Ile dni wolności możesz sobie kupić?

51

Wielu osobom oszczędzanie i odkładanie pieniędzy kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i trudnym. Często patrzą na ten proces jak na ograniczanie się i pasmo wyrzeczeń. Właśnie z tego powodu zabierają się do planowania własnych finansów jak pies do jeża. Ja patrzę jednak na proces odkładania pieniędzy zupełnie inaczej…

Weź do ręki 200 złotych. Albo wyobraź sobie, że trzymasz taki banknot w rękach. Żyjemy w czasach płatności online i płatności zbliżeniowych, pozwól więc, że przypomnę, jak taki banknot wygląda:

Źródło: https://www.rmf24.pl/

Mając 200 złotych, możesz je po prostu wydać na bzdury. Ale możesz też zdecydować, aby kupić za te pieniądze coś zupełnie innego… Zapraszam Cię do obejrzenia krótkiego filmu, w którym opowiadam, co ja widzę, patrząc na oblicze króla Zygmunta I Starego:

Czym tak naprawdę jest oszczędzanie?

Gdy trzymam w ręku 200 zł – to nie mam ochoty oddawać tych pieniędzy innym ludziom, kupując jakieś niepotrzebne rzeczy. Wolę odłożyć te środki na przyszłość dla siebie, wiedząc, że kupuję sobie za to co najmniej jeden dzień pełnego luzu w przyszłości. Taki mam w głowie przelicznik. 200 zł – jeden dzień wolności. 1000 zł – pięć dni wolności, 2000 zł – 10 dni wolności – i tak dalej. Odkładając zatem pieniądze, nie mam poczucia straty, ale poczucie coraz większego luzu.

Takie podejście pomaga mi również bardziej docenić odkładanie niewielkich kwot. Odłożenie 200 zł może wydawać się niewarte zachodu. Gdy jednak zamiast 200 zł widzę cały dzień wolności bez konieczności pracy – to kwota ta nabiera dla mnie zupełnie innego wymiaru. Spróbujcie sami. Policzcie sobie, ile potrzebujecie środków, aby utrzymać się przez jeden dzień. A potem – odkładając pieniądze – przeliczajcie je na dni finansowej wolności.

W ten sposób nie tylko łatwiej się odkłada pieniądze, ale też dużo trudniej się je wydaje. Gdy uświadomimy sobie, że w zamian za jakiś gadżet musimy oddać np. tydzień naszej wolności – to pozorna wartość tego gadżetu zdecydowanie maleje.

Zjedz słonia po kawałku!

I wreszcie działa tu jeszcze jeden element. Wolność finansowa, zdefiniowana jako konkretna, często kilkumilionowa kwota, może wydawać się celem odległym i nieosiągalnym. Na tyle odległym, że w wielu przypadkach wręcz zniechęcającym. Gdy jednak rozbijemy ten odległy cel na mniejsze kawałki, wyrażone w dniach wolności finansowej- będzie nam znacznie łatwiej. Każdy wielki cel osiąga się etapami, krok po kroku. Początkowe postępy wydają się marne, nieistotne i mało znaczące. Ale to właśnie dzięki nim z upływem czasu możemy coraz szybciej zbliżać się do naszych marzeń.

Zamiast więc martwić się, że nigdy nie osiągniemy wielkiego celu – skupmy się na tym, aby po prostu każdego dnia spokojnie zbliżać się do niego. Gdy każdego dnia zbliżamy się, chociaż o kilka kroków do celu, to w końcu do niego dotrzemy. Do tego zrobimy to, czerpiąc przyjemność z samej podróży, czyli ciesząc się drogą.

A zatem – Ile dni wolności finansowej możesz kupić sobie dzisiaj? Na co już dziś pozwalają Ci odłożone pieniądze? Koniecznie daj znać w komentarzu, co wynikło z Twoich wyliczeń i jak czujesz się, znając odpowiedź na to pytanie.

Jeżeli ten temat wydał Ci się interesujący, bardzo zachęcam Cię do przeczytania artykułów:

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 19 222 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze51 komentarzy

  1. Polecam metodyczne i wolne podejście. Bez rzucania się, emocji, nerwów. Systematyczność.

    Właśnie to pozwoliło mi i żonie zwolnić się z pracy w lipcu rok temu i do tej pory nie pracować. Poduszki mamy jeszcze na kilka miesięcy, a kasa w inwestycjach ma docelowo sprawić, że nigdy nie wrócimy do pracy. Dzięki temu oboje możemy ruszać ze swoimi celami bardzo powoli i spokojnie.

    Czy było warto odmawiać sobie zachcianek, by spełnić taką potrzebę? Jak najbardziej.

    • Hej Rafał – brawo! 🙂
      Trzymam kciuki, aby dalej wszystko toczyło się zgodnie z Twoim planem.
      Ja też lubię spokojne i metodyczne podejście. Staram się cieszyć każdym dniem i dbać po prostu o to, aby każdy kolejny przybliżał mnie do moich marzeń i celów.
      Już sama droga sprawia mi jednak mnóstwo radości, a lista kolejnych spełnionych marzeń spokojnie sobie rośnie.
      Bardzo pomaga w tym również krystaliczna jasność tego, co chcemy osiągnąć.

      • W sumie nigdy tak na banknoty nie patrzałem. Zawsze był to przedmiot którego nie zauważałem, używany mimochodem. Teraz patrząc na Zygmunta I Starego będę widział starego Zygmunta;) i rzeczywiście myśląc że to jeden( a u mnie nawet i dwa ) dni wolności finansowej wtedy kiedy będzie na to czas, łatwiej mi to odłożyć czy zainwestować. Mam nadzieję że “Finansowa Forteca” mi w tym pomoże.
        Osobiście inwestuję w spółki dywidendowe co z Zygmunta robi żeglarza który wpływa mi na konto:). Piękne uczucie. . Polecam wszystkim.

  2. Wolność finansowa? Osiągneliśmy ją parę lat temu i możemy z żoną przejść na emeryturę w każdej chwili mając zapewnione spore dochody z inwestycji. Dlaczego jeszcze pracujemy? Mamy pracę którą lubimy i pracujemy obydwoje z domu po kilka godzin dziennie zarabiając dużo wiecej niż kiedykolwiek w ciagu naszej kariery zawodowej. Traktujemy to jako okres przejściowy przed bezczynnością, której trochę się boimy.

    • Jak zaczynałem swoją drogę do wolności finansowej, to nie znałem Ciebie, Marcinie, a szkoda. Aczkolwiek w innych źródłach i z własnych doświadczeń ułożyliśmy z żoną drogę, na której teraz nie musimy pracować, a nasze oszczędności rosną w tempie ok. 10 000 zł miesięcznie.

      Nadal jednak pracujemy, praca daje nam motywację do codziennego zwlekania się z łóżka. My również trochę się boimy bezczynności… Brak motywacji do życia często kończy się tragicznie.

      Jak najbardziej zachęcam do słuchania Marcina, daje bezcenne rady. Dla znających angielski polecam również kanał YouTube Dave’a Ramseya i zastosowanie we własnym życiu dwóch prostych rad: “Debt is dumb. Cash is King.” oraz “Live like no one else, so later you can live and give like no one else.” Na początku jest trudno, aczkolwiek z każdym rokiem widać poprawę, aż do totalnego spokoju finansowego…

      • Dzięki za te dwa cytaty oraz podzielenie się swoim doświadczeniem życiowym. Dla mnie jest to pomocne, że można.

      • Floridian, Mateusz – dobra robota – serdecznie gratuluję 🙂

        Ja też nie zamierzam przestać pracować, pomimo wolności finansowej. Uwielbiam to, co robię i nie wyobrażam sobie bezczynności 🙂 Dla mnie wolność finansowej nie oznacza rezygnacji z pracy, tylko swobodę w decydowaniu, na co przeznaczam mój własny czas (=moje życie) 😉

      • A może rozwiniecie temat jak doszliście do wolności finansowej, w co inwestowaliście itp ? Z perspektywy człowieka, który prawdopodobnie będzie musiał pracować do końca życia wasze sukcesy brzmią dość przygnębiająco

        • Głowa do góry! Najważniejsza jest systematyczność w oszczędzaniu. Ja uważam, że każdy ma inne możliwości i tak naprawdę zdobycie pełnej finansowej niezależności jest nieosiągalne dla zdecydowanej większości ludzi.
          Ale oszczędzać warto na pewno.
          Ja nie mam jakiejś super presji na nadpłacanie kredytu hipotecznego (jest nisko oprocentowany), ale zbudowałem poduszkę bezpieczeństwa na 12 m-cy, zwolniłem się z pracy i otworzyłem własną firmę. Zajęło mi to kilka lat. Teraz oszczędzam na część inwestycyjną portfela. Na pewno to, że mam oszczędności pozwoliło zdecydowanie zmniejszyć poziom stresu w moim życiu 🙂
          Przypuszczam, że będę pracował do emerytury, ale jakoś szczególnie z tego powodu nie cierpię 😉

        • Nawet jeśli całkowita wolność dziś wydaje się mało realnym celem, to i tak warto zacząć i na początek wyznaczyć sobie cel znacznie prostszy – oszczędności, które pozwolą mieć “spokojną głowę” na wypadek utraty pracy czy nieprzewidzianych wydatków. To już naprawdę dużo, bardzo zmienia to perspektywę myślenia, pozwala podejmować rozsądne ryzyko, bo w razie czego jest się zabezpieczonym 🙂 zrealizujesz prostszy cel, pomyślisz o kolejnych!

  3. Cześć Marcin
    Jak wspomniałeś powyżej droga może być świetną frajdą.Sam jak wyzwalalem się z nałóg postanowiłem biegać i co się stało?same cuda . Zrzuciłem ponad 20 kilo . uwolniłem się .endorfiny po drodze .itd. Myślałem że podczas biegu człowieka spala jakieś tam kalorie jest zmęczony bo wykonał jakąś pracę a jednak jest przeciwnie mam więcej energii do działania mózg dotleniony.zapachy po drodze.widoki.deszcz.upal super.Mam 45 lat i do pracy zacząłem jeździć na rolkach spełniam marzenia z dzieciństwa woow niech życie toczy dalej się tym torem .pozdrawiam Ciebie robisz świetną robotę .

    • Brawo Maciej! Świetnie to ująłeś 😉 Uwielbiam sport (4 treningi w każdym tygodniu to moje zwykłe “minimum”) więc doskonale Cię rozumiem. Siedząc z boku wydaje się, że to mordęga, ale gdy się ćwiczy, radość jest ogromna (endorfiny?) a efekty bardzo zwiększają jakość życia.

      W finansach działa to podobnie. Dbanie o nie wydaje się trudne i męczące. Ale tylko dla tych, którzy tego nie robią i siedzą z boku…

      Kiedyś przeczytałem gdzieś fajne pytanie:
      “Czyż nie jest zastanawiające, że to własnie osoby, które ćwiczą, wyglądają tak, jakby nie potrzebowały ćwiczeń?” :)))

      A osoby dbające o finanse nie muszą martwić się finansami 🙂

  4. Małgorzata

    Ja właśnie od lipca kupuję sobie czas wolny 🙂 Mogę zająć się sobą i dziećmi (już nie tak małymi). W końcu mam czas na czytanie i dokształcanie się. Postanowiłam, że po przerwie zawodowej znajdę dla siebie pracę marzeń z już nowymi kwalifikacjami, w nowym dla mnie obszarze.

  5. Witam.
    Jestem na początku drogi oszczędzania. Mam jeszcze do spłacenia dwa zobowiązania u znajomych. Te dwa zobowiązania to wszystko co zostało mi po upadłości konsumenckiej, którą udało się doprowadzić do końca choć to na początku była droga przez piekło dla mnie i mojej rodziny. Nie życzę tego doświadczenia nawet największemu wrogowi. Udało się to zakończyć dzięki takim miejscom w internecie jak to, które odmienia świadomość w podejściu do pieniędzy – bardzo dziękuję. A teraz do konkretów obecnie nie mogę sobie pozwolić na żaden dzień wolności poza wydaniem mojej wypłaty ale jestem po przeczytaniu książki ,,Jak zadbać o własne finanse”. To było jak uderzenie młotem Thora 🙂 w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jestem po obliczeniu swojej wartości netto, oraz po stworzeniu domowego budżetu z żoną – mineły już 3 miesiące to jest żywe narzędzie które odmieniło nasze życie i pozwoliło wreszcie zapanować nad zarobionymi pieniędzmi gdzie mają się udać :). Teraz czas na kolejne kroki, w których jest oszczędzanie i cieszę się że będzie mi przyświecała myśl że dzięki temu będę mógł zwiększać swoją pulę dni wolności. Uwielbiam słowo wolność, ponieważ jeszcze niedawno czułem się przez swoje zadłużenia, których nie byłem w stanie spłacić jak niewolnik bez perspektywy na wolność. To pozostawia ślad na całe życie. Uważam, że jest obecnie we mnie taka zdrowe grożenie sobie aby już nigdy nie dopuścić do takiej sytuacji gdzie moje bezpieczeństwo finansowe oraz mojej rodziny jest po za moją kontrolą ! Czekam po zamówieniu w przedsprzedaży z utęsknieniem na książkę Finansowa Forteca.

  6. Pięknie ująłęś w słowa to, co dawna chodziło mi po głowie i co sama wdrażałam od dłuższego czasu. Kredyt hipoteczny spłacony, a każdy miesiąc podsumowuję sprawdzając na ile miesięcy bez pracy mogę sobie pozwolić. Na początku to były czarne scenariusze (ile przetrwam jeśli nagle zwolnią mnie z pracy), a teraz patrze ze spokojem, jak długo mogę mieć luz nie zmieniając na niekorzyść proporcji pomiędzy tym co lubię ( np drobne wyprawy, nie wymagające wielkich finansów i projekty domowe DIY), tym co trzeba robić (jedzenie, codziennie utrzymanie), a tym co muszę (np koszty pracy takie jak dojazdy i czas). Teraz zdecydowanie przyjemniej myśleć, że nagła zmiana to nie będzie już tragedia i kombinowanie jak przetrwać finansowo, ale szansa na rozpoczęcie czegoś nowego i na pewno ciekawego 🙂

  7. Zaczynałem z żoną z długiem sięgającym kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kilkanaście tysięcy to były nasze długi, reszta długi mojej mamy i rodziny mojej żony. Mój tata popełnił samobójstwo – jego biznes zbankrutował powodem tego było min. to że nie mógł wycofać się wcześniej bo ciążył na nim kredyt który wziął na swoją firmę.
    Także spłaciliśmy nie tylko swoje długi. Wydawało się to niemożliwe ale się udało.

    Na dzień dzisiejszy nie mamy żadnych długów. Bez pracy możemy przeżyć około 18 miesięcy w wersji nie zmniejszonych wydatków. Dużo dłużej przy zmniejszonych wydatkach.

  8. W marcu wyzerowałem konto spłacając ostatnią część kredytu hipotecznego, około 70k pln.Po prostu postawiłem wszystko na jedna kartę w walce o jak najszybszą spłatę hipoteki.Zero poduszki , nic. Wszystko poszło na spłatę. Dziś po 6 miesiącach mam na rachunku 170k pln.Paradoksalnie pomógł mi koronavirus- firma aby zatrzymać pracowników dawała bonusy. Przez 3 miesiące: od połowy marca do połowy czerwca stawki rzędu 50k pln za miesiąc.Potem 3 miesiące wakacji , czas tylko dla rodziny.Rowery, namioty, plaża, wieczorne ogniska.Jak ja to nazwałem: zycie człowieka poczciwego. Uczucie nie-posiadania kredytu- bezcenne…..

    • Raymond, z czystej ciekawości mógłbyś przybliżyć co to za branża oraz stanowisko w strukturze firmy? Nie ukrywam, że wynagrodzenie i bonusy robią wrażenie 🙂 Gratuluję spłaty hipoteki i szybkiego zgromadzenia oszczędności. Przede mną właśnie zakup pierwszego mieszkania w stolicy, też będę w jakieś części (optymistycznie 50%) posiłkował się kredytem.

  9. W ten sposób o tym nie myślałem.
    Za to pewnego razu coś mnie zdenerwowało w pracy. Nie pamiętam już, czy to był brak przewidywanej podwyżki, jej groszowa wysokość, czy sprzeczka z kimś. W ramach odreagowania zacząłem liczyć, za ile lat mogę przestać pracować – w wariancie aktualnym, optymalnym i optymistycznym. Ponieważ były to czasy „normalnych” oprocentowań lokat i obligacji, wynik był nawet optymistyczny – tzn. byłoby to wcześniej, niż „oficjalny” wiek emerytalny.
    Co jakiś czas się bawię takim prognozowaniem.
    Tylko drobna uwaga: dzisiejsze 200zł za 20-30 lat będzie warte raczej około 100zł, zatem nie odnoszę się do konkretnych sum, lecz do z grubsza przewidywanej średniej krajowej. Albo po prostu liczę tylko dla najbliższych 10 lat – wtedy ten błąd nie jest jeszcze zbyt duży.
    I jeszcze jedno: czy liczy Pan, że będzie Pan wypłacał kapitał, czy same odsetki?
    Do wypłacania odsetek trzeba mieć BARDZO DUŻO pieniędzy, albo traktować je jako dodatek do emerytury, a nie jedyną emeryturę.
    Przy planie wypłacania odsetek i kapitału ryzykujemy, że pieniądze skończą się szybciej, niż my umrzemy. Chyba, że kończąc pracę w wieku 50 lat, ktoś uzna, że liczy na przeżycie kolejnych 100 i do tego dopasuje wypłaty kapitału.
    Pozdrawiam.

    • W sumie dobry pomysł. Taki 100 – letni horyzont to coś pośredniego pomiędzy wypłacaniem samych odsetek a odsetek i kapitału.
      Ale, ale, dziś kolejne losowanie Eurojackpota, nie będę ukrywał, że liczę na główną wygraną 😀

    • W zależności jak są zainwestowane pieniądze nie powinno być różnicy czy wyjmuje się tylko są to odsetki czy też część kapitału. Jeżeli wyciągasz rocznie nie więcej niż 3% kapitału (zakładając, że suma ta corocznie jest podwyższona o stopę inflacji) to przy portfelu składającym się w 50% z akcji i 50% obligacji masz 95% szans, że pieniądze wystarczą na co najmniej 50 lat. Przy portfelu 60/40 corocznie można wyjmować nawet 4% przy tym samym prawdopodobieństwie. Były na ten temat robione studia akademickie i robiono też symulacje wliczając w to krach 1929-32. Pozdrawiam.

      • 3% rocznie to od 1mln mamy 30 tysięcy rocznie….Słaba ta emerytura…..Abstrahując od faktu kto jest w ogóle w stanie zgromadzić kapitał 1 mln pln…..

        • Skromnie, ale da się żyć – traktuję tę sumę jako “minimum rozsądku”, która jest jeszcze jako-tako realistyczna dla znaczącej części społeczeństwa. Wiem, że 5 Mln zł (nieco ponad milion EUR). byłoby lepiej, ale sam zauważyłeś, że już ten milion jest dla wielu nierealny.
          Pozdrawiam.

        • @Ciekawy
          Po pierwsze nikt Ci nie broni zainwestowania tego miliona tak żeby rósł i przynosił zwrot w nieskończoność. Jak ulokujesz go dobrze w akcje spółek dywidendowych to możesz wyjmować spokojnie 4-5% bez uszczuplania kapitału. Po drugie oszczędności własne to tylko jeden filar wolności finansowej. Kiedy przechodzisz na emeryturę to dostajesz oprócz tego emeryturę z ZUS. Niektóre firmy oferują również emeryturę pracowniczą, więc te 30-40 tysięcy rocznie z inwestycji to tylko dodatek żeby zapewnić bardziej komfortowe życie. Jak chcesz osiągnąć samodzielność finansową wcześniej i zostać rentierem to musisz zgromadzić kilka milionów. Na to trzeba zapracować.
          Pozdrawiam.

          • ja tych swoich (potencjalnych) milionow do grobu nie zamierzam zabierac, wiec moge spokojnie go przeznaczac stopniowo na konsumpcje. Ale tez koszty zycia sa inne, bo jak mam wlasna nieruchomosc itp, to nie potrzebuje 5 kolejnych, zeby w nich mieszkac po miesiacu 😉 albo momge miec nawet 12, ale w czasie gdy nie mieszkam wynajmowac… a dzieci niech sie same dorabiaja 😉

  10. Dzień dobry, przyłączam się do prośby Karola jak doszliscie Panowie (Floridian. Mateusz).do wolności finansowej? Zdaje sobie sprawę.ze droga do sukcesu jest ciężka, ale widać że można ją osiągnąć! Nie musicie Panowie opisywać szczegółów, o to nie proszę to wasza prywatną sprawa ale tak ogólnie czy inwestowaliscie np. w nieruchomości czy akcje czy całkiem w coś innego? Ja sam mam już na ukończeniu kredyt na dom, zawsze z żoną nadplacalismy kredyty i zawsze na tym dobrze wychodzilismy, zostało nam 3 miesiące i po kredycie, sam mam dość ciężka pracę a zdrowie coraz słabsze a żona dojeżdża do pracy 50km w 1 strone…. Panie Marcinie mam prośbę, może zrobi Pan odcinek właśnie o takich ludziach którym się udało osiągnąć spokój i wolność finansowa i pokazać chociaż część drogi jak do tego doszli. Pozdrawiam z Lubina, tak z tego Lubina koło Wrocka 😉 Artur.

    • Cześć Artur i Karol,
      Ja nie mam z tym problemu chociaż uważam, że na ten temat powinien ukazać się pełny artykuł w którymś z finansowym blogów (albo nawet ich cykl poparty wywiadami) opisujący etapy jak normalny zjadacz chleba może zapewnić sobie wolność finansową. Osobiście wierzę, że można do tego dojść nawet mając średnie dochody pod warunkiem posiadania dyscypliny finansowej i umiejętności inwestowania. W tym celu potrzebne są cztery elementy: dochód, budżet, systematyczne oszczędzanie, oraz inwestycje. Konieczne jest też pozbycie się wszystkich długów z wyjątkiem hipoteki.
      Nasza droga do samodzielności finansowej składała sie z dochodu z pracy oraz dochodu pasywnego (inwestycje i nieruchomości). Jeśli chodzi o inwestycje finansowe to mamy trzy niezależne tory. Tor pierwszy to długookresowy wzrost (fundusze i ETF-y) gdzie co miesiąc idzie 25% naszych dochodów z pracy. Drugi tor to dochód ze spółek dywidendowych, a trzeci to dochód z tradingu, który robię raz w tygodniu. Oprócz tego otrzymujemy też dochód z wynajmu i innych źrodeł. Dopóki pracujemy i mamy niezłe zarobki cały dochód pasywny jest inwestowany. Utrzymujemy też 12-miesięczną poduszkę finansową, którą na emeryturze podniesiemy do co najmniej 18 miesięcy.
      Na koniec chciałem dodać, że chociaż moje rozumienie wolności finansowej to suma większa niż 200 zł. dziennie to chcę pogratulować p. Marcinowi tak prostego zdefiniowania problemu.
      Pozdrawiam.

      • Hej,
        spółki dywidendowe z USA czy ogólnie? Nie ukrywam, że myślałem ostatnio o tym podobnie czyli na długi termin konto IKE z właśnie ETFami, które gdzieś tam sobie będzie rosło i dodatkowo właśnie konto z spółkami dywidendowymi, jako trochę taki dodatek do konta oszczędnościowego, na którym trzymam poduszkę finansową.

        • Inwestuję tylko w firmy USA. Tam sprawozdawczość finansowa jest najbardziej przejrzysta i dywidendy najpewniejsze płacone kwartalnie. Lepszy dochód niż 0.5% w banku i do tego jeszcze dochodzi umiarkowany wzrost. Listę dobrych firm możesz znaleźć u Szafrańskiego. Życzę powodzenia.

          • Wszystko OK, ale inwestowanie w spółki US ma sens tylko przy dość wysokim kapitale. Gdy inwestyjesz niewiele prowizje zjadają Ci masę zysku nawet u brokerów z niskimi prowizjami. Twojej sugestii o przeznaczeniu 25% dochodów z pracy na inwestycje w akcje/ETFy to nawet nie skomentuje.

          • @Kuba,
            Po pierwsze tam gdzie ja inwestuję prowizji się nie płaci ani przy kupnie ani przy sprzedaży. Pisałem na ten temat wielokrotnie więc powtarzać nie będę. Jak pójdziesz do System Trader Jacka Lemparta to poznasz jak on to robi i jak robią inni (31/07/20).
            Po drugie każdy oszczędza tyle ile mu wygodnie. Mój śp. Ojciec, który jeszcze z 1 Armią maszerował do Berlina, mawiał że oszczędzać trzeba tyle aby bolało. Jeśli nie boli to znaczy że oszczędzasz za mało. Dla nas było to 25%. Przyjęliśmy tą zasadę od pierwszej wypłaty 30 lat temu i robimy to do dziś chociaż teraz już nie boli, ale lubimy. Lubimy też wolność finansową którą ta zasada przyniosła.
            Po trzecie ja odpowiedziałem tylko na pytanie jak wyglądało to u nas. Nikomu nie sugeruję, że tak powinien. Dave Ramsey poleca 15%, ale jak można więcej to bardzo skraca się drogę do milliona.
            Pozdrawiam

  11. Natrafiłam na Twój blog stosunkowo niedawno, gdzie po prostu szukałam przyczyn, dlaczego przy stosowaniu dosyć oszczędnego trybu życia, nasze pieniądze się rozpływają… i dzięki Twoim podcastom znalazłam i swoje dziury w budżecie, powoli stawiam następne kroki w drodze do poduszki finansowej (zgodnie z zasada pierwsze za co się zabrałam to kredyt konsumencki, który spłaciłam w bardzo szybkim czasie i termin z 2 lat został załatwiony w 4 miesiące), ale posiadam jeszcze jeden kredyt- mianowicie studencki, przeszukałam tematy, niestety nie mogę znaleźć konkretnej odpowiedzi -gdyż jest to kredyt dosyć specyficzny (PKO) i nie wiem, czy również ten kredyt mogę nadpłacać, gdzie znajomi mówią mi, że lepiej powoli spłacać miesiąc w miesiąc niż robić nadpłaty, bo wtedy będzie problem … pomożesz?
    Bardzo Ci dziękuję Marcinie, za to co robisz. Polecam Cię w każdemu, kiedy w trakcie rozmowy wchodzimy na temat finansów osobistych 🙂

    • Możesz nadpłacać, bez prowizji. Sam tak zrobiłem (kredyt studencki w PKO BP S.A.), żeby mieć “z głowy” przynajmniej 1 kredyt. Za wcześniejszą spłatę/ nadpłatę tego kredytu nie ma prowizji.
      Z aktualnego punktu widzenia jednak, najpierw nadpłacałbym inne kredyty/pożyczki, ponieważ ten studencki jest bardzo nisko oprocentowany i poza bezcennym poczuciem wyjścia z jednego długu bardziej opłaca się nadpłacać/spłacić wcześniej wyżej oprocentowane kredyty/pożyczki.

  12. Czytam ten blog od długiego czasu, czekam tez z niecierpliwością na książkę. Bardzo doceniam ciężką i rzetelną pracę włożoną w blog, podcasty i YT. Jednak od pewnego czasu czułem pewnego rodzaju zniechęcenie by przeczytać nowy wpis czy posłuchać nowego odcinka.
    Dopiero dzisiaj to do mnie dotarło czytając komentarze – Marcin: przekonujesz przekonanych.
    Twoje słowa – “moja misja to uzbroić 15 milionów Polaków w wiedzę i narzędzia aby zadbali o własne finanse”. Uzbroiłeś kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy ludzi – i chwała Ci za to – ale arsenał który masz nie przystaje do uzbrojenia miliona, nie mówiąc o połowie Polski. Wysyłałem Twoje artykuły rodzinie (a to w sprawie kredytów a to w sprawie pętli zadłużenia), rozmawiałem z nimi na ten temat, oni nawet potakiwali za zrozumieniem ale właściwie nikt nie zmienił postępowania. Nie ukrywam, że jest to frustrujące bo wiedza którą przekazujesz jest warta rozpowszechniania.
    Ja nie znam odpowiedzi na pytanie jak dotrzeć do większej ilości osób ale bardzo Cię zachęcam do poszukania.
    Powodzenia!

  13. Pierwszy raz policzyłem sobie ile kosztuje mnie jeden dzień (policzyłem średnią wydatków od początku roku i podzieliłem ją przez 30). Wyszło 72zł. Będę od teraz inaczej patrzył na tą kwotę 🙂 Na “emeryturę” przeszedłem w wieku 30 lat, i od 5 już lat nie pracuję już dla nikogo, utrzymuję się z inwestycji (mieszkania, giełda itd). Plus zawsze byłem mega oszczędny. 72zł hmmm, nigdy nie wpadłem na pomysł aby w taki sposób to policzyć. Dzięki.

  14. Chyba wszyscy są ciekawi jak idzie podpisywanie 🙂
    Marcin pochwalisz się ile egzemplarzy udało się dzisiaj podpisać ?

  15. Hej Marcinie!
    Dziękuję za całą wiedzę, którą przekazujesz, a z której czerpię już od kilku miesięcy.
    Mam pytanie, które dotyczy najmu lokalu. Obecnie, jestem w trakcie “sprzątania” przed najmem, skorzystałem z wzoru umowy, który udostępniasz, natomiast chciałbym podpytać Cię, w jaki sposób trafiasz do firm, które poszukują lokalu dla swoich pracowników? Czy są to portale społecznościowe, czy może Twoje znajomości albo jeszcze coś innego?
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!
    Paweł

  16. Hej,

    Spodziewałem się książki pod koniec września a tu niespodzianka dziś z rana.
    Swoją drogą – niezła cegła 😉

    Pozdrawiam.

  17. Drogi Marcinie, wiem, że to nie miejsce na ten komentarz, ale dostałem książkę i jestem pod wielkim wrażeniem od strony estetycznej! (Na merytorykę przyjdzie jeszcze czas) po prostu jedno wielkie łał!
    Szybkie przewertowanie i po prostu podoba mi się to co widzę. Musiałem się po prostu podzielić tym spostrzeżeniem.

  18. @Marcin

    Od września był planowany start portfela inwestycyjnego na blogu ?!
    Nie mogę tego nigdzie znaleźć ?, czy ten projekt już ruszył ??

    Dzięki

  19. Pięknie to ująłeś. Realna wizja tego na co oszczędzamy pozwala nam być w tym bardziej systematycznym i skutecznym. A co jest lepsze niż wolność finansowa i możliwość realizacji swoich celów?

  20. BRAWO MARCIN ZA KSIAZKE ! Trzymam kciuki tylko żebyś nie popłynął i nie zdawał masy relacji o produkcjach, o tym ile zarobiłeś itp. i potem nie pisał książki jak zbudowałeś bloga i zaniedbywał bloga, tworząc tylko strefa vip za pieniądze jak na pewnym innym blogu:)

  21. Ja również przed chwilą otrzymałem Twoją książkę – robi wrażenie, żona powiedziała, że jest tak obszerna, że powinna być rozbita na dwa tomy – jak dla mnie jest po prostu super. Rewelacyjnie wydana i dzięki za autograf.
    Domyślam się, że merytorycznie jest tak samo elegancka jak z wyglądu.
    Gorąco pozdrawiam i siadam do lektury.

  22. Takie przeliczanie pieniędzy sprawdza się nie tylko przy oszczędzaniu 🙂 Mnie przydaje się też przy okazji podejmowania większych decyzji zakupowych 😉

    Takim mniej chlubnym przelicznikiem była zamiana gotówki na paczki papierosów. Na szczęście zamieniłem go na całkiem inny – filety z piersi kurczaka. Co samo w sobie jest zabawne, bo gdy stojąc z gotówką w sklepie i zastanawiając się nad jakimś większym zakupem, wypalam nagle, że “za te pieniądze miałbym tyle i tyle kilogramów kurczaka” to ludzie potrafią się dziwnie spojrzeć 😉

    Wracając jednak do przeliczania pieniędzy na oszczędności.

    Jak dziś pamiętam, że gdy odkładaliśmy pieniądze na wesele – wraz z żoną – przeliczaliśmy każdą złotówkę na krzesła dla naszych przyszłych gości. I nasze dialogi tez musiały być dość zabawne, gdy przy okazji wybierania czegoś, leciało zdanie w stylu: to nas będzie kosztowało 3 lub 4 krzesła. Musimy to przemyśleć 😉

Odpowiedz

MENU