OKI – Osobiste Konto Inwestycyjne. 100 tys. zł bez podatku Belki. Sprawdzam na realnych danych, ile na tym zyskasz
100 tysięcy złotych inwestycji całkowicie bez podatku Belki i podatku od zysków… Od 2027 roku – jeśli Prezydent podpisze ustawę – każdy będzie mógł otworzyć Osobiste Konto Inwestycyjne, czyli OKI, i przestać oddawać fiskusowi 19% swoich zysków. Bez limitów wieku, bez sztywnych zasad wpłat i wypłat, bez straszenia słowem „emerytura”. W tym artykule policzyłam na realnych, historycznych danych z 22 lat, ile OKI zostawia w kieszeni – i pokazuję, jakie to konto ma silne i słabe strony.
Z tego artykułu dowiesz się:
I. Czym dokładnie jest OKI i czym różni się od IKE lub IKZE
II. Ile realnie można zaoszczędzić w ramach OKI
III. Ile wyniesie podatek na OKI i przy jakim poziomie zysku bardziej opłaca się… zapłacić Belkę
IV. W co można inwestować w ramach OKI – trzy grupy aktywów i dwa limity
V. Kto będzie prowadził takie konta i kiedy będą dostępne
VI. Wady OKI – bo jest ich kilka i nie zamierzam ich chować
Dwa lata czekania
Zniesienie podatku Belki dla oszczędności i inwestycji do 100 tys. zł było jedną ze 100 obietnic na pierwsze sto dni rządów. Sto dni minęło jakieś dwa lata temu… i pewnie wiele osób powoli traciło nadzieję, tymczasem Ustawa właśnie przeszła przez Sejm i czeka na podpis Prezydenta. I napiszę od razu: OKI to nie jest kosmetyczna zmiana podatków od inwestycji. Moim zdaniem to najlepsza wiadomość dla oszczędzających od czasu wprowadzenia IKE i IKZE.

Czym jest OKI?
Zacznijmy od podstaw. Jeśli masz odłożone pieniądze i trzymasz je na lokacie bankowej, w obligacjach, w akcjach albo w ETF-ach, to państwo zabiera Ci 19% zysków – i to niezależnie od tego, czy są to odsetki, dywidendy, czy wzrost wartości aktywów w momencie sprzedaży. Na rękę zostaje Ci tak naprawdę 81%.
OKI powoduje, że tego podatku w ogóle nie ma – do 100 tys. zł albo do 25 tys. zł, bo technicznie limity są dwa, w zależności od rodzaju aktywów (za chwilę wyjaśnię, o co chodzi). Czyli jeśli mieścisz się w limicie, nie zapłacisz ani podatku od odsetek, ani od dywidendy, ani od wzrostu wartości akcji. Nic.
A od nadwyżki ponad limit? Zapłacisz co roku podatek od wartości aktywów – w pierwszym roku ma to być 0,85%, a docelowo 19% × stopa referencyjna NBP. I to podkreślę od razu, bo to kluczowe: podatek płacisz tylko od nadwyżki ponad limit, a nie od całości.

Co więcej, żeby skorzystać z tego zwolnienia, nie musisz spełniać w zasadzie żadnych warunków dotyczących wpłat i wypłat – tak jak to jest na IKE i IKZE. Wpłacasz i wypłacasz, kiedy chcesz. Nie ma wymagań, jak długo masz trzymać inwestycję. Nie ma progu 60 czy 65 lat. Generalnie OKI nie straszy słowem „emerytura”.
To konto jest po prostu swobodne i elastyczne. I dlatego dla osób, które nie mają takich kwot, by wykorzystać równocześnie wszystkie limity – OKI, IKE i IKZE – albo dopiero budują poduszkę finansową, OKI będzie pewnie kontem pierwszego wyboru. Masz na razie 20 czy 50 tysięcy oszczędności? OKI będzie świetne.
A osoby, które już oszczędzają dużo i korzystają ze wszystkich antypodatkowych pokrowców – tak jak ja z Marcinem – po prostu dołożą OKI do swojego portfela, żeby legalnie płacić niższe podatki od inwestycji. My zamierzamy korzystać z OKI od 1 stycznia 2027 r., gdy ustawa (na co liczę) wejdzie w życie.
Ale uwaga: OKI, choć świetne, ma wady. Powiem o nich za chwilę. Najpierw kwestie przyjemniejsze, czyli to, ile dzięki OKI zostanie w naszej kieszeni.
OKI może być częścią Twojej strategii inwestycyjnej. Nie masz strategii? Nie wiesz, jak się za nią zabrać? Ten kurs pomoże Ci stworzyć ją od zera, przeprowadzi Cię krok po kroku przez wszystkie etapy, aż do jej wdrożenia w życie i zakup wybranych przez Ciebie aktywów:
Ile można zaoszczędzić na OKI? Obliczenia na realnych danych z 22 lat
Pokażę to na historycznych, realnych danych – najpierw dla obligacji, potem dla akcji.
Obligacje EDO – 1 000 zł przez 22 lata
Zacznę od obligacji, czyli tych spokojniejszych inwestycji. Posłużę się obligacją EDO, w którą sama inwestuję. Dla przypomnienia: to obligacja dziesięcioletnia, w każdej chwili można ją wypowiedzieć za opłatą za przedterminowy wykup. W pierwszym roku oprocentowanie jest znane z góry, a w kolejnych latach wynosi inflacja plus marża. Więcej o tych obligacjach przeczytasz tutaj.
Inwestycja w obligacje w ramach limitu na OKI (25 tys. zł)
Pierwszą taką obligację można było kupić w październiku 2004 roku i to właśnie jest początek mojej analizy. Kiedy obligacja zapadła po 10 latach, w 2014 r., zakładam, że kupujemy kolejną EDO, a potem jeszcze jedną w 2024 r. W sumie analiza obejmuje 22 lata realnych danych. Jak to wygląda, gdyby w te obligacje można było inwestować w ramach OKI?


Przyjęte uproszczenia: 1) Pominięto opłatę za prowadzenie konta OKI, ponieważ nie jest ona jeszcze znana. 2) Założono cenę zamiany obligacji: 100 zł (historycznie było to 99,90 zł). 3) Założono, że całą kwotę da się zainwestować w obligacje nowych edycji (czyli także „resztki” rzędu 40 zł, choć realnie obligację kupuje się za pełne 100 zł), żeby cała kwota pracowała.
Zobacz. Gdyby nie było podatków i opłat, 1 000 zł zainwestowane 22 lata temu w obligacje urosłoby do 3 247 zł. Ale podatki niestety były, bo podatek Belki wprowadzono w 2002 roku, obiecując, że tylko na chwilę, żeby załatać dziurę budżetową 😉 i obowiązuje do dziś.
Inwestor, który tej obligacji nie opakował ani w OKI (bo nie miał takiej możliwości), ani w IKE, ma na rękę 2 695 zł. To fioletowa linia i fioletowe kwoty na wykresie. Bo po drodze – po 10. i po 20. roku, a także na koniec – musiał zapłacić podatek Belki, w sumie aż 324 zł.
I zwróć uwagę, że ten podatek bije po kieszeni dwa razy. Po pierwsze wtedy, gdy go płacimy. A po drugie dlatego, że po jego zapłacie pracują już niższe kwoty, więc zarabiamy niższe odsetki. W tym przykładzie to kolejne 140 zł, których po prostu nie zarobiliśmy.
Tymczasem, gdyby ta sama obligacja była w OKI – to czerwone kwoty i czerwona linia – na rękę zostałoby 3 159 zł, bo żadnego podatku nie trzeba byłoby płacić. Jedynym kosztem byłaby opłata za przedterminowy wykup po 22 latach, czyli 87 zł. Tę samą opłatę ponosi zresztą inwestor bez pokrowca – więc cała różnica między 3 159 zł a 2 695 zł wynika z pobranego podatku Belki.
Minimalnie lepszy wynik niż OKI dałoby trzymanie tych obligacji w IKE – to zielone kwoty i zielona linia, 3 211 zł. IKE oferuje bowiem dodatkową korzyść – zwolnienie z opłaty za przedterminowy wykup. Jednak w IKE, inaczej niż w OKI uniknięcie zapłaty podatku Belki warunkowane jest spełnieniem dodatkowych warunków (na przykład trzymaniem inwestycji w IKE do 60. roku życia lub 55. roku życia w przypadku nabycia wcześniejszych praw emerytalnych).
Tylko popatrz na proporcje. W OKI możemy sobie swobodnie wpłacać i wypłacać pieniądze i mimo tej swobody mamy zwolnienie podatkowe. A w IKE zwolnienie zależy od tego, czy spełnimy warunki, czy nie. OKI jest po prostu łatwiejsze.
Uwaga: W tej analizie porównuję konto OKI do inwestycji bez antypodatkowego pokrowca, od której trzeba zapłacić podatek, oraz do inwestycji opakowanej w IKE. Pomijam w analizie konto IKZE, ponieważ jego opłacalność zależy w bardzo dużej mierze od tego, jaką stawkę podatku dzisiaj płacisz, od tego, czy poczekasz z wypłatą do 65. roku życia i/lub jaką stawką podatku byłby opodatkowany ewentualny zwrot z IKZE. Więcej o IKZE możesz przeczytać TU.
A co, jeśli przekroczymy limit na OKI? Obligacje za 25 tys. zł
Powyżej pokazałam przypadek, w którym inwestycja mieści się w limicie i podatek od aktywów w OKI w ogóle nie jest pobierany. Zobaczmy, co się stanie, gdy kwotę zwiększę tak, żeby ten podatek się pojawił.
Zmieniam tylko jedną liczbę: zakładam, że kupujemy 250 obligacji za 25 000 zł. To powoduje, że już od 1. roku z 22 lat mojej analizy inwestycja przekracza limit 25 tys. zł – bo taki właśnie sublimit obowiązuje dla obligacji detalicznych w OKI (te limity omówię dokładnie dalej). Czyli od pierwszego roku płacę podatek OKI od nadwyżki ponad 25 tys. zł.
W sumie tego podatku wyszłoby 3 082 zł. Sporo… Ale to nawet nie połowa tego, co trzeba byłoby zapłacić bez antypodatkowego pokrowca – bo wówczas podatek Belki wyniósłby 8 100 zł.
Efekt? Na OKI inwestor po 22 latach miałby na rękę 73 535 zł, a bez OKI – 67 686 zł. Lepiej wypada IKE, bo 80 281 zł ale tylko wtedy, gdyby inwestor spełnił warunki IKE. Gdyby ich nie spełnił, IKE wypadłoby gorzej niż OKI.


Ten przykład pokazuje coś ważnego: fakt, że przekroczymy limit w OKI, nie oznacza, że to konto traci sens. Tutaj przekraczamy limit od razu, od samego początku, a i tak lepiej jest inwestować w ramach OKI niż płacić podatek Belki poza nim.
Bardzo ciekawe, prawda? Dlatego dalej pokażę konkretne przeliczenia: przy jakim poziomie zysku ta zasada działa, a kiedy jednak lepiej „zapłacić Belkę”.
Akcje – co pokazuje WIG za 22 lata
A teraz przejdźmy do akcji. O tym, w co dokładnie można inwestować na OKI, napiszę dalej. Na razie zaznaczę tylko, że OKI preferuje polską giełdę – co jest jego wadą – więc tu posłużę się danymi z GPW. Wezmę indeks WIG, reprezentujący wszystkie spółki notowane na polskiej giełdzie. Póki co, nie ma opartego o WIG instrumentu giełdowego, ale uznałam, że mimo wszystko WIG jest najlepszą reprezentacją wyników z polskiej giełdy. To indeks dochodowy, czyli uwzględnia zarówno zmiany cen akcji, jak i dywidendy.
Analizę rozpocznę w tym samym momencie, co przy obligacjach – w październiku 2004 roku – i pociągnę do 20 lipca 2026 roku. Czyli niemal 22 lata.
Inwestycja w akcje w ramach limitu na OKI, czyli do 100 tys. zł


Założenia: Pomijam koszty transakcyjne (spread, prowizje za zakup instrumentu finansowego) oraz inne koszty prowadzenia rachunku maklerskiego (zwykłego, IKE i OKI). Przyjęto stawkę podatku OKI jako stopę referencyjną (lub stopę dyskontową, jeśli stopy referencyjnej jeszcze nie było) × 19% – w ustawie na 2027 r. określona jest inna stawka. Inwestycja w OKI liczona jest jako wartość brutto pomniejszona o pobrany podatek. Podatek od zysków pobierany jest na koniec danego miesiąca (przykładowo: jeśli inwestor trzymał aktywo 2 lata, podatek jest uwzględniony na koniec 2. roku).
I jak widać, OKI pozwala sporo zaoszczędzić. Zainwestowane 10 000 zł urosłoby do 56 461 zł. Zysk 465%! Tyle samo byłoby na IKE, tyle że w IKE trzeba spełnić dodatkowe warunki, o których pisałam powyżej, a na OKI nie.
A gdyby ta inwestycja nie była opakowana w żaden antypodatkowy pokrowiec – albo gdyby warunki IKE nie zostały spełnione – inwestor musiałby zapłacić 8 828 zł podatku, czyli na rękę miałby 47 634 zł. Zysk spadłby z 465% do 376%. A to i tak przy dość łagodnym założeniu, że podatek jest pobierany na sam koniec. Gdyby pobierać go po drodze, byłoby znacznie gorzej. Tutaj OKI jest bezkonkurencyjne, bo daje taką samą ochronę przed podatkiem od zysków jak IKE, przy znacznie większej swobodzie co do wpłat, wypłat i wieku inwestora.
Tyle że w tym scenariuszu nasza inwestycja nie przekroczyła limitu. A jest przecież oczywiste, że taka sama inwestycja bez podatku da wyższy wynik niż inwestycja z podatkiem. Zobaczmy więc, czy OKI dalej się sprawdzi, gdy inwestycja będzie większa. Inwestycja w akcje powyżej limitu na OKI, czyli przekraczająca 100 tys. zł
Zakładam, że inwestor od razu kupuje akcje w ramach konta OKI za 100 000 zł, bo to właśnie jest limit na OKI, powyżej którego – w przypadku akcji – trzeba płacić podatek od aktywów. W tym przykładzie oznacza to, że podatek będzie płacony w każdym z 22 lat. No chyba że giełda akurat zanurkuje i aktywa spadną poniżej 100 tysięcy – co na giełdzie mogłoby się przecież zdarzyć.


I jak widać, 100 tys. zł zainwestowane w WIG urosłoby do 564 611 zł, czyli o 465%. Na koncie OKI trzeba byłoby przez 22 lata zapłacić blisko 19 tysięcy złotych podatku (dokładnie 18 938 zł), co daje 545 673 zł na rękę. Sporo.
Tyle że gdyby ta inwestycja nie była opakowana w antypodatkowy pokrowiec, podatek od zysku wyniósłby 88 276 zł, a na rękę zostałoby 476 335 zł.
Wniosek jest oczywisty: szczególnie przy aktywach przynoszących wysokie zyski, takich jak akcje, lepiej jest płacić drobny podatek – niecały 1% od wartości aktywów – niż całe 19% od bardzo dużych zysków.
Natomiast inwestor, który opakowałby tę inwestycję w IKE i spełnił wszystkie warunki, zyskałby jeszcze więcej – bo nie płaciłby ani podatku Belki, ani podatku od aktywów. Zostałoby mu pełne 564 611 zł. I to warto podkreślić, ten przykład pokazuje, że IKE dalej ma sens mimo wprowadzenia OKI i na kilku polach z OKI wygrywa.
Ile będzie wynosił podatek na OKI?
Możemy już powiedzieć tak: jeśli ktoś inwestuje do limitu, to OKI jest bezkonkurencyjne. Ale nawet gdy limit przekroczymy i przychodzi nam rok w rok płacić podatek od nadwyżki, to konto cały czas nieźle działa. Tyle że jest taki poziom zysków, przy którym lepiej przerzucić się na Belkę. Zobaczmy, gdzie leży ta granica.
Zacznę od tego, w jaki sposób jest ustalana stawka podatkowa w OKI na dany rok: ma to być 19% stopy referencyjnej NBP, ale nie mniej niż 0,1%.
Na koniec października każdego roku sprawdzana będzie stopa referencyjna i mnożona przez 19%. Na wykresie poniżej widzisz, ile wynosiłby podatek od OKI w ostatnich 20 latach, gdyby takie konto wtedy istniało – to czerwona linia. Byłyby to wartości pomiędzy 0,10% a 1,28%. We wcześniejszych latach, gdy mieliśmy bardzo wysoką inflację i wysokie stopy, byłoby to jeszcze więcej.

Niestety stawka podatku w OKI na 2027 r. na razie została określona z góry jako 0,85%, co przy obecnej wysokości stopy referencyjnej nie jest zbyt sprawiedliwe – bo 3,75% × 19% daje 0,71% (to może się jeszcze zmienić na etapie dopracowywania przepisów). Ale to akurat nie jest największy problem kont OKI. Poważniejsze problemy omówię dalej, ale teraz przejdźmy już do obliczeń, przy jakim poziomie zysków bardziej opłaca się zapłacić podatek 19%, a przy jakim – podatek w OKI.
Kiedy OKI się opłaca, a kiedy lepiej zapłacić Belkę?
Jeśli podatek od zysków płacimy co roku, graniczną stopę zwrotu – tę, powyżej której wygrywa OKI, a poniżej Belka – możemy sobie wyliczyć z tego wzoru.

Przy stawce OKI na 2027 r., czyli 0,85%, granica wynosi około 4,6%.
Oznacza to, że jeżeli z inwestycji mamy zyski niższe niż 4,6% rocznie, to lepiej zapłacić podatek Belki/od zysków kapitałowych. A jeśli wyższe – lepiej mieć konto OKI. Widać to na tym prostym przykładzie:

Tu tylko dla uniknięcia wątpliwości podkreślę, że te obliczenia dotyczą wyłącznie nadwyżki na OKI, czyli tej części, która jest opodatkowana. Na przykład: dobiliśmy na OKI do 100 tysięcy i zastanawiamy się, czy kolejne 10 tys. zł wrzucić na OKI (i płacić od nich podatek od aktywów), czy raczej inwestować je poza OKI i zapłacić 19% od zysków. Te same obliczenia dotyczą też sytuacji, gdy mamy na OKI aktywa, które w ogóle nie kwalifikują się do zwolnienia – o czym napiszę dalej.
Ale uwaga, jest jeszcze jedna rzecz. Graniczna stopa 4,6% dotyczy sytuacji, w której Belka byłaby płacona co roku – np. co roku zawieramy lokatę albo raz w roku obracamy portfelem akcyjnym. A przecież wiele osób, w tym i ja, inwestuje dość pasywnie: kupuje jakieś aktywo, np. ETF na akcje, i trzyma je latami. Podatek zapłacę dopiero wtedy, gdy sprzedam tego ETF-a za wiele lat. A to zmienia wysokość granicznej stopy. Można ją oszacować z tego wzoru:

Przy założeniu, że podatek Belki jest pobierany na koniec 5 lat, granica wynosi około 5%. Przy 10 latach – około 5,6%. A przy 20 latach – ponad 8%. Bo im dłużej podatek Belki jest odroczony, tym trudniej jest OKI z nim wygrać.
| Horyzont inwestycji | Roczna stopa zysku, powyżej której OKI wygrywa |
|---|---|
| 1 rok | 4,58% |
| 5 lat | 4,96% |
| 10 lat | 5,59% |
| 20 lat | 8,29% |
| 30 lat | Niemal zawsze lepiej zapłacić podatek 19% |
W co można inwestować na OKI?
Wiemy już, ile mniej podatków można zapłacić dzięki OKI. Teraz pytanie: w co właściwie możemy w ramach tego konta inwestować? Aktywów jest sporo, ale koniecznie trzeba podzielić je na trzy grupy:
- Grupa 1 – zwolnienie z podatku do 25 tys. zł (to nie jest dodatkowy limit, to jest sublimit w ramach 100 tys. zł)
- Grupa 2 – zwolnienie z podatku do 100 tys. zł
- Grupa 3 – aktywa, które można mieć na OKI, ale nie kwalifikują się do żadnego zwolnienia

Grupa 1: limit 25 tys. zł – część „oszczędnościowa”
W pierwszym limicie – nazwę tę część „oszczędnościową” – mieszczą się zwykłe konta i lokaty bankowe w złotówkach. Są tam też detaliczne obligacje skarbowe (wraz z pieniędzmi przechowywanymi na rachunku służącym do obsługi tych obligacji) czyli te nienotowane, o których tyle piszemy. Można też kupić bony skarbowe.
I tu kwalifikują się również fundusze oferowane przez TFI oraz ETF-y – ale pod warunkiem, że mają bardzo niski poziom ryzyka (poziom 1 w skali SRI) oraz że 70% ich aktywów stanowią aktywa kwalifikowane, czyli w tym przypadku notowane obligacje lub bony w złotówkach. Koniecznie zaznaczę, że limit 25 tys. to nie jest dodatkowy limit na „bezpieczniejsze inwestycje”. Limity nie sumują się, czyli nie mamy łącznie 125 tys. zł limitu inwestycji bez podatku (25 tys. zł na inwestowanie w produkty oszczędnościowe i 100 tys. zł na pozostałe). Te 25 tys. zł to jest sublimit – po prostu, jeśli chcemy inwestować w instrumenty o niższym ryzyku, to na takie inwestycje przysługuje nam tylko 25 000 zł z 100 tys. zł ogólnego limitu. A to wskazuje na to, że twórcy Ustawy o OKI chcą zachęcić Polaków do bardziej zaawansowanych inwestycji takich jak akcje, notowane obligacje czy też fundusze.
Lokaty i obligacje detaliczne są chyba jasne, więc skupię się na tych funduszach i ETF-ach. Gdy zaznaczyłam sobie w przeglądarce funduszy na stronie Analiz Online najniższy poziom ryzyka, czyli 1, zostały mi zaledwie dwa produkty.

A w nich trzeba byłoby jeszcze dodatkowo sprawdzić statut – czy nakazuje lokowanie co najmniej 70% środków w aktywa kwalifikowane.
Na ten moment nie widzę też takiego produktu na GPW. Nawet Beta ETF inwestujący głównie w obligacje skarbowe ma ryzyko na poziomie 2.

Natomiast, moim zdaniem, nie jest to akurat problem dla takiego funduszu obligacyjnego. Jeśli fundusz spełni warunek „polskości” – a fundusz oparty o polskie obligacje skarbowe w złotych powinien go spełnić – to, z ryzykiem na poziomie 2, wpadnie do grupy drugiej w OKI, czyli w podstawowy limit 100 tys. zł a nie 25 tys. zł.
Przy okazji tego artykułu zadaliśmy pytania kilku polskim instytucjom finansowym o to, które z ich produktów obecnie oferowanych, na przykład będących na giełdzie, spełniają warunki kont OKI i czy zamierzają przygotować specjalne produkty pod te konta?
I tu widzicie fragment odpowiedzi:

I z kolejnymi funduszami Beta ETF, które mają się pojawić – bo z odpowiedzi na nasze pytanie wiemy, że takie są w planach.

Grupa 2: limit 100 tys. zł – i warunek „polskości”
W drugim limicie, czyli do 100 tysięcy, mieszczą się przede wszystkim notowane akcje – ale pod warunkiem, że spółka ma kapitał zakładowy w złotówkach. Więc przykładowo Pepco czy Żabka odpadają (ich kapitał zakładowy jest w EUR).
W tej grupie (limit 100 tys. zł) są też notowane obligacje i listy zastawne, oczywiście w złotych. Są też fundusze – np. oferowane przez TFI albo notowane na giełdzie ETF-y – ale znów pod warunkiem, że 70% ich aktywów spełni określone kryteria. Głównie chodzi o warunek „polskości”. Ten warunek w uproszczeniu polega na tym, że fundusz powinien zgodnie ze statutem lokować przynajmniej 70% swoich aktywów w tzw. „aktywa kwalifikowane“, a są nimi głównie notowane polskie akcje z kapitałem w złotówkach, albo w notowane instrumenty dłużne, też w złotych.
I teraz zobacz, co z tego wynika. Klasa aktywów, w której pasywny inwestor akcyjny często lokuje najwięcej pieniędzy – czyli ETF na szerokie rynki globalne, np. na MSCI All Country World czy FTSE All-World, oraz ETF-y oparte o rynek amerykański, jak S&P 500 czy spółki technologiczne – nie będzie się kwalifikować do zwolnienia z podatku do 100 tys. zł. Bo spółki, które te ETF-y kupują, nie mają kapitału w złotówkach, a takich polskich akcji musiałoby być pod ETF-em 70%.

Analogicznie: fundusze dłużne oferowane przez TFI czy ETF-y kupujące obligacje zagraniczne, np. amerykańskie, też nie będą objęte zwolnieniem.
Grupa 3: można kupić, ale bez zwolnienia
To jednak nie znaczy, że nie można w nie inwestować w ramach OKI. Bo jest jeszcze trzecia kategoria: aktywa, które da się kupić na OKI, ale które już od pierwszej złotówki po prostu nie podlegają zwolnieniu. Czyli od pierwszej złotówki trzeba będzie płacić od nich podatek od aktywów, rok w rok.
Co tu wpadnie? Wspomniane ETF-y na akcje zagraniczne, zagraniczne akcje, ETF-y oparte o dług w walucie obcej (lista walut też jest określona w ustawie), fundusze inwestycyjne lokujące więcej niż 30% w aktywa zagraniczne, lokaty bankowe w walucie, obligacje np. w euro i tak dalej.
Dlaczego ustawa tak mocno premiuje Polskę?
Jak widać, ustawa w największym stopniu preferuje notowane akcje polskich spółek oraz obligacje i inne instrumenty dłużne w złotówkach.
Trochę takie rozwiązanie już znamy, bo np. PPK również promuje przede wszystkim polską giełdę i polskie obligacje. I twórcy OKI wcale tego nie ukrywają – jednym z głównych celów ustawy jest wsparcie polskiej giełdy. Minister Finansów Andrzej Domański pisze wprost, że „…OKI to największy projekt budowy krajowego kapitału napędzającego polską gospodarkę“. (Wpis Ministra Finansów Andrzeja Domańskiego w serwisie X, 3 lipca 2026 r.)
W uzasadnieniu do Ustawy czytamy, że kapitalizacja polskiej giełdy – czyli giełdowa wartość wszystkich notowanych na niej spółek – to zaledwie 22% PKB, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej wynosi 63%. A to powoduje, że polskie przedsiębiorstwa nie mają pieniędzy na inwestycje.

Twórcy ustawy nie ukrywają też, że ich zdaniem Polacy trzymają za dużo środków w bezpiecznych formach – depozytach i gotówce. Z czym akurat zgadzam się w 100%. Chcieliby ten kapitał wypchnąć w kierunku giełdy.

Konta OKI wzorowane są na szwedzkich kontach ISK, wprowadzonych tam z dużym sukcesem. Na podstawie szwedzkich danych Ministerstwo Finansów szacuje, że dzięki OKI do 2040 roku trafi na giełdę dodatkowe 74 mld zł – co przy dzisiejszej kapitalizacji polskich spółek na GPW stanowi jakieś 5–6%, rozłożone na te kilkanaście lat.
No ale oczywiście zobaczymy, jak będzie.

Kto ma pilnować, do której grupy trafia dane aktywo?
Mamy więc trzy grupy: zwolnienie do 25 tysięcy, do 100 tysięcy oraz aktywa bez zwolnienia. I powiem Wam szczerze: nie wyobrażam sobie, żeby to inwestor musiał samodzielnie oceniać, do której grupy trafia dane aktywo. W szczególności – czy statut funduszu spełnia warunki OKI, czy nie.
Wiem, że teraz trwają bardzo intensywne prace w zasadzie w każdej instytucji finansowej, żeby dostosować statuty do wymagań OKI. Bo zdarzają się takie sytuacje: dany fundusz od wielu lat inwestuje zgodnie z wymaganiami OKI, np. 90% w obligacje skarbowe w złotych – ale w statucie ma zapisane, że 35% aktywów mogą stanowić aktywa zagraniczne. A tak napisany statut wyklucza produkt z OKI.
Kilka instytucji, do których napisaliśmy z pytaniem, co robią ze statutami – m.in. PZU i TFI zarządzające funduszami Beta ETF – odpisało nam, że zmieniają statuty.


Przy tej okazji serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi: AgioFunds, mBankowi, XTB i PZU – pozwoliły mi znacznie lepiej przygotować ten materiał.
Moim zdaniem, żeby konta OKI były dla ludzi proste, przy każdym instrumencie musi się pojawić wyraźna informacja: czy spełnia wymagania OKI, czy nie – i w którym limicie się mieści.
Kto będzie prowadził konta OKI i od kiedy?
Zostaje pytanie, do której instytucji się po takie konto zgłosić. Oczywiście, to zależy od naszej strategii inwestycyjnej, tego, w co chcemy inwestować, ale też i od tego, czy instytucje będą gotowe z kontami OKI na 1 stycznia, gdy ustawa ma wejść w życie.
Zadaliśmy to pytanie kilku instytucjom.
XTB deklaruje, że chce uruchomić maklerskie OKI 1 stycznia 2027 r.

I to dobra wiadomość, bo jeśli XTB utrzyma na OKI poziom opłat taki jak na pozostałych rachunkach maklerskich, będzie to rozwiązanie bezkonkurencyjne do inwestowania na polskiej giełdzie. O koncie maklerskim w XTB przeczytaj też więcej w rankingu kont maklerskich. Z branżowych kuluarów wiem, że wiele instytucji obawia się, że XTB zgarnie największy kawałek tortu.
Nie wiadomo natomiast, czy na 1 stycznia wyrobi się mBank.

Z kolei dla osób, które chcą inwestować w OKI w obligacje skarbowe, dużym pytaniem jest, czy zdąży PKO BP albo Pekao SA – czyli banki, które dziś prowadzą dystrybucję obligacji skarbowych na rzecz Ministerstwa Finansów. Mam nadzieję, że tak, bo to instytucje w dużej mierze zależne od Skarbu Państwa, więc zazwyczaj dość szybko wdrażają rządowe pomysły.
Myślę też, że pojawi się sporo depozytów i lokat bankowych, w które będzie można inwestować w ramach OKI.
A jeśli szukasz najlepiej oprocentowanych kont i lokat, zajrzyj koniecznie do naszych rankingów. Znajdziesz tam najlepsze konta dla Twoich założeń:
Podsumowując – instytucje finansowe pracują teraz nad OKI na trzech poziomach:
- Po pierwsze – dostosowują statuty różnych funduszy, by, gdzie jest to możliwe, produkt kwalifikował się do OKI.
- Po drugie – przygotowują nowe, specjalne produkty pod OKI.
- Po trzecie – przygotowują konta OKI np. dedykowane rachunki maklerskie.
Ile kont OKI można mieć?
No właśnie – ile? To akurat fajne, bo przy OKI nie ma ograniczenia do jednego konta, jak przy IKE czy IKZE. Możemy mieć dowolną ich liczbę. Ale limit jest jeden: 100 tys. zł (w tym sublimit 25 tys. zł) przypisany do osoby, a nie do konta.

Instytucje prowadzące nasze OKI będą nam przekazywać informację o średniej wartości aktywów w poprzednim roku – trafi ona do nas przez e-Urząd Skarbowy. I na tej podstawie sami będziemy musieli obliczyć podatek, co z pewnością jest wadą tego systemu. Bo wiele osób nie jest do tego przyzwyczajonych – przecież inwestycja w lokatę czy w obligacje skarbowe jest dziś praktycznie bezobsługowa, jeśli chodzi o podatki.
Skoro podatek w OKI jest obliczany w tak automatyczny sposób i nie ma rozliczania strat z lat ubiegłych, nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby był wyliczany automatycznie, bez naszego udziału. To jedna z niedogodności OKI – ale trzeba pamiętać, że będzie nas to dotyczyć tylko wtedy, gdy wyjdziemy poza limit albo będziemy mieli na koncie aktywa w ogóle niekwalifikujące się do zwolnienia.
Kto może założyć OKI?
OKI może założyć każda osoba, która ukończyła 18 lat i ma PESEL. Są to zatem Polacy – nieważne, czy mieszkają w Polsce, czy za granicą – ale też cudzoziemcy, o ile posiadają polski numer PESEL. Jak podkreślono w uzasadnieniu do ustawy, niezależnie od rezydencji podatkowej i miejsca dokonywania inwestycji, jeśli ktoś inwestuje w ramach OKI, podlega podatkowi od OKI. I tyle.
„(…) Tak więc aktywa zgromadzone na OKI, niezależnie od rezydencji podatkowej inwestującego, jak i miejsca dokonywania inwestycji zawsze będą podlegały opodatkowaniu w Polsce podatkiem od wartości aktywów”.
Źródło: Uzasadnienie do ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych.
3 rzeczy, o których warto wiedzieć
W telegraficznym skrócie, zanim przejdziemy do wad, chciałam jeszcze omówić kilka innych ważnych kwestii.
- Waloryzacja limitów. Limity będą podlegać waloryzacji od 2030 roku. I dobrze, bo przecież 100 tysięcy za kilka lat będzie warte mniej.
- Wpłaty tylko w gotówce. Na konto OKI będzie można wpłacić wyłącznie środki pieniężne. Nie będzie można bezpośrednio przenieść akcji, obligacji ani jednostek funduszy posiadanych poza OKI. Najpierw trzeba będzie je sprzedać, wpłacić uzyskane środki na konto, a następnie ponownie kupić wybrane instrumenty już w ramach OKI. Wyjątkiem będą określone transfery aktywów pomiędzy kontami OKI.
- Podstawa opodatkowania. Podatek będzie płacony od średniej wartości aktywów w danym roku – czyli liczą się wzrosty wartości, spadki wartości, wpłaty i wypłaty.
Wady OKI
Trochę już o tych wadach napisałam, ale zbierzmy je w jednym miejscu.
❌Powiązanie z polską giełdą. To największe ograniczenie. Inwestowanie w Polsce jest patriotyczne i rozumiem twórców Ustawy, ale jako inwestorka wolałabym mieć zwolnienie również przy inwestowaniu za granicą. A fakt, że podobne aktywa raz mieszczą się w limicie, bo są polskie, a raz nie, bo są zagraniczne, sprawia, że to konto wydaje się niepotrzebnie skomplikowane.
❌Dwa limity zamiast jednego. Ustalony został sublimit 25 tysięcy dla produktów bardziej oszczędnościowych i 100 tysięcy dla pozostałych. A tymczasem bywa, że te produkty aż tak bardzo się od siebie nie różnią. Takie rozróżnienie dodatkowo komplikuje Ustawę i rozliczenia.
❌Podatek płacisz nawet wtedy, gdy masz stratę. Po przekroczeniu limitu – albo przy aktywach bez zwolnienia – podatek od wartości aktywów zapłacisz również w roku, w którym inwestycja straciła na wartości. A to potrafi zaboleć, zwłaszcza na giełdzie. Zobacz: od 1991 roku WIG miał 11 lat na minusie.

❌Podatek trzeba rozliczyć samodzielnie. Choć może akurat tu Urząd Skarbowy nas pozytywnie zaskoczy 🙂i ostatecznie ten proces będzie bardzo zautomatyzowany.
❌ Ustawa mocno premiuje inwestowanie na polskiej giełdzie, a patrząc na wykres WIG-u, jesteśmy teraz właśnie w zaawansowanej fazie hossy. Obawiam się tego, co się stanie, jeśli inwestor, zachęcony zwolnieniem, wrzuci 100 tysięcy w polskie akcje, a kurs za kilka miesięcy pójdzie w dół. Oczywiście, nikt nie zna przyszłości, i ja też nie podejmuję się prognozowania przyszłych wartości spółek z polskiej giełdy, natomiast byłoby bardzo niefortunne, gdyby wielu inwestorów zraziło się do inwestowania nie rozumiejąc ryzyka związanego z inwestowaniem w akcje.

❌Kolejny rodzaj podatku od inwestowania. Mieliśmy: 1) zryczałtowany podatek od odsetek i dywidend tzw. podatek Belki 2) mieliśmy podatek od dochodu ze sprzedaży papierów wartościowych (przychód minus koszty, z możliwością rozliczenia strat) 3) a teraz dochodzi trzeci podatek: podatek od wartości aktywów.
❌Stawka na 2027 rok. Drobiazg, o którym już wspominałam: skoro podatek na OKI ma wynosić 19% stopy referencyjnej NBP, to w 2027 roku powinno to być 0,71%, a nie 0,85%. I jeszcze jedno – skoro w ustawie jest minimum (0,1%), to fajnie byłoby mieć też maksimum, np. 1%. Ten wniosek zgłaszało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, ale nie został przyjęty.
Zalety OKI – dlaczego mimo wszystko jestem na tak
Mając świadomość tych wszystkich wad, uważam, że OKI jest naprawdę bardzo dobrym narzędziem do ograniczenia podatków od inwestycji, a nadmierna krytyka nie ma najmniejszego sensu.
PPK też było krytykowane: że inwestycje są skoncentrowane w Polsce, że to rządowy skok na oszczędności Polaków… A tymczasem uczestnik, który pozostał w programie – do czego z Marcinem zachęcaliśmy od samego początku – ma dziś na rachunku od 145% do 228% więcej, niż sam wpłacił.

OKI to naprawdę dobre rozwiązanie dla wielu osób. Myślę, że sporo tych kont się otworzy – choćby po to, żeby trzymać część inwestycji pod ręką, a nie zamrażać ich na wiele lat, jak w IKE czy IKZE. A dla osób, które lubią polską giełdę i aktywnie na niej handlują, to wręcz raj: pozwoli uniknąć 19% podatku i przy dywidendach, i przy zamianie aktywów (sprzedaży jednego, kupnie drugiego).
Czy ustawa zostanie przyjęta?
I na koniec pytanie zasadnicze. Piszę ten artykuł w momencie, gdy ustawa przeszła przez Sejm i Senat i została przekazana Prezydentowi do podpisu.
W Sejmie przeciw było zaledwie 5 posłów (427 za, 1 wstrzymujący się). W Senacie przeciw głosowało już 23 senatorów, głównie z PiS. Być może w momencie, gdy czytasz ten artykuł, mamy już pełną jasność.
Ja liczę na to – i życzę Wam i sobie – żeby ustawa weszła w życie jak najszybciej.
Daj znać w komentarzu, co myślisz o OKI i co poruszyć w kolejnym materiale o tych kontach. Zbierzemy Wasze pytania i na te najczęściej zadawane postaramy się odpowiedzieć następnym razem. Ten artykuł z pewnością nie wyczerpał tematu do końca, ale mam wrażenie, że nieźle pokazał, jak to konto – w obecnej wersji przepisów – ma działać 🙂
Informacja prawna
Wszystkie prezentowane na blogu materiały mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny i są wyrazem prywatnej opinii autorów. Nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej ani porady prawnej lub podatkowej w rozumieniu obowiązujących przepisów. Przedstawione wyliczenia opierają się na projekcie ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych, który w dniu publikacji nie został jeszcze podpisany przez Prezydenta – ostateczne brzmienie przepisów może się różnić. Decyzje inwestycyjne podejmujesz na własną odpowiedzialność.
Katarzyna Iwuć
Biegła rewidentka, doktor nauk ekonomicznych. Przed dołączeniem do zespołu FBO była między innymi prezeską spółki giełdowej Netia S.A., członkinią zarządu i dyrektorem finansowym Mennica Polska S.A., członkinią rady nadzorczej i przewodniczącą komitetu audytu kilku firm. W zespole FBO konikiem Kasi są między innymi research i analiza danych, tworzenie kalkulatorów i innych narzędzi do zarządzania finansami osobistymi.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.
PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?
Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?
To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:
✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.
Proszę zapoznaj się z poniższą informacją.




