Nawyki finansowe, które trzymają Cię w miejscu. 9 błędów, przez które nie masz oszczędności
Podcast: Odtwarzaj w nowym oknie | Pobierz (Czas trwania: 19:42 — 27.8MB) | Umieść link
Subskrybuj: Apple Podcasts | Spotify | Android | RSS
Ile miesięcy przeżyjesz bez pensji?
Pytam, bo aż trzy czwarte Polaków nie ma oszczędności, które pozwoliłyby im przeżyć bez dochodu dłużej niż pół roku. A połowa milenialsów i przedstawicieli pokolenia Z żyje od wypłaty do wypłaty. Od prawdziwych kłopotów dzieli ich jedno nieszczęście: awaria auta albo utrata pracy.
Czy do ogarnięcia finansów potrzebny jest ścisły umysł?
Moim zdaniem przyczyną takiej sytuacji wcale nie jest brak umiejętności budowania skomplikowanych modeli analitycznych ani tak zwany humanistyczny umysł, o którym często słyszę. Przyczyną są niewłaściwe nawyki.
Wiem to z własnego doświadczenia. Swoje najgorsze błędy finansowe popełniłam mniej więcej między 27. a 30. rokiem życia — już po studiach ekonomicznych, gdy całkiem nieźle potrafiłam analizować sprawozdania finansowe. Z listy, którą za chwilę Ci pokażę, zaliczyłam wtedy błąd pierwszy, czwarty, piąty i szósty.
Dziś, na podstawie tych potknięć, rozmów z Czytelnikami i widzami oraz badań naukowych, biorę na warsztat 9 najczęstszych błędów, które trzymają ludzi finansowo w miejscu. Bo przełomową umiejętnością w moim życiu było właśnie to: nauczyć się zarządzać własnymi pieniędzmi, rozpoznawać u siebie toksyczne nawyki finansowe i w końcu się z nich wyrwać.
Błąd 1: Nie rozumiesz, skąd biorą się oszczędności
Pierwszy błąd to brak zrozumienia absolutnych podstaw. A te są naprawdę proste: do niezależności finansowej prowadzą tylko trzy kroki:
- zwiększanie zarobków,
- ogarnięcie wydatków,
- mądre inwestowanie różnicy.

Żeby zostawało Ci więcej, musisz zwiększyć dystans między tym, ile zarabiasz, a tym, ile wydajesz. Bo:
zarobki – wydatki = oszczędności

I tak naprawdę są tylko dwa sposoby, żeby ten dystans zwiększyć. Pierwszy to zarabiać więcej:

Drugi to wydawać mniej:

Możesz też połączyć jedno z drugim:

Jak mieć więcej pieniędzy, skoro wydatków nie da się ciąć w nieskończoność?
Zacznę od zarobków, bo mam wrażenie, że edukacja finansowa skupia się przede wszystkim na cięciu kosztów i obniżaniu opłat za inwestowanie. O tym też oczywiście powiem, ale o zarobkach mówi się za mało.
A przecież wydatki można ciąć tylko do pewnego poziomu. Z większej pensji da się zaoszczędzić więcej i jednocześnie żyć wygodniej. Dane GUS pokazują to wprost: osoby, które zarabiają więcej, więcej odkładają i przychodzi im to mniejszym wysiłkiem. Najmniej zarabiające 20% gospodarstw wydaje więcej, niż zarabia, a najlepiej zarabiające 20% odkłada ponad połowę dochodu.

Owszem, są osoby, które potrafią oszczędzać, pracując za najniższą krajową. Jedna z naszych Czytelniczek napisała nam, że pracuje jako sprzątaczka za minimalne wynagrodzenie, a mimo to ma wykupione obligacje i pół uncji złota, inwestuje i odkłada w PPK. Ogromny szacunek! Ale powiedzmy sobie szczerze: takie działanie wymaga heroizmu i mnóstwa wyrzeczeń.
Błąd 2: Trzymasz się pracy, w której zarabia się mało
Jako biegła rewident badałam różne firmy i widziałam, że osoby o podobnym zakresie obowiązków w jednej firmie zarabiały na przykład 6 tysięcy złotych, a w drugiej 8 tysięcy. Tylko dlatego, że pierwsza firma działała w branży paliwowej, która płaciła lepiej, a druga w produkcyjnej.
Trzeba pogodzić się z rzeczywistością: są firmy, branże, a nawet całe zawody, które po prostu płacą gorzej. I choćbyś nie wiem jak się starał, tego nie przeskoczysz. Dlatego taką pracę warto traktować jak pomost do lepszej pozycji, a nie jak przystań na lata.
Jeśli chcesz sprawdzić, gdzie możesz liczyć na lepszą płacę, zajrzyj do raportów płacowych, np. Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń Sedlak & Sedlak, danych GUS o strukturze wynagrodzeń według zawodów albo raportu płacowego Goldman Recruitment.

Błąd 3: Czekasz na podwyżkę, zamiast o nią zawalczyć
Kolejny błąd przy zarobkach to zaniedbywanie awansów i podwyżek. Jeśli podnosisz kwalifikacje i robisz więcej, powinny za tym pójść podwyżki. Czasem trzeba o nich szefowi odpowiednio przypomnieć. Ale jeśli to nic nie da, konieczna jest zmiana pracy.
Lojalność wobec pracodawcy, który Cię nie docenia, szkodzi Twoim finansom.
Czy zmiana pracy naprawdę się opłaca?
Pokazuje to bardzo szerokie badanie, w którym przeanalizowano dane z list płac ponad 26 milionów Amerykanów. Na wykresie granatowa linia to roczne podwyżki osób zmieniających pracę, a czerwona — podwyżki osób zostających u tego samego pracodawcy.

W Polsce jest podobnie. Najmniej zarabiają osoby bardzo lojalne wobec pracodawcy — to czerwona linia na kolejnym wykresie. No i oczywiście ci, którzy skaczą z firmy do firmy tak często, że nie zdążą się niczego nauczyć.

Moje spostrzeżenie jest takie, że wiele osób nie szuka lepiej płatnej pracy, bo wydaje im się, że trzymanie się obecnej jest bezpieczne. Znam szefa, znam firmę… Tyle że to przedkładanie chwilowego poczucia bezpieczeństwa nad długoterminowy finansowy dobrobyt. A z małej pensji trudno odłożyć duże sumy.
Więc jeśli ktoś Cię nie docenia, pamiętaj, że być może ktoś inny na rynku Cię doceni.
Błąd 4: Pozwalasz, żeby wydatki rosły razem z pensją
Kolejny błąd to nieokiełznane wydatki i uleganie inflacji stylu życia. Może znasz osoby, które zarabiają całkiem sporo, a pod koniec miesiąca i tak mają na koncie zero?
Ten mechanizm badała profesor Barbara Rolls z Penn State. Tyle że zamiast pieniędzy użyła… makaronu z serem. Okazało się, że gdy podała ludziom największą porcję, zjedli aż o 30% więcej niż ci, którzy dostali porcję mniejszą. Ale najciekawsze było to, co powiedzieli po posiłku: obie grupy twierdziły, że są dokładnie tak samo najedzone.

Apetyt po prostu rozciągnął się do rozmiarów talerza. Z wydatkami jest bardzo podobnie. Nie ma takich pieniędzy, których nie da się wydać.
Najbardziej skrajny przypadek, z jakim się zetknęłam, to pani, która rozwodziła się z mężem przedsiębiorcą i w związku z tym musiała obciąć wydatki. Na spotkaniu ze mną i z Marcinem mówiła, że wycięła absolutnie wszystko, do kości. Wiesz, na jakiej kwocie stanęło? Na 100 tysiącach złotych miesięcznie. Tak, to autentyk.
Dlaczego tak trudno dziś być oszczędnym?
Jasne, to skrajność. Ale dzisiejsze otoczenie naprawdę nikomu nie pomaga w oszczędzaniu. W 2024 roku przeciętny Polak widział w telewizji 174 reklamy dziennie. A jeśli nie oglądasz telewizji, tylko korzystasz z mediów społecznościowych, widzisz od 45 do 115 reklam dziennie. Do tego dochodzą banery na ulicy, w sklepie i w autobusie. Zresztą jeśli nie masz płatnego YouTube’a, to być może musiałeś albo musiałaś obejrzeć reklamę, żeby w ogóle obejrzeć ten film.
Ciągle słyszymy to samo: kupuj więcej, pragnij więcej, to, co masz, to za mało, a kolejny zakup rozwiąże Twoje problemy. W połączeniu z tym, jak łatwo dziś robi się zakupy, mamy mieszankę wybuchową. Jak świetnie ujął to Miłosz Brzeziński: możesz dziś siedzieć z telefonem w toalecie i w tym czasie wydać kilka stów.
Jak ugryźć inflację stylu życia?
Pieniądze są po to, żeby żyło nam się lepiej. Idea odmawiania sobie teraz wszystkiego po to, żeby umrzeć z grubą kasą na koncie, jest mi bardzo obca. Warto jednak zrobić dwie rzeczy.
Po pierwsze: oddziel wydatki niezbędne, czyli potrzeby, od wydatków na zachcianki. A z zachcianek — jeśli możesz sobie na nie pozwolić — realizuj te, które dają Ci najwięcej radości. Czyli te, w których z każdej wydanej złotówki masz największą przyjemność. Resztę najlepiej ograniczać, a zaoszczędzone pieniądze przekazać na inwestycje.
Po drugie: uważaj na inflację stylu życia. Ustal z góry, co zrobisz z każdą podwyżką czy premią, zanim te pieniądze w ogóle trafią na Twoje konto:
- jeśli zarabiasz mało i na razie ledwo wiążesz koniec z końcem — przeznacz 90% podwyżki na poprawę standardu życia, a 10% wrzuć na oszczędności,
- jeśli już teraz zarabiasz przyzwoicie — świetnie sprawdza się podział 50 na 50: połowa na przyjemności, połowa na oszczędności.
Dzięki temu zachowasz niezłą równowagę między wygodą życia a budowaniem bezpieczeństwa finansowego. Więcej o tym mechanizmie przeczytasz w artykule „Inflacja stylu życia — cichy złodziej Twoich pieniędzy”.
Kurs „Ogarnij Finanse krok po kroku”
Bardzo częstym problemem osób, które zaczynają ogarniać swoje finanse, jest to, że robią wszystko naraz i w przypadkowej kolejności. Kurs „Ogarnij Finanse krok po kroku” układa to po kolei: co najpierw, co potem i czego jeszcze nie ruszać.
Za chwilę premiera kursu, a w premierowym okresie będą najlepsze warunki, jakie kiedykolwiek damy. Osoby zapisane na listę zainteresowanych dostaną dodatkowo bonusy. Zapisz się, żeby tego nie przegapić.
Błąd 5: Nie masz automatycznego systemu finansowego
To moim zdaniem błąd, na którym rozbija się najwięcej osób. Jak już ustaliliśmy, trwa walka o Twój dochód. Każda firma chce Cię przekonać, żebyś wydał pieniądze na jej rzeczy czy usługi.
Zwróć uwagę, jak wiele z tych wydatków to stałe płatności: raz klikniesz, raz podpiszesz, a potem pieniądze automatycznie schodzą z Twojego konta. Netflix, Spotify, Storytel, Audioteka, siłownia, dysk w chmurze, Claude, czaty… Zresztą podatki i składki ZUS od wynagrodzeń działają tak samo. Państwo nie mówi przecież: „Zaplanuj sobie, pracowniku, budżet, a jeśli na koniec miesiąca coś Ci zostanie, to wtedy zapłacisz mi podatki”. Nie, pobiera je od razu.

Automatyzacja to potężne narzędzie. Pozwala firmom wyciągnąć od nas więcej pieniędzy, a państwu uniknąć problemów ze ściąganiem podatków. Dlaczego więc nie wykorzystać tej siły na swoją korzyść?
Oszczędzanie z tego, co zostanie na koniec miesiąca, jest po prostu mniej skuteczne. Zwłaszcza gdy za każdym razem wymaga świadomej decyzji: zalogować się do banku i przelać pieniądze na konto oszczędnościowe czy IKE. Owszem, są osoby, które potrafią tak działać, ale większość z nas absolutnie nie.
Zauważ, że Netflix czy Spotify nie pytają Cię pod koniec miesiąca: „Drogi użytkowniku, czy przedłużasz subskrypcję?”. Gdyby pytały, zarabiałyby znacznie mniej. Kasa jest pobrana i po sprawie. Wręcz odwrotnie: jeśli chcesz anulować subskrypcję, to Ty musisz poszukać tej opcji gdzieś w zakamarkach serwisu.
Jak zapłacić najpierw sobie?
Ustaw automatyczny przelew na inwestycje albo na poduszkę bezpieczeństwa, czyli stałe zlecenie na dzień, w którym wpływa Twoja wypłata.
To nie musi być od razu tysiąc złotych. Może być 50 czy 100 zł. Chodzi o to, żeby ten przelew był automatyczny i szedł jako pierwszy, razem z kluczowymi wydatkami: za mieszkanie, prąd, wodę i tak dalej. Nie jako ostatni.
Po prostu płacisz najpierw sobie.

Błąd 6: Zadłużasz się na niewłaściwe rzeczy
Żeby było jasne: istnieje coś takiego jak mądry dług. To taki, który bierzesz na aktywa zyskujące na wartości, podczas gdy sam kredyt jest zjadany przez inflację.
Przykładem jest kredyt hipoteczny. W ostatnich dziesięciu latach nieruchomości znacząco zyskały na wartości, a dług został podgryziony przez inflację. Podobnie bywa z mądrym, przemyślanym kredytem, np. na rozwój firmy.
Ale długi konsumenckie to już zupełnie inna sprawa. Tu matematyka działa odwrotnie: telewizory, pralki, ciuchy i samochody tracą na wartości od razu po zakupie (chyba że masz wyjątkowy model kolekcjonerski, ale nie o tym mówię). A raty zostają.
Długów na konsumpcję jest coraz więcej, bo poza pożyczkami są jeszcze karty kredytowe, raty 0% i programy „kup teraz, zapłać później”.
Czy raty 0% to naprawdę darmowy pieniądz?
Wiem, co pomyśli teraz wiele osób. Gdy dwa lata temu poruszyłam ten temat, w komentarzach najwięcej było głosów w obronie rat 0% i PayPo. Po co wydawać własne pieniądze na rower, meble kuchenne czy pralkę? W ratach 0% i odroczonych płatnościach nie ma odsetek, a własne pieniądze można w tym czasie ulokować i na nich zarobić. Można też zamówić więcej ciuchów, przymierzyć je, odesłać i nie zamrażać w międzyczasie gotówki.
Logika takiego działania jest nie do podważenia. Tyle że, jak mówił Yogi Berra, w teorii nie ma różnicy między teorią a praktyką, a w praktyce jest.
Weźmy odroczone płatności. Z danych za 2025 rok wynika, że z 78 milionów transakcji „kup teraz, zapłać później”, które miały być przecież całkowicie darmowe, aż 19 milionów skończyło się rozłożeniem na oprocentowane raty.

Co więcej, autorzy raportu zauważyli, że korzystanie z tych płatności zmienia zachowania ludzi. Blisko jedna piąta osób, które wcześniej zaliczano do świadomych finansowo, zaczęła kupować bardziej impulsywnie.
Trudno się spodziewać czegoś innego. Pomyśl zdroworozsądkowo: gdyby raty 0%, odroczone płatności i karty kredytowe nie wpływały na zachowania klientów, sklepy i banki by ich nie oferowały.
Podsumowałabym to tak: raty 0%, płatności odroczone i karty kredytowe to produkty dla osób, które ich zupełnie nie potrzebują. Dla tych, których stać na zapłatę gotówką i które trzymają się własnego planu finansowego. Dla pozostałych to jednak produkty, które stwarzają pewne zagrożenie.
Co radzi Warren Buffett, gdy masz dług na karcie kredytowej?
Jeśli masz drogie długi konsumenckie i zastanawiasz się, w co zainwestować oszczędności, posłuchaj absolutnego mistrza. Warrena Buffetta zapytała kiedyś znajoma, w co zainwestować pieniądze. Okazało się, że ma zadłużenie na karcie kredytowej oprocentowane na 18% rocznie.
Buffett odpowiedział jej, że on sam nie wie, jak zarobić 18% w skali roku. Pierwsze, co zrobiłby z pieniędzmi, to przeznaczyłby je na spłatę tego długu. To będzie o wiele lepsze niż jakakolwiek inwestycja, która przyszłaby mu do głowy.
Błąd 7: Płacisz podatek od strachu
Kolejny punkt to płacenie podatku od strachu, czyli błąd zaniechania. Polega na tym, że odkładasz prawdziwe inwestowanie na kiedyś, gdy nadejdą lepsze czasy. (Za prawdziwe inwestowanie nie uważam trzymania pieniędzy w banku na nieoprocentowanym albo kiepsko oprocentowanym rachunku).
Może ktoś czeka, aż świat się uspokoi, a inwestycje będą bezpieczniejsze czy bardziej przewidywalne. Ten moment może nie nadejść. Patrząc tylko na ostatnie kilka lat: mamy za sobą pandemię, wojnę za naszą wschodnią granicą i kolejną wojnę, z Iranem. A wcześniej była bańka internetowa i kryzys z 2008 roku, które mocno zachwiały rynkami finansowymi.

Strach jest zrozumiały. Inwestycje potrafią tracić. Tyle że jeśli ktoś czekał na bezpieczny moment, to inflacja i rynek nie czekały.
Ile przez 30 lat zarobiły najprostsze inwestycje?
Przez ostatnie 30 lat — mimo tych wszystkich strasznych wiadomości, o których słyszymy ciągle, bo strach sprzedaje się lepiej niż dobre wiadomości:
- akcje amerykańskie urosły o 2 303%, czyli ze 100 zł zainwestowanych w indeks amerykańskich akcji zrobiło się 2 403 zł,
- złoto wzrosło o 1 359%,
- akcje z polskiej giełdy o 889%,
- a nawet mało ryzykowne obligacje antyinflacyjne dały zarobić ponad 900%.

Naprawdę dało się zarobić na bardzo prostym inwestowaniu, przy pomocy mało wysublimowanych instrumentów. Ale kto czekał, ten nie tylko nie zarobił, ale wręcz stracił. W tym czasie inflacja wyniosła bowiem 241%, czyli to, co 30 lat temu kosztowało 100 zł, dziś kosztuje 341 zł.
To jest właśnie podatek od strachu, który płacisz, jeśli nie inwestujesz.
Błąd 8: Przepuszczasz oczywiste okazje inwestycyjne
Nie mam tu na myśli programów typu „kopiuj moje ruchy” ani tego, że jakiś youtuber powie Ci, w którą spółkę teraz zainwestować. Skąd on, biedak, miałby to tak naprawdę wiedzieć?
Mam na myśli programy typu PPK lub PPE. Jeśli taki program działa w Twojej firmie, to po prostu musisz w nim być. Nie znam ani jednej sytuacji, w której by się to nie opłacało.
Dlaczego uważam, że w PPK po prostu trzeba być?
W skrócie: w PPK wpłacasz 2% pensji, pracodawca dopłaca Ci 1,5%, a do tego dostajesz dopłaty od państwa. Czyli do każdej wpłaconej przez Ciebie stówki pracodawca dokłada 75 zł.

W PPE jest jeszcze lepiej. Całość wpłat na Twoje prywatne inwestycje wnosi pracodawca, a Ty płacisz jedynie podatek od tych wpłat. Czyli każda stówka odłożona dla Ciebie przez pracodawcę kosztuje Cię na przykład 12 zł, jeśli jesteś w niższym progu podatkowym.

I naprawdę nie wiem, jak to jest, że ktoś w sklepie korzysta z okazji typu „kup dwa opakowania proszku do prania, a trzecie dostaniesz gratis”, bo rozumie, że to się może opłacać, a jednocześnie odrzuca darmowe pieniądze w PPK czy PPE. Skąd wiem, że odrzuca? Bo prawie 4 na 10 osób, które mogłyby być w PPK, wypisuje się z programu.

Nie rób tego. Sprawdź, czy PPK albo PPE działa w Twojej firmie, i bezwzględnie się do niego zapisz. Nawet jeśli kadrowa będzie Ci to odradzać.
A malkontentom powiem jedno: PPK i PPE to nie jest OFE. Nie warto zasłaniać się wymówką, że skoro kiedyś rozmontowano OFE, to teraz nie ufasz żadnym programom. To naprawdę dobre programy, a pieniądze w nich są prywatne.
Błąd 9: Płacisz za wysokie podatki od inwestycji
Ostatni finansowy strzał w kolano to płacenie za wysokich podatków. Wyobraź sobie, że zarabiasz stówkę na inwestycjach, ale machasz ręką i mówisz: „Wiecie co, wystarczy mi 81 zł, resztę sobie weźcie”.
Brzmi jak kompletny absurd, prawda? A jednak wielu Polaków właśnie tak robi, bo te 19 zł różnicy to podatek Belki, którego można łatwo i legalnie uniknąć.
Podatki trzeba płacić, to jasne. Ale po co płacić wyższe, niż wymagają przepisy? Kiedy pracujesz na etacie i łapiesz się na 12% PIT-u, nie idziesz przecież do kadrowej z prośbą: „Pani Krysiu, niech Pani potrąca 32%, bo mam gest”. A przy inwestycjach dokładnie tak się zachowujemy, jeśli nie korzystamy z antypodatkowych pokrowców.
Mam tu na myśli przede wszystkim IKE, IKZE, a od stycznia także nowe konto OKI. Zasady działania wszystkich tych pokrowców omawiamy bezpłatnie na naszym kanale:
- IKE i IKZE Obligacje: ile realnie można zyskać? Moje wyniki po 6 latach
- IKE czy IKZE – co się bardziej opłaca? A może nic…?
- Gdzie założyć IKE lub IKZE w 2026? Ranking IKE IKZE 2025
- 100 tys. zł bez podatku Belki? Wszystko, co musisz wiedzieć o OKI

Łącznie te wszystkie pokrowce pozwalają zainwestować całkiem sporą kwotę bez podatku. Więc nie przepłacaj.
Czego zabrakło na tej liście?
Mamy już dziewięć błędów, które trzymają ludzi w miejscu. Przyznam, że ta lista chyba powinna być dłuższa. Gdybym miała wskazać coś jeszcze, byłoby to traktowanie sprzedawców różnych usług finansowych jak doradców, którzy mają nasze dobro na sercu, i oddawanie kierowania własnymi finansami innym osobom. Ale o tym być może przy innej okazji.
Pisałam też kiedyś o finansowych nawykach, które utrzymują w biedzie — jeśli chcesz spojrzeć na ten temat z innej strony, zajrzyj do artykułu „Finansowe nawyki, które utrzymują Cię w biedzie”.
A Ty? Co jeszcze przychodzi Ci na myśl? Który z tych nawyków udało Ci się u siebie wyeliminować? Podziel się w komentarzu.
Czy wszystko zależy od nas?
Na koniec chcę zaznaczyć jeszcze jedną rzecz: liczy się też szczęście, a nie tylko to, jaką pracę wykonamy nad sobą i swoimi finansami.
Są badania, które pokazują, że dobrym wyznacznikiem tego, czy będziemy bogaci, jest to, czy bogaty jest nasz brat albo siostra. Pewne kompetencje finansowe po prostu wynosi się z domu. Osoby z takich domów są zamożniejsze, nawet jeśli pominiemy wpływ darowizn i spadków. W niektórych domach dobrze uczą przedsiębiorczości i zaradności życiowej, a z innych wychodzi się z wiedzą na poziomie zero.
Ktoś będzie miał w swoich finansach do naprawienia jedną rzecz z tej listy, a ktoś inny wszystkie dziewięć. Ale to nie powinno nas powstrzymywać od pracy nad własnymi finansami. Krok po kroku można pozbywać się szkodliwych nawyków i poprawiać swoje błędy. Możesz zacząć od tego, co najbardziej stoi Ci na drodze i najbardziej utrudnia gromadzenie pieniędzy, albo od tego, co jest dla Ciebie po prostu najłatwiejsze.
Życzę Ci takiej pracy nad sobą i dobrze ułożonych finansów. Wszystkiego dobrego!
To dobry moment na krótkie przypomnienie: Pamiętaj, proszę, że wszystkie prezentowane na blogu materiały mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Są wyrazem prywatnej opinii autorów. Zapoznaj się, proszę, z dokładną informacją prawną, którą znajdziesz na końcu tego artykułu.
Katarzyna Iwuć
Biegła rewidentka, doktor nauk ekonomicznych. Przed dołączeniem do zespołu FBO była między innymi prezeską spółki giełdowej Netia S.A., członkinią zarządu i dyrektorem finansowym Mennica Polska S.A., członkinią rady nadzorczej i przewodniczącą komitetu audytu kilku firm. W zespole FBO konikiem Kasi są między innymi research i analiza danych, tworzenie kalkulatorów i innych narzędzi do zarządzania finansami osobistymi.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.
PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?
Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?
To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:
✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

