Wielu osobom oszczędzanie i odkładanie pieniędzy kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i trudnym. Często patrzą na ten proces jak na ograniczanie się i pasmo wyrzeczeń. Właśnie z tego powodu zabierają się do planowania własnych finansów jak pies do jeża. Ja patrzę jednak na proces odkładania pieniędzy zupełnie inaczej…

Weź do ręki 200 złotych. Albo wyobraź sobie, że trzymasz taki banknot w rękach. Żyjemy w czasach płatności online i płatności zbliżeniowych, pozwól więc, że przypomnę, jak taki banknot wygląda:

Źródło: https://www.rmf24.pl/

Mając 200 złotych, możesz je po prostu wydać na bzdury. Ale możesz też zdecydować, aby kupić za te pieniądze coś zupełnie innego… Zapraszam Cię do obejrzenia krótkiego filmu, w którym opowiadam, co ja widzę, patrząc na oblicze króla Zygmunta I Starego:

Czym tak naprawdę jest oszczędzanie?

Gdy trzymam w ręku 200 zł – to nie mam ochoty oddawać tych pieniędzy innym ludziom, kupując jakieś niepotrzebne rzeczy. Wolę odłożyć te środki na przyszłość dla siebie, wiedząc, że kupuję sobie za to co najmniej jeden dzień pełnego luzu w przyszłości. Taki mam w głowie przelicznik. 200 zł – jeden dzień wolności. 1000 zł – pięć dni wolności, 2000 zł – 10 dni wolności – i tak dalej. Odkładając zatem pieniądze, nie mam poczucia straty, ale poczucie coraz większego luzu.

Takie podejście pomaga mi również bardziej docenić odkładanie niewielkich kwot. Odłożenie 200 zł może wydawać się niewarte zachodu. Gdy jednak zamiast 200 zł widzę cały dzień wolności bez konieczności pracy – to kwota ta nabiera dla mnie zupełnie innego wymiaru. Spróbujcie sami. Policzcie sobie, ile potrzebujecie środków, aby utrzymać się przez jeden dzień. A potem – odkładając pieniądze – przeliczajcie je na dni finansowej wolności.

W ten sposób nie tylko łatwiej się odkłada pieniądze, ale też dużo trudniej się je wydaje. Gdy uświadomimy sobie, że w zamian za jakiś gadżet musimy oddać np. tydzień naszej wolności – to pozorna wartość tego gadżetu zdecydowanie maleje.

Zjedz słonia po kawałku!

I wreszcie działa tu jeszcze jeden element. Wolność finansowa, zdefiniowana jako konkretna, często kilkumilionowa kwota, może wydawać się celem odległym i nieosiągalnym. Na tyle odległym, że w wielu przypadkach wręcz zniechęcającym. Gdy jednak rozbijemy ten odległy cel na mniejsze kawałki, wyrażone w dniach wolności finansowej- będzie nam znacznie łatwiej. Każdy wielki cel osiąga się etapami, krok po kroku. Początkowe postępy wydają się marne, nieistotne i mało znaczące. Ale to właśnie dzięki nim z upływem czasu możemy coraz szybciej zbliżać się do naszych marzeń.

Zamiast więc martwić się, że nigdy nie osiągniemy wielkiego celu – skupmy się na tym, aby po prostu każdego dnia spokojnie zbliżać się do niego. Gdy każdego dnia zbliżamy się, chociaż o kilka kroków do celu, to w końcu do niego dotrzemy. Do tego zrobimy to, czerpiąc przyjemność z samej podróży, czyli ciesząc się drogą.

A zatem – Ile dni wolności finansowej możesz kupić sobie dzisiaj? Na co już dziś pozwalają Ci odłożone pieniądze? Koniecznie daj znać w komentarzu, co wynikło z Twoich wyliczeń i jak czujesz się, znając odpowiedź na to pytanie.

Jeżeli ten temat wydał Ci się interesujący, bardzo zachęcam Cię do przeczytania artykułów: