Gospodarka w czasach koronawirusa. Co będzie dalej?

106

Mam wielką nadzieję, że jesteście w dobrym zdrowiu i dobrze znosicie tę niecodzienną sytuację. Cały czas otrzymuję od Was bardzo dużo pytań dotyczących koronawirusa i jego wpływu na nasze finanse. Dlatego dziś chciałbym podzielić się z Wami moim podejściem do obecnej sytuacji i w syntetyczny sposób opowiedzieć o tym, jak moim zdaniem może wyglądać scenariusz dalszego rozwoju wypadków.

Ostatni tydzień spędziłem na ponownym analizowaniu przebiegu historycznych recesji oraz czytaniu analiz dotyczących możliwego wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę światową. Robiłem to, aby ułatwić sobie podejmowanie spokojnych i przemyślanych decyzji finansowych i inwestycyjnych. Zawsze, gdy dzieje się coś o potencjalnie bardzo dużym wpływie na moje finanse, staram się na spokojnie zapoznać z różnymi wiarygodnymi źródłami, i na ich podstawie oraz w oparciu o wiedzę na temat działania gospodarek i rynków finansowych, którą przez lata zdobywałem, zbudować sobie różne scenariusze możliwego rozwoju wypadków.

Dopiero mając przed sobą bazowy scenariusz, podejmuję decyzję, co robić ze swoimi finansami i czy moja strategia inwestycyjna wymaga jakichkolwiek zmian. I dzisiaj podzielę się z Wami takim zarysem mojego bazowego scenariusza dla gospodarki i zachowania się różnych klas aktywów, co – mam nadzieję – będzie dla Was przydatne i pomoże w spojrzeniu z nieco szerszej perspektywy na bieżące wydarzenia.

Obecna sytuacja 

Według stanu na  25 marca 2020 liczba przypadków koronawirusa na świecie wzrosła do 441 187. Jest ponad dwukrotnie wyższa niż tydzień temu. Wirus jest już obecny w 172 krajach i jesteśmy w fazie wykładniczego wzrostu liczby zachorowań. Te dane śledzę na interaktywnej mapie udostępnionej przez Uniwersytet Hopkinsa:

Źródło: https://coronavirus.jhu.edu/map.html

Natomiast to, w jaki sposób wygląda przyrost zakażeń w Polsce, jaka jest jego dynamika i czy podjęte działania przynoszą efekt w postaci wypłaszczania się krzywej zachorowań, możecie zobaczyć na stronie „Fizyk Wyjaśnia”:

Źródło: http://www.fizykwyjasnia.pl/na-biezaco/prognozy-rozwoju-epidemii-koronawirusa/

Widzimy tutaj np., że tydzień temu było w Polsce 238 przypadków, dziś jest ich ponad 900. Najbardziej optymistyczny scenariusz wyhamowania epidemii po 6 dniach oznaczony na wykresie kolorem zielonym, niestety się nie sprawdzi.

Śledzę z uwagą te dane, ponieważ skutki ekonomiczne dla świata, a także dla naszych portfeli, zależeć będą oczywiście od dalszego rozwoju epidemii. Mamy jednak do czynienia z sytuacją bez precedensu, w której nagle, wielka część globalnej gospodarki zostaje po prostu „wyłączona”. Wygląda na to, że jej skutki będą bardziej poważne niż zakładano jeszcze w ubiegłym tygodniu.

Jak to przebiegało w Chinach?

Dokładnie 31 grudnia 2019 roku Chiny poinformowały Światową Organizację Zdrowia (WHO) o zagrożeniu nowym wirusem. Wtedy liczba stwierdzonych przypadków choroby COVID-19 wynosiła tam około 40. Faktyczne zamknięcie Wuhan miało miejsce 23 stycznia. 18 marca po raz pierwszy dotarły z Chin informacje, że liczba lokalnych zakażeń spadła do zera, a nowe przypadki notuje się już tylko wśród osób powracających z zagranicy. Dojście do tego etapu – przy podjęciu niezwykle restrykcyjnych kroków – zajęło zatem Chińczykom 78 dni od poinformowania WHO55 dni od zamknięcia Wuhan oraz wprowadzenia obostrzeń. 

Jak pokazują pierwsze dane, ekonomicznym skutkiem podjętych działań było to, że produkcja przemysłowa w Chinach spadła w okresie styczeń-luty o 13,5%, sprzedaż detaliczna zmniejszyła się o 20,5%, a inwestycje w aglomeracjach miejskich spadły o 24,5%. Skala tych spadków była znacznie większa, niż szacowali analitycy. Te dane nie wróżą więc dobrze gospodarce europejskiej i amerykańskiej, które na obecnym etapie zdają się radzić sobie znacznie gorzej z rozprzestrzenianiem się epidemii, niż robili to Chińczycy. 

Ile to może potrwać?

Bardzo ciekawa symulacja przygotowana przez naukowców z Imperial College zdaje się wskazywać, że w przypadku USA i Wielkiej Brytanii – realny czas trwania epidemii to około 3 miesięcy. Wygląda na to, że musimy się przygotować na dłuższy czas pozostawania w domach, niż większość osób obecnie zakłada.

Źródło: Impact of non-pharmaceutical interventions (NPIs) to reduce COVID19 mortality and healthcare demand, Imperial College

Co to oznacza dla gospodarki?

W tych okolicznościach coraz większe grono analityków i ekonomistów przeszło na stronę obozu zakładającego, że będziemy mieć do czynienia z globalną recesją, a nawet podnoszą się coraz liczniejsze głosy, że w niektórych gospodarkach będzie to wręcz depresja czyli głęboka recesja połączona z bardzo dużym spadkiem produkcji.

20 marca analitycy banku inwestycyjnego Goldman Sachs zaskoczyli publikacją, zgodnie z którą nagłe zatrzymanie amerykańskiej gospodarki spowoduje, że w pierwszym kwartale amerykański PKB w ujęciu urocznionym spadnie o 6%, zaś w drugim kwartale o rekordowe 24%. Według ich szacunków, zwiększy to stopę bezrobocia w Stanach Zjednoczonych z obecnych 3,6% do aż 9%.  Dla porównania – najwyższy odczyt tego wskaźnika po ostatnim Kryzysie Finansowym miał miejsce w październiku 2009 roku i stopa bezrobocia wzrosła wówczas do 10%. Zauważcie jednak, że owych 9% byłoby jednym z najwyższych odczytów od 1950 roku – czyli w 70-letniej historii mierzenia tego wskaźnika:

Źródło: US Bureau of Labor Statistics

Takich raportów i opinii pojawia się coraz więcej. 23 marca na stronie Międzynarodowego Funduszu Walutowego ukazał się poniższy komentarz Dyrektor Zarządzającej (stanowisko to pełni Kristalina Georgiewa). Podsumowuje w nim wnioski z telekonferencji ministrów finansów i szefów banków centralnych państw z grupy G20, przewidując, że globalna recesja w tym roku będzie co najmniej tak dotkliwa, jak w czasie ostatniego Wielkiego Kryzysu Finansowego. 

Źródło: https://www.imf.org/en/News/Articles/2020/03/23/pr2098-imf-managing-director-statement-following-a-g20-ministerial-call-on-the-coronavirus-emergency 

Mój bazowy scenariusz

Czy tak się stanie? To się okaże – bo oczywiście nawet najlepsi analitycy na świecie nie są w stanie przewidzieć przyszłości. O ile jednak nie sposób przewidzieć przyszłości – można pokusić się o zarysowanie pewnego scenariusza. I teraz podzielę się z Wami moim bazowym scenariuszem – robiąc jednak przy tym bardzo ważne zastrzeżenie. To nie jest prognoza. Nie wiem, ile potrwa obecny kryzys, jak będzie głęboki, ani jak daleko idące będą jego konsekwencje. I – żebyśmy mieli jasność – nikt tego nie wie, nawet Ci, którzy z wielka pewnością siebie udają, że wiedzą.

Analizując jednak przebieg kryzysów z przeszłości i robiąc założenie, że tym razem sytuacja potoczy się nie identycznie – ale analogicznie – można szukać pewnego punktu odniesienia. Co zatem możemy założyć, opierając się o historię przeszłych kryzysów i recesji?

Z pewnością możemy założyć, że po okresie spadku aktywności gospodarczej nastąpi odbicie – zwane z angielska „recovery”:  

Takie odbicie może być: 

  • V-kształtne – czyli bardzo szybkie i dynamiczne, 
  • U-kształtne – gdzie po okresie spadku będzie dłuższy okres trudności gospodarczych, po którym dopiero rozpocznie się właściwe odbicie, 
  • W-kształtne – gdyby np. po jakimś czasie koronawirus uderzył ponownie,
  • L-kształtne – najbardziej bolesne, gdy wychodzenie z recesji jest długie i uciążliwe.

Jeszcze tydzień temu wydawało się, że V-kształtne odbicie w gospodarce jest całkiem realne, bo gdy tylko skończy się kwarantanna ludzie na całym świecie powrócą do ostrej pracy. Coraz częściej zaczynają przeważać jednak opinie, że powrót na drogę wzrostu gospodarczego, takiego jak przed koronawirusem, może być o wiele dłuższy i trudniejszy. Dłuższa będzie naprawa łańcuchów dostaw, a handel międzynarodowy będzie odradzał się stopniowo. Być może nasilą się wojny handlowe, a powrót do podróżowania po całym świecie samolotami, statkami wycieczkowymi, beztroskiego konsumowania w kawiarniach i restauracjach zajmie nam więcej czasu. 

Nic zatem dziwnego, że krótkoterminowi inwestorzy koncentrują się w tym momencie na takim rozwoju wypadków, w którym sytuacja gospodarcza będzie się tylko pogarszać, a ceny ryzykownych aktywów – takich jak np. akcje – będą spadać w nieskończoność:

Jeżeli wierzyć jednak temu, jak takie sytuacje wyglądały w czasie analogicznych kryzysów w przeszłości, świat jednak się nie skończy i po okresie spadków nastąpi upragnione odbicie.

Podróż przez kolejne odcinki litery U

Aby łatwiej było mi przekazać to, co siedzi mi w głowie – zrobiłem szkic, na którym linia niebieska symbolizuje zachowanie gospodarki a linia czerwona notowania światowych rynków akcji. Załóżmy zatem, że przebieg fragmentu cyklu gospodarczego, przez który w kolejnych miesiącach będziemy wspólnie przechodzić, faktycznie będzie U-kształtny. Jak może wyglądać nasza podróż przez kolejne odcinki takiej litery U? 

Panika i niepewność

Obecnie jesteśmy na etapie paniki na rynkach finansowych i wielkiej niepewności gospodarczej. Cała uwaga koncentruje się wokół walki z koronawirusem i na rosnącej liczbie zachorowań, a priorytetem jest zdrowie publiczne. Powoli jednak staje się jasne, że wobec ciągle rosnącego wykładniczego wzrostu zachorowań, różne zapewnienia, że „sytuacja jest pod kontrolą” nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Możemy zatem się spodziewać, że hasło „jesteśmy w pełni przygotowani” zostanie wkrótce zastąpione nowym: „w takiej sytuacji NIKT nie dałby rady!”.

W czasie ubiegłotygodniowego #wtorekzfinansami na FB mówiłem, że wobec zatrzymania gospodarki pojawią się działania po stronie fiskalnej. I rzeczywiście już w środę mieliśmy uroczystą konferencję prasową, na której rząd ogłosił tarczę antykryzysową o teoretycznie imponującej wartości 212 mld zł, zaś bank centralny zapewnił o “nieograniczonych zasobach pieniędzy”. Podobne – działania – choć w znacznie większej skali – ogłosiły też rządy i banki centralne w innych krajach. 

Patrząc na historię – takie działania uspokajają na chwilę rynki finansowe, jednak faktyczne przełożenie na realną gospodarkę było zwykle niewystarczające. Pomimo tego, rządzący – dumni ze swojej propozycji – będą stali na stanowisku, że wykonali kawał dobrej roboty – to niestety nie wystarczy.

Upadłości, zwolnienia i poważniejsze działania rządów

Ze względu na niewystarczające działania rządzących, przejdziemy zapewne do fazy drugiej. 

Najpierw firmy z powodu utraty płynności finansowej przestaną regulować swoje zobowiązania. Część z nich zacznie zapewne masowo zwalniać pracowników, a zarządy niektórych spółek w obawie przed osobistą odpowiedzialnością za zobowiązania firm, zaczną składać wnioski o upadłość.

Rynki finansowe zareagują wtedy kolejną falą wyprzedaży a rząd zda sobie sprawę, że przedsiębiorcy nie blefowali a szumnie zapowiadana „tarcza antykryzysowa” okaże się zwyczajną, cynową pokrywką od garnka. Do tego przedłużające się zamknięcie w domach w połączeniu z rosnącymi problemami służby zdrowia i przybywającymi głosami, że rząd robi za mało, pogorszy nastroje społeczne i znajdzie odzwierciedlenie w sondażach. Dopiero widmo utraty władzy stanie się argumentem, który przekona rządzących do podjęcia działań na bardzo szeroka skalę.

Deszcz pieniędzy i próby ratowania gospodarki

Tymczasem złych wiadomości będzie przybywać. Ceny akcji spadną do takich poziomów, że chętnych do ich sprzedania będzie już jednak bardzo niewielu. Zapewne gdzieś w tych okolicach – może trochę przed dołkiem, może chwilę po dołku na rynku akcji – rząd i bank centralny ogłoszą działania bez ograniczeń.

Jakie na przykład? Banki będą namawiane (lub zmuszane) do zawieszania spłaty kredytów firmowych, hipotecznych i gotówkowych w oparciu o prosty elektroniczny wniosek, składki na ZUS i podatki przestaną być pobierane, najemcy zamkniętych decyzją administracyjną lokali w centrach handlowych dostaną dopłatę do czynszu, zwolnieni pracownicy będą otrzymywać zasiłki w gotówce, itp.

Takie zjawisko określa się terminem „helicopter money”. Oznacza ono metaforyczny deszcz pieniędzy, rozrzucanych z helikoptera. Przy skali tego zjawiska pieniądze otrzymywane z programu 500 plus będą niczym. Wszystko będzie finansowane dodrukiem i nikt nie będzie się przejmował długiem publicznym. O skutkach pomyślimy w przyszłości. 

Kluczową sprawą będzie zapewnienie płynności w gospodarce i zahamowanie ryzyka przedłużania się takiej spirali niewypłacalności, bankructw, zwolnień i wzrostu bezrobocia. Ale przede wszystkim będzie to obrona przed utratą władzy i głosów wyborców.

Jeżeli opisane wyżej działania zbiegną się np. z dostarczaniem na rynek skutecznej terapii zmniejszającej objawy COVID-19, znajdzie to odzwierciedlenie w niezwykle szybkim odbiciu na giełdach.  

Powolne wyjście z kryzysu, a potem dopiero temat długu

Na długo po tym, gdy giełdy będą już sobie rosły, nastąpi stopniowe wychodzenie z kryzysu [4], a gdy gospodarka zacznie już nabierać tempa – rozpoczną się działania zmierzające do poradzenia sobie z nieuniknionym skutkiem tego całego działania – czyli z ogromnym zadłużeniem państwa i wielką ilością obligacji skarbowych skupionych przez Narodowy Bank Polski.

Jak już wspominałem, nie traktujcie powyższych przypuszczeń jako prognozy. Nie ma żadnej gwarancji, że wszystko przebiegnie tak, jak to bywało w przeszłości. Ale moim zdaniem jakaś odmiana takiego scenariusza może mieć miejsce

Zachowanie aktywów finansowych

W kontekście tego scenariusza chciałbym omówić także zachowanie konkretnych aktywów finansowych. Podzielmy umownie przebieg odbicia na dwie części – do „dołka” na rynkach akcji i od „dołka” w górę. Zauważcie, że dołek na rynku akcji będzie najpewniej mieć miejsce na długo przed dołkiem aktywności gospodarczej: 

W załączonym powyżej filmie omawiam po kolei każdą klasę aktywów i pokazuję dodatkowe grafiki i wskaźniki. Ta część filmu zaczyna się tutaj: 16:30

Widząc po lewej tyle czerwonych strzałek skierowanych w dół możecie poczuć się przygnębieni. Ale spójrzcie z szerszą perspektywą na prawą stronę wykresu.  Po okresie spadków, w perspektywie być może kilku miesięcy, a może kilku kwartałów, będzie pojawiać się coraz więcej wyjątkowych okazji inwestycyjnych. Takich okazji, jakie trafiają się raz na kilkanaście, a może  nawet – ze względu na równoczesne zatrzymanie gospodarek na całym świecie – raz na kilkadziesiąt lat.

Dlatego zachęcam Was do poszerzenia perspektywy i do takiego spokojnego podejścia do własnych inwestycji. Taki spokój zapewni Wam dobrze zaplanowana, długoterminowa strategia inwestycyjna oparta na odpowiednio zdywersyfikowanym portfelu. Szerzej o tym jak taką strategię zbudować, będziecie mogli przeczytać mojej książce, która będzie mogła do Was trafić już 1 września 2020. Więcej o książce możecie przeczytać TUTAJ.

Co jeszcze znajdziesz w filmie?

Oprócz opisanych powyżej spraw, w filmie i podcaście dodatkowo odpowiadam na następujące pytania:

To tyle na dziś. Mam wielką nadzieję, że przygotowane przeze mnie materiały pozwolą z Co z większym spokojem podejść do tego, co dzieje się na świecie. Daj znać w komentarzu, jaki scenariusz odbicia gospodarki Tobie wydaje się najbardziej prawdopodobny. I ile Twoim zdaniem to jeszcze potrwa?

Będę Ci bardzo wdzięczny, jeżeli prześlesz ten post do osób, które w Twojej ocenie mogą skorzystać na zapoznaniu się z artykułem i filmem. A tymczasem trzymaj się zdrowo i już dziś zapraszam Cię na kolejny #wtorekzfinansami – 31 marca o 19:00.

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 19 222 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze106 komentarzy

  1. Liczba zarażonych rośnie drastycznie, ale w równie dużym tempie rośnie liczba robionych testów.

    Absolutnie nie chcę umniejszać skali problemu, bo sprawa jest bardzo poważna, ale warto również porównać przyrost liczby zakażonych biorąc pod uwagę ilość przebadanych próbek.

    Pod poniższym adresem można znaleźć takie zestawienie dla Polski.
    http://covid.sikorski.pw/tests.html

    Interpretację pozostawię już Wam.

  2. Marcinie,

    W ostatnich kilku dniach giełdy (przede wszystkim amerykańska) zareagowały bardzo ochoczym odbiciem, wręcz bym powiedział, że amerykańska zwariowała patrząc rozwój samego wirusa w USA. Czy – biorąc pod uwagę scenariusz jaki przedstawiłeś – uważasz, że to tylko cisza przed burzą i giełdy w perspektywie kilku najbliższych tygodni/miesięcy będą kierowały się w dół?

    Bardzo ciekawy tekst, pozdrowienia dla Ciebie i Czytelników. Dużo zdrowia 🙂

    • Wydaje mi się mało prawdopodobne, aby w sytuacji przedłużającego się okresu “zamknięcia” gospodarki, a tym samym drastycznie spadających przychodów i zysków spółek, ceny akcji amerykańskich nie były za jakiś czas niższe.
      Dlatego uważam, że jeszcze będzie jakaś fala wyprzedaży.

      Ale “mało prawdopodobne” to coś innego niż “niemożliwe”.
      Wystarczy, że jutro ktoś ogłosi wynalezienie skutecznej terapii COVID-19, albo FED zacznie skupować akcje na rynku jak Bank Japonii – i sytuacja może się zmienić.
      Dlatego – nawet mając swój bazowy scenariusz – mam pełną świadomość, że może on być błędny. W szczególności – jeśli zmienią się okoliczności – zmieni się scenariusz.
      W ubiegłym tygodniu pokazywałem, jak podchodzę do zwiększania udziału w akcji w portfelu.

      • Panie Marcinie czyli zgodnie z tym artykułem i helikopter money hipotetycznie jesteśmy obecnie w pkt 3. Dodruk idzie pełna para, każdy w USA dostanie $ do ręki, liczba bezrobotnych 3mln. Czyli dołek na akcjach już był? Teraz huśtawka +-3-5%. Może to czas na wejście? 😉

        • Trzymając się analogii historycznych – moim zdaniem dziś jesteśmy w punkcie [1] – opisałem to i omówiłem. Trwa odbicie na rynkach po zdecydowanych reakcjach rządów i banków centralnych. Ale – zwykle te pierwsze reakcje nie wystarczyły… Czas pokaże, czy “tym razem będzie inaczej” (4 najniebezpieczniejsze słowa w inwestowaniu 😉 )

      • Z inwestycyjnego punktu widzenia należałoby chyba opracować osobne scenariusze dla Polski, USA i Azji. Wychodzenie z poprzedniego kryzysu wyglądało tak, że w USA było V, a w Polsce najpierw V, po odbiciu wypłaszczenie do stagnacji, a potem L.
        Pozdrawiam.

  3. Mój portfel inwestycyjny po ostatnich spadkach zawiera około 50% gotówki i 50% akcji. Co miesiąc regularnie dokładam do niego stałą kwotę. Co myślisz o tym by powoli pozbywać się gotówki na rzecz akacji? Na przykład poprzez podzielenie części gotówkowej portfela na 24 i regularne comiesięczne zakupy? W ten sposób w ciągu dwóch lat pozbyłbym się części bezpiecznej i prawdopodobnie załapał na silne odbicie po dołku.

  4. Dzięki za film, duużo pomógł 🙂 Jednak mam pytanko co byś zrobił w mojej sytuacji, a mianowicie:
    – Właśnie uruchomiliśmy kredyt hipoteczny, najbliższe raty odsetkowe to około 1000 zł, do tego mam ratę z kredytu konsumenckiego około 860 zł. Jako, że pracuje w przemyśle spożywczym jako specjalista to o stanowisko raczej się nie martwię.
    – Mamy około 25 tysięcy na kontach oszczędnościowych, do których planowaliśmy z żoną dozbierać jak najwięcej i za to urządzić nasze nowe mieszkanie. Termin oddania mieszkania to około sierpień tego roku.
    – Z racji lenistwa i tak krótkiego okresu do wydania prawie wszystkich zgromadzonych pieniędzy nie planowałem w nic inwestować.
    – Najgorzej, że przespałem moment skoku twardych walut i teraz myślę po prostu o dużym wiadrze wody, by ugasić ewentualny pożar inflacyjny na jesieni (w swoich planach spodziewałem się inflacji na poziomie 10% w wrześniu) . Boję się tylko, że zamiast wody w wiadrze może być benzyna i zamiast uchronić ciężko zebrane oszczędności to stracę jeszcze więcej.
    – Do twojego filmu raczej chciałem zostawić 10 tysięcy na poduszkę, kupić za 10 tysięcy $ i CHF , a za resztę kryptowaluty. Teraz mam w głowie, by większość zainwestować w obligacje EDO.

    Z góry dzięki za odpowiedź i twoją działalność 🙂

    • Skoro tych 25 tysięcy jest na urządzenie mieszkania, to dlaczego nagle chcesz tymi pieniędzmi spekulować?
      Co zrobisz, gdy w dniu odbioru mieszkania z 25 tysięcy zrobi się 10 tysięcy?

      • Dzięki za odpowiedź. Po prostu boję się, że przez skok cen wyparuje powiedzmy 10% czy nawet więcej, więc chcę jakoś to obejść 🙂

    • @Marcin
      Też nie zrozumiałem. Kasa jest na urządzenie mieszkania i jak piszesz i tak jeszcze wam brakuje a Ty chcesz kupować waluty teraz kiedy już zdrożały ? Przecież to najgorszy moment.
      Nie spekuluj. Oszczędzaj.

      • Chcę ominąć inflację, a w materiale było wspomniane, że ceny walut twardych mogą pójść jeszcze do góry.

        • Albo mogą spaść – czysta spekulacja – przy 25k i czekejącym remoncie inflancji bym się najmniej obawiał 🙂

  5. Wielkie dzięki Marcin za ten odcinek !
    W szczególności za omówienie kryzysu na podstawie historii oraz klarowne przedstawienie prognoz oraz wyjaśnienie samego mechanizmu inflacji (wpływ kredytów)!
    Aż dziw bierze, że taką wiedza jest dostępne u Ciebie i to bezpłatnie.
    Nie mogę się doczekać książki.

    Fajne jest też to, że widać że treść książki została dogłębnie przemyślana, gdyż na początku koronawirusa w PL myślałem, że zmusi Cię on do pewnych zmian w treści i że premiera się przez to opóźni. A Ty parę dni temu wypuszczać informację, że właśnie ją ukończyłeś 🙂

    • Cześć Marcin.
      Proszę o radę. Mam poduchę na 6 miesięcy dzięki Tobie 😉, o pracę sie nie boję czyli płynność finansowa jest jednak mam kredyt hipoteczny w wysokości 1000 zl/m-c poza r6m żadnych innych “glupich” zobowiązań.
      Chciałbym zaoszczędzić na kredycie i zawiesić go na 3 miesiące odłożyć 3 tyś aby za 3 miesiące wpłacić na spłatę kapitału, czy to w/g Ciebie na sens?

  6. Cześć Marcin. Czy, zakładając że mam gdzie, warto obecnie zakupić fizyczne złoto ? Oczywiście nie chodzi o spekulacje, a ulokowanie na przyszłość. Uważasz, że w najbliższym czasie uda się zakupić taniej? Dilerzy wykorzystali sytuację i marże są wysokie, do tego niekorzystny stosunek USD/PLN. Może lepiej dokupić ETF na złoto? ( Obecnie Xetra)

    • (1) Nie mam pojęcia czy w najbliższej przyszłości uda się kupić taniej. Na pewno, gdy znikną problemy z łańcuchami dostaw, spadną marże za złoto fizyczne. Ale marża to tylko jeden element składowy ceny. Dwa pozostałe to kurs samego złota w USD oraz relacja kursu USD/PLN.

      (2) Jeśli chcesz mieć ekspozycję na złoto i pasuje to do Twojej strategii inwestycyjnej – to fizyczny ETF na złoto taką ekspozycję Ci zapewni. Podkreślam: fizyczny ETF , kupujący sztabki złota i trzymający je w skarbcu.

      Przeczytaj więcej w tym artykule: https://marciniwuc.com/jak-inwestowac-w-zloto-kompletny-przewodnik/

      • Czy to dobry czas na podpisanie kredytu hipotecznego na dom w stanie deweloperskim? 30.03 mamy podpisać. Bez poduszki finansowej, z mężem z własną jednoosobową działalnością pracującym jako inżynier budowy. Ja pracuję w sprzedaży materiałów budowlanych na umowę o pracę. W rodzinnych stronach już ruszyły fale przymusowych urlopów, bo z powodu przerw w dostawach nie ma z czego tworzyć produktów. Szwagier też zostanie na zielonej łączce, bo produkcja szła do Niemiec. Na razie jest na wolnym a może być tylko gorzej. Kuzyn zwolniony, bo pracował w gastronomii i musiał wrócić do rodziców. Przykłady można mnożyć. Proszę mi pomóc podjąć tą decyzję. Pozdrawiam

        • Asiu, jeśli macie gdzie mieszkać, a marzenie o domu może poczekać… Jestem raczej ostrożna i nigdy nie marzyłam o domu. Odłożyłabym ten ruch.
          Życzę dobrej decyzji, z którą Wy będziecie się dobrze czuli!

        • Ja też się zastanawiam co zrobic bo podpisałam 10.02. umowę na drugi kredyt hipoteczny 50.000 – remont mieszkania po moim tacie. ( pierwszy mam 30 .000 bo musiałąm dopłącic do mojego mieszkania które kupowałąm po podziale majątku po rozwodzie )
          aby dostac kredyt to musialam wylozyc swoj wklad wlasny na rozpoczecie remontu i pokazanie w postaci zdjec. na ten początek prac niestety zużyłam prawie cała poduszkę finansową 10 000. bank mial przelac pieniadze 14.03 ale do tej pory nie dali bo wyceniają moj wkłąd na niżej niż zakładny wg kosztorysu. W kosztorysie musiałam wyłożyć do uruchomienia 8 250 a bank wycenia ledwo połowe tej kwoty. I teraz nie wiem czy jednak brac ten kredyt i remontować i płacić dwa kredyty zanim się znajdzie wynajmujący? bo chciałam z wynajmu
          płacic raty kredytu. czy jak będzie sie bank upierał i nie chcial dac kasy to zrezygnować i sprzedać te mieszkanie bo opłącać dwa mieszkania, dwa czynsze prądy gazy z jednej wypłąty na etatcie a jeszcze w obecnej sytiacji i bez poduszki to się lekko niepokoję 🙁

  7. Cześć Marcin,
    świetny artykuł! po mocnych spadkach zakupiłem trochę akcji, zgodnie z Twoją prognozą, prawdziwy dołek jest dopiero przed nami. Czy Twoim zdaniem warto byłoby w sprzedać akcje teraz, nie tracąc na tym, ani nie zarabiając? i czekać na “prawdziwe” spadki?
    Wiem, że to loteria, ale pytam o Twoje przeczucia 🙂

    • Szymon – to nie jest “moja prognoza”. Powtarzałem to kilka razy…

      To jest jeden z możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji, który – w oparciu o historyczne analogie – wydaje mi się prawdopodobny i przyjąłem go dla siebie jako scenariusz bazowy. Ale mogę bardzo się mylić.

      Co do pytania – staram się nie opierać inwestowania na “przeczuciach” 😉

  8. Drogi Marcinie,

    Mam pytanie odnośnie inwestowania w najbliższej przyszłości. Niestety jestem dopiero w trakcie budowania poduszki oraz spłacania kredytu konsumenckiego (w tym roku chce spłacić pozostałe 12 tysięcy). Czy jako osoba bez faktycznie wolnych środków (5 tysięcy odłożonych na chwile obecną), jest sens próbować swoich sił na giełdzie? Obawiam się, że okazja do inwestowania taka jak teraz nie powtórzy się szybko, a potem będę sobie zapewne pluć w brodę że nie wykorzystałem okazji.

    A tak poza tym, to jestem w trakcie czytania książki “Jak zadbać o własne finanse”, bo w końcu dorwałem w internecie wersje papierową (nie jestem wielkim fanem e-booków) i dziękuję za kawał merytorycznej wiedzy w niej zawartej.

    • Absolutnie nie!
      5000 zł to bardzo mały bufor gotówki na skraju recesji.
      1-2 miesiące bez dochodu i będziesz po szyję w bagnie… Wtedy dopiero będziesz sobie pluć w brodę.
      Gdybym znalazł się w Twojej sytuacji oszczędzałbym teraz jak szalony i powiększałbym poduszkę bezpieczeństwa.
      Dopóki nie ma jasności, jak rozwinie się sytuacja, nie nadpłacałbym nawet chwilowo kredytów (trzymałbym się po prostu harmonogramu) tylko obsesyjnie powiększałbym poduszkę bezpieczeństwa.

      • Witam.Ja jestem w podobnej sytuacji.Mam obecnie odłożone 6000 wolnych środków (poduszka) i 4000 fundusz awaryjny. Niestety ciąży mi kredyt konsumencki,który też chciałam nadpłacać, ale widząc co się dzieje obecnie chyba nie warto nadpłacać tylko odkładać ,bo tak naprawdę trudno w 100 % przewidzieć jakie będą zawirowania w gospodarce

        • W normalnych czasach namawiam do jak najszybszego nadpłacania kredytu.
          Ale teraz czasy są bardzo “nienormalne”.

          Dlatego wstrzymałbym się z nadpłacaniem i dbałbym za wszelką cenę o budowanie rezerw gotówki na kolejne miesiące.

          A jak już wszystko minie – przyjdzie czas na szybkie pozbycie się kredytów.

          • A w przypadku posiadania poduszki bezpieczeństwa na 6 miesięcy? Lepiej gromadzić więcej gotówki czy nadpłacać kredyt hipoteczny? Moja sytuacja zawodowa wygląda stabilnie póki co

  9. Trochę mi się nie podoba twierdzenie, że nie ma się co martwić wysoką inflacją w najbliższych miesiącach skoro już teraz jest to problem. Wystarczy spojrzeć na rachunek za tygodniowe zakupy spożywcze (zapasów nie robimy więc ilość produktów jest stała).
    Co do niedoborów to nie rozumiem dlaczego od 3 tygodni nie ma moich ulubionych płatków kukurydzianych 😉

  10. Cześć Marcin, śledzę Twój blog i czekam na książkę o inwestowaniu, bo uświadomiłeś mi, że pieniądze, które nie pracują na siebie dużo tracą.
    Mam pytanie o polską giełdę a dokładnie polskie ETF i akcje z WIG20, w których dość duży udział ma państwo polskie czyli teoretycznie my wszyscy a zarazem mają bardzo niskie wyceny. Przez lata w dół, przez koronawirusa w dół. Czy może je jeszcze coś bardziej pogrążyć ? Co o tym sądzisz ?

    • Tak, jestem w stanie wyobrazić sobie jeszcze wiele rzeczy, które mogą pogrążyć firmy – np. bankructwa, drenowanie z gotówki przez Państwo, nakłanianie państwowych banków do kredytowania nierentownych inwestycji, itp…

      Z każdą inwestycją związane jest ryzyko.
      Wyobraź sobie akcję, której cena spadła ze 100 zł do 10 zł. Straciła na wartości 90% i Ty dopiero wtedy inwestujesz.
      Cena następnie spadnie jeszcze do 5 zł – tracąc łącznie 95% od szczytu.
      Ty – wchodząc po wielkiej przecenie – stracisz więc 50%, pomimo robienia tanich zakupów…

      Inwestowanie nie polega jednak na unikaniu ryzyka, tylko na świadomym podejmowaniu dobrze skalkulowanego ryzyka. Warto również pamiętać, że po osiągnięciu dołków świat się nie kończy.

      Moim zdaniem akcje polskie są atrakcyjne cenowo. Rozumiem przez to fakt, że gdzieś na przestrzeni kolejnej dekady w mojej ocenie będą zdecydowanie droższe, niż dziś.
      Po drodze mogą być jednak jeszcze zdecydowanie tańsze. Ja na razie na zakupy naszych akcji przeznaczyłem około 1/4 zaplanowanej na takie zakupy kwoty i jestem przygotowany na ewentualne dalsze spadki.

  11. Hej Marcin,

    Dzięki za znów fantastyczny materiał!

    Mam jedno pytanie: czy nie uważasz, że na EUR mamy znacznie większe ryzyko walutowe niż na PLN?

    W końcu EBC miał uruchomione QE i stopy procentowe na poziomie 0% jeszcze zanim wybuchł kryzys (nasz bank centralny podobne mechanizmy uruchomił dopiero po wybuchu całej afery, wcześniej – prowadził w miarę konserwatywną politykę monetarną, zwiększając nawet nasze rezerwy złota). Tak samo jak nasze zadłużenie względem PKB jest o wiele lepsze niż strefy euro..

    Zresztą to kraje strefy Euro jak na razie są najmocniej odczuwają skutki tego kryzysu (może to za wcześnie, żeby porównywać, ale Włosi w porównywalnej fazie mieli 3800 przypadków/1200 w Polsce). Co ciekawe, najmocniej cierpią duże kraje południa (Włochy, Hiszpania, Francja) – najbardziej zadłużone spośród dużych gospodarek strefy Euro.

    Co więcej – mamy jedne z największych zasobów srebra na świecie, co może się okazać kluczowe w kontekście nowego ładu monetarnego (KGHM jest często podawany za 3 największego producenta tego metalu), chociaż tutaj nic nie jest pewnego – z uwagi na jego przemysłowe wykorzystanie, srebro jest bardzo mocno oderwane od kursu złota (występowanie “w ziemi”: 1:10, obecny gold/silver ratio to 1:110), ale kto wie, czy w związku z zawirowaniami gospodarczymi nie zobaczymy zmian na tym wskaźniku ( na korzyść srebra – przynajmniej tak zachowywał się ten wskaźnik podczas poprzednich kryzysów).

    Pozdrawiam!

  12. Część Marcin,
    Dziękuję za ten wpis.
    Chciałam zapytać, jaki wpływ na nasze pieniądze wpłacone przez nas i pracodawcę na PPK ma obecna sytuacja.
    Oczywiście teraz na koncie widnieje spadek.
    Czy poradzilibyś, aby zrezygnować na ten czas z PPK i wypłacić te pieniądze zanim znikną bezpowrotnie?
    Pozdrawiam

      • Dzięki za odpowiedź 🙂 oczywiście tanio, tylko zmartwiła mnie ta strata.
        Wyczekuje już z utęsknieniem Twojej książki o inwestowaniu 😉

      • Marcinie,

        Od dłuższego czasu śledzę twojego bloga i słucham podcastu. Wielkie dzięki za dzielenie się wiedzą i spostrzeżeniami, pomysłami oraz za motywację do zmiany podejścia do finansów osobistych. W obecnej sytuacji interesuje mnie co myślisz o nadplacaniu kredytu hipotecznego. Czy nadal uważasz, że jest to dobre działanie czy lepiej trzymać więcej pieniędzy na obligacjach żeby ochronić swoje oszczędności?

        Pozdrawiam

    • Brzuch boli kiedy się widzi, że w kilka dni z konta PPK “wyparowała” równowartość miesięcznej składki. Ja może źle to zrozumiałam, ale środki w PPK miały być bezpieczne?

  13. Dzięki za ten odcinek, trochę mnie zmartwił fakt, że znajdujemy się w pkt 1, a ja dopiero od 4 miesięcy buduję swoją poduszkę finansową, Dodatkowo w maju miałam wypłacić ok 96 tysięcy z polisy ze składką inwestycyjną (po prawie 10 latach wpłacania składek okazało się, że UFK Portfel Zrównoważony pro zanotował takie spadki, że teraz do wypłaty mam nie 96 tys, ale 73 tys. Nie wiem co robić, bo pewnie na takich spadkach się nie skończy, czy przerzucać się na bardziej stabilne fundusze obligacji, czy czekać aż znajdziemy się w pkt. 5 i nastąpi scenariusz “zielonostrzałkowy”. Chyba ogarnęła mnie lekka panika, w końcu strata 23 tys. to nie byle co. Będę śledzić co masz do powiedzenia we wtorek, może usłyszę radę dla siebie, chyba, że zdołasz odpisać. Pozdrawiam #zostanwdomu. Trzymajmy się zdrowo!

  14. Chciałbym zwrócić tylko wszystkim państwu uwagę na jeden element i zapamiętajcie to proszę. Straszydło w koronie zwane koronawirusem było tylko pierwszą lekcją aby zabezpieczyć się za kilka lat na coś co przyjdzie potężniejsze od wirusa i wywróci do góry nogami cały system. Upadną banki, nie będzie pieniędzy i pracy, państwo ogłosi roboty przymusowe za które będą kartki na chleb, cebule i ziemniaki. W Europie zachodniej będą wojny domowe z imigrantami. Polska przy całej tej biedzie będzie oazą spokoju i bezpieczeństwa. Dzisiaj w części banków są już limity wypłat gotówkowych, dzisiaj nie można także już kupić fizycznego złota a dilerzy zwiększyli marżę do 10 %. Jeszcze niedawno, bo parę miesięcy temu gdy polecałem srebro to marża wynosiła 2-3 %.
    Ten wirusowy epizod to tylko lekcja dla przezornych aby zabezpieczyli się za kilka lata na to co nadejdzie. I nie mam tu na myśli kupna tylko srebrnych czy złotych monet ale zrobienie zakupu prawdziwego pieniądza. Worka soli, zapałek, spirytusu, paliwa, mydła, żyletek, wody utlenionej, sody, worka zboża do zmielenia, broni do obrony najbliższych przed grasującymi za pożywieniem bandami, chaty na wsi z kawałkiem ziemi na której posadzicie warzywa i uciekniecie z miast które mogą być slamsami bez wody i kanalizacji z uzbrojonymi bandami.
    Za pół roku będziemy się z tego śmiali bo nie będzie śladu po wirusie ale może już za 5-10 lat pogoń za kartoflami i cebulą może być już sensem naszych codziennych starań. To tylko taka refleksja dla przezornych aby pamiętali. Koronawirus to nowoczesna broń która miała zdestabilizować lub zburzyć niektóre państwa. Takich nowych rodzajów broni o których nie mamy pojęcia jest całe mnóstwo ….

  15. Proszę o radę.Mam dużą kwotę na lokatach czy zrywać i wypłacać?Co z bankami jak firmy i osoby fizyczne przestaną spłacać raty kredytowe?Może lepiej wypłacić i trzymać w przysłowiowej poduszce?

    • Banki nie mają kłopotów z płynnością, obniżono im właśnie wymogi kapitałowe, a NBP zapowiedział skup obligacji (których dużą ilość posiadają banki, żeby nie płacić podatku od aktywów). Nie widzę powodu, żeby wypłacać lokaty.

      No, chyba że masz pieniądze w małym banku spółdzielczym – tam ostatnie obniżenie stóp procentowych może pogorszyć wyniki.

  16. Cześć Marcin
    Dziękuję za wpis. Zastanawia mnie temat obligacji skarbowych EDO. Czy w czasach naszego kryzysu jest szansa, że państwo podniesie marżę obligacji indeksowanych inflacją, tak aby zachęcić obywateli jeszcze bardziej do ich nabywania?

    • Może się tak zdarzyć. Ale będzie to oczywiście dotyczyć tylko nowych emisji, bo marża jest stała w całym okresie do zapadalności obligacji.

  17. Hej Marcin, zdaje się, że premier czyta Twojego bloga – dziś ogłosił taką samą prognozę, jaką Ty tutaj wcześniej przedstawiłeś 😀

  18. Cześć,
    Marcin czy planujesz wkrótce zamieścić kolejne wpisy o inwestowaniu w ETF-y? Już takie bardziej praktyczne, czyli gdzie realnie je nabyć,? W które sam zainwestowałeś/zainwestujesz wraz z opisem czy poruszanie się po platformach wybranych brokerów jest intuicyjne i na co zwrócić uwagę wybierając takiego brokera? ( zaczynając od prowizji a na kontakcie z supportem kończąc). No i na koniec kwestie podatkowe. Najbliższe miesiące mogą okazać się jednym z najlepszych momentów na pasywne inwestowanie i takie solidny poradnik w Twoim wykonaniu, które gwarantuje wiedzę i jakość na najwyższym poziomie myślę, że byłoby bardzo pomocny dla wielu Twoich czytelników.

    Poza tym dzięki za świetny content i chęć dzielenia się swoją wiedzą z zakresu ekonomii. Oby więcej tego typu materiałów na Twoim blogu 🙂

  19. WItam
    Jak moge zakupic Twoja ksiazke, badz zapisac sie do tej grupy mailowej o ktorej wspominales w filmie?
    Pozdrawiam
    Marek

  20. Hej Marcin,
    Słucham Twój podcast i czytam blog od jakiegoś roku. Finansami osobistymi interesuję się od dawien dawna, w sumie to odkąd zaczęłam zarabiać prowadziłam exel, nie wiedząc, że za kilka lat spisywanie wydatków będzie popularyzowane 🙂 Od dłuższego czasu przyglądam się również kwestii inwestowania, przeczytałam sporo książek i przesłuchałam dość dużo wykładów, podcastów itd na ten temat. Chciałam powiedzieć, że jak dla mnie i mojego męża, jesteś najsolidniejszym, najdokładniejszym i najbardziej godnym zaufania z blogerów zajmujących się tematami finansowymi.
    Obecnie czytam książkę o inwestowaniu jednego z popularnych blogerów (nie będę wymieniać o kogo chodzi) i jestem zniesmaczona. Pomijając wyzywanie ludzi (przy każdym słowie urzędnik znajdują się co najmniej 3 pejoratywne przymiotniki jak np. nieudacznik), kolokwializmy, zbyt daleko idące uproszczenia, chaos redakcyjny (albo wręcz brak redakcji). Do tego sformułowania w stylu: nie warto zakładać IKE ponieważ państwo zagrabi nam pieniądze tak jak z OFE. I to bez słowa wyjaśnienia, dlaczego miałoby tak być (o wyjaśnieniu czym jest IKE wogóle nie ma). Czytając tą książkę cały czas sobie myślę, że Marcin Iwuć to jednak jest klasa facet i każdy z jego artykułów jest 10 poziomów wyżej niż książka, która reklamowana jest jako ponadczasowa książka o inwestowaniu. Chciałam powiedzieć, że czytając artykuły na tym blogu czuć i widać ile pracy w każdy z nich wkładasz. Jak każdy z tematów jest przemyślany, przegrzebany i podany tak, aby każdy mógł (dostając wiedzę) ocenić jak zastosować to o czym przeczytał.
    Z niecierpliwością czekam na książkę. Wielkie dzięki za to co robisz.

  21. Cześć Marcin, mam pytanie o ETFy kupujące fizyczne złoto – w swoim nagraniu polecałeś SPDR Gold, niestety nie jestem w stanie go kupić – w Degiro nie ma go wcale, w bossa co prawda jest, ale nie można go nabyć (jak żadnego innego notowanego na giełdzie amerykańskiej) z powodu braku dokumentu KID. Czy możesz polecić jakieś inne ETFy inwestujące w fizyczne złoto? Czy np. taki jak “iShares Physical Gold ETC” jest OK?
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam!

  22. Super podcast. Bardzo podobało mi się wytłumaczenie dlaczego dodruk pieniądza nie musi powodować inflacji (przynajmniej na początku).

    Mam też pytanie dotyczące Twoich inwestycji długoterminowych/emerytalnych: czy nadal balansujesz ten portfel co miesiąc? Czy masz pokusę żeby poczekać z przelaniem pieniędzy z części obligacyjnej na akcyjną, bo za miesiąc pewnie będzie taniej?

  23. Cześć Marcin, na bloga przywędrowałem z podcastu, tylko po to żeby zadać pytanie odnośnie poduszki finansowej . Posiadam poduszkę finansową, dość sporą, bo na około 20 mcy życia dla siebie i mojej rodziny. Do tej pory trzymałem ją na kontach oszczędnościowych w banku. Czy warto w obecnych czasach, zgodnie z Twoimi radami, przesunąć 70% w/w kwoty w obligacje SP 10letnie, a tylko 30% trzymać na lokatach/kontach oszczędnościowych? Co z inflacją, która może poszybować ponad założony próg opłacalności dla obligacji? Trochę się obawiam helicopter money i inflacji, która może być przez to wywołana. Z góry dzięki za odpowiedź i dziękuje za ogrom wykonanej pracy. “Przesiadłem się” do Ciebie od Michałą z JOP i jestem bardzo zadowolony z kontentu 🙂
    Pozdrawiam Wojtek!

    • Wojciech, też bym chęnie usłyszał jakie jest Marcina zdanie na pytania postawione w Twoim komentarzu.

      • Cześć Marcin, też z chęcią poznałbym Twoje zdanie na ten temat. Co uważasz o strategii trzymania 70% środków w obligacjach COI/EDO, a tylko 30% trzymać na lokatach/kontach oszczędnościowych. Co w przypadku hiperinflacji?

  24. Cześć Marcinie,
    masowy dodruk pustego pieniądza w USA, rozpoczęcie tego samego, choć na mniejszą skalę w PL powoduje, że będziemy mieć do czynienia z inflacją. Jeśli do tego dodamy niemal zerowe stopy procentowe i podatek belki, to w efekcie ciężko pracujący, oszczędzający realnie będą tracić na sile nabywczej swoich pieniędzy odłożonych w banku.
    No właśnie. Jakie są alternatywy, by nawet nie tyle zarabiać, ale przynajmniej utrzymać wartość posiadanych środków? Złoto chyba odpada, aktualnie niemal wszyscy dealerzy albo go nie mają albo cena wystrzeliła w kosmos + czas dostawy to min. 30 dni. Obligacje indeksowane inflacją to zamrożenie środków na min. 4 lata i potencjalne oszustwo w ustalaniu poziomu inflacji (GUS każdego roku modyfikuje CPI), okaże się nagle, że w sklepie ceny rosną, a dziwnym trafem inflacja “nie istnieje”…
    Przydałby się Marcinie jakiś osobny artykuł – co mają robić ci, którzy zastosowali się do wszystkich Twoich porad, mają poduszkę bezpieczeństwa, gotówkę na koncie, a teraz muszą zaopiekować się zgromadzonymi środkami. Nie chodzi o inwestowanie, chodzi o utrzymanie siły nabywczej w dobie wysokiej inflacji.

      • @Piotrek – a oprócz wyświechtanych, pustych sloganów, masz jakieś merytoryczne pomysły, dostosowane do tego co się dzieje na świecie?

        • Jasne, że tak. Zamiast się zastanawiać czy wzrośnie czy spadnie, zagrać na dużą zmienność. Tak, żeby zarabiać wtedy, gdy rynek będzie wykonywał silne ruchy, niezależnie od tego czy w górę czy w dół. W czasach takiej zawieruchy kursami pewnie będzie mocno telepać 😀

        • “Slogany bez konkretów”. To mam podawać tickery czy jak? Bez przesady, wiadomo, że na rynku można obstawic kilka głównych scenariuszy:
          1. będzie rosło,
          2. będzie spadalo,
          3. będzie duża zmienność,
          4. będzie niska zmienność.
          Ja obstawiam scenariusz nr 3.

  25. Cześć Marcin,
    Od pewnego czasu czytam Twojego bloga i bardzo doceniam wartość merytoryczną Twoich materiałów – przede wszystkim są tworzone w sposób zrozumiały dla zwykłego Kowalskiego. Dzięki ! 🙂

    Ja mam nieco inne pytanie – z zakresu nazwijmy to psychologii inwestowania.
    Wiem, że jest to kwestia bardzo indywidualna ,ale jak sobie radzisz psychicznie z obecnymi spadkami (o ile w ogóle je odczuwasz)?
    Inwestuję od ok. roku i takiego załamania jeszcze nie doświadczyłem – jestem nastawiony na nieco dłuższe inwestycje, a moje inwestycje na giełdzie stanowią ok. 20% oszczędności )oczywiście poduszkę bezpieczeństwa na co najmniej rok mam).
    Portfel giełdowy obecnie jest jakieś -25% i przez te spadki, co chwilę sprawdzam notowania, jak widzę te czerwone kolory to mam ochotę z tamtą uciec 🙂
    Oczywiście teraz tego nie zrobię bo liczę na odbicie.

    I chętnie posłucham jak Ty, jako doświadczony inwestor, radzisz sobie w takich stresujących sytuacjach inwestycyjnych.

    • Dlatego najlepiej być spekulantem i grać w obie strony, zarabiajac na bieżących zmianach cen aktywów.
      Miałem dokładnie to samo co Ty, jak w portfelu były akcje z myślą o długim terminie. Sprzedałem ze strata 30 % i nie żałuję bo w końcu zacząłem pomału zarabiac i odrabiać straty.

  26. W naszym mieście zatrzymano produkcję prawie we wszystkich większych zakładach pracy, zapełniają się magazyny wyrobami, których nikt nie odbiera. Jeden z zakładów produkujący biustonosze przestawił się na szycie maseczek. Mówi się o zwolnieniach, o obniżaniu zarobków. takiej sytuacji nie było od drugiej wojny światowej.

  27. Marcin, dzięki za kolejny świetny materiał.

    Na początku marca podpisałem umowę przedwstępną (z zadatkiem) na zakup wymarzonego domu. Docelową umowę mamy zawrzeć w czerwcu. 80% transakcji będzie kredytowane, a stare M będę sprzedawał w najbliższych miesiącach by nadpłacić kredyt i mieć poduszkę finansową. Na szczęście ja i żona mamy stabilne prace w branżach odpornych na wirusa.

    Plan był fajny, ale pojawił się wirus i mam obawy, że:
    1) Dom kupiłem na górce cenowej
    2) Mieszkanie sprzedam w dołku
    3) Oferta kredytu hipo będzie mniej korzystna

    Jak byś podszedł do takiej sytuacji? Czy przewidujesz, że marże bankowe od kredytu wzrosną już w kolejnych 3 m-cach = czy mam spieszyć się z uzyskaniem kredytu? 🙂
    pozdrawiam

    • Ja bym wziął kredyt na tyle duży, żeby mieszkania na razie nie ruszać. Spodziewałbym się spadku cen i stagnacji na rynku. Jak nie sprzedasz teraz, to za parę miesięcy czyhający na okazję będą zacierać ręce.
      Póki co marże i % w bankach są bez zmian. Jako dobrze zarabiający macie pewnie bank do współpracy i tam bym szukał promesy już.
      Tylko pomyśl skąd wziąć kasę, żeby mieszkania nie ruszać. Bo dzisiaj kupić je mogą chcieć tylko tacy co muszą albo tacy, co chcą – a ci poczekają.

  28. Pytanie akademickie dotyczące inflacji i kredytów, z końca klipu wiedo. Na poziomie pierwszego semestru ekonomii, ale jednak. 😉 Nie rozumiem dlaczego pieniądz znika z gospodarki, w przypadku gdy firma bankrutuje i nie spłaca kredytu. Wydaje mi się, że pieniądz znika z gospodarki wtedy, gdy firma go właśnie spłaca. Czyli wtedy, gdy wirtualnie stworzony zapis na rachunku firmy związany z udzieleniem kredytu ulega wymazaniu i kredyt przestaje istnieć. Wydaje mi się, że gdy firma bankrutuje i nie spłaca kredytu, te pieniądze właśnie pozostają w gospodarce. Tak to przynajmniej rozumiałem do tej pory. Gdzie jest błąd w tym rozumowaniu?

    • Sądzę, że dlatego, że w przypadku bankructwa firma przestaje pieniądzem obracać. I instytucja finansująca (bank) jest w plecy na tym. Na przykładzie: ja wpłacam 10k do banku i ty też. Bank tych 20k pożycza firmie na inwestycje. Firma pada. Bank nam musi oddać. Teraz odwrotnie: firma nie pada, mnoży pieniądze – bank nam oddaje 20k i jeszcze ma 1k a firma ma tych 20k ma w aktywach (np. linii produkcyjnej), które jej wciąż zarabiają.
      W pierwszym przykładzie pieniądz zniknął – moich i twoich 10k nie ma, choć były bo na nie ciężko pracowaliśmy i zanim je daliśmy do banku, mogliśmy wypłacić w gotówce. W drugim przykładzie – pieniądz jest wciąż w obiegu.

      Daj znać, czy rozjaśniłem.

      • Wydaje mi się, że mylisz proces kreacji pieniądza z jego zarabianiem. Kreacja pieniądza ma miejsce w momencie udzielenia kredytu przez bank. Sumaryczna ilość pieniądza w gospodarce przyrasta w wyniku czysto wirtualnego zapis na rachunku kredytobiorcy. I to nie są ani moje a nie Twoje pieniądze. Jedyny związek udzielanych kredytów z tym, co ludzie wpłacają do banku zachodzi przez stopę rezerwy obowiązkowej. Wracając do głównego wątku, w przeciwieństwie do udzielenia kredytu, czyli kreacji pieniądza to, że firma zarabia, nie znaczy że ta globalna ilość pieniądza wzrosła a jedynie, ilość pieniędzy, które posiada firma wzrosła. 🙂 Tak to przynajmniej rozumiem, ale oczywiście mogę się mylić.

  29. Cześć,
    Czy wg Was w obecnej sytuacji jest sens, aby wpłacać 5000 Zł na IKZE, tym samym wypełniając wpłatę limitu rocznego na maxa?

  30. Marcin, mam pytanie odnośnie PPE. Ma perspektywę 2045 NN. Przy założeniu, że jeszcze giełda spadnie – w co przerzucić te środki, żeby jak spadnie obkupić się w akcje ?
    W ogóle kompletnie nie umiem w zależności od faz rynku żonglować między tymi funduszami pod parasolem…

    • Najmniejsze ryzyko jest przy najbliższej nam dacie, a więc perspektywie 2020. Potem 2025 itd. Więcej obligacji jest wtedy w portfelu. Im perspektywa bardziej odległa tym więcej akcji w środku.

  31. Witam. Jakiś czas temu postanowiłem wziąć się za świadome i racjonalne zarządzanie swoimi finansami, w związku z czym regularnie czytuje tutejsze artykuły. Niemniej jednak brak jakiegoś wykształcenia z zakresu ekonomii/finansów stanowi dla mnie problem i często podstawowe zjawiska stanowią dla mnie problem 😉
    Mam pytanie dotyczące wykresu z punktu “Zachowanie aktywów finansowych”. Na jakiej podstawie możemy wnioskować, że np. obligacje skarbowe w okresie “dążenia do dołka” będą zyskiwać na wartości? W którym momencie warto wsadzić w nie pieniądze? Może ktoś poleci jakieś fajne artykuły “for dummies”?

    • Obligacje skarbowe państw zaliczanych do rynków rozwiniętych są odwrotnie skorelowane z akcjami, to prosty mechanizm: niepokój inwestorów powoduje, że sprzedają akcje obniżając tym samym ich wycenę, a kupują aktywa zaliczane to save haven, jak właśnie dolar i obligacje skarbowe, w szczególności USA, co z kolei podbija ich wycenę.

      • Rozumiem. Bardzo dziękuje za wyjaśnienie. Rozumiem, że podobnie sprawa wygląda ze złotem? Tj. inwestorzy przechodzą na “bezpieczne” aktywo? Jeszcze mam jedno pytanie: jak to jest z nazwanymi tutaj surowcami przemysłowymi? Jestem w trakcie budowania domu i wiele osób sieje panikę związaną z obecnymi wzrostami cen materiałów budowlanych, itd. Niektórzy doradzają przedwczesny zakup elementów np. instalacji grzewczych, gdyż “prognozuje się” wzrost ich cen.

        • Ze złotem jest trochę podobnie, chociaż nie do końca. Z jednej strony jest zaliczane do bezpiecznych przystani, a z drugiej potrafi też spadać przez część okresu kryzysu, jak i rosnąć przez część okresu wzrostów na rynkach akcji. O ile zatem obligacje rządowe rynków rozwiniętych są odwrotnie skorelowane z rynkiem akcji, złoto jest nieskorelowane z rynkiem akcji i obligacji. Wynika to pewnie stąd, że złoto chroni trochę przed czym innym niż obligacje – obligacje przez krachem w gospodarce i na akcjach, a złoto przed dodrukiem papierowego pieniądza. W okresie stagflacji w latach 70. XX wieku zarówno akcje jak i obligacje przyniosły realną stratę (tj. z uwzględnieniem inflacji), za to złoto wzrosło chyba 10. krotnie, potem przez dwadzieścia lat złoto mocno taniało, a następnie mocno rosło przez całą pierwszą dekadę XXI w. Od 2011 roku sporo spadło, ale ostatnio znów mocno się podnosi i być może masowy dodruk pieniądza będzie wspomagać jego notowania w najbliższym czasie. Można to wszystko fajnie prześledzić chociażby na stronie portfolio visualiser, są tam dane od 1972 roku, można sprawdzić współczynnik korelacji poszczególnych klas aktywów.
          Na temat surowców przemysłowych nic nie napiszę bo się na tym nie znam kompletnie.

    • Z obligacji skarbowych to na obecny moment można polecić 4-letnie indeksowane inflacją tylko że w pierwszym roku są oprocentowane 2,4% przy inflacji około 5% potem to już inflacja+1,25% odsetki wypłacane co rok i można polecić też EDO 10-letnie odsetki są wypłacane po 10 latach i teraz oprocentowanie 2,7% w pierwszym roku . W marcu 2020 50% sprzedaży stanowiły obligacje 4-letnie.

  32. Czy rzeczywiście recesja jest nieunikniona i tak poważna jak to się przedstawia w mediach? Moje wątpliwości wynikają stąd, że epidemia powoduje wprawdzie zastój w przepływie finansowym, ale nie niszczy zasobów, jak to się dzieje w przypadku wojen czy np. huraganów i kiedy wreszcie się skończy (oby jak najszybciej) to te zasoby będą wciąż dostępne. Po wojnie lata zajęło odbudowywanie miast – teraz nasze miasta, drogi i zatowarowane sklepy będą na nas czekać od razu, natychmiast. Jeśli ja np. teraz nie wydaję pieniędzy na basen i fryzjera, to tych pieniędzy nie palę w piecu, tylko albo wydaję je na coś (np. maseczki, spirytus lub gry planszowe do urozmaicenia kwarantanny) lub odkładam w banku, gdzie pracują i czekają aż z przyjemnością je w końcu wydam. Bo przecież moje potrzeby nie znikają w tym czasie tylko przynajmniej częściowo się kumulują – wyobrażam sobie, że te baseny i fryzjerzy będą mieć oblężenie. Jeśli ktoś ma w magazynie coś, czego nie może sprzedać teraz, powiedzmy klapki basenowe, to te zasoby mu nie znikają, nie płoną – problemem jest czas przeczekania epidemii, kiedy nie możemy zarabiać, a mamy koszty. Ale skąd tak powszechne przekonanie, że latami będziemy się odbijać finansowo po paru miesiącach zastoju ?

  33. Czy sądzicie, że pieniądze z OFE zmienią jednak właściciela z IKE/ZUS na państwo? Czy jest możliwy taki scenariusz, że jednak całkowicie znacjonalizują te środki?
    Zdaje się, że decyzję nt. przekazania OFE do IKE lub do ZUSu będziemy podejmować zaraz po odwołaniu pandemii?!

    • Marcin czy wg. Ciebie, patrząc po obecnej sytuacji, nastawienie ludzi jak powinno wyglądać:
      1. Wstrzymywanie się z wydatkami, nie robienie zakupów online (nie chodzi o artykuły codzienne lecz takie jak meble, zabawki, sprzęty różnej maści) z powodu kryzysu
      2. Właśnie teraz “pompowanie” tych pieniędzy do firm i zwiększanie wydatków by im pomoc jak najbardziej to mozliwe – nawet zapłata obecnie ale z odroczona realizacja uslugi (np. zapłata fryzjerowi teraz, a umówienie wizyty za 2mc)

      Teoretycznie brak wpływów może spowodować że firmy zostaną objęte wsparciem rządu, z drugiej strony wiemy jak będzie…

      Jak Ty na to patrzysz?

      Ja osobiście próbuje co mogę…kupuje w restauracjach i kawiarniach rzeczy na wynos, ostatnio zrobiłem spore zakupy na zabawki, myślę też o innych formach wsparcia…. Świata pewnie nie zbawimy ale czasami takie 100zl x 1000 osób już robi różnicę….

  34. Sejm zawetował ustawę, nieco ponad 2 tygodnie temu. Nie musisz podejmować decyzji w wakacje. Kiedy nas poproszą lub czy w ogóle to się okaże jak sejm wróci do tematu. Po tych spadkach przestraszyli się że mniej by zyskali i musieli by dopłacić według wyceny na 15 kwietnia 2019 bo w ustawie był bezpiecznik przed dużymi spadkami. Pisałem trochę więcej pod artykułem ZUS czy IKE np:
    https://marciniwuc.com/likwidacja-ofe-2019-wybrac-zus-czy-ike/#comment-43237

  35. Cześć:)
    Dziękuje za bardzo ciekawy artykuł i również czekam na książkę o inwestowaniu 🙂 Prosiłbym o poradę. Moja sytuacja wygląda następująco – mam jak na Polskie warunki bardzo dobrą sytuacje finansową – stabilna praca oraz dużo oszczędności z których miałem zamiar sfinansować budowę domu (oczywiście z zachowaniem odpowiedniej poduszki finansowej). Moje pytanie brzmi – czy kupować niezbędne materiały na budowę domu czy się jeszcze wstrzymać? Obawiam się nagłego wzrostu cen materiałów oraz najzwyczajniej w świecie problemów z ich dostępnością. Na budowę domu jestem w 100 % zdecydowany.
    Pozdrawiam oraz życzę zdrowia.

    • Moim zdaniem ceny materiałów wytwarzanych w Polsce właśnie spadają.
      Jednocześnie jest problem z dostępnością materiałów importowanych.
      Ludzie tracą pracę lub boją się jej utraty, a banki zaostrzają kryteria przyznawania kredytów, więc cześć ludzi zrezygnuje z budowy w tym roku. Jednocześnie branża materiałów budowlanych jest przygotowana na kolejny rekordowy rok.

  36. Marcin, Mam od 10 lat PPE . Obecnie jednostki funduszu NN Perspektywa 45. W co to ewentualnie przerzucić te środki ? Czy gdybym obstawiał dalszy spadek akcji to w co przerzucić te środki, żeby znowu kupić akcje na początku odbicia po spodziewanym spadku ? Pozdrawiam

    • najkrótsza perspektywa (z najniższą data) ma więcej obligacji i mniej akcji niż te z odleglejszą data więc sa bardziej stabilne na wahania rynku

  37. A ja mam takie pytanie 🙂

    Mam wolne środki, np 10 tysięcy, które mogę stracić.

    Lepiej będzie – wybrać sobie kilka funduszy inwestycyjnych (lub jeden) wpłacić tam całość kwoty i:

    a) zostawić je na lat np. 10 bez dopłat,
    b) regularnie zasilać te fundusze niewielkimi miesięcznymi wpłatami np po 100 zł/200 zł miesięcznie

    lub

    10 tysięcy trzymać na koncie oszczędnościowym i co miesiąc regularnie wpłacać z tej kwoty na wybrane fundusze po 100 zł / 200 zł.

    Mam taką poduszkę, ze aż się sobie sam dziwię.

    Ale ja zawsze oszczędny byłem.

    Kiedy pierwszą pracę zaczynałem (na budowie jako pomocnik) z pierwszej wypłaty odłożyłem sobie 50 zł i tak co miesiąc 🙂 I to było laaaata temu 🙂 Wtedy to ja takiego pojęcia jak “poduszka” wogole nie znałem, ale widac taką naturę mam.

    Zainwestowałem tez wtedy w fundusz z podobną comiesięczną wpłatą, ale jaki jeden z tych “zrównoważonych” to raczej nie przyniósł mi kokosów 😉

    Życzę wszystkiego dobrego – niech ten koszmar się skończy szybko!

    • Chyba najlepsze rozwiązanie pośrednie: wpłacić najpierw połowę kwoty, a drugą połowę wpłacić po kolejnych spadkach (jesli niedługo będą) lub w czasie lokalych korekt (jesli powrócimy do wzrostów).

  38. bardzo ciekawy wpis. Czytałam jednym tchem. Będąc po przeczytaniu nieco mądrzejsza z pewnością wyciągnę wnioski. Ponadto dodam, że temat zaciekawił mnie i zajrze na ten blog jeszcze nieraz.

Odpowiedz

MENU