Gdy zadasz pytanie agentowi ubezpieczeniowemu: Komu i kiedy potrzebna jest polisa na życie? – usłyszysz najpewniej odpowiedź: każdemu i zawsze! Zasięgając takiej porady u agenta łamiesz jednak podstawową zasadę, która brzmi: nigdy nie pytaj fryzjera, czy potrzebujesz strzyżenia!

Za sprzedaż polisy Twój agent otrzyma prowizję nawet w wysokości Twojej  półrocznej czy jednorocznej składki. Jeśli więc płacisz składkę w wysokości np. 200 zł miesięcznie, to agent może mieć 1200 a nawet 2400 powodów, by taką polisę Ci sprzedać. Spotkanie z dobrym agentem jest bardzo potrzebne a wręcz niezbędne – ale do takiej rozmowy powinieneś dobrze się przygotować i wiedzieć, czego potrzebujesz.

W ramach wprowadzenia do tematu dziś opiszę krótko:

(1) Jak działa polisa na życie?
(2) Jakie polisy mają największy sens?
(3) Jakie umowy dodatkowe warto dorzucić do swojej polisy na życie?

No właśnie – czy polisa na życie jest koniecznością, czy może zbędnym luksusem?

Możesz także obejrzeć na YouTube (w opisie filmu znajdziesz klikalny spis treści) ?

Ubezpieczenia i inwestycje – razem czy osobno?

Mówiąc o polisach na życie od razu rozróżnijmy dwie sprawy: ubezpieczenie oraz inwestycję. To bardzo ważne, bo dorzucanie do polis na życie elementów inwestycyjnych jest bardzo częstą przyczyną niezadowolenia klientów. Nie siląc się na żadne słownikowe definicje opisałbym te dwa pojęcia tak:
(1) Celem inwestycji jest osiąganie zysków.
(2) Celem ubezpieczenia jest unikanie strat – czyli transfer ryzyka.

Nie ubezpieczam się po to, aby pomnażać pieniądze…

…tylko po to, aby uniknąć dotkliwych materialnych strat. Weźmy takie AutoCasco. Masz samochód, który jest Ci niezbędny do pracy. Wykupując AutoCasco w zamian za określoną składkę zapewniasz sobie to, że gdy ktoś rozbije lub ukradnie Twój samochód, otrzymasz odszkodowanie pokrywające całość lub większość strat materialnych. To pozwoli ci kupić kolejny samochód – pewnie tańszy – ale większości strat materialnych unikniesz.

Zatem kupując ubezpieczenie – w zamian za składkę opłacaną do zakładu ubezpieczeń – przenosisz ryzyko finansowe zdarzenia takiego, jak kradzież czy zniszczenie auta na ubezpieczyciela – bo celem ubezpieczenia jest właśnie transfer ryzyka.

Jeśli jesteś właścicielem AUDI A6 z 2015 roku i np. 5 na 100 takich samochodów co roku zostaje skradzionych, to mamy ok. 5% prawdopodobieństwa, że również Twoją Audiczkę zakoszą. To pozwala zakładowi ubezpieczeń oszacować ryzyko. Ale jak to jest z ubezpieczeniem na życie? Przecież – o ile naukowcy właśnie czegoś nie odkryli – istnieje 100% prawdopodobieństwa, że każdy z nas umrze.

Czy firmy ubezpieczeniowe powariowały sprzedając polisy na życie?

Nic z tych rzeczy. Potrafią doskonale liczyć i zarabiać pieniądze. Znając dane statystyczne, w tym prawdopodobieństwa śmierci w różnych sytuacjach, świetnie szacują, jak wysoka powinna być składka zebrana od wszystkich ubezpieczonych, by wystarczyło nie tylko na wypłatę świadczeń, ale także na solidny zysk.

W dodatku w umowach ubezpieczenia znajdują się różne wyłączenia – np. jeśli popełnisz samobójstwo w ciągu 2 lat od zakupu polisy – świadczenia nie będzie. Jeśli palisz, pijesz, jesteś otyły i jesteś w kiepskim stanie zdrowia – firma nie obejmie Cię ochroną lub wyliczy tak wysoką składkę, że sam zrezygnujesz.

I oczywiście – nie ubezpiecza się zwykle osób starszych – np. powyżej 70 czy 75 roku życia. I tu jest dla Was pierwsza wskazówka – jeśli kiedykolwiek kupicie polisę na życie – bardzo dokładnie przeczytajcie wszystkie tzw. wyłączenia odpowiedzialności – czyli sytuacje, w których pomimo śmierci, suma ubezpieczenia nie zostanie wypłacona. Szacowaniem tych ryzyk zajmują się aktuariusze.

Kim są aktuariusze? Najlepiej ilustruje to anegdota…

Aktuariusz oraz farmer jadą sobie pociągiem i podziwiają piękne wiejskie widoki przez okno. Gdy mijali wielkie stado owiec na ogrodzonym pastwisku, aktuariusz spojrzał przez okno i powiedział:
– Jest tu dokładnie 1248 owiec! Farmer spojrzał na niego powiedział – Wow! Szacun. Tak się składa, że znam właściciela tego stada i faktycznie ma on dokładnie 1248 owiec. Jak Pan to policzył tak szybko? Na co aktuariusz: – Łatwizna – policzyłem wszystkie nogi i podzieliłem przez 4! 😉

Zakłady ubezpieczeń i zatrudnieni w nich aktuariusze naprawdę świetnie potrafią liczyć.

Czy ludzkie życie można wycenić?

No dobra. Materialne straty przy kradzieży samochodu czy pożarze mieszkania są oczywiste. Ale o jakich stratach materialnych może być mowa w przypadku ubezpieczenia na życie? Czy ludzkie życie można wycenić? Niektórzy pewnie to robią, lecz oficjalna odpowiedź brzmi: Nie – ludzkiego życia nie można wycenić. Można jednak oszacować potrzeby naszej rodziny, która po naszej śmierci nie dość, że będzie zmagała się z bólem po utracie ukochanej osoby, to jeszcze straci pensję, którą ta zmarła osoba przynosiła do domu.

Historia Marzeny

Zobaczcie, jaką historią na blogu podzieliła się z nami Marzena:

„Ja jestem właśnie osobą, której małżonek 5 lat temu umarł nagle przeżywszy 40 parę lat. Grupowe ubezpieczenia oraz dwie polisy na życie indywidualne pozwoliły spłacić jeden bardzo duży kredyt i jeden mniejszy.

Pozwoliły przez te 5 lat żyć jeszcze tak, że dzieci (troje – obecnie najstarsza córka już powoli staje na swoich nogach) nie odczuły wielkiej biedy a w zasadzie starczało na ich zachcianki. (…) ja zarabiałam dużo, dużo mniej i w sumie dalej to jest kwota nawet nie średniej krajowej (…).

Więc jak najbardziej w naszym przypadku, w zasadzie moim, polisy pozwoliły w miarę godnie żyć. Oczywiście straty człowieka nie pokryje nic ale mając dzieci to chyba naprawdę bardzo dobre zabezpieczenie.”

Jeśli mąż Marzeny zarabiał np. 4.000 zł netto a Marzena 2.000 to po jego śmierci rodzina, która do tej pory miała co miesiąc 6.000 zł na życie, musiałaby teraz przeżyć za 2.000 zł. Czy samotnej matce udałoby się za to utrzymać rodzinę? Czy dałaby radę spłacać kredyt hipoteczny? A może w akcie desperacji sięgnęłaby po karty kredytowe, kredyty konsumenckie a potem po jakieś chwilówki, które nieuchronnie wpędziłyby ją w spiralę długów?

Właśnie przed takimi sytuacjami ma chronić polisa na życie. To jest jej pierwsze, podstawowe i najważniejsze zadanie. Ten produkt działa w dość prosty sposób:

Ty umierasz – >Twoja rodzina – czy mówiąc precyzyjniej – osoby uposażone – otrzymują wypłatę sumy ubezpieczenia.

Oznacza to, że Polisa nie chroni Ciebie, lecz osoby których finansowe bezpieczeństwo zależy od Twoich zarobków. I teraz – mając tę wiedzę – odpowiedzmy sobie na pytanie:

Czy każdy powinien kupić polisę na życie?

Moim zdaniem – nie. Nie potrzebujesz – podkreślam słowo NIE POTRZEBUJESZ (bo chcieć możesz zawsze) – polisy na życie, jeżeli:

1) Po pierwsze: masz świetną sytuację finansową, nie masz kredytów, masz mnóstwo oszczędności. Twoja rodzina w przypadku Twojej śmierci będzie wtedy zabezpieczona finansowo z innego źródła, więc nie potrzebuje polisy. Oczywiście – możesz wykupić polisę, ale będzie to dodatkowy „bonus”  dla bliskich a nie zakup wynikający z realnej potrzeby.

2) Po drugie: nie jesteś żywicielem rodziny lub nie masz nikogo na swoim utrzymaniu. Gdy jesteś singlem, który nikogo nie utrzymuje, to nie potrzebujesz polisy. Możesz oczywiście się ubezpieczyć i wskazać jako osoby uposażone rodziców, czy inne bliskie Ci osoby, ale to będzie luksus, a nie potrzeba.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

3) masz już dorosłe dzieci, które są samodzielne finansowo a Twój małżonek ma przyzwoite źródła dochodów. Jeśli rodzina w razie Twojej śmierci bez problemu poradzi sobie finansowo, to również nie potrzebujesz polisy. Możesz oczywiście wesprzeć bliskich polisą, lecz raczej w ramach prezentu.

Jak widzisz polisy na życie, mogą zaspokajać realną potrzebę, ale mogą być również realizacją zachcianki, a nawet swego rodzaju „luksusem”.

Kto na pewno potrzebuje takiej polisy?

Jeśli Twoja śmierć oznaczałaby poważne problemy finansowe dla Twoich bliskich, to zdecydowanie powinieneś rozważyć zakup polisy na życie.

Historia Izabeli

Oto mail, który otrzymałem od Izabeli:

„10 lat temu musiałam zrezygnować z pracy ponieważ poważnie rozchorowało się nam jedno z dzieci. Mąż jest zawodowym kierowcą i pracuje za granicą. Nie wiem jeszcze co przyniesie życie i chcieliśmy wykupić polisę na życie bo gdyby się mężowi coś stało ja zostaje tak na dobrą sprawę bez środków do życia. (…)”

Oczywiście, w takiej sytuacji polisa na życie jest bardzo rozsądnym i potrzebnym produktem finansowym.

Na co zwracać uwagę przy wyborze polisy?

Zobaczmy teraz jeszcze, na co zwrócić uwagę, aby się nie wkopać w jakiś bardzo drogi produkt?

Po pierwsze trzeba się zorientować co tak naprawdę kupujemy. Polisy mogą mieć różne, niezwykle atrakcyjne, lecz niewiele mówiące nazwy. Dla ułatwienia podzielę je na 3 grupy, w zależności od tego, na co przeznaczana jest składka:

  1. Czyste polisy ochronne (LifeCasco).
  2. Polisy mieszane.
  3. Polisy inwestycyjne.

Załóżmy, że płacisz 100 zł składki co miesiąc, jeśli:

Czyste polisy ochronne

Całe 100 zł przeznaczane jest na ochronę ubezpieczeniową, to mamy taki czysty produkt ochronny. Sprawa jest jasna. Gdy osoba ubezpieczona umiera, ubezpieczyciel wypłaci Twoim bliskim określoną kwotę: sumę ubezpieczenia. Taką polisę zawiera się zwykle na określony czas – stąd nazwa: terminowe ubezpieczenie na życie.

Polisy mieszane

Wpłacona przez Ciebie składka jest podzielona na dwa cele: na ochronę ubezpieczeniową  (40-70%) oraz na inwestycję (30-60%).  Jeśli dożyjesz do końca polisy – otrzymasz kwotę powstałą w wyniku inwestowania części składek pomniejszoną o koszty. Jeśli nie dożyjesz i umrzesz np. w 10-tym roku trwania polisy – wtedy zakład ubezpieczeń wypłaci Twoim bliskim całą sumę ubezpieczenia, na którą złożą się: wartość Twojej inwestycji oraz „dopłata” dokonana przez zakład ubezpieczeń.

Na pierwszy rzut oka brzmi to fantastycznie…

…wydaje się, że nie możesz na takim produkcje stracić, bo ubezpieczyciel musi wypłacić pieniądze niezależnie od tego czy umrzesz, czy dożyjesz. Ale gdy coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, to zwykle prawdziwe nie jest. Gdzie tu haczyk? Haczyk jak zwykle tkwi w szczegółach np. takich jak TABELA OPŁAT.

Aby inwestycja była opłacalna, to nie może być obciążona wysokimi opłatami, bo wysokie opłaty zjedzą nawet najbardziej soczyste zyski. A te fundusze, które są dostępne w ramach polis (tzw. UFK) – naszpikowane są opłatami. Dlatego, jeśli masz np.300 zł miesięcznie i chcesz zabezpieczyć swoją rodzinę i jednocześnie odkładać na przyszłość, to proponuję Ci:

(1) Osobno Kupić czystą ochronną polisę terminową – np. za 200 zł.

(2) Resztę środków osobno zainwestować – np. w obligacje skarbowe, tanie fundusze inwestycyjne czy nawet wpłacać co miesiąc na konto oszczędnościowe. Zresztą zastanów się przez chwilę. Czy gdyby do AutoCasco zakład ubezpieczeń proponował Ci inwestycję – kupiłbyś taki produkt? Co najmniej dziwne, prawda? Jestem przeciwnikiem łączenia ubezpieczeń z inwestycjami.

(3) O ostatnim modelu czyli o Polisach inwestycyjnych to nawet nie chce mi się gadać, bo jest to totalny niewypał, który tysiące Polaków kosztował miliardy złotych. Zjechałem je solidnie w kilku artykułach na blogu, np. tutaj:

Polisa inwestycyjna to świetny sposób na zyski. Choć raczej nie dla klienta

Jak wysoka powinna być suma ubezpieczenia?

Suma ubezpieczenia to kwota, którą otrzymają Twoi bliscy w przypadku Twojej śmierci. Im wyższa suma ubezpieczenia, tym więcej otrzymają pieniędzy, ale również tym wyższa będzie Twoja składka. Dlatego warto oszacować tę kwotę w rozsądny sposób. Polisa na życie ma pomóc Twoim bliskim uniknąć finansowych problemów w razie Twojej śmierci, a nie umożliwić im kupno wypasionej willi na Francuskiej Riwierze.

Dla przykładu – ja ustaliłem sumę ubezpieczenia na poziomie moich trzyletnich zarobków netto. Gdy kupowałem polisę wiele lat temu, ustaliliśmy z żoną, że w sytuacji mojej śmierci te 3 lata to będzie wystarczający czas, aby moja żona poukładała sobie sprawy finansowe i życiowe. Może przeprowadzić się do mniejszego mieszkania, może sprzedać pewne aktywa finansowe, które posiadamy, zwiększyć swoje zarobki, a nawet poznać kogoś z kim będzie dzieliła dalsze życie. Oczywiście w Twoim przypadku suma ubezpieczenia może być inna, bo przecież masz inną sytuację niż ja.

Na jaki okres się ubezpieczyć?

Wiele osób – za namową agentów ubezpieczeniowych – wykupuje polisę na maksymalny możliwy okres, zwiększając w ten sposób istotnie miesięczną składkę. Ja swoją polisę będę opłacał do 2027 r. czyli do momentu, w którym Gabrysia, moja młodsza córka, będzie miała 18 lat.  Dlaczego akurat tyle, a nie np. do 60 roku życia? Ponieważ żyję zgodnie z zasadami opisanymi na moim blogu, z roku na rok nasza wartość netto rośnie. Z roku na rok ryzyko, że rodzina nie poradzi sobie finansowo po mojej śmierci, maleje. Polisa na dłuższy okres byłaby znacznie droższa.

Dla przykładu – dziś moja składka za sumę ubezpieczenia w wysokości 465 000 zł, wynosi niecałe 205 zł miesięcznie. Gdyby umowa zawarta była na dłuższy okres – wysokość składki byłaby wyższa.

Doszliśmy z żoną do wniosku, że gdy nasze dzieci będą pełnoletnie, to w razie mojej śmierci będą potrafiły zarobić na własne utrzymanie. Również żona da sobie radę, szczególnie, że po drodze budowaliśmy duże oszczędności, żyjąc w zgodzie z zasadami opisanymi na tym blogu. Największe ryzyko dla naszych rodzin jest wtedy, gdy dzieci są małe, potrzebują ciągłej opieki, a ich edukacja wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Dlatego właśnie do czasu osiągnięcia dorosłości przez dzieci polisa będzie nam najbardziej potrzebna.

Umowy dodatkowe

I już ostatni punkt – umowy dodatkowe. Polisa zadziała w sposób, jaki opowiedziałem, w sytuacji gdy – jak to mówi mój kolega Łukasz Martyniec – umrzesz raz, a dobrze. Znacznie gorzej będzie, gdy w razie wypadku lub wskutek choroby – stracimy zdolność do pracy i zarabiania. Dlatego warto kupując polisę na życie wziąć jeszcze pod uwagę umowy dodatkowe zabezpieczające przed:
(1) trwałym inwalidztwem w wyniku wypadku,
(2) trwałym inwalidztwem na skutek ciężkiej choroby.  

Podsumowując: zakup polisy na życie, to przejaw prawdziwej troski i odpowiedzialności za własną rodzinę. Nie trzeba jednak za taką polisę przepłacać ani kupować jej w sytuacji, gdy nie jest potrzebna.

To tyle wstępu do tego tematu, a teraz zapraszam do dyskusji 🙂 Z całą pewnością są w naszym gronie również osoby z zakładów ubezpieczeń, które – z racji ogromnej liczby przypadków, które widzieli w życiu – chętnie rozwiną ten temat!  

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

  1. Ubezpieczenie na życie – konieczność czy zbędny luksus?
  2. Ubezpieczenie na życie – które polisy są OK?
  3. Jak wybrać polisę na życie i nie przepłacać?
  4. Nie przegap nowych publikacji na blogu – zapisz się na newsletter
  5. Wejdź i zdecyduj co będzie w kursie “Jak mieć więcej pieniędzy”
  6. 12-tygodniowy rok – skuteczny przepis na realizację celów
  7. Pracownicze Plany Kapitałowe – wszystko, co musisz wiedzieć o PPK
  8. Karta kredytowa – cudowny produkt czy „samo zło”?
  9. Wtorek z finansami #10 Testament, spadek i dziedziczenie. Co musisz wiedzieć? – z Łukaszem Martyńcem
  10. Wtorek z finansami

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes