Siedzę właśnie w samolocie, w drodze powrotnej do Warszawy, po czterodniowym, rodzinnym wypadzie do Florencji. Skoro to czytasz, to znaczy, że bez problemu wylądowałem 🙂

Jakiś rok temu, po obejrzeniu ,,Rodziny Borgiów” oraz serialu ,,Leonardo”, Florencja trafiła na moją listę 100 miejsc do odwiedzenia przed śmiercią. To właśnie tutaj tworzyli Dante Alighieri, Michał Anioł, Leonardo da Vinci i Sandro Boticelli. To we Florencji działał potężny bank Medyceuszy, fanatyczny Girolamo Savonarola palił skarby kultury na stosach próżności, a Vasari wymyślił termin “renesans”. Wspaniale było odwiedzić te wszystkie miejsca, lecz nie o Florencji będzie ten wpis.

W muzeum Galleria dell’Accademia stoi niesamowita rzeźba: 5-metrowy, ważący 5,5 tony posąg Dawida autorstwa Michała Anioła. Nie jestem znawcą sztuki i nie mam w sobie nadmiaru ,,artystycznej wrażliwości”, ale sporo pamiętam z lekcji anatomii. Spojrzenie z bliska na coś tak wspaniałego, przyjrzenie się detalom, sieci żył na dłoniach Dawida, napiętym mięśniom, doskonałym proporcjom ciała – to wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Zamknięty w kilkutonowym bloku marmuru, Dawid czekał na swego twórcę 25 lat. Gdy wreszcie wykonanie posągu powierzono 26-letniemu Michałowi Aniołowi, rzucił się on do pracy z niezwykłą energią. Rzeźbił bez wytchnienia przez niemal 3 lata. Był tak zaangażowany i pochłonięty pracą, że sypiał pod posągiem, w jednym ubraniu, tygodniami nie ściągając nawet butów, które po takim czasie schodziły ze stóp z warstwami skóry. I nawet jeśli jest w tym trochę legendy, to efekty 3-letniego wysiłku są niesamowite.

David

Oglądając Dawida uświadomiłem sobie, że też mam swoje ,,małe dzieło”, z którego jestem bardzo dumny. W dodatku tworzę je prawie trzy lata, choć buty i ubranie zmieniam o wiele częściej. To oczywiście jest blog, który właśnie czytasz. Jasne, że pod względem ,,doskonałości” moje FBO dzieli od Dawida co najmniej tak wielka przepaść, jak mnie od Michała Anioła. Cóż, jaki artysta, takie dzieło 🙂 Mimo to jestem bardzo szczęśliwy, że mogę rozwijać ten blog i realnie pomagać tak wielu osobom.

Trzymam się w życiu prostej zasady: nie porównuję się z innymi – porównuję się z sam ze sobą. Jak mówi Desiderata: ,,zawsze będą gorsi i lepsi od ciebie”, więc porównania z innymi są prostą drogą do frustracji (bo inni są lepsi) lub samozadowolenia (bo inni są gorsi). Takie porównania nie mają dziś dla mnie żadnego znaczenia. Liczy się tylko jedno: czy jestem lepszym człowiekiem, niż byłem rok temu? Czy się rozwijam? Czy robię postępy? Czy idę do przodu? Czy wnoszę coś wartościowego do życia innych? Dopóki odpowiedzi na takie pytania są twierdzące, spokojnie robię swoje, ciesząc się każdym dniem.

Przez ostatni rok liczba czytelników Finansów Bardzo Osobistych wzrosła o kolejne 20 000 osób, przekraczając 60 000 miesięcznie. Społeczność na Facebooku to ponad 16 000 osób, a liczba subskrybentów przekroczyła już 7000. W ciągu ostatnich 12 miesięcy podcast FBO wysłuchało 105 000 osób. Jeżeli dołączę do tego wspaniałych ludzi, których dzięki blogowi poznałem, czy wywiady z tak inspirującymi osobami jak Zbigniew Jakubas czy Sasha Harari – to czuję ogromną radość. Tak wiem, że w dzisiejszych czasach można powiększać skalę działania skuteczniej i szybciej. Daleko mi do spektakularnych osiągnięć największych polskich blogerów. Ale spoglądam sobie na zerkające przez okno samolotu córki, czuję na ramieniu głowę mojej kochanej żony, wracam do pracy, którą tak bardzo lubię i myślę sobie, że to jest właśnie prawdziwe szczęście! 🙂

Zaczynamy obniżać lot, więc będę musiał wyłączyć laptopa. Ale najpierw podzielę się z Tobą dobrą wiadomością:

Już we wrześniu odbędą się długo wyczekiwane przeze mnie spotkania z czytelnikami bloga. Kilka tygodni temu pisałem, że bardzo brakuje mi bezpośredniego spotkania, bo chociaż internet jest super, to nie zastąpi nam osobistej rozmowy. Finalizuję ustalenia z potencjalnym sponsorem, który pokryłby istotną część kosztów naszych spotkań, więc jeśli wszystko dobrze pójdzie, spotkamy się we wrześniu aż w 5-ciu miastach! Czy jeśli będę gdzieś blisko Ciebie, wpadniesz na takie spotkanie?
Już w przyszłym tygodniu więcej szczegółów…

Dostałem właśnie ochrzan od załogi samolotu 😉 Kończę, dziękuję Ci bardzo, że jesteś ze mną na blogu i życzę Ci, abyś wracał do pracy równie szczęśliwy, jak ja!