FBO 027: Myślisz jak biedny czy bogaty? Jak osiągnąć finansową wolność do 40-tki?

50

Ludzie bogaci myślą i działają w określony sposób, zupełnie inny, niż ludzie biedni. Dzisiaj mam dla Was odcinek podcastu na temat finansowego Świętego Graala: czyli finansowej wolności. To rozmowa z człowiekiem, który postawił sobie za cel przejście na emeryturę w wieku 40 lat. Dokonał tego i teraz sam siebie określa mianem „dobrze sytuowanego bezrobotnego”.

Moim gościem jest Pan Jarosław Tuczko, bardzo doświadczony finansista, inwestor, twórca i udziałowiec firmy Fingroup, uznany przez KPMG za najlepszego wykładowcę finansów przedsiębiorstw w Polsce oraz autor książki „Zrozumieć Finanse – czyli inteligencja finansowa w zarządzaniu portfelem prywatnym i biznesem

W 27. odcinku podcastu FBO usłyszysz m.in:

  • Kim jest dobrze sytuowany bezrobotny?
  • Jaka jest różnica w mentalności ludzi biednych i bogatych?
  • Od czego zaczynał i jak rozwijał swoją działalność nasz rozmówca?
  • Pracownik etatowy, samozatrudniony, właściciel biznesu, inwestor – jak wyglądają poszczególne etapy na drodze do bogactwa?
  • Kiedy uruchomić własny biznes?
  • Jakie nawyki są niezbędne, by zostać bogatym człowiekiem?
  • Jaka jest rentierska definicja emerytury?
  • Kim jest osoba inteligenta finansowo?
  • Czym jest spekulacja, a czym inwestycja?
  • Jaki jest wzór na sukces?
  • Jak uczyć swoje dzieci finansów?

Linki do materiałów wymienionych w podcaście:

 Skąd pobrać podcast?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, zaś w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną rozmowę z Panem Jarosławem Tuczko

Mam nadzieję, że lubisz od czasu do czasu posłuchać sobie tych moich podcastów. Jeśli tak jest, to będę Ci bardzo wdzięczny za poświęcenie 30 sekund aby ocenić mój podcast w aplikacji iTunes. Dla Ciebie to krótka chwila, a dla mnie ogromna pomoc w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Bardzo serdecznie Ci za to dziękuję. 🙂

Oceń podcast w iTunes

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze50 komentarzy

  1. Świetne artykuły, napisane przystępnym językiem. Porządkujące emocje i stosunek do pieniędzy, a co najważniejsze dające inspirację i kopa do działania. A także nadzieję, że da się wyjść z finansowej równi pochyłej.

    • Dzięki Bogdan. Staram się poszukiwać kolejnych osób, które nie mówią jedynie o teorii finansów, ale na swoim przykładzie pokazują, co działa w praktyce.

  2. 🙁
    Znów muszę czekać, jak jak nie lubię słuchowisk… a gość i punkty rozmowy ciekawe.

    Chyba czas zacząć się przełamywać do podcastów, bo zawsze jestem do tyłu z Twoimi artykułami czekając na zapis rozmowy.

    • Hej Sebastian,

      No właśnie, może faktycznie czas zacząć się przełamywać 😉
      W końcu świat można chłonąć różnymi zmysłami…

      @Paweł
      Ostatnio transkrypcje pojawiały się przecież w tym samym dniu, co podcasty. Nie zawsze mam niestety możliwość poczekać z publikacją do czasu, gdy transkrypcja jest gotowa. Mam ustalony harmonogram publikacji, umówione spotkania z kolejnymi gośćmi, ustalenia z partnerami biznesowymi. Opóźnienie publikacji podcastu oznaczałoby konieczność opóźniania też innych publikacji.

      Poza tym, gdy mam fajny odcinek, chcę go natychmiast opublikować, aby osoby lubiące słuchać podcastu mogły z tej możliwości od razu skorzystać.

      Paweł, Sebastian,
      A co tak naprawdę zmienia się z Waszej perspektywy? Załóżmy, że podcast publikuję w czwartek, a transkrypcję w poniedziałek.
      Przecież gdybym z powodu braku transkrypcji opóźnił publikację podcastu do poniedziałku, to tak czy inaczej przeczytalibyście w poniedziałek, prawda? Czy fakt, że inni w tym samym czasie mogą sobie posłuchać, w czymkolwiek Wam przeszkadza?
      Poważnie pytam, bo bardzo mnie dziwią podobne komentarze za każdym razem, gdy transkrypcja jest później.
      Pewnie czegoś tu nie rozumiem 😉

      • Hej Marcin,

        Jakby to wytłumaczyć to że do słuchowisk nie mogę się przekonać to już pisałem, natomiast co to dla mnie zmienia.
        Generalnie nie powinno nic, mógłbym traktować to tak jak opisałeś tzn., że dla mnie artykuł pojawia się w momencie wersji tekstowej, ale… …ale jeśli jest już wpis na blogu to wiem, że ciekawy artykuł jest już dostępny… tylko w niestrawnej dla mnie formie.
        Chyba to taki efekt psychologiczny, frustracja z powodu newsa, którego znają „wszyscy”, a JA nadal nie 🙂

      • Wiesz Marcin człowiek widzi fajny artykuł i z chęcią by go przeczytał ale okazuje się że jest to podcast na przesłuchanie którego trzeba przeznaczyć ponad godzinę. Nie zawsze jest na to czas i warunki a tekst jednak dużo szybciej się czyta. To tak jakby ci ktoś zaserwował fajne danie ale nie możesz go zjeść bo niema talerzy i sztućców i z kwaśną miną chowasz je do lodówki na jutro 😉

        • Ale pojechałeś z tym wyjaśnieniem Paweł! 🙂 Doskonałe jest to porównanie do dania – bardzo się uśmiałem. Dzięki. Chyba bardziej obrazowo wyjaśnić się nie dało… 🙂 Mistrzostwo świata!

          OK. To mam propozycję. Ja postaram się zadbać o to, aby transkrypcje pojawiały się równo z podcastem. Nie zawsze się to uda, bo czasem dostaję autoryzację od mojego gościa na 1h przed publikacją – wtedy nie będzie szans. Ale da się z pewnością częściej niż obecnie.

          Ale w zamian zobacz jeszcze komentarz jednej z czytelniczek (Kateriny) z Facebooka, i zastanów się, czy wtedy nie warto posłuchać, choćby na raty:

          „Też zawsze czytałam, ale tym razem nie chciałam czekać, i zamiast słuchania muzyki podczas malowania i szykowania się posłuchałam podcastu 👍 Plus podczas rozmowy przez intonację i głos, używane słowa-pasożyty bardziej czuje tą atmosfera, jakbym siedziała obok was w tym domku w Ostródzie. Dziękuje bardzo za podcast, daje dużo do myślenia”

          Jeszcze raz serdecznie dzięki 😉

          • Mi ostatecznie też podoba się opcja odsłuchania, choć gdy pierwszy raz zobaczyłam, że trwa to ponad godzinę to mnie zamroziło i omal nie zamknęłam strony 🙂 Teraz puszczam sobie kolejne przy porannej krzątaninie w kuchni zamiast serwisu informacyjnego. I tak nawet zaczęło mi się plątać po głowie, że fajnie by było jakby również posty miały opcję „odsłuchaj”, bo zaczynam czytać w pracy i wsiąkam, a robota stoi… 😉

            Powyższy podcast jest pierwszym, który wysłuchałam (nawet dwa razy) i jest naprawdę inspirujący! Poukładał mi w głowie to, co już od jakiegoś czasu powoli się kształtowało. Już dawno wiedziałam, że będę pracować z myślą o tym by dobrze mi się żyło na emeryturze, a teraz dodatkowo uświadomiłam sobie, że ta emerytura to w zasadzie nie musi być 67 lat. Chyba ustalę sobie podobny deadline 😉

          • dokładnie! przesłuchałem podcast wczoraj stojąc w korku z pracy do domu…
            teraz praktycznie każdy telefon ma dostęp do internetu…
            wystarczą słuchawki lub głośnik i można połączyć nieprzyjemne (stanie w korku) i przyjemne (odsłuchanie podcastu) z pożytecznym…

            Dla chcącego nic trudnego

            Pozdrawiam, Artur

  3. Cześć Marcinie,

    trafiłam na ten blog przypadkiem, ale zostanę na dłużej :). Od kilku dni pochłaniam starsze wpisy i trochę przewartościowuję priorytety. Nigdy nie byłam wyjątkowo rozrzutna, ale z lektury Twojego blogu wynika, że praktycznie podpadam pod definicję osoby zadłużonej.

    Dzięki poradom zawartym na blogu przygotowałam swój pierwszy budżet (dotychczas moje kontrolowanie wydatków polegało właśnie na zastanawianiu się, gdzie rozeszły się pieniądze, zamiast na nadawaniu im celów), a także wybrałam się w końcu do banku, żeby zmniejszyć limity na produktach kredytowych (po co mi 3 000 limitu w koncie, skoro maksymalnie korzystam z paru złotych raz na kilka miesięcy) oraz spłacić ciągnący się za mną od czasów studenckich kredyt gotówkowy (kwota niewielka, ale spłata maksymalnie rozciągnięta w czasie – do tej pory nie uważałam tego za problem, „przecież suma moich oszczędności przewyższa wartość moich zobowiązań”, ale otworzyłeś mi oczy; w końcu po co płacić niebotyczne odsetki – nawet jeśli zostało ich już „tylko” 250 zł – skoro mogę się pozbyć kredytu w całości i żyć pozbawiona długów). Dzięki, na pewno będę tu wracać! (Zwłaszcza że przyda się motywacja do comiesięcznego planowania budżetu, a za 2-3 lata – informacje dotyczące kredytów hipotecznych).

    Na transkrypt podcastu poczekam sobie cierpliwie, bo nie bardzo mam jak słuchać w pracy :).

    • Hej Natalia,

      Witam Cię bardzo serdecznie w gronie czytelników i bardzo dziękuję za komentarz 😉

      Gratuluję pierwszych odważnych decyzji i zdecydowanych działań. Cieszę się bardzo, że mogę choć trochę w tym pomóc i oczywiście z całej siły trzymam kciuki za kolejne postępy 😉

  4. Dziękuję Marcinie za kolejny bardzo ciekawy podcast! Bardzo podoba mi się Twoje podejście do tematów finansów i to w jak przystępny sposób pokazujesz czytelnikom jak wrócić na tę właściwą drogę. I jaka jest różnica w jakości życia gdy jest się wolnym finansowo. Świetna robota!

    • Hej Igor,

      Miejscami kontrowersyjny, ale przecież o to chodzi, prawda? Trzeba zmuszać się do myślenia i ciągle zadawać sobie pytanie: „Co tak naprawdę działa?” 😉

  5. Bardzo ciekawa rozmowa i ciekawy punkt widzenia 🙂 Szczerze mówiąc mam nadzieję, że ja będę potrafił nie rozpieszczać swoich dzieci (o ile będę je kiedyś miał), ale patrząc po swoim zachowaniu w związku to raczej mało prawdopodobne 🙁

    Inna sprawa, że rozmówca podkreśla brak jakiegokolwiek spadku. Natomiast chcę podkreślić, że sam fakt studiowania poza granicami Polski na początku lat 90-tych (wiek ponad 40 lat tak to plasuje) jest olbrzymią przewagą. To w końcu wiedza z rozwiniętego kapitalizmu przeniesiona na grunt kraju, który przechodził z socjalizmu na kapitalizm…

    • Cześć BJK,

      Dzięki za komentarz. Na pewno zagraniczne studia nie przeszkodziły. Gdyby jednak wiedza wyniesiona ze studiów wystarczyła do osiągania sukcesów, żylibyśmy w kraju milionerów…

      Po takiej rozmowie można stwierdzić: „facet miał łatwiej ode mnie” i wrócić dalej do swojej codziennej rutyny. Można też wsłuchać się w taką rozmowę głębiej i zastanowić, co mogę z niej wyciągnąć dla siebie.

      Właśnie dziś, w tym momencie, wielu ludzi ciężko pracuje, rozwija swoje firmy i za parę lat dołączą do grona bogatych. O nich też wiele osób powie wtedy: „mieli łatwiej, bo…” i tu wstawią sobie dowolne wytłumaczenie.
      A może jednak te osoby po prostu inaczej postępują?…

  6. Bardzo dobry podcast. Szczególnie ciekawe jest to podejście do kieszonkowego dla dzieci – warte przemyślenia. Mam tylko jedno pytanie (może znasz Marcinie odpowiedź na nie i zaspokoisz moją ciekawość): gdzie Pan Zbigniew mieszkał w momencie zakupu pierwszego mieszkania na wynajem, w którym przecież nie mieszkał? Czy mieszkał wtedy z rodzicami, czy może wynajmował coś tańszego?

      • Hej Marcin, po przesluchaniu podcastu, zamowilem ksiazke Pana Tuczko. I wynika z niej, ze sam mieszkal w wynajomowanym mieszkaniu, podobno tanszym i mniejszym 🙂 Cytat z ksiazki: „czlowiek bogaty najpierw kupuje mieszkanie dla kogos, a pozniej dla siebie”

    • Też nasunęło mi się to pytanie! I bardzo jestem ciekawa odpowiedzi!
      No bo – czy ma sens wynajmowanie mieszkania i płacenie czynszu, który w większości jest zbliżony do raty kredytu, a dodatkowo jeszcze płacić ratę kredytu hipotecznego mieszkania na wynajem?

      Takie „od zera do rentiera” trwa raczej długo. Wiadomo, że najtrudniej (i najdłużej) jest przy pierwszym i drugim mieszkaniu, potem samo zaczyna się jakoś coraz szybciej toczyć. Ale spłata w pierwszej kolejności własnego mieszkania jeszcze dodatkowo opóźnia tą „śnieżną kulę” w spłacaniu kolejnych kredytów…

      Zaczęłam się też zastanawiać jakby wyglądało na liczbach takie porównanie – „kredyt na własne mieszkanie, a potem na drugie wynajmowane” vs. „wynajem mieszkania i hipoteczny pod wynajem” – który wariant, przy danych zarobkach i ratach osiągnie lepszy efekt kosztowy i nieruchomościowy po np. 30 latach…

  7. Mariusz Kobak

    Całkiem ciekawa rozmowa 🙂
    aż sobie podsumuje tą receptę na sukces, żeby ją lepiej zapamiętać:

    -najpierw myślenie
    -potem myślenie determinuje cel
    -rozpoczynam działanie
    -osiągam cel

    niby mega proste i oczywiste, a jednak najtrudniej zmusić się do działania. Zawsze pojawia się jakaś wymówka, brak czasu, ważniejsze sprawy. Czas z tym skończyć!

    Oraz kolejna rada, pracując na etacie nigdy nie zostaniesz wolny finansowo. Ale, żeby to zmienić trzeba zacząć najpierw DZIAŁAĆ dla siebie, zacząć budować swój mały biznes.

    Marcin,
    czekam na więcej nagrań z inspirującymi ludźmi, pozdrawiam!

    • Cześć Mariusz,

      Szukam intensywnie kolejnych gości. Okres wakacyjny nie pomaga, ale jestem już po kilku wstępnych „OK” od bardzo ciekawych osób 😉

  8. Przesłuchałam, bardzo lubię podcasty i bardziej do mnie przemawiają niż teksty pisane.

    Ciekawe i mądre podejście do życia i finansów. Czuję się zdopingowana do tego, żeby zmienić myślenie o wydawaniu,oszczędzaniu i inwestowaniu. Zgodzę się z tym, że początkujące biznesy upadają, gdyż ich właściciele nie mają wystarczającej wiedzy finansowej i niestety jestem tego przykładem.Ale jestem przekonana, że że na porażkach człowiek uczy się 2 razy szybciej.

  9. Wywiad ciekawy i pouczający, jednak z kilkoma punktami bym się nie zgodził. Brzmiały jak żywcem wyciągnięte z Bogatego Ojca, Biednego Ojca.
    Interesujące podejście do nauki finansowej swoich pociech, chociaż dla mnie osobiście najlepszy fragment o odwadze w życiu i biznesie.
    Mam natomiast inne pytanie. Czy myślałeś Marcin o stworzeniu przy blogu jakieś platformy wymiany opinii czy rad między czytelnikami? Może jakaś forma forum?
    Myślę, że cała społeczność skupiona wokół bloga mogłaby na tym skorzystać.

    Pozdrawiam.

  10. Super wywiad. Ciekawe rzeczy. Dzięki że robisz to w formie podcast u gdyż zdecydowanie jet mi łatwiej słuchać niż czytać

  11. Zdecydowanie przylaczam się do podcastowców… właśnie go zrobilem podczas szorowania parownica łazienki ☺☺☺
    Fakt faktem… w pracy ciężko słuchać i lepiej się czyta.
    Na szczęście ja chodzę do pracy w innym celu …

  12. Dziekuje Ci za te podcasty! Jaka oszczednosc czasu! Wlaczam na glosnik (przez buetooth zeby w calym domu bylo slychac) i sprzatam… Ile ja sie podczas tego sprzatania naucze:)))
    A jak to jest z tym kupnem domu, najpierw inwestowac i nadal wynajmowac? A nie lepiej kupic swoje male wlasne, ktore da sie jak najszybciej splacic (np 5 lat nie jezdzac na wakacje i wszystkiego sobie odmawiac ) a pozniej inwestowac? Bo przeciez czynsz to placenie kogos kredytu, albo zbieranie jego oszczednosci.

    • 5 lat bez wakacji? To taka oszczędność jak unikanie przeglądu samochodu 🙂 Organizm to jest maszyna, wymaga regularnego serwisowania, takie zajeżdżanie się jest po prostu niezdrowe i na dłuższą metę obniża efektywność.
      Z rynkiem wynajmu wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Można wynajmować w mniej atrakcyjnej lokalizacji i tanio, a np. mieć dzięki temu blisko do pracy. A mieszkanie na wynajem może być w znacznie atrakcyjniejszym miejscu. Trzeba zrobić kalkulację.

  13. Marcin kolejny wyśmienity odcinek!
    Kończę właśnie wysyłać mejle do znajomych w których rekomenduję Twojego bloga, a poznaliśmy się gdy byłeś gościem w podcaście u Michała Szafrańskiego.
    Przybijam Ci w myślach piątkę i szczerze kibicuję w negocjacjach z kolejnymi wartościowymi gośćmi.
    Dla tych którzy czytają szybciej niż słuchają podpowiadam że w aplikacji Podcast na iOS można przyspieszyć tempo odsłuchu.

  14. Dzięki za fajny wywiad, dużo wiedzy i ciekawych porad. Też kiedyś musiałem się przekonać do podcastów, zajęło mi to z 2 lata, ale w końcu się udało. Tutaj jednak mam kolejne wyzwanie – długość podcastu. Ciężko się skupić na słuchowisku przez tak długi czas. Czy mógłbyś w przyszłości skrócić te podcasty do 30-40 minut? Albo podzielić jakoś logicznie na części publikowane osobno?

  15. Marcin, swietny odcinek, bardzo fajnie, ze idziesz w strone rozmow z biznesmenami. Oby takich wiecej! Duzo wiedzy, przydatnej dla mlodego czlowieka, klasa!

  16. Marcin, dzieki za kolejny interesujacy podcast. Tez jestem ciekaw, gdzie Twoj rozmowca mieszkal, podczas gdy pierwsze mieszkanie wynajmowal. Sam planuje kupic mieszkanie, ale wydaje mi sie oplacalne w nim zamieszkac. Obliczylem, ze cena wynajmu jest wyzsza, niz suma kosztow kredytu i dodatkowych oplat, ktore bede ponosil. Dodam, ze zostalem wychowany w podobny sposob, jak przedstawiony w rozmowie (trzeba bylo kombinowac pinadze na kolonie &etc.). Bylo to raczej wynikiem postkomuny i niedostatku wczesnego kapitalizmu, niz przemyslanego planu, ale wydaje mi sie, wynik jest pozytywny i procentuje w przyszlosci. Pozdrawiam.

    • Bo to zależy od konkretnej sytuacji. Np. kupujesz kawalerkę na wynajem, płacisz 600 zł raty, 350 czynszu. Wynajmujesz ją za 1400. Z wynajmu masz spłaconą ratę kredytu, zostaje Ci 450 zł „na plusie”. Gdybyś w tej kawalerce mieszkał wydawałbyś 950 zł miesięcznie na życie w jednopokojowym mieszkaniu i nie miał tych 450 nadwyżki.

      I teraz policz: 950 (i tak byś wydał) + 450 „nadwyżki” z mieszkania. Dokładasz 200 zł i spokojnie wynajmujesz sobie wygodne dwupokojowe mieszkanie, co jeśli się nie mieszka samemu jest istotne. Z porównania tych dwóch sytuacji wynika, że wynajem dwupokojowego mieszkania realnie kosztuje Cię 200 zł.

      • Anna, to co napisalas jest dokladnie antyprzykladem tego, o czym mowi sie w podcast`cie. Chyba musisz posluchac jeszcze raz..

  17. Dziękuję za możliwość wysłuchania tak ciekawego człowieka! Do tej pory nie miałam pojęcia o jego istnieniu.
    Najbardziej przemówiło do mnie to, że często jestem sceptyczna, że od razu wychodzę z błędnego założenia przy jakiś tam okazjach.
    No i chyba zacznę sobie wypłacać kieszonkowe raz w roku, zamiast miesięcznie 😉

  18. Nasuwa mi się taka myśl – aby jeden człowiek był bogaty, milion musi konsumować…
    Gdyby zdarzyło się tak, że nagle 95% ludzi dostępuje „oświecenia”, ograniczają konsumpcję do niezbędnych potrzeb, zaczynają oszczędzać, przestają pracować i robią biznesy itp. to gdzie by to nas zaprowadziło..? Myślę, że dzisiejszy świat „zaliczyłby” wtedy apokalipsę, a duża część ludzi pomarłaby z głodu, nędzy i brudu…

    Więc czy dzisiejszy milioner byłby milionerem gdyby milion ludzi nie kupiło jego produktu..?

    Ps. Naprawdę fascynująca rozmowa, perspektywa z jakiej patrzy na świat Rozmówca naprawdę niesamowita i odkrywcza. Świetny podcast.
    Pozdrawiam

    • @Grzegorz – Fajna koncepcja, odwrócenia ról. Na pewno byłaby apokalipsa świata, jaki dziś znamy. Na nowo trzeba by było ustalać reguły i uczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości.

      @Marcin – Świetny wywiad, dobór rozmówcy. Dziękuję za jego przeprowadzenie i blog. Pozdrawiam.

  19. Ciekawy wywiad, ciekawy punkt widzenia, jednakże są pewne kwestie z którymi trudno się do końca zgodzić. Doświadczenie które posiadł p. Jarosław jest na pewno wartościowe, szacunek dla niego za to do czego doszedł.

    Jednakże są pewne kwestie, które są nieco wątpliwe, mocno dyskusyjne:
    – ludzie biedni finansowo, to chyba zawsze będzie pejoratywne, biedny kojarzy się jednoznacznie, co więcej opis w jaki sposób są przedstawione te osoby potwierdza to
    – mam wrażenie, że trochę w tym przypadku celem stały się pieniądze, zgadzam się z tym, że konsumpcje trzeba ograniczać, ale na pewne rzeczy trzeba sobie pozwolić, coś mieć z życia, planować budżet i mieć nad tym kontrolę, ale droga, że ucinam wszystkie wydatki na jakieś wakacje / podróże / rozrywki byle tylko mieć więcej an inwestycje to trochę gra o pieniądze
    – czasu nam nikt nie wróci, myślę że cel (pewnie jeden z wielu) jaki miał p. Jarosław w postaci domku nad jeziorem jest raczej też osiągalny nawet dla tych biednych co konsumują, jak ktoś potrafi obliczyć kredyt hipoteczny na swoje możliwości to uciągnie to i kredytem i odłoży na emeryturę. Michał Szafrański miał podcast Julią Burzyńską-Kaczyńską i też to co było w nim zawarte było dla mnie jednoznaczną utratą pięknych lat swojego życia, dosłownie utratą. Mam nieodparte wrażenie, zresztą chyba słuszne, że im szybciej się chce osiągnąć wolność finansową, tym większym kosztem się to dzieje. Czasu się nie da cofnąć (kasę można choćby wygrać na loterii – celowo podaje taki przykład, bo szanse są b niewielkie, wręcz zerowe, ale na wygranie czasu nie ma nawet loterii…), pewne rzeczy są domeną młodości i inaczej smakują za młodu, nie wiem czy byłbym szczęśliwy ok 40-stki ciesząc się wolnością finansową praktycznie na 100%, a ze wspomnień mając tylko „piękny” czas dorobienia się tego
    – przykład p. Zbyszka – ciekawy i trochę dziwaczny, wskazanie gościowi gdzie mu kasa ucieka – super, pochwalam, ale mówienie mu jak ma żyć? może ma dużą rodzinę i akurat tyle gości mu wypada zaprosić, a wesele nie jest robione na pokaz; już bardziej rozumiałbym drogę poprzez zapytanie się go jaką pracodawca ma korzyść z niego i za co ta podwyżka się mu należy niźli komentowanie tego co robi

    Wiele jest takich przypadków, gdzie ludzie, którzy osiągnęli swój cel w postaci wolności finansowej najwcześniej, po prostu mieli za cel pieniądze (za cel, nie za środek) i nawet jeśli mówią, że tak nie jest to jednak poniekąd sami się nakręcają na to – jeszcze 1 mieszkanie, jeszcze 1 inwestycja, wakacje – zrobię sobie za rok. Tylko potem może nie starczyć czasu, żeby się tym wszystkim nacieszyć, bo zdarzają się różne choroby, wypadki itp.

    Najważniejsze to zachować balans, rozsądek i być szczęśliwym z tego co się ma. Wolność finansowa to nie zawsze szczęście.

  20. Widzę dużo optymistycznych komentarzy, ale osobiście nie zgadzam się z panem Jarosławem Tuczko, ponieważ sugeruje on biznes za wszelką cenę. Zresztą wydaje mi się, że ciężko porównywać sukces ludzi jego pokolenia (a zatem wchodzących w dorosłość jeszcze w PRLu) z dzisiejszymi młodymi dorosłymi. Ale do meritum.
    Mieszkamy z chłopakiem w malutkiej kawalerce w centrum Warszawy. 22m2 dla dwóch osób z psem… cóż, to za mało. W związku z tym, chcieliśmy sprzedać to mieszkanie, dobrać kredyt i kupić większe. Jednak pezyszła mi do głowy całkiem genialna myśl, reprezentująca podejście rozmówcy, a mianowicie – zróbmy biznes. Weźmy kredyt na wartość całego mieszkania, a to, w którym aktualnie mieszkamy wynajmijmy. Kredyt na 15 lat, w większości spłacany by był z wynajmu, ale i tak trzeba by dokładać. No ale po 15 latach mielibyśmy 2 mieszkania!
    Wszystko brzmi świetnie, dopóki nie weźmiemy pod uwagę tego, że życie to nie biznes. Od przyszłego roku minimalny wkład własny wynosić będzie 20% wartości mieszkania, co wyniosłoby około 75 tys. Mamy po 23 lata i, jak łatwo się domyślić, nie dysponujemy takimi pieniędzmi. W związku z tym musielibyśmy oszczędzać przez około 3 lata na sam wkład własny! W tym czasie praktycznie żadnych wyjść, pasji, wyjazdów, koncertów, meczów itd. Biorąc kredyt mielibyśmy po 26 lat, czyli po spłaceniu kredytu 41. Jeśli zdecydowalibyśmy się na założenie rodziny, w międzyczasie potrzebne byłoby znów większe mieszkanie…
    Wszystkie wyliczenia brzmią pięknie, dopóki nie odniesiemy ich do realnego życia.
    Dodatkowo, moim zdaniem, pomnażanie pieniędzy dla samych pieniędzy nie ma sensu. Po co? Gdzie to się kończy?
    Żyć dla pieniędzy można wtedy, gdy nie ma się marzeń i pasji. Myślę, że posiadanie ogromnych pieniędzy nie jest jednoznaczne z sukcesem.
    Co więcej, realizowanie siebie, podróże (którymi Pan Tuczko dość gardzi) wzbogacają nas jako ludzi. Zresztą rozmówca sam sobie przeczy, bo przecież wspomina, że lepiej pracować za mniejsze pieniądze, ale czegoś się nauczyć. Wolę w wieku około 50 lat musieć pracować niż nic nie przeżyć.

    Ale z podsumowaniem się zgadzam – karma wraca.

    • fajne uzupełnienie tego co napisałem, w dodatku w lepszej formie, bo tam moja taka trochę rozklekotana (post pisany na raty)

      pieniądze mają dać wolność, a nie nas uwięzić, a tu chyba stało się to drugie…

  21. Super podcast i ciekawy punkt widzenia. Mam jednak trudność ze zrozumieniem przykładu z ziemią. Może ktoś będzie w stanie mi rozjaśnić ;).

    Pan Jarosław twierdzi, że zakup ziemi to nie jest inwestycja, a oszczędzanie, bo jak kupimy ziemię za np 100000pln i po 10 latach sprzedamy za 150000pln, to przecież się nie wzbogaciliśmy, bo kupimy po 10 latach tyle samo ziemi za 150000pln co kupilibyśmy jej 10 lat wcześniej za 100000. Tak samo można się przecież odnieść do wszystkiego. Dzisiaj kupie akcje spółki za 1000pln. Firma dobrze się rozwija i widać to w cenach akcji. Za 10 lat mogę już sprzedać moje wszystkie akcje za 2000pln, ale przecież według przykładu z ziemią te same akcje mogę odkupić już za 2000pln, wiec jestem na zero… a nawet zbiedniałem, bo przecież muszę zapłacić podatek oraz marże dla biura maklerskiego. Tak samo można popatrzeć z punktu widzenia inwestora, który kupuje firmę. kupił za 1 milion, rozwiną i sprzedaje za 2 miliony. No ale przecieć jakby chciał odkupić tą samą firmę, to też teraz musi wydać 2 miliony…

    Rozumiem natomiast, że ciężko jest tylko oszczędzać i stać się bogatym. Bez inwestowania się praktycznie nie da (czy to w jakieś aktywa, czy w siebie, by potem więcej zarabiać i więcej oszczędzać).

Odpowiedz