Prawie 5% w skali roku. Realna alternatywa dla lokat bankowych?

82

Zapewne każdy z Was jest już przyzwyczajony do różnego rodzaju „prezentów od banków” za założenie lokaty lub konta – czy to w formie gadżetów, czy też niewielkich premii pieniężnych. Niektóre z tych ofert są całkiem ciekawe, choć część z nich wymaga spełnienia złożonych warunków,  lektury skomplikowanych regulaminów i po dokładnym przeliczeniu nie wygląda już tak różowo.

Sam rzadko korzystam z takich promocji, bo zwykle nie mam czasu na ich analizę. Dlatego od uruchomienia bloga jedynie dwukrotnie opisywałem podobne akcje: rok temu lokatę na 4,5%, a pół roku temu konto z premią w wysokości 150 zł. W lutym spotkałem się jednak z Marcinem Zarzeckim, znanym Wam z dwóch świetnych publikacji na moim blogu (o płaceniu kartami za granicą i o ZUS-ie). Marcin pokazał mi tabelę w Excelu, w której monitoruje promocje, z których sam korzysta. Wyciągnął z nich ponad 900 zł w kilka miesięcy i szczerze mówiąc przekonał mnie, że jeśli ktoś ma czas i ochotę, to korzystanie z takich promocji przynosi jednak realne korzyści. Przyznam więc, że mój dotychczasowy sceptycyzm nieco zmalał. Choć ciągle jednak z naciskiem na „nieco”, bo te promocje naprawdę bywają różne.

Dzisiaj napiszę o jednej z nich i jestem bardzo ciekawy Waszej reakcji. Po pierwsze dlatego, że produkt nie jest bankowy, a po drugie dlatego, że ten artykuł jest dla mnie formą eksperymentu i bardzo przyda mi się Wasza opinia na temat jego kontynuowania. Najpierw prześwietlę zatem promocję, a później wyjaśnię Wam, na czym polega ten eksperyment.

Liczy się „cash”, nie cyfra na bannerze.

Wszelkie tego typu promocje mają wspólną cechę: kuszą nominalnymi stopami zwrotu. Widzimy banner reklamowy z napisem „Lokata z premią na 4%” i to przykuwa naszą uwagę. Zysk na poziomie 4% wygląda oczywiście bardziej atrakcyjnie niż 3%, ale w praktyce, porównując różne produkty, warto dokonać dokładnych obliczeń. Te wszystkie procenty pokazywane są w skali roku, a dodatkowo w ujęciu brutto – czyli przed uwzględnieniem podatków. A w końcu to, co naprawdę się liczy, to nie jest cyfra na reklamowym bannerze, tylko kwota, jaką po zakończeniu inwestycji otrzymamy do naszej dyspozycji. Dlatego przy obliczeniach musimy koniecznie uwzględnić dokładny okres inwestycji oraz wszystkie podatki do zapłaty. Teraz pokażę Wam, jak to zrobić.

Od 5,65% do nawet 6,65% w skali roku? Wygląda super!

Promocją, którą chciałbym Wam dzisiaj przedstawić, jest „UniLokata PLUS dopłata dla nowych Klientów” – przygotowana przez Union Investment TFI. Firma ta zwróciła się do mnie o prześwietlenie i zaprezentowanie jej oferty na moim blogu, o czym dokładnie napiszę pod koniec (to właśnie część tego eksperymentu). Najpierw pokażę Wam jednak, w jaki sposób po 6 latach pracy w TFI analizuję takie promocje. Czy ta oferta jest atrakcyjna?

Ogólne zasady są bardzo proste: wpłacamy 10 000 zł do funduszu UniLokata, nic nie robimy przez wskazane w regulaminie 100 dni, a na końcu otrzymujemy wypracowany zysk i dodatkową premię w wysokości 100 zł netto. Żadnych dodatkowych transakcji kartą czy telefonem, żadnych wpływów wynagrodzenia na konto, żadnych produktów powiązanych, co często się trafia w podobnych ofertach bankowych. Po prostu: wpłacam, czekam i zgarniam premię.

Ile więc można na tym zarobić? Tym, co od razu rzuca się w oczy na przygotowanej pod tę promocję stronie unilokataplus.pl, jest taka oto grafika:

promocja unilokata

A zatem stosując prostą arytmetykę od 5,65% do nawet 6,65% w skali roku? W dzisiejszych czasach wygląda to nieźle. Przyjrzyjmy się jednak bliżej, co kryje się pod tymi „kółeczkami” i czy faktycznie możemy liczyć na takie zyski.

Pierwsze kółeczko: 2-3% cel inwestycyjny w 2016 roku. Co to właściwie jest? W przeciwieństwie do lokat bankowych, fundusze nie mogą zagwarantować nam konkretnej stopy zwrotu, bo ona zależy od tego, jakie zyski przyniosą instrumenty wchodzące w skład portfela funduszu. UniLokata to jeden z najbezpieczniejszych funduszy w swojej kategorii (dłużne polskie korporacyjne), a w jego portfelu są głównie dłużne instrumenty korporacyjne o zmiennym oprocentowaniu opartym o np. WIBOR lub o terminie zapadalności do 1 roku. (Uwaga: na Facebooku czytelnicy zwrócili mi uwagę na to, że zbyt mało ewidentnie podkreśliłem, że jest to fundusz zawierający w swoim portfelu przede wszystkim obligacje wyemitowane przez firmy oraz listy zastawne, a nie papiery skarbowe. I faktycznie, po wczytaniu się ponownie w tekst stwierdzam, że to mogło nie być ewidentne. Dlatego uzupełniam tę informację, aby nie było żadnych wątpliwości: 95% to dłużne instrumenty korporacyjne i listy zastawne, choć nie bez powodu określane w karcie funduszu jako bezpieczne. 10 największych pozycji w portfelu na dzień 30 czerwca 2015 wyglądało tak:

Unilokata top 10

Czyli mówimy tu o emitentach typu: PGNiG, Santander Consumer Bank, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), ENEA, mBank Hipoteczny (listy zastawne), Energa, Tauron, Bank Ochrony Środowiska (BOŚ), Bank Pekao, PKO Leasing, itp.

Takie papiery, ze względu na liniowy sposób wyceny, charakteryzują się niezwykle niską zmiennością, co widać świetnie na wykresie funduszu, na którym od początku jego funkcjonowania w obecnym kształcie (od 01.02.2012) praktycznie nie widać wahań:

Unilokata wykres od poczatku

 

Żródło: https://www.union-investment.pl/fundusze-inwestycyjne/unilokata

Jak do tej pory udawało się zarządzającemu zrealizować cel w wysokości 2-3% rocznie w poszczególnych latach kalendarzowych? Pokazuje to poniższy wykres:

Unilokata w latach kalendarzowych

 

Źródło: Analizy Online

Wyraźnie widać, że niższe rynkowe stopy procentowe przekładają się na niższe odsetki wypłacane przez emitentów do funduszu – co jest naturalne przy takim portfelu. Dlatego przy obecnych poziomach stóp ( w tym stawkach WIBORu) moim zdaniem zdecydowanie bardziej realny jest roczny zysk w okolicach 2%, niż 3%.

Drugie kółeczko: 3,65% ekstra w skali roku dla uczestników promocji. Skąd to się wzięło? Tutaj sprawa jest prosta. Aby skorzystać z promocji i otrzymać 100 zł w prezencie należy wpłacić kwotę 10 000 zł i utrzymać ją na rejestrze funduszu przez 100 dni.
Dokonujemy zatem prostych obliczeń:
100 zł zysku/10 000 zł kapitału = 1% w okresie inwestycji
Nasz 1% zysku musimy teraz „urocznić”(annualizować) i otrzymamy:
1% * (365 dni w roku/100 dni inwestycji) = 3,65% w skali roku.

I w zasadzie wszystko się zgadza… Tyle tylko, że po wczytaniu się w regulamin faktyczny wymagany czas inwestycji jest jednak nieco dłuższy niż owe 100 dni. Dokładnie rzecz biorąc wygląda to tak:

 

Okres inwestycji final

Zatem kapitał musimy ulokować przynajmniej na 109 dni (po 12.07 można wypłacić już kapitał i zyski, zachowując prawo do premii), zaś na premię poczekamy w sumie 139 dni od dokonania wpłaty, ponieważ pojawi się ona na naszym rejestrze do 11.08, a na rachunku bankowym do 16.08.

Aby porównać potencjalny zysk z tej inwestycji z oprocentowaniem lokaty bankowej, założę, że trzymamy wszystkie środki w funduszu UniLokata do momentu zaksięgowania premii, a potem składamy dyspozycję odkupienia. Dlatego uwzględniam inwestycję trwającą 139 dni, przebiegającą tak:

  1. Wpłaty dokonujemy do 31 marca 2016.
  2. Liczenie okresu 100 dni zaczyna się od 4 kwietnia 2016 (te 4 dni dają 100% pewności, że na rejestrach wszystkich uczestników znajdują się już rozliczone jednostki uczestnictwa).
  3. Okres 100 dni promocji kończy się 12.07.2016, ale później przez 30 dni następuje weryfikacja i przyznanie nagrody, która na naszym rejestrze (w formie dodatkowych jednostek uczestnictwa) dopisana zostanie po tych 30 dniach.
  4. Jeśli po dopisaniu premiowych jednostek od razu złożymy dyspozycję ich odkupienia – musimy uwzględnić dodatkowy czas, który upłynie jeszcze do momentu wpływu środków na nasze konto bankowe. Ponieważ 15.08 nie jest dniem roboczym, to pieniądze najwcześniej wrócą do nas 16.08.2016 r. Dlatego przyjąłem 5 dodatkowych dni.

 I jak to porównać z oprocentowaniem lokaty bankowej?

Poniżej znajduje się tabela z moimi dokładnymi obliczeniami, zakładająca dwa scenariusze:

  • Bazowy – w którym przyjąłem, że stopa zwrotu z UniLokaty wyniesie tyle, co w ciągu ostatnich 139 dni, czyli od 19 października 2015 (przy cenie jednostki: 114,98 zł) do 7 marca 2016 (przy cenie jednostki 115,74 zł). Dla tego scenariusza otrzymamy:

Stopa zwrotu = (115,74zł – 114, 98zł)/114,98 zł = 0,0066*100% = 0,66%

Moim zdaniem to całkiem realistyczne założenie w obecnych warunkach.

  • Pesymistyczny – zakładający, że przez 139 dni fundusz nie zarobi nic, a ja otrzymam tylko promocyjne 100 zł (to scenariusz w mojej ocenie bardzo mało prawdopodobny przy takim składzie portfela funduszu).

Scenariusza optymistycznego nie pokazuję, bo nigdy nie zakładam go przy swoich inwestycjach 🙂

Moje obliczenia prezentują się teraz następująco:

subfundusze unilokata

Zatem według mojej oceny przy skorzystaniu z tej promocji w bazowym scenariuszu mogę spodziewać się zysku porównywalnego z bankową lokatą oprocentowaną 5% w skali roku. Gdybym założył, że wypłacę środki po 109 dniach obliczenia byłyby mniej konserwatywne, ale ja przy takich analizach jestem „konserwatystą” i wolę na końcu być mile zaskoczony lepszym wynikiem, niż rozczarowany gorszym.

Czy to atrakcyjny zysk? W dzisiejszych warunkach rynkowych zwrot na poziomie 5% brutto (4.03% „na rękę”) przy tak konserwatywnym portfelu funduszu to dla mnie poziom zdecydowanie atrakcyjny. Nawet w moim pesymistycznym scenariuszu owe 3,24% to więcej niż wyciągam obecnie z większości moich bezpiecznie ulokowanych środków (mam duuuży fundusz bezpieczeństwa).

Aktualizacja informacji – promocja się zakończyła, premia została wypłacona. Ostateczny wynik tej inwestycji to 4,83% w skali roku 😉
Szczegóły opisałem tutaj:

4,83% w skali roku. Właśnie ruszyła wypłata premii.

Jak doskonale wiecie, świetnie znając zalety i wady funduszy inwestycyjnych, dość intensywnie z nich korzystam. Sprawdziłem właśnie, że w sumie w różnego rodzaju funduszach mam dziś ulokowane ponad 195 tys. złotych. Z tej oferty również skorzystam i to jest ważna wiadomość w kontekście eksperymentu, który mi chodzi po głowie (choć rejestr otworzę na żonę, bo ja już jestem klientem Uniona w UniKoronie Pieniężnym). Dopiszę wtedy w tym artykule, ile ostatecznie udało się zarobić.
Na razie jednak wyciągnę jeszcze kilka kluczowych punktów tej promocji.

Kluczowe punkty promocji „Unilokata PLUS dopłata”

Dla kogo?
Tylko dla nowych klientów – czyli tych osób, które w dniu 8 lutego 2016 r. nie posiadały otwartych rejestrów w funduszach zarządzanych przez Union Investment TFI. Ponieważ dopłacanie do rejestrów klientów jest kosztowne, maksymalna liczba osób, które mogą skorzystać z promocji została ograniczona do 1 tysiąca.

Ile należy wpłacić?
Sprawa jest jasno zdefiniowana: 10 000 zł

Jak skorzystać z promocji?

  1. Zarejestrować się jako uczestnik promocji na stronie unilokataplus.pl (wymagane jest udzielenie kompletu zgód marketingowych – w przeciwnym razie formularz nie puści nas dalej).
  2. Do 31 marca 2016 otworzyć rejestr w funduszu UniLokata (najlepiej przez Internet ) i wpłacić 10 000 zł.
  3. Od 4 kwietnia do 12 lipca (100 dni) nie dokonywać żadnych transakcji odkupienia, zamiany, ani konwersji – czyli po prostu nie ruszać tych pieniędzy.

Mówiąc najkrócej: być nowym klientem, wpłacić 10 000 zł i cierpliwie poczekać do dnia, w którym na naszym rejestrze zostanie dopisana dodatkowa kwota.

Więcej dokładnych informacji znajdziecie w Regulaminie promocji. Nie wypisuję ich wszystkich, bo podstawą do podjęcia przez Was decyzji powinna być dokładna lektura regulaminu, a nie mój wpis. Oczywiście na wszelkie pytania dotyczące tej oferty odpowiem chętnie w komentarzach, a jeśli nie będę znał odpowiedzi, to uzyskam ją dla Was bezpośrednio w Union Investment TFI.

Teraz mam jednak ważne pytania do Was.

O co chodzi z tym eksperymentem?

No właśnie, na zakończenie potrzebuję naprawdę otwartej komunikacji i konstruktywnej odpowiedzi z Waszej strony.

Dość regularnie otrzymuję od różnych instytucji finansowych propozycje, aby przedstawić na blogu konkretny produkt. To oczywiście jedna z podstawowych form finansowania wielu blogów: od kulinarnych opisujących restauracje, przez blogi parentingowe polecające sprawdzone produkty dla mam i dzieci, aż po blogi na temat gadżetów elektronicznych prezentujących ich testy.

Dla mnie ten blog jest również ważną formą generowania dochodu, jednak do tej pory nie przyjmowałem propozycji pisania „recenzji” czy „testów”.  A nie robiłem tego z dwóch prostych przyczyn:
1. Zawsze pojawiało się żądanie, aby opis był pozytywny.
2. Zawsze pojawiało się dodatkowe żądanie, aby w tekście nie ujawniać, że jest on efektem współpracy pomiędzy mną i sponsorem.

Pierwszy warunek jestem oczywiście w stanie zrozumieć. Trudno wymagać, aby jakaś firma płaciła za to, że ktoś na łamach bloga „obsmaruje” jej produkt. To można zresztą spokojnie obejść dając sponsorowi szybką odpowiedź: Sorry, ale moja opinia o Waszym produkcie jest kiepska, więc szkoda Waszych pieniędzy.

Jednak drugi warunek zupełnie nie wchodzi w grę. Zbyt bardzo szanuję Waszą inteligencję, by wciskać Wam kit w rodzaju: „Hej, wstałem dziś rano i patrzcie, jaką cudowną przypadkiem odkryłem polisę”. Dlatego fakt takiej współpracy musi być moim zdaniem jednoznacznie komunikowany.

Union Investment TFI, jest pierwszą firmą, która bez problemu zgodziła się, że będzie to po prostu rzetelnie przygotowany przeze mnie opis na podstawie mojej własnej opinii, bez upiększania rzeczywistości i z jednoznacznym ujawnieniem, że został on przygotowany w ramach współpracy z tą firmą.

Moim zdaniem tego typu podejście jest całkiem sensowne oraz korzystne dla każdej ze stron:

  1. Firma oferująca dany produkt musi być pewna, że jest on wystarczająco dobry, by poddać go takiej analizie. Słabe punkty lub marketingowe skróty myślowe będą przecież od razu uwypuklone, zaś jednoznaczne ujawnienie, że opis jest owocem współpracy ze sponsorem sprawia, że żadna „cukierkowata” historia nie przejdzie. Jeżeli jednak produkt jest faktycznie dobry, to firma zyskuje dostęp do zainteresowanych finansami potencjalnych klientów.
  1. Wy dowiadujecie się o danej promocji i możecie się z nią na spokojnie zapoznać korzystając też z moich analiz. Co więcej, obserwując jak sam prześwietlam dany produkt (polisę, fundusz, kredyt hipoteczny, lokatę, itp.) będzie Wam łatwiej oceniać inne produkty finansowe, oferowane Wam przez różnych doradców.
  1. Ja poświęcam czas na głęboką analizę ciekawych ofert, gruntownie je opisuję i szczerze opiniuję kładąc na szali swoją reputację. Zasada, której się trzymam, jest bardzo prosta: polecam tylko te rozwiązania, z których jestem zadowolony oraz które z czystym sumieniem rekomenduję moim przyjaciołom i własnej rodzinie. W zamian pozyskuję środki na dalszy rozwój bloga. Myślałem nawet o jakimś systemie „gwiazdkowym” – który kończyłby się przyznaniem mojej subiektywnej oceny, np. od jednej do pięciu gwiazdek.

I tak dobrnęliśmy do miejsca, w którym potrzebna mi Wasza konstruktywna opinia. Siedząc po drugiej stronie i starając się wyobrazić siebie na Waszym miejscu, dochodzę do wniosku, że to jest całkiem fajna koncepcja. Ale zdarzyło mi się już kilka razy w życiu, że coś wydawało mi się świetnym pomysłem, a w praktyce okazywało się…średnim  🙂

Dlatego dzisiejszy artykuł jest pewnym eksperymentem – próbką pokazującą, jak wyobrażam sobie takie prześwietlenie oferty. Teraz potrzebowałbym od Was kilku jasnych wskazówek:

  1. Czy Waszym zdaniem takie prześwietlanie ofert to dobry pomysł? Jeśli nie – to dlaczego? (tylko proszę, nie piszcie, że bloger nie powinien zarabiać na prowadzeniu bloga – ten etap mamy już za sobą 🙂 )
  2. Jak często Waszym zdaniem na blogu mógłby pojawiać się opis takiej oferty, abyście nie czuli przesytu?
  3. Czy poziom szczegółowości, jaki zaprezentowałem w tym wpisie, jest dla Was wystarczający, czy może robić to jeszcze bardziej szczegółowo? I czy dorzucić te gwiazdki?

Bardzo liczę na Wasze podpowiedzi, bo – jak często podkreślam we wszystkich wypowiedziach – to właśnie Wy, dzięki świetnym komentarzom, współtworzycie ze mną ten blog. Z góry serdecznie Wam dziękuję zarówno za pytania do promocji UniLokaty, jak również za odpowiedzi na moje dylematy. Z ogromną ciekawością czekam na Wasze komentarze.

P.S. Aby lepiej zrozumieć sposób działania funduszy takich jak UniLokata, przeczytajcie sobie jeszcze koniecznie ten artykuł: Fundusze pieniężne i gotówkowe – czego się po nich spodziewać?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze82 komentarze

  1. Cześć Marcin,

    czy czytasz wszystkie komentarze? Przeglądając Twoje wpisy – kiedyś odpisywałeś każdemu, a teraz jakby Cię nie było w komentarzach.
    Bardzo ładnie tłumaczysz trudne sprawy na ludzki język. Widać, że to co robisz jest Twoją pasją. że z pasji właśnie i z chęci pomocy innym powstał ten blog, a nie tylko dla kasy. Uświadamiasz polskich konsumentów, poprawiasz jakość ich życia. Bezcenne.

    • Cześć batterfly,

      Bardzo dziękuję. Tak, czytam wszystkie komentarze, ale jestem w stanie odpowiadać jedynie na część z nich. Poza tymi do nowych artykułów nowi czytelnicy zadają również pytania do poprzednich. Łączna liczba wszystkich komentarzy na blogu (łącznie z moimi) to obecnie…10 295. W każdym razie robię, co mogę, by odpowiadać jak najczęściej 🙂 Natomiast czytam bezwzględnie wszystkie.

  2. Chciałabym wszystkie promocje inwestycyjne zobaczyć w takich szczegółach 🙂 Na podstwie samych reklam nie można porównywać rzetelnie

    • Hej Dorota,
      Dziękuję. To prawda – reklamy to reklamy 😉 W nich chodzi o przyciągnięcie uwagi. Natomiast tutaj myślę o recenzjach takich produktów, które faktycznie pozytywnie wyróżniają się na tle innych i, mówiąc wprost, maja po prostu ekonomiczny sens.

  3. 1. Zdecydowanie tak. Chętnie poczytam o jakiś dobrych produktach finansowych zwłaszcza jak to będzie coś innego niż lokaty, które są opisywane wszędzie. Mogą być także te najgorsze, tak by wiedzieć na co uważać.
    2. Jak oferty będą dobre to mogą się pojawiać nawet codziennie. Może akurat trafi się coś ciekawego dla mnie 🙂
    3. Poziom szczegółowości jest moim zdaniem odpowiedni. Opisałeś najważniejsze aspekty oraz wady i zalety tej oferty.

    • Hej Dawid,

      O, fajny pomysł z tymi najgorszymi. Od czasu do czasu wezmę na „warsztat” jakiegoś potworka, bo trochę na rynku ich jest. Często towarzyszą im fantastyczne kampanie reklamowe 😉
      Dziękuję za wskazówki.

      • Zdecydowanie czekam na potworki. Lubię uczyć się na błędach innych 🙂
        Artykuł super. Z niecierpliwością czekam na kolejny produkt!

  4. Pierwszy podstawowy blad to patrzenie tylko na wyniki z ostatnich 3-5 lat i przyjmowania tego jako + (podpowiedz: wyniki z takiego okresu sa nic nie znaczace, a to ze nie maja innych bo dopiero zaczeli nie jest zadnym argumentem i tym bardziej nie powinni takich pokazywac) .

    • Hej kamilp,

      Pierwszy podstawowy błąd to…mylić produkty 😉

      Gdybym pisał o funduszu akcji, wtedy analizowałbym jego wyniki w dłuższym okresie.
      W funduszu takim jak UniLokata patrzę właśnie na wyniki z ostatnich miesięcy, bo one są znacznie ważniejsze, niż te sprzed 2 czy 3 lat. Głównym motorem zysku są kupony z obligacji korporacyjnych, a te oprocentowane są najczęściej WIBOR+marża. Trudno więc odnosić się do wyników sprzed 3 lat, gdy WIBOR był na poziomie 3-4% (dziś jakieś 1,6%). Zachęcam Cię gorąco do przeczytania artykułu, który zalinkowałem na końcu wpisu – wtedy będziemy na tej samej stronie. 🙂

  5. 1. Dobry – przydatne i pouczające.
    2. Raz na miesiąc (oferta miesiąca?) Stawiasz wysokie wymagania, nie sądzę by częściej byłą firma odważna na tyle, by zgłosić swój produkt pod osąd.
    3. Poziom szczegółowości ok. Choć nie wiem czy za 5. razem miałabym cierpliwosć czytać taki opis… gwiazdki – musiałbyś zdefiniować każdy z poziomów, ew. gwiazdki w kilku wymiarach…i robi się równie szczegółowo.

    Nowy układ bloga trochę mnie męczy wzrokowo (dużo czcionek, jakieś pomarańczowe ramki po prawej, jaskrawy kolorowy pasek do share’owania z lewej), ale pewno da sie przyzwyczaić. Obiecuję jak będę mieć więcej czasu wrócić posłuchać materiału o pani, która wyszła z długów mimo macierzyństwa – juz jakiś czas temu miałąm zaproponować taki temat, bo wszelkie symulacje finansowe imho biorą w łeb, gdy wystarczy zajśc w ciążę i stracić pracę, więc ciekawi mnie alternatywna historia. A poza tym pozdrawiam serdecznie:)

    • Cześć Krycha,

      Serdecznie dziękuję za opinię. Miło przeczytać Twój komentarz po takiej przerwie. Gdzieś Ty się podziewała? 🙂

      Zdecydowanie zachęcam do wysłuchania tego podcastu – naprawdę bardzo inspirujący.

  6. Zdecydowanie, dobrze jeśli takie testy będą się pojawiały. Rynek produktów bankowych jest trudny dla Kowalskiego, a trudno wierzyć samym reklamom (na infolinii banku też nie otrzymamy bezstronnej informacji). Mam nadzieję, że jeśli blogerzy będą stawiali na uczciwość i przejrzystość, banki (i inni reklamodawcy) w końcu zrozumieją, że nic nie opłaca się tak bardzo jak rzetelna informacja i transparentność ofert. Kibicuję Twojemu pomysłowi. A przyznawanie gwiazdek to w tym kontekście odważny, ale i emocjonujący pomysł – jestem za!

  7. Cześć!
    Bardzo fajnie, ze szczerze informujesz nas o tym, ze dany instrument zostal polecony.

    Osobiscie jako czytelnik nie mam nic przeciwko temu, aby raz na jakis czas pojawialy sie analizy ofert. Chociaz zachecalabym, aby rozwazyc porownywanie kilku konkurencyjnych ofert – wtedy na pewno latwiej byloby odczytac obiektywizm i zestawic z innymi podobnymi produktami na rynku.

    • Cześć AnnaMaria,

      Myślałem również o rankingach z różnymi ofertami, ale to grubsza sprawa, szczególnie przy bardziej złożonych produktach.

      Jak rozwinę swoją działalność na tyle, aby móc zatrudnić przynajmniej jednego pracowitego analityka na „full time” – to coś takiego zrobię. I to wcale nie jest odpowiedź pod tytułem „nie da się”. Ja naprawdę poważnie o tym myślę i jestem przekonany, że to kwestia czasu.

      Na razie w pojedynkę skupię się na gruntownych opisach – niech to będzie „pierwszy krok”. Natomiast zawsze bardzo otwarcie będę pisał, że to opinia na prośbę danej firmy.

  8. Marcin,
    Nie mam nic przeciwko takim wpisom. Powiem więcej – poproszę o stałą rubrykę minimum raz w miesiącu. Inwestuje od kilku lat w fundusze inwestycyjne, ale raczej robię to wyrywkowo, bez planu. Brakuje mi takiego miejsca, gdzie ktoś prześwietlałby fundusze krok po kroku. Nie mam czasu, aby czytać fachową prasę czy serwisy giełdowe, bo przesyt tych informacji jest zbyt duży.

    Fajnie, że zaznaczasz współpracę z jednostkami zewnętrznymi. Wiadomo, że o taki rodzaj prześwietlenia zwrócą się do Ciebie jedynie fundusze, które z góry wiedzą, że ich produkt jest dobry. Dlatego to spora korzyść dla nas, czytelników. Fundusze szybko zauważą, że warto podsyłać Ci do analizy tylko perełki i warto tworzyć produkty, które będą proste i dochodowe. A my chętniej będziemy dywersyfikować swoje portfele. WIN-WIN-WIN 🙂

    • Nie – nie ma żadnych opłat manipulacyjnych (za nabycie czy sprzedaż) gdy kupuje się przez internet na stronie Uniona. Napisałbym o tym od razu.

      Oczywiście każdy fundusz prezentuje wynik netto – czyli już po pobraniu opłaty za zarządzanie. W przypadku UniLokaty wynosi ona 2% w skali roku. Gdy zatem pokazują, że wypracowali z portfela w danym roku 3% zysku, to tak naprawdę wypracowali około 5%, ale 2% poszło na opłatę za zarządzanie.

      Teraz w UniLokacie jest 1,5 mld złotych. Ciekawe, czy obniżenie opłaty np. do 1,5% w skali roku i dzięki temu jeszcze lepsze wyróżnienie się wynikami na tle konkurencji nie wpłynęłoby na przyciągnięcie znacznie większych aktywów, rekompensujących z nawiązką obniżkę opłaty (to taka sugestia z mojej strony dla zaprzyjaźnionych osób z Uniona, jeśli trafią na ten komentarz 😉 )

  9. Przydałaby się jeszcze informacja kiedy ta promocja wystartowała, i informacja czy się dana zgłoszenie łapie do promocji (pierwszy tysiąc), czy nie?

    • Hej Radek,
      Promocja wystartowała 8 lutego, a kończy się 31 marca. Zostało zatem nieco ponad 20 dni na wpłatę. Zgodnie z regulaminem w ciągu 14 dni po 4 kwietnia (początek naliczania 100 dni) otrzymasz email z informacją, czy załapałeś się na promocję. Według moich informacji nie ma jeszcze 1000 klientów.

      Jutro zapytam jeszcze Union Investment, jak to wygląda według stanu na dziś.

  10. Witam Panie Marcinie,
    Już dłuższego od czasu regularnie czytam Pana bloga, chociaż rzadko cokolwiek komentuję. Tym razem postanowiłem zrobić wyjątek.
    Myślę, że takie prześwietlanie ofert to bardzo dobry pomysł. Nie wiem czy inni czytelnicy mają podobnie ale mi nie chce się za bardzo analizować wszystkich pojawiających się „okazji” inwestycyjnych więc na pewno skorzystałbym z listy wstępnie odfiltrowanej przez kogoś innego.
    Nie chcę Pana pouczać jak prowadzić bloga, ale wydaje mi się, że powinien Pan ograniczyć listę ofert do naprawdę wyjątkowych okazji. Jest już kilka blogów, które regularnie prześwietlają wszystkie pojawiające się promocyjne oferty i myślę, że nie ma sensu robić kolejnego takiego bloga.
    Co do gwiazdek to mam mieszane uczucia: z jednej strony pewnie ułatwią decyzje ludziom o podobnym do Pana poziomie akceptacji ryzyka ale z drugiej duża ilość gwiazdek przy jakiejś ofercie może kusić by skorzystać z niej „w ciemno”. Po za tym jeśli będzie Pan prześwietlał generalnie dobrą ofertę ale np. o nieco większym stopniu ryzyka niż Pana „norma” to taka oferta dostanie pewnie nieco mniej gwiazdek. Później będzie problem z określeniem czy dana oferta ma niską punktację bo jest po prostu słaba, czy dlatego, że jest nieco bardziej ryzykowna. Myślę, że najlepiej by było pozostać przy formule zaprezentowanej w tym artykule.

    • Hej Adam,

      Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się, że zrobiłeś wyjątek 🙂 Zachęcam Cię do częstego komentowania – bo komentarze czytelników do „sól” tego bloga 😉

      Bardzo fajne spostrzeżenie z tymi gwiazdkami. Nie pomyślałem o tym pod tym katem, a jest w tym faktycznie sporo racji. Dzięki.

  11. Hej Marcin,

    1. Tak, zdecydowanie – robisz to fachowo, pokazując zarówno plusy i minusy – żadna reklama usługi nie poda nam negatywów więc tym bardziej mnie cieszy Twój pomysł 🙂

    2. 2-3 razy w miesiącu?

    3. Poziom szczegółowości z tego wpisu jest wystarczający. Gwiazdki – jestem za, ale bez nich też przeżyję.

    Dzięki!

  12. 1. Zdecydowanie tak
    2. Stała rubryka. Może max to raz na tydzień. Ale nie wiadomo czy aż tyle tego będzie
    3. Według mnie super. Jak już to może jest aż zbyt dokładnie. Podejrzewam (bez żadnego obrażania lub insynuacji) że wielu osobom mogłoby wystarczyć „polecam” lub „nie”:)

  13. Jak dla mnie pomysł z opisywaniem takich ofert jest OK. Myślę że nie ma co z góry określać częstotliwości – jak się trafia coś ciekawego to po prostu warto o tym napisać, jak nie to nie. Jeśli chodzi o poziom szczegółowości to wolałbym odrobinę więcej, ale jak zainteresuje mnie opis to zawsze sam mogę zajrzeć dokładniej. Tu czułem niedosyt po „bezpieczne dłużne instrumenty korporacyjne”, ale sprawdziłem że to jest np. PGNIG czy BGK, więc faktycznie powinno być bezpiecznie (mam dużo ostrożeniejsze podejście do obligacji korporacyjnych niż np. 2 lata temu). Swoją drogą temat odzyskiwania wierzytelności z zapadłych, niespłaconych obligacji to może być ciekawy pomysł na artykuł na blogu 😉

    • Hej Bartek,

      Dziękuję. Masz rację z ta częstotliwością – jak coś wpadnie w oko, to opiszę. Domyślam się jednak, że gdybym robił to zbyt często, to mielibyście dość 😉

      Tak – ja też zajrzałem oczywiście do sprawozdania finansowego i dlatego posłużyłem się sformułowaniem „bezpieczne dłużne instrumenty korporacyjne”. Zarówno emitenci, jak i stopień dywersyfikacji (w sensie niskich udziałów poszczególnych emitentów) są w mojej ocenie bardzo OK.

      A do obligacji korporacyjnych zawsze miałem bardzo ostrożne podejście. Na długo przed DSS, Gantem i innymi „okazjami” 😉

  14. Ładnie prześwietlpna oferta. Jednak jest to zwykły wabik 100pln za dane osobowe , szkoda zawracać sobie tym głowe.

  15. Witam, po raz pierwszy postanowiłem napisać komentarz, przez wzgląd na obawy, jakie pojawiły się u mnie po przeczytaniu tego artykułu i propozycji recenzji produktów finansowych. Dotychczas, pomimo że nie komentowałem poszczególnych tekstów, można było powiedzieć że jestem stałym czytelnikiem tego bloga. Podoba mi się dotychczasowa formuła, teksty są ciekawie napisane. Wiele mechanizmów opisanych wcześniej wdrożyłem w swoim budżecie domowym, zaczynam wdrażać w finanse swoje dziecko, pozbyłem się kredytu, gromadzę fundusz bezpieczeństwa itd. – jednym słowem, teksty są na prawdę dobre i motywujące. Nie sądziłem, że na temat pieniędzy można tak ciekawie pisać. Dziś jednak mam pewne obawy, czy blog nie zamieni się w kolejną stronę dla ekonomistów. W coś, czego w internecie jest pełno – ekonomiczny bełkot nie dla zwykłych ludzi. Wprawdzie widzę, że osoby komentujące poszczególne teksty są raczej „oblatane” w temacie finansów, jednak wiem doskonale, że osoby o dość płytkim pojęciu o finansach też czytają tego bloga z zaciekawieniem (znam 4 takie osoby, z czego dwóm osobom sam poleciłem tego bloga). Do tej pory na blogu prezentowane było bardzo „życiowe” podejście do tematu finansów. To właśnie jest w tym blogu świetne. W związku z propozycją recenzji poszczególnych produktów finansowych mam więc jedną gorącą prośbę – Marcinie, nie oddalaj się zbytnio od początkowej idei – niech to dalej będzie blog dla zwykłych ludzi. Porównywarek różnych produktów finansowych jest w internecie całe mnóstwo. Wystarczy wpisać w znanej przeglądarce hasło „ranking lokat marzec 2016” lub „ranking kont oszczędnościowych” aby się przekonać ile tego jest. Bardzo bym nie chciał, żeby ten blog zmierzał w tym kierunku. Dzięki temu blogowi, przełamałem swoją ogromną niechęć do zajęcia się kwestią finansów w moim domu. Można powiedzieć, że zostałem „oswojony z finansami”. Nadal jednak czuję pewną niechęć do cyferek. Jeśli blog będzie zbyt cyferkowy, po prostu przestanę go czytać. Nadal, pomimo pewnego zapoznania się z tematyką prezentowaną na tym blogu czuję do ekonomii pewną niechęć. Mnie osobiście niektóre wpisy przerastają (na szczęście jest ich bardzo mało). Do takich wpisów zaliczam np. ten o płaceniu kartą poza granicami naszego kraju, którego autorem był Marcin Zarzecki. Z całym szacunkiem dla autora – to było dla mnie nudne, pomimo, że z całą pewnością bardzo rzetelnie przygotowane. Tyle, że ja mam awersję do cyferek i liczenia/przeliczania itp. Dla mnie sukcesem jest to, że w ogóle zacząłem oszczędzać na emeryturę, że tworzę sobie fundusz bezpieczeństwa i że zaczynam ogólnie rozumieć o co chodzi w finansach domowych. I mam pełną świadomość, że produkt IKE który wybrałem, nie może być najlepszy z dostępnych dla mnie. Jest po prostu oferowany przez bank w którym mam konto. Bo tak jest najłatwiej. I jestem dumny z tego, że prócz konta osobistego mam jeszcze konto oszczędnościowe, emeryturę w postaci IKE, a nawet fundusz inwestycyjny!!! Marcinie – Wielkie Dzięki, że otworzyłeś mi trochę oczy na pewne sprawy, a moi bliscy nie reprezentują już Kena i Barbie. Uświadomiłeś mi też, że tak naprawdę nie jest najistotniejsze to, żebym wybrał najlepszy sposób oszczędzania, a to, że po prostu oszczędzam. Zdałem sobie też sprawę z tego, że nie ma jednego najlepszego produktu, a nawet jeśli jakiś jest w tej chwili za najlepszy uznawany, to za jakiś czas może się to zmienić (szczególnie w kontekście oszczędzania przez bardzo długi czas, np. na emeryturę). Nie widzę więc za bardzo sensu zagłębiania się w poszczególne oferty różnych firm. Dziś produkt jednej firmy jest bardzo dobry, za miesiąc inny będzie lepszy.
    Rozumiem jednak, że tematy finansowe ogólne mogą powoli się wyczerpywać i czas wkroczyć na nową ścieżkę. Apeluję tylko o umiar. Ciężko mi dokładnie napisać, co jaki czas mogłyby się takie wpisy jak ten pojawiać, żebym mógł to przetrawić – nie wiem. Mam za to pewną propozycję – opisuj konkretne produkty tylko wtedy, gdy uznasz, że są lepsze od tych, które już recenzowałeś, lub są dla nich realną alternatywą. W ten sposób można uniknąć nieciekawego opisu produktu, z którego i tak nikt nie skorzysta, bo był opisywany wcześniej inny – lepszy (wyjątek może być wtedy, gdy ten opisany wcześniej lepszy jest już niedostępny na rynku). Czyli, jeśli będzie opis lokaty, rachunku czy funduszu, to następny pojawi się tylko wtedy, gdy wedle Twojej oceny wniesie coś więcej, niż oferował ten opisany wcześniej (przy czym niech wnosi realnie więcej). Ja na prawdę bardzo bym chciał, żebyś zarabiał na tym blogu, bo dzięki temu będą pojawiały się nowe wpisy i ja też na tym skorzystam – tylko ja na prawdę nie przepadam za cyferkami. Serdecznie dziękuję za wszystkie dotychczasowe teksty, serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. Filip.
    Tak więc z mojego punktu widzenia

    • Filip,

      Bardzo dziękuję za Twój niezwykle cenny komentarz. Zdecydowanie biorę go sobie do serca.
      Chciałbym Cię uspokoić i zapewnić, że blog nie zamieni się w serwis o produktach finansowych. Nie zamierzam też porzucać życiowego podejścia do finansów – bo to jest moja największa pasja.
      Jednak od czasu do czasu trochę cyfr jednak będzie – bez tego tworzyłbym tylko belletrystykę, a mi bardzo zależy. żeby moi czytelnicy wiedzieli jak sprawnie policzyć różne rzeczy.
      Zdecydowanie jednak zachowam umiar, a gdybyś czuł, że się zapędzam w „złą stronę” – to dawaj znać 😉

      Bardzo serdecznie gratuluję Ci świetnych postępów w zakresie dbania o własne finanse. Świetna robota!

    • Ania Sadowska

      Zgadzam się z Filipem. Moim zdaniem Twój blog powinien iść w kierunku „oswajania z finansami”, jak to ujął Filip. W dodatku ta oferta jest dla osób, które mogą zainwestować 10.000 zł. Ile jest takich wśród Twoich czytelników?
      Bardzo bym chciała, żeby ten blog szerzył wiedzę ekonomiczna w przystępny sposób, tak aby zwykły Kowalski mógł ją bez problemu wcielić w życie. Twój blog będzie wtedy naprawdę wyjątkowy 🙂 Gdybym była na Twoim miejscu, bardziej bym się cieszyła, gdybym pomagała poukładać innym finanse niż zarobić nawet parę stów na produktach finansowych.

      • A może jednak pewna część czytelników Marcina zdołała już zgromadzić swój fundusz bezpieczeństwa i zamiast trzymać go na symbolicznie oprocentowanym koncie oszczędnościowym wolałaby na 100 dni przerzucić część, żeby trochę lepiej zapracowała?

      • Aby pomóc zwykłemu Kowalskiemu trzeba BYĆ ZWYKŁYM KOWALSKIM. świat wygląda zupełnie inaczej z perspektywy osób, które zarabiają najniższą krajową lub są na zasiłku i trwają latami w biedzie i bezradności. Dlatego zaproponowałam Marcinowi, że zwrócę się do takich osób. Przełożę jego wskazówki na prostszy język oraz omówię temat wyuczonej bezradności, biedy dziedziczonej – czym jest i jak z tego wyjść. Z perspektywy osoby, która sama jest w trakcie walki z marazmem. Wtedy wiedza Marcina dotrze do tych najbardziej potrzebujących.

      • „W dodatku ta oferta jest dla osób, które mogą zainwestować 10.000 zł. Ile jest takich wśród Twoich czytelników?”

        Chyba takich osób powinno być coraz więcej? Nie taki jest sens istnienia tego bloga? Oswojenie finansów powinno skutkować gromadzeniu oszczędności, a 10 000 zł nie jest nieosiągalną sumą. Co mają zrobić osoby, które dzięki pomocy Marcina zaczęły się bogacić? Szukać innego bloga, który będzie dla nich? Wg mnie przedstawienie kompleksowej wiedzy jest niezbędne, nie tylko wskazania początku drogi 🙂

        • tak jak napisałam, potrzebne są porady adresowane do osób, którym w tej chwili bogacenie się wydaje się czymś absolutnie dla nich nieosiągalnym, aby zmienili swój SPOSÓB MYŚLENIA, przebudzili się z letargu, uwierzyli w siebie, stali się świadomymi konsumentami, mądrzej wydawali kasę oraz próbowali zwiększać dochód, wtedy również ci ludzie będą mieli oszczędności, które będą mogli pomnażać.
          tak jak Ania Sadowska tworzy cykl artykułów na temat dzieci i finansów, potrzebny jest cykl typu „Pokonać Bezradność i Ubóstwo” i ja z przyjemnością się tego podejmę
          a niedługo wszyscy Polacy, którzy będą chcieli zmienić swój sposób myślenia, będą się bogacić

        • Ania Sadowska

          Beste butterfly
          Hoe weet je dat ik in het Nederlands kan spreken? 🙂 Vind me op FB, ik wil mij persoonlijke e-mail adres niet by alles bekend 🙂

  16. Witaj Marcinie,

    fajny artykuł, w blogosferze finansowej zazwyczaj jest dużo informacji o lokatach i kontach bankowych, o samych funduszach niewiele. Polecam zdroworozsądkowe podejście: informuj nas czytelników o tym, że poproszono Cię o opisanie promocji, wskazuj rzetelnie na plusy i minusy / koszty promowanej oferty a nikt Ci nie będzie miał tego za złe – skorzystasz Ty i my.

    No, chyba że będziesz opisywał tylko i wyłącznie tego typu oferty, ale stosunek ofert do merytorycznych wpisów 1/10 byłby już akceptowalny 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  17. niesamowicie dokładny opis. myślę, że wystarczająco i bajer w postaci gwiazdek jest zbędny, ale jeśli masz ochotę, czemu nie 😉
    co do częstotliwości to pewnie o każdej ciekawej opcji warto pisać, zawsze ktoś skorzysta…. wiadomo, że nigdy nie będzie tak, że propozycja będzie dla każdego!
    dziękuję za tak genialne artykuły!

    • Marcinie

      Nie mam nic przeciwko tego typu artykułom i jakości rozpracowania przez Ciebie produktu pod dwoma warunkami:
      1) Nie zrobisz z swojego bloga analogi tego co mamy na http://www.livesmarter.pl … czyli krótko mówiąc z umiarem
      2) Będziesz polecał to co również u Ciebie wzbudza zainteresowanie lub w co sam inwestujesz…. inaczej mówiąc zasada Fair Play przede wszystkim.

      Dlaczego jestem ZA… ano dlatego ze mam bardzo wysoki współczynnik zaufania do Twoich treści i np. gdyby nie Ty pewnie jeszcze długo nie byłoby mnie w ING Plus z swoimi środkami. Absolutnie nie przeszkadza mi inwestowanie za pośrednictwem Twoich linków afilacyjnych pod warunkiem powtórzę… elementarnych zasad Fair Play 🙂 …. a póki co wg mnie ich naprawdę przestrzegasz.

      Odpowiadajac na sygnał jednej z czytelniczek – Kto z nas ma 10000 zł by tak inwestować… odpowiadam wprost. Każdy z nas każdego miesiąca powinien być tylko bliżej tych 10 tys zł… szczególnie jeśli przeczytał książkę Marcina. Ja zrobiłem to już 3 x i ciągle coś w niej odkrywam 🙂 Zatem Ci co będą chcieli mieć… z pewnością w perspektywie czasu będą je mieli albo już maja

  18. A co w przypadku gdy ktoś wpłaci, np. 100 000 tysięcy złotych? Czy to również obejmuje ten „produkt”?
    PS Dobra robota ;-).

    • Paweł, extra 1% zostanie naliczony od 10 tys. zł objętych promocją. Natomiast każda dodatkowa złotówka wpłacona na UniLokatę także pracuje dla Ciebie dzień po dniu – i w okresie promocji i po nim:) pozdrawiamy i zapraszamy!

  19. Zawsze chętnie zobaczę na blogu opis tego typu ofert – bardzo podoba mi się też, że krok po kroku pokazujesz, Marcin, w jaki sposób można ocenić jej atrakcyjność. Gwiazdkom jestem raczej przeciwna: w wielu miejscach na blogu podkreślałeś, jak ważne jest, żeby jak najlepiej rozumieć produkty, w które się inwestuje i że Ty, mimo wiedzy i zawodowego przygotowania, także możesz się w swoich ocenach grubo mylić. Obawiam, że taki system gwiazdkowy mógłby działać na czytelników rozleniwiająco – po co zgłębiać nudny regulamin, czy dociekać co dany produkt ma w sobie? Bloger z autorytetem dał mu pięć gwiazdek, więc musi być w porządku i już.

  20. Witam!

    Marcinie, off-top ale chcialbym zapytac, kiedy kolejny odcinek o budzetowaniu?

    pozdr. Andrzej

  21. Wpis świetny. Pomysł z wprowadzeniem wpisów z co ciekawszymi ofertami jak dla mnie w pełni trafiony – nie zawsze wszystko można wyłapać samemu. Jak zawsze w Twoim przypadku pozostajesz też prawdziwy – uczciwie przyznajesz, że oferta jest sponsorowana, nic nie ukrywasz. Dzięki temu(i odpowiedniej umowie), jak napisałeś gdzieś w tekście, opinia nie jest tendencyjna, a przedstawia tylko i wyłącznie Twoje spojrzenie na tą ofertę. Do tego jest na temat i nie zbyt długo – jak dla mnie w sam raz.

    Nie zmienia to jednak faktu, iż osobiście nie jestem zainteresowany jakimkolwiek bezpośrednim czy pośrednim inwestowaniem na rynku – nawet przez tak pozornie bezpieczny instrument jakim jest fundusz pieniężny/gotówkowy. Przyczyna jest dość prosta – wiele wskazuje, że najbliższe miesiące mogą nie należeć do najspokojniejszych dla gospodarki – nawet takie wnioski płyną dla mnie z wykresu umieszczonego w tym wpisie. A szkoda, bo propozycja ciekawa i jeszcze rok temu chętnie bym skorzystał. No nic, pozostaje czekać na następny raz….

    Pozdrawiam,
    K.

  22. Czy Waszym zdaniem takie prześwietlanie ofert to dobry pomysł? Jeśli nie – to dlaczego? (tylko proszę, nie piszcie, że bloger nie powinien zarabiać na prowadzeniu bloga – ten etap mamy już za sobą 🙂 )
    Jak często Waszym zdaniem na blogu mógłby pojawiać się opis takiej oferty, abyście nie czuli przesytu?
    Czy poziom szczegółowości, jaki zaprezentowałem w tym wpisie, jest dla Was wystarczający, czy może robić to jeszcze bardziej szczegółowo? I czy dorzucić te gwiazdki?

    Witam
    1.Tak uważam że takie prześwietlenie do Bardzo dobry pomysł. Słyszałem już wcześniej o tym produkcje jednakże sam nie miałem czasu aby go wnikliwie przeczytać. Teraz widzę, że jest to ciekawy produkt. Pewnie skorzystam
    2. jeżeli dana oferta da relatywnie zarobić to moim zdaniem 2 razy w miesiącu jest w sam raz
    3. Bardzo obrazowo przedstawiłeś porównanie warianów jakie mogą się zdarzyć. Liczby bardziej przemawaiają przy takich ofertach niz czyste słowa. Skala gwiazdek była by Ok. tak jak nalizy funduszy 😀 możesz również dodać skale ryzyka (1-6)

    Pozdrawiam

  23. Witaj Marcinie, ja również postanowiłam podzielić się z Tobą i czytelnikami Twojego bloga moją opinią, a mianowicie odpowiadając na pytania:
    1. Moim zdaniem takie prześwietlanie ofert to jak dobry pomysł z zastrzeżeniem, iż jak każdy pomysł polecający usługę finansową niesie ze sobą pewne ryzyko, a mianowicie mogą pojawić się osoby, które skorzystają z przedmiotowego produktu finansowego ale nie do końca zrozumieją zasady jego działania (na to nie masz wpływu) lub nie zapamiętają, iż taka inwestycja również obarczona jest ryzykiem i wcale nikt im nie gwarantuje 3,65 w skali roku (na to też nie masz wpływu) i jeśli faktycznie tych 3,65% nie będzie to będzie wielkie larum i psioczenie na Iwucia, że polecił jakiś zły produkt.
    2. Oferty hmm jedna w miesiącu to chyba by wystarczyła.
    3. Jak dla mnie zbyt mały poziom szczegółowości ale mogę być wyjątkiem bo strasznie lubię mieć wszystko rozłożone na czynniki pierwsze i mikroelementy. Gwiazdki dorzuć 🙂
    Pozdrawiam, Marta

  24. 1. Czy Waszym zdaniem takie prześwietlanie ofert to dobry pomysł? Jeśli nie – to dlaczego?

    Jak najbardziej. Według mnie czytelnicy potrzebują takich analiz ofert proponowanych przez rózne instytucje.

    2. Jak często Waszym zdaniem na blogu mógłby pojawiać się opis takiej oferty, abyście nie czuli przesytu?

    Jak tylko pojawia się jakaś godna polecenia oferta. Nie ma sensu jakoś limitować. Nie wydaje mi się, żeby na rynku było aż tyle atrakcyjnych propozycji, żeby robić ostrą selekcję pod kątem przesytu 🙂

    3. Czy poziom szczegółowości, jaki zaprezentowałem w tym wpisie, jest dla Was wystarczający, czy może robić to jeszcze bardziej szczegółowo? I czy dorzucić te gwiazdki?

    Dla mnie jest w sam raz 🙂

  25. Marcinie,

    nie widzę informacji, czy klient ma możliwość wycofania swojego kapitału przed końcem umowy? I z czym jest to związane?

    Pozdrawiam,
    Rafał

      • Paweł, Rafał,

        To jest fundusz inwestycyjny otwarty. Oznacza to, że możesz wypłacić pieniądze w dowolnym momencie. Składasz zlecenie odkupienia i po około 3 dniach pieniądze wracają na Twój rachunek bankowy.

        W takiej sytuacji zabierasz ze sobą wynik, jaki fundusz wypracował od momentu wpłaty, do momentu odkupienia jednostek, natomiast tracisz prawo do 100 zł oferowanych w tej promocji.

    • Jakub,

      Dokładnie sposób funkcjonowania tego typu funduszy opisałem w artykule, do którego linkuję na końcu, po opisaniu promocji.
      To jest fundusz inwestycyjny, więc oczywiście ryzyko straty również istnieje.

      W przypadku funduszu papierów dłużnych korporacyjnych, takiego jak UniLokata, najpoważniejsze jest tzw. ryzyko kredytowe, polegające na tym, że jedna lub kilka firm, których obligacje korporacyjne znajdują się w portfelu funduszu, bankrutuje.

      Załóżmy, że bankrutuje firma, której najwięcej obligacji było w portfelu – np. PGNiG (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo). Obligacje tej firmy to 4,63% aktywów. W przypadku jej bankructwa, fundusz zanotowałby 4,63% straty (przy odpisie 100% wartości papierów), a dopiero po zakończeniu postępowania upadłościowego skorygowałby tę wartość ewentualnie w górę (gdyby ostatecznie udało się np. odzyskać 30% wartości obligacji PGNiG – to tzw. recovery rate).

      Zmiany stóp procentowych będą miały minimalny wpływ na wynik, zw względu na bardzo niskie duration, wynoszące 0,22. Gdyby stopy procentowe wzrosły o 1%, fundusz zanotowałby chwilową stratę w wysokości 0,22%. Chwilową, bo wyższe stopy przekładają się również na wyższe oprocentowanie obligacji w portfelu.

      Serdecznie polecam zapoznanie się z artykułem o funduszach pieniężnych, do którego zalinkowałem.

  26. Marcin, jesteś naprawdę odpowiedzialny. Myślę, że to bardzo nietypowe w tych czasach, gdzie dominuje chciwość. Poważnie traktujesz swoich czytelników i przejmujesz się, aby w żadnym razie nam nie zaszkodzić. Patrząc na reklamy różnych produktów, polecane przez znane osoby, zastanawiam się czy oni mają w ogóle świadomość jaka odpowiedzialność się z tym wiąże.

  27. Fajnie Marcinie, że przedstawiasz nam same atrakcyjne oferty jednak w tym przypadku zapomniałeś napisać, o opłacie za nabycie jednostek i opłacie za zarządzenie funduszem, a to jest istotna informacja dla klientów ponieważ generuje koszty, które oni ponoszą.

    Tak więc, mógłbyś uaktualnić informacje o oprocentowaniu odejmując koszty tych opłat, o ile sama opłata za zarządzanie nie została już odliczona od celu inwestycyjnego funduszu. I lepiej było by pogrubić, oprocentowanie netto w tabeli, a nie brutto, ponieważ taki zabieg sugeruje to, że klient dostanie wyższe oprocentowanie niż w rzeczywistości.

    W kwestii eksperymentów proponuje pójście w innym kierunku. Może lepiej byłoby gdyby blogerzy finansowi wspólnie z instytucjami finansowymi, przygotowali ofertę dla stałych klientów,a nie tylko dla nowych? To takie oczywiste i tyle się o tym do niedawna mówiło… Szkoda, widocznie jest to nieopłacalna, choć jestem innego zdania.

    • RK,
      Dziękuję za komentarz, ale jesteś w błędzie.

      Opłaty za nabycie i umorzenie w tym przypadku nie są pobierane.
      Obliczenia pokazuję w ujęciu netto – czyli już po odjęciu opłaty za zarządzanie.
      Oprocentowanie pokazuję w sposób pogrubiony, ponieważ to jest ta liczba, którą pokazuje się nam w reklamach lokat i innych produktów.

      Uwaga na temat oferty dla stałych klientów jest oczywiście słuszna. Sam jednak odpowiedz sobie na pytanie: kiedy ostatnio zmieniłeś bank, z powodu jej braku? 🙂

  28. Cześć Marcinie
    Moim zdaniem powinieneś publikować takie kalkulacje i opisywać dobre oferty. Wielu osobom może się to przydać, a Ty jesteś kompetentny do takich analiz. Produktów inwestycyjnych na rynku jest wiele, ale podejrzewam że naprawdę dobre są nieliczne. Kompetentny i uczciwy bloger, który wyłuska najlepsze oferty, przeanalizuje je i opisze w sposób zrozumiały dla czytelnika to moim zdaniem wysoka wartość dla konsumentów. To bardzo duże ułatwienie wobec samodzielnego zdobywania wiedzy i analizowania szerokiej oferty rynkowej.
    Pewnie znajdzie się też garstka niezadowolonych, ja jednak uważam że takie wpisy nie tylko nie obniżają wartości bloga, ale ją podnoszą (choć nie są to treści ponadczasowe). Być może rozwiązaniem byłoby też stworzenie oddzielnej podstrony lub oddzielnego serwisu www poświęconego tylko takim ofertom – wówczas mógłbyś je w bardziej wyraźny sposób oddzielić od bloga. Na nim mógłbyś zamieścić tylko notkę o takiej a takiej ofercie z odnośnikiem do strony, na której będzie już pełny opis z linkami afiliacyjnymi. Zainteresowani klikną, niezainteresowani może będą mniej marudzić.

  29. Czesc Marcinie!
    Mieszkam na stale w UK ale mam w Polsce oszczednosci, ktore inwestuje. Chcialam skorzystac z polecanej przez Cb oferty jednak we wniosku nalezy zaznaczyc iz podlega sie opodatkowaniu na terenie Polski. Czy jest to konieczne? Przeciez i tak ja osobiscie nie bede sie rozliczac tylko podatek zostanie automatycznie odebrany przed wyplata odsetek? Czy sie myle? przynajmniej tak to u mnie dzialalo do tej pory w przypadku lokat.

    • Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale o ile podatek od odsetek faktycznie jest podatkiem ryczałtowym (bank ściąga go automatycznie i wpłaca do Urzędu Skarbowego bez wyszczególniania, że od Kowalskiego to pobrał x zł), to podatek z tytułu dochodów z kapitałów pieniężnych (a z takim chyba będziemy mieli tu do czynienia) rozlicza się na formularzu PIT-38, a Fundusz ma obowiązek wystawić nam PIT-8C. Podatek wynosi 19%, ale wkraczają tu także przepisy o unikaniu podwójnego opodatkowania, pod warunkiem dostarczenia tzw. certyfikatu rezydencji. Nie znam szczegółów, jak to jest technicznie załatwiane pomiędzy inwestorem a funduszem, ale być może promocja nie dotyczy nierezydentów (czyli kogoś, kto ma stałe miejsce pobytu poza Polską i tam rozlicza się podatków).

      • Cześć Anna,
        W przypadku funduszu zarejestrowanego w Polsce (a takim jest UniLokata) i zarządzanego przez lokalne TFI fundusz w momencie złożenia przez Ciebie dyspozycji pobiera podatek analogicznie jak bank i przelewa na Twoje konto kwotę netto. Żadnych PIT-ów ani dodatkowych formalności nie ma.

        • OK, dzięki za wyjaśnienie. Korzystam na razie tylko z IKE, nie umarzałam jednostek, więc znam to niejako z teorii (podejrzewam, że takie formalności są przy samodzielnym inwestowaniu na giełdzie poprzez biura maklerskie?) Sylwia pytała się, dlaczego przy rejestracji w UniLokacie jest pytania o to, czy podlega opodatkowaniu w Polsce, Jeśli nie, to co wtedy? Próbowałam odpowiedzieć na pytanie Sylwii.

  30. Może oznaczaj takie artykuły na blogu jako aktywne w okresie, gdy można skorzystać z oferty i nieaktywne czy wygasłe, gdy już jest po promocji. Warto by też dać użytkownikowi wybór czy maja mu się pojawiać na liście postów czy nie, ewentualnie zaznaczone w sposób jednoznacznie wskazujący ze to promocja/artykuł sponsorowany. Nie próbuj nigdy przy takich tematach wabić chwytliwym tytułem (praktyki ale ONET). Analizy niosą wartość dodana pod kątem na co uważać i jak sprawdzać oferty więc może kategoria specjalna dla nich coś w stylu jak prześwietlić ofertę. Może jeden artykuł przewodni z listą rzeczy która byłaby aktualizowana i linkowała do starych promocji jako przykładów niekorzystnych praktyk.

  31. 1. Wstawianie takich ofert to dobry pomysł 🙂 Jesteś do tego odpowiednią osobą i wielu z nas Tobie ufa w tych kwestiach. No i zasługujesz na to, żeby zarobić na swoim blogu, bo Twoje wpisy są na prawdę wartościowe.
    2. Co do częstotliwości wstawianych ofert… myślę, że na początek dobrym pomysłem będzie, jeśli będziesz wstawiał je tak często jak uważasz. Później zobaczymy, jeśli jednak będzie za często to na pewno damy znać 🙂
    3. Im więcej szczegółów tym lepiej. Gwiazdki mogą być… choć nie są jakieś szczególnie ważne. Może na początku takich wpisów umieszczaj jakąś tabelę, albo podsumowanie, żeby czytelnicy mogli ocenić, czy chcą o tym dalej czytać, czy ten wpis nie jest dla nich przydatny i mogą go pominąć?

  32. 1. Takie prześwietlanie to BARDZO dobry pomysł !
    2. Jak często ? Tak często jak są korzystne oferty.
    3. Poziom szczegółowości – taki lub bardziej szczegółowy. Gwiazdki tak.

  33. Cześć Marcin,

    Bardzo fany pomysł na pokazywanie dobrych ofert ( a jak na tym zarobisz to My zyskamy i Ty ). Szczegółowość na odpowiednim poziomie, a i pomysł z gwiazdkami bardzo fajny, mógłbyś nawet przygotować ranking w osobnej zakładce co jest najlepszą ofertą na daną chwilę.

    Polecam i na pewno będę korzystał.

    Pozdro

  34. 1. Tak to jest dobry pomysł. Mi takie recenzje nie będą przeszkadzały na blogu. Zawsze mogę pominąć dany tekst albo nie czytać od deski do deski, jak widzę że dany produkt mnie nie interesuje. Zawsze jednak odznaczaj wyraźnie na samym początku, że jest to recenzja płatna, żebyśmy mogli odróżnić teksty sponsorowane od „normalnych”.

    2. Dowolnie często, każdy z nas ma swój rozum i nie ma obowiązku czytania czegoś, co mnie nie interesuje. Nie widzę tu ograniczeń. Skoro recenzje mają być obiektywne i pokazywać plusy i minusy, to czemu nie?

    3. Poziom szczegółowości jest w zupełności wystarczający. Warto by dodać te gwiazdki od 1 do 10.

  35. Witam
    1. Bardzo dobry pomysł z prześwietlaniem ofert.
    2. Max 1 na tydzień.
    3. Czytelny, zrozumiały opis, wystarczający poziom szczegółów. Stawianie gwiazdek jest niepotrzebne. Marcinie jeżeli na końcu pojawi się podsumowanie: ile można zarobić ? oraz Jakie „niespodzianki” czekają na klienta/czytelnika? jest to w zupełności wystarczające.

  36. Witam
    Bardzo przydatny tekst. Rzetelny opis oferty. Jak dla mnie raz lub dwa razy w miesiącu warto zapoznać się z jakimś ciekawym produktem finansowym, oczywiście opisanym jak wyżej tj uczciwie, przejrzyście plus opinia autora.

  37. Witam wszystkich,
    Prosiłem o konstruktywna odpowiedz w tym temacie. Zaznaczę ze jestem w pełni na zarabianiu poprzez bloga, tylko w sposób w zgodzie „z przyrodą”. Marcin, jesteś świetnym sprzedawcą, sam zadaj sobie pytanie jakie były powody uruchomienia bloga i co Tobą kierowało? Czy głównym powodem była kasa czy może coś więcej? Pokazanie rzeczy takimi jakie są? Bez ściemy, tendencyjnosci? Jeśli to drugie to mogę powiedzieć z całą pewnością ze biorąc pieniądze za „opiniowanie” od „producentow” produktów które „opiniujesz” nigdy nie ugryziesz ręki która Ci płaci. A jeśli się tak zdaży to poniesiesz konsekwencje finansowe. Z każdym dniem takiej polityki uzależniasz się od wielkich graczy i ich interesów tracąc chcąc nie chcąc obiektywizm (bo zmieniają się wartości i powód dla którego to robisz). Jetescie na ih usługach. Zaznaczam że nie oceniam czy to dobre czy złe tylko pokazuje jakie ma konsekwencje. Szczerze podziwiam Twoja szczerość. Pomyśl o tym dlaczego zapytałem się nas, swoich odbiorców czy to jest ok? Zastanów się jak sam czujesz? Czy to nie jest pójście na łatwiznę bo łatwo wziąć pieniądze jak dają. Tylko w zamian oczekują konkretnej postawy od Ciebie co jest w konflikcie z Twoją obiektywną oceną. Mówiąc obiektywną miałem na myśli oceną z perspektywy konsumenta. Jak zarabiasz na opinii to jesteś bliżej producentów i ich interesów.
    Ja na Twoim miejscu zastanowilbym się w jaki sposób mogę zwiększyć dochodowość zachowując pierwotne wartości i niezależność opiniotwórczą? To jest wyzwanie, pieniądze można wziąć łatwo. Pomyśl jak Google kombinowało żeby nie zawalać odbiorców reklamami? Tez mogli wziąć pieniądze przy minimalnym wysiłku. Inna sprawa ze jak juz zaczęli zarabiać to natura człowieka jest taka ze zawsze chce wiecej i teraz zawalać nas reklamami.
    Pozdrawiam i powodzenia 🙂 masz nie lada zadanie moralne do odrobienia 😉

  38. Marcinie uważam, że takie analizy są potrzebne. A intensywność pozostawiłbym kwestią otwartą. Oczywiście wszystko w ramach zdrowego rozsądku 🙂

  39. To ja się nie łapię, w TFI union investment inwestuje od dawna. Z raczej miernym skutkiem 😉 na razie działa zasada: kup i trzymaj.
    Tak! Bardzo chce prześwietlania takich ofert.
    Tak więcej takich artykułów.
    Tak, gwiazdki jest to dobry pomysł.

    PS Tak – dla zupełnie nowych produktów, np. TFI i lokaty dla dzieci prowadzone przez dzieci pod głównym rachunkiem i „nadzorem” dorosłych.

  40. Marcinie,
    1. Zdecydowanie popieram prześwietlanie ofert. Nie każdy potrafi z warunków tyle wyczytać, co Ty.
    2. Nie narzucaj sobie z góry częstotliwości, Częstotliwość zależy:
    a) od ilości nowych ofert na rynku – ta może się zmieniać w czasie,
    b) od chęci współpracy oferentów z Tobą na Twoich warunkach. Nie wiadomo, ilu oferentów zgodzi się na obiektywne prześwietlenie ofert. Życzę Tobie, aby takich prześwietleń było dużo – wpłynie to pozytywnie na Twoje przychody z bloga.
    3. Ja nie potrzebuję gwiazdek – wystarczy zerojedynkowo – polecasz albo nie. I tak ostateczna decyzja należy do mnie. Gwiazdki – to by oznaczało, że któryś z produktów polecasz bardziej niż inne. Gwiazdki będą OK, jeżeli określisz jednoznaczne mierzalne kryteria przypisane do poszczególnych gwiazdek.
    Poza tym atrakcyjność danej oferty może być zmienna w czasie, to normalne na rynku. Będziesz co chwilę wracał do poszczególnych prześwietleń i korygował gwiazdki, tak jak Analizy Online ratingi dla funduszy inwestycyjnych?

  41. Jakoś mam mieszane uczucia w stosunku do wysoko oprocentowanych lokat/inwestycji. ;)Ale sam tekst bardzo fajny i praktyczny. Pozdrawiam 🙂

  42. Pingback: Jak liczyć rentowność portfela obligacji korporacyjnych? | Rynek Obligacji

  43. Uczestniczyłem w tej promocji za Twoim artykułem, dziś wpłynęła premia w formie jednostek uczestnictwa. Dziękuję za pr,eświetlenie tej promocji. Czekam na kolejne i na Twój komentarz (obiecany) w sprawie podsumowania osiągniętego zysku.

Odpowiedz