Ciesz się życiem, mądrze inwestuj i pomagaj innym – to trzy najbardziej sensowne cele, na które warto przeznaczać pieniądze. Z cieszeniem się życiem nigdy nie miałem problemu. Po latach nauki i zbierania doświadczeń opanowałem też mądre inwestowanie. Z tych trzech rzeczy zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej wymagająca jest sztuka mądrego pomagania, której ciągle jeszcze się uczę.

Aby pieniądze faktycznie dawały nam szczęście, potrzebne są wszystkie trzy elementy. W opanowaniu tego trzeciego uczę się od najlepszych. Zanim Wam jednak o tym napiszę, poznajcie trzy krótkie historie, które właśnie się dzieją…

1. Dług i Wstyd

Pani Sylwia ma zaledwie 55 lat, ale wcale tego po niej nie widać. Ludzie mówią o niej: stara, samotna, schorowana. Jest inwalidką, cierpi na cukrzycę, nadciśnienie, nerwicę, żylaki, a na rękach ma bolesne zmiany skórne. Nie ma za to żadnych planów i nadziei na przyszłość.

Gdyby o jej życiu nakręcić film, widzowie narzekaliby, że scenarzysta przesadził.

Najpierw zmarł pierwszy mąż. Później ich syn, Krzysztof. Popełnił samobójstwo, bo rzuciła go dziewczyna. Potem Pani Sylwia straciła pracę. Wyszła za mąż po raz drugi, ale mąż odszedł, zabierając ze sobą drugiego syna. Z pustego domu wyprowadziła się do socjalnego kontenera na wsi. Próbowała przeżyć za 750 zł renty, ale, zwłaszcza zimą, nie jest to łatwe.

Pierwszy raz zadłużyła się, gdy zabrakło jej na jedzenie. Kolejny, gdy nie starczyło na leki. Wstydziła się prosić o pomoc. Dziś wstydzi się o czymkolwiek marzyć.

2. Ich Pięcioro

Być ojcem dla czwórki dzieci, mając ledwo skończone 20 lat?

Gdy mama Dawida zachorowała, zrezygnował z niedawno znalezionej pracy i w całości poświęcił swój czas opiece nad nią oraz młodszym rodzeństwem (najstarsze ma 11 lat, najmłodsze 4). Kiedy zmarła, stał się dla nich w praktyce jedynym bliskim dorosłym. Trochę pomagają ciocia i wujek, ale to na nim spoczywa główny ciężar i odpowiedzialność za siostry i braci.

Największej uwagi wymaga Ksawery, który jest w lekkim stopniu niepełnosprawny intelektualnie. Dawid uczęszcza z nim na terapię, pozostałym pomaga w lekcjach. Basi wciąż musi pomagać się ubrać.

Marzy o tym, by dalej się uczyć, ale na razie nie za bardzo ma kiedy. Nie ma czasu nawet na odpoczynek, a przecież jeszcze szuka pracy. Myśli też, jak zorganizować opał na zimę.

3. Niepokonana

Ma dobry fach, jest farmaceutką, pracuje na pół etatu w aptece. Jak to możliwe, że na życie zostaje jej miesięcznie 200 zł? I to na całą, czteroosobową rodzinę?

Osiem lat temu urodziła trojaczki. Komplikacje w czasie porodu sprawiły, że przez kilka tygodni nie było pewne czy przeżyją. I one, i ona. Dziś wszystkie cierpią na autyzm, a Jaś dodatkowo przyszedł na świat z deformacją stopy. Niedługo czeka go operacja.

Gdy chłopcy mieli cztery lata, najpierw dowiedziała się, że ma raka, a potem, że dla męża to za dużo. Wyprowadził się, zostawiając ją samą z dziećmi. Nie poddała się, pokonała nowotwór i dziś jest wzorem dla swoich synów.

Po pracy codziennie organizuje dla nich ćwiczenia i rehabilitację. To kosztuje, ale na to, by nauczyć chłopaków samodzielności, nie szkoda jej czasu ani pieniędzy.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Weź się w garść!

Czasami właśnie tak odpowiadam na maile moich czytelników, którzy piszą do mnie o swojej trudnej sytuacji finansowej. Trudnej z ich punktu widzenia, bo mało zarabiają, bo ledwie wiążą koniec z końcem, bo nie wiedzą, od czego zacząć.
Dokąd mam pójść? – pytają.
Do pracy!!! – odpisuję.

Piszę do nich, że to tylko pieniądze, że są młodzi, silni, zdrowi, że dadzą radę! Muszą jedynie przestać się wreszcie nad sobą użalać i zacząć działać. Taki „kop” zawsze wkurza, ale zwykle też całkiem skutecznie pomaga. Nie zawsze to jednak wystarczy.

Nie lubię narzekania, użalania się nad sobą, biadolenia i szukania wymówek. Nie mam cierpliwości do osób, które tak robią. I nie, nie wynika to z zatwardziałości mojego serca czy braku empatii. Wiele lat temu sam byłem zadłużony i dobrze rozumiem, z czym to się je.

Mam jednak przed oczami takie historie, jak te powyżej. Historie, w których żaden kop nie pomoże, bo życie kopie ich bohaterów każdego dnia. I w takiej sytuacji jest tylko jedna recepta, by pomóc im stanąć na nogi. Tą receptą jest nasza pomoc. Mądra pomoc.

Czym jest mądra pomoc?

To pomoc, która daje impuls do zmiany, pomaga stanąć na własnych nogach i uniezależnić się od niej. To pomoc, która nie jest „kroplówką”, pozwalającą łagodzić objawy biedy, lecz radykalną terapią, uderzającą prosto w jej przyczyny. To pomoc nakierowana na to, by raz na zawsze wykorzenić problem. To pomoc z „genem samozagłady” – im bardziej skuteczna jest dzisiaj, tym mniej będzie potrzebna jutro. To właśnie jest dla mnie definicja mądrej pomocy i w taką pomoc się angażuję. I właśnie dlatego wspieram Szlachetną Paczkę.

Weekend cudów… Ale co dalej?

Przeczytałeś trzy z ponad 20 tysięcy historii, które poznali wolontariusze Szlachetnej Paczki. W tym roku 20 073 rodziny znalazły swoich Darczyńców, pomagających odmienić ich życie. Wartość udzielonej pomocy wyniosła już prawie 54 miliony złotych!  To piękny wynik, a dni, w których obdarowani otrzymują paczki, to najprawdziwszy Weekend Cudów!

Jednak Szlachetna Paczka działa przez 365 dni w roku i właśnie teraz zaczyna się kolejny, bardzo ważny etap pracy. Większość osób, które znam, kojarzy Szlachetną Paczkę trochę jak takiego „Świętego Mikołaja” , który raz w roku sypie prezentami. W rzeczywistości to intensywna, całoroczna i bardzo ciężka praca.

Ale czy taka praca jest jeszcze potrzebna? Przecież w Polsce jest coraz lepiej, działa Program 500 Plus, wynagrodzenia rosną, a bezrobocie jest niskie. Czas poznać prawdziwą odpowiedź na to pytanie.

Poszerz swoje horyzonty i poznaj prawdę o biedzie w Polsce

Zachęcam Cię bardzo serdecznie, byś zechciał otworzyć się na rzeczywistość i postarał zrozumieć, jak jest naprawdę. Zapewne ciężko pracujesz, krok po kroku polepszasz swoją sytuację i widzisz efekty własnych wysiłków. Z tej perspektywy łatwo jest patrzeć na ludzi żyjących w biedzie jak na tych, którym po prostu się nie chce.

I wcale Ci się nie dziwię. Sam nie mam w sobie współczucia dla ludzi, którzy są leniwi i idą na łatwiznę. Takich osób jest sporo i nie namawiam Cię do niesienia im pomocy, bo sam tego nie robię.

Jest jednak jeszcze bieda niezawiniona, będąca pochodną strasznych życiowych zdarzeń, na które osoby cierpiące tę biedę nie miały wpływu. Choroba, pożar, niepełnosprawność – to tylko niektóre z jej przyczyn. To często ludzie zahartowani w boju, przez lata biorący się z życiem za bary i dokonujący rzeczy, o których nam się nawet nie śniło. Mądra pomoc dostarczona takim osobom, skutecznie potrafi odmienić ich życie.

Często mam prośby od czytelników, aby polecić im jakąś lekturę. Dziś chciałbym bardzo, żebyś przeczytał poniższy „Raport o biedzie 2017”, który bardzo poszerza horyzonty i pomaga wyleczyć się z powierzchownego i stereotypowego patrzenia na ludzi biednych:

-> Pobierz „Raport o biedzie 2017”

 

W skrajnej biedzie ciągle żyje ponad 2 mln Polaków. To więcej niż oficjalna liczba mieszkańców Warszawy!  Tych ludzi nie stać na zapewnienie sobie i swoim dzieciom minimum egzystencjalnego. Wydają mniej niż to niezbędne do realizacji tylko tych potrzeb, których nie da się odłożyć na później, co prowadzi do biologicznego wyniszczenia.

Szlachetna Paczka skutecznie walczy z niezawinioną biedą. Jej sposób działania opiera się na bezpośrednim kontakcie profesjonalnie przeszkolonych wolontariuszy z rodzinami, które potrzebują pomocy, dla których może być ona impulsem do zmiany. Do zmiany, która sprawia, że ludzie stają na własne nogi i później sami mogą nieść pomoc innym.

Od tego roku każdą z rodzin włączonych do Szlachetnej Paczki wolontariusze odwiedzają co najmniej pięć razy. Z każdą rodziną przeprowadzają pogłębiony wywiad, dający pełny obraz jej sytuacji. To nie tylko rzetelna podstawa do określenia, jaki rodzaj wsparcia będzie dla konkretnej rodziny najbardziej właściwy – co może stanowić dla niej rzeczywistą, mądrą pomoc, która stanie się impulsem do zmiany i osiągnięcia przez nią samodzielności – ale i nieporównywalny w tej skali z niczym materiał empiryczny i źródło wiedzy o tym, jak faktycznie wygląda dziś polska bieda.

Czas na Twój ruch

Przygotowanie jednej z 20 tys. paczek wymaga odwagi i niezłej koordynacji – w tym roku jedną paczkę przygotowywało przeciętnie 36 osób, a średnia wartość każdej z nich wyniosła 2689 zł. Finał Szlachetnej Paczki za nami, ale to właśnie teraz szczególnie potrzebna jest nasza pomoc!

Dziś proszę Cię o coś znacznie prostszego – o finansowe wsparcie Szlachetnej Paczki, by mogła ruszyć z kopyta w kolejnym roku i działać skutecznie na jeszcze większą skalę. Gdy Paczka wystartowała w 2001 roku, w skrajnym ubóstwie żyło 4 mln Polaków. Dziś są to 2 mln – a zatem biedy można skutecznie się pozbyć! Nie, nie staram się przez to powiedzieć, że bieda znika wyłącznie dzięki Szlachetnej Paczce, bo oczywiście przyczyn jest znacznie więcej. Ale dzięki Paczce każdy z nas może przyłączyć się do mądrej walki z biedą.

Jestem pewny, że razem będziemy w stanie tego dokonać. Dużo napiszę jeszcze na blogu o tym, jak cieszyć się życiem, jak gromadzić oszczędności i jak mądrze inwestować. Dziś podpowiadam, jak w prosty sposób możesz dokonać rzeczy najważniejszej i najtrudniejszej: jak mądrze pomagać.

5 zł, 20 zł, 50 zł, 100 zł? Każda kwota będzie realnym wsparciem. Zainwestuj pieniądze w ten sposób i przekonaj się na własnej skórze, że pieniądze mogą dać poczucie szczęścia: zarówno Tobie, jak również walczącym z biedą podopiecznym Szlachetnej Paczki. Podziel się swoim sukcesem:

 

 

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu i zapraszam Cię do podzielenia się w komentarzu Twoimi przemyśleniami na temat mądrego pomagania.

Podobne artykuły: