Motywacja do dbania o finanse. Skąd ją czerpać? FBO 079

37

Każdy chciałby mieć świetny porządek w finansach, sprawować pełną kontrolę nad pieniędzmi i systematycznie się bogacić. Ale tylko nieliczni mają wystarczająco dużo motywacji, by doprowadzić do takiej sytuacji. Co robić, by mieć i utrzymać motywację do dbania o finanse?

Kiedyś myślałem, że kluczem do sukcesu w życiu i finansach jest dyscyplina i silna wola. Napinałem się z całych sił, ćwiczyłem silną wolę, szukałem różnych inspiracji, a potem… Wszystko wracało do dawnej „normy”. Efektem ubocznym była narastająca frustracja i pojawiające się od czasu do czasu myśli, że może po prostu nie jestem wystarczająco dobry i najwidoczniej „sukces nie jest mi pisany”.

Na szczęście na realizacji marzeń zależało mi bardziej niż na posiadaniu dobrej wymówki do zaprzestania starań. Pomyślałem sobie, że przecież nie jestem jedyną osoba walczącą z podobnymi wyzwaniami i jacyś naukowcy i badacze z pewnością już to zbadali i znaleźli receptę. I nie pomyliłem się!

Możesz także obejrzeć na YouTube (w opisie filmu znajdziesz klikalny spis treści) ?

Sama wiedza nie wystarczy

Gdy na studiach medycznych kułem ostro do egzaminów z anatomii, na biurku miałem okrągłą naklejkę z hasłem „Wiedza to potęga”. Gdy piękna pogoda i słońce kusiły mnie, aby nie poświęcać kolejnej godziny na żmudne kucie, tylko jak każdy człowiek wyjść sobie na dwór – rzut oka na tę naklejkę przypominał mi, po co to robię. Innym sposobem było też wyobrażanie sobie sytuacji, w której zgłasza się do mnie pacjent z jakąś rzadką chorobą i tylko dzięki zdobytej wiedzy potrafię mu pomóc. W ten sposób – już ponad 20 lat temu – w sposób całkowicie nieświadomy zacząłem stosować techniki wzbudzania i podtrzymywania motywacji.

Dziś na ten temat wiem znacznie więcej. Po pierwsze: lepiej rozumiem skąd bierze się motywacja i jak ją w sobie rozwinąć. Po drugie: wiem także, że hasło „Wiedza to potęga” jest fałszywe. Sama wiedza to jedynie potencjał, z którego niewiele wynika. Jest mnóstwo ludzi posiadających ogromną wiedzę, którzy nie są w stanie wykorzystać jej w życiu. Dopiero STOSOWANA wiedza to potęga. Dlatego właśnie najlepszą mieszankę stanowi połączenie wiedzy finansowej, o której piszę na moim blogu, z technikami skutecznego działania. Jak się okazuje – przydają się tu również informacje zdobyte na medycynie. Dlaczego?

Wszystko zaczyna się w mózgu

Jak każdemu – również mi – czasami brakuje motywacji. Ze względu na charakter mojej pracy, w której nie mam szefa, tylko sam decyduję o tym, co robię – nie mogę sobie jednak pozwolić na taki luksus – jak brak motywacji. Dlatego postanowiłem rozklepać temat systemowo.

Przypominając sobie zajęcia z fizjologii najpierw sięgnąłem po informacje na temat działania tzw. układu nagrody w naszym mózgu, czyli automatycznego, działającego podprogowo modułu, który w momencie aktywacji wytwarza bodźce mózgowe, które z kolei „wynagradzają” nasze określone działanie lub zniechęcają nas do niego.

Okazało się, że „walutą”, w której wypłacane jest takie wynagrodzenie – jest przede wszystkim dopamina – czyli neuroprzekaźnik biorący udział w mechanizmach powstawania nawyków i uzależnień. Zlokalizowane w śródmózgowiu neurony dopaminergiczne sięgają swoimi aksonami do różnych zakątków naszego mózgu – w tym do kory przedczołowej i do układu limbicznego. Wydzielana przez te aksony do synaps dopamina wpływa np. na nasze emocje (sięgając do ciała migdałowatego) na pamięć wydarzeń (oddziałując na hipokamp) czy na uczenie się (oddziałując na tzw. prążkowie).

Konkurs!

Ale zostawmy mózg, bo za chwilę zabrnę w ślepą uliczkę, w której Wy przestaniecie mnie rozumieć, a każdy praktykujący neurobiolog powie, że i tak spłycam temat. Gdybyście chcieli sobie przeczytać lekko i przyjemnie napisaną książkę na temat działania mózgu – polecam Wam serdecznie książkę Marco Marginiego pt. „Mózg – podręcznik użytkownika. Uproszczona instrukcja obsługi najbardziej skomplikowanej maszyny świata”.

Okładka książki "Mózg, podręcznik użytkownika".

I skoro mowa o tej książce – ogłaszam konkurs. Zostawcie komentarz: swój sposób, jak wy znajdujecie motywację do dbania o finanse? Osoba, która zostawi najciekawszy komentarz otrzyma w prezencie tę właśnie książkę.

Konkurs został rozstrzygnięty. Szczegóły na dole wpisu.

Najważniejsze z części na temat działania mózgu jest proste przesłanie: motywacja i podobne jej stany są pochodną konkretnych reakcji chemicznych i procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu. A skoro tak – to najskuteczniejszymi sposobami działanie są te, które wykorzystują naturalne działania naszego mózgu.

Wykres pokazujący fazy emocjonalne, przez które przechodzimy, kiedy chcemy wdrożyć jakąś zmianę w naszym życiu, np. w finansach.
Jak zmienia się nasz stan emocjonalny, kiedy przechodzimy przez jakąś zmianę? Mechanizm zwany także jako “Skok Tarzana”. Na początku jest gorzej niż przed zmianą, dopiero później jest szansa na lepsze.

Nie przejmuj się. To normalne.

Na początku roku w odcinku zatytułowanym „Finansowe rozdwojenie jaźni” – opowiadałem o tym, jak nasz „gadzi mózg” – czyli system odruchowy –  dąży do natychmiastowej nagrody i zwykle dochodzi do głosu na długo przed tym, nim nasz układ analityczny –  związany z korą mózgową – ma w ogóle szansę zareagować. Efekt jest taki, że automatycznie wybieramy rzeczy lekkie, łatwe i przyjemne dziś, które jednak w długim terminie prowadzą do tego, że jesteśmy otyli, schorowani, nieszczęśliwi i spłukani.

Warto jednak pamiętać, że prokrastynacja i brak motywacji są stanem „domyślnym” i naturalnym. Jeżeli nie masz motywacji do dbania o finanse – czy do innej czynności, której podjęcie wiąże się z odroczeniem nagrody i podjęciem wysiłku – gratuluję, oznacza to po prostu, że Twój mózg funkcjonuje normalnie.

Nie da się jednak ukryć, że jazda na „automatycznym pilocie” – czyli opieranie swojego działania tylko na tym, do czego namawia nas nasz gadzi mózg, szepcący do ucha: kup to, zobacz czy ktoś Ci nie zostawił komentarza na FB, dawaj te pyszne frytki, włącz serial – tak fajnie się przy nim leży – na dłuższą metę byłoby opłakane w skutkach.

Co zatem robić, by bardziej nam się chciało, niż nie chciało? Bardzo wiele poniższych punktów zaczerpnąłem z jednego z moich ulubionych blogów na temat produktywności: www.jamesclear.com

1. Praktykuj aktywną inspirację

Wiele osób stara się zmotywować do działania czytając motywacyjne książki, słuchając inspirujących podcastów czy oglądając motywacyjne filmy. Doskonale. To milion razy lepsze niż oglądanie informacji na temat kłócących się polityków, wypadków samochodowych, pożarów, powodzi czy korków na drogach. Bez wątpienia takie działania pomagają w podniesieniu naszej chęci do działania. Jest to jednak tzw. pasywna inspiracja. Możesz spędzić cały dzień przed TV oglądając motywacyjne filmiki na YouTubie, ale jeśli niczego z tą motywacją nie zrobisz, efekt będzie zbliżony do zwykłego marnowania czasu.

Zdecydowanie skuteczniejsza jest tzw. inspiracja aktywna – polegająca na wdrażaniu w życie zasłyszanych nowych pomysłów czy celów. Jeśli czytając książkę czy oglądając jakiś film natkniesz się na coś ciekawego, wartościowego, co warto zastosować w praktyce – nie poprzestawaj na stwierdzeniu: Wow – ale fajny pomysł!

Wyłącz film, weź kartkę papieru, zacznij wypisywać, jak możesz wdrożyć ten pomysł w życie i – do dzieła! Oglądanie sukcesów innych ludzi z pewnością da Ci poczucie ekscytacji przez kilka, może nawet kilkanaście minut. Ale podjęcie działania i wdrożenie nowego pomysłu w życie będzie dla Ciebie źródłem znacznie większej i długotrwałej inspiracji.

Nieporozumienie na temat motywacji

Ten sposób działania bierze również pod uwagę spore nieporozumienie na temat motywacji. Otóż wielu osobom wydaje się, że najpierw musi spłynąć na nich motywacja i dopiero dzięki niej zabiorą się do roboty. Owszem – czasami tak bywa. Jednak w praktyce znacznie częściej kolejność jest odwrotna. Motywacja jest rezultatem naszego działania, a nie jego przyczyną. Gdy zaczniesz coś robić, zagłębisz się w dany temat, to z każdą minutą Twoje zaangażowanie i motywacja do dalszego działania będą coraz większe. Działanie jest zwykle najlepszym źródłem motywacji. To taki psychologiczny odpowiednik pierwszej zasady dynamiki Newtona: obiekt w ruchu ma tendencję do pozostawania w ruchu.

No właśnie, aby jednak wprawić się w ruch musimy pokonać siły tarcia. Dlatego kolejny punkt brzmi:

2. Ułatw sobie start

Okazuje się, że w większości przypadków nie mamy problemów z wykonywaniem danego zadania, ale z jego rozpoczęciem. I faktycznie z badań empirycznych wynika, że pod względem psychologicznym znacznie łatwiej jest dokończyć rozpoczęte zadanie, niż rozpocząć nowe.

Dlatego warto jest zrobić wszystko, aby w jak największym stopniu ułatwić sobie rozpoczęcie robienia tego, na czym nam zależy. Oto kilka sposobów, jak możesz wprowadzić takie ułatwienia:

a) Zaplanuj swoją motywację

Zamiast każdego dnia od nowa podejmować decyzję: “Dzisiaj to już naprawdę wezmę się za swoje finanse!” – otwórz kalendarz i – najlepiej każdego dnia o stałej porze zaplanuj sobie 20 minut na finanse. Mówiłem o tym już wielokrotnie i powtarzam ponownie dlatego, że jest to po prostu bardzo skuteczne. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się, jak zrobić to w praktyce, obejrzyj na YT mój film pt: „Jedno słowo, które zmieniło moje życie i finanse”.

Dzięki temu skończą się rozterki w rodzaju: Kiedy to robić? Jaka pora jest najlepsza? Jak długo? Ale czy będzie mi się chciało? Tracąc cenną energię na rozważanie tego typu rozterek każdego dnia, utrudniasz sobie to zadanie i drastycznie zmniejszasz prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek ruszysz z miejsca. Weź kalendarz do ręki, podejmij tę decyzję raz i miej temat z głowy.

Nie czekaj, aż przyjdzie motywacja. Zaplanuj swoją motywację. To jest różnica pomiędzy profesjonalistami i amatorami. Profesjonaliści ustalają swój plan działania i realizują go. Amatorzy czekają, aż poczują się zmotywowani lub zainspirowani.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

b) Zacznij od przyjemnego rytuału

Wiele osób myśląc o czasie poświęconym na finanse, wyobraża sobie żmudną księgowość i spisywanie wydatków. Po pierwsze: spisywanie wydatków wcale nie jest konieczne – co dość gruntownie już wkrótce pokażę w moim kursie online pt. Jak mieć więcej pieniędzy?” Po drugie – rozpocznij ten blok czasu od wykonywania czegoś przyjemnego – czego po prostu nie będziesz mógł się doczekać.

To może być np. zaparzenie sobie przepysznej kawy, puszczenie sobie ulubionej muzyki w słuchawkach i kilkuminutowe snucie oraz spisywanie swoich finansowych marzeń. Na przykład – cudownej podróży, jaką odbędziesz za odłożone pieniądze. To może być też przeczytanie bardzo ciekawego artykułu na temat finansów czy kilku stron fajnej książki na ten temat. Niech będzie to coś, co jest dla Ciebie bardzo przyjemne. Powiązanie dbania o finanse z czymś przyjemnym jest bardzo ważne pod względem fizjologicznym, bo włącza układ nagrody w naszym mózgu.

c) Powiąż to z już istniejącym działaniem

W praktyce bardzo skuteczne jest powiązanie nowej czynności z taką, która jest oczywista i może stanowić naturalny wyzwalacz pożądanego zachowania. Dla mnie takim wyzwalaczem jest włączenie komputera i włączenie ekspresu do kawy po powrocie z obiadu. Ponieważ codziennie o tej porze zajmuję się moimi finansami – te dwie czynności „włączają” moją gotowość do zajęcia się tym tematem.

I tutaj otwiera się przed nami cały temat budowania zdrowych finansowych nawyków, ale o tym będzie jeszcze okazja porozmawiać. Na razie powiem tylko, że dzięki nawykom doprowadzamy do sytuacji, w której łatwiej i przyjemniej jest nam coś zrobić, niż tego nie robić. No dobrze. Pogadaliśmy o tym, jak ułatwić sobie start, to zobaczmy teraz, jak podtrzymać motywację.

3. Pielęgnuj swoją motywację

Dobry początek to połowa sukcesu, ale jednak tylko połowa ? W przypadku motywacji, szczególnie gdy zajmujemy się jakimś nowym i ekscytującym tematem, możemy zaobserwować emocjonalną huśtawkę nastrojów (patrz grafika powyżej).

Co można zrobić? Oto kilka sposobów uwzględniających naturalne mechanizmy fizjologiczne, z których wiele zapewne znacie.

1. Podziel zadanie na mniejsze kawałki

Podział dłuższego zadania czy pracy na osobne odcinki pozwala na powtarzanie doznań dopaminergicznych kilka razy w ciągu dnia. Dzięki temu nowa kora może łatwiej przeciwstawiać się automatycznym maniom naszego mózgu gadziego.

2. Nagradzaj się za wykonanie każdego kawałka

Wymyśl sobie system nagród. To mogą być banalne nagrody – jak zakreślenie w kalendarzu dnia, w którym poświęciłeś czas na finnse i budowanie z tego jak najdłuższego łańcucha, aż po zrobienie sobie większej nagrody, gdy osiągniemy konkretny cel. Zawrzyj w tym jak najwięcej przyjemności.

3. Mierz postępy w widoczny sposób

Przy długach – wykreślaj – przy innych tematach – mierz wartość netto. Obserwacja postępów jest jednym z największych motywatorów.

4. Otocz się właściwymi ludźmi

Nic nie podtrzymuje motywacji lepiej niż przynależność do wspierającej nas grupy ludzi. Nieustannie skanujemy nasze otoczenie i zastanawiamy się: „Co robią inni?” Jedną z najbardziej skutecznych rzeczy, które możesz zrobić, aby budować lepsze nawyki, jest dołączenie do kultury, w której (1) pożądane zachowanie jest normalnym zachowaniem i (2) masz już coś wspólnego z grupą. Ludzie są podobni. Istnieje ogromna presja wewnętrzna, aby dostosować się do norm grupy. W większości dni wolelibyśmy się mylić z tłumem niż z samym sobą. Ludzie wszędzie dążą do władzy, prestiżu i statusu. Chcemy szpilek i medalionów na naszych kurtkach. Mamy tendencję do naśladowania nawyków trzech grup społecznych: bliskich (rodzina i przyjaciele), wielu (plemię) i potężnych (tych o statusie i prestiżu).

Wyniki konkursu

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za udział w konkursie i masę bardzo przydatnych wskazówek jak motywować się do dbania o finanse.

Kto został zwycięzcą? Postanowiłem nagrodzić dwie osoby (imię jest linkiem do komentarza):
1. Sylwia
2. Ksawery

Serdecznie Wam gratuluję i proszę o kontakt pod adresem:
blog.marcin.iwuc@gmail.com

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

  1. Wtorek nr 4: Finansowe rozdwojenie jaźni (o gadzim mózgu).
  2. Blog James Clear.
  3. Jedno słowo które zmieniło moje życie i finanse?
  4. Metoda kuli śniegowej przy spłacie długów.
  5. Kurs online „Jak mieć więcej pieniędzy”.
  6. Mieszkanie na wynajem – praktyczny przewodnik. Jak mądrze inwestować w mieszkania na wynajem?
  7. Czerwona teczka.
  8. Jak budować historię kredytową w BIK?
  9. Artykuł na blogu Jak skutecznie pozbyć się długów?
  10. Wtorek z finansami

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 13 415 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze37 komentarzy

  1. Jak dla mnie kluczem jest pokonanie “gadziego mózgu” i uświadomienie sobie, że długofalowe korzyści mają dużo większą wartość, niż te, które możemy osiągnąć tu i teraz. Odmówienie sobie przyjemności teraz, pozwoli zebrać jej wielokrotność. Tylko nie odzierajmy się z każdej przyjemności. Inaczej szybko dopadnie nas wypalenie.

    Jak dbać o finanse to rozsądnie, ale i z rozsądkiem.

    • Niestety wśród znajomych nie mam inspirujących w tym zakresie osób, dlatego stworzyłem sobie “wirtualnych znajomych”. Przestałem obserwować ( opcja na FB) swoich znajomych na Facebooku i dodałem tych “inspirujących znajomych” (m.in twój blog i Michała Szafrańskiego). Teraz mój zły nawyk ściółkowania Facebooka tylko mnie inspiruje, przypomina i informuje że czas na edukację finansową. Jeśli scrolluje rano: czytam natychmiast ( jak dziś). Jeśli podczas przerwy w pracy: dodaje do kolejki. 🙂

      • Również mam ten problem i radzę sobie podobnie. Częściej oglądam w feedzie wyselekcjonowne polajkowane 20 stron niż kilkuset znajomych, którzy właśnie wyszli na rower 🙂

  2. Kiedy jestem w motywacyjnym dołku siadam sobie wygodnie, zamykam oczy i przez chwilę wyobrażam sobie, że spłaciłam wszystkie pożyczki i kredyty, że nie mam już długów. Nie myślę o tym, co teraz z tymi świeżo uzyskanymi pieniędzmi zrobię, nie staram się zobrazować na co je wydam i jak zainwestuję. Nie. Chodzi o samo uzyskanie przez chwilę “stanu bez długów” w mojej głowie. W momencie, gdy wydaję z siebie podświadome westchnienie głębokiej ulgi, wiem, że sposób zadziałał i że mogę wziąć się do pracy nad finansami (i sobą).

    Pozdrawiam serdecznie :).

  3. Wyobraź sobie siebie za 20-40 lat… wstajesz rano, otwierasz okiennice, a tam widok na słoneczny klif gdzieś w basenie Morza Śródziemnego, jest przyjemnie, nie za zimno, nie za gorąco. Po śniadaniu idziesz na zakupy do lokalnego sklepiku po drodze wpadając na kawę do pobliskiej kawiarni, gdzie mają świeżo paloną kawę. Po kawce, pora na lokalną przegryzkę lub obiad w restauracji z lampką lokalnego pysznego trunku. A wieczorem wino i śpiew w barze, gdzie właściciel uczy się polskiego, jako gestu przyjaźni wobec Ciebie. Nie martwisz się czy Ci na leki wystarczy (masz dobry pakiet ubezpieczenia medycznego), czy na mieszkanie, bo wiesz, że będziesz na to miał. A do tego czasem jeszcze jakaś podróż bliższa lub dalsza… czy to pozwiedzać, czy to do szczęśliwych dzieci i wnuków, które sobie dobrze w życiu radzą finansowo bo ich tego nauczyłeś…

    • Nie muszę się że wszystkim i wszystkimi zgadzać ale słucham, wartość tych ludzi pozwala mi zrozumieć ile odpowiedzi znam przed doświadczeniem. Liebe Grüße 🙂

  4. Uśmiech i radość w oczach najbliższych! To mnie motywuje. Moim życiowym celem jest uszczęśliwianie najbliższych. Pracuje za granica, zarabiam duzo. Nie mam kredytow, regularnie oszczedzam i przymierzam sie do inwestowania. Sama jestem minimalistka i dla siebie wiele nie potrzebuje, ale w budżecie posiadam kategorię “dla innych”, w ktora lokuje duzo pieniedzy a wydawnie ich na najwazniejsze osoby w moim zyciu to balsam dla serca. Kocham to uczucie kiedy daje innym cos na co oni nie moga sobie pozwolic. Zabranie taty na ryby w Norwegii i jego łzy wzruszenia przy wyciagnieciu pierwszej ryby- bezcenne. Pieniedza sa dla mnie środkiem do dawania radości- bliskim, sobie, teraz i w przyszlości.

  5. Moją motywacją jest myśl, że za dwa lata pozbędę się długów (prócz hipotecznego) i zacznę w końcu odkładać na moje marzenia – podróże. Ta myśl mnie trzyma, bo 8 miesiecy temu, gdy zaczęło mi brakować pieniędzy tak bardzo, bardzo i wykorzystałam już jak się okazało wszystkie pomysły jak je zdobyć, zaczęłam robić budżet domowy (który robię od tej pory co miesiąc) i zobaczyłam co można jeszcze zrobić, żeby się nie pogrążyć. A potem przez przypadek trafiłam na Finanse bardzo osobiste i tabelkę z kolejnością spłaty długów, a do tego w pracy zaczęłam brać dodatkowe płatne zadania i w ten oto sposób zaczynam widzieć “światełko w tunelu” . I mimo, że po drodze musiałam wziąć jeszcze debet i kredyt 0% (w pracy-KZP) to i tak jest ok. I jeszcze jedno – wiem, że wszystko musi trwać, czyli w motywacji ważna jest cierpliwość.

  6. Dla mnie ważne są dwie kwestie:
    1 – Zaplanować maksymalnie proste czynności na rok-dwa naprzód. Nie zawsze chce mi się coś analizować, ale jeśli mam w planie zrobić coś prostego „po drodze do pracy”, to nadmierna motywacja nie jest konieczna i zrobię to nawet bez niej. A motywacja do analizy funduszy raz na kilka tygodni czy miesięcy zawsze się w końcu znajdzie.
    2 – Podział oszczędności na długoterminowe i „płacące premię”. W prawdzie 2-3 letnie lokaty czy fundusze inwestycyjne mogą być bardziej korzystne, ale ich wadą jest brak poczucia przypływu gotówki przez kilka lat. Warto zatem kupować 4-letnie obligacje skarbowe lub zakładać krótsze lokaty, by co kilka miesięcy mieć przyjemność w postaci wpływu odsetek. Nawet, jeśli nie będzie tego wiele, motywującym jest fakt, że idę do banku i sam sobie wypłacam premię – a nie wiszę tylko na gołej pensji.
    Pozdrawiam.

  7. Dżusta Dżu

    Cześć Marcinie,
    motywacja do dbania o finanse początkowo znalazła się sama, gdyż kredyt przycisnął i nie było już wymówek ani usprawiedliwiania się, że „to normalne, bo wszyscy tak żyją” 🙂 Ano nie wszyscy 🙂 I nie tak 😉 Koniec odwlekania.

    Na etapie spłacania długu pomocne było czytanie książek oraz blogów o finansach, historii osób zadłużonych oraz stałe monitorowanie na moich magicznych/ wszechobecnych karteczkach topniejącego długu. Zamalowanie kolejnej „stówki” było niczym miód na serce me:)

    Na tamtym etapie karmiłam się treściami ze wszystkich znanych czytelnikom blogów: Twojego ;), Michała Szafrańskiego, Maćka Samcika, Dave’a Ramseya, Rachel Cruz, Get Rich Slowly…
    Podcasty leciały non stop, książki pochłaniałam jedna za drugą. Dodatkowo motywowało mnie powiedzenie Andrzeja Fesnaka, iż:
    „KAŻDY MA PRAWO TRACIĆ WŁASNE PIENIĄDZE W SPOSÓB, KTÓRY UZNA ZA WŁAŚCIWY I W TEMPIE, KTÓRE PRZYJMIE ZA DOGODNE”.
    Kurtyna. Ten cytat naprawdę wjechał mi na ambicję :))

    Po spłaceniu długu nadal czytam regularnie książki oraz blogi o finansach, natomiast z podcastów polecam serię OPTIMAL FINANCE DAILY, w których autor w krótkich odcinakch 8-9 min. robi przegląd z różnych finansowych blogów zagranicznych – jest to fajny zastrzyk wiedzy i motywacji, tak na dzień dobry np. w drodze do pracy 😉 Polecam przy okazji również ciekawy podcast z tej serii: OPTIMAL LIVING DAILY (o rozwoju osobistym oraz minimalizmie, bo jak wiadomo, finanse i styl bycia/życia wzajemnie na siebie oddziałowywują:)

    Co miesiąc prowadzę budżet domowy, monitoruję wartość netto w excelu, porównuję procentowo wydatki do oszczędności.
    Raz w roku przeprowadzam swój osobisty audyt (ja to moja firma;) tzn. drukuję moje tabelki wraz z wykresami i porównuję rok do roku, jak kształtują się konkretne wydatki w różnych kategoriach – jeśli coś mnie kłuje w oczy, ustalam plan na kolejny rok, aby nie wyrzucać pieniędzy w błoto lub przesunąć wydatki do kategorii, które są dla mnie ważniejsze (np. nagrody 😛 ) Ścigam się sama ze sobą i ustalam na kolejny rok cele finansowe. Robię tak już kolejny rok z rzędu i naprawdę… nie poznaję siebie :)))
    Z codziennych małych narzędzi: używam kolorowych markerów kredowych (wiecie, jak w pubach, szybko można je zetrzeć;)) i np. wypisuję sobie jakiś fajny cytat na lustrze, który mnie urzekł. Działa i rozwesela 😉 Znajomi przy okazji też mogą wyżyć się artystycznie 😉

    Czytam już drugi raz książkę „Pieniądze albo życie” (Vicki Robin & Joe Domiguez), która traktuje o naszych relacjach z pieniędzmi… Bardzo-bardzo-bardzo polecam <3 <3 <3

    Z niecierpliwością czekam na Twoją książkę o inwestowaniu Marcinie, ponieważ edukacja finansowa to niekończąca się przygoda, która nie jest nudna, żmudna ani ciężka, a widząc postępy człowiek sam się motywuje i zaciesza, trochę niedowierza… Coś, co kiedyś wydawało się nieosiągalne, dzięki serii małych kroków się urzeczywistnia. Ból przemija, efekt pozostaje 😉

    Pozdrawiam i ściskam wszystkich tu mocno!!:) Do dzieła!

    • Hej Dżusta Dżu, fajnie się czytało Twojego posta. Zmotywowałaś mnie, a motywacji mi ostatnio brakowało.

      Pieniądze albo życie już ściągnięte z Legimi, w weekend zabieram się za czytanie 🙂

  8. Co mnie motywuje?
    Jeżeli zapytasz o to: co? To marzenia.
    Jeżeli zapytasz o to: kto? Mąż, dzieci i…
    W sumie jedno łączy się z drugim.
    Marzy nam się domek z ogródkiem i garażem (synowi ze schodami i jego pokojem na górze).
    W sytuacjach w których spada mi motywacja w myślach widzę syna, który mówi o wymarzonym domku, męża, który naprawia auto w wymarzonym garażu i siebie we własnym ogródku ze świeżymi warzywami.
    Oczywiście pamietam powiedzenie „uważaj o czym marzysz bo marzenia się spełniają” 🙂
    Mój motywator w postaci męża spełnia też tę funkcję bardzo skutecznie gdyż w chwilach gdy „ponosi mnie ułańska fantazja” i zagalopuję się z zachciankami to On sprowadza mnie na ziemię i przypomina o priorytetach motywując do pracy nad tym. W odróżnieniu od reszty rodziny, która ma inne podejście do finansów.
    Jest jeszcze jedna osoba, która bardzo mnie motywuje i to niezmiennie od lat. Jeszcze przed ślubem oglądałam krótką wypowiedź pewnego przystojniaka, który mówił o budżecie domowym. Kupiłam Jego książkę. Wprowadziłam budżet domowy do naszych standardów. Dziękuję Marcinie. Towarzyszysz nam od lat. Gdy spada mi motywacja pojawia się Twój wpis lub jest kolejny „Wtorek z finansami” i pozamiatane. Idziemy dalej:) Nawet mój mąż, który z natury nie lubi wszelkich doradców docenia fakt, że jesteś obecny w życiu naszej rodziny.
    Pozdrawiam serdecznie:)
    „Jeżeli niczego nie zmienisz, nic się nie zmieni”
    „Nie bój się zmiany na lepsze”

  9. System nagród jest bardzo efektywnym sposobem motywacji. Pomaga mi jeszcze taki – o swoich zamiarach do zrobienia czegoś, a do czego wiem że potrzebować będę motywacji, informuję kogoś z najbliższych – brata=przyjaciela, mamę lub partnera nadając im tym samym rolę szefa. Jak przy najbliższej okazji zapytają mnie, czy się wzięłam za to/ jak postępy’ wiem, że po prostu głupio będzie mi się przyznać do prokrastynacji. Zniechęca mnie także konieczność wymyślania wtedy tłumaczeń – lepiej wziąć się po prostu do wykonania zadania.

    • Jak znajduje motywacje do dbania o finanse?
      ŻYJĘ.
      Podpatruje, rozpatruje, wdrażam, rozpatruje, eliminuje lub zachowuje
      ŻYJĘ.

  10. Mnie najlepiej w tym roku zmotywowała niejaka minister Zalewska:)
    Najpierw, dzięki Twoim wskazówkom, udało mi się odłożyć potrzebne pieniądze (wcześniej potrafiłam je tylko wydawać), a teraz z przyjemnością inwestuję je w otwarcie własnej szkoły językowej! Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.

  11. Cześć 🙂
    Dla mnie największym motywatorem jest “Lista moich marzeń do spełnienia”. Mam ją w kilku miejscach- przyklejoną na lustrze w łazience, na szafce nocnej, zdjęcie tej listy ustawione jako tapeta w telefonie. Ze względu na to, że spełnienie większości marzeń z listy wiąże się z posiadaniem konkretnej gotówki (np. domek z ogródkiem, czy zwiedzanie świata) moja lista motywuje mnie do dbania o finanse. Kiedy na nią spoglądam, motywacja automatycznie wzrasta, a że widzę ją bardzo często w ciągu dnia to moja determinacja do zrealizowania tych marzeń jest na odpowiednim poziomie. Nie tracę celu z oczu 😉

    Pozdrawiam
    Justyna

  12. Moim celem od dawna była przeprowadzka na Chorwację. Ale tam jest dość drogo i jest duże bezrobocie, więc żeby móc się przeprowadzić muszę osiągnąć stabilność finansową, mieć pracę zdalną i alternatywne źródło dochodów w razie utraty pracy (nie mogę liczyć na znalezienie nowej pracy na miejscu).
    W tym celu od kilku lat prowadzę budżet i “pnę się po szczeblach korporacyjnej kariery”(stabilność), mam mieszkanie na wynajem (dywersyfikacja dochodu), ale nie rozwiązuje to problemu pracy zdalnej. W związku z tym zaczęłam się uczyć programowania (doświadczeni programiści nie maja problemu z pracą zdalną) i od sierpnia zaczynam pracę w tej dziedzinie 😀
    Prowadzenie budżetu przyszło mi dość naturalnie i tu nie mam szczególnych motywatorów, ale nauka programowania ok 20h tygodniowo mając stresującą pracę na pełny etat (i nadgodziny) była i dalej jest pewnym wyzwaniem. Najskuteczniejszą metodą motywacji jest dla mnie przypominanie sobie po co to robię i jak wspaniale czuję się na Chorwacji (a jestem tam co roku). Druga rzecz, to opowiadanie o tym znajomym. Jeśli zadeklaruję się przed kimś, że “dziś będę się uczyć 3h” to jakoś tak głupio i wstyd tego nie zrealizować, nawet jeśli znajomi z pracy nie będą wiedzieć. Trzecia skuteczna technika, to traktowanie nauki jako gry. Jest jakiś poziom do osiągnięcia (zrozumienie danego zagadnienia), potwory do pokonania (błędy w kodzie) a każdy kolejny “level” coraz trudniejszy 😀
    Niby nie jest to bezpośrednie dbanie o finanse (tylko motywacja do nauki), ale pośrednio cel jest związany z finansami. W końcu w finansach nie chodzi o to by mieć pieniądze i ich nie dotykać, tylko by wydawać na wszystko co dla nas ważne a mimo to dalej mieć nadwyżkę 🙂

  13. Jeśli chodzi o motywowanie się do oszczędzania pieniędzy to mam 3 sposoby, które na zmianę stosuję i przynoszą te sposoby efekt dobry (ale daleko od perfekcyjnego). Mianowicie:
    1. Jak mam ochotę na coś to wchodzę w Excel z budżetem na dany miesiąc i patrzę jak wygląda wykonanie planu. Jak tylko zbliżam się to granicy i grozi mi przekroczenie to rzut oka na cyferki i czerwony kolor wskazujący na podążanie ścieżką rządów polskich, to od razu mi ochota na wydawanie przechodzi.
    2. Gdy to nie pomaga to zerkam w internet i patrzę czy nie ma u któregoś z blogerów finansowych nowego wpisu / podkastu / filmika do obejrzenia / wysłuchania / przeczytania. Jak się posłucha to od razu przechodzi mi zamiar wydawania pieniędzy, a jak coś muszę kupić to często zamiast nowego przybywa używane z olx lub Allegro.
    3. Jeśli za chodzi o nadpłacanie kredytu hipotecznego to składam w banku zlecenie nadpłaty dużo przed terminem (tj. kilka miesięcy – w chwili podpisywania aneksu po wcześniejszej nadpłacie) planowanej nadpłaty. Myśl o telefonie z informacją, że wycofuję wniosek o nadpłatę działa jak lodowaty prysznic – wszystkie zachcianki wtedy idą w zlew i cel oszczędzania – nadpłata jest zachowany.
    Natomiast muszę też podzielić się jedną sprzecznością w oszczędzaniu, której nie potrafię niestety rozwiązać i powoduje ona nieszczelności oszczędnościowe. Wiele osób w komentarzach pisze tutaj o tym co będą robić jak już zaoszczędzą kasę. I fajnie jest o ile te marzenia nie wymagają dobrej lub bardzo dobrej kondycji. W momencie kiedy, tak jak u mnie, wszystkie najcudowniejsze chwile związane są z intensywną aktywnością fizyczną na świeżym powietrzu w stanie dobrego zdrowia to przekładanie tego na czas, gdy będę miał 65-75-85 lat nie ma sensu. Bo wtedy niestety nie pójdę już na wielodniowy trekking z plecakiem przez pustkowia północnej Europy czy nie podjadę na rowerze pod kilkunastokilometrowe podjazdy na drugim końcu kontynentu. Jak to rozwiązać do tej pory nie wymyśliłem.

    • Moim zdaniem spełniania marzeń nie należy odkładać na później. Oczywiście gdybym miała długi konsumpcyjne to zaczęłabym od skupienia się na nich, ale jeśli Twoim marzeniem jest wielodniowy trekking z plecakiem przez pustkowia północnej Europy, to może warto zamiaat kilku NADPŁAT kredytu hipotecznego odłożyć fundusze na taką wyprawę i zrealizować ja za rok a nIe za 30 lat? Albo nadpłacaj mniej a resztę nadwyżki wpłać na konto “marzenia”. Nie wiem czy Marcin się ze mną zgodzi, ale ja bym tak zrobiła. Ewentualnie jeśli nie chcesz mieć dwóch celów finansowych (ja osobiście nie widzę problemu, ale wiem, że Marcin zaleca skupienie się na jednym) to zastanów się co sprawi Ci większą przyjemność: spłata kredytu hipotecznego o X lat wcześniej czy spełnienie marzenia. Jeśli czujesz, że jednak posiadanie kredytu bardziej ciąży – masz odpowiedź. Jeśli trekking – wstrzymaj nadpłacanie dopóki nie odłożysz funduszu na wyjazd 😉

      • Co jest dla mnie motywacja w dbaniu o finanse?
        Wizja życia jakie chciałabym prowadzić i mieć.
        Chciałabym pracować już tylko dlatego że chce A nie muszę.
        Chciałabym zrealizować wszystkie swoje cele finansowe i również te poza finansowe.
        Odkąd usłyszałam Marcinie od Ciebie że do miliona czasami może nam braknac 100 zł- zawsze zastanowię się niczym kupię coś czego nie potrzebuje.
        Motywuje się czytając książki , przeglądając domy które mi się podobają, oglądając samochód który chciałabym mieć Ale przede wszystkim motywuje się tym że za kilka lat naprawdę będę mogła robić to na co mam ochotę i nie będę musiała się w jakikolwiek sposób ograniczać. ! To jest moja motywacja:)

  14. Cześć Marcin,
    Dużo o motywacji, ale chyba ważniejsza od niej jest determinacja chociaż dużo rzadziej o niej wspominamy. W wytrwaniu wyznaczonego kursu i celów pomaga mi od takie po prostu spojrzenie na sumę pieniędzy na moim koncie i satysfakcja, że jeszcze 8 miesięcy temu była tam tylko połowa pensji. Uczucie, że w momencie utraty pracy nie będzie tragedii i nie będę musiał rezygnować ze wszystkiego i zgadzać się na każdą ofertę choć by najgorszą, o tak to mnie napędza. A i jeszcze jedna sprawa przychodzi mi do głowy pomnażanie oszczędności może są to drobne kwoty z lokat i kont oszczędnościowych, ale w skali roku robi się fajna sumka. Już się nie mogę doczekać rozpoczęcia inwestowania, jeszcze tylko 5000 zł dzieli mnie od 6 miesięcznej poduszki finansowej.
    Pozdrawiam Marcin, jesteś jednym z bodźców, które też mi pozwalają wytrwać w tym co robię i podsuwają nowe pomysły na skuteczne oszczędzanie.

  15. Mnie przy zarządzaniu finansami domowymi motywuje to aby nie doprowadzić do sytuacji długów. Miałam w życiu kiedys kryzys, – pożyczkowych długów. Musiałam to wszystko tak pogrupować i tak zarządzić naszymi finansami abyśmy z tego wyszli. Zajęło to w sumie 5 lat, ale na dzień dzisiejszy jest to dla mnie zdarzenie, na które nigdy więcej nie pozwolę. Po takim okresie batalii cieszę się, że nauczyłam się gospodarować pieniędzmi w taki sposób, że udaje się teraz i na realizację małych przyjemności rodziny

  16. Dla mnie największą motywacją jest strach przed brakiem wiedzy ile i na co wydałam pieniędzy. Bo o ile łatwo jest sprawdzić ile się zaoszczedzilo to bez spisywania wydatków ile wydało już trudniej. A nic mnie tak nie satysfakcjonuje jak to, że mam świadomość że dobrze zarządzam swoimi finansami.

    • Moja druga połówka zawsze sceptycznie podchodziła do tematu oszczędzania, prowadzenia budżety domowego. Któregoś pięknego dnia zapytała mnie czy chcę mieć drugie dziecko. Oczywiście się zgodziłem aczkolwiek poprosiłem abyśmy do końca roku uzbierai chociaż 5 tysięcy złotych.
      Powiedziała ok. W 3 miesiące udało się jej odłożyć 3000 zł z moją pomocą i pomocą budżetu domowego który prowadzę od roku.
      Zobaczyła jakie to proste, zobaczyła, że działa i dziś w każdy worek ogląda ze mną wtorki z finansami. Interesuję się plikiem i przestała mówić, że jestem skanera ☺
      Dziś mówi, że to super ale za każdym razem musimy mieć ustalone cele.
      Reasumując u nas motywacja = cel.

  17. Wczorajszy kop motywacyjny- zaktualizowanie wartości mieszkania w arkuszu z wartością netto. Jak wpisałam pięć lat temu tak do wczoraj nie zmieniałam. Dzisiaj jestem bogatsza o jakieś 100 tyś. 🙂 I bardzo na plusie.

    Drugi motywator- rozmowa z pracodawcą o zakończeniu współpracy do końca września. Później będę robiła to co lubię i mnie kręci i nie muszę się przejmować, że ta praca niekoniecznie zacznie się od października. Świadomość że mogę przez kilka miesięcy nie pracować i nie umrę z głodu jest niesamowita.

  18. Dla mnie poświęcanie czasu na finanse osobiste jest tak oczywiste i naturalne, że czasem zastanawiam się, czy nie jestem materialistką albo sknerą. xD A może to po prostu wynik pracowania jako księgowa… i dodatkowe motywowanie się mi niepotrzebne.

  19. Moja motywacja do dbania o własne finanse ewoluuje wraz ze mną 😉
    Zaczynałam z ciekawości – uwielbiam się uczyć i rozwijać swoją wiedzę i jakoś tak przez przypadek znalazłam Twojego bloga. Potem zaczęłam widzieć postępy swoich działań (choć były one początkowo bardzo niewielkie) – oszczędności rosły a wraz z nimi wzrastała motywacja do dalszej nauki – na przykład w kontekście tego, gdzie ulokować te oszczędności.
    Teraz największą motywację czerpię z tego, że mogę dzielić się wiedzą zaczerpniętą od Ciebie z innymi – nie oszukujmy się – nie każdy chce, nie każdy ma ochotę lub czas (albo tak myśli, ze nie ma czasu ;)) do zgłębiania blogów, takich jak Twój. Ale ja widząc efekty prowadzenia budżetu i wdrażania głoszonych przez Ciebie rad (najpierw płać sobie, zwiększaj zarobki, zarobki – wydatki = oszczędności, itp.) mogę podawać to dalej bliskim mi osobom – rodzicom, rodzeństwu, przyjaciołom. Ludziom, na których mi zależy i dla których życzę jak najlepiej, żeby nie musiały nigdy martwić się o swoje finanse, dzięki zastosowaniu kilku prostych (choć niekoniecznie łatwych) czynności do codziennego życia. Podaję tę wiedzę nie zamiast Ciebie, ale jakby przed Tobą – jak ktoś złapie bakcyla to prędzej czy później i tak odnajdzie Twój blog, z mojego polecenia lub bez niego. Z racji tego, że sama ładnie się wkręciłam w tematykę finansów osobistych, to nawiązuję do tej tematyki w rozmowach ze znajomymi. A że lubię wiedzieć, o czym mówię – to daje mi to dodatkową motywację o dbanie o własne finanse, żeby mówić z praktyki, a nie z teorii. Móc polecać rozwiązania, które faktycznie sprawdzają się u mnie.
    W tym momencie, właśnie to motywuje mnie najbardziej – bycie przykładem dla moich bliskich, żeby w ten sposób zainspirować ich do pozytywnych zmian (co wiem, że przydałoby się bardzo na przykład moim zadłużonym, wydającym pieniądze na pierdoły rodzicom). Wiem, że sucha teoria i kazania nie zadziałają – stan mojego konta, przy stosunkowo niewielki zarobkach – już zrobi na nich wrażenie i być może będzie tym impulsem do zmian. I to naprawdę daje mi kopa do działania i dzięki temu doskonale rozumiem, co czujesz, gdy ktoś dziękuję Ci za to, że dzięki Tobie wyszedł z długów. Obserwuję to samo, choć zdecydowanie na jednostkową skalę. Niemniej jednak daje to niesamowitą satysfakcję i chęć osiągnięcia jeszcze czegoś więcej – tak dla siebie, jak i dla innych 😉

  20. Dla mnie największą motywacją, jest obserwacja rosnącego stanu konta, jak chodzi o poduszkę finansową i ukończenie tego etapu, aby zająć się w końcu kolejnym etapem, czyli inwestowaniem 🙂

    Powiem szczerze, budowanie poduszki finansowej w małżeństwie, to wyższa szkoła jazdy, w szczególności gdy jedna strona wie po co sobie pewnych rzeczy odmówić w danym miesiącu, a drugiej nie idzie do tego przekonać, ale i na to są sposoby i “małżeńskie patenty finansowe” 😀

  21. Hej Marcinie, dzięki za świetny artykuł :). niektóre z zawartych tu zasad już znałam, a pozostałe z chęcią wykorzystam, bo przekonałam się już nie raz, że podtrzymanie motywacji jest wymagającym zadaniem ;). co dla mnie było i jest najbardziej motywujące do dbania o finanse to stworzenie systemu nagród, przy czym, co ważne, systemu dwutorowego. z jednej strony mam tzw cele krótkoterminowe, czyli oszczędzenie na rzeczy o których marzyłam, a których wartość nie przekracza 1000 zł. w ten sposób rozpoczęłam grę na ukulele, kupiłam materiały do przygotowywania swoich kosmetyków, wytęsknione książki i gry planszowe. każda z tych rzeczy sprawia mi mnóstwo radości, bardzo mnie rozwija i pozwala pokonać nieśmiałość :). jednocześnie przeznaczam stałe kwoty na te największe marzenia, jak podróże i dom z ogrodem. ich realizacja wymaga lat i nagroda jest mocno odroczona w czasie. tu bardzo pomocne są te mniejsze nagrody, które umilają czekanie, nie nadwątlając jednocześnie głównych oszczędności ;). na ten moment byłam już na Kubie i w Gruzji, a wkład własny jest na ukończeniu :). mając na uwadze te cele, dużo łatwiej mi zabrać się za wpisanie do apki dochodów i wydatków oraz zaplanowanie wszystkiego w taki sposób, aby nie zabrakło na realizację marzeń. jest to też super kop, żeby zacząć zwiększać przychody bo można od razu zobaczyć, jak się przyspiesza ich realizacja :D.

  22. Nawyk…
    Usłyszałem gdzieś dawno temu, że osoby, które ścielą rano łóżko lepiej dbają o swoje finanse. Zacząłem więc ścielić łóżko każdego ranka. No i zgodnie z oczekiwaniami … nie pomogło.
    Ale wykształciłem w sobie ten nawyk, którego nie mogli mi wpoić rodzice przez 18 lat, które z nimi spędziłem. Okazało się, że dbanie o finanse może być motywacją do tego, by dbać o ład w mieszkaniu, więc może być też motywacją by dbać – o finanse!
    Miałem też nawyk kompulsywnego kupowania – książek i ubrań. Miałem więc całą półkę książek, których nie byłem w stanie przeczytać i szafę pełną ciuchów, w których nie chodziłem. Ktoś powiedział mi, że lekarstwem może być zapisywanie wydatków. “Jeśli zdasz sobie sprawę, ile wydajesz na rzeczy, których nie potrzebujesz, to zaczniesz te wydatki ograniczać”.
    Otworzyłem więc Excela, stworzyłem prostą tabelkę z kilkoma kategoriami (żywność, ubrania, mieszkanie itp.) i zacząłem wpisywać tam wydatki. Początkowo raz w tygodniu, potem raz na kilka dni. Teraz robię to codziennie przez maksymalnie kilka minut.
    Dzisiaj moja tabela wygląda jak analiza tego, co dzieje się wewnątrz reaktora atomowego (wykresy, tabelki) 🙂 a ja przy okazji nauczyłem się prostego programowania w Excelu. I zapanowałem nad swoimi wydatkami.
    Polecam każdemu.
    Pozdrawiam,

  23. Cześć Marcin,

    Jeśli chodzi o moją motywację, to podszedłem do sprawy trochę inaczej. Ale od pocztąku: od zawsze pasjonowały mnie finanse, lubiłem bawić się różnymi wskaźnikami, żeby móc ocenić czy to dobry moment na zakup czy inwestycje, ale ciągle szukałem tego właściwego dla reguły dla wydawania pieniędzy.

    Słuchając Twoich podcastów, przyszedł do głowy pewien pomysł: a gdyby ustawić regułę wydatkową na takiej wartości, ile wynosi moja prognozowana emerytura w ZUSie? Myśl banalna, i zarazem skuteczna: dzięki tak skonstruowanym wydatkom, nie obawiam się tego co mnie czeka na emeryturze (nawet jeśli zniknie ZUS, to dzięki bardzo wysokiej stopie oszczędności stać mnie będzie na prywatną emeryturę – czeka mnie jeszcze ok 35 lat pracy … chyba że zdecyduję się wcześniej zrobić sobie wolne 😉 ).

    Wskaźnik działa bardzo prosto: jeśli chcę zwiększyć wydatki, muszę zwiększyć dochody i na odwrót: jeśli spadają dochody, to proporcjonalnie muszę obniżyć wydatki. Oczywiście sam system ma trochę wad (na razie opiera się o szacunkowe przychody), jednak z uwagi na swoją prostotę jest on łatwy do wytłumaczenia. Można by się oczywiście zastanowić, czy w indywidualnych przypadkach nie można poddać modyfikacjom: do wydatków “emerytalnych” liczyć jedynie własne koszty życia, odcinając np wydatki związane z dziećmi czy wliczyć do niego jedynie minimum egzystencjalne – bez rozrywki, wakacji itd.

    Motywacja? Najbardziej na mnie działa strach przed tym, że gdy skończy się finansowe eldorado, będę bardzo żałował, że nie przygotowałem się na ciężkie czasy. Myślę, że duży wpływ tutaj ma na mnie moje dzieciństwo, i to że było bardzo wiele rzeczy na które nie mogliśmy sobie pozwolić (dochody obciążone długami zaciągniętymi przez ojca) – nie ma tutaj jednak rozgoryczenia, ale wdzięczność, że została mi wpojona skrupulatność w prowadzeniu budżetu i olbrzymia awersja do wszelkiego rodzaju zadłużenia.

    Na koniec chciałbym podzielić się osobistym spostrzeżeniem: zaskakująco dużo osób z jakimi mam styczność, robi wielkie oczy, gdy rozmawiamy o finansach i odkładaniu pieniędzy. Odpowiedź większości z nich brzmi w stylu “gotówka na koncie jest przereklamowana” i głośno wątpią w to, że na obecnym etapie życia można mieć lub budować oszczędności: a najlepsze jest to, że to grupa którą śmiało można by określić jako klasa średnia, z zarobkami w górnych 20% społeczeństwa (minimum) … w tym wypadku uwielbiam wracać myślami do artykułu o finansach wg Kena i Barbie, jest to fantastyczne antidotum na wszelkie treści i wykłady o najtańszym dostępnym pieniądzu 🙂

  24. Plastic Tofu

    Wierzę, że prawdziwa motywacja, pasja, zaczyna się w sercu. Jak w czasie mszy podczas podniesienia, czasami spływa na nas powaga momentu i oswieca nam cel, który jest wyżej od nas, czyli jest czymś czemu warto poświęcić czas i wysiłek. Oddać cenne godziny i dni życia aby przebyć drogę nie zawsze usłaną różami. Jako fan filozofii Ayn Rand i jej cnoty egoizmu kiedyś stwierdziłem, że warto byłoby być bogatym człowiekiem. Aby to osiągnąć potrzeba być nieźle obeznanym w światku personalnych finansów i inwestycji. To jest droga, która nie tylko mi się podoba, ale ma na swojej trasie wyzwania, przeszkody, wygląda naprawdę ciekawie. Jest tylko jedno ale. Jak pogodzić to co powinno być wielkie i wyniosłe, z bogactwem, z którym wygląda, że walczy cały świat. Biedni są cnotliwi, bogaci rozpustni, okradających społeczeństwo z ich ciężkiej pracy. Wiele organizacji pomaga biednym i równie wiele próbuje zdyskredytować bogatych, cóż więc robić? Jak pogodzić moralnie taki cel z dzisiejszą wizją świata?
    I dopiero tu wszystko zaczyna się w mózgu. Dopiero teraz potrzebne argumenty zaczynają składać się w układankę stawiającą cel w moralnym świetle i oprócz przyjemności z przebytej drogi do celu bogactwa. można realizować go w przekonaniu, że czyni się dobrze dla świata. A układanka wygląda tak:
    Jeśli jest na świecie człowiek, który daje innym coś o ogromnej wartości w zamian nie biorąc od społeczeństwa wiele to nietrudno się zgodzić, że jest on dobrym człowiekiem. Moralnie patrząc każdy, kto daje od siebie więcej społeczeństwu niż korzysta z oferowanych przez to społeczeństwo dóbr powinien być co najmniej poważany jak wartościowy członek tegoż społeczeństwa. Kiedy wstawimy w tę wymianę dóbr element finansowy wychodzi nam równanie, które poprzez nasz umysł trafia w samo centrum naszego serca w taki sposób jakby ktoś nam je miodem smarował. Nasz bohater za to co oferuje społeczeństwu otrzymuje zapłatę. Dla oferującego usługi czy towary jak i dla płacącego za nie jest to opłacalna transakcja gdyż inaczej by do niej nie doszło. Oznacza to, że człowiek dający wiele od siebie otrzymuje od społeczeństwa wiele pieniędzy. Natomiast jego potrzeby są niewielkie więc aby je zaspokoić potrzebuje wydać na nie niewiele zarobionego grosza. Nie potrzeba tu używać wielu neutronów w mózgu by zauważyć, że nadwyżki stanowiące jego majątek czy bogactwo, są różnicą pomiędzy tym co daje społeczeństwu, a co z niego bierze. Czyli im człowiek jest bogatszy, zakładając że robi to uczciwie tym jest lepszym człowiekiem i bardziej watrościowym członkiem społeczeństwa. CBDO.
    I to jest moja motywacja by być bogatym. Co w moim tłumaczeniu oznacza być jak najlepszym człowiekiem.

  25. Jako dziecko bardzo często podróżowałem, za co muszę podziękować swojej Mamie. Pasja do przygód i odkrywania nowego pozostała mi do dzisiaj, ale niestety brutalna rzeczywistość nie pozwala mi na tak liczne wyprawy. I to jest moja motywacja do niezależności finansowej. Kiedy czuję, że chcę odpuścić zamiast sięgnąć po książkę, która może coś zmienić lub przeczytać blog, odpalić film na youtube, wracam myślami do tamtych miejsc. Mont Saint Michelle, Paryż, Berlin, plaże Portugalii, małpy biegające po Gibraltarze, górska wspinaczka po najwyższym kontynentalnym szczycie Hiszpanii, Muzeum Historii Naturalnej we Wiedniu, Termopile – to jest moja motywacja. Nic nie daje mi takiego kopa jak chęć powrotu tam, zabrania teraz własnej dziewczyny, a w przyszłości rodziny, odkrycia tych miejsc na nowo. Pozdrawiam.

  26. Motywuje mnie świadomość, że wszystko w moich rękach. Nikt tego za mnie nie zrobi, nikt nie zadba o moje finanse lepiej niż ja.
    “Umiesz liczyć, licz na siebie.” 🙂

    Życzę wszystkim powodzenia i konsekwencji w dążeniu do celu!

  27. Ja od dłuższego czasu (ok. 2 lata), czyli odkąd poszłam na studia i utrzymuję się sama ciągle dbam o finanse, ponieważ wiem jak to jest gdy pod koniec miesiąca okazuje się że brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby. Nauczyłam się na błedach rodziców, czego nie robić. Aby się do tego zmotywować nie tylko przypominam sobie te sytuacje z przeszłości ale i obecną sytuację. Patrzę na swoje postępy i kurcze aż mi się chce od razu wyznaczać kolejne cele finansowe. Do tego lepszej sytuacji niż teraz w życiu nie będę mieć. Jestem na studiach (50% zniżki :D), mieszkam w akademiku (płacę mało za czynsz), nie mam dzieci, męża. Dlatego staram się wykorzystać ten moment i zbudować swoją niezależność finansową o jakiej marzę 🙂

Odpowiedz

Top
MENU