Jeśli znasz mój blog, to wiesz, że mam bardzo proste podejście do finansów: skomplikowane teorie sprowadzam do prostych i działających w praktyce reguł. W podobny sposób podchodzę również do innych obszarów mojego życia. Dziś chciałbym podzielić się z Tobą jedną z najlepszych książek, które przeczytałem w tym roku. Przedstawia ona i świetnie tłumaczy ideę esencjalizmu – czyli działania w oparciu o zasadę: mniej, ale lepiej. Ta książka bardzo pomaga osiągnąć spokój, uporządkować swoje sprawy i jeszcze skuteczniej realizować marzenia.

Wyobraź sobie pewną sytuację… Wczoraj późno poszedłeś do łóżka i budzisz się niewyspany. Obiecałeś sobie, że zaczniesz biegać, ale pogoda dzisiaj do kitu, a poza tym trochę zaspałeś. Pobiegasz najwyżej po pracy, bo teraz już czas na poranny kierat: ubieranie, szybka kawa zamiast śniadania, dzieci do szkoły i pędem do pracy. Uruchamiasz komputer i jeden rzut oka na przepełnioną skrzynkę sprawia, że przygniata Cię ogrom zaległych zadań. W dodatku co chwilę ktoś prosi Cię o spotkanie lub pomoc. Cały dzień zasuwasz, ale masz wrażenie, że stoisz w miejscu. Na szczęście nie jesteś sam: koledzy i koleżanki na lunchu uspokajają, że u nich wszystko wygląda podobnie: deadline’y, opóźnienia, ponaglenia, stres. Kończysz dzień pracy z poczuciem, że tylko przybyło Ci zadań. O rany, byle do weekendu…

W drodze do domu, uświadamiasz sobie, jak bardzo jesteś padnięty. Gdy dzieci proszą Cię o pomoc przy lekcjach, fukasz coś krótko i odganiasz je niczym natrętne muchy. Nie masz cierpliwości, a już na pewno nie masz siły na odrobinę sportu. Głodny jak wilk opróżniasz lodówkę, siadasz przed telewizorem lub komputerem i zanurzasz się w błogim odmóżdżeniu. To jedyny sposób, by choć na chwilę się wyluzować i odpocząć od szalonego tempa. Potem jeszcze rzut oka na maile i do łóżka znów kładziesz się późno. Przed zaśnięciem obiecujesz sobie, że od jutra będzie inaczej. Zaczniesz się wysypiać, zdrowo odżywiać, zrzucisz wreszcie brzuch, pobawisz się z dziećmi, uporządkujesz finanse, posprzątasz w piwnicy, nadrobisz zaległości w pracy i… ta sama śpiewka od wielu lat.

Brzmi trochę znajomo? Mam nadzieję, że u Ciebie wygląda to lepiej 😉 Jeżeli jednak czujesz, że masz za dużo na głowie i pomimo ciężkiej pracy nie czerpiesz satysfakcji z tego, co osiągasz, najwyższy czas, by poznać zasady esencjalizmu. Znajdziesz je w książce Grega McKeown’a pt. “Essentialism. The Disciplined Pursuit of Less”. – jednej z najlepszych książek, które przeczytałem w tym roku (polska wersja nosi tytuł: “Esencjalista. Mniej, ale lepiej.” – nie czytałem jej jednak, więc nie znam jakości przekładu).

essentialism

Dla Twojej wygody podaję też kilka miejsc, w których możesz tę książkę zamówić przez internet. (Uprzejmie Cię informuję, że są to tzw. linki afiliacyjne – korzystając z nich nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, natomiast ja mogę otrzymać kilka procent prowizji ze sprzedaży książki. Dlatego dziękuję Ci, jeśli wybrałeś zakup tą drogą ).

Milimetr postępu w każdym kierunku?

Dzisiejszy świat zasypuje nas informacjami, danymi, rosnącymi wymaganiami i nowymi zadaniami. Musimy być świetnymi pracownikami, rewelacyjnymi szefami, super specjalistami, empatycznymi słuchaczami, czułymi i cierpliwymi rodzicami. Do tego powinniśmy dobrze wyglądać, być w świetnej formie, zdrowo się odżywiać i mieć bardzo ciekawe hobby. I oczywiście mieszkać w świetnie urządzonym mieszkaniu lub domu. Taki mniej więcej jest obraz człowieka sukcesu w naszej kulturze. Nic zatem dziwnego, że bardzo łatwo pogubić się i zatracić w tym wszystkim.

Chcąc sprostać wysoko postawionym wymaganiom wiele osób rzuca się spontanicznie na mnóstwo spraw jednocześnie. Starają się pracować więcej, ciężej i bardziej wydajnie. Do napchanego po brzegi kalendarza dodają kolejne zadania, kolejne cele, kolejne wymagania. Jaki jest efekt? Milimetr postępu w każdym kierunku, zamiast realnych sukcesów w najważniejszych sprawach. W dodatku szalone tempo i ciągły pospiech sprawiają, że są zmęczeni, a życie przecieka im między palcami. Nie potrafią skoncentrować się na teraźniejszości: w pracy myślą o weekendzie lub urlopie, a na urlopie o pracy. Bawiąc się z dziećmi rozmyślają o obowiązkach, a wykonując obowiązki mają poczucie winy, że nie są z dziećmi. W głowie nieustająca galopada myśli, poczucie ciągłego napięcia i “niedoczasu”. Tylko po co?

Przecież można zupełnie inaczej. Spokojniej, wolniej, z większą radością i świadomością. A przede wszystkim: bardziej skutecznie!

Idea esencjalizmu – mniej, ale lepiej

Idea esencjalizmu, którą bardzo ciekawie tłumaczy w swojej książce Greg McKeown, opiera się na zasadzie: mniej, ale lepiej. W skrócie polega to na skutecznym eliminowaniu z naszego życia wszystkiego, co trywialne i zbędne, a co pochłania naszą energię i cenny czas. Tak zaoszczędzone zasoby możemy przeznaczyć na robienie tego, co naprawdę ważne i wartościowe. Zamiast milimetra postępu w każdym kierunku, robimy ogromny postęp w najważniejszych obszarach naszego życia.

Analogicznej zasady trzymam się w podejściu do pieniędzy, co promuję na blogu. Chodzi o takie zarządzanie pieniędzmi, by zamiast trwonić je na “pierdoły”, świadomie przeznaczać je na realizację celów i marzeń.

Chociaż zasada mniej, ale więcej wydaje się oczywista, jej skuteczne wprowadzenie w życie wymaga sporego wysiłku. Pierwszy krok to uświadomienie sobie, że mamy wybór. Chociaż w codziennej gonitwie łatwo jest o tym zapomnieć, naprawdę mamy wybór co i kiedy robimy. Ostatecznie to my decydujemy, na co poświęcamy nasz czas, energię i pieniądze. Ogromny problem polega na tym, że większość osób nie zatrzymuje się, by znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytania: Co dla mnie jest ważne? I co chcę osiągnąć? A jeśli nawet zaczynają się nad tym zastanawiać, tworzą nierealnie długie listy. To samo dzieje się w firmach. Mówi się tam o priorytecie nr 1, 2, 3,…,7,..9..itp. Czy coś, co jest “priorytetem nr 9”, może być ważne? Bez żartów!

Gdybyś teraz mógł zrobić tylko jedną rzecz w swoim życiu, co by to było?

Znalezienie odpowiedzi na tego typu pytania jest bardzo trudne, ale musisz to zrobić. Brak własnych priorytetów nieuchronnie prowadzi do sytuacji, w której priorytety narzuca nam ktoś inny. Zamiast realizować własne marzenia, realizujemy scenariusz narzucony nam z zewnątrz. Esencjalista zdaje sobie sprawę z możliwości wyboru, a priortetyzując mówi: Wybieram. Nieesencjalista rezygnuje z prawa wyboru i powtarza: Muszę.

Co wybierasz?

Choć nasze listy zadań potrafią być bardzo długie, jeśli przyjrzymy im się bliżej okazuje się, że większość zawartych tam spraw jest trywialna. Owszem, fajnie byłoby je załatwić, ale jeśli tego nie zrobimy, to tak naprawdę nic się nie stanie. Konsekwencje będą minimalne, a może nawet żadne. Poczucie obowiązku popycha nas do robienia wszystkiego, co do nas wpadnie. Tymczasem powinniśmy robić przede wszystkim te rzeczy, które świadomie wybierzemy i zaplanujemy. Dlaczego to takie ważne?

Bo życie jest sztuką wyboru. Do dyspozycji mamy jedynie ograniczoną liczbę godzin i ograniczony poziom energii. Jeśli będziemy je trwonić na sprawy trywialne, nie starczy nam czasu na to, co ważne. Co odpowiesz jeśli dziecko zapyta Cię kiedyś: Co osiągnąłeś w swoim życiu? Czy trzymając się prawdy nie będziesz musiał odpowiedzieć: Przez kilkadziesiąt lat pracy to głównie odpisywałem na maile…

Nieesencjalista uważa, że wszystko jest ważne, robiąc milimetr postępu w każdym kierunku.

Esencjalista wie, że tylko nieliczne rzeczy są ważne, a większość spraw jest trywialna. Odrzuca szum i koncentruje się na tym, co przynosi najlepsze efekty.

Czy inwestujesz swój czas we właściwe zadania?

Bezbolesna egzekucja

Nie, nie chodzi mi o nowy sposób pozbawiania życia 🙂 W esencjalizmie – po tym jak już wyznaczysz najważniejsze dla Ciebie zadania I cele – kolejnym krokiem jest zapewnienie ich bezbolesnej egzekucji. Polega to na mądrym rozplanowaniu zadań, zapewnieniu odpowiednich buforów czasowych, usunięcie wąskich gardeł i wyrobieniu w sobie nawyków, dzięki którym realizacja zadań stanie się efektywna i niemal bezwysiłkowa . W tej części znajdziesz m.in. ciekawe przykłady z życia znanych ludzi, którzy działają wprowadzając się w stan zwany “flow”.

Jak wprowadzić esencjalizm w życie?

Gdyby książka sprowadzała się tylko do opisanych powyżej zasad, byłaby kolejną pozycja na temat priorytetyzowania czy zarządzania czasem. Znajdziesz w niej jednak znacznie więcej: konkretne wskazówki i liczne przykłady pozwalające wprowadzić zasady esencjalizmu w życie. Dowiesz się m.in:

– Jak identyfikować to, co naprawdę ważne?
– Jak pozbyć się niepotrzebnych zadań?
– Jak sprawnie i skutecznie realizować sprawy najważniejsze?

Dlaczego warto to zrobić? Bo życie esencjalisty jest prostsze, bardziej świadome i bardziej szczęśliwe.

Jak pisze McKeown, będąc esencjalistą:

– Gdy inni będą mówić “tak”, Ty będziesz mówić: “nie”.
– Gdy inni będą robić, Ty będziesz myślał.
– Gdy inni będą mówić, Ty będziesz słuchał.
– Gdy inni będą pisać CV i aktualizować profile na LinkedIn, Ty będziesz realizować wartościową karierę.
– Gdy inni będą narzekać, jak bardzo są zajęci, Ty będziesz się tylko uśmiechał.
– Gdy inni będą prowadzić życie pełne stresu, Ty będziesz prowadził życie pełne pozytywnego wpływu .

I jak to dla Ciebie brzmi?

Choć wyszedł mi dość długi wpis, zdołałem przekazać jedynie kilka kluczowych myśli z tej książki. Nie tylko jest to jedna z najlepszych pozycji, jakie przeczytałem w tym roku, ale jest to również książka, którą “rozkładam na czynniki pierwsze”, a zawarte w niej zasady krok po kroku wprowadzam od paru miesięcy w swoje własne życie.

A jak Tobie podobają się reguły esencjalizmu? Daj znać w komentarzu 🙂