Paweł i Sebastian włóczą się z kolegami bez celu po mieście. Jeden z kolegów dostaje smsa, po chwili mówi:

  • Ej słuchajcie, bank do mnie napisał. Mam o 20% tańszą pizzę w tej pizzerii, co właśnie obok niej przechodziliśmy. Wpadniemy coś zjeść? Składamy się?
  • No jasne – odpowiada mu chór prawie-męskich głosów.

 Pizza zamówiona, chłopaki zadowoleni, że najedzą się za całkiem niezłe pieniądze. W trakcie jedzenia nagle któryś się odzywa:

  • Nie wziąłem kasy. Mogę Ci przelać na Fejsa?
  • No jasne, przelewaj. Zresztą ja już nawet nie noszę portfela, mam przecież kartę i smartfona. Właśnie, patrzcie jakiego mam fajnego miśka z banku. Zaraz zobaczycie, co on potrafi.

 Kolega podchodzi do kasjerki i zamiast wyciągnąć kartę, żeby zapłacić, zbliża do terminala płatniczego…. brelok z misiem. Chłopaki wstrzymują oddech, pewnie zaraz będzie awantura, co to za wygłupy. Ale o dziwo, misiek zapłacił 🙂

Brzmi jak science fiction? Dla mnie science fiction jest już to, że kiedyś moi ośmioletni teraz synowie będą się włóczyć z kolegami po mieście 🙂 Jednak ta cała sytuacja to rzeczywistość, która się zmienia na naszych oczach. Nie wiem, jak Wy, ale ja bym wolała, żeby ktoś wprowadził dzieci w ten nowy finansowy świat, a przy okazji wytłumaczył im, co się za tym tak naprawdę kryje. Na szczęście znalazł się jeden śmiałek – i nawet nie mieszka za oceanem, jak autorzy innych książek o edukacji finansowej dzieci, które do tej pory opisałam. Większość z Was pewnie go zna, bo jest cenionym dziennikarzem ekonomicznym i twórcą bloga „Subiektywnie o finansach”. Prywatnie tata dwunastoletniego Kuby i pięcioletniej Karolinki. Mowa o Macieju Samciku, który w tym roku wydał książkę dla młodzieży (i rodziców) pt. „Moje pierwsze kieszonkowe. Jak od małego zarabiać miliony?”

Na końcu artykułu zaprosimy Was do konkursu, w którym do wygrania będą trzy egzemplarze opisywanej dziś książki z dedykacją Macieja Samcika 😉

moje-pierwsze-kieszonkowe-jak-od-malego-zarabiac-miliony-b-iext31617743

 

 

Przeczytaj cykl poświęcony Edukacji finansowej dzieci. Znajdziesz w nim sprawdzone sposoby i pomysły na przygotowanie dzieci do świetnego radzenia sobie w świecie finansów. Oto lista artykułów z tego cyklu:

Książka jest przeznaczona głównie dla młodzieży, ale znajdują się w niej też fragmenty, które są dla rodziców. Po co? Z jednej strony po to, żeby ich też czegoś nauczyć i odpowiedzieć na ich wątpliwości. Z drugiej strony autor pokazuje, jak wspierać dzieci na co dzień, gdy już wejdą w świat finansów. Chodzi przede wszystkim o kwestie bezpieczeństwa w bankowości elektronicznej.

Pan Samcik uczy, jak poruszać się w świecie nowoczesnej bankowości. Chce przygotować młodzież na to, na co jeszcze większość rodziców nie jest gotowa. O tej finansowej rewolucji mówił też częściowo w podcaście z Marcinem. Co ważne, pisze uczciwie o plusach i minusach nowoczesnych usług bankowych. Gdy wymienia wady, podpowiada od razu, jak się przed nimi zabezpieczyć. Przystępnie wyjaśnia mechanizmy i intencje działania banków, a nawet ….. sposób rozliczenia między bankiem a sklepem internetowym. No dobrze, to tyle tytułem wstępu, a teraz szczegóły.

Kiedy, ile, jak….. czyli kieszonkowe dylematy

Jeśli czytaliście moje poprzednie wpisy, pewnie zauważyliście, że jest wiele pomysłów na kieszonkowe. Wszyscy przekonują, że to sprawdzone rady, ale tak naprawdę na własnym dziecku trzeba przetestować, co zadziała. Co radzi pan Samcik?

  • zabierz siedmiolatka na zakupy – nie po to, żeby dźwigał siatki czy zajmował kolejkę do kasy, ale żeby uczył się dyscypliny. Oczywiście będzie się jej uczył pod warunkiem, że sami będziemy zdyscyplinowani – czyli robimy zakupy zgodnie z listą, według potrzeb, a nie zachcianek.
  • kup ośmiolatkowi skarbonkę czy portfelik – niech zrobi z nich użytek
  • daj dziesięciolatkowi plastik do ręki – tym razem nie zabawkę z plastiku, tylko prawdziwą kartę prepaid (przedpłaconą).

Pewnie część z Was ma opory przed zakładaniem dzieciom młodzieżowego konta w banku. Czy gra jest warta świeczki? Pan Samcik przekonuje, że ma to swoje zalety. Do mnie przemawiają zwłaszcza 2 argumenty:

  • możliwość kupowania przez internet – wiemy, że na ogół jest tam taniej niż w „realu”, sami coraz częściej robimy tam zakupy, więc dlaczego nasze dzieci nie miałyby też tam kupować? Dzięki temu poćwiczą nie tylko wyszukiwanie ciekawych ofert, ale też zawieranie transakcji.
  • budowanie wiarygodności płatniczej – jeśli od najmłodszych lat dziecko będzie miało konto, to ma szanse szybko zapracować na pozytywną opinię wśród banków. Przyda mu się to wtedy, gdy będzie się starało o kredyt hipoteczny. Domyślam się, że wasze dziecko dzielą od kupna mieszkania lata świetlne, ale może warto pomóc mu w ten sposób uzyskać lepsze warunki kredytu, gdy już dorośnie? Co prawda autor pokazuje też drugą stronę medalu – z historii zakupów bank dowie się, na co posiadacz konta lubi wydawać pieniądze i może kiedyś zacząć podsyłać oferty, aby wydawał jeszcze więcej.

I jedno z ważniejszych pytań – ile dawać kieszonkowego? Tu pan Samcik nie daje konkretnej odpowiedzi, ważne żeby nasz budżet domowy mógł tę kwotę zapewnić. Zaciekawiło mnie podejście, że warto ustalić niewielką kwotę podstawową, ale dorzucać do niej premie – zwłaszcza premię za oszczędność. Dzięki temu mamy szansę wykształcić odpowiednie zachowania.

A jeśli mowa o kształtowaniu właściwego podejścia do pieniędzy, to autor proponuje też zabawę w „kredyt”. Nie chodzi o udawanie, że jest się w banku i bierze kredyt czy zabawę typu „To ty jesteś kredyt, a ja jestem komornik”. Ma na myśli pożyczanie dzieciom pieniędzy, gdy chcą coś pilnie kupić, ale nie za darmo. Dzięki temu dzieci mają szansę odczuć na własnej skórze już w młodym wieku, czy warto pożyczać pieniądze, czy lepiej poczekać i samemu uskładać.

Zakładanie konta młodzieżowego – czego się można spodziewać?

 Jeśli dziecko skończyło 13 lat, może stać się posiadaczem konta młodzieżowego. Jak się pewnie domyślacie, oferta będzie inna niż dla dorosłych, dlatego pan Samcik podpowiada, na co zwrócić uwagę. Wymienia wiele kwestii, między innymi:

  • konto z rachunkiem oszczędnościowym i możliwością zakładania lokat – jeśli zależy ci, aby ułatwić dziecku oszczędzanie, sprawdź koniecznie, czy jest to w ofercie banku
  • premia za dobre wyniki w nauce – niektóre banki oferują wysokie oprocentowanie na koncie oszczędnościowym przez pewien czas, gdy dostarczymy świadectwo z dobrą średnią
  • zniżki do kin, tańsze bilety na koncerty, rabaty w sklepach – takie bonusy mogą być powiązane z kartą płatniczą Twojego dziecka. Dzięki temu zadbasz, że mniej wyda na coś, co i tak pewnie kupi.
  • nalepka zbliżeniowa lub brelok – taki gadget, który zaciekawi pewnie dziecko. W naklejce (na portfelu lub telefonie) czy w maskotce-breloku znajduje się czip, taki jak na karcie. Można zbliżyć to coś …. i zapłacone. Kto wie, może za parę lat będzie to normalne?
  • możliwość robienia przelewów, gdy nie znasz czyjegoś numeru konta– jest to wygodne dla nadawcy, bo wystarczy znać czyjś numer telefonu, mail lub nick na FB. Podanie numeru konta będzie leżało po stronie odbiorcy pieniędzy. Warto być świadomym, czy Twoje dziecko ma do tego dostęp.

Autor opisuje, jak korzystać z konta bankowego przez internet, więc nie musimy się obawiać, że zapomnimy naszemu nastolatkowi o czymś ważnym powiedzieć. Szczegółowo omawia też karty płatnicze – wspomina między innymi o kartach prepaid, możliwości wypłaty gotówki z kas sklepowych czy jaki jest limit odpowiedzialności klienta w przypadku utraty karty. Dokonuje przeglądu różnych sposobów płacenia w sieci, aby przy danej transakcji wybrać najkorzystniejszy ze swojego punktu widzenia. Ciekawe, ilu rodziców wie, że choć są wygodniejsze metody płacenia w sieci niż kartą (bo nie trzeba podawać tylu danych do płatności), to ta metoda  ma jedną ważną zaletę. W przypadku reklamacji żądamy zwrotu pieniędzy od banku jako wystawcy karty i nie musimy się martwić o dalszy przebieg reklamacji (jest to tzw. chargeback). Warto, żeby nasze dziecko było świadome tego, gdy chce kupić coś droższego w sieci. Pan Samcik pisze też, w jakich sytuacjach lepiej mieć przy sobie tylko gotówkę – między innymi wtedy, gdy spodziewamy się namolnego sprzedawcy. Ucinamy wtedy dyskusję mówiąc, że mamy przy sobie jedynie to, co widać w portfelu. 🙂

Bądź czujny!

Gdy my byliśmy młodzi, złodziej kojarzył nam się mniej więcej z taką osobą:

 

zlodziej

ale naszym dzieciom powinien kojarzyć się tak:
ninja_hacker

 

Pan Samcik podkreśla, że w dzisiejszych czasach musimy chronić przede wszystkim swoją tożsamość. Podaje elementarne zasady, dzięki którym nasze dzieci będą bezpiecznie korzystać z wygód nowoczesnej bankowości. Wyjaśnia nastolatkom, jak bank ze swojej strony zabezpiecza ich konto, a rodzicom opisuje, jak działają internetowi złodzieje. O czym między innymi twoja córka lub syn powinni pamiętać?

  • zachowanie przy bankomacie – niech dziecko zakrywa klawiaturę drugą dłonią, gdy wpisuje PIN czy zrezygnuje z pobrania pieniędzy, gdy widzi uszkodzoną szczelinę do wkładania karty
  • korzystanie z konta przez internet – aktualizuj na bieżąco program antywirusowy, nie potwierdzaj nic przelewem za 1 zł, rozważ wykupienie alertu smsowego (aby śledzić, co się dzieje na koncie)
  • kieszonkowe w smartfonie – nie instaluj aplikacji z niesprawdzonych źródeł, ustal niskie dzienne limity przelewów dokonywanych przez telefon i wyloguj się, gdy nie korzystasz z banku
  • karta płatnicza – nie ustalaj łatwego PINu i nie zapisuj go, nie dawaj nikomu swojej karty nawet na chwilę, a w razie utraty zadzwoń pod nr 828 828 828, żeby ją jak najszybciej zastrzec.

BITCOINY, BILLONY – nowa forma kieszonkowego?

Słyszeliście o cyfrowej walucie, która z powodzeniem się sprawdza między innymi w świecie gier online? To „banknot”, ale funkcjonujący w smartfonie, w wirtualnym portfelu. Nie jest tym samym, czym są pieniądze w banku. Bitcoin to najsłynniejszy pieniądz cyfrowy na świecie, którego nie emituje żaden bank. Tworzą go internauci na podstawie algorytmu. W Polsce funkcjonuje też billon (tak, 2 razy litera „l”), nad którego emisją czuwa NBP, ze stałą wartością 1 billon=1 zł. Jeśli syn/córka jest fanem gier online i nie ma konta w banku, to pieniądz cyfrowy może być formą kieszonkowego, za które dziecko kupi sobie różne akcesoria do gier. Można w ten sposób dać też tipa ulubionemu blogerowi (cokolwiek to znaczy), przelać pieniądze koledze za granicą bez prowizji za wymianę waluty czy opłacić czytanie treści w internecie.

Zainteresowanych odsyłam do książki po więcej szczegółów. A oprócz wspomnianych wyżej tematów, Wasze dzieci dowiedzą się z niej jeszcze między innymi:

  • jakie są uwarunkowania prawne dotyczące pracy dzieci w Polsce
  • gdzie w codziennych zakupach kryją się pułapki
  • jakie są proste sposoby na oszczędzanie
  • co je jeszcze czeka w erze Facebooka.

A teraz – konkurs!

I na koniec konkurs, w którym nagrodą są trzy książki z dedykacją pana Samcika! Pytanie konkursowe brzmi:

Dlaczego warto dawać dzieciom kieszonkowe?

Autorzy trzech najciekawszych  komentarzy, które zostaną opublikowane do 21 marca 2016 r , do godz. 18:00 włącznie, zostaną nagrodzeni. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone pod tym wpisem w pierwszy dzień wiosny, czyli 21 marca 2016 r o godzinie 20:00. Serdecznie zapraszamy do zabawy 😉

Dziękuję Wam serdecznie za udział w konkursie i bardzo ciekawe komentarze. Książki z dedykacją Macieja Samcika otrzymują:
1. K. za ten komentarz.
2. Janusz za ten komentarz.
3. Iga za ten komentarz.

Bardzo serdecznie gratuluję, za chwilę prześlę Wam maila z informacją o wygranej, a jeśli nie podaliście go w komentarzu, wyślijcie koniecznie informację Marcinowi za posrednictwem formularza w zakładce Kontakt.

 

A jeśli chcielibyście nabyć tę książkę, to jest ona dostępna między innymi w takich księgarniach (to są linki afiliacyjne):

 

Ania Sadowska rodzinkaAnna Sadowska (www.aniasadowska.com) – tworzy cykl o edukacji finansowej dzieci. Prywatnie mama Łucji, Pawła i Sebastiana.
Szuka sprawdzonych metod, które pomagają wykształcić u dzieci i młodzieży właściwe podejście do pieniędzy. Podpowiada rodzicom, co jest istotne, aby w dorosłym życiu ich dzieci mogły odnaleźć się w kwestiach związanych z finansami i sprawnie zarządzać swoim domowym budżetem.Od kilkunastu lat pracuje w międzynarodowej korporacji, zdobywając doświadczenie w działach zakupów, rachunkowości i kontroli wewnętrznej.

Poprzednie artykuły z tej serii:

1. Czego nauczyć dzieci o pieniądzach? (Marcin Iwuć)
2. Edukacja finansowa dzieci – podsumowanie pierwszego kwartału (Marcin Iwuć)
3. Kieszonkowe dla dzieci – wady, zalety, i…złoty środek?(Marcin Iwuć)
4. Edukacja finansowa dzieci. Bank taty. (Anna Sadowska)
5. Jak nauczyć dziecko finansów? Case study. (Anna Sadowska)
6. Edukacja finansowa dzieci – jak to się robi w Kanadzie?(Anna Sadowska)
7. Pieniądze nie rosną na drzewach – czyli uczymy dzieci finansów (Anna Sadowska)
8. Czy kapitalizm jest dobry dla dzieci? (Anna Sadowska)
9. Jak nauczyć dzieci postępowania z pieniędzmi i… nie popsuć ich? (Ania Sadowska)