FBO 057: W co inwestować? Podręcznik świadomego inwestora

29

„Marcin, kiedy książka o inwestowaniu?”, „Marcin, jak Ci idzie pisanie tej nowej książki?”, „Marcin, kończ tę książkę, bo ja chcę już ją kupić!”. Odkąd poinformowałem moich Czytelników o tym, że zacząłem pisać kolejną książkę, nie ma dnia, bym nie dostawał pytań o to, kiedy będzie można ją dostać. Bardzo cieszy mnie ten entuzjazm i serdecznie za niego dziękuję! 🙂 Daje mi dodatkowego kopa do działania. Po początkowej ekscytacji postanowiłem jednak nieco zwolnić. Dlaczego?

Od czasu gdy przygotowałem artykuł prezentujący spis treści książki, minęło dokładnie 109 dni. W tym czasie pracowałem nad książką 5 dni w tygodniu, poświęcając temu trzy najcenniejsze godziny każdego poranka. Nie mniej, nie więcej. Wyłączam się wtedy całkowicie i skupiam tylko na jednej rzeczy – po prostu piszę. O wiele trudniej napisać skondensowany, esencjonalny tekst, niż lać wodę. Zależy mi na tym, by książka była bardzo praktyczna, a priorytetem jest dla mnie jakość a to wymaga pełnego skupienia. Oznacza to, że książka pojawi się później, a wraz z tym później pojawią się przychody ze sprzedaży w moim biznesie. Ale – jak już powiedziałem – zależy mi na czymś innym. To ma być książka, z której będę dumny, a Wy znajdziecie w niej mnóstwo przydatnej wiedzy.

Wszystkich niecierpliwych zapraszam do wysłuchania dzisiejszego podcastu. Potraktujcie go jako krótki wstęp – co jakiś czas będę zdawał Wam dalsze relacje z tego, jak mi idzie, dzieląc się przy okazji zawartą w książce wiedzą 🙂

W 57. odcinku podcastu FBO usłyszysz m.in.:

1. Na czym polega różnica pomiędzy inwestowaniem i spekulacją?
2. Co się składa na mądre inwestowanie?
3. Jak określić kiedy inwestujesz, a kiedy spekulujesz?
4. Czy spekulacje zawsze są złe?
5. Co zrobić w sytuacji, gdy jednak chcesz sobie pospekulować?
6. Jak sensownie podzielić swój portfel na części?
7. Jak chronić najważniejsze finansowe cele?
8. Jaką rolę odgrywa w inwestowaniu doświadczenie?
9. Jak świadomie kolekcjonować doświadczenia?
10. Czy jest tzw. dziennik inwestora?
11. Po co zdobywać Wiedzę na temat aktywów finansowych oraz ich historii?
12. Po co zdobywać Wiedzę o sobie oraz o naszych własnych reakcjach?
13. Po co kwestionować swoją wiedzę?
14. Czy inwestowanie może być łatwe?
15. Czy inwestowanie może być dostępne dla każdego?
16. Na czym będę koncentrował się w swojej książce o inwestowaniu
17. Dlaczego nie poświęcam na pracę nad książką 10 godzin dziennie?
18. Kiedy będzie premiera książki?
19. Jaki tytuł wybrałem i kto wygrał nagrodę?

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

Newsletter książki

Zapisując się na newsletter książki, otrzymasz specjalne, przedpremierowe warunki. Gdy tylko książka będzie gotowa – otrzymasz ode mnie maila ze stosownym zaproszeniem:

Tak, zapisz mnie na newsletter książki

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekawy Twoich wrażeń z tej rozmowy i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

Wolisz przeczytać? Proszę bardzo 🙂

Pełny tekst odcinka  znajdziesz poniżej. Pobierz pdf lub czytaj od razu, przewijając dalej:

Pobierz spisaną treść:
FBO 057: W co inwestować? Podręcznik świadomego inwestora.pdf

Przejdź do komentarzy

Pełna treść podcastu

Cześć, witam Was bardzo serdecznie w 57. odcinku podcastu Finanse Bardzo Osobiste.

Wakacje a.d. 2018 właściwie już niemal za nami. Wprawdzie szczęśliwcy – czyli studenci – mają na wypoczynek jeszcze trzy tygodnie września, ale większość z nas powraca już z letnich wojaży, więc ja powracam na blogu do bardziej poważnych i merytorycznych tematów.

W dzisiejszym odcinku porozmawiamy sobie o mądrym pomnażaniu pieniędzy. Jeśli macie już za sobą jakieś eksperymenty inwestycyjne, to doskonale wiecie, że pieniądze można pomnożyć na różne sposoby. Niektórzy tak bardzo starają się wyśrubować zyski, że ostatecznie owszem, mnożą swój kapitał, ale przez liczbę mniejszą od 1 i w ostatecznym rozrachunku kończą swoją inwestycyjną przygodę ze stratami 😉

Poruszę więc temat świadomego inwestowania, czyli takiego, w którym wiemy, co robimy i dlaczego. Być może zabrzmi to dziwnie, ale większość osób wcale nie inwestuje, tylko po prostu spekuluje. Ale o tym za chwilę.Dodatkowo w dzisiejszym odcinku opowiem Wam również o mojej książce na temat inwestowania, nad którą bardzo intensywnie teraz pracuję. I wreszcie ogłoszę również zwycięzcę konkursu na tytuł tej książki.

24 maja, czyli 3,5 miesiąca temu, ogłosiłem na blogu, że rozpoczynam pracę nad kolejną książką – tym razem mającą na celu pomóc Wam w podejmowaniu możliwie najlepszych decyzji inwestycyjnych. Zażartowałem sobie nadając jej wtedy roboczy tytuł „Najlepsza książka o inwestowaniu” i ogłosiłem konkurs, w którym nagrodą jest karta podarunkowa do Empiku o wartości 200 zł. Konkurs polegał na zaproponowaniu tytułu dla mojej książki w oparciu o szczegółowy spis treści, który zamieściłem w tamtym artykule. I dzisiaj, pod koniec tej audycji, ogłoszę, kto otrzyma ode mnie tę nagrodę.

Żarty, żartami, ale naprawdę robię bardzo dużo, aby to była faktycznie najlepsza książka o inwestowaniu. Najlepsza, czyli pełna praktycznych wskazówek, dająca właściwą perspektywę do podjęcia dobrych decyzji, nieprzegadana, a jednocześnie napisana tak, by czytało się ją Wam lekko i przyjemnie. Zdradzę dziś, na jakim etapie są prace oraz kiedy realnie książka ma szansę trafić w Wasze ręce. To zaczynamy!

W pierwszej części audycji chciałbym zwrócić Wam uwagę na kilka bardzo ważnych – choć nieoczywistych – punktów związanych z inwestowaniem. Ich świadomość i zrozumienie sprawia, że zmienia się całkowicie nasz sposób patrzenia na inwestowanie. Zmienia się również kontekst, w którym podejmujemy decyzje dotyczące lokowania naszych pieniędzy. I pierwszy punkt brzmi tak:

Po pierwsze: odróżnij inwestowanie od spekulacji

Na czym polega różnica pomiędzy inwestowaniem i spekulacją? Jedną z definicji, która pomaga to dobrze rozgraniczyć, jest ta, której użył Benjamin Graham w książce „Inteligentny Inwestor”. Napisał on tak:

Operacja inwestycyjna to taka, która dzięki starannej analizie obiecuje bezpieczeństwo oraz zadowalającą rentowność zaangażowanej kwoty. Operacje nie spełniające tych wymogów są spekulacjami. Click To Tweet

Zapewne macie na uszach słuchawki, jedziecie sobie do pracy lub jesteście na treningu, więc ta definicja mogła Wam umknąć. Ponieważ naprawdę jest cenna, powtórzę ją jeszcze raz:

Operacja inwestycyjna to taka, która dzięki starannej analizie obiecuje bezpieczeństwo oraz zadowalającą rentowność zaangażowanej kwoty. Operacje nie spełniające tych wymogów są spekulacjami.

Zwróćcie proszę uwagę na kolejność, w której wymienione są poszczególne elementy:

– najpierw staranna analiza,
– następnie bezpieczeństwo,
– dopiero na końcu rentowność (= zyski).

Jeżeli chcesz mądrze inwestować, najpierw powinieneś solidnie przeanalizować daną inwestycję, następnie zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa dla swoich pieniędzy i dopiero w trzeciej kolejności ekscytować się potencjalnymi zyskami. Niestety, bardzo wiele osób pomija dwa pierwsze kroki, co kończy się zwykle paniczną wypłatą kapitału podczas rynkowych zawirowań.  

To kiedy inwestujesz, a kiedy spekulujesz?

Jeżeli:

– dobrze rozumiesz dany instrument finansowy,
– dokładnie wiesz, dlaczego dodajesz go do swojego portfela w takiej, a nie innej ilości,
– rozumiesz, jak może zmieniać się jego cena i pod wpływem jakich czynników,
– oszacowałeś, ile można na tym stracić i w jakich okolicznościach,
– oszacowałeś, ile można na tym zarobić w normalnych warunkach,
– potencjalny zysk jest dla ciebie atrakcyjny w stosunku do ryzyka,
– masz scenariusz działań na wypadek, gdyby cena zachowywała się inaczej, niż założyłeś,
– jesteś gotowy, aby cierpliwie czekać na efekty twojej decyzji,

to faktycznie inwestujesz.

Jeżeli natomiast kupujesz aktywa finansowe, nie rozumiejąc ich działania i liczysz tylko na to, że cena pójdzie w górę – to spekulujesz. Jak mówią Amerykanie: jesteś wyznawcą „Greater Fool Theory”, czyli teorii większego głupca. Masz głęboką nadzieję, że za kilka tygodni czy miesięcy zjawi się „większy głupiec”, który odkupi twoje aktywa po wyższej cenie.

Nie mówię tu o świadomej spekulacji, opartej na konkretnych strategiach spekulacyjnych i założeniach. Tacy spekulanci wiedzą, w co się pakują i w jakim celu. Przestrzegam Cię jednak przed spekulacją nieświadomą. Ma ona miejsce wówczas, gdy mówisz o sobie „inwestor”, a jedyne, czym się w praktyce kierujesz, to cena i historyczne notowania jakiegoś instrumentu finansowego. Takie podejście nie ma nic wspólnego z inwestowaniem. Jest jednak na to recepta, a mówi o niej kolejny punkt, który brzmi tak:

Po drugie: podziel swój portfel na części

No właśnie. Co w sytuacji, gdy jednak chcesz sobie pospekulować? Nie masz czasu na analizy, albo po prostu usłyszałeś, że na czymś da się obecnie dobrze zarobić i chcesz się o tym przekonać na własnej skórze. Co wtedy? Nie ma sprawy. To Twoje pieniądze – masz do tego pełne prawo. Spekulacja ma wiele dobrych stron, o ile wykorzystasz ją jako cenną lekcję. Chcesz zainwestować w kryptowaluty, bo słyszałeś, że to super sprawa? Śmiało. Widzisz obligację korporacyjną oprocentowaną bardzo wysoko i liczysz, że jej emitent nie zbankrutuje? To kupuj! Kolega podpowiedział Ci, że mała spółka produkująca drony pozwoli Ci zarobić 200% w skali roku – śmiało ryzykuj! Najważniejsze jednak, abyś pieniądze przeznaczone na tego typu spekulacje bardzo wyraźnie oddzielił od innych pieniędzy.

Co mam na myśli? Otóż w  naszym życiu możemy mieć do zrealizowania pewne bardzo konkretne cele, jak prywatna emerytura, bo z ZUS-u dostaniemy grosze, jak uzbieranie środków na edukację dzieci i pomoc im w starcie w dorosłe życie, jak nasza wymarzona kilkumiesięczna podróż dookoła świata, itp. To bardzo ważne dla nas cele. Ponieważ tak bardzo zależy nam na ich realizacji, to kapitał na nie przeznaczony powinniśmy lokować w taki sposób, by nie poddawać go bardzo wysokiemu ryzyku, które – jeżeli się zmaterializuje – obróci nasze plany w nicość. Nie chcesz przecież zaryzykować przyszłości dzieci, ryzykując całkowitą stratę kapitału przeznaczonego na ich edukację. Tu wystarczy dobrze zdywersyfikowany portfel inwestycyjny, który pomoże nam przejść przez rynkowe zawirowania na spokojnie i pozwoli zarobić więcej niż bankowe lokaty.

Natomiast na spekulacje możemy sobie wydzielić inny kapitał, którym śmiało możemy ryzykować praktycznie bez opamiętania, bo nawet jeśli stracimy wszystkie pieniądze, to nic się strasznego nie stanie. Wyjdziemy co najwyżej z takiej przygody z doświadczeniem, które pomoże nam bardziej świadomie inwestować w przyszłości. Tylko wydzielmy sobie świadomie taki kapitał z reszty naszego majątku i ryzykujmy tylko tym kapitałem, by pozostałe, te – najważniejsze – cele były niezagrożone. Powiedziałem wcześniej, że takie spekulacje mogą Cię sporo nauczyć. To jednak będzie możliwe tylko pod warunkiem, o którym mówię w kolejnym punkcie.

Po trzecie: Kolekcjonuj swoje doświadczenia

Jest takie fajne powiedzenie dotyczące doświadczonych i początkujących inwestorów:

Gdy człowiek z pieniędzmi spotyka człowieka z doświadczeniem, ten pierwszy odchodzi z doświadczeniem, a drugi z pieniędzmi. Click To Tweet

Doświadczenie odgrywa ogromną rolę w inwestowaniu i zwykle zwiększa nasze szanse na sukces. Jednak podobnie jak w życiu czy pracy, ktoś może faktycznie zgromadzić dziesięć lat bezcennych doświadczeń, a ktoś inny zaledwie rok doświadczenia, tyle tylko, że powtórzony 10 razy – bo w kółko popełnia te same błędy. Aby nasze inwestycyjne doświadczenia rzeczywiście nas uczyły, warto świadomie je kolekcjonować, prowadząc np. tzw. dziennik inwestora. Więcej na jego temat napiszę w książce, ale generalnie chodzi tutaj o zwykły zeszyt, w którym zapisujemy sobie:

– co myślimy przed inwestycją,
– co myślimy w trakcie inwestycji,
– co myślimy po inwestycji.

Na podstawie takiego dziennika można stworzyć sobie bardzo przydatne check-listy z pytaniami, które powinniśmy sobie zadać przed zainwestowaniem pieniędzy, np. dlaczego chcę w to zainwestować? Ile spodziewam się zarobić i w jakim okresie? Ile mogę stracić? Co zrobię, gdy wartość spadnie o 10%? Kiedy na pewno zamknę inwestycję? Skąd mam informacje na temat tej inwestycji? Czy to źródło jest rzetelne, itp. Dodatkowe notatki – opisujące jak się czuliśmy (ekscytacja, strach, wątpliwości) – z każdą kolejna inwestycją pomagają nam zwiększyć doświadczenie, pamiętać o najważniejszych sprawach, a także poznać samego siebie. No właśnie. I w ten sposób płynnie przejdziemy do punktu czwartego:

Po czwarte: Zdobywaj i kwestionuj swoją wiedzę inwestycyjną

Od czasu do czasu powtarzam na swoim blogu, że w finansach osobistych wiedza to raptem 20% sukcesu, a cała reszta to działanie i zdrowy rozsądek. W inwestowaniu jest podobnie. Jednak, to, o czym warto pamiętać, to fakt, że bez tych 20% wiedzy bardzo ciężko jest zrealizować tych pozostałych 80% efektu.

W przypadku inwestowania słowa „wiedza” obejmuje moim zdaniem przynajmniej dwa obszary:

1. Wiedza na temat aktywów finansowych oraz ich historii. Gdy ktoś poczyta np. o inwestowaniu w akcje i spotka się ze zdaniem, że wystarczy „kupić i trzymać”, bo w długim terminie akcje na pewno dadzą zarobić, może dojść do wniosku, że to jest pewny przepis na sukces. Jeżeli jednak spojrzymy na temat szerzej, analizując np. co działo się z rynkami akcji w przeszłości i w różnych krajach, zobaczymy, że po pęknięciu bańki spekulacyjnej na akcjach amerykańskich w 1929 roku, indeks S&P500 wyszedł „na zero” dopiero po około 27 latach. Zobaczymy także, że inwestorzy japońscy czekają już 28 lat na powrót indeksu Nikkei do poziomów ze stycznia 1990 roku. To samo dotyczy obligacji skarbowych – słusznie uznawanych za jedną z najbezpieczniejszych form inwestycji. Powszechnie powtarzane jest zdanie, że „Państwo nie może zbankrutować”. Jednak na przestrzeni 100 lat – od 1915 do 2015 roku – mieliśmy do czynienia z blisko 80 państwami, które zbankrutowały nie wykupując swoich obligacji, włączając to Polskę, która uczyniła to w latach 30-tych, a później 80-tych. Zapewniam Was, że mając taką perspektywę historyczną, a nie tylko wykres jakiegoś indeksu z ostatnich 5 lat, zupełnie inaczej podchodzi się do budowania swojego portfela.

Mając taką perspektywę wiadomo, dlaczego do portfela warto jest włożyć nieco złota, dlaczego warto mieć aktywa wyceniane też w innych walutach niż polski złoty i dlaczego poza aktywami notowanymi w Polsce, warto mieć również aktywa z innych rynków.

2. Drugi, niezwykle ważny element wiedzy, to wiedza o sobie oraz o naszych własnych reakcjach. Często się mówi, że w inwestowaniu trzeba „wyłączyć emocje”, bo są one złym doradcą. To prawda, że są one zwykle fatalnym doradcą. Niestety – choćbyśmy stawali na rzęsach, emocji wyłączyć się nie da – nie jesteśmy maszynami, a jedynie ludźmi. Możemy jednak całkiem dobrze sobie poradzić, stosując pewne proste mechanizmy pozwalające nam zapanować nad emocjami, czy też podejmować dobre decyzje inwestycyjne, pomimo tego, że towarzyszą nam skrajne emocje. Jednym z najprostszych przykładów jest tzw. automatyczny rebalancing. Wiadomo, że w akcje najlepiej jest inwestować, gdy są one tanie. Cały problem polega jednak na tym, że kiedy akcje są tanie, to zewsząd bombardują nas informacje, że za chwilę będzie jeszcze gorzej, że świat się skończy, a giełda nigdy nie przestaje spadać. Weźmy na przykład obecną sytuację w małych spółkach w Polsce. W związku z kłopotami Altusa, ale również Triggona czy do pewnego stopnia Quercusa na naszym rynku w najlepsze trwa rzeź małych spółek. Co z tego, że ich wyceny są teraz atrakcyjne, skoro nie ma chętnych na zakup, bo przecież może być gorzej? Tymczasem narzucając sobie regułę automatycznego rebalancingu w portfelu, uzupełniamy go taniejącymi spółkami, bez względu na nasze emocje. Rebalancing to oczywiście tylko jeden z mechanizmów, który pozwala nam działać sensownie bez względu na emocje. Pamiętajcie po prostu, że kiedy mówię o zdobyciu wiedzy, poza wiedzą finansową, równie ważna jest wiedza na temat naszych reakcji oraz sposobach zabezpieczenia się przed tymi reakcjami.

A co mam na myśli mówiąc „kwestionuj swoją wiedzę”? Otóż każdy z nas, w oparciu o nasze własne doświadczenia, w oparciu o przeczytane książki czy w oparciu o opinie napotkanych osób, układa sobie w głowie pewną wizję świata. W przypadku inwestowania jest to np. pogląd na temat danego rodzaju inwestycji. Załóżmy, że masz w swoim portfelu bardzo dużo akcji. Czytasz sobie jakieś artykuły, czasem komentarze, czasem usłyszysz coś w telewizji. Generalnie każda wiadomość potwierdza, że dobrze zrobiłeś, bo gospodarka świetnie się rozwija i będzie coraz lepiej. Nasze mózgi podświadomie wyłapują z otaczającego nas świata informacje wskazujących na to, że mieliśmy rację i podjęliśmy słuszną decyzję. A to powoduje, że łatwo jest stracić czujność.

Tymczasem inwestując warto w regularnych odstępach czasu zadawać sobie pytanie: „Gdzie mogę się mylić? Czego jeszcze nie wiem? Kto się nie zgadza z moimi poglądami i dlaczego? Które dane zaprzeczają mojej tezie?” – i tak dalej, i tak dalej. Taki sposób podejścia do inwestowania, oparty na krytycznym myśleniu, zdecydowania pomaga inwestować nam znacznie lepiej. Na szczęście, w większości przypadków, aż takie podejście nie jest potrzebne. Dlaczego? Ponieważ:

Po piąte: Inwestowanie może być łatwe

Oto fragment  mojej książki o inwestowaniu:  

Świat inwestycji jest bardzo fascynujący. Otwiera przed nami niezwykle ciekawe drogi do pomnażania kapitału i często rozpala wyobraźnię początkujących inwestorów. Jednak bezpieczne poruszanie się po tym świecie wymaga dobrego przygotowania.

Oprócz nielicznych tras wiodących do solidnych zysków, istnieje tu mnóstwo kuszących ścieżek oraz pozornych skrótów, na końcu których czają się bardzo dotkliwe straty. Łatwo się zgubić, szczególnie jeśli nie rozumiemy, jak ten świat działa.  Ambergold, Idea Premium, GetBack – to tylko niektóre przykłady z naszego podwórka, pokazujące jak łatwo zejść na manowce.

Na drodze spotkamy też mnóstwo osób, które za wszelką cenę będą nam chciały pomóc. Od szwagra Janusza i cioci Grażyny, którzy gdzieś usłyszeli o „doskonałej inwestycji”, aż po ubranych w markowe garnitury szarlatanów, których faktycznym celem są własne zyski oraz możliwie wysokie prowizje. Skorzystanie z ich porad może być bardzo bolesne.

Czy to oznacza, że inwestowanie jest trudne?

Cóż, zależy jakie inwestowanie. Istnieją skuteczne sposoby, wypróbowane przez dziesięciolecia, polecane przez najlepszych inwestorów na świecie i generujące solidne zyski. Opierają się one na naturalnych właściwościach różnych klas aktywów (jak akcje, obligacje, nieruchomości czy złoto) oraz na mądrym podejściu do ryzyka. Takie inwestowanie jest stosunkowo proste i dostępne dla każdego, kto zechce zrozumieć rządzące nim zasady.  

Drugie podejście jest bardzo aktywne i nastawione na spektakularne zyski w krótkim terminie lub na tzw. „pobicie rynku”. Ci, którym ta sztuka udaje się w jednym okresie, często ponoszą porażkę w kolejnym, gdy ich magiczny przepis na zyski przestaje działać. W miarę upływu czasu staje się jasne, że sukces przypada w udziale jedynie nielicznym szczęśliwcom i leży poza zasięgiem ogromnej większości inwestorów, włączając w to zawodowców. Takie inwestowanie jest  trudne.

Pierwsze podejście jest spokojne, zrównoważone i skuteczne. Drugie jest dynamiczne, ekscytujące i bardzo niepewne. Uważam, że kiedy w grę wchodzą nasze pieniądze, skuteczność jest znacznie ważniejsza od ekscytacji. Właśnie dlatego w tej książce koncentruję się na tym pierwszym podejściu.

W co inwestować? Podręcznik świadomego inwestora

No właśnie – w książce będę się koncentrował na inwestowaniu prostym i skutecznym.  Jeżeli chcielibyście znaleźć się w gronie osób, które zakupią ją na specjalnych, preferencyjnych warunkach i otrzymają książkę w pierwszym rzucie – zapraszam Was gorąco do zapisania się na specjalną listę mailingową. Każda z osób, która znajdzie się na tej liście, otrzyma ode mnie zaproszenie do dokonania zakupu, wraz ze specjalnym kodem uprawniającym do skorzystania z promocji z okazji premiery książki.

Na blogu, w opisie do tego odcinka, znajdziecie formularz służący do dodania Waszego adresu e-mail do listy. A kiedy premiera książki? O tym opowiem w ostatniej części podcastu.

Od czasu gdy przygotowałem artykuł prezentujący spis treści książki, minęło dokładnie 109 dni. W tym czasie pracowałem nad książką 5 dni w tygodniu, poświęcając temu trzy najcenniejsze godziny każdego poranka. To dla mnie najlepszy sposób pracy, kiedy wyłączam się całkowicie od świata zewnętrznego i po prostu piszę. Dlaczego nie piszę dłużej? Dlaczego nie poświęcam na pracę nad książką 10 godzin dziennie? Cóż – chodzi o jasny priorytet. Najbardziej zależy mi na tym, aby książka była dopracowana, prosta w odbiorze, ciekawa i bardzo praktyczna. To wymaga ode mnie świeżości umysłu. Bez tego łatwo jest wpaść w słowotok i rozpisywać się na 30 stronach na temat tego, co można spokojnie zamknąć w ciekawy sposób na stronach 10. Za bardzo szanuję Wasz czas – dlatego koncentruję się na tym, by zawrzeć w książce rzeczy najważniejsze, trafnie je wyjaśnić, a to wymaga pełnego skupienia i właśnie wspomnianej wcześniej świeżości umysłu. Oczywiście oznacza to, że książka pojawi się później, a wraz z tym później pojawią się przychody ze sprzedaży w moim biznesie. Ale – jak już powiedziałem – priorytetem jest dla mnie jakość. To ma być książka, z której będę dumny, a Wy znajdziecie w niej mnóstwo przydatnej wiedzy.

Premiera „najlepszej książki o inwestowaniu”

A jak to się ma do kalendarza? Zakładając pracę w obecnym tempie – na dokończenie treści będę potrzebować jeszcze około 6 miesięcy. Później książka pójdzie do redakcji i korekty, zajmiemy się również opracowaniem graficznym i resztą procesu wydawniczego. Oznacza to, że – realnie rzecz biorąc – będzie ona dostępna dla Czytelników w okolicach czerwca 2019 roku. Jeśli po drodze pojawią się jakieś nieprzewidziane trudności – a doświadczenie życiowe podpowiada mi, że naiwnością byłoby zakładać, że żadnych trudności nie będzie – założyłbym dodatkowe 3 miesiące na dokończenie pracy. A to dałoby nam wrzesień 2019 roku.

Wiem, że część z Was liczyła na to, że książka będzie już w tym roku i przy początkowym entuzjazmie również starałem się tak wycyrklować. Efekt takiego ekspresowego pisania był jednak taki, że dwa niemal gotowe rozdziały wylądowały w koszu, bo to nie było jednak „to”. Pisanie to nie wyścig z czasem – ważniejsza jest dla mnie wartość, którą lektura tej książki przyniesie moim Czytelnikom.

Rozstrzygnięcie konkursu

A teraz już czas na rozstrzygnięcie konkursu, o którym wspomniałem we wstępie. Pod artykułem z 24. maja, zatytułowanym Najlepsza książka o inwestowaniu + konkurs z nagrodami, pojawiło się 169 komentarzy, a w nich około 200 propozycji tytułów.

Wszystkie trafiły do arkusza Excel, a ja krok po kroku zawężałem tę listę, zadając sobie pytanie, która sugestia najbardziej do mnie przemawia. Na ten moment wydaje mi się, że najbardziej odpowiedni tytuł będzie brzmiał tak, jak odcinek dzisiejszego podcastu:

„W co inwestować? Podręcznik świadomego inwestora”

Tytuł „Podręcznik świadomego inwestora”, który zapewne wykorzystam – podsunął mi Paweł – i to właśnie on otrzyma nagrodę w konkursie w postaci bonu do Empiku o wartości 200 zł.  Paweł, bardzo serdecznie Ci dziękuję i gratuluję. Na adres e-mail, który podałeś zostawiając komentarz, otrzymasz informacje na temat odbioru Twojej nagrody.

No dobrze. To tyle na dziś. Jeszcze raz gorąco zachęcam do zapisania się na listę osób, które otrzymają preferencyjne warunki z okazji premiery książki. Wiem, że to jeszcze około 9 miesięcy, ale – jeżeli macie dzieci – to doskonale zdajecie sobie sprawę, jak błyskawicznie taki czas zleci.

I jeszcze tradycyjne wyrazy wdzięczności za Wasze opinie na temat podcastu pozostawione w aplikacji iTunes. Po ostatnim odcinku, w którym Justyna opowiedziała, jak w ciągu 12 miesięcy wykopała ze swojego życia 36 000 zł zadłużenia, liczba recenzji wystrzeliła do 194. Oto jedna z najnowszych:

Podcast FBO opinia Kasia

Kasiu – nawet nie wiesz, jak szeroko i radośnie się teraz uśmiecham. Cudownie czyta się takie recenzje i każdy taki znak z Waszej strony, że to, co robię, jest dla Was pomocne, po prostu uskrzydla i sprawia, że jeszcze więcej energii pakuję w pracę.

Dziękuję Wam z całych sił, jeśli macie minutę – proszę gorąco o dalsze recenzje, abym mógł dotrzeć do kolejnych słuchaczy, którym solidna wiedza finansowa pomoże w zapanowaniu nad finansami.

To tyle na dziś. Życzę Wam cudownego dnia, trzymajcie się, cześć!

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 9 528  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze29 komentarzy

  1. Oj, faktycznie myślałem, że książka będzie wcześniej. No ale na dobrą inwestycję trzeba często trochę poczekać :).
    “w co inwestować” jest ok, ale mnie nie powala
    “podręcznik świadomego inwestora” brzmi bardzo fajnie i mogłoby być tytułem głownym.

    I jeszcze pytanko. Będziesz angażował wydawcę, czy może jednak pokusisz się o selfpublishing?

    p.s. powodzenia w pisaniu :).

  2. Marcin czekamy (nie)cierpliwie :-).

    A swoją drogą czy w książce będziesz poruszał różne modele inwestycyjne?

    Np. Osobiście do tej pory skłaniałem się mocno w stronę portfeli perspektyw ale po 3 latach zauważam dobitnie ich wady.
    Obecnie patrzę ciekawiej na np. model permanentny portfela (perminent portfolio – http://theirrelevantinvestor.com/2016/12/02/the-permanent-portfolio/).

    Natomiast kłopot przeskakiwania między strategiami jest taki, że nie powinno się tego robić zbyt często.

  3. Aż sprawdziłem maila czy to czasem nie ja, jak usłyszałem wybrany tytuł. Byłem pewny, że użyłem słowa świadomy i coś z inwestowaniem. Niestety pudło. Typowałem “Świadomy inwestor” zabrakło podręcznik 🙂
    Chodził mi po głowie przedrostek “Elementarz” ale wydawało mi się jakoś tak infantylnie i nieco odstaraszająco dla bardziej swiadomych czytelnikow. Szkoda, że ograniczyłem sie tylko do jednej propozycji tytułu, ale bałem się troche dyskwalfikacji, nie wiedząc czy wypisanie wielu tytyłów będzie zgodne z punktem drugim, który sugerował liczbę pojedynczą propozycji.
    W każdym razie gratulacje dla zwycięzcy.

    Już nie mogę się doczekać książki, celujesz Marcinie w okolice moich urodzin.

    • Cześć Paweł,

      byłeś bardzo blisko 🙂 W każdym razie jestem Ci bardzo wdzięczny za Twoje propozycje i bardzo doceniam, że zechciałeś podzielić się nimi 🙂

  4. Plastic Tofu

    Czy ksiąka zahaczy też o giełdę amerykańską albo inne giełdy? Wydaje mi się, że to dobra alternatywa, gdyż daje większe bezpieczeństwo ze względu na wielkość, regulacje i ilość dostępnych walorów, oraz instrumentów finansowych. Przy tym pozwala na dywersyfikację rynków lub jurysdykcji. Czyli potencjalna zmiana przepisów w Polsce na mniej korzystne nie wpłynie na kapitał ulokowany na giełdzie w USA lub w innych krajach i vice versa.
    Pisanie to trudny kawałek chleba, życzę wytrwałości.

    • Cześć Plastic Tofu,
      oczywiście napiszę nie tylko o USA, ale w ogóle szerzej o dywersyfikacji geograficznej i dlaczego nie powinniśmy zamykać się z inwestowaniem jedynie na naszym lokalnym rynku.

      P.S. Świetna dyskusja z Marcinem Kluczkiem pod artykułami o USA. Chapeau bas! 🙂

      • Plastic Tofu

        Dziękuję.
        Ponieważ wyrastam trochę na czarną owcę 🙂 komentarzy tego bloga więc słowo o spekulacjach. Pewnie książka nie będzie szeroko opisywać ryzykownych instrumentów więc nie boję się, że podprowadzę Ci tematów, aczkolwiek cała moja wypowiedź będzie w duchu tego bloga stawiając bezpieczeństwo kapitału na pierwszym miejscu.
        Cała technika inwestowania w agresywne instrumenty finansowe opiera się na pomyśle stosowanym przez firmy ubezpieczeniowe w instrument zwany index annuity.
        Pomysł jest b prosty i szeroko stosowany. Inwestujemy jakąś sumę w bezpieczne instrumenty np: konto oszczędnościowe albo obligacje rządowe. Obligacje USA dają dzisiaj 3% i tego się będę trzymał w tym przykładzie. Po wypłacie po pół roku, lub roku bierzemy zarobiony zysk, wymienione wcześniej 3% i inwestujemy super agresywnie np w opcje na akcje. Jeśli powyższe opcje zarobią chowamy zysk do kieszeni (miałem na myśli konto) i ponownie inwestujemy tylko zysk z bezpiecznego instrumentu. Opcje mogą rownież wygasnąć nie zarabiając wtedy niejako wracamy do punktu wyjścia. I historia się powtarza.

        Sumując; możemy nie zarobić nic kiedy opcja nie przyniesie zysku, albo zarobić całkiem przyzwoicie, gdyż nawet niewielki wzrost na akcji przełoży się na spory zysk na opcji. Niezależnie od wyniku skutecznie chronimy początkowy kapitał.
        Dla kogo może być ta strategia? Dla kogoś kto jest przed emeryturą i strata kapitału byłaby bardzo bolesna, a z drugiej strony ekstra zysk mógłby jesień życia uczynić ciekawszą np skreślenie czegoś z bucket list. Dla kogoś kto ma dzieci przed studiami i dodatkowe pieniądze zapewniłyby lepsze warunki nauki, ale utrata całości oszczędności uniemożliwiłaby studiowanie. Na koniec dla wielu młodych ludzi, którzy chcą spróbować swoich sił na rynkach finansowych ale utrata odłożonych pieniędzy wpłynęłaby negatywnie na resztę planów życiowych.
        Niezależnie od bezpieczeństwa danej strategii wiedza oraz psychologia rynku muszą być niezmiennie priorytetem każdego inwestora.

        • Plastic Tofu,
          przeciwnie – Twoje komentarze są bardzo cenne i wnoszą do dyskusji wiele ciekawych wątków. Bardzo lubię zapoznawać się z dobrze uargumentowanymi poglądami.
          Co do strategii, o której piszesz – to podstawowy sposób, w jaki kształtowane są niemal wszystkie tzw. lokaty strukturyzowane w Polsce. Zaletą jest ochrona kapitału. Wadą – mocno losowy wynik, ze względu na ograniczenie czasowe opcji. Kupując np. akcje przy dobrej cenie, wiem, że to kwestia czasu i spokojnie wyjdę na swoje (często długiego czasu). Kupując opcję – muszę wyjść na swoje przed wygaśnięciem opcji, lub dokładnie w dniu jej wygaśnięcia (w zależności od typu opcji) – w przeciwnym razie zostanę tylko z nominalną wartością kapitału.
          Stosowałem natomiast z powodzeniem opcje put na indeksy giełdowe do zabezpieczania swojego portfela (w 2007 i 2008). Musiałbym przyjrzeć się możliwościom, które mamy obecnie w Polsce (koszty/bezpieczeństwo brokerów), bo dawno tam nie zaglądałem. Wydaje mi się jednak, że strategie opcyjne to raczej temat na oddzielną książkę 🙂

          • Plastic Tofu

            To chyba jasno pokazuje jak slabo znam polski rynek kapitalowy. 🙁
            Celem wpisu było pokazanie drogi do bezpiecznej spekulacji, gdyz każdego inwestującego wcześniej czy później świerzbi klawiatura szczególnie gdy zaczyna osiągać zyski i wydaje się, że kolejny krok w bardziej ryzykowne instrumenty przyniesie jeszcze większe zyski. Sam przez to przechodziłem i chciałem podzielić się swoim doświadczeniem. Na początku mojej drogi inwestycyjnej “szalałem” po wszystkich rynkach i instrumentach finansowych wyszukując tych jedynych spółek o których nikt nie wie i w ciągu 2-3 tygodni pozwolą mi spotykać się na lunchu z Billem Gatesem. Kiedyś kupiłę akcje firmy telefonicznej w Izraelu. Nie miałem za dużo wiedzy o telefonach ani o izraelu ani o ich polityce czy układach, ale skoro ja nie wiem to inni też nie więc ich przechytrzę. Po 3 dniach firma wzrosła 10% i wypłaciła 10% dywidendy (co było dla mnie zaskoczeniem). Po tych 3 dniach wiedziałem, że narodził się kolejny wielki inwestor JA. Czekając na telefon z Wall Street Journal aby opowiedzieć tym cieniasom jaki to jestem genialny, powoli traciłem zyski na tej spółce, później przyszły straty, później duże straty.
            Trzymałem te akcje przez 5-6 lat jako pamiątkę i przypomnienie, co naprawdę liczy się w inwestowaniu. Cieszę się, że przydarzyło mi się to na początku, kiedy inwestowane kwoty były małe, gdyż postawiło mnie to trochę do pionu i pozwoliło trzeźwiej spojrzeć na rynek. Stąd moja porada, wchodząc w nowe aktywa, w instrumenty o wysokim ryzyku na początek zainwestować tylko zyski, czyli grać ich pieniędzmi, nawet w najgorszym przypadku nie będziemy czuki się jakbyśmy połkneli całą fiolkę tabletek na przeczyszczenie.
            Moja mała prośba do Marcina; czy mógłbyś podać mi namiar na 2-3 instrumenty opierające się na tej strategii. Chciałbym je przeanalizować i lepiej poznać.
            Z góry dziekuję.

          • Oj, chyba każdy, kto trochę poinwestował, zaczynał podobnie 🙂
            Bardzo łatwo pomylić “real skill” z “dumb luck”, gdy udaje się zarobić. Przerabiałem to na własnej skórze.
            Gratuluję Ci serdecznie trzeźwego spojrzenia na inwestowanie. W książce piszę m.in. o tym, aby wyraźnie oddzielić swój portfel spekulacyjny od inwestycyjnego.

          • Marcin Kluczek

            Hej,

            Trudno oczekiwać, żebyś znał oferty zza oceanu.

            Zerknij do oferty naszego głównego ubezpieczyciela. Kiedyś skorzystałem z ich oferty, ale jeszcze nie znam wyniku 🙂
            https://www.pzu.pl/dla-ciebie-i-rodziny/inwestycje-i-oszczednosci/ubezpieczenia-inwestycyjne/ubezpieczenie-z-gwarancja-zainwestowanego-kapitalu-pzu-swiat-zyskow

            A tu znalazłem na szybko, ale nigdy nie korzystałem.
            https://www.aliorbank.pl/klienci-indywidualni/inwestycje/produkty-strukturyzowane.html

          • Plastic Tofu

            Dzięki za przykłady, mea culpa nie wiedziałem, a co gorsze nawet nie mam zbyt dobrze przyswojonego polskiego słownictwa ekonomicznego aby móc grzebać w góóglu za tym.
            Przejrzałem pomysł faktycznie ten sam, natomiast jeśli ktoś zdecyduje się na wersję “Zrób to sam” to oszczędzi opłaty za prowadzenie funduszu, ma szansę na wyższe zyski, gdyż w tych produktach są one ograniczone do 12% (ten sam standard co w USA) oraz może przetrenować różne wersje, ustawienia czy strategie opcyjne, gdzie w funduszu jest skazany na jeden jakiś algorytm. Ci co wybiorą wersję zarządzaną mają pewność, że ktoś nie popelnia kardynalnych błędów przy inwestycji, które indywidualnie każdemu moga się zdarzyć i ma dużo czasu na inne przyjemności. Także dla każdego coś miłego.

  5. Cieszę się Marcinie że moja propozycja tytułu przypadła Ci do gustu 🙂 Chyba pierwszy raz w życiu coś wygrałem 😉

    • Hej Paweł,
      to ja bardzo serdecznie Ci dziękuję za inspirację do zatytułowania książki 🙂 Bon do Empiku w tym tygodniu rusza do Ciebie. Serdecznie gratuluję!

  6. Marcin,

    z niecierpliwością czekam na nową książkę – zapisałem się na Newsletter – jeśli wpadnie jakiś rabat to super – jeśli nie i tak kupię 🙂

    poprzednia książka + blog wyprowadziły moje finanse na prostą – akurat w przyszłym roku w VI – IX będę już dysponował kwotą , która idealnie nada się na inwestycje = wstrzelisz się idealnie, a do tego czasu powiększam kupkę i trzymam na k.o.

    ps
    interesuje mnie inwestycja w amerykańską giełdę – głównie poprzez ETF zgodnie z zaleceniami Buffeta – ciekaw jestem jak wyglądają sprawy rozliczenia podatków zwłaszcza jeśli transakcje robimy przez zagranicznego brokera

  7. Ajjjj miałem nadzieję, że może wygram i się nie udało 🙂 Jeden z niewielu konkursów, w którym warto było brać udział, bo przecież głośne są często “ustawione”. Gratuluję zwycięzcy a na książkę czekam z wielkim entuzjazmem – takiej pozycji nam w Polsce potrzeba! 🙂

  8. Marcin dziękuję za kolejny odcinek 🙂 Tytuł książki Super! wiem, że ważniejsza jest treść książki ale o to jestem pewny, jednak jeśli mogę 🙂 proszę ze swojej strony i pewnie innych czytelników o twardą okładkę i ładne wydanie książki. Jeśli treść i jakość wykonania książki idą w parze, takie książki zostają z nami przez całe życie i z chęcią się do nich wraca. 🙂 Powodzenia i wytrwałości! warto będzie czekać nawet na wrzesień !

Odpowiedz