Co kupują biedni, a co kupują bogaci?

49

Black Friday i przedświąteczna zakupowa gorączka zbliżają się wielkimi krokami. Wiele osób co roku daje się ponieść fali wydatków w tym okresie, tłumacząc sobie, że przecież robią tak wszyscy. Ale czy na pewno wszyscy?… Zobacz, co kupują biedni, a co bogaci.

To ta pora roku. Reklamy bombardują nas informacjami o magicznych obniżkach, a na skrzynce mailowej pojawia się przedświąteczny SPAM. Nic dziwnego, że wiele osób planuje skorzystać z okazji na tańsze zakupy. Nie ma w tym nic złego, o ile zakup jest faktycznie przemyślany i potrzebny.

Ale czy wiesz, że nawet wydając pieniądze, możesz to robić w sposób, który pomoże Ci się bogacić? Ludzie, którzy to rozumieją, zupełnie inaczej podejmują decyzje zakupowe . Obejrzyj film, posłuchaj podcastu lub przeczytaj artykuł, a zrozumiesz tę ważną różnicę między biednymi i bogatymi:

Pamiętaj, że im chodzi tylko o Twoją kasę

Zobacz, jak sprytnie zostało to wymyślone – najpierw okres przedświąteczny, w którym już od połowy listopada wszyscy polują na prezenty. Potem sylwester i obniżki związane z końcem roku – żal nie skorzystać! Tuż za rogiem czają się Walentynki, potem Dzień Kobiet, Wielkanoc i Dzień Matki. Marketingowcy ciągle przekonują Cię, że jest dobry powód, żeby wydać WIĘCEJ.

Zanim podejmiesz decyzję o zakupach, uświadom sobie, jak działa ta cała marketingowa maszynka. Cel jest tylko jeden – wyciągnąć od Ciebie jak najwięcej pieniędzy i przelać je na rachunki koncernów (które oferują produkty i usługi) oraz  banków (w których wiele osób zadłuża się, by skorzystać z nieziemskich okazji). I tak oto stajesz się przekaźnikiem pieniędzy, który wydaje na dobra konsumpcyjne wszystko, co zarabia.

Kupując coś niepotrzebnego w okazyjnej cenie i tak wyrzucasz pieniądze w błoto

Wielu ludzi daje się ponieść fali promocji i kupuje rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebuje. A przecież, jeśli kupisz coś, co nie jest Ci potrzebne, za 50% ceny – płacąc np. 200 zł zamiast 400 zł – to i tak wyrzucasz w błoto 200 zł! Dlatego zachęcam Cię, by przed każdym zakupem zadać sobie serię prostych pytań:

  • Czy to naprawdę jest mi potrzebne?
  • Czy mogę się bez tego obyć?
  • Czy to moja potrzeba, czy zachcianka?

Bogaci myślą inaczej

Gdy używam określenia ludzie bogaci i biedni, wcale nie mam na myśli tego, że to są jakieś dwie grupy zupełnie różnych ludzi. Ani pod względem IQ, ani pod względem osobowości obydwie grupy się nie różnią – a w zasadzie są tak samo zróżnicowane. To często są ludzie z tych samych klas, którzy kończą te same szkoły, mają tę samą edukację i zaczynali w taki sam sposób – z zerowym poziomem oszczędności. Ale potem jedni stają się bogaci, a inni biedni. Dlaczego? Różnica polega w sposobie myślenia o pieniądzach i w tym, jak z nimi postępują.

Jak postępują ludzie biedni?

Biedni pracują. Uczciwie i ciężko pracują. Codziennie chodzą do pracy, w której harują długie godziny. A potem wszystkie zarobione pieniądze wydają na konsumpcję. Czyli na najważniejsze potrzeby i różnego typu zachcianki. Najczęściej, kupują aktywa niedochodowe, czyli różnego rodzaju rzeczy, których utrzymanie kosztuje i nie wkłada im pieniędzy do kieszeni. Mogą to być na przykład – telewizory, konsole do gier czy samochody. To rzeczy, które kupujesz dla prestiżu lub przyjemności. A ponieważ utrzymanie tych rzeczy kosztuje, tacy ludzie muszą jeszcze więcej i jeszcze ciężej pracować. A to jest najprostsza droga do finansowego niewolnictwa (szczególnie jeżeli finansują swoją konsumpcję kredytem). Schemat ich postępowania wygląda tak:

Co kupują biedni - schemat

Jak postępują ludzie bogaci?

Bogaci również pracują. Równie ciężko i uczciwie. Ale oprócz tej pracy oni także oszczędzają, czyli odkładają część swoich pieniędzy na bok. Odkładają po to, żeby je inwestować. Żeby kupować aktywa dochodowe, czyli takie, które wkładają pieniądze z powrotem do kieszeni. To nieruchomości na wynajem, akcje (bo płacą dywidendy), obligacje (bo płacą odsetki), prawa autorskie, patenty, licencje, to inwestycja we własny biznes czy wreszcie w rozwój własnych, przydatnych na rynku umiejętności. Kiedy bogaci kupują te aktywa dochodowe, w miarę upływu czasu, gdy aktywów jest coraz więcej, one wkładają im do kieszeni coraz więcej pieniędzy. Wtedy osoby te mogą coraz mniej pracować. I to jest droga do finansowej wolności. Żadnych mistycznych praw ani czarów – tylko prosty schemat konsekwentnego działania:

Co kupują bogaci - schemat

Najpierw aktywa dochodowe!

Zrozum mnie dobrze. Nie chodzi mi o to, żebyś w ogóle nie wydawał pieniędzy na aktywa niedochodowe. Bez nich życie byłoby o wiele mniej przyjemne! Ale podejdź do tematu rozsądnie i przeznaczaj na takie zakupy tylko te pieniądze, które pozostaną Ci w budżecie po pokryciu najważniejszych potrzeb i PO przeznaczeniu środków na aktywa dochodowe! W przeciwnym razie wydasz wszystkie pieniądze na pierdoły i skończysz z magazynem pełnym bzdur, za których przechowanie jeszcze będziesz musiał płacić.

Na koniec tego artykułu chciałbym Cię po prostu zachęcić do rozsądnego podejścia do zakupów. Jeżeli faktycznie kupujesz coś, co jest Ci potrzebne, za wcześniej odłożone na ten cel pieniądze – nie ma w tym nic złego. Ale zastanów się dobrze, czy taki wydatek „doda Ci skrzydeł” i pomoże Ci w przyszłości mniej pracować (jak aktywa dochodowe), czy raczej po krótkiej radości z zakupu zacznie ciągnąć Cię w dół, robiąc z Ciebie finansowego niewolnika?

A na koniec mam jeszcze dla Ciebie jeden z moich ulubionych cytatów:

Biedni ludzie mają wielkie telewizory, a bogaci duże biblioteki
Jim Rohn

Daj koniecznie znać w komentarzu, czy bierzesz udział w Black Friday i przedświątecznej gorączce zakupów. Jeżeli masz jakieś rady, jak nie dać się marketingowcom i wyjść z takich zakupów zwycięsko – podziel się z nami tą wiedzą 🙂

A jeżeli znasz kogoś, kto może skorzystać na zdobyciu wiedzy z tego artykułu, będzie mi bardzo miło, jeżeli udostępnisz ten post.

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 14 479 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze49 komentarzy

  1. Mi i żonie bateria w telefonie starczy na kilka godzin. Jeśli jutro rzeczywiście cena telefonów które obserwujemy będzie niższa to skorzystamy. Jeśli będzie taka sama jak ostatni miesiąc (a na stronie napisane że wielka promocja) to temat mocno do przemyślenia 😉

    • Plastic Tofu

      Przyznam, że bardzo lubię Czarny Czwartek, Cyber Monday, święta i prezenty. Wyznaczają one rytm życia, a ponieważ wypadają na koniec roku są niejako podsumowaniem/nagrodą za dobrze przeżyty kolejny rok. Dodam, że najlepsze prezenty według mojego uznania są takie, które normalnie uznajemy za niepotrzebne, zbyteczne czy ekstrawaganckie, dlatego są przeznaczone na specjalne okazje i dają nam radość czyniąc zakupy przyjemnością, a nie utylitariańskim wypełnianiem spiżarki na następny tydzień.
      Pierwszym krokiem aby przeżyć rok wspaniale nie powinien być szacunek dla pieniędzy, a szacunek do innych. Podejście, że wszyscy czychają na nasze pieniądze i sprytnie tworzą święta aby nas od tych pieniędzy oddzielić może wypadałoby zamienić na wiarę, że inni ciężko pracują, aby spełnić nasze najbardziej wyszukane zachcianki. Magia świata materializuje się tym, że ktoś w północnej Kalifornii wymyśla produkt, wysyła to do Monachium gdzie ludzie pracują nad mechaniczną częścią projektu, w tym samym czasie w Paryżu ktoś projektuje design. W Wietnamie ktoś przygotowuje taśmę produkcyjną aby wyprodukowąc to co chcemy, w Arabii Saudyjskiej ktoś wydobywa ropę aby dowieźć nam to co kupiliśmy. Niemalże cały świat jest zaangażowany aby na naszej twarzy zagościł uśmiech. To jest Magic.
      A pieniądze? One są w naszym portfelu. To my decydujemy na co wydajemy i ile. Niemalże tak jak byśmy mieli władzę nad całym światem… Podejście do pieniędzy jest bardzo ważne, ale tło dla nich powinno być pozytywne. Bo jaki sens ma bogacenie się gdy coraz więcej ludzi czycha na nasze pieniądze? Czy wtedy nie bogacimy się dybiąc na pieniądze innych? Czy nasza praca to rabowanie, czy usługa? Nie oznacza to, że należy wydawać bezmyślnie, co więcej im nasze marzenia stają się bardziej wyszukane, zmusza to świat do rozwoju, do wydajniejszej i bardziej kreatywnej pracy, popychając nas wszystkich do przodu. I to jest esencja świąt.

  2. Ponury Żniwiarz

    Parafrazując wypowiedź znanego blogera finansowego: Lepiej po wypłacie wskazać pieniądzom gdzie mają iść, niż pod koniec miesiąca martwić się gdzie się rozeszły.

    Temat ciekawy, a rozważania potrzebne. Jedyne co negatywnie nastawia odbiorców to podział na “biednych i bogatych”. U niektórych czytelników może to budzić negatywne odczucia, fałszujące istotę sprawy.Może trafniej byłoby podzielić te grupy np. na “Uzależniających się” i “Wyzwalających się”. Pojęcie biednego i bogatego w tym kontekście jest rzeczą względną. Donald Trump powiedział kiedyś (będąc biznesmenem) bezdomnemu że On ma ponad 100mln $ długów (kiedy wtopił z wielkim kasynem Taj Mahal),a bezdomny ma 0$, więc jest o 100mln bogatszy od niego. Wartość majątku netto potrafi zedrzeć wiele masek wokół nas.

    W kontekście oddziaływań podprogowych machiny marketingowej, polecam zminimalizować wystawianie się na ciągłe reklamy. Jest to możliwe podczas oglądania materiałów z TV i komputera jak i podczas słuchania radia. W mózgu mamy jakby specjalne neurony, które odpowiadają na samo słowo “okazja, promocja itd”. U niektórych włącza się potem racjonalizacja, usprawiedliwiająca jakiś zakup. Jak napisał pewien psycholog: “Mechanizmy które pozwalały nam przeżyć tysiące lat temu, stają się w obecnych czasach naszą zgubą.” Potwierdzam że ograniczenie ekspozycji na reklamy działa. Warto także pamiętać o naszych pociechach. Moje dwie córki wychowują się od urodzenia bez telewizora w domu, a i tak są atakowane przez reklamy. Bajki oglądają po przez serwisy streamingowe na żądanie. Widzę znaczną różnicę w porównaniu z dziećmi znajomych w kontekście “zachcianek i życzeń”.

    • Istotnie! Odcinanie się od reklam jest bardzo skuteczne. My nie oglądamy telewizji w ogóle (korzystamy z płatnych serwisów), nasze dzieci nie widzą zatem tych wszystkich kucyków Pony i innych “niezbędników”, które kosztują majątek, a nudzą się po tygodniu. Gdy słucham radia w samochodzie, to automatycznie na początku reklam wyłączam dźwięk. Są one tak straszliwie irytujące, że inaczej się nie da 🙂 Ostatnio nawet dostałam pocztą tradycyjną katalog z jednej drogerii. Stwierdziłam, że nawet nie otworzę, tylko od razu wyrzucę. Jeśli naprawdę będę czegoś potrzebować, to sama się zgłoszę 😉

    • Jak długo używamy przymiotników to nadal ocena. Można użyć faktu:
      – posiadający oszczędności i aktywa
      – nieposiadający aktywów i oszczędności

      Z drugiej strony – z wiekiem zaczynam akceptować oceniające stwierdzenia:
      – biedny/bogaty
      – gruby/szczupły
      – chory/zdrowy

      czemu? Bo zauważam, że ci “gorsi” bardzo mało, albo wręcz nic nie robią, żeby swoją sytuację zmienić. W tym czasie ci “lepsi” przez samodyscyplinę osiągają to, o czym “gorsi” marzą i zazdroszczą.

      • Marcin Kluczek

        Myślę, że to zależy od perspektywy i kontekstu. Bez większego problemu jestem w stanie uznać określenia biedny/bogaty, gruby/chudy jako w pełni obiektywne opisy rzeczywistości. Jednocześnie wiem, że wiele osób ma z tym duży problem. Zwłaszcza, jeśli uważa, że znajduje się w tej mniej “prestiżowej” grupie.

        Problemem jest uważanie człowieka, a nie postawy za “gorszego”, czyli brak tolerancji.

        Z drugiej strony wjeżdza z impetem poprawność polityczna, która może stworzyć potworki w stylu – osoba znajdująca się przejściowo w złej sytuacji materialnej zamieszkują dzielnicę o nie najlepszej reputacji – mniej więcej tak jeden z komików opisywał mieszkańca slumsów w “nowej mowie”.

        Moim zdaniem wystarczą racjonalizm z domieszką empatii.

    • biedni/bogaci – tutaj Marcin wyraźnie zaznaczył, że różnica jest nie w stanie posiadania, a w sposobie myślenia.
      Bogaty to de facto nie ten, co dużo wydaje (co promuje się w społeczeństwie, a najbardziej nachalnie robią to reklamy TV, podsycając nasze słabości) i się pokazuje w drogich ciuchach, wrzuca do internetu fotki z wakacji all inclusive kupionych za ostatnie pieniądze, a ten co ma np. zapasowe fundusze na niezbędny sprzęt domowy, kiedy stary się zużyje/zepsuje, czy naprawę samochodu. To ten rozsądny człowiek, który nie kupuje samochodu, którego nie będzie w stanie naprawić po dzwonie, a woli mniej okazały, który regularnie serwisuje i wykupuje mu ubezpieczenie AC (bo wie, że przypadki chodzą po ludziach).

      • Z tym AC to nie mogę się zgodzić, wg mnie im ktoś ma większy majątek, tym częściej może sobie pozwolić na bycie “self-insured”. Po co płacić za AC auta wartego 100 000 zł te 3000 zł rocznie, skoro mam 5 mln majątku i nawet w razie kradzieży auta, kupno takiego samego to wydanie “raptem” 2% tego majątku?

        Na ubezpieczeniach, statystycznie, zarabiają ubezpieczalnie, nie ich klienci, więc jak ktoś może sobie pozwolić na nie-ubezpieczenie czegoś, to nie powinien ponosić zbędnego kosztu.

    • Najlepsza metoda na unikanie takich wydatków to moim zdaniem śledzenie cen. Jak wiem, że czegoś używam cyklicznie (np. Kosmetyki) to kupuje je na przecenach -50%. Znając cenę standardową łatwiej mi tym sterować. Zawsze mam też jedną sztukę w zapasie, wtedy nie muszę kupować w cenie regularnej. Tak samo robię ze spodniami, t-shirtami i wszystkim innym czego zakup mogę zaplanować. Jeżeli chodzi o prezenty świąteczne to już od końca września, kiedy mam sprecyzowane potrzeby prezentowe, sprawdzam co kilka tygodni ceny i kupuję wtedy, kiedy faktycznie jest jakaś przecena. Podobnie robię przy zakupie torebek, walizek, itp. Mając rozeznanie cen na rynku nie daję się złapać na nieprawdziwe promocje. W przypadku gdy coś niezaplanowanego mi się spodoba to nie kupuję tego samego dnia, tylko kilka dni później, jeśli dalej pamiętam, że chcę to kupić.

  3. Pytasz jak się nie dać marketingowcom? Ja w ogóle nie mam telewizora, wolę miejską bibliotekę, książek nikt mi reklamami nie przerywa 😁😉 ale o tym chyba już było w artykule 🤔

  4. Tyle tylko, że dzięki pracy i oszczędzaniu prawie nikt nie stał się bogaty. To takie bajki w stylu “Najbogatszego człowieka w Babilonie” dla naiwniaków, którzy wierzą, że jak będą kontrolować wydatki i systematycznie oszczędzać, to “kiedyś będą”. Tymczasem bogaci rzeczywiście będą – finansiści zarządzający funduszami inwestycyjnymi i będący prezesami banków, a nie ci, którzy ze swoich zwykłych pensji tam odkładają. I tyle…
    Zgadza się, bogaci większość dochodu oszczędzają a biedni większość wydają. Ale ten sposób dysponowania pięniędzmi to skutek bogactwa (nie potrzebuję wydawać zdecydowanej większości dochodu) i biedy (muszę zużyć większość dochodu na zaspokojenie podstawowych potrzeb), a nie ich przyczyna. gdyby człowiek żył tysiąc lat, to rzeczywiście ten związek przyczynowo – skutkowy pewnie by się odwrócił… Prosty przykład: czy prezydent Putin jest bogaty (tzn. formalnie niby nie jest, ale wiadomo), bo odkłada z pensji prezydenta większość dochodu? 😀

    • Masz rację, że bogactwa i milionów tak nie zdobędziesz bo aby to osiągnąć musi się na siebie złożyć nieprawdopodobna ilość sprzyjających okazji, które jeszcze musisz wykorzystać. Pracując, oszczędzając i kontrolując wydatki możesz zyskać wolność, czy raczej niezależność od innych instytucji finansowych – nic więcej tutaj nikt nie obiecuje. Poza tym taka wolność dla osób w ciężkiej sytuacji finansowej jest swego rodzaju bogactwem – spełnieniem marzeń.

      Ja na szczęście nie mam beznadziejnej sytuacji finansowej i mam zamiar oszczędzać i kontrolować wydatki tak aby za 5-10 lat, mieć na tyle zabezpieczoną sytuację finansową rodziny aby móc pozwolić sobie na roku urlopu od etatowej pracy i spróbować zrealizować swoje biznesowe plany bez strachu, że niestarczy mi na rachunki bo nie ma obrotu. I uważam, że to może moja duża szansa, której w życiu nie miałem a sam muszę ją sobie po prostu wypracować.

    • Hej Piotrek,

      praca i oszczędzanie to elementy, które pozwalają zbudować w kilka lat solidne bezpieczeństwo finansowe.

      Człowiek bez długów, z oszczędnościami i potrafiący zarządzać własnymi finansami odważniej patrzy na rzeczywistość. Zaczyna dostrzgać nowe szanse, kolejne możliwości, coraz lepsze sposoby na pomnażanie kapitału.

      Nie doceniasz podstawowej sprawy: kumulowania się pozytywnych efektów naszych decyzji i działań. Przyrost zamożności – gdy postępujesz konsekwentnie wystarczająco długo – nie odbywa się w sposób liniowy, tylko w sposób wykładniczy.

      Co mam na myśli?
      1. Dziś w ciągu miesiąca zarabiam tyle, ile kiedyś w ciągu roku. Za 5 lat zamierzam zarabiać przynajmniej dwa razy więcej.
      2. Kiedyś 5% zwrotu z inwestycji oznaczało 50 zł. Dzisiaj 5% zwrotu z inwestycji to 100 tys. zł Za 5 lat powinno być przynajmniej 3x więcej.

      Nie doceniasz tego, jak bardzo sprawy przyspieszają po jakichś 10 latach konsekwentnych działań…

      Patrzysz na efekt jednego roku i mówisz: “Nie da się…”

      Jaka masz alternatywę? Porównywanie się do Putina? 🙂

      Nie doceniasz tego, jak wielką siłą jest konsekwencja w działaniu.

      • Witam,

        Tutaj chyba chodzi o rozumienie pojęcia praca z Twojej wypowiedzi: “praca i oszczędzanie to elementy, które pozwalają zbudować w kilka lat solidne bezpieczeństwo finansowe”.

        Jeżeli ktoś pojęcie pracy utożsamia z ciągłym rozwojem i podnoszeniem swoich kwalifikacji to owszem można się zgodzić z powyższym zdaniem (ja się z nim zgadzam, żeby nie było wątpliwości 🙂 🙂 )

        Natomiast znam wiele osób, które pół życia “kwitną” na nisko płatnych stanowiskach, w związku z tym nawet jeżeli oszczędzają to nie wystarczy im to, żeby zbudować bezpieczeństwo finansowe. Wystarczy mała tragedia w postaci zepsutego sprzętu agd raz na rok/dwa lata i poduszka finansowa znika…
        Nawet spory procent odkładany z niskiej pensji daje małą sumę oszczędności.
        Wtedy nawet mimo najszczerszych chęci i działań ma się wrażenie, że stoi się w miejscu.

        Także ja bym kładł jednak większy nacisk na rozwój osobisty… czyli oszczędnościami, rozwojem osobistym i pracą ludzie się bogacą 🙂

        Damian

      • Bogaty umysłem

        Marcinie
        “Co mam na myśli?
        1. Dziś w ciągu miesiąca zarabiam tyle, ile kiedyś w ciągu roku. Za 5 lat zamierzam zarabiać przynajmniej dwa razy więcej.
        2. Kiedyś 5% zwrotu z inwestycji oznaczało 50 zł. Dzisiaj 5% zwrotu z inwestycji to 100 tys. zł Za 5 lat powinno być przynajmniej 3x więcej.“
        I tak i nie….
        15 lat temu zarabiałem 300$ za miesiąc pracy. Dzis po 15 latach zarabiam 300E za dzień pracy (żeby nie było, nie robie 365 dni w roku, tylko jakies 180 – 190).
        15 lat temu kupiłem pierwsze mieszkanie na kredyt za 80k, umeblowane, tylko sie wprowadzic z ciuchami i ubraniami…..
        Po 5 latach sprzedałem mieszkanie za 200k! No wow! Deal jak diabli….Po to żeby kupic działkę w fajnym miejscu za 300k, działkę, która 5 lat wcześniej kupiłbym za 120k…..Ale nie kupilem bo nie mialem kasy….
        15 lat temu mając 1mln pln mogłes zostać rentierem….Dziś wybudowanie domu to koszta rzędu 600k-1mln….15 lat temu dom mogłem kupic za 240k….
        Dziś żeby być rentierem ile trzeba mieć\wydac\ zainwestowac? 5mln? więc zarabiałem 3600$ – 14400 pln rocznie, – 1mln zeby być rentierem, dziś zarabiam 250k pln rocznie – zeby byc rentierem 5mln pln…..
        Ok standard zycia mam dobry, ale nie czuje sie bogaty, musze pracowac naprawde bardzo cięzko na te 250k rocznie….15 lat temu mialem pomysly na biznes, ale sama działka pod ten biznes kosztowała 200k…A ja nie miałem kasy….Dzis przejezdzając koło tego miejsca widze ze ktos zrealizował biznes zywcem wyjety z mojego pomysłu kiedy nie miałem kasy…..Dzis mam kasę na taka działke ale nie ma juz okazji…..
        Tak że Marcinie nic nie jest ani czarne ani białe, to nie system 01 ale składowa wielu cześci które musza zagrać razem aby wyszło i abyśmy osiagneli tzw. sukces, cokolwiek to znaczy…..Najlepiej kiedy wraz z dobrymi pomysłami kiedy jesteśmy młodzi w parze ida bogaci rodzice 🙂 Wtedy pozyczyłbym od nich te 200k na te działeczkę, i dzis mialbym biznes ktory na mnie by pracował, a ja swoja prace wykonywałbym bardziej na luzie, bo w koncu 250k pln na ulicy nie lezy…. 🙂

    • Odpowiem Ci , ale posłużę się moim 50 letnim doświadczeniem zawodowym :
      Przez pierwsze 25 lat pracy byłem pracownikiem w różnych zakładach państwowych i pracowałem tam
      trochę dla siebie, ale głównie na tych, którzy tylko czekali na wyniki mojej pracy. Ten czas uznaję jako czas w dużym stopniu stracony, może tylko z wyjątkiem wiedzy, którą udało mi się pozyskać.
      Po tym czasie założyłem własną firmę. Na początku było bardzo trudno, z trudem docierałem do Klientów, ale ich ilość stale rosła, aż doszła do liczby, która pozwoliła spokojnie przeżywać każdy kolejny dzień i budować sobie spokojną przyszłość finansową. Jeden warunek, który trzeba spełniać, to pracować , nie oglądać się na innych, nie zazdrościć nikomu i szanować swoich partnerów biznesowych. Doszedłem do sporych pieniędzy, ale bardzo oglądałem każdy grosz wydawany.

      Jestem od 10 lat na emeryturze, dalej prowadzę działalność gospodarczą , teraz jednoosobową. Tak jest zdecydowanie lepiej niż w spółce. Dalej zarabiam spore pieniądze, ale już nie z potrzeby ich posiadania. Pracuję dla utrzymania kondycji intelektualnej a dochody przychodzą same.

      A oto moje wnioski:

      * stań na własnych nogach.
      * pracuj i nie oglądaj się na innych , zwłaszcza na cwaniaków a już najmniej na Putina
      * szanuj swoich partnerów
      * dbaj o najbliższych
      * szanuj posiadane zasoby finansowe, bez względu na ich ilość. Nie bądź jednak chytry, pomagaj innym a dobro zawsze do Ciebie wróci.
      * ciesz się życiem, bo masz jedno.

      A odnośnie Black Friday, kupuj w ten dzień też, czemu nie , to taki sam dzień jak każdy inny, ale szanuj reguły , które Ci wymieniłem.

      P.S. Przeczytaj wszystko., co pisze Marcin. To wyjątkowy, dobry materiał do wykorzystywania w życiu.

  5. Marcin Kluczek

    Black Friday? Odpuszczam z pełną premedytacją. Jeśli czegoś potrzebuję, zawsze ktoś sprzedaje ten towar najtaniej 🙂 Jeśli będzie za drogo, poczekam. Nie pali się.

    Wczoraj kupiłem dwa telefony.
    1. dla żony w miejsce zepsutego na gwarancji. Obsługa super: zgubiłem paragon, więc sprawdzili po IMEI, czy telefon był od nich, sprzęt odebrali na swój koszt, w jeden dzień podjęli decyzję o zwrocie środków. Gdy okazało się, że potrzebują jeszcze akcesoria, po raz kolejny zapłacili za paczkę. Nazwę sklepu pomijam, ale to jeden z największych w Polsce i rzadko bywa najtańszy.
    2. dla siebie z racji na baterię, która ma już dość (stary telefon zachowam jako awaryjny).

    Łączny koszt około 1000 złotych z szybkami ochronnymi i “pancernymi” etui. Można powiedzieć, że jak na dzisiejsze standardy to tanizna, ale więcej nam nie potrzeba.

    Proste zasady jakimi się kierowałem to:
    – kupuję za złotówki, a nie procenty. Sale, promocja i przekreślona cena mnie nie interesują. Zwracam uwagę tylko na cenę końcową. Mimo promocji po 50 złotych/sztuka te telefony nie były w najlepszych cenach na rynku
    – kupuję to co potrzebuję kierując się użytecznością, a nie znaczkiem i “bajerami”, z których nie będę skorzystał. Dwa razy droższe modele nie są dwa razy bardziej funkcjonalne.
    – kupuję tam, gdzie w razie problemów dobrze działa obsługa posprzedażowa
    – kupuję patrząc na cenę całkowitą z kosztami transportu. Kilka złotych taniej na akcesoriach można łatwo wydać na transport. Dlatego szyby na ekran i etui dokupiłem od razu u tego samego sprzedawcy.

    Gdybym bardzo się postarał, myślę, że zapłaciłbym o 100 mniej wybierając najtańsze oferty, ale to zajmuje czas, a poza tym sklep ma jednorazowy bonus za świetny serwis. Niska cena to nie jedyne kryterium wyboru.

  6. Kiedyś uwielbiałem kupować książki, nowe, z pierwszej ręki. Ciężko mi to przyszło ale od ponad roku kupuję tylko second hand, w takim samym stanie ale za ułamek ceny. Niepotrzebny mi do tego Black Friday, lista książek ciągle rośnie a ja dojrzewam do tego, żeby po przeczytaniu nie trafiały na półkę ale na OLX 😀

    • Też tak robiłam. Od prawie roku korzystam z biblioteki i jest super – nie wydaję pieniędzy, nie mam magazynu książek w domu i nie tracę czasu na wystawianie na OLX.

      • Daria Serafin

        Ja jeszcze do tego nie dorosłam – uwielbiam wracać do książek i dlatego lubię je mieć na swojej półce. Ale to prawda, te książki które mnie nie porwały też wystawiam na OLX. Z drugiej strony książek przybywa mi teraz mniej niż kiedyś – już ichnie połykam, ale przepracowuję. Dzięki temu nowa książka (nowa dla mnie, bo kupiona używana) “wystarcza” mi na dłużej 😀

  7. Tak się składa że skorzystałam z Black Friday, mimo że próbuję zaciskać pasa. Zostałam namówiona (przyznaję że podszedł mnie) i zakupiłam monitor po okazyjnej cenie (odejmując vat i dochodówkę to 50% taniej niż widnieje).
    Ale powód słuszny. Pracuję na komputerze, jeden monitor to mało, od ponad roku ględzę że musze kupić (w pracy mam dwa i to jest super a w domu jeden) i wiem, że obecny długo też już nie pociągnie. Inwestycja można powiedzieć że w siebie, bo na czymś uczyć się muszę.
    Poza tym omijam dziś Black Friday. Czajniki na prezenty pod choinkę znalazłam tańsze poza wyprzedażą :). I dzieki spisaniu wydatków, wiem gdzie mi uciekły pieniążki więc następny miesiąc będzie lepszy.

    Pozdrawiam

  8. Krzysztof A.

    Ja z pełną świadomością zdecydowałem się przyspieszyć zakup który planowałem na pierwszy kwartał przyszłego roku – obserwowałem cenę pewnej karty graficznej od kilku miesięcy i w sprawdzonym sklepie internetowym była tańsza o 20% niż gdziekolwiek indziej w całym tym okresie czasu. Co ciekawe – wcale nie było to mocno wyeksponowane – żadnych krzyczących bannerów, ekspozycji na górze strony, ba – nawet nie było przekreślonej poprzedniej ceny. Ze względu na to że to model z górnej półki to nawet wyjście kolejnej generacji (zawsze jest kolejna generacja 🙂 ) nie da raczej takiej obniżki ceny. Dzięki temu mam komputer odświeżony na kolejne 6-7 lat, bo kiedy go kupowałem (7 lat temu właśnie), celowo wziąłem resztę podzespołów nieco na wyrost. Nie oszukuję się – to typowa zachcianka i przeżyłbym bez jej spełnienia, ale nie wchodzi w drogę innym planom więc zrealizowałem ją z radością 🙂

    • Zaznacz opcję: karta została kupiona, aby:
      a) ciąć w gierki,
      b) wykopywać bitcoiny,
      c) lepiej pracować?

      Tak tylko się droczę Krzysztof 🙂 wiem że działasz od lat bardzo rozsądnie.

      • Krzysztof A.

        Pytanie zasadne – opcja a, więc najmniej rozsądna z racjonalnego punktu widzenia 🙂 No ale nie zawsze to co sprawia radość jest racjonalne i już to w sobie zaakceptowałem – kwestia dawki 🙂

        • Kupowania komputera na wyrost/na lata jest najpopularniejszym i zarazem najgłupszym pomysłem jakim można wymyślić. Często powtarzanym w poradnikach i proponowane przez osoby “doradzające” ciągle dopłaty do sprzętu który w ciągu roku traci tysiące złotych na wartości, nie ma znaczenia jaki masz budżet, w każdym jesteś w stanie puścić z dymem każdą złotówkę.

          Komputer kupuje się tak aby dziś, tu i teraz wykorzystać 100% jego możliwości, komponenty po roku/dwóch straciły jak najmniej i dało się go jak najtaniej (o ile zajdzie potrzeba) odświeżać. Lepiej żeby filmik renderował się 120 minut dłużej /gra działa w 60fps na średnich i mieć kilka tysięcy złotych więcej na koncie niż podporządkować się ideologi “wszystko na ultra”

          • Krzysztof A.

            W swoim przypadku nie do końca mogę się zgodzić. Na ten komputer z górnej półki wydałem mniej bądź porównywalną kwotę niż przez ten sam okres czasu wydałbym na średnie. W odświeżanie pojedynczych podzespołów bawię się pierwszy raz – do tej pory moje średniaki jak już zaczynały być “niewystarczające” (w cudzysłowie, bo dalej poruszam się w sferze spełniania zachcianek), to na ogół wymiana jednej części ciągnęła za sobą całą resztę. Aczkolwiek uczciwie muszę przyznać – obecnie jest to znacznie mniejsze ryzyko, chyba się producenci nieco uspokoili ze zmianami standardów gniazd – w szczególności dotyczy to procesorów, bo inne podzespoły są stabilne od dłuższego czasu.
            Utrata wartości części mnie nie boli – dopóki z nich korzystam to nie interesuje mnie ile ktoś inny by za nie zapłacił, a potem sprzęt trafia do innych członków rodziny od których i tak nie wziąłbym pieniędzy.
            Wspomniałem na początku że nie mogę się zgodzić w swoim przypadku, bo jako ogólną racjonalną zasadę jak najbardziej masz rację – przez długi czas działałem właśnie tak jak opisujesz i świadomie zdecydowałem się zaeksperymentować z innym podejściem. Rezultat na dziś – przy przeciętnym wydatku 3500zł na średni komputer co 5 lat (700zł/rok użytkowania) wcześniej, na dziś na komputer “na lata” wydałem około 8000zł wliczając wymianę karty (zaokrąglając – 1150zł/rok użytkowania – bez wymiany byłoby 870zł/rok). W kwotach nominalnych, czysto finansowy break-even wyjdzie za 4 lata – myślę że komputer spokojnie jeszcze tyle pożyje, a nie wliczam czasu oszczędzonego na częstszej wymianie i faktu, że jednak przez ten czas cieszyłem się korzyściami z lepszej maszyny. Tym niemniej – nie poleciłbym takiego podejścia “początkującym” 😉

    • Marcin Kluczek

      Nie obawiasz się, że stary procesor ograniczy nową kartę?

      Co będziesz miał w piecu? 🙂

      • Krzysztof A.

        Nie – najpierw na własną rękę, a potem dla pewności u zaufanych znajomych będących bardziej na bieżąco ze sprzętem, upewniłem się że nic z podzespołów które mam obecnie nie będzie ograniczeniem – inaczej w ogóle bym o tym nie myślał 🙂 Na pokładzie i7-4790, 32GB RAMu i GTX970 (oryginalnie 780, ale trafił mi się wadliwy egzemplarz z końcówki serii u producenta, więc w ramach reklamacji został wymieniony na nowszy model) zmieniany na RTX2070.

        • Marcin Kluczek

          Jest czym się bawić. Obawiałem, się że masz o wiele starszy procesor pisząc, a to jest top z 2014 r.

          Trochę procesor już za słaby na tę kartę,
          https://pc-builds.com/calculator/ – Bottleneck ok 20%

          Czyli. albo procesor w górę, albo jedziesz z grafiką mocno w dół i masz ciszę i spokój podczas zabawy. Wyjdzie po kilku testach, co Ci bardziej odpowiada. Osobiście brałbym ciszę.

          Pamiętaj o ustawieniu pamięci. One sporo dają procesorowi w grach.

          • Krzysztof A.

            Ciekawe, tej strony jeszcze nie widziałem (co ciekawe – jak ja ją odpaliłem to wyszedł bottleneck prawie 30%) i rozjazd jest znaczny z 8% podanym przez https://www.gpucheck.com/gpu/nvidia-geforce-rtx-2070/intel-core-i7-4790-3-60ghz/ i odległy od opinii na temat tego połączenia. Cóż, wyjdzie w praniu 🙂
            Aczkolwiek muszę sprawdzić w takim razie kiedy ten komputer kupowałem (era jeszcze przed-budżetowa, więc muszę zajrzeć do rachunku wystawiony przez sklep) – najwyraźniej myli mnie pamięć co do czasu albo uciekła mi z głowy wymiana procesora przy jakiejś okazji i wtedy muszę skorygować wyliczenia w odpowiedzi powyżej.

  9. U mnie częściej wykorzystywany jest CyberMonday. Narzędzia IT są obniżone od 25-40%. Koszt zakupu dostępu do biblioteki on-line czy platformy e-learningowej zwraca się szybko bo wiadomości tam prezentowane są najnowsze i kompletne, i nie muszę szukać po kilkunastu bezpłatnych, ale szczątkowych, tutorialach.

    Oprogramowanie mogę kupić dla notebooka i stacjonarnego w cenie jednego zestawu. Szybko się zamortyzują.

    Jeżeli przy okazji BlackFriday się zdarzy, że jest jakaś obniżka to skorzystam ale bez przymusu. I tylko coś co jest na liście, również tej “nagroda dla siebie”:).

  10. Tomek Mazur

    Cześć Marcin,

    Mam 33 lata i dwójke dzieci. Od 4 lat, z przerwami, czytam twojego bloga co pomogło mi w wypracowaniu pewnej samodyscypliny w temacie finansów i budżetu domowego. Na szczescie nigdy nie mialem długów, a jest to efekt edukacji z strony moich rodziców. W BF nie biore udziału, bo nie mam potrzeby oraz dlatego, że moim zdaniem 50% czy 70% przeceny to fake. Wolę zakup planowany, bo przez ten czas zanim to “cos” kupie mam okazje skonfrontować ta potrzebe/zachcianke z moja sytuacja rodziną itd W zmianie nawyków zakupowych bardzo “pomogło” mi założenie rodziny i byciem rodzicem. Jak wiesz, jest to duza odpowiedzialność w długim okresie czasu ;). Dzieki twoim publikacjom uswiadomilem sobie, że to dobry czas na rozpoczecie oszczedzania na przyszłą emeryturę (założyłem IKE). Odkładamy tez z żoną pieniądze na konta oszczednosciowe dzieci, żeby nie mieć wymówek… Jak widac twój blog oddziałuje na czytelników. Czekam na książke o inwestowaniu! Pozdrawiam Tomek

  11. Dariusz z Grudziądza

    Witam wszystkich czytam słucham Marcina dopiero od tygodnia, otwiera mi oczy i zaczyna zmieniać moje postrzeganie na moje finanse robię minę kota w butach ze shreka bo aż wstyd ile błędów finansowych popełniłem przegiołem na maxa z wydatkami nie przewidziałem spadku dochodów, a kredyty drapią mnie po plecach nie pozwalając spokojnie spać, zrobiłem wstępny rachunek netto,muszę bardzo mocno popracować nad dodatkowymi dochodami, zacznę od sprzedaży zbędnych gadżetów, w wpływy za nie pójdą na nadpłaty kredytów, byłem w banku sprawdzić i rzeczywiście mogę w każdej chwili wpłacać dowolną kwotę. od dziś 29,11,2019 zaczynam pierwsze wyprzedaże. Dziękuję za mobilizację

  12. No tak. Ale zbliżają się święta i trzeba coś kupić żonie i synowi na prezent.
    Czy popełniłbym straszne faux pas jeśli dałbym żonie pod choinkę sztabkę złota 🙂
    Hmm zawsze miałem problem z kupowaniem prezentów (może dlatego że nie lubię ich otrzymywać – uraz z dzieciństwa ;-))

  13. Hej Marcin,
    Ze względu na to,że ze sprzedażą mam do czynienia w życiu zawodowym, jestem wyczulony na takie akcje i konsekwentnie nie korzystam. Ponadto kolejny argument to taki,że nie lubię tłumów ludzi, kolejek, chamstwa ludzi i braku kultury, to mnie bardziej motywuje niż jakie kolwiek okazje cenowe. Poza tym gonienie w kółko za konsumpcją to droga do nikad. Producenci dóbr mamią nas , że te wszystkie zabawki są niezbędne do egzystencji. Jedno jest niezmienne…. Biedny i bogaty znajdą się prędzej czy później dwa metry pod ziemią.
    Dzięki za artykuł Marcin, miło tu wpadać do Ciebie na bloga i widząc nowy wpis. Zdrówka i pomyślności 🙂

  14. Bardzo dobry artykuł ( na czasie). Moim zdaniem korzystanie z promocji tylko dal tego “że są” mija się totalnie z celem. Jeżeli mamy potrzebę zmiany sprzętu agd, kupna nowego samochodu itd warto dobrze prześledzić promocje. Czasami możemy naprawdę dużo zaoszczędzić 🙂
    Z kolei udawanie się na promocje, wyprzedaże itd tylko dlatego, że właśnie są, to marnowanie i czasu i pieniędzy. Niestety wszechobecne reklamy, mówią co innego. Zachęcają do kupna, i próbują “nam wmówić” że czegoś potrzebujemy.

  15. Kupiłam prezent dla dzieci, który miałam już wcześniej wybrany i gdyby nie spadła cena to kupiłabym w normalnej cenie.
    Gdyby nie to, że wcześniej kupiłam sobie kurs online i kilka książek, e-booków to bym na black Friday szukała dobrych kursów czy książek do nauki w promocyjnej cenie – bo widziałam kilka takich, ale mam ograniczony zasób czasu więc kolejny kurs kupię kiedy będę miała taką potrzebę.

  16. Przez “inwestycje” można również stracić, co mi się również zdarzyło. Oszczędzanie na wszystkim z kolei nie pozwala normalnie żyć, oszczędzanie na jedzeniu, ubraniach, wakacjach? To nie jest jakość życia, a korzystać z życia za 20 lat to już nie to samo. Piszę to z punktu widzenia osoby która zawsze oszczędzała i g** z tego wyszło…

    • Aurea mediocritas

      Karolina, bo wszystko nalezy wyposrodkowac….Przez 10 najlepszych lat zycia ( najlepszych – kiedy jestesmy wciaz mlodzi ale dostatecznie dojrzali i mamy juz jakies doswiadczenie ) pomiedzy 30 a 40 rokiem zycia wybudowalem dom i splacilem kredyt na jego budowe. Wszystkiego kilkaset tysiecy. Jednak przez te 10 lat nie zrezygnowalem z tego co lubie, co wiecej, wydawalem dosc duze pieniadze na swoje hobby, poniewaz wszystko ma swoje miejsce i czas. I niczego nie zaluje, pomimo ze moze moglbym splacic kredyt rok, dwa, trzy wczesniej, ale tego co zrealizowalem w tym okresie nikt mi nie zabierze.To byl wlasciwy czas i dobrze go wykorzystalem, mimo ze czasami jechalem po bandzie, bez poduszki finansowej itp, z prawie zerem na koncie pozyczalem kase od brata zeby jechac w gory na narty…..Czasami trzeba postepowac wbrew logice, wszak kto nie ryzykuje ten nie ma nawet wspomnien….

  17. Zwłaszcza że prawdopodobnie zbliża się kryzys finansowy i wszystko co kupimy i tak spadnie, więc takie porady (inwestuj) wg mnie oznaczają że po prostu możemy też sporo stracić.

  18. Upatrzyłam wcześniej rzeczy, których potrzebowałam lub które chciałam mieć – kupiłam tylko to, co faktycznie miało przyjemną cenę. Jestem zadowolona, że mogłam na chłodno podejść do sprawy 🙂

  19. Marcinie, a czy mozesz wyjasnic, co masz na mysli mowiac o inwestowaniu w prawa autorskie, patenty i licencje? Czy masz na mysli Tworzenie wlasnych tresci intelektualnych, ktore beda zabezpieczone patentami, licencjami, itd?

Odpowiedz

Top
MENU