FBO 065: Skuteczny sposób na świetny rok 2019. Atomowe nawyki

34

Koniec starego roku i początek nowego – idealny czas na podsumowanie tego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 12 miesięcy, prawda? 🙂 To, czego kompletnie nie zauważamy na co dzień, nagle zaczyna nabierać realnych kształtów, gdy spojrzymy wstecz z perspektywy minionego czasu. Mam nadzieję, że rok 2018 był dla Ciebie udany i kończysz go z uśmiechem zadowolenia na ustach. Jeżeli nie, nie przejmuj się. Wyciągając wnioski z tego, co się nie udało, możesz osiągnąć wiele – porażki to bardzo często najcenniejsze lekcje w naszym życiu. Dzisiaj opowiem Ci o jednej z nich.

Gdyby nie splot pewnych okoliczności, blog Finanse Bardzo Osobiste nigdy by nie powstał, a Ty nie czytałbyś dzisiaj tego wpisu. Choć w tamtym czasie to, co mnie spotkało, wydawało mi się scenariuszem najgorszym z możliwych, teraz jestem za niego wdzięczny. Klątwa losu okazała się być jego błogosławieństwem. Być może masz w swoim życiu podobne doświadczenia?

Moje zainteresowanie skutecznym i efektywnym działaniem jest „skutkiem ubocznym” decyzji, którą musiałem wtedy podjąć. Na przestrzeni lat to zainteresowanie mocno ewoluowało, a ja sam przechodziłem kolejne etapy „wtajemniczenia”,  w listopadzie tego roku stając u progu kolejnego z nich. To właśnie wtedy w moje ręce wpadła książka „Atomic Habits” („Atomowe nawyki”), która mocno zainspirowała mnie do tego, by na swoją pracę spojrzeć przez pryzmat… Przyzwyczajeń.

Jeżeli ostatnie dni grudnia to czas podsumowań i planowania również dla Ciebie, „atomowe nawyki” mogą Ci się bardzo przydać. Jestem bardzo ciekaw, co myślisz o takim podejściu do działania, dlatego serdecznie zachęcam Cię do tego, byś podzielił się swoimi spostrzeżeniami. Może ja też mogę się czegoś od Ciebie nauczyć? 🙂

Zapraszam Cię bardzo serdecznie do wysłuchania dzisiejszego odcinka!

W 65. odcinku podcastu FBO usłyszysz m.in.:

– Skąd wzięło się moje zainteresowanie skutecznym i efektywnym działaniem?
– Dlaczego zostałem finansistą, a nie chirurgiem?
– Czego nauczyło mnie 5 „zmarnowanych” lat życia?
– O czym mówią „amerykańscy guru” zarządzania czasem?
– Na czym polega metoda Getting Things Done?
– Jak wybrać jedną rzecz z miliona możliwości?
– Co jest istotną esencjalizmu?
– Czym są atomowe nawyki?
– Jak zautomatyzować, uprościć i wykonywać swoje codzienne obowiązki?
– Czym różnią się dobre nawyki od złych nawyków?
– Jak pozbyć się złych nawyków i krok po kroku wprowadzić w nasze życie te dobre?
– Jakie są cztery etapy wprowadzania nawyków?
– Jak wprowadzić nawyk w życie – na praktycznym przykładzie?

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

– Książka Davida Allena pt. „Getting Things Done”
– Książka Gary’ego Kellera, Jay’a Papasana pt. „One Thing”
– Książka Grega McKeowna pt. „Esencjalista”
– Książka Jamesa Cleara pt. „Atomic Habits”
– Wpis na blogu pt. „Jedna rzecz. Najważniejsza”
– Wpis na blogu pt. „Jak robić mniej, ale osiągać więcej?”
– Wpis na blogu pt. „5 prostych życzeń dla Ciebie na Święta”
– Kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku
– Książka, nad którą pracuję pt. „Podręcznik Świadomego Inwestora”
Nozbe aplikacja do zarządzania zadaniami

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

Wolisz przeczytać? Proszę bardzo 🙂

Pełny tekst odcinka znajdziesz poniżej. Pobierz pdf lub czytaj od razu, przewijając dalej:

Pobierz spisaną treść:
FBO 065: Skuteczny sposób na świetny rok 2019. Atomowe nawyki.pdf

Przejdź do komentarzy

Pełna treść podcastu

Cześć! Witam Cię bardzo serdecznie w 65. odcinku podcastu Finanse Bardzo Osobiste. Jak było tym razem? Zrealizowałeś z sukcesem cele na 2018 rok? A może – podobnie jak milionom innych osób – część rzeczy gdzieś Ci jednak „uciekła”? Co roku szukam sposobów na to, by ciągle ulepszać mój sposób działania i jeszcze sprawniej realizować swoje cele. Staram się robić to tak, by jednocześnie czerpać mnóstwo przyjemności z życia i z pracy. Dziś – w tym szczególnym czasie między Świętami i Nowym Rokiem – chciałbym Ci opowiedzieć o kilku moich odkryciach dotyczących efektywnego działania. Przede wszystkim jednak podrzucę Ci praktyczny sposób na skuteczne wprowadzanie dobrych nawyków w swoim życiu. Wierzę, że dzięki temu rok 2019 będzie dla Ciebie bardzo udany.

Każdy z nas ma tyle samo czasu: dokładnie 24 godziny na dobę. Bez względu na to, czy jesteś studentem, prezesem spółki giełdowej, właścicielem biznesu, pracownikiem etatowym, lekarzem, prawnikiem, mechanikiem samochodowym, górnikiem czy miliarderem – do dyspozycji masz dokładnie 24 godziny na dobę. I różnice w tym, w jaki sposób wygląda życie różnych osób, często biorą się właśnie z tego, jak każdy z nas wykorzystuje te swoje 24 godziny. Ktoś ogląda serial, ktoś inny się uczy. Ktoś ogląda śmieszne koty na YouTube, ktoś w tym czasie pracuje. Ktoś szuka sposobu na rozwiązanie swoich problemów, a ktoś inny marnuje czas na szukanie wymówek, dlaczego czegoś nie może osiągnąć.

Jak efektywnie pracować?

Skąd wzięło się moje zainteresowanie skutecznym i efektywnym działaniem? Stąd, że przez długi czas żyłem z głębokim przeświadczeniem, że mam do nadrobienia 5 „straconych” lat. W 1999 roku studiowałem medycynę na trzecim roku wydziału lekarskiego AM we Wrocławiu. Zachwycała mnie perspektywa pomagania innym, a w głowie był jeden cel: zostać chirurgiem. Zaraziłem się, niestety, od jednego z pacjentów i zachorowałem na bardzo poważne zapalenie płuc. Wdały się powikłania, ujawniły ciężkie reakcje astmatyczne ze strony oskrzeli, dwie nieskuteczne terapie antybiotykowe również zrobiły swoje… Blisko 100 dni w łóżku, 15 kg mniej wagi, konieczny urlop dziekański i wreszcie sugestia jednego z lekarzy, która zwaliła mnie z nóg:

Chcesz być chirurgiem? Z taką astmą zapomnij! Nawet nie wiem, czy Cię z tego wyciągniemy…

W medycynie nie istniało dla mnie nic poza chirurgią, a bycie „lekarzem za biurkiem” zupełnie mnie nie pociągało. Długo biłem się z myślami, co zrobić i wreszcie – po bardzo intensywnych rozmyślaniach – zdecydowałem nie wracać po dziekance na medycynę, tylko pójść na ekonomię. Można zatem powiedzieć, że dwa lata bardzo intensywnych przygotowań w liceum do egzaminów na studia medyczne i niemal trzy lata ostrego kucia na studiach medycznych poszło w piach. Od tej pory towarzyszyło mi przeświadczenie, że muszę działać skutecznie, sprawnie i świadomie – aby „dogonić” swoich rówieśników.

Z perspektywy czasu decyzja o zmianie studiów okazała się jedną z najlepszych w moim życiu, a dziś już doskonale wiem, że tamtych 5 lat to nie był żaden „stracony” czas. Przeciwnie – był to okres zdobywania bezcennych doświadczeń. Nie znam drugiego finansisty, który asystował przy ponad 50 operacjach, przeprowadził kilka sekcji zwłok, był świadkiem śmierci kilku osób czy towarzyszył lekarzowi przekazującemu pacjentom informację o nieuleczalnej chorobie. To są doświadczenia, które bardzo pomagają dobrze poukładać sobie w głowie, pamiętać o tym, co jest naprawdę ważne, a jednocześnie nabrać dystansu do siebie samego i własnych problemów.

Całe to doświadczenie uświadomiło mi jednak, że czasu w życiu jest bardzo mało, dlatego pod żadnym pozorem nie wolno mi go zmarnować.  

Sprawdź aktualne rankingi LIPIEC 2019
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Kilka etapów odkrywania tego, jak działać skutecznie

„Amerykańscy guru”

Moją przygodę z odkrywaniem sposobów na skuteczne działanie mogę podzielić na kilka etapów. Najpierw wpadły mi w ręce różnego rodzaju książki na temat zarządzania czasem, w tym różne pozycje tzw. „amerykańskich guru”, takich jak Brian Tracy czy Jack Canfield. Na początek to były całkiem fajne źródła. Bardzo proste, pełne motywacyjnych wstawek – w sam raz dla młodego człowieka, który dopiero zaczyna. Pomogły mi one we wprowadzeniu kilku skutecznych nawyków, w myśleniu na większą skalę i przede wszystkim skłoniły mnie do sprecyzowania, czego tak naprawdę chcę od życia. Główną lekcją, którą wyciągnąłem z tych lektur, było przeświadczenie, że muszę mieć jasne, ambitne i precyzyjne cele, bo „człowiek bez celu jest jak okręt bez steru”.

Getting Things Done

Drugim etapem było zetknięcie się z metodologią GTD – czyli Getting Things Done – Davida Allena. To było szczególnie przydatne na etapie mojej pracy w korporacji, gdy musiałem szybko i sprawnie realizować powierzane mi zadania. Wprowadzenie GTD w życie było świetnym sposobem na to, aby nie zginąć pod stertą maili czy różnego rodzaju domowych obowiązków. To dzięki GTD wprowadziłem zasadę „inbox zero” – czyli kończenia każdego tygodnia z pustą skrzynką email, wprowadziłem zasadę „2 minut” – czyli natychmiastowego załatwiania spraw zajmujących mało czasu, czy wreszcie zasadę grupowania zadań w paczki, które mogę realizować „hurtowo”. Wprowadzenie GTD sprawiło, że przejąłem pełną kontrolę nad zadaniami, które trafiały na mój talerz. Świetnym rozwinięciem GTD i sposobem praktycznego wdrożenia tej metodologii w codziennym życiu jest aplikacja Nozbe, która cały czas jest moim centrum dowodzenia i efektywnej komunikacji z moimi współpracownikami. GTD pozwoliło mi wykonywać więcej zadań w krótszym czasie, ale to jednak było zdecydowanie za mało. Dzięki GTD pracowałem szybciej i sprawniej, ale nie miałem pewności, czy pracuję nad właściwymi sprawami. Dlatego szukałem dalej…

Jedna rzecz

Nie wiem, czy znasz powiedzenie: „Kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się nauczyciel”. Dokładnie tak było ze mną w kilka miesięcy po tym, jak zostawiłem pracę na etacie i rozpocząłem działalność na własny rachunek. To był bardzo ciekawy i jednocześnie dość trudny okres. Po rzuceniu etatu z jednej strony odzyskuje się dużo czasu, który do tej pory trzeba było spędzać w pracy, ale z drugiej strony towarzyszy człowiekowi obawa, czy aby na pewno da radę zarabiać tyle, by się spokojnie utrzymać. Pomimo odłożonej solidnej poduszki bezpieczeństwa, ta obawa na tyle mnie męczyła, że za wszelka cenę szukałem sposobów na zwiększenie przychodów. Efekt był taki, że brałem sobie na głowę zbyt wiele zadań. Współpracowałem np. jednocześnie z trzema różnymi firmami, prowadziłem blog i szykowałem się do uruchomienia podcastu. Dzięki GTD udawało mi się tu wspinać na wyżyny produktywności, ale tak intensywne działanie ma swoją cenę. Byłem coraz bardziej zmęczony, żona była na mnie zła, że zbyt mało czasu poświęcam w ostatnich miesiącach rodzinie, a jednocześnie miałem coraz większe wrażenie, że niekoniecznie biegnę we właściwym kierunku.

Aby przerwać to błędne koło, postanowiłem nabrać dystansu do całej sprawy – wyjechać na chwilę, zmienić otoczenie i solidnie to wszystko przemyśleć. Trafiliśmy z żoną na bardzo tanie bilety lotnicze do Indii – za jakieś 900 zł za dwie osoby– więc bez chwili wahania kupiłem je i tydzień później byliśmy już w indyjskim Goa. W czasie jednej z przesiadek na lotnisku natknąłem się na małe stoisko z książkami i tam od razu wpadła mi w oko mała książeczka z przykuwającym uwagę tytułem: „One Thing” – czyli „Jedna rzecz”.

To był idealny moment, w którym mogła ona trafić w moje ręce, gdyż dokładnie takiego spojrzenia na efektywne działanie wówczas potrzebowałem. Przy czym bardzo rozbawiło mnie to, że przytrafiło się to właśnie w Indiach, gdzie miałem mnóstwo czasu na rozmyślania i medytacje. Ta książka zmusiła mnie do jasnego zdefiniowania co jest tą jedną, jedyną, najważniejszą rzeczą, nad którą powinienem pracować. Co jest tą rzeczą, która najbardziej posunie mnie do przodu? A kiedy już taką rzecz zdefiniowałem, wystarczyło wdrożyć zasadę, że każdy dzień pracy rozpoczynam właśnie na poświęcenie 3 godzin na tę jedną, najważniejszą rzecz. To dzięki tej zasadzie wprowadziłem w życie kilka dużych projektów. To właśnie ta zasada pomogła mi stworzyć świetnie sprzedający się kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, a teraz zgodnie z tą zasadą pracuję nad moją drugą książką o inwestowaniu, o roboczym tytule Podręcznik Świadomego Inwestora. Ta książka jest na tyle ważna, że znajdziesz na blogu osobny wpis na jej temat, pt. Jedna rzecz. Najważniejsza.

Esencjalizm

Zasady zawarte w „One Thing” bardzo pomogły mi w dokonywaniu postępów w pracy nad najważniejszym na danym etapie życia projektem, ale nie załatwiły niestety innego problemu – czyli brania sobie na głowę zbyt wielu zadań. Na pewno nie raz już tego doświadczyłeś: czasem z powodu własnej ambicji, czasem z powodu dużego zainteresowania, czasem z braku asertywności, a czasem po prostu z rozpędu akceptujemy jakieś zadania czy projekty i zaczynamy nad nimi pracować. Efekt jest taki, że rozmieniamy się na drobne. Robimy milimetr postępu w tysiącu kierunków, zamiast zrobić tysiąc kilometrów postępu w tej jednej dziedzinie, która jest dla nas naprawdę ważna. I tutaj na scenę wkracza książka, której autorem jest Greg McKeown pt. „Esencjalista”.

Idea esencjalizmu w ogromnym skrócie polega na uświadomieniu sobie, że:

  1. Jesteś wolnym człowiekiem i to Ty wybierasz, na co poświęcasz swoją energię i czas. Jeśli pozwalasz, by decydował za Ciebie ktoś inny – robisz to tak naprawdę na własną odpowiedzialność. W każdej chwili możesz jednak przestać i zająć się czymś innym. To Ty decydujesz.
  2. Prawie wszystkie sprawy, którymi się zajmujemy, to nieistotny i mało znaczący szum. Tylko nieliczne rzeczy są tak naprawdę w życiu istotne.
  3. W naszym życiu możemy robić cokolwiek, ale nie damy rady zrobić wszystkiego. Dlatego jest bardzo ważne, aby mądrze wybierać to, czym się zajmujemy. Trzeba świadomie wybrać rzeczy ważne i świadomie odrzucić rzeczy nieważne. Dotyczy to zresztą nie tylko zadań, lecz również np. zabierających naszą energię i czas relacji z innymi ludźmi.

Z takim podejściem do pracy i życia wystarczy już zrobić trzy rzeczy:

  1. Poświęcić swój czas i uwagę na świadomy wybór tego, co naprawdę dla nas ważne, stosując tzw. ekstremalne kryteria.
  2. Wyeliminować z życia wszystko, co zbędne i nieważne. I nie dotyczy to tylko oczywistych pożeraczy czasu, lecz również rezygnacji z dobrych projektów, by móc całkowicie skoncentrować się na tych najlepszych.
  3. Gdy mamy już pełną jasność, nad czym pracować, sprawić, by taka praca odbywała się bez wysiłku.

Na temat esencjalizmu też znajdziesz na blogu osobny artykuł pt. Jak robić mniej, ale osiągać więcej.

Najbardziej intrygujący dla mnie w esencjalizmie był ten ostatni element – czyli doprowadzenie do sytuacji, w której praca nad najważniejszymi sprawami była niemal bezwysiłkowa. Czy to jest w ogóle możliwe?

Rok 2018 był dla mnie m.in. czasem poszukiwania odpowiedzi na to pytanie. Czytałem na temat pracy w stanie „flow”, na temat znaczenia rytuałów, na temat konsekwencji i motywacji. Ale najlepsza i najważniejsza pozycja wpadła mi w ręce dopiero pod koniec listopada tego roku. A jest nią książka Jamesa Cleara pt. Atomic Habits – czyli „Atomowe nawyki”.

Atomowe nawyki

I tak dotarliśmy do ostatniego etapu podróży przez różne sposoby na skuteczne i efektywne działanie. Jak widzisz – każdy kolejny jest rozwinięciem lub swego rodzaju doprecyzowaniem poprzedniego, zaś wszystkie razem stanowią bardzo fajny i spójny system.

O co więc chodzi w atomowych nawykach? Choć tytuł może sugerować, że chodzi o jakieś spektakularne, wymagające energii jądrowej działania, w rzeczywistości temat dotyczy spraw bardzo przyziemnych, lecz jednocześnie niezmiernie ważnych – czyli naszego drobnego, codziennego działania.

Okazuje się, że większość rzeczy, które robimy w ciągu dnia, odbywa się w sposób automatyczny, a często nawet nieświadomy. Mycie zębów, wiązanie butów, ubieranie się – to proste nawyki, które kiedyś wymagały od nas dużego wysiłku, by się ich nauczyć, a dziś wykonujemy je w sposób zupełnie bezwysiłkowy. To samo dotyczy prowadzenia samochodu, obsługi komputera i wielu innych spraw.

Nasze mózgi wykazują naturalne skłonności do tego, by pewne czynności automatyzować, upraszczać i wykonywać je w taki sposób, by pochłaniały jak najmniej naszej energii. Niestety, to samo dotyczy wielu naszych złych nawyków, które wykonujemy w sposób automatyczny: wieczorne podjadanie, bezmyślne oglądanie telewizji, sięganie po kolejne piwo do lodówki, palenie papierosów, przeglądanie social mediów czy – a jakże! – bezmyślne wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy. To wszystko są zachowania, które powtarzamy tak często, że stają się automatyczne.

Atomowe nawyki

„Atomic habits” to książka zawierająca bardzo konkretne sposoby na to, by pozbyć się złych nawyków oraz – co również jest bardzo ważne – pokazująca, jak wypracować nowe, dobre nawyki.  A czym właściwie różnią się dobre nawyki od złych?

Tak jedne jak i drugie zaspokajają jakąś konkretną potrzebę i sprawiają, że czujemy się dobrze. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, kiedy ujawniają się przyjemne skutki konkretnych nawyków. Złe nawyki wiążą się najczęściej z natychmiastową przyjemnością i ceną odroczoną w czasie. Przykładem może być jedzenie fast-foodowego „spamu”. Gdy wgryzamy się w zawierającego 600 kalorii hamburgera, natychmiast czujemy na podniebieniu przyjemny zestaw smaków, skomponowanych zresztą przez producentów przetworzonej żywności dokładnie w taki sposób, by bardzo trudno było się nam przed tym powstrzymać. Otrzymujemy zatem natychmiastową nagrodę. Gdy zjemy jednego takiego hamburgera – nic złego od razu nas nie spotyka. Negatywne efekty są bowiem oddalone w czasie o długie miesiące, a często lata – a nasze mózgi nie są zbyt dobrze przystosowane do podejmowania decyzji w tak długiej perspektywie. Nawet to, że doskonale wiemy, iż prawdziwą ceną za hamburgera nie jest kilka wydanych złotych, tylko gruba sylwetka, stłuszczenie wątroby, płaty cholesterolu wyściełające nasze tętnice i wreszcie cukrzyca typu II czy nawet zawał serca – i tak jesteśmy gotowi zapłacić tę koszmarnie wysoką cenę, byleby tylko poczuć na języku rozpływający się ser i kawałek zmielonej, rozmrożonej wołowiny.

Z kolei dobre nawyki mają przeciwne cechy. Początkowo są nieprzyjemne, a nagrodę za ich wykonywanie otrzymujemy dopiero po dłuższym czasie ich konsekwentnego powtarzania. Weźmy np. aktywność fizyczną. Gdy pójdziesz na jeden trening nie zauważysz od razu pozytywnych zmian. Nawet miesiąc biegania czy chodzenia na siłownię niewiele zmieni. Przeciwnie – początkowo możesz czuć się zmęczony i zniechęcony. Dopiero gdy wytrwasz w takim nawyku przez parę miesięcy i lat, zaczyna to sprawiać coraz większą przyjemność, a wręcz uzależniać. Dobrze wyglądasz, świetnie się czujesz, masz większą ochotę na seks, wbiegasz bez zadyszki na czwarte piętro, masz piękną cerę, a przed Tobą długie lata życia w pełnej sprawności. By jednak dojść do tego momentu, trzeba poradzić sobie z oporem początkowych treningów, z zakwasami, z niechęcią do wyjścia na dwór gdy pada deszcz, itp. Tutaj nagroda jest odwleczona w czasie.

Czy odpowiedzią na to jest zatem silna wola? Okazuje się, że wcale nie. Opieranie się na tzw. silnej woli, niestety, skazane jest na porażkę, bo silna wola działa trochę jak bateria. Codziennie mamy tylko ograniczony jej zasób. Nie chodzi więc o to, by zagryźć zęby  i „zmuszać się” do wykonywania pewnych czynności, ale do takiego zorganizowania naszego życia oraz naszej przestrzeni, w której żyjemy i pracujemy, aby wykonywanie rzeczy dobrych dla nas w długim terminie stało się proste i przyjemne. Brzmi jak obietnica bez pokrycia?

Książka „Atomic habits” zawiera bardzo konkretne sposoby na to, jak pozbyć się złych nawyków i krok po kroku wprowadzić w nasze życie te dobre. Dlaczego jest to niezwykle istotne?

Bo – jak wspomniałem na samym początku podcastu – mamy dokładnie 24 godziny na dobę. W ciągu tych 24 godzin większość czynności wykonywać będziemy w sposób automatyczny i niemal nieświadomy – gdyż będą to nasze wypracowane, automatyczne nawyki. Nawyki mają to do siebie, że kiedy już się pojawią, to łatwiej jest je robić, niż ich nie robić. Dlatego palacz bardzo cierpi gdy przez dwa dni nie może zapalić papierosa, a biegacz cierpi, gdy przez dwa dni nie może wyskoczyć na trening.

To jednak nie wszystko. Pozytywne efekty dobrych nawyków, nawet tych małych i z pozoru nieistotnych, kumulują się w czasie. Jeśli dziś zrobisz coś o 1% lepiej, niż wczoraj, efektu nie zauważysz. Ale jeśli każdego dnia postarasz się, by zrobić to o 1% lepiej, niż dzień wcześniej, to po 100 dniach podwoisz skuteczność swojego działania.

Drobne czynności wykonane danego dnia są niepozorne, ale upływ czasu powiększa ich efekty. Dobre nawyki sprawiają, że czas jest Twoim sprzymierzeńcem. Złe nawyki sprawiają, że czas jest Twoim wrogiem. Dlatego cała sztuka polega na tym, aby krok po kroku zapełnić nasz dzień dobrymi, pozytywnymi nawykami, a wykarczować te niekorzystne. No dobra – to jak to zrobić?

Powiem tylko tyle, że w książce znajdziesz bardzo konkretny algorytm postępowania, a ja na potrzeby dzisiejszego podcastu przytoczę tylko wybrane ciekawostki.

Jak wyrobić dobre nawyki?

Pierwsza z nich polega na tym, by zamiast na swoich celach, koncentrować się na swoim sposobie działania. Cel ma nam wskazać jedynie ogólny kierunek, ale to nasz sposób czy system działania zadecyduje, czy dany cel osiągniemy. Okazuje się, że zarówno zwycięzcy, jak i przegrani, mają z reguły podobne cele. Powodem, dla którego jedni te cele osiągają, a inni nie, jest różnica w sposobie działania.

Przełóżmy to na konkretny cel finansowy. Praktycznie każdy chciałby mieć duże oszczędności i dużo pieniędzy na emeryturze. Ale jedni cały czas mówią, że nie mają z czego odłożyć, a inni zakładają sobie IKE, składają stałe zlecenie w banku i co miesiąc mają więcej pieniędzy na przyszłość. Ten drugi system jest gwarancją sukcesu.

Druga ciekawostka: nasze nawyki przebiegają w czterech fazach, które następują jedna po drugiej i wzajemnie się napędzają. Najpierw pojawia się bodziec, który wywołuje konkretne pragnienie, które z kolei popycha nas do działania, za które otrzymujemy nagrodę. Otrzymana nagroda zostaje skojarzona przez nasz mózg z bodźcem i po kilku takich pętlach mamy gotowy nawyk.

Są zatem cztery etapy: bodziec, pragnienie, działanie, nagroda. Na przykład:

Bodziec: przechodzisz obok cukierni i czujesz zapach pączków.
Pragnienie: pojawia się wielki apetyt na pączka
Działanie: kupujesz pączka i zjadasz go.
Nagroda: jest Ci dobrze po zjedzeniu pączka a mózg zapamiętuje, że gdy czujesz zapach pączka warto wstąpić do cukierni. Gdy będziesz tamtędy przechodzić następnym razem, cała sytuacja z pewnością się powtórzy i skończysz z pączkiem w brzuchu.

Aby skutecznie wprowadzić nowy nawyk, lub wyeliminować stary, powinniśmy zadziałać na każdym z etapów. Dlatego w książce znajdziemy tzw. cztery prawa wprowadzania nawyków. Są to:

  1. Spraw, aby było to oczywiste.
  2. Spraw, aby było to atrakcyjne.
  3. Spraw, aby było to łatwe.
  4. Spraw, aby było dawało Ci to satysfakcję.

Załóżmy, że chcesz zacząć biegać. Jak możesz zrobić z tego skuteczny nawyk?

Spraw, aby było to oczywiste

Zamiast ogólnego postanowienia: „będę biegać”, powiąż to z jakimś innym nawykiem lub sytuacją, która i tak codziennie Ci towarzyszy. Na przykład: zamiast ogólnego postanowienia „W roku 2019 zacznę biegać”, napisz na kartce: „Każdego dnia po porannym umyciu zębów pójdę pobiegać”. Taką kartkę przyczep na lustrze w łazience i dzięki temu co rano, przy myciu zębów, od razu natkniesz się na swoje postanowienie. To nie wszystko. Przygotuj sportowe ubranie i połóż je w widocznym miejscu w łazience, tak abyś myjąc zęby już je widział i wiedział, że wystarczy tylko w nie wskoczyć. Kartka na lustrze + przygotowany strój do biegania sprawią, że na pewno nie zapomnisz o porannym ruchu. To może być jednak za mało, dlatego trzeba sięgnąć po drugie prawo wyrabiania dobrych nawyków, które brzmi:

Spraw, aby było to atrakcyjne

Treści zawarte w książce opierają się na sporej liczbie badań naukowych, których w podcaście oczywiście nie będę przytaczać. Wspominam tu o tym tylko dlatego, by zachęcić Cię do sięgnięcia po tę książkę, bo mi otworzyła ona oczy na wiele spraw. Co zrobić, aby – oprócz widoku kartki na lustrze i widocznego ubrania, które mają zadziałać niczym bodziec, pojawiło się również pragnienie działania – czyli w naszym przypadku pragnienie biegania? Powiąż to z czymś przyjemnym. To może być np. słuchanie Twojego ulubionego podcastu, muzyki lub audiobooka, gdy biegasz. Wymyśl po prostu coś, co uczyni bieganie bardziej przyjemnym dla Ciebie. Ale to ciągle nie wszystko. Trzecie prawo budowania nawyków brzmi:

Spraw, aby było to łatwe

Szczególnie na początku budowania nowego nawyku łatwo jest się zniechęcić, szczególnie gdy nawyk wydaje nam się trudny. Dlatego trzeba uczynić go śmiesznie małym. Jak tego dokonać? Zamiast od razu realizować ambitne plany treningowe, zacznij od drobiazgów. Przez pierwszy miesiąc niech celem dla Ciebie będzie np. zejście po schodach na dół i wyjście z klatki. Nic więcej. Nie musisz nawet biegać. Po prostu: ubierz sportowe ubranie, załóż słuchawki na uszy, puść ulubioną muzykę lub podcast i wyjdź z domu. Im mniejszy cel, tym lepiej – bo na tym etapie znacznie ważniejsze jest to, aby zacząć działać. Gdy już wyjdziesz z domu – być może przyjdzie Ci ochota na to, aby kawałek potruchtać. Ale na razie liczy się to, że wyszedłeś. Nawet jeśli obrócisz się na pięcie i wrócisz z powrotem – zadanie na dany dzień zostało wykonane. Im łatwiej, tym lepiej.

Jeśli taki cel jest dla Ciebie zbyt duży, możesz go pomniejszyć. Niech w pierwszym miesiącu będzie to: ubrać się w strój sportowy. Tylko tyle.

Zobaczysz, co zacznie się dziać w kolejnych dniach. Pamiętaj, że nawyki to powtarzane przez nas czynności, które po pewnym czasie stają się niemal automatyczne. Jeśli zautomatyzujesz początkowe fazy nawyku, wkrótce bez najmniejszych problemów będziesz realizować treningi biegowe. Szczególnie, jeśli dodasz do tego czwarte i ostatnie prawo…

Spraw, byś czerpał z tego satysfakcję

Wręcz sobie nagrodę za wykonanie danej czynności. To może być przyjemna, gorąca kąpiel z bąbelkami po powrocie, to może być zrobienie sobie pysznej kawy, to może być 10 minut relaksu przy ulubionej książce – cokolwiek, co będzie dla Ciebie nagrodą za to, że wykonałeś krok w stronę budowy nawyku. Nawet jeśli ten krok oznacza na razie założenie sportowego ubrania.

Co jeszcze znajdziesz w tej książce? Dużo, dużo, więcej. Ale pora już kończyć tę audycję.

No dobrze, myślę, że wystarczy już tych różnych podpowiedzi i sposobów na to, jak uczynić ogromne postępy w 2019 roku. Pracuję teraz intensywnie nad listą własnych nawyków, bo jestem przekonany, że to jest właśnie klucz do sukcesu. Dlatego właśnie pomyślałem, że jeszcze przed Nowym Rokiem podzielę się z Tobą tym, czego udało mi się dowiedzieć.

Szczególnie w zakresie dbania o własne finanse zastosowanie wielu podpowiedzi z książki „Atomic Habits” może być bardzo korzystne. Pracuję już nad koncepcją kursu online, która połączy to w spójny system, ale to będzie dopiero w roku 2020, bo 2019 to rok wydania książki o skutecznym inwestowaniu.

A ponieważ jest to już ostatni podcast w tym roku, chciałbym Ci przede wszystkim bardzo serdecznie podziękować za wspólnie spędzony czas. Bez względu na to, czy odwiedzasz mnie na blogu, czytając artykuły, czy słuchasz moich podcastów – jestem Ci za to bardzo, bardzo, bardzo wdzięczny. Bez Twojej obecności pisałbym tylko do szuflady i to wszystko nie miałoby większego sensu.

A czego mogę życzyć Ci z okazji Nowego Roku? Cóż – dzień przed Wigilią opublikowałem 5 prostych życzeń dla wszystkich moich Słuchaczy i Czytelników – zapraszam Cię serdecznie, byś zajrzał na tę listę. A teraz dodam tylko jedno: życzę Ci świadomości i uważności, abyś w zalewie gorszych i lepszych informacji czy fakenewsów, potrafił odnaleźć i dostrzec to, co faktycznie pomoże Ci rozwinąć skrzydła. Wszystkiego dobrego w Nowym, 2019 Roku! Trzymaj się, cześć!

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 11 347 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze34 komentarze

  1. Bardzo spodobał mi się ten podcast. W ogóle lubię Twoje okołosylwestrowe audycje/artykuły, bo pomagają poukładać w głowie po grudniowym szaleństwie i wrócić na dobre tory.

    U mnie i u moich dzieci, przy wypracowywaniu nowych nawyków, dobrze sprawdził się habit tracker, powieszony w widocznym miejscu. Puste krateczki nie wyglądają fajnie, więc była to dodatkowa motywacja, aby każdego dnia wykonać tą konkretną rzecz. Po uzbieraniu odpowiedniej liczby krateczek, punkcików czy rysuneczków, była także nagroda – kolejny punkt motywacyjny. Zwykle staram się robić takie miesięczne habit trackery, bo 30 dni to dobry czas na wypracowanie nawyku, jednak u dzieci dzielę go na tygodnie, aby te 30 krateczek nie było tak przerażające…

    A ja w tym roku będę pracowała nad… spacerami z wózkiem. Wkrótce rodzę trzecie dziecko i przy poprzednich razach nie lubiłam za bardzo spacerów, które były dla mnie stresujące a jednocześnie były stratą czasu. Zamierzam zatem, jak tylko dziecię będzie zdrowe i trochę podrośnie (około miesiąca) o stałej porze, tj. po moim i jego “obiedzie” być gotową do tego spaceru (znaleźć tez jakąś stałą trasę bez przechodzenia przez ruchliwe ulice), uatrakcyjnić go sobie podcastem, a po zakończeniu spaceru zrobić sobie kawę 🙂

    Pozdrawiam!
    Magda

    • Hej Magda, bardzo lubię ten “okołosylwestrowy” czas na refleksję i planowanie. Cieszę się bardzo, że jesteś ze mną na blogu na tyle długo, że pamiętasz poprzednie 🙂

      Habit tracker to świetna sprawa – w książce jest zreszta cały rozdział na temat monitorowania nawyków i jak robić to z głową. Ja testuję właśnie dwie aplikacje telefoniczne: “Habit Bull” oraz “Nawyki” – i już po sześciu tygodniach widzę pozytywne efekty ich stosowania (ograniczam się tylko do 5 nawyków, które sa dla mnie teraz najważniejsze).

      U Ciebie Rok 2019 będzie szczególnie ważny – serdeczne gratulacje z okazji powiększenia rodziny 🙂 Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze i trzymam kciuki za wszystkie dobre nawyki. Udanych spacerów z wózkiem! 🙂

  2. Uwielbiam takie podcasty, bo nie ma tu ani jednej sekundy lania wody i informacji o niczym. Są przepełnione treścią, konkretami i aż kipią od wskazówek jak wskoczyć ze swoim życiem na właściwe tory. Ja trochę jestem przerażona faktem, że dryfuję w swoim życiu bez celu, że ten cel wyznacza mi praca, a to czym się zajmuję w danym momencie zależy od szefów. Jest to dość wygodne ale po pewnym czasie zaczyna uwierać i stwierdzasz, że krzywdzisz siebie, marnujesz swój potencjał i czekasz całe życie na wskazówki od innych. Dlatego największym i jedynym celem na ten rok dla mnie będzie określenie celu. I to nie takiego na najbliższy rok ale na przynajmniej 10 najbliższych lat. Dziękuje za ten podcast Marcinie.

    • Cześć Ewa, cieszę się bardzo, że znalazłaś w podcaście wartościowe informacje 🙂

      Zdaje się, że masz właśnie idealna szansę, aby na spokojnie sobie przemyśleć. Na mnie skutecznie zadziałało kiedyś takie zdanie:
      “Jeśli nie masz jasnych celów, będziesz musiał realizować cele tych, którzy je mają”.

      Myślę, że gdzieś tam w środku dokładnie wiesz, czego chcesz. Czasami wystarczy to po prostu przelać na papier…
      Wspaniałego 2019 Roku! 🙂

  3. Krzysztof A.

    Wiem, że nie chodziło o matematykę, ale muszę 🙂
    “jeśli każdego dnia postarasz się, by zrobić to o 1% lepiej, niż dzień wcześniej, to po 100 dniach podwoisz skuteczność swojego działania.” => “(…) po 100 dniach niemal potroisz skuteczność swojego działania”, bo 1.01^100 = ok. 2.704 😉
    Odchodząc natomiast od czepiania się kwestii technicznych – według mojej (dość luźnej) wiedzy, o ile wyrobienie nowego nawyku może być faktycznie dość łatwe i można przez to przejść tak jak to opisałeś, to eliminacja starego złego nawyku jest nieco trudniejsza. Istotne jest wtedy, aby etap działania i nagrody w nowym nawyku były wystarczająco podobne do starego, żeby oszukać mózg – przykładowo, gdy chcemy odzwyczaić się od picia kawy, w miejscu ekspresu stawiamy czajnik elektryczny i puszkę z herbatą. Działanie jest podobne – nasypanie fusów do naczynia, zagotowanie, wypicie i nagroda – ciepły napój pobudzający umysł (dobra herbata pobudza bardziej niż kawa) też. Ostatni etap jest o tyle trudniejszy, że musimy “przeprogramować się” tak, aby nową nagrodę postrzegać faktycznie jako nagrodę, a nie wyrzeczenie za które zasługujemy na inną nagrodę 😉
    Dodam też, że nadmierne stosowanie reguły natychmiastowego wykonywania zadań które zajmą “2 minuty” może być zgubne dla początkujących, gdyż bardzo łatwo stosować to jako wymówkę do odwlekania zadań dużych, ważnych i niepilnych… szczególnie kiedy wykonanie 30 takich zadań staje się pretekstem do zrobienia półgodzinnej przerwy “bo przecież tak dużo zrobiłem” 🙂
    Pod warunkiem, że te drobne zadania nie są pilne, znacznie lepszym podejściem (przynajmniej dla mnie) jest ich odłożenie na moment kiedy inne większe i ważniejsze (aczkolwiek niekoniecznie pilniejsze) można na chwilę odwiesić na haczyk (chociażby z powodu braku pomysłu “co zrobić dalej”) kiedy wiemy że kolejną godzinę spędzimy patrząc w sufit i zamiast ją zmarnować oglądając śmieszne kotki, zająć się tymi drobiazgami, co nieraz równie dobrze potrafi odblokować umysł (bo wiemy jak te drobiazgi zrealizować i to ich wykonanie i satysfakcja z tego jest nagrodą za ciężką pracę gdzie indziej, do której wracamy z odnowioną energią)

    • Hej Krzysztof A.,

      pięknie mnie wypunktowałeś 🙂 Tak czasem mam, że jak wciągnie mnie nagrywanie, to mogę popłynąć. Muszę się bardziej pilnować, bo nie wypada finansiście robić takich błędów 🙂

      Co do “złych nawyków” – a w Atomic Habits jest przepis na ich wykorzenienie, będący “odwróceniem” czterech praw a podcastu.
      A zasada “2 minut” – pełna zgoda – trzeba do niej podchodzić z głową.

  4. Hej Marcinie:)
    Już dziękowałem za to że Jestes:)
    SUPER Cię usłyszeć między świętami
    Niedawno zacząłem prowadzić budżet i już widzę SUPER efekty, mój następny krok to motywowanie się się do pracy nad swoimi nawykami A Ty wstrzeliles się z tym podcastem prosto w DZIESIĄTKĘ:) ŻYCZĘ WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU:)

  5. Świetny wpis czy raczej podcast w odpowiednim dla mnie czasie. No i co tu dużo mówić – namówiłeś do kupna i przeczytania tej książki 🙂 Może dzięki Tobie i tej książce wyrobię sobie nowe fajne nawyki 🙂 Najlepszego w Nowym Roku

    • Hej Ula, dziękuję za życzenia.

      A książka Jamesa Clear’a – moim zdaniem bardzo wartościowa. Ale – jak przy każdej lekturze – tylko wtedy, gdy wprowadzimy zawarte w niej treści w życie 🙂

      Dla mnie rok 2019 będzie własnie okresem wskoczenia na kolejny “level” efektywnego działania i nawyki powinny się tutaj dobrze sprawdzić 🙂

      Wszystkiego dobrego!

  6. Myślę, że dobrym uzupełnieniem dla Atomowych Nawyków będzie książka Mel Robbins – Reguła 5 sekund. Przeczytałam zaledwie kilka rozdziałów, a już czuję, że mam więcej energii do działania. W skrócie można powiedzieć, że autorka udowadnia, że kiedy wpada nam do głowy jakiś pomysł lub wiemy, że musimy coś robić, to nasz mózg w ciągu 5 sekund przekonuje nas, byśmy jeszcze to przemyśleli. A kiedy dajemy się na to złapać – podsuwa nam całą masę wymówek i pretekstów, byśmy tego nie robili. Jak sobie z tym radzić? Otóż wystarczy w ciągu tych 5 sekund zacząć odliczać. Od 5 do 1. I zacząć działać.
    Tak więc 5… 4… 3… 2… 1… START. Ku szczęśliwszemu życiu, z oszczędnościami na koncie.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku. 🙂

  7. Rewelacyjna audycja ☺
    Mnóstwo wartościowych informacji.
    Czekam na Twoją książkę o inwestowaniu i myślę, że to będzie pierwsza książka którą rozłoże na czynniki pierwsze i wprowadze w życie.

  8. Bardzo fajny odcinek, motywujący żeby sprawdzić głębiej polecaną książkę i metodę atomowych nawyków 🙂 To otwiera mi też oczy, że można łączyć różne podejścia i wypracowywać indywidualną “ścieżkę do marzeń” we własnym zakresie. Sam chciałem w tym roku (2019) wypróbować metodę 3 poziomów, które poleca Mirek Burnejko i mam wrażenie, że bardzo dobrze będzie to współgrało z podejściem opisanym w tym podcaście.

    Dzięki Marcin za kolejną dawkę pozytywnego podejścia do życia!

    PS. Muszę przyznać, że trochę się uśmiałem wyobrażając sobie siebie jako początkowego biegacza (hipotetyczny pierwszy miesiąc nawyku). Wstaję rano, myję zęby z uśmiechem na twarzy, potem starannie ubieram się w najfajniejsze sportowe ciuchy i czuje ich zapach nowości, wychodzę z domu na świeże powietrze… biorę głęboki oddech i… zawracam – czas na kawę 🙂 W końcu praca nad nawykiem wykonana! 😀

  9. Interesujący podcast. Mam pytanie jak wielka była ta poducha zanim Pan zdecydował się na pracę z blogiem? I czy już blog przynosił jakieś pieniądze? Jakie? Wartości względne wystarczą. Ja by osiągnąć swoje cele muszę odejść ze swojej pracy, zdałem sobie sprawę z tego jakiś czas temu. Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem:
    “Jeśli nie masz jasnych celów, będziesz musiał realizować cele tych, którzy je mają”.
    Mój problem polega na tym ze obecnie pracuje 50+ godzin w tygodniu (bez urlopów) i nie mam czasu ani sił na realizację swoich planów, ale pozwoliło mi to zgromadzić dość znaczną poduchę, jakieś 3 letnie wydatki naszej rodziny a jestem głównym żywicielem. Nie mam żadnych kredytów, jedyne co zostało to leasing (w który się wkopałem i nie polecam), ale spłatę którego też mam zabezpieczoną. I tak się zastanawiam kiedy będzie ten dobry moment aby ruszyć w swoją stronę. Wiem, że przez pewnie pierwszy rok będzie cienko z kasą. Jak to się odbyło u Pana?

    • Musisz przemyśleć kilka kwestii. Czy na pewno nie uda Ci się poza etatem przynajmniej spróbować swoich planów biznesowych? Może warto przejść np. na 3/4 etatu skoro planujesz przejść na swoje i w czasie tego zaoszczędzonego czasu spróbować prowadzić własny biznes. Jak nie wypali to możesz wrócić na pełny etat, ewentualnie poszukać innej pracy jeśli nie da się wrócić na pełny etat. A jak wypali to po prostu odejść z firmy na swoje. Na etapie takiej analizy możesz dojść do wniosku że chcesz ryzykować konfrontacji z pracodawcą co będzie znaczyło że nie jesteś gotowy na jakiekolwiek zmiany nie mówiąc o pójściu na całość i odejściu z etatu Ale możesz też mając taką poduszkę pójść na całość – czyli zwolnić się i przejść na swoje. Tyle tylko że wtedy poziom stresu pomimo takiej poduszki może być duży. Ale możesz założyć np. że jak po roku nie będziesz miał odpowiednich dochodów to szukasz ponownie pracy na etat. Przez 2 lata przecież coś znajdziesz a jak nie to pójdziesz na kasę do biedronki 🙂 Ja to tak sobie tłumaczyłem. Z tym że ja to planowałem na 10 lat do przodu. W trakcie pracy etatowej rozkręcałem swój biznes (za zgodą pracodawcy w innej branży) i często pracowałem niemal na 2 etaty. Dopiero w momencie gdy dochody z biznesu kilkukrotnie przewyższały dochody z etatu zdecydowałem się odejść z firmy. Poduszkę miałem na kilka lat, żadnych kredytów, czyli praktycznie odbyło się to bezstresowo. Dziś nie żałuję tej decyzji 🙂 No ale plan był konkretny i naprawdę długoletni nie na zasadzie że znudził mi się etat i może jakiś biznes rozkręcę. Wtedy pewnie bym poległ.

      • Plastic Tofu

        Jestem zupełnie innego zdania niż Paweł. Uważam, że we własny biznes wchodzi się w 100%. Daje się biznesowi całego siebie, swój czas, swoją wiedzę, iteligencję, emocje, serce. Stawia się wszystko na szali gdyż tylko wtedy człowiek może osiągnąć sukces na SWOJĄ miarę. Gdyż w życiu nie mierzymy się z innymi, ale ze sobą. Działamy w biznesie w środowisku innych ludzi, kooperantów i konkurentów, ale miarą sukcesu jesteśmy my sami. Łatwe rzeczy w życiu rzadko dają radość i satysfakcję, natomiast wielkie rzeczy rzadko są łatwe.
        To nie oznacza, że ryzykujemy bezpieczeństwem naszej rodziny i w tym przypadku wygląda, że Piotr jest nieźle zabezpieczony, a okresowe trudności czy niedogodności tylko ubogacają nasze doświadczenia i nadają blasku sukcesowi, który osiągniemy. Poza tym nie każdy biznes da się zacząć na pół etatu, a 10 lat planowania jakkolwiek warte pochwały nie zawsze jest możliwe. Niektóre branże powstawały i padały w tym okresie, wiele biznesów zmieniło się nie do poznania przez 10 lat. Z drugiej strony strach przed porażką może działać paraliżująco i powolne wejście w działalność może być jedynym wyjściem aczkolwiek ja stawiałbym na pełne zaangażowanie gdyż reszta świata nie śpi i konkurencja nie dba, że musimy iść do pracy, wyprowadzić psa, czy zrobić zakupy. Zdobycie i utrzymanie klientów w dzisiejszym świecie, globalnie połaczonym i globalnie konkurującym jest coraz trudniejsze i tylko pełne zaangażowanie może dać nam przewagę na tym globalnym rynku.

  10. Świetny podcast. Gratuluję. A na nowy rok życzę, żeby był lepszy niż 2018 i gorszy niż 2020 🙂

  11. Dopiero zaczynam przygodę z Twoimi radami.
    Dzięki temu podcastowi wiem już od czego zacząć walkę z moim nałogiem- Paleniem.
    Ja tylko wyjdę z tego ohydnego uzależnienia dam Ci znać.

  12. ” Choć w tamtym czasie to, co mnie spotkało, wydawało mi się scenariuszem najgorszym z możliwych, teraz jestem za niego wdzięczny. Klątwa lodu okazała się być jego błogosławieństwem. Być może masz w swoim życiu podobne doświadczenia?”

    Klątwa lodu? Czy czasami, celując w “s” na klawiaturze, niewykalibrowałeś celownika?

  13. Cześć Marcin lubię czasem cię posłuchać w samochodzie. Słucham cię przez Google podcast niestety nie ma tam możliwości komentowania więc pofatygował m się na bloga.
    Taka drobna myśl mi przyszła do głowy gdy mówisz o poprawianiu swojej skuteczności codziennie o 1% że po studiach będziemy mieć podwójną efektywność. Jeśli rzeczywiście z dnia na dzień będziemy lepsze 1% niż dnia poprzedniego to możemy ją podwoić już po 70 dniach 🙂

  14. Dziękuję za ten artykuł i za wszystkie. Życzę wszystkiego dobrego Tobie i Twojej rodzinie!

    Mogę się pochwalić, że już ponad rok nie palę, od 3 lat biegam, trzymam formę i „czysta miskę”… Za to co kilka wieczorów ląduję na kanapie z chipsami i piwem lub ciastkami francuskimi i winem! A potem od rana morze wody, cytryna, trawa pszeniczna, chlorella, alkaizacje, detoksykacje i inne cuda wianki-sprzątanie po alko, chipsach i glutenie. Żeby było śmieszniej, to podczas tej rozpusty najczęściej czytam na telefonie artykuły o zdrowym jedzeniu i stylu życia, o zdrowiu w ogóle, o bieganiu itd. No nie mogę pojąć, co mną steruje! W ogóle się to kupy nie trzyma. Bardzo chce się pozbyć od 1. stycznia tego wrzucania śmieci. Uda się!

    • Co kilka dni okazuje się, że jesteś człowiekiem. Bo ludzką rzeczą jest popełniać błędy i ludzką jest je naprawiać i dążyć do lepszego.
      Dzisiejszy świat połączony mediami społecznościowymi i żyjący problemami nie znanymi w historii wymusza na nas perfekcję i oczekuje znalezienia szczęścia w tejże perfekcji jednocześnie piętnując słabości jako przeszkody w dotarciu do tegoż. A przecież to te drobne grzechy są żródłem naszych radości. Niby każdy chce być bezpieczny i nigdy nie czuć strachu, a popatrz na skokie na bungie, czy roller coaster gdzie strach jest rozrywką. To samo odnosi się jedzenia zdrowe jedzenie jest dla nas dobre, ale junk food i dobre francuskie wino są tą odrobiną radości, która nam w życiu jest potrzebna. Po pierwsze najważniejsza jest harmonia, aby zachować umiar w przyjemnościach bo nie tylko dlatego, że przestają one nam służyć ale też dlatego, że przestają być przyjemnościami i zamieniają się w nałóg. Po drugie ta harmonia jest ważna w spojrzeniu na nasze życie, nie da się żyć tylko przyszłością i dbaniem o to co będzie kiedyś. Każdemu z nas potrzebne jest życie bieżącą chwilą, nie sposób jej zatrzymać, a tylko w teraźniejszości możemy być szczęśliwi, nie da się tego zrobić na przyszłość. Trzecia rzecz to spojrzenie na siebie – jeśli jesteś zwykłym zjadaczem chleba to masz nałogi, jeśli jesteś kimś ważnym to jesteś ekscentrykiem. Więc wystarczy że spojrzysz na siebie w innym świetle i już zachowujesz się ekscentrycznie, a nie pokazujesz swoją słabość. Zresztą nie ma nic złego w małych radościach. W tym momencie kiedy siedzę na kanapie wspominając upływający rok z cygarem wielkości Cincinnati, ze szklanką dobrego Bourbona patrząc jak nasz rodak Sebastian Janikowski kopie zwycięzkiego gola na koniec sezonu. Carpe Diem na nowy rok, Carpe Diem.

      Ponieważ było tu dużo rekomendowanych książek i ja polecę jedną by Richard Carlson “Don’t sweat the small stuff”. To książka o tym jak żyć ze swoimi niedociągnieciami i nie dać się zjeść stresowi. Tu jest zbiór najważniejszych idei tej książki, ale szczerze polecam lekturę.
      http://web.iitd.ac.in/~prbijwe/Book_Abstracts/Don't%20Sweat%20the%20Small%20Stuff.pdf

  15. Dziękuję za ten odcinek, Marcinie, bardzo inspirujący. Sama przeszłam prawie taka samą listę lektur, ze znaczącym dodatkiem “Siedmiu nawyków skutecznego działania” Coveya. Teraz na mojej liście na 2019 są nawyki do zbudowania, nie cele 🙂

    W zeszłym roku wpadła mi w ręce książka “Mini Habits: Smaller Habits, Bigger Results” Stephena Guise która omawia (w bardzo rozwlekły i narcystyczny amerykański sposób) punkt 3 (spraw żeby było łatwe). Teraz biegnę do księgarni po “Atomowe nawyki”!

  16. Marcin,
    Może nie w temacie, ale chciałbym poznać twoją opinię dot. YNAB. Korzystam z wersji klasycznej na maku i okazuje się, że nie długo nie będę mógł ponieważ od nowego systemu będzie można tylko instalować apki 64bitowe 🙁 Przejście na wersję web i płacenie abonamentu co miesiąc mi się nie uśmiecha. Masz jakiś pomysł co z tym zrobić? Na co się przesiąść ewentualnie?

    • Lukaszu, ja takze korzystam z Ynab, tyle, ze na PC + apka mobilna. Wyszedlem z zalozenia, ze Ynab daje mi tyle wartosci dodanej, ze przy swoim, umiarkowanie duzym zadluzeniu, bylem w stanie odlozyc spokojnie na roczna subskrybcje. Skakalem troche po roznych aplikacjach ale zawsze wracalem do Ynab. Pasuje mi sposob budzetowania i okolo-ynabowa filozofia + masa materialow w necie i duza spolecznosc na forach i FB.

  17. Witam. Czy książka ” Atomic Habits” jest dostępna w języku polskim. Chętnie bym ją przeczytała ale nie za bardzo znam język angielski. Pozdrawiam

  18. Czołem wszystkim!

    Może ktoś wie gdzie można kupić książkę Atomic Habits (na kindla lub pdf). Na amazonie jest informacja, że sprzedaż nie jest obecnie prowadzona? Będę wdzięczny za info. Pozdrawiam

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Kamil,
      miałem podobnie. Wyloguj się z konta na Amazon. Wejdź na stronę książki (np. tutaj – czasami trzeba wybrać książkę tradycyjną i wrócić do ebooka) i dodaj do koszyka. Dopiero podczas zakupu zaloguj się ponownie.

  19. Świetne porady. Warto zacząć je stosować i zauważać nasze nawyki, bo to może zupełnie odmienić nasze życie – szczególnie zawodowe 🙂

Odpowiedz

Top
MENU