Ten artykuł zacząłem dziś pisać o 5:30 rano. Na dworze jest jeszcze ciemno, u sąsiadów pogaszone światła i większość ludzi smacznie sobie śpi. Za jakąś godzinę rozdzwonią się budziki i każdy po kilku porannych rytuałach wyruszy w swoją stronę. Jedni w przyjemnym nastroju pojadą do pracy, która daje im satysfakcję i pomaga realizować marzenia i plany. Inni, zdenerwowani i zestresowani, ruszą odbębnić swoich 8 godzin, by mieć sprawę z głowy. A reszta? Spędzi zwyczajny, przeciętny dzień, który nie będzie miał wpływu na ich życie. Poziewają, pogadają, trochę popracują, posurfują po Internecie i wrócą do domu. Ot, mało znaczący epizod, o którym za tydzień czy miesiąc nie będą w ogóle pamiętać. Ktoś powiedział mi ostatnio, że w pracy po prostu „zabija czas”. Przypomniał mi powiedzenie:

Zabijanie czasu to nie jest morderstwo. To samobójstwo.

W pracy spędzamy niemal jedną trzecią swojego życia. To nie może być po prostu „szara rutyna”, wykonywana by związać koniec z końcem. To musi być coś znacznie większego i bardziej wartościowego. Czy jest możliwe, aby czerpać z pracy większą przyjemność i satysfakcję, a jednocześnie więcej zarabiać? Zdecydowanie tak. I o tym jest właśnie dzisiejszy artykuł.

 

Nie musisz pracować ciężej.

Po co w ogóle wstaję tak rano? By porozmyślać o śpiących sąsiadach? Po co pracuję po kilkanaście godzin dziennie, skoro nie muszę? Przecież nie mam szefa, siedzę sobie wygodnie w domu, nikt nie popędza mnie i nie zmusza. Odpowiedź jest bardzo prosta: bo biorę sprawy w swoje ręce i wiem, co chcę osiągnąć. Praca sprawia mi wielką radość i czuję, jak każdy dzień przybliża mnie do celu. To daje taką energię i chęć do działania, że często szkoda mi czasu na sen.

Ale nie zawsze tak było. Wiem dobrze, co znaczy praca, za którą się nie przepada. Choć było to sporo lat temu, dobrze pamiętam nerwowe poranki, gdy moim jedynym marzeniem był jak najszybszy powrót do domu i wymazanie pracy z pamięci. Pracowałem dużo i ciężko, by więcej zarabiać, ale męczyłem się przy tym okropnie i czułem, że nie jest to miejsce dla mnie. Aż pewnego weekendu wpadł mi do ręki jakiś poradnik, a w nim takie zdanie autorstwa Jima Rohna:

Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz nie tyle pracować ciężej w pracy,
co pracować ciężej nad samym sobą.

To zdanie było niczym walnięcie obuchem w głowę. Miałem wrażenie, jakbym się wyrwał z letargu, w którym bezmyślnie tkwiłem od kilkunastu miesięcy. Planowałem natychmiast zmienić pracę, ale w tamten weekend zrozumiałem, że najpierw muszę odrobić zadanie domowe, bo sama zmiana pracy nic nie da. Zacząłem pracować nad sobą i sprawy zaczęły przybierać nadspodziewanie korzystny obrót.

 

Czy masz swoją strategię?

Bardzo dziwi mnie to, jak niewiele osób ma świadomość, do czego właściwie dążą w swojej pracy. Większość zdaje się płynąć z prądem, działać bez chwili refleksji, a głównym powodem, dla którego pracują, jest chęć opłacenia rachunków. Oczywiście finansowa motywacja jest jak najbardziej OK, szczególnie w pewnych sytuacjach. Ale w dłuższym okresie od pytania „Ile zarobię w swojej pracy?” znacznie ważniejsze jest „Kim staję się w swojej pracy?”. Dobra odpowiedź na to drugie pytanie w dłuższym terminie pozwoli zarobić nam znacznie więcej.

Wielokrotnie przytaczałem Wam najważniejsze równanie w finansach osobistych:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Trzymanie wydatków pod kontrolą i zapobieganie „inflacji stylu życia” jest bardzo ważne. To właśnie nadmierne wydatki i życie na kredyt leżą u podstaw większości finansowych problemów. Dlatego tym sprawom poświęciłem tak wiele miejsca na blogu. Jednak skuteczna strategia bogacenia się nie może być oparta jedynie na kontrolowaniu wydatków. Po pewnym czasie trzeba się skoncentrować na znacznie ważniejszej stronie równania: na zwiększaniu zarobków.

Moim zdaniem zwiększając zarobki możemy działać na dwa sposoby: taktycznie lub strategicznie.

Zagrywki taktyczne, to: wynegocjowanie podwyżki, nadgodziny, dodatkowe dorywcze zajęcia, itp. To bardzo ważne i pożyteczne działania. Są one szczególnie przydatne i potrzebne gdy chcemy pozbyć się długów, zbudować fundusz bezpieczeństwa czy szybko odłożyć pieniądze na ważny cel. Jednak na dłuższą metę zagrywki taktyczne nie wystarczą. Doba ma tylko 24 godziny, Ty masz konkretne granice wytrzymałości, a po serii podwyżek na danym stanowisku natrafisz po prostu na „sufit”, którego nie przebijesz, bo pracodawca zatrudni kogoś tańszego.

Dlatego tak ważne jest działanie strategiczne. Co przez to rozumiem? To takie pokierowanie własną karierą i rozwojem, abyśmy z każdym kolejnym miesiącem stawali się lepsi w tym, co robimy. To w pełni świadome, oparte na naszych mocnych stronach budowanie kompetencji, które sprawia, że nasza wartość rynkowa nieustannie się zwiększa. To jest najlepsza i najpewniejsza droga do sytuacji, w której będziemy zwiększać zarobki nie zwiększając wysiłku ani czasu poświęcanego na ich zdobycie.

Dobra taktyka pomoże Ci wygrać niejedną bitwę. Ale by wygrać wojnę, potrzebna jest jasna strategia.

Od czego zacząć budowanie naszej strategii?

Zatrzymaj się na chwilę i zastanów nad odpowiedzią na pytanie: W czym jesteś naprawdę dobry? Potrafisz na nie od razu odpowiedzieć? Nie, nie jak na rozmowie rekrutacyjnej. Nie chodzi o to, abyś mówił to, co ktoś chce usłyszeć. Chociaż rozmowa rekrutacyjna może mieć bardzo ciekawy i zaskakujący przebieg:

Chodzi mi jednak o szczerą i jednoznaczną odpowiedź przed samym sobą: W czym jesteś naprawdę dobry? Jeśli zastanawianie się nad tą odpowiedzią zajmuje Ci więcej niż 20 sekund, to znaczy, że nie masz tu jeszcze pełnej jasności. A skoro Ty tego nie wiesz, to w jaki sposób przekonasz o swoich mocnych stronach innych? Jak przekonasz pracodawców, klientów czy partnerów biznesowych?

Każdy z nas, bez wyjątku, ma zestaw unikalnych cech i talentów. To one sprawiają, że w naturalny sposób jesteśmy przygotowani do określonego rodzaju pracy. Każdy, absolutnie każdy, ma po prostu do czegoś „smykałkę”, swój prywatny zestaw mocnych stron. Cała sztuka polega na tym, by dobrze je poznać. Co mam na myśli pisząc o mocnych stronach?

Zróbmy mały eksperyment w dwóch prostych krokach:

Krok 1:

  • Weź kartkę papieru.
  • Chwyć długopis ręką, której zwykle nie używasz do pisania.
  • Napisz możliwie starannie swoje imię i nazwisko.

Zrobione? To teraz krok 2:

  • Przełóż długopis do „właściwej” ręki – tej, którą zwykle piszesz.
  • Ponownie napisz swoje imię i nazwisko.
  • A teraz porównaj obydwa podpisy.

 

I jaki jest efekt? Który podpis podoba Ci się bardziej? Którą ręką pisało się lepiej? A co sprawiło Ci więcej trudności?

Myślę, że wiesz, o co mi chodzi. Wykonując pracę niezgodną z naszymi naturalnymi predyspozycjami stawiamy się w sytuacji człowieka uczącego się pisać drugą ręką. Owszem, po wielu miesiącach intensywnych treningów w końcu osiągniemy przyzwoite rezultaty. To jednak kosztuje mnóstwo wysiłku, a efekt tej pracy nigdy nie będzie wystarczająco dobry. Co gorsza, osoby mające do takiej pracy lepsze predyspozycje wykonają to szybciej, lepiej i z mniejszym wysiłkiem. W dodatku dla nas to będzie męczarnia, a dla nich czysta przyjemność.

Z tych właśnie powodów uważam, że pierwszym i najważniejszym krokiem w tworzeniu naszej strategii zwiększania zarobków jest dobre zidentyfikowanie i zrozumienie swoich własnych silnych stron. Znalezienie dobrej odpowiedzi na to pytanie pozwoli nam podjąć zdecydowanie lepsze kolejne decyzje związane z rozwojem i pracą. I wreszcie, z finansowego punktu widzenia, niezwykle skutecznie pomoże nam w strategicznym, a nie taktycznym zwiększaniu zarobków.

 

Dlaczego te mocne strony są takie ważne?

Powodów mógłbym wymienić mnóstwo, ale najważniejsze jest moim zdaniem „pozytywne sprzężenie zwrotne”, które zacznie wypychać Cię w górę:

  • zamiast pracować nad swoimi słabościami, by z trudem dociągnąć do średniej, będziesz rozwijać naturalne talenty, co wkrótce stanie się źródłem Twojej ogromnej przewagi na rynku,
  • praca zgodna z Twoimi silnymi stronami będzie wymagać mniejszego wysiłku i będzie sprawiała Ci zdecydowanie więcej przyjemności,
  • na taką pracę będziesz chętniej poświęca
  • czas, a przez to, w nieunikniony sposób, będziesz stawał się coraz lepszy,
  • efekty takiej pracy zaczną być dostrzegane przez innych – zaczną Ci mówić: „Naprawdę jesteś w tym dobry!”,
  • to da Ci dodatkowego kopa do działania, więc jeszcze chętniej będziesz to robić; zanim się zorientujesz, Twoja praca będzie prawdziwą pasją,
  • dlatego sam będziesz szukać sposobów, by wykonywać ja jeszcze lepiej, jeszcze sprawniej, jeszcze mądrzej i….
  • w nieunikniony sposób zaczniesz coraz więcej zarabiać. Nie o 3%, nie o 5% i nie o 10%. Wielokrotnie więcej!

To właśnie mądre i świadome zidentyfikowanie swoich mocnych stron może zadecydować o tym, kim stajesz się w swojej pracy. Albo przeciętniakiem, który z czasem będzie coraz bardziej sfrustrowany i słabiej opłacany. Albo pasjonatem, który będzie pracował z coraz większą przyjemnością i z każdym rokiem będzie zarabiał więcej.

 

To jaka jest Twoja #najlepszastrona

?

Uświadomienie sobie własnych mocnych stron to dla mnie prawdziwy „zalążek” budowania strategii zwiększania dochodów. Jeżeli ciągle się miotasz, nie jesteś pewny, czy robisz to, co powinieneś, albo męczysz się w swojej pracy i nie daje Ci ona satysfakcji, może to wynikać właśnie z niedopasowania do twoich naturalnych talentów. Dlatego, zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje o zmianie, najpierw zatrzymaj się i poszukaj na spokojnie odpowiedzi na pytania: jakie są Twoje talenty? Co przychodzi Ci z łatwością, bo masz do tego predyspozycje? Jaką pracę możesz wykonywać godzinami i nie czuć zmęczenia, bo sprawi Ci ona przyjemność?, itp.

Wbrew pozorom, to nie są proste pytania, a pierwsze odpowiedzi, jakie przychodzą nam do głowy, nie muszą być tymi właściwymi. Być może dlatego większość ludzi nigdy nie zadała sobie trudu, aby świadomie tej odpowiedzi poszukać. A przecież od tego tak wiele zależy…
Dlatego zachęcam Was bardzo do poświęcenia czasu na uświadomienie sobie własnych mocnych stron. Wkrótce napiszę o tym więcej, bo wiem jak wiele dobrych rzeczy zaczęło się dziać w moim życiu, gdy zamiast zastanawiać się
Jaka praca jest dobra?, zacząłem odpowiadać sobie na pytanie W jakiej pracy ja będę dobry? Ta drobna różnica w konstrukcji pytania, przyniosła ogromne różnice w efektach i poziomie satysfakcji.

A gdybyście potrzebowali odrobinę pozytywnej motywacji do odnalezienia swojej najlepszej strony, to mam jeszcze dla Was zaproszenie do udziału w konkursie. Partnerem dzisiejszego artykułu jest Grupa PZU, która właśnie ruszyła z ogólnopolską kampanią Jaka jest Twoja #najlepszastrona?. Na osoby, które zaprezentują w najciekawszy sposób swoje zawodowe atuty, czeka iPhone 6 oraz karty podarunkowe do sklepów Zara. Szczegóły konkursu znajdziecie tutaj:


-> Jaka jest Twoja #najlepszastrona?

a