FBO 074: Ubezpieczenie na życie – czy jest Ci potrzebne?

40

Gdy zadasz pytanie agentowi ubezpieczeniowemu: Komu i kiedy potrzebna jest polisa na życie? – usłyszysz najpewniej odpowiedź: każdemu i zawsze! Zasięgając takiej porady u agenta łamiesz jednak podstawową zasadę, która brzmi: nigdy nie pytaj fryzjera, czy potrzebujesz strzyżenia!

Za sprzedaż polisy Twój agent otrzyma prowizję nawet w wysokości Twojej  półrocznej czy jednorocznej składki. Jeśli więc płacisz składkę w wysokości np. 200 zł miesięcznie, to agent może mieć 1200 a nawet 2400 powodów, by taką polisę Ci sprzedać. Spotkanie z dobrym agentem jest bardzo potrzebne a wręcz niezbędne – ale do takiej rozmowy powinieneś dobrze się przygotować i wiedzieć, czego potrzebujesz.

W ramach wprowadzenia do tematu dziś opiszę krótko:

(1) Jak działa polisa na życie?
(2) Jakie polisy mają największy sens?
(3) Jakie umowy dodatkowe warto dorzucić do swojej polisy na życie?

No właśnie – czy polisa na życie jest koniecznością, czy może zbędnym luksusem?

Możesz także obejrzeć na YouTube (w opisie filmu znajdziesz klikalny spis treści) 🙂

Ubezpieczenia i inwestycje – razem czy osobno?

Mówiąc o polisach na życie od razu rozróżnijmy dwie sprawy: ubezpieczenie oraz inwestycję. To bardzo ważne, bo dorzucanie do polis na życie elementów inwestycyjnych jest bardzo częstą przyczyną niezadowolenia klientów. Nie siląc się na żadne słownikowe definicje opisałbym te dwa pojęcia tak:
(1) Celem inwestycji jest osiąganie zysków.
(2) Celem ubezpieczenia jest unikanie strat – czyli transfer ryzyka.

Nie ubezpieczam się po to, aby pomnażać pieniądze…

…tylko po to, aby uniknąć dotkliwych materialnych strat. Weźmy takie AutoCasco. Masz samochód, który jest Ci niezbędny do pracy. Wykupując AutoCasco w zamian za określoną składkę zapewniasz sobie to, że gdy ktoś rozbije lub ukradnie Twój samochód, otrzymasz odszkodowanie pokrywające całość lub większość strat materialnych. To pozwoli ci kupić kolejny samochód – pewnie tańszy – ale większości strat materialnych unikniesz.

Zatem kupując ubezpieczenie – w zamian za składkę opłacaną do zakładu ubezpieczeń – przenosisz ryzyko finansowe zdarzenia takiego, jak kradzież czy zniszczenie auta na ubezpieczyciela – bo celem ubezpieczenia jest właśnie transfer ryzyka.

Jeśli jesteś właścicielem AUDI A6 z 2015 roku i np. 5 na 100 takich samochodów co roku zostaje skradzionych, to mamy ok. 5% prawdopodobieństwa, że również Twoją Audiczkę zakoszą. To pozwala zakładowi ubezpieczeń oszacować ryzyko. Ale jak to jest z ubezpieczeniem na życie? Przecież – o ile naukowcy właśnie czegoś nie odkryli – istnieje 100% prawdopodobieństwa, że każdy z nas umrze.

Czy firmy ubezpieczeniowe powariowały sprzedając polisy na życie?

Nic z tych rzeczy. Potrafią doskonale liczyć i zarabiać pieniądze. Znając dane statystyczne, w tym prawdopodobieństwa śmierci w różnych sytuacjach, świetnie szacują, jak wysoka powinna być składka zebrana od wszystkich ubezpieczonych, by wystarczyło nie tylko na wypłatę świadczeń, ale także na solidny zysk.

W dodatku w umowach ubezpieczenia znajdują się różne wyłączenia – np. jeśli popełnisz samobójstwo w ciągu 2 lat od zakupu polisy – świadczenia nie będzie. Jeśli palisz, pijesz, jesteś otyły i jesteś w kiepskim stanie zdrowia – firma nie obejmie Cię ochroną lub wyliczy tak wysoką składkę, że sam zrezygnujesz.

I oczywiście – nie ubezpiecza się zwykle osób starszych – np. powyżej 70 czy 75 roku życia. I tu jest dla Was pierwsza wskazówka – jeśli kiedykolwiek kupicie polisę na życie – bardzo dokładnie przeczytajcie wszystkie tzw. wyłączenia odpowiedzialności – czyli sytuacje, w których pomimo śmierci, suma ubezpieczenia nie zostanie wypłacona. Szacowaniem tych ryzyk zajmują się aktuariusze.

Kim są aktuariusze? Najlepiej ilustruje to anegdota…

Aktuariusz oraz farmer jadą sobie pociągiem i podziwiają piękne wiejskie widoki przez okno. Gdy mijali wielkie stado owiec na ogrodzonym pastwisku, aktuariusz spojrzał przez okno i powiedział:
– Jest tu dokładnie 1248 owiec! Farmer spojrzał na niego powiedział – Wow! Szacun. Tak się składa, że znam właściciela tego stada i faktycznie ma on dokładnie 1248 owiec. Jak Pan to policzył tak szybko? Na co aktuariusz: – Łatwizna – policzyłem wszystkie nogi i podzieliłem przez 4! 😉

Zakłady ubezpieczeń i zatrudnieni w nich aktuariusze naprawdę świetnie potrafią liczyć.

Czy ludzkie życie można wycenić?

No dobra. Materialne straty przy kradzieży samochodu czy pożarze mieszkania są oczywiste. Ale o jakich stratach materialnych może być mowa w przypadku ubezpieczenia na życie? Czy ludzkie życie można wycenić? Niektórzy pewnie to robią, lecz oficjalna odpowiedź brzmi: Nie – ludzkiego życia nie można wycenić. Można jednak oszacować potrzeby naszej rodziny, która po naszej śmierci nie dość, że będzie zmagała się z bólem po utracie ukochanej osoby, to jeszcze straci pensję, którą ta zmarła osoba przynosiła do domu.

Historia Marzeny

Zobaczcie, jaką historią na blogu podzieliła się z nami Marzena:

„Ja jestem właśnie osobą, której małżonek 5 lat temu umarł nagle przeżywszy 40 parę lat. Grupowe ubezpieczenia oraz dwie polisy na życie indywidualne pozwoliły spłacić jeden bardzo duży kredyt i jeden mniejszy.

Pozwoliły przez te 5 lat żyć jeszcze tak, że dzieci (troje – obecnie najstarsza córka już powoli staje na swoich nogach) nie odczuły wielkiej biedy a w zasadzie starczało na ich zachcianki. (…) ja zarabiałam dużo, dużo mniej i w sumie dalej to jest kwota nawet nie średniej krajowej (…).

Więc jak najbardziej w naszym przypadku, w zasadzie moim, polisy pozwoliły w miarę godnie żyć. Oczywiście straty człowieka nie pokryje nic ale mając dzieci to chyba naprawdę bardzo dobre zabezpieczenie.”

Jeśli mąż Marzeny zarabiał np. 4.000 zł netto a Marzena 2.000 to po jego śmierci rodzina, która do tej pory miała co miesiąc 6.000 zł na życie, musiałaby teraz przeżyć za 2.000 zł. Czy samotnej matce udałoby się za to utrzymać rodzinę? Czy dałaby radę spłacać kredyt hipoteczny? A może w akcie desperacji sięgnęłaby po karty kredytowe, kredyty konsumenckie a potem po jakieś chwilówki, które nieuchronnie wpędziłyby ją w spiralę długów?

Właśnie przed takimi sytuacjami ma chronić polisa na życie. To jest jej pierwsze, podstawowe i najważniejsze zadanie. Ten produkt działa w dość prosty sposób:

Ty umierasz – >Twoja rodzina – czy mówiąc precyzyjniej – osoby uposażone – otrzymują wypłatę sumy ubezpieczenia.

Oznacza to, że Polisa nie chroni Ciebie, lecz osoby których finansowe bezpieczeństwo zależy od Twoich zarobków. I teraz – mając tę wiedzę – odpowiedzmy sobie na pytanie:

Czy każdy powinien kupić polisę na życie?

Moim zdaniem – nie. Nie potrzebujesz – podkreślam słowo NIE POTRZEBUJESZ (bo chcieć możesz zawsze) – polisy na życie, jeżeli:

1) Po pierwsze: masz świetną sytuację finansową, nie masz kredytów, masz mnóstwo oszczędności. Twoja rodzina w przypadku Twojej śmierci będzie wtedy zabezpieczona finansowo z innego źródła, więc nie potrzebuje polisy. Oczywiście – możesz wykupić polisę, ale będzie to dodatkowy „bonus”  dla bliskich a nie zakup wynikający z realnej potrzeby.

2) Po drugie: nie jesteś żywicielem rodziny lub nie masz nikogo na swoim utrzymaniu. Gdy jesteś singlem, który nikogo nie utrzymuje, to nie potrzebujesz polisy. Możesz oczywiście się ubezpieczyć i wskazać jako osoby uposażone rodziców, czy inne bliskie Ci osoby, ale to będzie luksus, a nie potrzeba.

Sprawdź aktualne rankingi LIPIEC 2019
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

3) masz już dorosłe dzieci, które są samodzielne finansowo a Twój małżonek ma przyzwoite źródła dochodów. Jeśli rodzina w razie Twojej śmierci bez problemu poradzi sobie finansowo, to również nie potrzebujesz polisy. Możesz oczywiście wesprzeć bliskich polisą, lecz raczej w ramach prezentu.

Jak widzisz polisy na życie, mogą zaspokajać realną potrzebę, ale mogą być również realizacją zachcianki, a nawet swego rodzaju „luksusem”.

Kto na pewno potrzebuje takiej polisy?

Jeśli Twoja śmierć oznaczałaby poważne problemy finansowe dla Twoich bliskich, to zdecydowanie powinieneś rozważyć zakup polisy na życie.

Historia Izabeli

Oto mail, który otrzymałem od Izabeli:

„10 lat temu musiałam zrezygnować z pracy ponieważ poważnie rozchorowało się nam jedno z dzieci. Mąż jest zawodowym kierowcą i pracuje za granicą. Nie wiem jeszcze co przyniesie życie i chcieliśmy wykupić polisę na życie bo gdyby się mężowi coś stało ja zostaje tak na dobrą sprawę bez środków do życia. (…)”

Oczywiście, w takiej sytuacji polisa na życie jest bardzo rozsądnym i potrzebnym produktem finansowym.

Na co zwracać uwagę przy wyborze polisy?

Zobaczmy teraz jeszcze, na co zwrócić uwagę, aby się nie wkopać w jakiś bardzo drogi produkt?

Po pierwsze trzeba się zorientować co tak naprawdę kupujemy. Polisy mogą mieć różne, niezwykle atrakcyjne, lecz niewiele mówiące nazwy. Dla ułatwienia podzielę je na 3 grupy, w zależności od tego, na co przeznaczana jest składka:

  1. Czyste polisy ochronne (LifeCasco).
  2. Polisy mieszane.
  3. Polisy inwestycyjne.

Załóżmy, że płacisz 100 zł składki co miesiąc, jeśli:

Czyste polisy ochronne

Całe 100 zł przeznaczane jest na ochronę ubezpieczeniową, to mamy taki czysty produkt ochronny. Sprawa jest jasna. Gdy osoba ubezpieczona umiera, ubezpieczyciel wypłaci Twoim bliskim określoną kwotę: sumę ubezpieczenia. Taką polisę zawiera się zwykle na określony czas – stąd nazwa: terminowe ubezpieczenie na życie.

Polisy mieszane

Wpłacona przez Ciebie składka jest podzielona na dwa cele: na ochronę ubezpieczeniową  (40-70%) oraz na inwestycję (30-60%).  Jeśli dożyjesz do końca polisy – otrzymasz kwotę powstałą w wyniku inwestowania części składek pomniejszoną o koszty. Jeśli nie dożyjesz i umrzesz np. w 10-tym roku trwania polisy – wtedy zakład ubezpieczeń wypłaci Twoim bliskim całą sumę ubezpieczenia, na którą złożą się: wartość Twojej inwestycji oraz „dopłata” dokonana przez zakład ubezpieczeń.

Na pierwszy rzut oka brzmi to fantastycznie…

…wydaje się, że nie możesz na takim produkcje stracić, bo ubezpieczyciel musi wypłacić pieniądze niezależnie od tego czy umrzesz, czy dożyjesz. Ale gdy coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, to zwykle prawdziwe nie jest. Gdzie tu haczyk? Haczyk jak zwykle tkwi w szczegółach np. takich jak TABELA OPŁAT.

Aby inwestycja była opłacalna, to nie może być obciążona wysokimi opłatami, bo wysokie opłaty zjedzą nawet najbardziej soczyste zyski. A te fundusze, które są dostępne w ramach polis (tzw. UFK) – naszpikowane są opłatami. Dlatego, jeśli masz np.300 zł miesięcznie i chcesz zabezpieczyć swoją rodzinę i jednocześnie odkładać na przyszłość, to proponuję Ci:

(1) Osobno Kupić czystą ochronną polisę terminową – np. za 200 zł.

(2) Resztę środków osobno zainwestować – np. w obligacje skarbowe, tanie fundusze inwestycyjne czy nawet wpłacać co miesiąc na konto oszczędnościowe. Zresztą zastanów się przez chwilę. Czy gdyby do AutoCasco zakład ubezpieczeń proponował Ci inwestycję – kupiłbyś taki produkt? Co najmniej dziwne, prawda? Jestem przeciwnikiem łączenia ubezpieczeń z inwestycjami.

(3) O ostatnim modelu czyli o Polisach inwestycyjnych to nawet nie chce mi się gadać, bo jest to totalny niewypał, który tysiące Polaków kosztował miliardy złotych. Zjechałem je solidnie w kilku artykułach na blogu, np. tutaj:

Polisa inwestycyjna to świetny sposób na zyski. Choć raczej nie dla klienta

Jak wysoka powinna być suma ubezpieczenia?

Suma ubezpieczenia to kwota, którą otrzymają Twoi bliscy w przypadku Twojej śmierci. Im wyższa suma ubezpieczenia, tym więcej otrzymają pieniędzy, ale również tym wyższa będzie Twoja składka. Dlatego warto oszacować tę kwotę w rozsądny sposób. Polisa na życie ma pomóc Twoim bliskim uniknąć finansowych problemów w razie Twojej śmierci, a nie umożliwić im kupno wypasionej willi na Francuskiej Riwierze.

Dla przykładu – ja ustaliłem sumę ubezpieczenia na poziomie moich trzyletnich zarobków netto. Gdy kupowałem polisę wiele lat temu, ustaliliśmy z żoną, że w sytuacji mojej śmierci te 3 lata to będzie wystarczający czas, aby moja żona poukładała sobie sprawy finansowe i życiowe. Może przeprowadzić się do mniejszego mieszkania, może sprzedać pewne aktywa finansowe, które posiadamy, zwiększyć swoje zarobki, a nawet poznać kogoś z kim będzie dzieliła dalsze życie. Oczywiście w Twoim przypadku suma ubezpieczenia może być inna, bo przecież masz inną sytuację niż ja.

Na jaki okres się ubezpieczyć?

Wiele osób – za namową agentów ubezpieczeniowych – wykupuje polisę na maksymalny możliwy okres, zwiększając w ten sposób istotnie miesięczną składkę. Ja swoją polisę będę opłacał do 2027 r. czyli do momentu, w którym Gabrysia, moja młodsza córka, będzie miała 18 lat.  Dlaczego akurat tyle, a nie np. do 60 roku życia? Ponieważ żyję zgodnie z zasadami opisanymi na moim blogu, z roku na rok nasza wartość netto rośnie. Z roku na rok ryzyko, że rodzina nie poradzi sobie finansowo po mojej śmierci, maleje. Polisa na dłuższy okres byłaby znacznie droższa.

Dla przykładu – dziś moja składka za sumę ubezpieczenia w wysokości 465 000 zł, wynosi niecałe 205 zł miesięcznie. Gdyby umowa zawarta była na dłuższy okres – wysokość składki byłaby wyższa.

Doszliśmy z żoną do wniosku, że gdy nasze dzieci będą pełnoletnie, to w razie mojej śmierci będą potrafiły zarobić na własne utrzymanie. Również żona da sobie radę, szczególnie, że po drodze budowaliśmy duże oszczędności, żyjąc w zgodzie z zasadami opisanymi na tym blogu. Największe ryzyko dla naszych rodzin jest wtedy, gdy dzieci są małe, potrzebują ciągłej opieki, a ich edukacja wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Dlatego właśnie do czasu osiągnięcia dorosłości przez dzieci polisa będzie nam najbardziej potrzebna.

Umowy dodatkowe

I już ostatni punkt – umowy dodatkowe. Polisa zadziała w sposób, jaki opowiedziałem, w sytuacji gdy – jak to mówi mój kolega Łukasz Martyniec – umrzesz raz, a dobrze. Znacznie gorzej będzie, gdy w razie wypadku lub wskutek choroby – stracimy zdolność do pracy i zarabiania. Dlatego warto kupując polisę na życie wziąć jeszcze pod uwagę umowy dodatkowe zabezpieczające przed:
(1) trwałym inwalidztwem w wyniku wypadku,
(2) trwałym inwalidztwem na skutek ciężkiej choroby.  

Podsumowując: zakup polisy na życie, to przejaw prawdziwej troski i odpowiedzialności za własną rodzinę. Nie trzeba jednak za taką polisę przepłacać ani kupować jej w sytuacji, gdy nie jest potrzebna.

To tyle wstępu do tego tematu, a teraz zapraszam do dyskusji 🙂 Z całą pewnością są w naszym gronie również osoby z zakładów ubezpieczeń, które – z racji ogromnej liczby przypadków, które widzieli w życiu – chętnie rozwiną ten temat!  

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

  1. Ubezpieczenie na życie – konieczność czy zbędny luksus?
  2. Ubezpieczenie na życie – które polisy są OK?
  3. Jak wybrać polisę na życie i nie przepłacać?
  4. Nie przegap nowych publikacji na blogu – zapisz się na newsletter
  5. Wejdź i zdecyduj co będzie w kursie “Jak mieć więcej pieniędzy”
  6. 12-tygodniowy rok – skuteczny przepis na realizację celów
  7. Pracownicze Plany Kapitałowe – wszystko, co musisz wiedzieć o PPK
  8. Karta kredytowa – cudowny produkt czy „samo zło”?
  9. Wtorek z finansami #10 Testament, spadek i dziedziczenie. Co musisz wiedzieć? – z Łukaszem Martyńcem
  10. Wtorek z finansami

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 11 347 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze40 komentarzy

  1. To ja może zacznę 🙂
    Z polisami na życie w przeciwieństwie do polis majątkowych jest taki problem, że prawie nie ma możliwości zawarcia ich przez internet, bez kontaktu z agentem (piszę prawie, bo bardzo powoli takie oferty się pojawiają).
    Stąd też dość ciężko znaleźć ofertę dla siebie przez internet. Wynika to głównie z uwarunkowań i regulacji prawnych, niekoniecznie ze złej woli ubezpieczycieli.

    Stąd też, żeby znaleźć sensowne ubezpieczenie na życie, niestety trzeba włożyć sporo wysiłku.

    Tak jak pisałem w komentarzu we “wtorku z finansami”, z jednej strony łatwiej pójść do multiagencji i w jednym miejscu poznać ofertę wielu towarzystw, z drugiej musimy wtedy mieć duże zaufanie do takiego agenta, że sprzeda nam polisę kierując się naszymi potrzebami, a nie taką od której będzie miał największą prowizję. Czasami może okazać się, że lepiej “pobiegać” po agencjach poszczególnych towarzystw 🙂

    Jedną z opcji prostszych i tańszych ubezpieczeń są tzw. Grupy Otwarte, które są zwykle sprzedawane w postaci spakietowanej. Możemy wybrać jeden z kilku predefiniowanych pakietów, zwykle nie mamy możliwości regulacji wysokości sumy ubezpieczenie (czasami wariant pakietu – mini, standard, VIP, którym sumę możemy regulować). Zwykle w tego typu produktach nie ma rozbudowanych ankiet medycznych. Na ich miejsce jest oświadczenie o stanie zdrowia.

    Jeśli chcemy produkt “szyty na miarę” a dodatkowo wybierzemy stosunkowo wysokie sumy ubezpieczenia , to już najczęściej musimy liczyć się z tym, że agent przepyta nas z tego, na co chorowaliśmy lub chorujemy. Na podstawie wypełnionej ankiety polisa trafia do “underwritingu medycznego”, czyli do medycznej oceny ryzyka.
    Underwriter ocenia wniosek, może odmówić zawarcia konkretnego ryzyka, może nałożyć zwyżkę na składkę, może też skierować na badania medyczne.

    Czujne powinny być też osoby wykonujące zawody podwyższonego ryzyka. Pytanie o zawód jest jednym z pytań przy zawieraniu polisy na życie. Na podstawie podanego zawodu określana zostaje klasa ryzyka zawodowego. W przypadku wyższej klasy ryzyka na polisy również często nakładane są odpowiednie zwyżki.

    Są to jednak raczej niezbyt częste przypadki i jeśli nie chorujemy poważnie, w większości przypadków polisę powinno udać się zawrzeć w trakcie jednej wizyty w agencji 🙂

    • Co złego spotkało autora ze strony agenta ubezpieczeniowego aby całkiem niezły artykuł zaczynać od próby napiętnowania tej grupy osób? Za każdą wykonaną pracę należy się wynagrodzenie . Czy piszący artykuł pracuje za darmo? Prowizję wypłaca agentowi Towarzystwo Ubezpieczeniowe . Skoro ono ubezpiecza Klienta i płaci Agentowi prowizję za doprowadzenie do zawarcia polisy to znaczy , że ten”biznes” jest opłacalny dla tego T.U.

      • “Prowizję wypłaca agentowi Towarzystwo Ubezpieczeniowe . Skoro ono ubezpiecza Klienta i płaci Agentowi prowizję za doprowadzenie do zawarcia polisy to znaczy , że ten ”biznes” jest opłacalny dla tego T.U.”

        Właśnie dokładnie o to chodzi. Klientowi zaś nieszczególnie zależy na podpisaniu polisy opłacalnej dla T.U., bo ma on na ogół inne priorytety.

      • Witaj Agencie,

        nie bądź proszę przewrażliwiony. Moim zdaniem bardzo delikatnie wskazałem na fakt, że w relację “agent-klient” wpleciony jest potencjalny konflikt interesów. Nie widzę tu cienia “piętnowania” – klient ma prawo wiedzieć, jaka jest prowizja za jego polisę, a większość osób takiej wiedzy nie posiada (choć mój agent zawsze odpowiadał, gdy pytałem, jaką otrzyma prowizję w każdej z proponowanych mi opcji).

        Jak w każdym zawodzie, można trafić na dobrego agenta, ale również na “łowcę prowizji.” Świadomość mechanizmu (im wyższa składka, tym wyższa prowizja) rozjaśnia sytuację, w której agenci z dużym zaangażowaniem “rozbudowują” polisy (nie wspominając o niechlubnym wciskaniu swego czasu polis inwestycyjnych).

        Czy spotkało mnie coś złego? W sumie tak – wciśnięcie polisy inwestycyjnej “Skandii”, gdy urodziła mi się pierwsza córka oraz drogiej polisy mieszanej, której koszty były horrendalne i zrezygnowałem z niej po kilku latach (po zrozumieniu produktu). Ale wtedy byłem laikiem – sam się prosiłem o takie traktowanie.

        Jak słusznie zauważasz – agent otrzyma prowizję za doprowadzenie do zawarcia polisy. Zatem trudno jest mu powiedzieć: “w Pana/Pani sytuacji polisa to raczej luksus, niż potrzeba”. Raczej rozmowy prowadzone są tak, by klienta przestraszyć mało prawdopodobnymi zdarzeniami – np. “A co się stanie, jeśli zapadnie Pan w śpiączkę?”. To wywołuje strach i zwiększa chęć ubezpieczenia.

        Wygooglałem z ciekawości, że w Polsce co roku na śpiączkę zapada około 15 000 osób, czyli – biorąc pod uwagę 38 mln Polaków – prawdopodobieństwo tego zdarzenia w danym roku to jakieś 0,04%. Na 99,96% śpiączki nie będzie, a składka tak…

        Moim zdaniem – zamiast ubezpieczać się od wszystkiego, jak popadnie – trzeba spokojnie przemyśleć swoje realne potrzeby w tym względzie.

        A w relacji z agentami – jak z każdym przedstawicielem sił sprzedaży – zalecam zawsze zasadę ograniczonego zaufania i szczególnej ostrożności.
        Serdecznie pozdrawiam 🙂

        • Reasumując, lepiej by było, by agent był opłacany przez klienta, oraz by obowiązywała gwarancja lub rękojmia na jego usługi. Klient płaci agentowi np. 100-200zł za spotkanie, na którym omawiają sytuację i agent ma dostarczyć klientowi “produkt na miarę”. Jeśli produkt będzie “źle skrojony”, to agent musi oddać klientowi swoje honorarium oraz “odkręcić sprawę” lub pokryć jej koszty.
          Wtedy agent rzeczywiście będzie zainteresowany dobrem klienta, a nie ubezpieczyciela.
          Pozdrawiam.

          • Marcin Kluczek

            Ja bym na to poszedł pod warunkiem, że TU całkowicie przestaną płacić agentom niezależnym i realne ceny dzięki temu spadną 🙂

          • Też jestem agentem ubezpieczeniowym i nie zgadzam się, że agent “wciska” to na czym ma największą prowizje. Mamy własne sumienia, mamy IDD , dzięki czemu to my jesteśmy odpowiedzialni za to aby produkt spełniał oczekiwania klienta. Jeżeli kiedykolwiek trafiłeś na “agenta” naciągacza to bardzo Ci współczuję.

          • Plastic Tofu

            Ciekawe podejście do tematu, które wymaga dalszej analizy;
            Na początek teza, że najważniejszym w każdej transakcji jest zaufanie. Uczenie się o polisach ubezpieczeniowych podczas kupowania ubezpieczenia raz czy dwa w życiu, uczenie się o pralkach kupując je trzy czy cztery razy w życiu, uczenie się o kostce brukowej gdzy remontujemy dom raz czy dwa razy w życiu… chyba każdy już wie dokąd to zmierza i jest kolosalną startą czasu. Stąd wypływa wniosek, że zaufanie jest najważniejsze. Co jednak robić jak nie mamy kogoś zaufanego, a znajomi i nternet nie dają satysfakcjonującej nas informacji?
            Aby takowe zdobyć czy inaczej wyrobić sobie reputację agent musi poświęcić odpowiednią ilość czasu tak karierze jak i indywidualnemu klientowi. Przy bardzo niskich prowizjach stanie się to trudne jeśli nie niemożliwe. Nie oszukujmy się to rownież są ludzie z ambicjami, chcący zarabiać coraz lepiej oraz mieć możliwość dalszego rozwoju.
            Z technicznego punktu widzenia nie ma różnicy kto płaci prowizję, gdyż jest ona wypłacana tylko gdy dojdzie do transakcji, zaś ta dochodzi do skutku tylko wtedy gdy jest opłacalna dla obu stron. To jednak tylko teoria w praktyce trafiają się nieuczciwi agenci, ale żeby być fair nierozgarnięci klienci też nie są rzadkością. I tu pojawia się moje pierwsze zastrzeżenie do “skrojonego planu” co będzie jeśli klient jak Marcin zmienił zdanie i z polisy inwestycyjnej chce zrezygnować i zastąpić ją tylko ochroną życia? Czy agent jest za to odpowiedzialny? A jeśli klient chce tylko coś tam mieć, bo żona go nagabuje i najczęściej spotykaną przeze mnie frazą jest “No wie pan, żeby to miało ręce i nogi”. Bądź mądry i wywnioskuj co klientowi siedzi w głowie. Albo klient chce zabezpieczyć trzy pokolenia naprzód mimo, że składka go zbankrutuje. Co wtedy? Pamiętajmy, że pamięć bywa zawodna i najczęściej fachowiec bywa kozłem ofiarnym, szczególnie, że agenci ubezpieczeniowi jako grupa zawodowa są gdzieś pomiędzy sprzedawcami używanych samochodów, a kieszonkowcami.
            Jaki czas dajemy klientowi na zweryfikowanie “skrojenia planu” z rzeczywistymi potrzebami? Kto będzie to weryfikował? Czyż nie od tego jest proces sprzedaży? Czyż nie dlatego SWÓJ portfel ma klient w SWOJEJ kieszeni. Jeśli decyduje się podpisać aplikację to przyjmuje na siebie odpowiedzialność za swoje czyny i trudno to nazwać wciskaniem. Ale uciekłem trochę od tego jak zabezpieczyć się przed agentem, który nie stawia dobra klienta na pierwszym miejscu. Tu mimo wszystko co napisałem przychylę się do Twojego pomysłu zapłacenia za czas agenta. Czyli proces powinien wyglądać tak, że nabywając polisę określamy nasze potrzeby sami lub z agentem i wspólnie szukamy polisy najbardziej dostosowanej do naszych potrzeb i kieszeni. Ponieważ jest to proces czasochłonny, nie widzę problemu aby agent (tu można włożyć sprzedawcę pralek, kostki bukowej itp podczas kupowania tychże, proces natomias pozostaje taki sam) otrzymywał odpowiednie wynagrodzenie. Kiedy już mamy zdefiniowane ramy polisy bierzemy w rękę kartkę z naszymi potrzebami i warunkami ubezpieczenia i “zatrudniamy” innego agenta, któremu płacimy TYLKO za poradę wtedy rzeczone 100-200zł za godzinę dwie konsultacji wydaje się odpowiednie i daje kupującemu pewność, że podjęta przez niego decyzja o zakupie polisy jest słuszna.
            Musimy pamiętać, że poszukiwanie systemu całkowitej ochrony klienta, również przed nim samym zawsze kończy się wysokimi kosztami w końcu ochrona kosztuje. Tylko my ponosimy odpowiedzialność za nasze decyzje i mamy wpływ tylko na siebie więc podstawą jest przyjęcie na siebie tejże odpowiedzialności i korzystanie z glorii świetnie podjętych decyzji i naprawianie tych nietrafionych nie zaś obciążanie nimi świata, poszukiwaniem mitecznego “kogoś kto powinien tym się zająć” lub najpopularniejszym rozwiązaniem dzisiejszych czasów szukaniem oparcia w państwie. Nie mówię, że państwo nie powinno ścigać oszustów, ale jeśli ktoś zgodził się na warunki polisy i wszystko jest tak jak agent powiedział, ale myśleliśmy, że bedzie inaczej to powinniśmy przyznać się do błędu.
            Jako agent zdarza się że słyszę “Myślałem/myślałam że mam to w polisie”, “ależ rozmawialiśmy na ten temat i tu jest pana/pani podpis, że wykluczamy to pokrycie z polisy” odpowiadam, “no tak, no tak, ale wie pan wydawało mi się że polisa to kryje” pada najczęściej, albo “no wie pan ale kto to wszystko czyta?”. W ten sposób buduje się negatywny obraz zawodu agenta ubezpieczeniowego i w magiczny sposób te same odpowiedzi u rzeźnika mogłyby narazić klienta na podejrzenie o braku jednej klepki:
            Klient u rzeźnika: Burczy mi z głodu w brzuchu, od wczoraj nic nie jadłem.
            Rzeźnik: Dwa dni temu sprzedałem panu laskę kiełbasy, może trochę mało na dwa dni.
            Klient: No tak, ale myślałem, że mam dwie laski.
            Rzeźnik: Zapłacił pan za jedną, tu mam kopię rachunku, więc zapakowałem panu jedną laskę i zabrał ją pan ze sobą.
            Klient: Tak, ale myślałem że mam dwie.
            Rzeźnik: Kiedy pan zjadł tą kiełbasę?
            Klient: Przedwczoraj na kolację pół i wczoraj na śniadanie pół.
            Rzeźnik: I nie zorientował się pan wczoraj, że opakowanie jest puste?
            Klient: Tak, było puste, ale wie pan, poszedłem do pracy myśląc, że mam jeszcze jedną kiełbasę. wróciłem i zauważyłem że nie mam nic do jedzenia. Szukałem tej kiełbasy i pomyślałem, że pan mi za mało sprzedał.
            Rzeźnik: Ale pan miał tylko pieniądze na jedną laskę kiełbasy…
            Klient: Jestem tylko laikiem i ponieważ źle ocenił pan moje potrzeby zjadania kiełbasy powinien pokryć pan moje straty moralne i oczywiście mój cenny czas.
            Rzeźnik: Ależ ja nie wiem ile kto je kiełbasy…
            Klijent: No nie wiem. Ktoś powinien się tym zająć. Powinno być na to prawo ile sprzedaje się kiełbasy. W normalnych krajach ludziom zawsze sprzedają tyle kiełbasy ile im potrzeba. W Ameryce to jest to wpisane do konstytucji… Pan nie jesteś fachowcem, a zwykłym oszustem. Żegnam, spotkamy się w sądzie.

            Niedawno w naszej okolicy spaliło się osiedle, wiele ludzi nie miało żadnego ubezpieczenia, była pomoc, zbiórki pieniedzy, ubrań, wszystkiego co potrzebne. Byłem dumny ze swojego zawodu bo moi klienci dostali pokaźne odszkodowania i chociaż spalenie się mieszkania jest zawsze tragedią to moich klientów dotknęło to najmniej. Rekordzistka po miesiącu mieszkała już w nowym, własnym domu. Natomiast przy polisach na życie czasami zastanawiam się czy w następnym życiu nie zostać rzeźnikiem.

          • @Plastic Tofu

            Jeśli chodzi o jakość komentarzy, zdecydowanie jesteś liderem na tym blogu. Szacun!

            @Marcin

            Przydałby się jakiś cykl o ubezpieczeniach- wszak ważniejsze jest unikanie ryzyka, niż szukanie zysku. Na życie, zdrowotne, OC w życiu prywatnym, casco, od kradzieży roweru, utraty pracy, etc etc. Które z nich są przydatne i komu, które to ściema.

        • Pani Marcinie, jestem Agentem i powiem tak- Agent zgodnie z ustawą zobowiązany jest przekazać Informację o dystrybutorze (znajduje się tam informacja o procentowym wynagradzaniu Agenta). Nie ma informacji jaka jest to wysokość procentowa, ponieważ wyliczenia np. w moim Towarzystwie są m.in. związane z wiekiem klienta, a umowy dodatkowe przeliczane w innym procencie niż umowa główna.
          Rozumiem, że klienta może ciekawić ile zarobi Agent. Ale patrząc z innej perspektywy czy idąc do sklepu zastanawiamy się ile wynagrodzenia otrzyma ekspedientka i jaka część jej wynagrodzenia wliczona jest w nasze zakupy?
          Wcześniej byłam Managerem w Hotelu- czy osoby rezerwujące imprezy u mnie zastanawiały się ile zarabiam? Czy myślały o tym, że otrzymam premię od obrotu po ich przyjęciu?
          Wydaje mi się, że nie. Dość naturalnym jest fakt, że otrzymujemy wynagrodzenie za naszą pracę. Pan też przecież takowe otrzymuje. Wiadomym jest fakt, że nikt nie pracuje charytatywnie. Proszę mi wierzyć, że są Agenci, którzy swoją pracę traktują jak misję (ja rozpoczęłam pracę, kiedy poważnie zachorował mój tata i otrzymał 5 tys. odszkodowania z ub. grupowego) i ich celem nie jest wciskanie dodatkowych umów, a solidne zabezpieczenie klienta.
          Zasada ograniczonego zaufania? Cóż, pozostawię to bez komentarza. Może gdyby zobaczył Pan jakie kwoty wypłacane są naszym klientom…i jakim przeżyciem jest dla Agenta pierwsza wypłata np. z Poważnych Zachorowań czy z tytuły śmierci, troszkę by Pan spasował i przestał wrzucać wszystkich ludzi do jednego worka.
          Pozdrawiam 🙂

    • Cześć Anatol – tak sobie myślę, ludzie niepotrzebnie obawiają się badań medycznych. Moim zdaniem to rewelacyjna okazja, aby całkowicie za darmo zostać gruntownie przebadanym. Jeśli wszystko będzie OK – ubezpieczymy się. Jeśli coś będzie nie tak ze zdrowiem – to wielkim plusem będzie postawiona diagnoza.

      • Pełna zgoda że warto, tym bardziej że tak jak piszesz w większości przypadków za badanie płaci ubezpieczyciel 🙂

        Przy zawieraniu polisy jednak na dodatkowe badania zostaną skierowane osoby, które w ankiecie medycznej wskażą jakieś choroby na które już cierpią, więc muszą mieć już wcześniej jakąś diagnozę.

        Ewentualnie mogą to być osoby, które będą chciały ubezpieczyć się na bardzo wysokie sumy i tutaj faktycznie można przy okazji zyskać darmowe badanie 🙂

        Jedno jest pewne – zdecydowanie nie warto w ankiecie medycznej podawać nieprawdziwych danych po to, aby uniknąć zwyżek lub dodatkowych badań, bo potem mogą być kłopoty przy wypłacie świadczenia.

  2. Mój partner beze mnie sobie finansowo poradzi. Nie mam dzieci i kredytów. Ale polisę mam. Z niską sumą ubezpieczenia, ale z dużą sumą (i tak za małą) w razie poważnego zachorowania. Bo to jest dla mnie najważniejsze. Kalkulując na chłodno, z pewną dozą czarnego autohumoru: jak umrę, mała strata 😉 ale nie chcę obciążać najbliższych kosztami mojego poważnego zachorowania (ewentualnie chcę mieć pieniądze na pierwsze leczenie).

    • Hej Agnieszka – właśnie o to chodzi – aby na chłodno sobie wszystko przekalkulować i zastanowić się, jakie ryzyko jest faktycznie największe w naszym przypadku i dostosować polisę do własnych, realnych potrzeb. Życzę Ci oczywiście, abyś z nigdy niej nie korzystała.

    • Jestem w podobnej sytuacji (partner sobie poradzi, osób zależnych brak) i wcześniej myślałam, że w takim razie na pewno nie potrzebuję ubezpieczenia – ale w tym co napisałaś jest sporo sensu 🙂

      Jeśli można spytać, jakiego rzędu jest to wydatek i kiedy można liczyć na wypłatę?

  3. Opisane jasno i klarownie. Ze wszystkim się zgadzam poza jednym a w zasadzie dwoma punktami.
    Po pierwsze wyliczanie wartości finansowej na 3 lata słabo wyglada. Jesli zabezpieczany jest przyszły dochód to robię to na minimum 10 lat chyba ze jest niepelnoletnie dziecko to wtedy minimum do czasu osiągnięcia pełnoletności dziecka. Do tego oczywiście wszelkie zobowiązania finansowe.
    Po drugie do niedawna sam byłem przeciwnikiem polis mieszanych. Teraz są na rynku bardzo dobre produkty, które dla ludzi bardziej zaawansowanych wiekiem są szczególnie korzystne. Jesli w produkcie jest gwarancja zwrotu składki i nie jest wymagana duża SU to taki produkt wychodzi korzystniej bo niewątpliwym atutem jest to ze klient „ nie przeje” pieniędzy do których normalnie miałby dostęp.

    • Cześć Tomasz,
      nie jestem przekonany o wyższości sztywnych reguł typu “minimum 10 lat” nad spokojną kalkulacją realnych potrzeb. A dlaczego nie “minimum 15”? Albo 20? Tu każdy musi na spokojnie rozważyć własny scenariusz, analizując to, jak duże będą potrzebne pieniądze, by stanąć na nogi.
      W naszym przypadku – po gruntownym przemyśleniu – suma ubezpieczenia była i jest jak najbardziej OK. Nie widziałem potrzeby, by ubezpieczać się na miliony. Poza tym – po co kusić los, jeszcze żona pomoże mi zejść z tego świata? 🙂

      Super, że uzupełniasz treść artykułu o konieczność wzięcia pod uwagę posiadanych kredytów – nie wspomniałem o tym wystarczająco jasno (przewinęło się w zacytowanym komentarzu Marzeny) , a jest to oczywiście bardzo ważne.
      Serdecznie pozdrawiam.

  4. Cześć,
    4 lata temu zakupiłem polisę z gwarantowaną wypłatą kwoty.
    Przekonało mnie to, że gdy dożyję wieku emerytalnego otrzymam gwarantowaną sumę ustaloną w polisie. Nawet jeśli odkładając co miesiąc kwotę jaką płacę za polisę przelewałbym do banku na osobne konto czy lokatę to uważam, że poczucie bezpieczeństwa jest o wiele lepsze. Poza tym znając siebie prędzej wydałbym te pieniądze na coś innego niż systematycznie oszczędzał.

    Pozdrawiam

  5. Zacznę od tego, że jestem agentem. Jestem dobrym agentem, wieloletnim członkiem MDRT. Nie dlatego, że “wciskam” klientom polisy jak przywołany fryzjer strzyżenie ale dlatego, że staram się zaspakajać potrzeby moich klientów. Podobnie jak dobry fryzjer nie rzuci się na klienta z nożyczkami mając w perspektywie kilka złotych zarobku, raczej dokona najpierw oceny sytuacji. W każdej branży są lepsi i gorsi, kogo klient ma pytać o ubezpieczenie? Hydraulika, fryzjera czy agenta a może blogera? Wydaje mi się że autor nie miał pomysłu na artykuł i wrzucił temat ubezpieczeń, traktując go bardzo powierzchownie.
    Szerzej o tym czy warto i kiedy posiadać polisę na życie piszę na swoim blogu, zapraszam.
    Wracając do artykułu. Osiąganie zysków i unikanie strat powinny iść w parze, min. wg. W.Buffeta. Zgadzam się jednak z autorem , że ubezpieczenie służyć powinno ochronie finansowej a nie pomnażaniu kapitału. Są jednak wyjątki. Ubezpieczenie na życie INWESTYCYJNE jest świetnym sposobem na pominięcie procedury spadkowej i wyprowadzenie środków poza ustawowy krąg spadkobierców, pozwala też w takiej sytuacji uniknąć podatku od spadków i darowizn.
    Kilka powodów, dla których warto mieć odpowiednie ubezpieczenie na życie:

    1. Zabezpieczenie bliskich Mało kto z nas zakłada przedwczesną śmierć, raczej od życia oczekujemy, że będziemy żyć może nie wiecznie ale przynajmniej długo i szczęśliwie. Z tyłu głowy mamy jednak świadomość, że choćby na naszych drogach co roku ginie ponad 3,5 tys. ludzi, którzy też mieli takie nadzieje jak my. Do tego jak dodamy znane nam z naszego otoczenia przypadki nowotworów, zawałów itp. to zapala się iskra niepokoju o los naszych bliskich w razie naszej przedwczesnej śmierci. Jak sobie poradzą finansowo, jak zrekompensują utracone dochody? Żyjemy w świecie, gdzie posiadane środki finansowe decydują o standardzie naszego życia. Ubezpieczenie na życie ma na celu pozwolić Twoim bliskim zachować pożądany poziom życia, przynajmniej do czasu uporania się z tragedią emocjonalną i przystosowania się do nowej sytuacji. Aby ubezpieczenie na życie było w takiej sytuacji faktycznie pomocne to musi ono być odpowiednie tj. takie , które faktycznie zrekompensuje utracone dochody i zapewni finansowanie bliskich przez okres minimum 2-3 lat. Jeżeli zarabiasz np. 4000 zł miesięcznie to ubezpieczenie na 30-50 tys. złotych niekoniecznie będzie odpowiednim, to jest takim, które da Twoim bliskim czas na przystosowanie się do nowych warunków. W przypadku takich dochodów powinieneś być ubezpieczony na minimum 100-150 tys. złotych (bez uwzględniania innych potrzeb). A tak swoją drogą to często ubezpieczamy swoje mieszkanie na 200-500 tys. złotych a życie na 50 tys. Co jest cenniejsze dla Ciebie ?
    2. Właściwy rozwój twoich dzieci Jeżeli posiadasz dzieci to strata rodzica będzie dla nich niewątpliwie tragedią emocjonalną. Odpowiednie ubezpieczenie na życie spowoduje, że tylko emocjonalną a nie również finansową. Ubezpieczenie taki ma na celu przede wszystkim zapewnić Twoim dzieciom właściwą edukację, rozwój i start w dorosłe życie. Przeciętne koszty utrzymania studenta to 70-80 tys. złotych na niezbyt prestiżowej uczelni i nisko kosztowym kierunku. Renta rodzinna z ZUS w takiej sytuacji spowoduje, że Twoje dzieci o Tobie długo nie zapomną. Odpowiednie ubezpieczenie spowoduje, że będą o Tobie pamiętać jako o odpowiedzialnym i troskliwym rodzicu.
    3. Spłata zobowiązań Jedną z podstawowych funkcji ubezpieczeń na życie jest dostarczenie środków finansowych naszym bliskim na spłatę zobowiązań. Najczęstszymi naszymi zobowiązaniami dzisiaj są kredyty hipoteczne, one też stanowią największe obciążenie finansów rodziny. Możemy jednak mieć również innego rodzaju zobowiązania np. pożyczka od rodziny, raty, zaległości podatkowe, weksle itp. Wrócę do kredytów hipotecznych. Biorąc kredyt bank co raz częściej, wymaga od nas ubezpieczenia na życie na kwotę z reguły stanowiącą 20-30 % wartości kredytu. Nie dziwi was dlaczego 20-30 % a nie 100%? Otóż w razie śmierci kredytobiorcy i kłopotów ze spłatą kredytu przez współmałżonka, bank może sprzedać mieszkanie i z uzyskanych środków pokryć zobowiązanie kredytowe. ponieważ prawo bankowe nakazuje sprzedaż w ciągu pięciu lat a i bankom zależy na szybkim odzyskaniu kapitału, to sprzedają nieruchomość szybko czyli taniej od realnej wartości. najczęściej za równowartość 80% rynkowej wartości nieruchomości, pozostałe 20% bank odzyskuje z odpowiedniego (dla niego) ubezpieczenia na życie. Ubezpieczeniem odpowiednim dla kredytobiorcy jest ubezpieczenie na pełną wartość zaciągniętego kredytu, dzięki czemu w razie śmierci bliscy mogą natychmiast spłacić kredyt, mają dach nad głową i spokój z bankiem. Innym zagrożeniem jest to, że zaciągając kredyt bank najczęściej bada zdolność kredytową dla dochodów w gospodarstwie domowym. Jeżeli jednych dochodów zabraknie wskutek śmierci kredytobiorcy, to bank ponownie zbada zdolność kredytową dla pozostającego przy życiu kredytobiorcy. Najczęściej wyjdzie ona znacznie poniżej zaciągniętego zobowiązania, bank wówczas zażąda spłaty różnicy między pozostałym do spłaty kredytem a aktualną zdolnością kredytową. Zatem odpowiednim ubezpieczeniem na życie wydaje się być ubezpieczenie na całą wartość zobowiązania.
    4. Finansowanie osób od Ciebie zależnych Zdarza się , że zależne od nas pozostają inne osoby np. rodzice w podeszłym wieku, niepełnosprawne rodzeństwo czy inne osoby wobec których czujemy potrzebę regularnego wsparcia finansowego. Ubezpieczenie na życie może pomijając procedurę spadkową zabezpieczyć tym osobom odpowiednie środki zaspakajające ich potrzeby. Jeśli działanie jakiejś fundacji czy stowarzyszenia jest nam szczególnie bliskie to środki z naszego ubezpieczenia na życie mogą istotnie wesprzeć ich działalność nawet , gdy nas już nie będzie.
    5. Spłata zobowiązań spadkowych Powód ten zasługuje na przynajmniej kilka oddzielnych artykułów. Zasygnalizuję tylko, że ubezpieczenie na życie jest jednym z instrumentów planowania spadkowego, zabezpieczenia finansowania rozwiązań spadkowych. Najczęściej może służyć do zabezpieczenia spłaty zachowku, który wypłacany jest zawsze w formie pieniężnej. Środki z polisy mogą też stanowić rekompensatę dla jednego ze spadkobierców z tytułu pominięcia lub zbyt skromnego wskazania w testamencie. Właściwe oszacowanie odpowiedniej sumy ubezpieczenia winno poprzedzić przygotowanie planu sukcesji majątku, sporządzonego z prawnikiem lub odpowiednio wykwalifikowanym agentem ubezpieczeniowym.
    6. Zapewnienie ciągłości działania Twojej firmy W zależności od formy prawnej prowadzonej firmy, odpowiednie ubezpieczenie osoby prowadzącej działalność gospodarzą, właściciela firmy lub wspólnika, może stanowić o być albo nie być jego firmy. W razie śmierci osoby prowadzącej działalność gospodarczą jego firma może zostać przejęta przez spadkobierców ( o ile się dogadają i będą chcieli), będą musieli jednak oni spłacić zobowiązania podatkowe , które rodzą się wraz ze śmiercią właściciela firmy. Tymi zobowiązaniami mogą być min. podatek VAT, podatki dochodowe, zaległości ZUS, kredyty, dotacje unijne. Zatem aby skutecznie przejąć firmę należy najpierw spłacić jej zobowiązania. W przypadku firm gdzie ma ona kilku właścicieli, dochodzą dodatkowo koszty spłaty spadkobierców zmarłego wspólnika, chyba że dopuszczamy możliwość wejścia ich do zarządzania firmą. W powyższych przypadkach sytuację niezwykle komplikuje, gdy jednym ze spadkobierców jest osoba małoletnia, wówczas oprócz odpowiedniego ubezpieczenia na życie potrzebny jest również skuteczny plan sukcesji majątku. Temat ten jest niestety często bagatelizowany przez przedsiębiorców, ze szkodą dla ich firm.
    7. Tworzenie kapitału pokoleniowego Ostatni powód w naszych warunkach jest raczej rzadki, choć w swojej praktyce go odnotowuję. Polisa na życie jest najtańszą formą budowania kapitału, wyposażenia kolejnego pokolenie w dodatkowy kapitał. Osoby zamożne , świadome mechanizmu często wykorzystują polisę na życie do zbudowania dodatkowego kapitału. Najlepiej zobrazować to na przykładzie. Ubezpieczony czterdziestolatek wykupił polisę na życie na 1 000 000 zł w jednym z Towarzystw Ubezpieczeniowych zapłacił za nią składkę 11 000 zł rocznie. Wydaje się , że to sporo ale czy na pewno? To zaledwie 1,1 % sumy ubezpieczenia czyli kapitału, który prędzej czy później będzie wypłacony. W tym przypadku ubezpieczony musiałby żyć jeszcze 90 lat aby wpłacić równowartość wypłaconego kapitału. Musiałby żyć do 130 lat, teoretycznie jest to możliwe.

    Wszystkie opisane powyżej powody, dla których warto mieć odpowiednie ubezpieczenie na życie związane są z utratą życia. Z punktu widzenia finansów rodziny, gorszym zdarzeniem jest przewlekła, poważna choroba czy poważne kalectwo. Obydwie sytuacje mocno ograniczają naszą możliwość generowania dochodów a znacznie mocno zwiększają koszty, mi. leczenia, rehabilitacji itp. Dlatego zachęcam przed podjęciem decyzji o wykupieniu polisy na życie do konsultacji z fachowcem w tej dziedzinie, na szczęście ich nie brakuje.
    Warto korzystać z usług dobrych fryzjerów, dobrych lekarzy, dobrych agentów etc.

    • Hej Mariusz, dziękuję za obszerny komentarz. Cieszę się, że jesteś dobrym agentem 😉

      Powierzchowne – jak piszesz – potraktowanie tematu nie wynika z braku pomysłu, tylko z formy (15-minutowy wstęp na Facebooku).

      Podzielam większość Twoich tez i dziękuję za ciekawe uzupełnienie treści. Jedynie kilka słów polemiki z Tobą (pracowałem przez 2 lata w firmie ubezpieczeniowej i byłem na kilku szkoleniach dla agentów, na których uczona jak “przełamywać obiekcje klienta”):

      (1) “Z tyłu głowy mamy jednak świadomość, że choćby na naszych drogach co roku ginie ponad 3,5 tys. ludzi, którzy też mieli takie nadzieje jak my. Do tego jak dodamy znane nam z naszego otoczenia przypadki nowotworów, zawałów itp. to zapala się iskra niepokoju o los naszych bliskich w razie naszej przedwczesnej śmierci.”
      Oczywiście, że przed takimi sytuacjami chcemy się zabezpieczyć. Warto jednak wziąc pod uwagę, że jeśli w wypadkach ginie 3500 osób w danym roku, to jest to 0,0092% prawdopodobieństwa śmierci w takim zdarzeniu w danym roku przy 38 milionowej populacji. A stwierdzenie “znane nam z naszego otoczenia przypadki..” – wykorzystuje znany z psychologii behawioralnej “efekt dostępności” w celu subiektywnego zawyżenia prawdopodobieństwa. To są własnie techniki, których używa się do stworzenia poczucia zagrożenia.

      Uważam, że inaczej powinien podchodzić do takich spraw zawodowy kierowca, u którego w rodzinie ktoś miał nowotwór a on sam objada się w fast-foodach i jest otyły, a inaczej osoba, u której nikt w rodzinie nigdy nie chorował na nowotwory, prowadzi zdrowy tryb życia i mieszka w leśnej głuszy w Bieszczadach trenując do kolejnego triathlonu.

      (2) “A tak swoją drogą to często ubezpieczamy swoje mieszkanie na 200-500 tys. złotych a życie na 50 tys. Co jest cenniejsze dla Ciebie?” – czysta technika sprzedażowa porównująca jabłka do pomarańczy i grająca na emocjach w rodzaju “Na ile wyceniasz swoje życie?”. Gdy stracę mieszkanie – muszę kupić nowe – a to kosztuje kilkaset tysięcy złotych. Gdy umrę – rodzina ma mieć zabezpieczony dochód przez jakis czas, a nie “refinanoswanie utraty taty”. Tu trzeba spokojnie policzyć, a nie grać na emocjach.

      (3) “…bank wówczas zażąda spłaty różnicy między pozostałym do spłaty kredytem a aktualną zdolnością kredytową. Zatem odpowiednim ubezpieczeniem na życie wydaje się być ubezpieczenie na całą wartość zobowiązania.”

      Zwróć uwagę, że zaprzeczasz sam sobie. Przecież z pierwszej części wypowiedzi wynika wprost coś zupełnie innego: właściwym ubezpieczeniem jest takie, które pozwoli na spłatę części zobowiązania, by bez problemu obsłużyć resztę. Bank nie zażąda natychmiastowej spłaty całości. To jest klasyczne zawyżanie sumy ubezpieczenia i wysokości składki (nie mamy przecież po śmierci współkredytobiorcy poprawić swoja sytuację finansową, ale ją odtworzyć). Właśnie dlatego banki wymagają 20-30%. Oczywiście można ubezpieczać się dowolnie wysoko (i drogo).

      (4) “Dlatego zachęcam przed podjęciem decyzji o wykupieniu polisy na życie do konsultacji z fachowcem w tej dziedzinie, na szczęście ich nie brakuje.
      Warto korzystać z usług dobrych fryzjerów, dobrych lekarzy, dobrych agentów etc.”
      – co do tego w pełni się zgadzamy.

      P.S. Autorem powiedzenia o strzyżeniu i fryzjerze jest Warren Buffett, którego przytaczasz w komentarzu 😉

      • Dziękuję za twoje cenne uwagi. Z tego co wiem to W.Buffet twierdził, że jak fryzjer mówi że jest dobry czas do inwestycji na giełdzie bo daje dobre zyski to trzeba z niej uciekać, a jak taksówkarz mówi że giełda to “szajs” to trzeba w nią wchodzić – mówiąc w skrócie.
        Cieszę się że byłeś dwa lata agentem ja jestem już 21 lat.
        Wszystko co mówimy to nic innego jak próba wywierania wpływu na innych, to rzecz naturalna. Cialdini wymienia kilka zasad wywierania wpływu jedną z nich jest zasada dostępności (niedostępności).
        Z tego co wiem to banki oczekują jako zabezpieczenia spłaty kredytu ubezpieczenia na życie na poziomie jak piszesz 20-30 % ale nie ze względu na obniżoną zdolność kredytową pozostałego przy życiu kredytodawcy lecz ze względu na niższą cenę za nieruchomość przy szybkiej sprzedaży o ok. 20-30 %. Do takiej sprzedaży bank jest zmuszony przez prawo bankowe, nie może trzymać przejętej nieruchomości dłużej jak 5 lat.

        A tak przy okazji to nie wiem czy wiesz ale rocznie na świecie ginie ok. 40 osób od uderzenia spadającego kokosa (serio ! ). Jaka jest szansa, że wśród tej czterdziestki będzie polak i jaki to odsetek? Trzeba by policzyć.

        Tak czy siak prowadzisz dobry blog 🙂

    • Plastic Tofu

      Podoba mi się szczególnie punkt siódmy. Spotkałem się z tym kilka razy i wygląda na to, że jest to coraz bardziej popularne w USA. Często działa to na zasasadzie “skip the generation” – termin skradziony z planowania spadkowego, kiedy klient ma relatywnie dobrze ustawione dzieci, zresztą przy dzisiejszej długości życia często wnuki są już głęboko na ścieżce kariery, kiedy dochodzi do wypłaty. Niezależnie od tego czy są to dzieci, wnuki, czy nawet prawnuki, otrzymują pokaźne i co ważne nieopodatkowane środki na studia, powiększenie biznesu, albo rozwój kariery. Co ciekawe każdy może to zrobić nawet na dużo mniejszym poziomie, albo po prostu ubezpieczając dzieci. To co z pozoru wydaje się nielogiczne, gdyż dziecko nie ma jeszcze nikogo na utrzymaniu i kupno polisy wygląda jak wyrzucanie pieniędzy w błoto, to faktycznie jest to inwestycja w przyszłość dziecka. Zakładając, że następne pokolenie będzie potrzebowało polisę kiedy wejdzie w dorosłość kupno takiej polisy gdy dziecko jest malutkie jest dużo tańsze i spłata takowej polisy może zakończyć się przed ukończeniem edukacji, pozwalając potomstwu wejść w dorosłość z jednym kłopotem mniej. Dla przykładu cena polisy 100,000$ dla rocznego dziecka to około 200-300$ rocznie i jest to często koszt zabawki czy dwóch. Mam nadzieję, że niewiele dzieci czyta tego bloga bo jako dziecko wolałbym nową grę czy kolejny samochód, tych nigdy nie było za dużo, ale zabezpieczenie przyszłości dzieci spędza sen z powiek wielu rodzicom i dziadkom, a życie tak szybko biegnie. Nie dziwota więc, że ci ostatni najczęściej przystają na takowe rozwiązania. I na koniec jeszcze raz powtórzę za wszystkimi tu wypowiadającymi się, że nie każda polisa jest dla każdego. Swoje potrzeby i możliwości należy ocenić rzetelnie i trzymać się wyznaczonych ram.

      P.S. Podajesz przykład człowieka, który kupił polisę na milion za 11,000 zł rocznej składki. Dla ścisłości odkładając te pieniądze i zakładając bezpieczne inwestowanie w szeroki rynek, np S&P500 przez ETF (opłata 9BPS) mamy historyczny zwrot 9,434% przez ostatnie 30 lat (wystarczająco długi okres aby uśrednić spadki i wzrosty) to odchodząc na emeryturę w wieku 65 lat będzie miał na koncie 980 tysięcy, pięć lat później prawie 1,6 miliona, od tego oczywiście trzeba zapłacić podatek, ale pieniądze na koncie zawsze są dostępne w razie W. Z drugiej strony jest to dywersyfikacja portfela spadkowego, gdyż nie tylko klient może odejść z tego świata po roku ubezpieczenia i wtedy masa spadkowa powiększa się o 1 milion, a nie tylko o odłożone 11,000 albo może się to stać w czasie gdy rynek szoruje po dnie i nasze teoretyczne zwroty nie są nawet blisko założeń. Napmknę jescze tylko, że polisa jest niejako zamkniętą sprawą i nie działają na nią pokusy typu przydałaby się nowa łódka, a dzieci… jakoś dadzą sobie radę. 🙂
      Proszę te ostatnie kilka linijek odebrać nie jako polemikę z Twoimi wyliczeniami, a jako zachętę do korzystania z fachowej i zaufanej pomocy gdyż temat swoją szerokością może stanowić poważny orzech do zgryzienia dla ludzi nieobytych z rynkami finansowymi.

  6. Marcin, komentarz techniczny. Słuchając mam wrażenie, że ciągle coś przerywa, tak jakby ścieżka dźwiękowa była pocięta w momentach w których bierzesz oddech, na chwilę przestajesz mówic. Podejrzewam, że masz jakiś filtr szumów, dobrze myślę? Brzmi to bardzo nienaturalnie i ciężko się słucha. Moim zdaniem naturalniej i lepiej brzmi jeśli jest ciągłość dźwięku i słychać coś w tle, nawet jeśli jest to “yyyyy”, niż sztucznie przerywany dźwięk. Czy ktoś ma podobne odczucia?

    • Bardzo dziękuję Kuba – przyjrzę się temu. Jestem ciekawy, czy u innych również to występuje. Chodzi o podcast – tak? (Czy ścieżkę z filmu?)

      • Zawsze słuchałem tylko twoich podcastów i po prostu myślałem, że w ten sposób to obrabiasz, tzn wycinając coś pomiędzy, myśląc, że ok, trochę mi to przeszkadza, ale nie będę się wtrącał 🙂 . Dzisiaj obejrzałem poraz pierwszy film z youtuba, z zapisu na żywo i specjalnie się przyjrzałem jak to wygląda na filmie. Po prostu wygląda tak jak by się mikrofon na chwilę wyłączał. Sprawdziłem jeszcze raz – i podcast, i film. Dzięki.

  7. A ja mam pytanie. Mam polisę na życie razem z mężem w NN ING, jest to polisa mieszana. Składkę płacimy 315 zł, w tym 50 zł to składka inwestycyjna. Jest to polisa nazywana “sposób na życie”. Drążyłam temat i umowę przed jej zawarciem i mam pytanie do was. Na moje pytanie czy w przypadku śmierci zostanie wypłacona suma ubezpieczenia oraz dodatkowo suma zgromadzona przez nie na rachunku dodatkowym (to ten gdzie odkładana jest składka inwestycyjna), agent odpowiedział: “wypłacona zostaje suma ubezpieczenia plus zgromadzone oszczędności na rachunkach inwestycyjnych.”

    “Warunki ogólne umowy podstawowej:
    Nationale‑Nederlanden wypłaci Sumę ubezpieczenia i Sumę ubezpieczenia Umowy dodatkowej obowiązującą w dniu śmierci Ubezpieczonego

    Warunki ogólne umowy inwestycyjnej:
    “W przypadku śmierci Ubezpieczonego głównego Nationale‑Nederlanden wypłaci Uposażonym łączną wartość Jednostek uczestnictwa zarejestrowanych na Rachunku i Rachunku lokacyjnym. Kwotę do wypłaty oblicza się według: a) Ceny jednostki uczestnictwa obowiązującej nie później niż w 3. Dniu roboczym po dniu rejestracji zawiadomienia o śmierci Ubezpieczonego głównego i b) liczby Jednostek uczestnictwa zarejestrowanych na Rachunku i Rachunku lokacyjnym w dniu śmierci Ubezpieczonego głównego. Dniem rejestracji zawiadomienia o śmierci jest nie później niż 10. Dzień roboczy od dnia przekazania zawiadomienia do siedziby Nationale‑Nederlanden w Warszawie albo Przedstawicielowi”.

    Nie jestem przekonana czy zapis “Nationale‑Nederlanden wypłaci Uposażonym łączną wartość Jednostek uczestnictwa zarejestrowanych na Rachunku i Rachunku lokacyjnym.” oznacza że NN wypłaci i sumę ubezpieczenia i środki zgromadzone.

    • Hej Kasiu. Za mało danych (np. bark definicji – co to jest “Rachunek” a co to jest “Rachunek Lokacyjny”. Wrzuć numer OWU – może znajdę w sieci i Ci odpowiem, co wynika moim zdaniem z zapisu.

        • Dziękuję Marcinie za pomoc. Przepraszam za prywatę, ale jak widać agent któremu ufam uśpił moją czujność takim wyjaśnieniem te kilka lat temu i weszłam w ten produkt. Widzę, że to nie takie proste do rozszyfrowania. W moim produkcie po zalogowaniu mam zakładki “rachunek” (tu są składki inwestycyjne czyli co miesiąc 50 zł), “rachunek dodatkowy” (tutaj mam chyba przeniesione pieniądze z PPE sprzed kilku lat) oraz “rachunek IKE” (tu czasem coś wpłacam samodzielnie).
          Nie wiem co to w takim razie rachunek lokacyjny. No i jak się ma do tego suma ubezpieczenia oraz to co jest wypłacane w przypadku śmierci

          • Hej Kasiu, miałem chwilkę i przejrzałem szybko to OWU. Moim zdaniem agent nie wprowadził Cię w błąd.
            Składka jest dzielona na dwie wyraźnie oddzielone części:
            (1) Umowa podstawowa – to część ochronna
            (2) Umowa inwestycyjna – wyraźnie oddzielona od umowy głównej.

            Według mnie odpowiedź agenta: “wypłacona zostaje suma ubezpieczenia plus zgromadzone oszczędności na rachunkach inwestycyjnych.” – jest prawdziwa.

            Dla pełnej jasności dodam, że przeskanowałem OWU ekspresowo. Dlatego chwyć telefon, zadzwoń na ich infolinię (rozmowy nagrywane – to plus) i dokładnie wypytaj. Nie polegaj tylko na swojej (i mojej pobieżnej) interpretacji – to zbyt ważne. Daj znać, co udało Ci się ustalić 🙂

  8. Artykuł jakby pisany przez agenta ubezpieczeniowego. Napiszę swoje zdanie: ubezpieczenie na życie w Polsce jest KOSZMARNIE drogie. Pisałem o tym już kiedyś w komentarzach na tym blogu, być może pan Iwuć cyklicznie powtarza pewne tematy. Porównałem składki ubezpieczeniowe w Polsce i Wielkiej Brytanii i w przypadku 40-letniego mężczyzny różnica była 5-krotna. Podejrzewam, że to ze względu na płytki polski rynek i konieczność utrzymywania agentów. Na szczęście, jeśli ktoś ubezpieczył się w Wielkiej Brytanii i przez rok opłacał składki, to może się potem przenieść za granicę, a ubezpieczenie jest nadal honorowane (pod warunkiem opłacania składek).
    A co z osobami, które nie pracowały za granicą i muszą ubezpieczyć się w Polsce? Cóż, wasze składki będą 5-krotnie wyższe niż w przypadku klientów na Zachodzie za tę samą sumę ubezpieczenia.

  9. Artykuł potrzebny, bo trzeba uświadamiać ludzi, że ubezpieczenia na życie mają sens. Niepotrzebne tylko ta z góry negatywna ocena pracy agentów ubezpieczeniowych, przedstawiająca ich jako naciągaczy kierujących się wysokością prowizji. Jak w każdej branży znajdą się “czarne owce”, ale większość agentów pracujących od lat na poleceniach wykonuje rzetelnie swoją pracę. I otrzymują wynagrodzenie za swoją pracę, nikt przecież nie pracuje za darmo. A pomysł , aby to klient płacił agentowi za dobór ubezpieczenia – nierealny.
    Pozytywny akcent – widzę, pracując przy kredytach hipotecznych, że młodzi ludzie coraz częściej rozumieją konieczność zabezpieczenia siebie na wzajem w przypadku zaciągania zobowiązań. Dyskusja, czy tylko 30% kredytu, czy 100% moim zdaniem nie ma sensu, bo zależy to od indywidualnej sytuacji klienta.

  10. W temacie polis na życie powiedziałeś już bardzo wiele, i to w mega rozsądny i przemawiający sposób. Ja mam natomiast inny dylemat, jestem młodą osobą, właściwie nie do końca zależy mi na polisie na życie, to co mnie nurtuje od dawna to polisy zdrowotne: w przypadku zachorowania na raka, nadciśnienia i innych chorób np. krążenia. Chciałabym wiedzieć, że w momencie diagnozy ubezpieczyciel faktycznie wesprze mnie daną kwotą, żebym mogła się leczyć, a nie walczyć o środki do walki. Jest tego strasznie dużo na rynku, każdy agent mówi coś innego, po wczytaniu się w OWU widzę mnóstwo wyłączeń i kruczków (np. wielkość guza). Mam dwa pytania:
    – czy Twoim zdaniem warto płacić za taką ochronę?
    – czym kierować się w wyborze, na co zwrócić uwagę czy masz może swojego faworyta?

  11. Witam!
    Wpis ciekawy i merytoryczny, z pewnością potrzebny – za co dziękuję.
    Sam natomiast, choć wiele osób mi się dziwi, żadnego ubezpieczenia “dodatkowego” w ogóle nie posiadam. Relatywnie wysokie koszty miesięczne, dość symboliczne zniżki przy wizytach lekarskich (oczywiście tylko wśród wąskiego grona przychodni i specjalistów), ewentualne odszkodowania z tytułu jakichś urazów (wcale nie tak gigantyczne)… jakoś mnie to wszystko zniechęca.
    Zrobiłem raz przeliczenie tych wszystkich wydatków, a faktycznie potencjalnego zysku i… w najlepszym razie oscylowałem wokół “zera”.
    Jakoś nie jestem przekonany i ciągle upatruję w tym dość cynicznego zysku firm ubezpieczeniowych 🙂
    Może się mylę.
    Pozdrawiam!

  12. Witam Marcinie. A do jakiej kategorii należą ubezpieczenia Unum (Pramerica)?
    Mam wrażenie, że mieszane. Czy możesz coś o nich tu krótko napisać? Kiedyś na blogu chyba coś o nich napomknąłeś. Z góry dziękuję.

Odpowiedz

Top
MENU