Mało komu zależy bardziej na naszym dobrym zdrowiu i kondycji niż firmie ubezpieczeniowej, w której mamy polisę na życie. Jedynie najbliższa rodzina cieszy się z tego równie mocno, choć wynika to zwykle z innych powodów. No chyba, że bardzo podpadliśmy żonie lub mężowi. Wtedy perspektywa otrzymania kilkuset tysięcy złotych z firmy ubezpieczeniowej może być bardziej atrakcyjna niż męczenie się z nami przez kolejne lata. Dla ułatwienia załóżmy jednak, że takie sytuacje należą do wyjątków. 😉

Dziś kontynuacja wpisu dotyczącego ubezpieczeń na życie, którą obiecałem już dawno. Jeżeli jesteś nowym czytelnikiem bloga i nie miałeś jeszcze okazji przeczytać wcześniejszego tekstu na ten temat, warto zrobić to teraz. Będzie Ci dużo łatwiej zrozumieć dzisiejszy artykuł. Oto link:

Ubezpieczenie na życie – konieczność czy zbędny luksus

Z jakimi polisami stykamy się najczęściej?

Wszystkie ubezpieczenia posiadają swoje skomplikowane nazwy i o samej taksonomii można zrobić osobny wpis, ale na tym blogu zdecydowanie wolę upraszczać sprawy. Dlatego podzielmy sobie najczęściej spotykane rodzaje polis na 3 umowne grupy:

finanse bardzo osobiste2

Uprzedzając komentarze specjalistów dbających o terminologię zgodną z zapisami w Ustawie o działalności ubezpieczeniowej, uprzejmie informuję, że świadomie stosuję tu pewne określenia. Powyższe grupy oczywiście nie wyczerpują wszystkich rodzajów polis, ale wystarczą, aby wyjaśnić kluczowe kwestie. Wiem również, że polisa to jedynie dokument potwierdzający zawarcie umowy ubezpieczenia, itp., jednak będę używał potocznych określeń, bo tak po prostu jest łatwiej.

Czyste polisy ochronne

Tutaj sprawa jest jasna. Gdy osoba ubezpieczona umiera, zakład ubezpieczeń wypłaca uposażonym (na przykład rodzinie) określoną kwotę: sumę ubezpieczenia. Taką polisę zawiera się zwykle na określony czas – stąd nazwa: terminowe ubezpieczenie na życie.

Dlaczego warto mieć taką polisę? Pisałem już o tym tutaj, więc dziś tylko krótko przypomnę, że jej podstawowym celem jest zabezpieczenie naszej rodziny w sytuacji, gdy zabraknie nas oraz… naszego dochodu. Tak, wiem, w życiu nie chodzi przecież o pieniądze. Zauważyłem jednak, że to właśnie osoby biedne, zadłużone i najbardziej potrzebujące środków do życia muszą najwięcej o pieniądzach myśleć.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Jeżeli masz na utrzymaniu dzieci, a na głowie kredyt hipoteczny, to Twoja śmierć będzie ogromnym ciosem dla bliskich Ci osób. Nie tylko emocjonalnym, ale również finansowym. Nadal będą musieli utrzymywać mieszkanie, spłacać kredyt, ponosić koszty codziennego życia, jednak ich dochód drastycznie spadnie, bo Ciebie i Twojej wypłaty już z nimi nie będzie.

Ryzyko ubezpieczeniowe

To ilustracja najbardziej oczywistej sytuacji, w której posiadanie polisy na życie ma głęboki sens.

Cała składka wpłacona przez Ciebie idzie na pokrycie tzw. ryzyka ubezpieczeniowego. Na czym to ryzyko polega? Wyobraź sobie, że Pan Janek właśnie odebrał swoją polisę na życie o sumie ubezpieczenia 200 000 zł. Wpłacił dotąd tylko jedną składkę w wysokości 110 zł i zadowolony wraca do domu. Niestety, nigdy tam nie dochodzi… Rozpętała się burza i ciężki konar przygniótł Pana Janka kończąc przedwcześnie jego młode życie. W tej sytuacji zakład ubezpieczeń wypłaci jego rodzinie 200 000 zł. Pobrał w formie składki 110 zł, a wypłaci o 199 890 zł więcej. Na tym w uproszczeniu polega ryzyko ubezpieczeniowe.

Polisy „mieszane”

Kilkadziesiąt lat temu, w odległych zamorskich krajach, firmy ubezpieczeniowe zauważyły, że na czystych polisach ochronnych ciężko im dobrze zarobić. Takie polisy łatwo między sobą porównać, konkurencja na rynku jest spora, najczęstsze ryzyka ubezpieczeniowe są wszędzie podobne. Pozostaje zatem konkurencja ceną, a to raczej mało komfortowa sytuacja. Tak oto narodziły się polisy z różnego rodzaju opcjami inwestycyjnymi (które w Polsce przybrały formę polis z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi). Do zaspokojenia podstawowej potrzeby, jaką jest ochrona rodziny, dołożono możliwość zaspokojenia kolejnej: budowania kapitału. Te polisy sprzedawane są tak: „Zabezpieczysz swoją rodzinę, a jeśli dożyjesz do końca umowy, to będziesz mógł korzystać z odłożonych środków”. Fajne, prawda?

Dwa cele

Każda wpłacona przez Ciebie składka zostaje użyta na dwa cele: na opłacenie ryzyka ubezpieczeniowego (jak w zwykłej polisie ochronnej) oraz na inwestycję. W miarę upływu czasu oraz wpłacania kolejnych składek, wartość inwestycji jest coraz większa. Dzięki temu coraz większa część kolejnych składek może być przeznaczona na inwestycję, a mniejsza na ochronę. Wynika to z faktu, że im dłużej trwa umowa ubezpieczenia, tym mniejszą kwotę w przypadku Twojej śmierci musi „dopłacić” zakład ubezpieczeń, aby wypłacić całą sumę ubezpieczenia. W uproszczeniu wygląda to w taki sposób:

finanse bardzo oso

Jeśli dożyjesz do końca polisy – otrzymasz kwotę powstałą w wyniku inwestowania części wpłacanych przez Ciebie składek pomniejszoną o koszty. Jeśli nie dożyjesz i umrzesz np. w 20-tym roku trwania polisy – wtedy zakład ubezpieczeń wypłaci Twoim bliskim całą sumę ubezpieczenia, na którą złożą się: wartość Twojej inwestycji oraz „dopłata” dokonana przez zakład ubezpieczeń.

Na powyższym rysunku moment śmierci zaznaczony jest cienką czerwoną linią. Około 1/3 wypłaty pochodziłaby z Twojej inwestycji (kolor zielony), a 2/3 byłoby „dopłacone” przez zakład ubezpieczeń (kolor pomarańczowy).

Pozory mylą

Choć pomysł na pierwszy rzut oka jest całkiem fajny, to sposób, w jaki został wprowadzony w życie, zniechęca mnie do tych produktów. Generalnie chodzi o to, że inwestowane środki obciążone są masą różnego rodzaju opłat, co sprawia, że przyrastają one bardzo mozolnie. Po wielu latach wpłacania co miesiąc kwot w wysokości kilkuset złotych, wartość wykupu jest niska.

Tłumaczenie zakładów ubezpieczeń jest takie, że duża część składki idzie po prostu na ochronę ubezpieczeniową, a tylko niewielka jej część na inwestycję. To jednak połowa prawdy. Ta część składki, która jest inwestowana, obciążana jest licznymi opłatami, co ma wielki wpływ na słaby ogólny wynik inwestycji. O tym napiszę szczegółowo wkrótce, opierając się na przykładzie jakiejś konkretnej polisy, a na razie podzielę się tylko moim osobistym podejściem do takich sytuacji.

Alternatywa dla polisy mieszanej

Załóżmy, że ktoś dysponuje kwotą ok. 200 zł miesięcznie i chce zabezpieczyć swoją rodzinę oraz dodatkowo zamierza odkładać kapitał na przyszłość. Załóżmy, że potrzebuje sumy ubezpieczenia ok. 200 000 zł i ma obecnie 30 lat. Co w takiej sytuacji zrobić?

(1) Kupić czystą ochronną polisę terminową.
(2) Resztę środków zainwestować bezpośrednio w fundusze inwestycyjne, albo nawet wpłacać co miesiąc na konto oszczędnościowe.

Z moich doświadczeń wynika, że takie postępowanie w większości przypadków będzie bardziej opłacalne niż kupno polisy z dodatkiem inwestycyjnym w formie ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych.

Polisy inwestycyjne

To jest bardzo „śliski” temat, który pomimo nazwy ma niewiele wspólnego z czystym ubezpieczeniem. Jestem przekonany, że za kilka lat ten temat „wybuchnie” i skończy się licznymi pozwami zbiorowymi ze strony niezadowolonych klientów.

Ubezpieczenie polega na tym, że w zamian za opłacanie składki, transferujemy na zakład ubezpieczeń ryzyka, których sami nie chcemy, albo nie jesteśmy w stanie podźwignąć. W przypadku polis inwestycyjnych z transferem ryzyka w zasadzie nie mamy do czynienia. Polisa inwestycyjna daje nam po prostu dostęp do różnego rodzaju funduszy inwestycyjnych oraz portfeli opakowanych w polisę. To bardzo drogi produkt inwestycyjny, a nie polisa ochronna.

Trzymaj się z daleka od polis inwestycyjnych

Jeżeli szukasz ochrony ubezpieczeniowej – trzymaj się z daleka od polis inwestycyjnych. Jeżeli szukasz dobrej inwestycji… również trzymaj się z daleka od polis inwestycyjnych przynajmniej do chwili, w której nie zapoznasz się szczegółowo z tym raportem:

Raport Rzecznika Ubezpieczonych – Ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym 

Dla osób dysponujących małą ilością czasu – przytoczę tylko krótki cytat z tego raportu:

„ Nawet w sytuacji, gdy klienci byli świadomi, że przystępują do ubezpieczenia, a nie wpłacają pieniądze na lokatę, w skargach pojawia się zarzut wprowadzenia w błąd poprzez nie poinformowanie o wysokich opłatach, jakie wiążą się z inwestycją w tego typu produkt. Zaczynając od comiesięcznych opłat administracyjnych i za zarządzanie, po wysokie opłaty likwidacyjne. Przy oferowaniu tego typu produktów przedstawiane są bowiem chętnie ich zalety i korzystne perspektywy, zapomina się jednak o przekazaniu klientowi rzetelnej informacji o kosztach tej inwestycji.”

Wnioski

Podsumujmy najważniejsze wnioski z dzisiejszego wpisu:

(1) Jeśli chcesz zabezpieczyć swoją rodzinę – zwykle najlepiej nadają się do tego czyste polisy ochronne. Są one najbardziej opłacalne pod względem ponoszonych przez Ciebie kosztów.
(2) Jeżeli chcesz zabezpieczyć rodzinę i budować kapitał na przyszłość, zamiast polisy z UFK, warto rozważyć osobny zakup czystej polisy ochronnej oraz samodzielne odkładanie zaoszczędzonej części składki.
(3) Polisy inwestycyjne lepiej omijać szerokim łukiem. Są bardzo drogie.

No, to teraz się zacznie… Właśnie wetknąłem kij w mrowisko i czuję, że wiele osób zajmujących się dystrybucją polis z UFK nie da mi teraz spokoju. Zacznie się przytaczanie przykładów, symulacje stóp zwrotu, mówienie o zwolnieniu z podatku Belki, o jego braku przy konwersjach między funduszami, o zwolnieniu z podatku od spadków i darowizn, o zabezpieczeniu przed zajęciem komorniczym, itp., itd. Pewnie pojawi się również mój ulubiony argument, że „jeśli ktoś chce jeździć drogim mercedesem, a nie tanim samochodem, to trzeba mu na to pozwolić…”.

Keep it simple!

Ja mam jednak do tego inne podejście. W trudnym terenie chcę jeździć samochodem terenowym, a na torze wyścigowym samochodem sportowym. Dla mnie ubezpieczenie to ubezpieczenie, a inwestycja to inwestycja. W taki sposób podchodzę do własnych finansów i jestem z tego bardzo zadowolony. To jest blog, który ma pomóc moim czytelnikom w podjęciu mądrych i świadomych decyzji. Przedstawiam tu moje subiektywne opinie i wnioski, wynikające z wielu lat doświadczenia. Na ten moment moje wnioski są dokładnie takie, jak napisałem powyżej.

Czekam niecierpliwie na Wasze pytania i komentarze. Będę bardzo wdzięczny, jeśli podzielicie się swoimi dotychczasowymi doświadczeniami z tymi produktami.
Przede wszystkim napiszcie jednak, czego chcielibyście dowiedzieć się z kolejnych wpisów na temat ubezpieczeń na życie? Jakie pytania Was dręczą? Kolejny wpis również będzie na temat polis.

Dziękuję za czas, który poświęciliście na lekturę i serdecznie zapraszam Was do dyskusji.

Może Cię zainteresować

Przeczytaj kolejny artykuł cyklu:
Jak wybrać polisę na życie i nie przepłacać?

Poznaj wszystkie artykuły o ubezpieczeniach – kliknij tutaj