Porównywanie się do innych niszczy Twoje finanse. Jak to zatrzymać?
Podcast: Odtwarzaj w nowym oknie | Pobierz (Czas trwania: 14:51 — 20.8MB) | Umieść link
Subskrybuj: Apple Podcasts | Spotify | Android | RSS
Jeszcze wczoraj Twoje auto było całkiem w porządku. Może nic specjalnego, ale odpala bez problemu, wozi Cię z punktu A do B i nie wymaga przesadnie kosztownych napraw. A dziś? Sąsiad zaparkował pod domem nowy samochód i nagle Twój własny zaczął wyglądać jak problem, który trzeba pilnie rozwiązać. Twoje auto się nie zmieniło. Zmienił się za to Twój punkt odniesienia. Właśnie dlatego, jednym z najbardziej niedocenianych zagrożeń dla Twoich finansów mogą być… inni ludzie. A dokładniej: ich drogie samochody, piękne domy, markowe ubrania i bajeczne wakacje. Wszystkie sukcesy, które widzisz za płotem albo w internecie i nieświadomie zaczynasz traktować jak miarę własnego życia. W tym artykule sprawdzimy, ile tak naprawdę kosztuje porównywanie się do innych i poszukamy sposobów na to, żeby przestać to robić.
Kiedy zaczynasz porównywać się z innymi, przestajesz wydawać pieniądze zgodnie ze swoimi potrzebami. Zamiast tego wydajesz je tak, żeby nie czuć się gorszym od innych. I ten mechanizm może kosztować Cię znacznie więcej, niż myślisz. Więcej na ten temat opowiadam w filmie:
Sąsiad wygrywa samochód. Co robisz Ty?
Wyobraź sobie, że Twój sąsiad zupełnie niespodziewanie wygrywa na loterii nowe BMW. Samochód staje na podjeździe: lśniący, pachnący nowością i niemożliwy do przeoczenia. Cieszysz się jego szczęściem. Ale czy ta wygrana może zmienić także Twoje decyzje finansowe? Okazuje się, że bardziej niż myślisz.

Ekonomiści Peter Kuhn, Peter Kooreman, Adriaan Soetevent i Arie Kapteyn zbadali to na podstawie działającej w Holandii od lat 80 loterii kodów pocztowych. Co tydzień losuje się w niej kod, a uczestnicy mieszkający pod zwycięskim adresem otrzymują pieniądze, a część z nich również nowe BMW. Badacze porównali zachowania zwycięzców, ich sąsiadów oraz mieszkańców niewylosowanych kodów. Wśród najbliższych sąsiadów zwycięzców loterii prawdopodobieństwo zakupu samochodu wzrosło z 17% do ponad 24%. To relatywny wzrost o około 40%.
Choć oczywiście nie możemy mieć 100% pewności, że nowy zakup był podyktowany błyszczącą bryką sąsiada, warto zadać sobie pytanie:
👉 Ile razy sami poczuliśmy nagłą „potrzebę” dopiero wtedy, gdy zobaczyliśmy coś u kogoś innego?
Nasze konto wyglądało tak samo jak tydzień wcześniej, zmieniło się tylko to, z czym się porównujemy. Cudzy, widoczny sukces finansowy może zatem wpłynąć na nasze własne decyzje zakupowe, nawet jeśli nasza sytuacja obiektywnie się nie zmieniła.
Dlaczego cudze zarobki zmieniają ocenę naszego życia?
Ten mechanizm widać nie tylko w naszych zakupach, ale także w tym, w jaki sposób oceniamy naszą sytuację materialną. Amerykański ekonomista Erzo Luttmer przeanalizował dane dotyczące dochodów i dobrostanu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Odkrył, że przy takim samym poziomie własnych zarobków wyższe dochody sąsiadów wiązały się z niższym deklarowanym poziomem szczęścia.
Oczywiście to nie oznacza, że bogatszy sąsiad automatycznie sprawi, że staniemy się nieszczęśliwi. Sugeruje to jednak wyraźnie, że własne dochody oceniamy nie tylko w liczbach. Liczy się również to, jak wypadamy na tle ludzi wokół nas.
Możesz więc zarabiać więcej niż rok temu, a mimo to mieć poczucie, że stoisz w miejscu. Wystarczy, że osoby z Twojego otoczenia bogacą się szybciej. Skoro jednak punktem odniesienia nie jest Twój portfel sprzed roku, tylko cudzy, pojawia się pokusa, by tę różnicę nadrobić. A najłatwiej zrobić to tam, gdzie widać ją najbardziej: kupując droższe ubrania, lepszy telefon czy bardziej efektowne wakacje. Nie dlatego, że naprawdę potrzebujesz ich do szczęścia, lecz dlatego, że pomagają zmniejszyć odczuwany dystans.
I właśnie o tę widoczność tu chodzi. Takie zakupy mają nie tyle nas cieszyć, ile coś komunikować. To jeden z przejawów konsumpcji na pokaz: wydawanie pieniędzy na dobra i usługi, które sygnalizują status oraz pomagają udowodnić otoczeniu – a często przede wszystkim nam samym – że „dajemy sobie radę”.
Ile kosztuje porównywanie się do innych?
Ile tak naprawdę kosztuje Cię porównywanie się z innymi? Więcej, niż widać na paragonie, bo rachunek tak naprawdę składa się z trzech pozycji:
1. Koszt widoczny.
Tak jak bohaterowie naszego przykładu, zaczynasz kupować więcej i drożej, zwłaszcza to, co inni mogą zobaczyć: ubrania, gadżety, samochód. To najłatwiejszy do policzenia koszt porównywania, czyli cena z metki rzeczy kupionych na pokaz. Ale na nim rachunek się nie kończy.
2. Koszt niewidoczny.
Każda złotówka wydana na pokaz to złotówka, której nie odłożysz ani nie zainwestujesz. Nie zobaczysz jej na żadnym paragonie, a jednak z czasem ten koszt rośnie, bo pieniądze, które mogłyby pracować dla Ciebie latami, znikają w jednej chwili. Płacisz więc drugi raz, tym razem kosztem przyszłego siebie: poduszki finansowej, swobody wyboru, możliwości, które mogłyby na Ciebie czekać.
A nawet jeśli pogodzisz się z tymi dwoma kosztami, zostaje trzeci, najmniej oczywisty.
3. Koszt psychologiczny.
Gdy ciągle patrzysz na to, co mają inni, to, co masz Ty, zaczyna wyglądać gorzej. Telefon, który jeszcze niedawno Cię cieszył, nagle wydaje się przestarzały, mieszkanie za małe, a urlop zbyt skromny. Nic się w nich nie zmieniło, zmienił się tylko punkt odniesienia. W efekcie to, co posiadasz, jest dla Ciebie warte mniej niż wcześniej.
Za cudzy standard życia płacisz więc trzy razy: pieniędzmi przy kasie, przyszłością, której nie zbudujesz, i satysfakcją z tego, co już masz.
Najgorsze, że okazji do porównań nigdy nie było tyle co dziś. „Sąsiadem z nowym BMW” nie jest już tylko facet z domu obok, ale też influencerzy z Instagrama i znajomi, którzy wrzucają do sieci starannie wybrane najlepsze momenty swojego życia, zwykle nie wspominając ani słowa o faktycznej cenie, wyrzeczeniach i kompromisach, które za nimi stoją. Porównujesz więc swoją zwykłą codzienność z cudzymi najlepszymi ujęciami. A skoro zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej albo po prostu lepiej to pokazuje, bierzesz udział w wyścigu, którego nie da się wygrać.
Dlaczego tak trudno przestać się porównywać?
Nie istnieje obiektywna tabela, która powie Ci, czy zarabiasz wystarczająco dużo, masz odpowiednio ładny dom i możesz już uznać się za człowieka sukcesu. Dlatego szukając odpowiedzi na pytanie: „jak mi idzie?”, najczęściej po prostu rozglądamy się dookoła.
Porównujemy się z osobami, które wydają się do nas podobne: koleżanką w tym samym wieku, sąsiadem wykonującym podobny zawód albo znajomymi ze szkoły, którzy zaczynali w podobnym miejscu. To właśnie ich sukces łatwo potraktować jako informację o tym, gdzie my również „powinniśmy” już być. Kiedy kupują dom, zmieniają samochód albo lecą na Malediwy, w głowie włącza się alarm: „Uwaga, zostajesz w tyle”. Zamiast zastanawiać się, czego naprawdę potrzebujesz, zaczynasz szukać zakupu, który szybko zmniejszy odczuwany przez Ciebie dystans.
No dobrze – wiemy już, ile kosztuje porównywanie się, wiemy dlaczego tak trudno jest nam przestać. Co zatem możemy z tym wszystkim zrobić? Mam dla Ciebie 4 podpowiedzi, dzięki którym łatwiej Ci będzie ograniczyć porównywanie się do innych.
Jak przestać porównywać się do innych? 4 praktyczne sposoby
Całkowite wyłączenie społecznego radaru prawdopodobnie nie jest możliwe. Możesz jednak zbudować kilka prostych zabezpieczeń, dzięki którym porównanie nie zamieni się automatycznie w wydatek.
#1 Nie podejmuj ŻADNEJ decyzji zakupowej chwilę po tym, jak poczułeś się od kogoś gorszy.
Jeśli po rozmowie z kimś albo po przeglądaniu mediów społecznościowych czujesz nagłą potrzebę kupienia czegoś „na poprawę humoru”, nie klikaj od razu przycisku „kupuję”. Odczekaj 24–48 godzin i odpowiedz sobie na dwa pytania:
- Czy chciałem kupić tę rzecz, zanim zobaczyłem ją u kogoś innego?
- Z czego zrezygnuję, jeśli wydam na niego pieniądze?
Taka przerwa nie jest magiczną receptą, ale oddziela impuls od decyzji. Daje Ci czas, by sprawdzić, czy zakup wynika z realnej potrzeby, czy tylko z chwilowego poczucia, że jesteś w tyle.
Ten sposób możesz wprowadzić u siebie od razu i z pewnością pomoże Ci to ograniczyć impulsywne wydatki. Nie rozwiąże to jednak Twojego problemu z porównywaniem się. Na to pomoże nasz kolejny sposób.
#2 Zmień swój punkt odniesienia
Nie chodzi o to, żeby zupełnie przestać się porównywać. Myślę sobie, że biorąc pod uwagę to wszystko co powiedziałam wcześniej to prawdopodobnie jest nierealne. Ale myślę, że jest sposób, żeby przestać grać w grę, w której zawsze znajdzie się ktoś bogatszy od Ciebie. I tym sposobem jest zmiana punktu odniesienia.
Dlatego my w FBO proponujemy małą korektę. Zamiast pytać: „Jak wypadam na tle innych?”, zacznij pytać: „Czy jestem w lepszej sytuacji finansowej niż miesiąc, kwartał, rok temu?”.
- Czy masz większą poduszkę finansową?
- Mniejsze zadłużenie?
- Więcej zainwestowanych pieniędzy?
Świetnym narzędziem do mierzenia finansowych postępów jest wartość netto. Więcej na temat tego, jak ją policzyć znajdziesz w tym artykule: Wartość netto – ten jeden wskaźnik, który powie Ci całą prawdą o Twoich finansach.
A zatem praktyczna rzecz, którą możesz zrobić po przeczytaniu tego artykułu jest następująca – pobierz nasz plik do obliczania wartości netto i wypełnij go. Ustaw sobie przypominajkę w kalendarzu, żeby na koniec każdego miesiąca, albo raz na kwartał wypełniać ten plik i widzieć swoje postępy. Bo nic tak nie motywuje do działania jak rosnące słupki na tym wykresie.
A jeśli patrzysz na te słupki i zastanawiasz się: „No dobrze, ale co zrobić, żeby naprawdę zaczęły rosnąć?” – właśnie po to tworzymy kurs ogarniania finansów od podstaw.
Pokażemy Ci krok po kroku, jak uporządkować swoje finanse, odzyskać nad nimi kontrolę i podejmować decyzje, które z czasem przełożą się na coraz wyższe słupki Twojej wartości netto. Zapisz się na listę zainteresowanych, a damy Ci znać, gdy tylko ruszy sprzedaż.
Czyli jeśli chcesz się już do kogoś porównać, to porównuj się do siebie, ale trzeba też zadziałać coś z tymi wszystkimi bodźcami z zewnątrz, które uporczywie będą zachęcały Cię do dalszego porównywania się z innymi. I tutaj wchodzi nasz kolejny sposób, który pomoże Ci właśnie z tym problemem.
#3 Zweryfikuj treści, którymi karmisz swój mózg
Media społecznościowe nie są neutralnym oknem na świat. To, co oglądasz każdego dnia, może ustawiać punkt odniesienia, według którego oceniasz własne życie. Według badań osoby częściej korzystające z social mediów mają niższe poczucie własnej wartości. Ważne jest jednak nie samo korzystanie z platform, ale to, czy po jej użyciu porównujesz się z innymi i dochodzisz do wniosku, że ktoś radzi sobie lepiej od Ciebie. Nawet krótki kontakt z profilem osoby, która sprawia wrażenie, że dobrze sobie radzi, pogarsza naszą chwilową samoocenę (a stąd krótka droga do kolejnego zakupu).
Praktycznym narzędziem, które pomoże Ci przerwać ten cykl jest audyt Twojego feedu w mediach społecznościowych, których używasz. Przez tydzień zwracaj uwagę na to, po czyich treściach:
- czujesz się w tyle,
- zaczynasz gorzej oceniać własne życie,
- pojawia się nagła ochota na zakupy,
- przestajesz doceniać to, co już masz.
Podobny audyt możesz przeprowadzić w relacjach. Nie chodzi o skreślanie ludzi tylko dlatego, że mają więcej. Zwróć jednak uwagę, czy wspólne spotkania opierają się na bliskości i ciekawości, czy głównie na licytacji: kto zarabia więcej, kupił coś droższego i pojechał dalej. Jeśli jakaś relacja stale podkopuje Twoją samoocenę, warto postawić granicę lub ograniczyć ekspozycję na ten rodzaj rozmów.
Mamy już 3 konkretne narzędzia, które pomogą Ci w walce z porównywaniem, ale na koniec zostawiłam jeszcze jedno – moje ulubione.
#4 Wypróbuj Value-based spending czyli wydawanie pieniędzy oparte na wartościach
Najlepszym antidotum na cudzy standard życia jest własny, świadomie wybrany kierunek. Kilka lat temu natrafiłam na koncepcję value-based spending, czyli wydawania pieniędzy zgodnie z własnymi wartościami. Każdy z nas jest inny. Dla jednych najważniejsze będą podróże i nowe doświadczenia, dla innych piękny dom, albo możliwość realizowania droższego hobby. Chodzi o świadome przeznaczanie większych kwot na to, co naprawdę wnosi wartość do Twojego życia, oraz ograniczanie wydatków, które są dla Ciebie obojętne – nawet jeśli robią wrażenie na innych.
Dla jednej osoby ważne będą podróże i doświadczenia, dla innej piękny dom, wolność od długu albo możliwość rozwijania kosztownego hobby. Jeśli cenisz wolność, możesz przeznaczać więcej pieniędzy na poduszkę bezpieczeństwa, spłatę zobowiązań lub rozwój własnego biznesu. Jeśli ważne są relacje, priorytetem mogą być wspólne wyjazdy albo opiekunka, dzięki której znajdziesz czas na randkę z bliską osobą. Jeśli stawiasz na zdrowie i rozwój, pieniądze mogą trafiać na trening, terapię, dobre jedzenie, książki czy kursy.
Jak zastosować to w praktyce? Wybierz swoje 3 najważniejsze wartości i przy każdej odpowiedz na dwa pytania:
- Na co chcę wydawać więcej, żeby wzmacniać tę wartość?
- Na co mogę wydawać mniej, bo nie wspiera to życia, które chcę prowadzić?
Jedną z moich najważniejszych wartości są relacje. Dlatego nowe auto sąsiada może wyglądać efektownie, ale nie sprawia, że automatycznie zaczynam marzyć o własnym. Jeżdżę wysłużoną Škodą. Nie robi wielkiego wrażenia, ale jest sprawna, bezpieczna i mogę na niej polegać. Z kolei bardzo lubię przeznaczać pieniądze na rodzinne wyjazdy, obiady i przyjęcia u mnie w domu.
Właśnie na tym polega siła wydawania pieniędzy zgodnie z wartościami. Kiedy wiesz, co naprawdę jest dla Ciebie ważne, łatwiej patrzeć na cudze wybory bez poczucia, że też musisz ich chcieć.
Cudze życie nie jest Twoją listą zakupów
Porównywania się nie da się niestety wyłączyć jednym, silnym postanowieniem. Możesz jednak sprawić, że przestanie sterować Twoimi pieniędzmi. W tym artykule przedstawiłam Ci 4 sposoby, a teraz piłeczka ląduje u Ciebie. Wybierz jeden i zastosuj go u siebie: wprowadź przerwę przed impulsywnym zakupem, policz wartość netto, oczyść swój feed albo nazwij 3 wartości, które mają kierować Twoim budżetem. Pamiętaj, że największym luksusem nie jest życie, które robi wrażenie na innych. Jest nim życie, w którym nie musisz nikomu niczego udowadniać.
Najczęstsze pytania o porównywanie się i finanse
Czy porównywanie się do innych wpływa na decyzje zakupowe?
Tak, badania wskazują, że sytuacja finansowa i widoczne zakupy osób z otoczenia mogą wiązać się z naszymi decyzjami konsumpcyjnymi. Nie oznacza to, że każdy automatycznie skopiuje zakup sąsiada, ale społeczny punkt odniesienia może zmienić ocenę własnych potrzeb.
Jak przestać kupować pod wpływem innych?
Jeśli po rozmowie z kimś, albo po przejrzeniu social mediów czujesz potrzebę kupienia czegoś nowego, wprowadź obowiązkową przerwę od zakupów (24–48 godzin). Sprawdź, czy potrzeba istniała przed zobaczeniem danej rzeczy u kogoś innego, i nazwij cel, z którego zrezygnujesz, jeśli dokonasz zakupu. Pomaga też audyt obserwowanych treści oraz planowanie wydatków na podstawie własnych wartości.
Co to jest konsumpcja na pokaz?
Konsumpcja na pokaz to kupowanie dóbr i usług między innymi po to, by komunikować status, zamożność lub przynależność do określonej grupy. Przykładem może być wybór droższego samochodu nie ze względu na jego funkcje, lecz przede wszystkim na wrażenie, jakie zrobi na innych.
Co oznacza value-based spending?
Value-based spending to wydawanie pieniędzy zgodnie z własnymi wartościami. Polega na przeznaczaniu większej części budżetu na to, co rzeczywiście poprawia jakość Twojego życia, i ograniczaniu wydatków, które nie wspierają wybranych priorytetów.
Źródła
- Kuhn, P., Kooreman, P., Soetevent, A. R., Kapteyn, A., The Effects of Lottery Prizes on Winners and Their Neighbors: Evidence from the Dutch Postcode Lottery, „American Economic Review”, 2011
- Luttmer, E. F. P., Neighbors as Negatives: Relative Earnings and Well-Being, „The Quarterly Journal of Economics”, 2005
- Vogel, E. A., Rose, J. P., Roberts, L. R., Eckles, K., Social Comparison, Social Media, and Self-Esteem, „Psychology of Popular Media Culture”, 2014, 3(4), 206–222: https://doi.org/10.1037/ppm0000047
- Agarwal, S., Mikhed, V., Scholnick, B., Peers’ Income and Financial Distress: Evidence from Lottery Winners and Neighboring Bankruptcies, „Federal Reserve Bank of Philadelphia Working Paper”, 2018
Ania Mączka
Specjalistka w ogarnianiu chaosu i upraszczaniu rzeczywistości, z certyfikatem coacha kognitywnego (czyli tego, który wspiera w świadomej zmianie sposobu myślenia i działania). Od 2019 roku na pokładzie Finansów Bardzo Osobistych, gdzie zajmuje się tworzeniem treści i grafik, marketingiem i obsługą klienta. Uwielbia tworzyć plany i systemy, zarażać entuzjazmem i motywować innych do działania i tworzenia życia, którego pragną.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.
PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?
Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?
To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:
✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.
