Dzisiejszy wpis poświęcę jednym z gorszych produktów, jakie można wybrać w celu budowania kapitału. Chodzi o polisy inwestycyjne, znane Wam zapewne też pod innymi nazwami: polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK), plany systematycznego inwestowania, polisy unit-link, itp. Wiele osób określa swój produkt używając po prostu nazwy konkretnej firmy: Skandia, Aegon, Generali, Axa, Open, itp. Być może kupiliście je by odkładać na emeryturę, na przyszłość dzieci lub jako dodatek do kredytu hipotecznego. I choć w poszczególnych polisach są spore różnice, to większość z nich ma wspólną cechę: rosnące grono niezadowolonych klientów. Dlaczego?

Bo są to naszpikowane ukrytymi opłatami potworki, dzięki którym zarabiają banki, ubezpieczyciele oraz pośrednicy finansowi, zaś klienci znajdują się na ostatnim miejscu w kolejce po zyski.

To głównie dlatego z upływem czasu marzeniem szczęśliwych posiadaczy tych polis staje się jedno: jak najszybsze wydostanie się z nich. Czas mija, obiecane zyski nie przychodzą, a po kilku czy nawet kilkunastu latach często ambicją jest „wyjść na zero” – czyli odzyskać wpłacone pieniądze.

Do tej pory oględnie pisałem o tych produktach, zaznaczając jedynie, że są zbyt drogie. Ograniczałem się do odpowiedzi na Wasze pytania w komentarzach oraz do wyjaśnienia ogólnych różnic pomiędzy czystymi polisami ochronnymi, polisami „mieszanymi” oraz polisami inwestycyjnymi. Te wyjaśnienia znajdziecie tutaj: Ubezpieczenia na życie – które polisy są OK?

Jednak rosnąca liczba Waszych pytań oraz powszechność posiadania tych polis wśród moich znajomych skłoniły mnie do poświęcenia większej uwagi temu zagadnieniu. Dzisiejszy wpis będzie swojego rodzaju wstępem i jednoznacznym wyrażeniem mojej opinii. Za kilka tygodni pojawi się artykuł pokazujący konkretną polisę oraz sposób pobierania w niej kosztów. Później postaram się z Wami zastanowić czy warto kontynuować już posiadaną umowę, a także co można zrobić aby odzyskać pobraną opłatę likwidacyjną.

Ale na wstępie zacznijmy z grubej rury:

Uważam, że polisy inwestycyjne są kiepskimi produktami. To jedna z najdroższych i najmniej korzystnych form pomnażania kapitału, na której kokosy zbijają wszyscy z wyjątkiem klienta. Szczerze mówiąc sądzę, że wypuszczenie takich produktów na rynek jest działalnością nieetyczną, krótkowzroczną i w dłuższej perspektywie niekorzystną dla całej branży finansowej. Tego typu polisy podkopują zaufanie do tej branży, stawiają w bardzo trudnej sytuacji doradców finansowych i zniechęcają ludzi do samej idei długoterminowego inwestowania. To jest klasyczny „strzał w kolano”.

Co usłyszysz kupując polisę?

Wyobraź sobie, że właśnie przyszło na świat Twoje pierwsze dziecko. Jesteś szczęśliwy, tryskasz radością, patrzysz z miłością na tego małego człowieczka i podejmujesz ważną decyzję: „Zadbam o jego przyszłość.” Pełen entuzjazmu udajesz się na spotkanie z doradcą finansowym i już po godzinie wychodzisz dumny trzymając w ręku Plan Systematycznego Inwestowania. Co usłyszałeś kupując ten produkt ? Oto popularne argumenty sprzedawców i mój krótki komentarz do nich.

  1. Wysokie zyski dzięki dostępowi do wielu funduszy.

Zapewne zobaczyłeś kusząco wyglądające wykresy lub tabelki pokazujące stopy zwrotu w wysokości kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu procent rocznie. Niestety, w większości przypadków takie wyniki będą poza Twoim zasięgiem. Dlaczego? Po pierwsze: to są wyniki historyczne. Po drugie: na tych wykresach nie zobaczysz wartości Twojej inwestycji po pobraniu opłat, które są bardzo wysokie i konsumują dużą część wypracowanych zysków. Szczegółowo o opłatach napiszę w kolejnym artykule na temat polis inwestycyjnych, bo to najlepiej pokazać na konkretnym przykładzie.

W praktyce sam będziesz musiał dobierać fundusze, nie ma tu absolutnie żadnej gwarancji zysków, a opłaty sprawią, że szanse na te zyski będą niższe, niż w przypadku bezpośredniej inwestycji w „czyste” fundusze inwestycyjne. Na szczęście kupując taką polisę zyskujesz opiekę doświadczonego doradcy, prawda?

  1. Fachowa opieka doświadczonego doradcy

Nadmiar dostępnych funduszy sprawia, że przeciętny klient jest wobec tego wyboru bezradny. Czy pomóc tu może opieka doradcy finansowego? Niestety: przeciętny doradca finansowy jest również bezradny, ale pod żadnym pozorem nie da Ci tego odczuć. Jego zadanie jest jasno określone: ma sprzedać polisę. Doradzać Ci wręcz nie może, bo do tego konieczne jest posiadanie licencji doradcy inwestycyjnego i podpisanie stosownej umowy (oczywiście doradca inwestycyjny również niczego nie gwarantuje – ale przynajmniej ma obowiązek otwarcie Ci o tym powiedzieć).

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Co często dzieje się w praktyce?

  1. rozmowa sprowadza się tylko do obejrzenia historycznych stóp zwrotu, co jest jednym z najczęściej popełnianych błędów;
  2. proponowany jest „portfel modelowy”, co wiąże się zwykle z dodatkowymi kosztami i dalej obniża szanse na zyski.
  3. w pakiecie możesz otrzymać system automatycznych alertów SMS, które poinformują Cię, jeżeli wartość Twoich funduszy nadmiernie spadnie, i…

No właśnie i co z takim alertem zrobić? Sprzedać fundusze?…A może dokupić, bo teraz jest taniej? Podsumuję to krótko: w praktyce nie masz co liczyć na doradztwo, o którym słyszysz kupując produkt.

O tym jak krok po kroku podejść do inwestycji w fundusze napisałem w artykule: Jak inwestuję własne pieniądze? Ciekawe, czy rozmawiając z Twoim doradcą przeszedłeś podobne kroki?

  1. Wyższe zyski dzięki odroczeniu podatku Belki

To bardzo fajny argument, szczególnie chętnie wykorzystywany jako powód, dla którego lepiej jest wybrać polisę inwestycyjną zamiast bezpośredniej inwestycji w „czyste” fundusze. Ostatnio, w czasie jednej z rozmów, doradca przekonywał mnie, że „dzięki odroczeniu podatku Belki prawie 20% dodatkowego kapitału pracuje dla Pana.

To oczywiście bzdura. Nie pracuje „20% kapitału”, tylko „19% zysków”. Po drugie: w funduszach parasolowych korzystamy z identycznego odroczenia podatku Belki przechodząc pomiędzy subfunduszami. W praktyce pomiędzy parasolami przechodzi się rzadko. Dostosowujemy skład portfela przenosząc jego niewielkie części, więc podatek płaci się dość sporadycznie od stosunkowo niewielkich kwot. Po trzecie i najważniejsze: podatek Belki płacimy od zysków. Jeżeli opłaty przejadają ich sporą część, to i oszczędność na podatku licha.

  1. Brak podatku od spadku.

W przypadku Twojej śmierci środki z polisy będą przekazane osobom uposażonym jako wypłata świadczenia ubezpieczeniowego. Takie świadczenie nie wchodzi w skład masy spadkowej, dzięki czemu osoby uposażone nie będą musiały zapłacić podatku od spadku ani czekać na zakończenie postępowania spadkowego. Super?
Super. Zastanów się jednak komu zamierzasz zostawić środki z polisy. Przecież małżonek, rodzice, dziadkowie, dzieci, wnuki, pasierbowie, ojczym, macocha i rodzeństwo korzystają z ustawowego zwolnienia z tego podatku i wcale nie musisz w tym celu kupować drogiej polisy inwestycyjnej. Z tego “benefitu” skorzysta ułamek klientów.
Poza tym takie potrzeby taniej i efektywniej zabezpieczy „czysta” polisa ochronna.

  1. Opłata likwidacyjna wzmacnia dyscyplinę i zwiększa szansę na zyski.

To chyba mój ulubiony argument. Jak zapewne doskonale wiesz za wcześniejsze wycofanie się z takiej polisy inwestycyjnej trzeba zapłacić bardzo wysoką opłatę likwidacyjną. Sprzedawcy często tłumaczą to tym, że chodzi o zapewnienie odpowiednio długiego okresu trwania umowy, aby miał szansę zadziałać „procent składany”.

A jak jest naprawdę?

Naprawdę chodzi o inną rzecz: o wysokie wynagrodzenie pośrednika. Jeżeli składka w Twojej polisie inwestycyjnej wynosi 300 zł miesięcznie, to za jej sprzedaż doradca otrzymał wynagrodzenie równe wysokości wszystkich składek, które wpłacasz w ciągu pierwszego roku. W tym wypadku będzie to kwota około 3600 zł. To oczywiście oznacza, że na początku trwania umowy zakład ubezpieczeń jest „w plecy”. Zapłacił już sprzedawcy, a sam jeszcze nic nie zarobił na Twoich składkach. „Na szczęście” produkt jest naszpikowany innymi opłatami, które teraz zaczynają płynąc do kieszeni ubezpieczyciela. Aby tych opłat udało się pobrać wystarczająco dużo, potrzeba czasu i wyższych odłożonych przez Ciebie kwot. I tutaj pojawia się wspaniała opłata likwidacyjna:

– jeżeli zrezygnujesz z umowy wcześniej, pokryje ona z nawiązką koszty ubezpieczyciela i jeszcze pozwoli mu solidnie zarobić,
– jeżeli będziesz kontynuował umowę, to z każdą kolejną składką i rosnącą wartością Twojego rachunku, ubezpieczyciel stopniowo wychodzi na swoje.

I to jest prawdziwa przyczyna istnienia opłaty likwidacyjnej, a nie żadne tam zwiększanie szansy na zyski.

Podsumowując:
– pośrednik zarobi,
– zakład ubezpieczeń zarobi,
– A Ty?… Jak będziesz miał duuuużo szczęścia i trafisz na dobrą koniunkturę na rynkach.

Czego nie usłyszysz od sprzedawcy?

Między innymi o tym napiszę w kolejnych artykułach na temat polis inwestycyjnych. Poza kosztami poruszę temat różnicy pomiędzy UFK a „czystym” funduszem, zwrócę uwagę na pułapki polis grupowych, itp.

Taka jest moja opinia na temat polis inwestycyjnych. Nie lubię tych produktów i uważam, że więcej z nich szkód niż pożytku. Darzę je podobną sympatią jak udzielanie „pożyczek chwilówek” i tak też traktuję ich sprzedaż. Do chwilówek też można dorobić piękną ideologię…

Pamiętajmy jednak, że to jest blog i, jak to na blogu, wyrażam tu subiektywne opinie, wynikające z mojej wiedzy i moich doświadczeń. Ponieważ około 3 mln osób korzysta z różnego rodzaju polis z UFK, chciałbym ten temat przedstawić możliwie szeroko. I tu mam do Ciebie konkretną prośbę:

– Jeżeli masz (lub miałeś) taką polisę – podziel się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu. Czy spełnia ona Twoje oczekiwania? Czy masz świadomość warunków umowy i pobieranych kosztów? Czy produkt zachowuje się zgodnie z tym, co obiecywał Ci doradca? Co Ci się w tym produkcie podoba? Czego chciałbyś dowiedzieć się z kolejnych wpisów o tych polisach?

– Jeżeli sprzedajesz (lub sprzedawałeś) takie polisy – to Twoje zdanie jest również bezcenne. Napisz o sprawach, o których warto wiedzieć kupując takie produkty. Co Twoim zdaniem przemawia na ich korzyść? Czego nie dostrzegam? A może po latach również straciłeś zapał do takich rozwiązań?

W oparciu o Wasze pytania i komentarze opracuję dokładnie kolejne wpisy i będę je publikował co kilka tygodni. A zatem:
Scena jest Wasza! 🙂

 

Powiązane artykuły:
Jak inwestuję własne pieniądze?
Ubezpieczenie na życie – które polisy są OK?

Ten artykuł jest częścią cyklu o Polisach inwestycyjnych: