Ile NAPRAWDĘ wynosi inflacja w Polsce?

76

Na różnych blogach, na youtubowych kanałach i forach internetowych aż huczy od tego, że GUS zaniża inflację. Jak donoszą „dobrze poinformowani”, jej prawdziwe poziomy w Polsce to dziś jakieś 7-8% w skali roku. To co najmniej dwukrotnie więcej niż wynoszą podawane przez GUS wskaźniki. Czy rzeczywiście tak jest? Postaram się odnieść do tych rewelacji, podzielić z Wami moją opinią na ten temat i przede wszystkim podpowiedzieć, co robić z pieniędzmi w obliczu tych wszystkich doniesień.

Wielu uważa, że inflacja wynosi ok. 7%-8%. A zatem ci, którzy ze swoich oszczędności wyciągają mniej, są dającymi się wodzić za nos frajerami, pozwalającymi, aby system ich okradał. Czy mamy do czynienia z wielkim spiskiem, który podważa sens oszczędzania pieniędzy i powinien nas skłonić do zamiany wszystkich oszczędności na złoto?

Zapraszam Cię serdecznie do obejrzenia filmu:

Jak GUS oblicza wskaźnik CPI?

Musimy zacząć od tego, w jaki sposób GUS oblicza wskaźnik cen konsumpcyjnych CPI (ang. Consumer Price Index) – czyli ten, który potocznie nazywamy inflacją. Aby policzyć taki wskaźnik, musimy wiedzieć dwie podstawowe rzeczy: po pierwsze – co kupują gospodarstwa domowe, a po drugie – ile za to płacą.

Tylko jak to zrobić, gdy mamy ponad 14 mln gospodarstw domowych, wydających pieniądze na setki tysięcy różnego rodzaju towarów i usług – począwszy od chleba, a skończywszy na zabiegach redukcji tkanki tłuszczowej przy pomocy szamańskiej muzyki transowej?

Jak badany jest poziom cen do inflacji?

Pierwszy krok, to ustalenie, na co Polacy wydają kasę. Aby to określić, GUS losuje 30 tys. gospodarstw domowych, które otrzymują specjalne książeczki lub programy komputerowe służące do zapisywania codziennych zakupów, a także swoich dochodów. Gospodarstwa te biorą udział w corocznym, cyklicznym badaniu budżetów gospodarstw domowych. Na podstawie danych zebranych w czasie tego badania GUS może określić, które produkty są najczęściej kupowane w przeciętnym gospodarstwie i które w związku z tym w kolejnym roku powinny znaleźć się w tzw. koszyku inflacyjnym.

Co to jest koszyk inflacyjny?

No właśnie – czym jest ów słynny koszyk inflacyjny? Propagatorzy tezy o zaniżaniu inflacji przez GUS przytaczają anegdotę z czasów komuny, gdy po podwyżkach ogłoszonych przez Władysława Gomułkę w 1970 roku żartowano z rozgoryczeniem, że „ceny żywności wprawdzie wzrosły, ale lokomotywy potaniały”. 

Żart na temat inflacji
Źródło: zdjęcie Stanisław Dąbrowiecki / PAP

Ten argument działa na wyobraźnię, ale zastanówcie się przez chwilę – ile spośród wylosowanych przez GUS 30 tys. gospodarstw domowych kupiło sobie w ubiegłym roku lokomotywę? Oczywiście żadne i tego typu towarów w koszyku inflacyjnym oczywiście nie ma! A co się w nim znajduje? Są tam dobra i usługi podzielone na 12 działów zgodnie z tzw. międzynarodową Klasyfikacją Spożycia Indywidualnego według Celu. Zobaczcie je poniżej:

Koszyk inflacyjny

I teraz ktoś może powiedzieć: Restauracje i hotele? Albo Rekreacja i kultura? Co mnie to obchodzi? W ubiegłym roku nie wydałem na to ani złotówki! 

Każdy ma „własną” inflację

Aaaa – no właśnie – i teraz dochodzimy do bardzo ważnego momentu! Nie ma czegoś takiego, jak jedna miara, która w sposób jednoznaczny, obiektywny i uniwersalny pokazuje PRAWDZIWĄ inflację. Dlaczego? Bo każdy z nas wydaje pieniądze na coś innego. Każdy z nas robi zakupy w innych sklepach i płaci różne ceny za podobne towary! To, co stara się policzyć GUS – to jest wskaźnik cen dla przeciętnego gospodarstwa domowego. A wiecie jak to jest ze średnimi. Jeśli mój kolega je kotleta mielonego, a ja gotowaną kapustę – to średnio jemy gołąbka – ale z naszą rzeczywistością ma to niewiele wspólnego.

Ile wynosi prawdziwa inflacja?

Wskaźnik GUS nie pokazuje tego, o ile inflacja wzrosła dla Ciebie i Twojej rodziny. Pokazuje, jak to wygląda w ujęciu uśrednionym. Oczywistym jest, że inaczej zachowa się indywidualny wskaźnik inflacji emeryta, a inaczej rodziny z trójką małych dzieci. Inaczej wygląda koszyk zakupowy osób mieszkających na wsi, a inaczej tych w centrum Poznania. Inaczej wreszcie koszyk zakupowy nałogowego palacza, który co wieczór popija piwem golonkę i dojeżdża codziennie samochodem do pracy, a inaczej weganina, który nie pije alkoholu, nie pali, a do pracy dojeżdża rowerem.

Ale jabłka faktycznie są ostatnio droższe! 

Dlaczego warto o tym pamiętać? Kilka tygodni temu miałem przyjemność wystąpić gościnnie na jednym z popularnych kanałów na YT i mówiłem tam m.in. o tym, że w kolejnych miesiącach spodziewam się niższych odczytów wskaźnika inflacji, a lutowe 4,7% to raczej ostatni taki wysoki w najbliższym czasie. Pod filmem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Zwróćcie uwagę na poniższe, które są bardzo charakterystyczne dla tematu, który dziś omawiamy, a które – znając już sam skład koszyka inflacyjnego GUS – można właściwie zinterpretować:

Marek: – Panie Marcinie był Pan ostatnio w sklepie spożywczym?Tam dobrze widać inflację, taką realną

Sergiusz: – Dokładnie, robię zakupy raz w tygodniu. Bardzo często są to te same produkty. Przykładowo w zeszłym tygodniu kilogram jabłek kosztował 3,99, w tym już 4,99. Tych przykładów jest niestety dużo dużo więcej.

Marek: – No właśnie. Czyli teraz mamy na jabłkach realna inflację na poziomie 25 proc tygodniowo!!!Ok może statku oceaniczne staniały, ale udział jedzenia w koszyku zakupowym jest dominujący.Dlatego z pobłażaniem patrzę na wywody ekspertów i telewizji które twierdzą ze inflacja jest 4 proc.

Oczywiście byłem ostatnio w sklepie, ale jednocześnie wiem, że świat nie kończy się na moim osiedlowym warzywniaku, a GUS nie liczy inflacji w oparciu o to, co ja włożyłem do mojego koszyka, tylko w oparciu o to, co w ubiegłym roku trafiało do koszyka przeciętnego gospodarstwa domowego. Warto więc zastanowić się nad tym bardziej i zauważyć, że choć w ostatnim czasie jakaś kategoria dóbr (np. żywność) podrożała, w tym samym czasie inne kategorie mogły potanieć (np. benzyna, abonamenty telefoniczne, opłaty za Internet, bilety lotnicze, bilety do kina, telefony, itp.). A w koszyku inflacyjnym znajdują się przecież dobra i usługi z różnych kategorii. 

Nawyk krytycznego myślenia

Bardzo zależy mi na tym, aby zaszczepić w Was – poza zdrowymi nawykami finansowymi – także bardzo ważny nawyk krytycznego myślenia. Zależy mi na tym, abyście swoje decyzje – finansowe i życiowe – podejmowali w oparciu o fakty, a nie w oparciu o opinie „głośnej większości”. 

Nawyk krytycznego myślenia

I żebyśmy mieli też pełną jasność  – nie bronię tu tezy, że inflacja publikowana przez GUS jest idealna, a w metodologii nie ma miejsca na przekłamania. Jasne, że takie miejsca są! Fałszerstwa danych statystycznych są równie stare, jak światowa gospodarka i do wszelkich danych publicznych podchodzę z odpowiednim sceptycyzmem. 

Ale z jeszcze większym sceptycyzmem podchodzę do opinii kogoś, kto nie ma pojęcia, co mierzy wskaźnik, który komentuje, a swoją metodologię pomiaru opiera się na cotygodniowym sprawdzeniu ceny jabłek w swoim sklepie.

Polecam Wam prosty test, który sam przeprowadziłem przygotowując ten artykuł. Poproście autora komentarza czy filmu na YT, który opowiada o kilkukrotnie wyższej inflacji niż ta oficjalna – o link do źródła w oparciu o które wygłasza swoją kategoryczną opinię oraz o opis metodologii, którą się posługuje.

Inflacja - wykonaj prosty test.

Szybko przekonacie się, że jest to zwykle łańcuszek na zasadzie A powiedział, że B powiedział, że C powiedział, że D powiedział, że E podobno policzył… Albo, że jest to  merytorycznie błędny wniosek, w rodzaju: Podaż pieniądza wzrosła o 7%, zatem prawdziwe ceny też wzrosły o 7%. Tymczasem ważne jest, co się stało z tym dodatkowym pieniądzem. Czy popłynął on na rynek dóbr i usług konsumpcyjnych (wpływając tym samym na wskaźnik CPI), czy może np. na rynek nieruchomości, który nie jest ujęty we wskaźniku inflacji. Wyjaśniałem to już w 56 #wtrokuzfinansami.

Polecane lektury na temat inflacji.

Osobom zainteresowanym pogłębieniem tematu polecam także lekturę dwóch dokumentów. Pierwszy – to bardzo fajny 5-stronicowy materiał przygotowany przez zespół ekonomistów mBanku pod wodzą Ernesta Pytalrczyka pt. Gus zaniża inflację? Ujawniamy. A drugi to 61-stronicowe opracowanie GUS, które w miarę ludzkim językiem odpowiada na pytanie, co warto wiedzieć o inflacji – w tym o praktycznych problemach z jej mierzeniem.

Kiedy GUS publikuje dane o inflacji? 

Cyklicznie – od 5 do 22 dnia każdego miesiąca kalendarzowego, ankieterzy GUS uzbrojeni w tablety zbierają informacje o ponad 230 tys. cen różnych artykułów wchodzących w skład koszyka inflacyjnego. Robią to w 207 rejonach w całej Polsce. I tak na przykład w samej Warszawie jest aż 6 takich rejonów – aby móc ceny odpowiednio uśrednić. Dzięki tym danym już ostatniego dnia danego miesiąca podawany jest tzw. szybki szacunek cen konsumpcyjnych. Natomiast dane ostateczne publikowane są zawsze 15 dnia następnego miesiąca.

Kiedy publikowane są dane o inflacji?

Z powodu koronawirusa i problemów związanych z dostępem do sklepów GUS zawiesił na jeden miesiąc podanie szybkiego odczytu w marcu. 15 kwietnia podał już normalnie inflację za marzec, a 30 kwietnia podał już normalnie odczyt szacunkowy za kwiecień – który wskazuje na spadek inflacji do ok. 3,4% rdr. 

Ten 1 miesiąc braku danych szacunkowych wystarczył, by w komentarzach pod moimi filmami o inflacji wielokrotnie pojawiła się informacja, że GUS zaprzestał publikowania danych – więc jest „grubo”.

R: – GUS zawiesił podawanie inflacji, więc musi być grubo, obecnie wciska się ludziom kit, osacza, zniewala niwelując gotówkę (nie mam na myśli Pana Marcina).

Podejdź do życia i pieniędzy pragmatycznie

Kiedy tak opowiadam o metodologii GUS, możecie dojść do wniosku, że za bardzo wierzę w system, że ufam oficjalnym danym, a one na pewno są inne. To zupełnie nie tak. Ja mam po prostu pragmatyczne podejście do życia i pieniędzy. I gdy podejmuję na przykład decyzje inwestycyjne – to staram się robić to w oparciu o możliwie wiarygodne informacje. I nie znalazłem po prostu żadnego sensownego źródła podającego rzekomo „PRAWDZIWĄ” inflację w Polsce, które broniłoby się merytorycznie i wskazywałoby na to, że średni wzrost cen jest znacząco wyższy od tego, co pokazuje GUS.

Źródło: https://www.case-research.eu/pl/online-case-cpi

Co więcej, warto zauważyć, że alternatywne metodologie wskazują odczyty niższe od wskaźnika GUS. Przykładem jest tutaj choćby ONLINE CASE CPI – która podaje indeks mierzący poziom cen konsumenta na rynku polskim, oparty całkowicie o dane pochodzące z Internetu.

Metodologia GUS jest publicznie dostępna, opisana na kilkuset stronach, spójna z wytycznymi Eurostatu i nadzorowana przez międzynarodowe instytucje. Czy GUS może trochę zaniżyć oficjalną inflację – tak. Ale czy wynosi ona 8% zamiast 4%? A skąd takie dane? Kto to policzył i jaką merytorycznie sensowną metodą?

Z największą przyjemnością zapoznam się ze źródłem takich obliczeń – i mówię to w pełni otwarcie, bo nie interesuje mnie, czy mam rację, tylko to, jakie są fakty. Jeśli więc znacie takie wiarygodne, sprawdzone i merytoryczne źródło danych statystycznych – będę bardzo wdzięczny za informację i link do niego.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 3%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Skoncentruj się na tym, na co masz wpływ

Zamiast akademickich dociekań, ile wynosi PRAWDZIWA inflacja (na które nie ma sensownej odpowiedzi, bo w praktyce każde gospodarstwo domowe ma jej inny poziom) proponuję Wam bardziej pragmatyczne podejście, polegające na koncentrowaniu się na tym, na co mamy realny wpływ. Nie ma co ukrywać – system pieniądza papierowego, opartego na wierze, zaprojektowany jest w taki sposób, że pieniądz z każdym rokiem traci na wartości. Na to wpływu nie mamy. 

A na co mamy wpływ?

(1) Kontrola nad wydatkami. Twoja indywidualna, faktyczna inflacja zależy nie tyle od tego co podaje GUS, ale od tego, jakie Ty podejmujesz decyzje zakupowe. Kupując z głową, tańsze dobra, w tańszych lokalizacjach, a przede wszystkim nie kupując tego, co zbędne – sprawisz, że w Twojej kieszeni zostanie więcej pieniędzy. Myślę, że obecna epidemia i związane z nią obawy o poziom dochodów skłoniły wiele osób do ograniczenia wydatków. Teraz macie okazję naprawdę przekonać się, które z Waszych zakupów to potrzeby, a które to zwykłe zachcianki.
(2) Zwiększanie dochodów. Dziś o to jest trudno – ale systematycznie rozwijając się i zwiększając swoją wartość rynkową i swoje dochody – w najskuteczniejszy sposób uodpornisz się na inflację. To jest najlepszy „hedge antyinflacyjny”, jaki w ogóle istnieje.
(3) Mądre inwestowanie nadwyżek. Bez względu na to, czy GUS zaniża tę inflację, czy nie – musisz decydować, w jaki sposób chronić przed nią swoje oszczędności. 

Aby pomóc Ci w tym ostatnim zadaniu, napisałem książkę o inwestowaniu, której przedsprzedaż rusza już 1 lipca. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej – bardzo gorąco zachęcam Cię do dołączenia do specjalnego newslettera książki, dzięki któremu uzyskasz najbardziej preferencyjne warunki zakupu:

(jeśli powyżej nie widzisz formularza, kliknij tutaj).

To już wszystko na dziś. Koniecznie daj znać w komentarzu, czy wierzysz w poziom inflacji podawany przez GUS i jak wpływa to na Twoje decyzje finansowe.

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem Apple Podcasts
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z Apple Podcasts i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w Apple Podcasts

Może Cię zainteresować

Jeżeli ten wpis był dla Ciebie ciekawy, być może zainteresują Cię też: 

 

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 19 222 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze76 komentarzy

  1. Jeżeli ktoś robi budżet domowy i regularnie kontroluję swoje wydatki, to sam jest w stanie określić mniej więcej jak wygląda w jego przypadku prywatna inflacja. Kontrola wydatków pozwala również wpływać nam na tą inflację, poprzez inny dobór artykułów które kupujemy. Może i nie jest obecnie jakoś super, ale nie jest też wcale tak tragicznie, jak spora część ludzi dramatyzuję (może sprawia im to przyjemność?). Przy zdrowym i rozsądnym podejściu do tematu można spokojnie odnaleźć się w wielu różnych sytuacjach.

    • Dokładnie. A jeśli do tego dodamy zwiększenie zarobków i odpowiednie inwestowanie nadwyżek – nasza realna siła nabywcza będzie rosła.

  2. Marcin, proszę zapoznaj się z https://chapwoodindex.com . Autorzy liczą alternatywną inflację dla 50 miast USA na podstawie 500 wybranych produktów. CPI dla Stanów utrzymuje się około 2%, a na podanej stronie zależnie od miasta 6-13%. Tłumaczą problemy z CPI regularną wymianą produktów z koszyka inflacyjnego.

  3. Panie Marcinie, bardzo ciekawy artykuł. Mam jednak 2 pytania odnoszace sie do postow:
    1. czy ksiazka o ktorej Pan mowi jest ogolnie o zasadach inwestowania, nie zwazajac na czas/sytuacje jaka dzis mamy itd ?
    2. czy wciaz uwaza Pan, ze patrzac na rynek gieldowy i gospodarke + to co sie dzieje w naszym kraju mamy “U” czy to jednak moze byc “L” ??
    dziekuje za odp i pozdrawiam,
    bardzo dobrze czyta sie Pana blog, za co dzieki 🙂

    • Cześć Tom, dziękuję 🙂
      ad 1) Tak. Obecna sytuacja jedynie potwierdza te zasady.
      ad 2) Nie wiem. To się okaże po fakcie. W książce poświęciłem też sporo miejsca tematowi “przewidywania”

  4. Realna stopa inflacji to ta dla produktów żywnościowych z pominięciem wyrobów alkoholowych. Z samochodu można zrezygnować, z używania telefonu komórkowego także, ograniczyć zużycie mediów, ale z jedzenia zrezygnować się nie da. Inflacja dla żywności to ok. 2x CPI, czyli wspomniane 8%, a będzie jeszcze więcej z powodu suszy.

      • W moim koszyku niezbędnych wydatków to 32%. W ostatnim czasie przychód mi spadł o 18%, więc wszystko, w tym żywność zostały ścięte, a mimo to nadal pozostało to na poziomie 32%. Dlatego zakładam, że to jest raczej wartość stała.
        Patrząc na ilość deszczu za oknami skłaniam się do tych opinii, że w tym konkretnym zakresie (żywność a susza) będzie gorzej w najbliższych miesiącach.
        Co mi zostaje w następnym kroku? Zastąpić lepsze produkty (droższe), gorszymi (tańsze). Tylko jak patrzę na etykiety tych tańszych to widzę samą chemię. Patrząc w przód, mogę założyć, że przełoży się na zdrowie, czyli wzrost wydatków w tym zakresie. A to nie są niskie wydatki. Dlatego to jest ostateczność.
        Zatem pójść w kierunku wzrostu przychodu. Próbuję, ale to nie dzieje się z dnia na dzień, czy z miesiąca na miesiąc. Marcinie, sam wskazałeś, że przygotowanie książki (dodatkowy przychód) zajął Ci dłużej niż pierwotnie zakładałeś. I do tego rynek pracownika się skończył czyli będzie trudniej.

          • “Co mi zostaje w następnym kroku? Zastąpić lepsze produkty (droższe), gorszymi (tańsze). Tylko jak patrzę na etykiety tych tańszych to widzę samą chemię…”

            Tu tkwi problem. Panie Marcinie – w zeszłym roku bodajże pietruszka miała zawrotne ceny – wielokrotnie wyższe niż przez ostatnie lata. Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego? Ano w zeszłym roku większość ludzi zdecydowanie zmniejszyła zakupy tego produktu. Ten fakt odbił się na pewno na raportach tych 30 tysięcy gospodarstw domowych, które bada GUS. A więc w tym roku udział pietruszki w koszyku “żywnościowym” GUS-u również spadł. Tak więc jeśli w tym roku zapowiada się na suszę to ceny warzyw wzrosną znowu o kilkadziesiąt % – ale w tym roku pietruszka już nie będzie tyle “ważyła”. Tak jest ze wszystkimi produktami. Czytałem jakie produkty żywnościowe i inne GUS wybiera do koszyka i jakie zamienniki / odpowiedniki wrzuca w zamian produktów /usług które zmniejszają swój udział w koszyku badanych gospodarstw, bo ich cena wzrosła o dużą wartość więc zmniejszył się na nie popyt. Najczęściej są to produkty / usługi gorszej jakości, najtańsze dostępne na rynku – bo ludzie takich wyborów dokonują. Reasumując – inflacja raportowana przez GUS jest niska ponieważ ludzie zaczynają oszczędzać i kupują tańsze produkty / usługi – ale jakościowo gorsze.

            Kolejna rzecz która rzuciła mi się w oczy – znałem te zestawienie wydatków wcześniej, bodajże z Bankiera – to wydatki na edukację… 1,15% budżetu… A na alkohol i wyroby tytoniowe 5 czy 6%?

            No po prostu nie wierzę. Bo jeśli bedę musiał w to uwierzyć – to co można pomyśleć o społeczeństwie / narodzie które mają taką strukturę wydatków? Czy naprawdę jest z nami tak źle?

          • Adam,
            (1) podziel się źródłem, w którym o tym czytałeś – chętnie przeczytam. Wstawisz link?
            (2) “po prostu nie wierzę” – nie ma zbyt dużej mocy jako argument 🙂

      • Pokój – wartość stała, bilet autobusowy – wartość stała, telefon – wartość stała (pomijalna), jedyna kwota zmienna to żywność, więc tak, waga 100%

        • “wydatki na edukację… 1,15% budżetu… A na alkohol i wyroby tytoniowe 5 czy 6%? No po prostu nie wierzę.”

          Niestety, nie ma co tego brać na wiarę. Pocieszam się, że jednak skala wydatków na edukację nie jest do końca miarodajna, bo bardzo dużo materiałów jest darmowych w internetach. Nawet płatne kursy na Udemy są w cenie 3 piw kraftowych. Budżetu co prawda nie prowadzę, ale u mnie też wydatków na alcohol było więcej, niż na edukację (u mnie tylko parę książek, u żony więcej, bo koniec studiów podyplomowych oraz język). Gdyby jednak dodać opłatę za kursi i egzamin, który mi firma zasponsorowała, to wyszłoby grubo ponad 50% zeszłorocznego budżetu.

          • https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/inflacja-jak-liczony-jest-wskaznik-wzrostu-cen/48vhest

            https://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-GUS-mierzy-inflacje-Statystycy-wyjasniaja-7790443.html

            Jeszcze raz: poszczególne kategorie produktów żywnościowych są corocznie modyfikowane (ich waga w całości żywności) w zależności od wyborów konsumpcyjnych. I ja to rozumiem. Ale należy wziąć pod uwagę powody zmian tych wyborów. Ludzie kupują tańsze produkty gdy ich sytuacja materialna się pogarsza, lub przewidują że się pogorszy. Niestety najczęściej “tańsze” znaczy gorsze. Jeśli ktoś przerzuca się z suchej krakowskiej na mortadelę – czy to ma odzwierciedlenie w badaniach? Wątpię. Idzie wszystko do jednej kategorii pt. wędliny. Dlatego mam wątpliwości. Bo koszyk konkretnych produktów żywnościowych jest niejawny.. Oczywiście GUS ma swoje powody żeby go nie ujawniać. I to tez rozumiem.. Ale sam przyznaje tutaj:

            https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/co-warto-wiedziec-o-inflacji,18,1.html

            “W następstwie wejścia na rynek towarów lub usług
            o niższych cenach i zbliżonej użyteczności, reakcją
            konsumentów jest zamiana na liście zakupów droższych
            dóbr konsumpcyjnych na tańsze. Może to powodować
            sytuacje, w których wytypowane do badania towary
            lub usługi kupowane są w danym okresie w mniejszych
            ilościach (lub nie są w ogóle nabywane), ponieważ
            konsumenci dostosowując się do bieżących warunków
            rynkowych wybierają towary w korzystniejszej cenie.
            Często jest to np. decyzja o zakupie niemarkowego
            produktu zamiast drogiego produktu znanej marki
            (szczególnie gdy spełnia tę samą funkcję) lub zamiana
            w aptece drogiego leku znanego producenta na jego
            tańszy odpowiednik).”

          • Dla jasności:
            cytat z publikacji GUSu odnośnie zmian w wyborach konsumenckich jest umieszczony w części dotyczącej problemów jakie napotyka GUS przy “mierzeniu” inflacji.

          • ergo:

            inflacja wychodzi niska bo ludzie kupując żywność gorszej jakości wydają mniej niż gdyby próbowali utrzymywać jakość swojej konsumpcji. Oczywiście odnoszę się tylko do żywności. Przeciwieństwem jest np. sytuacja ze sprzętem elektronicznym – telefony, telewizory, laptopy… Ale umówmy się: jedzenie kupujemy niemal codziennie i stanowi największy % naszych wydatków (im ktoś ma mniejsze dochody – tym więcej ważą) i jest to wydatek niezbędny. Kupno nowego telefonu czy telewizora można przełożyć, można z niego zrezygnować, i tak na prawdę emeryta, bezrobotnego, czy woźną w szkole nie obchodzi to że ceny telewizorów spadły. Ich obchodzą przede wszystkim ceny żywności, prądu, gazu. A ile wzrosły ceny żywności w lutym czy w marcu? 8%? Ale inflacja podawana w mediach – 4-4,7%…

          • Dlatego nie powinniśmy mówić: “prawdziwa” inflacja wyniosła 8%.
            Ale np. ceny żywności wzrosły o 8%.

            Jestem bardzo ciekawy, czy w okresach, w których ceny żywności będą rosnąć WOLNIEJ od całego CPI, to nadal będą one uważane za najważniejszy element, czy wtedy pojawi się narracja: “żywność wprawdzie nie drożeje, ale spójrzcie na ceny paliwa!”

            Warto też dodać, że wspomniany przez Ciebie efekt działa w dwie strony: gdy sytuacja gospodarstw domowych się poprawia, zastępują tańsze produkty droższymi, o lepszej jakości.
            Koszyk jest wypadkową tych trendów – w przeciwnym razie w sklepach królowałyby tylko parówki ze świńskich uszek.

            Zwróć uwagę, ze w przytoczonym przez Ciebie fragmencie jest mowa o “zbliżonej użyteczności”, a nie “gorszej jakości”. Zastąpienie drożejącej wieprzowiny tańszym drobiem nie oznacza, że zaczynasz jeść byle co.

            Nie jestem adwokatem GUS.
            Jestem adwokatem merytorycznego podejścia do dyskusji o danych ekonomicznych, bez grania na emocjach odbiorców, bo emocje prowadzą zwykle do nieracjonalnych decyzji.

            Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Ty do tego podchodzisz i jak argumentujesz.

          • Marcin Kluczek

            Koszyk GUS będzie się zmieniał z najróżniejszych przyczyn
            – ktoś traci dochód i kupuje tańsze
            – ktoś dostaje podwyżkę i kupuje droższe (cenowa elastyczność popytu)
            – zmieniają się preferencje i np przestaje jeść czerwone mięso lub całkowicie z niego rezygnuje
            – ktoś zaczyna być oszczędnym i tnie wydatki
            – ludzie zmieniają mieszkania na większe lub mniejsze (koszt mediów)
            – zmienia się oferta dóbr na rynku np żarówki zastępują LEDy a cena jednostkowa rośnie kilku-kilkunastokrotnie

            można tę listę ciągnąć dalej

            Ad meritum. Nawet jeśli stworzymy super precyzyjny koszyk uwzględniający te wszystkie czynniki i pozwalający się dowolnie modyfikować i analizować w czasie i tak dążymy do określenia “inflacji osobistej”. Dlatego moim zdaniem rozważania nad realną inflację to dyskusja akademicka. GUS podaje wartość x, która przekłada się oprocentowanie obligacji COI i EDO, oraz przynajmniej w teorii ma wpływ na decyzję NBP odnośnie stopy bazowej. Tylko tyle i aż tyle.

  5. Podaje dla USA bardzo obiekty wskaźnik:
    https://chapwoodindex.com/
    Dla Polski nie ma przynajmniej ja nie znam.

    W latach inflacja była kojarzona z ilością waluty w obiegu.
    W latach 80 nastąpiła zmiana i jest to wyłącznie wzrost cen.
    Przykłady manipulacji: Wzrost cen wołowiny, zamieniamy na kurczaka.

    Niska inflacje daje zalety dla rządu:
    Mamy wzrost gospodarczy,
    Niski poziom waloryzacji emerytur,
    Mamy tani kredyt dla rządu, słabo wyceniane obligacje,
    Można utrzymać władzę poprzez wydawanie pieniędzy na głupoty,
    Łatwo przekupić elektorat co było dotychczas skuteczne

    Wniosek: Rządzącym opłaca się utrudniać liczenie oficjalnego poziomu inflacji , jest to w ich interesie.

    Możemy też zobaczyć inny wskaźnik który jest manipulowany.

    Liczenie “średniej pensji w Polsce “.
    Liczymy tylko największe firmy powyżej 9 osób, co jest mniej niż 35 % udziału w rynku osób pracujących.
    Już w 1999 r. nastąpiła reforma zwiększająca wysokość średniej pensji była za niska i liczymy ją ze składkami na obowiązkowe ubezpieczenie emerytalne, rentowe i chorobowe. Wcześniej to się nie wliczało.

    Dodatkowo wliczamy to tego elity ,które mocno zawyżają ten wskaźnik tj. prezesów firm.
    Dla wyrównania studentów pracujących dorywczo już nie wliczamy by wyrównali zawyżanie zrobione przez tzw. elity.

    Wniosek: Cel jest oczywisty zwiększanie składek osobą prowadzącą działalność gospodarczą.

    Na szczęście dla osób co są na JDG i płacą pełen ZUS są rozwiązania zgodne z prawem np. spółki z.o.o pomagające oszczędzać 1000 złotych miesięcznie oraz chroniące majątek przed ciągle zmieniającym się prawem.

    Dodatkowo samodzielnie zadbamy o swoją emeryturę poprzez proste ETF spokojnie generujące ponad 6% rocznie. 🙂

    Źródła:
    https://rynekpracy.org/statystyki/liczba-pracujacych/
    https://www.pb.pl/gus-w-polsce-wzrasta-liczba-firm-zatrudniajacych-powyzej-10-osob-814224
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Przeci%C4%99tne_wynagrodzenie
    https://www.zus.pl/baza-wiedzy/skladki-wskazniki-odsetki/skladki/wysokosc-skladek-na-ubezpieczenia-spoleczne

    • Dzięki Dominik. Poczytam o metodologii Chapwood Index. Dla Polski równiez niczego wiarygodnego nie znalazłem.

      Co do zasady cel rządzących jest oczywisty – wyssać jak najwięcej pieniędzy z gospodarki i rozdać je sobie oraz częściowo elektoratowi (który sam finansuje obietnice, na które tak łatwo się łapie).
      Nie ma co do tego złudzeń.

      Ale to nie jest powód do obtrąbiania “realnej inflacji 8%” – jak to można znaleźć w niektórych publikacjach, gdzie nie ma odniesień do źródeł ani metodologii.

      Co do średniej pensji – skoro metodologia jest znana, a obliczenia prowadzone zgodnie z nią, to trudno tu mówić o manipulacji wskaźnikiem.
      Wystarczy wczytać się w tę metodologię i odpowiednio interpretować wskaźnik.

      Z manipulacją mielibyśmy do czynienia, gdyby wskaźnik był obliczany niezgodnie z metodologią (np. obliczony wyniósłby X, a ogłoszony Y).

  6. Cześć Marcinie,
    mam pytanie nie związane z inflacja. Mam poduszkę bezpieczeństwa, kredyt hipoteczny i trochę gotówki odłożonej na nadpłacenie kredytu. Czy jest sens teraz nadpłacać?

    • W obecnej sytuacji, gdy jest duża niepewność w zakresie utrzymania dochodów, trzymałbym możliwie dużą poduszkę finansową i nie nadpłacałbym kredytu.
      Najważniejsze jest zachowanie płynności finansowej.

      • Dziękuję za odpowiedź.
        Podcast o inflacji zainteresował mojego 12latka, super bo z matematyki właśnie mają procenty 🙂 (biedna pani matematyczka, zarzuca ją pytaniami)

        Pozdrawiam

        • Boskie ….. Jak zrobi Pani wykład o inflacji i GUS to w zasadzie będzie już zwolniony z zajec z wpisem na świadectwie.

  7. Jak GUS poradził sobie z obliczeniem inflacji usług (fryzjer, kosmetyczka itp.), które teraz są zamknięte? Zniknęły z koszyka inflacyjnego czy uznano że doszło do 100% deflacji?

    • Bardzo ciekawe pytanie.
      Koszyk jest stały przez cały rok – aż do zakończenia kolejnego badania budżetów domowych.
      Fakt, że w danym miesiącu było znacznie mniej takich usług – nie oznacza, że ich ceny spadły do zera.
      Myślę, że posłużono się jakimś założeniem (np. przyjmując ceny sprzed zamknięcia salonów lub w oparciu o zapytania do zakładów fryzjerskich lub cenniki internetowe).

  8. Jak obliczana jest inflacja usług które są teraz zamknięte (np. fryzjer, kosmetyczka?
    Co sądzicie o prywatnym działaniu antykryzysowym polagającym na ograniczaniu wydatków (zwłaszcza na tzw. zachcianki) kiedy jest prospertia, a zwiększeniu ich teraz aby wesprzeć gospodarkę i nabyć porządane przedmioty w niższej cenie? 😉 Czy takie podejście warto stosować?

      • W mojej opinii dla osób posiadających oszczędności ponad poduszką bezpieczeństwa nastał czas na zakupy wymarzonych przedmiotów. Dzięki temu realnie wesprą przedsiębiorców i miejsca pracy, a w zamian otrzymają to za czym się rozglądali od dawna w najlepszych cenach! W moim przypadku był to telefon (stary ma już 4 lata), pierwszy zegarek mechaniczny. Poza tym warto rozważyć zakup koszul czy marynarek w ultra niskich cenach.
        Rozumiem, że w radiu nawołują do oszczędności, ale Pana czytelnicy od lat zaciskający pasa to jednak inna grupa docelowa. 😉

    • mysle ze obcny kryzys sprawi ze wiele osob zweryfikuje swoje podejscie do konsumpcji. nie dlatego ze straci prace itp ale dlatego ze zauwazy ze gospodarka oparta na niepohamowanej konsumpcji do nieczego nie prowadzi.
      Bogatsi beda bogatszymi a biedni biednymi. Traci na tym eksploatowana natura po to zeby spolki mogly sie wykazac przed akcjonariuszami.

      Wydatki ograniczam od dawna co nie znaczy ze sie ograniczam z czyms.
      Jednym z ograniczen beda pewnie wakacje zagraniczne w tym roku. Jako ze z nich zrezygnowalem i zlozylem wniosek o zwrot zaliczki (wakacje w sierpniu, tour operator zmienil daty wylotow). Zwrot uzyskam po 180dniach +14dni – jesli otrzymam wogole…

      Mozliwe ze dzieki temu wydam wiecej na jakas agro-turystyke w PL

  9. Marcin Kluczek

    Jest jeszcze czynnik jakościowy.

    Z czasem płacimy nominalnie więcej, ale co ze standardem 2020 vs 2010 vs 2000?
    – jeździmy lepszymi samochodami, rowerami, autobusami
    – mamy wygodniejsze mieszkania i lepszy (nieco dyskusyjne ze względu na trwałość?) sprzęt RTV/AGD
    – opieka medyczna, co by o niej nie mówić, jest na coraz wyższym poziomie
    – lepszą łączność, powszechne smartfony i internet
    itd

    Moim zdaniem zasadne jest pytanie co się stało ze wskaźnikiem otrzymanej wartości za złotówkę (value for money).

    wartość
    ———
    cena

    Czy otrzymujemy dziś więcej ze wydaną złotówkę w stosunku do 2010 i 2000 roku?

  10. Mega odcinek! Najlepsze jest to, że w jego trakcie odpowiadasz na pytania, które nasuwają mi się do głowy.
    15:10 – tego właśnie potrzebowałem w obecnym czasie. Zdrowego rozsądku! Dzięki wielkie!
    Coś czuję, że książka może okazać się najlepszą książką, jaką w życiu przeczytam.

  11. Nie jest żadną tajemnicą, że realna (odczuwalna) inflacja w Polsce jest dwucyfrowa. Zaś “rządowy” GUS odpowiednio manipulując składem % produktów i usług tzw. koszyka zakupowego podaje wartości, które są “akceptowalne społecznie”.

    • Istnieje Arku ogromna różnica pomiędzy tym, co odczuwamy, a tym, jakie są fakty.
      Nie mylmy odczuwalnej inflacji ze wskaźnikiem liczonym przez GUS (nawet jeśli są możliwości, aby nim odpowiednio sterować).

  12. W przypadku wskaźnika GUS nasuwa się na myśl stare powiedzenie “Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”. Jak sam Marcinie przyznałeś, są możliwości, żeby nim sterować, więc wiadomo, że się steruje;) Oczywiście nie ma co mylić odczuwalnej dla portfeli zdecydowanej większości społeczeństwa inflacji z danymi GUS, ponieważ dane GUS, to statystyka, którą w zależności od potrzeby można naciągnąć w każdą stronę 😉 Przy okazji dzięki za nagranie !

    Pzdr;)

  13. Witam Panie Marcinie,

    Niedawno natrafiłem na Pańskiego bloga i przyznam, że zarówno sama treść jak i sposób przekazu bardzo przypadły mi do gustu. Doskonale słucha się podcastów na spacerze z dzieckiem (pod warunkiem, że śpi). Także będę śledził na bieżąco i być może sięgnę po książkę. Generalnie jestem oszczędnym człowiekiem i nie mam problemu z nadmiernym wydawaniem pieniędzy na rzeczy zbędne, natomiast sprawne zarządzanie posiadanymi zaskórniakami to już inna para kaloszy. Po przesłuchaniu szeregu odcinków zostałem zmuszony do refleksji czy nie powinienem bardziej zaangażować się na tym polu. Mamy z Żoną poduche bezpieczeństwa i nadwyżkę przeznaczoną na budowę domu (w przeciągu 2-4 lat). Działka już jest. Zastanawiam się jakie działania podpowiadałby Pan ludziom, których konikiem nie jest i nie będzie samodzielnie inwestowanie na giełdzie a mimo wszystko lokaty ich nie zadowalają? Do tej pory skakałem z pieniędzmi z lokaty na lokatę jednak teraz zaczyna być to pozbawione sensu z uwagi na ich oprocentowanie (nawet to promocyjne). Ostatnie treści zamieszczone na Pana blogu sugerują, że po obniżkach stóp procentowych również obligacje indeksowane inflacją mijają się z celem (jeśli ktoś myśli o krótkim horyzoncie czasowym). Z uwagi na brak merytorycznej wiedzy nie sądzę aby nerwowe inwestowanie w instrumenty finansowe, o których funkcjonowaniu nie ma się pojęcia było dobrym pomysłem. Dla mnie ETFy, papiery dłużne, poszczególne fundusze itd były do tej pory czarną magią. Teraz dzięki treściom bloga przynajmniej zacząłem pobieżnie zgłębiać te tematy. W bankach proponowano mi już produkty polegające na połączeniu lokaty z wybranym funduszem inwestycyjnym bądź same fundusze. Z tym, że dla laika nie jest to pewny grunt. Zastanawiałem się również nad założeniem rachunku w domu maklerskim BOŚ i przetestowanie na małych kwotach jak to wszystko funkcjonuje choć przyznam, że nie palę się do tego. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej działalności na rzecz krzewienia higieny finansów osobistych 🙂

    • Osobiście polecam testowanie na małych kwotach, sam tak robię. W styczniu zainwestowałem 30 tys. zł, obecnie pozostało 25 tys. zł (strata – 17 %; najgorzej było 18 marca – strata 40 % tj. 12 tys. zł), ale dzięki temu się uczę i testuję różne pomysły. Jak wczesniej “testowałem” konto demo, to raz się zalogowałem a potem mi się już nie chaciało.
      Kupno produktów typu fundusze z lokatą bez wiedzy to po prostu loteria. Możesz w to wejść, ale nie licz, że na pewno zarobisz więcej niż na lokacie, jak się uda to zarobisz. Ja nie lubię takich produktów, dla mnie lokata to lokata, a giełda to giełda.
      Nie ryzykowałbym istotnej części oszczędności przeznaczonych na budowę domu.
      Pozdrawiam.

  14. Linka nie będzie, wystarczy logika.
    Po pierwsze – W koszyku nie ma lokomotyw, ale są rzeczy z których można zrezygnować lub kupuje się je rzadko i ruch cen w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. Z żywności, mieszkania czy transportu zrezygnować się nie da, a tu są największe wahania – zwykle w górę, choć w tym momencie paliwa akurat tanieją. Za to mocno podrożał wywóz śmieci.
    Po drugie – Należy pamiętać, że GUS jest instytucją państwową, a od jego ustaleń zależą np. wzrosty płacy minimalnej, emerytur, rent czy oprocentowania 4 i 10 letnich obligacji skarbowych – a pastwo jest zainteresowane, by wskaźnik był jak najniższy. Ktoś wierzy, że nie kombinują?
    Po trzecie – Rotując kupowanymi produktami można ograniczyć „prywatną inflację”, przypomniał Pan „metody obrony przed inflacją” – ale fakt, że trzeba tak kombinować też jest kosztem. Jedno i drugie, choć jest prawdą, nie ma związku z oceną działania GUS.
    Oczywiście nie można stwierdzić, że dane GUS należy automatycznie podwajać, potrajać, czy dodawać stałą (jak w Shadowstats) niemniej sam fakt zaniżania inflacji przez GUS jest rzeczą oczywistą.
    Pozdrawiam.

  15. To jest docs podobne do teorii o plaskiej ziemi. W stosunkowo prosto mozna to zweryfikowac, ale nikomu sie nie chce… Przeciez mozesz samemu zrobic sobie takie badanie na wlasny uzytek. Zreszta takie wyliczenie ma wiecej sensu, bo pokazuje ile Ty faktycznie wiecej placicsz za to samo i nie musisz sie zastanawiac co jest w koszyku, a czego nie ma. Sa rzeczy, ktore kupujesz TY!

  16. W tym czasie, gdy inflacja ogłoszona przez GUS wyniosła 5,3 proc (2016-2019), wzrost płac nominalnych wyniósł 24 proc, waloryzacja emerytur wyniosłą 10,7 proc a waloryzacja kapitału w ZUS wyniosłą 33,5 proc. Widzimy jak niespójne są dane GUS/ZUS. Każda z tych liczb jest jakąś miarą utraty wartości pieniądza. Waloryzacja kapitału jest chyba najlepszą miarą inflacji, nikt nie dopłąca za bezdurno. Wyniosła ona 33,5 proc. Emerytury straciły więc w tym czasie 22 procent, pensje 11 proc. A oficjalna infacja PISGUS? cóż każdy widzi ceny w sklepach i nawet najbardziej wierzący w PIS nie uwierzą w 5 procent za 4 lata.

  17. Niestety gospodarka oparta na pieniądzu a w szczególności na pieniądzu dłużnym inflację ma wpisaną w zasady funkcjonowania.
    Okradanie społeczeństwa polega nie tylko na zmniejszaniu siły nabywczej pieniądza ale także na tym że drukuje się dług ale bez odsetek. Także wygląda to jak zabawa wesela w krzesła – zawsze komuś zabraknie miejsca do siedzenia. I w miejsce fiducjarnego pieniądza bank otrzyma realną wartość w postaci ludzkiego życia, nieruchomości i innych zasobów.
    Marcinie znasz pojęcie Resource Based Economy stworzone przez Jacque Fresco? Co myślisz o takiej gospodarce?

  18. Jestem pod OGROMNYM (pozytywnym) wrażeniem, w stosunku do Pańskiej pracy, Szanowny panie Marcinie!
    Z wyrazami szacunku i uznania – Eugen

  19. Marcinie, dziękuję Ci za świetny artykuł. Mam takie pytanie, czy możesz nam podpowiedzieć w jaki sposób można śledzić progres drukowania pieniędzy przez NBP? Pisałeś, że chwili obecnej (tj. chwili tworzenia artykułu) jest/było to 50 mld. Kwota ta będzie rosnąć oczywiście. Czy jest miejsce w sieci, gdzie można to śledzić na bieżąco ? Chciałbym trzymać rękę na pulsie, a nie mogę się w sieci doszukać tych danych.

  20. przez przypadek zauwazylem na stronie investorsa
    ze ich jednostki i (na ike) funduszy (np. kultowe zabezpieczenie emerytalne, zrownowazone czy fundusz, zlota) wynosza 0,6% za zarzadzenie a bezpieczniejsze nawet mniej (oszczędnościowe i obligacji), wydaje mi sie to ciekawa propozycja na ike (ich fundusze wyrozniaja sie wysoka jakoscia zarzadzania), zeby wplacac co miesiac jakies drobne kwoty
    czy ktos wie czy nie ma u nich zadnych oplat manipulacyjnych?

  21. A ja mam pytanie trochę z innej beczki. Czy obecnie nadpłacać kredyt hipoteczny, czy lepiej odkładać na zwiększanie poduszki bezpieczeństwa?

  22. @Marcin

    Wracając jeszcze do złota , opisywałeś że testowałeś taką możliwość ale pytanie jest czy Ty kupujesz złoto anonimowo czy raczej ze względu na nikłe ryzyko konfiskaty jak pisałeś nie bawisz się w takie rzeczy ??

  23. @Marcin

    Muszę przyznać że jest to jedno z niewielu miejsc które bardzo chętnie odwiedzam i myślę ze w ponad 90% zdobywana przeze mnie wiedza ekonomiczna pokrywa się z Twoim poglądem . Dlaczego to piszę ? ano dlatego że tutaj raczej się z Tobą nie zgadzam , uważam że zbyt mocno odrzucasz ogromne manipulacje rządowe celem zmniejszenia oficjalnej inflacji — to tendencja ogólnoświatowa stosowana od lat przez cały świat …
    Przyczyn jest mnóstwo począwszy od zawyżania dzięki temu wskaźnika PKB po rewaloryzację przeróżnych świadczeń i jak i cały system monetarny.

    Jak dla mnie wskazany przez Marka https://chapwoodindex.com jest dużo lepszym odzwierciedleniem choć znam też zarzuty tej metodologii .

    Nie mam aż tyle czasu ale poszukam przykładów gdzie celowo dane artykuły spożywcze były wyrzucane z koszyka i zastępowane innymi “niby substytutami” tylko dlatego że ich cena spadała lub była bardziej stabilna niż tych które przez ileś tam czasu były dobre.
    Nie piszę o taniejących jachtach ale o tym że w każdej grupie można dowolnie żonglować produktami tak aby wywołać porządany efekt — bez urazy ale jeśli ktoś wierzy w oficjalnie podawaną inflację to raczej nie dysponuje zbyt dużą wiedzą ekonomiczną …

    • Konrad, to może zacytuję autora artykułu, bo widzę, że nie wybrzmiało to wystarczająco wyraźnie 🙂

      “I żebyśmy mieli też pełną jasność – nie bronię tu tezy, że inflacja publikowana przez GUS jest idealna, a w metodologii nie ma miejsca na przekłamania. Jasne, że takie miejsca są! Fałszerstwa danych statystycznych są równie stare, jak światowa gospodarka i do wszelkich danych publicznych podchodzę z odpowiednim sceptycyzmem.

      Ale z jeszcze większym sceptycyzmem podchodzę do opinii kogoś, kto nie ma pojęcia, co mierzy wskaźnik, który komentuje, a swoją metodologię pomiaru opiera się na cotygodniowym sprawdzeniu ceny jabłek w swoim sklepie.”

      Ja tylko spokojnie wyjaśniam, jak jest liczona inflacja i proszę o dane wskazujące na inflację 8%…
      Nikt mi ich dotąd nie chciał wskazać, a od publikacji minęło już sporo czasu…

      Rozumiem stwierdzenie: “Moim zdaniem GUS zaniża inflację – taka jest moja opinia”.
      Ale nie rozumiem kategorycznego stwierdzenia: “Prawdziwa inflacja wynosi 8%” – takie są fakty!”
      Gdzie te fakty? – gdy CPI jest już pewnie na poziomie ok. 3,5% (dane za kwiecień już jutro).

  24. @Marcin

    Zgadzam się że niektórzy bazują na wspomnianej cenie jabłek w osiedlowym warzywniaku , to tak jak po 2008 roku jeden ze znajomych mi mówił że nie ma kryzysu bo w Tesco była bardzo długa kolejka :)))

    Jeśli chodzi o moje zdanie to inflacja jest nawet powyżej 8% ale jak ktoś pisze takie są fakty to stawia sie na przegranej pozycji bo nie ma szans tego udowodnić , z drugiej strony nie możesz wymagać dowodów bo to tak jakbyś kogoś prosił o dowód na to że USA zaatakowały Irak czy Libię z powodu chęci odejśćia od dolara a nie w celach pokojowych. Oficjalnie to byłą walka o demokrację i dobro ludu 🙂

    A tak na marginesie jaka według Ciebie a nie oficjalnych danych jest obecna inflacja ?

  25. @Marcin

    Aha co do dowodów to jednak poszukam analizę z jednego z portali ekonomicznych chłopaka który wykonał kawał dobrej roboty na podstawie cen produktów jak w artykule i wyszło mu 13.5 % za 2020/2019 , pamietam że około 7% za 2019/2018 🙂

  26. Według mnie inflacja w naszej sytuacji jest nie tylko nieunikniona, ale również w pewnym sensie korzystna. Dowodzi ona tylko tego, że Polska się dynamicznie rozwija. Jeżeli chcemy osiągnąć zarobki takie, jakie są na zachodzie, musimy pogodzić się najpierw z cenami takimi, jakie są na zachodzie. Innej drogi nie ma, wspólny, unijny rynek zajmie się resztą. Mam wrażenie, że niektórzy ludzie chcieliby zarabiać tak jak np. Niemcy, ale wydawać tak jak do tej pory, tak się nie da. Pozdrawiam

    • @Andrzej

      Mysle ze tutaj Gospodarz sie ze mna zgodzi ze w zadnym sensie inflacja nje jest dobra — to herezja ktora czesto banksterzy i i inni probuja nam wmowic !!
      Gospodarka sama w sobie ma nature deflacyjna poprzez rozwoj, nowoczesna technologie itd…

      • Konrad, sprawdź historyczne dane 3 grup krajów:
        a) z deflacją
        b) z niską inflacją
        c) z wysoką inflacją

        I zobacz, które najszybciej i najlepiej się rozwijają.
        To lepsze, niż rozważania teoretyczne.

        • @Marcin

          Dokładnie tak , nieraz się temu przyglądałem i stąd takie wnioski 😉
          To że w tym zakresie będziemy mieć odmienne zdanie to nawet dobrze bo dzięki dyskusji możemy się dalej edukować a zawsze warto mieć źródło nieco odmiennych danych dlatego tym chętniej będę tu zaglądał. 🙂

          Pewnie jako osoba mocno związana z tematyką finansów śledzisz pokrewne portale czy też osoby w tejże dziedziny wiedzy i w tym temacie pierwszy raz się spotykam z takimi założeniami zarówno u naszych rodzimych kolegów jak i też zagranicznych jak Jim Rogers , Mike Maloney czy nawet legendarny Benjamin Graham.

          • Przyznam się, że nie potrafię rozwiązać quizu zaproponowanego w tej dyskusji przez Gospodarza bloga. Będę jednak zdecydowanie bronił mojej głównej tezy. Inflacja jest korzystna “w naszej sytuacji”. Oczywiście, ogólnie wiadomo, że inflacja oznacza utratę wartości pieniądza. Dla osób, które posiadają oszczędności, jest to problem. Ale biznes nie polega na zgromadzeniu określonej kwoty, aby następnie spocząć na laurach i życiu z odsetek. Ważniejszy jest ciągły rozwój i pozytywny cash flow. Czytając wcześniejsze komentarze, miałem wrażenie, że niektórzy ludzie określają inflację jako swego rodzaju narzędzie. Nie jest to narzędzie a jedynie wskaźnik, rezultat działań i chyba nie powinniśmy się aż tak bardzo skupiać, żeby “w naszej sytuacji” utrzymywać go jak najniżej. Może się znowu zdarzyć, że schłodzimy gospodarkę tak bardzo, że ta zamarznie 😉 Zresztą myślę że w czasach Unii Europejskiej i globalnej gospodarki, nie mamy na to aż takiego wpływu, jak nam się wydaje. Pozdrawiam

          • @Piotrek

            Myślę że to własnie autor miał na myśli ale kompletnie się z tym nie zgadzam 😉

            Tylko ze sama inflacja nie jest jedynym czynnikiem decydującym o rozwoju kraju stąd nie ma możliwosci tego udowodnienia.
            Decyduje całe mnóstwo czynników począwszy od zależnych od danego kraju po niezależne jak położenie geograficzne czy też dana struktura społeczeństwa w danym momencie

  27. Dzień dobry, bardzo dobra robota. Podziwiam dokładność i wyczerpujące podejście do tematu.
    Czy można prosić o jakiś komentarz do decyzji FED o tym, że rozpocznie zakupy ETFów. Do czego to doprowadzi w dłuższej perspektywie czasowej? Komentarz, na który trafiłem tu: https://youtu.be/LjaYjlB8XDU nie nastraja optymistycznie.

  28. Super dyskusja, lepsze to niż KFN Michała SZ. 😜
    i za darmo
    Dzięki Marcin, Konrad, Ppp i WSZYSCY pozostali

  29. Drogi Marcinie (i nie tylko), wiem że metodologia brzmi mądrzej, ale tam gdzie używasz tego słowa to masz na myśli metodykę 😉

Odpowiedz

MENU