej złożone w sądzie?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  22. Umowa o kredyt w chf w mbanku dotyczyła okresu 2006-2013 i ostatnia rata została wpłacona właśnie w 2013 roku.
    Czy mam szansę na unieważnienie tej umowy przed sądem i zwrot kwoty ponad to co pożyczyłem?
    Pamiętam, że też podpisywalem oświadczenie o ryzyku kursowym (rekomendacja).

    • Arkadiusz Skrobich

      Mbank w tym okresie miał kilka rodziajów umów (BRE, mbank). Ważne jest aby sprawdzić czy oprocentowanie było ustanawiane decyzją zarządu banku (stary portfel), jeśli tak szanse na unieważnienie jest bardzo duże. W innych wypadkach potrzebna jest analiza dokumentów.
      BTW – zwrot kwoty ponad to co pożyczyłem? Zwrot może dotyczyć tylko rat zapłaconych od 2009 r.
      Wymogu przejrzystości nie można rozumieć tylko pod względem formalnym i gramatycznym, Zdaniem TSUE należy wręcz pokazać konsumentowi symulację dotyczącą ryzyka.

  23. Witam, czy kredyt indeksowany w banku santander, przeliczany wg kursu nbp też można zaskarżyć w sądzie? Kredyt wzięty w 2005 roku na chwilę obecną spłacone jest tyle ile dostaliśmy w złotówkach a zostało jeszcze 15 lat spłacania.

    • Arkadiusz Skrobich

      Obecny Santander miał kredyty BZ WBK (poprzednia nazwa), Kredyt banku. Trzeba zobaczyć umowę. Oba przeliczenia (przy uruchomieniu i przy spłacie raty) były przez średni kurs NBP?
      Niezależnie od tego – TSUE stoi na stanowisku, że nawet kredyt udzielony w walucie i wypłacony w walucie naruszał prawa konsumenta, ponieważ bank nie informował konsumenta w jakiej wysokości świadczenie spełni. A Polsce nie widziałem takich rozstrzygnięć. Sądy są konserwatywne.

  24. Rewelacyjny blog, żałuję, że tak późno go odkryłam. Bardzo dużo użytecznych informacji.
    Mam pytanie: Jestem kredytobiorcą, który zdecydował się na pozew przeciwko bankowi, odbyła się już pierwsza rozprawa, jeśli teraz dysponuję wiekszą gotówką np. dostałam spadek, to czy w moim przypadku także warto nadpłacić kredyt i skrócić okres kredytowania czy czekać do rozstrzygnięcia sprawy w sądzie?

    • Arkadiusz Skrobich

      Szanowna Pani, jeśli ma Pani sprawę w sądzie, to zapewne ma Pani pełnomocnika profesjonalistę. A to oznacza, że nie mogę udzielić odpowiedzi skoro sprawą zajmuje się inny prawnik (zasady etyki). Przykro mi bardzo ale mam nadzieję, ze doceni Pani nasze standardy. Jeśli nie ma Pani pełnomocnika – prosimy o informację udzielimy odpowiedzi.

  25. Witam!
    Mam dwa kredyty: jeden denominowany, drugi indeksowany. Oba w Nordei (obecnie PKO BP). Zastanawiam się, jak obliczyć kwotę którą spłaciłem – początkowo wpłacałem złotówki na konto, a Bank pobierał stosowną kwotę w CHF (wg swojej tabeli kursowej banku). Potem, po stworzeniu możliwości spłaty bezpośrednio w walucie, kupowałem CHF w różnych miejscach – niestety, nie będę miał wszystkich dowodów ile faktycznie wydałem PLN. Jak udokumentować swoje “koszty” obsługi kredytu?

      • Nie jest to takie proste – kiedy Bank pobierał mi złotówki, wszystko będzie proste. Część kredytu spłacałem jednak korzystając z kantorów internetowych – wtedy wymaga to już sporo komplikacji – skoro dwa kredyty spłacałem jednego dnia, kupowałem sumę łączną raty kapitałowej i odsetek – należy znać kwotę kapitału i kwotę odsetek i odpowiedni wyliczyć koszty jednego i drugiego kredytu. Z historii wymian w jednym kantorze (od stycznia 2015 roku!) wychodzi mi, że operacji wymiany było kilkadziesiąt, bo poza spłatami rat w terminie spłaty było jeszcze sporo nadpłat kredytu. Czyli nie tak łatwo obliczyć kwotę wpłaconą Bankowi.

        • Arkadiusz Skrobich

          Ostatecznie bank musiał rozksięgować wpłaconą kwotę na kredytu. Bank wie zatem ile, kiedy, na jaki kredyt Pan zapłacił.

  26. Banki twierdzą, że będą dochodziły odsetek za bezumowne korzystanie z kapitału (w przypadku unieważnienia umowy).

    Cytat ze strony ZBP” Bankowi przysługiwałoby nie tylko roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału. Świadczenie spełnione przez bank w umowie kredytu ma dwojaki charakter – z jednej strony bank ma obowiązek udostępnienia kredytobiorcy określonej kwoty środków pieniężnych, z drugiej natomiast – spełnia świadczenie polegające na zaniechaniu żądania zwrotu kwoty kredytu przed nadejściem terminu ustalonego w umowie. Przez ten czas kredytobiorca może korzystać z oddanego mu kapitału. To drugie świadczenie również ma swoją wartość, które bank może domagać się zwrotu na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu. ”

    Jak Pan to widzi ? Banki mają jakieś podstawy ?

  27. Arkadiusz Skrobich

    1. Ta sytuacja dotyczy tylko umów, które unieważniono,
    2. Umowa upada i od początku jest uznana za nieobowiązującą (nigdy nie zawartą),
    3. Świadczenia w niej opisane (wyinterpretowane) nie mają mocy,
    Zostają roszczenia z bezpodstawnego wzbogacenia. I tu albo strony sobie zwracają świadczenia (pomijam przedawnienie) albo stosowana jest teoria salda (nie zgadzam się z tym ale takie wyroki są i nie można tego zignorować).
    Ciekawe co autor ma na myśli kiedy pisze, że takie roszczenie o zaniechanie ma swoją wartość.
    Nie podzielam tego stanowiska banków.

    Banki jeszcze nikogo o takie roszczenie nie pozwały. Pozostaje przyglądać się rozwojowi wypadków.

  28. Witam Panie Arkadiuszu, a czy można spróbować wystąpić do banku z prośbą o ugodę, czy raczej w tym wypadku nie ma co liczyć na pozytywny odzew? Mam kredyt indeksowany z 2005 roku (były Multibank), m.in. z klauzulą o ustalaniu oprocentowania przez bank.

  29. Arkadiusz Skrobich

    Rozmawiałem dwukrotnie z bankami o ugodach. Warunek był taki, że nastąpi jednorazowa spłata. Proponowano przeliczenie po aktualnym kursie minus kilka groszy.

  30. Witam,
    czy orzeczenie TSUE odnosi się również do kredytów zawartych dużo wcześniej? Zaciągnęłam kredyt waloryzowany w 2001 r. w DEM, a po likwidacji marki niemieckiej został on przewalutowany (na mój wniosek) na CHF, i jest spłacany w PLN po kursie średnim NBP. W jaki sposób można przekazać umowę kredytową do Pana do analizy i jaki jest jej koszt?

  31. Cześć, dzięki za rzetelny artykuł, jest pełny solidnej wiedzy, w przeciwieństwie do większości w naszym internecie przedruków od innych źródeł, których celem jest jedynie “złapanie” kliknięcia 🙂

    Jeśli jest taka możliwość to prośba o wskazanie błędów w moim toku rozumowania, jeśli chodzi o finansowe konsekwencje wskazanych w artykule pozytywnych rozstrzygnięć.

    Załóżmy że mamy przysłowiowy kredyt na 300 tys zł, na 30 lat zaciągnięty pod koniec 2007 roku, przez 12 lat spłacania kredytu po 1500 zł wpłaciliśmy do banku 216 tyś. zł.

    Mamy takie warianty pozytywnego rozstrzygnięcia:
    1. unieważnienia umowy,
    2. zastosowania tzw. „teorii salda”,
    3. tzw. „odfrankowienia kredytu”

    Ad1. unieważnienie umowy
    Rozumiem ze w takim rozstrzygnięciu patrzymy ile jest mi winien bank? Mozemy wziąc tylko ostatnie 10 lat, więc 1500 zł * 12 miesięcy * 10 lat = 180 tyś.
    Patrzymy ile jestem winien bankowi? 300 tys. zł ale roszczenie jest starsze niż 3 lata więc 0 zł? W efekcie umowa jest nieważna, nie mamy kredytu, nie mamy hipoteki i dostajemy 180 tyś od banku? To chyba zbyt piękne (i szczerze takie rozwiązanie wydaje mi się przegięciem w drugą stronę).

    Ad2. zastosowania tzw. „teorii salda”
    Tu nie mają zastosowania wygaśnięcia roszczeń, więc bank mi dał 300 tys. zł, ja spłaciłem 216 tyś. zł, więc muszę wpłacić do banku 84 tyś. zł. W efekcie umowa jest nieważna, nie mamy kredytu, nie mamy hipoteki. Takie rozwiązanie wydaje mi się uczciwe.

    Ad3. tzw. „odfrankowienia kredytu”
    Czy to nie podobne rozstrzygnięcie do punktu 2? Różnica polega na tym, że umowa pozostaje ważna, ale skoro kredyt ma być odfrankowiony (pytania po jakim kursie?), załóżmy że po kursie zaciągnięcia kredytu, wtedy pozostaje do spłaty 84 tysiące zł przez pozostały okres kredytowania?

    Oczywiście do każdego z rozstrzygnięć dochodzą koszty procesu i przede wszystkim marża kancelarii.

    Inne ryzyka jakie widzę:
    ps. banki straszą dochodzeniem odsetek od niezasadnie przekazanego kapitału (ale o tym już w komentarzach było)
    ps2. zastanawiam się, co jeśli bank okaże się niewypłacalny, a prowizję dla kancelarii trzeba będzie zapłacić (tu pewnie trzeba zwrócić uwagę na to w umowie z kancelarią)
    ps3. czy to się skończy na jednym procesie, czy raczej nie jest tak, ze najpierw będzie rozprawa o stwierdzenie abuzywności klauzul umowy, a dopiero potem druga rozprawa o ustalenie konsekwencji tych abuzywności?

    Z góry dzięki za pomoc.

    • Arkadiusz Skrobich

      Właściwie to podsumował Pan cały mój artykuł. A ja się musiałem tyle napisać :).
      Kilka uwag.
      Unieważnienie – tu kwestia wzajemnych rozliczeń jest niewyjaśniona. Nie chcę Panu opowiadać bajek bo może być różnie. Przy czym w każdym scenariuszu to najkorzystniejsze rozwiązanie.
      Teoria salda jest wersją unieważnienia umowy.
      Odfrankowienie – nie ma żadnego przeliczenia – kredyt jest traktowany jak udzielony od początku w PLN (nie dotyczy denominowanych) + Libor+marża/ na ilość rat. Skutek jest taki, że umowa jest ważne, pieniądze są do zwrotu, spada rata na przyszłość, znika ryzyko kursowe.
      Co do procesów. Konsument wytacza jeden. Pytanie co robi bank?

    • Arkadiusz Skrobich

      Jeszcze jedna uwaga: Trudno jest policzyć samodzielnie odfrankowienie.

      Dam przykład jak to wychodzi. Kredyt 2008 r., 520 k pln, nic się nie przedawniło, w 2019 do zwrotu 144k pln. Rata z 3100 spada do 1800.
      Tylko, że każdy bank miał inny spread. 2008 to najniższy kurs. Przedawnienie mocno wpływa na roszczenie.

      • Dziękuję za odpowiedź, ale chyba nie rozumiem konsekwencji finansowych odfrankowienia, bo napisał Pan, że trudno to policzyć, a mi się wydaje że łatwo. Skoro 520 k pln a do zwrotu 144k (zakładam, że ma Pan na myśli, że to bank zwraca nam nadpłacone raty), czyli pozostaje nam spłacać normalnie kredy wyrażony w złotówkach przy aktualnym liborze i marży. Chyba, ze ma Pan na myśli że wyliczenie samej kwoty 144k jest trudne albo żmudne (bo trzeba każdą z zapłaconych rat przeliczyć na to ile powinna wynosić przy kredycie odfrankowionym i to sumuje się do kwoty zwrotu którą musi zapłacić bank, w Pana przykładzie 144k?

  32. Witam Panie Arkadiuszu,
    Posiadam kredyt denominowany w PKO BP z 2006r. i w umówię są abuzywne postanowienia (min. przeliczenie kwoty kredytu w momencie jego uruchomienia oraz później w momencie spłat wg kursu banku). W tym wypadku rozumiem ze byłoby to unieważnienie kredytu i tu pytania:
    1. Jeżeli strony miały by oddać sobie wzajemnie nienależne świadczenia to kwota jaką bank zażąda ode mnie to faktyczna kwota uruchomionego kredytu w PLN? (w umowie widnieje kwota we franku).
    2. Jak wyliczyć ile ja zażądam od banku bo początkowo płaciłem raty w złotówkach i to da się zliczyć natomiast potem mogłem płacić raty bezpośrednio we franku i tu nie wiem po jakim kursie liczyć konkretne raty (wg kursu średniego NBP czy ichniejszego kursu bankowego na konkretny dzień spłaty raty?
    3. Jeżeli dokonałem nadpłaty na początku spłaty kredytu (w 2007r kurs był korzystny wiec nadpłaciłem) to z racji tego ze minęło ponad 10 lat tego nie mogę wliczyć do sumy która zażądałbym od banku do zwrotu?
    4. Jeżeli mówimy o uznaniu umowy za nieważną to jak się to ma do okresów przedawnień? Skoro roszczenia banku w stosunku do konsumenta przedawniają się po 3 latach od momentu udostępnienia kredytu to czy można założyć ze nic nie muszę zwracać banków? Natomiast bank musiałby mi zwrócić to co zapłaciłem przez 10 ostatnich lat?
    Dziękuje bardzo
    Jacek

  33. Arkadiusz Skrobich

    Odpowiedzi:
    1. Bank żąda kwoty w pln – bo tyle wypłacił – dochodzi do zwrotu tego co kto otrzymał.
    2. Liczy to biegły i tu widziałem już wiele – raczeje średni NBP;
    3. Kwota jest przedawniona.
    4. Zgodnie z prawem można tak przyjąć. Ale tutaj jest kilka koncepcji jak ratować banki – teoria salda, liczenie terminu 3 lat od orzeczenia o nieważności umowy, zarzut przedawnienia nieskuteczny ze względu na zasady słuszności.

  34. Witam,
    Mam z 2008 kredyt 200 tys. PLN denominowany na CHF w Santander (Kredyt Bank). Po przejrzeniu umowy wydaje mi się, że byłaby szansa na unieważnienie umowy. Od czego zacząć ?

    • Arkadiusz Skrobich

      To mamy pierwszy krok za sobą. Każdy prawnik działa inaczej ale my działamy tak: poprosimy o umowę, dalej zadajemy kilka pytań, na tej podstawie obliczamy korzyści i przedstawiamy scenariusze działań i ofertę.

  35. Witam. Kredyt z 2005 roku zawierający chyba wszystkie wspomniane klauzule abuzywne tj. kredyt w PLN indeksowanie wg CHF, spłata wg kursu sprzedaży banku oraz ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.
    Kiedyś GE Money Bank, teraz BPH. Sprawdzam polubowne odfrankowanie po decyzji TSUE. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to podam efekt 🙂

      • Nie jestem pewien, czy to był zwrot speadu czy ubezpieczenia wkładu własnego ale niewielka korekta była wykonana sama bez mojej interwencji.

        • Arkadiusz Skrobich

          Info z dzisiaj: klientka otrzymała 1000 zł tytułem zwrotu podwyższonego oprocentowania do czasu wpisu hipoteki do kw.

      • Arkadiusz Skrobich

        Konfiguracja kredytu nie ma większego znaczenia. Ważne jest, że banki chcą rozmawiać. Zwrot spreadów mógł być atrakcyjny 3 lata temu. Dziś już jesteśmy krok dalej i dyskusja trwa czy unieważnienie czy “odfrankowienie”.

        • Otrzymałem odpowiedź – niestety Bank nie przewiduje zawierania ugód 🙁
          W takim razie co Państwo sugerujecie ?

        • Witam, Panie Arkadiuszu czy istnieje możliwość przesłania do Pana umowy aby Pan ją przejrzał i ocenił czy jest szansa dochodzenia swoich praw przed sądem ?

Odpowiedz

Top
MENU