Mieliście kiedyś w życiu taki moment, w którym poznaliście jakąś zasadę albo odpowiedź na męczące Was pytanie i pomyśleliście sobie: “Kurcze, dlaczego nie wiedziałem tego kilka lat wcześniej? To przecież takie oczywiste.” Dokładnie taka myśl przyszła mi do głowy po lekturze pewnej małej książeczki. Dzięki niej mam dziś całkowitą jasność co jest dla mnie najważniejsze, na co powinienem poświęcić mój czas oraz jak zagwarantować sobie to, że każdego dnia będę się zbliżał do realizacji celów. I kiedy w dzisiejszy poranek po raz kolejny sięgnąłem po tę właśnie książkę, aby przypomnieć sobie podkreślone tam zdania, stwierdziłem, że muszę się nią z Wami podzielić. Szczególnie, że zbliża się długi czerwcowy weekend i może ta właśnie lektura pomoże Wam wrócić z niego ze wspaniałym uczuciem “krystalicznej jasności”.

Zgodzicie się zapewne, że jednym z najcenniejszych zasobów, którymi dysponujemy, jest nasz czas. To, co uda się nam w życiu osiągnąć, zależy całkowicie od sposobu, w jaki ten czas wykorzystamy. I chociaż 9 na 10 zapytanych osób odpowie, że czasu ma zbyt mało, to przecież w praktyce wszyscy mamy go dokładnie tyle samo: 24 godziny na dobę.

Od wielu lat mam tego pełną świadomość i robię bardzo dużo aby mój czas wykorzystać naprawdę efektywnie. Od zawsze wyznaczam cele, robię solidne plany dnia, staram się każdy dzień wykorzystać “do cna”. Moi przyjaciele nabijają się nawet, że mam na tym punkcie co najmniej “lekkie zboczenie”. Ale na pewnych etapach życia po prostu nie było wyjścia. Najbardziej zwariowany był chyba okres, w którym finalizowałem duże transakcje w banku hipotecznym, urodziła nam się druga córeczka, remontowaliśmy mieszkanie i uczyłem się do egzaminów CFA. Spiętrzenie tych wszystkich spraw nie zostawiało mi wyjścia – musiałem szanować każdą sekundę.

Ucząc się zarządzania czasem przeszedłem dość długa drogę. Na początku była fascynacja możliwością szybkiego i skutecznego załatwiania dużej liczby spraw. To jednak, choć przyspieszyło bez wątpienia osiąganie kolejnych celów, kosztowało mnie dużo energii i zdrowia.

Później całkowicie zafascynowała mnie idea wyznaczenia sobie w życiu jasnych priorytetów: zarówno zawodowych, jak i osobistych. Postanowiłem, że bez względu na pracę i obowiązki, będę bardzo konsekwentnie dbał o dwa kluczowe obszary mojego życia: moje zdrowie i moją rodzinę. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że nie ma tak wielkiego zawodowego sukcesu czy tak wielkich pieniędzy, dla których poświęciłbym zdrowie czy relację z moją żoną i dziećmi. To nauczyło mnie takich nawyków jak “wyłączanie się” na wakacjach i poświęcanie wtedy całej uwagi rodzince. To było już coś – zyskałem dużo spokoju, energii i cudownych rodzinnych chwil.

Jednak ciągle pozostawała sprawa kluczowa: Jak nie utonąć w natłoku spraw zawodowych? Jak zadbać o to, aby nie biegać “z pustą taczką” i wieczorem nie padać z nóg z dziwnym uczuciem, że choć się napracowałem jak osioł, to sprawy najważniejsze i tak leżą odłogiem?

 

Nie jest sztuką się zajechać.

W dzisiejszych czasach każdy z nas zmaga się z tyloma sprawami na raz, że choćbyśmy pracowali 24 godziny na dobę i tak będziemy mieć zaległości. Musimy pogodzić się z tą bardzo trudną, ale całkowicie prawdziwą zasadą, że zawsze będziemy mieli do załatwienia więcej spraw niż czasu na ich wykonanie. I nic na to nie poradzimy. Próba zrobienia wszystkiego za każdym razem kończyć się będzie tak samo: frustracją, zmęczeniem i poczuciem całkowitego przytłoczenia nadmiarem obowiązków.

Ci, którzy się z tym pogodzą, odnajdują poczucie dziwnego spokoju. Wiedzą, że skoro i tak wszystkiego nie da się zrobić, to trzeba załatwić po prostu te sprawy, które przyniosą najlepsze efekty. I tu jest pies pogrzebany. Większość z nas jest bowiem do tego stopnia zajęta, że zalicza się do jednej z dwóch grup:

1. Tych, co nie mają czasu, by zastanowić się, co jest ważne (bieganie z pustą taczką).
2. Tych, co nawet wiedzą, co jest ważne, ale giną w natłoku “bieżących spraw”.

Jeszcze do niedawna należałem do tej drugiej grupy. Odkąd jednak natknąłem się na książkę Garego Kellera i Jaya Papasana pt. “Jedna rzecz. Zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć.” – coś się zaczęło zmieniać. Ciągle pracuję dużo, bo czerpię z pracy ogromną przyjemność. Ale nareszcie zacząłem pracować właściwie.

 

Kilka prostych prawd.

Nie będę recenzował Wam książki – sami musicie ją odkryć dla siebie. Każdy z nas czyta przecież przez filtr własnych doświadczeń i swojej unikalnej sytuacji. Przytoczę Wam jednak kilka notatek, które robiłem w trakcie czytania. Dzięki temu również Ci z Was, którzy książki nie przeczytają, będą mogli zabrać ze sobą garść ciekawych myśli na długi weekend. 🙂

Ponieważ książkę mam w wersji angielskiej, to przytoczone fragmenty są moim luźnym tłumaczeniem. W polskiej wersji językowej brzmieć mogą nieco inaczej, ale sens będzie ten sam.

Oto one:

  • Duży sukces przychodzi wtedy gdy robimy mniej rzeczy, ale robimy je wyjątkowo dobrze.
  • Kiedy wszystko wydaje się pilne i ważne, jesteśmy aktywni i zajęci. Ale to w żaden sposób nie przybliża nas do sukcesu. Bycie zajętym i aktywnym nie ma nic wspólnego z produktywnością.
  • Wcale nie mamy zbyt mało czasu, aby zrobić to, co należy. Sami upychamy sobie zbyt wiele spraw do załatwienia w czasie, który mamy.
  • Sukces polega na robieniu właściwych rzeczy, a nie na robieniu właściwie wszystkiego.
  • Zadaj sobie jedno pytanie: “Jaką JEDNĄ RZECZ mogę zrobić, dzięki której wszystko inne będzie łatwiejsze lub niepotrzebne?”
  • Niech Twoja JEDNA RZECZ będzie czymś DUŻYM. Nad małą rzeczą pracuje się tak samo ciężko.
  • Nie bój się DUŻYCH osiągnięć. Nie znasz swoich własnych możliwości.
  • Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Ale… Jeśli wyruszysz w złą stronę to skończysz w innym miejscu niż byś chciał.
  • Każdy dzień zaczynaj od pracy nad Twoją JEDNĄ RZECZĄ. Dopóki to nie jest zrobione, cała reszta to zwykłe zakłócenia.
  • Ludzie nie decydują o swojej przyszłości. Decydują jednak o swoich nawykach. A nawyki decydują o tym, jak wygląda ich przyszłość.
  • Nawet będąc na właściwych torach, zginiesz pod pociągiem, jeśli będziesz tam tylko siedział. 🙂
  • Większość ludzi uważa, że nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu aby pracować nad tym, co da im sukces. Ale tego czasu wystarczy, jeśli go “zablokujesz”. Zablokuj w kalendarzu czas na swoją JEDNĄ RZECZ. Gdy nad nią pracujesz, to wszystko inne – projekty, dokumenty, e-maile, telefony, korespondencja, spotkania, itp. – są wówczas nieważne. Muszą poczekać.
  • Sukces przychodzi wówczas gdy każdego dnia poświęcisz czas by nad nim pracować.
  • Aby lepiej pracować, potrzebujesz odpoczynku. Odpoczynek jest tak samo ważny jak praca.
  • Świat zewnętrzny nie wie, że pracujesz nad swoją JEDNĄ RZECZĄ i będzie się do Ciebie “dobijał”. Dlatego na czas pracy nad nią “odetnij się” od świata.
  • Zwykle to wcale nie inni ludzie odciągają nas od JEDNEJ RZECZY. Robi to nasze własne poczucie obowiązku zrobienia czegoś innego.
  • Czterej złodzieje okradają Cię z produktywności:
    1. Nieumiejętność powiedzenia “nie” – sobie i innym. Im więcej rzeczy robisz, tym mniejszy sukces osiągniesz w każdej z tych rzeczy.
    2. Obawa przed chaosem w innych obszarach życia. I tak jest on nieunikniony.
    3. Słabe nawyki zdrowotne. Duże osiągnięcia wymagają dużej ilości energii. Jeśli nie zadbasz o własne ciało, to gdzie będziesz “mieszkać”?
    4. Otoczenie, które nie wspiera Twoich planów. Zwróć uwagę na ludzi, którymi się otaczasz.
  • Czy to, co robisz każdego dnia, doprowadzi Cię tam, gdzie chcesz dojść?
  • Możesz być albo autorem swojego życia, albo…jego ofiarą.

To tylko wybrane punkty, które dla mnie są źródłem dodatkowych przemyśleń i inspiracją do poszukiwania jeszcze skuteczniejszych sposobów działania. Oczywiście książka nie składa się tylko z takich suchych punktów. W niej przemyśleń jest znacznie więcej, są tam one świetnie rozwinięte, a przede wszystkim sporo miejsca poświęcono temu, w jaki sposób zasadę JEDNEJ RZECZY skutecznie wdrożyć w codziennym życiu. Całość zilustrowana jest ciekawymi przykładami z życia znanych ludzi i firm.

Jestem fanem ideologii “Work smart, not hard.” I dzięki tej lekturze znalazłem wiele dodatkowych pomysłów na to, jak osiągać więcej… robiąc mniej. Albo inaczej: jak osiągać lepsze wyniki dzięki odpuszczeniu sobie wielu nieważnych spraw i przeznaczeniu tak odzyskanego czasu na sprawy ważne i… odpoczynek. 🙂 Niemożliwe? Cóż, sam reagowałem kiedyś grymasem niedowierzania słysząc takie stwierdzenia. Jednak… Od kilku tygodni zacząłem to konsekwentnie stosować. Każdego dnia “wyłączam się” po prostu na 3 godziny. Żadnych maili, telefonów, powiadomień. To czas tylko dla mnie , w którym pracuję nad najważniejszym dla mnie w danym momencie projektem. Efekt? Sprawy, o których od wielu miesięcy tylko myślałem i nie potrafiłem ich wyprowadzić poza fazę pomysłu, nagle zaczęły się materializować. A świat w ciągu tych trzech godzin świetnie radzi sobie beze mnie.

Ciekawą ilustracją w jaki sposób zasada JEDNEJ RZECZY działa w praktyce jest historia firmy Apple. W ciągu dwóch lat po swoim powrocie do słabo radzącej sobie firmy Steve Jobs zredukował liczbę produktów nad którymi pracowano z 350 do…jednego. W 1997 roku na konferencji MacWorld Developers Conference mówił, że “koncentracja polega na mówieniu NIE” i często powtarzał, że jest tak samo dumny z produktów, które wprowadził na rynek, jak z tych, które porzucił. Jak dziś wygląda pozycja rynkowa Apple’a?

 

A jak ma się JEDNA RZECZ do finansów osobistych?

Doskonale wiecie, że finanse osobiste opierają się na prostym równaniu:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Wydatki możemy wyciąć tylko do pewnego stopnia. Oszczędności należy mądrze pomnażać, ale potrzeba odpowiednio długiego czasu, by zaczęły “wyręczać nas w pracy”. Dlatego najszybszym i paradoksalnie najłatwiejszym sposobem na poprawę naszej finansowej sytuacji, jest zwiększanie zarobków.

Przepis na większe zarobki również jest prosty: dostarczaj ludziom tak dużo wartości, jak to tylko możliwe, i rób to najlepiej, jak tylko się da. I jeśli brzmi to dla Ciebie zbyt ogólnie – to poświęcenie czasu na JEDNĄ RZECZ, w ramach którego odpowiesz sobie na pytanie jak Ty możesz tę wartość dostarczać innym, może być jedną z Twoich najlepszych inwestycji.

Każdy z nas nosi w sobie różne talenty. Część z nich możemy wykorzystać w sposób pożyteczny i wartościowy dla innych. Poświęcając czas na ich rozwój, nabywamy kolejnych umiejętności i stajemy się coraz lepsi w swojej dziedzinie. Im lepsi jesteśmy w tym, co robimy, tym większą przyjemność sprawia nam taka praca. To przekłada się na większą chęć by poświęcać na nią czas i być w niej jeszcze lepszym. Więcej czasu poświęconego na dalszy rozwój, to jeszcze lepsze kwalifikacje. Zaczynamy być w tym naprawdę świetni. Z czasem dołączamy do wąskiego grona najlepszych w swojej dziedzinie. A właśnie to grono osób zarabia największe pieniądze. Wielokrotnie większe od kogoś, kto jest po prostu przeciętny.

Za 10 lat o tej porze możesz być w zupełnie innym, zdecydowanie lepszym miejscu. Tych 10 lat minie tak czy siak – bez względu na to, jak wykorzystasz ten czas. Ale jeżeli znajdziesz swoją JEDNĄ RZECZ, staniesz się bardzo zamożnym i spełnionym człowiekiem. To Twój czas i Twój wybór. Ta mała książeczka może Ci bardzo w tym pomóc.

Zdjęcie z telefonu. Jak widzisz - mój egzemplarz jest dośc wysłużony ;)
Zdjęcie z telefonu. Jak widzisz – mój egzemplarz jest dośc wysłużony 😉

 

Gdzie kupić JEDNĄ RZECZ? Ja kupiłem swoją na lotnisku w Indiach 🙂 Ale jest już ona dostępna w Polsce – można ja kupić w większości księgarń. Jak przy okazji będziesz w Empiku czy Matrasie – to rzuć sobie na nią okiem – naprawdę warto.

Gdybyś chciał ją przeczytać od razu to zamieszczam dla Ciebie link do wersji angielskiej na Kindle: (nie przejmuj się komunikatem o niedostępności produktu – zniknie on gdy zalogujesz się do Amazona):

ONE THING wersja na Kindle

Dla Twojej wygody podaję też kilka miejsc, w których możesz tę książkę zamówić przez internet. (Uprzejmie Cię informuję, że są to tzw. linki afiliacyjne – korzystając z nich nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, natomiast ja mogę otrzymać kilka procent prowizji ze sprzedaży książki. Dlatego dziękuję Ci, jeśli wybrałeś zakup tą drogą ).

Do tej pory jeszcze nigdy nie zamieszczałem recenzji żadnej książki na blogu. Ale gdy czytam coś, co naprawdę pomaga mi uporządkować myślenie i zrobić duże postępy, uważam, że warto się tym podzielić. Po co uczyć się na własnych błędach, skoro można wykorzystać syntetyczną wiedzę wypróbowaną przez innych? Sam trafiłem na książkę “One Thing” czytając blog Pata Flynna.

I tutaj mam do Ciebie prośbę i propozycję. Jeżeli przeczytałeś jakaś naprawdę wartościową książkę, która pomogła Ci dokonać pozytywnej zmiany, i uważasz, że może ona pomóc innym, podziel się tym w komentarzu. Napisz choć zdanie lub dwa i pomóż w ten sposób innym 🙂