W moim przypadku powodów jest kilka, ale dwa są najważniejsze:  po pierwsze – pieniądze zwiększają bezpieczeństwo mojej rodziny, po drugie – bardzo pomagają w realizacji moich marzeń. A jakie są Twoje powody?

Przez wiele lat bezmyślnie powtarzałem oklepane frazesy:

Pieniądze szczęścia nie dają.
Łatwo przyszło, łatwo poszło.
To tylko kasa.
Lepiej wydawać i cieszyć się życiem.
Jakoś to będzie…

Jakoś to będzie

I faktycznie, jakoś to było. Tak jakoś… byle jak. Choć wspólnie z żoną pracowaliśmy bardzo dużo i pięliśmy się po krętych drabinach naszych „karier”, to  styl życia i podejmowane przez nas wtedy decyzje dziś jeszcze wprawiają mnie w osłupienie. Ciężko zarobione pieniądze rozchodziły się na coraz to nowe „potrzeby”: markowe ubrania, weekendy w SPA, częste posiłki w dobrych restauracjach. Potem doszły wydatki związane z wykończeniem mieszkania, opieką nad dwójką naszych dzieci i oczywiście na ukochane „mini ratki” . Życie płynęło raczej beztrosko, a my żyliśmy w jakimś półśnie, nie martwiąc się wcale o stan oszczędności. Najdziwniejsze było to, że wcale nie miałem wrażenia, że coś robię źle.

Kryzys finansowy w 2008 r.

Potem przyszedł rok 2008, upadł bank Lehman Brothers, a przez branżę finansową przetoczyła się fala zwolnień. Zrozumiałem, że gdybym wtedy stracił pracę i musiał spłacić kredyty, zostalibyśmy z niczym. Kilka lat ciężkiej pracy, stresu i wysiłku w najmniejszym stopniu nie zwiększyło naszych oszczędności. Żyliśmy „na bogato”, a byliśmy… biedni.

Poczułem też wtedy ogromny wstyd, że jako mężczyzna i głowa rodziny nie potrafiłem przez tyle lat zapewnić  finansowego bezpieczeństwa mojej żonie i dzieciom. Ja, gość z branży finansowej, który tak świetnie zna teorię finansów! Natknąłem się wówczas na bardzo ciekawe zdanie Warrena Buffet’a: „Wall Street to jedyne miejsce, do którego ludzie przyjeżdżają rolls royce’ami, aby zasięgać porad u tych, którzy podróżują metrem.” Od razu zrozumiałem, że część tego zdania była o mnie… Niestety, ta druga część. Mieszanka strachu, wstydu i gorzkiej ironii, podziałała na mnie jak kubeł zimnej wody. Obiecałem sobie, że nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji i zrobię wszystko, aby zapewnić rodzinie finansowe bezpieczeństwo.  Dlatego z ogromnym zapałem zabrałem się do szukania naprawdę skutecznych sposobów postępowania z pieniędzmi.

Jak jest dzisiaj?

Dziś mamy oszczędności wystarczające na kilkanaście miesięcy życia bez pracy, regularnie inwestujemy z myślą o przyszłej emeryturze i edukacji dzieci, a saldo naszych kredytów hipotecznych zmalało o kilkaset tysięcy   spłaciliśmy już 2 kredyty hipoteczne do zera i został jedynie ostatni na wynajmowaną nieruchomość, który dzięki systematycznym nadpłatom z miesiąca na miesiąc maleje. To tylko niektóre efekty konsekwentnego stosowania zdrowego rozsądku w finansach.  Dużo ważniejsze są jednak te, których nie sposób wyrazić konkretną kwotą, jak poczucie bezpieczeństwa i możliwość realizacji marzeń. Nie musimy się martwić, że braknie nam do pierwszego, możemy za to realizować swoje pasje i podróżować po świecie.

Zapamiętaj

Na tym blogu podzielę się z tobą wieloma moimi przemyśleniami, a jedno z pierwszych brzmi tak:

Przejmij kontrolę nad swoimi pieniędzmi albo ich brak przejmie kontrolę nad Twoim życiem.

Dlaczego? Bo finanse osobiste mają bardzo realny wpływ na nasze życie. Ten wpływ jest szczególnie duży, kiedy pieniędzy brakuje. Możesz się z tym nie zgadzać, możesz też szukać wymówek i sam siebie przekonywać, że pieniądze nie są ważne. Wcześniej czy później przekonasz się jednak, że zdecydowanie lepiej mieć ich więcej, niż mniej.

Ten blog jest o tym, co robić, aby mieć ich trochę więcej. Na tyle dużo, aby przestały być dla nas ograniczeniem, a stały się środkiem do realizacji naszych marzeń i pasji. Chcesz się dowiedzieć jak skutecznie, krok po kroku, naprawić swoje finanse? To zanurz się w lekturze tego bloga. 🙂 Miłego dnia!

Może Cię zainteresować

Przeczytaj podobne artykuły: