FBO 009: Jak odzyskać opłatę likwidacyjną w polisie? – rozmowa z adwokatem Łukaszem Chmurskim.

27

Dziś kończę cykl czterech artykułów poświęconych polisom inwestycyjnym. Napisałem go głównie dlatego, że otrzymuję sporo maili od Was z pytaniami o te produkty. Na dole tego artykułu znajdziecie podcast – wywiad z adwokatem Łukaszem Chmurskim na temat opłat likwidacyjnych.

Na rynku jest bardzo duża grupa firm zarabiających na sprzedaży polis inwestycyjnych, wydająca spore pieniądze na promocję i reklamę tych rozwiązań. Moje osobiste zdanie o tych polisach (w ich obecnym kształcie) jest takie, że są one po prostu zbyt drogie. Niestety wpływ kosztów i opłat jest konsekwentnie pomijany w materiałach promocyjnych. Pokazywane są np. wyniki różnych strategii opisujące ich skuteczność, a na dole, drobnym drukiem, znajduje się krótka informacja, że wynik nie uwzględnia wpływu opłat.

Wymęczył mnie ten cykl, bo bardzo nie lubię pisać o czymś negatywnie. Ale skoro zadajecie mi pytanie: „Co myślisz o polisach inwestycyjnych?” odpowiadam zgodnie z moim głębokim, subiektywnym przekonaniem: „To kiepski produkt do pomnażania kapitału.” Aby jednak nie zakończyć tylko na tym lakonicznym stwierdzeniu i nie zostawiać Was z pytaniem „Dlaczego?”, krok po kroku uzasadniłem moją opinię w następujących artykułach:

1. Polisa inwestycyjna to świetny sposób na zyski. Choć raczej nie dla klienta.

2. Opłaty likwidacyjne w polisach inwestycyjnych. Transfer od tych co potrzebują do tych co kalkulują.

3. Polisy inwestycyjne – ile pieniędzy pożerają opłaty?

Te trzy wpisy to kompendium moich poglądów na temat polis inwestycyjnych, uzupełnione rozbudowaną dyskusją w komentarzach. Znajdziecie tam zarówno argumenty ze strony zwolenników polis, jak i przeciwników. Zachęcam Was bardzo serdecznie do ich uważnej lektury jeśli temat produktów Aegon, Skandia, Generali, Axa, itp. jest Wam bliski. Wierzę, że te artykuły i komentarze na pewno podniosą Waszą wiedzę związaną z polisami. To pomoże Wam bardziej świadomie inwestować, lepiej interpretować materiały reklamowe i zadawać lepsze pytania sprzedawcom polis inwestycyjnych.

W tym miejscu przytoczę krótki fragment z mojej książki: „Zatem którego doradcę wybrać? Kto najlepiej podpowie, jak zdobyć i pomnożyć oszczędności? Odpowiedź jest prosta: pierwszą i najważniejszą osobą, która naprawdę skutecznie może zadbać o Twoje finanse, jesteś Ty. Bez względu na to, jakie są Twoja wiedza, wykształcenie i doświadczenie, Twój finansowy sukces lub porażka w 100% zależą tylko od Ciebie. Im prędzej to sobie uświadomisz i w pełni zaakceptujesz, tym szybciej przestaniesz głupio postępować ze swoimi pieniędzmi i zaczniesz się bogacić.” Pamiętajcie proszę o Tym. Potraktujcie moje wpisy jako dodatkowy głos w dyskusji, ale wszelkie decyzje dostosujcie do własnej sytuacji.

Dziś, również na Waszą prośbę, publikuję specjalny podcast i wpis dotyczący możliwości odzyskania opłaty likwidacyjnej w polisach. Od razu zaznaczam: sprawa wcale nie jest prosta. Zanim jednak przejdziecie do przesłuchania samego podcastu, zapoznajcie się proszę dokładnie z dzisiejszym artykułem. Samą audycję jak zwykle znajdziecie na dole dzisiejszego wpisu.

Oto moje przemyślenia dla trzech różnych opcji.

 

Miałem polisę inwestycyjną, zerwałem umowę, zapłaciłem opłatę likwidacyjną. Co robić?

Odzyskanie pieniędzy jest możliwe, ale absolutnie nie jest proste. Zakłady ubezpieczeń bardzo niechętnie idą na ugodę. Wynika to głównie z faktu, że masa klientów zwracająca się po pieniądze z polis zatrzęsłaby posadami ich biznesów. Przez pewien czas pozytywnym wyjątkiem był Aegon. 24 listopada 2014, kilka tygodni po nałożeniu przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta kary w wysokości 23,5 mln zł, firma ta zdecydowała się na odważny krok i ogłosiła, że zaprzestaje pobierania opłat likwidacyjnych. Ale długo nie wytrzymała. Cztery dni temu, 8 czerwca 2015 roku,  Aegon opublikował na swoich stronach internetowych taki oto komunikat:

24 listopada 2014 roku zaprzestaliśmy pobierania opłat likwidacyjnych od Klientów, którzy zdecydują się na wcześniejsze rozwiązanie umowy ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym ze składką regularną. Nasza decyzja była dobrowolna, podjęta z uwzględnieniem uzasadnionych oczekiwań co do istotnych zmian na rynku ubezpieczeniowym.

Informujemy, że począwszy od 8 czerwca 2015 roku, zawieszamy naszą dobrowolną decyzję o niepobieraniu opłat likwidacyjnych.

Jako Spółka obecna w Polsce od ponad 15 lat, chcemy być uczestnikiem rynku funkcjonującym na tych samych zasadach, co nasze otoczenie konkurencyjne. Jednakże, przez ponad pół roku od naszej decyzji o niepobieraniu opłat likwidacyjnych, na rynku nie zaszły żadne zmiany, które doprowadziłyby do uregulowania tak istotnej dla całej branży kwestii. Jesteśmy otwarci na nowe, korzystne dla Klientów rozwiązania i aktywnie uczestniczymy w pracach nad ustaleniem ogólnorynkowych standardów w zakresie rozliczania kosztów umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym na wypadek wcześniejszej rezygnacji z umowy.

Zawieszenie decyzji o niepobieraniu opłaty oznacza, że od 8 czerwca 2015 roku, jeśli Klient zdecyduje się na wcześniejszą rezygnację z umowy ubezpieczenia, zostanie pobrana opłata w wysokości obowiązującej przed podjęciem decyzji w listopadzie 2014 roku.

Zawieszenie decyzji następuje do czasu wypracowania przez rynek i regulatorów standardu dotyczącego udziału konsumenta w kosztach poniesionych przez instytucje ubezpieczeniowe w związku z umowami ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Zapewniamy, że jesteśmy gotowi reagować na bieżący rozwój sytuacji i adekwatnie do niej dostosowywać naszą praktykę postępowania.

Zatem krwawienie musiało być obfite i jednak bez walki się nie obędzie. Zapewne w większości przypadków sprawa o odzyskanie opłaty i tak skończy się w sądzie…

Co zatem robić?

Jeżeli kwota do odzyskania jest niska – to trudno. Potraktuj to jako „podatek od naiwności” –  czyli podjęcie decyzji finansowej bez jej solidnego przemyślenia. To będzie opłata za naiwną wiarę w to, że ktokolwiek zadba o Twoje finanse za Ciebie. Nie ma sensu poświęcać na to dodatkowego czasu, energii i środków. Wiem, że to kontrowersyjne, a zakłady ubezpieczeń marzą o tym scenariuszu. Ale Twój czas i energia mają swoją cenę – jeśli wyceniasz je wyżej niż kwota to odzyskania to przeznacz ten czas i energię na coś bardziej wartościowego i zamknij po prostu ten rozdział. Najważniejsza sprawa: skoro zapłaciłeś za ten błąd, to już nigdy nie popełniaj go ponownie i nie kupuj produktów finansowych zanim je zrozumiesz.

Jeśli jednak kwota, którą zapłaciłeś jest dla Ciebie wystarczająco wysoka, to oprócz poniesionej lekcji, zdecydowanie warto powalczyć o jej zwrot. Od razu zaznaczam, że każda umowa ubezpieczenia jest inna, zatem inne były w niej zapisy o opłacie likwidacyjnej. Część z nich zostało uznanych za klauzule niedozwolone – tam odzyskanie pieniędzy będzie łatwiejsze. W innych przypadkach może być trudniej. Nie ma w tym momencie żadnych ogólnych zasad i uregulowań i sądy indywidualnie rozpatrują sprawy wydając orzeczenia. Masz zatem kilka opcji:

1. Pobawić się w prawnika i powalczyć samodzielnie.

Moim zdaniem – tytaniczny trud. Tutaj znajdziesz link do Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych. Wpisz w wyszukiwarkę hasło „opłata likwidacyjna” i zacznij czytać – tam znajdziesz zapewne orzeczenia w przypadkach podobnych do Twojego.

2. Przystąpić do pozwu zbiorowego.

Jako zaletę pozwów zbiorowych podaje się zwykle relatywnie niskie koszty. Ile one wynoszą? Oto przykład z najbardziej widocznej pod tym względem  kancelarii LWB w przypadku pozwu przeciwko Generali:


OPŁATA RYCZAŁTOWA – wyliczana jest na podstawie pobranej Opłaty za wykup, w I instancji oraz za prowadzenie postępowania przedsądowego, negocjacji i mediacji jako 80 %, zaś w drugiej instancji i przed Sądem Najwyższym jako 20 % następujących kwot:
•

  • przy wysokości roszczenia do 500 zł – 60 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 500 zł do 1.500 zł – 180 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 1.500 zł do 5.000 zł – 600 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 5.000 zł do 20.000 zł – 1.200 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 20.000 zł do 50.000 zł – 2.400 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 50.000 zł do 200.000 zł – 3.600 zł;
  • przy wysokości roszczenia powyżej 200.000 zł – 7.200 zł.

W przypadku gdy Członek Grupy nabył od Ubezpieczyciela więcej niż jedną polisę, która wygasła, wysokość roszczenia będąca podstawą obliczenia Opłaty Ryczałtowej stanowi sumę Opłat za wykup pobranych od każdej z polis.

Każdy Członek Grupy obowiązany jest zapłacić pełnomocnikowi Opłatę Ryczałtową, która wynosi:

  • 80% kwoty wymienionej powyżej, za prowadzenie postępowania przedsądowego, negocjacji, mediacji i postępowania przed sądem pierwszej instancji;
  • 20% kwoty wymienionej powyżej, za prowadzenie postępowania przed sądem w drugiej instancji i przed Sądem Najwyższym.

PREMIA ZA SUKCES – każdy Członek Grupy zobowiązany jest do jej zapłaty, wyliczonej w stosunku do kwoty zasądzonej na rzecz Członka Grupy lub kwoty należnej Członkowi Grupy w wyniku zawartej ugody lub kwoty zwróconej Członkowi Grupy, jako:
•

  • 10% brutto ww. kwoty – gdy postępowanie będzie prowadzone w imieniu nie więcej niż 200 Członków Grupy;
  • 7% brutto ww. kwoty – gdy postępowanie będzie prowadzone w imieniu więcej niż 200 Członków Grupy i nie więcej niż 700 Członków Grupy;
  • 5% brutto ww. kwoty – gdy postępowanie będzie prowadzone w imieniu więcej niż 700 Członków Grupy.

 

Wadą pozwu zbiorowego jest skomplikowana i przewlekła procedura. Dla zakładów ubezpieczeń są to również sprawy „prestiżowe” dlatego bronią się zaciekle. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć tutaj.

3. Wytoczenie pozwu indywidualnego.

Zatrudniasz kancelarię, która w Twoim imieniu występuje na drogę sądową od razu z bezpośrednim roszczeniem o zapłatę. Procedura jest szybsza, ale koszty mogą być wyższe. Tak naprawdę wszystko zależy od kancelarii. W przypadku kancelarii adwokata Łukasza Chmurskiego, z którym przeprowadziłem wywiad, koszty negocjowane są zawsze indywidualnie, ale ogólne zasady wyglądają następująco:

(a) wynagrodzenie standardowe: jest ono zależne od wysokości dochodzonego roszczenia i zakresu zleconych czynności. W przypadku sądowego dochodzenia opłat likwidacyjnych z tytułu likwidacji tzw. „polisolokat”, honorarium kancelarii kształtuje się najczęściej pomiędzy 3%, a 10% kwoty stanowiącej roszczenie Klienta.
(b) wynagrodzenie quasi-prowizyjne: poprowadzenie sprawy za symboliczną kwotę 1 zł, a następnie – w przyszłości – 19 % prowizji od już prawomocnie zasądzonego roszczenia.

Oczywiście musicie zdawać sobie sprawę z faktu, że ten drugi scenariusz wchodzi w grę w przypadku, gdy kancelaria bardzo wysoko ocenia szanse na wygranie sprawy.
Dla mnie najbardziej sensowne wydaje się rozwiązanie z pozwem indywidualnym. Ale od razu zaznaczam, że nigdy nie byłem stroną takiego postępowania, więc nie mogę Wam powiedzieć jak to wygląda z mojego doświadczenia.

Aby również rozwiać jakiekolwiek Wasze wątpliwości – z Panem Łukaszem Chmurskim i jego kancelarią nie wiążą mnie żadne powiązania biznesowe. Wyświadczył mi on przysługę poświęcając czas na nagranie podcastu, dlatego w zamian publikuję linki do jego kancelarii. Więcej informacji na temat możliwości indywidualnego dochodzenia roszczeń znajdziecie tutaj:

zwrotpolisolokaty.pl

Uwaga: Jeśli po wysłuchaniu podcastu będziecie mieli pytania do Pana Łukasza, to zadajcie je w komentarzach. Na część z nich Pan Łukasz Chmurski postara się udzielić Wam odpowiedzi. Warto z tej okazji skorzystać.

Wywiad z adwokatem łukaszem Chmurskim w toku.
Wywiad z adwokatem Łukaszem Chmurskim w toku.

 

Mam polisę inwestycyjną, jestem niezadowolony, chcę przerwać umowę. Co robić?

Tutaj nikt nie podejmie decyzji za Ciebie, a Ty z całą pewnością nie powinieneś podejmować jej w sposób pochopny. Przede wszystkim musisz wziąć pod uwagę swoją indywidualną sytuację, Jeśli nie jesteś w stanie płacić składek i korzystasz np. z pożyczek aby je płacić, to kontynuowanie polisy jest moim zdaniem całkowicie bez sensu.

Jeżeli jednak płacenie składek nie sprawia Ci trudności i nie ciążą one za bardzo w Twoim domowym budżecie, to nie rób żadnych pochopnych ruchów. Przede wszystkim pamiętaj, że ilość środków na Twojej polisie wynika w pierwszej kolejności z tego, jakie Ubezpieczeniowe Fundusze Kapitałowe wybrałeś i jakie wyniki inwestycyjne one przyniosły. Dopiero w drugiej kolejności wpływ na stan Twojej polisy mają opłaty pobierane przez ubezpieczyciela. Dlatego:

1. Weź do ręki ogólne warunki Twojej polisy i przeczytaj jaką opłatę likwidacyjną poniesiesz w Twoim przypadku.
2. Przeczytaj artykuł „Polisy inwestycyjne – ile pieniędzy pożerają opłaty?„. Tam pobierz plik z kalkulatorem w Excelu, wprowadź dane z Twojej tabeli opłat i prowizji i zobacz ile jeszcze będziesz musiał zapłacić innych opłat do czasu gdy opłata likwidacyjna w Twojej polisie przestanie obowiązywać. Zwykle, aby wyjść „na zero” i odrobic opłaty w polisie trzeba zarabiać przynajmniej około 2% – 4% rocznie (kalkulator pomoże Ci policzyc ile to będzie dokładnie w Twojej polisie). Oznacza to, że inwestując w fundusze bezpieczne (np. gotówkowe) praktycznie nie masz szans na zarobek. Musisz „uciekać do przodu” przed opłatami inwestując w fundusze bardziej agresywne.
3. Jeśli uznasz, że dasz radę na tym zarabiać – zdecydowanie kontynuuj. Zarabianie na polisie jest trudne, ale nie niemożliwe. Koniecznie zainteresuj się wtedy tematem inwestowania w fundusze. Pomoże Ci w tym z całą pewnością cykl o funduszach, który właśnie rozpocząłem na blogu we współpracy z Domem Maklerskim BOŚ. Przeczytasz o tym tutaj: Do wygrania 30 000 zł za…Czytanie bloga!
4. Jeżeli znasz siebie i wiesz, że bez tej polisy nie odłożyłbyś żadnych pieniędzy – to również kontynuuj. Wysokie opłaty niech będą ceną za Twój brak dyscypliny. 😉 Bezwzględnie dowiedz się wówczas więcej o inwestowaniu w fundusze.
5. Jeżeli policzysz, że bardziej opłaca Ci się zaprzestanie opłacania składek, bo w tańszym produkcie szybciej zrealizujesz swój cel – to zapoznaj się z dzisiejszym wpisem i podcastem oraz rozważ zakończenie umowy.

Sam musisz policzyć i sam zdecydować. Niestety nie ma tu drogi na skróty.

 

Nie mam polisy inwestycyjnej, ale myślę o jej zakupie. Co robić?

1. Przeczytaj moje poprzednie 3 artykuły na temat tych polis.
2. Jeszcze raz porozmawiaj z doradcą – tym razem zadając mu więcej pytań.
3. Szczegółowo przeczytaj warunki ubezpieczenia. Jeśli jest to polisa w formie indywidualnego ubezpieczenia na życie – na odstąpienie od umowy będziesz mieć 30 dni. Wykorzystaj ten czas na prześwietlenie swojego produktu na wylot.

 

A teraz już zapraszam na podcast.

W dzisiejszym odcinku dowiecie się jak wygląda sprawa odzyskiwania opłat likwidacyjnych z punktu widzenia doświadczonego w tym adwokata.

Dzisiejszy odcinek znajdziecie na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

Będę Ci bardzo wdzięczny jeśli zechcesz ocenić mój podcast w aplikacji iTunes. Zajmie Ci to kilkanaście sekund, a mi bardzo pomoże dotrzeć z podcastem do szerszego grona odbiorców:

Oceń podcast w iTunes

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną treść FBO 009: Jak odzyskać opłatę likwidacyjną w polisie?

Czekam na Wasze komentarze i wrażenia po odsłuchaniu rozmowy i zachęcam do zadawania pytań Panu Łukaszowi. Miłego dnia! 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze27 komentarzy

  1. „otrzymuję sporo maili od Was z pytaniami o te produkty” – według mnie nazywanie tego czegoś „produktem” jest grubo na wyrost 😉

    • Panie Mecenasie,

      Po odsłuchaniu wywiadu z Panem stwierdzam, że informacje, które Pan podaje są mało wiarygodne! Chętnie zobaczę sytuację (o której Pan opowiada), gdzie klient z zainwestowanych 150 tys zł. miał 20 000 zł i jeszcze 50% zabrano mu opłaty likwidacyjnej?! To jakaś bzdura, jak i bzdurą jest wiele innych rzeczy, które Pan mówi w tym wywiadzie (że nikt na tym nie zarobił, etc…)
      Proszę napisać ile Pan zarobił na tym całym wywołanym zamieszaniu i ile Pana klienci stracili pieniędzy?
      Czy Pan wie, że Pana koledzy z innych Kancelarii zatrudniają mnóstwo byłych agentów płacąc im duże pieniądze, za naganianie i błędne informowanie klientów? Czy to jest uczciwe Pana zdaniem?
      Zrobiliście Państwo z tego świetny biznes dla siebie – szkoda, tylko, że kosztem innych!
      Koszty w polisach niewątpliwie są, ale w przeciwieństwie do Adwokatów, Radców Prawnych i innych grup zawodowych – ja i moi koledzy nie pobieramy żadnych pieniędzy od klientów za opiekę i pracę z nimi przez kilka, a nawet kilkanaście lat!
      Ja nie uczyłem się mniej niż większość adwokatów i radców prawnych, dlaczego w takiej sytuacji mam pracować za darmo?

      • Zapraszam do rzucenia okiem na stopy zwrotu w produktach Libra i Pareto. Wykres znajduje się np. tutaj: Libra i Pareto. Po zaliczeniu straty klient wycofuje się z umowy i płaci opłatę likwidacyjną. Stąd takie liczby.

        Chciałbym jednak nabrać większej jasności. Piszesz: „Ja i moi koledzy nie pobieramy żadnych pieniędzy od klientów za opiekę i pracę z nimi przez kilka, a nawet kilkanaście lat”.
        A czy zakłady ubezpieczeń nie wypłacaja przypadkiem dytrybutorom opłat za utrzymanie portfela?
        Ponadto bardzo wysoka prowizja jest wypłacana z góry po przystąpieniu klienta do ubezpieczenia. Więc o jakiej „pracy za darmo” mowimy?

        Ale pomijając już ten fakt, byłbym wdzięczny za pewne doprecyzowanie. Mógłbyś Marcinie (zapraszam do przejścia na „Ty”) więcej o tym napisać?
        Naprawdę będę bardzo zobowiązany gdybyś pomógł mi oraz moim czytelnikom zrozumieć na czym polega Twoja opieka nad moją polisą inwestycyjną?

        • Witaj,

          Oczywiście odpowiem na Twoje pytania. Zastanawiam się tylko, czy pytasz, bo rzeczywiście nie wiesz, czy próbujesz mnie załapać na czymś, co późnej będzie wykorzystane przeciwko mnie? ..
          Spróbuję uczciwie i rzeczowo odpowiedzieć na Twoje pytania:
          1. Wynagrodzenie tzw. obsługowe od polis inwestycyjnych jest wypłacane, ale są to bardzo małe pieniądze. Nie mogę o wszystkim mówić, bo obowiązują mnie pewne tajemnice handlowe, ale uchylę „rąbka tajemnicy” – są to promile od wartości aktywów klientów wypłacane rocznie. Część Towarzystw Ubezpieczeniowych wypłaca je po roku, inne dopiero po dwóch latach funkcjonowania polisy inwestycyjnej. Czyli np. jeżeli klient zgromadził po dwóch latach kwotę 10 000 zł, pośrednik dostaje ok. 30 zł. rocznie! Proszę osądzić, czy są to duże pieniądze, czy nie?
          2. Rzeczywiście większość wynagrodzenia za sprzedaż polis inwestycyjnych jest płacona z góry, ale to wymusił rynek! Niestety w wielu zawodach nie jest stosowane tzw. success fee, bo wiele osób nie chciałoby w tym systemie pracować. Dlaczego np. Zarząd spółek bierze duże wynagrodzenie, a później często wielomilionowe odprawy, pomimo tego, że spółka jest na dużej stracie? Dlaczego lekarz bierze spore pieniądze za operację, po której pacjent umiera? Dlaczego prawnik bierze pieniądze od klientów, za coś co nie przyniesie klientowi dochodu? Taki jest rynek i nie wygramy z systemem…
          3. Praca z klientem inwestycyjnym, a w szczególności klientem zamożnym wymaga ode mnie znajomości makroekonomii w ujęciu różnych rynków i obszarów geograficznych, znajomości wyceny spółek na danych rynkach globalnych i innych instrumentów finansowych.. Znajomości wszystkich funduszy inwestycyjnych będących w ofercie danych firm z którymi współpracuję. W każdym roku muszę zainwestować przynajmniej kilka tysięcy złotych na szkolenia, narzędzia do analiz poszczególnych funduszy inwestycyjnych i własną wiedzę. Z moimi klientami jestem w stałym kontakcie i staram się z nimi spotykać kilka razy w roku. Na początku czerwca byłem na urlopie za granicą, moi klienci dzwonili do mnie i pytali jaki wpływ będą miały wydarzenia w Grecji albo w rządzie polskim na ich inwestycje… Musiałem z nimi o tym rozmawiać… Z drugiej strony muszę postępować zgodnie z wytycznymi Ustawy o Obrocie Instrumentami Finansowymi z 29 lipca 2005 roku, z Ustawą o Funduszach Inwestycyjnych i innymi Ustawami, które regulują w jaki sposób Pośrednik Finansowy może współpracować z klientami..
          4. Odpowiadając na kolejne Twoje pytanie „Ponadto bardzo wysoka prowizja jest wypłacana z góry po przystąpieniu klienta do ubezpieczenia. Więc o jakiej „pracy za darmo” mowimy?” – funkcjonujący porządek sprawy według mnie jest uczciwy, że z jednej strony pracuję za określone pieniądze i uczę się po to aby klient zarabiał na inwestycji. Natomiast Ty poprzez swoje artykuły i nierzetelne informacje od swoich rozmówców chcesz ten cały system zniszczyć, twierdząc, że polisy są zdecydowanie za drogie, że to jest oszustwo, że nikt na tym nie zarabia z wyjątkiem „krwiożerczych” firm ubezpieczeniowych i pośredników, etc..
          5. Z drugiej strony dziwię się, że Ty jako dyplomowany CFA, patrzysz na produkt inwestycyjny tylko pod względem kosztów? To Twoim zdaniem oznacza, że np. Fundusz Inwestycyjny, który pobiera od klientów 2% opłaty za zarządzane jest lepszy niż produkt, który pobiera np. 3,5 % opłaty za zarządzanie? A gdzie tutaj analiza aktywów, w które inwestuje fundusz, perspektywy danego rynku, wskaźniki Sharp’a, Treynor’a, Alfa Jensena, odchylenie standardowe, kursy walut, etc..? Czy jest to Ci znane, czy też nie? Podobne kwestie odnoszą się do UFK. Patrzenie na produkt inwestycyjny tylko pod względem kosztów – jest nieporozumieniem!
          6. Twój Blog zaczyna być coraz bardziej populistyczny – z uśmiechem na ustach zaczynasz coraz bardziej uderzać w branżę finansową z której wyrosłeś! Przez liczne wypowiedzi, artykuły i wpisy zaczynasz prowadzić otwarty konflikt z pośrednikami finansowymi. Pamiętaj, że każdy z nas chce w jak najlepszy sposób zadowolić klienta i nikt nie lubi nagonki, która tylko wyjmuje pieniądze z jednych kieszeni i wkłada je do innych….

          W kwestiach głębszych dyskusji zapraszam do prywatnego kontaktu, który każdy bez problemu znajdzie…

          Z poważaniem,

          Marcin Ślawski

          • Marcinie,

            Właśnie dlatego, że posiadam wiedzę o tych produktach, uważam, że sa zbyt drogie. Potrafię po prostu policzyć wpływ tych wszystkich kosztów na wynik inwestycji.
            Ale w porządku – przestańmy teoretyzowac.

            Mam dla Ciebie konkretną propozycję. Skoro jesteś tak głęboko przekonany, że polisy są świetne, to kupię u Ciebie wskazaną przez Ciebie polisę ze składką regularną.
            Umówmy się na 200 zł miesięcznie. Wybiorę wskazany przez Ciebie produkt i będę inwestował w oparciu o Twoje wskazówki.
            Wyniki, koszty i stan portfela będziemy wspólnie raz w miesiącu prezentowali na moim blogu i omawiali, odpowiadając na pytania czytelników.

            W ten sposób będziesz miał mozliwość w praktyce przekonać mnie i wszsytkich czytelników, że myliłem się co do polis i że są one OK?
            Wchodzisz w to? 40 000 czytelników miesięcznie będzie do Twojej dyspozycji?

            • Witaj,
              Nie ma sprawy – bardzo chętnie! Problem tylko polega na tym, że tych produktów już nie ma! Jedyny produkt, który jeszcze funkcjonuje i go znam, to Produkt AXA, który też nie jest bez wad, ale jest jednym z niewielu, który pozostał! Jak wszyscy wiemy po całej tej nagonce, zdecydowana większość tych produktów została wycofana z rynku.. Jaki będzie z tego efekt – zobaczymy za kilka lat! Ile pieniędzy zgromadzi tzw. klasa średnia? Co będzie z prywatnymi emeryturami? Przekonamy się! Moja prognoza jest raczej negatywna w tym zakresie…
              Zadałem Ci konkretne pytania we wcześniejszej korespondencji na które nie odpowiedziałeś?! Pamiętaj, że nikt nie jest jedynym i absolutnym autorytetem w dziedzinie Finansów Osobistych!
              Pomimo tego, że skończyłem kierunkowe studia magisterskie w tej dziedzinie, byłem na studiach doktoranckich, dwa lata uczyłem się nieruchomości, byłem wykładowcą na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego z zakresu m.in. Finansów Osobistych i rynku kapitałowego, ostatnie wiele miesięcy poświęciłem na naukę do Egzaminu dla Doradców Inwestycyjnych – nadal cały czas muszę się uczyć i korzystać z opinii i wiedzy innych, takich osób jak np. Prof. Sebastian Buczek, Dr Mariusz Staniszewski, analiz i komentarzy Fidelity oraz Templeton, własnych źródeł, portali, analiz, etc..
              Mocno reklamowałeś się na Fund Forum w Warszawie, myślałem, że tworzysz portal, z którego będę czerpał przynajmniej część istotnych informacji.. Co zobaczyłem? – „swoistą rzeź i strzelanie do kaczek”! Zamieszczanie zdjęcia maklera z cygarem w ustach, mówienie że „marzysz o sytuacji, kiedy w oddziałach banków nie sprzedadzą żadnego unit linka, jest w moim odczuciu mocno nie w porządku! Liczyłem, że bądź co bądź z kolegą po fachu będziemy się wspólnie wspierali w rozwiązywaniu ważnych kwestii finansowych dla klientów – a Ty chcesz ustawić mnie po drugiej stronie barykady!
              Jeszcze jedna rzecz. Ostatnie lata „wyprodukowały” wiele tysięcy Adwokatów i Radców Prawnych. Dzisiaj w Polsce jest ich kilkadziesiąt tysięcy! Adwokaci i Radcy Prawni są dzisiaj bezwzględnymi autorytetami w każdej dziedzinie! Wiedzą lepiej od inżyniera, jak wybudować dom, od stomatologa jak leczyć zęby, od lekarza jak przeprowadzić operację, etc.. Ty w swoim portalu również prawdopodobnie uważasz, że wiedzą lepiej od dobrych doradców finansowych, które produkty są dla klienta dobre, a które złe!
              Nie wiem, czy chcę w tym wszystkim uczestniczyć…
              Jeżeli chcesz tworzyć coś, co dzięki wspólnemu wykorzystaniu wiedzy i doświadczenia da dużą wartość dodaną ludziom – zapraszam do współpracy! Jeżeli nie – Twoja sprawa…

              Z poważaniem

              Marcin Ślawski

              e-mail: marcinslawski@wp.pl

              • Marcin,

                Naprawdę? Zadnej polisy nie można już kupić? Hmm…
                Może to jednak nie są aż tak dobre produkty, skoro firmy ubezpieczeniowe po reakcji Rzecznika Ubezpieczonych, KNF, UOKiK postanowiły zaprzestać ich sprzedaży i jednak je ulepszyć?
                Naprawdę nie zapala Ci się tutaj „czerwona lampka”?
                Dzięki temu będą korzystne zmiany w Ustawie o Działalności Ubezpieczeniowej oraz tańsze dla klientów produkty. Dla mnie to jest właśnie rozwiązywaniem ważnych kwestii dla klientów, o którym piszesz. Włąśnie w ten sposób dochodzi na rynku do korzystnych dla klientów zmian.

                Martwisz się o przyszłe oszczędności Polaków? Zapewniam Cię, że wyjściem nie jest przywiązanie ich do drogich produktów inwestycyjnych. Rozumiem Twoje emocje, też bym się denerwował gdyby ktoś krytykował sprzedawane przeze mnie produkty.

                Co do Twoich pytań, juz spieszę z odpowiedzią:

                1. Czy pieniądze za utrzymanie klienta są duże? Policzmy: 30 zł od kwoty 10 000 zł to 0,3% wartości aktywów. Nie jednago klienta, ale wszsytkich klientów łacznie. To więcej niż na zachodzie pobiera się za zarządzanie ETF czy niektórymi funduszami indeksowymi. Ale rozumiem, że dla Ciebie to psie pieniądze…

                2. Wypłacanie prowizji z góry to jedna z głównych przyczyn „misselingu”. Wiem, że Ty działasz etycznie, ale część pośredników wykorzystuje ten system wynagradzania do wprowadzania klientów w błąd na temat polis. To powinno się zmienić. Argumenty, że w innych branżach też jest źle nie przemawiają do mnie i nie są żadnym wytłumaczeniem. To jak powiedzieć, że skoro wszyscy dookoła kradną, to my też możemy. Nie godzę się na taki sposób rozumowania.

                3. Cieszę się, że zdobywasz wiedzę i odbierasz telefony od klientów. Tak jest w każdym zawodzie. Ale co to ma wspólnego z wysokością kosztów w polisach? Jak będą tańsze polisy to przestaniesz się szkolić i odbierać telefony?

                4. W punkcie 4 zdecydowanie Cie poniosło….Prawdziwe jest tylko jedno stwierdzenie: polisy są za drogie. Pokaż proszę gdzie napisałem, że to jest oszustwo, że nie da się na tym zarobić albo że firmy ubezpieczeniowe są krwiożercze? Może czytałeś jakiś inny blog?

                5. Tak, wskaźniki są mi znane. Im większe koszty tym gorsza ich wartość.

                6. W tym punkcie nie doszukałem się pytania. To są jedynie pomówienia nie mające nic wspólnego z faktami.

                Marcinie, piszesz, że atakuję pośredników. Przeczytaj proszę na spokojnie za jakiś czas własne komentarze i zastanów się kto kogo atakuje?…

                Tak, staram się tworzyć coś, co dzięki wykorzystaniu wiedzy i doświadczenia da dużą wartość dodaną ludziom. Jestem otwarty na wszelkie rodzaje współpracy, które temu służą. Zaproponowałem Ci pokazanie polisy na blogu, ale Twoim zdaniem nie da rady. Co zatem proponujesz?

                • Witaj,

                  No cóż mam Ci powiedzieć? W jednym miejscu moje odpowiedzi zamieszczasz na blogu, w innym nie – bo są mniej wygodne…
                  Musisz się teraz tłumaczyć, bo rozpętałeś pewną burzę w temacie, o którym masz średnie pojęcie i spojrzałeś na sprawę jednostronnie… Wiem, że Blog prowadzisz od kilku miesięcy, ale jak spojrzysz na niego za kilka lat – zdasz sobie sprawę, że popełniłeś wiele błędów! Odpowiadając na Twoje pytanie – będę się oczywiście uczył dalej, ale wierzę, że rynek wypracuje inne standardy, gdzie doradca będzie brał pieniądze od klienta za profesjonalne doradztwo. Może to dzisiaj w Polsce powinno być tematem do szerszej debaty? Być może inne formuły zarabiania będą ciekawcze, np. Blog, szkolenia, etc..
                  Chciałbym Ci tylko powiedzieć, że ja i ludzie mi podobni, starając się robić rzeczy jak najlepiej, ucząc się wiele i poświęcając temu wiele lat – dzisiaj stanęli przed faktem, że w opinii coraz większej grupy ludzi są zdziercami, oszustami, etc… Nie polecam nikomu takiej sytuacji!
                  Z drugiej strony mocno wierzę, że dojdzie za moment do pewnej równowagi – skończy się nagonka na polisy inwestycyjne i ludzie spojrzą na sprawę obiektywnie i konstruktywnie!

                  W razie jakichkolwiek pytań – pozostaję do dyspozycji!

                  Marcin Ślawski

                  E-mail: marcinslawski@wp.pl

                • Podłącze się do dyskusji chociaż minęło już sporo czasu. Sprzedawałem polisy inwestycyjne, obecnie tego nie robie bo:
                  1. Kilka dobrych produktów zniknęło
                  2. Obecne unitlinki bez opłaty likwidacyjnej płacą grosze agentowi.

                  1. Cały problem z tymi produktami polegał na tym że nieświadomi agencji, ładowali nieświadomym klientom inwestycje w akcje, a oni wchodząc na swoje konto po 2-3 latach i zobaczenie że portfel zamiast wpłaconych 7200zł pokazuje nam np. 6300zł robili raban. Klient zamykał UL i otrzymywał z powrotem 2000zł. Po to ta opłata likwidacyjna była żeby klient tego NIE ROBIŁ. Inwestując w akcje trzeba się liczyć z tym że w długim horyzoncie czasowym się zarobi. Pierwsze lata to odchudzenie zainwestowanej kwoty o wszystkie prowizję i opłaty. Proszę spojrzeć na wykresy funduszy akcyjnych w dłuższym horyzoncie czasowym.

                  Jako przykład złego funduszu podaje Pan Pareto i Libre. Tak – to były fatalne fundusze. To tak samo jakbym na dobry fundusz, załatwił klientowi kredyt oprocentowany na 10% rocznie i go zainwestował. To sie nie może udać, ale czy każdy produkt który kupuje Pan w sklepie jest taki sam? Każdy chleb tak samo smakuje?

                  Mam obecnie 2 fundusze. Jeden posiadam już 5 lat – opłata w nim to dokładnie 9zł miesięcznie i 5,75% rocznie (1,75%+4%), 100% akcje. Fundusz wypłacił mi prowizję w postaci półrocznej składki, tymczasem portfel na tą chwilę jest większy od sumy wpłaconych składek o 600zł. Źle?

                  Drugi fundusz ma opłatę roczną wynosząca 2,5%do 3,5% (w zależności od funduszy w który zainwestują) + opłata administracyjna 10zl z każdym rokiem o 1zł się zmniejsza. Też są to akcję. Jak narazie jestem na 0, ale fundusz mam dopiero 2 lata, a z każdym rokiem płacę mniejszą opłatę administracyjną.

                  Czy straciłem na funduszach? Nie. Czy stracę? Nie, bo założyłem sobię długoterminową inwestycję, a sam fundusz z opłatami likwidacyjnymi ma jeszcze jeden OGROMNY plus. Opłata zmusza nas do odkładania tych pieniędzy, czego (prawdopodobnie) nie zrobilibyśmy w innym przypadku. Wiem że za 5 lat będę miał kapitał na jakiś biznes/spłatę kredytu hipotecznego/super samochód albo zostawię na emeryturkę.

                  Przykład z życia wzięty. Miałem kolege który zarabiał ogromne pieniądzę w norwegii. Pieniądze wrzucił na fundusz i nadpłacał każdą ratę w taki sposób że zostało mu jakieś 20% całej wymaganej kwoty do zapłaty, a do końca jeszcze 6 lat. Obliczając wyszło że miesięcznie musi wrzucać teraz jakieś 20% pierwotnej składki.. Mieszkając zagranicą wydawał pieniądze jak opętany, a teraz wrócił do Polski i żyje za średnią krajową. Podziękował mi bo dzięki temu dużo odłożyć 🙂

                  Pozdrawiam

                  • „Mam obecnie 2 fundusze. Jeden posiadam już 5 lat – opłata w nim to dokładnie 9zł miesięcznie i 5,75% rocznie (1,75%+4%), 100% akcje. Fundusz wypłacił mi prowizję w postaci półrocznej składki, tymczasem portfel na tą chwilę jest większy od sumy wpłaconych składek o 600zł. Źle? ”

                    9 zł miesięcznie? KOSMOS! 5,75% rocznie? Serio? Co jest w tym lepsze od Funduszy Inwestycyjnych? Po prostu nie umiesz ich używać i kupujesz poliso lokatę? Jaką kwotę masz zainwestowaną? 600 zł po 5 latach to nic, zależy od kwoty. Tyle na lokacie się wyciągnie przy dużej kwocie.

                    Zabawny jest Pan psioczący na adwokatów i radców – jest popyt jest podaż. Proste. Wygrałam sprawę z bankiem o stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych w zakresie polisolokaty. Opinia sądów jest prosta i biegłych w tych sprawach – nie dało się na tym zarobić!

  2. A z jakimi kosztami do momentu wydania wyroku trzeba się liczyć? Zawsze mnie to zastanawiało. Wiem, że to kwestia długości procesu, biegłych, niebiegłych, ale tak średnio? 🙂

    Sama mam taki produkt, co prawda na plusie jeszcze, ale zastanawiam się nad możliwością rezygnacji i nie wiem czy poświęcać opłatę czy o nią walczyć :).

    • Tak jak Marcin Iwuć napisał w powyższym wpisie, to czy warto i co zrobić w konkretnej sytuacji to Twoja własna ocena. Jeżeli kwota jest dla Ciebie znaczna i uważasz że warto powalczyć, to oszacuj koszty i podejmij indywidualną decyzję.
      Co do kosztów to zależą one od wysokości przedmiotu roszczenia a także od tego czy rozwiązanie przychodzi na etapie polubownym czy sądowym, no i w końcu od wysokości honorarium kancelarii, która najczęściej indywidualnie wycenia sprawę w zależności od stanu faktycznego, wartości przedmiotu sporu i szans na wygraną. Opłaty sądowe z reguły wynoszą 5% kwoty sporu przy pozwie indywidualnym i 2% przy zbiorowym. Przykładowe koszty kancelarii również znajdziesz w powyższym wpisie. Jeśli chcesz indywidualnej wyceny, skontaktuj się z kancelarią. Dodam na marginesie, że my również się tym zajmujemy: kontakt @ mgpremium.pl Zapraszam zainteresowanych!

      • Trudno mi szacować koszty i podejmować decyzję, gdy nie wiem ile średnio wydaje się poza wspomnianymi opłatami. O co właśnie zapytałam, żeby móc ocenić czy się opłaca…

  3. Miałam polisolokatę w Aegon kilka lat (więcej niż 5) temu i wzięli mi 100% opłaty likwidacyjnej z rocznych składek. W sumie około 2500. Czy warto się o to bić? Czy koszty dochodzenia swoich praw przekroczą moją stratę?

    A co w sytuacji, gdy dostałam wrzutkę do kredytu hipotecznego w postaci polisolokaty? Za to odstąpili od 2% marży w kredycie (ok. 10 tys.). Na razie to płacę, bo Aegon mnie sporo nauczył… :/

    • To zależy od tego ile jest tej składki do kredytu hipotecznego, przez jak długo trzeba ją opłacać i jakie dokładnie są zapisy umowne w tym zakresie.
      Jeśli chodzi o sprawę z Aegonem, to działania sądowe przy sporze 2.500 raczej się „nie opłacają” przy opcji zleceniu kancelarii. Na etapie polubownym do pewnego momentu być może sprawa jeszcze jest warta podjęcia starań.

  4. A jeszcze dodam, że po roku opłacania tej wrzutki (generali) zarobiłam 1 promil!
    Bardzo fajny artykuł i podcast – dziękuję 🙂

  5. Kolejny przykład tego, że podpisaniu jakiejkolwiek umowy dotyczącej finansów trzeba czytać, czytać, czytać i jeszcze raz czytać. A jak się nie do końca rozumie to szukać informacji.

  6. ja zaryzykowałam, z powodu rożnych zawirowań finansowych i braku możliwości dalszego opłacania składki wypowiedziałam umowę Generali, przy okazji wnioskując o zmniejszenie tzw opłaty likwidacyjnej do 20% powołując się na rejestr klauzul niedozwolonych UOKiK dot. kwestii opłat likwidacyjnych polisolokat. Wiem, że w tym rejestrze akurat nie ma umów Generali, ale są inne towarzystwa. Jednak spróbowałam, w sumie ja nie mam nic do stracenia, a może Generali widząc świadomego konsumenta pójdzie na jakąś ugodę, chociażby po to, żeby i ich umowy w powyższym rejestrze nie wylądowały :D. Zobaczę co mi odpowiedzą.
    I przy okazji chciałam zwrócić uwagę na inne problemy
    1. jak nie zapłacisz 2 składek, ale jednak dalej będziesz chciał kontynuować oszczędzanie, to.. musisz opłacić te zaległe składki i to jest ok, ale.. dodatkowo musisz opłacić tzw karę w wysokości 200 PLN (składka 300 PLN/mieś) bo inaczej polisa zostanie rozwiązana samoistnie. Gdzie idą te pieniądze z tej kary to nie wiem, nie sprawdzałam, bo nie dopuściłam do takiej sytuacji, ale mniemam,że na konto Generali.
    I 2 sprawa. Chciałam wcześniej ten produkt(!?) sprzedać i co się okazało. Pani na infolinii w Generali uświadomiła mi, że oczywiście mogę zmienić ubezpieczającego, czyli de facto płatnika składek, ale uposażonego już nie. Czyli jakbym to „sprzedała” jakiemuś nieświadomemu Kowalskiemu, to on by płacił składki, ale kasę mogłabym pobrać tylko ja, albo jakby mnie coś trafiło,to moja rodzina. To jest prawdziwe uwiązanie do polisy. 🙂

  7. Ja osobiście polecam skorzystać z usług Kancelarii LEX z Wrocławia. Bez opłat wstępnych i przy minimum formalności pomogli mi w rozwiązaniu niekorzystnej umowy. Dla zainteresowanych tel. 531-151-536

  8. Szanowny Panie Redaktorze,

    Widziałem Pana wykład na Fund Forum w Warszawie w tym roku i był on ciekawy, natomiast to co Pan pisze odnośnie tzw. polis inwestycyjnych i firm ubezpieczeniowych – to swoista nagonka!

    Polisa inwestycyjna (systematycznego inwestowania) to produkt mający spełnić kilka zasadniczych kryteriów dla jej posiadacza:
    1) zgromadzić kapitał,
    2) zabezpieczyć pieniądze przed inflacją,
    3) zapewnić rentowność wyższą niż na lokacie bankowej (na końcu inwestycji).

    Od ponad dwóch lat jestem niezależnym doradcą finansowym, pracującym głównie z klientami zamożnymi w obszarach: finansów, inwestycji, doradztwa biznesowego, nieruchomości. W latach 2006-2013 byłem Dyrektorem w firmie ubezpieczeniowej, która sprzedawała te niekorzystne polisy inwestycyjne (Pana zdaniem).

    1. Muszę Panu powiedzieć, że zdecydowana większość moich klientów posiadająca polisy inwestycyjne osiągnęła kryteria, które wymieniłem powyżej! I co Pan na to?
    2. Jak porozmawia Pan z ludźmi, z tzw. klasą pracującą lub średnią – to okaże się, że jedyny kapitał, który te osoby zgromadziły (20-30 tys zł.) – zgromadziły je dzięki tym znienawidzonym Unit – Linkom!
    3. Moja małżonka czytała przed chwilą Pana artykuł i również powiedziała, że gdyby nie pewna dyscyplina – to pieniędzy nigdy by nie zgromadziła!…
    4. Ja nie twierdzę, że nie istnieją lepsze produkty, ale dla tzw. początkujących inwestorów jest to sensowny produkt, dający dyscyplinę, naukę inwestowania i rynków kapitałowych..

    Wczoraj miałem spotkanie z moim klientem, który od roku czasu inwestuje, uzyskał na całym portfelu ok. 22% rocznej stopy zwrotu…

    1. Proszę w takim razie powiedzieć, co Pana zdaniem początkujący człowiek, który nie zgromadził jeszcze nic, a chce zacząć inwestować powinien robić? Dlaczego nie udziela Pan porad jak zarobić na polisie (pomimo jej kosztów), tylko radzi Pan jak szybko zrezygnować z inwestycji i wydać zgromadzone pieniądze?
    2. Po rozmachu Pana Bloga, widzę, że ma Pan duże ambicje na bycie absolutnym autorytetem w dziedzinie finansów osobistych, ale proszę być obiektywnym! Pisząc takie rzeczy po prostu „wyrzuca Pan do śmieci” pracę wielu profesjonalnych, uczciwych doradców finansowych i wiele osób pozbawia Pan możliwości zgromadzenia jakiegokolwiek kapitału na przyszłość!

    Z wyrazami szacunku,

    Marcin Ślawski

    • Dziękuję za komentarz i miłe słowa na temat mojego wystąpienia na fund forum. Myślę, że jeśli zapozna się Pan z kolejnymi artykułami na temat polis, w których podałem argumenty na poparcie mojej opinii, to nasza dyskusja będzie bardziej merytoryczna. Blog jest z natury rzeczy miejscem wyrażania moich subiektywnych opinii. Rozumiem, że Pana opinia może być odmienna. Szanuję ją, ale się z nią nie zgadzam. Moim zdaniem polisy są zdecydowanie zbyt drogie, a proces sprzedaży ustawiony w sposób, któty uniemozliwia klientom prawidłowe oszacowanie kosztów. Zachęcam do lektury tego artykułu: Polisy inwestycyjne – ile pieniędzy pożerają opłaty?

      • Tak jak wspomniałem w moim poprzednim komentarzu – nie jest to produkt idealny! Rzeczywiście, żeby klient na tym zarobił – powinien mieć dobrego doradcę albo / i samemu analizować rynki kapitałowe.

        Firmy ubezpieczeniowe również sobie nagrabiły często złą dystrybucją, zbyt agresywną sprzedażą – tutaj moja opinia nie będzie stronnicza w stosunku do TU! Dodatkowo, jak wszyscy wiemy znacznie obniżyła się w ostatnich latach stopa wolna od ryzyka (tzw. risk free) oraz stopa zwrotu z portfela rynkowego (tzw. r market) – to również powoduje, że zyski z polis inwestycyjnych są inne niż w latach poprzednich. Natomiast zdecydowanie nie zgodzę się z opiniami, że jest to produkt bardzo zły dla klienta, że trzeba z niego wychodzić, podawanie namiarów kancelarii, etc..

        Proszę pamiętać, że nagonka i bardzo zły PR w stosunku do polis inwestycyjnych – znowu wkładają do kieszeni pieniądze konkretnym grupom zawodowym: radcom prawnym i adwokatom. Po raz kolejny klient za to płaci – oddając część swoich pieniędzy Kancelariom Prawnym i różnego rodzaju „naganiaczom” tych kancelarii! W ostatnich miesiącach zrobił się z tego dobry biznes, ale dlaczego znowu kosztem klientów, którzy zapłacą opłaty tych kancelarii i nie zgromadzą kapitału, który chcieli zgromadzić?…

        Pozdrawiam serdecznie!

        Marcin Ślawski

    • Szanowny Panie Michale,
      przystąpiłem do Inwestycyjnego Funduszu AXA Premia. Mój tok rozumowania był tak,i jak przedstawił Pan na wstępie.
      Zgromadzić kapitał, osiągnąć zysk, nauczyć się inwestować. Rozpocząłem z sumą 300zł. Obecnie wpłaciłem do systemu 16 536. Wartość rachunku 18 664,75.
      Przez trzy lata próbowałem aktywnie zarządzać kapitałem w ramach funduszy, które mam do dyspozycji. Cały czas byłem na minusie.
      W ubiegłym roku wybrałem tylko jeden AXA – Europe Small Cap i dlatego jestem lekko na plusie. Muszę odkładać jeszcze 6 lat. Z doświadczenia wiem, że kapitał ulokowany w funduszach, których stopa zwrotu wynosiła poniżej 5% rocznie przynosił straty z powodu opłat. Jeśli chcę wyjść na zero muszę inwestować tylko w ten jeden, jedyny fundusz i mieć nadzieję, że będzie rósł. Wszystkie inne warianty przyniosą na pewno stratę.
      Jaką inną strategię w ramach tego Planu Inwestycyjnego jest Pan w stanie zaproponować?
      W zeszłym roku zrobiłem to co analitycy uważają za błąd. Ulokowałem wszystkie środki w jednym akcyjnym funduszu. Najbardziej ryzykowne i niezgodne z zasadami posunięcie przyniosło mi zysk. Jeśli spojrzeć na wyniki z ostatnich 36 miesięcy innych możliwych inwestycji udostępnionych w tym planie należy dojść do wniosku, że nie miałem żadnej szansy na zachowanie kapitału poza ta jedną.
      Potrafi Pan przedstawić logiczny sposób postępowania, inny niż liczenie na to, że wybrany przeze mnie fundusz utrzyma trend?
      Opłaty liczone od 1.03.2015 wyniosły 612,16 zł. Opłaty ciągle rosną, gdyż są opłata za zarządzanie jest pobierana od wartości kapitału.
      Dałem się złapać na zapis, że po pięciu latach można wycofać kapitał. W tym roku doczytałem się, ze mogę ale opłatę likwidacyjną i tak muszę zapłacić.
      Nauczyłem się, że polisy inwestycyjne dają minimalną szansę na zachowanie kapitału. Możliwość straty liczę na 95%.
      Nauczyłem się, ze mimo, iż zapis o opłatach likwidacyjnych jest nielegalny, żyję w kraju, w którym państwo przed nielegalnymi działaniami mnie nie uchroni.

    • Rocky Balboa

      Tak czytam te napaści na autora bloga i się nie dziwię. Duża grupa „ludzi” cały swój dorobek życiowy i z pewnością talenty związała z doradztwem finansowym i okazało się że król jest nagi – ich profesja wykonywana w taki sposób, jest co najmniej dwuznaczna moralnie. Jak taki sposób myślenia obronić? Trudno jest. Więc usiłuje się dorobić ideologię do legalnego strzyżenia baranów, eee..sorki klientów lub lepiej inwestorów, którzy powinni być zadowoleni że banki pozwolą im się cieszyć z zerowej stopy zwrotu na koniec 20 letniego okresu oszczędzania. Mieli zabezpieczone pieniądze 🙂 pyszne. Bo inaczej niczego by nie odłożyli. Nawet jak sporo stracili to mogli zrobić wcześniej doktorat z oszust finansowych i wówczas iść na rozmowę z doradcą, będąc od niego mądrzejszym. A że z lenistwa – wykonując w tzw.międzyczasie np.zawód lekarza czy dziennikarza, aptekarza itd. – im się nie chciało, to trudno. Płacz i płać. Pewien pan wytoczył poważne działa swoim doktoratem i znajomościami z profesorami aj waj trudno dyskutować nie zbliżając się do jego poziomu wiedzy, ale wiem swoje – kupiłem lucro od mojej opiekunki klienta (chroń mnie Panie przed takimi opiekunami) której ZAUFAŁEM w swojej – nie bójmy się tego powiedzieć – głupocie. Uwierzyłem kobiecie (a nawet artysta śpiewał żeby jej nigdy nie wierzyć) że uczciwie stawia sprawę i chce dla mnie dobrze. Po kilku latach regularnych wpłat z mojej strony okazało się że mam duuużo mniej niż wpłacałem (kolejne kłamstwo to 100% gwarancja kapitału), a wycofać pieniędzy nie mogę (też korzyść dla mnie bo bank wie lepiej niż ja – przygłupawy inwestor – co należy zrobić z moimi pieniędzmi) i lepszą inwestycją byłoby kupno obligacji skarbowych. Proszę się zatem nie dziwić – bo nie byłem odosobniony w swoich doświadczeniach – że niedouczeni i leniwi inwestorzy mając do czynienia z takimi stratami, uważają rynek kapitałowy za pole minowe a doradców za (wyjątki tylko potwierdzają regułę) zwykłych złodziei. Dziękuję za uwagę.

  9. Dla mnie ten temat jest bardzo blisko. mam problem z dwie polisami i zacząłem szukać kancelarii. Wiem, że pozew zbiorowy to strata czasu, nerwów i pieniędzy. Zaciekawiła mnie jednak strona. Działa od prawie 3 lat i jest swoistym rankingiem kancelarii prawnych z ich cenami. Wiem, że są kancelarie, która nadal biorą 40%, 30, 20 czy 19% jak Pan Łukasz w wyżej wymienionym artykule. Może warto byłoby z twórcami tego serwisu zrobic wywiad, skoro ma to pomóc ludziom takim jak my?
    Skoro sa kancelarie skuteczne i robią pozwy za 5% to może warto było by to nagłośnić?
    to http://www.oszukaniprzezpolisy.pl
    Tomasz z Warszawy

Odpowiedz