FBO 024: Jak krok po kroku otworzyć własną restaurację „Telepizza”?

28

Wiele osób po latach spędzonych w korporacji zaczyna myśleć o własnym biznesie. Pojawia się zmęczenie pracą dla kogoś, korporacyjne gierki zaczynają nas męczyć, a świadomość, że zarobki są ograniczone „widełkami” przewidzianymi dla naszego stanowiska, robi się z czasem nie do zniesienia. Własny biznes jawi się wtedy jak wybawienie od wszelkich problemów, które pozwoli nam wreszcie rozwinąć skrzydła i uwolnić pokłady długo tłumionej przedsiębiorczości.

Właśnie z myślą o takich osobach napisałem we wrześniu artykuł Jak rzucić etat i przejść na swoje? – będący obecnie jednym z najczęściej czytanych artykułów na blogu. Jako twardo stąpający po ziemi realista mam bardzo sceptyczne podejście do romantycznych wizji własnego biznesu, które snujemy pracując w korpo. Po 1,5 roku od rozpoczęcia pracy na własny rachunek wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.  Ale wiem również, że głównym powodem, dla którego wszystko rozwija się dobrze, było dobre przygotowanie, pełna jasność tego, co chcę robić i zrozumienie specyfiki rynku, na którym chcę działać.

Gdy ktoś mi mówi o własnym biznesie zadaję mu oczywiście pytanie: A jaki masz na to pomysł? I tu pojawiają się schody. Chyba najczęściej słyszana przeze mnie odpowiedź brzmi: Może otworzę jakąś knajpkę? Inne podawane pomysły to: mały pensjonat, doradztwo, sprowadzanie czegoś z Chin, szkolenia, handel na Allegro, aplikacja mobilna, itp. Czasami pada również odpowiedź: Może po prostu wejdę w jakiś franchising? Zwykle po kilku minutach staje się jasne, że pomysł jest jeszcze mało konkretny.

Zupełnie mnie to nie dziwi, bo o naprawdę dobry pomysł na biznes jest bardzo trudno. Pomyślałem sobie jednak, że poznając bliżej specyfikę wybranych biznesów i konfrontując swoje wyobrażenia z rzeczywistością, znacznie łatwiej będzie weryfikować nasze pomysły. Dlatego pomyślałem o kilku audycjach, które osobom chcącym w przyszłości otworzyć swój własny biznes dostarczyłyby wiele przydatnych informacji. Na początek postanowiłem zacząć od zbadania pomysłów Otworzę restaurację oraz Wejdę w jakiś franchising. I tak właśnie powstał dzisiejszy odcinek o tym jak krok po kroku otworzyć restaurację „Telepizza”.

Wiem, że wśród Was są osoby, które dopiero zaczynają dbanie o własne finanse. Ale są również takie, które zaprowadziły w nich świetny porządek i są na etapie poszukiwania nowych wyzwań i sposobów na zwiększanie zarobków. Co sądzicie o tym, aby w ramach poszerzania naszych finansowych horyzontów i lepszego zrozumienia finansowej rzeczywistości, od czasu do czasu przedstawiać również takie tematy? Będę bardzo wdzięczny jeśli dacie mi znać w komentarzach, czy jesteście na takie tematy otwarci. Z góry serdecznie dziękuję za każdą odpowiedź 🙂

Czym jest właściwie franchising?

Chcesz otworzyć własny biznes, masz kapitał, ale nie masz pomysłu na biznes i nie chcesz zaczynać od zera? Właśnie do takich osób kierowana jest oferta wielu firm działających w modelu franchisingu. McDonald’s, BurgerKing, Blikle, Vistula, Wólczanka, Play, Kruk, szkoły językowe jak British School czy Helen Doron, placówki Alior Banku i BZWBK, agencje nieruchomości jak Metrohouse czy ReMax – to tylko przykładowe znane marki, które działają w systemach franczyzowych.  W Polsce takich systemów istnieje już ponad 300.

Solidni franczyzodawcy mają sprawdzony model biznesowy, ugruntowaną pozycję na rynku, rozpoznawalną markę oraz know-how na temat prowadzenia biznesu. Jeżeli spełnisz odpowiednie kryteria – możesz zostać ich franczyzobiorcą – czyli rozpocząć działalność gospodarczą  na własny rachunek, ale pod znaną marką. Oczywiście zostaniesz do tego odpowiednio przygotowany, jednak w zamian musisz spełnić standardy danej sieci oraz dzielić się częścią swoich przychodów.

Najlepiej zrozumieć to na konkretnym przykładzie. Dlatego na potrzeby dzisiejszej audycji nawiązałem współpracę ze znaną siecią restauracji Telepizza i nagrałem dla Was rozmowę z Leszkiem Nowakiem – który rozpoczynał pracę od rozwożenia pizzy do domów i biur, a dziś pełni funkcję Menadżera ds. rozwoju sieci i odpowiada za otwieranie kolejnych restauracji. Słowem: zna specyfikę tego biznesu na wylot.

Na pewno kojarzycie nazwę Telepizza, ale ciekawe, czy znacie tych kilka faktów, które dla mnie były nowością:

  • To duża, międzynarodowa firma, założona w 1987 roku w Hiszpanii
  • Jej akcje są notowane na giełdzie w Madrycie
  • Posiada sieć restauracji m.in. w Hiszpanii, Portugalii, Peru, Chile, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Rosji, Angoli, Ekwadorze, Kolumbii, Wenezueli, Gwatemali i oczywiście w Polsce
  • Jest liderem dostaw pizzy do biur i domów w Polsce
  • Sprzedaje u nas ponad 6 mln sztuk pizzy rocznie

Więcej konkretnych informacji i bardzo ciekawych szczegółów na temat prowadzenia tego typu biznesu znajdziecie właśnie w dzisiejszej audycji.

W tym odcinku podcastu usłyszysz:

  • Ile czasu zajmuje otwarcie restauracji Telepizza i jak wyglądają przygotowania?
  • Co to znaczy „dobry lokal” do prowadzenia takiej działalności?
  • Ile osób potrzeba by poprowadzić restaurację?
  • Ile potrzeba kapitału by ruszyć z takim biznesem i na co jest on potrzebny?
  • Po jakim czasie placówka jest rentowna?
  • Jak wyglądają opłaty franczyzowe?
  • Czym jest wyłączność terytorialna?
  • Jakie wsparcie dostarcza franczyzodawca by zwiększyć obroty w Twojej restauracji?
  • Jakie cechy powinna mieć osoba myśląca o uruchomieniu takiego biznesu?
  • Kto nie nadaje się do prowadzenia takiego biznesu?
  • I dużo więcej…

Partnerem dzisiejszego podcastu jest Telepizza Poland Sp. z o.o.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcaście:

  • Bezpośrednie dane kontaktowe do mojego rozmówcy – dla osób, które chciałyby więcej dowiedzieć się na temat prowadzenia takiej restauracji:Leszek Nowak, tel. 502-456-776,  email: Leszek.Nowak@telepizza.pl

Skąd pobrać podcast?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, zaś w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną rozmowę na temat otwierania restauracji Telepizza

Jeżeli lubisz posłuchać czasami moich podcastów, to będę Ci bardzo wdzięczny za poświęcenie 30 sekund aby ocenić podcast FBO w aplikacji iTunes. Dla Ciebie to krótka chwila, natomiast dla mnie ogromna pomoc w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Bardzo serdecznie Ci za to dziękuję. 🙂

Oceń podcast w iTunes

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze28 komentarzy

  1. Temat podcastu bardzo ciekawy!

    Mam tylko jedną uwagę – czy to jest płatna audycja w sensie, że Telepizza jest tutaj sponsorem, bo brzmi to trochę jak reklama? Warto by to doprecyzować.

    • Hej Robert,

      Oczywiście już doprecyzowuję: jak zaznaczyłem w tekście materiał powstał w ramach współpracy z Telepizzą i mam nadzieję otrzymać za to wynagrodzenie zgodnie z umową 😉

      Nie publikuję co do zasady klasycznych tekstów czy podcastów „sponsorowanych” – polegających na publikacji materiałów promocyjnych dostarczonych mi przez sponsora. Wymyślam temat, pytania, zakres rozmowy – tak, aby artykuły czy podcasty w takiej sytuacji miały przede wszystkim walor edukacyjny. Pytania, opinie i wnioski, itp. są zawsze moje i niezależne. Rola partnera to wkład merytoryczny – i to jest zawsze jasno określone w umowie. Dopiero wtedy szukam partnerów zainteresowanych by w danym temacie „zaistnieć”.

      Dzisiejsza audycja sprawia, że czytelnicy otrzymują dostęp do informacji jak taki biznes działa „od kuchni”, o które trudno gdzie indziej, ja pozyskuję ciekawy materiał na blog, a Telepizza pozyskuje potencjalny dostęp do osób zastanawiających się nad własną restauracją w ramach franchisingu. Tak rozumiem sensowną współpracę.

      Dlatego nie określam tego jako „sponsor”, lecz jako „partner”.
      Dziękuję za pytanie – umieszczę jeszcze w tekście jednoznaczną informację w ramce.

      • Ach, i jeszcze jedna bardzo ważna informacja. Jeśli po wysłuchaniu podcastu macie jeszcze dodatkowe pytania – zapraszam do zadania ich w komentarzu. Mam bezpośredni kontakt z Telepizzą, więc zdobędę dla Was odpowiedzi z „pierwszej ręki”.

      • Zauważyłem, że gdzieś głęboko wśród tekstu pojawiła się tylko krótka informacja:

        „Partnerem dzisiejszego podcastu jest Telepizza Poland Sp. z o.o.”

        Naprawdę nie mam nic przeciwko takim wpisom i podcastom – warto je robić i czytać/słuchać, ale jednak nadal uważam, że dla pełnej jasności należałoby w ramce na samym początku tekstu zaznaczyć po prostu, że tekst jest sponsorowany. Tak po prostu, dla uczciwości wobec nas – Czytelników, żebyśmy wiedzieli, że jest to po prostu zwykła reklama.

        Poza tym widać, że tekst jest „uładzony”, oczywiście bez obrazy, ale widać że wpływ na pytania ma fakt, że jest to reklama. Przykładowo nie ma poruszonych prawie żadnych minusów – nie zadałeś pytania jakie straty finansowe poniosły te osoby, których biznes z pizzą nie wypalił (a sami rozmówca przyznał, że w ostatnim roku 2 knajpy się zamknęły!), na co konkretnie idą opłaty niby na marketing (jakoś w mediach nie widać reklam Telepizzy), nie ma tematu niezbyt dobrej opinii na temat pizzy oferowanej przez tą sieć – jest mnóstwo artykułów krytykujących smak tej pizzy i to naprawdę bardzo mało pochlebnych.

        Poza tym słowo „partner” kojarzy mi się bardziej z kimś, kto pomaga pisać, sprawdza literówki, błędy, przepisuje tekst, a nie sponsoruje po prostu reklamę na blogu.

        Nie mam nic przeciwko zarabianiu przez blogerów, ale uważam, że takie teksty powinny być od samego początku jasno rozdzielone od tekstów autorskich, niesponsorowanych.

        • Robert,

          Dziękuję za Twoją opinię i za podzielenie się skojarzeniami na temat słowa „partner”. Do tej pory byłem przekonany, że to domena osób zajmujących się korektą i edycją tekstu.
          Po zastanowieniu się stwierdziłem jednak, że pozostanę przy własnej koncepcji nawiązywania współpracy z firmami oraz zostawię sobie jednak decyzyjność co do miejsca umieszczania informacji na temat współpracy.
          Cieszę się, że pomimo ewidentnych trudności, nie przeoczyłeś jednak tej ramki. 🙂

          Widzę, że masz również swój blog – chętnie zapoznam się z przykładem przeprowadzonej przez Ciebie współpracy z jakąś marką, która przebiegła w opisany przez Ciebie sposób. Podeślesz przykładowy link?
          Bardzo lubię słuchać rad, przy czym staram się trzymać raczej tych, których udzielają mi osoby z doświadczeniem i sukcesami w danym temacie.
          Z góry dziękuję – to będzie dla mnie nowe doświadczenie.

          Zasady mojej współpracy z markami są w pełni transparentne i opisane tutaj: http://marciniwuc.com/wspolpraca/
          Wierzę, że po zapoznaniu się z nimi będziesz miał lepszy ogląd sytuacji.

          • Spoko Marcin nie bierz moich uwag do siebie aż tak, po prostu lubię jak reklama jest oznaczona jako reklama, a tekst autorski jako autorski, żeby była pełna jasność co do tego co kto pisze i dlaczego i co z tego ma.

            Mój blog jest zupełnie niekomercyjny, jestem od ponad roku czasu wolny finansowo na emeryturze jako rentier i nie szukam nigdzie żadnych źródeł zarobku. Stąd też nie ma u mnie żadnych reklam ani współpracy z kimkolwiek.

            Fajnie po prostu dbać o dobre standardy w blogosferze. Zwłaszcza w tematyce finansowej jest to niezwykle istotne. Czytałem ostatnio książkę „Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy” (swoją drogą polecam każdemu!!!) i tam to dopiero widać jak na dłoni, jakie są konflikty interesów, jak sprzedawcy przedstawiają się niby jako neutralni a w rzeczywistości ich działania są podyktowane wysokością prowizji którą otrzymują np. za wciskanie ludziom np. polisolokat czy ubezpieczeń na życie.

            Niedawno denerwował mnie sposób pisania przez jedną blogerkę biegową, która ciągle wrzuca testy i opisy różnych akcesoriów, ciuchów i butów, ale dziwnym trafem jest to ciągle tylko jedna marka i ciągle są same zachwyty. Nigdzie ani słowa o współpracy z marką, sponsoringu czy reklamie. Jak się dopytałem to się okazało że oczywiście wszystkie rzeczy otrzymuje za darmo na własność, a na temat wynagrodzenia milczała. Takie standardy mi się po prostu nie podobają.

            Twojego bloga bardzo cenię i trzymam kciuki za jego dalsze sukcesy!

            Od siebie mam tylko prośbę, żeby wyraźnie oznaczać teksty sponsorowane od autorskich – tylko tyle. Uwierz, że czytelników od tego Ci nie ubędzie, a wręcz przeciwnie bo lubimy być traktowani poważnie i uczciwie 😉

            Książkę którą podałem polecam bardzo przeczytać i wrzucić recenzję na bloga!

            • Trochę się Robert czepiasz. Mało jest blogerów, które tak rzetelnie podchodzą do kwestii tekstów sponsorowanych. Może zwyczajnie nie lubisz blogerów, bo piszesz, że to kolejny który Cię zdenerwował 🙂

  2. Marcin,
    Gratuluję pomysłu na nowy cykl podcastów na blog.

    Jeśli planujesz dalsze odcinki, to ja podrzucę Ci temat kawiarni. Wiele osób uważa ten biznes za żyłę złota, a ja w ciągu ostatnich dwóch lat byłem na kilku wyprzedażach sprzętu, bo biznes nie wypalił. I to nawet w tak bogatej dzielnicy jak Wilanów w Warszawie.

    • Hej Dominik,

      Pomysł narodził się właśnie z obserwacji podobnych sytuacji. Do biznesu trzeba moim zdaniem dobrze się przygotować, policzyć, jak najwięcej się dowiedzieć i w ten sposób zwiększyć swoje szanse na powodzenie. Albo dojść do wniosku „to jednak nie dla mnie” i zostać mistrzem świata w swoim korpo 😉

  3. A ja zwrócę uwagę na inny aspekt… Nie wiem na ile to przypadek, ale wraz z kolejnym odcinkiem pojawił się OD RAZU spisany skrypt rozmowy. Brawo! 🙂

  4. Świetny materiał, bardzo dużo ważnych informacji w temacie franczyzy- warto się zastanowić, czy nie rzucić korpo

  5. Fajny podcast, dużo informacji, ciekawy pomysł napewno wzbudzi zainteresowanie tematem franshingu. NIestety w podcast zabrakło parku słów o ryzyku jakie niesie otwarcie własnego biznesu… np TELEPIZZY. W mojej miejscowości do 40 tys mieszkańców wiele osób woli zjeść pizze od „Lokalnych dostawców”. Telepizza świeciłą pustkami i po roku biznes upadł, a właściciel do tej pory pewnie spłaca kredyty 🙂 Pozdrawiam

    • Hej Michał, dziękuję za komentarz. Słuszna uwaga – ryzyko istnieje oczywiście w każdym biznesie – między innymi dlatego zdecydowałem się na taki cykl podcastów. Czasem jest to błędna lokalizacja, a czasem błędy właściciela (stosunek do klientów, itp.). To dlatego mogą stać obok siebie dwie knajpy – w jednej tłum, a w drugiej pustki. Jeśli dobrze pamiętam z rozmowy – w ubiegłym roku otwarto 7 restauracji, a 2 zostały zamknięte.
      Co to za miejscowość? Może uda się namówić Telepizzę na jakiś komentarz w tej sprawie? 🙂

      • Pewnie że warto – niech gość opisze sytuację tych dwóch knajp które zamknięto? Dlaczego? Za mało klientów, obrotów? Co się stało z franczyzobiorcami – zbankrutowali? Zostali z długami? Ile pieniędzy stracili? Czy Telepizza ma jakieś spory sądowe z franczyzobiorcami? Jak szczerze to szczerze 😉

  6. Witam
    Wybacz Marcinie, że nie na temat, ale chciałbym się dowiedzieć czy udało Ci się rozpocząć pracę nad zapowiadanym poradnikiem dotyczącym kredytu hipotecznego? Jeśli tak to napisz proszę kiedy można spodziewać się pierwszych efektów ?

  7. 1. Co do tego, jak może wyglądać nieudana franczyza, to proponuję poczytać artykuły sprzed kilku lat o ajentach sieci sklepów spożywczych Żabka. Było o tym dość głośno w mediach. Procesy toczą się chyba do tej pory…
    Tylko ostrzegam, że jest to miejscami makabryczna lektura – poronienia, samobójstwa, techniki psychomanipulacyjne, weksle in blanco, wielkie długi… Jeśli ktoś ma nerwy na takie rzeczy.

    2. Sam podcast czytałem wczoraj, bardzo ciekawy. Jeśli sieć jest porządna i rzeczywiście pomaga stworzyć rzetelny biznes, to jest to całkiem ciekawy sposób na życie. Z perpektywy Anglii mogę powiedzieć, że dostawa gotowych produktów ma wielką przyszłość w Polsce – Anglicy nie potrafią, nie chcą i nie mają czasu przygotowywać posiłków i to samo czeka „nowocześniejących” Polaków. Tego typu rynek będzie się tylko rozwijał…

    • Tak to prawda, ale biznes gastronomiczny jest bardzo trudny i zwroty są niskie, o tym też trzeba pamiętać. Wystarczy popatrzeć jaka jest rotacja knajp, barów i kawiarni. Często znikają po roku – dwóch… Nawet tam gdzie Gessler przeprowadziła niby udaną rewolucję, chwalili że mają mnóstwo gości – często po roku tych knajp już nie ma, a właściciele zostali z długami, kredytami itd. W samym Poznaniu znikły chyba ze 3 knajpy po rewolucjach, w których sam jadłem (np. grecka tuż obok rynku).

      Biznes jest bardzo trudny w gastronomii.

  8. Bardzo fajny pomysł na podcast. Bardzo ciekawy temat 🙂 Chętnie posłucham jeszcze jak otworzyć kawiarnię, jak zostać wedding plannerem, jak zostać coachem, itp. 😉

  9. Świetny odcinek i moim zdaniem bardzo trafiony kierunek, jeżeli chodzi o rozwój podcastu. Przedsiębiorczość w Polsce się budzi i jest coraz bardziej w modzie i cenie. Coraz więcej młodych ludzi zaczyna brać sprawy w swoje ręce, jednak warto na początku zdobyć trochę wiedzy. Jest mi strasznie przykro jak w biznesie gastronomicznym, albo turystycznym, ktoś zainwestuje w sprzęt, świetny wystrój. Wszystko naprawdę zrobi ponad poziom lokalny, a gdy przychodzi do sprzedaży, odbywa się wieczne oczekiwanie na klientów. Bierność i oczekiwanie, bez większego pomysłu na aktywną sprzedaż i promocję. Mam wielu klientów, których jedynym pomysłem na reklamę była lokalna gazeta, która po analizach okazała się w znikomym procencie docierać do grupy docelowych odbiorców. Wspaniały biznes, taki od serca wymaga zaciekawienia nim innych. Gdy opowiadamy z serca o swoim pomyśle i biznesie jest nam łatwiej, jednak kiedy się do tego wcale nie przygotujemy zaczyna się kryzys.

    Czekam na dalsze odcinki z niecierpliwością:)

  10. Witaj, Marcin
    Mój pierwszy wpis twiom blogu. Mam nadzieje, że się za bardzo nie rozpiszę…
    Na wstępie dodam, że prowadzę dwie działalności niezwiązane z jakimiś franczyznami więc nie mam jakiegoś bezpośredniego doświadczenia z prowadzeniem takiego biznesu, a moje uwagi dotyczą tylko spostrzeżeń z rynku, informacji w prasie czy internecie oraz opinii moich znajomych, którzy prowadzili i prowadzą tego typu biznesy. Nie mówię tu, że wszyscy ci znajomi prowadzą telepizze jak w temacie ale na polskim rynku jest masa dosłownie MASA tego typu firm oferujących frenczyzne; z tego co się orientuje to chyba coś około 400 firm franczyzowych!
    Temat franczyzna to temat rzeka, tak jak ze wszystkim do wejścia we franczyzne; jak i zresztą do każdej inwestycji trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem, żeby później nie okazało się że się umoczyło i trzeba spłacać pozaciągane kredyty.
    Wszystko w tym biznesie sprowadza się do tego czy będziesz generował obrót aby pokryć koszty prowadzenia lokalu, zusy, podatki, wynagrodzenia dla pracowników i ewentualne koszty; prowizje lub kary wynikające z umowy franczyzowej….tak kary w umowach franczyzowych są także kary wynikające z niedotrzymywania jakiś warunków umowy partnerskiej dla przykładu ( nie mówię tu o telepizzy tylko o konkurencyjnej sieci pizzerii franczyzowych) w umowę, którą miałem okazje przeczytać był zapis o karach wynikających z tego, że właściciel lokalu jest zobligowany do brania towaru tylko z magazynu centralnego. Z jednej strony to dobre rozwiazanie bo pizza powiedzmy smakuje w każdym lokalu tak samo bo jest robiona z takich samych produktów, a wiadomo każdy chciałby jak najwięcej zarobić, a jak najmniej kosztów ponieść, więc bez takiego zapisu to wiadomo co by się stało w niektórych przypadkach, zakupy w najtańszych dyskontach jakość towaru na pizzę pozostawia wiele do życzenia, no i nasze danie smakuje zupełnie inaczej niż i innych restauracjach pod tym samym szyldem, natomiast podam taki przypadek w lokalu skończyła np. Kukurydza, wartość minimalna dostawy z magazynu centralnego powiedzmy 400pln dowiozą za 2dni bo dostawy powiedzmy dwa razy w tygodniu lub brakuje na magazynie i nie dostaniesz wcale, no i co w tym wypadku….przestajemy handlować pizzą, która w składzie ma kukurydze? Nawiasem mówiąc kukurydza to jeszcze pół biedy np. Skończył się ser, i co wtedy zamykasz i czekasz na dostawę? Kupujesz w pobliskim markecie czy hurtowni i działasz dalej, nie daj Bóg przychodzi kontrol z sieci (czyli tak zwany opiekun sieciowy) i widzi jakiś produkt niezakupiony w ich magazynie….no i co…. no i kara umowna…. Nawiasem mówiąc kary w takich umowach są bardzo wysokie (nie ma żadnych przepisów prawnych, które by miały to regulować więc właściciel franczyzny ustala wysokość kar), inny przykład z pewna sieć marketów spożywczych, akurat tak się zdażyło, że właściciel zatrudnił nową kasjerkę jej pierwszy dzień w pracy, akurat mieli promocje, że do zakupów wydawali jakieś znaczki kasjerka nowa niezaznajomiona z obecna promocją nie wydawała znaczków (nie wiem z jakiego powodu czy zwykle niedbalstwo pracownika czy po prostu nie wiedziała o tym), pech chciał, że w tym momencie w sklepie był pracownik z sieci franczyzowej (dodam, że niekoniecznie musi to być opiekun, którego właściciel lokalu doskonale zna; sieci franczyzowe wynajmują ludzi z zewnątrz do kontroli swoich lokali, są nawet firmy, które zajmują się kontrolą takich lokali; ich wynagrodzenie zależne jest od tego ile znajdzie się nieprawidłowości w danym lokalu), wracając do przykładu za niewydanie głupich znaczków właściciel otrzymał na koniec miesiąca karę wynikająca z niedotrzymania umowy franczyzowej na kwotę 3000pln! Trochę odbiegłem od tematu bo chodzi tu przecież o frenczyzopizze ale to jest taka przestroga niektóre firmy franczyzowe tylko czekają na przysłowiowych „jeleni” aby podpisać z nimi „cyrograf”-umowę i łoić klienta absolutnie na wszystkim co się da, a wyjście z takiej umowy franczyzowej jest podobne jak wyjście z polisolokaty!, nie mówię tu o telepizzy bo nie znam tej sieci nie czytałem umowy i nie znam nikogo kto by prowadził taką restauracje.

    Z moich obserwacji co bym mógł doradzić przyszłym franczyznobiorcom to przede wszystkim:
    1. CZYTAJCIE UMOWY KTÓRE PODPISUJECIE, jeżeli czegoś nie rozumiecie poradzicie się prawnika taka porada niewiele kosztuje, a potrafi zaoszczędzić dużo nerw oraz pieniędzy. Pracownicy sieci franczyzowej są odpowiednio przygotowani aby na spotkaniach mówić same och i achy, żeby tylko klient podpisał z nimi umowę, coś w podobie „niezależnych doradców finansowych”, którzy pracują w swoich biurach absolutnie „za darmo” i polecają nam tylko „najlepsze produkty” najlepiej dobrane pod nas 🙂
    2. WEŹCIE POD UWAGĘ, ŻE DANA INWESTYCJA MOŻE NIE ZACZNIE GENEROWAĆ DOCHODU JUŻ W PIERWSZYM MIESIĄCU, no i co wtedy zakredytowaliśmy się wszystko wydaliśmy na urządzenie lokalu otwieramy i okazuje się, że nie jest tak różowo jak to „mówił Pan na spotkaniu” musimy dokładać do miesiąca…..póżniej do kolejnego…. I tak dalej i dalej jak długo? Ile mamy w sobie cierpliwości? Aby tak cały czas dokładać do każdego miesiąca? Powiem tylko tyle pewien mój znajomy prowadzi obecnie pięć lokalów gastronomicznych…wiecie ile otworzył i zamknął od kiedy zaczął działać? Podajże dwanaście czy trzynaście! ma on pewną zasadę lokal, który nie zacznie generować dochodu prze okres dwóch lat jest zamykany, zabiera sprzęty i otwiera w innym miejscu…tak dobrze czytacie dwa lata dokładania! a ile wy jesteście w stanie wytrzymać dokładać do biznesu?
    Moja propozycja zanim przystąpicie do jakiegokolwiek biznesu odłużcie trochę pieniędzy na ewentualne dokładanie, oraz weźcie ustalcie sobie jakieś granice maksymalnej straty jaką jesteście w stanie ponieść aby starczyło jeszcze gotówki na ewakuację z danego biznesu (pozapłacowe wszelkich należności dla ludzi, do Państwa, no i oczywiście kar związanych z przedwczesnym zerwaniem umowy)
    3. NIE MYŚLCIE SOBIE, ŻE WYSZKOLICIE PERSONEL I BĘDZIE ON PRACOWAŁ ZA WAS, A WY SIĘ BĘDZIECIE RELAKSOWAĆ W SPA CZY CIEPLUTKIM DOMKU jest to absolutna bzdura, nikt za ciebie nie przypilnuje ci biznesu, pamiętajcie okazja czyni złodzieja, jeżeli pracownik zobaczy, że olewająco podchodzicie do swojego biznesu, on też zacznie dorabiać coś na boku (oczywiście nie chce tutaj wsadzać wszystkich do jednego worka ale jest to jeden z przykładów co się może stać jak pracownik ma za duże uprawnienia, a właściciela nie ma w lokalu). Wracając do sedna punktu trzeciego może się tak zdarzyć, że nie będziecie w stanie opłacić personelu lub nie będziecie mogli znaleźć odpowiedniego człowieka, więc dane stanowisko przypadnie dla was. Więc tak jak było to już powiedziane w podcastcie 100% zaangażowania w biznes. Dochód z biznesu jest zależny od tego ile swojego czasu na niego poświecisz. Nie zgodzę się ze zdaniem w podcastcie, że można pracować na etacie i prowadzić taką restauracje….100% swojego czasu poświęcicie na to aby przypilnować swój biznes bo nikt za was tego nie zrobi.
    4. MARKETING ! W dzisiejszych czasach bez reklamy zwykły szary człowiek wchodzący dopiero na rynek zginie marnie. Tutaj akurat dobrym pomysłem jest wejście w sieć franczyzową znaną markę, która jest już na rynku od jakiegoś czasu. Tak jak było to wspomniane już w podcastcie również ważne jest pierwsze wrażenie duża akcja reklamowa na otwarcie jakieś super promocje aby przyciągnąć klienta.
    Czy franczyzna według mnie to dobry biznes? To zależy… tak jak każdy biznes tak i franczyzna wymaga od nas poświecenia sporej ilości naszego czasu, jak i sporo nerw i pieniędzy, tak jak w każdej inwestycji trzeba się liczyć, że oprócz wysokich dochodów można też sporo stracić.
    Trochę się rozpisałem 🙂 taki temat można by ciągnąć w nieskończoność myśle, że ktoś może wyciągnie z tego co napisałem jakieś wnioski 🙂
    Mam nadzieje, że za bardzo nie straszyłem 🙂

    • Hej Dominik,
      Serdecznie dziękuję za cenny i wartościowy komentarz. Jak każdy biznes – tak i franczyza – wymaga bardzo swiadomego podejścia. Dodałbym jeszcze, że zaciąganie kredytu w celu uruchomienia takiej działalności to moim zdaniem bardzo nieodpowiedzialna decyzja. Dopóki nie znamy realiów (np.faktycznie uzyskiwane obroty) powinniśmy opierać się jednak na własnym kapitale przy tego typu biznesie. Serdecznie pozdrawiam 😉

  11. Marzenie każdego człowieka z korpo… rzucić pracę i otworzyć restaurację. Dlaczego? Ponieważ znamy ten biznes bardzo dobrze. Codzienne lunche z klientem, kolacja z dziewczyną, wypad ze znajomymi. Jak to mówił Clarkson z Top Gear „How hard can it be?”. Przecież to wspaniały pomysł na biznes, nic nie trzeba robić, uśmiechnięta dziewczyna przynosi jedzenie do stolika, a pieniądze same spływają. Mało kto wie, że gastronomia to jedna z najcięższych branż i tu jest naprawdę trudno wygrać ze statystyką… 2/3 nowo otwieranych knajp upada w ciągu pierwszego roku. Zapytacie skąd wiem… ja jestem właśnie tym człowiekiem z korpo 🙂
    Jeżeli nie masz doświadczenia w gastronomii, a czujesz powołanie, to franczyza jest dobrą opcją – przynajmniej dostaniesz know-how. A know-how to już 25% sukcesu.

Odpowiedz