Mój system dbania o finanse

Mój system zarządzania pieniędzmi. Wszystkie produkty, z których korzystam.

34

W tym wpisie pokażę Wam produkty finansowe, z których korzystam oraz dokładny schemat przepływu moich pieniędzy. Konta, bankowe, portfele, aplikacje, brokerzy, ubezpieczenia – znajdziecie tu wszystko na jednym wygodnym schemacie z nazwami konkretnych firm, bo bardzo często o to pytacie. Ale nagrałem to przede wszystkim, aby zainspirować Was do zbudowania  własnego, dobrze przemyślanego systemu zarządzania pieniędzmi. Zaczynamy!

5/5 - (1 głos)
Mój system zarządzania pieniędzmi

Na przełomie 2008 i 2009 roku miałem ogromne długi, w moich finansach panował totalny chaos, a wielki kryzys finansowy groził mi utratą dochodów. To była masakra. W ciągu kolejnych 10 lat zdołaliśmy z Kasią nie tylko tych długów się pozbyć, lecz również osiągnąć upragnioną wolność finansową, czyli zgromadzić kapitał pozwalający na życie bez konieczności pracy. A późniejsze lata to było już tylko cieszenie się życiem i szlifowanie naszego systemu zarządzania pieniędzmi. Oto jego ogólny schemat, który w kolejnych punktach wypełnię konkretnymi produktami i nazwami firm.

System dbania o finanse

Po pierwsze: porządek w kontach bankowych

Zacznijmy od kont bankowych. Prowadzę działalność gospodarczą, dlatego mam konto firmowe i zupełnie oddzielne konto osobiste. Jak wyglądają przepływy pieniędzy przez te rachunki? 

Konto firmowe i konto osobiste

Wszystko zaczyna się oczywiście od pierwszego i najważniejszego strumienia zasilającego cały ten system, czyli od dochodów. Nie ma znaczenia, czy prowadzisz działalność gospodarczą czy pracujesz na etacie – to właśnie w zwiększanie dochodów pozwala najszybciej się bogacić


Sprawdź:


80% pary na zwiększanie dochodów

Z tego powodu – gdy pracuję nad własnymi finansami – najwięcej wysiłku wkładam w konsekwentne dodawanie kolejnych strumieni wpływów na moje konto firmowe. Jakieś 80% uwagi idzie na wymyślanie zwiększania dochodów, 15% na poprawianie inwestowania a 5% na kontrolowanie wydatków. 

Oczywiście na różnych etapach życia te proporcje są inne i świetnie to rozumiem. Gdy wychodziłem z długów, to każdy wydatek był długo analizowany a  o inwestowaniu w ogóle nie było mowy. Ale chcę Was bardzo mocno uczulić, że jeśli pomimo kontroli wydatków nie jesteście zadowoleni z Waszej sytuacji finansowej – to znak, że pora poważnie się zastanowić, jak zwiększyć zarobki. No dobra,  co dzieje się dalej?

Zasada: „najpierw zapłać sobie”

Oczywiście z konta firmowego pokrywam wszystkie wydatki firmowe: biuro, systemy informatyczne, praca moich współpracowników, druk książek, montaż filmów, prawnicy, podatki, opłaty itp. Część pieniędzy reinwestuję także w firmę, aby mogła się dalej rozwijać, finansując np. nowe projekty. Ale najważniejszy jest dla mnie ten przelew, o którym opowiem Wam teraz. 

Gdy tylko zaczyna się nowy miesiąc, od razu wdrażam w życie zasadę „najpierw zapłać sobie”. Co to oznacza? Że jednym z pierwszych przelewów jest „moje wynagrodzenie” – czyli wypłata z konta firmowego na osobiste.

Oddzielenie wydatków firmowych od prywatnych

Wszystkie wydatki firmowe pokrywam z konta firmowego. natomiast wydatki osobiste, pokrywam z konta osobistego. Dzięki temu mam krystaliczną jasność, czy działalność generuje wystarczająco dużo wolnej gotówki. Musi jej wystarczyć nie tylko na koszty i rozwój firmy, ale przede wszystkim na odpowiednio wysoki przelew osobisty dla mnie. Gdyby tak nie było, to rozsądniej byłoby wrócić na etat. 

W których bankach prowadzę konta?

Obiecałem Wam nazwy konkretnych firm, a zatem – w których bankach posiadam te konta? Konto osobiste prowadzę w mBanku (zwykły, najtańszy rachunek eKonto), a konto firmowe w ING Banku (konto direct dla Firm). Dla pełnej jasności – to nie jest żadna współpraca reklamowa, bo rachunek w mBanku mam już od ponad 25 lat, a konto firmowe w ING od lat 12 – czyli od pierwszego dnia działalności gospodarczej. 

👉 Ranking kont osobistych: marciniwuc.com/ROR
👉Ranking kont firmowych: marciniwuc.com/firmowe

Konto firmowe i konto osobiste a banki

Oba dobrze mi służą, ale gdybyście szukali rachunku bankowego dla siebie, albo najlepiej oprocentowanych lokat i kont oszczędnościowych – to koniecznie zajrzyj na nasz ranking lokat i ranking kont oszczędnościowych. Oprocentowanie najlepszych kont oszczędnościowych w naszym rankingu przekracza 6% w marcu 2026 r., więc nie ma sensu kisić pieniędzy na nieoprocentowanym rachunku.

Osobne konto i karta na podróże

Skoro mowa o kontach bankowych, to muszę tu wspomnieć o jeszcze jednym bardzo przydatnym rozwiązaniu. Uwielbiam podróże i w każdym roku odbywam ich kilka. Jak wiadomo podróże kosztują, a w dodatku w ich trakcie zmienia się sposób wydawania pieniędzy: pojawiają się wydatki na hotele, najem samochodu, restauracje, itd., które nie są typowymi, comiesięcznymi „wydatkami na życie”. 

W dodatku są one pokrywane w różnych walutach. Dlatego korzystam jeszcze z konta i karty w banku Revolut, które pozwalają mi bardzo wygodnie płacić w dowolnej walucie i kontrolować wydatki na wakacjach, nie mieszając ich z wydatkami „domowymi”, takimi jak czynsz za mieszkanie czy prąd. W Revolut posiadam też kartę kredytową – aby nie ponosić wysokich kosztów przewalutowania, gdy np. wynajmuję samochód zagranicą. 

I – tak jak z konta firmowego przelewam sobie „wynagrodzenie” na konto osobiste, tak z konta osobistego, przelewam również co miesiąc „rezerwę” na kolejny wyjazd. Dzięki temu – gdy przyjdzie czas upragnionych wakacji – mam tam odłożone 100% gotówki. Nie mam obecnie płatnej współpracy z Revolut – dzielę się po prostu tym, z czego jestem zadowolony.

Konto wakacyjne

No dobra. Mamy omówione konto firmowe, konto osobiste, konto „wakacyjne” – to przejdźmy teraz do inwestowania i zasad dywersyfikacji, a później do ubezpieczeń, które stosujemy. 

Od spekulacji do świadomego inwestowania 

Kiedyś inwestowanie sprawiało mi dużo problemów i pochłaniało mnóstwo czasu. Wpłacałem i wypłacałem pieniądze pod wpływem emocji albo czyjejś podpowiedzi, szukałem górek i dołków na rynku,  ciągle wypatrywałem „najlepszych okazji” i co kilka miesięcy zadawałem na nowo pytanie: „W co teraz zainwestować?”. 

Traciłem w ten sposób mnóstwo energii, a wyniki inwestycyjne były dość słabe, bo nawet jeśli część pomysłów dawała dobrze zarobić, to inne przynosiły straty. Na szczęście – lata pracy w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych, lata nauki i egzaminów aby zdobyć tytuł CFA i wreszcie długie analizy portfeli i filozofii inwestowania najlepszych inwestorów, którzy na rynku spędzili długie dekady, a nie jeden sezon – wyleczyły mnie z krótkoterminowego i nieskutecznego spekulowania. 

Zamiast tego, opracowałem dla mojej rodziny strategię trzech portfeli, którą opisałem krok po kroku w tej oto książce dla osób początkujących – czyli w Finansowej Fortecy”. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z inwestowaniem, a chcesz inwestować skutecznie i świadomie, nie dając się nabrać na kit wciskany w internecie – koniecznie dołącz do ponad 160 000 Czytelników Finansowej Fortecy.

Strategia trzech portfeli – konkretne produkty

Nasze 3 portfele, to:
1. Finansowa poduszka bezpieczeństwa
2. Portfel długoterminowy
3. Portfel ofensywny. 

Konta a portfele

Poduszka – zapewnia nam spokojny sen. Portfel długoterminowy – zabezpiecza nam wygodną emeryturę. A portfel ofensywny – pozwala na odważne inwestowanie i realizację dowolnych marzeń i pasji. Gdy np. 2 lata temu postanowiłem spełnić marzenie o lataniu i zrobiłem licencję PPL – to właśnie z portfela ofensywnego wypłaciłem środki na realizację tego bardzo drogiego marzenia. Jednym słowem, ten trzeci portfel służy nam zarówno do pomnażania kapitału, jak i do spełniania dowolnych marzeń.  

Trzy portfele??? Chyba Cię…

I teraz ważna sprawa – bo część z Was łapie się za głowę i myśli sobie: „Facet, jakie 3 portfele – ja ledwo wiążę koniec z końcem, zasilam się pożyczkami i nawet nie marzę o jednym portfelu inwestycyjnym, nie wspominając nawet o trzch!”. 

Doskonale to rozumiem, bo u nas też wyglądało to kiedyś zupełnie inaczej. Gdy zaczynaliśmy rewolucję w naszych finansach najpierw musieliśmy wyciąć wszystkie wydatki do kości, aby stać nas było na spłatę długów. Nie było żadnych zagranicznych wakacji, tylko co najwyżej odwiedziny u rodziny, a najdroższym hobby, na jakie było mnie stać, był spacer po parku. 

Po wycięciu wydatków rzuciliśmy się na pracę po 60 godzin w tygodniu i bardzo dobrze pamiętam, jak Kasia wracała o 21:00 w niedzielę wieczorem, po całym weekendzie prowadzenia szkoleń z rachunkowości zabezpieczeń i pokazując na podłogę mówiła: „po tym weekendzie ten kafelek należy do nas, a nie do banku”. 

Naprawdę świetnie rozumiem, że sytuacja każdego z Was może być różna i jeśli myślicie, że łatwo mi mówić, bo dobrze zarabiam – to koniecznie przeczytajcie artykuł, w którym opowiadam o mojej finansowej głupocie i o naszej trudnej sytuacji finansowej w latach 2008-2009 – 5 bolesnych błędów finansowych, które popełniłem. Dzielę się z Tobą, byś mógł ich uniknąć

Poduszka finansowa – produkty

To przejdźmy teraz do omówienia, jakich produktów i z których firm używam, aby realizować moją strategię 3 portfeli. 

Portfele a inwestycje

Pierwszym portfel to finansowa poduszka bezpieczeństwa, czyli podręczna rezerwa na ok. 6 miesięcy życia bez dochodów.  

Moim zdaniem każda rodzina powinna taką poduszkę posiadać z powodów, które świetnie wyjaśniła Ania Mączka w tym artykule o finansowej poduszce bezpieczeństwa

Dziś ok. 25% poduszki trzymamy na koncie oszczędnościowym, a całą resztę w 10-letnich obligacjach indeksowanych inflacją EDO. Zatem produktem, z jakiego tu korzystamy jest specjalny rachunek rejestrowy, pozwalający na zakup takich obligacji.

Tylko 2 instytucje w Polsce umożliwiają obecnie inwestowanie w detaliczne obligacje skarbowe: Bank PeKaO S.A. oraz PKO BP. My kupujemy te obligacje od samego początku w PKO BP i informacje, jak taki rachunek otworzyć, znajdziecie na stronie obligacjeskarbowe.pl.

To również nie jest współpraca komercyjna. Pierwszy artykuł o obligacjach detalicznych indeksowanych inflacją napisałem w lutym 2014 roku, czyli na długo, długo przed tym, gdy stały się one modne, a słowo „influencer finansowy” jeszcze nie istniało. 

Rachunek Obligacji Skarbowych w PKO BP

Portfel długoterminowy – produkty

Przejdźmy teraz do drugiego portfela, czyli portfela długoterminowego. Jego skład i wyniki omawiam regularnie na blogu i na kanale YT po zakończeniu każdego kwartału (Wyniki w 2025 roku + plany na 2026 rok), więc tutaj nie będę tego powtarzać, a wymienię tylko produkty, z których sami korzystamy. 

Najważniejsze z nich to IKE oraz IKZE. Aby zmaksymalizować naszą korzyść podatkową, mamy 4 takie rachunki. Trzy z nich- czyli IKZE Kasi, moje IKZE oraz moje IKE – prowadzimy w formie rachunku maklerskiego, na którym inwestujemy w zagraniczne ETF-y. 

Po drodze zmienialiśmy firmę prowadzącą IKE, w miarę jak poprawiała się dostępna na rynku oferta. Kiedyś, gdy w ramach IKE nie można było inwestować w zagraniczne ETF-y, korzystaliśmy z IKE Plus w formie funduszy inwestycyjnych. Gdy jednak domy maklerskie umożliwiły znacznie sensowniejsze, tanie inwestowanie w zagraniczne ETF-y – od razu dokonaliśmy tzw. wypłaty transferowej, zmieniając dostawcę. 

To bardzo ważne! Nie zamykamy IKE ani IKZE – bo to oznaczałoby utratę korzyści podatkowych, tylko dokonujemy tzw. wypłaty transferowej do innej instytucji. Ponieważ często dopytujecie o transfer IKE i IKZE – to daję znać, że Kasia pracuje już nad artykułem, w którym dokładnie Wam to wyjaśni i pokaże krok po kroku, jak taki transfer przebiega w praktyce.

Te 3 rachunki – czyli IKE Marcina, IKZE Marcina i IKZE Kasi –  prowadzimy w ramach usługi  eMakler w mBanku. eMakler został zwycięzcą naszego szczegółowego i rozbudowanego rankingu IKE oraz IKZE  w domach maklerskich, który opracowujemy i publikujemy w listopadzie każdego roku. Kasia namówiła mnie w tym roku do transferu, choć DM BOŚ, z którego usług dotąd korzystaliśmy, również ma dobrą ofertę. 

Ostatecznie zadecydowała jednak wygoda. Jak już wiecie – mam konto osobiste w mBanku, więc wpłata na IKE i IKZE odbywa się od razu i nie muszę czekać dodatkowego dnia roboczego na przeprowadzenie transakcji. I teraz chcę powiedzieć o bardzo ważnej dla mnie sprawie. 

W FBO polecamy tylko takie produkty finansowe, z których sami korzystamy lub z czystym sumieniem polecamy je naszym najbliższym: rodzinie i przyjaciołom. I aby ułatwić Wam znalezienie takich produktów – uruchomiliśmy na blogu specjalną sekcję zatytułowaną „Polecamy”. Tam znajdziecie więcej szczegółów. 

Z częścią firm, które są dostawcami takich produktów, staramy się potem nawiązać współpracę komercyjną, co pozwala nam zwiększyć dochody i działać na jeszcze większą skalę. I mBank jest właśnie jedną z takich firm, z którą – za pośrednictwem agencji marketingowej – taką współpracę niedawno nawiązaliśmy w zakresie promocji usługi eMakler, bo w naszej ocenie jest bardzo dobra. Jeśli rozważasz otwarcie rachunku eMakler, możesz wesprzeć naszą działalność korzystając z poniższego linku partnerskiego:

A zatem moje IKE, moje IKZE oraz IKZE Kasi – prowadzimy obecnie w formie rachunku maklerskiego eMakler w mBanku. A co z czwartym „antypodatkowym pokrowcem” – czyli IKE Kasi? 

Dlaczego mamy też IKE Obligacje?

Tu korzystamy z IKE obligacje – czyli inwestujemy w dziesięcioletnie, indeksowane inflacją obligacje Skarbu Państwa. I wiem, że część influencerów finansowych krytykuje nas za to, bo historycznie inwestowanie w ETF-y przynosiło wyższą od obligacji stopę zwrotu, więc ich zdaniem sensowniejszym wyborem jest IKE w formie rachunku maklerskiego. Dlaczego zatem postanowiliśmy przeznaczyć IKE Kasi do inwestowania w obligacje indeksowane inflacją? 

Po pierwsze: nasz portfel długoterminowy jest dość konserwatywny, bo jest w nim tylko 35% akcji. Kasia ma niższą ode mnie skłonność do ryzyka i musieliśmy to odzwierciedlić w składzie wspólnego portfela. Innymi słowy – wykorzystując IKE Kasi do inwestowania w akcje przekroczylibyśmy docelową wagę akcji w naszym portfelu. 

Ale jest jeszcze ważniejszy powód, z którego wiele osób promujących inwestowanie 100% w akcje nie zdaje sobie sprawy. Otóż w historii były dość długie okresy, trwające nawet kilkanaście lat, w których akcje przynosiły straty lub bardzo słabe zyski na poziomie krótkoterminowych bonów skarbowych – czyli papierów o oprocentowaniu zbliżonym do bankowych lokat. Zobaczcie na ten wykres, pochodzący z serwisu portfoliovusualiser.

Portfolio Growth
Źródło: portfolovisualizer.com Wzrost wartości jednorazowej wpłaty w wysokości 10 000 USD i regularnych kwartalnych dopłat w wysokości 100 USD od 1 stycznia 1972 r. do 31 sierpnia 1984 r.

Po wpłaceniu 10 000 USD 1 stycznia 1972 roku i przy późniejszych regularnych kwartalnych dopłatach po 100 USD – jeszcze w sierpniu 1984 roku portfel w 100% złożony z akcji amerykańskich zarobiłby zaledwie tyle, co ekwiwalent lokaty w bonach skarbowych. 

To był okres wysokiej inflacji w USA i gdyby zamiast bonów skarbowych użyć tu odpowiednika naszych obligacji indeksowanych inflacją – które oczywiście nie były dostępne dla inwestorów w latach 70-80 XX w. – na dogonienie wyniku obligacji przez akcje trzeba byłoby poczekać kolejne lata. 

Przeznaczyliśmy zatem w pełni świadomie jedno IKE na obligacje indeksowane inflacją, bo takie opakowanie tworzy z nich doskonałe zabezpieczenie na okresy wysokiej inflacji, które dodatkowo świetnie stabilizuje nasz portfel. Gdy inflacja mocno rośnie, rośnie tez oprocentowanie obligacji. A gdy obligacje zapadają po 10 latach i zamieniamy je na kolejne, nie musimy płacić podatku od odsetek. 

Z tych powodów uważam, że dla osób, które nie rozumieją akcji lub nie chcą związanych z nimi emocji – IKE Obligacje jest solidnym wyborem, a wyniki mogą być całkiem zadowalające. Zobaczcie zrzut fragmentu ekranu z IKE Obligacje Kasi:

IKE-Obligacje Kasi

15 lipca 2019 roku po transferze IKE z TFI na IKE Obligacje, kupiliśmy za przetransferowane środki 1009 obligacji EDO0729 o łącznej wartości 100 900 zł. Ich oprocentowanie wydawało się mizerne. W 1 roku 2,7%, w drugim 4,4%, itd. Ale gdy przyszły czasy wysokiej inflacji – podskoczyło do 15,4% i 14,5%. 

W efekcie – do 3 marca 2026 ich wartość urosła do kwoty 163 397 zł. Oznacza to zysk na poziomie blisko 62%, czyli średnio 7,5% w skali roku. I taki wynik został wykręcony bez najmniejszych emocji i z pełna gwarancją Skarbu Państwa. 

Moim zdaniem – trudno o aktywo, które ma tak korzystną relację zysku do ryzyka. I z tego powodu część portfela jest właśnie w IKE Obligacje, a te, które ze względu na roczne limity wpłat do IKE się „nie zmieściły” – nabywamy na zwykłym rachunku rejestrowym w PKO DM.

A co ze złotem?

Ostatnim składnikiem naszego portfela długoterminowego jest złoto inwestycyjne. Tu nie jestem w stanie wskazać Wam jednego źródła zakupów, bo zwykle kupuję po prostu tam, gdzie jest w dniu zakupów najtaniej. 

Ostatnio kilkukrotnie był to sklep „Chojnacki i Kwiecień” w Warszawie, ale zdarzało mi się również kupować w ramach promocji w Mennicy Polskiej, S.A., która zwykle bywa droższa. 

Nie będę rozwijał tematu złota, bo znakomicie i obszernie omówiła go Kasia w filmie pt. „Jak kupić złoto mądrze? Sprawdź, zanim kupisz”

OK, portfel długoterminowy omówiony, to przejdźmy teraz do portfela ofensywnego. Zanim go jednak omówię, kilka słów o znacznie prostszym modelu własnych finansów. 

Jaki jest „zestaw minimum”?

Uważam, że dla 90% osób zupełnie wystarczającym zestawem jest: 

1. Dobre konto bankowe 
2. Finansowa Poduszka Bezpieczeństwa. 
3 Portfel długoterminowy, w którym wykorzystujemy najlepsze dostępne na rynku IKE i IKZE.

To w zupełności wystarczy, by na spokojnie i konsekwentnie się bogacić. 

Ja prowadzę jeszcze portfel ofensywny z powodów, o których już Wam wspomniałem, a teraz opowiem tylko, z jakich produktów go tworzę. 

Portfel ofensywny – produkty

Pierwszym z nich jest rachunek inwestycyjny u zagranicznego brokera i w moim przypadku jest to Interactive Brokers. To duża firma, notowana na amerykańskiej giełdzie, która w Unii Europejskiej świadczy usługi za pośrednictwem oddziału w Irlandii. Dla pełnej jasności – nie mam obecnej żadnej współpracy z Interactive Brokers. 

Trzymam tam już jednak spory kapitał i Maciek namawia mnie do większej dywersyfikacji – czyli do otworzenia dodatkowego rachunku inwestycyjnego w Saxo Banku. W ten sposób nie będę jego zdaniem zdany tylko na łaskę i niełaskę brokera amerykańskiego – co – muszę przyznać – w obliczu nieprzewidywalności zachowania USA pod wodzą Donalda Trumpa dość mocno do mnie przemawia. 

Zatem, kto wie, może w tym roku przetestuję również rachunek w Saxo i przerzucę tam część środków. Dajcie znać, jeśli macie tam rachunek brokerski i czy jest OK. 

Dlaczego zagraniczny broker?

A dlaczego w tym portfelu jednak broker zagraniczny, a nie polski dom maklerski? Uważam, że w miarę, jak rośnie nasz majątek, warto jest uodparniać go na kolejne scenariusze. 

Rok temu nagrałem dla Was film pt. „Co robić z pieniędzmi na wypadek wojny” – i tam wyjaśniam szerzej znaczenie rachunku u zagranicznego brokera. Wychodzę z założenia, że gdyby zrealizował się jakiś czarny scenariusz i straciłbym cały majątek posiadany w Polsce, to fajnie byłoby mieć część środków zagranicą, aby nie musieć wszystkiego zaczynać od zera. 

Z tego samego powodu  posiadamy też konto w portugalskim banku, które było nam potrzebne do zakupu działki w Algarve. Nie mam oczywiście żadnej gwarancji, że taki system w ogóle zadziała. Ale tego typu dywersyfikacja wpływa dobrze na moje samopoczucie, na mój sen, dając dodatkowy komfort. 

Broker z Polski też ma swoją rolę

Nie wszystkie transakcje w  portfelu ofensywnym prowadzę na rachunku u brokera zagranicznego. W przypadku inwestowania w akcje czy ETF-y notowane na polskiej giełdzie – korzystam z usług XTB. To jest kolejna firma, z którą nawiązaliśmy kilka miesięcy temu współpracę komercyjną, bo ma bardzo korzystną ofertę dla inwestorów. Szczególnie tych, którzy chcą regularnie inwestować niewielkie kwoty. 

Dla przykładu, moja starsza córka postanowiła w wieku 20 lat rozpocząć odkładanie na IKE wpłacając środki ze swoich pierwszych zarobionych pieniędzy i poleciłem jej właśnie IKE w XTB, gdzie może kupować zagraniczne ETF-y bez prowizji do kwoty 100 000 EUR obrotu i dodatkowo korzystać z tzw. praw ułamkowych – dzięki czemu każda złotówka od razu może być zainwestowana. A więc XTB, to kolejny rachunek, z którego korzystam. Jeśli rozważasz skorzystanie z oferty XTB – będę wdzięczny za wykorzystanie naszego linku partnerskiego:

Rachunki inwestycyjne i banki

Jak ogarnąć to w prosty sposób? Aplikacja MyFund

Jak widzicie jest tego sporo, więc rodzi się naturalne obawa, że można się w tym pogubić. Mam jednak na to skuteczną receptę. Otóż wszystkie aktywa i przeprowadzone transakcje monitoruję w aplikacji MyFund. Mam w niej wydzielony każdy portfel i każda transakcja jest przypisana do odpowiedniego brokera, portfela i konta. Tam również mam zarejestrowane nieruchomości, samochód i inne aktywa – dzięki czemu w każdej chwili jestem w stanie precyzyjnie określić, ile wynosi moja wartość netto. Co jednak najważniejsze – mogę w tej aplikacji podejrzeć również strukturę całego majątku, co pozwala mi ocenić, czy któraś z klas aktywów nie waży zbyt dużo lub zbyt mało w stosunku do moich założeń. 

Jak pewnie wiecie – jestem fanem szerokiej dywersyfikacji, bo wychodzę z założenia, że skoro przyszłości nie da się przewidzieć, to trzeba być przygotowanym na różne scenariusze. I dobrze zdywersyfikowany majątek – pod względem klas aktywów, pod względem geograficznym, pod względem różnych dostawców usług finansowych, u których trzymamy składniki tego majątku – pozwala nam być przygotowanym na większą liczbę scenariuszy, które mogą się w przyszłości wydarzyć. 

MyFund to jedna z najważniejszych aplikacji w moim telefonie, dlatego już kilka lat temu nawiązałem współpracę komercyjną z Damianem Piechockim, twórcą MyFund’a. Jeśli skorzystacie z mojego linku afiliacyjnego, będziecie mogli testować MyFund przez 90 dni za darmo, do czego serdecznie Was zapraszam. 

Ubezpieczenia, z których korzystam

No dobrze – skoro mowa o szykowaniu się na różne scenariusze – to powiem Wam jeszcze z jakich korzystam ubezpieczeń i dlaczego. Na wielkie katastrofy, o ogromnych finansowych konsekwencjach, najlepsze są właśnie ubezpieczenia – czyli transfer ryzyka na zakład ubezpieczeń w zamian za składkę. 

Pierwsze to oczywiście ubezpieczenie nieruchomości od ognia i zdarzeń losowych. Każdą posiadaną nieruchomość co roku ubezpieczamy dbając o to, aby suma ubezpieczenia była możliwie bliska aktualnej wartości rynkowej. Firmą, z której obecnie korzystam jest LINK4 i nie jest to absolutnie płatna współpraca. 

W tej samej firmie mam wykupione także ubezpieczenia auta – a konkretnie OC oraz AC. Ta polisa samochodowa nie jest na szczęście zbyt droga, bo jeżdżę wartym ok. 40 000 zł 13-letnim samochodem, który kupiłem gdy miał lat 6. Nie lubię wydawać pieniędzy na rzeczy tracące na wartości, więc póki mój Jeep się nie sypie, to jeszcze nim trochę pojeżdżę, a potem kupię zapewne jakieś chińskie auto 😊

Ostatnią polisa, którą wykupuję zawsze, jest ubezpieczenie turystyczne. 

Nie oszczędzaj na polisie turystycznej

I tu chciałbym zwrócić Waszą uwagę na ważna sprawę, bo wiele osób traktuje taką polisę jako możliwie najtańszy „dodatek do biletu” za kilkadziesiąt złotych, a to może być bardzo poważny błąd. 

Wychodzę z założenia, że jak zginie mi bagaż, albo się skaleczę czy skręcę nogę – to to nie zrujnuje mojego budżetu. Ale najbardziej obawiam się sytuacji, w której wydarzyłby się jakiś poważny wypadek, albo zapaść zdrowotna i wylądowałbym na kilka tygodni w drogim zagranicznym szpitalu na oddziale intensywnej terapii, gdzie jeden dzień pobytu kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. To jest ogromne ryzyko finansowe. 

Dlatego nie kieruję się tylko ceną polisy, ale zawsze starannie czytam zakres polisy oraz te sytuacje, w których polisa nie zadziała, czyli tzw. wykluczenia. Bylibyście zdziwieni, jak wiele wakacyjnych sytuacji może się znaleźć na takiej liście wykluczeń w tanich polisach.

Z czego obecnie korzystam? W ciągu ostatnich dwóch lat korzystam niemal przy każdym zagranicznym wyjeździe z polisy PZU Wojażer – głównie ze względu na przejrzysty zakres i relatywnie niewiele wykluczeń odpowiedzialności. I to również nie jest współpraca reklamowa – ani z LINK4 ani z PZU nie mam żadnych powiązań. 

Cały system na jednym obrazku

Cały system na jednym obrazku

I już – tak to u mnie wygląda na jednym obrazku. Mam jeszcze kilka innych produktów, które testuję lub używam w ograniczonym zakresie – np. OIPE w Finaxie czu fundusz inPZU Inwestycji Ostrożnych jako parking gotówki w spółce z.o.o. –  ale mają one mniejsze znaczenie, a artykuł i tak mi wyszedł za długi. 

A z jakich produktów Wy korzystacie?

Czekam z ciekawością na Wasze komentarze. Dajcie znać, co byście zmienili lub poprawili w moim systemie. Jestem również bardzo ciekawy, z jakich produktów finansowych sami korzystacie i które możecie polecić. 

A ja już muszę kończyć, bo Kasia i tak mnie ochrzani, że tak otwarcie o wszystkim opowiedziałem. Do zobaczenia w komentarzach – trzymajcie się – cześć!

Marcin Iwuć

Marcin Iwuć

Założyciel FBO i finansista z międzynarodowym tytułem CFA (Chartered Financial Analyst). Po 11 latach w branży inwestycyjnej i bankowej rzucił etat, by zbudować firmę uczącą mądrego dbania o finanse. Autor bestsellera Finansowa Forteca (ponad 130 000 sprzedanych egzemplarzy). Pragnie dotrzeć z wiedzą finansową do 15 milionów osób.

Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:

✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Proszę zapoznaj się z poniższą informacją.

Wszystkie prezentowane informacje mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny oraz stanowią prywatne opinie ich autorów.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
34 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze